IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stacja kolejowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Stacja kolejowa   08.11.14 15:07

First topic message reminder :

Budynek stacji zbudowany z czerwonej cegły, mieści sporą poczekalnię dla podróżników, dwie kasy z biletami oraz tablicę informacyjną. Budynek został zbudowany tak, aby obie trakcje kolejowe razem z peronami były ukryte przed deszczem, toteż długi i wysoki budynek posiada przeszklony po części dach. Między peronami poruszać się można wysokimi, ustawionymi wysoko ponad linie wysokiego napięcia mostami. Oczywiście na te przejścia da się wejść poprzez schody zbudowane z kamienia tak, aby nie zabierać miejsca pod nimi i stawione w spiralę. Przed stacją zaś znajduje się ogromny plac z fontanną. Jest on wyłożony kamiennymi płytami i ma wielkość boiska do siatkówki. Fontanna zaś jest prosta, ustawiona na planie koła z kilkoma dodatkami "plującymi" wodą. Pewna część stacji ustawiona na tyłach stanowi ładownia towarów, na której pracuje cały tłum pracowników z okolicy. Widać tam też mały dźwig i parę zbiorników z wodą dla pracujących.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 96
Dołączył/a : 14/03/2016
Wiek : 14

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   22.07.16 15:37

Ignorując wcześniejszą sytuację i słowa jakiejś baby, wzywające zleceniodawcę, uważniej przyjrzałam się moim towarzyszom. Nie, moja baza danych nadal nie został uzupełniona przez kolejne przyglądanie się. To, jakimi są ludźmi wyjdzie w praniu, tak, tak. Gdy szanowny pan Toblerone [też lubię, Ivri] w końcu się pojawił, westchnęłam z ulgą. Przyzwyczajona do zimna nie lubiłam wysokich temperatur. Kilka stopni wyżej i przeszłabym do stanu wrzenia. Pan zleceniodawca wyglądał trochę jak członek mafii, albo ja mam coś nie tak z głową. Wyglądał, bo dość uprzejmie się przedst... Że co?! CÓRKAMI?! Tak, teraz spokojnie mogę powiedzieć, że przeszłam do stanu wrzenia. Ja nie znam nawet imienia tego maga! Gdy przyszła moja kolej, by podać dłoń zleceniodawcy, ścisnęłam ją na tyle mocno, by zabolało (a przynajmniej myślałam, że bolało) i szepnęłam zwłowieszczo tak, że pan Toblerone mógł spokojnie usłyszeć moja słowa:
- Nie jestem jego córką, jasne?
Następnie uśmiechnęłam się niewinnie i puściłam jego dłoń. Może mi się za to oberwać, ale jestem jaka jestem i nikt nie ma nic do gadania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1694-juliette-mosty-gotowe


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 16
Dołączył/a : 15/04/2016
Wiek : 28

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   25.07.16 5:45

Niezupełnie chodziło o to, iż piękno leży w oczach patrzącego, ani o wręcz patologiczną chęć wprowadzenia "równości szans" dla osób położonych niżej w strukturze społecznej. Zupełnie nie myśląc o tym, że piękno zdeterminowane jest nie tylko przez nasze predyspozycje i starania ale także miejsce urodzenia i warunki życiowe, Szami odpowiedział starszej pani, którą ciężka praca i życie wymuszanie oszczędności ze skromnej pensji, uczyniły człowiekiem, wyglądającym tak jak dzisiaj:
- Naprawdę bardzo dziękuję. To właśnie dzięki staraniom takich ludzi jak Pani, świat codziennie staje się lepszym miejscem.
Bo gdyby dobrze się zastanowić, to tak naprawdę Szami miał w tej rozmowie wredną gębę.

Poczuł szczerą sympatię do jej pracy, choć może, z drugiej strony, po prostu ucieszył się z informacji, które uzyskał, słysząc stosunek zwykłej recepcjonistki do "wielkiego"... Kim on miał być? Burmistrzem? Mniejsza o to.

Spodziewając się milusia-dziadziusia, udał się wraz z towarzyszkami na peron 4, gdzie ku jemu zaskoczeniu, zobaczył wrednego biznesmena. Widok ten uspokoił go bardzo i wręcz dodał pewności siebie. "Tak, z tym człowiekiem można załatwiać interesy" - pomyślał. Wszak w biznesie nie ma miejsca na uczucia, gdy z zimnym wyrachowaniem negocjuje się jak najlepsze zyski, czasem nawet dla obu stron.

- Szami Rento, szermierz szybszy od zmysłów - jak przystało na sprawne rozpoczęcie załatwiania interesów, uścisnął mocno dłoń na przywitanie. Następnie zastanowił się nad dyplomatyczną ripostą, lecz wten odezwała się jedna z dziewczyn, ukazując swój brak charyzmy. Któż wie, może pochodziła z wioski na skraju cywilizacji, na przykład takiej, gdzie niemagiczni mężczyźni skąpani w śniegu polują na niedźwiedzie, ci magiczni ćwiczą się w magii tworzenia (zamiast np. bardziej przydatnej w ich wiosce - ognia), by następnie i jedni i drudzy przeszli przez rytuał inicjacji, walcząc ze swoim rodzicem przebranym za potwora, po którego pokonaniu poczują się prawdziwymi mężczyznami. Ah, te społeczeństwa pierwotne... Jeśli ta dziewczyna pochodziła z takiej krainy, to właściwie należą jej się oklaski za sam fakt, że w ogóle potrafi wydawać powszechnie rozumiane dźwięki, nazywane mową.
- Ano, to nie są córki - naprawił, gryząc się w język przed ripostą, jakoby był zbyt wolnym magiem, aby być w stanie uwieść każdą kobietę, jaką by chciał. Na szczęście nie strzelił tej gafy w rozmowie, utrudniając sobie przyszłe rozmowy z matkami porwanych dzieci, które zapewne przyjdzie mu poprowadzić - To są magowie Lamia Scale, młoda krew. Przy odrobinie szczęścia, porywacz zainteresuje się jedną z nich, dzięki czemu zinflirtujemy go od środka.

Przez chwilę wybił się z rytmu, uświadamiając sobie, że rozmówca, mimo iż jest starszy od szlachcica, właściwie wygląda na młodszego i przystojniejszego.
- Słyszałem, że czynnie Pan działa na arenie politycznej tego małego miasta. Jestem doprawdy pod wrażeniem Pańskich starań i determinacji - trudno chyba zostać docenionym, zarówno od dołu przez prostych ludzi, jak i być poważnie traktowanym od góry, przez możnowładców sąsiednich metropolii. Spodziewam się więc, że przygotował Pan dla nas mowę w której zawarta jest sama kwintesencja tego, co powinniśmy wiedzieć o obecnej sytuacji. Zanim więc zacznę właściwą rozmowę z chęcią wysłucham tego, co Pan ma do powiedzenia.
Cóż, skoro został potraktowany jak profesjonalista, samemu dołączył do ramy w której drugą stronę uznaje się za najlepszego partnera, którego mógł zesłać los.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1954-szami-rento


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 28
Dołączył/a : 28/06/2016
Wiek : 16

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   25.07.16 15:09

Dotarli w końcu na stację kolejową, gdzie podobno miało mieć miejsce spotkanie ze zleceniodawcą. Cóż, trzeba przyznać, że drużyna mogła się wydawać... Specyficzna. Chyba nie tak częstym widokiem jest starszy mężczyzna, za którym idą dwie dziewczynki, z czego jedna na swoich plecach ma przewieszone działo, któremu dużo nie brakowało, a byłoby na równi z nią. No i oczywiście prywatnie również się w sumie nie znali, nawet będąc w tej samej gildii. Co ich ze sobą połączyło? Najpewniej to jedno zlecenie, a raczej jego nagroda. W końcu nawet podzielona na trzy osoby była nie najgorsza, toż to okazja! Szczerze mówiąc to nawet nie pamiętała już treści zlecenia czy imienia zleceniodawcy, przyszła właściwie w ciemno teraz. Na przynajmniej jej szczęście pan, który jeszcze pod tablicą był wczorajszy, zdał się już ze wszystkim zapoznać. Ba! Nawet zajął się tymi formalnościami, nawet całkiem sprawnie. Może lubił takie stare babiszony? Gusta, o gustach nie będzie się dyskutować.

W końcu jednak przyszło im się spotkać z panem zleceniodawcą, niejakim Winstonem Tobleron. Ponoć był nawet burmistrzem czy czymś w tym stylu, więc jednak miasta starają się zażegnać jakieś większe problemy, dobrze, bardzo dobrze. Wydawał się dosyć przyjazny, może to ze względu na swoją pozycję? Tacy ludzie najwyraźniej mają to już w sobie wyuczone. Gorzej już było, gdy wziął je za córki mężczyzny, który podobno nazywał się Szami, który w chwaleniu siebie również nie próżnował, dało się to poczuć. Za to reakcja dziewczyny jej się spodobała, zdała jej się pewna siebie, silna. Już ją najwyraźniej polubiła w pewnym stopniu.
- Nega. Też nie jestem jego córką. - przedstawiła się krótko, rezygnując z uścisku dłoni od burmistrza. Oczywiście też zapewniając dodatkowo go à propos jakiegokolwiek powiązania z panem Rento, nie omieszkała nawet wskazać dla potwierdzenia palcem na szlachcica jak to już ma w zwyczaju. Panem, który wydawał się nie doceniać potencjału dziewczyn skoro miał najwyraźniej w planach użyć ich jako przynęty dla porywacza. Ale mężczyzna miał gadane, nawet bardzo. Widać było, że w rozmowie z burmistrzem czuł się jak ryba w wodzie, obeznany najwyraźniej także był w tych wszystkich sprawach politycznych, jakichś arenach czy innych takich wariactw „wyższej sfery”. W głębi kamiennego serca miała nadzieję, że zaraz dowie się konkretów i już będą mogli działać. Najwyraźniej nigdy nie nada się na polityczno-podobną osobę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1956-nega-hoshi#24915


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   30.07.16 22:50

- Najmocniej przepraszam za tę haniebną nadinterpretację - wypalił od razu Winston skłaniając się lekko przed Juliette i nie okazując nawet grymasu bólu. Wytrzymały gość, no i w światku politycznym zapewne wyuczony, by nie okazywać uczuć, a już na pewno słabości - W normalnej sytuacji z pewnością wynagrodziłbym jakoś panienkom tę gafę z mojej strony, jednak teraz czas nie stoi po naszej stronie, jeszcze raz najmocniej przepraszam - tym razem skłonił się w kierunku Negi. Był tak formalny, że można się było obawiać ucałowania w dłoń, na szczęście dziewczyna mu jej nie podała.
- Rozumiem, to może być całkiem dobra strategia - odparł burmistrz przytakując i dosyć entuzjastycznie aprobując podstawienie którejś z dziewczynek w ramach przynęty. Ochłonął już trochę, więc w czasie mowy pochlebnej ze strony Szamiego poprawił krawat zaciskając go na odpowiednim miejscu, poprawił kołnierzyk i obciągnął marynarkę, po czym odchrząknął w kułak.
- Tak tak, szkoda tylko, że w czasie mojej kadencji zajmować się muszę nie tylko sprawami politycznymi, a także takimi... incydentami. Pozwoli pan, ekhem, pozwolą państwo, że miast wymieniać uprzejmości przejdę od razu do rzeczy? - powiódł wzrokiem po zebranych magach, ale dał im zaledwie czas na skinięcie głową, jeśli w ogóle zdążyliby wyrazić jakoś odpowiedź na jego pytanie - W sumie zaginęła piątka dzieci, albo raczej nastolatków, gdyż jedna z prawdopodobnie uprowadzonych dziewczynek miała lat dziewiętnaście, ale po kolei. Porwania zaczęły się w zeszły poniedziałek, a więc przed dziewięcioma dniami, wtedy, jako pierwszy zaginął piętnastoletni Chris, w czwartek zniknęła jego trzynastoletnia sąsiadka, Anastazja, już następnego dnia do domu nie wróciło rodzeństwo Steffanson, wspomniana pełnoletnia dziewczyna i jej dwunastoletni brat. Obydwoje poszli do lasu i już z niego nie wyszli, wtedy zaczęliśmy mieć podejrzenia, że właśnie w tym borze giną dzieciaki. W sobotę, mimo ostrzeżeń i zakazu wychodzenia z miasteczka jeden z rolników dostrzegł Marglottę idącą miedzą przez pola i to był ostatni raz, kiedy ją widziano. Wtedy też uznałem sytuację za poważną i rozesłałem pilnie ogłoszenia do wszystkich gildii w kraju. Rodziców uświadomiono, by pilnowali swoich pociech, mimo to przedwczoraj jeden z mieszkańców zatrzymał Zuzię idącą polną drogą, w kierunku lasu. Zgodnie z opisem mężczyzny, który ją sprowadził z powrotem dziewczynka stawiała opór, krzyczała histerycznie, starała się wyrwać i go bić, a gdy wziął ją siłą na ramię wierzgała i szarpała się. Dopiero po przekroczeniu granic miasta udało się ją uspokoić. Większość rodziców przeczesuje już od kilku dni las w poszukiwaniu śladów, ale niektórzy zrezygnowani czekają na interwencję magów w domach i z nimi z pewnością można porozmawiać o dokładnych okolicznościach zaginięcia ich dzieci. Prócz sytuacji Marglotte znam głównie suche fakty oraz chronologię wydarzeń. Rozumiem, że zaginienia to poważny kryzys, ale nie mogę odłożyć na bok spraw ważnych dla funkcjonowania miasta, jak zatwierdzania rozporządzeń, wytyczania nowej, gminnej drogi i uporządkowywania dokumentacji po zamknięciu znachorskiej kliniki, której właścicielki składały fałszywe zeznania podatkowe - przerwał biorąc kilka dłuższych oddechów. Niby wyglądał na przyzwyczajonego do długich przemów, ale upał i nieadekwatny do niego, elegancki strój współdziałały z wszechogarniającą dusznością. Podczas opowiadania wyjął z trzymanej przy sobie aktówki pięć zdjęć, które pokazywał wymieniając imiona dzieciaków. Na wszelki wypadek, jakby miał zapomnieć wszystkie były z tyłu podpisane imieniem i nazwiskiem ofiary.
- No to skoro streszczenie mamy już za sobą może zdecydujecie, którą część opowieści mam w miarę możliwości rozwinąć, lub z kim chcielibyście się spotkać? No chyba, że od razu ruszycie w teren, nie znam procedur stosowanych w magicznych gildiach - dodał jeszcze na koniec, wyciągnął z kieszeni spodni bawełnianą chustkę i otarł nią szklące się od potu czoło.

13:19

Chris Moth, Anastazja Naranh, Olga Steffanson, Olaf Steffanson, Marglotta Toblerone


Ostatnio zmieniony przez [MG] Ivrina dnia 03.08.16 13:29, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 16
Dołączył/a : 15/04/2016
Wiek : 28

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   31.07.16 14:25

- Znikają szybciej, niż samemu zakładałem, przybywając tutaj. W takim tempie to rzeczywiście, mogłoby dość szybko zabraknąć dzieci, aby móc przeprowadzić skuteczne śledztwo. Jednakże, jedna informacja mi się tutaj nie zgadza - zmienił ton głosu - proszę wybaczyć brak ogłady, jednak jak sam pan zauważył, nie mamy czasu nawet na piękne układanie słówek - powrócił do poprzedniej intonacji - Zauważenie niebezpieczeństwa, napisanie i przesłanie listów, ich dostarczenie, oczekiwanie na zainteresowanie, nasza podróż... Z całym szacunkiem dla Pańskich wpływów, w tym czasie musiało zniknąć jedno, dwa, może nawet więcej dzieci, skoro rzecz dzieje się tak szybko. To zaś znaczy, że w chwili wysyłania listu, kierował się pan inną pobudką niż tą, jaką wygłasza Pan podczas swego codziennego orędzia. Ewentualnie, już na samym początku przewidywał pan nastanie katastrofy, co z kolei oznacza, że to Pana powinniśmy przepytać w pierwszej kolejności, co pan wie.

Cóż, załatwiali interesy. Legalne, nie legalne - kogóż to obchodziło? Może prawdziwych idealistów z Lamii, o pokornych serduszkach i chęci zbawienia świata, ci może nie zadaliby pytania, które padło z ust Szamiego:
- Mam więc rozumieć, że misja i zapłata dotyczy uratowania Marglotty, zaś inne dzieci są jakby ratowane przy okazji? Bowiem w umyśle mam dwie wersję wydarzeń i w tej pierwszej, z chwilą wysyłania zgłoszenia do gildii, nie przewidywał pan, że zniknięcie córki jest elementem jakiegoś większego ciągu zdarzeń. Teoretycznie więc, mówiąc bez ogródek, może się dla pana liczyć jedynie córka i nikt więcej. Dobrze byłoby oczywiście uratować wszystkie dzieci, jednak nie koniecznie jest to priorytet, za którego realizację nam się płaci. Jest także druga wersja wydarzeń, bowiem mogę też wnioskować, że naprawdę ratujemy przyszłość tego miasta, ponieważ wysyłając list, przewidywał pan kataklizm na podstawie danych, których nam pan jeszcze nie ujawnił. Czekać więc na bardziej poufne informacje od pana, dotyczące własnych wniosków, podejrzeń i sugestii? Wszak pan też jest rodzicem zamieszanym w tę, no... - brakło mu słowa, gdyż nie potrafił jasno nazwać zadania, którym właściwie ma się zająć - ...tę nurtującą wszystkich kwestię. Skoro już skończyliśmy rozmowę ze zleceniodawcą, to teraz chciałbym porozmawiać z pierwszym świadkiem i zamieszanym - czyli dalej z Panem.

Wymownie spojrzał na partnerkę po prawej i po lewej stronie aby dodały coś od siebie, najlepiej innego niż przytakiwanie czy odpyskowanie. Nie spodziewał się nie wiadomo jakich umiejętności od dzieci, jednakże, skoro wszyscy dzierżyli ten sam znak gildii, to prawdopodobnie warto wstępnie określić ich przydatność na plus. Skoda jedynie, że tak szybko odnaleźli zleceniodawcę... Zazwyczaj, przed spotkaniem z nim, magowie przeprowadzają swoistą rozmowę integracyjną, dotyczącą opisów swych mocy, umiejętności, strategii, następnie próbują szczątkowe informacje o sobie złączyć w jedną całość, tworząc wstępny plan postępowania. Tutaj owej wymiany zdań zabrakło, jednakże cóż, przynajmniej wszyscy członkowie drużyny poinformowali się wzajemnie, że posiadają inne matki. Dla Szamiego nie wiele warta informacja, jednak może reszta poczuła się z tym na tyle lepiej, że wzrosła ich skuteczność dotycząca pozytywnego ukończenia misji.

Myśląc na temat ów zwyczajów magów, ich rutynowych czynności i procedur przez nich wykonywanych, bądź nie, dodał po pewnym czasie:
- Nie wiem, jak reszta, ale mnie zainteresowała ta Zuzia. Była ofiarą, nie wiemy czego, jednak udało jej się uciec, wyzwolić, coś takiego... Może posiadać cenne informacje. Podobnie jak pan, panie Toblerone, choć z drugiej strony... wyprawa do lasu w towarzystwie myśliwych łuczników i włóczników to całkiem atrakcyjna opcja, przynajmniej lepsza od tej, by iść tam samemu. Bo raczej nie spodziewam się, by, ekhem, nieuzbrojeni cywile błąkali się po lesie, w którym coś porywa bądź morduje ich dzieci. I bez tego w borach bywa na tyle niebezpiecznie, aby nie zapuszczać się w głąb chronionym jedynie przez lnianą koszulę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1954-szami-rento


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 96
Dołączył/a : 14/03/2016
Wiek : 14

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   02.08.16 19:18

Prychnęłam na tą całą gadkę-szmatkę zleceniodawcy. Nie lubiłam takich ludzi jak on, zawsze wydawali mi się bezuczuciowi, a te ich całe ''dobre intencje'' były tylko po to, żeby mieć lud po swojej stronie. Gdy zaczął wymieniać zaginione dzieciaki, na prawdę miałam ochotę się wyłączyć, jednak fakt bycia na misji mnie powstrzymywał. Już chciałam powiedzieć ''chodźmy w końcu szukać tych dzieciaków!", ale oczywiście ''wielki pan'' musiał odpowiedzieć, kontynuując nudną gadkę-szmatkę!!! Wsłuchując się jednak w słowa Szamiego stwierdziłam, że nie jest on jednak takim nudziarzem jak mi się wydawało. Jego teorie były naprawdę... Mądre. Naprawdę, naprawdę mądre.
- Nie jestem dobra w logicznym myśleniu, więc jedyne co mogę powiedzieć to: ten pan mówi mądrze - wskazałam kciukiem Szamiego stojącego obok mnie.  Wydaję mi się, że nie takiej odpowiedzi się spodziewał, po tak długiej wypowiedzi. Moja nadzieja pozostawała w Nedze [tak się odmienia? cx], może ona powie coś równie mądrego albo przynajmniej coś istotnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1694-juliette-mosty-gotowe


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 28
Dołączył/a : 28/06/2016
Wiek : 16

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   02.08.16 22:42

Dopiero w tej chwili przypomniała sobie prawdziwą treść zadania – to miały być poszukiwania zaginionych dzieciaków! Tak, wreszcie jest świadoma celu tej podróży, po co właściwie tu przybyła! Teraz może zrozumie lepiej o co chodzi w tych wszystkich słowach, które niczym woda wypływały z ust burmistrza. Już pomijając... Niezadowolenie? Można to tak nazwać. Chodzi o to, że burmistrz przyjął ze zbyt dużą aprobatą pomysł szlachcica. Panie kochany, grabi pan sobie, tym bardziej zapominając, że pan Szami tutaj nie jest sam! Miał szczęście, że się poprawił. No, już przechodził do faktycznej sprawy, czas się odrobinkę bardziej skupić.

Informacji zdawało się być dużo, nawet bardzo. Wszystkie te imiona, dni, nie istnieje prawo, by ona to wszystko zapamiętała, przecież tego jest tak dużo! Jednak najbardziej zainteresowała się tą całą Zuzią. Była jedynym dzieckiem, które zdołano odratować od zguby w tym nieszczęsnym borze. Niby dawało oznaki agresji, gdy zabierano ją do bezpiecznych murów miasta, stawiała się mężczyźnie, lecz to wciąż było za mało, aby coś stwierdzić. Niemniej właśnie ta część zwróciła jej uwagę, w końcu to dziecko może być... Jedynym rzetelnym świadkiem w całej tej sytuacji? Chyba tak można nazwać dziewczynkę. Może powinna się więcej o to zapytać później? Zdaje się to być całkiem dobry pomysł.
Jednak nie omieszkała wydać z siebie cichego prychnięcia na końcówkę jego wypowiedzi. Szukanie zaginionych jest sprawą ważną, lecz wyznaczanie drogi i zajmowanie się pierwszym lepszym kanciarzem jest ważniejsze?! Czy dla burmistrza bezpieczeństwo mieszkańców nie powinno być ważniejsze?! Co mu będzie po nowej drodze, bo załatwieniu sprawy z kanciarzem, gdy liczba zaginięć będzie wzrastać? A co jeśli nie skończy się to tylko na dzieciach, przechodząc tym samym na dorosłych mieszkańców czy przejezdnych? Sama reputacja miasta mogłaby przez takie coś ucierpieć, bo Burmistrz woli sobie nową drogę wyznaczyć!
W międzyczasie jej oczom ukazały się zdjęcia wszystkich zaginionych. Podeszła bliżej by się im wszystkim przyjrzeć, może coś ich łączyło? Przyjrzała się wszystkim kolejno i zauważyła jedynie dwie rzeczy. Pierwszą było, że córka pana Winstona, Marglotta do najurodziwszych dzieci na pewno nie należała, a drugą było to, że dzieci zdawały się ginąć w czymś podobnym do układu. Pierwszy był chłopiec, później dziewczynka, następnie chłopiec z dziewczynką i znowu dziewczynka. Może kolejną ofiarą stanie się chłopiec? Po przejrzeniu zdjęć znowu wycofała się za swoich towarzyszy.

Dodatkowa przemowa szlachcica zrobiła na niej wrażenie, niemałe na dodatek. Z początku mężczyzna dający pozory dosyć snobistycznego oraz wyniosłego, nagle stał się inny. Wszystkie jego słowa były takie trafne, zauważył też problem, który miał tłumaczyć to zgłoszenie. Sama nawet nie wpadłaby na takie coś, a mężczyzna faktycznie wspominał, że pomyślał o tym jako o poważnym problemie z chwilą zaginięcia córki. W takim wypadku wypowiedź Szamiego miała tutaj swoje podstawy. Czyżby przypadkowo dobrała się w drużynie z chodzącym detektywem?
Sama zajęła się rozmyślaniem na temat, który ją interesował. Czy to o czym pomyślała widząc te dzieci jest możliwe? Czy był to jedynie przypadek? Jakieś charakterystyczne rzeczy, które mogłyby ich naprowadzić na trop, zapobiec następnemu porwaniu? Może jakieś rozmieszczenie domostw tych dzieci?
Z tego stanu wyciągnęły ją dopiero słowa współtowarzyszki. Coś się stało przez ten czas? Zauważyła, że towarzysz przez chwilę patrzył się na nią. Może teraz ma szansę wypytać mężczyznę?
- Ja bym chciała się o coś zapytać. - odezwała się w końcu, unosząc lekko rękę w górę, zupełnie jakby zgłaszała się w szkole. Po chwili wyszła znowuż przed towarzyszy. - Jeśli chodzi o dzieci, to czy ktokolwiek przepytał tę Zuzię dlaczego szła do tego lasu? A jeśli tak to co dokładnie mówiła? W końcu to ona jest najrzetelniejszym świadkiem w całej tej sytuacji, uratowano ją i ona jako jedyna może powiedzieć co ją do tego lasu kierowało, nawet posiadając tę widzę, że jest to zakazane. - zastanowiła się jeszcze chwilę o co chce jeszcze zapytać, a co zostawić w spokoju. - A czy wcześniejsze przypadki zniknięć nie budziły podejrzeń w mieszkańcach, którzy mogli widzieć dzieci, które kierowały się w stronę boru? Nikt nie zgłosił czegoś na temat dziwnych zachowań wśród dzieci? Chciałabym też wiedzieć w jakich godzinach zniknięcia miały miejsce, czy były sobie zbliżone czy jednak dochodziły w różnych godzinach. I jeszcze chciałabym się dowiedzieć, gdzie mieszkali zaginieni. Jeżeli to możliwe to najlepiej przy pomocy mapy. - kwestię, że mogą ginąć w pewnym wzorze postanowiła pozostawić jedynie sobie, przynajmniej na ten moment. Może później podzieli się nią z kamratami, jakoś nie była przekonana do tego całego pana Winstona.
Po tej wypowiedzi skierowała swe kroki z powrotem na miejsce za pozostałą dwójką, lecz w połowie jeszcze się zatrzymała. - A, jeszcze jedno panie Toblerone. - odwróciła się w stronę burmistrza z dosyć chłodnym wzrokiem, nawet bez dodatkowej zmiany ekspresji. - Czy ludzie naprawdę przeszukiwali ten bór czy to szukanie było jedynie wejściem do lasu i zrobieniem kilku kroków w głąb, tudzież przejściu głównymi szlakami czy faktycznie przeszukali ten las dokładnie jak na ich możliwości? - dopiero po uzyskaniu odpowiedzi na to pytanie wróciła na swoje miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1956-nega-hoshi#24915


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   04.08.16 2:09

Na powrót składając chustkę na cztery, wciskając ją do kieszeni i wysłuchując słów dorosłego maga Toblerone zmarszczył brwi, wyraźnie nie podobał mu się tok rozumowania rozmówcy, ani jego dziwaczne podejrzenia.
- Co się niby nie zgadza? Ginące dzieci to poważna sprawa. Owszem, rodzice Chrisa zwlekali z poinformowaniem policji, bo podobno chłopak nie pierwszy raz nie stawił sie na noc w domu, ale w przeciwieństwie do analogicznych sytuacji z dorosłymi dziecko nie musi być nieobecne przez 24 godziny, by uznać je za zaginione i zmobilizować odpowiednie służby. Zwykła policja nie dawała sobie rady, magiczna odmówiła współpracy, bo podobno już zajmowali sie tym ich świeccy koledzy po fachu, niekompetentni co prawda, ale zajmowali, więc co miałem zrobić? Siedzieć bezczynnie? Ludzie nie wybierają na kolejną kadencję powolnych i bezradnych burmistrzów. Prawda, podczas zwracania się o pomoc do gildii zaistniał jeszcze jeden czynnik, moja żona. Clementine nie dałaby mi nawet chwili spokoju na zebranie myśli, gdybym nie zrobił po zaginięciu Marglotty jeszcze więcej niż było w ogóle możliwe. Z resztą, dziś mija dziewiąty dzień od czasu zaginięcia pierwszego chłopca, uważacie, że to wciąż za mało czasu, by zmobilizować wszystkie siły jakie się da? - z każdym kolejnym słowem mężczyzna był coraz bardziej wzburzony, jego ton głosu nie zdążył się jednak zbytnio podnieść, a tym bardziej przemienić w krzyk gdy spostrzegł, iż zmierza w złym kierunku i na moment zwyczajnie przestał gadać, by ochłonąć. Odetchnął kilka razy głęboko i począł kontynuować, znów nadzwyczaj spokojnie, powoli i starannie dobierając słowa.
- Osobiście zależy mi najbardziej na własnym dziecku, jednak ogłoszenie jest publiczne, a nagroda fundowana ze środków miasta, więc zapłata nie zależy tylko od bezpieczeństwa Marglotty. Z resztą moja reputacja również nie. Ciężko nie łączyć w całość zniknięcia piątki osób w sześć dni, nawet pomimo braku dowodów. Zlecając zgłoszenie się z problemem do gildii podejrzewałem albo raczej przeczuwałem już, że jest to ciąg powiązanych ze sobą wydarzeń. Ogłoszenie wydaje się dotyczyć głównie mojej córki, gdyż tego dnia, pisząc je, nie byłem w stanie całkiem odciąć się od roli kochającego ojca, priorytetem są jednak wszystkie dzieci i rozwiązanie tajemnicy ich zniknięć. Za TO się wam płaci - burmistrz nie omieszkał zaakcentować, iż nie jest egocentrycznym dupkiem, który zapłaci całe 24 tysiące z pieniędzy publicznych za uratowanie z opresji tylko i wyłącznie jego dziecka, albo przynajmniej dobrze to ukrywał nie zdejmując ani na sekundę maski działającego dla dobra publicznego samarytanina. No chyba, że tacy mili i troszczący się o wszystkich politycy naprawdę istnieją.
- Zuzia podobno początkowo krzyczała tylko, że chce tam iść i żeby ją puszczono. Gdy się już uspokoiła powiedziała, że chciała jeść, nie jagody, ani inne owoce leśne, cokolwiek oraz, że coś ją ciągnęło w stronę lasu tak bardzo, że zapomniała o strachu i zakazie. Jeśli chcecie możecie z nią porozmawiać osobiście, raport z wywiadu z tą dziewczynką był dosyć chaotyczny. Godziny zniknięć raczej nie miały ze sobą wiele wspólnego. Chris zniknął z samego rana, Anastazja późnym wieczorem, a cała reszta dzieci w biały dzień. Wyprawy do lasu raczej nigdy, aż do teraz, nie sprawiały wrażenia podejrzanych, ta część boru uważana jest za stosunkowo bezpieczną i dzieci często chodziły tam po szkole na jagody, lub zagłębiały się ku polanie obrośniętej malinami. Chrisa i Anastazji podobno nikt nie widział, a rodzeństwo planowało wycieczkę i powiadomiło o niej rodziców. Co do mapy... jakaś powinna się znaleźć przed dworcem - mówiąc to mężczyzna skinął głową ku wyjściu i powoli ruszył w jego kierunku z zamiarem wyjścia z tego kłopotliwego miejsca, w którym mieszkańcy i przypadkowi podróżnicy poczęli już zbyt uważnie przysłuchiwać się rozmowie czwórki dosyć ciekawych i przyciągających wzrok ludzi. Szczególnie Nega ze swoim przenośnym działkiem przeciwlotniczym.
- Przeszukiwali, wciąż przeczesują i tak, poszukujący są uzbrojeni oraz asystuje im zawsze kilku państwowych strażników. W weekend w lesie znajdowało się chyba całe miasteczko, ale teraz ludzie nie zawsze są w stanie porzucić swoje codzienne zajęcia, by całą dobę włóczyć się w kniei. Jesteśmy cywilami, ale nie głupi, proszę nas nie traktować jak idiotów.

13:23
Zrezygnowałam z boldowania wypowiedzi burmistrza, bo w tym poście byłoby to niesamowicie nieczytelne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 16
Dołączył/a : 15/04/2016
Wiek : 28

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   04.08.16 15:45

Cały wywód Szamiego miałby sens, gdyby nie jeden szczegół - Marglotta zaginęła jako ostatnia, nie zaś pierwsza. Co zaś oznacza, że w chwili pisania listu, zleceniodawca znał wszystkie nazwiska dzieci.
- Czyli od czasu napisania przez pana listu do gildii, jego wysłania, dostarczenia, oczekiwania na reakcje, zebrania grupy i naszego przyjazdu, nie zginęło żadne nowe dziecko? To brzmi jak cud. Może już nie będą znikać, skoro wcześniej działo się to tak szybko, zaś teraz mamy zastój. - gdybał sam do siebie - Ile czasu temu zniknęła ta nasza ostatnia z pociech?

Gdzieś tam w międzyczasie całej rozmowy, pochwycił od Negi zdjęcia i sam je przejrzał. Jaka, że pewien był, że i tak nie da rady zapamiętać wszystkich z poszukiwanych (pamięci fotograficznej nie posiadał więc większość dzieciaków wydawała mu się po prostu jednym i tym samym stereotypowym bachorem), włożył specjalny wysiłek, aby wkuć sobie do głowy dwa wizerunki. Najpierw zainteresował się PRAWDOPODOBNIE NAJSTARSZĄ ze wszystkich, gdyż - powiedzmy sobie szczerze - nie miał by nic przeciwko aby spotkać ją w mniej przyzwoitych okolicznościach, na przykład w cyrkowym namiocie uciech. WREDNY I PYSKATY chłopak również lepiej wrył mu się w pamięć, gdyż Szami mimowolnie wyobraził sobie scenę spotkania z chłopakiem oraz to, jakie problemy podczas eskorty może sprawić mu taki zbuntowany chłopaczyna, gdyby do domu nie chciał wracać. Tak więc, zamiast zapamiętać po łebkach wszystkie z maluchów, skupił się na jak najlepszym wryciu w pamięć dwóch z tych, które mimowolnie wzbudziły jego zainteresowanie.

Po zakończeniu oglądania fotografii, obejrzał się, patrząc na powstające zamieszanie. Ekstrawertyczny krawaciarz ekscytujący się beztrosko w towarzystwie półnagiego dziecka wyposażonego w cannon wielkości stojącego obok niej elegancika - trzeba było przyznać, taki widok mógł zainteresować losowych przechodniów podróżujących po dworcu.
- Chyba trzeba będzie dokończyć po drodze lub we wiosce - zauważył.
Choć i wewnątrz drużyny zaczęło się tworzyć napięcie, jakoby każdy pragnął ruszyć w swoją stronę. Trójka magów, każdy z nich i z inną wizją rozwiązania śledztwa, ba, nawet z innym światopoglądem i systemem wartości... Rozdzielą się aby wykorzystać czas na swą korzyść, czy też będą starać się tolerować i wzajemnie asekurować w tarapatach - słownych lub bitewnych?
- Nie wiem jak reszta, ja, jak powiedziałem, wybieram się porozmawiać z tą Zuzią*... Z dzieckiem, rodzicami, kim się tam da. Raport też się przyda, z chęcią się z nim zapoznam przed wizytą, jednak sama rozmowa wydaje mi się ważna. Starczy mi czasu na wszystko - zakończył, ironizując, następnie udał się ze zleceniodawcą w kierunku pociągu, bądź innego wskazanego środka transportu, aby udać się na miejsce misji.


[z/t] (jeśli GM pozwoli)
* - Normalnie, bym pogadał, ale przy tym tempie naszego pisania to może być rzeczywiście strata czasu i lepiej iść na spontan :) Tak sobie pomyślałem kilka dni po napisaniu postu


Ostatnio zmieniony przez Szami dnia 07.08.16 9:30, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1954-szami-rento


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 28
Dołączył/a : 28/06/2016
Wiek : 16

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   06.08.16 23:30

Streszczenie rozmowy z dziewczynką pomogło zarysować jej jedynie całą tą sytuację, która mogła spotkać i resztę dzieci. Dziwne... Coś ją ciągnęło do lasu, a sama nie wiedziała co? Dziwne rzeczy się dzieją, doprawdy dziwne. Tylko co to mogło być? Jakaś magia, która zrobiła z umysłu dzieci budyń, a ciała przejąć niczym marionetki? A może jakieś magiczne cukiereczki, które niepodejrzany pan w długim, czarnym płaszczu rozdawał dzieciom na placu zabaw? Możliwości jest jeszcze więcej, dużo więcej, jednakże ich zadaniem ma być rozwiązanie tego problemu, niezależnie raczej od sposobu, który obiorą. W końcu to ich zadanie, a kogo mają ratować to już nie robi różnicy Nedze, w końcu podjęła się tej pracy głównie przez szczupłe zasoby pieniężnych, a robota to w końcu robota. W większej mierze dowiedziała się nawet tego, czego chciała i w pewnej mierze mogła nawet działać. Jednak teraz nieważne jak silna może być samowolka, jak ciężko będzie ją powstrzymać, jest teraz w mniejszym bądź większym stopniu w drużynie z pozostałą dwójką.
A co do zainteresowania ludzi, to dla niej już nic nowego. Czy aż tak wydawała się wystawać na tle tłumu? Za wysoka nie była, więc to nie to. Ubiór raczej też nie grał tutaj roli, niektórzy magowie noszą nawet mniej niż ona, więc raczej to też nie to. Czyżby chodziło o broń? Nieee, niemożliwe! Przecież to ledwo takie małe działko, tyle co nic. Chciałaby kiedyś w życiu zobaczyć wielkie, magiczne działo, które robi czysty chaos! Marzenia, marzenia. No cóż, nie wie jednak dlaczego przykuwała uwagę w takim stopniu, niemniej burmistrz sam postanowił już się przemieścić, zapewne przed dworzec czy gdzieś. Tam prawdopodobnie pokaże dziewczęciu mapę, pokazując to co dziewczyna chciała przy mapie. Oczywiście jeżeli takowa się tam znalazła, w końcu niekoniecznie musi się tam znajdować. W tym miejscu znowuż przyłożyła się trochę do skupienia na słowach mężczyzny. W końcu sama się o to zapytała, wypada się dowiedzieć odpowiedzi na chociaż własne pytanie.

Cichy pomruk wyszedł z jej ust na propozycję Szamiego. Na dobrą sprawę nie robiło jej to póki co większej różnicy, dodatkowo informacje, które udałoby się wyciągnąć mogą okazać się całkiem przydatne. Oczywiście z większą chęcią po prostu poszłaby do lasu, rozwalając w nim wszelkie możliwe przeszkody. Jednakże nie, jeszcze nie czas na najlepszy plan jej życia... Taki sam jak każdy właściwie, lecz to tylko szczegół. Poza tym jest pierwszy raz w drużynie, w drużynie z nieznajomymi, jednak wciąż drużynie! Podobno w nich liczy współpraca, wzajemne zaufanie i... Coś jeszcze, lecz tego nie do końca pamiętała, zapewne nic ważnego. Pan Szami jest chyba bardzo mądry, bo zna się na tym wszystkim dobrze. Przeszło przez jej myśl z pewnym podziwem względem szlachcica.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1956-nega-hoshi#24915


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 96
Dołączył/a : 14/03/2016
Wiek : 14

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   09.08.16 15:48

Argh! Czemu ta sprawa wymaga ode mnie tyle myślenia?! Ja wiem, że niektórzy mówią, że dzieci są mądrzejsze od dorosłych, ale hej! Przecież ja nie jestem dobra w logicznym myśleniu! Zazgrzytałam zębami w stresie. Okej, okej Julie, uspokój się. Po prostu pozwól reszcie prowadzić sprawę, a ty przyjmij rolę supporta. Tak, jestem genialna!
Tak naprawdę miałam gdzieś czy zostaniemy, czy wyruszymy do lasu, czy spotkamy się z Zuzią. Ważne, żeby moi towarzysze dowiedzieli się czegoś znaczącego. Po swoim własnym namyśle nad słowami dorosłego maga stwierdziłam, że nie możemy się rozdzielić. Nie możemy za wszelką cenę! Nawet jeśli ja i Nega miałybyśmy dużą obstawę, to po prostu nie możemy! Zastanawiałam się też, po co komu dzieci i dlaczego miałby porywać je... w lesie? Przecież to w ogóle nie jest oryginalne! Już lepszy jest jakiś opuszczony budynek, a najlepiej fabryka, ale las?! Co do powodu porywania dzieci... mieliśmy za mało informacji, no i trochę za wcześnie by o tym myśleć.
- Mi tam wszystko jedno gdzie pójdziemy... - powiedziałam cicho i ścisnęłam jeden z moich kluczy. A no właśnie. Jaką magią władali moi towarzysze? Przydałaby się taka informacja, może nasze magie się łączą, tworząc wielką bombę atomową? To byłoby nawet śmieszne.

PS Wybaczcie za zwłokę, nołlajfiłam wczoraj w Simsy x'D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1694-juliette-mosty-gotowe


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   13.08.16 2:26

- Nie do końca, od czasu napisania przeze mnie listu próbowano porwać Zuzię i to od tej nieudanej próby już nic się nie stało. Nie brzmi jak cud, a raczej zachowawczość, ale to tylko moje zdanie - odparł burmistrz stanowczo kręcąc głową, a pod koniec wypowiedzi wzruszając ramionami - Ostatnia cztery dni temu - dodał jeszcze odpowiadając na pytanie.
Cała czwórka przeczłapała przez poczekalnię - główną salę na peronie, koło kilku kiosków z przekąskami na drogę, ciepłymi napojami, czy niewielką piekarnią oferującą drożdżówki, aż w końcu wyszła przed peron. Potem już tylko schodami w kierunku parkingu dla magicznych pojazdów i zwyczajnych dyliżansów, a przy nim stała jedna tablica informująca, iż dworzec to jakiejś Fioryjskiej sławy zabytek, druga wychwalająca Clover pod niebiosa, jako stolicę turystyki i w końcu trzecia z planem miasta zahaczającym o Oshibanę z jednej strony oraz przedmieścia i las z drugiej.
- Rodziny Moth i Naranh mieszkają tutaj - wskazał palcem na dwa domki oddalone od lasu o dobrych osiem przecznic - chłopczyk podobno zginął z rana, w drodze do szkoły - przesunął palcem na budynek oznaczony ikoną książki - Anastazja zaginęła zaś w drodze powrotnej z zajęć, po zmroku. Rodzeństwo Steffanson mieszkało dokładnie po drugiej stronie miasteczka - wskazał na południe - zniknęli w biały dzień. My z żona i córką mieszkamy w centrum Clover, jednak tu (na samym skraju lasu, jakiś kilometr od Steffansonów) mamy domek letniskowy, Marglotta za to była widziana późnym wieczorem. W raporcie powinienem mieć jakąś mniejszą mapkę z naniesionymi również najbardziej podejrzanymi obszarami lasu, ale to pokażę państwu w drodze - po tych słowach zamachał na jednego z dorożkarzy, który natychmiastowo podjechał i uśmiechnął się przyjaźnie. Była całkiem spora, tak na sześcioro ludzi, czyli zmieściłaby się jeszcze jedna broń Negi. Burmistrz wsiadł jako pierwszy rzucając prowadzącemu jakiś docelowy adres, po czym uprzejmymi słowami zaprosił również magów do środka. Już w pojeździe pan Toblerone wyciągnął spięty zszywkami plik papierów zatytułowany "zaginienia" i ozdobiony masą podpisów oraz pieczątek, a następnie wręczył go ciekawemu Szamiemu. W środku można było znaleźć krótki spis funkcjonariuszy zajmujących się sprawą, wspomnianą mapkę, karty dzieci z danymi, zdjęciami, profilem psychologicznym i krótką charakterystyką, medyczny opis zachowania Zuzi, wywiady z rodzicami, wywiady z podejrzanymi zakończone alibi i zwolnieniem oraz wspomniana wcześniej mapka.

Szami, czy ktokolwiek, kto tam zajrzy, napiszcie mi, co z tego chcecie, tylko nie "wszystko", bo #1 wasze postacie nie zdążą (jazda potrwa jakieś 20 minut, chyba, że coś odwalicie) #2 ja nie zdążę napisać posta w skończonym czasie.
13:26
[z/t] tutaj
Jeśli ktoś czegoś chce przy mapce, boi się jeździć, cokolwiek... pisać, najwyżej zignoruję część posta, bo tutaj akurat was trochę chyba pcham i decyduję za ;)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 28
Dołączył/a : 28/06/2016
Wiek : 16

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   17.08.16 17:19

Kierując kroki za burmistrzem nie mogły uciec jej uwadze sklepy, dokładnie piekarnia. Piekarnia! Jej Raj, najlepsze miejsce, jakie istnieje na świecie, ziemia obiecana! Aż zatrzymała się na dosłownie 5 sekund, musiała nacieszyć swe oczy tym pięknym widokiem! - Obiecuję, że wrócę do Ciebie. - szepnęła w stronę piekarni niczym do ukochanego, ruszając dalej za całym towarzystwem.
Na parkingu już przeszli dalej do szczegółów, w końcu mogła uzyskać odpowiedzi na swoje pytania. Przyjrzała się dokładnie, gdy burmistrz pokazywał wszystkie miejsca, gdzie mieszkały dzieciaki. Zdawały być jednak bardzo różne, nic specjalnego. No ale cóż, wypadałoby wiedzieć gdzie są, a może na coś się przydadzą? Kto wie, kto wie? No nic, chyba mogą już ruszać, wszystko co związane z mapą zdało się być już wyjaśnione, a przynajmniej póki co. Może ktoś miał jeszcze dodatkowe pytania?
Spojrzała się jeszcze na swoich towarzyszy nim weszła do złapanej przez pana Toblerone dorożki. Właściwie był to jej pierwszy raz, gdy pojedzie dorożką, będą wrażenia! Na „pokład” wskoczyła ostatnia, w końcu ona zabrała chyba najwięcej ze sobą, a woli by wszyscy ładnie się rozsiedli, tak coby wiedzieć, gdzie może usadowić swojego przyjaciela. Z wejściem raczej problemu nie miała, w końcu jak na chodzącą kościldę, to miała krzepy w sobie, więc weszła z działem i usadziła je obok siebie, w końcu trzeba dobrze traktować swoje bronie.
Sama droga przeszła w jej wypadku spokojnie, nie odzywała się jeżeli nie była o nic pytana, sama nie zadawała pytań, po prostu siedziała cichutko, wpatrując się na swoją broń. Kilka razy przetarła ją rękawem w kilku miejscach, nawet jeśli nie wydawało się, jakoby była brudna. Takie zboczenie chyba, gdy się lubi jakąś rzecz.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1956-nega-hoshi#24915


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 16
Dołączył/a : 15/04/2016
Wiek : 28

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   19.08.16 21:17

/ Skromny mod akcji /

Jakże kuszącą była propozycja odwiedzenia rodziny "pyskatego chłopca". Idealnie po drodze. Perfekcyjnie bez straty czasu. Tak piękne i oczywiste, że aż podejrzanie urocze.

Szami już niemal wyskoczył z propozycją, jednak ugryzł się w język. Po cóż męczyć zestresowanych rodziców, skoro Pan burmistrz już przeprowadził dokładne przesłuchania? Nic nie wskazywało na to, by rodzice mieli coś do ukrycia przed burmistrzem, ani by wiedzieli więcej, niż właściwie już powiedzieli.
- No to w drogę. Lepiej się pośpieszyć, niż przyjechać za późno i dowiedzieć się, że nie możemy już porozmawiać z naszą Zuzką, bo zaginęła.
Zasiadając, podobnie jak reszta z współtowarzyszy podróży, przystał z brzegu, ponieważ miejsce na środku zajmowało wielkie działo. Nietaktem (i zapewne niebezpieczeństwem) byłoby skomentowanie OWEJ broni, jednakże postanowił wykorzystać jej obecność w celu zdobycia innych informacji, które uznawał za potrzebne sobie.
- Tylko mi nie mów, że ty jesteś tą najniebezpieczniejszą z drużyny - skomentował sarkastycznie Juliette, patrząc się jednocześnie na działo. - Kim ty jesteś, magiem żywiołów? - zapytał sugestywnie, świadomie strzelając gafę. Ten ubiór, ta postura. Może i Juliette była casterem, jednak nie wyglądała na kogoś, kto zabezpieczałby się przed przypadkowym poparzeniem lub przemoknięciem.

[z/t + post w nowym temacie]
EDIT IV: owej broni, owej broni, owej broni i tak 100 razy! Za takie błędy będę odejmować MM, albo wywoływać nieszczęśliwe przypadki "losowe" (naptaka Ci srak w oko, czy coś)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1954-szami-rento
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   

Powrót do góry Go down
 
Stacja kolejowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Stacja kolejowa w Hogsmeade
» Opuszczona stacja kolejowa
» Stacja kolejowa
» Stacja kolejowa
» Stacja kolejowa Hogsmeade

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Miasto Clover i Oshibana-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie