IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Leśna ścieżka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Leśna ścieżka   14.07.15 11:11

Urocza droga wydeptana przez setki nóg stawianych przez wędrownych, koła ich wozów oraz kopyta ich koni. Jest to skrót w drodze między Crocus a Erą prowadzący przez spokojny las. Często użytkowana, przez tych, którzy o niej wiedzą, a wiedza ta nie jest łatwa do zdobycia - nieliczni handlarze strzegą jej jak oka w głowie, gdyż pozwala ominąć posterunek opłaty celnej. NA dobrą sprawę to tylko 20 km polnej drogi przez środek lasu. Dla tego, kto nie zna jej kierunku może być zaledwie jedną z wielu.

~*~*~*~[i]

Niestety Tora nie miał szczęścia w podróży. Jego zaprzyjaźniony kupiec musiał pilnie pojechać do żony, która rodziła, przez co wysadził młodzieńca nawet nie zabrawszy go w połowę drogi do Lamia Scale. No trudno, przynajmniej był na tyle miły, że zdradził mu skrót przez las. Miło z jego strony i chociaż nie ma go co winić to jednak nogi mężczyzny powoli odmawiały mu posłuszeństwa.
-Mam doooooość... To nie jest coś co tygryski lubią najbardziej... -jęczał w samotności nad swym losem, mimo to szedł dalej. Warunki na spacer nie były złe ale William nigdy nie był amatorem pieszych wędrówek. Zawsze wolał położyć się na tyle wozu i przedrzemać prawie całą podroż. Ewentualnie porozmawiać w miłym towarzystwie. Samemu nic nie jest fajne, jak mawiał pewien ktoś.
No i nasz bohater rozmyślając nad tym czy prędzej odpadną mu nogi czy może zabraknie mu prowiantu. Niby handlarz wspominał, że to tylko dwadzieścia kilometrów ale Torze wydawało się, że to co najmniej dwieście. [i]Biedny, biedny Williamie
, pomyślał wycierając pot z czoła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   15.07.15 1:08

Droga może i była stosunkowo krótka i względnie wygodna, ale to nie znaczy, że nie czaiło się na niej niebezpieczeństwo. Jako, że biegła środkiem lasu i omijała strefę celną to nie była regularnie, ba w ogóle nie była patrolowana przez jakiekolwiek oddziały wojskowe, które zadbały by o jej bezpieczeństwo. Dlatego też siedliska w jej pobliżu mieli zarówno bandyci jak i dzikie bestie.
Tora jednak miał wyjątkowo wiele farta i pomimo już blisko dwugodzinnego marszu i dotarcia do jej połowy nie napotkał żadnych problemów. Chociaż może to nie fart, a jedynie fakt, że nie stanowił dla żadnego specjalnej wartości. Na bogacza by go napadać nie wyglądał, a i na tłuściocha by wszamać tym bardziej.
Jednak nic co dobre nie trwa wiecznie. Nagle zza jego pleców zaczął dobiegać tętent końskich kopyt, który z każdą chwilą stawał się bliższy i głośniejszy. Nagle zza jednego z zakrętów z dużą prędkością wyłonił się powóz jak ten z westernów, a zaraz za nim trzej banditos na koniach. Facet siedzący na koźle gdy tylko zauważył idącego drogą Williama ściągnął cugle koni. Było to jedyne wyjście, które pozwalało chłopakowi na przeżycie, bo wyminięcie nie wchodziło w rachubę. I chociaż z trudem to udało mu się, a raczej koniom wyhamować o około 2 metry przed magiem.
- I był sens uciekać? Dawać forsę! Oboje! - wykrzyknął jeden z mężczyzn na koniach. Jego towarzysze w tym czasie ustawili się jeden po drugiej stronie wozu, a kolejny tak by zablokować drogę przed wozem i Willem. Każdy miał w obu rękach po rewolwerze, z których mierzył do swoich ofiar.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   15.07.15 12:04

Wszystko co dobre kiedyś się kończy, co? Właściwie to Tora liczył, że spotka chociaż jednego chętnego, który spróbuje go obrabować i w ten sposób umili nieco jego nużącą podróż. Taka małą walka jako rozrywka jeszcze nikomu nie zaszkodziła a Will znany był z braku chęci do zabijania pokonanego. Tym razem było jednak trochę inaczej. Bandyci mierzyli nie tylko do niego ale i do niewinnego cywila więc tutaj musiał bardziej zgrywać bohatera, obrońcę sierot, wybawiciela kobiet i siewcę sprawiedliwości. No dobra, przynajmniej spróbuje.
Na sam początek Tora podniósł ręce jakby się poddawał. Liczył, że to pokrzepi serca banditos tak, że poczują się na wygranej pozycji. "Arogancja jest zgubą nawet najpotężniejszych" jak mawiano u niego w świątyni, przez co chciał wywołać ją u przeciwników samemu pozostając czujnym. Niezależnie czy panowie-bandziory zmniejszyli dystans czy nie, wokół wozu i maga w jednej chwili wyrósł skalny mur. Niezbyt wysoki, skały go tworzące były tej samej wysokości co Will. To była pierwsza faza tego planu.
-Wybraliście sobie bardzo zły dzień, panowie... -odezwał się Tora z za kamiennej ściany. -Nie jestem dziś w nastroju do zabijania więc oszczędzę tego z was, który pierwszy się podda. Ale ostrzegam, nastrój mam raczej kapryśny...
Chciał teraz wzbudzić w nich strach przed swoją mocą i zwrócić na siebie uwagę. W tym czasie, jeśli jego zasięg mu na to pozwalał, chciał otoczyć ich strumieniem lawy. Przez to złodzieje byliby otoczeni - z jednej strony mur oddzielający ich od łupów a z drugiej rzeka płynnej, wrzącej skały zamykająca drogę. Tora doskonale będzie wiedział czy są w pierścieniu ognia czy nie - zamknął oczy i wczuł się w drgania ziemi by określić ich pozycję.
Jeśli jednak zasięgnie pozwoli mu ich otoczyć, mag pozostanie w defensywie. Każdy z tej przeklętej trójki kto dostanie się w jego zasięg zaraz poczuje jak atakuje go ziemia, na której stoi. Tora uderzy ich skałami w postaci kamiennych pali, które dosłownie wystrzelą w nich z ziemi.

Opcja pierwsza (jeśli zasięg pozwoli):
MM: 6350-300-600=5450

Opcja druga (jeśli nie pozwoli):
MM: 6350-300=6050
//Akcje: pierwsza - mur; druga i trzecia - pale.//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   19.07.15 21:00

Słowa mężczyzny nie zrobiły na napastnikach żadnego wrażenia, no może poza wybuchem śmiechu.
Ale co było powodem takiej reakcji? Przecież był potężnym magiem, który właśnie osłonił siebie oraz nieznajomego na wozie przed bandytami kamiennym murem.
A no właśnie ten mur był powodem ich wesołości. Nie wyglądał on tak jak chłopak sobie tego do końca życzył. Był to zaledwie krótki pasek kamiennej ściany wielkości maga i nie mógł tak naprawdę ochronić przed niczym więcej niż frontalnym atakiem z jednej strony. I to zadanym z normalnej wysokości, a oni byli przecież na koniach. I właśnie wrażenie nur wywołał tylko na koniach, które lekko przestraszyły się jego pojawieniem, ale tak szybko zostały doprowadzone do ładu przez jeźdźców, że nie było nawet możliwości tego wykorzystania.
Will może i pamiętał o maksymie świątynnej ale szkoda, że się do niej nie stosował.
Zaraz po pierwszym napadzie śmiechu jeden z bandziorów, który wydawał się szefem bandy przeskoczył z konia na kozioł wozu i przyłożył lufę do głowy woźnicy, który dotychczas siedział przerażony i przyglądał się całej sytuacji. Drugą oczywiście cały czas mierzył do maga.
- Czyli mamy tutaj czarodzieja. Zapewne masz trochę kasy i magicznego sprzętu. To teraz ostrożnie odłożysz wszystko na ziemię. I nie próbuj żadnych sztuczek. Chyba, że chcesz zobaczyć jakie zamieszanie robi pocisk wystrzelony z pistoletu w ludzkim mózgu? Hehehe. - zakończył swoją wypowiedź głupim rechotem, w którym wtórowali mu jego kompani.


Masz 6050MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   20.07.15 0:07

Tora rzeczywiście przeliczył swoje siły. Najbardziej żal mu było biednego woźnicy, który przez niego znalazł się w niemiłym położeniu. No trudno, jak się powiedziało A, to trzeba powiedzieć B. Tora właściwie uzyskał to na czym mu zależało. Ścisnął nieco mocniej miecz trzymany w lewej ręce. Liczył, ze ostrze stanie się kluczem do jego zwycięstwa.
Tora ostrożnie podniósł ręce do góry udając, że się poddaje. W sakiewce nie zostało mu dużo gotówki, 100 klejnotów to grosze. Nawet jeśli zabiorą mu Mugetsu-Ryu zostaną mu Paciorki Avatara. Musiał zyskać na czasie ale osiągnął połowę sukcesu. Panowie-bandziory zapewne już liczą w głowie zyski z łupów i to jaką sławą się okryją po tym jak okradną maga. Tora nie miał zamiaru dać im tej satysfakcji więc wspiął się na wyżyny swojego kunsztu aktorskiego.
-Przyznaję, macie mnie. Nie mam zbyt dużo pieniędzy, w tej sakiewce jest tylko parę tysięcy klejnotów -oznajmił, kładąc mały woreczek na ziemi niedaleko siebie. Pion na D3. -Słuchawki to badziew z targu, gdyby nie muzyka zwiałbym w drzewa ale byliście szybcy... -dodał zdejmując jedną ręką kolczasty gadżet i kładąc go koło woreczka. Koń na E5. -Po miecz ktoś musi się sam pofatygować. Dostałem misję by dostarczyć go do gildii w celu zniszczenia. Mieszka w nim potężny demon Zerefa ale dopóki ktoś trzyma pochwę jest stosunkowo niegroźny. Chętnie pozbędę się tego diabelstwa, zabiło dwóch moich kumpli... Jednak nie może to być byle kto! Chyba tylko ty dasz radę, by złapać go i nie zginąć. Ci dwaj nie wyglądają na takich mocnych, a woźnica to chyba nawet magii na oczy nie widział. Proszę, bierz! Weź to ode mnie i dajcie mi odpłynąć z tego kraju! -oznajmił człowiekowi na wozie, który prawdopodobnie przewodził grupie.
Tora starał się wrażać z pogardą i obrzydzeniem o mieczu, tak by ludzie mu uwierzyli. Udawał zdesperowanego maga, który nie radząc sobie z trudnościami pracy szuka ucieczki z Fiore. Liczył, że szef nabierze pewności siebie i łyknie nieco wazeliny. W końcu będzie miał wtedy więcej powodów do dumy. "Oto dzierżę potężny demoniczny oręż! Wyrwałem go z martwych palców maga, którego pokonałem w uczciwej walce na śmierć i życie! Nie miał ze mną żadnych szans, nawet się nie spociłem!" i tak dalej. Grunt by ktoś podszedł po miecz lub łupy, a wtedy...
Nastąpi to co nastąpić powinno. Za pomocą Empty Flash Tora miał zamiar jednym cięciem odciąć nieszczęśnikowi dłonie (1. cięcie) a następnie pozostałe kończyny i głowa (reszta cięć). Dzięki temu, że nie trzeba się nawet poruszać ani wyjmować go z pochwy, wszystko będzie wyglądać tak jakby to demon rozwścieczony całą sytuacją zemścił się na niegodnych bandytach. Przy odrobinie szczęścia reszta ucieknie. Tora liczył mocno na swoje zdolności aktorskie - bandyci zawsze mogli wysłać po miecz woźnicę ale właśnie dlatego starał się podlizać szefowi. Tak jak w szachach, to od króla zależy zwycięstwo. Pozbawieni lidera bandyci będą już łatwym celem.
-Dajcie nam odejść, tylko tego chcemy! -powiedział wystawiając przed siebie broń w geście ofiary ale dalej kurczowo trzymając pochwę dla zachowania pozorów. Starał się też wyglądać na przerażonego. Królowa na H6 - szach.

MM: 6050-200=5850

Dla przypomnienia jak wygląda Empty Flash:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   22.07.15 18:24

Każdy, nawet najdrobniejszy ruch chłopaka był bardzo uważnie obserwowany przez trójkę bandytów, którzy skierowali w niego teraz lufy prawie wszystkich pistoletów. Prawie, bo wyjątkiem był ten jeden skierowany w głowę kupca siedzącego na wozie. Zatem nawet gdyby próbował on jakichkolwiek sztuczek zostałyby natychmiast wychwycone i powstrzymane w raczej mało subtelny i delikatny sposób.
Potem jednak chłopak zaczął swą opowieść o przeklętym mieczu. Słowa o zaklętym w nim demonie wywołały poruszenie u bandytów na koniach, którzy zaczęli się ostrożnie cofać i patrzeć na niego dość lękliwie. Panikę wywołał także u mężczyzny siedzącego na wozie, który nie wytrzymał już nerwowo tej całej sytuacji i się zwyczajnie posikał.
- Hahaha. Zobacz czarodzieju co zrobiłeś! Biedaczek się posikał! - wyśmiał mężczyznę szef grupy, a potem szybkim ruchem odjął broń od jego skroni i przestrzelił mu kolano, by zaraz wycelować znowu w głowę - Powiedziałem byś nie próbował żadnych sztuczek. Następna będzie naprawdę jego głowa. A wy przestańcie się wygłupiać i zbierzcie te śmieci. - wycharczał groźnie do chłopaka, a potem swoich współpracowników.
I w tym momencie powinna zadziałać sztuczka z mieczem jednak ku zdziwieniu Williama nic się nie wydarzyło. A potem nim zdążył przeanalizować dlaczego tak się stało został uderzony kolbą w tył głowy i stracił przytomność.

Gdy ocknął się chwilę później nie dostrzegł wokół siebie ani bandytów, ani wozu kupieckiego, ani też swoich rzeczy. Zostało u tylko to co w chwili nokautu miał na sobie.
Dostrzegł jednak, siedzącego pod drzewem i nieprzytomnego kupca, któremu wcześniej bandzior przestrzelił nogę. Nikt nie pofatygował się by opatrzyć mu ranę i sądząc po krwawych śladach idących od drogi do drzewa, został porzucony i zostawiony sam sobie jak Tora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   22.07.15 22:53

Tora złapał się za głowę by pomasować wciąż bolące miejsce. Był naiwny myśląc, że da radę używać tego potężnego miecza bez odpowiedniego przeszkolenia. Pożałował tego jeszcze bardziej kiedy zobaczył, że stracił dużą część ekwipunku. Zostały mu na szczęście paciorki, których nie zdjął dla złodziei - przynajmniej jedna broń mu została. Dalej nie mógł odżałować stratę słuchawek i miecza. Wiązał, zwłaszcza z nim, spore nadzieje i plany na przyszłość. No nic, teraz musiał podążyć ich śladem by odzyskać skradzione rzeczy. Chciał by pożałowali dnia w którym z nim zadarli.
Wendetta musiała poczekać, gdyż okradziony kupiec wymagał pomocy lekarskiej. Tym bardziej było źle, że Tora nie posiadał wiedzy medycznej, która mogłaby mu ulżyć w cierpieniu. Mimo to, mag nie zamierzał się od niego odwrócić.
-Hej? Żyjesz jeszcze? -zapytał podbiegając do nieprzytomnego i sprawdzając mu puls. Tyle powinien dać radę zrobić nawet bez znajomości zaawansowanych technik medycznych. Przy okazji zerknął na ranę postrzałową. Tutaj mógł powiedzieć znacznie mniej, nie znał sie na takich obrażeniach. Wiedział jednak, że w takim przypadku dobrze jest, jeśli kula przejdzie na wylot. Wtedy nie trzeba będzie wyjmować pocisku a to zaoszczędzi handlarzowi wiele bólu (zwłaszcza, że chirurgiem musiał być Tora). Pierwszy raz ucieszył się, że mężczyzna jest nieprzytomny.
Chłopak zerwał z siebie rękaw i za jego pomocą starał się zatamować krwawienie. Materiał miał mu posłużyć jako bandaż, którym owinie zranioną kończynę. Postarał się też o jakieś dwie mocne gałęzie - jedną do usztywnienia nogi, dla mężczyzny w formie kuli. Nie był złotą rączką, ale raczej uda mu się wykombinować coś co da radę mu pomóc.
Nie miał zamiaru ocucać mężczyzny - zaoszczędzi to mu bólu. Poza tym miał ważniejszą sprawę do załatwienia. Wyszedł znowu na ścieżkę w poszukiwaniu śladów. Nie był tropicielem ale pamiętał, że koń zahamował tuż przed nim. Jeśli jego ślady prowadziły dalej wzdłuż drogi do Ery plus tak samo ślady trzech innych koni i wozu, w tę stronę uda się też Tora. Jeśli w przeciwną, to pozostały ślady wykręcania bryczki. Biorąc pod uwagę, ze wszystko zdarzyło się raczej niedawno powinien dać radę rozpoznać świeży ślad od starego - w końcu na ziemi znał się jak mało kto.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   24.07.15 2:00

Mężczyzna ocknął się gdy tylko usłyszał wołanie maga lecz nie wyglądał przez to ani trochę lepiej. Wręcz przeciwnie zdawał się być jeszcze bardziej blady i zmęczony niż gdy był nieprzytomny.
Praktycznie nie zwrócił potem uwagi na to co robi wokół niego Tora. Cały czas powtarzał, że musi dostarczyć towar inaczej je zabiją. Nie chciał jednak powiedzieć kto i kogo zabije. Po prostu cały czas w kółko powtarzał to jedno zdanie.
Sam chłopak wiele się tak naprawdę nie napracował, bo jak sam wiedział medykiem nie był. Dlatego jedyne co mógł zrobić to właśnie usztywnić nogę i zatamować krwawienie, a jako, że to wielkiej sztuki medycznej nie wymagało to poszło całkiem sprawnie.
Potem gdy wyszedł na drogę okazało się, że ślady prowadzą w dogodnym dla niego kierunku, bo do Ery. To był jednak jedyny przejaw szczęścia, bo chociaż faktycznie nieprzytomny był zaledwie przez niespełna 30 minut to wystarczyło to do tego by bandyci na koniach i wozie zdołali się znacznie oddalić. I może nie byłoby to straszne gdyby nie to, że ślady znienacka, około kilometr od miejsca napadu zginęły na środku drogi. To nie tak, że złodzieje skręcili gdzieś w las przez co ich ślad został zgubiony. Wszelkie ślady zwyczajnie zginęły tak jakby rozpłynęły się w powietrzu. Był ślad i ni ma śladu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   24.07.15 2:27

Słowa kupca tym bardziej zmotywowały mężczyznę do podążenia śladem złodziei. Gdyby to był zwykły towar, zapewne dostałby reprymendę od niego, co taki słaby mag robi na sekretnej ścieżce. Tymczasem, bełkotał coś pod nosem o tym, że kogoś zabiją i że musi dowieść to jak najszybciej się da. Tora uznał, ze skoro nie mógł udaremnić napadu to chociaż naprawi swój błąd. Musi, inaczej sumienie nie da mu spać po nocach. Chce stanąć przed stwórcą niczego nie żałując.
Tora biegł dość szybko by nadgonić peleton w postaci powozu i konnych. Nie miał jednak szans na prześcignięcie konia, tego był świadom. Nie chciał jednak stracić zbyt wiele czasu. Poza tym, mieli jego miecz i słuchawki. Zapłacił za nie niezłe pieniądze i nie miał zamiaru się z nimi rozstawać w ten sposób. Na jego nieszczęście ślad się urwał. I to nie tak, że zmienił kierunek, po prostu się urwał. Tora czuł się skołowany ale zarazem zaczął intensywnie myśleć.
-Ludzie nie mają w zwyczaju znikać od tak. Gdyby kupiec miał w wozie maszynę do latania uciekłby im bez problemu... Raczej nie mają na tyle potężnego maga by mógł unieść ich w powietrze i polecieć gdzieś daleko albo teleportować się wraz ze wszystkimi końmi... Gdyby mieli coś takiego zwyczajnie by nas okrążyli wcześniej i nie musieliby gonić gościa konno... Hm...
Po kilku chwilach zastanawiania się z zamkniętymi oczami, w typowej puchatkowej pozycji "Myśl, myśl, myśl..." z zamieszania wyrwał go kret, który wykopał kopiec niedaleko jego pozycji. Zaraz potem się schował i powrócił do kopania ziemi. Tora pomyślał, że życie to naprawdę cudowne zjawisko, skoro a radę przeżyć nawet...
-POD ZIEMIĄ?! -niemal wrzasnął uświadamiając sobie swoją głupotę. Miał trochę racji, nawet zwyczajny mag ziemi z magią "nurka" może wykopać w odpowiednim czasie niezły tunel w tym miejscu a potem jedynie otwierać przejście w odpowiedni momencie. W ten sposób nikt nie znajdzie kryjówki bo skała byłaby wystarczająco gruba by przepuszczać wozy ale jednocześnie wystarczająco cienka by można ją było łatwo przesuwać magią. Torze stworzenie wystarczająco dużej przestrzeni i przejścia zajęłoby góra dzień solidnej pracy. Nawet początkujący mag dałby radę mając dość czasu.
Tora postanowił chwycić się tej szansy. Zbliżył się bardziej do ziemi poprzez przyklęknięcie i zamknął oczy. Oczyścił swój umysł ze wszystkiego co mogłoby przeszkadzać w działaniu jego umiejętności. Położył dłonie w miejscu, gdzie kończyły się ślady. Pozwolił by ziemia do niego przemówiła. W miarę możliwości, chciał wykorzystać swój zasięg i czujność do granic. ~"Proszę cię, ziemio", błagał w myślach. ~"Pozwól mi dojrzeć to co się w tobie kryje. Pozwól mi ich zobaczyć!"~. To co się stało później... pozostanie tajemnicą do następnego posta MG, więc C.D.N.!

MM zregenerowane w 100%, jak się domyślam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   25.07.15 9:58

Gdy tylko William położył dłonie na ziemi i skoncentrował się na przepływie energii ziemi poczuł zakłócenia. Chwilę trwało nim zdołał wytworzyć w swoim umyśle dokładny obraz przestrzeni znajdującej się przed, za, obok i pod nim.
Teren dookoła niego nie przejawiał niczego niezwykłego, nie było nic czego nie mógłby dostrzec zwyczajnie przy pomocy oczu. Jednak to co pod nim przejawiało znacznie większy potencjał. W miejscu, w którym ginęły ślady znajdowała się dosyć spora "klapa" prowadząca do tunelu wgłąb ziemi.
A zatem przypuszczenia chłopaka były słuszne, pozostało jedynie wymyślić w jaki sposób uruchomić system podnoszący drogę i odsłaniający tunel, albo w ostateczności wymyślić jak zrobić to siłą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   25.07.15 18:30

Nareszcie szczęście uśmiechnęło się do Willa. To pierwszy raz od dłuższego czasu, kiedy miał rację i odpowiednio rozumował. Tygrysek był z siebie dumny w duchu, aż mu się kąciki ust podniosły ku górze. No ale nie rozwódźmy się nad samozachwytem maga, mamy ważniejsze rzeczy do zrobienia niż przyglądanie się dorosłemu facetowi, który cieszy się jak dziecko, które znalazło w kieszeni drobne na lody. Czas wznowić pościg za przestępcami! Detektyw Tora znowu w akcji!
Nacieszywszy się swoim małym sukcesem, mag Lamia Scale stanął przed o wiele ważniejszym zadaniem. Teraz musiał dostać się do środka tunelu. W teorii zadanie mogło nie być takie trudne jak się wydaje, wystarczy, że mag swą mocą otworzy właz w dość brutalny sposób. Może też wykopać magią tunel, który po prostu wpuści go pod rzeczoną klapę i tym samym do tunelu przestępców. Ewentualnie może pożegnać się z rzeczami i zamienić ich tunel w płynną lawę, którą puści w jego dół! Buahahaha! Niestety, jak n mnicha Tora bardzo przywiązywał się do swoich rzeczy i wolał nie rozstawać się z nimi w taki sposób. Zatem bardziej bezpiecznych sposobów znalazł kilka!
Jego pierwszym pomysłem a zarazem najprostszym było zwykłe zrobienie dziury w klapie. Jeśli nie jest zbyt gruba i składa sie jedynie z ziemi, to nie powinien mieć problemu wyciągnąć za pomocą magii niewielkiej jej części by droga stanęła otworem. Wszystko miało w gruncie rzeczy wyjść jak otworzenie studzienki kanalizacyjnej i wejście tam. Szybkie, bezgłośne i łatwe. To był oczywiście nie jedyny pomysł dostania się ale taką próbę podjął najpierw.
Następnie (jeśli pierwsza spełzła na niczym) Will spróbuje nieco zmienić swoje aktualne miejsce i lepiej przyjrzeć się mechanizmowi podnoszącemu. Starał się wybadać czy byłby w stanie uruchomić go od zewnątrz co w sumie było bardzo prawdopodobne. Bandyci musieli mieć taką możliwość by móc tam w ogóle wejść. Może po dokładniejszych oględzinach uda mu się znaleźć sposób na dokonanie tego samego.
Ostatecznością dla Tory był pomysł, by siłą przedostać się przez klapę. W tym celu podniesie kamień swoich wymiarów w kształcie dużego wiertła i wprowadzając je w szybki ruch obrotowy zacznie wiercić w dół w poszukiwaniu rzeczonego tunelu. No niestety, jeśli siła argumentu nie przemawia trzeba użyć argumentu siły.

MM: 6350-300=6050
Akcje:
1) zrobienie sobie włazu - I pomysł
2) próba uruchomienia mechanizmu (tylko jeśli istnieje sposób) - II pomysł
3) wiertło - III pomysł
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   26.07.15 1:38

Plan numer 1 był najmniej skomplikowany, a jak to zwykle bywa im prościej tym lepiej. Przypadek dostania się do podziemnego tunelu nie stanowił w tym wypadku wyjątku. By zmaksymalizować szanse dostania się do środka jak najprędzej i przy użyciu najmniejszych kosztów chłopak musiał przejść jednak kilka metrów do przodu wy wytworzyć otwór w takim miejscu by po zeskoczeniu znaleźć się całym ciałem w tunelu, a nie tak iż tylko stopy tam są, a reszta wciąż w wyciętym otworze.
W każdym bądź razie po kilku minutach gotowy był szyb długości około 2m do którego mógł zeskoczyć chłopak. I zeskoczył. I miał farta, że tak dobrze radził sobie z różnego rodzaju sztuczkami akrobatycznymi, bo sam tunel miał 2m ale trzeba pamiętać o dodatkowych 2m od jego końca do ziemi tak by wylądować w sposób jak najbardziej dogodny. Czyli wysokość wynosiła 4m co dla kogoś innego mogło by się skończyć w najlepszym wypadku zwichnięciem kostki. Tora jednak wyszedł z tego bez szwanku i w słabych promieniach słońca mógł rozejrzeć się po wnętrzu.
Zgodnie z oczekiwaniami droga w górę prowadziła na powierzchnię i nie była ciekawa. Ważniejsza była droga do przodu, która na oświetlonym kawałku wciąż łagodnie kierowała się wgłąb ziemi. Na ścianach dało się też dostrzec równomiernie porozmieszczane lakrymy świetlne, które jednak teraz pozostawały wyłączone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   26.07.15 2:56

I znowu miłym zrządzeniem losu Tora wpadł na dobry pomysł i to od razu! Lucky! Mag był taki szczęśliwy, że nawet nie zwrócił uwagi na to co taki znak najczęściej za sobą niesie. Znając przewrotność losu, zapewne niedługo szczęście się od niego odwróci i znowu wpadnie w tarapaty. Aż dziw, że problemy znajdują akurat tylko tych dobrych ludzi. Tak, Will uważał się za dobrego człowieka, w końcu jeszcze nie udało mu się nikomu zajść za skórę [przynajmniej nie w głównej fabule - przyp. autora].
Pierwsze co zrobił po wygodnym lądowaniu na twardej posadzce było wzięcie głębokiego oddechu. Ten klasyczny zapach powietrza wewnątrz ziemi bardzo mu się podobał (zboczenie zawodowe?) ale tutaj nie mógł się nim zbytnio cieszyć. Czuć było, że niedawno klapa była podnoszona i tlen został zastąpiony świeżym z powierzchni. Rozejrzał się zauważając zgaszone lakrymy świetlne i zanikające w głębi jaskini światło. Przeszedł go dreszcz podniecenia z powodu niespodziewanej przygody. Kto wie, może znajdzie coś ciekawego wśród skarbów rzezimieszków?
No ale koniec z nadziejami, czas ponownie ruszyć w pogoń. Tora nie śpieszył się schodząc w dół jaskini no bo jak można śpieszyć się nie widząc przed sobą drogi? Na szczęście wpadł na pomysł wykorzystania swojej umiejętności jeszcze raz. Szedł wiec w ciemnościach z zamkniętymi oczami w skupieniu słuchając podszeptów ziemi. Ona powinna ostrzec go przed zbliżającymi się krokami lub niebezpiecznymi pułapkami w postaci zapadni lub fałszywych stopni. Co prawda nie spodziewał się tu takich pułapek - złodzieje zapewne byli pewni, że nikt ich nie znajdzie w tej doskonałej kryjówce, a nawet jeśli to nie dostanie się z powodu wymiarów klapy. Wystarczająco silny mag nie dałby się okraść a biorąc pod uwagę bezwzględność ich szefa, zazwyczaj nie zostawiali świadków wśród kupców, którzy też nie stanowili dla nich problemu. Dlaczego wiec zostawili Torę przy życiu? Zapewne bali się, że śmierć maga na tej drodze może zwalić im na głowę całą, żądną zemsty gildię a z tym nie daliby sobie rady. Poza tym sam mag nie wyglądał na szczególnie silnego. To wszystko jedynie jego domysły ale
Więc tak oto szedł sobie mag w ciemnościach, rozmyślając o tym co może go czekać na dole i jak walczyć z całą trójką bandytów. Co gorsza, może być ich więcej a ich styl walki raczej zakłada wykluczenie przeciwnika zanim podejdzie na odpowiedni dystans by zaatakować. Tora myślał nad osłanianiem się skałą ale wśród złodziei musiał być jeden mag ziemi, który może zabrać mu tę możliwość. Wpadł na kolejny ciekawy pomysł, który może dać mu przewagę w walce. W więzieniu strażnicy nosili specjalne zbroje do obrony przed magią dystansową. Nie były zbyt skuteczne przeciwko silniejszym więźniom ale dawały obronę przed szaraczkami, którym pozwalano na spacerniaki. Tora miał szansę się i przyjrzeć, gdy raz poproszono go wypolerowanie kilku(dziesięciu) na wizytę jakiegoś generała. Nigdy nie wpadłby na myśl, że coś takiego może mu się przydać. Używając więc swojej mocy na początek starał się odtworzyć z dużej skały w podłożu niewielkie elementy jakie pamiętał. Nie musiał się tu bawić w zapięcia i inne tego typu słabsze punkty - zbroję zawsze da radę zdjąć magią. Nie musiał się też martwić o to czy nie zrobi czegoś zupełnie na odwrót - każdy element powstawał na podłożu wiec za pomocą swojej umiejętności Tora posiadał ciągły podgląd na to jak wygląda sytuacja. Odtworzone elementy z ziemi położył na sobie i dostosował do swoich wymiarów i możliwości. Starał się zachować jak największą możliwość ruchu - nie miał zamiaru cały czas poruszać nią za pomocą magii. Kiedy już wszystko spełniało jego wymagania całość zmienił w mocny metal. Pominął jednak hełm, który zawsze przypominał mu głupią czapkę. Tak uzbrojony ruszył dalej w dół tunelu. Miał już na sobie pancerz i przemyślaną strategię. Mimo to, kiedy powoli będzie dochodził na miejsce, postara się trzymać bliżej ściany by móc zbadać teren na jakim przyjdzie mu się zmierzyć z wrogami.
W razie jakby nagle światła się zapalały lub Will usłyszałby jakieś głosy zanim dotrze do głównej bazy, przylgnie on do ściany i zasłoni się skałami na czas przeczekania zagrożenia.

MM:6050-300(Doton)-100(Kinton: zmiana skały w metal)=5650
Wygląd zbroi: Click!
Akcje (Doton):
1)tworzenie zbroi - elementy
2)poprawki w zbroi - dostosowanie na ciele
3)chowanie się za skałami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   28.07.15 17:34

Opancerzony mag miał znacznie więcej problemów z poruszaniem niż sądził. Nie chodziło tu o ciężar zbroi, który z powodu tworzenia z ziemi i to w warunkach polowych nie był mały, bo Tora był dostatecznie silny. Problemem było to, że nie był przyzwyczajony do noszenia czegoś takiego i nie mógł się skoncentrować. Brak koncentracji z kolei powodował, że nie do końca był w stanie prawidłowo odczytywać drogę przed sobą, a przez to potykał się co chwila.
Po dość dłuuugim marszu w czasie, którego nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego i niebezpiecznego do uszu chłopaka dotarł świergot ptaków i inne odgłosy "świata zewnętrznego". Poczuł też, że podłoże, po którym stąpa powoli zaczyna się znowu wznosić. Jakiś czas później też dostrzegł przed sobą jasną plamę światła zwiastujący koniec tunelu, a wraz z nim usłyszał hałas wywoływany przez konie.
Kiedy już wydostał się na powierzchnię okazało się, że jest w samym środku lasu, a kilka metrów od wylotu znajduje się zagroda, w której było około 20 koni. Kawałek dalej były też ustawione 2 wozy oraz cała góra wszelkiego rodzaju pakunków i skrzyń. Zza linii drzew dochodziły do niego też odgłosy jakiejś większej imprezy. Śmiechy, krzyki i muzyka.
Oprócz tego dało się jednak wyłapać odgłos łamanych gałązek świadczących, że ktoś zbliża się od strony obozowiska. Na poświadczenie tego dał się słyszeć krzyk.
- Wracaj! Pewnie znowu ten cały system ostrzegawczy się spieprzył. Przecież trzeba by się strasznie wlec by dopiero teraz dotrzeć do wylotu tunelu! Chodź się napić!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   07.08.15 3:31

Wychodząc z jaskini, Tora przymknął nieco oczy by ponownie przyzwyczaiły się do jasnego słońca. Jakby nie patrzeć trochę mu się zeszło więc musiał poczekać kilka chwil zanim mógł bez problemu przejrzeć na oczy. Ilość koni w zagrodzie nieco go przestraszyła. Dwudziestu ludzi to niezły wynik, a wśród nich mogą być magowie z pod ciemnej gwiazdy. Impreza go nie zdziwiła - zauważywszy ogrom stosu skrzyń i pakunków, można stwierdzić, że bandytom zachciało się uczcić udany tydzień pełen łupów i skarbów. W sumie im się nie dziwił, Will także lubił po dobrze wykonanej misji zjeść w lepszej restauracji niż zwykle. Pozwalając tym myślom płynąć doszedł do wniosku, że interwencja może poczekać, aż towarzystwo nieco bardziej się spije ale szybko wybudził się słysząc trzask gałęzi i krzyk dochodzący z kierunku prywatki.
Mózg Tory zaczął pracować na najwyższych obrotach. Jeden zbir to nie problem, nawet jeśli jest na tyle czujny i przezorny by sprawdzać alarmy (w duchu przeklął swoją głupotę, że o tym nie pomyślał) nawet mimo małego prawdopodobieństwa ataku. Jednak jeśli nie wróci do ogniska przekonany, że się pomylił, jego druhowie mogą zacząć podejrzewać, że coś znalazł. Wtedy wszyscy chwycą za broń i zaczną przeszukiwać teren. Mimo, że nie był dobry w te klocki, Tora uznał, że tutaj trzeba czekać po cichu by móc wyczuć odpowiedni moment do ataku (najlepiej jak wino zacznie się kończyć). Starał się najciszej a zarazem najszybciej jak to tylko możliwe znaleźć jakąś kryjówkę. Najlepsze byłby jakieś gęste krzaki, położyłby się za nimi plackiem na ziemi i obserwował sytuację dzięki czemu miałby szansę uniknąć niemiłego spotkania. Nawet jakieś szersze drzewo da radę. Słowem, Tora biegnie do najbliższej kryjówki dającej mu szansę na pozostanie niezauważonym. Modli się w duchu by nadgorliwy złodziejaszek nie pokusił się o przeczesanie terenu wokół obozu.

MM: 5650+500=6150
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   13.08.15 11:59

Tora miał jednak trochę problemów ze znalezieniem dla siebie kryjówki, bo teren był niemalże pustą łączką tak by ułatwić wyjazd i wjazd do tunelu oraz mieć gdzie składować wszystkie zrabowane przedmioty.
W niemalże ostatniej chwili udało mu się jednak znaleźć kryjówkę. Kawałek za wylotem z tunelu, który chwilę temu opuścił był stary konar obrośnięty krzakiem dzikich malin. Leżąc za tym pniakiem nie dość, że mógł szamać owoce bez ryzyka podrapania to jeszcze mógł przyglądać się wszystkiemu co działo się przed nim na łączce.
Po chwili z gęstwiny naprzeciwko wyłonił się bandyta. Był to ten sam, który dowodził podczas ataku na Williama i kupca. Gdy wyszedł na otwartą przestrzeń wydawał się skupiony i poddenerwowany ale bez paranoi. Natychmiast zaczął się przyglądać wszystkiemu co go otaczało szukając niewłaściwości i zmian. Po kilku krokach dotarł do miejsca, w którym stanął Tora zaraz po wyjściu z tunelu. Pochylił się nad tym miejscem i badał miejsce, w którym kończył trawa z łączki, a zaczynał goła ziemia z tunelu. Zaraz jednak wyprostował się, wyciągnął dwa pistolety, zaczął nerwowo rozglądać i zwołał swych towarzyszy.
- Wszyscy do mnie! Mówiłem, że ktoś był w tunelu, a teraz jest w obozie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   14.08.15 1:03

Tora był zaskoczony tym, jak szybko bandyta połapał się w sytuacji. Niezmiernie zaskoczył go też fakt, że mężczyźni mimo wszystko solidnie się zabezpieczyli. Niewielu dzisiejszych złodziei stosuje kilka zabezpieczeń do swojej kryjówki. Widać nawet oni idą naprzód - mag zapisał tę myśl w wewnętrznym notatniku na stronie motywatorów do cięższego treningu i pracy. W końcu nie będzie w stanie z nimi walczyć jeśli będą zawsze o krok przed nim, a ostatnio są cały czas. No, przynajmniej w tym momencie był w stanie działać z zaskoczenia - złodziei może wiedział, że jest tutaj ale najwidoczniej nie miał pojęcia gdzie jest. ~"Jeśli to on jest magiem ziemi, który wykopał ten tunel, to jego magia widać jest nieco słabsza od mojej... Ale nie mogę go lekceważyć tak jak ostatnio."~ pomyślał czując rosnący w nim gniew na wspomnienie rany kupca i łatwości z jaką przestępca strzelił do niego. Jednak wiedział, ze nie może dać się ponieść emocjom. Musi działać skutecznie i precyzyjnie, a zarazem ostrożnie - zakładał bowiem, że ludzi jest więcej niż trójka, którą spotkał na drodze.
William miał kilka planów działania, które obmyślił w trakcie drogi tunelem. Pierwszy z nich był dość bezwzględny ale coś w nim podpowiadało mu, że akurat ten człowiek zasługuje na taki los. Jeśli więc mężczyzna jest w zasięgu maga (co powinien wiedzieć dzięki umiejętności pasywnej jak i zwykłej obserwacji), czeka go niemiła kąpiel we wrzącej lawie w postaci gejzeru, który wybuchnie mu tuż pod stopami. To powinno go wyeliminować z dalszej walki, bo prawdopodobieństwo uniku takiego ataku jest nikłe. Nawet jeśli potrafi "czytać z ziemi" (Tora sądził, że magia dała mu wiedzę na temat czyjejś obecności w tunelu) to wcześniej musiał się nad nią pochylić, a teraz jego uwaga była skupiona bardziej na okolicy niż podłożu.
Druga opcja zakładała niepowodzenie ataku lub brak zasięgu, czyli jeśli jakimś cudem rewolwerowiec uniknie kąpieli albo jego magia nie będzie w stanie go sięgnąć w ten sposób, Tora zacznie bardziej bezpośredni atak. Wyskoczy zza swej osłony i za pomocą magii wykorzysta jedną ze zwisających płyt w przedniej części zbroi, szybkim ciosem wysyłając ją na bandytę i celując w jego tors. W locie blaszka zmieni się w spory, zaostrzony grot strzały, dzięki czemu mag miał nadzieję przebić ciało wroga i zakończyć jego żywot. Oczywiście mimo tego, że atakuje kawałkiem stali szarżuje też na przeciwnika, starając się unikać ewentualnych kul. Liczył, że skupiony na głównym celu, przeciwnik nie zauważy nawet niewielkiego obiektu pędzącego wprost w jego serce.
Obydwie akcje powinny mieć wysokie prawdopodobieństwo sukcesu - w końcu Tora dobrze widzi miejsce zdarzenia i to gdzie jest jego cel. W dodatku ten drugi nie ma najmniejszego pojęcia gdzie może chować się członek Blue Pegasus. W najgorszym wypadku dojdzie do walki na bliższy dystans co też jest mu na rękę - poprawka, w najgorszym umrze, ale co ma zrobić? Czekać, aż będzie ich trzech? Sytuacja wymagała natychmiastowego działania.

6150-600(Yoton)=5550
lub
6150-600(Yoton)-450(Kinton)=5100
lub
6150-450(Kinton)=5750
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   15.08.15 21:01

Nie można się dziwić, że bandyta zdołał odkryć obecność Tory. Stalowa zbroja sporo waży i chodząc w niej trudno nie zostawić widocznych śladów zwłaszcza na gołej ziemi.
Co do zasięgu swojego zaklęcia i jego mocy William nie mylił się nawet o jotę. W zaledwie ułamku sekundy pod bandziorem wybuchł gejzer lawy zamieniając go w bardzo krótko żywą pochodnię.
Plan ten jednak miał swoistą dość znaczącą wadę. Konie. Nie nawykłe do takich widoków zwierzęta wpadły w panikę. Zaczęły wierzgać, parskać i szaleć w zagrodzie wywołując spore zamieszanie, które jeszcze bardziej musiało zaniepokoić towarzyszy trupa. Tak jakby jego krzyk i filar ognia nie wystarczył.
Wracając do koni to w końcu udało im się wreszcie wydostać z zagrody i zaczęły uciekać w różnych kierunkach. Jeden z nich potrącił przy tym pakunki zmagazynowane w pobliżu tak, że jeden z nich wpadł w ogień wywołując jeszcze większy chaos, bo od niego zapalały się kolejne pakunki i trawa.
Całe to zamieszanie przywołało bandziorów, którzy nawet jeśli wcześniej nie ufali słowom spalonego to teraz nie mieli wyboru. Na polanę wbiegło 10 chłopa i każdy był uzbrojony w pistolety i różnego rodzaju broń białą. Kilku chciało łapać konie, a kilku gasić pożar lecz nagle jeden z nich zaczął krzyczeć.
- Zostawcie to do cholery! Nie widzicie, że Shaker miał racje? Znaleć mi tego ***! - po tych słowach wszyscy obecni bandyci rozbiegli się w poszukiwaniu Tygrysa.

Masz 5550MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   05.09.15 20:58

Tora nie miał czasu cieszyć się swoją małą zemstą. Jasne, człowiek zwany Shaker'em, który poważnie ranił bogu-ducha-winnego kupca dostał za swoje i rola ręki przeznaczenia nawet spodobała się magowi, ale nacierający bandyci skutecznie zajęli jego myśli. Miał zamiar zająć się nimi po kolei ale widać musi wziąć 10 "na klatę". Sytuacja nie była zbyt różowa, ale nie było też tragicznie. Tora postanowił najpierw pokombinować.
Na sam początek chciał rozbroić przeciwników. Raczej z bandyckiego życia nie było ich stać na magiczną broń więc stal użyta w ich orężu powinna być najzwyklejszym metalem. Na sam początek postanowił sprawdzić tę teorię i skupiając się na broni (szczególnie na pistoletach) złodziei starał się użyć Kintonu by całą broń zgromadzić nad lawą, która jeszcze powinna wrzeć. Jeśli się to uda, nawet nie w całości a w większości to i tak będzie zadowolony - broń spadnie i zostanie zniszczona. Jeśli jednak nieszczęśliwie okaże się, że cała ich broń jest umagicznina zaklęcie tory nie odniesie żadnego skutku czyli nie powinno też uszczuplić jego zasobów magicznych. Za to utrudni mu nieco walkę.
Niezależnie czy fortel wyjdzie czy nie, Tora postanowił dalej eliminować członków gangu. Namierzył trzech najbliższych, którzy mogliby odkryć jego kryjówkę i za pomocą skalnych kolców, które błyskawicznie wyrosną z ziemi zamierzał zakończyć ich życie. Starał się by mieć jak największe szanse na trafienie a jego skupienie sięgało zenitu.
W razie odkrycia miejsca przez któregoś z nich Tora, jeszcze raz użyje Dotonu by osłonić się wysokimi skałami przed ewentualnymi strzałami z ich broni. Tam poczeka aż skończy się ich amunicja i wtedy rozpocznie kontratak. Opcja ta oczywiście odpadnie jeśli udało mu się wcześniej zniszczyć ich broń. Wtedy po prostu postara się unikać większego ostrzału poprzez uniki licząc, że zbroja wytrzyma kilka z nich.

5550(-450*)-300=5250(4800*)
*jeśli użyty zostanie Kinton na początku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   13.09.15 13:50

Całe zamieszanie jakie powstało w wyniku pożaru i faktu, że Tora zabił jednego z towarzyszy bandytów trwało w najlepsze. Oszołomieni przestępcy nie wiedzieli co dokładnie mają robić i zupełnie bez ładu i składu zaczęli rozbiegać się w każdym kierunku niejednokrotnie wręcz na siebie wpadając.
Dlatego też gdy mag wciąż przebywając w kryjówce używając swego zaklęcia pozbawił sześciu z nich uzbrojenia chwilę zajęło nim wszyscy zorientowali się co się dzieje. Nagłe wrzaski ludzi tracących broń dobiegające z różnych części polany i lasu gdzie wbiegli niektórzy wprowadziły w szeregi przestępców jeszcze większy zamęt. Byli oni jednak bardzo mocno zmotywowani by znaleźć i zemścić się na chłopaku, bo chociaż utracili bezpowrotnie swą broń gdyż właśnie rozpuszczała się w kałuży lawy to nie zaczęli uciekać w panice Bóg wie gdzie. Wyciągnęli zza pasów wszelką broń białą jaką mieli i dalej ruszyli na poszukiwania.
Nawet gdy nagle z ziemi wyskoczyły wielkie kolce przerabiając trzech szermierzy, którzy swe pistolety utracili, na szaszłyki tylko na chwilę zatrzymali się, by zobaczyć co się stało. Lecz szybko z zadumy wyrwał ich głos faceta, który wcześniej także ogarnął sytuację.
- Znaleźć mi tego **** maga! I kryć się do **** nędzy. - jego głos dobiegał mniej więcej z tego samego miejsca, z którego wyłonili się wcześniej ale z powodu gęstego dymu nie dało się dokładnie określić jego pozycji.
Zresztą chłopak nie miał na to czasu. Nagle poczuł jak w jego zbroję od tyłu uderzają pociski. Jeden z przestępców nie zważając na to co dzieje się z jego towarzyszami i będąc lepiej uzbrojonym zdołał nie tylko znaleźć jego kryjówkę ale także zakraść się za jego plecy.
- Mam go! Jest tutaj! - wykrzyknął do pozostałych po wystrzeleniu pocisków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   21.09.15 22:44

Kolejni trzej bandyci pukają do nieba bram lub jadą autostradą do piekła. Jedno z dwojga, oba to świetne tematy na piosenki, ktoś powinien to w końcu nagrać! No ale wracając do naszych nieboszczyków to wynik nie był taki zły dla maga. Zmniejszył ich liczebność o 30% w krótką chwilę a kolejna ofiara sama przyszła do niego sama. Nieco zaskoczyły go strzały w plecy, przez chwilę myślał, że już nie żyje. Na szczęście zbroja okazała się nie tylko wystarczająco gruba by powstrzymać pociski ale w dodatku z tak niewielkiej prędkości. Pocieszony zarówno powodzeniem w planach jak i dobrym pancerzem zyskał nieco odwagi ale nie stracił swojej wrodzonej ostrożności.
Będąc wziętym od tyłu (jakkolwiek by to nie brzmiało), Tora postanowił pozbyć się nieoproszonego gościa tak szybko jak to możliwe. Szybkim ruchem przeturla się w prawo i kierując się dobrym przeczuciem, w tym samym czasie wystrzeli z ziemi kamienny kolec wielkości połowy postury człowieka tuż pod nosem rabusia. Raczej będąc przyczepionym do ziemi, kolec nie ma szans sięgnąć celu dlatego dosłownie wystrzeli z ziemi jak pocisk by przebić mężczyznę. Mag ufa, że bandyta zareaguje instynktownie i skupi wzrok na poruszającym się magu przez co przeoczy jak dosłownie kilka centymetrów przed stopami pojawia się broń jego zguby. Jeżeli to się nie powiedzie, pozostaje proste wyjście - za pomocą Yotonu ponowi sztuczkę z magmowym gejzerem. Niestety, dopóki nie pozbędzie się tego pana walka z resztą jest bardzo ryzykowna.
Przy odrobinie szczęścia pozbycie się jednego człowieka nie będzie trudniejsze niż pozostałych i nie zmusi Tory do użycia ponownie lawy. Niezależnie czy wyszło, szybkim ruchem wstaje jednocześnie osłaniając się dwoma skałami, które wyrosną tuż przed nim oddzielając go od strzałów ze strony bandytów. Jeśli nawet Yoton nie poskutkuje, mag postara się zmusić strzelca (tego, który zaszedł go od strony pleców) do walki bezpośredniej uwalniając swą ostatnią broń czyli Paciorki Avatara. W takim starciu powinien mieć znacznie większe szanse, więc stara się przygnieść wroga doświadczeniem i szybko wykończyć go mocnym uderzeniem młota w głowę wyprowadzonym ze zwinnego obrotu przez prawe ramię.
Istnieje szansa, że jego przeciwnik jest zarówno bandytą, mistrzem uników i pół-mangustą, albo ugryzł go inny zmutowany cieć, Tora będzie zmuszony przejść do defensywy, ale innej niż zwyczajnie. Postara się jak najszybciej zadawać nawet słabsze ciosy by uniemożliwić przeciwnikowi dokładne wymierzenie bronią i ew. wytrącenie mu jej z dłoni.

Wg. nowych kosztów (pozwolenie Ari):
4800-100(-300*)-50-200-200=3950

*jeśli Tora będzie zmuszony wykorzystać Yotonu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   25.09.15 21:01

Szybki unik w bok pozwolił uniknąć kolejnych pocisków wystrzelonych przez bandziora znajdującego się za jego plecami. Z nowej Tigerson mógł spokojnie użyć Dotonu, bo jego rywal zajęty był przeładowywaniem broni. Swoją niezdolność do jednoczesnego poruszania się i strzelania łamane na zmianę magazynku zbir musiał przypłacić swoim życiem.
Dzięki temu przy życiu pozostało już tylko sześciu przeciwników. Trzech strzelców i trzech szermierzy. I o ile przed atakami z dystansu chłopak osłonił się częściowo dzięki kamiennym ścianom to ewidentnie zignorował tych, których wcześniej rozbroił. Gdy tylko martwy już mężczyzna wykrzyczał, że go znalazł to wszyscy oni z wyciągniętymi mieczami ruszyli w tę stronę. Oczywiście kamienne ściany ich zaskoczyły i trochę spowolniły, jednak Tora był do nich odwrócony tyłem gdy się zbliżali i dzięki temu wyskakując zza nich dali radę go zaatakować.
Wymachując bronią na prawo i lewo spychali chłopaka coraz bardziej do tyłu nie dając mu prawie w ogóle czasu na reakcję i jakąś kontrę. Gdyby nie przekształcone w buławę paciorki zapewne już by nie żył. Jednemu z nich udało się nawet wbić swą broń w nieosłoniętą zbroją część ramienia.
Jakby tego było mało to wciąż gdzieś w okolicy byli trzej strzelcy i nagle zaczęło się odczuwać jakąś dziwną mroczną siłę docierającą z obozowiska zbirów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   25.09.15 22:48

~"No proszę, pierwsze rany bitewne..."~, pomyślał Tora czując jak zimna stal wbija mu się w skórę i powoduje przypływ bólu. W dziwny sposób sprawiło mu to... przyjemność? Nawet on sam był tym zdziwiony. Uczucie walki z kimś, kto jest w stanie cię zranić, to ryzyko utraty życia i świadomość, że albo on albo oni sprawiło, że poczuł ogromną radość z walki, nawet jeśli była ona mało honorowa. Być może budził się w nim instynkt drapieżnika? A może wpływ na to miała ta dziwna energia dochodząca z obozu?
Tak, William wyczuł to mimo tego, że nie znał się na wykrywaniu magii. Moc i jej mroczna natura była tak potężna, że nawet taki żółtodziób jak on był w stanie określić nie tylko jej naturę ale i miejsce, z którego dochodziła. ~"Co to jest?... Tylko ściemniałem z tym demonem w mieczu... Cholera jasna, kogo oni okradli, że mają coś tak potężnego?!"~, pomyślał w czasie prób blokowania i unikania kolejnych ciosów ze strony trzech szermierzy. Nie miał jednak czasu by poświęcić się tej myśli całkowicie.
Wiedział, że samą defensywą nic nie zdziała. Musiał w końcu przejść do ataku. Jednak co nagle to po diable. William skupił się całkowicie na obronie przed ciosami szermierzy. Starał się wyszukać moment, w którym znajdzie się luka w nawałnicy ataków. Jako doświadczony szermierz, powinien być w stanie dostrzec dziurę, zwłaszcza, że atakowano go w trójkę - im większa ilość osób tym trudniej się zgrać, bo nie tylko trzeba szukać miejsca na atak dla samego siebie ale też uważać by nie wejść w drogę towarzyszom broni. Nawet wyborowi wojownicy potrzebują lat by zgrać się z kimś na tyle dobrze by połączyć swe talenty w jeden śmiertelny taniec - zwykli leśni bandyci, którzy notabene używają zazwyczaj broni palnej, nie powinni być zbyt dobrze ze sobą zgrani. Znalezienie momentu zawahania otworzy mu drogę do ataku. Strzelcami raczej niezbyt się przejmował - biorąc pod uwagę straty, istniała duża szansa, że nie zaryzykują strzału, kiedy na jego linii znajdują się ich wspólnicy.
Kiedy znajdzie się luka w ataku, Tora ruszy bez chwili wahania. Nie tyle co wykona jakiś szczególny atak ale poważnie zachwieje ich rytmem walki  - za pomocą Doton'u użyje skały wielkości człowieka by rozdzieliła go i szermierzy. Jak? To proste. W luce miedzy atakami odskoczy trochę do tyłu, poza zasięg mieczy o zostawiając w swoim miejscu poziomy głaz wielkości samego siebie, który od razu na nich ruszy. Przy odrobinie szczęścia skała przygniecie ich i/lub połamie żebra albo nogi. Tak czy inaczej na pewno pomoże to mu podyktować walce nowy rytm i wyjść z ofensywą. Zaraz po skale Will, zaczyna szarżować na najbliższego bandytę i zaatakować go szybkim ciosem buławy idącym po skosie - od lewej nogi do prawego ramienia. Dzięki temu będzie mógł od razu przejść do poziomego ciosu z prawej strony, który wykona by dobić bandytę lub zaatakować kolejnego, jeśli pierwszy padnie po śmiercionośnym ciosie wirujących ostrzy, które wysuną się z broni. Trzeciego zaatakuje w ten sam sposób - tylko jeśli zabije poprzedniego i w przeciwnym kierunku do poprzedniego ataku. Każdy atak starał się wyprowadzać z większym użyciem zdrowej ręki. Nie chciał ryzykować, że atak utraci na sile przez ranę, chociaż jeśli rana byłaby poważniejsza, raczej już przy blokowaniu odczułby trudności. Tak czy inaczej w dalszej walce starać się oszczędzać to ramię, nawet jeśli nie będzie potrzeby.
Jeśli wszystko pójdzie po jego myśli i szybko uda mu się wyeliminować przeciwników, najszybciej jak się da podbiega do wcześniej wytworzonej ściany z kamieni. Osłoni go ona przed kolejnymi strzałami ze strony pozostałych przy żuciu.

MM: 4250-200-200=3850
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   03.10.15 15:19

Chłopak bardzo dobrze kombinował, że bandyci nie są wyszkolonymi szermierzami i niezbyt dobrze współpracują. Co chwilę, wchodzili sobie w paradę uniemożliwiając sobie nawzajem wyprowadzenie zabójczego ciosu, a tym samym pozwalając bezproblemowo chłopakowi na uniki i blokady. Nie oznacza to jednak, że było całkiem kolorowo. Przebite ramie dawało o sobie znać z każdym przyjętym ciosem paraliżującym niemal całe ciało bólem. Gdyby nie adrenalina pewnie nie tylko padłby już dawno trupem ale nie dałby rady myśleć.
Dzięki tej niezdarności swoich przeciwników niemal dokładnie udało mu się zrealizować swój plan. Wystarczył mu jeden krok w tył by oprzeć się o stworzone wcześniej bloki ziemi oraz przywołać kolejny odcinający go od rywali. Akurat wybrał moment, w którym jeden z nich chciał przeciąć go w pasie ale trafiając na kamienny blok złamał jedynie swój miecz odsłaniając się na atak buławy Tigersona. I tutaj obliczenia dawnego mnicha się posypały, bo wbrew jego przypuszczeniom przynajmniej jeden ze strzelców miał za nic swoich kamratów i zaczął, na szczęście niecelnie, strzelać w stronę maga.
Z powodu tego nagłego ostrzału zdołał jedynie wykończyć jeszcze jednego z przeciwników walczących mieczem, a potem musiał wycofać się za wykreowane osłony, bo z każdą chwilą pociski uderzały coraz bliżej niego, niektóre nawet odbiły się od pokrywającej tors zbroi, a ból w ręce był coraz silniejszy i mógł nie dać rady jednocześnie atakować i unikać ataków z dwóch stron. Niby rana nie była głęboka, ale jednak miejsce, w którym się znajdowała było delikatne.
A w tym samym czasie czarna moc za jego plecami rosła z każdą chwilą rozsiewając coraz większą grozę, której jednak bandyci zdawali się nie odczuwać. A przynajmniej do momentu gdy nagle po lesie rozniósł się krzyk, bólu i przerażenia jednego z ich towarzyszy, po którym nastała grobowa cisza. Wszelkie dźwięki znikły i jedyne co pozostało to strach, ciemność i pustka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   03.10.15 22:07

Śmierć kolejnych złodziei były marnym pocieszeniem dla Tory, którego bolące ramię znacznie utrudniało walkę. Powoli tracił oddech a pot spływał mu kroplami z czoła. W dodatku cała ta mroczna atmosfera i ciemność, której nie da się z niczym pomylić - wszystko to sprawiało, że Will powoli zaczynał żałować wybrania skrótu przez las. Co tu długo mówić, jego stan był nienajlepszy a szajka przestępcza wydawała się najmniejszym zagrożeniem w danej sytuacji. Po raz pierwszy w życiu poczuł realny strach o własne życie. Jednak jak udało mu się zauważyć, nie tylko on...
Krzyk jednego z rabusi zaskoczył ich tak samo jak maga Blue Pegasus. W dodatku ten strach, który wcześniej wyczuwał tylko Tora, widocznie udzielił się pozostałym przy żuciu. Will chciał wykorzystać ten moment na dwa sposoby - by złapać oddech i dać rannemu ramieniu odrobinę odpoczynku oraz by zagrać na strachu złodziei jeszcze trochę. Może uda mu się zmienić sytuację na jeszcze korzystniejszą. Zanim jednak przerwał ciszę postarał się namierzyć swoją mocą ostatniego strzelca i za pomocą Kintonu przyciągnąć jego pistolet jak i miecz. W stosunku do przeciwnika przed sobą plan był prostszy. Kolec z ziemi, taki sam jak w przypadku pierwszych ofiar - uderzenie zza pleców mające przebić jego tors i zakończyć życie.

Jeśli obie akcje się powiedzą pozostanie mu tylko jeden, bezbronny mężczyzna, który w dodatku już jest wystarczająco przerażony by jego psychika była w strzępach. Oto jednego dnia jego łatwe życie się skończyło, jego przyjaciele zginęli z ręki maga, który stoi właśnie przed nim z ociekającą krwią bronią i pełnym rynsztunku. Zero szans na atak, ucieczkę uniemożliwia paraliżujący strach przed tym co znajduje się w lesie. Postanowił postawić na uczucia i w razie powodzenia akcji przemawia do mężczyzny. Stara się wykorzystać kunszt aktorski i dostosowując swój głos jak i pozycję - wyprostowany z buławą na zdrowym na ramieniu.
-"To niemożliwe, nie wierzę" -powiedział jakby cytując jego myśli. Odwrócił się powoli stając z nim twarzą w twarz. -Niestety ale taka jest rzeczywistość. Twoja przyszłość delikatnie mówiąc nie rysuje sie zbyt kolorowo. Albo zginiesz tu, z mojej ręki, albo spędzisz resztę życia w lochach. Całkiem przesrane, nie sądzisz?
Zaczyna powoli iść w jego kierunku. Nie pozostaje jednak obojętny, czujność cały czas była na wysokim poziomie. Tak wysokim jak utrzymywanie przytomności i pomimo bólu i ubytku krwi.
-Dziś jednak mam dla ciebie szansę. Pokaż mi gdzie macie łupy z dzisiejszych kradzieży, a pozwolę ci odejść w spokoju - przy odrobinie szczęścia dasz radę umknąć radzie i rozpocząć nowe życie... miej jednak na uwadze, że jeśli mnie oszukasz lub wrócisz na drogę przestępczą znajdę cię i pożałujesz, że dziś nie zginąłeś. Przysięgam ci to ja - William Tigerson! Największy mag ziemi na świecie!-pozwolił sobie na odrobinę pychy w tych słowach. Czeka na jego reakcję, chociaż wierzy w jego instynkt przetrwania. Ma dzięki temu nadzieję odzyskać swoje rzeczy i te, zagarnięte handlarzowi.

Oczywiście cała sytuacja ma miejsce tylko jeśli Torze uda się rozbroić na odległość przeciwnika. Jeśli jednak nie uda mu się tego dokonać, pozostaje wykończyć go w ten sam sposób co poprzedniego - kamiennym kolcem zza pleców. W tym przypadku jednak w pierwszej kolejności zasłoni się kolejnym głazem przed ewentualnymi strzałami z broni. Wtedy jednak nie ma co liczyć na pomoc w poszukiwaniu swoich rzeczy. O to jednak martwić się będzie dopiero po pokonaniu wrogów lub przeciągnięciu ich na swoją stronę. Z każdym ruchem stara się zaskoczyć przeciwników, wykorzystać moment ciszy i nieuwagi. Wszystko by zmaksymalizować skuteczność ataku.


MM: 3850-200MM(-450MM)-100MM-100MM=3450(3000)MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   

Powrót do góry Go down
 
Leśna ścieżka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Ścieżka górska
» Numerologia
» Julius Nott
» Ścieżka
» Ścieżka z polanki do statku

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Era-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie