IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mały domek we wschodniej części lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Mały domek we wschodniej części lasu   08.11.14 9:25

First topic message reminder :

Każdy czasem potrzebuje przerwy w swojej wędrówce po tym nieszczęsnym, rozległym lesie. Szczególnie, jeśli goni go ktoś z Quatro Cerberus za wkroczenie na ich tereny. To jest miejsce oznaczone jako punkt neutralne i wszelkie agresywne ataki zostają stłamszone poprzez deszcz strzał od tutejszych łowców przewodzonych przez Raiosa. Sam budynek jest typową chatką o spadzistym, wysokim dachu i dzieli się na trzy skrzydła: centralne, wschodnie i zachodnie. To ostatnie stanowi niewielki pokój wypoczynkowy z czterema dwupiętrowymi łóżkami. Skrzydło wschodnie zaś jest jadalnią, a centralne pewną salą odpraw. Budynek posiada również strych, w którym znajdują się wszelkie potrzebne im bronie oraz zamknięte w pudłach trofea zwierząt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   28.09.15 0:14

Niebo nie do końca było takie czyste. Zenshi spojrzał w górę i mógł dostrzec nadciągające z daleka chmury. Zapewne burzowe albo deszczowe? Nie był pogodynką, ale mogło być zarazem jedno jak i drugie. Księżyc świecił całkiem jasno, dlatego być może uda się Zenshiemu zrobić to co planował. W końcu gdyby zabrakło tego źródła światła, byłby w nie lada tarapatach. Pamiętajmy o tym, że cień istnieje póki ma źródło światła. Bez światła nie może istnieć, tak jak ciemność istnieje jedynie w momencie kiedy światło nie będzie egzystować. Cień był niewielkim elementem ciemności, jednak ciemność nigdy całościowo nie była elementem cienia. Duża prędkość była określeniem względnym, gdyż wbrew pozorom Zenek nie poruszał się aż tak szybko. Prędkość miał po prostu normalną, a dystans skracało mu zwyczajnie przechodzenie przez przeszkody. W końcu jest cieniem, więc wystająca gałąź czy też korzeń nie robiły mu zbytnio problemów. Jak się okazało cień jednak coś może zatrzymać. Im dalej w las, tym więcej drzew zwłaszcza tych wysokich, które swoimi koronami przysłaniały światło księżyca i w tych miejscach zwyczajnie w formie cienia nie mógł przejść, gdyż… nie egzystował tam cień. Kierunek, który obrał Zenek okazał się być tą najwyraźniej najciemniejszą częścią lasu.
Można by nawet po wilgoci wyczuć, że może nawet zbliżał się w okolice jakiś moczarów czy też podmokłej strefy. Dalej za pomocą cienia nie mógł się zapuścić, jednak zawsze mógł sprawdzić pozostałe kierunki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   28.09.15 21:08

- Upierdliwy dziś dzień, nie ma co. Powiedział wychodząc z cienia, no cóż co teraz? Można obrać inną drogę, lecz będzie ona jakoś mało za specjalna. Gdyby mógł chociaż na chwilę włączyć tryb zniszczenia, no niestety później zbyt długo trzeba odpoczywać. W sumie co innego pozostało, czas polatać. Zanurzając się jeszcze w cieniu, chłopak cofnął do jakiegoś oświetlonego drzewa. Chciał dostać się jak najwyżej to możliwe, bowiem ma plan doskonały. Gdy tylko wdrapie się na jakieś drzewo, a dokładnie na sam szczyt. Jak najdalej może, użyje zaklęcia czarnych skrzydeł. Po czym wzleci na dziesięć metrów do góry, następnie podleci do jeszcze wyższego drzewa i z niego się odbije na kolejne dziesięć metrów. Można w sumie tak nabijać wysokość, do czasu aż się ma kolejny punkt odbicia. No nie ważne, kiedy uda mu się osiągnąć jakąś dobrą wysokość. Poleci sobie dalej na zachód i poobserwuje okolicę, może coś usłyszy. No albo wpadnie na coś ciekawego, albo odnajdzie drogę do domku. Tak czy siak, zapowiadała się długa noc. A jak na razie niczego nie było widać, ani słychać. Po prostu istny pech.

--
CS 300 MM / 2 p.
7050 - 300 = 6750
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   29.09.15 21:16

Trik ze skrzydłami był dobrym pomysłem. Wybijając się od drzewa do kolejnego drzewa Zenshi nabrał trochę wysokości, idealnej by poszybować nieco nad lasem chociaż tak naprawdę niewiele było widać z tej wysokości. Korony drzew były gęste, dlatego nawet jeśli na dole coś było to zasłaniały to drzewa. Mógł oczywiście dostrzec domek, w którym był wcześniej, znajdował się daleko po jego lewej. Widział go jedynie z tego powodu, że drzew po prostu było tam mniej a teren wokół domku był wykarczowany więc się wyróżniał. Nadal jednak pozostawał z góry tak paskudny jak z dołu. Jeśli spojrzał w kierunku, w którym wcześniej się poruszał to istotnie widział że drzewa są tam ciemniejsze, jakby nieco podgniłe i zawilgocone. Tam pewnie faktycznie dalej było bagno. Na domniemanym zachodzie natomiast drzewa były bujniejsze, a przy okazji owy domek znajdował się mniej więcej na trasie zachodu. Tam drzewa były zieleńsze, bardziej żywe, jednak nadal nie było widać cerbera. Jedynie w oczy mogła rzucić się polanka, która również była wykarczowana jednak na niej nie było nic specjalnego, a raczej tak mogło się wydawać z góry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   30.09.15 18:44

[Mogę dać krótkiego posta, jestem po dość mocnych lekach. Które mam brać pół roku i mam trochę fazy]

Chłopak unosząc się w powietrzu, rozglądał się uważnie. W sumie znalazł poprzedni dom, jakąś polanę i nic ciekawszego. Dalej tylko ciemniej, w sumie mógłby udać się do tego domu. Pewnie jakiś sprzęt tam leżał, tylko co z tego. On nie znał się na takim ekwipunku, Zenek jest po prostu inny. On nie chodził do szkoły, rodzice go nie nauczyli jak żyć. Nikt go nie nauczył jak korzystać z czegokolwiek, on jest mało obeznany z technologią i tym bardziej z czymkolwiek. Dobrze że umie czytać i pisać, chociaż tego sam się nauczył. Wybierając drogę na polanę, chłopak miał zamiar tam sobie odpocząć. W sumie marnowanie teraz MM nie jest dobrym pomysłem, dlatego też trzeba zregenerować braki. Polana z resztą wydaję się najbardziej otwartą lokalizacją, dość bezpieczną. Nikt nie zaatakuje z zaskoczenia, oraz nie ustawi pułapki. Lądując sobie na środku, chłopak opatulił się skrzydłami. W sumie trochę ciepła się przyda, skoro ogniska nie udało się rozpalić. Może po prostu najlepiej będzie stanąć i poudawać ofiarę, tak się też może zrobi.

--
1. Działania
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   02.10.15 20:22

Zenshi wylądował na polanie, zignorował wcześniejszą możliwość zaopatrzenia się we wcześniej wspomnianym domku. Jego decyzja, chociaż mogły tam być takie podstawowe rzeczy jak krzesiwo do rozpalenia ogniska lub butelka rumu, by się rozgrzać. Może nawet pochodnia. Jednak tego się nie dowie dopóki nie sprawdzi, a na chwilę obecną okrył się skrzydłami licząc, że to coś da. Owszem nawet to coś dało, chociaż chroniło przed wiatrem, który chłodno chłostałby maga. Inna sprawa, że temperatura nadal spadała, a skrzydła same w sobie nie generowały ciepła. Mogły posłużyć jedynie jako dodatkowa warstwa. Nie był to jednak ptasi puch, który faktycznie dobrze by to ciepło trzymał. Inna sprawa, że ciężko było regenerować MM podczas używania magii. Na dobrą sprawę te skrzydła niewiele dawały w kwestii ogrzania się.
Na pocieszenie jednak można powiedzieć, że Zenshi może nawet znalazł jakiś trop albo wpadł po uszy w bagno. Zależnie jak to rozpatrywać, bo w końcu poczuł się obserwowany, a krzaki na chwilę się poruszyły. Było jednak za ciemno, by mógł dostrzec co tam było. Na pewno nie ogromny pies, bo raczej jeśli to miałby być ten mityczny cerber to krzak by został zdeptany. Kogokolwiek chciał zainteresować, to można uznać że chyba znalazł to zainteresowanie. Gorzej, że zainteresowanego nie widział w tym buszu, a sam Zenek był całkiem nieźle odsłonięty pośrodku polanki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   03.10.15 9:42

Co prawda sam fakt że robi się zimno, oraz to że mógł wrócić do tego domku. No dobra inaczej mówiąc, mógł... Nie chciał po prostu, to jakby wrócić na start i zacząć od nowa. One tego nie lubił, tak po prostu. Życie nauczyło go żeby radzić sobie każdej sytuacji, co prawda rozpalanie ogniska i budowa szałasów nie wchodziła w grę. Życie nauczyło go że przetrwa silniejszy, a słabi po prostu zmienią się w popiół. Zabij albo zostań zabitym, w tym świecie nie ma miejsca na emocje. Co prawda one też są potrzebne, no ale komu i do czego. Zenshi zna swoje słabości, są nim emocje i nierozwaga. Co do emocji to są one mieszane, no z resztą nie pora na to. W końcu zaczęło się polowanie, trzeba znaleźć cerba i przyprowadzić go żywego. To jest najlepszy punkt, żywego. No cóż gdyby sam mógł, to by sobie go wziął. On uwielbia zwierzęta, są tysiąc razy lepsze niż ludzie.
Wracając jednak do sytuacji.
Pogoda była dość słaba, zimno i pusto. Po prostu jak na cmentarzu, nic ciekawego. No ale to uczucie bycia obserwowanym, było po prostu niczym mały płomyk nadziei. Dlaczego? Ponieważ brakowało mu tego od dawna, uczucia lekkiego zagrożenia. Uśmiechając się lekko, spojrzał w niebo. - Cooo ja biedny pocznę, zostałem tutaj sam. Zostawiony przez mą miłość, Julio gdzieś ty... Niewdzięczna suko!! Może nie najlepsza pora na grę aktorską, ale zawszę chciał to zrobić. Zwłaszcza gdy był sam, to było dla niego takie zabawne. - W imię czego ja tu w ogóle jestem? Głupi mistrz gildii, zachciało mu się cerbera. Sam nie mógł ruszyć tej leniwej dupy, weź wyślij kogoś. Bla bla. Dobrze że nie wysłał tych pionków z samego początku, nowicjusze i zero umiejętności. Chwila rozmowy i po chwili chłopak ugryzł się w palec wskazujący. - Po-po-po prostu bym chciał ich zabić, tak... Jej jak dawno tego nie robiłem, to uczucie..... Mmmmm po prostu boskie, krew spływająca po podłodze.
Zen złapał się za głowę, następnie szeroko uśmiechnął. Kolor oczu się zmienił na czerwony i pojawiła się jego druga zła natura, no dawno w sumie jej nie było. Zazwyczaj tylko Zenshi siedział i latał po okolicy, Zen wpadał raz na ruski rok. No nie ważne.
Czarna kula naglę pojawiła się obok chłopaka, następnie zaczęła kręcić się w okół niego. On sam teraz po prostu nabierał w sobie tej całej żądzy mordu, można powiedzieć że starał się uspokoić. To by było bardziej odpowiednie, jeżeli dalej tak pójdzie to pewnie będzie źle. - To drażniące uczucie...
Jakby nie patrzeć, wszystko zmierzało ku lepszej stronie. - Uczucie chęci zrobienia czegoś... Co prawda jak wiadomo, druga strona Zenka jest gorsza od poprzedniego. Mu na niczym nie zależy i ma chęć robić co uważa za słuszne, nie patrząc na konsekwencje. - To jest to uczucie.. Po chwili skrzydła się rozpadły, a chłopak został całkowicie odsłonięty i zaatakowany przez wiatr.
---
6750 - 300 = 6450
4.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   05.10.15 11:28

Kiedy Zenshi prowadził swój monolog, obserwator nadal pozostawał na pozycji. Cierpliwy łowca dostaje zwierzynę, dlatego nie ruszał bez żadnego planu czy też pomyślunku. Dopiero, kiedy pojawiła się owa czarna kulka przeciwnik zdał sobie sprawę z kim przyjdzie mu się zmierzyć. Wygląda na to, że jednak nie było to żadne głupie zwierzę, zwłaszcza po tym jak już osobnik wyszedł z krzaków.
Miał metr dziewięćdziesiąt wzrostu, był szczupły o atletycznej budowie ciała. Na sobie miał czarne spodnie z obręczami przyczepionymi do materiału, które podejrzanie nie wydawały żadnych dźwięków przy poruszaniu się. Na nogach miał materiałowe buty, zapewne na miękkiej podeszwie. Takie buty mogły mu umożliwić szybkie poruszanie się bez wydawania zbędnych dźwięków. Czy miał jakąś koszulę to Zenek nie widział, bo postać miała narzucone na siebie materiałowe ponczo. Było szare i do niego też przyczepione były te obręcze. Na lewej ręce miał tatuaż Quatro Cerberus na wysokości przedramienia. Na twarz miał nałożoną czarną maskę. Oczy miał żółte, co komponowało się całkiem nieźle z włosami koloru złocistej pszenicy. Były nieco postrzępione, a na głowie była nieudolnie zawiązana bandana, która podtrzymywała daszek wykonany z najwyraźniej drewna pomalowanego na szaro. Jeśli chodzi o broń to jedyne co się mogło rzucić w oczy to nóż przywiązany do uda bandażem. Postać stała spokojnie na lekko ugiętych nogach z rękoma ułożonymi wzdłuż tułowia, wyczekując na ruch Zenshiego. W końcu przecież mag mógł się zgubić w lesie, ale czy osobnik z Quatro Cerberus powinien ujawniać się? Może to był jego błąd?
Postać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   05.10.15 20:29

Chłopak przez chwilę był w euforii własnych myśli, nawet nie skapnął się że ktoś tu jest. No lecz po chwili gryząc się w rękę, postanowił się uspokoić. Powoli odwracając się w stronę osobnika, spoglądając na niego swymi czerwonymi oczami. Które wręcz komponowały się z ciemnością, tylko one były widoczne. Jakby ciemność spoglądała na swoją ofiarę, nim ją pochłonie. Lecz oczy po chwili zmieniły barwę na złotą, następnie postać Zenka po prostu się wyprostowała. - Widzę że potrzebujesz czegoś? Powiedział z uśmiechem na twarzy, w końcu nie często widuje kogokolwiek. Zazwyczaj żywego.. Czarna kula podleciała pod tyłek Zenka, on po chwili sobie na niej usiadł. Spoglądając na dziwnego osobnika, zastanawiał się kim jest. Do czasu aż zauważył znak gildii, o rany. Przecież to zagrożony gatunek, czyżby ostatni członek. Raczej nie, pewnie pełno ich rozsianych po świecie. - Proszę, Quatro. Może ty mi powiesz gdzie jest Cerber, chciałbym go zobaczyć. Oczywiście wiadomo co go czeka jak odmówi, tak więc to będzie strata czasu. No cóż, tak czy siak. Wstając z czarnej kuli, chłopak powoli stawiał swoje kroki do przodu. Interesowała go twarz osobnika, lecz była zasłonięta. No to po prostu pech, niech będzie. Co prawda przyjemny fakt, w końcu nie jest tu sam. Jak długo? Zobaczymy.
- Nie znoszę sprzeciwu, dodam. Dodał, następnie zatrzymał się jakieś piętnaście metrów od osobnika.

------
3.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   07.10.15 21:34

Osobnik nie odpowiedział nic Zenshiemu na jego zaczepkę. Patrzył uważnie na to co mag wyczyniał. Widząc ten wzrok, ten czerwony niczym krew wzrok mag ugiął lekko kolana i odruchowo sięgnął w stronę noża. Nie wyciągał go jeszcze, aczkolwiek ręka mu drgała w gotowości, by móc dobyć oręża w razie potrzeby. Nie potrzebował nic, to Zenek znalazł się na jego terenie. To Mahomet przyszedł do góry, a nie góra do Mahometa. Wzrok Quatro był zimny, a zarazem spokojny, nie panikował. Po prostu się nie bał. Wiedział na jakim gruncie stoi, znał każdy zakątek lasu i jedyną niewiadomą mogły być jedynie zdolności maga, jednak skoro ten bawił się mroczną kulą to pewnie mógł wywnioskować co to za magia. Niestety nie zawsze to co widzimy, jest tym co nam się wydaje dlatego musiał sobie pozostawić ten ogromny margines błędu jakim może być niedocenienie przeciwnika. Zwykle kończyło się to śmiercią w którymś z przypadków i zwykle to niedoceniający ponosił tą karę.
- Dlaczego miałbym wiedzieć o jakimkolwiek cerberze w tym lesie? Jestem jedynym cerberem tutaj i niczym ten mityczny strażnik bram piekielnych, ja również nie poddam się bez walki. Jeśli przyszedłeś tu po mnie, to wiedz że nie jesteś pierwszym ani ostatnim – odpowiedział mag lekko się pochylając i trzymając już rękę na nożu. Może nawet był jednym z ostatnich Quatro, ale na pewno nie można było go zlekceważyć. Z jakiegoś powodu przetrwał masakrę gildii jak również do tej pory nikt go nie pojmał. Kiedy tylko Zenek postąpił krok do przodu, mag wycofał się o kilka kroków w głąb lasu. Czuł się tam najwyraźniej o wiele bardziej komfortowo i być może miał jakiś plan. Jeśli nadal Zenek chciał utrzymać wytyczoną przez siebie odległość to musiał podejść bliżej drzew lub nawet wkroczyć do lasu. Tylko czy to zrobił? Tego MG nie wie, bo nie zostało sprecyzowane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   08.10.15 20:21

Nieznajomy odpowiedział, co prawda trafiło to do Zenka dość mocno i bardzo źle to odebrał. Czyli miał rozumieć, że ten Cerber. To ten gość z cerbera, czy on ma rozumieć że to on?! Stojąc trochę załamanym, chłopak zaczął się zastanawiać. Przecież w domku był notatnik, tak pisało że wychodzi polować w nocy i mało zwierząt jest. O co chodziło, całe te przygotowania. - To....Hehe, nie..... Świadomość Zenka powoli wracała, wszystko układało się i wychodziło że jest źle. On chciał Piesełka z trzema głowami, nie jakiegoś nędznego człowieka. - To ciebie tak bardzo chcą......? Po co.. Coraz bardziej brała go nerwica, nie chciał nawet znać powodu tak naprawdę. Ani łapać go żywcem, miał to gdzieś. Skoro lider tak bardzo chciał go mieć, to mógł ruszyć dupsko. - Z trzema główkami, taki puszek... Padając na kolana, zastanawiał się przez chwilę jeszcze. Skoro nie ma psa, to zadanie go nie interesuje. Tak więc w końcu przyszła pora na destrukcję, jak wyjdzie z tego żywy to będzie dobrze.
Powoli włosy chłopaka zaczęły zmieniać kolor na siwy, oczy na czerwony. Skończyły się dobre czasy, czas na rewolucję. - Ach z resztą. Szybko wystawiając rękę w stronę osobnika, Zen wystrzelił w niego promień. Gdy już tak się stało, postanowił wstać. Masując sobie kark, spojrzał w stronę gdzie wcześniej znajdywał się dany osobnik. - Pieprzeni ludzie, dlatego ich nienawidzę. Dodał, następnie przygotował się na kontratak. Teraz się zastanawiał, gdzie popełnił błąd. W końcu wybrał tą misję z powodu iż myślał że poluje na stworka, a tu się okazuje że to człowiek. Powinien w sumie olać to i wrócić do domu, no ale skoro tu jest. Może trochę poszaleć. - Jeżeli uciekniesz, spalę cały las. Tak więc nie masz zbytnio wyboru, musisz walczyć. Bla bla, albo się poddaj. Tak czy siak, wolałby go zabić. W końcu nie ma to jak zrobić na złość mistrzowi gildii, no z resztą. Nie ma co tak szaleć, zwłaszcza że trzeba go pokonać jak najszybciej. Czas goni i to bardzo, w końcu plany same się nie stworzą.
---
2.
500 - 500 - 6450 = 5450
Yin Yang + Holy beam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   10.10.15 0:21

Przeciwnik widział, że Zenek chyba ma nierówno pod sufitem dlatego chyba wzmożył czujność. Tacy ludzie są nieprzewidywalni i nie powinno się ich lekceważyć, w końcu mogą zrobić coś naprawdę głupiego i narażającego ich jak i przeciwnika na szkody. Może po prostu ten gość wybił całą zwierzynę, bo potrzebował jedzenia? Tylko, że fizycznie jest to raczej niemożliwe by sam tyle pochłaniał i jednocześnie zwierzęta nie nadążały się mnożyć.
Nie odpowiedział na pytanie dlaczego go chcą, sam tego nie wiedział. Chociaż może miał po prostu być zdobycznym trofeum na ścianie oprawców Quatro? W każdym razie to był również swego rodzaju rzadki okaz, a może zwyczajnie chciano go przekabacić na stronę Dragons Howl. Zenek nie pytał o to mistrza, więc na razie mógłby tylko zgadywać, a na razie ma swoje problemy i rozterki. Mężczyzna tylko prychnął ostentacyjnie, kiedy tamten rozpaczał nad losem zwierzęcia, które po prostu nigdy nie egzystowało w tym lesie.
Szybkim ruchem wyciągnął nóż, kiedy magowi zaczęły zmieniać się włosy, a kiedy Zenek wystrzelił swój promień w stronę przeciwnika, ten wystawił swoją rękę, w której trzymał nóż i zamknął światło w swojej pięści. Rozświetlił się cały na biało przez ułamek sekundy, a potem zgasł, chociaż jego oczy świeciły się na biało. Jak dwie lacrymy oświetleniowe, a on sam naciągnął sobie owy "daszek", który miał na oczy. Widocznie to była po prostu jakaś maska, kwestia tego że nie było otworów na oczy. Mag zaczął iść w stronę Zenka, a jego maska rozświetliła się lekko na biało. Jego nożyk również się błyszczał w ten sam sposób, a sam mag po chwili się zatrzymał i pochylił na ugiętych kolanach - Zanim to zrobisz, zabiję Cię. Jak każdego, kto był tu przed Tobą - powiedział, po czym z tej pozycji wyskoczył w stronę maga, błyskawicznie skracając dystans i atakując go nożem w środek klatki piersiowej. Zenek miał czas na reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   11.10.15 9:54

Chłopaka troszkę zdziwił fakt że, osobnik na przeciw jego zaabsorbował jego zaklęcie. Ciekawe, teraz czy to przedmioty? Czy może jego magia? Tak czy siak użył do tego broni, więc można powiedzieć że to pierwsze. No cóż nie ma co się głowić, trzeba go dobić. Sam osobnik wydawał się być interesujący, ale dla kogoś innego. W końcu Zen nie miał ochoty z nim dyskutować i tym bardziej być łaskawy dla niego, z resztą patrząc po jego zachowaniu i wymowie. Raczej zero przydatku dla mistrza gildii, po co mu taki szajbus? Fetysze. No cóż widać będzie trzeba wziąć tą walkę na poważnie.
Już to że zaabsorbował zaklęcie było głupotą, jest na przegranej pozycji. Tworzą chociaż po części jakiekolwiek światło, wytworzył cień. No cóż, wejście w cień byłoby teraz głupotą. Na słowa które wypowiedział nieznajomy, Zenek się uśmiechnął. Następnie ustawił ręce na boki, na wysokości barków. Wyprostowane, był wyluzowany. - Tak więc zabij mnie! Rzekł radośnie, następnie gdy przeciwnik wybił się w jego stronę. Zenek zastanowił się przez chwilę, co prawda nie może się teraz rozpraszać. Widząc jak ostrze kieruje się ku jego klatce piersiowej, nie czekał długo żeby zareagować. Dokładnie z klatki, oraz prawego i lewego barku. Wyleciały czarne kolce. Jeden kierował się ku nożowi, następne dwa w barki przeciwnika. Chciał przy okazji sprawdzić czy broń ma możliwość absorbowania zaklęć, czy po prostu osobnik ma taką magię. Choć byłaby to głupia magia, chyba że potrafi ją obrócić przeciw Zenowi.
W sumie patrząc na to że jest w powietrzu, jego szansę na uniknięcie trzech kolców spada do zera. Chyba że ma jeszcze jakiegoś asa w rękawie. Dodatkowo jakby nie patrzeć, chłopak zmienił czarną kulę w kolec. Który powędrował ku prawej nodze osobnika, dokładnie do w udo. W sumie jest w jego zasięgu, tak więc marne szanse na cokolwiek.

-----
920 - 5450 = 4530
3x czarny kolec / 1x zmiana w kolec kulki
1. kula
4. fuzja a
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   12.10.15 13:59

Pewnie sobie teraz myślał, że ten człowiek nie jest normalny. Może nawet nazywał w tym momencie Zenka potworem i nasuwało mu się z jakiej gildii może pochodzić. Właściwie to miał dwa podejrzenia, że mogło to być albo Raven Tail albo Dragons Howl. Nie miał teraz czasu na rozważania z jakiej gildii pochodził jego przeciwnik. Jedyne co się liczyło teraz to naturalny survival. Przetrwa najsilniejszy, a słabi zostaną zjedzeni. Przeciwnik nie miał zbyt wiele czasu na reakcję, nie mógł odskoczyć ani wycofać ręki dlatego musiał wyjść z czymś innym. Czymś czego Zenshi raczej nie przewidział, gdyż tamten po prostu wystawił drugą dłoń i wystrzelił z niej dokładnie ten sam promień, którym wcześniej Zenek go potraktował. Może nawet odrobinę silniejszy i o innym zabarwieniu. Światło nie było białe, a czerwone jak krew. W tym momencie maska przeciwnika przestała się świecić, jak również jego nóż. Światło jednak nadal było skuteczne przeciwko cieniowi, dlatego zwyczajnie zmiotło kolce kierujące się ku ostrzu przeciwnika. Z drugiej jednak strony zadziałało to na korzyść jak i niekorzyść Zenshiego. Przed kulą jednak przeciwnik nie mógł się już obronić. Oberwał w nogę, gdzieś w okolicy prawego uda, jednak rana nie była jakaś ogromna, gdyż w momencie kiedy kolec stykał się z jego ciałem został pochłonięty i kolor maski zmienił się na czarny, a wokół przeciwnika na moment pojawił się czarny dym, który jak poprzedni błysk światła również szybko zniknął. Nie było jednak tak, że od tamtego kolca nie otrzymał żadnych obrażeń. Miał zaledwie zadrapanie i rozcięte ubranie w tamtym miejscu. Co się jednak stało z Zenshim kiedy oberwał tamtym promieniem z bliskiej odległości? Odrzuciło go na 10 metrów w tył oraz spopieliło jego ubranie na klatce piersiowej. Poniekąd, że oberwał własną magią to aż tak bardzo go nie zabolało ale dodatek od nieznajomego już tak. Widocznie przeciwnik w jakiś sposób pochłania moc magiczną i jest w stanie ją przekierować, ale na to pewnie mag już zdążył wpaść jak również na to, że magia nie czyni mu tak dużych obrażeń jak powinna. Pytanie tylko czy Zenek dostrzegł wzorzec jego ataków czy też nie oraz potencjalną słabość? Niewiele czasu miał na przemyślenia, gdyż wróg wyciągnął spod ponczo jakąś tubę szarą. Wielkości pięści dorosłego mężczyzny tylko nieco bardziej podłużnej, po czym rzucił ją sobie pod nogi. Słychać było pyknięcie, po czym pewnie zgadniesz drogi czytelniku co się stało. Tak. Jak zapewne się domyśliłeś byłą to zasłona dymna. Quatro nie zamierzał dać się od tak złapać czy nawet zabić, zbyt długo ukrywał się w tym lesie by od tak teraz zginąć jak reszta jego gildii. Był bardzo dobrze wyszkolony i nie był pierwszą lepszą płotką, być może dlatego mistrz gildii go chciał dla siebie lub po prostu naprawdę uwierzył, że cerber istnieje a obecna sytuacja jest nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności dla jednej ze stron. Nie do prywatnych użytków a po prostu by jakoś wykorzystać jego magię oraz umiejętności.
Teraz jednak pozostał pewien problem. Widoczność Zenshiego została zredukowana praktycznie do zera, jednak również jego przeciwnik nie powinien nic widzieć. Chyba, że jakoś się przygotował by walczyć w takich warunkach lub ma również drugiego asa w rękawie. Nie wykonywał bezmyślnych ataków, a podchodził swojego przeciwnika jak myśliwy zwierzynę. Ostrożnie i kroczek po kroczku, badając możliwości jakie ten posiada. Na szczęście byli na otwartym powietrzu, więc pewnie ta zasłona dymna długo nie postoi. Zatem wróg miał parę opcji, które Zenek mógł teraz sobie rozważyć. Zaraz po tym jak uniknie lecącego w kierunku jego twarzy noża z czerwoną kokardką.
//Lekkie poparzenia klatki piersiowej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   13.10.15 11:50

Dochodziło akurat do ostatniego starcia, tak wydawało się Zenowi. W końcu co może zrobić w powietrzu, gdzie jest atakowany z dwóch stron. Uśmiech radości jednak po chwili zmienił się w zdziwienie, gdy przeciwnik wystawił drugą rękę i wystrzelił czerwony promień w jego stronę. Obrywając promieniem, chłopak przez chwilę się zastanawiał. To jednak jego broń ma takie działanie, no proszę. Odepchnięty na dziesięć metrów, z poparzeniem na torsie. Po chwili chłopak przyłożył rękę do poparzenia, tym samym obserwując przeciwnika. - [i]Możliwość pochłaniania magii przeciwnika, oraz przekierowania jej na własną po czym oddanie jej z nawiązką. Kłopotliwy osobnik, no cóż. Widać nie mam wyboru.[/b] Myśląc sobie przez chwilę, postanowił zignorować wszystko. Ból był troszkę wkurzający, co poradzić. Rana zaraz powinna się zagoić, więc nie ma co narzekać. Pozostaje teraz kwestia jego możliwości, skoro pochłania zaklęcia. Trzeba będzie się obejść bez nich. Gdy już Zen podleczył ranę [MG musi zdecydować ile MM mi to pobrało], sięgnął po dwa noże. Co prawda potrafi walczyć tylko wręcz, ale noże mogą być niezłym dodatkiem. - Rany ile to już minęło, odkąd ostatni raz walczyłem na bliski kontakt. Powiedział do siebie, następnie usłyszał coś dziwnego. Spojrzał w stronę przeciwnika, który naglę zaczął znikać w dymie. Zasłona dymna? Widać że się boi, no dobra. Przejdźmy do walki, nie ma co się teraz zastanawiać. Trzeba zobaczyć czy nie posiada jeszcze jakiejś magii w zanadrzu, oraz można w sumie go już wykończyć. Zabranie tego człowieka będzie chyba najgorszym punktem. Widząc lecące ostrze w jego kierunku, chłopak postanowił tradycyjnie uniknąć. Czyli schodząc z linii lotu, jeżeli to niezbyt pomoże ma jeszcze swój nóż. Dzięki niemu może zablokować ten lecący, tak czy ziemniak. Zen wpadł na plan, jak dobrze oszukać i załatwić przeciwnika. Tworząc świętą kulę, która zaczęła po chwili wirować w okół Zena. Co prawda jest to minus bo pokaże jego pozycję, w końcu ta kula daje światło. No lecz tu jest właśnie ten plus, w okół pełno dymu. A możliwość stania się cieniem właśnie wzrosła do stu procent, dlatego też własnie to jest pułapka. Bez chwili zastanowienia chłopak zmienił się w cień, jak wiadomo kula ma zasięg siedmiu metrów. Tak więc będzie latać sobie spokojnie nad cieniem chłopaka, wręcz się kręcić w obrębie siedmiu metrów. A chłopak powoli krążąc w dymie, będzie oczekiwał osobnika. Kiedy ten wpadnie w pułapkę, on zaatakuje. Tym samym podczepiając się pod jego cień, gdy tak się stanie. Szybkim ruchem wyłoni się z cienia atakując nogi, dokładnie to uda. Trzeba uszkodzić mięśnie żeby nie mógł biegać i skakać, w końcu przyjdzie pora na ogłuszenie go. No lecz wpierw trzeba zobaczyć czy taktyka się uda, jak się nie pojawi to niewypał.
Gdy się nie zjawi, pozostanie go szukać i gdy się namierzy poczekać chwile. W odpowiednim momencie zaatakować.

------
Leczenie Od 100 do 200
Święta kulka 300 /2p
Cień 500 3p
Yiny 3p
- 4530 = 3730 MM - leczenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   15.10.15 19:07

/Zepsuł Ci się kod przed „Możliwość pochłaniania”. Możesz sobie to editnąć jak chcesz.
Oparzenie było na tyle proste do zaleczenia iż Zenek nie musiał zużyć więcej niż 150 MM do wykonania owej akcji. Ładnie się zagoiła, a skóra wróciła do poprzedniego stanu, oczywiście nadal paradował z odsłoniętą klatą i pewnie gdyby był na plaży to może i mógłby jakąś pannę wyrwać… ale niestety jest w zimnym lesie, a przed sobą ma nie kobietę w bikini, a przeciwnika który próbował go zabić. Przed lecącym nożem udało mu się po prostu uchylić, a nóż wbił się w drzewo za Zenkiem i zawisł na nim. Broń wyglądała jak taki typowy nożyk do rzucania. Czarny, dobrze wyważony i z czerwoną kokardką doczepioną na jego końcu. Miała na sobie od czasu do czasu czarne kropki, które nadawały temu czemuś wyglądu naprawdę tandetnej i paskudnej muszki, którą chyba jedynie udręczone dziecko z podstawówki za namową rodziców mogłoby założyć. Cóż, ale o gustach się nie dyskutuje. Pomysł z kulką również był nie najgorszy, jednak zbytnio wiał podstępem i odsłonieniem się. Zwłaszcza po tym jak wtedy Zenshi potraktował tamtego kolcem to już cerber mógł się domyślić, że mag nie jest z tych co mogą grać fair i walczyć otwarcie. Z drugiej jednak strony przemierzając chmurę dymu Zenek był coraz bliżej jego pozycji. Dym jednak dosyć szybko się rozwiewał bo coraz więcej dało się zauważyć. Nawet szło dostrzec swoje stopy i nożyk, który był wbity w ziemię, a Zenek go potrącił stopą zwyczajnie wcześniej go nie widząc. Nic się nie stało, żadnego wybuchu ani nic, ino się przewrócił i tak leżał. Również miał tamtą kokardkę przyczepioną do rękojeści. Tym razem była jednak purpurowa w żółte kropki. Zawiał mocniej wiatr i rozwiał już resztkę dymu ukazując przeciwnika, który stał w pozycji bojowej z nożem przed sobą. Obok niego leżał sobie na ziemi kolejny nożyk z granatową kokardką w białe kropki – To koniec – powiedział rzucając maskę przed swoje stopy. Nim Zenek mógł zareagować, nożyk który był przy nim, nożyk wbity w tamto drzewo jak również nożyk obok tego gościa zaświeciły się tworząc osobliwy trójkąt czarno-białej energii. Kokardki się samoistnie spaliły, a kula latająca wokół Zenshiego zwyczajnie rozproszyła. Również próby teleportacji się do cienia nie udały się. Tak jakby ktoś wyciągnął wtyczkę jego źródła magicznego i zamurował kontakt. Zwyczajnie nie czuł magii, którą zawsze dało się jakoś czuć w sobie. Maska cerberusa również spłonęła z tamtymi kokardkami.
- Jak zapewne się przekonałeś jestem magiem, który potrafi zapieczętować magię. Nie jest to permanentne, jednak na tyle długie, że rozwiążemy to jak cywilizowani mężczyźni – powiedział podbijając sobie nożyk, który leżał na ziemi w tym momencie również dwa noże dzierżąc i tylko czekał na ruch maga z Dragons Howl. Zaprawdę upierdliwy przeciwnik.

/Jako, że nie było okazji do wycastowania cienia to posiadasz aktualnie 4080 MM. Odliczanie Yin zatrzymało się na 3p. więc po wyjściu z tego stanu nadal pozostaną Ci posty, które pozostały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   16.10.15 21:26

Gdy tylko cała sytuacja zaczęła nabierać tempa, zwłaszcza jak rzucił tą swoją maską o ziemię. Gdy tylko wykonał swoją kombinację, oraz zapieczętował magię Zenka. Jednak coś było powiązane z tymi przedmiotami, jego magia. Czyli jakby nie patrzeć potrzebuje ich żeby używać zaklęć, albo coś podobnego. Z resztą każdy nóż miał kokardę, czyżby to też miało coś wspólnego z tym? No cóż nie ważne, najgorsze było jedno. Brak magii. Nie chodzi tu o zaklęcia, ani samą magię. Tylko o to co może się wydarzyć bez niej, jak wiadomo umysł Zenka jest podzielony na dwa. Zenshi & Zen, jeden gorszy od drugiego. Tym gorszym jest Zen, jest to uraz psychiczny. Który powstał w wyniku odblokowania w dzieciństwie magii, przy doznaniu wielkiego szoku. Narodził się właśnie wtedy dodatkowo jeszcze jeden potwór, tylko ten nie znał litości. Coraz częściej zdarza mu się wydostawać, ciężko go kontrolować. Choć w tym przypadku, kiedy magia została zapieczętowana... Będzie trzeba pójść na całość.
--&Zen&--
Oczy chłopaka pokryły się czerwienią, lekki uśmiech pojawił się na twarzy. Radość która teraz przez niego przepływała była ogromna, czół że w końcu żyje. Nie przejmował się niczym, zupełnie. Może teraz dać się ponieść emocjom, zaszaleć jak kiedyś. Trzymając w obu dłoniach noże, po chwili prawe ostrze przybliżył do ust. Oblizując bok stali, po chwili spojrzał na nieznajomego. - Jaki koniec? Spytał, następnie zamachnął się ostrzem i ustawił rękę znów przy nodze. - Czuję się świetnie, pewnie tak samo jak ty. Stoimy na tym samym gruncie. Ani on, ani Zen nie mógł używać magii. To po prostu zbyt piękne, całą ta sytuacja. Szeroki uśmiech pojawił się na twarzy chłopaka, to był uśmiech radości.
Bardzo wielkiej radości, może w końcu coś się zmieni w jego życiu.
- No więc zabawmy się, człowieku!
Po chwili Zen przykucnął, następnie wybił się do przodu. Co prawda nie ma co się męczyć na początku, ale krótki bieg nikomu nie zaszkodzi. Zbliżając się do przeciwnika, jedno też zainteresowało Zen'a. - Powiedz mi, gdzie cię zakopać?! Następnie to był już tylko śmiech, ale wracając do starcia. Gdy był już dość blisko, postanowił wpierw przypuścić atak z lewej ręki. Skierować pięść, wraz z nożem ku twarzy. Oczywiście pewnie się uchyli, albo coś podobnego. Możliwe że zablokuje, dajmy więc więcej. Gdy uniknie ataku, chłopak będzie już troszkę rozpędzony. Tak więc wykorzysta pęd i się obróci o 350 stopni, następnie wykorzysta prawą rękę i nóż. Żeby zaatakować najbliższe miejsce jakie będzie dostępne, gardło czy też klatkę piersiową.
Gdy się okaże, że zablokuje cios. Zen od razu użyje nogi, żeby uderzyć przeciwnika w brzuch. Po czym szybko zabierze nogę i zamachnie się drugą żeby go kopnąć w bok prawego kolana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   19.10.15 16:50

Fakt faktem cerber nie mógł znać konsekwencji swoich czynów. Jego domeną było pieczętowanie magii, a nie przewidywanie przyszłości chociaż i taka zdolność miała swoje wady, bo w końcu nie istnieje tylko jedna wersja przyszłości. Pewnie myślał, że Zenek będzie nieco gorzej walczył wręcz, zwłaszcza po tym że przez większość tej walki wykorzystywał magię. Widocznie cerber przywykł do tego, że jego przeciwnikami byli magowie którzy tylko na tym talencie polegali. Nie pozbył się jednak materiałowej maski, dlatego ciężko było ocenić jego reakcję jedynie po oczach, ale na pewno było tam troszkę zaskoczenia, kiedy to Zenek się zmieniał. Zresztą mag pewnie zadawał sobie pytanie, czy powinien być zaskoczony kiedy walczy z kimś niestabilnym psychicznie? Takie wrażenie sprawiał owy delikwent, z którym się teraz ścierał. Cerber jednak był specyficzny i chciał być większym wrzodem na tyłku niż jego gildia była w momencie eksterminacji. Ma zamiar walczyć z całych sił, a jeśli nie pokona przeciwnika to postara się jak najbardziej stanąć mu w gardle. Cerberus to nie pupilek, który będzie skomlał w kącie tylko szakal który przyparty do muru staje się jeszcze groźniejszy.
Nie odpowiedział na jego stwierdzenie, jednak wiedział że dziwak ma rację. Przerzucił między rękoma noże i mocniej na nich zacisnął dłonie. To był ten moment, wszystko albo nic. Wiecznie nie można się ukrywać zresztą i tak jego duma jako Quatro bardzo ucierpiała przez to, że musiał to robić tak długo. Przeciwnik szybko zripostował Zenka – Zaraz obok Ciebie – podobne teksty już słyszał i nie dało się go tak łatwo sprowokować, by utracił czujność. Mag DH wyprowadzał cios z nożem na jego twarz, jednak Cerberus nie planował tego uniknąć. On planował to wykorzystać w zupełnie inny sposób. Skoro Zenek był już tak miły i sam sobie nadał odpowiedni pęd to mag zwyczajnie złapał go za nadgarstek ręki, którą atakował, uderzył z wolnej ręki (a dokładniej łokcia) w brzuch ustawiając się bokiem do Zenka tak by ten nie miał opcji jak go zaatakować kopnięciem, po czym zwyczajnie go podciął i przerzucił. Mag Dragons Howl poleciał z ładne dwa metry do przodu próbując złapać powietrze. Cios nie był silny, ale celem był splot słoneczny i to zadziałało w taki a nie inny sposób, że teraz próbował złapać powietrze. Po krótkiej chwili udało mu się złapać oddech, w końcu znał się nieco na walce wręcz i odruchowo mógł spiąć mięśnie na tyle, by nie krztusić się pół godziny a kilka sekund. Wiadomo, że również szło mu w miarę sensownie wylądować oraz oszacować, że są obaj na mniej więcej podobnym poziomie sądząc po płynności i szybkości ruchów. Z tym, że przeciwnik najwyraźniej albo miał problem z wytrzymałością i siłą ciosów albo jego własna magia go osłabiała. A może zwyczajnie był chory?
- Daję Ci ostatnią szansę. Uciekaj, póki możesz i nie wracaj – powiedział mag ponownie ustawiając się w pozycji defensywnej. W trakcie lotu Zenek mógł wyczuć, że tamto pieczętowanie nie jest chyba trwałe i może niedługo zostać zerwane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   19.10.15 17:25

Widocznie walka miała się bardzo szybko rozkręcić, tak się stało co prawda. Sam przeciwnik był całkiem na poziomie, co prawda on wykonał pierwszy ruch. Kiedy Zenek wylądował sobie na ziemi, postanowił jakoś sprostować wypowiedź osobnika. W końcu jego słowa były takie przekonujące, cudne.
- Chyba nie rozumiesz jednego, nie zależy mi na tobie. Wykonuję to zadanie tylko dlatego żeby stać się silniejszym, nie ważne jaka przeszkoda mi stanie na drodze.
Zaczynając się masować po klacie, Zenek schował nóż z lewej ręki. Spoglądał tylko na przeciwnika z radosnym uśmieszkiem, nie był pewny siebie. Po prostu wygra lepszy.
- Z resztą twój los, los wszystkich ludzi został już przesądzony. Mojej gildii, innych. Wszystkich zniszczę osobiście, po prostu jak ja was ludzi nienawidzę.
Łapiąc się za głowę, chłopak wciąż mówił. W sumie się nakręcił jeszcze bardziej, zwłaszcza że to Zen. On zawszę się nakręca do wszystkiego, zwłaszcza do mordowania.
- Tylko stoicie obok i się śmiejecie, z nieszczęścia innych. Jego głos zaczął bardziej drżeć, mówił jakby się czegoś bał. No lecz tak naprawdę to były wspomnienia z dzieciństwa, te które wyprowadzały go z równowagi i nie dawały spokoju. Jego psychika została uszkodzona już w dzieciństwie, co prawda rodziny się nie wybiera. Wszystko przez ojca, no ale i tak nie żyje. No ale w końcu powracając do walki, bo nie można sobie pozwalać na wspomnienia.
- Zabijesz mnie i uratujesz świat? Czy może polegniesz, jako bohater który próbował!? Spytał dość głośno, następnie zły śmiech gratis. Zen rozbiegł się w stronę przeciwnika, po czym rzucił w niego nożem który trzymał w prawej ręce. Gdy tylko to zrobił, sięgnął po kosę. Gdy już tylko dzierżył kosę w rękach, oraz był blisko przeciwnika. Wyskoczył w jego stronę, następnie zamachnął się i wycelował prosto w prawy bark.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   24.10.15 0:02

- Zabijasz, by stać się silniejszym? Nie odmówię tego, że jest w tym nieco łowczego instynktu – odpowiedział Quatro, chociaż z drugiej strony w pewnym sensie się z tym nie zgadzał. Na zwierzynę można było polować dla sprawdzenia siebie, zwłaszcza magowie Takeover, on jednak nie za bardzo lubił polować na ludzi dlatego się widocznie skrzywił.
- Nie musisz się fatygować. Każdego spotka śmierć, jeśli poczeka się dosyć długo – nie za bardzo lubił ludzi z megalomanią oraz sztampowych złoczyńców, dlatego wyraził dezaprobatę na słowa maga. Zresztą on chce wszystkich zniszczyć? Starsza osoba pewnie by powiedziała, że wyżej sra niż dupę ma lub inne przysłowie nieco ugrzecznione. W końcu Zenek też był człowiekiem i bardzo ciekawiło cerberusa, czy na koniec on ze sobą skończy skoro tak nienawidził ludzi. Jak wszyscy to wszyscy nieprawdaż?
Z drugiej strony po następnej kwestii magowi się zrobiło go po prostu szkoda. Widać, że chyba jego przeciwnik ma jakąś traumę, ale równie dobrze to mógł być podstęp dlatego postanowił nie reagować na jego monologi o przeszłości. Niesprawiedliwość na tym świecie była, ludzie śmiali się z siebie i szykanowali słabszych. Oczywiście znajdowali się i też tacy, którzy słabych bronili, jednak Ci byli w zdecydowanej mniejszości. Takaż już natura ludzka.
- Ani nie jestem bohaterem i nie planuję zbawiać świata, planuję jedynie przetrwać. Jednak jeśli będzie to konieczne, to będę musiał Cię zabić – powiedział i lekko potrząsnął głową jakby wybudzając się z czegoś. Wzrok mu coraz bardziej mętniał z każdą sekundą. Zużył dziś zdecydowanie za dużo magii i teraz to się na nim odbijało, jednak nadal miał trzeźwy umysł i w miarę dobre refleksy jak na jego stan. Kiedy jednak Zenek rzucił nożem, mężczyzna nie zdołał tego uniknąć. Wbił mu się w lewę ramię podczas wykonywania odskoku. Potrzebował bólu, by się wybudzić, by dostać tego zastrzyku adrenaliny. Mag Dragons Howl zaatakował kosą, Cerberus zdawał sobie sprawę z plusów jak i słabości tejże broni. Musiał zaryzykować. Nie mógł tego zablokować, więc po prostu biegł przed siebie i wykonał wślizg. Kosa wprawdzie zahaczyła kawałek jego ramienia ucinając plasterek mięsa jednak zbyt wiele obrażeń nie uczyniła. Co do przeciwnika to zwyczajnie przeleciał między nogami Zenshiego i zostawił mu oba noże w stopach. Po jednym na stopę, jednak w tym momencie najwyraźniej cały czar maga cerberus prysnął i magia znowu wróciła, a mag właśnie wbijał sobie jakąś strzykawkę w pierś. Słychać było tylko syczenie wprowadzanej substancji, a następnie spadającą strzykawkę.
- Tak lepiej – powiedział podnosząc się i wystawiając prawą rękę przed siebie. Krwawił dosyć obficie z rany zadanej mu wcześniej, jednak po wstrzyknięciu sobie tego czegoś najwyraźniej nieco się ożywił. Może to adrenalina? Lub coś bardzo podobnego. W każdym razie wyglądało, że obaj mogą używać magii znowu, a tymczasem przeciwnik korzystając z tego że ma okazję do ataku, wyskoczył w stronę Zenshiego wyprowadzając atak z pięści na wysokości klatki piersiowej. Płynność ruchów nieco Quatro wróciła, jednak jak długo takie coś może działać? Zwykle niezbyt, a tym bardziej nie jest to dobre dla zdrowia.

//Przebicie obu stóp sztyletami. Kości nienaruszone, przeszło przez tkankę. Magia powróciła do stanu sprzed zapieczętowania, czyli masz pozostały czas tamtych zaklęć do dyspozycji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   25.10.15 19:17

Widocznie wszystko zmierzało ku końcowi, teraz kto pierwszy padnie.. Ah gdyby nie fakt że trzeba go zabrać do gildii, będzie to ciężkie. Chociaż Zen tak naprawdę ma na to wywalone, on nie jest Zenshi. Może robić co chce, nie będzie słuchał nikogo. Widząc jak efektownie cerber unika ataku chłopaka, oraz przelatuje pomiędzy jego nogami. Sam Zen poczuł ogromny ból, przez który dość głośnio jęknął. Zmrużył oczy, następnie zacisnął zęby. Wiadomo że nie miał czasu na przejmowanie się tym, ale ostatnio nie czół takiego bólu. Tak chyba od czasów nekromanty, no ale przebita ręka to co innego. Chłopak nie zwrócił uwagi na odgłos strzykawki, tylko na głos cerba. Który drażnił go jeszcze bardziej niż ból. Spoglądając na przeciwnika, który to właśnie wyskoczył w stronę chłopaka. Zen był zły, tak więc po prostu teraz pójdzie na całego.
- Nie lekceważ mnie! Krzyknął, następnie odrywając z wielkim bólem prawą nogę od ziemi. Po chwili rzucił kosą w stronę przeciwnika, po czym wystawił lewą rękę ku górze. Pot spływał po jego buźce , a twarz pokazywała że jest zmęczony. Na dłoni pojawił się magiczny krąg, a z niego wyleciała kulka. Świetlista kulka 1x1 metra, która zaczęła się kierować w górę. Tym samym chłopak skorzystał z okazji, gdy kula dawała światło. A co za tym idzie i cień. Kucając po wbite w nogi noże, wyciągnął je mocnym szarpnięciem. Tym samym zadając sobie więcej bólu, po czym zmienił się w cień. Kierując się prosto pod przeciwnika, wyskoczył z cienia i skierował ostrza ku barkom. Oraz nie tylko, gdy już skierował się z cienia na przeciwnika. Stworzył czarną kulę, oraz przemienił ją w kolec. Następnie skierował ją w prawą stopę przeciwnika. Na samym końcu kula która leciała ku niebu, rozpadła się i wyleciały z niej cztery mniejsze kulki. One skierowały się w miejsce Zen'a i Cerbera, kto dostanie ten dostanie. Tak więc można powiedzieć że było to decydujące starcie, chyba że jeszcze cerber czymś zaskoczy. No ale raczej tylu zaklęć nie zaabsorbuje.
- To koniec! Wykrzyczał na końcu, tym samym spoglądał przeciwnikowi prosto w oczy. Widocznie tak się już nakręcił, że mimo złej sytuacji i tak dalej się uśmiechał. Mimo tego całego bólu i zmęczenia, to było po prostu wspaniałe uczucie. Oczywiście tylko dla Zen'a.

-----------
1220 - 4080 = 2860 MM
Czarna kula + zmiana
Cień
Laight Rain
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   28.10.15 15:24

Cerber nie miał zbyt wiele w tym momencie do stracenia. Musiał postawić wszystko na tą jedną kartę i spróbować zadać decydujący cios. Wiedział, że to co sobie wstrzyknął nie będzie działać na niego wiecznie i pewnie niebawem opadnie z sił jeśli tego nie skończy teraz. Wyglądało na to, że jego przeciwnik również nie chce dać za wygraną. Miał w sobie coś z instynktu łowcy i podobało mu się, że zdobycz walczy do końca a nie ucieka w popłochu kiedy się ją zrani. Jeśli wygrałby tą walkę to satysfakcja byłaby ogromna. No właśnie… jeśli tylko by wygrał, chociaż przyszłość nie malowała się dla niego w różowych kolorach. Zenek sprawił sobie swoim ruchem więcej bólu, ale jak to z nim bywa to zwykle dostarcza człowiekowi całkiem sporą dawkę adrenaliny, więc poza oczywistymi reakcjami jak skrzywienie czy nawet wrzask to nawet wyszło mu to na swój sposób na dobre. Chociaż w stopie nóż nadal był, kwestia go tylko wyciągnąć, bo nie siedział zbyt mocno. Wszakże przeszedł przez miękkie mięso, tkanki a nie kość.
Zen wyglądało na to, że troszkę przyfarcił lub przemyślał swoje postępowanie, bo gdyby nie to że zmienił się w cień to oberwałby rzuconą przez siebie kosą. Otóż cerber miał nienaganny refleks i wyłapał moment kiedy mógłby złapać obracającą się kosę i swoim obrotem zmienił kierunek lecącego narzędzia zagłady prosto w miejsce, gdzie niedawno jeszcze stał Zenshi. Naturalnym tokiem rzeczy czyli grawitacją oraz różnymi pierdołowatymi wektorami, kosa wbiła się w drzewo, które było gdzieś dalej. Cerber nie zdążył zareagować zbytnio, kiedy mag zaatakował jego barki. Był w trakcie obrotu, kiedy to zostały mu wbite noże w barki, na co zawył z bólu. Nie mógł machnąć rękoma, bo bark został zablokowany więc i ruch był trudniejszy, a zaraz potem Zenek zaatakował go kolcem. Jak w przypadku poprzedniego użycia magii na przeciwniku zrobiło to mu o wiele mniejsze obrażenia niż normalnie powinno i skończyło się na tym, że kolec wbił się w nogę na góra dwa może 3 centymetry, cóż Zen raczej z linijką nie będzie biegał, zwłaszcza że w oboje teraz lecą pociski wcześniej wystrzelone. Cerber jedyne co zdążył zrobić to wykorzystać ten sam typ kolca, którego używał Zenshi i próbować ugodzić go w to splugawione złem serce. Ugodziłby gdyby nie wcześniej wystrzelone kule, które nieco go zepchnęły z trasy i tylko przejechał kolcem po żebrach. Kilka centymetrów wyżej i pewnie zahaczyłby pachę, a to bardzo newralgiczne miejsce jak dobrze wiadomo. Pociski trafiły cerbera jak również i Zenshiego, z tymże obaj na swój sposób nieco zredukowali sobie obrażenia. Cerber bo magia słabiej na niego oddziaływała, a Zenek bo zasłaniał go cerber dlatego dostał tylko jedną, chociaż dosyć bolesną bo trafiła go w twarz nieco go parząc po twarzyczce, jednak jako że była to jego własna magia to bolało znacznie mniej niż zabolałoby normalnie. Kulki miały właściwości powalające, bo w końcu wybuchały więc skończyło się na tym, że Cerber jak i Zenek zostali odrzuceni w przód. Przed sobą Zenshi miał maga, który raczej nie był skory się podnieść, ale nie zapominajmy, że również i Zen nie trzymał się dobrze. Wyciągnął sobie tamte sztylety, ale raz że przy tym poszerzył sobie nieco ranę, a dwa pozwolił by krew sobie swobodnie wypływała. Biorąc pod uwagę wcześniejszą utratę magii to mógł czuć się słabo. Tamten natomiast miał nieco zwęglone ubrania na plecach, ale chyba słabiej się trzymał bardziej z racji tego że sam też zużył masę mocy magicznej plus… jego kondycja fizyczna była słabsza i tyle. Być może nawet stracił przytomność, bo się nie ruszał, a może nawet nie żył. Nie wiadomo dopóki się nie sprawdzi pulsu, ale czy zna się nasz mag na pierwszej pomocy?
//Poparzenie lewej strony twarzy. Uleczalne za 200. Poza tym utrata niewielkiej ilości krwi wywołana znacznym poszerzeniem rany w stopach. Ciekawa walka i przemyślana, więc przyznaje 300 MM.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   28.10.15 21:50

Zen leżał sobie spokojnie obserwując niebo, co prawda ból. Wszystko go bolało, to było po prostu takie drażniące. Wszystko tak jakby się zakończyło, Zen zniknął i pojawił się Zenshi. W końcu powrócił do normalności, no dobra sarkazm. On nigdy nie był normalny.
Ból stóp nie dawał mu spokoju, po prostu wręcz go drażnił. Dlatego też w pierwszej kolejności postanowił uleczyć nogi, reszta jest mało ważna. Dlatego też po uleczeniu nóg, chłopak wstał. Co prawda leczenie nie było na tyle skuteczne, ale mógł jakoś chodzić. Powoli ale jakoś mógł, lecz im dłużej będzie chodził tym rany znów się otworzą.
- Heh przyznam byłeś wyzwaniem, ale zawiodłem się. Nie zdołałeś mnie zabić. Rzekł z lekkim uśmiechem na buźce, no teraz najwyższa pora zakończyć zadanie. A raczej żywot tego osobnika. Trudno że dostanie opierdziel od mistrza gildii, nie będzie ryzykował że on..... W sumie weźmie go ze sobą, niech w gildii się z nim męczą. Zbliżając się do osobnika, Zenek postanowił zachować ostrożność najwyższego stopnia. Pierwsze co zrobił, to dość mocno stanął mu na dłoni. Wiadomo wpierw trzeba sprawdzić czy nie udaje, jeżeli nie wyda z siebie żadnego dźwięku będzie dobrze. Gdy już tak się stanie, usiądzie na nim. [Zależy czy na plecach jest, czy na brzuchu. To po prostu na nim usiądzie.] Po czym przyłoży rękę do gardła, lekko ściśnie i poszuka tego tętna. W sumie nie jest lekarzem, ale podstawa szukania tętna jest mu znana. W końcu jak ktoś oddycha lub żyje, to tam się coś rusza i można to wyczuć. Gdy będzie żył, chłopak użyje resztki magii żeby go wyleczyć. Dalej to już będzie trzeba polecieć, innego wyjścia nie ma. Zwłaszcza że będzie mógł się ocknąć po paru godzinach, dlatego trzeba jak najszybciej dostarczyć go do gildii.
- Nienawidzę tego dnia.
W sumie gdyby nie ta walka, chłopak by się nie dowiedział o swoich słabościach. A raczej o słabościach magii, trzeba będzie wprowadzić nieco zmian. Z resztą teraz najważniejsze jest wrócić i zająć się ranami, a później kąpiel i drzemka. To będzie najlepsze zakończenie dnia.
- Co jeszcze mnie dziś spotka.. Cóż, trzeba powoli wracać.



-
Yinyang 1p
300 + 2860 =3160 - 200 leczenie + leczenie cerbera = 2960 - ??? =
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   31.10.15 13:56

Rany na stopach zasklepiły się powierzchownie. Krwotok został zamknięty, więc jeśli nie będzie gwałtownie się ruszał, ani nie biegał jak dziecko z ADHD to raczej nie powinno się nic stać. No chyba, że przeciwnik by udawał swój stan, chociaż po nadepnięciu na rękę nie wydał z siebie żadnego dźwięku. Albo był bardzo wytrzymały albo po prostu nieprzytomny. Leżał on na brzuchu z racji tego, że częściowo się wtedy zanim został uderzony pociskami obrócił. Dlatego też nie był taki obity z przodu, a strój był poharatany z tyłu i zwęglony. Również nie wyglądał na specjalnie ciężkiego. Nawet po głębszym przyjrzeniu się mógł być lekko wychudzony, może nawet celowo utrzymywał taką wagę by zachować prędkość. Zenek usiadł na nim i sprawdzał puls. Czuć było, że jeszcze żyje, chociaż prościej byłoby sprawdzić czy klatka piersiowa się porusza. Ciężej oddychał ze względu na wyczerpanie organizmu jak również odniesione rany, ale wyglądał na względnie żywego. Zwłaszcza po podleczeniu jego ran była pewność że nie zemrze mu podczas transportu. Jego rany nie były aż tak głębokie, więc by był stabilny wystarczyło te 150 MM. Obok cielska cerbera leżała jedna tubka z jakąś substancją w środku. Podpisana była na boku literami ADCC. Koloru lekko żółtawego, w połowie opróżniona. Na końcu rzecz jasna była igła ze śladami zaschniętej krwi co sugerowało niedawne użycie. Może wstrzyknął sobie to podczas walki? Siedząc tak na nim Zenka mogły uwierać troszkę sakiewki z dobytkiem owego typa, pytanie tylko czy ją przejrzał? A może kryje się tam jakaś pułapka, by zabrać ze sobą przeciwnika w razie porażki? W każdym razie nieco problematyczne może być latanie i przenoszenie owego typa, w końcu to dodatkowy ciężar dla maga, ale chyba lepiej jednostajnie od czasu do czasu robiąc postoje zmierzać ku tamtemu drewnianemu budyneczkowi. Gorzej jednak jak ten się obudzi i będzie stawiał opór. Potem tylko go przetransportować do gildii lub oddać komuś kto zrobi to. Jednak nie zapowiadało się, że ma to nastąpić teraz, w momencie kiedy byli już kilka minut lotu od owej drewnianej kryjówki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   03.11.15 20:45

Po uleczeniu Cerberusa, chłopak przyglądał się obok leżącej strzykawce. Następnie wzrokiem spenetrował ciało, oraz przedmioty które były na wyciągnięcie ręki. No lecz nic go nie interesowało, nie potrzebował pieniędzy czy też innych głupot. Po prostu chciał już wracać do domu, co prawda owego domu nie posiada. No ale gildia też się nada. W końcu chłopak wziął się za siebie, oraz złapał za ciało cerbera. Po czym na czarnych skrzydłach wzleciał ku niebu, obierając przypadkowy kierunek. W końcu jego orientacja w terenie jest jak ślepego w mieście, tak niestety jest. Lecąc przez chwilę, w końcu oczami dostrzegł jedną dobrą rzecz. Domek, ten przeklęty gnijący domek. Zarośnięty mchem i czymś co niedługo ożyje, no po prostu pięknie. Co poradzić, nic trzeba jakoś wytrzymać. Z resztą w domku może kryć się kilka cennych przedmiotów które mu pomogą, takich jak lina. Lodując delikatnie na ziemi, oczywiście wpierw rzucając ciałem mężczyzny o ziemię. W końcu trochę waży, a noszenie jego tyłka jest upierdliwe. Gdy już chłopak rozprostował kości, mógł zatargać przyszłe zwłoki do domku. Tam od razu udał się w poszukiwania owych przedmiotów, które były niby wypisane na lacrymie. W końcu były osobnik który polował na cerbera musiał ukryć tutaj coś. Oby była lina, to ułatwi sprawę i to bardzo. A jak nie, to po prostu pozbawi się nóg cerbka i już. Tak więc zaczynając od innych pomieszczeń niż kuchnia, Zen szukał schowków i zejścia do piwnicy. Oczywiście wciąż targając za nogę ciało cerbera, bo jeszcze się obudzi i ucieknie.

----
2960 - 150 za leczenie cerbka = 2810
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   03.11.15 22:41

Poza woreczkiem z liśćmi herbaty, kilkoma nożykami pochowanymi tu i ówdzie oraz zdjęciem na którym były trzy osoby (owy cerber, brunet oraz blondynka), to Zenek nie znalazł nic specjalnego przy magu. Zdjęcie było podpisane datą rozpoczęcia tamtych felernych igrzysk magicznych. Rzecz jasna mógł znaleźć jeszcze jedną strzykawkę ukrytą w bucie z tą samą substancją, tyle że była pełna oraz jeszcze jeden granat dymny ukryty pod maską.
Co do oględzin domku to Zenek po krótkich poszukiwaniach znalazł ową skrytkę. Była ona w piwnicy, a sprzętu było tam faktycznie sporo. Zaczynając od  prostych, a zarazem mocnych lin z metalicznych włókien, aż po beczki z czymś co nie pachniało zbyt przyjemnie oraz harpuny. Na cholerę komuś harpuny, kiedy poluje się na Cerbera? Tego raczej Zenek się nie dowie, w każdym razie poza rzeczami, które były ewidentnie pod polowanie przygotowane to znalazły się jeszcze racje żywnościowe. W puszce, ale zawsze jakieś. Dorzućmy do tego dwie apteczki w pełni wyposażone jak również kolejna lacryma wyglądająca na pamiętnik trzymana przez szkielet oparty o jedną z beczek. Był to raczej taki szkielecik jaki jest w szkołach, trochę tworzywa sztucznego, ale całkiem nieźle można straszyć ludzi. Rzecz jasna znalazła się tu nawet mapa lasu, która krzyżykiem wskazywała chyba nawet tamtą polankę na której walczyli. W każdym razie Zenek miał tu coś do skrępowania maga, ale czy czegoś nie zapomniał z owej polanki? Przypomni sobie bądź nie, chwilowo będzie musiał jakoś przetransportować tego gościa do najbliższego miasta i skontaktować się z pośrednikiem gildii. Tak będzie najprościej, zwłaszcza że tak zwykle się robiło w wypadku kiedy kogoś trzeba było pojmać albo złapać wielkie zwierzę. Nikt przez miasto nie będzie prowadził wielkiego cerbera, a tym bardziej człowieka związanego i obitego bez narażenia się na uwagę straży. Na takie momenty dobrzy byli pośrednicy, którzy tak długo jak byli opłacani przez gildię, tak długo służyli wiernie. Swoją drogą takowy pośrednik nawet był na tą misję zamówiony, więc wystarczyło tylko dostarczyć cerbera do miasta i spotkać się z tą osobą. Wiadomo, że czasami lepiej przekazać mistrzowi bezpośrednio prezent, bo przecież pośrednik może sobie dorzucić parę zasług do swojej kieski. Czy jednak mag zaufa pośrednikowi? Czy może sam będzie taki ogromny kawał targał za sobą więźnia? Przekonajmy się.
Osoby na zdjęciu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Mały domek we wschodniej części lasu   

Powrót do góry Go down
 
Mały domek we wschodniej części lasu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Opuszczony domek na drzewie
» Domek na drzewie
» Domek z modeliny (MG: Austria)
» Dom, domek, domeczek.
» Domek Gabrielle

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Las Waas-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie