IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Targowisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Targowisko   08.11.14 17:11

First topic message reminder :

Targowisko stanowi całkiem spory plac, idealnie wyrównany i zbudowany na planie trapezu. Wszędzie stoją jakieś stragany, do których ciągle pchają się ludzie w ogromnych ilościach. Poustawiane są one w około sześciu liniach po osiem sklepików każdy. Nie dziwne, skoro są tutaj takie tłumy jeśli każdy z nich oferuje coś ciekawego: jakieś bronie, zbroje, żywność... wszystko! Każdy ma na samej górze jakiś materiał w paski bądź inne wzorki. No cóż. Zostaje nam tylko obejrzenie tego, co jest ciekawego do sprzedaży i w jakich cenach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   08.09.15 0:21

Członkini gildii posiadającej za mistrza najpotężniejszego maga na kontynencie bardzo uważnie słuchała tego co ma jej do powiedzenia Iwaru, a jej twarz zmieniała się z niemal każdym wypowiedzianym przez niego słowem. Najpierw zagościło na niej zdumienie spowodowane odtrąceniem cukierka ale zaraz przeszło w rozbawienie spowodowane fascynującą misją. Jednak ono także szybko zniknęło z jej twarzy zastąpione przez gniew na reakcję straży. I ta mina nie zniknęła do końca opowieści, a nawet przybierała na sile. Wreszcie gdy Iwaru zakończył podniosła się na równe nogi i skierowała wprost do żołdaka przez, którego całe to zamieszanie miało miejsce.
- Nie ujdzie wam to płazem. Dowiem się kto i ile jest winien i doprowadzę do sprawiedliwej kary. A teraz wynocha stąd i zabierzcie tego tutaj do dowódcy. - wysyczała do strażników z taką ilością jadu i zapowiedzią groźby, że żaden nie odważył się odezwać, a kilku nawet zaczęło się przed nią cofać. Ostatnie zdanie dotyczyło oczywiście skrępowanego jegomościa, a nie dzieciaka grającego z samym sobą w remika.
Jej polecenie zostało wykonane niemalże natychmiast i gdy ostatni strażnik zniknął z pola widzenia ponownie odwróciła się twarzą do młodego Yosy. Wyciągnęła z jednej z wielu kieszeni bandaże i zaczęła zakładać mu opatrunki na każdą ranę.
- Opowiedz mi o swojej magii. I nie kłam, że żadnej nie posiadasz. Zwykła utarczka ze strażnikami nie sprawiłaby, że cały targ pustoszeje. Ludzie boją się jedynie pojedynków z magami.


Wybacz ale zapomniałem dodać w poprzednim poście. ZOE
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Targowisko   08.09.15 10:23

- To bardzo zabawne, na swój sposób - mówię, uśmiechając się. Nie dość, że spotkałem bardzo mocnego, patrząc na reakcję strażników, maga, to jeszcze do tego potrafi robić dobre opatrunki. Za jakiś czas powinienem być już w pełni zdrowy. Oczywiście, jeśli nic mnie do tego czasu nie zabije. Kobieta, z którą rozmawiam jest chyba przyjaźnie nastawiona, chociaż bez problemu mogłaby pozbawić mnie życia. Kiedyś marzyłem o zostaniu wielkim magiem i uratowaniu świata. Teraz jednak widzę to jak bardzo słaby jestem; że uciekłem zamiast podjąć walkę, co automatycznie czyni ze mnie tchórza, a jaki tchórz może uratować świat? Postanawiam jednak ciągnąć temat, bowiem nie chciałbym, by kobieta czuła się urażona zwłoką. Nie chciałbym, żeby poczuła, że ją ignoruję. Przyznam, że chociaż jestem jej wdzięczny, to także się boję. Jak własnie mały chłopczyk swojej srogiej mamy, gdy zrobi coś złego. Oczywiście nie jesteśmy spokrewnieni, jednak takie porównanie idealnie pasuje do tej sytuacji - To bardzo zabawne, że, przepraszam za szczerość, wierzy, Pani, że posiadam jakąś magię. Czy jakbym posiadał "magię" - tutaj pada akcent - To czy musiałbym uciekać przed trzema strażnikami?
Postanawiam pokazać kobiecie moją "magię". Wstaję, jeśli mi pozwoli i rozglądam się po okolicy. Wybieram dogodny cel. Coś co powinno się szybko zapalić. Jakiś kosz na śmieci czy coś takiego. Tworzę kulę ognia i posyłam ją w cel. Oczywiście wiem, że nie zacznie się palić; że nie wybuchnie, bo nie ma w sobie żadnej mocy magicznej. Tak na prawdę zawsze chciałem odwiedzić siedzibę gildii Lamia Scale, jednak zawsze się bałem, że nawet nie będą chcieli ze mną gadać, bo nie byłem wystarczająco dobry i miałem straszną tremę, gdy tylko widziałem ten budynek. Teraz nawet nie mogę nazwać się magiem. W tej chwili zapominam, że tak na prawdę moja "porażka" w walce ze strażnikami nie wynikała z tego, że posiadam słabą magię, a z tego, że oni nie posiadali w sobie mocy magicznej i nie myśląc racjonalnie nazywam swoje zaklęcia zwykłymi bezwartościowymi sztuczkami dla kuglarzy. Zaczynam płakać.
- Sta ... stary, we, ... weź się ... wgarś - pochlipuję, wypowiadając te słowa do siebie - Masz 16 lat.

MM: 2500 (przez 2 ostatnie posty nic nie robiłem poza rozmową, więc chyba odzyskałem 1000 MM, jak coś to mnie popraw :)) - 500 = 2000
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   12.09.15 0:15

- Znam wielu potężnych magów, którzy nie potrafią walczyć i także zaczęliby uciekać będąc w takiej sytuacji jak ty. Zatem spokojnie mogę założyć, że jesteś magiem. - odpowiedziała kobieta na pytanie młodzieńca dalej zakładając mu opatrunki.
Zaraz potem Iwaru rzucił kulką złotego ognia w pobliski stragan. Co prawda stragan zapalił się na zaledwie sekundę, ale przecież wykonanie takiej sztuczki jak nic dowodziła, że domysły kobiety są jak najsłuszniejsze.
- Czyli jednak miałam rację. - uśmiechnęła się szeroko kobieta na widok tego małego pokazu. - Co się dzieje? Czemu zrobiło Ci się smutno? Martwisz się, że rodzice okrzyczą Cię za spóźnienie? Nie musisz się martwić. Pójdę z Tobą i wszystko im wyjaśnię. Dobrze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Targowisko   12.09.15 2:53

Momentalnie odwracam się w stronę kobiety i podnoszę na nią błagalny wzrok. Mógłbym nawet uklęknąć i błagać ją na kolanach, jednak uważam, że to by głupio wyglądało. Nie chcę wprawiać ją w zakłopotanie, a siebie stawiać w roli jakiegoś niepoczytalnego, chorego człowieka. Może rzeczywiście taki jestem?
- Błagam! - krzyczę przez łzy - Słyszałem plotki. Ludzie mówią, że ... - próbuję się uspokoić i po chwili się udaje - że Twoja, Wasza Gildia Lamia Scale to sami tchórze. Przepraszam, powtarzam tylko plotki. Błagam! Proszę, nie potwierdzać tych plotek! Najsilniejsza i najfajniejsza gildia w całym Fiore to nie mogą być tchórze! A zresztą ... mnie to nie przeszkadza. Moim marzeniem jest dołą ... - udaje mi się w porę ugryźć w język - zwiedzenie siedziby gildii. Podobno serwujecie tam pyszne naleśniki, a ja jestem trochę głodny. Wiadomo, nie jadłem jeszcze śniadania. Proszę mi pozwolić. Błagam! Rozejrzę się. Zamówię naleśniki. Zapłacę. Zjem. Pożegnam się i wyjdę.
Nagle zaczyna mi burczeć w brzuchu. Głód rzeczywiście daje się we znaki albo podświadomie tylko udaję, wzmacniając efekt mojej beznadziejnie głupiej "przemowy". Mam nadzieję, że nie oberwie mi się za ten fragment o "tchórzach". Chociaż pewnie tak się stanie. Dlaczego miałaby oszczędzić mi kazań, skoro niejako obraziłem jej gildię, chociaż wcale tego nie chciałem? Nie powinna mi tego darować. Spuszczam wzrok i czekam. Jeśli jednak mam szczęście i nic złego (ale słusznego) mi się nie dzieje i jest taka sposobność, postanawiam kontynuować:
- Co zaś się tyczy rodziców, to nie powinni być źli. A nawet jeśli, to co z tego? Kiedyś sam im to wytłumaczę. W sumie to nawet im trochę współczuję. Współczuję im, że mają siebie i bardzo się kochają; współczuję im, że mają syna, którego bardzo kochają; współczuję sobie, że mam rodziców, których bardzo kocham. Wiem, że brzmi to dziwnie, ale z tego powodu właśnie płaczę - postanawiam wyjaśnić przyczynę moich łez, trochę naginając prawdę. Oczywiście, z mojej perspektywy wymieniony w rozmowie problem rodziców jest rzeczywiście duży, jednak to nie on bezpośrednio jest przyczyną moich łez. Prędzej utracone marzenie - Boję się śmierci! Nie ważne czy jest to wróg czy przyjaciel czy osoba obca. Nie chcę oglądać jak ktoś umiera. Nie chcę o tym myśleć! Dlatego moja magia nie potrafi zabijać! Wiem, że śmierć kogoś bliskiego bardzo szybko by mnie wykończyła, a ja jestem za słaby, żeby powstrzymać naturalny proces starzenia się i umierania, a nawet za słaby, by obronić kogoś w walce! Dlatego nie mam przyjaciół, bo jestem za słaby, by ich mieć i za bardzo boję się ich stracić. Mam prośbę. Jeśli, odpukać, znów przydarzy się taka sytuacja, że będę w potrzebie ... to proszę mnie nie ratować, jeśli przyszedł by Pani do głowy taki durny pomysł. Trudno to wytłumaczyć, ale polubiłem Panią i nie zniósłbym jakby Pani umarła. Największe szanse przeżycia w tym zakichanym świecie mam w pojedynkę. Jestem solistą.
Nie wiem dlaczego stwierdziłem, że powinienem podzielić się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi mnie samego z obcą mi osobą, bo tak na prawdę oprócz tego, że należy do mojej ukochanej gildii i że chyba jest dobrą osobą, nic o niej nie wiem. Jednak uratowała mnie, więc chyba jako, Wybawicielce, należy się jej taki przywilej. Mniej więcej wiem czego się spodziewać, jakiej reakcji i w ogóle, ale to mi nie pomaga. Typowa pogadanka o tym, że każdy umrze i że ze śmiercią trzeba się pogodzić, bo ta druga, zmarła osoba chciałaby, żebym żył dalej. To już na mnie nie działa. Sam sobie tak mówiłem, próbując jakoś zatamować negatywne myśli. Często powtarzali mi to też rodzice. To już nie działa. Sam nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Jedno jest pewne. Jeszcze wczoraj było normalnie. Chodziłem po jedzenie na śniadanie, obiad i kolację. Bałem się odwiedzić Lamia Scale. Normalnie zasypiałem. Dzisiejszy wypadek ze strażnikami otworzył jakby wrota do innego wymiaru. Rzeczywistości, z którą nie potrafię sobie poradzić. Wznoszę wzrok do góry i spoglądam na słońce. Oślepia mnie jego blask, więc szybko spuszczam wzrok na dół, dając odpocząć oczom. Wygląda to tak, jakbym znowu był smutny. Może i jestem. Nie wiem. Biorąc jednak pod uwagę wysokość słońca na niebie, mogę stwierdzić, że nie minęło tak dużo czasu, odkąd dzisiaj rano opuściłem rodzinny dom. Może rodzice jeszcze czekają aż wrócę z jedzeniem? Teraz to niemożliwe, bo wydaje mi się, że tamte życie należy już do zamierzchłej przeszłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   13.09.15 22:22

Słysząc oskarżenia młodzieńca o tchórzostwo swej gildii kobieta nie wściekła się jak podejrzewał ale na jej twarzy pojawił się wyraz twarzy wyrażający wielki ból i smutek.
- Czy odważnym jest ten kto wystawia na szwank życie swoje i towarzyszy w imię starych uraz czy ten kto potrafi wyciągnąć rękę na zgodę pomimo nich w celu budowania lepszej przyszłości? - zadała pytanie zamiast odpowiedzieć, ale samej też nie czekała aż Iwaru jej odpowie i kontynuowała swą wypowiedź. - My pomimo śmierci naszych braci, sióstr, przyjaciół podczas wojny postanowiliśmy nie szukać zemsty na innych gildiach i rozprzestrzeniać chaosu i zniszczenia na cały kontynent. Za radą naszego mistrza zaczęliśmy łączyć siły z Radą by zaprowadzić pokój i pozwolić ludziom ponownie żyć w spokoju bez ryzyka, że ich domy nagle zostaną zniszczone, bo dwóch magów z różnych gildii wpadnie na siebie na ulicy. I za ten właśnie czyn zostawiliśmy znienawidzeni przez inne gildie i wyśmiani przez tych, których chcieliśmy chronić. Jednak dalej robimy to co uznaliśmy za słuszne. To jest nasza odwaga. Odwaga by robić to co trzeba wbrew wszystkiemu i wszystkim.
Wraz ze swymi ostatnimi słowami skończyła zakładać chłopakowi opatrunki i stanęła na równe nogi stając przed nim w pełnej krasie. Chwilę się porozciągała, bo przez długi czas była w pozycji kucnej i jej mięśnie się zastały, a gdy skończyła ponownie spojrzała na chłopaka.
- Gildia zawsze stoi otworem i bardzo chętnie witamy każdego gościa. Jednak zanim do nas wpadniesz to zanieś lepiej rodzicom jedzenie i powiedz gdzie się wybierasz. Nie możesz zaniedbywać swych obowiązków, a w dodatku gdybyś nie wrócił pewnie by się o ciebie martwili. A uwierz mi nie jesteś jedyną osobą, która boi się śmierci i nie chce jej w swym pobliżu. Nikt tak bardzo nie boi się śmierci jak matka. I każda matka pozwoli się zabić by tylko ocalić swe dziecko. Dlatego nie opowiadaj więcej głupot by nie przychodzić ci na ratunek. Myślisz, że twoi towarzysze, przyjaciele i rodzice nie byli by zrozpaczeni twą śmiercią? Jeżeli nie chcesz śmierci w swym pobliżu to stań się silniejszym tak by móc samemu bronić siebie i bliskich. - mówiła spokojnie, ale w jej głosie dało się wyczuć znaczną powagę, a w momentach gdy mówiła o matczynej miłości pewną tęsknotę. Ewidentnie wierzyła w to co mówi i nie widzi innej drogi.
- A teraz zmykaj na zakupy i do domu. Spotkamy się ponownie w tym samym miejscu dokładnie w południe i oprowadzę Cię po gildii. No już zmykaj. - rzuciła już ponownie z radością i ciepłem w głosie, a po chwili sama odwróciła się i ruszyła w tylko sobie znane miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Targowisko   13.09.15 23:34

"Już druga osoba dzisiaj zagania mnie do zrobienia zakupów. A ja, głupi, myślałem, że się wymigam. To się nazywa pech" - myślę, uśmiechając się szeroko. Czyżbym właśnie miał zostać przyjęty w szeregi najlepszej gildii na świecie? Po prostu niesamowite! Idealne zakończenie albo raczej rozpoczęcie tego mniej lub bardziej pięknego dnia.
- I dlatego Was tak ubóstwiam! - wołam, machając ręką na pożegnanie - Do zobaczenia, Aguria-Neva-sama!
Sam idę w kierunku bazaru i zastanawiam się czy uda mi się cokolwiek kupić na śniadanie. Zapewne plotka o tym, że jestem groźnym kryminalistą - zabójcą i złodziejem już rozniosła się po całym Hargeonie. Doskonale znam to portowe miasto, a w każdym portowym mieście szczurów jest najwięcej, a plotka to taki jakby szczur. Przynajmniej tak szybko się mnoży. Nie zdziwiłbym się jakbym miał tego pecha albo raczej, biorąc pod uwagę moją awersję do zakupów, szczęście i niczego nie kupił. Ludzie pewnie szybko zwinęliby stragany, gdyby tylko mnie zauważyli w obawy o to, że im coś ukradnę. Niestety to oznaczałoby głodówkę przez cały dzień, aż do następnego popołudnia, bo wątpię, by te pijawki, pazerne na pieniądze, sprzedały cokolwiek nawet rodzicom mordercy, złodzieja. Być może nawet osądzą mnie o pedofilię i gwałty, bo plotki mutują prawie ja jakaś grypa czy inna cholera. Chociaż wtedy mógłbym wyciągnąć jakieś odszkodowania z królewskiego skarbca - za zniesławienie imienia.
"O czym ja myślę?"
Uderzam ręką w czoło, potępiając własną głupotę. Próbuję się otrząsnąć i nagle w mej głowie pojawia się owa kobieta, która mnie dzisiaj uratowała. Nie powiem, w bieliźnie wygląda niesamowicie seksownie, jednak nagle jej ciało pokrywa się zmarszczkami, a ona sama zmienia się w staruszkę. Przypomina mi to o znaczącej różnicy wieku i od razu wywalam ten obraz z głowy. W sumie nie myślę obecnie o żadnych romansach. Zastanawia mnie jednak to niezwykłe wyczucie kobiety.
"Żeby rannego, zmęczonego i głodnego chłopaka zaganiać do roboty, to trzeba mieć tupet! Nie ma co!"
Jednak nie mam jej tego za złe, a sama ta myśl przyprawia mnie o jeszcze lepszy humor. Uśmiecham się od ucha do ucha i rześko idę naprzód. Jeśli uda mi się dojść do jakiegoś straganu z jedzeniem i jego właściciel nie "ucieknie" to staję w kolejce i gdy nadchodzi moja kolej, składam zamówienie:
- Po proszę bułki i inne, zdrowe, pyszne i świeże rzeczy, idealne na późne śniadanie dla trzyosobowej rodziny - robię to tak jak zawsze, bowiem nigdy tak na prawdę nie wiem co powinienem kupić. Zdaję się w tej sprawie na wysoką, specjalistyczną, dotyczącą żywności wiedzę sprzedawcy. Niech sam mi coś wybierze - Proszę wybrać samodzielnie!
Czekam i odbieram zamówienie. Płacę i biorę ewentualną resztę. Następnie zadaję proste pytanie:
- Którego dzisiaj mamy? - pytam oczywiście o datę, z którą mógłbym zrobić wpis do mojego pamiętnika. Następnie dziękuję i żegnam się. Udaję się w stronę domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   16.09.15 2:20

Chłopak chyba zbyt źle ocenił ludzką naturę. Plotkowanie i strach to jedno ale żądza pieniądza i zakupów to drugie. I jak zwykle bywa tak i w Hargeon to zysk był znacznie dla wszystkich ważniejszy. Ludzie powracali na swoje stoiska i do robienia sprawunków jeszcze w czasie gdy Iwaru rozmawiał z Zoe czego nie zauważył. Jednak dzięki temu mógł spokojnie podejść do jednego ze stoisk i zakupić wreszcie pieczywo dla siebie i rodziców na śniadanie.
Niestety pierwszy sklepikarz na jakiego trafił miał albo kiepski dzień albo zwyczajnie paskudne usposobienie. Co prawda podał on chłopakowi 10 bułek, a do tego jakieś 3 niewielkie pstrągi i gomółkę sera za które zainkasował 20 klejnotów jednak zrobił to wyraźnie bez zachwytu i w pośpiechu oszczędzając sobie i młodzieńcowi wszelkich życzliwości. Pytanie o datę zaś zupełnie zbył milczeniem zajmując się pozostałymi klientami. Z tego też powodu chłopak musiał wrócić do domu bez tej cennej dla niego informacji ale za to z zakupami.
Gdy już zaniósł do domu pożywienie i wspólnie z rodzicami zjadł śniadanie przy którym mógł opowiedzieć o wszystkim co mu się dzisiaj wydarzyło, by potem wyruszyć ponownie na targ. Jako, że było już południe to na placu było jeszcze więcej ludzi niż poprzednio i trochę czasu zajęło mu znalezienie ponownie swojego anioła stróża.
- Witaj. Gotowy do drogi? - zapytała czarodziejka gdy tylko zobaczyła młodzieńca dążącego w jej kierunku, by po twierdzącej odpowiedzi ruszyć w trasę do gildii.


Możesz zrobić z/t i przenieść się TUTAJ
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Targowisko   16.09.15 21:46

Dostając rybę marszczę brwi. Prosiłem w duchu o wszystko tylko nie o ryby, ale nie mam zamiaru narzekać. Wracam do domu i wręczam mamie kupione fanty, a później opowiadam historię. Następnego dnia wychodzę na umówione spotkanie.
- Dzień dobry - mówię na powitanie i uśmiecham się nieznacznie. Cieszę się z ponownego spotkania, bo wyjątkowo miłą osobą wydaje się być owa kobieta - Chodźmy!

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Targowisko   24.10.15 23:42

Targowisko. A wiec tutaj doszła, do tego miejsca. Dalej czuła w swoim sercu wzburzenie, za to, co on jej zrobił... tak, nienawidziła go za ten grzech. Powinna go skopać jeszcze bardziej.. Jeszcze brutalniej. Dalej miała na sobie spodnie i bluzkę, oraz torebkę, w której mieściła się śpiąca Sue, oraz jej... jedyna pamiątka po rodzicach. Tak bardzo chciała poznać prawdę, co się wtedy mogło wydarzyć? Tak bardzo chciała... Chociażby miała przejść cały świat, wzdłuż i wszerz, to i tak się dowie, kto zadał jej taki ból. A jak dorwie tę osobę, to.. Zniszczy ją. Po prostu. Zapłaci za swój grzech... Ale nie... zemsta będzie słodka i krwawa. Czas na zabawę. Na twarzy dziewczyny pojawił się przerażający uśmiech, nic dziwnego, że ludzie patrzyli na nią raczej dziwnie. Po chwili otrząsnęła się i zaczęła się rozglądać po okolicy. Obejrzy miejscówkę i sobie stąd pójdzie. I tyle. Koniec sprawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Targowisko   25.10.15 22:34

Na targowisku, jak to w dzień sobotni największy ruch. Masa ludzi, stoisk jak również kieszonkowców którzy co większym jeleniom zabierali drogocenne pieniądze. Oczywiście to byli już specjaliści w swoim fachu, którzy błyskawicznie wtapiali się w tłum i znikali niczym duchy. Z ciekawszych stoisk Rosalie mogła ujrzeć te z egzotyczną biżuterią oraz wyrobami z lacrym. Znaleźli się także uliczni artyści, którzy malowali portrety lub zabawiali ludzi muzyką płynącą z ich instrumentów. Nawet znalazła się trupa taneczna, która za pieniądze zabawiała ludzi. Zdarzało się, że ktoś okazjonalnie wrzucił kryształek lub nawet żywność. Swoją drogą wspominałem, że zapachy są tu bardzo intensywne? Świeże mięsa, słodkie owoce egzotyczne, jak również wszelkiego rodzaju kwiaty które były na sprzedaż mieszały się z tym wszystkim tworząc naprawdę specyficzną woń. Dorzućmy do tego jeszcze zapach ludzkiego potu, w końcu było dzisiaj dosyć ciepło, chociaż nie czarujmy się… w południe zazwyczaj jest ciepło.
Była jeszcze jednak ciekawa rzecz w tym miejscu. Otóż na jednym z okolicznych budynków wisiał szary szyld z czarnymi napisami „Agencja Detektywistyczna Romero”. Budynek najwyraźniej był świeżo kupiony jak również odmalowany. Wymieniono czerwone płytki na dachu, a drzwi były czyste. Nieskalane żadnym brudem ludzkiego pochodzenia. Były za to uchylone, najwyraźniej by mieć właściwą cyrkulację powietrza między tym co na zewnątrz oraz wewnątrz. Za drzwiami była klatka schodowa, która prowadziła na piętro, gdzie pewnie owe biuro się znajdowało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Targowisko   26.10.15 21:17

Budynek... tak, sprawiał bardzo ciekawe wrażenie. Aczkolwiek, dziewczyna postanowiła zdwoić czujność. Coś jej nie pasowało, ale postanowiła tam wejść do środka. Każda informacja jest na wagę złota.
- Dzień dobry! Czy jest tutaj ktoś...? - zawołała w wejściu, dalej się rozglądając. Schody... zaczęła iść nimi powoli do góry. Jej głos obudził małą lalkę.
- Rosse... czy to już pora na obiad..? - zapytała się laleczka, wchodząc na jej bark.
- Nie, to nie jest czas na obiad. Spróbuje tutaj się czegoś dowiedzieć, a potem pójdziemy coś zjeść dobrego... Może naleśniki? - roześmiała się cichutko jasnowłosa, a laleczka uczyniła to samo. Pomiędzy nimi była naprawdę bardzo głęboka. Często się wzmacniała, bardzo się kochały. Jednakże... czas poznać prawdę, o wydarzeniach sprzed dziewięciu laty...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Targowisko   27.10.15 0:44

Na piętrze czuć już było intensywny zapach tytoniu, który rozchodził się po całej klatce schodowej. Być może właśnie dlatego drzwi były otwarte, by jak najlepiej pozbyć się tego zapachu, ale czy w tym wypadku nie lepiej byłoby otworzyć okno w pokoju? W każdym razie zanim Rosalie mogła wejść do środka to musiała przejść przez czarne drzwi z wygrawerowanym na nich „Detektyw Romero”. Pociągnęła za pozłacaną klamkę i drzwi się otworzyły, a z wnętrza doszedł ją intensywniejszy niż wcześniej zapach papierosów. To co ujrzała za drzwiami wyglądało na biuro prywatnego detektywa. Korytarzyk, który miał może z 2-3 metry zaopatrzony był w wieszaki oraz miejsce na buty. Mogła sobie odwiesić okrycie wierzchnie i nawet zdjąć buty. Zielona wykładzina wyglądała na czystą, chociaż miała tu i ówdzie ślady po rozlanej kawie, które się nie doprały najwyraźniej. W korytarzyku również były drzwiczki do łazienki najwyraźniej. Wychodząc z niego dziewczyna mogła zobaczyć biurko zapełnione masą papierów, z którymi radził sobie całkiem nieźle detektyw . Mógł mieć tak z 30 lat może. Miał na sobie czarną koszulę, a w ustach papierosa którego właśnie gasił w popielniczce. Uśmiechnął się miło do dziewczyny – Zapraszam, zapraszam. Nazywam się Romero Salvadore. W czym mogę Pani pomóc? – wskazał krzesło przed biurkiem. Detektyw siedział na obitym czarną skórą fotelu. Po prawej od siebie Rosalie miała szafę z książkami oraz dokumentami. Pewnie z nich korzysta mężczyzna podczas pracy i ma tu akta spraw, którymi się zajmował. Po lewej natomiast wszelkie dyplomy, nawet jakieś odznaczenia straży się znalazły, ale głównie były tam bibeloty oraz barek z alkoholem. Za fotelem detektywa było okno, które wiadomo czemu musiało pozostać zamknięte. Była na nie nasunięta roleta, a na nią naklejone zdjęcia. Cała roleta popisana była czerwonym mazakiem, jakimś szyfrem który tylko osoba pisząca może znać.
- Kawy? Herbaty? A może coś mocniejszego?– zapytał podchodząc do barku, w którym zaczął grzebać. Wyciągnął pudełko z suszonymi słodkimi owocami oraz filiżankę lub kieliszek jeśli Roska zechciała. Jak się okazało w barku ma coś na kształt ekspresu do kawy oraz czajniczek na lacrymę. Podał jej napój jeśli oczywiście chciała i ponownie rozsiadł się na fotelu, porządkując dokumenty w zgrabne stosiki. Sam detektyw nalał sobie kawy do stojącej obok filiżanki, która do niedawna przykryta była dokumentami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Targowisko   28.10.15 15:11

- Och, dziękuję panu, ale jednak nie trzeba. - dziewczyna usiadła na krześle, lekko kaszląc z powodu dymu. - Nazywam się Rosalie Espada. - przedstawiła się, jednakże czujnie go obserwowała. Nie ufała ludziom, chciała więc zdwoić czujność. Aczkolwiek, zachowała swoją roześmianą twarz. - Chciałabym poprosić o pomoc. Potrzebuję informacji, dotyczące wypadku sprzed dziewięciu latu. Zginęli wtedy w nim moi rodzice... I jakoś nie chce mi się wierzyć, że to był tylko wypadek. - zmarszczyła leciutko brwi. Mała Sue, która to wszystko słyszała... Była w lekkim szoku. Nie wiedziała o tym, że jej ukochana "mama" straciła rodzinę, aż tak dawno temu. - Rozumiem, że na pewno pan by potrzebował więcej informacji, także powiem wszystko co wiem... - i wtedy przestała mówić. Zmarszczyła brwi, a jej dłoń spoczęła na torebce. A jeżeli on miał coś wspólnego...? Po sprawie w wiosce Shirotsume, nie ufała nikomu, nawet sobie samej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Targowisko   30.10.15 14:20

Detektyw siedział luźno, aczkolwiek profesjonalnie. Nie wykazywał żadnych oznak nieufności czy też dyskomfortu związanego z sytuacją. Dzień jak co dzień tak naprawdę, a człowiek na jego pozycji zwykle miał niejedną sprawę za sobą. Detektyw upił łyka kawy, w końcu praca po nocach daje takim ludziom nieźle popalić. Romero został poproszony o to, by zajął się sprawą sprzed 10 lat. Podrapał się po głowie, bo jeśli to był wypadek to pewnie dowody się w większości zatarły i może to być problematyczne lub zwyczajnie Espada szukała kogoś kogo może obwinić za swoje nieszczęście. Na jego szczęście nie podzielił się z nią tą myślą, jednak obrócił w ręce filiżankę i spojrzał na nią.
- Sprzed 10 lat sprawa powiada Pani? Jakie były okoliczności, kim byli Pani rodzice i czy mieli kogoś kto mógł im złorzeczyć? – zadał kilka sztampowych pytań, które pewnie zadaliby również Ci ze straży, jednak od czegoś trzeba było zacząć. Wyciągnął z biurka notatnik i zaczął zapisywać to co dziewczyna mówiła. Miał czas, a papierkowa robota poczeka. Nawet wolałby popracować w terenie, niż siedzieć nad papierami – Jednak też muszę powiedzieć z góry, że sprawa wygląda na bardzo trudną i cena zależnie od postępu śledztwa może być odpowiednio wysoka– powiedział detektyw. Lojalnie uprzedzał każdego klienta, bo detektyw nie był bardzo popularnym zawodem i solidnie sobie liczyli. Działali na granicy prawa i poza jurysdykcją straży, która mogła być skorumpowana. Równie dobrze mogli też zostać aresztowani jeśli przeszli granice i zostali na tym złapani oraz udowodniono im popełnienie przestępstwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Targowisko   01.11.15 12:24

- Nie wiem, ile sobie Pan za to policzy, ale powiem to, co wiem. Moi rodzice, byli sprzedawcami ubrań. Nazywali się Mary i James Espada. A zginęli wieczorem, był to trzydziesty lipca. Dzień był słoneczny, wracali z Shirotsume swoim powozem. Ale nie chce mi się uwierzyć, że wóz spadł od tak. Wrócił z naprawy, tego dnia, kiedy wyruszyli... I niestety nie wrócili. - westchnęła cicho, dalej się zamyślając. Musiała sobie przypomnieć jak najwięcej. - W sumie... jak dobrze sobie przypomnę, był jeden dziwny mężczyzna, który... często za moją matką chodził... Teraz, jak on by żył, to zapewne miałby czterdzieści lat...? Ojciec strasznie się wściekał wtedy... Tego dnia, kiedy zginęli... Również był przy naszym domu, w Magnolii. - powiedziała, więcej sobie nie mogąc przypomnieć. Ale zapamiętała jedno. Miał on wtedy strasznie okropną, przesyconą złem, twarz. Zawsze ich obserwował, ale w szczególności.. jej matkę, do której jest podobna jak dwie krople wody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Targowisko   01.11.15 16:58

Mężczyzna skrzętnie sobie zapisywał to co Rosalie mu mówiła, każdy najdrobniejszy nawet szczegół a obok tego robił sobie swoje własne notatki i przemyślenia na temat. Możliwe motywy oraz wszelkie inne zmienne, które powinien uwzględnić. Z drugiej strony nie był pewien czy to po prostu nie jest nieszczęśliwy wypadek lub zbieg okoliczności. Będzie musiał zapewne sprawdzić tą trasę oraz wyciągnąć akta od straży, która badała miejsce wypadku – Czy któreś z rodziców miało za sobą nałóg jakiś? Alkohol, opium, inne używki mogące przytłumić percepcję lub czy któreś z nich chorowało na coś? – nie wykluczył możliwości, że po prostu mogli być pod wpływem używki lub chociażby mieć stan zawałowy podczas prowadzenia powozu co doprowadziło ich do takiej, a nie innej sytuacji. Detektyw natomiast większą uwagę przykuł do człowieka, którego opisała. Być może jakaś dawna miłość odwzajemniona bądź nieodwzajemniona ścigała matkę Rosalie.
- Cichy wielbiciel? Sam wiek jednak jest zbyt niewielką poszlaką, potrzeba mi więcej detali. Jednak jeśli on chodził za Mary to na chwilę obecną nie widzę najmniejszego sensu, by ten chciał ją uśmiercić. Chyba, że byłby chorym psychicznie człowiekiem – skomentował detektyw. Zdarzały się takie sytuacje, że stalker nie mógł znieść obecności drugiego mężczyzny dlatego próbował się go pozbyć, jednak do tej pory nie zdarzyło mu się by również chciał wyeliminować swój obiekt westchnień. Nie kleiło się to zbytnio detektywowi, ale również to zbada, jak tylko oczywiście dostanie więcej detali chociażby wyglądu. Potem rzecz jasna będzie to weryfikował z zeznaniami świadków oraz z rzeczywistością, w końcu parę lat minęło a ten człowiek mógł teraz wyglądać zupełnie inaczej niż Rosalie by go opisała. Będzie to jednak punkt zaczepienia w razie czego i jeśli kiedyś miał na sobie list gończy to detektyw go znajdzie bez problemu, a raczej on tak myślał – Czy kiedy była Pani przesłuchiwana przez straż to powiedziała Pani o tym? – zapytał, chociaż wątpił by straż pałała się kreatywnością i śledztwem. Uznawali coś za wypadek i sprawa była zamknięta, jedyne co pozostawało to posprzątać i tyle. Nie musieli marnować swojego cennego czasu, który mogliby spędzić w karczmie otaczając się damami, piwem oraz kumplami z oddziału. Detektyw upił w tym czasie kolejny łyk kawy i sięgnął po butelkę z mlekiem, która była w tym samym barku co alkohol. Dolał sobie troszkę do czarnego napoju, który zmienił barwę na jaśniejszą i napił się, delektując się smakiem i przetwarzając wszystko co miał w głowie – Rozumiem, że zależy też Pani na czasie, dlatego sprawą mogę się zająć od zaraz. Nie mam chwilowo żadnego innego zlecenia – nie musiał się zresztą tłumaczyć czy ma, bo obowiązuje go tajemnica zawodowa, a skłamanie że nic nie ma jest mu tylko na rękę, bo zwykle nie zadaje się zbyt wielu pytań. Anonimowość to klucz do pracy detektywa zaraz po solidnej możliwości dedukcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Targowisko   06.11.15 22:24

- Nie byłam przesłuchiwana przez straż.. Bo widzi Pan, kiedy dowiedziałam się o tym, że moi rodzice zginęli... Uciekłam z miasta, błąkałam się parę lat i niedawno wróciłam do miasta. - zaśmiała się niepewnie jasnowłosa dziewczyna. I wtedy popełniła największy błąd swojego życia. Włożyła prawą dłoń do torebki i... Chwyciła przez przypadek swój sztylet, chwyciła go za ostrze. Skutek był taki, że przejechała sobie nieźle po dłoni.
- Auu! A niech to... - jęknęła dziewczyna, doprowadzając małą Sue do rozpaczy. Krew ciekła pomiędzy palcami, a odruchowo odrzuciła sztylet na stół. Znajdował się na nim herb jej rodziny. Sztylet, był niesamowicie ostry, mimo, że miał już wiele, ale to wiele lat. - Miałby Pan może jakiś plaster...? Chwila nieuwagi, a już się kaleczę po palcach... - rzekła. Było to tylko głębsze ciecie. Jak zwykle, pech jej nigdy nie opuszczał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Targowisko   07.11.15 0:17

Skrzętnie sobie zapisał jej „zeznania”, by zaraz mruknąć pod nosem – Typowe – chyba odnośnie straży i ich impertynencji w kwestii prowadzenia dochodzenia. Na pewno dowiedziała się o śmierci rodziców z informacji albo osób trzecich albo straży, zresztą jeśli od osoby trzeciej się dowiedziała to jeszcze gorzej świadczy to o stróżach prawa. Szkoda tylko, że uciekła z domu bo pewnie by ją przesłuchali jeśli po latach ktoś by im kazał to zrobić, a zdarzało się że stare sprawy były wywlekane na wierzch, tak jak teraz robi to ona – Hmm rozumiem – powiedział i odłożył swój notatnik na blat biurka. Rosalie mogła dostrzec, że mężczyzna nie pisze w normalny sposób. Pisze znakami, jakimiś trójkątami, kaczkami i innymi obrazkami. Być może to jakiś szyfr, by nikt nie dobrał się do jego notatek i je odczytał. Mężczyzna spojrzał na nią dziwnie, kiedy ta jęknęła z bólu a po jego biurku przesunął się owy sztylet. Przyjrzał mu się. Na broni nieco się znał, wyglądał na w miarę stary ale dobrze utrzymany. Zaraz potem wrócił wzrokiem do dziewczyny, która się pokaleczyła i zaczęła brudzić siebie jak i zapewne wykładzinę. Detektyw sięgnął do szafki biurka i wydobył z niego małe białe pudełeczko z czerwonym krzyżykiem. Następnie z tego pudełeczka wyciągnął butelkę ze spirytusem, gazę oraz bandaż i nożyczki. Podszedł do dziewczyny i przyklęknął delikatnie, ruchem głowy wskazując bandaż, miało to znaczyć że po prostu jej założy ten opatrunek. Jeśli mu pozwoliła to oczywiście zrobił to w miarę profesjonalnie, a Rosalie mogła poczuć jego ciepłe, szorstkie, męskie dłonie kiedy zakładał jej opatrunek. Wiadomo, że mogła wcześniej poczuć pieczenie kiedy przemywał ranę spirytusem. Rzecz jasna Rosalie mogła zrobić to też sama jeśli chciała. On nie nalegał. Miło się do niej uśmiechnął tak czy siak – Nic się nie stało. Każdemu czasami zdarza się jakiś błąd popełnić. Swoją drogą po co Pani nosi ze sobą sztylet? Czuje się Pani bezpieczniejsza z tym? – zapytał wkładając resztki bandaża do pudełka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Targowisko   07.11.15 0:26

- Dziękuję, Panu... - dłoń została idealnie zabandażowana. - Widzi Pan, to jest sztylet mojej rodziny, przechodzi z pokolenia na pokolenie. Dostałam go od taty, kiedy... Zginęli. To był ten sam dzień, kiedy wręczył mi go na przechowanie. Tak jakby wiedział... że wtedy zginą. - dziewczyna pobladła na twarzy. A jeżeli wysłali samych siebie, na pewną śmierć? Zawsze jeździła z nimi na targi... - Tego dnia... nie pojechałam z nimi do drugiego miasta, kazali mi siedzieć w domu... - wyszeptała, siadając ciężko na krzesło. Spojrzała jeszcze raz na sztylet. Coś było napisanie, maleńkimi literkami na rękojeści.
- Sue, dasz radę...? - spojrzała na laleczkę, a ta przyjrzała się jeszcze bardziej.
- Skrytka... 412... Magnolia... - wydukała laleczka, to było trudne do przeczytania. Ale jak jest się lalką.. to wszystko jest możliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Targowisko   07.11.15 17:10

- Być może, ale może to być też czysty zbieg okoliczności. Pamiątki rodzinne zwykle dawane są w momencie, kiedy rodzice uznają że ktoś jest dostatecznie dojrzały by ich nie stracić w głupi sposób – powiedział siadając i obracając się na fotelu delikatnie w prawo. Założył nogę na nogę i odchylił się delikatnie na nim, tak by był pod kątem 75*. Sięgnął po kawę, której już znacznie ubyło od początku rozmowy – Proszę się uspokoić. Sprawa faktycznie wydaje się podejrzana i jeśli taka jest to sprawdzę to. - Ruchem ręki poprosił o sztylet, by on również temu mógł się przyjrzeć. Obejrzał go dokładnie. Faktycznie dojrzał malutki druczek, zaraz spojrzał na Rosalie i coś co wydało tamten głosik. W ręku obracał sobie sztylet, po czym złapał na płasko za ostrze i uderzył nim o kant biurka na tyle mocno, że rękojeść się poluzowała. Pokręcił nią chwile i spojrzał na dół ostrza – Tak jak myślałem. Skrytka 412 jest nazwą własną. W Magnolii znajduje się jeden płatnerz, który specjalizuje się w wyrabianiu sztyletów przeznaczonych dla skrytobójców. Zwykle każdy z nich ma niewielki pojemniczek z trucizną w rękojeści, dlatego da się ją łatwo zdjąć i założyć – powiedział rzucając ostrzem w biurko, tak że wbiło na stojąco w blat – Ale jest też i drugie dno tej historii – odłożył na stół część rękojeści, tak by stała bezpośrednio obok wbitego ostrza. Cieniem rzucając osobliwe V.
- Wiąże się z tym legenda o Vendettcie. Płatnym zabójcy, który swoim ofiarom przysyłał takie oto sztylety. Mieli wybór, zginąć z jego ręki lub samemu się zabić – opowiadał i w międzyczasie odpalił sobie papierosa, którym się zaciągnął – Jest to jedynie miejska legenda, nigdy jego istnienie nie zostało potwierdzone chociaż widzę że ktoś sobie zadał sporo trudu by nadać jej życia – wskazał palcem osobliwe V na części ostrza pod którym zwykle była rękojeść, które było wbite w blat. W środku ostrza faktycznie widać było mały kanalik, który pewnie odprowadzał truciznę.
- Zawęża nam to krąg podejrzanych do… ¾ światka przestępczego, a jest to już jakiś progres – powiedział i podszedł dolać sobie kawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Targowisko   15.11.15 16:18

- Zatem można odwiedzić tego płatnerza i się go zapytać, dla kogo robił ten sztylet... Gdybym tylko pamiętała, jak wyglądał ten facet co śledził moją matkę... Można by sprawdzić mój stary dom, w którym mieszkałam, ale nie wiem, czy on jeszcze w ogóle stoi... - zająknęła się. aczkolwiek ,nie była pewna, czy te dwa pomysły, są dobre. Ktoś może wiedzieć o niej, samej Rosalie. Jeżeli naprawdę zabójca rodziców... Wiedział o niej, to może ją śledzić i zabić. Może jest magiem, ale nie wiedziała z kim tak naprawdę ma doczynienia. Trzeba najpierw zebrać szczegółowe informacje o ewentualnym wrogu. Bo to może się różnie zakończyć. Jej wróg... był nieznany. O ile taki był. A każda pomoc jest na wagę złota.
- Ufam Panu i wiem, że uda zakończyć tę sprawę, jak najszybciej i bez rozlewu krwi... Jeżeli zabójca naprawdę istnieje... To zadowoli mnie fakt, kiedy trafi do więzienia... A jak już zginął... cóż, nic z tym nie zrobię. Chcę tylko poznać prawdę... - rzekła cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Targowisko   16.11.15 16:15

Detektyw uśmiechnął się pod nosem, kiedy dziewczyna wspomniała o odwiedzeniu płatnerza. Widocznie w tym był pewien haczyk, w który zapewne zaraz zostanie wprowadzona – Widzi Pani, to nie jest człowiek który operuje w świetle prawa. Dotarciem do niego zajmę się ja – powiedział odpalając kolejnego papierosa i zaciągając się nim, ważąc kolejne słowa – uruchomię swoje wtyki, parę osób jest mi też winne przysługę więc raczej nie będzie problemu abym mógł się do niego dostać. Na czas jednak moich poszukiwań potrzebny mi będzie sztylet – powiedział. Bądź co bądź jest to dowód rzeczowy i powinno się go właściwie zabezpieczyć. Plus płatnerz zapewne rozpozna swoje dzieło, zresztą każdy artysta prędzej czy później to zrobi – Pani natomiast pozostawiam sprawdzenie starego domu. Podeślę mojego czeladnika, by pomógł zabezpieczyć dowody i ewentualne ślady. Młody, nieco roztargniony na pierwszy rzut oka, ale zna się na swojej robocie – powiedział i podsunął jej pod ręce kartkę z piórem, aby zapewne zapisała adres owego domostwa. W końcu na jakiejś podstawie musi wysłać swojego chłopca na posyłki.
- Bardzo nietypowe. Zwykle klienci przychodzą do mnie, gdyż chcą zemsty albo dowieść że kochanek ich zdradza. Nie widzę problemu w tej klauzuli, póki Pani nie będzie grozić niebezpieczeństwo lub komuś pracującemu pode mną. W końcu bezpieczeństwo klienta to mój priorytet – powiedział i specjalnie użył tego słowa dzierżawczego. Widocznie traktował swoją pracę bardzo poważnie, zresztą co się mu dziwić nie wygląda na człowieka, który od tak spaprałby robotę z powodu amatorszczyzny.
- Muszę jednak Panią ostrzec. Prawda nie zawsze jest tym czego oczekujemy i odkrywając ją możemy doznać szoku. Musi być na to Pani gotowa – powiedział i zgasił papierosa w popielniczce, a zaraz potem otworzył okno by trochę tu przewietrzyć. Powiew, można rzec świeżego powietrza wpadł do pomieszczenia, chociaż ciężko powiedzieć że w mieście było ono czyste. Rozwiał nieco kłębiącego się dymu, a mężczyzna zostawił na chwilę Rosalie w swoich rozmyślaniach na temat jego słów. Zaraz potem kontynuował – Jeśli ten człowiek nadal żyje i jest poszukiwany jakimś listem gończym to w ramach zapłaty uczciwie wezmę 40% nagrody. Procent nie podlega negocjacji. O ile oczywiście było to zabójstwo, bo mógł to być nieszczęśliwy zbieg okoliczności, wtedy po prostu naliczę zwyczajną stawkę. Nie jest bardzo wysoka, jedynie 10 tysięcy – powiedział. Wyglądało to w miarę uczciwie, chociaż sam ryzykował. Jeśli nagroda okaże się niższa niż 10 tysięcy to będzie na tym stratny, ale z drugiej strony nie wyglądało aby pieniądze stanowiły dla niego jakiś problem. Można powiedzieć, że sprawiał wrażenie stróża prawa z powołania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Targowisko   23.11.15 21:25

Spojrzała na niego. W moment jej twarz się zmieniła. Wyrażała powagę i zrozumienie sytuacji. Wyglądała teraz zupełnie inaczej, nie jak wesoła szesnastolatka, tylko jak poważna i przygnębiona życiem dwudziestoparoletnia kobieta.
- Jestem na to przygotowana od dziewięciu lat... Po prostu chcę poznać prawdę... Jak ją poznam, to w końcu uzyskam spokój w duszy. Czy morderca był, czy też nie... liczy się prawda tylko dla mnie. A wiem, że sama sobie nie poradzę z tym zadaniem, nie posiadając żadnych informacji. - westchnęła przeciągle dziewczyna. - Mam tylko nadzieję, że odzyskam mój sztylet. Tylko to po nich mi zostało... - wzdychając, zaczęła pisać, gdzie mieszkała. Był to niewielki domek, na obrzeżach Magnolii, blisko bram miasta. Mała Sue, widząc twarz jasnowłosej... pisnęła i schowała się w torebce. Kiedy dziewczyna pisała na kartce i nie patrzyła na detektywa, na twarzy błękitnookiej pojawił się przez moment sadystyczny uśmiech. Był przerażający. Jednakże, po chwili zniknął. Sue często się jej obawiała, mimo, że kochała młodą Wróżkę z całego serduszka, to również przerażała ją.
- Mam nadzieję, że poszukiwania, rozpoczniemy dzisiaj. - znów uśmiechnęła się słodziutko szesnastolatka. A raczej, teraz wyglądała jak dziecko, które dostało mega paczkę cukierków i nie chciało się z nikim dzielić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Targowisko   24.11.15 16:46

Romero raczej nie miał nic do dodania, kiedy Rosalie stwierdziła że jest gotowa na każdy rodzaj prawdy. Miał tylko nadzieję, że dziewczę się nie rozczaruje na końcu tej drogi. Wiele razy sprawy przybierały bardzo dziwny i niespodziewany obrót, kiedy już ktoś profesjonalnie się zabrał za dochodzenie. Nie miał rzecz jasna nic złego na myśli, ani tym bardziej nie życzył jej źle. Zwyczajnie wolał by się nie rozczarowała.
- Tak. Mimo, że jest dowodem rzeczowym w sprawie to pewnie potem mogę go oddać bo i tak się nie przyda – odpowiedział pocieszająco. Nie potrzebował tego kawałka żelastwa, jedynie przed sądem może się okazać przydatny jednak i tak i tak zostawiono na nim dostatecznie dużo odcisków palców. W sumie detektyw z chęcią je sobie zbada, a tymczasem badawczo przyglądał się sztyletowi ponownie oglądając go z każdej strony kiedy to Rosalie pisała na kartce adres. Kątem oka zerknął na nią i zmarszczył lekko brwi kiedy lalka schowała się do torby. Tymczasem spojrzał sobie do zawartości swojego naczynia z kawą i stwierdził, że coś jej mało. Dolał sobie jej i znowu pociągnął czarnego nektaru, który każdego dnia budził większość dorosłych.
- Dzisiaj przekażę informacje mojemu czeladnikowi, ale trochę to zajmie. W końcu z Hargeonu do Magnolii długa droga. Tymczasem proponuje coś zjeść i dziś wyruszyć w tamtym kierunku – powiedział życzliwie się uśmiechając. Zabrał kartkę od Rosalie, a sztylet poskładał i podszedł z nim do swojego płaszcza wiszącego na wieszaku. Ukrył go w kieszeni wraz z notatnikiem, po czym wyciągnął z płaszcza skórzaną kaburę na pistolet, którą zakłada się na klatkę piersiową. Założył płaszcz, poprawił go sobie by dobrze leżał i spod stosu papierów na biurku wyciągnął broń, zwykły czarny pistolet, który sobie schował pod płaszcz. Zamknął okno, po czym spojrzał na jeszcze obecną tutaj Rosalie – No, nie to żebym Panią wyganiał ale wychodzę właśnie do pracy – powiedział, po czym przepuścił ją w drzwiach i wyszedł. Z wieszaka zgarnął jeszcze szary kapelusz po czym zamknął biuro na klucz. Założył kapelusz na głowę, odkiwał jej na pożegnanie i wyszedł na zewnątrz.
/Możesz zrobić ZT tutaj
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Targowisko   01.06.16 20:44

Po ostatnich zawirowaniach z egzaminem na rangę "S" Zin postanowił wybrać się do rodzinnego Hargeon by spędzić trochę czasu z bratem, którego niestety zaniedbuje przez obowiązki w gildii.
Spakował się w niedawno wylicytowaną torbę, która bardziej przy jego wzroście przypominała raczej przenośną saszetkę potocznie "nerkę", o niezwykłej pojemności. Wpakował cały stojak ze swoją skórzaną zbroją, którą też zrobił mu brat. W boczne kieszenie ciemnego, długiego płaszcza wrzucił kolczyki Arañy Webb, na prawym ręku skrupulatnie obwiązał też w miarę nowy gadżet, którego nie miał okazji jeszcze przetestować. Płaszcz byłej mistrzyni Lamia Scale Ooby, po wypraniu całkiem wygodny. Nie jeden członek tamtej gildii pewnie sporo by dał za taką "relikwie". Na szyi zawisł naszyjnik przypominający przepołowioną monetę, a za paskiem, na plecach, pod płaszczem maska. Na szczęście nie musiał jej jeszcze też użyć, oby to nie było konieczne. W torbie znalazły się jeszcze drobne gadżety typu lakryma świetlna, lakryma ognisko, pierścień podmiany, zapalniczka, kompas, dwie agrafki, długopis, notes i scyzoryk- Ot MacGyver z tego Zina. Wyleciał jak małe dziecko spieszące do autobusu, który miał zmierzać na wakacyjne kolonie by odpocząć od tego całego zgiełku i natłoku pracy...

Trochę jeszcze obolały z paroma siniakami po tych wszystkich sparingach zafundowanych przez siostrzyczki Kushikawa na szczycie ich budynku, gdzie znajdowała się prywatna arena i miejsce treningów kocurów po zaledwie godzinie znalazł się w Hargeon. Gdzie miało by mu być nie lepiej jak w rodzinnym domu? Może i trochę głośno w dzień jak brat tłucze się w swojej kuźni na dole, ale jakoś musi zarabiać na swoje życie. Nadrabiał za to najwygodniejszym łóżkiem na świecie i przepysznym portowym jedzeniem. Świeże ryby, owoce morza i te wszystkie desery z cukierni, która znajdowała się nieopodal. Aż mu ślinka ciekła jak tylko pomyślał.
Opuszczając stacje magicznej kolei w głowie układając sobie niespodziankowy plan powitania brata, wpadł na pomysł kupienia czegoś na miejskim targowisku.
Pracuś z tego Tyre, ale jak bym kupił coś pysznego- naszą ulubioną świeżą rybę i w dodatku grillowaną i z tymi pysznymi świeżymi warzywami i do tego hetolitry soku... Wzrokiem jak szalony latał od straganu do straganu, wybierając pyszności, które widział już na talerzu w rodzinnej kuchni. Tak to jest to czego potrzebował. Cisza i spokój, żadnych misji, prac czy innych zleceń. Nawet po mimo swojej rangi teraz- Urlop. Koniec kropka.

Szybkim krokiem od stoiska do stoiska, gdy przejrzał i ocenił co gdzie najlepiej kupić zaczęło się istne szaleństwo -Ryby... trzy... nie cztery. Nie! Zrobimy ucztę! Poproszę sześć takich większym proszę Pani! Liczę, że to z dzisiejszego połowu! Potrafi sobie Pani wyobrazić ten zapach grillowanej ryby z masłem, czosnkiem i rozmarynem? Szybko odliczył potrzebną kwotę i z uśmiechem podziękował sprzedawcy zostawiając mu należną zapłatę! A co tam! Nawet z napiwkiem! [350 klejnotów!]
Następnie warzywa, które były zaraz na początku. Takie kolorowe, jędrne i aż same prosiły Weź mnie, no weź! Z torbą pełną ryb zawrócił się na pięcie by udać się do ślicznej pani z ogromnym stoiskiem warzyw. Ładny, drewniany, obudowany z daszkiem- pełen luksus. Nie byle jaki sprzedawca pomyślał. Musiały być importowane bo nie pamiętał by w okolicy była jakaś taka duża farma warzyw? W sumie... dawno go tu nie było. To nic. Ważne, że pasują idealnie do tego co sobie zaplanował! -Dzień dobry pięknej Pani, cudowny mamy dziś dzień prawda? Poproszę kilo... Nie! Dwa kilo cukinii, jeden rozmaryn, z dwie główki czosnku iiiii do tego moją ulubioną paprykę, w różnych kolorach- tak ze dwa kilo. Mmmm grillowana papryka i cukinia... Rozmarzył się Zin czekając aż w końcu będzie mógł zjeść te wszystkie pyszności. Owa piękna pani sprzedawczyni równie szybko co poprzedni podliczyła chłopaka i w tym przypadku był równie hojny! [319 klejnotów!]
Zostały mu owoce na sok, obaj uwielbiali smak świeżo wyciśniętego soku. Smak dzieciństwa! Zawsze mieli taki do obiadu. Owoce były tuż nieopodal warzyw, równie kolorowe, jędrne i świeże. Musiał pominąć tą część wcześniej bo chwile mu zajęło wybranie odpowiedniego straganu. Nie tylko towar się liczy, ale i nastawienie do klienta. Zaczął obserwować sprzedawców, jak i innych klientów twarze, aparycja, uśmiechy i inne. Aż naglę staną zdziwiony? Oniemiały? W szoku?

"Znajdziesz mnie w niewielkim barze w Hosence". Tak jasne...

// klejnoty odpisze przy pierwszej lepszej okazji bo motają mi się takie drobne ;d
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Targowisko   

Powrót do góry Go down
 
Targowisko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Targowisko
» Targowisko

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Hargeon-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie