IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stacja kolejowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Stacja kolejowa   08.11.14 15:07

First topic message reminder :

Budynek stacji zbudowany z czerwonej cegły, mieści sporą poczekalnię dla podróżników, dwie kasy z biletami oraz tablicę informacyjną. Budynek został zbudowany tak, aby obie trakcje kolejowe razem z peronami były ukryte przed deszczem, toteż długi i wysoki budynek posiada przeszklony po części dach. Między peronami poruszać się można wysokimi, ustawionymi wysoko ponad linie wysokiego napięcia mostami. Oczywiście na te przejścia da się wejść poprzez schody zbudowane z kamienia tak, aby nie zabierać miejsca pod nimi i stawione w spiralę. Przed stacją zaś znajduje się ogromny plac z fontanną. Jest on wyłożony kamiennymi płytami i ma wielkość boiska do siatkówki. Fontanna zaś jest prosta, ustawiona na planie koła z kilkoma dodatkami "plującymi" wodą. Pewna część stacji ustawiona na tyłach stanowi ładownia towarów, na której pracuje cały tłum pracowników z okolicy. Widać tam też mały dźwig i parę zbiorników z wodą dla pracujących.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   22.10.15 17:06

Omijanie miejscowości większych, a co za tym idzie bardziej ruchliwych okazało się mieczem obosiecznym. Fakt faktem, nikt tam nie krzyczał na nią, ani nie frustrował się, ale zajęło jej to troszkę więcej czasu niż powinno. Trudno, najwyżej później skończy pracę ale to chyba nie problem, jeśli przesyłki są doręczone do właściwych osób? W środku pojazdu znalazł się nawet miniaturowy gramofon z lacrymą, która go napędzała. Była to metoda rozrywki dla kierowców tej spółki, zresztą widać było że owe urządzonko nie jest kupne, a skręcane z jakiegoś złomu. Wystarczyło mocniej docisnąć kryształek, by zaczęła grać klasyczna barowa muzyka. Oczywiście Sil mogła sobie umilać czas gwizdaniem jeśli chciała.
Strefę slumsów bardzo łatwo było rozpoznać. Po pierwsze było tam zdecydowanie więcej ludzi, a właściwie żebraków. Nikt nie sugeruje, że mieszkańcy slumsów to nie ludzie, jednak często Ci z centrum o tym zapominają. Tutaj trudno było manewrować i trzeba jeździć powoli, jednak nikt na drogę jej ostatecznie nie wyskoczył. W slumsach, czyli budynkach dorabianych z desek oraz innych śmieci jedno miejsce ewidentnie się wyróżniało. Była to zadbana kamienna strażnica, przed którą siedziało dwóch strażników odzianych w biało-niebieskie pancerze. Wyglądali jak perły pośrodku morza czerni. Kiedy tylko Sil podjechała obaj wstali, z czego jeden podszedł do niej i wskazał by opuściła szybkę.
- No, trochę spóźniona ale dobrze że jesteś. Potrzebny nam ten ładunek. Gdzie mam podpisać? – zapytał. W sumie ze schowka po stronie pasażera wystawał plik kartek. Tymczasem drugi strażnik nie miał problemu z obsługą ciężarówki i umiał sobie otworzyć bagaż. Poszedł po wózek i zaczął szukać ich paczki. W lusterku mogła zaobserwować, że jest to podłużna skrzynia. Strażnik jeszcze raz sprawdził nalepkę adresową, po czym wsunął ją na wózek. Odjechał nim trochę i zamknął bagażnik mocno uderzając w niego pięścią na znak, że rozładowane. Sil jeśli zainteresowała się tym plikiem kartek to mogła wyłapać, że to są papierowe potwierdzenia odbioru. Wypełnione, czekające tylko na podpis.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   27.10.15 22:23

Stanęła przy wyróżniającej się w tej okolicy komendzie i widząc idących w jej stronę strażników opuściła szybę następnie usłyszała pytanie. Było dość oczywistym , że należy się podpisać aby móc odebrać paczkę. Jednak Sill kompletnie zapomniała i nie zapytała gdzie znajduje się takowy dokument .Na szczęście przetrzepując wszystkie kieszenie w aucie znalazła plik kartek. Przy okazji zdobyła również jakiś długopis. Wszystko robiła na bieżąco, więc było widać, że jest kompletnie nie przygotowana. Po wyszukaniu odbiorcy, wręczyła strażnikowi papiery, pokazując, gdzie ma się podpisać. W tym czasie drugi mężczyzna rozładowywał towar. Dziewczyna kątem oka obserwowała jego działania i przyglądała się paczce. Kiedy kontroler zamknął bagażnik i odjechał z ładunkiem Sill upewniła się, że wszystko się zgadza i ogarnęła wszelkie dokument, aby następnym razem nie szukać ich na gwałt. Zamknęła okno i odpaliła maszynę, by zawrócić i wyjechać z obszaru slumsów.
Powrót do góry Go down


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   01.11.15 16:40

Kolejnym celem podróży była kopalnia, z racji tego że była najbliżej. W końcu nikt kopalni nie stawia w pobliżu miasta, gdyż ludzie zwyczajnie by się buntowali przed obecnością pyłu, hałasu oraz tym że brudni i chamscy górnicy zapuszczają się w ich rejony. Świetnie się złożyło, że była na obrzeżach bo postanowiła zacząć od slumsów to i Sil miała całkiem blisko. Jedynie jakieś 30 minut jazdy, a czas skracało to że musiała nieco wyjechać za teren miasta więc nie obowiązywały ją ograniczenia prędkości, więc mogła sobie trochę nadepnąć na gaz. Z tego co było w dokumentach to kopalnia zajmowała się wydobyciem kryształu, który jest całkiem przydatny jeśli chodzi o obrabianie lacrym. Używany jest głównie przez jubilerów, coś pokroju diamentu tyle że twardsze, więc nic dziwnego że górnicy potrzebują określonego sprzętu by się przez ściany przebijać. Sil musiała najpierw podjechać do stróżówki, gdzie wykidajło otworzył jej szlaban, w końcu cały teren jest ogrodzony płotem z metalowymi sterczącymi sztachetami, które wyglądały na całkiem ostre. Szlaban się podniósł, a dziewczyna mogła wjechać do środka gdzie mogła ujrzeć parę budynków, z czego jeden wyglądał na magazyn. Poza tym pośrodku była wielka, lejowata dziura, która prowadziła najwyraźniej do kopalni. Pokierował ją jakiś mężczyzna bez koszulki. Był nieco brudny od czarnego pyłu, ale było co podziwiać. Mięśnie ładnie wyrzeźbione przez pracę, gładko ogolona głowa oraz ostre rysy twarzy idące w barze ze szmaragdowymi oczami. Sil miała się ustawić przed magazynem, a kiedy już to zrobiła mężczyzna podszedł i zapukał w szybkę – Pani kierowniczko, proszę otworzyć bagażnik to my to z chłopakami rozładujemy. Nie będziemy zaganiać kobiety do noszenia ciężkiego sprzętu – powiedział chyba tylko z przyzwyczajenia i uśmiechnął się do niej swoimi białymi zębami. Chyba aktualnie jedyna całkowicie biała część jego ciała. Sil mogła wyłapać tutaj jedną rzecz, którą na początku powiedzieli jej na stacji i to coś się nie zgadzało z tym, co stało się na posterunku. Może to jednak nie jest istotne, a może tak? W każdym razie zapewne za pomocą kluczyka musiała otworzyć bagażnik, a kluczykiem był jej kryształek. Tymczasem mężczyzna zawołał swoich kolegów, którzy byli tak samo brudni jak on i masą podobni jemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   06.11.15 22:38

Droga do kopalni była nieco wyboista, ale nie przeszkadzało to Sill w jechaniu szybko. Dojechawszy na miejsce, ujrzała duży teren ogrodzony płotem. Za ogrodzeniem nie było wiele budynków, nie dziwo skoro jest to kopalnia. Otworzyła okno przed wjazdem i powiedziała, że rozwozi przesyłki, więc otworzono jej szlaban. Kiedy wjechała do środka. stanął przed nią łysy, umięśniony mężczyzna, który pokazał jej, że ma stanąć przed magazynem. Poprosił dziewczynę o otworzenie bagażnika. Teraz ogarnęła, że przy posterunku nie mówili jej o tym. Jednak niespecjalnie przywiązała do tego wagi. Może jednak powinna być nieco rozważniejsza, a nie robić wszystko na szybko. Tak więc Sill wysiadła z maszyny trzaskają za sobą drzwiami, po drodze podarowała mężczyźnie papiery, zaznając pole i mówiąc – Tu podpisać. Obejrzała z bliska nieźle zbudowanego pracownika i pomyślała – Niezły koksu. Otworzyła bagażnik i oparła się o auto.
Powrót do góry Go down


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   08.11.15 1:34

Mężczyzna wziął papiery i podpisał wyciągniętym z kieszeni piórem. Wyglądało na nieco przetyrane, aczkolwiek pisać nadal pisało. Jeden z kolegów wskoczył do bagażnika, a następnie zaczął podawać dwóm pozostałym pudła zaadresowane do tejże kopalni. Praca szła dosyć szybko, zwłaszcza kiedy mężczyźni nie szli pojedynczo ze sprzętem, który zamówili a po prostu przyprowadzili sobie wózek na który to załadowali. Nawet nie minęło dziesięć minut zanim zostało to załadowane, a w tym czasie z łysym pracownikiem Silica mogła zamienić kilka słówek.
- Młoda Panienka, zapewne nowa? – zapytał ciekawie oddając jej papiery w międzyczasie. Mogły trochę być ubrudzone na rogu pyłem kopalnianym, ale taki już zawód. Człowiek nie zawsze może pozostać czystym – Kurka wodna, zatrudniają coraz to młodszych ludzi. Jak ja zaczynałem tutaj pracę, to tylko sami podstarzali faceci przyjeżdżali, ale widzę że wizerunek firmy się poprawił to i kobiety są. No tak trzymać – powiedział miło się do niej uśmiechając. Kiedy skończyli rozładunek pracownik, który był w bagażniku zeskoczył i przymknął drzwiczki. Miały zamek automatyczny, więc słychać było charakterystyczne kliknięcie.
- No to nie zatrzymujemy, ma Panienka pewnie jeszcze dziś parę miejsc do obskoczenia – powiedział i zaczął odchodzić z kumplami pchając wózek w stronę magazynu. Sil jeszcze miała trochę roboty, ale gdy wsiadła do samochodu i próbowała go odpalić pojawił się pewien problem. Nie chciał ruszyć ani do przodu ani do tyłu. Może jakaś awaria? W każdym razie nadal była na terenie kopalni to i mężczyźni się tutaj znajdywali więc mogła teoretycznie kogoś zapytać co może być przyczyną problemu z pojazdem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   11.11.15 19:39

Odebrała papiery i skromnie odpowiedziała –Tak jestem tu nowa, ale rozwożę paczki jednorazowo, więc być może się więcej nie zobaczymy. Nie miała ochoty prowadzić dalszej rozmowy, dlatego też wysłuchała co miał do powiedzenia mężczyzna i kiedy skończyli wyładowywać paczki pożegnała się z nimi. Powróciła na miejsce kierowcy, gdzie następnie odpaliła auto, wcisnęła gaz, ale samochód ani drgnął. Jako dziewczyna, która nie specjalnie interesowała się mechaniką, nie wiedziała z czym ma do czynienia.  Trochę sfrustrowana sytuacją siedziała rozmyślając – Tamci strażnicy ze Slumsów na pewno maczali w tym palce! Może jednak to ja za szybko jeździłam i coś urąbałam. Powiedziałam Bjergsensowi, że nie zepsuje mu maszyny. Aczkolwiek po dłuższym namyśle Sill uznała, że to nie czas na zamartwianie się i trzeba sobie poradzić. Spojrzała w lusterko i zobaczyła, że mężczyźni jeszcze nie odeszli za daleko, więc czym prędzej wyskoczyła z samochodu zamykając za sobą drzwi i podbiegłszy  do nich powiedziała – Coś szwankuję w aucie, a ja za bardzo się na tym nie znam. Czy może udałoby wam się to naprawić? – uśmiechnęła się głupkowato, drapiąc się ręką po głowie.
Powrót do góry Go down


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   13.11.15 12:41

Jeden z mężczyzn odwrócił się słysząc wołanie, zacmokał sobie pod nosem i z również głupkowatą miną stwierdził, że się na tym nie zna, ale Sil ma chwilę poczekać. Owy mężczyzna podbiegł do swojego wyrośniętego kolegi, który miał te dwa metry. Spod brudnych od pyłu włosów wystawały blond włoski, a oczy miał niebieskie. Coś pogadał, pogestykulował nawet się pośmiał. Może rzucił nawet jakiś żart, a owy mężczyzna zaczął iść w stronę Sil – No, yo. Zabrak się kłania do nóżek. Co się tam stało? Nie chcę odpalić? – powiedział idąc w stronę auta, po czym obejrzał się przez ramię – Ej! Conny! – krzyknął do gościa, z którym przed chwilą rozmawiała Sil. On się odwrócił i gestem ręki wskazał, że słucha – Weź mi przynieś skrzynkę z narzędziami! – powiedział, po czym owy mężczyzna pokiwał głową. Człowiek kryptonim aryjczyk, podszedł do auta i zaczął je oglądać – Weź wejdź do środka i pociągnij wajchę przy pedałach. Otworzysz mi maskę – powiedział i poczekał, aż Sil to zrobi. Po tym mężczyzna się nachylił do środka i coś grzebał – Kurwiszka mać – zaklął kiedy to przypadkiem otarł się o jeszcze ciepły silnik i troszkę go poparzyło – Dobra. To nie silnik – powiedział, po czym zerknął pod samochód. Na twarzy miał minę pełną konsternacji oraz zdziwienia. Wczołgał się pod samochód i coś gmerał tam. W tym czasie przyszedł jego kolega z dużą czerwoną skrzynką narzędzi – O jesteś Conny, to teraz możesz pójść po palnik. Zerwane zawieszenie, ale chyba dam radę to zespawać – Powiedział wyczołgując się, po chwili się otrzepał i spojrzał na Sil – Zerwane zawieszenie. Nie wiem, może jakiś pagórek lub kamień na który wjechałaś za szybko, albo po prostu było na granicy, chociaż obstawiam to pierwsze bo wygląda na w miarę nowy pojazd – powiedział, otworzył drzwiczki i zwolnił hamulec ręczny, po czym wraz z kolegą zaczęli pchać go do budyneczku podobnego do magazynów, chociaż mniejszego – Zatargamy go na podnośnik i Ci to zespawam. Jak chcesz możesz popatrzeć – warto napomknąć, że mężczyzna miał nieco zachrypnięty aczkolwiek miły głos. Kiedy już zatargali samochód do wnętrza, wprowadzili go na dwie szyny. Na bardzo podobnych stawiane były wózki, które wymagały naprawy, a szyny dało się regulować. Nie minęło dużo czasu zanim samochód został podniesiony, a Zabrak zabrał się za spawanie. Długo mu to nie zajęło, może jakieś z 20-30 minut, tak by Sil mogła się napić kawy, którą przyrządził Conny. Był to bardzo wylewny człowiek swoją drogą, lubił gadać o polityce i o tym jak górnicy mają źle i jak to król nie chce zapewnić dodatkowych świadczeń z powodu ciężkich warunków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   04.12.15 19:04

Z powodu nieusprawiedliwionej nieobecności gracza misja anulowana. Temat wolny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skromne ale z przytupem
Liczba postów : 115
Dołączył/a : 19/01/2016
Wiek : 22
Skąd : Kraków

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   03.03.16 20:09

Los sprawił, że detektyw Naetti i jej wierny kompan, Trystian, który jeździł koleją, znów trafili na teren jakiegoś dworca głównego, a do tego, jak zwykle, w zupełnie nieznanym dla siebie mieście. Właściwie bez bagaży i wyposażeni jedynie w to, co mieli na sobie, wysiedli z pociągu interfiore na stacji w Clover. W okolicach podobnego miejsca poznali się przecież całkiem niedawno i na samą myśl o tamtym dniu (coś pod przedwczoraj), Airee uśmiechnęła się w duchu. Wolałaby natomiast nie pamiętać dokuczającego na drugi dzień bólu głowy i odmawiającego przyjmowania pokarmów żołądka, ale taka już była kolej rzeczy, że wraz z popełnianym błędami, przeważnie przychodziła również konieczność ich odpokutowania. Prędzej, czy później.
Dziś mieli jednak robotę, więc przeszłość na chwilę obecną należało wymazać z pamięci. Zostawić ciężkie przeżycia i dochodzenie do siebie aż po późne godziny popołudniowe, porzucić całą resztę bolesnych śladów, wraz z urywkami przykrych wspomnień, które mogłyby zniechęcać do podjęcia się, a potem również kontynuowania powierzonego zadania. Dziś czuła się już znacznie lepiej, a w połączeniu ze świetnym samopoczuciem, właściwie nie można było liczyć na więcej. Na ten moment był to zdecydowanie szczyt jej formy. Gdy zeskoczyła energicznie z ostatniego stopnia schodków wagonu na stały ląd, odwróciła się do, pozbawionego aktualnie swojego zwierzęcego towarzysza, chłopaka i wymieniła z nim spojrzeniami. Wyglądała na rozbawioną, nakręconą, zmotywowaną. I chciała działać w dobrej wierze, co dodatkowo odbijało się na odczuciu, że rzeczywiście byłaby teraz w stanie przenosić góry i lasy wraz z zaginionymi w nich dzieciakami, a nawet w ostateczności przełamać się, by zjeść kalafiora. Ale to może nie tak od razu, co?
- Mieliśmy się tu spotkać z panem Toblerone. Pewnie czeka gdzieś w pobliżu, więc odnajdźmy się nawzajem i dowiedzmy szczegółów na temat tych zaginięć. - powiedziała to z takim entuzjazmem, że z trudem powstrzymywała się przed wykrzyczeniem kolejnych słów. Z drugiej strony jednak, miała szczerą nadzieję, że ofiarom pochłoniętym przez czarną dziurę czyhającą w lasie Waas nie groziło nic złego. Albo przynajmniej jeszcze nic nie zdążyło im zagrozić. Cel był całkiem prosty, choć z jego osiągnięciem już pewnie różnie będzie to wyglądało. Byli jeszcze przed spotkaniem z ważną osobistością, która miała ich wprowadzić w tajniki zadania, więc ciągle w głowie miała mętlik. Na szczęście całkiem pozytywny mętlik, przekonany w głębi duszy o tym, że wszystko się uda, nawet, jeżeli nie będzie zbyt łatwo. - Tylko bez tekstów o dobrodusznych pedofilach i ubijaniu dzieciaków. Przynajmniej przy Winstonie. - rzuciła żartobliwie, wzrokiem szukając wśród tłumu jakiejś wyróżniającej się postaci, bądź ich grupki, zamiast nawiązywania kontaktu wzrokowego z Trystianem po raz kolejny. Przecież i tak doskonale wiedział, że te słowa były do niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1876-asti


avatar
Neutralni Magowie


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 116
Dołączył/a : 02/03/2015
Wiek : 21
Skąd : Connecticut

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   07.03.16 17:43

Trystian przez całą drogę znowu milczał. Czyżby się zastanawiał nad czymś ważnym? Po prostu się mocno zamyślił nad swoją przyszłością. W końcu jego obecne życie go za bardzo nie satysfakcjonowało. Cały czas czegoś brakowało. Jedynie na widok energicznej dziewczyny, pełnej pozytywnych uczuć- był w stanie się uśmiechnąć. Zeskoczył od razu ze schodków wagonu i zaczął się rozglądać za jakimś gościem, którego wymieniła Airee. To ratowanie dzieciaków będzie podążało całe życie za młodym magiem. CAŁE. Zawsze na nich trafia... nie ma w ogóle żadnego odpoczynku od gnojków. Jak tu być zmotywowanym na misje?! Chłopak zacisnął ręce w pięści i mocno odetchnął. Po chwili wyjął z kieszeni papierosa i od razu go odpalił. Skoro i tak nie mają zbytnio co robić, jak czekać na wielkiego panisko "Toblerone". W pewnym momencie Trystian po prostu złapał się za brzuch. Jak widać, gdzieś głęboko w sobie- stresował się misją. Sam nie wiedział czemu dokładnie. Może to z powodu, że dość dawno nie wykontywał żadnej? A może to pierwsza, w której nie wie co jest grane, o co chodzi i w ogóle? Był zestresowany i jednocześnie podekscytowany. Sam nie potrafił się jakoś konkretniej wyrazić. Jednak cały stres od razu uciekł na kolejne słowa dziewczyny. Młody mag po prostu prychnął i już miał w głowie tysiące dobrych tekstów jak tu rozpocząć rozmowę ze zleceniodawcą. Jednak najpewniej ostatecznie ugryzie się za język i będzie siedział cicho jak mysz pod miotłą, dając wolną rękę Airee. Wydawała się osobą kompetentną do rozmów i typowego główkowania, co jak gdzie robić itd. Ta misja już zapowiadała się ciekawie. Tris aż płonął. Nadszedł moment, w którym nie mógł się doczekać rozpoczęcia i ogólnego rozpoznania po terenie. Aczkolwiek teraz... nie zostało nic poza czekaniem.
- Że też zapamiętałaś jak się nazywa. Naprawdę podziwiam. Przygotowana na 100%- Powiedział tylko, ot tak sobie o. Po czym cicho się zaśmiał. Naszła go ciekawość jak zaskoczy go dziewczyna podczas misji. A może i nie zaskoczy? No w każdym razie na pewno była pewna nutka zaciekawienia, jak sobie będzie radzić. Albo bardziej... jak sobie będą radzili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t541-trystian-mooh#4467


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   07.03.16 20:09

Gdy dotarliście w końcu na stację kolejową, mogliście zauważyć małą pustkę. Na stacji była tylko jedna osoba, ubrana w czarną kurtkę i czarne spodnie. Osobnik wyglądał na koło czterdzieści lat, miał nawet spory wąs. Ogólnie czarne krótko ścięte włosy, wzrost koło metra dziewięćdziesięciu. Okulary.
Dodatkowo co wam się rzuciło w oczy, to tabliczka z napisem. - Magowie którzy są tu w sprawie zlecenia.
No to pewnie sam Winston Toblerone, który widocznie oczekiwał swoich wybawców i pewnie długo tu już stał. Wracając jednak do pogody. Dziś dość słonecznie, jak to wiosna nadchodzi. Jest dość ciepło i zero chmurek na niebie, ptaszki sobie latają.
Pociąg właśnie odjeżdżał, zabierając jakieś reszki populacji.

----
Tak więc witam na waszej pierwszej wspólnej fabule, jeżeli macie jakieś pytania. Chcecie coś wprowadzić, jakoś urozmaicić swoją fabułę. To......... I tak macie małe szanse że przeżyjecie :3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skromne ale z przytupem
Liczba postów : 115
Dołączył/a : 19/01/2016
Wiek : 22
Skąd : Kraków

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   11.03.16 6:20

- Chciałabym. - odparła Trystianowi na jego słowa o przeprowadzeniu starannych przygotowań. Nie miała pojęcia, czego się spodziewać, a jedyne, czego była pewna to to, że prędzej, czy później mogło zrobić się dla niej naprawdę ciężko. Zapamiętanie nazwiska nijak miało się do sprawności, czy gotowości na niespodziewane doświadczenia. W tym wypadku oddawało raczej napięcie dziewczyny, bo nie miała tendencji do bycia na tyle skrupulatną. Niewiele planowała, niczego nie zakładała odgórnie. Z jednej strony czuła się dzięki temu bardziej elastyczna i radziła sobie łatwiej w dostosowywaniu do sytuacji, ale z pewnością posiadanie jakiegoś pierwotnego zamysłu, za którym miałaby dążyć, również byłoby całkiem na miejscu. Doskonale zdawała sobie sprawę, że chłopak jest silniejszy, bardziej doświadczony i ma dłuższy staż w czarowaniu. To było całkiem łatwe do wyczucia, nawet, jeżeli nie zdradzał tego jakoś specjalnie swoim stylem bycia. Zapowiadało się, że jemu będzie łatwiej, a raczej byłoby, gdyby nie był zmuszony do ciągłego ratowania tyłka Airee z kolejnych pułapek i innych tarapatów.
Oprócz traumy, którą wciąż czuła, czającą się gdzieś za jej plecami i przypominającą dawne wydarzenia, Naetti martwiła się również o zmieniającego kolory swoich włosów chłopaka. I nie, niekoniecznie dlatego, że jako jeden z niewielu facetów stosował farbę do włosów, albo inne specyfiki. Obawiała się jego zachowań, których była milczącym świadkiem i czujnym obserwatorem. Nie miała pojęcia, co powinna o tym wszystkim sądzić, jednak nie wierzyła w to, że któreś z nich, gdyby pojawiło się w najbliższej przyszłości, miałoby pozytywne rezultaty. Wolałaby nie mieć styczności z Trystianem, gdy działy się takie rzeczy. A w głębi serca zastanawiała się, czy w ogóle jakakolwiek dalsza styczność będzie dobrym pomysłem, jeżeli takie wypadki będą się miały jeszcze kiedykolwiek powtarzać. Nie, nie była na niego zła, chyba, że przez to, że jej zdaniem krył prawdę. Po prostu wolała omijać potencjalne zagrożenia. Instynkt samozachowawczy. Ta. Ale na misję ratowania swoich równieśników zaginionych w tajemniczych okolicznościach w jakimś lesie to już instynkty nie zabraniały jej się udać. Czyżby intuicja podpowiadała, że nic złego się nie wydarzy? Nie, to nie było nic z tych rzeczy. Bo co do tego też miała jakieś złe przeczucia. Nie pomagało jej ani wrażenie, że Trystian coś ukrywa, ani widmo przeszłych wydarzeń, które z pewnością przez cały ten czas miało zamiar ją natarczywie prześladować.
Pokręciła głową, odrzucając wszelkie myśli o negatywnym wydźwięku, które ciągle chciały zaprzątywać jej umysł i podeszła do wysokiego faceta, który właściwie sam czekał na wszystkich przyjezdnych. Stacja okazała się opustoszała, a ona jak zwykle nie miała pojęcia, jaki mógł być powód takich niecodziennych wydarzeń, nie mówiąc już o tym, że ciężko było jej się odnaleźć na peronie, na który ludzie najwidoczniej nie chcieli nawet zaglądać. - Pan Toblerone? Jestem Airee Vale z Mermaid Heel, wraz ze mną przy mikrofonie Dariusz Szpakowski a to mój przyjaciel, Trystian, który zadba o to, by nikomu z nas i zaginionych osób nie stała się żadna krzywda. Zdecydowaliśmy się Panu pomóc. Te zniknięcia brzmią naprawdę poważnie. - nie chciała mówić zbyt wiele i zasypywać jegomościa słowotokiem, bo to on w tej chwili powinien uskuteczniać tę praktykę na nich. Nie mieli żadnych informacji. Potrzebowali wszystkiego, czego dałoby się dowiedzieć jeszcze przed wyruszeniem. Ile osób? W jakim okresie czasu? Jakie plotki o tym krążyły? Czy ktoś już udał się na poszukiwania? Tego było całkiem sporo. Bez takich wiadomości, zapuszczanie się w nieznany sobie las byłoby strzałem w rzepkę. Tylko, czy da się od gościa cokolwiek wyciągnąć? Mógł być w bardzo złym stanie, skoro zniknęła jego córka. Wolałaby nie spotkać się nigdy z taką sytuacją osobiście. A teraz szczerze pragnęła pomóc strapionemu ojcu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1876-asti


avatar
Neutralni Magowie


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 116
Dołączył/a : 02/03/2015
Wiek : 21
Skąd : Connecticut

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   13.03.16 5:44

Trystian tylko grzecznie podążał za Airee i słuchał się jej jak przywódczyni. Najwidoczniej w jego grupce potrzebował kogoś takiego. Sam nie należał do najlepszych w ocenie sytuacji ogólnej. W walkach to była zupełnie inna sprawa. Jednak kiedy trzeba było dopytywać o informacje, zebrać wszystko do kupy- sam był do dupy. Po prostu ta cała specyfikacja myślenia i zbierania danych nie była dla niego. Gubił się, zapominał o wielu istotnych rzeczach podczas rozmowy i do tego nie zadawał istotnych pytań, gdyż po prostu... umykały mu. Musiałby się bardzo przygotować, zapisując każde możliwe pytania na karteczce. Jak aktorstwo i czytanie poszczególnych linijek ze scenariusza. Tak właśnie to powinno wyglądać jeżeli Tris byłby sam na misji. ALE od czego to się ma takich super znajomków, którymi może się wyręczyć? Airee idealnie nadawała się do tej roboty. Mógł chwilę odpocząć i czekać na jakiś przebieg wydarzeń. Po prostu czekał na odpowiedni moment by móc się wykazać na polu w którym jest dobry. Magii. Taktyce. Myśleniu bojowym, militarnym. Ale nie zbieraniu informacji. W sumie sam nie potrzebował wydawać jakiegokolwiek głosu z siebie. Był bardziej jako jakiś ochroniarz, czy koleś od atakowania, niżeli osoba, która odbiera misje. Naetti wszystko ładnie wyjaśniła, przedstawiła, na co wystarczyło tylko kiwnąć głową w geście przywitania się. I dalej obserwować co się dzieje. Czy teren jest bezpieczny i czy z odpowiednią osobą rozmawiają. W końcu kto wie... może to jakiś szaleniec, który chce wciągnąć ich w pułapkę? Świat jest pełen takich. Już nikomu nie można ufać. Magowie chcą spokojnie zarabiać a tu figa z makiem, czy jakoś tak. Do tego taki bez gildii pałęta się po świecie. Na pewno nie raz się zdarzy, że zostanie oszukany co do niejednego wykonanego zadania. A może to pora na zmiany? Czas dołączyć do jakiejś grupki? Młody mag zaczął odczuwać chęć zobaczenia gildii od wewnątrz. Jakakolwiek by nie była. Zaczął powątpiewać w swoje ideały. W końcu... dosyć nietaktowym byłoby wybranie swojego miejsca które będzie w 100% odpowiednie i wszyscy będą najlepszymi ludźmi. A nawet to by było... nudne. YOLO. Będzie co ma być. Tris postanowi dołączyć do gildii z "charakterkiem". Gdzie poczuje dreszcz emocji i tyle. A czemu akurat teraz, podczas tej chwili ciszy o tym wszystkim myśli? Bo tylko jego znajoma przedstawiając się- była w stanie podać gildię, którą mogła się poszczycić. Podała jakby cały swój tytuł. W tym momencie on sam po prostu poczuł się jak nikt ważny i taki trochę bezwartościowy człowiek. Poważnie potrzebował swojego miejsca na ziemi. A kto wie? Może to niedługo się zdecyduje na coś? Kto nie ryzykuje, ten nie zyskuje a decyzje spontaniczne często przynoszą wiele korzyści. Zobaczy się. Wypadałoby także nadmienić, że od czasu wyjścia z wagonu chłopak przez cały czas trzymał uchwyt od miecza- chcąc być gotowym na wszystko. By tylko dobyć swoją broń i być w stanie cokolwiek zrobić. Czy to był odruch, czy też po prostu bał się otaczającej tajemniczej aury? Sam by nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie. Po prostu trzymał i już!
Aż tu naglę coś zaczęło nadlatywać do stojących jak pachołki postaci. Czy to ptak? Czy samolot? NIE! To tylko Atsu krzyczący na całe gardło:
- Zapomnieliście o mniee!- Jednak to był jedyny dźwięk jaki z siebie wydobył. Bo na koniec tylko zatoczył koło nad całą trójką i momentalnie dostosował się do sytuacji. Wylądował pomiędzy Airee i Trystianem stojąc na baczność i czekając na informację od jeszcze cichego, nieznajomego. Pewnie wszelkie pretensje ze strony kotowatego pojawią się w momencie, kiedy dwójka uda się na poszukiwania, czy po prostu zleceniodawca się ulotni. Bo tak przy kimś kiepsko jest opierdzielać ludzi. Tym bardziej, mierząc paręnaście centymetrów. Mimo wszystko- Exceeder był wychowany, chociaż w tym minimalnym stopniu. Jednak go korciło by dogadać tym głupim ludzikom różniącym się płcią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t541-trystian-mooh#4467


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   14.03.16 18:20

Osobnik w końcu doczekał się dwójki, a raczej trójki. Która gdy tylko się zbliżyła, została przywitana ciepłym uśmiechem. Na odpowiedź długo nie było trzeba czekać, gdyż wydobyła się ona natychmiastowo.
- Zgadza się, Toblerone we własnej osobie. Cieszę się, że w końcu ktoś się zjawił. Skoro jesteśmy już przy sprawie zaginionych, to zapraszam za mną. Opowiem wszystko w moim domu, przy herbacie.
No to teraz pozostało udać się za panem Toblerone, do jego domku. Który znajdywał się jakieś dziesięć minut drogi stąd, co prawda podróż odbyła się spacerkiem.
Gdy tylko dotarliście na miejsce, dostrzegliście dość mały i ładny domek. Koloru białego, kilka jakiś dekoracji z wilkami i czerwone drzwi. Toblerone otworzył drzwi i zaprosił was do środka, gdzie po chwili zaparzył herbaty i przygotował stolik dla czterech osób. Mogliście więc wejść i się rozgościć.
Po jakiś kolejnych paru minutach, była dostarczona herbata i ciastka.
- Tak więc, co byście chcieli wiedzieć? Czy mam od razu wszystko opowiedzieć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skromne ale z przytupem
Liczba postów : 115
Dołączył/a : 19/01/2016
Wiek : 22
Skąd : Kraków

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   15.03.16 13:57

Dziewczyna była szczerze zdziwiona sposobem, w jaki przyjął ich pan Toblerone. Z ogłoszenia nie dało się wyczytać takiego spokoju i cierpliwości. Wymusiła na sobie odwzajemnienie uśmiechu, po czym spojrzała na Trystiana, który najwidoczniej oczekiwał, by to ona w tej rozmowie wykazywała się inicjatywą. Niby w porządku, bo nie tworzył się zbyt duży chaos, ale nikt nie był nieomylny w swoim zadawaniu pytań i wyciąganiu informacji. A już na pewno nikt pozbawiony długoletniego w tym doświadczenia. Wciąż uderzała w nią pustka na stacji kolejowej i obecność zaledwie jednego faceta. Gdzie podziali się wszyscy zabiegani mieszkańcy? Byli zajęci szukaniem zaginionych? Z takim składem przetrząśnięcie lasu pewnie zajęłoby góra godzinę. Osobnik, który ich przyjął, wyraźnie wyglądał na takiego, który miał czas i nie spieszyło mu się nigdzie. Na jego miejscu, Naetti średnio przejmowałaby się zasadami dobrych czegoś-tam-bla-bla, herbatą, przyjmowaniem gości i spacerkami. Ale jeszcze nie naciskała. To nie ona była tu poszkodowana, to nie ona spełniała ważną rolę dla miasta, nie ona musiała nad sobą panować, aby nie wprowadzać paniki. Ale żeby stan wojenny wprowadzać i godzinę policyjną na wypadek pojawienia się pociągu z magami? Zbyt tu pusto.
W pewnej chwili pojawiło się skrzydlate kocisko, znów się wydzierając, znów robiąc zamieszanie. Sierściuch wylądował obok zebranych. Naetti doszła do wniosku, że woli, gdy ten tylko śpi i nie uprzykrza nikomu życia. Jego zachowanie z baru wciąż pozostawało wśród jej nielicznych wspomnień i nie zostawiało sobą zbyt pocieszającego obrazu. Ale nie była zła. Może rozczarowana trochę i załamana. Ale do złości jeszcze było daleko. No i trudno byłoby tę złość na niego w sobie dłużej zachować. To Exceed. To dziecko. Małe, gupie, niewychowane i futrzaste. Nie obrażamy się.
Gdy już wszyscy trafili w okolice domku, do którego zostali zaproszeni, Airee skupiła się na ozdobach, zastanawiając się, czy wilcze motywy to jakiś tutejszy zwyczaj, symbol zainteresowań łowiectwem, czy może tylko ulubione zwierzę wysokiego Winstona. Weszli do środka. Zajęła jedno z miejsc i niemal natychmiast złamała swoje postanowienie, że nie ruszy niczego spośród rzeczy na czekającym na nich stoliku. Samej herbaty mogłaby jeszcze sobie odmówić, ale ciachem poczęstować się musiała obowiązkowo. Tylko dlaczego to wszystko tyle trwało?
- Prosimy od początku. Kiedy to się zaczęło, jakie były okoliczności, ile osób zniknęło i w jakim odstępie czasu. No i czy przypadek pańskiej córki się czymś różnił od pozostałych... - najważniejsze jej zdaniem pytania poszły na początek, reszta czekała na swój moment, by nikogo nie przytłoczyć ilością znaków zapytania i otrzymywanymi w odpowiedzi na nie informacjami. Znów wymieniła się spojrzeniami z Trystianem, jakby badając jego reakcje i aktualny stan. Może miał również coś od siebie do powiedzenia. Tylko bez zabierania ciastek, że niby trujące, bo poleje się krew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1876-asti


avatar
Neutralni Magowie


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 116
Dołączył/a : 02/03/2015
Wiek : 21
Skąd : Connecticut

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   15.03.16 23:51

Trystian wciąż uważał, że nie ma co się męczyć w tym momencie. Widział jak świetnie Airee sobie radzi, więc nie chciał wyburzać jej z dobrej passy. Po co ma się wtrącać? Ale też musiał trochę przyznać, że nie chciało mu się. Był może trochę nazbyt bierny i wykorzystywał dziewczynę(UWAGA). No ale w końcu od czego one są? Pomińmy ten temat. Najważniejsze jest, że wszystko było zgodnie z planem i włączanie jakiegokolwiek słowa od Trisa było niepotrzebne. Został biernym słuchaczem, obserwatorem. I jednocześnie nie spuszczał gardy. Może dał wolną rękę swojej znajomej, ale sam był najeżony i gotowy na każdy ruch. Nie potrafił się odprężyć od kiedy wyszli z kolejki. Możliwe, że rozluźniłby się dopiero podczas prawdziwej walki? Chyba właśnie włączył mu się ten stan przerażenia i czekania aż zagrożenie pojawi się przed oczami. Znaleźli się w domu zleceniodawcy. Może to nie było dobre wychowanie, ale młody mag nie puszczał rękojeści swojego miecza. Chciał być gotowy od samego początku, do końca. A też chyba troszeczkę za bardzo się napalił na walkę. Możliwe, że lekko przesadza, ale co poradzić? Mimo wszystko jest typem agresora, co widać po jego codziennym zachowaniu... prawda?
W pewnym momencie, gdy już zasiadł przy stole, zrobił głęboki wdech i chwycił za filiżankę od herbaty. Miał nadzieję, że ciepło, które miał niedługo poczuć- chociaż w najmniejszym stopniu da upust całej tej chęci rozładowania emocji poprzez walkę. Wziął pierwszy łyk, następny, po czym poczuł głód. I cóż mógł innego poradzić, jak jeść ciastko za ciastkiem w celu zaspokojenia potrzeby. Poczuł że na moment wyłączył się z rozmowy. Czyżby przegapił kwestię Airee? Co się przed chwilą stało? Miał wrażenie, że zadała parę pytań. Ale jakich? Przez swoje zażenowanie i skupieniu się na najmniej potrzebnych ciastkach, zapomniał o całym świecie. Pogrążył się. Poczuł, że nie jest godny bycia tutaj z "syrenią dziewczyną". Przez to lekkie przygnębienie, nie był w stanie kompletnie nic powiedzieć, dodać, dopytać. Bo w końcu... nie wiedział nawet jakie zostały zadane pytania. A nie małym wygłupieniem byłoby jakby ponowił pytanie. Zwrócił wzrok na sufit, jakby starając się zapomnieć swoje zachowanie, po czym STOP. Czas skupić się na misji. Nie jest tu na wakacjach u babci przecież. Momentalnie wznowił swoją gardę i uważnie nasłuchiwał każdej odpowiedzi Toblerone. Może chociaż od teraz coś ciekawego wychwyci? Misja posunie się na przód? Zrobią jakiś krok. Bo obecna wiedza jest na poziomie 0. Jak i również postęp w misji. Trystian wyraźnie za bardzo był napalony na te misje i spodziewał się chyba od samego początku fajerwerków i nie wiadomo jakich rzeczy. W środku wciąż jest dzieckiem i zachowuje się jakby pierwszy raz był na misji. Ciekawe, czy Airee zacznie wątpić w jego doświadczenie i zdolności...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t541-trystian-mooh#4467


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   16.03.16 17:14

Biorąc łyk herbatki, mężczyzna po chwili spojrzał na zdjęcie pewnej dziewczynki i kobiety, które znajdywało się na kominku.
- Joanna zmarła trzy lata temu, matka Anny. Nigdy nikt nie dowiedział się jak umarła, no ale wracając do tutejszej sprawy. Zaczęło się to ponad dwa tygodnie temu, dzieci po prostu znikały i nie zostawał po nich ślad. Można powiedzieć że po prostu wyparowały, bo nigdy nikt nic nie widział. Aż.... Aż do ostatniego incydentu, właśnie z Anną. Była to ciemna noc, akurat wstawałem żeby napić się wody i wtedy ją zobaczyłem za oknem. Moja córka w piżamie zmierzała powoli do lasu, jako jej ojciec musiałem zareagować. Tak więc wybiegłem z domu i do zbliżyłem się do niej, jej oczy... Były puste , mówiłem do niej wielokrotnie i nie reagowała. Była po prostu w jakby transie, nic nie działało. W końcu usłyszałem pewną pieśń, nie znałem jej.. Była taka uspokajająca i usypiająca, nie mogłem się jej oprzeć i w końcu zasnąłem. Obudziłem się rano w łóżku i tyle pamiętałem z tamtej nocy, szukałem Anny wiele razy. Niestety na daremnie.
Tutaj zakończył mówić, po czym znów napił się herbatki.
- Błagam was, odnajdzie Annę.. Nie, nie tylko ją. Wszystkie dzieciaki które zaginęły, proszę was ja i wszyscy mieszkańcy.
Po tej kwestii zamilkł i spoglądał smutny na magów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skromne ale z przytupem
Liczba postów : 115
Dołączył/a : 19/01/2016
Wiek : 22
Skąd : Kraków

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   21.03.16 20:20

Dotychczasowy cień podejrzliwości, którym darzyła wysokiego mężczyznę, momentalnie zniknął, ustępując miejsca delikatnie zarysowanemu współczuciu. W jednej chwili zbudował się zupełnie inny klimat - był ciężki, smutny, pełen mrocznych zagadek. Zaginięcia stały się materialne, rzeczywiste. Przestały być plotką, bzdurnym, wymyślonym wpisem, który ktoś sobie umieścił, by uczynić misję pozornie bardziej interesującą, czy bohaterską. Toblerone zdołał już w kilku pierwszych zdaniach poruszyć dziewczyną, przez co jej chęć pomocy, zapał i jeszcze jakiś synonim entuzjazmu na dobre zagościły w jej zachowaniu. Zdawała sobie doskonale sprawę, że sumienie nie pozwoliłoby jej na zrezygnowanie z tego zlecenia, jakkolwiek miałoby ono dalej wyglądać. Nieświadoma tego, że zatrzymała się w środku gryzienia ciastka, siedziała prawie nieruchomo, wsłuchując się w opowieść o niewytłumaczalnych przyczynach zgonu, a potem o niedawnych zniknięciach, które wcale nie musiały być z tym pierwszym połączone. Samodzielne piesze wycieczki do lasu w rytm tajemniczych, mających wpływ na ludzkie zachowania melodii raczej nie brzmiały zbyt krzepiąco dla nikogo. Czy istniał ktoś, kto byłby w stanie oprzeć się takim złowieszczym hymnom? Przecież to na tejże odporności powinna polegać cała ta misja, do której coraz bardziej dziewczyna nie czuła się odpowiednią osobą. Ciekawiło ją, czy w całej tej zagadce było więcej składowych. I czy po dwóch tygodniach nadal była nadzieja na znalezienie i przyprowadzenie z powrotem wszystkich tych ofiar.
Podniosła się z zajmowanego miejsca, gdy tylko skończyła przeżuwać swoje łakocie. Choć prawdopodobnie nie była jeszcze gotowa, nie dane jej było wysiedzieć na swoim miejscu. W ruchu lepiej jej się myślało. Szybciej działała, reagowała. Skierowała wzrok na Winstona. Choć trudno jej było pogodzić się z faktem, że misję zlecił po tak długim czasie, gdy tragedia wreszcie dopadła również jego, starała się raczej nie zaprzątać sobie głowy niczym innym, oprócz chęci niesienia pomocy. - Czy ktoś już udał się na poszukiwania? Czy przychodzi Panu do głowy odnośnie całej sprawy coś jeszcze? Nawet plotki chodzące między ludźmi mogą okazać się przydatne. - po otrzymaniu odpowiedzi na nurtujące ją pytania, których większość właśnie z siebie wyrzuciła, powinna być odpowiednio nastawiona i gotowa do dalszej podróży w stronę stumilowego lasu. Miała złe przeczucia. Nic zresztą dziwnego. Jednak oprócz zagrożenia, czuła również na barkach swojego rodzaju poczucie obowiązku. Nie miała zamiaru liczyć się z konsekwencjami swoich błędów, gdyby coś poszło nie tak. Nie było miejsca na błędy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1876-asti


avatar
Neutralni Magowie


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 116
Dołączył/a : 02/03/2015
Wiek : 21
Skąd : Connecticut

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   23.03.16 1:49

Trystian przez cały ten czas wciąż był biernym słuchaczem, który nie wnosił ani jednego zdania w rozmowę. Analizował wszystko na swój sposób i w sumie w całości widział wszystko tak jak to on chciał. Nie podzielił się jednak swoją wyobraźnią, gdyż mogłaby się wydać troszkę zbyt brutalna. W końcu sam czasem był niczym zabójca bez skrupułów. Jak niby miałby współczuć utraty kogokolwiek, skoro sam potrafił odebrać życie w mgnieniu oka? Byłby mocnym hipokrytą. Ciemność zagościła w jego sercu już dawno temu. Znikąd. I teraz też ją okazywał swoim spokojem i biernością. Jego wyraz twarzy ani na moment się nie zmienił. Był to po prostu wyraz jakby delikatnie znudzonej osoby. Albo raczej... myślącej? No w każdym razie ciężko było stwierdzić gdyż zachowywał typowy "poker face". Muzyka dochodząca znikąd. Porywająca w trans dzieci, zaś starsze osoby- wracały do swojego łóżka. NIE. Wcale to nie brzmi podejrzanie... w tym naprawdę złym znaczeniu. Kolt w końcu nie jest jedynym, który preferuje młodsze, nieprawdaż? I właśnie podczas tej myśli, pierwszy raz Tris chciał się odezwać. Jednak uwaga uwaga. Przemyślał całą sytuację i słusznie stwierdził, że nie wyszedłby z tego cało, gdyż Airee mogłaby go ładnie opamiętać i sprowadzić do trybu "grzecznego chłopca". Albo po prostu zaczęłaby żałować, że ten nie siedział w milczeniu, tak jak przez całą misję. To byłoby naprawdę kiepskie. Ponadto, po co dodatkowo stresować tatusia? Może ten nie pomyślał o tej ewentualności, dlatego jeszcze jakoś tam sypia? No w każdym razie największą zagadką było, po co jakiemuś hipnotyzerowi same dzieciaki? Ma zaplanowane coś większego? W lesie? Na niezłego popaprańca musieliby trafić.
Jedynymi ruchami bezgildiowca było sięganie co chwila po herbatę i ciasteczka, które już się kończyły. Nie ważne co będzie na misji, najważniejsze, że już się najadł i w sumie może wracać do swojego błądzenia. To była ewentualność, gdyby misja jednak okazała się zbyt ciężka i nie byłoby możliwości by ze swoimi umiejętnościami wykonali ją. Niech zajmie się nimi jakaś poważniejsza gildia, która ma w swoich szeregach bardziej doświadczonych ludzi. Ta postawa oczywiście była najbardziej zgubną i jednocześnie też z tego powodu mag jeszcze nie dołączył do żadnej gildii. Zobowiązania. To nie szło z nim w parze po prostu. Był wolnym strzelcem i robił co chce. Od zawsze. A cała ta gadka o wspaniałej gildii mogła się po prostu pojawić ze względu na chęć rodziny? Za dużo zaczął o tym wszystkim myśleć. Przystopował. Co za dużo to nie zdrowo. Znowu straci cały rozsądek i wtedy dopiero byłoby nie-fajnie. Potrząsnął głową jakby chciał się przebudzić i czekał na dalszy obrót wydarzeń. Może kolejne pytania zwrócone do zleceniodawcy? Airee na tym polu dawała sobie radę. Zamęczanie człowieka kolejną dawką pytań i tak było bez sensu. Więc ostatecznie bardzo dobrze, że niedoświadczony w wywiadzie mag, siedział sobie cicho, w swoim świecie z herbatką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t541-trystian-mooh#4467


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   24.03.16 19:52

- Niestety, każdy który udał się w poszukiwania swoich dzieci oraz innych.. Spotkał się z tym samym, z niczym. Nawet nie trafili na trop, tylko jeden szczegół może być przydatny. Jedynie z naszej wioski znikają dzieci, co prawda Gelbergowie mają jeszcze syna. Tylko strzegą go jak oka w głowie, na noc zawszę zamykają go w pokoju. Nawet okna pozabijali deskami, prawdopodobnie on będzie następny. Wszyscy o tym tylko gadają, możecie się udać do nich i posiedzieć kilka dni. Może coś się wydarzy.
Odpowiedział, po czym wstał i udał się do kominka. Tam były zdjęcia jego i córki oraz, matki. Zamyślony spoglądał po prostu przez dłuższą chwilę, po czym na sam koniec dodał.
- Gelbergowie mieszkają w pomarańczowym domku, poznacie po oknach zabitych deskami.
Widocznie na tym skończył i pogrążył się w myśleniu, no drzwi były otwarte. Nie było na co czekać, tylko wstać i iść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skromne ale z przytupem
Liczba postów : 115
Dołączył/a : 19/01/2016
Wiek : 22
Skąd : Kraków

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   26.03.16 18:14

Obżarstwo dwójki magów z pewnością nie było zbyt pocieszające dla Winstona, któremu całkiem śmiało, i prawdopodobnie całkiem słusznie, mogła się nasunąć myśl, że ma do czynienia z amatorami, którzy nieszczególnie nadają się do powierzonego im zadania, a oczekiwanie od nich profesjonalizmu stawiało poprzeczkę znacznie ponad ich możliwościami. Airee robiła research i usiłowała ze wszystkich padających z ust Toblerone'a słów złożyć jakąś w miarę logiczną całość w postaci tropów i wskazówek, od których mogliby wyjść, posiadając jakikolwiek punkt zaczepienia. Nie, żeby takie było jej przeznaczenie - osobiście uważała, że średnio się nadaje do takich rzeczy, lecz w tym wypadku najwidoczniej padło na nią i to na jej umiejętności łączenia faktów będą musieli się chwilowo opierać. Chyba, że wcinający ciastka Trystian słuchał i starał się zrozumieć z równym skupieniem, jak przeżuwał łakocie, wtedy misja prawdopodobnie pójdzie w mig.
Dziewczyna nerwowo spojrzała za okno, jakby chcąc wypatrzeć z aktualnej pozycji wspomniany, pomarańczowy domek. W tej chwili nie miała więcej pytań, więc wymieniła się jeszcze spojrzeniami z gospodarzem, ukazując mu wyraz twarzy jednoznacznie starający się przekonać go, że wszystko będzie w porządku. Widać było po nim, że wciąż nie tracił nadziei, albo przynajmniej nie ukazywał tego, zdając sobie sprawę, że mógłby wywołać jeszcze większą panikę i zachowania znacznie bardziej abstrakcyjne, bądź niepoczytalne, aniżeli zabicie deskami okien. Po chwili wstała, ukłoniła się, skinęła na niezrzeszonego czarodzieja, który nadał był tu obecny teoretycznie i nadal był jej towarzyszem, nawet, jeżeli póki co jego rola ograniczała się jedynie do konsumpcji ciastek. Opuściła dom ozdobiony wilczymi motywami. Tuż za drzwiami znów jej spojrzenie odnalazło Trystiana. Exceed chwilowo zniknął jej chyba z oczu.
- Nie mamy tyle czasu, by tam siedzieć nie wiadomo, ile. Zapytamy, zobaczymy chłopaka i zobaczymy, gdzie nas poniesie. Widzisz gdzieś tę chatkę pomarańczową? - niemalże natychmiast wyrzuciła z siebie kilka zdań. Trochę widać było po niej nerwowość, przejęcie całą sprawą tajemniczej wioski, z której w transie i bez słowa po nocach uciekają nieletni. Szukała logicznego wytłumaczenia, ale w tym świecie można ich było odnaleźć niestety coraz mniej. Mieli przed sobą ciężką batalię o uzyskanie sensu całej sprawy i otrzymanie jakichś poszlak. - Chyba... że masz inny pomysł? - zorientowała się, że trochę się narzuca tym całym swoim zachowaniem. Nie było lidera, więc mniej lub bardziej należało uskuteczniać demokrację. Bez zasady, kto głośniej krzyczy, ten będzie miał rację. Ciekawił ją nadchodzący czas próby dla ich współpracy w grupie. Ale bardziej była na ten moment zainteresowana ratowaniem zaginionych ofiar, więc w każdej chwili priorytetem mógł stać się cel misji, przewyższając relacje z kimkolwiek. To protect and to serve.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1876-asti


avatar
Neutralni Magowie


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 116
Dołączył/a : 02/03/2015
Wiek : 21
Skąd : Connecticut

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   29.03.16 3:32

Trystian na koniec wstał jakby nigdy nic i zaczął kierować się do wyjścia. Ziewną ze spokojem i spojrzał się z pełną powagą na zleceniodawcę.
- Dwa dni. Myślę, że w tyle się uwiniemy.- I chwilę poczekał aż Airee też skieruje się do drzwi. Przepuścił ją przez nie i poszedł za nią. Pokazał swoją pewność siebie. Czy to dobrze? Nie wyszedł zbyt olewawczo do misji? A może właśnie ta postawa trochę bardziej da nadzieję dla ojca "uprowadzonej"? Szczerze mówiąc Tris nie zastanawiał się nad tym zbytnio. Powiedział to co chciał, nie bacząc na konsekwencje. A może właśnie to pomoże? W każdym razie powiedział co wiedział. Wyszli z domu i mogli ochłonąć po tych wszystkich informacjach i smutnej atmosferze. Co prawda dla tego smutnej, dla kogo smutnej. Bo młody mag jakoś szczególnie się tym nie przejął. Ale i tak siedzenie u zleceniodawcy wydawało się dość drętwe, nudne i chłopak chciał jak najszybciej stamtąd zwiać. Atsu najwidoczniej miał podobnie zdanie co jego pan, gdyż uradowany wyleciał z tego domu.
- Nie wiem w jaki sposób działają te pioseneczki. Ale i tak warto byłoby się zabezpieczyć w zatyczki do uszu. Możliwe, że nic nie dadzą, ale zawsze jakaś nadzieja, że jednak zadziałają. Samo uwodzenie przez pieśń kojarzy się z syrenami. Ale na co rybom dzieci? Za mało składają skrzeku? No i co do tego dzieciaka- skoro sprawa jest taka, że aż barykadują okna, to może po prostu pociachamy deski, by dzieciak wyfrunął z gniazda?- Mówiąc to, wyjął miecz do połowy, jakby pokazując, że chce się pobawić swoją zabawką. - Oczywiście możemy też poprosić jego rodziców o wypożyczenie dzieciaka, jako przynęty, nie gwarantując stu procentowej ochrony. W końcu zawsze coś może pójść nie tak. Tu podjęcie decyzji należy do Ciebie, pani prowadząca misją- Skończył swoje gadanie, przemyślenia i wszelkie zdania, które pojawiły mu się w głowie, na koniec dając dziewczynie znak, że została mianowana jako osoba dowodząca. Tak właśnie zostały podzielone role. Ona będzie od główkowania, planowania i nadzorowania misji. Będzie kapitanem. A Trystian jedynie kim może zostać to jej podwładnym, który posłucha się każdego jej rozkazu, który będzie prowadził do ukończenia misji powodzeniem. Taki kolej rzeczy nie przeszkadzał w najmniejszym stopniu chłopakowi. Może od czasu do czasu doda swoje przemyślenia, wstawki i tym podobne, jak to zrobił chwilę temu. Ponadto kusiła go jeszcze jedna myśl. Nawiązanie do pedofilów! Czy on brał na poważnie te misję, czy chciał się po prostu pośmiać? Pod pewnym względem, chłopak wykazywał się totalną ignorancją co do prawdopodobnie cierpiących dzieciaków i na pewno zrozpaczonych rodziców tych gnojków. Smutne, ale prawdziwe. Jednak mimo wszystko- nie można było zarzucić mu, że nie wczuwa się w misję i nie chce jej zakończyć sukcesem. W końcu podał już coś tam, co zrodziło mu się w głowie. Prawda? Za to znowu Atsu... jak to kot. Cały czas potakiwał i trochę wyglądał na zagubionego w tym co się dzieje. Jakby kompletnie nic a nic nie rozumiał z tego całego bełkotu. Jakby nie wiedział w ogóle co tutaj robi. Za to bardzo dobrze mu szło myślenie przez nawiązanie Trystiana- o syrenach. Chętnie by zjadł taką jedną, albo dwie. Bo w końcu to rybki, co nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t541-trystian-mooh#4467


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   30.03.16 17:39

Miasteczko ogólnie było opustoszone, a raczej wszyscy byli pozamykani w domach. Oczywiście widzieliście ze spokojem pomarańczowy dom, który był zabity dechami i ogólnie wyglądał dość dziwnie. No ale środki ostrożności przede wszystkim, tak.. Gdy omawialiście plan, obok was przechodziła właśnie dwójka strażników runicznych. Widocznie patrolowali teren, nie zwracali na was uwagi. Prawdopodobnie byli strasznie wynudzeni, no ale co poradzić. Patrol to patrol, trzeba wykonać. Udali się oni na ścieżkę prowadzącą do stacji kolejowej, po chwili zniknęli za drzewkami.
Ludzie poniekąd wyglądali przez okno i was obserwowali, wyglądaliście dość podejrzanie.
Pogoda natomiast zwiastowała dość pozytywny początek, kilka chmurek i słoneczko. Było dość ciepło, jakieś dwadzieścia stopni w światełku. Przynajmniej nie zapowiadało się na deszcz. Na samotnym drzewie po wprawie środku miasteczka, na małej gałązce usadził się kruk. Który raz na minutę wydawał z siebie, swój jakże okropny śpiew.

- Dobra misja zostaje przerwana z powodu iż poszła rezygnacja i brak odpisów itp.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 16
Dołączył/a : 15/04/2016
Wiek : 28

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   13.07.16 16:00

Ustalmy obiektywne fakty. Ktoś, kto był zleceniodawcą misji "Zaginieni ludzie" sam kazał szukać się po omacku w jakże precyzyjnej lokalizacji, jaką jest dworzec kolejowy. Cóż to miało być? Sprawdzian na to, czy drużyna z Lamii jest godna podjęcia się prawdziwej części zadania?

Apropo wysiłku, podczas podróży stało się tak, że Szami ocenił skład swojej drużyny, nie wyrażając aprobaty:
- Myślałem, że będę mógł się polenić, doczepiając się do jakiegoś maga o mocy spoza skali....
Następnie przybrał złowieszczy uśmiech, zdecydowanie nie pasujący do delikatnego wizerunku gildii. Cóż mogło kreować się w głowie kogoś o tak zawistnej twarzy? Otóż najprostszym rozwiązaniem zagadki byłoby - najmniej etycznie w świecie - poczekanie, aż któraś z jego człońkiń drużyny zostanie porwana i w ten sposób namierzenie sprawcy całego zamieszania. Na myśl nasuwało się więc pytanie: która z was ma więcej niż 10 lat? Jednakże zamiast tego, patrząc to na jedną towarzyszkę wyglądającą jak dziecko, to na drugą przypominającą niewolnika gladiatora lub tragarza,  dokończył:
- ...ale chyba wychodzi na to, że jednak będę musiał się napracować.

***

Gdy już dojechali, stacja kolejowa przypominała - zupełnie jak się spodziewał - labirynt w którym trudno byłoby znaleźć osobę, nawet gdyby właściwie wiedzieli, kogo szukają. Nie zważając więc na to, jaką akcję podejmą pozostali członkowie drużyny, udał się do punktu informacji znajdującego się na dworcu. W zależności od płci osoby, którą spotka w punkcie, przybrał adekwatną minę (dla kobiety był kokieteryjny, zaś dla mężczyzny majestatycznie złowieszczy), wskazał na swój tatuaż na policzku i zasugerował potrzebę pomocy:
- Posłuchaj, nie po to tatuowałem sobie znak gildii magów w tak widocznym miejscu, by teraz męczyć się bieganiem po całym dworcu i szukać zleceniodawcy swojej misji. Dlatego, czy, dobrocią swoją, możesz nadać przez głośniki komunikat o następującej treści: członkowie gildii Lamia Scale oczekują pod peronem nr. 4 na spotkanie ze zleceniodawcą? - jako, że nie miał zbyt wielu pomysłów na argumenty perswazyjne, zakończył zwykłym proszę, jakby licząc, że znak przyjaznej gildii magów otworzy mu wrota do wszystkich skarbców świata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1954-szami-rento


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   22.07.16 15:04

Panienka z okienka, a raczej stara, być może nawet panna o rzadkich włosach z siwymi odrostami, związanych w koczek a la mała Mi na czubku głowy, haczykowatym nosie, kaprawych oczkach i niezbyt pociągającej, rozlewającej się posturze uniosła kaprawy wzrok na petenta przyjmując wysłużony uśmiech firmowy numer jeden. Gdyby nie brak kurzajki na czubku nochala można by ją z powodzeniem uznać za wiedźmę, tak okropnie wyglądała uśmiechając się. Baba założyła okulary do tej pory zwisające na szyi na badziewnym, sparciałym sznureczku, uniosła się trochę i z bardzo bliska przyjrzała znakowi Lamii na policzku Szamiego. Albo próbowała dostrzec tam jakiś hologram potwierdzający autentyczność, albo miała aż takie minusy, ważne, że po tym krótkim badaniu kiwnęła głową i klapnęła z plaskiem ponownie na swoje służbowe siedzisko.
- Burmistrz zazwyczaj stoi przy fontannie, albo na schodach wejściowych i wygłasza mowy w intencji zaginionych dzieci, lub zapewnia, że "podejmowane są wszelkie środki, by je odnaleźć", ale skoro go tam nie zobaczyliście, to pewnie się napracował i odpoczywa w dworcowej kawiarence w poczekalni - wytłumaczyła skrzekliwie, nie szczędząc ironii i biorąc do ręki mikrofon na za krótkiej sprężynce.
- Członkowie gildii Lamia Scale oczekują pod peronem nr. 4 na spotkanie ze zleceniodawcą - nadała, a z głośników z lekkim opóźnieniem wydobyły się jeszcze bardziej skrzekliwe słowa kobiety i już nawet nie dało się odgadnąć, czy to z powodu jej naturalnego tembru, czy może stanu aparatury, odchrząknęła po czym nadała ten sam komunikat jeszcze raz kończąc go słowami - Panie Toblerone (mmm czekoladki), cały dzień czekać nie będą! - Po wszystkim odgoniła Szamiego ruchem ręki, jak muchę, albo jakby strzepywała paprocha i zajęła się kolejnym klientem czekającym w kolejce już całkowicie ignorując maga.

Po dłuższej, jednak wciąż chwili na peron czwarty, mimo braku stojącego tam pociągu, wszedł pospiesznym krokiem szczupły, wręcz patykowaty, elegancki mężczyzna na oko powyżej czterdziestki. Jeszcze niedawno był z pewnością nienagannie ubrany i uczesany, teraz jednak kilka włosków z przylizanej fryzury stało dębem, a spiesząc się na spotkanie zgrzał się tak, że wręcz musiał poluzować krawat. Otaksował wzrokiem cywili czekających na peronie, a że najbliższy regionalny miał tu stawać dopiero za 34 minuty, to spośród niewielu możliwości trafnie wybrał wyraźnie odcinającą się z grupy trójkę.
- Winston Toblerone. Cieszę się, że tak szybko przybył pan na pomoc wraz ze swoimi... córkami? - powiedział na przywitanie wyciągając do każdego z magów, nawet dziewczynek, dłoń do uściśnięcia. Być może nie byłby taki bezpośredni, gdyby nie rzucający się w oczy znak na twarzy samca alfa w tym zespole. Trafny wybór miejsca do ostemplowania. Szkoda, że magowie z DH tak nie robią, Radzie byłoby zdecydowanie łatwiej ich wyłapywać.

Lipiec, 13:17, słonecznie, lekkie zachmurzenie, 25 stopni w cieniu.


Ostatnio zmieniony przez [MG] Ivrina dnia 30.07.16 13:17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   

Powrót do góry Go down
 
Stacja kolejowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Stacja kolejowa w Hogsmeade
» Opuszczona stacja kolejowa
» Stacja kolejowa
» Stacja kolejowa
» Stacja kolejowa Hogsmeade

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Miasto Clover i Oshibana-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie