IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Leśna ścieżka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Leśna ścieżka   14.07.15 11:11

First topic message reminder :

Urocza droga wydeptana przez setki nóg stawianych przez wędrownych, koła ich wozów oraz kopyta ich koni. Jest to skrót w drodze między Crocus a Erą prowadzący przez spokojny las. Często użytkowana, przez tych, którzy o niej wiedzą, a wiedza ta nie jest łatwa do zdobycia - nieliczni handlarze strzegą jej jak oka w głowie, gdyż pozwala ominąć posterunek opłaty celnej. NA dobrą sprawę to tylko 20 km polnej drogi przez środek lasu. Dla tego, kto nie zna jej kierunku może być zaledwie jedną z wielu.

~*~*~*~[i]

Niestety Tora nie miał szczęścia w podróży. Jego zaprzyjaźniony kupiec musiał pilnie pojechać do żony, która rodziła, przez co wysadził młodzieńca nawet nie zabrawszy go w połowę drogi do Lamia Scale. No trudno, przynajmniej był na tyle miły, że zdradził mu skrót przez las. Miło z jego strony i chociaż nie ma go co winić to jednak nogi mężczyzny powoli odmawiały mu posłuszeństwa.
-Mam doooooość... To nie jest coś co tygryski lubią najbardziej... -jęczał w samotności nad swym losem, mimo to szedł dalej. Warunki na spacer nie były złe ale William nigdy nie był amatorem pieszych wędrówek. Zawsze wolał położyć się na tyle wozu i przedrzemać prawie całą podroż. Ewentualnie porozmawiać w miłym towarzystwie. Samemu nic nie jest fajne, jak mawiał pewien ktoś.
No i nasz bohater rozmyślając nad tym czy prędzej odpadną mu nogi czy może zabraknie mu prowiantu. Niby handlarz wspominał, że to tylko dwadzieścia kilometrów ale Torze wydawało się, że to co najmniej dwieście. [i]Biedny, biedny Williamie
, pomyślał wycierając pot z czoła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   06.10.15 23:07

Pomimo starań i mocy jakie chłopak włożył w swoje zaklęcie to nie udało mu się przyciągnąć pistoletu. No ale skoro nie udało się poprzednim razem to niby dlaczego miałoby wyjść teraz.
Na szczęście chociaż nie rozbroił rywala to nie wywołał także żadnej reakcji z jego strony. I wykorzystując ten ciągły paraliż i nieświadomość wrogów mógł wprowadzić w życie swój plan numer dwa.
W jednej chwili przywołał przed sobą kolejną kamienną ścianę obronną, a w kolejnej pozbawił swoich dwóch oprawców życia. I teoretycznie mógłby już wziąć głęboki oddech i odpocząć gdyby nie mroczna aura, która otaczała coraz większy obszar i błąd w obliczeniach, o którym przekonał się równie nagle co boleśnie.
Otóż od momentu w którym 10 bandytów wbiegło na płonącą polanę Tora zabił zaledwie 8 z nich. Nawet jeżeli przyjąć, że przerażony okrzyk, który dał mu okazję zgładzenia dwóch wrogów należał do ich towarzysza to wciąż zostawał mu jeden przeciwnik.
I właśnie ten przeciwnik w momencie, w którym mag już cieszył się ze zwycięstwa roztrzaskał kamienne filary chroniące plecy Tory jak gdyby były tylko zwykłą wieżą z klocków. Jeden z powstałych w ten sposób kamiennych bloków trafił Torę w plecy powalając go lecz nie zadając większych obrażeń, bo zostały zamortyzowane przez jego zbroję. I nim zdążył przeciwko temu coś przedsięwziąć to wróg znalazł się nad nim i jednym sprawnym ruchem obrócił go twarzą do siebie. Pozwoliło to Williamowi zobaczyć, że ta mroczna aura biła właśnie od tego mężczyzny, a raczej od księgi, którą trzymał. W zasadzie nie była to zwykła aura. Wyglądało na to, że bandyta trzymający księgę jest tylko bezwolnym zombi mrocznej energii, która niemalże była materialna ale bez określonego kształtu. Wyglądało to jakby nie mogła zdecydować się jaki kształt przybrać i będąc jedynie czarną mgłą spowijającą "żywiciela" cały czas się zmieniała.
Ale wiele się Tora napatrzeć nie mógł, bo w ułamku sekundy rywal złapał go wolną ręką za twarz i zaczął nią uderzać w ziemię z siłą i prędkością młota pneumatycznego. I zapewne na tym skończyła by się przygoda z życiem młodego maga gdyby atak nie został tak samo nagle przerwany jak zaczęty. Po zaledwie kilku sekundach, które i tak wystarczyły do wywołania potężnego wstrząsu i rozbicia tyłu czaszki ucisk zelżał, a oprawca Tory zwalił się na niego niczym kłoda.


Masz 3000MM, bo fakt, że zaklęcie się nie udało nie oznacza, że nie zostało użyte. Zresztą i tak możesz rozpocząć regenerację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   07.10.15 1:04

Tora znał swoje słabości i wiedział, że wiele z nich wymaga pracy. Jedną z nich była zwykła głupota. Mimo tego, że w walce często sprawiał wrażenie bardziej doświadczonego, często łapano go na tym, że rozumował niezwykle nieskomplikowanie. Dowodem na to był atak, którym zabijał kolejnych przeciwników czyli kamienny kolec ze strony pleców. Proste, aż za proste (ale skuteczne, jednak nie o tym teraz). Nic więc dziwnego, że pochłonięty walką, ogarniającym polanę mrokiem i coraz większym bólem zranionego ramienia mógł przeoczyć jednego z bandytów. Jedyne czego mógł żałować to tego, że był nim akurat TEN złodziej.
Kompletnie zaskoczony atakiem przez kamienną ścianę, który położył go na ziemi nie wiedział co robić. W jego głowie rozniosło się głośne dzwonienie a błędnik oszalał. ~"Co jest...?"~, pytał się w myślach nie oczekując, że sam dojdzie prawdy. Na szczęście (albo i nie) odpowiedź sama podsunęła mu się przed oczy, jednak jej postać nie była znana ani Torze, ani chyba nikomu z pośród żywych. ~"D-Demon..."~, pomyślał mag Blue Pegasus. ~"Ta Księga... Jej mrok jest przeo-!"~
Nie miał jednak czasu dokończyć tej myśli. Kreatura pochłonięta przez ciemność zaczęła pastwić się nad głową biednego Tygrysa. Mimo świadomości tego z jak wielką prędkością i siłą zadawane były kolejne ciosy, jemu wydawało się jakby mijały lata między nimi. Lata przepełnione bólem i walką o zachowanie przytomności. Mimo silnego ducha i twardych mięśni, mag czuł jak z każdym uderzeniem uchodzi z niego życie. ~"A więc tak to się skończy... Zatłuczony na śmierć przez opętane ciało rzezimieszka..."~, mówił do siebie w duchu, gdyż głowa odmawiała mu posłuszeństwa co do konstruowania złożonej myśli. Wiadomo, była zbyt zajęta otrzymywaniem bodźców o coraz większych obrażeniach chłopaka. Bólu już nie czuł - mózg i nerwy za bardzo mu wariowały by jeszcze odbierać coś takiego. ~"Gdybym tylko pokonał ich wtedy zamiast zgrywać idiotę... Teraz byłbym daleko stąd... Heh, szkoda. Chciałem chociaż pożegnać się z Sophie..."~.
Kiedy już Tora był gotów na ostateczny cios stało się coś niezwykłego. Poczuł ucisk w klatce piersiowej, który jednak nie pochodził od ciosu. Jego oprawca leżał teraz na nim bezwiednie, jakby obdarty z życia. Chłopakowi trudno było się teraz skupić by domyślać się o co chodzi. Walczył jedynie z tym by nie stracić przytomności. Wiedział, że w jego stanie to podstawa. Musiał zatamować krwawienie ręki i z tego co widać także tyłu głowy.~"Podnieś się... Podnieś się"~, zmuszał się wewnętrznie do podjęcia akcji, starając się ze wszystkich sił zepchnąć z siebie martwe ciało i chociaż usiąść. Zawroty głowy powoli go opuszczały ale dzwonienie w uszach tylko przybierało na sile wraz z bólem towarzyszącym pękniętej czaszce. Ostatkiem sił mag zerwał się z krzykiem i zrzucił truchło oprawcy ze swojego ciała. Dalej wrzeszcząc opadł na kolana i podpierając się rękami powoli stawał na nogi. Kiedy w końcu jego kolana się wyprostowały, cła okolicę przeszył jego zwycięski ryk. Nie dało się tego nazwać wrzaskiem - było w nim coś nieludzkiego, czegoś wykraczającego ponad człowieczeństwo.
Dalej ciężko dysząc starał się opanować sytuację. Ramię było rozcięte i pewnie dalej krwawiło. Mag miał zamiar najpierw zająć się swoimi ranami, a potem dopiero poszukać swojej własności w ich rzeczach. W tym celu spojrzał znowu na ostatniego przeciwnika i postarał się zerwać z niego koszulę czy też inną część górnej garderoby. Jeśli nie uda mu się to, po prostu złapie najbliższy miecz jednego z wcześniej zabitych złodziei i odetnie za jego pomocą materiał, którym później ciasno obwiąże sobie ramię by zatamować krwotok. To samo będzie tyczyło się głowy. W tym przypadku "bandaż" będzie przechodził przez czoło. Tylko jeżeli ten prowizoryczny opatrunek się uda, Tora w końcu zabierze buławę, którą zmieni w paciorki i poszuka Mugetsu-Ryu, słuchawek Laxusa i swoich pieniędzy. Przy okazji przeszuka ciała i inne pakunki poza tymi, które należały do zostawionego przy drodze kupca.
Pytanie jednak brzmi - co z tajemniczą księgą? Ją Tora zostawia na koniec. Na wszelki wypadek nie dotykał jej nawet a zostawił tam gdzie upadła po upuszczeniu przez zombie. Chłopak obawiał się jej mocy więc dopiero w momencie, gdy wykona podstawowy cel wizyty, ostrożnie podejdzie do artefaktu by przyjżeć mu się bliżej, wziąć do ręki i może w przypływie odwagi... otworzy ją?

MM: 3000MM+500MM/post od teraz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   10.10.15 20:20

Powrót do postawy stojącej był naprawdę trudny, bo rozbita czaszka sprawiała, że cały świat wirował, a zawartość żołądka starała wydostać się na wolność, a wstrzymywał ją tylko ból i skurcze wszystkich mięśni. Gdy już się jednak jakoś pozbierał do kupy mógł zająć się swoimi ranami. Nie było to jednak coś najprostszego, bo rana ramienia sprawiała, że musiał ją obwiązać tylko przy użyciu jednej ręki, a dokładne rozmiary uszczerbku głowy były mu nieznane. Jednak jakoś sobie z nimi poradził chociaż powinien jak najprędzej znaleźć się pod opieką kogoś zaznajomionego z medycyną.
W każdym razie jak już się zatamował mógł przyjrzeć się pobojowisku. Oprócz trupów, kałuży lawy i różnych kamiennych dekoracji, których był twórcą wszędzie walały się dogorywające skarby złodziei. Na szczęście czy to dzięki wcześniejszym planom zagospodarowania przestrzennego czy szybkiej akcji ratunkowej pożar zniszczył jedynie magazyn bandytów pozostawiając bez szwanku las. Inaczej nie tylko wcześniejsza walka ale też aktualna sytuacja byłyby znacznie mniej ciekawe.
Przeszukanie pogorzeliska nie było przyjemnym ani krótkim zadaniem. Ogień i spanikowane konie niszczyły wszystko co tylko się dało. Wszędzie walały się nadpalone ubrania i pieniądze, pognieciona biżuteria i wszelkie różnego rodzaju precjoza. Gdy mężczyzna zaczynał już tracić nadzieję na odzyskanie swych rzeczy zauważył jedyny ocalały skrawek zieleni. To katana Tory, której naturą był ogień ochroniła to miejsce przed destrukcją. A wraz z ziemią ochronione zostały słuchawki i pieniądze.
I tak osłabiony choć wreszcie uzbrojony po zęby William podszedł do złodzieja, który sprawił mu najwięcej problemów i kosztował go najwięcej zdrowia. Mógł na spokojnie przyjrzeć się książce. Gruba i większa niż tradycyjna księga miała czarną, skórzaną oprawę, która wyglądała na naprawdę wiekową. Nawet tytuł wskazywał na wiekowość tego artefaktu. Zapisany był jakimiś dziwnymi runami, których młody mag jeszcze nigdy nie widział na oczy, nawet w klasztorze.
Samo wzięcie jej do rąk nic nie zmieniło ale jej otwarcie i ujrzenie całej masy krwisto czerwonych symboli podobnych do tytułu już tak.
Zaledwie na pograniczu świadomości poczuł jakąś obcą obecność. I nie była to w żadnym bądź razie miła obecność, gdyby nie żądza mordu i zniszczenia jaką emanowała pewnie nie dałaby się w ogóle wykryć. Można było nawet poczuć, że stara się coś przekazać, powiedzieć ale nic z tego nie wychodziło. I tak samo niejasno, niewidocznie jak się pojawiła tak samo zniknęła z jego świadomości pozostawiając go samego wśród destrukcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   11.10.15 11:41

Tora niezmiernie ucieszył się na widok swoich skarbów. Po wybuchu pożaru martwił się, że nie tylko nie będzie w stanie zwrócić handlarzowi jego dobytku ale też, że i jego rzeczy zostaną strawione przez niemiłosierne płomienie. Na szczęście wszechpotężna energia wszechświata oszczędziła biednego mnicha i wynagrodziła jego odwagę w walce z grupą przestępczą. Zadowolony choć obolały zabrał co swoje i rozejrzał się ponownie po obozie. Ciężko mu było na sercu wiedząc, że czeka tam obdarty z wszelkiego dobytku człowiek. Ma tylko nadzieję, że znalazł się inny człowiek przemieżający tę drogę, który zaopiekował się nieszczęśnikiem. Z myślą o nim starał się pozbierać lepiej zachowaną biżuterię i kosztowności - w najgorszym wypadku kamienie szlachetne zrekompensują mu stratę. Jako mag ziemi Tora powinien w miarę dobrze odróżnić kryształ od zwykłego szkła więc zebrał ile się dało uratować.
Mroczna obecność, którą czuł po otworzeniu księgi mocno nim wstrząsnęła. Tyle zła i ciemności w jednej książce i to w tak niepozornej oprawie. Tora był zaskoczony. Tak szybko jak się pojawiła też zniknęła co jeszcze bardziej go przeraziło. Jedno było pewne, nie mógł jej tu tak zostawić. Poprzedni właściciel zginął opętany przez moc z księgi - Tora najwidoczniej przejawiał większą odporność niż złodziei dzięki czemu mógł ją trzymać bez efektów ubocznych (...chyba?). Nie namyślając się długo, mag schował księgę do niewielkiej Torby znalezionej przy zwłokach przestępców. W niej też przetrzymywał zaskarbione kosztowności.
Potem rozpoczęła się żmudna droga powrotna do miejsca startowego. Kolejny raz nasz dzielny mag przechodzi przez ten sam tunel, a wyjście ułatwi sobie tworząc schody z ziemi. Szedł przy ścianie by na wszelki wypadek podpierać się zdrową ręką. Starał się jak najszybciej dotrzeć do drogi na której zostawił towarzysza niedoli. Jeśli dalej tam będzie Tora razem z nim wybierze się w drogę do najbliższej miejscowości. Jeśli nie zrobi to samotnie, licząc na pomoc przejezdnych. W pierwszej kolejności będzie szukał tam medyka który odpowiednio go opatrzy. Stan zdrowia, jest dla niego teraz najważniejszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   12.10.15 21:40

Chłopak nie zdążył nawet dotrzeć do połowy polany gdy zjawił się na niej 10 osobowy oddział runicznych rycerzy. Kawaleria tylko w starych westernach przybywała na czas. W ostatnich czasach zawsze wpadają gdy samotny bohater pozbędzie się Indian, a z ich braku bandytów.
Wybiegli oni z zarośli, w których początkowo ukrył się Tora czyli mniej więcej z kierunku, w którym znajdowała się droga. Natychmiast po tym jak wyskoczyli na otwartą przestrzeń zaczęli mierzyć do wszystkich (czyli do Tory) swymi magicznymi laskami i wrzeszczeć "Stać w imieniu prawa i Rady". Dopiero po chwili zorientowali się w jakiej scenerii się znajdują i trochę ich to zbiło z pantałyku. Zasadniczo rzecz ujmując to stanęli jak wryci i nie wiedzieli co zrobić. Wreszcie jeden, prawdopodobnie dowódca chociaż nie można było mieć pewności bo niczym specjalnym się nie wyróżniał raczył się ocknąć.
- Yyyy. Co tu się stało? - zdołał zapytać lecz zanim zdołał usłyszeć odpowiedź jedyny świadek, a zarazem uczestnik, który wciąż żył stracił przytomność ze zmęczenia i odniesionych ran.

Kiedy William ocknął się jakiś czas później okazało się, że znajduje się w jakimś namiocie.
- Proszę się nie ruszać. Nasz medyk powiedział, że powinien pan przez kilka dni leżeć w łóżku. I niech się pan nie denerwuje. Jest pan w obozie Runicznych Rycerzy. Przynieśliśmy tu pana gdy zemdlał pan na tamtym pobojowisku. Dlatego tutaj pana przenieśliśmy i po odkryciu znaku gildii skontaktowaliśmy się z Radnymi i pana mistrzynią. Wszystko zostało wyjaśnione zatem nie ma się pan czego obawiać. Wszystkie pana rzeczy leżą bezpiecznie w kufrze. Nikt nic nie ruszał zatem bez obaw. A teraz proszę wybaczyć, ale muszę powiadomić zwierzchników iż odzyskał pan przytomność, bo tylko na to czekaliśmy przed wyruszeniem do Ery. - wyświergotał jakiś młody żołnierzyk gdy tylko zobaczył, że Tora otworzył oczy i wybiegł z namiotu nim ten zdołał o coś zapytać.
Jakiś czas po nim do namiotu weszło kilku kolejnych żołdaków i szybko acz delikatnie przenieśli maga wraz z łóżkiem na jakiś wóz.
I znowu odcięty od świata William trafił do Ery, a w niej do szpitala w którym spędził kolejny tydzień na kuracji wstrząśnienia mózgu i rozbitej czaszki.


Możesz zrobić z/t

Nagroda: 700MM, 100 klejnotów i Księga Zerefa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   19.10.15 1:09

Nagłe wyskoczenie z krzaków funkcjonariuszy niewiele zmieniło w zamiarach Tory. Nie był zaskoczony, jego mózg nie przetwarzał już tak złożonych informacji, ostatnie co pamiętał, to uczucie silnego bólu w tyle czaszki i kojącego uczucia, któe powoli przesiąknęło jego ciało. Potem ziemia dała w ryj i obudził się w namiocie - obolały ale za to solidniej opatrzony, no i w nieco lepszym stanie. Nie wiedział ile tak leżał, godzinę, dwie, trzy, dzień, tydzień? Nie miało to dla niego znaczenia. Głównie dlatego, że ćwierkotanie młodego żołnierza wywoływało u niego migrenę. Kiedy tylko skończył swą niekończącą się opowieść, Tora zdążył wydobyć z siebie tylko kilka słów.
-Ksiażka... Nie dotykać... Książki... -na więcej niż to nie starczyło mu sił.
W Erze było już spokojniej. Znowu szpital, rehabilitacja, miłe pielęgniarki uśmiechały się do niego zalotnie gdy przynosiły mu obiad... Żyć nie umierać. Krótkie przesłuchanie w Radzie w sprawie bandytów było bardziej stresującym przeżyciem, w końcu Tora dokonał swoistego samosądu. Na szczęście potraktowano go bardziej jak bohatera niż złoczyńcę - uznano, że wykazał się nie małą odwagą decydując się na samodzielną akcję na liczniejsze siły bandytów i umiejętnościami w pozbyciu się gangu, na który rada i tak planowała zasadzkę. Podziękowano mu i jak się potem dowiedział w Gildii - znacznie zaplusował u mistrzyni. Odtąd nasz kandydat na maga klasy S dumniej stąpa po ziemi, która dała mu zwycięstwo.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Liczba postów : 19
Dołączył/a : 16/12/2015

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   24.12.15 21:37

Krok za krokiem... Powoli, aczkolwiek zdecydowanie... Właśnie tak szła młoda dziewczyna. Trudno było nie dostrzec laski, którą trzymała w jednej dłoni, oraz bandaży, które zakrywały jej oczy. Zapach... lasu. Tak, czuła że jest właśnie w okolicach lasu. Droga... tak, na pewno las. Miała nadzieję, że szybko trafi do jakiegoś miasta, w którym będzie mogła się posilić. Nie musiała widzieć, aby wiedzieć, gdzie jest. Pozostałe zmysły, oraz "przekleństwo", które otrzymała od losu, wystarczało jej w zupełności. Tak, nazywała to właśnie tak. Nie miała bladego pojęcia, czym jest magia, nie słyszała o tym. Tyko te... coś. Gdyby wiedziała, że są inni, tacy jak ona... Na pewno by nie patrzyłaby tak źle na świat, który i tak pozostawał w jej oczach czarny. Tylko jak je zdejmie, bandaże.. Dostrzeże to, czego nikt inny nie jest w stanie dostrzec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1424-czy-podazysz-w-strone-bezkresn


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   26.12.15 1:09

Przez dłuższą chwilę wydawałoby się, że kompletnie nic się nie dzieje. Ptaszki ćwierkają, ludzie przechodzą. Rzadko, ale przechodzą. Dało się wyczuć delikatną woń jakiegoś chłopaka przechodzącego nieopodal, prawdopodobnie nawet się wobec niej uśmiechającego. Dało się to usłyszeć po cichutkim odgłosie zadowolenia. Jednak tak szybko, jak jego ciepło się ujawniło, tak prędko zniknęło za jej plecami.
Wzrok wydawał się jej niepotrzebny zupełnie. Zabandażowane oczy na pewno nie pomagały w odkryciu dalszej drogi, jednak zazwyczaj niewidomi kosztem wzroku mieli wzmocnione inne zmysły. Być może i tutaj był ten właśnie przypadek. Woń leśnych drzew wiódł ją wzdłuż ścieżki, którą sama obrała i tylko przypadkowo była ona taka sama, jak ścieżka już wytyczona wcześniej. A może jednak to nie był przypadek?
- Hola, hola, hola! Nie uderzę kobiety, nie zranię Cię nawet, jeśli Ty na mnie skoczysz! - rozbrzmiał nagle głos jakiegoś chłopaka pośród gąszczu drzew. Głos był, chociaż miły, to wyraźnie wdała się w niego dość spora nutka zdenerwowania.
- Pff! Na pewno jesteś słaby, dlatego boisz się podnieść rękę! Czyż niee~? Słabeuszek natrafił na prawdziwego bossa! Na mnie! HA! - dołączyła się do tego kobieta, dość głośno okazując swój majestat i siłę poprzez głos.
- Dobra, może i jestem skromny, ale nigdy, przenigdy nie pozwolę, aby kobieta cierpiała! Więc po prostu idź sobie stąd i mnie zostaw!
- E-e! Nie ma tak łatwo! - tu nastąpiła dłuższa przerwa - Ofreo!
Cała ta rozmowa dobiegała zza jej pleców, gdzie wyraźnie dało się usłyszeć, że kobieta stała znacznie bliżej niż ten chłopak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Liczba postów : 19
Dołączył/a : 16/12/2015

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   26.12.15 14:09

Te dziwne dźwięki... Brzmiało to jak kłótnia kochanków. Shin przystanęła wsłuchując się w głosy... Dobiegały zza niej, więc powoli się odwróciła i wyruszyła w tamtą właśnie stronę. Strasznie się kłócą i to bardzo głośno. Znaczy.. dla niej to było głośniejsze. Inni ludzie by pewnie nie zwrócili na to uwagi, lecz ta jednak poszła w stronę tej "rozmowy" cały czas używając swojej laski jako podpory. Dotknęła delikatnie swojej kurtki. Ostrze, które tam było, czekało, aby zatopić się w ciele wroga. Jednakże, pomimo tego, co się działo właśnie teraz, nie wyciągała broni. Miała wrażenie, że używanie jej dzisiaj nie będzie koniecznie. W końcu, po krótkiej chwili udało jej się odnaleźć źródło głosu.
- Co tu się dzieje...? - głos kobiety był bliższy, więc zapewne była niedaleko niej. Chłopak pewnie też jeszcze tu jest. Cóż... jeżeli sprawa Shin nie zainteresuje, to sobie po prostu pójdzie. Jeszcze miała wybór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1424-czy-podazysz-w-strone-bezkresn


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   27.12.15 18:18

Kwestia informacyjna, postacie, które spotkałaś to: kobieta i mężczyzna, a także wspomniany Orfeo. Plus prosiłabym o to, abyś dodała linki do KP i KM do pól profilowych, coby ułatwić mi prowadzenie fabuły.



Szelest ubrań, szuranie po ziemi, prawdopodobnie się odwróciła kobieta. Jednocześnie ktoś wziął głębszy wdech - to już był chłopak. I teraz nastąpił dość podły odgłos uśmiechu. Dodatkowo w tle były również dziwne, inne hałasy. Złowieszcze, dziwne, przerażające wręcz. Zwiastujące koniec? Nie. Mogła odczuć lekki strach, ale czy jej serce z kamienia zamknie się i na to?
- Co tu się dzieje? Znalazłam szpiega wśród legalnych magów. A jeden wystarczy, aby wprowadzić chaos w gildii, szczególnie w dobie ostatnich Igrzysk. Wiesz, co się stało jedenaście lat temu? Właśnie przez ludzi, zdrajców rozsianych po gildiach doszło do tych morderstw w czasie Wielkich Igrzysk Magicznych! - podniosła nieznacznie głos, a szmer materiału wyraźnie wskazywał na to, że wskazywała na mężczyznę stojącego nieopodal. On zaczął mówić dość prędko "nie, nie, nie!", jednak to nie oznaczało, że się wymknie z tego obronną ręką. Odgłos upadania na klęczki, cichutki szmer chwytania za głowę, dyszenie i sapanie. A w tle śmiechy niemal demonicznych dzieci. Skąd dochodziły? Od postaci stojącej nieopodal.
- N-N-Nie słuchaj tych... podłych oszczerstw! Nie jestem! Nie... nie jestem, dałbym sobie głowę uciąć... aby dowieść mojej niewinności! - zawołał.
- A teraz się wymiguje. Jak to szpieg. Wiesz, że winny się tłumaczy? - zapytała dość wrednie. Teraz pytanie, czy to był jedynie pretekst do wywołania bójki w lesie, czy może mówiła prawdę? Nie dowiemy się tego w czasie najbliższym, a przynajmniej nie sądzę, aby to się stało. - Przez takich jak on ludzie tracą rodzinę, tracą wszystko, co mieli. Przyjaciół, swój dom, wszystkich, przy których czuliby się bezpieczne. Crocus właśnie przez takich jak on zmieniło się w ruinę - dodała po chwili, zupełnie poważnie, a sama Shin nie mogła zobaczyć jej uśmiechu na twarzy, a także jego przerażenia widocznego w oczach małych ze strachu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Liczba postów : 19
Dołączył/a : 16/12/2015

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   30.12.15 14:22

- W zasadzie... nic mnie to nie obchodzi, co tutaj się dzieje. Narka. Wasza sprawa. Tylko nie na przyszłość nie krzyczcie na pół lasu. A Ty, panienko.. Staraj się nie szukaj w każdym wroga. Bo inaczej... Śmierć Cię szybciej dopadnie, niż się spodziewasz... - ostatnie słowa wyszeptała, sama do siebie. Ale taka była prawda. Nie obchodziła ją ta sytuacja i co się dalej wydarzy. Jednakże, dla wszelkiej pewności, miała przygotowany swoje ostrze w pogotowiu. Nie zdziwi ją fakt, jeżeli zacznie jej ubliżyć. Takie dziewczątka są po prostu.. Zapatrzone w siebie i myślą tylko sobie.
- A Ty, chłopcze. - odwróciła się na chwilkę. - Walcz, jak ktoś Cię atakuje. Ten świat jest brutalny i okrutny. Bo raczej... nie chcesz umrzeć...? - jej ton cały czas był neutralny. Ale się rozgadała, zazwyczaj była cicha. Jednakże, wątpiła aby to był spokój. W każdym razie, odwróciła się i zaczęła wędrować tą samą drogą, z której przyszła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1424-czy-podazysz-w-strone-bezkresn


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   02.01.16 2:18

Spojrzenie na nią padło jedynie ze strony kobiety, która wydała się w ogóle niewzruszona tym, że została właśnie obrażona. O ile za obrazę powinna to potraktować, a jednak odebrała to w ten sposób, że się zaśmiała dość podle. Kiedy zaś chodziło o tamtego drugiego, on... nie zareagował. Trzymał się za głowę, był w niezłym szoku, wręcz był przerażony - taka właśnie aura wokół niego biła. Jeszcze bardziej się wzmocniła w momencie, kiedy ten padł, nieprzytomny, a jeszcze przed tym jego wrzask rozdarł niebo. A zaraz po tym szmer, upadek... i ciągnięcie, a także odgłos znikającej, rozbitej energii magicznej.
- Przekleństwo czasem bywa przydatne do torowania sobie drogi do celu, droga dziecinko! - zawołała nagle kobieta, ewidentnie ciągnąc mężczyznę wgłąb lasu. Jednak skąd wiedziała o tym, w jaki sposób traktowała swoją magię było wielką niewiadomą. Może po prostu samej stosuje to nazewnictwo?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Liczba postów : 19
Dołączył/a : 16/12/2015

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   05.01.16 14:14

Miała dobry słuch, nasza młoda dziewczyna. Nieźle... z tego co mogła zinterpretować, zaatakowała tamtego gościa. Nie musiała widzieć, aby wiedzieć, że ona to zrobiła. Dziewczynę za bardzo to nie obchodziło, co się stanie z tym facetem, ale...
- Ta dziewka... irytuje mnie. I to bardzo... - rzekła sama do siebie, więc zawróciła. Ruszyła w stronę, gdzie tamta poszła. Nie było jej żal chłopaka, tylko kobieta ją irytowała i to bardzo. Na moment przystanęła, wsłuchując się w szelest. Tylko.. co ona zrobiła tamtemu chłopakowi? Nie wiedziała tego i to ją odrobinę niepokoiło. Brak wiedzy na temat wroga, zawsze ją irytował. I to bardzo. Stłumiła westchnięcie. Przynajmniej teraz będzie miała chociaż trochę rozrywki "popatrzy" sobie na tę zabawę. Może będzie ciekawie...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1424-czy-podazysz-w-strone-bezkresn


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   07.01.16 7:38

Szuranie wskazywało ewidentnie na to, że go ciągnęła po ziemi, po liściach i po trawie. Zbezcześciła ewidentnie runo leśne tym haniebnym, niegodnym dla miłośnika natury czynem. Ale czy ona była miłośniczką natury? Po zachowaniu śmiem wątpić, aby w jakikolwiek sposób szanowała cud zesłany nam przez Matkę Naturę. Samo to targanie w pewnym momencie minęło i następstwem tego przerwania było padnięcie ciała na ziemię - chyba go puściła.
- Czyli jednak dziecinka za mną idzie? Nie boisz się? Bo ten już się zsiurał ze strachu. Może Ty będziesz odporniejsza niż on? Hmmm? - zapytała z kpiną, aby zaraz się roześmiać.
Rozbrzmiał dziwny odgłos tłuczonej szyby. Od tamtego momentu robiło się dziwnie. Shin mogła czuć w nosie zapach palonego drewna, woń posoki, a także słyszeć, jak ktoś upada. Zaraz po tym ktoś złapał ją za ramiona. Woń stała się jeszcze bardziej wyraźna, ale uścisk dłoni... stawał się coraz bardziej silniejszy. "To przekleństwo sprowadziło na nas śmierć!" usłyszała znajomy sobie głos - głos ojca. "Dalej nie czujesz się winna naszej śmierci? Dalej kroczysz przed siebie?! Powinnaś TY zginąć, nie my! Żałuję, że pozwoliłem jej na przygarnięcie Cię! Nie po to tyle lat Cię uczyłem, abyś pozwoliła nam umrzeć!"
I wtedy to wszystko minęło, już nie czuła tego zapachu, nie słyszała trzasków drewna. Nie czuła dotyku. Znowu delikatny, leśny wiaterek uderzył ją w twarz, jednocześnie gładząc niczym matka swojemu kochanemu dziecku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Liczba postów : 19
Dołączył/a : 16/12/2015

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   20.01.16 20:55

Jej oddech przyspieszył. Te uczucie... Zagryzła wargę, w geście zirytowania. "A kto mi mówił, abym była chłodna i opanowana...? Właśnie Ty, ojcze. Abym walczyła bez westchnienia, nie patrząc na trupy, które będą wokół mnie...." Jednakże ją, ciemnowłosą, irytowało coś innego. Ta kobieta... Zdenerwowała się jeszcze bardziej. Co to za dziwaczna moc..? Kolejna przeklęta osoba...? A myślała, że jest jedyna. Zaczęła oddychać, spokojnie. Delikatny wiatr... Tak, był delikatny.
"Nie wiem, co chcesz osiągnąć, robiąc takie rzeczy. Jednakże... nie podobasz mi się." Znów ruszyła przed siebie. Nie pozwoli sobie w tej chwili na emocje, ani na żadne uczucia. Stłumiła to w sobie. Mimo, ze ta sprawa jej nie dotyczyła, to dalej szła do przodu, nasłuchując. Cały cas liczyła kroki w myślach, aby wiedzieć, jak dotrzeć z powrotem na traktat, albo dotykała drzewa, zapamiętując je, pomimo braku wzroku. Nie był jej on w tej chwili potrzebny, wiedziała, oraz wierzyła w to, że jej się uda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1424-czy-podazysz-w-strone-bezkresn


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   27.01.16 7:02

- Jesteś dość... odporna, zazwyczaj po tym, jak Orfeo używa tego zaklęcia, ludzie kulą się ze strachu i błagają o pomoc- Bratasz się z magią. Czuję od Ciebie pokłady jej energii. Poszukujesz, młoda damo, może jakiejś gildii? - zapytała za moment. Niewidoma naliczyła około piętnastu kroków od traktu aż do kobiety do niej mówiącej - z resztą nawet mogła po tej krótkiej przechadzce poczuć jej oddech na twarzy, albo może raczej na szyi. - Hola, hola! Nie stoisz przypadkiem za blisko? - dodała głośniej, a liście delikatnie ugięły się i połamały od ciężaru jej stóp, gdyż wyraźnie wykonała krok w tył. - Powinnaś bardziej uważasz, bo stoisz właśnie przed kimś, kto mógłby zmieść Cię jednym mocniejszym ciosem. Na pewno chcesz tak prędko umierać? - zapytała ostro, po momencie niedługim słychać było jak ciało opada w runo leśne. - Niepotrzebny balast - skwitowała jedynie, najwyraźniej ciało nieprzytomnego najwyraźniej chłopaka opuściła prosto w stertę liści.

//Przepraszam, że tak długo mi to zajęło - mam lekki syf w powiadomieniach i musiałam omyłkowo usunąć powiadomienie o poście od Ciebie, dopiero teraz to zauważyłam
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Liczba postów : 19
Dołączył/a : 16/12/2015

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   29.01.16 14:46

- Nie umrę, nie ma takiej możliwości. Gdyż dalej istnieje osoba, którą muszę pokonać za wszelką cenę. - jej ton był niesamowicie spokojny i opanowany, jak na tę sytuację. - I będę tej osoby szukać, nieważne, ile czasu mi to zajmie. - dalej była spokojna. Zrobiła dwa kroki w tyłu. Jednakże, te pojęcia jak magia oraz gildia były dla niej zupełnie opcje. Nie wiedziała, co to znaczy. Wiedziała tylko to, że jest po prostu przeklęta. Dla niej, ta zdolność, którą posiadała była po prostu tylko jednym. Przekleństwem.
- Magia? Gildia? O co Ci właściwie chodzi? - syknęła. Jej głos mógłby przeciąć nawet stal. Po prostu chciała to wiedzieć i tyle. Ta osoba ją zaczęła interesować, jednakże... Dalej jej nie lubiła i nie ufała jej.

//Również przepraszam za to, że musiałaś tyle czekać na odpis.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1424-czy-podazysz-w-strone-bezkresn


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   02.02.16 6:48

//Czekasz na mnie dłużej niż ja na Ciebie, więc nie masz, za co przepraszać.

Kobieta zagwizdała, co było wyraźnie słychać. Był to typowy gwizd pokroju "o, jestem pod wrażeniem!" czy może "no nieźle!", jakby udawała zaciekawioną jej oznajmieniem.
- No to życzę powodzenia. Z pewnością, skoro tej osoby chcesz szukać i ją zabić, musi być ona bardzo silna. Na tyle silna, aby zaleźć Ci za skórę i na tyle silna, aby przez cały ten czas pozostawać nietknięta przez rękę sprawiedliwości. Nie mam racji? - dodała z lekką, ledwie wyczuwalną wręcz nutką kpiny. Można by po prostu rzec, że była niemal pewna prawdziwości swoich przypuszczeń - albo znała ludzi takich, jak Shin'en, albo samej miała jakiś interes do kogoś.
- Jakby to tu ładnie wytłumaczyć... "Magia" w Twoim języku to prawdopodobnie "przekleństwo". Mówiłam wcześniej, że wyczuwam od Ciebie drobne jej pokłady. To oznacza jedynie tyle, że posiadasz "przekleństwo", potrafisz, albo i nie, wykorzystać je na swoją własną korzyść bądź niekorzyść. Magia to nasza piękna moc, która może pomóc nam osiągnąć naszego celu. Ty też możesz - powiedziała, wyjaśniając jedno zagadnienie. Zaraz po tym mogła odczuć oddech niemal na swojej twarzy, a także dotknięcie palca na wysokości mostka. Zachichotała cicho i podle pod nosem, co mogłoby wywołać niepokój.
- Gildie zaś zrzeszają ludzi z "przekleństwem". Pod wodzą Mistrzyni, każdy wykonuje misje z jego wykorzystaniem, pracując na jej reputację i na jej chwałę. W gildii znajdziesz też kogoś, kto z przekleństwem może Ci pomóc, pomóc je wyszkolić i opanować. Czyż to nie intrygujące i ciekawe? Chyba chciałabyś nauczyć się, jak je kontrolować, czyż nie? - zapytała, zaraz już nie dało się czuć oddechu. Odsunęła się, zabrała też palec, którym ją dotykała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Liczba postów : 19
Dołączył/a : 16/12/2015

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   05.02.16 18:19

- Chcę być jedynie silniejsza, aby móc dopaść tę osobę. Nie interesuje mnie fakt, co będę musiała poświęcić. Będę przeć tylko i wyłącznie przed siebie. Nie ma innej możliwości. Ta "klątwa" którą mam, pozwoli mi dopaść tę osobę i pokonać ją, za wszelką cenę... - delikatnie dotknęła bandaży, który zakrywały jej niewidome oczy. - Zatem może mnie zaprowadzisz do jakiejś gildii, o której tyle mi mówisz? - w tym pytaniu można było usłyszeć lekką jakby kpinę. Jednakże, w tej chwili nie liczyło się nic innego. Shin'en, była zdecydowana. Była w kropce, wiedziała, że sama sobie z zemstą nie poradzi. Nikt jej nie nauczył, jak powinna kontrolować "przekleństwo" także... Nic jej nie szkodzi na przeszkodzie, aby się tego nauczyć. Im więcej potęgi zbierze, tym lepiej dla niej samej. W końcu... Chociaż raz nie będzie dziwadłem dla "zwyczajnych" ludzi. Teraz to ona, stanie się jeszcze silniejszą niż była.
- Prowadź zatem. - wyszeptała cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1424-czy-podazysz-w-strone-bezkresn


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   06.02.16 18:33

- Czyli chcesz ze mną iść? Dobrze, zaprowadzę Cię jeśli nalegasz - stwierdziła z cichym westchnięciem, aby ruszyć prosto przed siebie. Przynajmniej na to wszystko brzmiało z racji, że liście i runo leśne delikatnie szeleściły kiedy ktoś najpewniej przez nie przechodził. - Z pewnością wśród Syren znajdziesz kogoś, kto będzie w stanie pomóc Ci z Twoim przekleństwem, aby niczym kowal przekuć je w zaletę - dodała po chwili, śmiejąc się dość podle. - Idziesz? - rzuciła po niedługiej chwili.
Prowadziła ją spokojnie w stronę gildii, ewidentnie znała trasę w tamtą stronę. A chłopak? Leżał nieprzytomny. Najpewniej ktoś go znajdzie, a może i sam się wydostanie z tego miejsca cały.

Napisz posta i z/t do tego tematu: dziedziniec
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Liczba postów : 19
Dołączył/a : 16/12/2015

PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   07.02.16 12:06

Zasępiła się lekko, aczkolwiek kiedy szła za nią, uśmiechnęła się dość niepokojąco.
"Już niedługo Ciebie odnajdę... I zabiję, bez wahania, mój wrogu..."
Dalej liczyła kroki, nie chciała się zgubić. Lecz słuch oraz pozostałe zmysły, zawsze będzie miała czulsze.
Wszak była przeklęta, czyż nie?

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1424-czy-podazysz-w-strone-bezkresn
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Leśna ścieżka   

Powrót do góry Go down
 
Leśna ścieżka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Ścieżka górska
» Numerologia
» Julius Nott
» Ścieżka
» Ścieżka z polanki do statku

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Era-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie