IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Targowisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Targowisko   08.11.14 17:11

Targowisko stanowi całkiem spory plac, idealnie wyrównany i zbudowany na planie trapezu. Wszędzie stoją jakieś stragany, do których ciągle pchają się ludzie w ogromnych ilościach. Poustawiane są one w około sześciu liniach po osiem sklepików każdy. Nie dziwne, skoro są tutaj takie tłumy jeśli każdy z nich oferuje coś ciekawego: jakieś bronie, zbroje, żywność... wszystko! Każdy ma na samej górze jakiś materiał w paski bądź inne wzorki. No cóż. Zostaje nam tylko obejrzenie tego, co jest ciekawego do sprzedaży i w jakich cenach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com
Gość





PisanieTemat: Re: Targowisko   13.12.14 10:54

Dziewczyna ruszyła w tę stronę, tak, jak powiedział jej ten przemiły pan w porcie. Nie wiedziała znowu w którą stronę miałaby się udać, więc zaczęła szukać za kimś, kto wyglądałby równie sympatycznie... Co może być trudnym zadaniem przy tych wszystkich zakazanych mordach, chociaż była już do nich przyzwyczajona. Nie z takimi się piło na pełnym oceanie.... Spojrzała na swoje dłonie, po czym podeszła do jednego ze stanowisk, pytając o wcześniej mniemaną gildię.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   14.12.14 21:20

Targowisko jak zwykle zatłoczone było zarówno kupującymi jak i sprzedającymi, którzy przekrzykiwali się próbując zrobić jak najlepszy interes.
Stoisko, do którego podeszła Syrena było mało oblegane gdyż sprzedawano na nim książki.
- A już myślałem, że ktoś przyszedł coś kupić. Proszę się udać w tamtą stronę. Gildia ma nad drzwiami rzeźbę przedstawiającą zezowatego osła, nie da się przegapić. - odpowiedział ze smutkiem staruszek siedzący za ladą gestem wskazując kierunek, w którym powinna się udać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Targowisko   17.12.14 19:13

- Właściwie, to mogę od pana coś kupić. O ile masz na stanie coś, co mnie zainteresuje.
Powiedziała to uśmiechając się lekko, próbując sama przeglądać książki, jakie wystawca miał an sprzedaż. Niby nie śpieszyło jej się nigdzie, chociaż czuła coś takiego wewnątrz, że powinna chyba już iść. Szkoda jej było jednak tego człowieka, który niestety nie potrafił na siebie zarobić. Jeżeli coś jej zaproponuje, zostanie i przemyśli całą sytuację, jeżeli jednak tego nie zrobi, po prostu uda się w stronę gildii.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   17.12.14 20:22

- Niestety wątpię bym miał coś co może panią zainteresować. Chyba, że interesuje się pani bio-społecznymi uwarunkowaniami i funkcjonowaniem ludzi z zespołem Zaniku Energii Magicznej? - odpowiedział z rezygnacją w głosie staruszek nawet nie starając się pokazać czegoś Sybelle.
W związku z tym magini ruszyła w stronę budynku "Dumm Esel". Tak jak powiedział starzec nad drzwiami była głowa osła, której nie dało się ominąć. Budynek nie prezentował się specjalnie okazale, bardziej przypominał domostwo średnio sytuowanego mieszczanina aniżeli budynek gildii kupieckiej.
Wewnątrz także nie robiła specjalnie dobrego wrażenia. Zaraz po wejściu widziało się jedno proste biurko, za którym siedział staruszek. I to było by wszystko w kwestii wystroju wnętrza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Targowisko   20.12.14 14:43

- No nic, trudno. Powodzenia!
Dziewczę powoli ruszyło w stronę mniemanej gildii, zanim nie zostało powitane przez osła, który patrząc z góry swoim zezowatym spojrzeniem zapraszał do środka. Sam budynek wydawał się dosyć biedny. Sybcia rozumiała, że to miasto portowe... Ale żeby gildia kupiecka wyglądała w ten sposób? Weszła do środka i nie mogła uwierzyć, że stało tam tylko biurko.
- Dobry!
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Targowisko   20.12.14 16:19

Przybycie postaci z: PORT TURYSTYCZNY - http://ftng.forumpolish.com/t259-port-turystyczny

Lilienne, widząc jak wygląda siedziba gildii, kiwnęła sama do siebie głową, jakby nagle coś zrozumiała. Dzięki informacjom, które dostała od urzędnika z kapitanatu nie miała raczej problemów z dotarciem na właściwe miejsce. Gdy tylko weszła do środka, usłyszała głos Belle. Najwyraźniej ta również dopiero co przybyła.
-Kochana, nie uciekaj tak ode mniee~. - zwróciła się do niej, podchodząc bliżej - Miałam dla ciebie spisaną drogę do tego miejsca. Och~, i widzę, że nie ma z nami naszego sympatycznego towarzysza z Lamia Scale~? Będziemy musiały go poszukać~.
Powiedziała, poklepując ją przyjaźnie po ramieniu, po czym dygnęła do staruszka. Jako że była osobą starszą od Belle, postanowiła zdjąć ciężar nudnej rozmowy z jej barków.
-Dzień dobry~. Jesteśmy z gildii Mermaid Heel i razem z gildią Lamia Scale przyjęliśmy zlecenie jakie wystawiono przez kogoś z tego miasta. Zadanie ochrony statku przed piratami, wynagrodzenie, jeżeli mnie pamięć nie myli, trzydzieści tysięcy klejnotów. Czy mógłby nam pan coś o nim opowiedzieć~? Oczywiście, jeżeli to pańska gildia wystawiła...
Mówiła głośno i wyraźnie, a na koniec zawiesiła głos, by staruszek mógł taktownie jej wejść w zdanie i odpowiedzieć.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   20.12.14 19:31

-Dzień dobry. - powiedział przerywając pisanie gdy do pomieszczenia weszła Sybelle i przywitała się. Już miał zacząć mówić coś jeszcze gdy w drzwiach pojawiła się druga Syrena.
- Aaa, to w tej sprawie. - powiedział z lekceważeniem po wysłuchaniu słów Lil. Wrócił też do swoich notatek nie poświęcając kobietom praktycznie żadnej uwagi. - Tak to nasza gildia wystawiła to zlecenie. Ci nieudolni marynarze, którzy użyczają nam swego okrętu i usług na to nalegali. Moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie, ale sami zebrali pieniądze na nagrodę to niech mają. Żadnych szczegółów nie znam. Pytajcie tych nieudaczników w porcie. - powiedział z ewidentnie wyczuwalnymi w głosie ignorancją, znudzeniem, a nawet złością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Targowisko   21.12.14 10:44

Lilienne, niezrażona najwyraźniej nieprzyjemnym tonem urzędnika, uśmiechnęła się do Belli, a ta mogła w jej oczach ujrzeć niemal chęć powiedzenia: "nareszcie to mamy!". Trzeba jednak przyznać, że pogardliwy ton staruszka był przykry. Nie tyle dla samych kobiet, co dla marynarzy. Kobieta uśmiechnęła się jeszcze szerzej:
-Dziękuję uprzejmieee~, jeśli to nie problem, to byłabym jeszcze wdzięczna za nazwę statku, imię jego kapitana i miejsce w którym okręt dokuje. I cel wyprawy, również, jeśli to nie problem~. Ach...~- westchnęła nagle, jakby coś sobie przypomniała i przyłożyła swoim zwyczajem palec do policzka, wlepiając oczy w powałę - I nie powinien pan w taki sposób wyrażać się o swoich żeglarzach, to bardzo niemiłe~. - powiedziała, przenosząc spojrzenie z sufitu i wpatrując się w twarz starca, jeżeli miała możliwość, to prosto w jego oczy - To też nie najlepiej świadczy o waszej gildii, skoro zatrudniacie nieudolnych ludzi, czyż nie~? Ktoś mógłby pomyśleć, że nie stać was na lepszych i że nie jesteście godnymi zaufania kupcami, skoro tak niefrasobliwie podchodzicie do ochrony transportu waszych towarów~.
Mówiła delikatnie, bez złośliwości w głosie, tak jakby serdecznie zwracała komuś uwagę na drobny błąd. Obróciła twarz ku Belle, a chociaż swoje słowa kierowała wyraźnie do niej, to mówiła na tyle głośno, by także staruszek usłyszał wyraźnie każde zdanie:
-Belle, kochanie~, spotkałam się z kapitanem Hugonem z Semchanacha i poinformował mnie, że parę dni temu poległa "legenda" tych mórz, pirat Barbarossa. Został pokonany przez jednego ze Świętych Magów... hmm~, hmmm~... chyba przez Siódmego, Hidetorę~. To oznacza, że teraz dosłownie wszyscy piraci będą chcieli przejąć tytuł "króla mórz" i będą częściej oraz bardziej agresywnie atakować statki. Wątpię, by piraci bali się Siódmego Świętego Maga, bo ten raczej nie zwróci uwagi na takich... drobnych awanturników. Nie może też być we wszystkich miejscach naraz. Ci żeglarze najwyraźniej są dość rozsądni i obowiązkowi, skoro wyczuli to zagrożenie i postanowili chronić towary swych klientów bez podnoszenia ceny transportu, samemu zbierając fundusze na wynajęcie nas.
Zauważyła. Nie wiedziała czy jej domysły były słuszne, chociaż taki obraz sytuacji wydawał jej się raczej rozsądny i składny. Chciała też nieco polepszyć obraz żeglarzy w oczach starca, który najwyraźniej nie darzył swoich najmitów zbytnią estymą.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Targowisko   21.12.14 19:14

Sybelle spojrzała w stronę blondynki, która wydawała się zainteresowana nauczeniem staruszka pewnej ważnej lekcji. Panna Mórz wyciągnęła jeden ze swoich pistoletów, lekko polerując jego metalowe części, bawiąc się spustem, kiedy lufa byłą wycelowana w stronę owego dziadka. Oczywiście ktoś z tak zręcznymi jak Sybelle rękami nie nacisnąłby za mocno na spust, jednak sam dziadyga o tym nie wiedział.
- W sumie to masz rację, Lillie. Nie powinni przecież być skąpi... A może to my powinnyśmy nauczyć go paru rzeczy, hm? NA przykład szacunku do kobiet~
Uśmiechnęła się z lekka szyderczo, poprawiając z lekka kapelusz. Miała nadzieję, że sama Lilka się nie przestraszy.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   22.12.14 0:40

Starzec cały czas notował coś na kartce nie zwracając specjalnej uwagi na słowa kobiety. Dopiero gdy zaczęła wytykać mu brak umiejętności raczył podnieść trochę głowę i spojrzeć nieprzyjemnie na Lilie.
- Kapitan McGduck pewnie jak zwykle szuka ludzi w porcie handlowym. Wszystkiego dowiecie się od niego. - powiedział z tym samym chłodem i lekceważeniem co wcześniej wracając do pisania.
Wydawało się, że rozmowa czarodziejek między sobą, chociaż ewidentnie skierowana do niego, zupełnie go nie obchodzi. Jednak w momencie, w którym młodsza Syrena wyciągnęła broń odłożył swe pióro i podniósł głowę.
Nie wyglądał teraz jak zwykły stary urzędnik. Na jego twarzy pojawił się groźny grymas, a spod zmarszczonych brwi biło wściekłe spojrzenie.
- Proszę odłożyć broń i natychmiast opuścić to pomieszczenie. - rzekł wyjątkowo spokojnie i stanowczo. Jednak poprzednie lekceważenie w głosie zostało teraz zastąpione przez zimną, realną groźbę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Targowisko   23.12.14 13:32

Lilie, ciągle się uśmiechając delikatnie, położyła dłoń na ramieniu Belle, gdy ta wyciągnęła broń. W końcu zareagował też kupiec, który wcześniej lekceważył obydwie kobiety.
-Spokojnie, nie ma powodu do nerwów ani gróźb, kochana~. Wiesz, że łamiesz mi tym moje delikatne serduszkooo~. Taka ładna, młoda i pełna wigoru dziewczyna jak ty, nie powinna się przejmować takimi drobnymi rzeczami~. A ten miły pan w końcu nam powiedział, gdzie mamy się udać, czyż nie? Dziękujemy pięknie i życzymy miłego dnia~! - obdarzyła starca najbardziej uroczym i sympatycznym spojrzeniem jakim dysponowała, ufając, że chociaż trochę poprawi mu tym wyrazem uprzejmości humor, sprawi że będzie mniej oschły i że zerknie odrobinę bardziej rozsądnie na to jak wygląda gildia i jak traktuje swoich najmitów (Pasywna: Reality Overwrite). W końcu może to nie była jego wina, że tak się zachowywał? Może miał akurat zły dzień? Albo niecierpliwił się opóźnieniami w dostawie? Powodów mogło być mnóstwo. - Chodź słońce~, mamy w końcu pracę do wykonania, a ja jestem już odrobinę zmęczona tymi poszukiwaniami. Jak sądzisz, będą mieli na statku leżaki? Mamy taką ładną pogodęęę~...
Mówiąc to, zacisnęła obydwie ręce ręce na przedramieniu Belle i przylgnęła do niej, po czym... zaczęła ją delikatnie wyprowadzać, kierując ku wyjściu. Wiedziała, że jej towarzyszka potrafi mieć wybuchowy charakter, dlatego wolała trzymać ją blisko siebie, by ta nie skrzywdziła staruszka.
Jeżeli obydwu kobietom udało się wyjść bez problemów (a raczej jeżeli Belle nie zdecydowała się walczyć z kupcem), to zagadnęła Złotą Damę:
-Skoro już wiemy gdzie jest nasz pracodawca, powinnyśmy odnaleźć naszego sympatycznego towarzysza z Lamia Scale, czyż nieee~? Jeżeli się nie mylę, to chciał iść do tawerny, będącej blisko miejsca, gdzie się z nim spotkałyśmy~. Któraś z nas jednak powinna też dogadać się z kapitanem McGduckiem, prawdaa~? Gdzie chcesz iść kochana~? Po naszego przyjaciela z Lamia Scale? Do kapitana McGducka? A może powinnyśmy się nie rozdzielać i razem pójść poszukać... Tach... hmm, hmm~... Tachikawy~? Dobrze zapamiętałam~? A może założymy, że również już znalazł kapitana i udamy się na statek?
Spytała zamyślonym tonem. Według Lilie były cztery opcje: 1. Lilie idzie do McGducka, Belle do Tachiego. 2. Lilie idzie do Tachiego, a Belle do McGducka. 3. Obydwie idą do Tachiego. 4. Obydwie idą do McGducka. Wybór którejś z nich pozostawiła swej towarzyszce i to ona miała mieć decydujące zdanie w tej kwestii. Dla Knox każde wyjście było równie dobre, konkretnie oraz wartościowe. Zrobi dokładnie to, co wybierze Belle.
Powrót do góry Go down


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Targowisko   21.08.15 0:42

Na zegarku wybija właśnie godzina 7:30, a mnie już zwalają z łóżka i każą się ubierać. Nieraz rodzice potrafią być naprawdę upierdliwi. Od pewnego czasu nie przebieram się w swoją ulubioną piżamę, bowiem i tak wiem, że zostanę obudzony w tylko jednym celu. Wybiegam więc praktycznie od razu po przemyciu twarzy i założeniu butów, chcąc mieć całą sprawę z głowy.
- Tylko nie zapomnij o bułkach! - krzyczy mama, w chwili, gdy mijam próg. Tak jakbym kiedyś o nich zapomniał. Przecież od dłuższego czasu gania mnie codziennie po artykuły spożywcze na śniadanie i ciągle mi przypomina o tych nieszczęsnych bułkach. Logicznym jest, że musiałem kiedyś o nich zapomnieć i teraz będzie mi to wypominać do końca życia. Ciekawe tylko czy do końca mojego czy do końca swojego.
"Jak myślisz, mamo, kto pierwszy z nas umrze?" - czasem zadaję sobie tego typu mroczne i filozoficzne pytania. Często też przychodzi mi rozmyślanie o śmierci. Nie daję się jednak opanować złym i negatywnym emocjom i myślom, więc szybko odganiam od siebie to co zbędne i kieruję swe kroki w kierunku targowiska w swoim rodzinnym mieście - Hargeonie. Jest to miasto portowe, więc zapewne znowu natrafię na kramy z rybami. Cóż innego mógłbym tu kupić? Praktycznie wszystko, jednak to ryb tutaj jest najwięcej. Nie licząc oczywiście różnych dziwnych magicznych przedmiotów za niebotycznie wielkie kwoty - zabawki dla bogatych magów. A ja niestety nie jestem bogatym magiem. W sumie nie jestem nawet magiem, chociaż potrafię używać magii. W sumie czuję się jak jakich chłopiec na posyłki, a nie mag.
"Czym to się w zasadzie różni? Teraz posyłają mnie rodzice po bułki. Jak dostanę się do gildii, to będą mnie posyłać obcy ludzie do zabijania smoków."
Może trochę przesadzam, ale to moje myśli i moje wyobrażenie dotyczące pracy maga i nikt mi do głowy nie zagląda, a do póki tego nie robi mogę sobie pozwolić na taką ekstrawagancję. Ruszam więc pędem w stronę targowiska. Pragnę to załatwić tak szybko jak się da i wrócić jeszcze na jakiś czas do łóżka. Rodzice nie są najlepszymi kucharzami i z reguły przygotowanie śniadania zajmuje im więcej niż przeciętnemu człowiekowi, więc będę miał jakieś pół godziny, może godzinę spokojnego snu zanim znowu zwalą mnie z łóżka i każą jeść to co przygotowali. Nie to, żebym wybrzydzał, jednak pięciogwiazdkowym posiłkiem tego nazwać nie można. Po chwili jestem już w pobliżu targowiska. Rozglądam się więc za jakimś kramem z żywnością. Spodziewam się zobaczyć przynajmniej kilka takich kramów, chociaż kto wie? Może ludzie już nie muszą jeść i handlowcy zbankrutowali? Może nawet bym się ucieszył z takiej wizji, gdyby nie fakt, że mnie osobiście głód trochę by przeszkadzał.
"Jak znowu będzie ryba to się porzygam."
Z tą myślą zwracam szczególną uwagę na krami, gdzie nie sprzedają ryb, dokonując wstępnej selekcji. Jestem pewien, że przyjdzie mi znowu za śniadanie zapłacić z własnych oszczędności.
"Co za niefart ..."
Wzruszam ramionami i zaczynam szukać pożywienia. Czuję się trochę jak drapieżnik na polowaniu, z tym wyjątkiem, że dokonuję wstępnej selekcji mojego porannego menu. Ziewam. Jestem zmęczony i znudzony, więc w mojej obecnej sytuacji jest to nad wyraz zrozumiałe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   23.08.15 21:35

Na straganach w dzień targowy żadnych rozmów się nie toczy. No bo kto to widział by kapusta czy inne produkty spożywcze gadały.
Spory harmider natomiast panował w okół straganów. Z jednej strony kramarze przekrzykiwali siebie nawzajem i klientów zachwalając swoje towary, a z drugiej strony klienci plotkowali i próbowali negocjować ceny, a ponieważ było ich multum to jazgot był ogromny.
Przeciskając się przez tłum ludzi ku straganowi piekarza młodzieniec usłyszał nagle męski głos.
- Ludzie złodziej! Ktoś mi ukradł portfel!
Niemalże wszyscy, którzy byli w pobliżu zaczęli łapać się za kieszenie sprawdzając czy ich gotówka jest na swoim miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Targowisko   24.08.15 23:18

"Czemu to spotyka właśnie mnie?"
Myślę i wyobrażam sobie siebie jak strugam bohatera. Jak rzucam się w szaleńczą pogoń. Doganiam wroga, który okazuje się mega potężnym magiem, z którym staczam pojedynek. Oczywiście, jako główny bohater tejże opowieści, to ja wygrywam. Mag ten wyrwał bogatemu przechodniowi portlef z milionem klejnotów. Nagle wszyscy mi gratulują ...
"Hmmm ..."
Aż tu nagle uświadamiam sobie, że tak na prawdę przeciwnik nie był wcale aż tak potężny. Praktycznie nie potrafił walczyć, a to ja jestem tak słaby, że męczyłem się z nim przez parę godzin. I że tak na prawdę nie ukradł miliona tylko potrzebował na chleb, bo jest tak beznadziejny, że łatwiej mu okraść ludzi niż wykonać jakąś porządną misję.
"Wygranie z kimś takim to totalna porażka ... Zwłaszcza w tak kiepskim stylu."
Chociaż niewątpliwie scenariusz byłby zupełnie inny. Biegnąc za przeciwnikiem wpadłbym pewnie w tyłek jakiejś tłustej baby, która pojawiłaby się ni stąd ni zowąd i tym samym pokrzyżowała moje bohaterskie zapędy. Potem odbiłbym się od tej niezwykle elastycznej poduszki, upadłbym na ziemię, doznałbym wstrząsu mózgu, a potem byłbym zmuszony wysłuchać tych wszystkich obelg jaki to ja jestem zboczony i powinni mnie zamknąć w jakimś zoo z napalonymi zwierzętami, które tylko czekają na takiego kogoś jak ja, by móc mu "zrobić dobrze".
"Chyba sobie ... heh"
Oczywiście skończyłoby się na zamknięciu mnie do więzienia, długoletnim procesie, po którym musiałbym sprzedać swoją nerkę i wiele razy swojego "ptaszka" by spłacić odszkodowanie za straty moralne jakich doznała moja "ofiara". Jednak to jeszcze nie koniec. Na samym końcu bowiem zjawiłby się mąż "ofiary" i nieźle by mi przetrzepał skórę za dobieranie się do jego tłustej małżonki. Sam pewnie zabawiałby się na boku z jakimiś młodymi pannami, ale okładając mnie pięściami wspominałby jak to bardzo kocha żonę i jak to musi bronić jej honoru.
"Co za porażka :D"
Mimowolnie się uśmiecham i śmieję z własnej wizji, którą mój mniej lub bardziej chory umysł zdołał wytworzyć. W sumie zawsze podejrzewałem siebie o jakieś choroby psychiczne. Jaki normalny człowiek daje się wygonić z domu o 7:30? Żaden. Z tego wynika, że obecny świat musi być zdrowo szurnięty, bo o tak wczesnej porze jest tutaj tyle ludzi. Teraz jednak nie mam czasu by o tym głębiej myśleć. Trzeba działać i pomóc nieszczęśnikowi. Chętnie bym poczęstował zgromadzonych tutaj ludzi swoimi kulami ognia, jednak wątpię, by cokolwiek to dało oprócz straconych sił magicznych. Trzeba więc improwizować. Próbuję więc biec do miejsca, w którym usłyszałem męski głos. Mam nadzieję, że nie będzie na tyle nierozsądny, żeby biec samemu za napastnikiem.
"Kogo ja oszukuję?"
Idąc drogą dedukcji, nie będę mógł mu zwrócić jego pieniędzy nawet jeśli złapię złodzieja, jeśli nie będę wiedział jak wygląda, ale i tak pewnie "pokrzywdzony" ma to gdzieś i właśnie goni za złodziejem. Zrobiłbym więcej, jednak za bardzo nie wiem co. Jest to moje pierwsze spotkanie z kradzieżą, więc za bardzo nie wiem co robić w takich przypadkach. W sumie to dziwne, bo z tego co kojarzę, w moim mieście często dochodzi do kradzieży to cud, a może i przekleństwo, że wcześniej nie byłem świadkiem "podobnego widowiska". Czuję się jak na premierze nowej sztuki w jakimś teatrze. Chociaż, nie wiedzieć czemu ... bardziej przypomina mi to kabaret.
Sorka, matulko. Śniadanko będzie musiało poczekać.


Ostatnio zmieniony przez Iwaru dnia 24.08.15 23:20, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : Poprawka literówki.)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   27.08.15 20:29

Próba przebicia się przez tłum biegiem była całkiem rozsądnym pomysłem ale niestety średnio wykonalnym. Ludzie nie tyle sparaliżowani strachem po okrzyku nieznajomego co zajęci sprawdzaniem stanu i posiadania swoich portfeli stali w miejscu i nie dawali chłopakowi wielkiego pola manewru. Było to trochę jak próba przebicia się pod scenę w trakcie koncertu rockowego czyli mega trudne. Na szczęście skuteczna była ta sama metoda czyli łokcie i szukanie luk.
Dzięki temu już po kilku metrach, których pokonanie jednak zajęło trochę czasu udało mu się dostać na względnie wolną przestrzeń. Jednak nie dostrzegł nikogo kto wyglądał na podejrzanego kieszonkowca ani też nikogo kto wyglądałby na okradzionego biedaka. Czyli pościg za widmem musiał trwać dalej.
W trakcie gdy gnał dalej po targowisku wśród coraz mniejszego tłumu dostrzegł przed sobą trójkę gwardzistów wyposażonych tradycyjnie w pasiaste kaftany, hełmy i halabardy. Wyglądali jak gdyby także byli zajęci poszukiwaniami złodzieja. Co więcej wyglądali nawet jakby już go odnaleźli w postaci biegnącego Yosu, bo zaraz gdy go dostrzegli wycelowali w jego stronę broń i stanęli mocniej na nogach.
- Stać w imieniu prawa. - wykrzyknął jeden z nich, najwidoczniej najstarszy stopniem w kierunku młodzieńca, a potem nie czekając na jego reakcję przystąpił wraz ze swymi ludźmi do ataku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Targowisko   27.08.15 22:27

"Czy już wspominałem, że mam dzisiaj okropnego pecha?"
Pytam sam siebie w krainie swoich myśli. Odpowiedź jest oczywiście twierdząca. Cóż innego mogłoby mnie zaprowadzić w to miejsce, jeśli nie pech? Teraz mam przed sobą napalonych gwardzistów biegnących w moją stronę. Mógłbym wykonać całkiem długi wywód z uwzględnieniem politycznych aspektów władzy, którą ci gwardziści powinni reprezentować, ale nie mam na to zwyczajnie czasu. Wystarczy mi zauważenie jednej prostej zależności. Jeśli chcieliby mnie zabić bez procesu to zrobiliby to nawet jeśli bym się poddał. Natomiast, jeśli chcieliby mnie zatrzymać, w celu doprowadzenia przed oblicze wymiaru sprawiedliwości, to zrobiliby to nawet jeśli bym walczył. Odpowiedź jest więc prosta ...
"Walczyć!"
To jedno słowo wystarczy by w moich rękach pojawił się najdziwniejszy płomień jaki prawdopodobnie ci gwardziści mieli szansę kiedykolwiek podziwiać - cały złoty.
"W co ja się wpakowałem?"
Wykonuję rzut prawą ręką i rzucam kulę ognia w kierunku gwardzisty nadbiegającego z lewej strony. Oczywiście staram się trafić. Następnie wykonuję rzut lewą ręką i druga kula ognia leci w kierunku prawego gwardzisty. Mam świadomość, że najprawdopodobniej tracę tylko czas i energię, jednak po części liczę jednak na uśmiech losu. Podobno każdy człowiek rodzi się ze swoistym limitem szczęścia, który pomaga mu w trudnych chwilach, jak np. wyjście cało z opresji. Ja całe życie miałem pecha, więc może chociaż raz dla odmiany dopisze mi szczęście?
- O co chodzi? - pytam, wystawiając ręce do przodu, tworząc tym samym gardę. Wiem, że w razie jakby co, moje pięści przegrają z ostrą bronią przeciwnika, jednak liczę także po części na moją sprawność fizyczną. W oczach pojawiają mi się światełka i wydaję się być teraz osobą niezwykle zdesperowaną. Zwierzyną złapaną w sidła i walczącą o życie. Może gwardziści jednak mi odpuszczą, widząc jak bardzo nieszczęśliwy i zdeterminowany jestem?
"Kogo ja oszukuję ..."

MM: 3000 - 500 - 500 = 2000
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   29.08.15 20:32

Iwaru zdecydowanie zbyt pesymistycznie podchodził do kwestii swego szczęścia. Przecież gdyby był go całkiem pozbawiony to odległość między nim, a strażnikami porządku byłaby mniejsza i zanim zdążyłby przeprowadzić całą analizę sytuacji zostałby aresztowany. Jednak biorąc pod uwagę, że został niemalże siłą wywleczony z łóżka o bestialskiej porze i natychmiastowo zagoniony do pracy można mu tą odrobinę defetyzmu wybaczyć.
Przechodząc jednak do kwestii szczęścia to gdy tylko chłopak przywołał swój złoty płomień cała trójka gwardzistów zatrzymała się w miejscu jakby spojrzeli w oczy Meduzy.
- On jest magiem!
- I co z tego? To nie daje mu prawa kraść. Brać go! - odparł na okrzyk jednego z podwładnych dowódca, a zaraz potem ruszył ponownie do ataku. Ruszył do samotnego ataku ponieważ jego ludzie za sprawą ataku chłopaka stanęli w płomieniach. - Ty potworze! Zapłacisz mi za to! - dodał przekrzykując pełne cierpienia wrzaski swoich ludzi. Dodatkowo uniósł do ataku swoją halabardę i nie wyglądało na to by w tej chwili miał zamiar brać jeńców.
I o to objawił się kolejny przejaw szczęścia jakim dysponował młody mag, bo dzięki swej wrodzonej szybkości i akrobatycznym zdolnościom zdołał uniknąć ataku i odskoczyć kilka metrów tak by znaleźć się poza zasięgiem broni strażnika. Na jego szczęście nie miał za plecami żadnego straganu, w który wpadając straciłby równowagę czy jakiegoś ludzia, bo wszyscy uciekli gdy tylko wywołał płomienie. Niestety płonący mężczyźni zorientowali się już, że złoty ogień nie zadaje im obrażeń i także ruszyli z bronią gotową do ataku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Targowisko   29.08.15 21:40

Szybko dokonuję analizy sytuacji. Znając właściwości swojej magii, wiem, że ... (teraz ukryta treść, by nikt nie podglądał :D)

Zatem, czekam aż ogień sam wygaśnie. Jeśli tak się nie stanie, to wygaszam go samodzielnie.
- Rozwiążmy sprawę pokojowo - uśmiecham się, wychodząc z tą niecodzienną propozycją. Oczywiście ciągle jestem czujny i gdy tylko widzę nadchodzący atak, próbuję zrobić unik. Może to nie być wcale łatwe zważywszy, że przeciwników jest trzech a ja jestem sam. Dodatkowo próbuję mówić, a nie testowałem jeszcze swojej wielozadaniowości - Nie jestem złodziejem.
Pragnę, by ugaszenie przeze mnie płomieni było odebrane jako akt dobrej woli i skłonienie do dialogu. Można powiedzieć, że próbuję iść przeciwnikom na rękę, bowiem jako mag mam pewną przewagę. Przynajmniej oni tak sądzą. Ja jednak nie wiem dokładnie jak działa moja magia w starciu z takim przeciwnikiem jakim są gwardziści. Próbuję ukryć swoje zdenerwowanie i niepewność, jednak mam przeczucie, że mi nie wychodzi mi to zbyt dobrze. Jeśli moja magia zawiedzie, co jest bardziej niż pewne, zważywszy na to, że nawet nie mam zamiaru jej używać, to na pewno nie uda mi się pokonać tego przeciwnika. Odwołuję się do ich zdrowego rozsądku. Chyba chcą mnie przesłuchać? Zaprowadzić przed sąd? Zagwarantować uczciwy proces? W każdym razie, nie powinni mnie zabijać.
- Widzicie? - pytam, jeśli tylko mam okazję - Zdjąłem z was płomienie. Jesteście już bezpieczni - ponownie się uśmiecham.

MM: 2000 (- 200 - 200 = 1600 <- jeśli zmuszony byłem ugasić płomienie samodzielnie; w przeciwnym razie bez zmian)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   31.08.15 23:09

Biegnący na pomoc swemu dowódcy strażnicy nawet nie zauważyli, że ogień stworzony przez chłopaka wygasł pozbawiony "paliwa". Zobaczył to jednak Iwaru co pozwoliło mu ocenić lepiej sytuację i dowiedzieć się co nieco na temat swoich rywali.
Nie za bardzo jednak pomogło mu to w obecnej sytuacji. Był otoczony przez trzech uzbrojonych mężczyzn, którzy nie przejawiali najmniejszych wyrazów wdzięczności za fakt iż nie spłonęli. Wręcz przeciwnie. Pałali żądzą mordu czemu wyraz dawali wymachując swoimi broniami w stronę Iwaru zupełnie nie zwracając uwagi na jego słowa. Jednak prawie przed każdym takim atakiem udawało mu się wykonać unik. Ale bierna postawa jaką przejawiał nie dawała mu raczej dużych szans na dożycie do mamusinego śniadania. Już teraz chociaż starał się jak mógł miał poprzecinane ubranie w wielu miejscach, a na rękach i policzku nawet ciało. Na szczęście cięcia nie były głębokie i nie zagrażały życiu. Przynajmniej nie bezpośrednio.


Masz wciąż 2000MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Targowisko   01.09.15 17:47

Adrenalina sprawa, że chwilowo nie czuję bólu z ran, które mi zadali. Potrafię także lepiej oszacować sytuację. Szybko zauważam, że moja bierność jest niebezpieczna, głównie dla mnie samego, bo zaraz zostanę zadźgany i pocięty jeśli czegoś dobrego nie wymyślę. Widzę także, że przeciwnicy nie są tak sprawni jak ja, zwłaszcza jeśli chodzi o walkę wręcz, bowiem nadzwyczaj długo udaje mi się unikać ataków ich halabard. Mogę więc założyć, że nie będą także tak szybcy jak ja. Mam dwie opcje, a właściwie to trzy. Walczyć, poddać się lub uciekać. Unikając kolejnych ataków, analizuję sytuację. Poddanie się oznacza śmierć, bowiem ci kolesie nie są skorzy mi odpuścić. Walka może być bardzo trudna. Po pierwsze, jest trzech przeciwników, a nie wiem czy potrafiłbym skupiać się na obronie i na ataku jednocześnie. Teraz co prawda jakoś wychodzi, jednak to i tak zbyt ryzykowne. Po drugie, przeciwnicy nawet jeśli nie są tak szybcy i zwinni jak ja, to pewnie przeszli specjalny trening wytrzymałościowy, więc samymi pięściami mógłbym z nimi nie wygrać. Prędzej umarłbym przez swoją własną kondycję, a raczej przez jej brak niż położyłbym tych trzech ludzi. Po trzecie, to w końcu siły porządkowe królestwa, więc pokonanie ich oznaczałoby dla mnie dodatkowe kłopoty w postaci większej ilości gwardzistów. Ucieczka wydaje się wyjściem prawie idealnym, bo wykorzystuję swój atut szybkości, którym gwardziści nie grzeszą, więc prawdopodobnie będę w stanie im uciec. Dodatkowo, mają halabardy, hełmy i kaftany, więc pogoń może ich dodatkowo zmęczyć. Mogę także się ukryć i przeczekać lub niepostrzeżenie przedostać do odpowiednich "punktów kontrolnych". Mogę także po drodze spotkać jakiegoś sojusznika, który pomógłby mi w walce albo raczej w negocjacjach, bowiem nie zależy mi wcale, żeby skopać tym gościom tyłki. Armia królestwa wcale nie jest moim wrogiem i gdyby nie fakt, że próbuje mnie zabić, nie miałbym do nich nic a nic. Kolejnym argumentem jest to, że mam dokąd się udać. Oczywiście tym miejscem nie jest mój własny dom, bowiem tak i tak nie byłbym wystarczająco bezpieczny. Zamierzam przedostać się do siedziby gildii Lamia Scale. Zawsze bowiem chciałem tak zajrzeć, popatrzyć na zgromadzonych tam magów i może zamienić z kimś słówko. Jednak nigdy nie byłem zbyt odważny, by to zrobić. Teraz na brak odwagi nie mogę narzekać, bowiem to właśnie odwaga powoduje, że unikając kolejnych cięć i pchnięć, jeszcze żyję. Może mi pomogą. Kto wie?
- Taktyczny odwrót! - krzyczę, unikając ostatnich ataków i tworząc kulę złotego ognia w ręku. Następnie, błyskawicznie staram się uderzyć jednego z gwardzistów kulą ognia w brzuch (atak wręcz). Może Złoty Płomień nie spali skubańca, ale specyfika użytego zaklęcia pozwoli mi odepchnąć cel (oczywiście jeśli trafię) na kilka metrów, co otworzy mi drogę "do wolności". Jeśli to się uda, chociaż znając moje szczęście ... Jeśli to się uda, to biegnę przed siebie, starając się uciec przed gwardzistami. Mam nadzieję, że posługują się swoją bronią tak samo beznadziejnie w walce wręcz jak i w walce na odległość.
"Można rzucać halabardą?"
Nie chciałbym bowiem dostać jakimś, za przeproszeniem, gównem w plecy. W sumie na usta nasuwają mi się różne inne gorsze wyrazy, ale nie wypowiadam ich nawet w myślach. Nie chcę zbrukać swojej czystej duszy takim dziadostwem, więc po prostu uciekam, licząc na moje wątpliwej jakości szczęście. Pomagam szczęściu jednak uważnie się rozglądając i próbując opracować kolejny ruch. Kierunek biegu wybrałem na ślepo.

MM: 2000 - 500 = 1500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   02.09.15 23:57

Zmiana postawy z biernej na bardziej aktywną w żaden sposób nie wpłynęła na żarliwość ataków strażników, którzy wciąż wymachiwali swą bronią jeden nie zwracając uwagi na drugiego. Każdy z nich chciał "wykazać się" usieczeniem na środku targu młodego chłopaka.
Dopiero kolejny atak ognistą kulą zrobił na nich wrażenie ale mało pozytywne. Odepchnięty w ten sposób gwardzista zapłonął na krótką chwilę złotym ogniem ale szybko ponownie zgasł co tym razem nie uszło uwadze ani jego ani jego towarzyszy. Nie zmieniło to jednak faktu, że chcieli oni zarąbać Iwaru i robili to teraz coraz bardziej zajadle i gdyby nie stary, dobry odwrót na z góry upatrzone pozycje leżałby on teraz w kałuży własnej krwi rozmyślając co zjedzą na śniadanie jego rodzice skoro nie dostarczy im na nie bułek.
I zaczęła się swoista zabawa w berka, w której to nie jeden gonił kilku, a kilku goniło jednego. I to ten jeden prowadził i wydawałoby się, że uda mu się zbiec przed pościgiem gdy nagle na teren targowy zaczęli wypadać kolejni żołnierze zaalarmowani przez wszystkich, którzy stąd uciekli o tym co się tu dzieje. I Ci żołnierze także nie zamierzali dawać Iwaru wielkich szans na wypowiedzenie i dołączali do pościgu. Na całe szczęście chcieli raczej złapać go żywcem, bo nie przejawiali tak zabójczych intencji jak pierwotna trójka.
I gdy wreszcie 15 osobowy oddział zdołał zapędzić młodzieńca w kozi róg co przy takiej przewadze liczebnej nie było wielkim wyzwaniem wydarzył się kolejny mały cud. Najpierw rozległ się wystrzał z pistoletu, a potem przed nogi otoczonego z trzech stron (bo za plecami miał tylną ścianę straganu) przez straż chłopaka upadł związany i zakneblowany mężczyzna, który sądząc po ilości siniaków miał znacznie większego pecha niż uważał, że ma Iwaru. Dodatkowo gdzieś za nim pojawił się wysoki, kamienny filar, na którym stała jakaś postać. Nie można jej było jednak rozpoznać z pozycji chłopaka, bo ustawiła się tak, że ostre, słoneczne światło raziło po oczach. Pogoń jednak musiała stać w lepszym miejscu, bo gdy dostrzegła kto przerwał ich akcję "pochwycenia złoczyńcy" natychmiast zwolniła i jakby struchlała.
- Ktoś mi wyjaśni co się tutaj dzieje? - rozległ się kobiecy głos ze szczytu filaru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Targowisko   03.09.15 10:52

Siadam i opieram się plecami i ścianę straganu. Zamykam oczy i rozmyślam o tym co się zdarzyło. Nie mam w sumie już nic do stracenia. Jeśli będę zmuszony do "walki" to zapewne ją przegram, jeśli mag, który właśnie się pojawił mi nie pomoże. Oczywiście nie jestem pewny, że kobieta, która właśnie zaczęła dość głośno, biorąc pod uwagę odległość z jakiej dolatywał jej głos, jest magiem, ale filar, który widziałem przez parę sekund nie wydawał się zjawiskiem naturalnym. Nawet nie przyjrzałem się temu co spadło z nieba, więc nie byłem w stanie stwierdzić, że to był człowiek. Cały ten czas, gdy byłem otaczany, myślałem jakim to cudem trafiłem do tego miejsca, które okazało się ślepym zaułkiem, pułapką. Jednak teraz jak o tym myślę, to dochodzę do wniosku, że to być może była sprawka maga. Jakaż to magia wyrządziła mi taką krzywdę. Mógłbym posunąć w swoich rozważaniach filozoficznych do stwierdzenia, że tą magią była godzina 7:30 i "rozkaz" rodziców, by wybiec z domu i kupić bułki i inne potrzebne artykuły spożywcze na śniadanie. Nawet nie pamiętam, kto mi go (rozkaz) wydał. Jednak nie powinienem zwalać całego swojego pecha na rodziców, których niewątpliwie na swój sposób kocham, tak więc filozoficzną teorią o tym, że moja wyjątkowo dziwaczna i trudna sytuacja jest winą mamy lub taty zostaje z miejsca odrzucona, gdy tylko się pojawia. W sumie ciekawe co tam u nich słychać? Minęło już trochę czasu odkąd wybyłem do "spożywczaka". Nie potrafię określić ile, ale nogi mnie tak nawalają, że pewnie z 6 lub 8 godzin ciągłego biegania i uciekania tym przebrzydłym gwardzistom. Czy przez ten czas któryś z rodziców udał się po zakupy? To w sumie byłaby jakaś nowość, bo do tej pory to ja chodziłem po żywność. Chciałbym zobaczyć ich miny, gdy się dowiedzą, że będą musieli iść po zakupy. Chciałbym zobaczyć jak się targują z tymi wszystkimi krzykliwymi (bo krzyczą, nawołując klientów) kupcami. Chociaż zapewne, znając swoje szczęście, zobaczyłbym raczej ich wrogo wyglądające, surowe i groźne miny i potrząsanie głowami, świadczące o tym, że mają syna nieudacznika.
"Chrzanić to!"
Nie będę z tego powodu rozpaczał. Rodzice pewnie mi wybaczą i dadzą drugą szansę. Nie będą mieli wyboru, chyba, że sami chcą chodzić codziennie rano do sklepu po zakupy na jedzenie. Po południu z resztą też, bo trzeba zrobić zakupy na obiad i wieczorem - na kolację. A teraz ja jestem tutaj, wśród bardzo dziwnych ludzi. Siedzę oparty plecami o stragan, który pojawił się znikąd. Próbuję odzyskać trochę sił i mocy magicznej, której ubyła mi już połowa.
"Jaki niefart."
Odpoczywając ile się da, nudzę się, więc gram sobie w myślach w remika przeciwko jakiemuś przygłupowi, którego tylko moja chora głowa zdołała wymyślić. Przeciwnik zaczyna grę z 14 kartami w ręce. Od razu wykłada dwa sekwensy:
- 10 Kier, Walet Kier, Dama Kier
- As Kier, As Pik, As Karo
Liczba punktów się zgadza. Czysty sekwens także jest. Niewątpliwie może tak zrobić. Następnie wywala 3 Trefl. Oczywiście mnie ta karta bardzo by się przydała. Mam 4 Trefl i 5 Trefl i z 3 miałbym czysty sekwens. Cóż, muszę podciągnąć kartę. Ciągnę i 2 Trefl.
"Szlag!"
Mam w ręce: 2 Trefl, 4 Trefl, 5 Trefl, 2 Asy Trefl, 7 Kier, 8 Kier, Damę Kier, Damę Karo, Damę Pik, 2 2 Karo, 3 Karo, 3 Pik. Być może mogę to wygrać, jednak będzie to niewątpliwie bardzo trudne. Kogo ja oszukuję. To prawie, że niewykonalne, bo zapewne przeciwnik ma na ręce ze 2 Jokery, tylko się z nimi kryje. Sam bym tak zrobił, jeśli bym miał takie ustawienie kart. Nie ma co za dużo pokazywać przeciwnikowi. Tylko tyle ile trzeba. Wywalam jedną 2 Karo i rozpaczam nad tym, że nawet w wytworzonej przeze mnie rzeczywistości jestem skończonym cieniasem i nie potrafię nawet pokonać przeciwnika, którym de facto sam steruję. Zatem już totalnie mi odbiło, skoro gram sam ze sobą, w chwili, gdy jestem prawdopodobnie zarzynany jakąś halabardą. Cóż, czego można było się spodziewać po kimś, kto wstaje o 7:30? Choroba psychiczna, jak nic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   06.09.15 0:10

- Pani Neva. Proszę się nie wtrącać. Właśnie dopadliśmy tego złodziejaszka, który buszował po targowisku. W dodatku jest magiem i zaatakował moich ludzi. - odezwał się po krótkiej chwili w dość arogancki sposób jeden ze strażników, który miał w sobie najwięcej odwagi albo głupoty, bo wszyscy jego towarzysze lekko się wzdrygnęli gdy usłyszeli jak zwraca się do kobiety. Był to ten sam mężczyzna, który dowodził patrolem, na który początkowo wpadł Iwaru i od którego wzięły się te wszystkie problemy.
- Aguria-Neva jeśli już. - powiedziała w bardzo życzliwy sposób kobieta zeskoczywszy z filaru tuż obok skrępowanego mężczyzny, którego wcześniej zrzuciła. - Czyli według was ten tutaj przestraszony, mały chłopczyk jest tym wielkim kieszonkowcem, który umyka wam od tygodni i do złapania, którego prosiliście mnie o pomoc? A kim w takim wypadku jest ten jegomość pod waszymi stopami? - ponownie serdecznie odezwała się stając obok wygadanego gwardzisty tak by oboje patrzyli na tę samą scenę czyli spętanego pechowca i dziwnie zachowującego się młodzieńca.
- Eeee. No więc... - brakło słów facetowi ale to i tak nie miało znaczenia, bo kobieta już go nie słuchała i kierowała swe kroki w stronę podejrzanego o szaleństwo chłopaka.
- Witaj. Jestem Zoe Aguria-Neva. Należę do gildii Lamia Scale. A ty kim jesteś? Może opowiesz mi co się tutaj stało? - zaczęła mówić do Iwariego (chyba tak się odmienia) kucając by mieć twarz na tym samym poziomie co on i wyciągając skądś cukierka, którego mu wręczyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Targowisko   06.09.15 1:10

Otwieram oczy, gdy tylko słyszę, że owa kobieta zaczyna do mnie mówić. Widać próbuje mnie przesłuchać i skłonić do mówienia wręczając jakiegoś cukierka, jak jakiemuś małemu dziecku. To pewne, że uważa mnie za totalnego i do tego przestraszonego smarkacza, co potwierdziła określając mnie mianem "chłopczyka" - to słowo oczywiście zdołałem usłyszeć, w chwili, gdy mój przeciwnik właśnie kolejny raz ograł mnie w remika. W innych okolicznościach pewnie bym się uniósł swoją dumą. Jednak obecnie nie byłoby to zbyt miłe, zważywszy na fakt, że w ogóle mogę się unosić czymkolwiek i łapać mniej lub bardziej świeże, w zależności od miejsca, gdzie aktualnie się znajduję, powietrze. Żyć czy coś w ten deseń. Ciężko mi to określić, ale chyba mógłbym skończyć z halabardą w głowie, brzuchu lub w tyłku, w zależności od preferencji seksualnych głupich, niezrównoważonych strażników. Kto wie do czego byliby zdolni i co by ze mną zrobili, gdyby nie moja Wybawicielka. Bardzo szybko przychodzi mi do głowy ten tytuł określający tą osobę, jednak nie zamierzam stosować go w konwersacjach, bowiem nie chcę powodować zakłopotania i głupio mi jest używać tego słowa.
- Niestety lekarz zabronił mi jeść słodyczy - mówię, wyciągając rękę w geście "odtrącenia" - Jestem Iwaru. Zostałem wysłany z tajną misją przez któregoś z moich rodziców, nie pamiętam dokładnie. Celem tej misji było pozyskanie jedzenia na dzisiejsze śniadanie - udaję, że relacjonuję przebieg rzeczywiście jakiejś ważnej misji. Ot, to tylko styl literacki - Po drodze do "spożywczaka" ktoś zawołał o pomoc. Złodziej! Złodziej! Postanowiłem raz w życiu spełnić dobry i bezinteresowny uczynek i złapać złodzieja. Natrafiłem na patrol, tych ... - wskazuję na dowódcę - Nie dali mi wyjaśnić i mnie zaatakowali. Spanikowałem i próbowałem się bronić. Ale Pan się myli - zwracam się bezpośrednio do kapitana - Nie jestem magiem. Ot, zwykłe sztuczki. Zasłona "dymna". - biorę wdech i robię wydech, kontynuując - Doznałem ran w walce, ale udało mi się uciec. Niestety pomyliłem drogę i wpadłem na ten ... stragan. Zlecieli się jak sępy. Nie wiem co by się stało, gdyby nie Pani, Wybawicielko - a jednak używam tego słowa - Ale mój odbyt mógłby tego nie wytrzymać, rozpychany przez ich "miecze". Myśli Pani, że byliby do tego zdolni?
Swoją wypowiedź staram się tak formować, by nie wychylać się zbytnio. Nie chcę bowiem, by ktokolwiek zobaczył we mnie posługującego się niebezpieczną magią, potężnego maga, którym niewątpliwie nie jestem i pewnie nigdy nie będę, ani tym bardziej uzależnionego od gejowskich bdsm-bukkake-pornosów nastolatka, którym też nie jestem. Moje preferencje skierowane są bowiem w stronę płci przeciwnej, jeśli chodzi o te "sprawy".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Targowisko   

Powrót do góry Go down
 
Targowisko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Targowisko
» Targowisko

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Hargeon-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie