IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ulice

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Ulice   13.07.15 1:30

First topic message reminder :

Piękne, przyozdobione licznymi kwiatami z pobliskich budynków ulice przyciągają codziennie setki odwiedzających. Widać wyraźnie na twarzach tutejszych obywateli pewną dumę w tym, jak zadbali o miasto. Alejki, mosty przyozdobione ładnymi latarniami czy wieloma gatunkami kwiatów. Tak, to jest właśnie stolica - Crocus. A to są uliczki, którymi dostaniesz się wszędzie, od bramy wejściowej aż po sam Pałac. Wszystko się tu znajduje. Ulice strukturą nie różnią się od tych przedwojennych, chociaż ich wykonanie wyraźnie wygląda na bardzo świeże i zadbane. Liczne kafejki zachęcają wszystkich do odwiedzenia ich i skosztowania ich wybornych kaw, herbat czy deserów wśród tysięcy kolorów i milionów zapachów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano

AutorWiadomość


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Ulice   07.10.15 23:18

Cóż tu mówić, kombinacja zaklęć Rosalie dała radę przyszpilić Neony’ego i pokazać mu wizję, której rzekomo najbardziej się bał. Może gdyby był w pełni sił dałby radę się temu przeciwstawić, jednak zbyt dużo mocy magicznej zmarnował na swoje poprzednie sztuczki, które miały zaimponować owej wróżce. Oczywiście wizja jakiej doznał Neony była pokazaniem jego lęku. Lęku przed tłumami i to chyba zaważyło na jego walce tak naprawdę. Lęk plus wyczerpanie magiczne doprowadziło do popełniania błędów. Jego emocje doprowadziły do tego, że cząsteczki jego magii pokryły przestrzeń wokół niego, jak również Rosalie oberwała częścią z nich, która przyczepiła się do jej ubrania. Jako, że była to rzecz której raczej mogła się nie spodziewać, a odległość była dosyć niewielka między nimi to czasu reakcji nie miała zbyt wiele przez co została opryskana owym pyłem. Nie trzeba wspomnieć, że zaraz musiała się pozbyć ubrań o ile nie chce doznać poparzenia na skórze, jednak mag wyglądało na to, że upadł na ziemię bez życia. Jednak specjalista powiedziałby, że po prostu stracił przytomność z powodu wycieńczenia. Któż jednak kłopotał się badaniem pulsu kogoś, kto właśnie pomalował ulicę na wszystkie kolory? Co ważniejsze pokaz który wcześniej urządził przykuł uwagę nie tylko cywili, którzy się tym zachwycali, ale również tych którzy chcieli spokojnie spać albo nie mieli nic lepszego do roboty jak uprzykrzyć komuś życie. Powoli w stronę wróżki oraz leżącego maga szła dwójka gwardzistów z rady magicznej. Nie wyglądali na zadowolonych z powodu, że ktoś ich wzywa po nocy, ani tym bardziej że muszą z powodu takich dupereli interweniować. Takie niestety życie w tej służbie, pieskie powiadam wam. Ubrani byli w zbroje o typowym kroju dla rady magicznej, a w rękach dzierżyli tarczę oraz włócznie magiczne. Podeszli bliżej i spojrzeli na Rosalie, a potem na maga od którego cały ten burdel się zaczynał. Dotknęli butem tego pyłu, a potem lekko szturchnął jeden z nich maga za pomocą włóczni. Oczywiście tępej strony, po czym zwyczajnie sprawdził mu puls. Drugi natomiast skupił się na Rosalie i zadał ostrym głosem pytanie - Co tu się stało? Zostaliśmy wezwani ze względu na zakłócanie ciszy nocnej przez magów, ale wychodzi na to że dodatkowo dzieje się tu akt wandalizmu - spojrzał na cały ten bajzel. Oczywiście ludzie jak to owieczki, które nie chcą problemów nie palili się do tego by jakoś bronić tego, kto niedawno zapewniał im radość. Zwyczajnie odwrócili się i zaczęli iść w swoje strony - No więc? - czekał na wyjaśnienia dziewczyny, kiedy drugi zakładał Neony'emu magiczne kajdanki.

//Taka mała uwaga ode mnie. Proszę nie zakładać, że przeciwnikowi na pewno coś się uda. Odrobina starań, by nieco ubarwić walkę. Na chwilę obecną za nią mogę dać 50 MM symbolicznie dla obojga. Neony możesz wrzucić jakiegoś posta ze snami bądź przemyśleniami póki jesteś nieprzytomny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Ulice   11.10.15 19:01

Nie chciała aby to tak się zakończyło. Ale kiedy te coś zaczęło przypalać jej ubranie, zanim przybyła straż rozerwała swoją sukienkę. O dziwo....
- Dobrze, że miałam to pod spodem... - jęknęła sama do siebie, gdyż pod sukienką miała leginsy oraz koszulkę bez rękawów. To mogło się dla niej naprawdę bardzo źle skończyć. I wtedy dostrzegła straż, która nadchodziła...
- Cóż... posprzeczaliśmy się... Ale stracił kontrolę nad swoją magią, dobrze, że stracił przytomność, prawda...? Mógłby sprawić jeszcze większe zagrożenie dla obywateli... A jakby coś podpalił? - zająknęła się, robiąc jak najsłodszą minkę. - Mój towarzysz, Paul Neony... mam nadzieję, że nic nikomu się nie stało z miejscowych... - wyglądała na przestraszoną, ale... tak naprawdę bardzo dobrze udawała. - Musiałam się bronić przed nim...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 213
Dołączył/a : 15/05/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Ulice   11.10.15 20:11

W tym samym czasie, gdzieś wewnątrz podświadomości Neonyego...

Neony znalazł się wewnątrz samego siebie. Był w czarnej pustce. Bez światła, bez żadnego dźwięku, bez nikogo obcego czy znajomego. Całkowita cisza i beztroski brak bodźców był doskonałym miejscem do przemyśleń. A przynajmniej byłby, gdyby Neony faktycznie był tam sam. Bowiem oprócz niego, była tam jego świadomość, sumienie. Wyglądało identycznie, zachowywało się identycznie, ale miało inny cel.
- Dlaczego świat jest wobec nas dziki? - spytała świadomość Neonyego.
- A dlaczego miałby być przyjacielski?
- A co jeśli to my jesteśmy dzicy dla świata?
- To nie ma znaczenia... - odpowiedział Neony.
- Pokażę nam, że ma znaczenie! - powiedział lekko sykliwie z ironią.
Po tych słowach zamiast ciemnej pustki dookoła pojawiły się różne sceny z życia Neonyego. Afera w kawiarence, kłótnia z Rosalie, ucieczka z drzewa w Edolas, fretka na cmentarzu, śmierć ojca, atak na kobietę w siedzibie gildii, a także inne sceny z jego przeszłości, gdy ataki fobii lub słaby charakter niszczyły wszystko co zbudował. Chłopak nie chciał na to patrzeć i tego słyszeć. Był jednak niczym bezbronny duch. Zmuszony do obserwacji, wstrzymany od działania. Krzyczał i chciał zasłonić oczy rękoma, ale jego ciało prześwitywało. Widział ból i smutek i strach. Widział przyjaciółkę Rosalie, strasznego Zenshiego, opiekuńczego RainDancera, dumnego ojca, siebie... tylko jakiego siebie? Na pewno nie takiego, jakiego chciałby widzieć...
- Dlaczego nie chcesz widzieć nas? - spytała świadomość.
- Bo to bolesne... Nie chcę taki być. Nie chcę tego robić. Chcę być inny!
- To musisz nas zmienić...
Po tych słowach, Neony poczuł siłę i obawę zarazem. Był zmotywowany do działania. Przypomniał sobie ojca, któremu obiecał być dobrym człowiekiem; Rosalie, którą szczerze polubił; RD, który był dla niego krótkotrwałym mentorem. Chciał się zmienić. Ale najpierw musiał poradzić sobie z czymś innym...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t816-neony-karta-postaci


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Ulice   11.10.15 21:44

- Stracił kontrolę? Jest niebezpieczny, dobrze że go powstrzymałaś – powiedział ten, który aktualnie skuwał Neony’ego. Przy okazji przeszukał go i zabrał wszystkie potencjalnie niebezpieczne przedmioty, które miał ze sobą. Oczywiście wisiorek pominął bo uznał, że jest niegroźnym bibelotem.
- No to tam gdzie go zabieramy, raczej nic nie podpali – powiedział ten, który aktualnie przesłuchiwał Rosallie. Z drugiej strony coś mu nie pasowało w leżącym artyście. Skądś kojarzył jego gębę, tylko nie mógł sobie przypomnieć skąd. Na szczęście z pomocą przyszedł jego asystent, który właśnie zabierał się do cucenia maga – Sierżancie, a nie jest to przypadkiem jakiś poszukiwany mag? Widziałem chyba jego twarzyczkę na liście gończym. Sama zakazane mordy tam, a ten wygląda normalnie to i się wyróżnia – powiedział i wyciągnął fiolkę z solami trzeźwiącymi z kieszeni, a potem przystawił Neony’emu pod nos, by ten się nawdychał tego osobliwego zapachu. Powoli z rozmyślań był wybudzany, chociaż nadal był dosyć słaby po utracie znacznej ilości mocy magicznej – Hmm… nie kojarzę go. Sprawdzimy to na miejscu i go puścimy w razie czego, a tymczasem ktoś to paskudztwo posprząta. Najpewniej on w ramach prac społecznych – powiedział sierżant. Neony tymczasem został postawiony na kolana przez jego pomagiera – No artysto, będziesz musiał to calutkie wyczyścić – wskazał mu cały ten kolorek, którym to raczył pomalować ulicę i kilka budynków – Wiesz, że mogłeś spowodować pożar? I zapewne zdajesz sobie sprawę jakie z tego wynikną konsekwencje? – w sumie strażnik troszkę wykrakał bo jeden z budynków miał drewniane elementy, które owy pył rozgrzał dostatecznie by zaczęły się lekko dymić. W czasie całej konwersacji nikt z was nie zwrócił na to uwagi, dlatego ogień powoli się rozprzestrzeniał po budynku, aż w końcu buchnął. Strażnik wypuścił Neonego, tak że ten upadł na bruk. Miał skute ręce i nie mógł używać magii, jednak miał teraz okazję na ucieczkę. Dać się pojmać straży to chyba niezbyt chwalebna rzecz, zwłaszcza jeśli chce się przywrócić czyiś honor prawda? Gdzie zatem skoczy nasz artysta? Strażnicy oczywiście skupieni byli na opanowaniu ognia w jakiś sposób, poprzez zwyczajne odrywanie drewnianych elementów za pomocą pocisków magicznych. Szło im to przeciętnie ale chyba nie przejęli się tym, że Neony ma czas na ucieczkę. Bardziej liczyło się tu dobro cywili.

regeneracja obojga: 500 MM.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Ulice   11.10.15 21:56

Ogień... był tym, czego nienawidziła najbardziej, przerażał ją. Ludzie w tym tempie wpadną w panikę, a ten drań... zdąży uciec.
- Nie przypominam sobie, abym pozwalała Ci się ruszać. Stój w tym miejscu. - ponownie użyła swojej magii na Neonym, po czym wrzasnęła z całych sił do ludzi. - Ludzie! Jesteście obywatelami tego miasta! Nie możecie pozwolić, aby cokolwiek temu miastu się stało! Zatem, zjednoczmy się i wspólnymi siłami, ugaśmy ten pożar! Uwierzcie w swoje możliwości i dokonajmy tego razem, bo w grupie tkwi prawdziwa siła! - wrzasnęła z całych sił. Jeżeli by jej posłuchali.. jakby się zjednoczyli... ocalą nie tylko samych siebie. Muszą to uczynić razem... - Zjednoczcie swoje serca!!! - dokończyła swoją wypowiedź.

7500MM - 800MM = 6700MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 213
Dołączył/a : 15/05/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Ulice   11.10.15 22:26

Mała retrospekcja na wybudzenie... Neony miło spacerował z Rosalie, potem w radości siedział na kocu, w panice wstał i odbiegł kawałek, zaklęciem położył się na ziemi, został podniesiony przez strażnika, padł jak kłoda puszczony przez niego, a teraz znowu wstał pod wpływem zaklęcia Rosalie... Miotali nim jak mopem do czyszczenia świetlistego pyłu... Ta... Hehe... szkoda mi go.
Wracając jednak do wydarzeń z Crocus. Po wybudzeniu i nagłym opuszczenie na ziemię, Neony miał idealny moment do działania. Pomimo, że pochwycenie przez władze mając wywieszony za sobą lsit gończy nie jest chwalebne, zamiast uciekać chciał pomów w gaszeniu pożaru. Wiedział, że świetlisty pył jest jego produkcji, więc spróbował skoncentrować się i "wciągnąć go" do siebie. Niestety obrączki blokowały nie tylko jego ręce ale i moc magiczną... Biedny jego los.
Ale to nie moja wina! Dlaczego świat jest przeciwko mnie?! Nawet teraz, gdy chciałem to naprawić... Gdyby nie te cholerne kajdanki! Paul myśl... może jest jakakolwiek szansa by pomóc tym biednym ludziom?! Nie masz mocy, tam jest pożar, kajdanki są wytrzymałe, Ros jest... zaczął intensywniej myśleć mag, gdy usłyszał słowa niedawnej towarzyszki.
Rosalie znowu kazała mu wstać. Czuł jak wszystkie jego mięśnie napinają się i sztywnieją w pionowej postawie. Niektóre z nich nadal się siłowały z magią, ale to była walka z wiatrakami... Wszystko i tak prowadziło do tego samego. Na szczęście chłopaka dziewczyna użyła zaklęcia tylko by go unieruchomić.
- Rosalie... Ja nie chciałem... Mogę to wszystko odwrócić, ale potrzebuję pomocy! Wybacz mi! Wiem, że mi zaufałaś, a ja to zniszczyłem... Wybacz mi! Sue, nie chciałem Cię obrazić! Błagam... - mówił coraz bardziej załamanym głosem malarz. Nie miał pojęcia co się stanie dalej, ale wiedział, że musi zapłacić za swoje zbrodnie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t816-neony-karta-postaci


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Ulice   11.10.15 22:49

Jeśli chodzi o magię Rosalie to ta przekonała się z pierwszej ręki jak działają kajdanki antymagiczne. Blokują one wszelką magię, której używa zakuty jak również niwelują każdą metodę oddziaływania na jego ciało. Jej czar po prostu się od tego odbił, więc Neony był tak naprawdę wolny, o ile skucie kajdankami za plecami można określić mianem wolności. Mógł się na spokojnie podnieść, zwłaszcza że ludzie na ulicy zaczęli panikować. Działali jak zbita masa do której naprawdę wiele charyzmy potrzeba by przemówić. Budynek się powoli rozpalał coraz bardziej, ludzie uciekali jak najdalej się dało, a strażnicy próbowali coś zrobić. Sierżant nakazał młodszemu stopniem pobiec po straż, by to ugasili. Budynki na szczęście były nieco oddalone od siebie, dlatego pożar nie rozprzestrzeni się na sąsiednie budowle. Był to prosty trik architektoniczny, by zapobiec masowemu pożarowi z powodu jednego budynku.
Sierżant jedynie spojrzał na dziewczynę i pokręcił głową – To zbita masa. Najpierw poratują siebie, a potem będą myśleć o innych. Jeśli chcesz możesz mi pomóc to gasić. Skocz po wiadro i zacznij to oblewać wodą – powiedział. W sumie studnia była całkiem niedaleko, więc kwestia tylko pójść po wiadro i zacząć coś robić w tym kierunku. Mag nadal miał szansę na ucieczkę, jednak czy wykorzysta ją? Czy jednak woli spędzić kilka lat w magicznym więzieniu? Zapewne do jego grzeszków również dopiszą ten pożar, więc czy tak naprawdę jest jakiś sens pozostawać w tym miejscu dłużej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Ulice   11.10.15 22:56

Dziewczyna spojrzała na Neony'ego po czym, aby nie uciekł.... Uderzyła go z całej siły w kark, aby utracił świadomość. Po chwili puściła się biegiem do studni i zaczęła gasić pożar. Wiadro za wiadrem, biegła przed siebie. Nie ma zamiaru się poddać i gasiła ten pożar. Mała Sue schowała się w torebce jeszcze bardziej. Nigdy się nie zatrzyma. Nie pozwoli, aby ten budynek spłonął, nie dopuści do tego... Biegła, z całych sił, nie patrząc na to, czy coś jej się stanie. Musi wygrać tę walkę z ogniem, którego nienawidziła z całej duszy... Jest magiem z Fairy Tail, wróżką, która nie pozwoli, aby komukolwiek coś się stało. To nawet lepiej, że ludzie uciekli, nie będzie histerii.
Oby tylko się udało ugasić ten ogień...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 213
Dołączył/a : 15/05/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Ulice   12.10.15 17:43

Neony starał się przeprosić Rosalie i Sue, ale jego słowa do nich nie docierały. Dziewczyna była wściekła i przesiąknięta rządzą zemsty wobec niego, za coś, czego świadom nie był. Jak się okazało, jego sztywniejące mięśnie nie oddziaływały na żadne zaklęcie a wysoką dawkę adrenaliny. Chłopak wstał, co prawdopodobnie miało się zaraz zmienić.
Widząc panikujący lud i zbliżającą się do niego Wróżkę chciał odskoczyć jak najdalej. Nie miał zamiaru uciekać, a nawet chciał pomóc, ale czuł gdzieś w głębi, że to niemożliwe. Dziewczyna nie była już do niego przyjacielsko nastawiona. Ta relacja zniknęła. A co gorsza... stała się obiektem jego fobii. Neony czuł drżenie wszystkich członków jego ciała, gęsią skórkę i stroszące się włosy, zimny pot. Zamiast widzieć piękną dziewczynę, która mu pomogła, widział pięknego demona o szalonych oczach i obłąkanej twarzy...
- Wybaczysz mi kiedyś? - spytał na krótką chwilę przed otrzymaniem ciosu. Starał się wytracić jego prędkość poprzez skulenie karku, ale zdawał sobie sprawę z tego, że to trudne. Jeżeli jednak nie straci przytomności, grzecznie poleży oczekując na straż. Chciał teraz tylko wybaczenia. Nie zależało mu na sobie. Wiedział, że zadał jej ból. Wiedział, że chce go naprawić, uzdrowić. Miał nadzieję na przyjaźń...
...a jedynym co mogło ją przywrócić to wstawienie się za niego Sue. Nieosiągalne.

//Norie, gomene za tamtą "Walkę" ale staramy się już zakończyć wątek tej fabuły. Na razie nie będziemy kontynuować relacji między naszymi postaciami, więc staram się podporządkować okolicznościom i zakończyć to. Może dziś się uda? Gomene :)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t816-neony-karta-postaci


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Ulice   12.10.15 18:18

Wprawdzie te wszystkie plotki o tym, że można kogoś ogłuszyć ciosem w kark są tak naprawdę stekiem bzdur. Znaczy można to zrobić jeśli trafi się w odpowiedni nerw, a że Neony podkulił głowę przed uderzeniem przez co nawet ta losowa szansa, że akcja się uda spadła do praktycznego zera. Jednak mag postanowił zasymulować, że jednak się udało i sobie poleży. Tymczasem Roska bawiła się w strażaka. W sumie straż się niebawem pojawiła i przystąpili do swojej akcji. Sierżant tylko odetchnął z ulgą, a jak się okazało potem akcje z wiadrem faktycznie nieco pomogły w całej tej sytuacji bo opóźniły rozprzestrzenianie się ognia. Odrobinę, ale zawsze coś. Tymczasem oficer postanowił samemu zabrać maga. Przyczepił sobie włócznię do pleców, a następnie zarzucił sobie chłopaka przez ramię. Sięgnął do kieski w kieszeni i rzucił ją pod nogi dziewczynie – Przypomniałem sobie. To Twoja nagroda, a jego tymczasem sobie zabiorę do aresztu. W razie potrzeby wezwiemy Cię na przesłuchanie – powiedział odchodząc.

/Dla Neosia ZT. Ross możesz też sobie zrobić ZT i dopisać 10 tys za list gończy Neony’ego. Chwilowo muszę jedną rzecz sprawdzić dlatego potem wyślę Ci PW z lokacją gdzie zaczniesz Neoś. Dostaniecie też po 100 MM każde.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Ulice   17.10.15 21:39

Ogień został ugaszony, a jej.. znajomy zabrany.
- Żegnaj, Neony. - wysyczała, tuląc do siebie swoją ukochaną lalkę, po czym, kiedy odebrała swoją nagrodę, odeszła z tego miejsca.
Sama, bez przyjaciela.
Ale w jej sercu coś się zmieniło...

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Ulice   25.02.16 0:58

Niemożliwym było, żeby mężczyzna w tak krótkim czasie obrócił swój stosunek do niej o sto osiemdziesiąt stopni. Owszem, wpłynęła na niego w znaczący sposób. Obudziła ukrytą pod warstwą nienawiści prawdziwą tożsamość, która pod natłokiem negatywnych emocji zeszła na drugi plan, ustępując tej gorszej części. Każdy człowiek taką posiadał. Nawet najmilsze osoby na tym świecie chowały w głębi serca dawne urazy. Zapewne nieraz, nawet nieumyślnie, krzywdziły innych. Czy to złym słowem, czy nawet spojrzeniem. Ludzie bezgrzeszni nie istnieli.
Lecz to, co kierowała Raion'owym ciałem nie można było nazwać ot złą naturą. To mrok, który zalęgł tak głęboko i był bardzo trudny do wykorzenienia. Dziwnym sposobem chwiał się pomiędzy tymi dwoma, przeciwstawnymi drogami, jednakże cel się nie zmieniał. Naprawdę chciał skrzywdzić tę kobietę. Nie dopuszczał myśli, że trafił na złą osobę. Może to przestało mieć znaczenie?
Może musiał na kimś wyładować swoją złość? Przelać swój gniew i nienawiść na drugiego człowieka. Sam do końca nie wiedział. Nie rozumiał, co dzieje się w jego chorej głowie. Mimo wszystko, Mariko była w poważnym niebezpieczeństwie. Niestabilność psychiczna często była groźniejsza od samej psychopatycznej natury. Po mordercy można spodziewać się jednego - będzie dążył wyłącznie do tego, by zadać ból swojej ofierze. Natomiast po tak zdestabilizowanym umyśle... mógł zaraz wybuchnąć, a jednocześnie zamienić się w potulną owieczkę. Nawet najlepsi psycholodzy nie mieli szans w starciu z taką przypadłością.
Pierwszy raz tego dnia mężczyzna uśmiechnął się. W końcu coś zadziałało po jego myśli. Dziewczyna nie stawiała oporu, posłusznie wyszła z restauracji, nie zadając niepotrzebnych pytań. Może w końcu zrozumiała w jakiej sytuacji się znajduje? Choć podobnych scen szukać można jedynie w amerykańskich filmach niskobudżetowych, to działo się naprawdę...
Jej słowa uderzyły w zatrute serce. Może to ich ton, a może niewinne spojrzenie spowodowało, że czerwonooki naprawdę nie chciał zrobić jej już żadnej krzywdy. Opamiętywał się? Czuł współczucie? Ta nie okazywała żadnego strachu, ani jednocześnie jakiejkolwiek nutki nienawiści; poczuł złudne zatroskanie...
... lecz długo to nie potrwało.
Jak grom z jasnego nieba widok tłumów ludzi skąpanych w świetle latarni obudził w nim wizję tamtej nocy. Setki zapalonych lamp w domach mieszkańców wioski. Ich krzyki. Uśmiech kobiety, oglądającej swoje dzieło. Momentalnie złapał się za głowę. Z lewego oka popłynęła łza.
Ale zranione serce nie dawało za wygraną.
Ta kobieta chce Cię otumanić! Jak wtedy, wykorzystuje słodkie słówka i urocze spojrzenie, by namieszać Ci w głowie. Nie pozwól na to.
Masz rację - syknął pod nosem, delikatnie popychając brunetkę w plecy. Przewertował szybkim spojrzeniem okolice... dostrzegł ciemniejszą uliczkę, nie uczęszczaną przez żadnego przechodnia. To doskonałe miejsce. Już nie miał wątpliwości. Minęło za dużo czasu, by cokolwiek mogło powstrzymać jego furię.
Tam. Nie próbuj żadnych sztuczek. Jestem silniejszy niż wyglądam.
Poczęstował ją groźnym spojrzeniem, po czym skinięciem głowy wskazał jej wspomniany zaułek. W tym tłumie nie miał już szans kontrolować jej zachowania, ale... czyż nie mogła uciec wcześniej? Dlaczego wciąż przy nim tkwiła? Teraz, gdy schował broń i nie miał żadnych szans na schwytanie, mogła wbiec w grupę ludzi i przecisnąć się między nimi, udając napad czy próbę gwałtu. Z pewnością przechodnie zareagowali by pozytywnie dla niej. W końcu kto przestraszyłby się kogoś tak małego i chudego jak Raion?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Ulice   25.02.16 1:19

Nie zdawał sobie sprawy jak bardzo kłóciła się sama ze sobą. Dwie najmocniejsze cechy jej charakteru gryzły się ze sobą niczym rozwścieczone psy, każda chciała wygrać i przejąć inicjatywę. Z jednej strony ciekawość, towarzyszący jej dreszcz emocji oraz tajemnica - z drugiej zaś był rozsądek i wrodzona chęć uniknięcia kłopotów. Idąc nawet na niego nie spojrzała, nie próbowała uciekać. W zamyśleniu stawiała krok za krokiem, dumnie trzymając głowę w górze. Poprawiła torebkę na ramieniu, jedną z dłoni wsunęła w kieszeń czerwonego płaszcza. Zawsze starała się radzić sobie samej, stawiać czoło rezultatom podjętych przez siebie decyzji. Ale teraz? Przecież nic nie zrobiła. Nie bała się chociaż powinna, nie kłamała i nie panikowała - chociaż chyba też powinna. Była dorosłą kobietą. Kiwnęła delikatnie głową sama do siebie i zerknęła na niego kątem oka. W pewien sposób mu współczuła, chciała mu pomóc. Nadal jednak wiedziała zbyt mało. Zachwiała się delikatnie pod jego ręką - wbrew pozorom była szczuplejsza niż wyglądała, lżejsza. Niespodziewane gesty tego typu mogły wywoływać zachwiania równowagi.
- Z pewnością, co działa w dwie strony. Nie sądzisz, że gdybym zamierzała to dawno bym coś zrobiła..? - zaczęła cicho, patrząc na niego spod grzywki. Wchodząc do ciemnej uliczki przeszył ją dreszcz niepokoju, który z pewnością wysłał jej zdrowy rozsądek. Nie myśląc wiele obróciła się tak, że plecami dotykała ceglanej ściany budynku. Chciała mieć na niego oko, chciała mieć na coś wpływ. Drgnęła od tego chłodu. Niemniej jednak Marii rozluźniła w dłonie, puszczając je wzdłuż ciała. Wpatrywała się w młodo wyglądającego mężczyznę. Dlaczego nie uciekła gdy mogła? Było stąd tylko jedno wyjście, stał na jej drodze. Nie chciała walczyć. Nie lubiła. Nie zamierzała jednak dać się zabić od tak. W pogotowiu miała zawsze magie, ewentualny unik od ciosu.
- I teraz co? Poderżniesz mi gardło czy może pozwolisz z wolna się wykrwawić, spełniając swoją chorą zemstę? Szkoda tylko, że wybrałeś zły cel. Jesteś jednak tak ślepy, że tego nie widzisz. Smutne. Gniew zaćmił Ci rozsądek. - nawet na chwilę nie odwróciła wzroku mówiąc to wszystko, jej twarz pozostawała kamienna. Pełna spokoju i swoistej łagodności, którą miały dziewczęta wychowywane na północy.- Nie zamierzam przepraszać za coś, czego nie zrobiłam. Nie zamierzam też dziś umrzeć. Mamy konflikt interesów. - dodała jeszcze, nieco ciszej. Aczkolwiek nadal nieugięcie, uparcie i pewnie. Brunetka w ułamku sekundy rzuciłaby swoją barierę, dźwięk działał szybciej niż jakiekolwiek ostrze. Była magiem nawet jeśli tego nie lubiła. Nie mogła zostawić swoich towarzyszy czy porzucić planów tylko dlatego, że jakiś skrzywdzony przez życie człowiek pomylił ją z kimś innym. Mimowolnie skrzyżowała ręce pod piersiami, nawet tego nie zauważając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Ulice   25.02.16 1:57

Przedzierali się przez tłum niczym zjawy. Raion'owe oko dostrzegło dziesiątki ciekawskich spojrzeń, jednakże zdawał się nie zwracać na nie uwagi. Przyzwyczaił się do ludzkiego wzroku pełnego pogardy, zażenowania czy wręcz nienawiści. Obdarty, często w ubrudzonych ciuchach, przypominał raczej żebraka niż przedstawiciela najsilniejszej gildii Fiore. Sprawiając takie wrażenie nie mógł uniknąć złych opinii na swój temat, zwykle opierających się wyłącznie na aparycji. Nie dbał jednak o to. Nie zwracał większej uwagi na swój wygląd, choć każdego z osobna, kto wyraził swój komentarz, traktował identycznie jak mówca określił jego samego. Przypadkowy człowiek widział w nim złodziejaszka? Automatycznie wpisywał się na czarną listę. Mężczyzna oceniał innych głównie, a zazwyczaj wyłącznie po tym, jak oceniali go inni. Ciekawy sposób, raczej błędny patrząc na aspekt psychologiczny.
Cała jego ideologia, światopogląd i umysł był jednym, wielkim błędem. Bezmyślna napaść na niewinną dziewczynę, odpoczywającej po Igrzyskach w ciepłej restauracji jedynie o tym świadczyła.
Gdzieś w głębi zastanawiał się, co tak naprawdę o nim myśli. Na pierwszy rzut oka mógł przecież się domyślić - groził jej śmiercią, więc nie mogła mieć do niego pozytywnego stosunku. Ale reszta budziła wątpliwości. Nie uciekała. Posłusznie wykonywała polecenia. Mogła sprawić, iż pożałuje swoich decyzji, ale wcale tego nie robiła. Ba! Potrafiła się uśmiechać i spokojnym tonem wyrażać swoje opinie. To sprawiało, że Shinkawa wcale nie mógł być pewien jej jednoznacznej opinii. Miał wręcz skrytą w otchłani duszy nadziei, że wszystko dobrze się ułoży...
... skrytą naprawdę głęboko. Ponieważ w obecnej chwili na zewnątrz wychodziły jedynie najnegatywniejsze cechy, jakie mógł z siebie uwolnić. Ta dobra strona się poddała, z kretesem przegrała własny pojedynek, strącając się w bezdenną przepaść.
Nic nie sądzę.
Warknął na tyle cicho, by adresatka tego nie dosłyszała. Naprawdę podążyła za nim, aż do tej uliczki. To była rzeczywistość! Dobrowolnie zeszła z pola widzenia przechodniów, puściła się ostatniej deski ratunku i poddała się jego woli. Sukces? Wewnętrzny, obłąkany duch głośno się zaśmiał. Traktował to jak zwycięstwo. Nigdy nie zwracał uwagi na głupie przekonania dobrego serca. To tylko oznaki słabości i ulegnięcia się magicznym sztuczkom!
To nie jest kwestia Twoich zamierzeń - odparł, z szerokim, psychopatycznym uśmiechem na twarzy. Ten cień nadziei na powrót zniknął wraz z następującymi słowami.
Na kolana!
Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki dziewczyna poczuła potężne ukłucie w sercu, towarzyszące chwili przedzawałowej. Musiała złapać się za pierś, w końcu to naturalna ludzka reakcja, motywowana podświadomością, nad którą nikt z żyjących nie zdołał zapanować. W tym samym momencie Raion błyskawicznym ruchem dobył miecza i przeszył łydki kobiety. Ostrze jednak przeniknęło przez niego jak przez powietrze, zaświecając jedynie przez chwilę zielonym płomieniem. Mariko mogła odczuć niezrozumiałe przeciążenie mięśni w tamtych okolicach, co z pewnością spowodowało jej upadek, zgodnie ze słowami oprawcy, na kolana. Musiała wciąż odczuwać ból w sercu, na dodatek nogi zdawały się wmurowywać w ziemię.
Jak to się stało? Mogła przypomnieć sobie moment popchnięcia. Wówczas chytry, a jednocześnie obłąkany trzydziestolatek naznaczył ją swoją magią, powodując dosyć poważne uszkodzenie serca. Chwila nieuwagi? Przecież mogła spodziewać się czegoś takiego. W końcu sama uwolniła tę moc kilkanaście lat temu!
Widzisz, do czego doprowadziłaś? Twoja ignorancja i żądza potęgi okazały się Twoją zgubą. Miałem być chłopcem opanowanym przez mroczną magię, którego będziesz mogła kontrolować? Nie uwzględniłaś jednej rzeczy, Ten chłopiec to nikt inny jak Raion Shinkawa, tygrys Wschodu. Nie doceniłaś mnie! - Krążył przed nią, ściskając miecz w ręku i żwawo gestykulując. Na jego twarzy wciąż widniał psychopatyczny uśmiech. Chichotał, spoglądając na skuloną pod ścianą ofiarę. Ten dzień nadszedł. Był tak podekscytowany, że wręcz wybuchał tym uczuciem.
A teraz zginiesz! Zgiiiniesz! - krzyczał wesoło, przykładając miecz do dziewczęcej szyi. Mogła ponownie poczuć tę zimną stal. Jednocześnie zmagała się z potwornym bólem serca i ociężałymi nogami. Gdyby tylko mogła się podnieść...
... lecz nie mogła. A szaleniec stał przed nią, przygotowując się do ostatniego cięcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Ulice   25.02.16 2:20

Dlaczego nawet nie próbowała się bronić? Nie uciekła? Bo chciała wyprowadzić go z błędu, bo jej cholerna ciekawość doprowadziła ją do beznadziejnej sytuacji. Nie lubiła gdy ktoś godził w jej dobre imię. Oczywiście była człowiek, postępowała często egoistycznie - ale nigdy nie zrobiła tego, o co ją oskarżał. Nawet dokładnie nie wiedziała o czym mówił. Nie była magiem bojowym, nie była kimś szczególnie silnym czy wyjątkowym. Może spotkanie z tym młodo wyglądającym psychopatą było swoistym testem dla jej osobowosci? Czy chciała się przekonać o wartości zasad, którymi kierowała się w życiu? Musiała sprawdzić czy zrezygnuje z nich w obliczu kryzysu. Decyzja podjęta podświadomie, jakby automatycznie.
Wszystko działo się bardzo szybko. Cień zaskoczenia przemknął przez jej twarz gdy pojawił się ból w klatce piersiowej. Dostrzegła jedynie błysk ostrza, które wcześniej dobył i zdążyła zacisnąć powieki. Bardziej instynktownie niż celowo. Złapała głębszy oddech gdy znalazła się na kolanach. Nie czuła spływającej po skórze krwi, to było coś innego. Dlaczego nagle jej łydki odmawiały posłuszeństwa? Nawet w takiej sytuacji myślała o tym z jakiej magii korzystał, a nie o tym że może za chwilę przestać oddycha. Była rozbawiona sama sobą, jednocześnie czując paraliż płynący z niewiedzy. Nie potrafiła zareagować, nie chciała. Miał ją jak na widelcu jednak uparty smok nadal się bał. Jedną z dłoni uniosła i przyłożyła do klatki piersiowej, drugą zaś oparła o ziemię i wbiła w nią palce. Uparta i głupia kobieta, nie ma co. Poczuła napływ gorąca gdy kolejna fala bólu uderzyła w ciało. Jej duma zabraniała jednak wydać jej z siebie jakiegokolwiek dźwięku, znaku że boli. Tak bardzo chciał to usłyszeć. Zamiast tego zadarła głowę, przymykając na kilka sekund oczy. Jej twarz była bledsza niż zwykle, wargi wydawały się znacznie bardziej malinowe. Starała się oddychać jak najmniej, tak było łatwiej. Jej ślepia utkwiły spojrzenie w blondynie. Było to spojrzenie nieugięte, nie okazujące cienia skruchy. Zadrżała niezauważalnie, mocniej wbijając palce w wilgotną glebę. Cholera, dała się podejść jak dziecko. Ale była z siebie dumna - dlaczego? Bo nie użyła magii. Mogła kogoś wesprzeć, pomóc mu - ale sama nie chciała. Przekonała się o tym dopiero na Igrzyskach jednak uparcie zamierzała się tego trzymać. Nie była wojownikiem. Chyba, że ten się jeszcze w niej nie obudził bo przecież tak naprawdę nigdy nie toczyła pojedynku, prawdziwej walki. Zawsze radziła sobie słowami. Teraz też zamierzała. Nadal żyła, prawda? Złapała kolejny, rozrywający od wewnątrz oddech. Głośniejsze westchnięcie wydobyło się spomiędzy warg.
- Mylisz się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Ulice   25.02.16 17:52

Myśl o zbliżającym się dopełnieniu zemsty wręcz rozpalała jego organizm. Płonął żądzą nienawiści i bestialstwem ogarniającym każdy centymetr jego ciała. Ręce dygotały, wzrok szaleńczo podróżował po ciemnej uliczce, gęsia skórka pojawiła się na odkrytych częściach ciała. Emocjonował się tym całym sobą, dosłownie i w przenośnie. Z pewnością odczuwała nawet to jego męskość. W końcu na świecie nie brakuje zwyrodnialców, których zadawanie cierpienia innym podnieca i sprawia nieukrywaną przyjemność.
A co się działo w przypadku Raion'a?
Wspomnienia aktywowały falę nienawiści. Stworzyły człowieka, który nigdy nie powinien wychodzić na zewnątrz. Człowieka, który tak rzadko odzywa się gdzieś w głębi, wyłącznie podczas spotkania z wrogiem czy pojedynkowania się. Podpowiada, zabij go! inaczej on zabije Ciebie. Czyż podobny głos nie odzywa się w każdym bijącym sercu tego świata? Daje wewnętrzną siłę, często przewyższającą możliwości oferowane przez miłość. Lecz co dzieje się, gdy przezwycięży granice dzielące go od naturalnej osobowości?
Dzieje się właśnie to, co działo się w tamtej uliczce. Pojawiał się ktoś nie znający słów przebaczenia ani litości. Wyjęty spod kontroli racjonalnego umysłu i uczuć. Napędzany jedynie bólem i przeświadczeniem o słuszności sprawy.
Właśnie ktoś taki stał przed skuloną pod ścianą kobietą. Ktoś taki trzymał miecz na jej ramieniu, zdolny w jednej chwili rozpłatać tętnicę i skończyć jej żywot. Co go powstrzymywało? Poczucie winy? Miłosierne serce?
Niestety, to żadne z nich. Jedyną barierą było to, iż mężczyzna chciał rozkoszować się każdą chwilą wewnętrznego niepokoju i żałości swojej ofiary. Ponadto efekty zaklęcia powinny wciąż działać... musiała znosić okropny ból. Niech przynajmniej przez chwilę poczuje się jak on, żyjący w podobnym uczuciu dziesięć lat. Wynik magicznego eksperymentu, planowany sługa miał zakończyć jej żywot. Cóż za ironia losu.
Przypomnij sobie tamtą chwilę. Szelest drzew, każde westchnięcie. Widok cieszących się wolnością i życiem ludzi. Przypomnij sobie, jak w jednej chwili im to odebrałaś. I to moimi rękoma. Zginiesz bez mojego przebaczania. Usmażysz się w piekle, codziennie dręczona przez najgorsze koszmary.
Jego śmiech odbijał się od ścian, lecz wciąż nie dochodził do uszu przechodniów. Ciemność spowiła ich mały świat, do którego nikt obcy nie miał wstępu. W którym czas się przedłużał, a każda sekunda wydawała się ciągnąć w nieskończoność. Szaleniec podniósł miecz, po czym przeciął sobie palec, nasączając ostrze krwią. Powoli przesunął tępą stroną po policzku kobiety, co sprawiło iż stróżka szkarłatnego płynu spłynęła po jej twarzy. Dlaczego to robił? Chyba nikt nie był w stanie tego odgadnąć. Nawet sam sprawca tej całej maskarady.
Czujesz tę ciepłą krew? Udusisz się własną - syknął, podnosząc broń do góry.
Był gotowy. Podekscytowany, wręcz cały się trząsł, ale gotowy. Upiorny uśmiech i błyszczące się oczy, jarzące czerwienią tylko podsycały atmosferę niczym z horroru. Głęboki oddech, potężny zamach i...
... przez uliczki rozległ się dźwięk uderzanej o cegłę stali.
Gdy dziewczyna otworzyła oczy, mogła zobaczyć przerażający widok. Zakrwawiony miecz leżał obok niej, a przed sobą miała półprzytomnego, skulonego pod ścianą niedoszłego mordercę. Miał lewę rękę całą we krwi, spod rozciętych ubrań ukazywała się paskudna rana. Raion łkał, wydawał się z siebie dźwięki cierpienia i rozpaczy. Powtarzał coś niezrozumiale, wpatrując się bezmyślnie w kałużę krwi przed nim.
Co się właśnie stało? Jak potoczyło się ostatnie kilkanaście sekund? Mariko z pewnością musiała się tego dowiedzieć, biorąc pod uwagę jej wcześniejszą ciekawość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Ulice   26.02.16 23:13

Postradał zmysły. Nic innego nie przychodziło brunetce do głowy. Jego zachowanie było obsesyjne, nieprzewidywalne i odstające od normy. I ludzie naprawdę sądzili, że to Zenshi jest niezrównoważony? Głośniejsze westchnięcie wydobyło się z jej ust gdy kolejna fala bólu w klatce piersiowej przyszła z oddechem, który musiała zaczerpnąć. Przygryzła dolną wargę i drgnęła w miejscu, przenosząc wzrok gdzieś na bok. Mariko była doprawdy dziwną kobietą - zamiast martwić się własnym losem to przejmowała się czymś zupełnie innym. Cierpiał, trawiła go nienawiść i polował - tak długo na kogoś, kogo myślał, że znalazł. A to nie był cel. To nie ta kobieta. Zwykle była obojętna, nie wtrącała się w życie innych ludzi. Raion swoimi czynami i słowami sprawił jednak, że poczuła się poniekąd odpowiedzialna. Ciężko było uwierzyć, że ten niewinnie wyglądający chłopiec był starszy od niej. Mały gest wyrwał ją z zamyślenia, jakby ból mało skutecznie odwracał jej uwagę. Dotyk praktycznie zmusił ją do spojrzenia w jego kierunku. Nadal w ten sam sposób. Jak bardzo musiało go to złościć? Mówił, a słowa nie potrafiły dotrzeć do jej uszu, zagłuszane przez bijące niczym dzwon serce, które próbowało chyba wydrzeć się z piersi. Mimowolnie zacisnęła powieki, rozluźniła dłoń wbitą wcześniej w glebę. Był tak sparaliżowana i zszokowana całym dzisiejszym wieczorem, który miała przecież spędzić przy wnioskach i kolacji, że nawet nie potrafiła racjonalnie myśleć.
Sekunda, dwie, dziesięć.. I nic? Hałas ulic nieopodal wrócił, stal opadła na ziemię, a ona otworzyła oczy i odetchnęła głębiej. Ból zniknął, znów mogła ruszać nogami. Wpatrywała się w niego z rozchylonymi z wrażenia ustami, wytrzeszczonymi oczyma. Opadła z kolan na pośladki, tym samym siadając na ziemię. Przyłożyła dłoń do piersi i wypuściła ze świstem powietrze z ust. Cholera, miała dziś więcej szczęścia niż rozumu. Musi nad sobą popracować, zmniejszyć wpływ ciekawości na podejmowane przez nią decyzję. Odchyliła głowę do tyłu i spojrzała na niebo. Ciemne, pozbawione gwiazd bowiem dookoła było zbyt dużo światła. Czuła się potwornie zmęczona. Tak jakby świat zatrzymał się na kilka sekund.
Mógł usłyszeć charakterystyczne plaśnięcie, które towarzyszyło uderzeniu w twarz. Nic jednak nie poczuł, bowiem to Marii uderzyła swoje policzki tak, aby pozbierać się do kupy. Zbliżyła się do skulonego blondyna i przyjrzała mu się uważnie. Krew i paskudna rana. Z myśliwego zrobił z siebie ofiarę? Smoczyca sięgnęła po swoją torebkę i wyjęła z niej niewielką butelkę z substancją dezynfekującą ranę.
- Jesteś trochę bardzo nienormalny. Nie rozumiem Cię. Nie jestem kimś, za kogo mnie uważasz. - zaczęła z rezygnacją w głosie. Musiała być taką osobą? Każdy inny poszedłby, zostawił napastnika na pewną śmierć - ale nie ona. Jego historia na swój sposób była przykra i poruszająca. Zamiast tego zsunęła płaszcz z ramion i tym samym została w białej, rozciętej przez niego wcześniej bluzce. Narzuciła mu go na głowę tak, aby zakrył twarz - nikt nie lubił być oglądany w takim stanie - i wyciągnęła ręce w jego stronę, rozrywając i tak podarte odzienie. Wyrwała czysty kawałek materiału ze swojej zdewastowanej koszulki i wylała na niego trochę płynu, a następnie przyłożyła do rany. Nawet nie uprzedziła, że może szczypać. Zasłużył sobie. Nie dość, że prawie została bez głowy to jeszcze miała stan przed zawałowy.
- Wytrzymaj i nie chce słyszeć słowa sprzeciwu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Ulice   27.02.16 0:43

Ciemny las... światło księżyca nabłyszczające skórę młodzieńca wpatrującego się w niebo. Tyle gwiazd na niebie, czyż jest coś piękniejszego od piękna oddalonego tysiące kilometrów? Nie tracące swego blasku, w towarzystwie niezliczonej ilości przyjaciół zapełniają nieskończoną przestrzeń nocnego nieba. Drzewa wokół, kołysane przez silniejsze podmuchy wiatru, sprawiały wrażenie pustych zjaw, porozumiewających się ze sobą niesłyszalnym szeptem w postaci szelestu liści. Ten świat przyrody wydawał się tak nierealny, wręcz surrealistyczny, choć jednocześnie bardzo prawdziwy, sprawiając iż nic nie świadomy człowiek stawał się jego częścią. Co zakłócało tę harmonię? Światła dobiegające z okien pobliskich domów, zamieszkiwanych przez swoistą, oryginalną społeczność. Wzrok zauroczonego nastolatka powędrował w ich kierunku. Samo spojrzenie przekształciło, zdeformowało ten obraz. Zamieniało łagodne domowe światło w piekielną czeluść pochłaniającą każde piękno matki natury. To sprawka tych istot! Niszczyły tę niesamowitą idyllę, wtrącały swoje okropne pazury w nieswojego sprawy! Zapragnął je zniszczyć, rozerwać na strzępy niczym głodne zwierzę. Jako wysłannik, obrońca bezbronnej przyrody, uginającej się przed ludzkim bestialstwem.
Przeobrażał się w wypaczone monstrum, wcale nie przypominające anielskiego strażnika natury. Przepełnione nienawiścią do ludzkiego gatunku, lustrowało okolicę niczym drapieżnik. Jednym susem przemierzyło kilkanaście metrów i jak zjawa sunęła między budynkami, pozbawiając duszy i żywota każdej napotkanej istoty, których ostatnim widokiem była para, żądnych krwi czerwonych ślepi. Cień przemierzający domy, jak biblijny anioł śmierci przemierzał mieszkania tych, którzy nie naznaczyli swych domów krwią.
Tyle krzyków... wrzaski konających, oglądających cierpienie i śmierć najbliższych. Tę bestię to nie przerażało. Wręcz nie miało żadnego wpływu... jakby uderzało w kamienny mur.
A gdzieś w oddali ona, czerpiąc przyjemność z każdej chwili bólu tych mieszkańców...
Raion wrzasnął, podniósłszy głowę k'górze. Nie z bólu, choć pieczenie w okolicach ramienia rozchodziło się po jego ciele niczym trucizna. Zniknął las, zniknęli ludzie, nawet krzyki uleciały jak wiatr. Choć miał otwarte oczy, to zdawało się, jakby miał przed sobą jedynie pustkę.
Lecz tej pustki wcale nie było. Czuł obecność dobrego człowieka, przepełnionego troską i wrażliwością. Czuł ciepło tej istoty ogrzewające jego zziębnięte serce. Mimowolnie przetoczył wzrokiem po okolicy, napotykając twarz tego tajemniczego anioła. Wciąż powtarzał słowa Nie mogę, Nie potrafię, zalewając policzki strugami łez. Robił to, choć nie do końca wiedział dlaczego. Jakby same usta układały wspomnianą formułkę, nakręcone niczym pozytywka. Nie przypominał sobie praktycznie niczego, co wydarzyło się w przeciągu ostatniej godziny. W głowie pozostawała mu jedynie wizja pamiętnej, okropnej nocy, choć też pozostawała skryta we mgle.
Cały się trząsł, ogarnięty syberyjskim chłodem. Z pewnością jego ciało utrzymywało względnie odpowiednią temperaturą, jednakże zimno przenikało kości, skórę, powodowało niesamowicie nieprzyjemne uczucie. Powoli dochodził do siebie, podsunął kolana pod brodę i skrył w nich twarz, wycierając zdrową ręką łzy z policzków.
Ja... przepraszam.
Mruknął drżącym głosem, wciąż cicho pochlipując. Teraz naprawdę przypominał zranionego nastolatka, po wyglądzie i zachowaniu. Czego teraz pragnął? Ciepła drugiej istoty? Poczucia bezpieczeństwa i troski? Choć miał za sobą kilkanaście wiosen, można było go przyrównać do małego dziecka, oczekującego niewinnie pomocy od brutalnego świata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Ulice   28.02.16 18:38

Próbowała się nie zastanawiać nad jego zachowaniem bo znów utknęłaby myślami gdzieś poza otaczającą ją rzeczywistością. Był ranny, miała inne rzeczy do roboty. Z pewnością nie omieszka zadać mu kilku pytań gdy ten się uspokoi i nie będzie znów próbował pozbawić jej głowy. Pozwalała mu lamentować, zajmowała się raną. Jej twarz nie dawała żadnych wskazówek odnośnie tego, o czym mogła myśleć bądź co czuć. Ignorowała zmęczone zwijaniem się z zadanego przez niego bólu ciało, ostatecznie związując materiał i zabezpieczając tak, by stworzył swoisty bandarz. Westchnęła cicho, przenosząc spojrzenie na skrytą pod materiałem jej płaszcza twarz młodzieńca. Przypominał jej młodsze rodzeństwo, które zostawiła daleko za sobą w Ishvan. Mimo skrajnie różnych charakterów to żadne z bliźniąt nie odziedziczyło po starszej siostrze spokoju i trzeźwości umysłu. Wpadali w panikę, płakali i szybko tracili zdolność działania. Prawdę mówiąc słabo widziała przed nimi karierę magiczną, której sama się podjęła. Oczywiście mieli talent, pochodzili z czystokrwistej rodziny magów. To jednak nie zawsze wystarczało.
Niewiele myśląc - zwłaszcza, gdy przyjął taką pozycję - wyciągnęła rękę w jego kierunku i splotła palce, następnie dotykając czoła blondyna i pstrykając w nie palcami. Uśmiechnęła się blado, przekręcając głowę w bok. Jej kok ledwo się już trzymał, coraz więcej kosmyków luźno spływało na ramiona i plecy. Miała nadzieję, że ta praktyka zadziała.  
- Uspokój się. Jesteś mężczyzną, zachowuj się jak on. Świat jest egoistyczny, nigdy nie będzie wyglądał tak, jak będziesz tego chciał - dopóki nie zrobisz czegoś w tym kierunku. Lamentowanie i poddawanie się koszmarnym wspomnieniom czyni z Ciebie łatwy cel dla innych. Zupełnie tak, jakbyś odpalał autodestrukcję. A nie ma sytuacji bez wyjścia. Szukasz tej kobiety to w końcu ją znajdziesz. Zobacz gdzie Cię ta obsesja doprowadziła. Naprawdę chcesz żyć w taki sposób? - jak zwykle była dosadna, bezpośrednia. Zawsze mówiła to, co myślała i była gotowa przyjąć wszelkie tego konsekwencje. Jej dłoń wsunęła się pod materiał tak, że zsunął się mu na ramiona. Poczochrała jego jasne włosy, nieco pieszczotliwie - zupełnie jak matka u dziecka. Nie trwało to jednak długo. Marii podniosła się z początku nieufnie, jakby bała się zaufać własnym nogom po ostatnich przejściach. Zachwiała się niezauważalnie (a przynajmniej taką miała nadzieję), by następnie przewiesić przez ramię torebkę i otrzepać nogi z i podkolanówki z piasku. Wyciągnęła rękę w jego kierunku - albo skorzysta z jej pomocy albo nie. Przede wszystkim musiał się uspokoić, opanować swoje wewnętrzne krzyki. Potem zajmą się resztą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Ulice   28.02.16 21:41

Z czasem przestał powtarzać naprzemienny ciąg tych samych, dwóch wyrażeń. Z czasem rzeczywistość stała się naturalnie wyrazista, a dźwięki zaczęły przypominać swoją oryginalną formę. Nie wychylał jednak głowy. Wciąż wpatrywał się w bezdenny mrok swojej małej, utworzonej ze zwartych nóg przestrzeni. Niby wciąż pochlipywał, niby wciąż tworzył małe jezioro ze spływających łez po policzkach, ale coś się zmieniało... i to zmieniało na lepsze. Odegnał zmory przeszłości, był po prostu zbyt zmęczony i skruszony psychicznie, by móc nadal o tym myśleć. Nawet gdyby chciał.
I wtem poczuł delikatne uderzenie w czoło. Mimowolnie podniósł wzrok, napotykając ponury i całkowicie nie pasujący do sytuacji uśmiech dziewczyny. I pomimo całkowitej jego beznadziejności i nietaktu, poruszył go, ten jakże miły dla duszy grymas twarzy. Sam go na razie nie odwzajemnił, ale podążali dobrą drogą, by jednak to zrobił.
I wtem Mariko musiała wszystko zepsuć. Ludzie w takich przypadkach często reagują pozytywnie na czyjeś ostre słowa. Pobudzają się dzięki nim, ogarniają i odzyskują nowe siły. Zostają gwałtownie zmotywowani do działania. Ale Raion do tych ludzi nie należał, przynajmniej znajdując się w tak opłakanym stanie psychicznym. Pozwolił odgarnąć sobie materiał, rozczochrać włosy, reagując na to zwyczajną obojętnością.
Ma zachowywać się jak mężczyzna? A jaki jest mężczyzna? Odważny i silny? Czuły i wrażliwy? Może kształtuje go to, co ma między nogami? Ta kobieta nie miała pojęcia o czym mówi. Czyż to właśnie ścigana przez niego osoba nie pozwoliła mu zostać tym, kim kazała mu być stojąca przed nim czarnowłosa? Sama nawołuje więc do tego, by wciąż szukał zemsty i znalazł tą dziwkę! Co za durne, bezduszne babsko. A tak dobrze się układało. Rozpaliła w nim iskierkę nadziei. A wspomnianą wypowiedzią skutecznie ją zgasiła.
Odgarnął wystawioną k'niemu rękę, sam podniósł się opierając jedną ręką o ścianę. Przestał płakać, złość pokonała jego beznadziejność i żałość, w jakiej się pogrążył. Zamiast tego spojrzał na brunetkę z gniewem w oczach.
Nic nie rozumiesz, a pier*olisz takie głupoty. Mężczyzną? Czy ja Ci do cholery wyglądam na mężczyznę? Ty nic nie rozumiesz! - krzyknął, a zranione ramię odezwało się przenikającym bólem. Mimo tego, podniósł miecz i wolną ręką wsunął go do pochwy. Miał wielką ochotę stąd zniknąć, pogrążyć się w alkoholu i własnym śpiewie. Zapłaciłby jakiejś panience, by skutecznie zdjęła z niego wszelkie zmęczenie.
Ale wcale się nie oddalał. Wpatrywał się swoimi czerwonymi ślepiami w blade lico Smoka. Mimo wszystko pragnął jej obecności. Zezłościła go, ale wciąż bardzo chciał, by oferowała mu swój czas, swoje ciepło i uczucia. I co najważniejsze. Nie miał ochoty jej zabić!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Ulice   28.02.16 22:39

Wydała z siebie ciche ,,hmm" na jego agresywne słowa i postawę. Doprawdy czerwonooki był intrygującą istotą. Przekręciła głowę w na bok i przyłożyła palec do ust w akcie zamyślenia. I co ona miała z nim zrobić? Miała wrażenie, że jest zagubiony sam w sobie, a jego obsesyjna część osobowości przejęła kontrolę nad tą bardziej ludzką. Tak niewiele wystarczyło, żeby się wściekł? Cóż dla Marii, która była oazą spokoju i zdenerwowanie jej graniczyło z cudem takie zachowanie było niezrozumiałe. Ona zawsze musiała mieć powód znacznie większy, dosadniejszy niż słowa. Na nie była odporna. Ciekawe dlaczego akurat ona przyciągała najbardziej nietypowe i podejrzane osobowości tego królestwa jak magnez? Musiała sama nie być normalna. Nie miała innego wyjaśnienia. Może jej dziwactwa po prostu nie wyszły jeszcze na światło dzienne.
- Masz rację. Nie rozumiem. Ciężko zrozumieć, gdy najpierw próbujesz wywołać u mnie atak serca, podcinasz nogi, a potem wściekasz się o każde słowo. Wyglądasz mi na mężczyznę, nie masz biustu ani nic - chyba, mam rację?- brunetka zlustrowała go wzrokiem, nie mogąc powstrzymać się od drobnej złośliwości. Na swój sposób Raion był doprawdy uroczym stworzeniem gdy tak się gniewał. Ostatecznie jednak westchnęła, wzruszając ramionami z cieniem rezygnacji wymalowanej na twarzy. - Za szybko się denerwujesz. Nie jesteś chyba zbyt dobry w konwersacji, co? Może niewielki i szczupły z Ciebie człowiek przez to, co Ci zrobili ale silny mag i nie wątpię w Twoją męskość. Poza tym to ja powinnam tutaj się wściekać - chciałeś obciąć mi głowę bezpodstawnie - pamiętasz, prawda? -  a ja sobie ją cenie. Przyda mi się jeszcze. Więc albo się uspokoisz albo sobie pójdę, tak jak każda normalna osoba zrobiłaby to jeszcze w tej cholernej restauracji. - dodała krzyżując ręce pod piersiami. Spokojny ton głosu miał w sobie nutkę upartości i stanowczości, tak jakby nie mogła znieść ewentualnego sprzeciwu z jego strony. Wyglądał tak jakby chciał i nie chciał się zemścić, jakby nie był do końca zdecydowany. Brunetka cofnęła się o dwa kroki i oparła plecami o ścianę. Zimne cegły były nieco wilgotne i z pewnością ubrudziły jej bluzkę, jednak w ogóle się tym nie przejęła skoro i tak nasz złotowłosy wcześniej ją pociął i to przy ludziach. Wpatrywała się w niego bezczelnie, jakby szukając jego czerwony oczu na bladej twarzy.
- Raion.. Tak więc możesz mi wytłumaczyć? Naprawdę nie potrafię czytać w myślach, chociaż dziś wyjątkowo bym chciała. - dodała nieco ciszej, nieco jakby łagodniej. Nie powinien się jej dziwić, sama była nieco skołowana wydarzeniami dzisiejszego wieczoru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Ulice   28.02.16 23:04

Idzie chłop z łopatą.
Kopie tunel.
Ziemię przesypuje za siebie, zasypując przestrzeń za sobą.

Tak właśnie wyglądały wysiłki Mariko, usiłującej zrozumieć, uspokoić czy doprowadzić do porządku zdestabilizowanego psychicznie Raion'a. Ten mały ktosiek potrzebował wówczas ciepła, poczucia bezpieczeństwa i zaufania, a nie kolejnych reprymend i swoistego oskarżania. Okej, nawet w takim stanie mógł zrozumieć, że to co stało się kilkanaście minut wcześniej nie było błahostką. O! Z jej słów dowiedział się, co takiego nawyczyniał. I nawet zdawał sobie sprawę, że postąpił bardzo głupio i niechlubnie. Ale cóż miał poradzić? Zasiana dziesięć lat temu nienawiść w sercu w końcu wykiełkowała i wydała plony. To musiało się zdarzyć, a nieszczęśliwie dla dziewczyny padło właśnie na nią. Mimo tego, jej postawa wcale nie pomagała.
Blondyn się denerwował. Zatapiał się w poczuciu winy, wywoływane kolejnymi zarzutami. Mieszał niezliczoną ilość uczuć, powodując w sercu i głowie potężną, wybuchową mieszankę. Żadne z nich nie podpowiadało, jak w tej sytuacji miał się zachować. Za to gniew robił swoje.
Przestań! Ostatecznie nic Ci się nie stało i to ja stoję z rozwalonym ramieniem! Myślisz, że obchodzi mnie Twoja obecność? A uciekaj gdzie pieprz rośnie. Ty i Twoje Smoki i tak w końcu znajdziecie się pod ostrzem, które spoczywa na moich plecach. To się nigdy nie skończy! Nigdy, rozumiesz!?
Gestykulował przy tym dosyć gwałtownie, raz nawet uderzył pięścią w ścianę, co naturalnie spowodowało ostre pieczenie w zranionym miejscu.
Zwróciła się do niego po imieniu? Z jakiej do cholery racji? Czy byli znajomymi czy może przyjaciółmi? Znali się? Zdecydowanie nie. A jednak... w jej głosie znów usłyszał pewną błogość i spokój. Jego uczucia były niczym wahadło. Przechylały się na skrajnie różne strony. Teraz znów był gotów jej zaufać. Znów zapragnął ludzkiego ciepła.
I z pewnością za chwilę zmieni się o sto osiemdziesiąt stopni. Doprawdy, zabawne w swojej upiorności zjawisko. Psycholodzy, to wyzwanie dla Was!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Ulice   29.02.16 22:51

Kolejne westchnięcie. Z nim naprawdę było jak z dzieckiem! No i skąd wiedział, do jakiej gildii należała? Właściwie to ją zainteresowało i zaskoczyło na tyle, że zdążyła przygryźć dolną wargę. Nigdy nikomu nie wspominała o swoich towarzyszach, nie pokazywała znaku.. Blondyn był jednak na tyle zdesperowany w próbie odszukania kobiety, która go skrzywdziła.. Nawet nie chciała wiedzieć, ile musiał zapłacić lub co musiał zrobić za takie informacje. Nie podobało się jej to. Nie zamierzała się w żaden sposób ze smokami utożsamiać.
- Smoki to niezwykle uparte i dumne stworzenia, aczkolwiek nie wiem o czym mówisz.  - rzuciła jedynie w jego kierunku, odsuwając się od cegieł, o które wcześniej opierała się plecami. Podniosła swój płaszcz i z wolna zaczęła go ubierać, skupiając się jak nigdy na zapinaniu dwóch rzędów czarnych guzików. Czerwone nakrycie skutecznie zamaskowało brudną i podartą bluzkę, którą miała na sobie. Jej fiołkowe ślepia utkwiły swe spojrzenie gdzieś w ziemi. Złapała za swoją torebkę, zaciskając na niej smukłe, długie palce. I co właściwie miała zrobić? Był ranny, niebezpieczny i właściwie nadal do końca nie potrafiła stwierdzić, czy z obcięciem głowy dał sobie spokój. Najgorsze w tym wszystkim było to, że za nic w świecie nie potrafiła oprzeć się wrażeniu, że potrzebował opieki - nie tylko lekarskiej w kilku dziedzinach.
- Nikt nie kazał Ci robić sobie krzywdy. Nie, pewnie nie obchodzi. Jeśli nie zechcesz to faktycznie się nie skończy. To przecież Twoje decyzje. - zaczęła cichym, spokojnym głosem. Podniosła głowę, a następnie wyciągnęła rękę i zsunęła wstążkę trzymającą koka. Burza kasztanowych, wijących się subtelnie włosów rozsypała się po ramionach, spływając leniwie w dół. Wsunęła dłoń do kieszeni i wolno ruszyła w stronę wyjścia z uliczki, mijając go - a przynajmniej mógł tak pomyśleć. Marii ostatecznie zatrzymała się kawałek dalej, układając ręce pod piersiami i zaciskając dłonie na ramionach, wręcz wbijając w nie palce. Wywróciła oczyma, a cień rozbawienia przebiegł po jej porcelanowobladej twarzy. Powieki opadły w dół, a wachlarz kruczoczarnych rzęs rzucił cień na policzki.
- Jesteś pewien, że chcesz to dźwigać? Wybacz, jeśli uraziłam Cię swoją bezpośredniością - taka moja wada. Prostolinijność nie przystoi damie ale to jedna z moich wad. Wybieram się coś zjeść. Chcesz mi towarzyszyć?  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Ulice   01.03.16 19:02

W swoim pozornie krótkim życiu nie spotkał zbyt wielu magów reprezentujących najsławniejszą z mrocznych gildii królestwa. Jednakże, na przekór temu, posiadał bardzo obszerną na ich temat wiedzę. Gromadził każdą wzmiankę, przeczytał miliony książek związanych z Sojuszem Balam i powstawaniem oraz działalnością organizacji pod przywództwem niejakiego Ashavana - Smoczego Wilkora, za którego głowę wyznaczono rekordową wartość wynoszącą pięćdziesiąt milionów klejnotów. Zawsze zadziwiał się pobudkami tego mężczyzny. Nie okazywał się publicznie, nie wszczynał wielu bójek, w przeciwieństwie do innych kolegów po fachu nie dążył do unicestwiania słabszych i palenia wiosek, chociaż i w Dragon's Howl znalazło się kilku pospolitych rzezimieszków trudniących się sztuczkami magicznymi. Raion nie tylko więc zajmował się poszukiwaniami kobiety z przeszłości, ale także układał sobie pewną wizję na ich temat. Mimo chorej obsesji na punkcie wspomnianej osoby, spoglądał także w przyszłość po jej śmierci. Nie należał do tych wyidealizowanych ludzi zaślepionymi czynieniem i sianiem dobra, ale jednoznacznie postanowił, iż nie pozwoli rozprzestrzeniać się zarazie, jaką wywołały każdy człowiek związany z Zerefem.
A teraz miał przed sobą członkinię tej słynnej organizacji i całkowicie nic z sobie tego nie robił. Podobnie zresztą jak ona. Starła się z psychopatą żądającym jej głowy, a jednak wciąż praktycznie nie reagowała, choć był niemal pewien, że zdołałaby pokonać go w kilku ciosach. Tym bardziej, że sam niczym obłąkany idiota zranił się w ramię.
To nie są moje decyzje - odparł dosyć tajemniczo, również opierając się o przeciwległy rząd  wilgotnych cegieł, odczuwając przyjemny chłód rozchodzący się po całym ciele.
I doprawdy nie wiesz o czym mówię? - dodał po chwili, podnosząc prawą dłoń do góry i ukazując rozpościerający się po niej znak gildyjny. - Sabertooth nienawidzi Smoków.
Kobieta rozwinęła włosy ( co swoją drogą bardzo się mu spodobało ) i podążyła w jego kierunku. Minęła go bez słowa, po czym zatrzymała się kilka kroków dalej. Spojrzała na niego swoimi fiołkowymi ślepiami. Jej włosy zajaśniały w świetle księżyca. Dopiero teraz Shinkawa spostrzegł, że cały czas miał przed sobą naprawdę piękną i dojrzałą kobietę.
Ukucnął, skierowując głowę k'górze, w stronę jaśniejących gwiazd. Czy chce sam to dźwigać? Nie kontrolował swojej obsesji, aczkolwiek śmiało mógł powiedzieć, że umyślnie ją pogłębiał i nie szukał u nikogo pomocy. Ba! Unikał ludzi jak ognia, żyjąc w swoim własnym, utworzonym na zasadach zemsty i zabawy świecie.
Czuł głód. Nie tylko potrzebował prędko wrzucić coś na ruszt, ale powoli zaczął odczuwać również skutki swojego przeklętego pragnienia. Normalnie rana powinna powoli się goić, aczkolwiek osłabiony brakiem odpowiednich składników organizm nie reagował prawidłowo. Musiał jak najszybciej znaleźć jakąś żywą istotę! I ta dziewczyna zdecydowanie odpadała. Po tym co nawyczyniał, nie mógł o nic ją prosić.
Chcę.
Wstał z ziemi, otrzepał podarty strój z nawałnicy kurzu go przykrywającej i powolnym krokiem podążył w kierunku swojej nowej towarzyszki. Wahadło się zatrzymało... i to daleko po drugiej stronie, nie stanowiącej dla niej zagrożenia. Przestał dostrzegać jedynie nienawiść, znów popłynął wzdłuż nurtu, zdając się na łaskę tej panienki. Może chce go wyprowadzić w pole i zwabić do swoich kompanów, którzy rozszarpią go na strzępy? Choć i taka myśl nawiedziła jego zmęczoną główkę, to był zbyt wyczerpany, by tym się przejmować.
Poznam Twoje imię? - zapytał, odwracając twarz w jej kierunku. Pierwszy raz w tym cholernie zakręconym dniu szczerze się uśmiechnął...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Ulice   04.03.16 22:37

Postanowiła nie wspominać już negatywnych wydarzeń, które miały miejsce kilkanaście minut temu. Potrafiła stłumić emocje, zabarykadować jakąś część myśli i na chwilę obecną nie zawracać sobie nimi głowy. Przekręciła głowę w bok, przyglądając się mu uważnie. Skąd ta nagła tajemniczość? Dziewczyna  odgarnęła za ucho kosmyki włosów, które usilnie próbowały przykleić się do ust i uśmiechnęła się niewinnie, nieco może jeszcze zadziornie, wzruszając jeszcze ramionami dla niepoznaki.
- Tygrysy to raczej samotne stworzenia. Nie wiem o czym mówisz z tymi smokami. Jak widzisz - nic nie ma. - zaczęła ze spokojem w głosie, wyciągając w jego stronę ręce i podwijając rękawy. Pokazywała tym samym, że nic tam nie ma. Wolała zostać szarą, cichutką myszką, której nikt nie podejrzewał o bycie smokiem, a co lepsze nikt miał o tym nie wiedzieć. Zwłaszcza, że panienka Shinoda była naprawdę grzeczną dziewczynką i nie lubiła pakować się w kłopoty.  Gdy dostrzegła uśmiech blondyna to przez jej twarz przemknął cień zaskoczenia. Cholera, ludzie byli naprawdę fascynujący! Wystarczyły sekundy, aby zmienił swoje oblicze. Schowała ręce za siebie i splotła ze sobą dłonie, wolnym krokiem ruszając do przodu. Była nim zainteresowana, jego zachowaniem i kryjącą się za nim historią.
- Merry, ale wszyscy mówią Marii. Więc wybierz sobie Raion. - kontynuowała w końcu nieco ciszej, zerkając na niego kątem oka. Zważywszy na to, jak niewiele wystarczyło aby zapalić tą czerwonooką iskierkę to wolała zachowywać ostrożność. Stąd też fiołkowe spojrzenie jakby doszukiwało się podejrzanych gestów czy niepokojących grymasów na twarzy. Kobieta odetchnęła głośniej, wypuszczając następnie powietrze z ust cichym świstem. Było chłodno, niebo było ciemne i niemożliwym było dostrzeżenie gwiazd przez otaczające ich światła bijące z okien wysokich budynków. Niska temperatura jednak wcale jej nie przeszkadzała, rzec można iż była przyzwyczajona przez fakt bycia panną z północy.
- Masz ochotę na coś konkretnego do jedzenia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Ulice   

Powrót do góry Go down
 
Ulice
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Ulice NYC
» Ulice
» Ulice
» Bronx - Ulice
» Ulice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Crocus-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie