IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Magazyny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Magazyny   08.11.14 16:59

Są to budynki, w których lokalni kupcy przechowują swoje towary. Próżno szukać tu oznak bogactwa. Budynki są raczej pozbawione wyrazu i przypominają wielkie kontenery. Na uliczkach między nimi można spotkać jedynie zalatanych magazynierów, którzy pracują tu za swoje idealne wręcz stawki. Ciężko jest jednak któregokolwiek zaczepić, gdyż są po prostu zabiegani i nie mają czasu, gdyż towar czeka, a być może bandyci również. Oświetlenie tego miejsca jest wręcz beznadziejnie, przez co wielu rzezimieszków lubi się skrywać w cieniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com
Gość





PisanieTemat: Re: Magazyny   06.12.14 16:49

Tancerz mieszał się wśród portowego chaosu tak, jak przystało. Ubrany w tandetne ciuchy, "byle by coś było", tworzył stereotyp ni to robotnika, ni to turysty. Pewien respekt budził droższy płaszcz i kapelusz, który przez kontrast z pozostałą częścią garderoby wyglądał na kradziony. Idąc wywodem dalej, skoro ten oto chłop potrafi doprowadzić do sytuacji, w której odbiera jakiemuś bogaczowi jego ubiór, to pewnie umie sobie poradzić wśród portowego bezprawia. Lepiej więc mieć się na baczności i przed wykonaniem nieprzemyślanych działań, sprawdzić, z kim ma się do czynienia.

Magazynierzy zdawali się biegać to tu, to tam, nie zwracając uwagi na Nemi, która właściwie przez całe życie przyzwyczajona była do tego, że dla nikogo jej obecność nie ma większego znaczenia.

Szukała więc Red'a, jednak przypominało to bardziej bezsensowne rozglądanie się po okolicy, niż odnajdywanie właściwej osoby, bowiem nie wiedziała nawet, jak jej zleceniodawca wygląda. W pewnym momencie dała więc sobie spokój, pochwyciła za ubranie jednego z pałętających się robotników i przygniotła go do ściany pobliskiego budynku. Robiąc to, nie dbała o dyskrecję, wręcz przeciwnie, chciała wywołać małe zamieszanie, show, które ułatwi jej znalezienie zleceniodawcy.

- Jest sprawa - burknęła męskim głosem do pojmanego - Red ma do mnie interes - wyjaśniła zgodnie z prawdą, wszak to Red potrzebował jej, a nie ona jego, prawda? - Siedzi w głównym magazynie i będzie z jego strony bardzo miło, jeśli raczy do mnie przyjść... albo zaprosi do siebie w sposób bardziej stosowny.
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Magazyny   10.12.14 17:09

Tak oto, niezwykle szybko minęła podróż młodej dziewczyny. Nie była po niej nawet na chwilę zmęczona, wręcz przeciwnie - idealna rozgrzewka przed misją. Po dotarciu do magazynów we wspomnianym w karcie misji Hargeonie zaczęła się rozglądać. Ciężko nie było stwierdzić, że chodzi właśnie o to miasto i że to wokół właśnie portu, jedynego takiego we Fiore kręci się to wszystko. Przybyła tutaj parę minut po Raindanancer, której chyba nigdy wcześniej nie widziała na oczy. Której, którego... Nawet nie wiedziała, jak się zwrócić do tej osoby, która właśnie chciała wywołać swoiste show swoim zachowaniem. Stanęła gdzieś w kręgu, zakładając ręce na piersi przykryte białym materiałem kurtki z kołnierzem delikatnie opadającym na dół. Spoczęły one idealnie na pasku, a czerwona peleryna dotychczas falowała pod wpływem ruchów wykonywanych przy chodzie. Zapewne już zdążył się tu zebrać niemały tłum gapiów, zaciekawionych wynikłym zdarzeniem. Samej wolała pozostać bierna i jedynie przyglądała się temu wszystkiemu. Jeśli się czegoś dowie, po prostu podąży za wskazówkami prosto do zleceniodawcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Magazyny   10.12.14 17:42


    Chłopak nie był tak ożywiony jak jego towarzyszki misji. Od samej podróży był cały zdrętwiały i nieco otępiały. Nie miał pojęcia, czy poszedł na nią sam czy nie, gdyż uświadomił sobie, że nawet nie spojrzał na dolną partię kartki. Szybko jednak zaprzątać sobie tym głowy nie mógł, gdyż wywołane zamieszanie przez jednego z członków jego gildii, jak się później okazało przyciągnęła całą jego uwagę. Nawet tutejszy krajobraz nie wywar na nim wrażenia. Stał blisko Kruka, może pół kroku za nią. Nie myślał już o tym, że się spóźnił, bo nawet jeśli to co z tego, to nie jego wina a godzin odjazdów i kobiety w kapeluszu. Kobiety? Sierafin nigdy nie mógł zdecydować czy to ana pewno kobieta skrywa się za drogim kapeluszem, czy nie. Oczywiście widywał ją kilkukrotnie w gildii, ale co z tego skoro nigdy nie wymienili ze sobą choćby słowa? A nawet jeśli tak to tego nie pamiętał. Przyszedł może i spóźniony, ale słyszał wszystko. Tylko pytanie brzmiały czemu to imię wydaje mu się znajome, jakby już gdzieś je widział... Słyszał. Jedną rękę wsadził do kieszeni spodni, a lewą nogą podrapał się po łydce prawą, zaś lewa dłoń powędrowała do twarzy aby zakryć otwarte usta, które mimowolnie się otworzyły. Może z nudy, może z braku powietrza, które tu do czystszych nie należało?
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Magazyny   15.12.14 21:42

//Rain, dodaj do sygnatury linki do KP i KM

Raindancer wywołała niemałe zamieszanie swoją akcją. Wokół Szablozębnej i tego gościa błyskawicznie zebrał się tłum ludzi. I tak samo, błyskawicznie, przy szyi Nemi znalazły się ostrza trzech broni. Zza swoich pleców mogła ona usłyszeć szorstki, niski głos:
- Ej, może grzeczniej kolego? Jeśli chcesz się czegoś dowiedzieć, wystarczy zapytać. Nie trzeba być od razu niegrzecznym. A teraz, albo puścisz naszego szanownego kolegę, albo zrobi się tu naprawdę niemiło. To jak? Próbujemy od nowa?
Ari i Sier mogli zobaczyć co się dzieje za plecami Nemi. Trzech innych pracowników akurat miało broń ciętą przy sobie, widząc co się dzieje, błyskawicznie ruszyli na pomoc swojemu koledze. W tej sytuacji, skończyło się to gorzej dla Szablozębnej. Zaś osobą która mówiła, był dwumetrowy pracownik magazynów. Jedna z broni ciętych należała do niego.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Magazyny   16.12.14 9:11

Trzy bronie. Troszkę kłopotliwa ilość. Wszak nawet będąc doświadczonym i tak można zostać zranionym przez przypadek.

Szybkie pchnięcie wiatrem pokazało by pracownikom, by mierzyli siły na zamiary. Zręczne zgięcie, wykonane w tym samym czasie zniwelowałoby szansę na atak ostrzem, jednak trzecia broń, jak już powiedziano... zawsze istnieje szansa, że trafi.

Więc ma pokazać innym, że można ją przyprzeć do muru i zmusić do wykonywania każdej zachcianki? Nie powinna, jednak, szansa na trafienie bronią trzy... nie potrafiła jej obliczyć.

- Jesteście tu całkiem dobrze przygotowani na ewentualne zamieszki. - oceniła, nie odwracając się, jednak wciąż zachowując czujność - Do tego ta organizacja... praca zespołowa jak jeden mąż. Aż dziw bierze, że macie problemy z bandytami.

Bardzo powolnymi ruchami odłożyła grzecznie magazyniera. "Zaczynamy od nowa". O rany. Przyjacielskie pogawędki nigdy nie były moją stroną. Powinna na wszelki wypadek użyć pchnięcia mocy, aby nieco oddalić się od towarzystwa, jednak zdradzanie swoich umiejętności nie byłoby najlepszym posunięciem: wszak jeden lub kilku z magazynierów może współpracować z bandytami. Całkiem prawdopodobne. Potrzebowała też informacji na temat przeszkolenia ludzi, jednak raniąc personel swego zleceniodawcy, zapewne straciłaby część z obiecanego wynagrodzenia.
- No dobrze, więc zaczynając od nowa...
Odwróciła się powoli.
- ...ja...
Skromny ukłon z przytupnięciem na nóżkę.
- ...Szablozębny mag, zwany Deszczowym Tancerzem (zapamiętajcie to imię)...
Ściągnięcie kapelusza aby odsłonić znak wytatuowany na czole.
- ...zawsze wymierzający sprawiedliwość, choć nie zawsze zgodnie z prawem...
Wyciągnięcie ręki w tył odsłaniając klatkę piersiową, po czym wykonania półobrotu.
- ...przybywam tutaj (!!!)...
Kciuk lewej dłoni pokazuje na klatkę piersiową, podczas gdy prawa ręka unosi się wysoko w górę
- ...aby obronić niewinnie uciśnionych i bezbronnych, przed napadami bandytów. Ha!
Tancerz wyobraża sobie, jak świat staje się ciemny i tylko jego postać jest oświetlona blaskiem światła!

- Tylko wy chyba tacy bezbronni to nie jesteście. Zadarliście z kimś? Coś mi się tu nie zgadza. - zauważa.
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Magazyny   16.12.14 19:38

Wedle jej skromnego mniemania, to przedstawienie się wydawało się naprawdę niepotrzebne. Spoglądała się na to, co ich towarzyszka robi, jednakże nie oznaczało to, że nie zauważyła czynów tych portowych przedstawicieli płci męskiej. Widziała ich bronie, jednak przez długi czas nie miała zamiaru wchodzić w konflikt z którąkolwiek ze stron. Obejrzała wszystkich tragarzy (bo to chyba byli tragarze?) po kolei, oceniając ich możliwy potencjał oraz zagrożenie, a że nie była dobrym taktykiem, to nie mogła tego dobrze ustalić. Mimo wszystko starała się bez ruszania z miejsca przyjrzeć ich broniom, aby dopiero wtedy zabrać głos.
- Rozumiem, że macie naprawdę duży problem z tymi bandytami, jednak chyba nie powinniście atakować. Z resztą... wygląda na to, że tworzenie takiego zamieszania nieco minęło się z celem, bo teraz to ustawiło Cię w pewnej... niewygodnej pozycji - skierowała się tymi słowami do Nemi, jednakże wciąż samej nie poczuwała się do obowiązku przedstawienia swojej skromnej osoby. Nie miała co prawda pojęcia o niechęci Rady do niej, albo nawet i ściganie za czyn, jednakże mimo wszystko jej nazwisko było zbyt znane. - Tak więc, wracając do początku: poszukujemy Reda, zleceniodawcy. Jest tu ktoś taki w tym tłumie, czy może trzeba go szukać samemu? A może będziecie tak mili, że nas do niego zaprowadzicie? - Szczerość u niej objawiała się w wielu dziedzinach... między innymi w dosadności i "walenia prosto z mostu", nie chcąc odwijać w bawełnę. Zaraz, kiedy skończyła swoją kwestię zerknęła na chłopaka stojącego obok niej. "On też przyszedł na misję?" zapytała samą siebie, co jednak nie wyszło na, jeśli można tak to ująć: światło dzienne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Magazyny   18.12.14 21:22


    Przyglądał się całemu wydarzeniu, nie ukrywając ziewnięć, lekko znudzony. Wiedział, że nic z owej sytuacji się nie wydarzy, oprócz małej sprzeczki także powoli przyglądał się okolice, w której przyszło mu stać. Nie analizował ani nawet nie próbował tak jak jego towarzyszka z gildyjnych ścian czy czarodziejka stojąca nieopodal niego. Po pierwsze nie wiedział czy jest z nimi na misji, a po drugie... Czy było jakieś "po drugie"? To nie on tam stał, także po cóż się przejmować? Tak więc słuchając wymiany zdań portowych tragarzy i Kapelusznika, obserwował resztę otoczenia. Może coś ciekawego zobaczy, może wręcz przeciwnie. Ale gdy tylko kątem oka, które co jakiś czas spoczywało na czarodziejce, zauważył piruet i usłyszał jej słowa uśmiechnął się? Nie. To nie był uśmiech rozbawienia, acz pogardy też nie. Jego kąciki ust drgnęły i ponownie cała jego uwaga skupiła się na niej. Bądź co bądź do nudnych nie należała, można nawet powiedzieć, że Sierafin nawet w gildii przyglądał się jej czasem  z ukrycia urzeczony? Czym? Może aurą? Może tylko kapeluszem strojącym jej wierzchołek głowy? I właśnie wtedy, kiedy rozmyślał o nakryciu głowy towarzyszki z misji, druga się odezwała, dzięki czemu Sierafin pojął już skąd ów imię kojarzy ba! Nawet, że się nie spóźnił i w dodatku dowiadując się, że nie jest na niej sam! Tylko kim była owa dziewczyna, której się bezczelnie przyglądał? Kim, która musiała czuć na sobie jego lodowate spojrzenie, wdzierające się niemal pod skórę i przenikające kości? To nie tak, że chłopak miał okropnie słabą pamięć, ale naprawdę jej nie pamiętał!
    - Co się gapisz? - spytał prosto z mostu, oryginalnie witając swą nową towarzyszkę kalecząc język, w którym przystało mu mówić.Był spięty, gotowy a przede wszystkim czujny.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Magazyny   20.12.14 0:07

Pracownicy odsunęli się od Raindancer, kiedy ta odsunęła się od ich towarzysza i zostawiła go tym samym w spokoju. Z miną pełną zdziwienia patrzyli się oni na bóg-wie-co-wyczyniającą Nemi. Kiedy ta skończyła, dalej patrzyli na nią w osłupieniu. Jeden z nich nawet zaczął klaskać. Inny się zaśmiał:
- No no, ładne przedstawienie. Rozejść się - to drugie powiedział do całej reszty zebranych dookoła pracowników magazynu. Wszyscy posłusznie odwrócili się i zajęli swoimi sprawami. Oczywiście, cała trójka dzierżąca broń została. - A teraz do rzeczy. Red wystawił nagrodę za tych bandytów? Chyba nie spełnił swojej części obowiązku. - te dwa ostatnie wymamrotał do siebie pod nosem, ale mimo to cała trójka czarodziejek mogła to usłyszeć. Po chwili podniósł on głowę i powiedział - Niestety, nic nie wiemy o żadnym zleceniu. Zaszła chyba jakaś pomyłka. Nic nam nie wiadomo o żadnych bandytach - rozmówca wyciągnął rękę w kierunku Nemi, z zamiarem złapania ją za ramię i najwidoczniej odciągnięcia jej stąd. Definitywnie cała trójka coś knuła
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Magazyny   20.12.14 14:54

Reakcje publiczności były różne, no ale cóż, nikt nie jest w stanie zadowolić wszystkich słuchaczy. Po obejrzeniu przedstawienia, zebrani zaczęli rozchodzić się, otrzymując polecenie od tego, który zdawał się być tym, wydającym rozkazy. Odejście publiki utwierdziło Nemi w przekonaniu, że tylko trójka z zebranych jest potencjalnym zagrożeniem. Słuchając rozmówcy, założyła kapelusz na głowę. Dzięki usłyszany, komentarzom, zorientowała się, kto tutaj prawdopodobnie pociąga za sznurki, jednak wciąż nie rozwiązane pozostawały dwie kwestie:
Jakie są zamiary owego przywódcy? Chce sprawdzić magów w teście siły, odciągnąć aby zdradzić poufne informację, czy może zaciągnąć w zasadzkę?
Zastanawiając się nad tą kwestię, gdy reszta z pionków oddaliła się, również dyskretnym tonem wyraziła szczere uznanie:
- Utrzymanie posłuchu i takiej nieświadomości jest doprawdy fascynujące. Wiele musisz wiedzieć o zarządzaniu ludźmi w przedsiębiorstwie, jednak...
Rozmówca opuścił gardę, nieświadomie rozwiązując problem z ewentualnym atakiem przez trzeciego z mieczników.
- ...nie wiele masz doświadczenia w obcowaniu z przedstawicielami bezprawia.
Zręcznym ruchem zeszła z linii "złapania", aby pochwycić za wystawioną rękę, szarpnąć z całej siły i rzucić "tym ważnym" w jednego ze zbrojnych. Jeśli było to konieczne*, silę rzutu wzmocniła pchnięciem mocy (A) uderzającym w przeciwną stronę złapanego (np. w plecy), oczywiście kierując prąd ciśnienia tak, by rzucił złapanym w stronę zbrojnego.

Następnie spróbowała wykorzystać efekt zaskoczenia, pojawiający się przy szybkim biegu wydarzeń i momentalnie po rzucie, wykonała szybki skok w stronę drugiego zbrojnego (tego, w którego wcześniej NIE celowała) , używając na sobie pchnięcia mocy (B) (również tył ciała, aby rzucić samą sobą). Nemi planuje wykorzystać prędkość szarży aby uderzyć drugiego z uzbrojonych pięścią, najlepiej w brzuch lub klatkę piersiową, z dużo większą siłą niż wynikałoby to z samej prędkości używanej podczas klasycznej/niemagicznej szarży. Następnie przemieszcza się po okręgu, starając się nie utracić zdobytej prędkości i jednocześnie ustawić się w kierunku przewróconej dwójki, poprzez wykonanie zręcznego ruchu, takiego jak piruet lub wślizg. Wycofuje się w kierunku swojego członka gildii, odskakując, na prawo/lewo, lub saltami w tył, nie staje jednak dokładnie przy nim, lecz raczej oddalona w jego pobliżu.

- Red wie coś o bandytach. Może, jak nam to wyjaśni, to rzeczywiście, skieruje nas do innego portu. W każdym razie, szukam właśnie jego i nie wiem, czy życzy on sobie dyskrecji. Ja szukam Reda, a nie osób chcących rozmawiać na temat jego zlecenia. - Ewentualną rozmowę zostawiła Ariyamni, która wydawała się bardziej skora do pogaduszek i zaprzyjaźniania się. Samemu zaś oddaliła się** w stronę któregoś z pracowników, wedle możliwości szukając tego, który klaskał lub się śmiał - choć raczej cackać się w poszukiwaniach nie będzie, jeśli nie pamięta szczegółów dotyczących wyglądu danych osób. Spotykając kogoś bardziej zainteresowanego tym, jakie zamieszanie robi obecność Tancerza, wytknie jak zdarta płyta "Szukam Reda...", w pewien sposób sugerując, jaki może być przebieg wydarzeń, jeśli nie otrzyma odpowiedzi. Przecież ktoś musi jej wskazać drogę, chociażby z obawy o własne zdrowie, lub też sam Red przyleci do nich, powstrzymać to zamieszanie.
- ...albo drogi do głównego magazynu. - przypomniała sobie.

* - Jeśli nie da rady wykonać rzutu samą siłą fizyczną, wspiera się zaklęciem - rozmówca jest w sumie duży, a ja nie wiem jak bardzo wzmocniona jest siła postaci ;)
** - Pod warunkiem, że nikt na nią nie szarżuje, nie strzela do niej z kuszy, nie wydał rozkazu by ją pojmać, itp.

-----------
(A + B) 3000 - 1000 = 2000
(B) 3000 - 500 = 2500


Ostatnio zmieniony przez Raindancer dnia 20.12.14 15:33, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : Zalecenie MG)
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Magazyny   20.12.14 17:00

- Nie gapię się, tylko zerkam - mruknęła w odpowiedzi do Sierafina niemalże od razu, kiedy słowa z jego ust padły. Nawet się w jego stronę nie spojrzała, nie chciała po prostu kontynuować tej rozmowy, bo pewnie spełzłaby na niczym. W zamian za to obserwowała poczynania Raindancer i wyczekiwała na moment wkroczenia. Jeśli ten szefuncio będzie stał i będzie bez broni, podejdzie do niego tak, aby stanąć centralnie za nim i położy mu rękę na ramieniu, łokciem dotykając jego karku. Patrzyła się w punkt przed sobą.
- Panowie, chyba taka mimika twarzy nie jest odpowiednia, do tego te bronie, wszystko niepotrzebne... Na pewno nic nie wiecie? Dziwne... skoro zostało wystosowane z portu, a konkretniej dotyczące bandytów w magazynie, każdy powinien mieć na ustach słowa nadziei, że ktoś przyjdzie im pomóc. Chyba, że się źle zrozumieliśmy - powiedziała do niego. W międzyczasie wyciągnęła czarny onyks z sakiewki i przygotowała się do ewentualnej kontry pt. odskok. Oczywiście, jeśli taka szansa - czyli rozbrojony szef - nie nadejdzie, postara się podejść w podobny sposób do niego kiedy jego koledzy zajmą się "główną atrakcją", a nie nią i Sierafinem. Oczywiście nie miałam na myśli pisać tego w celu urażenia Nemui.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Magazyny   21.12.14 17:09

    Obserwował całą okolicę, w poszukiwaniu zleceniodawcy? Zawsze jest szansa, że stał i przyglądał się całemu wydarzeniu, prawda? Nie byłoby też zaskoczeniem dla chłopaka widząc gwałtowne ruchy przechodniów, czy bieg, który ukazywałby magom jakiś kierunek czy to do mężczyzny zatrudniających magów czy do owych rzezimieszków mogących patrolować teren. Nogi nie ruszały się ze swojego miejsca, tylko oczy beznamiętnie szukające reakcji w otoczeniu. Oczywiście, nie znaczy to, że nie zerkał co jakiś czas na swą towarzyszkę w kapeluszu, której pomógłby gdyby jej szybkie ruchy zawiodły. Sam do wolnych nie należał dlatego, gdyby poszło coś nie po jej myśli, lub ktoś trzeci (a raczej czwarty) szybko zainterweniowałby rzucając nożem, schowanym za prawą skarpetka. Nie chciałby tworzyć jeszcze większego zamieszania, strzelając do któregokolwiek z pistoletu, a że jemu na ukazaniu swej magii nie zależało i ją by im dał odczuć przez dosyć mocne pchnięcia.
    Nie odpowiedział Nemi. Wszelkie "powodzenia" czy "uważaj na siebie" uważał za zbędne w tym czasie. Odpowiadając jej kiwnął delikatnie głową, że zrozumiał.
    Na każdą odpowiedź ze strony bandytów, czy to mierzących do niej czy ukrytych w tłumie odpowiedziałby równie dosadnie co oni, chroniąc swą towarzyszkę. Oczywiście nie zapominając o różowowłosej. W końcu jest jedynym mężczyzną w ich gronie! Tak czy siak obojętny by nie zostawał względem ich, mimo wszystko na pierwszym miejscu oczywiście stawiając siebie i Nemi.


1.
3000-500=2500
2.
jednak gdyby odpowiedzi byłoby kilka 2500-50=2450
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Magazyny   22.12.14 14:49

//Sier, gdzie w swoim poście użyłaś magii?

Akcja Raindancer'a aż taka nieudana nie była. Udało jej się rzucić pierwszym przeciwnikiem w drugiego, co powaliło obydwu na ziemię. Całkiem dobrze wykorzystała element zaskoczenia. Trzeba wspomnieć, że cała trójka napastników to góra mięcha jest. Mimo to z trzecim nie poszło już jej tak gładko. Mimo iż Raindancer przyśpieszył się Pchnięciem Mocy w szarży na ostatniego, ten okazał się szybszy. Nemi nie zauważyła jego ruchu. Ari i Sier też tego nie widziały. Jedyne co były w stanie zobaczyć to to, że popchnięty jakąś siłą szarżuje na ostatniego przeciwnika, i nagle Szablozębna leży wbita w ziemię, na wystawionej pięści przeciwnika zaś znajduje się krew. W jaki sposób taka kupa mięcha była w stanie coś takiego osiągnąć? Spojrzał się on drwiącym wzrokiem na Ari i Sierafin.
- No to co? Który następny? - po czym wystawił w ich kierunku rękę, a wszystkimi palcami pokazał im żeby podeszli. W tym czasie pozostała dwójka dopiero się zbierała z ziemi.

//Rain, pierwszy model kosztów

Obrażenia:
Rain - lekko ogłuszona, krwawienie z głowy
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Magazyny   22.12.14 20:32

Oh, tego nie rozważyła. Przewidziała blok, ale nie kontrę! A na atak była całkowicie nieprzygotowana, tożto oberwała z kretesem. Po wylądowaniu na ziemi, odturlała się od napastnika (ostrożności nigdy za dość) i spróbowała unieść swe ciało do pozycji przyklękniętej na jedno kolano.
- Nie ma co stary, to był dobry cios - doceniła - Co jak co, jeśli tak traktujecie przybyłych magów, to ja wcale się nie dziwię, czemu macie problem z powstrzymaniem napaści bandytów. - zironizowała Nemi. - Albo w sumie, czemu nie macie problemów i nie potrzebujecie magów. Rzeczywiście, jak mówiłem wcześniej, bezbronni to wy nie jesteście. - stwierdziła po chwili.

Pani Dobra (Ariyamna) napewno coś tutaj doda, mądrego i taktownego, pod warunkiem, że nie za bardzo zaskoczyła się obrotem spraw. Taką cichą nadzieję przejawiała Nemi, więc zamilkła, aby w spokoju zająć się raną na głowie.

Ściągnęła płaszcz, aby oderwać od część rękawu od tandetnej koszuli, następnie z materiału uczyniła opatrunkoopaskę, którą związała w miejscu krwawienia. Oczywiście, po zakończeniu wszystkiego, założyła swoje wdzianko z powrotem.
- Jednak ktoś potrzebuje. Ten cały Red. Może i wy możecie mu się przydać. - połechtała nieco ego spotkanych - Dołączcie do nas, albo nie przeszkadzajcie, jeśli można. Szukamy magazynu i starcia z bandytami, nie chcemy tracić sił ani pokazywać pełni mocy, skoro nawet nie wiemy kim jesteście. Wasz przyjaciel mógłby mieć gardło poderżnięte kapeluszem, gdybym tylko miał pewność, że nie jest nikim ważnym dla Reda. - powiedziała zgodnie z prawdą. - Ładnie się odsłonił...

- ...Ale ty chyba też mnie oszczędziłeś, myślę, że stać cię na więcej. Więc o co tu chodzi? Czekam na wyjaśnienia, chyba że... bardzo wam zależy, żeby pomoc nie dotarła do Reda? Bo tak to wygląda. - te słowa nie były już groźbą czy zaczepką, lecz raczej nieczułym stwierdzeniem obiektywnego faktu, tak samo emocjonującym, jak słucha się obiektywnego opisu pogody, którą każdy widzi w danej chwili.

Nie chciała używać magii. Nie, gdy jest zamroczona. Szukała porozumienia, lub przynajmniej grała na zwłokę, czekając aż ogłuszenie minie.

2000 + 500 = 2500
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Magazyny   22.12.14 21:59

- Podziękuję i nie skorzystam z oferty - powiedziała, wzdychając cicho. Nie miała zamiaru dać się sprowokować, ale w międzyczasie, kiedy obserwowała wyczyny Raindancer zdążyła wyciągnąć wcześniej wspomniany czarny onyks, którego nie zdołała wyciągnąć wcześniej z racji takiej, że tamta akcja nie miała miejsca.
- Uważacie, że w tym porcie jest wszystko w porządku, czyż nie? I że Red nie potrzebuje żadnej pomocy, w niczym. Więc skąd u was są bronie? Wprowadzacie reżim, czy może są one na pokaz? - zapytała, po czym zerknęła na krwawiącą towarzyszkę z Saberów. - W sumie, patrząc na tamtego gościa z krwią na ręku nie sądzę, aby to było tylko i wyłącznie na pokaz. Takich umiejętności nie używa się w celu zabawiania publiki, a do poważnej walki... odkrywcze, czyż nie? - rzuciła po chwili, uśmiechając się kącikiem ust. W razie, gdyby któreś na nich natarło, natychmiast sięga po biały opal z sakiewki i wymawia bezgłośnie pod nosem inkantację w celu przywołania Renee (Wszechpotężna Valkyrio, udziel mi swej łaski i pomóż pokonać przeciwności losu… Przybądź, Renee!). O ile jej ktoś nie zaatakuje, wtedy stara się uniknąć i dokończyć wymawianie słów w celu przywołania anielicy. Stoi za nią i stara się nie ingerować ani nie odpowiadać na żadne zaczepki.
- A skoro jesteście tak odważni, to czemu sami nie zaatakujecie, hm? - dodała nagle, bezczelnie. Jej głos... tak, on był zupełnie bezczelny, chciała ich sprowokować... ale czy to jej wyjdzie na dobre? Wszelkich ataków będących następstwem jej słów stara się uniknąć, a Anioł natychmiast w takim wypadku wzlatuję we górę i oczekuje sygnału na atak.

3400 - 400 = 3000
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Magazyny   23.12.14 23:37


    Czy był zaskoczony? Był. Czy to okazał? Nie.Nawet w tak banalnej utarczce nie można pokazać choćby zaskoczenia, żeby przeciwnik lub cy nie zaczęli pysznić się swoimi umiejętnościami. Nie chciał brać udziału w zabawie łechtania przeciwników ego.
    - Naprawdę sie w to bawisz? Jesteś już duzi - powiedział uśmiechając się złośliwie i specjalnie zmiękczając ostatni wyraz.
    - Tylko dzieci z dumą pokazują swe zdolności inny - skomentował bezczelnie podnosząc podbródek nieco do góry, jakby nieświadomie chciał zaznaczyć, że to on jest tu najsilniejszy.W końcu kto się pyszni swoimi zdolnościami, jak można byłoby skorzystać z zaskoczenia i na trzeć na przeciwnika? Ale nie chciał już tego mu mówić. Co za dużo to nie zdrowo. Nie był takim gaduła co jego towarzyszka u boku!Ale najdziwniejsze dla niego było to, że nie zauważył jego ruchu. On! Słynął wręcz ze swej szybkości i spostrzegawczości a tu takie rzeczy sie przed jego wolnymi źrenicami się dzieją. Ratunku!Dłonie schował w kieszenie, obserwując towarzyszy grubego dziecka i oceniając ich. Skoro nie zareagowali tak jak on, mogli być zwykłymi ludźmi, ale może to była tylko iluzja? Pułapka aby dali się nabrać?! Nie. Nie wyglądają na takich inteligentnych. Westchnął głośno, że mógł tak o nich pomyśleć, nie tracąc jednocześnie czujności, przy opuszczeniu głowy, gdyż wzrok nadal skupiony był na bandytów? Tak ich się nazywa?Gdyby doszło do natarcia grupki pod dowództwem grubego dziecka natychmiastowo skacze w tył, aby zyskać na czasie i przestrzeni (nie ma zamiaru być dotykany przez ich brudne paluchy) i bezgłośnie przywołuje obie łapy, aby pierwsza go ochroniła, a druga walczyła. Oczywiście nie chce ich za mocno skrzywdzić, bądź co bądź to ludzie a chłopak nie lubi czuć na swoich dłoniach krwi, także ów dłoń nie nacierałaby za mocno, acz i nie za słabo.A co by się stało gdyby i szybkie dziecko natarłoby na nich lub tylko one? Już mówię.Pierwsza dłoń jest tylko dla ochrony jego nieskalanego ciała, druga zaś na tych brudasów co sie  z ziemi podnoszą, na tłuściocha byłyby coś innego, aby jego temperament nieco zmalał.

 

1. Dla pomagierów 3000-1000=2000
2. Dla ich i grubasa 2000-500=1500
3. Dla samego grubasa 3000-500=2500-500=2000 ochrona zawsze wskazana

~Sierafin się odmienia jakby co~! I to chłopak nie dziewczyna XD
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Magazyny   24.12.14 15:16

//Rain, jesteś w trakcie walki. Nie regeneruje ci się MM. Aktualnie masz 2000MM

Jak się okazało przeciwnikowi też nie specjalnie uśmiechało się zaatakować.
- Eh, chyba się nie doczekam. Ej, wy! - rzucił do swoich towarzyszy którzy właśnie pozbierali się z ziemi - Tamta dwójka jest wasza. Dla mnie zostawcie tego kapelusznika. - powiedział, po czym zaśmiał się a następnie uderzył pięścią prawej ręki w otworzoną dłoń lewej ręki. - Pozwolę ci zacząć, koniec końców i tak już trochę oberwałeś

W tym samym czasie w kierunku Ari i Sierafina szarżowało pozostałych dwóch przeciwników. Jak już wcześniej wspomniałem, zarówno ta dwójka, jak i tamten jeden są umięśnieni (ale nie grubi, umięśnieni). Jeden z nich miał w dłoniach krótki miecz jednoręczny, a w drugiej sztylet, zaś kolejny z szarżujących dzierżył miecz dwuręczny. Zanim dotrą do Ari i Sierafina musi minąć chwila, więc ci mieli szansę na wyprowadzenie jakiegoś ataku albo przygotowanie się do obrony.
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Magazyny   25.12.14 16:45

//Cezik powiedział mi, żeby napisać na razie
Wygląd anioła: Klik//

- Daj mi tego z dwuręcznym - wyszeptała, patrząc się na Sierafina kątem oka. Zakładała, że skoro jest to miecz dwuręczny, to będzie miał problem z zamachnięciem się nim z racji ciężaru. A przynajmniej tak jej się wydawało. Na mieczach się naprawdę... bardzo znała. Tak więc czas przejść do ofensywy, czyż nie?

Uniosła lewą dłoń lekko w górę, aby zaraz skierować palec wskazujący tejże na tego, który ma miecz dwuręczny. Był to dla Renee wyraźny rozkaz na zmaterializowanie łuku i wystrzelenie strzały w stronę tego właśnie człowieka. Oczekiwała jednak z wystrzeleniem na moment, w którym miałby on problemy z unikiem.
Wtedy właśnie wkracza Ariyamna. Używając wzmocnienia z czarnego kamienia (wokół jej rąk pojawiają się szpony, a na ciele pojawiają się znaki jak u Rogue'a w Dragon Force), natychmiast zmierza w pobliże wybranego celu. W razie problemów wymija tego z dwiema broniami i salwą ciosów poprzeplataną własnymi, ewentualnymi unikami stara się odciągnąć swojego przeciwnika od drugiego, pozostawiając Sierafinowi wolne pole bez obaw o zranienie jej. Te ciosy nie miały na celu większego zranienia go, a miały charakter mylących i zmuszających do uników w tył. Kiedy już znajdzie z panem od miecza dwuręcznego się w odległości około dziesięciu metrów, od razu ataki nabierają charakteru bardziej destrukcyjnego, czyli cięcie i szarpanie. W tym samym momencie Renee wypuszcza w jego stronę strzałę z mocno naprężonego łuku. Oczywiście osoba, która ją przywołała stara się nie wpaść w nią... Jeśli nie trafia, naciąga drugą i przetrzymuje przez długi czas, a Ariyamna wraca do ataku.

3000 - 100 - 300 - [100] = 2600 [2500]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Magazyny   25.12.14 21:51

- Hej, to było do mnie - nie załapała, ignorując przeciwnika, co mogło być dość wkurzające - Drogi Serafinie, umysł jest w stanie myśleć tylko o jednej rzeczy naraz - powiedziała uczennica jednego z największych przestępców - Więc jeśli powiem "uważaj na kapelusz", to właśnie tym powoduje, że wróg nie będzie się spodziewać czegoś zupełnie odmiennego, zresztą... - zamilkła. Czy był sens sprzeczać się z Serafinem po raz kolejny? Rady na temat zaskakiwania innych, od gościa, który rzucał zaklęcie przed walką, zamiast w trakcie, nie były dla niej wiele warte a po drugie: Serafin nie znał prawdziwie zaskakujących zdolności Deszczowego Tancerza.

Uśmiechnęła się złowieszczo. Nie ważne, jak wróg jest wielki, twardy, czy silny. Takie aspekty nie dają żadnej przewagi w walce z magiem ciśnienia. Zastanawiająca była jednak forma kontrataku, bowiem Nemi nie dostrzegła ciosu, którym oberwała. Wróg musiał być bardzo spostrzegawczy, jednak czy można być aż na tyle szybkim? Wewnątrz głowy pojawiły się misji na temat magii odbicia.
- Głupotą byłoby skorzystać z takiego przywileju - zauważyła, wreszcie poświęcając uwagę rozmówcy - Masz zapewne duże zdolności defensywne, dlatego prowokujesz. Wybrałeś również przeciwnika, wobec którego uważasz, że masz przewagę. Więc lepiej będzie dla mnie, jeśli to ja sprowokuję ciebie, z nadzieją, że stracisz cierpliwość - wyjaśniła swój plan - Do puki jedno z nas straci cierpliwości, możemy popatrzeć na poczynania naszych towarzyszy.

Ta przemowa nie była jedynie mentorskim zlepkiem porad i przechwałek. Starając się wciągnąć przeciwnika w rozmowę, starała się przebadać przeciwnika i pole bitwy pod kątem informacji, jakie mogą przydać się w nadchodzącej walce. Interesowała ją szczególnie zapewne trudna do wypatrzenia informacja: czy wróg posiada na ciele/ubraniu plamę z jej krwi, jeśli tak, to jak dużą i w jakim miejscu. (stąd tak długi potok słów do Serafina i wroga, aby kupić więcej czasu na niepozorne dociekania). W obserwacji terenu bitwy, interesował ją szczególnie rodzaj nawierzchni, jak i ewentualne jej nierówności, rozmieszczenie budynków w okolicy, drzew, skrzyń/beczek, pałętających się ludzi, itp. W między czasie moczy dłonie we krwi, wkładając je pod opatrunek, jeśli rana umożliwia pokrycie całych palców krwią (a najlepiej dużej części dłoni).

Generalnie, nie chciała wroga zabić. Jeśli będzie musiała wyskoczyć z najlepszych kart w walce ze zwykłym oprychem, to jakim prawem może oczekiwać, że poradzi sobie z uwolnieniem Dotum z magicznego więzienia? To było nielogiczne. Po drugie, co już powiedziała głośno, jakoby zagrzewając pozostałych do boju - Wynajęto nas, byśmy rozgromili bandę zbójów wspieranych przez magów, więc lepiej nie ośmieszajmy się tym, że nie dalibyśmy rady trójce portowych oprychów. - na zakończenie, uśmiechnęła się znowu, ponieważ cała sytuacja wydawała jej się śmieszna, jak scena komedii. Czy Ci goście nie zdają sobie sprawy z tarapatów, w jakie wpadli? A może to naprawdę jakiś sprawdzian zorganizowany przez Reda? Koniec końców, okazja była dobra, aby lepiej się poznać z innymi sojusznikami, co później uprości podział ról podczas właściwego starcia.

Schowała dłonie do płaszcza i zaczęła iść przygarbiona skosem do przodu, po przekątnej, oddalając się od Serafina i biegnącej dwójki. Nie idzie bezpośrednio do przeciwnika, ponieważ zmierzając w jego kierunku, jednocześnie się oddala, ponieważ idzie w bok. Zachowuje się bardzo lekceważąco, co potęguje jej poprzednie słowa. Jeśli pole bitwy jest na tyle otwarte, może wyglądać nawet, jakby nie przemieszczała się po miejscu bitwy, lecz chciała ja opuścić, spuszczając gardę. Oczywiście cały czas ma na oku poczynania swojego krzykacza, a także pozostałej dwójki, choć o tej przestaje myśleć, jeśli ci (rzeczywiście) skupią się na walce ze swoimi wrogami, zamiast odstawić jakiegoś psikusa.

Nie atakuje, choć jest gotowa na zostanie zaatakowaną. Używa wtedy swych zdolności akrobatycznych, aby zejść z linii ciosu, w szczególności poprzez przewrót lub wślizg. Następnie przemieszcza się wokół przeciwnika, po jego bokach i tyle, starając się jak najwięcej razy zniknąć z oczu. Nie atakuje, chyba, że dostrzeże możliwość zadania silnego ciosu, który powinien się udać. Nemi włoży wtedy całą siłę (niemagiczną) w jeden/dwa/max 3 potężne ataki. Nemi nie będzie się poruszać, jak klasyczny wojownik, raczej będzie szybko się przemieszczać, będąc raz na powierzchni gruntu, raz nieco w powietrzu, raz z profilu wroga lecz do góry nogami, itp. Będzie zmieniać położenie ciała, to puki nie znajdzie idealnego położenia, by zadać druzgocący cios w odsłoniętego wroga. Jeśli ponownie jak wcześniej, oberwie, wycofuje się (jak za pierwszym razem) i zwraca uwagę na to, czy odprysk krwi zaplamił wroga. Gadaduje wroga gatką-szmatką, jak do tej pory, aby kupić sobie trochę czasu na szukanie plam krwi a także przemyślenie stylu walki wroga. Wedle możliwości powiększa plamy krwi na rękach, udając, że poprawia bandaż, podczas wysyłania mentorskich pochwał i ocen.

Jeśli nie zostanie zaatakowana, to idzie, najpierw skosem, potem spiralą, będąc coraz bliżej przeciwnika, jednak ostatecznie zachowując spory dystans. Zerka na poczynania wrogów (i sojuszników), patrzy, czy i jak bardzo dochodzi po przelewy krwi. Szuka obiektów które może użyć w walce, takie jak ściany budynków i pnie drzew, a także skrzyń i beczek, które mogłaby użyć do rzutu. Szuka również czegokolwiek, co posiada w sobie ciecz, np beczek z winem, olejem, wodą, itp. Trzyma dystans, skanując okolicę i czekając na reakcję po prowokacji.

W razie jakiegoś ataku dystansowego, oczywiście szybkie przemieszczenie się, typu odskoki, tym razem bez użycia magii. RD po skończeniu dialogu jest cały czas w ruchu, lekceważąco spacerując i uśmiechając się złowieszczo.

-----------

2000 MM
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Magazyny   28.12.14 1:46


    Chłopak nie znał się na broni białej tak jak dziewczyna toteż przystanął na jej prośbę. Skiną łaskawie głową "a niech ma!" i odskoczyła do tyłu. Czemu? Chyba aby oszukać samego siebie, że jego obrona wzrosła. Kątem oka spojrzał na przywołanego anioła dziewczyny, minęło to dosłownie sekundę. Nie! Mniej! Skarcił sie w duchu za rozkojarzenie. Cóż...
    - Mama - powiedział na głos unosząc lekko do góry kąciki ust, a z pleców Sierafina niczym macka wyłoniła się dłoń, która bez zbędnych słów skierowana została z niebywałą prędkością w stronę przeciwnika. Łapa jednak nie uformowana była w pięść czy jako prosta ściana z palców ale jako "papier" z dziennej gry "kamień papier nożyce". Skierowana była na wysokości kolan przeciwnika, aby aby ten stracił zwyczajnie równowagę. Wątpił, aby i on, i przeciwnik czarodziejki z innej gildii mieli tą samą umiejętność co Duże Dziecko.
    Czy myślał o tym, aby przebić kolana przeciwnika? Może? Jednak nie uważał, aby szybkość jaką posiadał jak i jego twory były w stanie coś takiego zdziałać. Gdyby wszystko się udało, a przeciwnik już by upadał na bruk łapa by się podzieliła. Voilà! Takie czary.
    Oczywiście dłoń ta nie była już takich samych gabarytów co ta wcześniejsza,  ale za to nadrabiała szybkością i zręcznością. W końcu czy to nie długie, kościste paluszki więcej zdziałają niżeli grube serdelki? Ale nie można powiedzieć, że słaba by była co to, to nie!Łapka jako otwarta dłoń z największą siłą na jaką stać nią byłoby uderzyłaby mężczyznę w głowę posyłając kilka metrów bok? Albo gdzieś indziej byle nie ku Sierafinowi, zaś druga połówka gdzieżby była jak też nie przy nim zręcznie wyjmując sztylet z ręki. Jednak gdyby mężczyzna zwyczajnie w świecie skoczył, co Szablnozębnemu nie mieści sie w głowie, łapa i tak i tak rozłączyła by się a obie łapki powędrowały by ku niemu z obu stron. Jedna z lewej a druga z prawej uderzając równoległe co do siebie w głowę mężczyzny. Oczywiście nie chciał mu zgnieść czaszki. Nie chciał go zabić. Wątpił nawet, że siła rączek by taki rezultat odniosła.
    Druga łapa natomiast nie ruszyła się z miejsca, ochraniając właściciela na wszelki wypadek. Ostrożności nigdy za wiele.




3000-500-50=2450


Ostatnio zmieniony przez Sierafin dnia 28.12.14 19:04, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Magazyny   28.12.14 23:32

//Ari

Kiedy Arełka zasypała przeciwnika ciosami, ten rzecz jasna, musiał się wycofać żeby nie ucierpieć zbytnio. Z drugim przeciwnikiem zaś po prostu się minęła. Koleś pobiegł w kierunku Sierafina. Chyba oni też woleli walczyć jeden na jednego. Szermierz z mieczem dwuręcznym wyraźnie miał problemy z nadążeniem za Ari. Dorobił się on sporej ilości ładnych ran na całym ciele. Niektóre były naprawdę groźne i mogły nawet pozbawić go życia. Chociaż niedługo już nie będzie się musiał tym martwić. Strzała wystrzelona z łuku Renee przeleciała kilka centymetrów obok głowy Ariyamny i przebiła mu klatkę piersiową, wbiła się w ziemię za nim, dalej pozostając w jego klatce piersiowej. Pod wpływem siły uderzenia strzał i ciężaru ciała, bandzior poleciał do tyłu i wyłożył się na ziemi. Strzała dalej pozostawała w jego piersi. Cóż, to już nie miało znaczenia skoro ten był martwy. Ari mogła pójść teraz i pomóc pozostałej dwójce.


//Raindancer - prosiłbym o trochę krótsze posty

Pobliski teren wyglądał mniej więcej tak: znajdowali się na skrzyżowaniu pomiędzy magazynami. Podłoże było wyłożone kostką, w pobliżu stały jakieś beczki czy drewniane skrzynki. Trochę ich było. Magazyny były wykonane z cegły i pomalowane. Drzew i ludzi zaś widać nie było.
Na nieszczęście deszczowego, wróg nie posiadał na ciele żadnych mokrych plam, oprócz tej na ręce. Jej rana na głowie też nie była taka duża aby sobie w krwi ubrudzić całą dłoń, więc aktualnie plamy z krwi Nemi miała zaledwie na końcówkach palców. Przeciwnikowi zaś nie spodobało się to, że Raindancer najwidoczniej nie pali się do walki, tylko ją odwleka. Po pierwszym monologu Deszczowego który był skierowany do niego, ten ozwał się:
- Dałem ci szansę zaatakować. Ty jej nie wykorzystałeś. Cóż twoja strata. Tak się składa że moja cierpliwość nie pozwala mi czekać, więc po prostu zrobię to czego ty nie zrobiłeś.
W tym momencie Raindancer poczuł silne uderzenie w brzuch, które odrzuciło go na kilka metrów w tył. Wylądował w jakichś skrzynkach, niszcząc je tym samym. Po chwili do niego, jak i do wszystkich dotarło co się stało. Przeciwnik znowu zaatakował. Przemieścił się tak szybko, że żaden z obecnych nie był w stanie tego zauważyć.
- To jak? Tym razem wykorzystasz moją szansę? - usłyszała Nemi głos przeciwnika, a potem jego śmiech. Chyba rzeczywiście należało się wziąć do roboty.


//Sierafin - zauważyłem że sama piszesz o Sierafinie jako "ona"

Przeciwnik rzeczywiście nie był w stanie obronić się przed atakiem wielką łapą. Runął on jak długi na ziemię. Pod wpływem następnego ataku poleciał on daleko w bok, aż zatrzymał się na ścianie budynku. Po drodze upuścił swoje bronie, przez co Sierafin nie musiał ich odbierać z jego dłoni. Przeciwnik leżał tak, i nie miał zamiaru się podnosić. Prawdopodobnie stracił przytomność. Z jego ciała zaczęła lecieć krew. Tak, na pewno stracił przytomność. Sierafin mógł teraz sam iść i wspomóc resztę w walce. Oczywiście, jeśli tego chciał.


Obrażenia:
Raindancer - mała rana otwarta na głowie, rana tłuczona na brzuchu
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Magazyny   29.12.14 15:34

Widząc, że przeciwnik padł na ziemię martwy, Renee zaczęła celować w drugi cel. Właśnie na ten, na który wzrok skierowała Ariyamna - oprawca Nemi. Oczywiście przed wybraniem kolejnego celu dziewczyna rozejrzała się po wszystkich i zrobiła szybkie rozeznanie w sytuacji. Zauważyła, że tylko tamten stał, a przeciwnik Siera już też wypadł z batalii. Wypadałoby tego nieprzytomnego przesłuchać... ale nie teraz.

Momentalnie użyła Wtopienia aby zmierzyć w stronę tego, kto się śmieje i pojawić się za nim. Łapie go za szyję i czarną, ostrą aurą dotyka jego szyi, lekko nacinając. Stara się go tym unieruchomić, aby dać czyste pole strzału.
- Jesteś sam... Twoi koledzy już leżą na ziemi. Może zdecydujesz się jednak powiedzieć gdzie jest Red? Czy może woleliście go wykończyć tak, jak zapewne każdego buntownika w tym porcie? - zapytała dosyć ostro. Anioł pod koniec przemówienia wypuścił strzałę w stronę uda człeka trzymanego przez kobietę aby go unieruchomić i natychmiast zmienić pozycję tak, aby mieć na widoku drugą nogę.

2500 - 150 - 250 = 2100
Koszt za strzałę odjęty w poprzednim poście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Magazyny   29.12.14 17:59

    Klasnął w dłonie ucieszony. Gdyby był zwierzęciem, a uszy jego byłyby podobne do króliczych, zapewne by sie podniosły. Choć nie na długo, ponieważ już sie skończyło. Tak szybko. Balon pękł.
    Skoczył do przodu niczym baletnica, a ręce zatapiały się w powietrzy.
    Podniósł broń Balona i ją przejrzał. Nie znał sie na ostrzach, ale z racji, że był estetą musiał wiedzieć czy rzecz, którą zagarnie dla siebie będzie piękna czy też nie. Jeśli mu się spodoba przetnie ostrzami powietrze, jeśli któraś nie zwyczajnie w świecie wetknie ją w dłoń mężczyzny, oczywiście dotykając go dwoma palcami. Nie był piękny.
    Kucnął przy nim i dotknął jego twarzy aby przyjrzeć sie ranie. Nie był znawcą. Nie był medykiem, toteż jedyną pomoc jaką mógł mu zagwarantować było wyjęcie z plecaczka paczkę plasterków, wyciągniecie dwóch i przyklejenie ich w miejsce, z której wydobywała się krew.
    Pacnął mężczyznę w czoło z plasterkami w króliczki i zacmokał.
    Otrzepał rączki i ocenił sytuację w jakiej ich trójka się znalazła.
    - Mamo? Co myślisz? - zapytał się, po czym zmarszczył brwi jakby odpowiedź niesłyszalna dla pozostałych go zirytowała.
    - Pomóc Ci Nemi? - zawołał do dziewczyny po imieniu zatopionej w odłamkach skrzyń i beczek. Czarna rączka podrapała go po nosie, zanim zniknęła przedziurawiona przez promienie słońca.
    Zerknął na mężczyznę, czy przypadkiem się nie obudzi, co w gruncie rzeczy stawiło by Sierafina w dosyć złym położeniu. A może nie? Nie podlegał wyłącznie swojej magii.
    Spojrzał na nieznaną mu dziewczynę (to ty Ari pilnuj się) przechylając głowę w bok.
    Nie znał jej, ani jej umiejętności ani charakteru. Ale czy charakter był ważny? Skądże!
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Magazyny   29.12.14 20:33

Koleś był szybki, upierdliwy i naprawdę myślał, że jest w stanie pokonać maga ciśnienia. Co za ironia.

Rozwalona o skrzynie, dotknęła odłamków wystrzeliwując je niczym pociski balistyczne. Oczywiście, wyzwala pchnięcie mocy tak, aby się samemu nie zranić, np leżąc na deskach i używając odłamków z prawa (1) i lewa (2) jeśli zniszczenia były na tyle duże, bądź inaczej przemieszczając się, aby nie oberwać własnym zaklęciem, np. wyrzucając drzazgi i dechy znajdujące się przed nią (1). Generalnie, powinna użyć tego zaklęcia niespodziewanie, moment po rozwaleniu desek, kiedy to wygląda na poobijaną, a wróg pewny siebie spuszcza gardę, zajmując się dialogiem.

Pociski posyła tak, by ominąć miejsca krytyczne, jednak zostawiając poważne rany, czyli ponownie jak wcześniej, nie chce zabić, a jedynie wykluczyć z walki.

Po wysłaniu salwy, wstaje akrobacją i przechodzi bez słowa do szarży. Jeśli oberwie, stara się nie stracić równowagi, wykorzystując przeniesienie punktu ciężkości ciała w akrobacji, lub inny zręczny styl walki. Tym razem więc nie pofrunie w siną dal i zaskoczy wroga niespodziewanym odwetem po ewentualnym ciosie. Choć oczywiście starać się będzie uniknąć ataków, samemu zadając potężny pojedyńczy hit.

Jeśli wykluczyła wroga z walki = zadała mu poważne rany uniemożliwiające kontynuowanie starcia, odpowiada:
-Nie, dzięki.
W innym przypadku nic nie mówi i skupia się na walce.

// trudno o mały post, kiedy i tak w akcjach nie przewidziałem wszystkiego i i tak oberwałem :) Staram się być jak najbardziej treściwy jak mogę :)

2000 - 1000 = 1000 jak podwójna salwa pocisków
2000 - 500 = 1500 jak mniej pocisków
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Magazyny   30.12.14 2:37

//Raindancer - nie musisz przewidywać wszystkiego, jeśli rozpiszesz dwadzieścia różnych możliwości wpływa to negatywnie na wynik akcji. Napisz wszystko biorąc pod uwagę jedną możliwość, ewentualnie dwie albo trzy. Łatwiej jest się wtedy zorientować w twoich działaniach, jak też nie trzeba się męczyć z czytaniem wszystkiego. Nie oczekujemy od ciebie że przewidzisz wszystko. Naprawdę, jedna możliwość + to w jaki sposób byś się ewentualnie bronił w zupełności wystarczy. Jeśli czegoś nie przewidzisz, trudno, zazwyczaj MG powie ci jak sytuacja wygląda i da ci szansę na obronę. Nie ma co przesadzać z długością postów bo to męczy zarówno ciebie, jak i czytających



Akcja Ari udała się, przez przeciwnik rzeczywiście był przygwożdżony. A przynajmniej tak się mogło wydawać. Kiedy usłyszał pytanie postawione przez Ari odpowiedział:
- Wybacz, nie mam zamiaru mówić ci gdzie on jest. Sama go sobie znajdź, gówniaro. Jego wyeliminowanie też nam nie pasuje. Dzięki niemu jesteśmy w stanie coś zarobić. A zresztą. Po co ci to wiedzieć skoro zaraz umrzesz? - w tym momencie w jego ciało wbiły się odłamki wystrzelone przez Raindancera. Było to bolesne uczucie, ale Ari też na tym ucierpiała. Kilka odłamków wbiło się jej w ręce, co zmusiło ją do puszczenia przeciwnika i cofnięcia się. Przeciwnik wykorzystał ten moment nieuwagi i uderzył ją z dużą siłą łokciem w brzuch. Sama siła odrzucenia wyrzuciła ją kilkanaście metrów w tył, gdzie zatrzymała się dopiero na ścianie budynku. Trzeba napomknąć że ta ściana znajdowała się kilkanaście metrów od miejsca w którym stał wcześniej przeciwnik. On znajdował się na skrzyżowaniu dwóch ulic, Ari zaś była na końcu jednej z takich uliczek. Jedyną drogą aby stamtąd wyjść było to miejsce z którego przyleciała wystrzelona z dużą siłą. Wbiła się ona w ścianę, ale nie przeleciała przez nią. Mimo to zostawiła ładne wgniecenie w ścianie. Miała teraz kilka mocno obite plecy i brzuch, co lekko utrudniało jej poruszanie. No, i w jej rękach było jeszcze kilka drewnianych odłamków.
Mimo to coś się jej udało zdziałać. Strzała wystrzelona przez Renee z dużą prędkością przebiła się przez kolano przeciwnika. Niestety, tylko kolano ponieważ odrzucając Ari zmienił on trochę swoją pozycją. Może to nawet lepiej dla magów? Ich przeciwnik był teraz przygwożdżony do miejsca w którym się znajdował, więc wykończenie go pozostawało kwestią czasu. Niespodziewający się niczego przeciwnik ledwo co był w stanie zasłonić się przed atakiem Raindancera. Użył on do tego przedramion obydwu rąk, składając je w znak "X" zablokował on rękę Nemi, jednak przez to sam nie posiadał wolnych rąk, Nemi zaś miała jeszcze drugą rękę wolną. Przeciwnik znalazł się w potrzasku.



Raindancer - mała rana otwarta na głowie, rana tłuczona na brzuchu. Pierwszy model kosztów MM
Ari - rana tłuczona na brzuchu, rana tłuczona na całych plecach, mniej więcej od 7 kręgu szyjnego (C) do pierwszego kręgu lędźwiowego (L) (Ściąga z numerami poszczególnych kręgów)
Powrót do góry Go down
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Magazyny   

Powrót do góry Go down
 
Magazyny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» 017. Licytacja magazynów
» Opuszczone magazyny
» Stare magazyny JTC

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Hargeon-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie