IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Targowisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Targowisko   08.11.14 17:11

First topic message reminder :

Targowisko stanowi całkiem spory plac, idealnie wyrównany i zbudowany na planie trapezu. Wszędzie stoją jakieś stragany, do których ciągle pchają się ludzie w ogromnych ilościach. Poustawiane są one w około sześciu liniach po osiem sklepików każdy. Nie dziwne, skoro są tutaj takie tłumy jeśli każdy z nich oferuje coś ciekawego: jakieś bronie, zbroje, żywność... wszystko! Każdy ma na samej górze jakiś materiał w paski bądź inne wzorki. No cóż. Zostaje nam tylko obejrzenie tego, co jest ciekawego do sprzedaży i w jakich cenach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Targowisko   01.06.16 21:15

Doba była zdecydowanie za krótka. Miała naprawdę dużo na głowię i nie było nikogo, kto ruszyłby łaskawie tyłek żeby jej pomóc. Takeru przepadł bez wieści gdy był najbardziej potrzebny, a Zenshi ociągał się ze sprawami na Galunie i tym samym uniemożliwiał jej dokończenie formalności związanych z zamówieniami na sprzęt i wyposażenie, które było niezbędne aby ich plan wcielić w życie. Mimo ogromnego zaufania Mistrza i pomocy finansowej to nadal najważniejsze pozostało niezlokalizowane. I na tym właśnie polegała jej praca. Tłumaczenie starych ksiąg i rycin zajmowało jej całe noce, a podążanie za wskazówkami w nich zawartymi często bywało bezowocne i prowadziło do ślepej uliczki, przez co wiele razy musiała zaczynać od początku. Tym razem miało być jednak inaczej. Zdobyte przez Zenshiego informacje oraz jedna z rycin znalezionych w archiwum gildyjnym mogła okazać się prawdziwa dlatego też Marii bezzwłocznie rozpoczęła przygotowania i nie czekając na ewentualną pomoc ze strony silniejszych sojuszników stwierdziła, że najlepiej i najskuteczniej zajmie się tym osobiście mimo, iż walka nie była jej najmocniejszą stroną. Miała jednak nadzieję, że obędzie się bez rozlewu krwi.

Dlatego też przemierzała uliczki Hargeonu w pośpiechu, poszukując najważniejszych do wyprawy rzeczy. Nie była miłą i uczynną Merry, za którą brali ją ludzie podczas Igrzysk, skutecznie ignorując ich towarzystwo i wręcz przepychając się w tłumie gdy było to koniecznie - niemniej jednak wydawała się pozostawać niezauważoną, bezdźwięczną. Tak, korzystała z własnego wyciszenia aby zwrócić na siebie uwagę jak najmniejszej liczby osób. Jej fioletowe ślepia lustrowały kolejne stragany, wybierając sobie te najlepiej zaopatrzone. Odziana była prosto i wygodnie, co miało nie krępować jej ruchów i nie utrudniać problemów przy ewentualnym dążeniu do celu. Ciemne bojówki zatrzymywały się na biodrach i przepasane były grubszym paskiem o srebrnej klamerce. Materiał był lekki, chociaż duża ilość kieszeni nadawała im znaczniej cięższego wyglądu. Porcelanowa skóra na brzuchu pozostawiała odsłonięta, podobnie jak subtelne zarysy mięśni. Czarny top narzucony był na biust niknąc jednak pod warstwą z białej koszulki z lekkiego, przewiewnego materiału. Pozostawała ona jednak dopasowana, miała krótki rękawek i zatrzymywała się niedaleko pod piersiami. Na ramię narzucony miała równie czarny plecak, dłonie skrywały zaś bez palczaste rękawiczki uwieńczone srebrnymi bransoletami na nadgarstkach. W świetle błyskał również srebrny pierścień. Cały strój uwieńczały płaskie, sięgające za kostkę buty. Burza brązowych włosów puszczona była luzem, opadając niesfornie na plecy i ramiona. Z prawej strony kosmyki były zaplecione w warkocza i tym samym żaden kosmyk nie miał prawa znaleźć się na znajdującej się po tej stronie części twarzy. Do jednej ze szlufek spodni przyczepiony był niewielki, złoty kompas. Nie wyglądała jak typowa dziewka z podmiejskich, rolniczych wniosek ani też bogata panna ze szlacheckich rodzin Hargeonu. Rzucała się w oczy, a jednocześnie nie przykuwała ciekawskich spojrzeń miejscowych. Idealnie.

Po krótkiej rozmowie kobieta stojąca za ladą podała jej dwie siatki i odebrała zapłatę za wybrane przez dziewczynę towary. Większość rzeczy zdążyła zamówić wcześniej, jednak była na tyle rozsądna i zorganizowana, że wolała zabezpieczyć się na jak największą ilość ewentualnych scenariuszy. A co z tym idzie - miała ze sobą absolutnie wszystko! Z kamiennym, pozbawionym wyrazem twarzy cofnęła się kilka kroków i rozejrzała dookoła. Zupełnie jakby sprawdzała czy nikt jej nie obserwował, nie śledził.. To czego szukała nie mogło wpaść w ręce kogoś obcego. Ryzyko było zbyt duże.
Szepty ludzi, ich śmiech czy krzyki zachęcające do odwiedzenia miejsc, w których pracowali.. To było obok. Patrząc na nią z boku wydawać się mogło, że dziewczyna była w swoim świecie. Chwyciła mocniej tobołki, zaciskając na nich palce i kierując swe kroki do stoiska z owocami. Wyminęła bezczelnie dyskutującego z żoną mężczyznę, znajdując się przed oczyma młodej handlarki. Podniosła na nią wzrok nawet nie oglądając towarów, jakby znała położenie owoców w koszykach na pamięć.

- Poproszę Jabłka - zielone, trochę truskawek i trzy małe avocado.. A poza tym jeszcze brzoskwinie. - jej zamówienie wydawało się być instrukcją, poleceniem wydanym z góry brzmiącym nad wyraz uprzejmie, jednak biedna rudowłosa sprzedawczyni zdawała się w ogóle tego nie zauważyć i z uśmiechem zaczęła pakować wybrane przez Marii rzeczy. Spojrzała w dół i omiotła wzrokiem plecione koszyki pełne kolorowych, soczystych owoców. A może coś jeszcze? Solidnego i wytrzymałego, odpornego na zmiany temperatur.. Przyłożyła palec do ust, wydając z siebie ciche mruknięcie. Polowania na demony się jej zachciało. Dłonią, w której dzierżyła zakupy mimowolnie dotknęła kompasu, jakby upewniając się czy nadal tam wisi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Targowisko   01.06.16 21:39

Idealne miejsce na spotkanie. Między zapachem ryb a krzykami handlarzy. Nie był pewny czy to jego stara znajoma, była trochę inaczej ubrana i ten posępny wyraz twarzy zupełnie nie pasował do osoby, którą pamiętał. Wydawała się taka osowiała, zimna i nieczuła. Poza tym powinien rozpoznać jej aurę, przecież spędził z nią sporo czasu... Jaskinia, basen, desery... Może to siostra bliźniaczka Merry? Nie chwaliła się, że ma rodzeństwo. Na igrzyskach też była tylko ona w jej drużynie...

Gdy Zin tak się przyglądał nieznajomej-znajomej czas jakby stanął na chwilę w miejscu. Widział dokładnie co podaje jej ruda sprzedawczyni, widział jej zastanowienie na twarzy, ale nie widział kompletnie jak się zachować. Nie było w jego stylu podchodzenie i zaczepianie innych na ulicy. Szczególnie nieznajomych? A może znajomych... Zakłopotanie targało nim chwilę...
Musiał kupić te owoce na sok tak czy siak, a tamten stragan wyglądał najlepiej. Widocznie koleżanka miała podobny gust. Raz kozie śmierć, jak to nie ona najwyżej się zbłaźnię i tak rzadko tu jestem to może mnie nikt nie rozpozna. Ruszył w tamtym kierunku zbliżając się coraz bardziej do dziewczyny, która tak łudząco przypominała Merry z wyglądu, a w myślach powtarzał sobie ciąglę... Hosenka, tak.. Hosenka... toż to od cholery daleko. Co ona by tu robiła?

Po zaledwie paru chwilach stał już za nią. W momencie gdy sprzedawczyni skończyła ją obsługiwać a dziewczyna utopiła wzrok gdzieś w koszykach ustawionych na ziemi rzucił zza jej pleców -Przepraszam, czy mogła by Pani się usunąć? Chyba już skończyła Pani zakupy? Uśmiechnął się delikatnie czekając, aż dziewczyna się odwróci z możliwymi pretensjami by następnie móc się jej lepiej przyjrzeć i ocenić czy to na pewno ona. Czy to Merry. Okoliczności wręcz idealne. W jednej ręce torba ryb, w drugiej warzyw i ta sceneria.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Targowisko   01.06.16 22:02

Ważniejsze sprawy niż te owoce chodziły jej po głowie, chociaż te drugie niewątpliwie pięknie się prezentowały. Jej spojrzenie zatrzymało się na lewej stronie stoiska, gdzie ułożone były jabłka. Miały naprawdę wiele odmian i kolorów, każda kryła inny smak. Jej ulubione - zielone, kwaśne i wymagające siły w ugryzieniu nie cieszyły się zbyt dużą popularnością. Ludzie widocznie woleli te słodziutkie i miękkie gatunki tego owocu. Westchnęła cicho, nieco poirytowana już powolnymi ruchami pracownicy straganu, która chyba zdecydowała się wybrać jej najbardziej idealne brzoskwinie z całego, dużego koszyka. Wyjęła wolną dłonią z kieszeni pieniądze i nawet nie licząc położyła na ladzie, czekając już tylko na odbiór towaru. Prawda była taka, że jej oczy i sympatia do owoców nakazywały jej jeszcze czegoś dokupić, jednak rozsądek i przekład na siłę w plecach i dłoniach zdecydowanie tego odradzał. W końcu była zdana sama na siebie, a nie miała pojęcia jak daleko i na jak długo będzie musiała wyjechać. Wtedy też usłyszała głos - niby to wyłaniający się z tłumu, nieznajomy - a jednak skłonił ją, aby go nie zignorowała. Odwróciła głowę i spojrzała przez ramię z nieco uniesionymi brwiami, otwierając już usta do rzucenia jakiegoś złośliwego komentarza, inteligentnej riposty. Przez chwilę świat zdawał się zatrzymać, wszystko umilkło, a ona wpatrywała się w Zina widocznie zaskoczona, lustrując jego twarz wzrokiem z niedowierzaniem. Niedobrze. Znał Merry, nie znał jej- na nadmiar złego nie był dobrym towarzystwem dla osób z jej otoczenia, ba! Jego twarz widniała na liście gończym we wszystkich niezbyt przyjaznych światu stowarzyszeniach gildyjnych. Jej dłoń zacisnęła się w pięści tak, że kostki aż pojaśniały! Nie sądziła, że jeszcze kiedyś na niego wpadnię, a tu jeszcze w takim momencie..
- Jasna cholera Zin.. - wydusiła w końcu cicho, powracając do rzeczywistości i siląc się na subtelny uśmiech. Wtedy też - niczym wybawienie - zawołała ją handlarka, wyciągając w jej stronę torby z owocami. Marii drgnęła i znów stanęła przodem do niej, wręczając jej pieniądze. Chwyciła siatkę, wpatrując się gdzieś w przestrzeń przed sobą, bijąc się z myślami. No i co miała zrobić? Grać słodką idiotką i w jakiś sposób go spławić czy może skorzystać z okazji gdy będzie robił zakupy i się ulotnić? Nie, to nie byłoby w porządku. Krótka rozmowa i wymiganie się misją? Oo, to brzmiało już lepiej, bardziej wiarygodnie. Jej pieprzonym obowiązkiem było złapanie go i dostarczenie do gildii, a jednak miała ważniejsze rzeczy na głowie niż to.. Skryty pod ubraniem znak zapiekł niemiłosiernie, a ona przygryzła dolną wargę i cofnęła się o krok, puszczając go tym samym na swoje miejsce. No pięknie. Jeszcze niech ten przygłup tu przyjdzie i powie o słowo za dużo.. Rozejrzała się nieco nerwowo dookoła, następnie jak gdyby nigdy nic uśmiechając się w stronę maga i przekręcając głowę w bok. Mimo stroju i nastroju miało być słodko i niewinnie. Kolczyk z fioletowym kryształkiem zakołysał się delikatnie w uchu, odbijając padające nań światło.
- Co za zbieg okoliczności.. Czyli jednak mają tu najlepsze owoce? - naprawdę nic bardziej wyszukanego nie mogła powiedzieć? Brunetka drgnęła w miejscu, poprawiając niby torby z jedzeniem zaciskane w dłoniach. Instynktownie trzymała je przed sobą, nieco opierając na udach. Nie były specjalnie ciężkie, jednak w tym momencie przypominały ciężarki mające sprowadzić ją brutalnie na dno. Cholera, zachciało się jej jabłek. Zabawa w kotka i myszkę - a właściwie smoka - miała się dopiero zacząć, a Mariko nie miała pojęcia w co tak naprawdę miała się wpakować.
- Nie sądziłam, że spotkamy się w takim miejscu.. Codzienne zakupy? Myślałam, że mieszkańcu tego miejsca przychodzą na targ razem ze świstem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Targowisko   01.06.16 22:24

To było jedno z "najmilszych" powitań jakie go spotkało, trochę zaleciało mu nawet zachowaniem Alexis. Może się znają? Spędzają wiele godzin na wspólnych herbatkach i ploteczkach? Z kim się zadajesz takim się stajesz... Nie. Wróć. Nie ma to najmniejszego sensu. Zamiast herbatki szybciej zobaczył by tam Zin sceny jak ze wspomnień Waltera. Alexis BDSM i Mariko. Otrząsnął się lekko wracając do pierwotnego stanu. Neutralnym daleko do Szablozębynch, wyszedł nawet jakiś czas temu przykaz nie wpuszczania ich do budynku, a za pogonienie ich dostawało się jakieś pochwały czy coś. Krótką wymianę spojrzeń, która upewniła go, że to Merry przerwała ta ruda sprzedawczyni. Jak ruda to i wredna taki stereotyp, przerwała w najgorszym momencie. Zin rzucił wzrokiem co tam kupuje brunetka. Głównie dostrzegł zielone jabłka. No jasne. Jabłka=szarlotka. Akurat to go nie zdziwiło, mówiła, że to jej ulubiony deser. Będzie coś pichcić sama? Inaczej było z zachowaniem dziewczyny. Nerwowo zapłaciła za zakupy i pośpiesznie ustąpiła miejsca, tak jak ją o to prosił parę chwil wcześniej czarnowłosy, tuszując swoje zachowanie delikatnym uśmiechem.

Najwidoczniej mamy taki sam gust co do owoców i tak to naprawdę zbieg okoliczności. Nie spodziewałem się, że tu Cię spotkam. Kogo jak kogo. Niewielki bar w Hosence i nadanie listu nijak sie nie ma do targowiska w Hargeon, co tu robi taka dziewczyna jak Ty? Nurtowała go kwestia tego baru i Hosenki. Nie mógł ot tak odpuścić nie pytając o to. Sporo czasu minęło od ich ostatniego, a za razem pierwszego spotkania. Na igrzyskach nie mieli sposobności porozmawiać ze sobą, oprócz krótkiej wymiany uprzejmości na arenie gdzie nie bardzo poszło mu. Merry uzyskała lepszy wynik. Porywczość go zgubiła, a ją jej stonowanie i trzymanie się z tyłu doprowadziło całkiem wysoko. Mógł tylko to z dołu obserwować. Wtedy jej zazdrościł, wygrania igrzysk dobrego wyniku itd, chciał z nią porozmawiać, ale najwidoczniej nie było im to dane.
Chociaż... Co się odwlecze to nie uciecze. A ta sytuacja jest najlepszym tego przykładem.
Nazywanie mnie mieszkańcem jest bardzo nad wyrost, przyjechałem nie dawno do brata. Postanowiłem sobie wziąć urlop na żądanie i zrobić jakieś zakupy by przygotować mu niespodziankę, Ty też nieźle się zaopatrujesz tu, dłuższa podróż? Obejrzał Merry jeszcze raz od góry do dołu zauważając widocznie wypchane kieszenie spodni, połyskujący kompas i teraz te siatki z owocami. Kobiety... trzymanie linii i inne, w końcu o taką formę jaką ma ona na prawdę trzeba dbać dobrą dietą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Targowisko   01.06.16 22:48

Błędne koło kłamstw i kłamstewek było dla niej męczące, problematyczne. Nie była aniołkiem, ale nie lubiła nieszczerości. Niezależnie od sytuacji prawda zawsze była lepszym rozwiązaniem, bo w kolorowaniu historii i w słodkich słówkach bardzo łatwo można się zapętlić. Nie miała wyrzutów sumienia, jedynie nie współgrało to z jej specyficzną, nieco pokręconą naturą. Patrząc na Zina ponowne uśmiechnęła, chcąc tym samym aby cało to spotkanie wyglądało jak przypadek, zaś jej pobyt tutaj pozbawiony celu. Siatki zakołysały się leniwie gdy rozluźniła zaciśnięte wcześniej dłonie, czując charakterystyczny ból w kostkach. Mimo pozornie beztroskiego wyrazu twarzy w jej umyśle trwała prawdziwa batalia. Nie widziała go od czasów areny i nawet jeśli planowała spotkać ponownie - dostrzeżenie jego twarzy na liście gończym wybiło jej ten pomysł z głowy. Po prostu nie chciała być tą osobą, która go złapie, a jednocześnie chciała zachowywać się tak jak na smoka przystało  dopełniać swoich obowiązków, a teraz przez jabłka była w kropce. Na jego słowa zaśmiała się niepozornie, wzruszając jedynie ramionami.
- Znudziły mi się kurorty pełne ludzi i gorące źródła. Chciałam odwiedzić tutejsze klif..- przerwała odwracając głowę w bok, gdy jej uszu dobiegł niski, nieco chłodny głos bezczelnie wymawiający jej prawdziwe imię w najmniej odpowiednim do tego momencie.
-Tu jesteś! Wszędzie Cię szukałem. Przygotowałem wszystko, a Ty? Masz zapasy? Nie wiemy ile zajmie nam podróż żeby znaleźć tego demona. No co? Czemu tak na mnie patrzysz? Mariko?
Stoicki spokój wymalowany na jej bladej twarzy nijak się miał do furii, która pojawiła się w oczach przybierając postać niewielkich iskierek. Patrzący na nią blondyn mógł dostrzec w tym spojrzeniu jad, szereg bardzo brzydkich słów których dama nie powinna wypowiadać na głos. Aż drżała ze złości. A może była to panika? Nawet nie odezwała się słowem do posłańca, jedynie posyłając mu chłodne prychnięcie. Wyrwała torbę podróżną z jego ręki i przerzuciła przez ramię - wyglądając przy tym jak tragarz bagażu. Niewiele myśląc rozejrzała się i nie chcąc ryzykować podeszła do Zina, chwytając bezwstydnego jego nadgarstek. Pociągnęła go za sobą i tym samym opuściła centralny punkt targowiska, wchodząc do bocznej i cichszej alejki, gdzie ludzi było zdecydowanie mniej. Słowem nawet się nie odezwała, zaciskając palce na skórze tygrysa. Nie obejrzała się też za siebie na zaskoczonego nadal maga, który dopiero po chwili zorientował się co tak naprawdę zrobił, wydając z siebie siarczyste przekleństwo. Przez ilość siatek, które trzymała w ręku i plecak czuła się zmęczona, a dodatkowo myślała. Intensywnie szukała rozwiązania, słów, czegokolwiek. Jak ludzie mogli być tak głupi, mało bystrzy.. Zagryzła dolną wargę na tyle mocno, że smak krwi rozniósł się na ustach. Wtedy też poczuła szarpnięcie, a tygrys wyrwał swoją rękę. Nie spodziewała się tego i przez to powstała reakcja łańcuchowa. Siatki wyleciały jej z rąk, a ich zawartość rozsypała się po niewielkim placyku, na którym stali - tuż przy zamkniętym straganie. Torba podróżna wylądowała na ziemi podobnie jak jej czarny plecak z którego wysypały się notatki i rysunki stworzenia, którego poszukiwała. Znieruchomiała patrząc to na Zina, to na notatki. Ciche przekleństwo w staro Ishvańskim przerwało ciszę między nimi, a dziewczyna nerwowo odgarnęła włosy ręką, zaczesując je do tyłu. Nie mogła się tłumaczyć, nie było na to czasu. W akcie lekkie paniki kucnęła i zaczęła zbierać swoje papiery, a także owoce. Gdy wszystko zniknęło z pola widzenia mężczyzny, a większość przedmiotów znalazła się w jej rękach i na ramionach - wstała, odwracając się gwałtownie i chcąc odejść. Co miała zrobić innego? Walczyć w środku miasta? Tłumaczyć się? To było najrozsądniejsze działanie jakie przyszło jej do głowy. Ewentualnie będzie musiała go ogłuszyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Targowisko   01.06.16 23:22

Słuchał Merry z zaciekawieniem o tym jak opowiadała, że znudziło jej się leżenie plackiem w kurortach o wysokim standardzie- jak?! Przecież to możliwość nic nie robienia, mało tego ludzie są na każde Twoje skinienie i Ci usługują bo płacisz za to. Prawie jak Król! Do mentalnej listy zazdroszczenia Merry dopisał właśnie ten punkt. W porównaniu z łomotem, który dostał ostatnio on to tak jakby stawiać koło siebie piekło i niebo. Dwie duże przeciwności, a jednak los splata ich ścieżki by mogli się spotkać. Po raz kolejny ktoś im przerwał. Najpierw ta ruda sprzedawczyni teraz jakiś blodnas, który swoim tonem wyraźnie pokazywał, że zna Merry. Mało tego szukał jej i miał coś dla niej... tylko, że inaczej się do niej zwrócił. Mariko? Wprawiło to w ogromne zdziwienie Zina co dało się dostrzec po szeroko otwartych oczach, przez chwilę jak by nie rozumiał tej całej sytuacji. Tu Merry, którą poznał przed igrzyskami, na igrzyskach też przedstawiona Merry- była informacja o wtargnięciu Dragon's Howl, ale nie kojarzył jej twarzy z listów gończych, a przecież każdy tam ma coś za uszami i ma taki list. Mniejszy, bądź większy wartościowo ale ma, a Merry? Czy Mariko jak zwrócił się do niej tamten jeden... Zapasy, demon i ta wyrwana torba? Wydawało by się to wszystko już wystarczająco dziwne. Cała ta sytuacja przykuła uwagę wszystkich ludzi w okolicy, a dziewczyna już obłożona siatkami i torbą złapała Zina za rękę i próbowała wyciągnąć gdzieś w ustronniejsze miejsce.

Kompletnie zdezorientowany chłopak nie stawiał oporu. W głowie miał natłok teraz pytań o co chodzi, czy ktoś tu zrobił z niego delikatnie mówiąc głupka? Kim był tamten typ? O co tutaj w ogóle chodzi? Dobrowolnie dał się prowadzić za rękę przez całe to targowisko szukając jakiejś cichej, bocznej alejki gdzie mogli by się rozmówić o całej tej sytuacji. Widocznie nerwowa Merry, czy też Mariko szybkim krokiem ciągnęła równie obładowanego chłopaka za sobą, a jej uścisk przybierał na sile.
Czy ma coś do ukrycia, że tak szybko chce opuścić targowisko? O co tu chodzi? Zadając sobie te pytania w myślach właśnie weszli w jakąś wąską alejkę między budynkami, wtedy Zin postanowił wyrwać się z jej uścisku. Efekt domino spowodował wyrwanie razem z ręką siatki z owocami z jej dłoni i spadnięcie torby tamtego typa, z której wypadły jakieś notatki. Nie wiedząc co się dzieje Zin rzucił tylko okiem na spanikowaną Merry, która próbowała wszystko szybko pozbierać. Między notatkami w niezrozumiałym dla niego języku runicznym dostrzegł znajomą ilustrację...
Była ona niewiarygodnie podobna do postaci... do postaci jego demona Anarchii. Nie idealnie odzwierciedlona, ale w bardzo dużym stopniu. Czyżby te polowanie na demona było polowaniem na niego? Wyraźnie wzdrygnął się robiąc dwa kroki do tyłu, cały czas patrząc na już podnoszącą się dziewczynę.
Wsadził rękę do kieszeni płaszcza wyciągając dwa kolczyki w jednej dłoni i od razu mierząc w jej kierunku wystrzelił cztery ładunki sieci, które musiały ją przylepić do ściany i unieruchomić na jakiś czas. Nie miał innego wyjścia, polowania na demony się zachciało? Lepiej zapobiegać niż leczyć, a jemu teraz należą się wyjaśnienia!
Do cholery o co tutaj chodzi? Jakie polowanie na demona?!  Mówiłaś o tutejszych klifach!- Postanowił udawać, że nie poznał ilustracji, było by to strzałem w kolano, a może ona już wiedziała? Jaka Mariko?! Dlaczego mnie wyciągnęłaś z tego rynku? Kim był ten typ! Musieliście być umówieni, nawet nie protestował gdy zabrałaś tą torbę z tymi papierami!!! Krzyczał ile sił w płucach, wymachując rękoma ze złości. W jednej z nich połyskiwały kolczyki, które teraz poprzez lekkie uszczypnięcie, którego wcale nie odczuł czarnowłosy pobrały małą część mocy magicznej by zregenerować swoją umiejętność. Porywczość była jego największą wadą...

----------
15.750-2*300[uzupełnienie kolczyków do full]
=15.150
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Targowisko   02.06.16 13:46

Wyprawa na ten targ była niepotrzebna, podobnie jak cała zaistniała sytuacja i teraz będą tylko problemy z wyplątaniem się. Oh, gdyby ten idiota trzymał buzię zamkniętą wtedy, kiedy powinien to nic by się nie stało!  Z takimi myślami właśnie Marii wstawała, chcąc się obrócić i odejść, zniknąć w tłumie i zostawić zszokowanego maga samego ze sobą. Z pewnością natłok informacji, których przecież nie mógł się spodziewać wywołał zamęt w jego umyśle. Przecież jeszcze niedawno tak miło spędzili razem czas! Mężczyzna miał widocznie inne plany. Poczuła uścisk, a następnie dość gwałtowne pchnięcie w tył. Uderzenie w plecy sprawiło, że westchnęła głośniej zaciskając w pierwszych sekundach powieki, upuszczając plecak na ziemię. Była nieostrożna, niedobrze. Ba..Pięknie. Brunetka drgnęła niespokojnie, chcąc się ruszyć - nic z tych rzeczy! Jakaś siatka uniemożliwiała jej odejście od ściany i wykonanie swojego pierwotnego planu, a co z tym idzie - z momentem gdy podniosła głowę napotkała wzrokiem Zina. Złego, zdezorientowanego i porywczego tygrysa. Ona nie była jednak taką kobietą, na jaką wyglądała.
Nie odwróciła głowy, nie zarumieniła się i nie miała łez w oczach - odważnie wpatrywała się w jego twarz, lustrując ją wzrokiem. Nie było w jej spojrzeniu skruchy czy strachu. Jej ciało rozluźniło się, przestała szarpać i przywarła plecami do zimnego muru, którego dotyk na odkrytych plecach wywołał dreszcz na jej jasnej skórze. Rozumiała. Miał prawo być wściekły. Kłamała i teraz zwyczajnie musiała wziąć konsekwencje, przykre słowa i ewentualne oskarżenia wprost na klatkę piersiową, a następnie w inteligentny i bezpieczny sposób z tego wybrnąć. Nie mógł się dowiedzieć o gildii, a tym bardziej o powodzie, z którego szukała demona z notatek. Jej bezpieczeństwo zeszło na dalszy plan. Bo widząc Zina w takich nerwach co innego mogła pomyśleć? Z pewnością zaprowadzi ją do najbliższego posterunku. Westchnęła cicho nie odwracając spojrzenia, zaciskając jedynie palce na materiale spodni. Poza byciem upartą, ciekawą i egoistyczną w jej charakterze dominowała jeszcze jedna rzecz - spokój. Potrafiła go zachować niezależnie od sytuacji. Była lojalna, wolała narazić siebie niż kogokolwiek ze swoich towarzyszy.
Nastała cisza, której nie mogła jeszcze przerwać. Używając magicznego wytłumienia i własnego wyciszenia tkwiła bez słowa, słysząc gdzieś w oddali wołanie blondyna, od którego wszystko się zaczęło. Zignorowała go, nie chciała dać się znaleźć - mógłby zrobić coś gorszego niż wyjawienie jej imienia lub zdradzenie celu wędrówki. Zerknęła w bok. Przeszedł nieopodal nich, rozglądając się w poszukiwaniu Marii i Zina, nerwowo przygryzając wargę. Wydawał się zestresowany. Przystanął na chwilę, kolejny raz krzyknął, a potem odszedł gdzieś dalej i zniknął z zasięgu jej słuchu. Mogła go zawołać i sprowokować bójkę, zrobić krzywdę Zinowi i zniknąć z jego oczu, życia i nawet pamięci. Ale nie byłoby to aktem strachu i paniki? Ona tak się nie bawiła.
Wyprostowała głowę dumnie, patrząc na niego tym swoim zawziętym, chłodnym spojrzeniem, które nijak pasowało do stosunkowo drobnej budowy ciała. Wiatr uderzył brutalnie w jej twarz, kołysząc kosmykami ciemnych włosów i zostawiając w nozdrzach zapach świeżych przypraw, z którymi stoisko znajdowało się zaraz za rogiem.

- Zabierz tą siatkę.- rzuciła w końcu tonem, którego ton niezbyt zniósłby sprzeciw - nie była w tym jednak w żaden sposób niegrzeczna czy też niemiła. Wydała krótkie polecenie niczym prawdziwa księżniczka, sugerując mu tym sam iż nic więcej nie powie, dopóki będzie przygwożdżona do tej cholernej ściany. Miał dużo pytań, a jak motto życiowe Mariko mówiło - jak było pytanie to i musiała być odpowiedź. A skoro tylko ona je miała.. Przecież mogli porozmawiać jak cywilizowani ludzie. Nie miała jak uciec bez obejścia go, gdzie z pewnością by jej to uniemożliwił. Pomocy ze strony tajemniczego maga też nie uzyskała, więc zdjęcie skrępowania z jej ciała wydało się uczciwym układem. Coś za coś. Granie słodkiej Merry nie miało już raczej sensu, za dużo wiedział. Bo czy dziewczyna, z którą był na szarlotce uganiałaby się za demonami? Raczej nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Targowisko   02.06.16 14:02

-Zabierz tą siatkę. Bla bla bla zbędne prośby- pomyślał. Jaką ma gwarancje na to, że czegoś nie knuje i nie zabierze nóg za pas czy też może nie rzuci się na niego jak opętana? Właśnie, szukając demona Merry, którą znał Zin mogła zostać opętana, a ten ktoś tutaj... Żadnej gwarancji = żadnego wypuszczania. Nawet jeśli miała dobre chęci, to one właśnie brukują piekło wg powiedzenia. Teraz przynajmniej jest w stanie ją spokojnie wypytać o co chodzi.
Nie zawołała po pomoc jeśli nawet miała okazję, co może być dwuznaczne. Wcale jej nie potrzebuje, Zin widział część jej umiejętności na arenie i spokojnie sama mogła by mu postawić czoła, lub chce porozmawiać. O ile pierwsza opcja jest realna, o tyle druga bardziej. Więc jeśli chce porozmawiać, może zacząć w tej pozycji.

Nie ma mowy o uwolnieniu Cię teraz Merry, a może raczej jak to było? Mariko? Po co te wszystkie kłamstwa? Wszystko o czym rozmawialiśmy wcześniej o ile Ty to Ty to również ściema? Podobno poszukują fałszywych uczestników turnieju, że są zamieszani w kradzież nagrody za turniej wraz z Serpentem...
Blefował o poszukiwaniach, musiał mieć jakąś kartę przetargową w tej rozmowie, a ta wydawała się idealną. O ile by jej szukali na prawdę, każdy posterunek Rady Magicznej by ją zamknął w trybie natychmiastowym, próbując na swoje sposoby wyciągnąć od niej informacje na temat Serpenta. Nawet o ile to nie prawda, w tamtym momencie musiała zabrzmieć jak najbardziej prawdziwie z jego ust. Poważny ton, kamienna mina i widoczna złość. Wszystko zgrywało się na to małe kłamstewko by było jak najbardziej prawdziwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Targowisko   02.06.16 15:03

Prychnęła cicho z niedowierzaniem, widocznie niezadowolona z braku akceptacji, a raczej wykonania jej polecenia. Przez to jak poważna i chłodna była ludzie się jej słuchali, zawsze dostawała to czego chciała - a tu proszę! Taki bezczelny kot próbuje zdetronizować przyszłą królową smoków. Niedoczekanie. Trzeba przyznać, że była to dla niej całkiem nowa sytuacja, a panienka Shinoda bardzo lubiła wyzwania. Jej ślepia zabłyszczały subtelnie, a na ustach pojawił się subtelny, nieco złośliwy uśmieszek. Nie miała wyjścia, chciała grzecznie to się nie dało. Kolejny podmuch wiatru sprawił, że rozejrzała się dookoła, robiąc rozeznanie terenu, a następnie spojrzała w dół - na swoją dłoń. Srebrny pierścień zabłyszczał subtelnie na serdecznym palcu. Był skromny, pozbawiony zdobień i niespecjalnie gruby. Przelała do niego odrobinę swojej mocy magicznej, a bladoróżowe światło sprawiło iż w dłoni pojawił się młot. Był niemalże wysokości Marii, na jego głowie widniał symbol starego kościoła. Tak, to ten sam młot który kiedyś należał do Królowej Wróżek. Zgodnie z jej planem - kluczem do sukcesu był jego ciężar. Gwałtowne przechylenie broni do przodu sprawiło, że siatka oderwała się od ściany i opadła na bruk, a Marii ruszyła do przodu chwiejąc się nieco na własnych nogach. Cóż, nie miała drugiej szansy, musiała dobrze wycelować. Nie mógł spodziewać się tak wielkiej broni, która ważyła ponad połowę tego co Mariko - ukrytej w zwykłym, niepozornym pierścionku! Pchnęła zaskoczonego Zina tracąc równowagę i tym samym skończył na ziemi, z młotem postawionym na klatce piersiowej i z siedzącą na nim brunetką. Oczywiście nie zrobiła mu krzywdy, resztką sił przetrzymała broń na tyle, aby nie wbiła go w chodnik. Na porcelanowych policzkach pojawiły się subtelne rumieńce wywołane wysiłkiem, który włożyła w całą tą akcję. Jej oddech był przyśpieszony, a serce jak oszalałe waliło w piersi. Nachyliła się do przodu nadal trzymając ręce na rączce młota. Przysunęła do niego swoją twarz, niemalże stykali się nosami. Zapach przypraw gdzieś zniknął, powietrze zostało zdominowane przez woń szamponu do włosów, którego używała Marii - włosy stworzyły im bowiem kurtynę. Patrząc mu w oczy drgnęła niespokojnie, jakby bała się że z łatwością zrzuci z siebie coś tak ciężkiego. Nie była zawstydzona pozycją, w której się znalazła - w ogóle nie zdawała sobie sprawy jak może zostać to odebrane. Starała się zachować na tyle bezpiecznie, żeby ani jemu ani jej nic się nie stało. Były lepsze rzeczy niż walka do zrobienia w życiu. Miała do tygrysa pewien sentyment i to sprawiało, że nawet jeśli powinna zachować się inaczej i poderżnąć mu gardło - to tego nie zrobiła.
- Nie lubię jak mi się odmawia, to po pierwsze. Zadajesz za dużo pytań, jesteś za głośny.. - zaczęła cicho nawet nie mrugając, przyciskając swoje ciało do maga. - Nie mam nic wspólnego z tym o co mnie oskarżasz. Masz prawo być wściekły, ale to nie powód robić ze mnie popychadło Tartarosu. Jestem na to za dobra. Zrozumiałeś?
Dodała ostatecznie, pozwalając aby po tych szeptem wycedzonych słowach zapadła cisza. Przyglądała mu się badawczo jeszcze przez chwilę, po czym wyprostowała się i odgarnęła szybkim ruchem dłoni włosy na plecy. Zostawiła je w nieładzie, nawet nie rozczesała. Przechodnie pewnie myśleli pewnie, że robią coś nieprzyzwoitego w miejscu publicznym. Zastanawiała się czy jej uwierzył. Nie miała powodu kłamać, nie lubiła kłamać i jej słowa tutaj akurat były bezczelnie szczere. Zwilżyła wargi i odwołała młot, który znów był tylko niewinnym pierścionkiem na jej palcu. Zeszła z Zina z gracją, stając i przeciągając się podniosła swój plecak i przerzuciła przez ramię.
- Im mniej wiesz tym lepiej śpisz Zin. Nie mogę. Nie chcę Cię w to wciągnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Targowisko   02.06.16 18:15

To co stało się w tamtej wąskiej uliczce nieopodal rynku w chwile przekroczyło wszystkie najśmielsze wyobrażenia Zina na temat Mariko. Wątłej, niepewnej siebie, a na pewno nie tak dobrze wyposażonej Mariko. Nawet w takiej sytuacji gdzie nie jeden zboczeniec w sytuacji sam na sam w takiej alejce były by osłupiały początkowo, ale by nie odpuścił i pewnie ślinił się na widok tak atrakcyjnej a zarazem pozornie uwięzionej kobiety. Szybko by mu przeszło gdyby tylko ujrzał co zrobiła dziewczyna. Jej porcelanową cerę rozjaśnił różowy błysk ze źródłem gdzieś w okolicy jednej z dłoni. Bum puf i inne takie onomatopeje a siatka pękła pod naporem kobiety i jej wielkiego... młota. Mało tego w mgnieniu oka młot i Mariko byli już na leżącym na glebie Zinie. Jak? Nawet tego nie zarejestrował. Szok wywołany zdarzeniami z rynku trochę go otumanił, a dziewczyna musiała zgrabnie się wstrzelić w moment ze swoją ucieczką.

Cała ta akcja z trzeciej osoby musiała wyglądać na co najmniej na jakieś perwersyjne podchody. Ten pluje siecią ta go dosiada i to z zabawkami i sobie szepczą coś. Dobrze, że nikogo nie było. Przynajmniej tak mu się wydaje. Różnie można było by to odebrać, szczególnie, że jego koleżanka ma coś za uszami i nie chce się przyznać co? A jeśli to zabójstwo kogoś ważnego lub należenie do tartarosu? Kto by tam chciał być popychadłem, ale pełnoprawnym członkiem... W dodatku te uciszanie, próba dominacji.. coś musi być na rzeczy. I tak właśnie myślał też Zin. Spokojnie mógł zrzucić porcelanową kobietę z siebie przechodząc nawet w tryb duszy Molocha, bez problemu taki ciężar, plus dodatkowa para ramion. Role by się znów odwróciły. Tylko jak by to wyglądało... piekielny demon przygważdżający kobietę z zabawką do ziemi. Co najmniej źle. Na szczęście dziewczyna zaczęła mówić cokolwiek.

Za dobra na bycie w Tartarosie? Gdzie jest jakaś skala? Może Zina by wybieliło trochę, bo przeważnie ratuje go tylko poczucie należenia do legalnej gildii i możliwa bura od Alexis. Gdyby nie te tajemnice, mówienie pół słówkami Nie mogę, nie chcę bla bla bla.
Gdy tylko dziewczyna się podnosiła chłopak podniesionym, stanowczym tonem rzucił w jej stronę. Stale jesteś mi winna wyjaśnienia. Mariko tak? Po co te tajemnice? Obdarzyłem Cię cząstką zaufania... Znam całą tablice listów gończych na pamięć i nie ma tam osoby o takim imieniu. Dlaczego się ukrywasz? Po za tym nie martw się o mój sen, nic mi nie grozi, a wysypiam się na prawdę dobrze. I co to za polowanie... poluję się na dzikie zwierzęta w lesie, a nie demony, kto kiedy demona widział. Łgał jak najęty próbując jej własnej zagrywki z kłamstewkami, usiadł podparty rękoma za plecami czekając na wyjaśnienia. Przeciągnął się leniwie okazując, że nie ma zamiaru się nigdzie wybierać jak narazie, dopóty dopóki nie dostanie wyjaśnień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Targowisko   02.06.16 18:53

Nawet ona byłaby w szoku, gdyby mogła obserwować samą siebie w momencie przerobienia pierścienia na młotek, a siedzenia kilka tygodni temu w kawiarni przy pysznej, ciepłej szarlotce. Różnica zachowań, gestykulacji i stroju.. Cóż, bycie Merry było wygodne. Korzystała z profitów należnych za wygraną w turnieju, używała wytłumienia i maskowała swoją prawdziwą moc, a do tego ludzie zwyczajnie ją lubili i dzielili się informacjami, które mogła potem wykorzystać. Czego chcieć więcej? Bycie w mrocznej gildii nie było wyczynem - zabawa w podchody i pozostawanie w cieniu było prawdziwą sztuką. Z drugiej jednak strony - kto uznałby Mariko za złą osobę, stawiając ją przy takim Zenshim, którego szukało całe królestwo? Mniejsza o to. Całe szczęście, że Zin pokornie wysłuchał jej cichego kazania, które skierowane było tylko i wyłącznie dla jego uszu. Gdyby użył swoich mocy, gdyby miał jakiegoś paskudnego demona z dodatkiem macek zamiast rąk to z pewnością zrobiliby show na targu w Hargeonie dla sadystów i masochistów, sympatyków dzikich fantazji seksualnych w jednym. Zdawała sobie sprawę, że był silniejszy od niej i jej waga mogła być dla Zina wręcz piórkowa, jednak całkiem zapomniała o właściwościach jego sztuki magicznej. Był grzeczny i słuchał, nie przerywał jej i wydawało się naszej księżniczce że przyjął wszystko do informacji.

Stanęła nieopodal, podnosząc siatkę z owocami. Zerknęła do środka - owoce wydawały się nieuszkodzone. Zielone jabłka błyszczały w promieniach słońca, a dorodne brzoskwinie kusiły idealnym kształtem. Znów chciała sobie pójść. Powiedziała wszystko i uznała, że spotkanie zostało zakończone. Ale nie! Jego głos przerwał ciszę, znów zaczął pytać. Odwróciła głowę i spojrzała na niego przez ramię z iskierkami niedowierzania w oczach. Dyskutował? Kolejna nowość w jej spokojnym, poukładanym życiu. Brunetka westchnęła ciężko, przykładając dłoń do czoła i przecierając palcami skronie. Nie wyglądał jakby miał dać jej spokój, dopóki czegoś nie powie. Czegokolwiek. Nie chciał też walczyć bo przecież była okazja do ataku w momencie, gdy Marii stała do niego tyłem. I ten sposób, w który wypowiedział jej imię - był z nutką wyrzutu, rozczarowania? Jęknęła pod nosem z rezygnacją, gwałtownie odwracając się i kucając przed nim. Siatkę i plecak położyła na ziemi. Wyjęła z reklamówki dwie brzoskwinie - tą w prawej dłoni przetarła o spodnie, następnie unosząc do ust i odgryzając kawałek. Słodki owoc rozpływał się w ustach i trzeba było naprawdę się starać, aby nie ubrudzić się sokiem. Lewą dłoń wyciągnęła w jego stronę, a fiołkowe oczy posłały mu pytające spojrzenie. Przecież nie była źle wychowana, nie będzie jadła sama.

- Przecież powiedziałam Ci już, że nic nie zrobiłam. Nie mam powodu do listu gończego. Ty naprawdę nie wiesz kiedy odpuścić, co? I teraz nie dasz mi spokoju dopóki nie powiem czegoś, co chcesz usłyszeć? Tak to działa? Jesteś niewiarygodny. - zaczęła w końcu tym swoim spokojnym, nawet łagodnym nieco tonem. Znów czas na słodki kąsek. Jej wzrok powędrował gdzieś na bok gdy uszy wyłapały ciche szepty przechodzącej nieopodal pary. Kłótnie kochanków, co? Prosta wymówka, chyba ich ulubiona. Wszystko było sprowadzane do miłości i uwielbienia. Uśmiechnęła się pod nosem, czując jak kosmyki włosów opadają jej na ramię. Wpatrywała się w niego bezczelnie, chociaż jego oczy dawały jej odpowiedź na każde z zadanych wcześniej pytań. - A mówią, że koty lubią mruczeć.. Niech stracę. Odpowiem na dwa Twoje pytania. Słucham.
Byłoby milej, gdyby dodała że robi to tylko dlatego, że Zin w jakiś sposób zaimponował jej chęcią dalszej dyskusji. Na swój sposób nawet go lubiła. No ale trzeba przyznać, nawet Zenshi nie wnikał gdy używała swojego egoistycznego i dominującego sposobu na przekazywanie ludziom informacji. Odważne z jego strony. A może głupie? Każde pytanie miało odpowiedź, każda odpowiedź mogła zrodzić więcej pytań i jeszcze rozczarować.. Normalny człowiek machnąłby ręką, widzieli się przecież tylko raz! A tu takie okoliczności, kłamstwa.. A ten nie, dalej swoje. Dziewczyna milczała, biorąc do ust kolejny kawałek brzoskwini.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Targowisko   03.06.16 18:28

Stracisz, lub nie. Krótko i na temat. Zaoferowaną brzoskwinie najpierw zlustrował wzrokiem i gdyby pierwsza jej nie ugryzła pogradził by nią, a tak delikatnie odgryzł mały kawałek. To nic nie zmienia, dziewczyna robi mu łaskę, że odpowie mu na jego pytania stawiając ultimatum, że wtedy gdy będą to tylko dwa pytania. Co się porobiło na tym świecie. To tak jakby w sądzie czy na egzaminie, że odpowiem tylko na dwa z całej puli. Czego zatem można się spodziewać? Pytań w samo sedno. Zin słysząc jej odpowiedź, podniósł swój tyłek z tej wybrukowanej uliczki ospale, tak kompletnie od niechcenia i patrząc z bliska tak na te jej fiołkowe ślepia myślał jak ją zagiąć. Próbował wejrzeć jak najgłębiej w nią. Może by ujrzał tam w niej jakiś punkt zaczepny. Jakiś powód do strachu czy coś? Chwila! Wypierając się tak tych listów i tego, że nic nie zrobiła, tego że nie chciała by być popychadłem Tartarosu... Jeśli gramy na jej zasadach to dlaczego by ich nagiąć do maksimum?
Mówisz, że mają być to tylko dwa pytania? Proszę bardzo, zrobimy to nawet tak, że teraz Ci zadam jedno, na które pragnę usłyszeć odpowiedź, a jedno zostawię sobie na kiedy indziej wiedząc, że jesteś zobligowana odpowiedzieć mi szczerze Mariko. Stanowczy ton, powaga i te sprawy, widać, że chłopak nie żartował. W głowie już miał ułożone pytanie, lecz wiedział, że czas gra na jego korzyść i im dłużej przeciąga tym bardziej nerwy działają na dziewczynę. Cisza to ona jest teraz jej największym wrogiem. Może spodziewać się wszystkiego, od tego "Co jadła na śniadanie?", przez "Czy nosisz bieliznę?" do "Jak chcesz bym Cię zabił w tej uliczce?". Dała mu duże pole do popisu, a on wiedział jak je wykorzystać. Torturowanie maga posługującego się falami dźwiękowymi ciszą musi być najbardziej wyszukaną metodą.
Jej brwi zaczęły schodzić się ku nosowi w geście coraz większego poddenerwowania, widoczna nawet zrobiła się żyłka na prawej skroni, pięści coraz mocniej zaciskały się na siatkach a Zin czekał. Sekunda po sekundzie dłużyła się coraz bardziej, w tle dało się usłyszeć coraz wyraźniejsze skapywanie wody z jakiejś nieuszczelnionej rury, coraz wyraźniejsze również były odgłosy przekup zza rogu. Nie doszło by do tego, gdyby Mariko nie przeciągała tego. Ma to na własne życzenie. Całe to czekanie i podnoszenie jej nerwów do stanu wytrzymałości powinno być odpowiednią nauczką dla niej. Prawdziwe dominujące "ja", które jest powstrzymywane przez ciszę. Ciekawa sytuacja.

Zin prawą ręką poprawił grzywkę mówiąc. Wystarczy już tego czekania co? Widzę, że cisza to Twoja ulubiona metoda spędzania czasu hm? Zaśmiał się szyderczo łapiąc Mari za ramię swoją lewą ręką. To tak. Dlaczego pracujesz jako nielegalny mag i dlaczego u smoków? Poradziła byś sobie spokojnie jako neutralny jeśli nie chcesz wiązać swojego ja, tym bardziej jeśli nie lubisz pracy w zespole. Widziałem jak zachowywałaś się na wręczaniu nagród. Nie ma innej nielegalnej gildii, lub my nie wiemy, że została reaktywowana do życia hm? Mówiąc ostatnie zdanie miał na myśli Tartaros, ostatnio o nim coraz głośniej. Kto wie, może to Mari za tym stoi. Cały czas świdrował ją wzrokiem, a ręka zaciskała się na jej ramieniu coraz mocniej. Prawa była w pogotowniu w razie komplikacji...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Targowisko   04.06.16 0:36

To wszystko było takie proste to wytłumaczenia! Jej zachowanie miało swój powód ukryty gdzieś w środku jej tylko z pozoru trudnej osobowości. Mariko czuła się dobrze mając kontrole nad sytuacją, dyktując zasady. Nieświadomie stawała się liderem wydarzeń społecznym, co z pewnością związane było z jej aurą i osobowością. Bo kto by nie ufał tak spokojnej, zrównoważonej i unikającej konfliktów kobiecie? Kolejny kęs owocu sprawił, że jego słodki smak ponownie zawładnął podniebieniem brunetki i poprawił humor. Cholera, naprawdę miała słabość do jedzenia. Ustalenie reguł dawało jej pewną przewagę nad Zinem, mimo iż to właściwie ona powinna się tłumaczyć. Chociaż i tak przyjął jej prezent nad wyraz spokojnie, bo przecież tym właśnie owe odpowiedzi były. Przecież mogła wstać i sobie pójść! To nie, jeszcze podzieliła się z nim swoim owocem. Zdawała sobie sprawę, że będzie chciał jak najlepiej wykorzystać szansę, którą dostał. Uzyskać jak najwięcej z tak małego źródła. Kiwnęła głową na jego słowa, deklarację o zostawieniu sobie jednego z pytań na później. Podniosła przy tym na niego spojrzenie A co tu kłamać? Marii była słowna, ale przebiegła i nasz tygrys naprawdę nie powinien o tym zapominać. Cisza, która nastała faktycznie grała jej nieco na nastroju, czego powodem była wrodzona, obsesyjna ciekawość. Na swój sposób Zin ją intrygował, potrafił zaskoczyć i nie spełniał oczekiwań, które wobec niego miała - to akurat dobrze. Chciał zyskać na czasie, zirytować ją tak jak ona jego. Ząb za ząb, co? Nawet nie drgnęła, nie westchnęła - skupiła się na dojedzeniu brzoskwini, aby zabić czas. Nie da mu wygrać, była na to zbyt cierpliwa i nawet ciekawość nie miała tutaj nic do powiedzenia.

Nie trwało to długo, aż po owocu została tylko pestka. Wtedy też dziewczyna wstała, wyrzucając ją gdzieś za siebie - w trawę przy lewej stronie brukowanej ścieżki. Zwierzaczkom też się coś należało. Niemniej jednak zwilżyła usta ścierając z nich tym samym resztę po przekąsce i oparła dłoń na biodrze. Jakże rozkosznie zadziorny uśmiech pojawił się jej drobnej twarzy! I nawet to naruszenie jej przestrzeni osobistej nie sprawiło, że poczuła się zagrożona. Wzruszyła jedynie ramionami i zadarła głowę w górę, patrząc na jego twarz tymi swoimi przenikliwymi oczyma, w których na nadmiar złego nie było absolutnie żadnej skruchy przed, co zamierzała zrobić.

- Ojej.. Wiesz, że to już były trzy pytania? Przekroczyłeś limit. - zaczęła ze spokojem w głosie, ignorując całkiem fakt iż ręka mężczyzny coraz mocniej zaciskała się na jej ramieniu. Może nie była silna, ale wysokiego progu bólu to mógł jej każdy pozazdrościć. Takie niepozorne, a takie twarde z niej było smoczysko.- Pozwól, że odpowiem! Faktycznie, tego czekania już za dużo. Ulubiona metoda spędzenia czasu.. To wszystko zależy od sytuacji. Czasem daje prawdziwe ukojenie, nie uważasz?
Zakończyła nie spuszczając z niego wzroku nawet na kilka sekund. Jakże musiała go teraz zirytować, nacisnąć na żyłkę. Tak łatwo mogła to dostrzec w jego oczach. Brunetka podniosła dłoń i chwyciła jego nadgarstek, zadziornie wbijając mu paznokcie w skórę. Nie odpowiedziała na pytanie, które z pewnością najbardziej go interesowało. Tutaj znów nieco ją zaskoczył, bo sądziła, że dał sobie już spokój z teoriami na temat smoków i tartarosu.- Masz co chciałeś. A teraz mnie puść. No chyba że interesuje Cię przemoc wobec kobiet i posuniesz się jeszcze dalej.. Nie pomyślałabym, że z dumnych tygrysów tak brutalne bestie.
Cały czas mówiła spokojnie, nieco ciszej - była skupiona na rozmówcy i właściwie ignorowała otaczający ich krajobraz. Przez myśl jej przeszło, że nie wiedziała kiedy zrobiła się tak złośliwa i zadziorna. Gdzie ta niewinna i cicha dziewczynka, którą Takeru kiedyś przyprowadził do gildii? Interesujące. Rozwój osobowości postępuje w całkiem innym kierunku niż tego oczekiwano. Marii milczała wpatrując się w niego bez słowa, w oczekiwaniu aż puści jej rękę. Z pewnością już pojawił się niewielki siniak na jej skórze, tuż pod jego palcami, które w przeciwieństwie do jej zimnego dotyku były naprawdę ciepłe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Targowisko   04.06.16 10:43

Przekroczyłem limit? Taka duża dziewczyna i nie wie, że na pytania retoryczne się nie odpowiada? Dostałaś swoją szansę, teraz może Ci się nie spodobać. Uśmiechnął się podle puszczając przy tym jej ramię, możliwe, że złapał trochę za mocno i Mari będzie miała małą pamiątkę po tej rozmowie na parę następnych dni, ale szybko zniknie jak to siniaki. Rękę przesunął trochę wyżej tak by tylko musnąć jej porcelanowe policzki swoją zewnętrzną częścią dłoni. Następnie zbliżył swoją twarz do jej ucha szepcząc. Przekroczeniem limitów na pewno tych nazywanych człowieczeństwem jest to...

Magiczna poświata świecąca w ulubionym kolorze Mari- ciemnofioletowym okryła w ułamku sekundy ciało Zina tak, że przypominał on teraz postać z kartki, która wypadła z torby typa z rynku, którą zabrała Mari. Na szczęście byli tak blisko siebie, że bardzo ciężko było zorientować w co przemienił się Zin, oczy dziewczyny musiały być utkwione gdzieś za nim, a jej broda na ramieniu. Mimo tego, że starannie przemyślał jak się ukryć przed wzrokiem M to długo nie pozostał w tej formie. Jego fizyczne ciało rozpadło się w gęstą fioletową mgłę, która otoczyła ciało dziewczyny z racji tego jak byli blisko koło siebie w tamtej chwili. Naturalnym zachowaniem było zaciągnięcie się powietrzem w odruchu bezwarunkowym. To było jej "gwoździem" do trumny w tamtym momencie.

W wybrukowanej uliczce została dziewczyna spowita mgłą... a to co działo się później przekraczało wszystkie możliwe limity. Torturowanie ciszą było jak długo wyczekiwany masaż po męczącym dniu. Dziewczyna złapała się za głowę odczuwając silny, tępy ból przez który ni jak nie mogła funkcjonować. Głos Zina odbijał się echem. Przepraszam

Boisz się... boisz się że ich stracisz...?
Że coś im się stanie...
Że to ty coś im zrobisz... jesteś do tego zdolna...?
Jak oni się nazywają...?
Opierasz się... to na nic...
Są dla Ciebie na prawdę bardzo ważni...
Ten symbol...
Dragon's Howl... oj... nie ładnie Mariko...
Nie ładnie...

// fobia ustalona na gg na potrzeby fabuły
15.750 - 300 - 1100 = 14.350
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Targowisko   04.06.16 11:40

- Huh..?- zaintrygowane westchnięcie wydobyło się spomiędzy warg dziewczyny, a w jej głowie zapaliła się czerwona lampka. Czemu miała wrażenie, że te słowa nie wróżyły niczego dobrego, a mag wyjmie z rękawa jakiegoś Asa? Nie zareagowałby w ten sposób gdyby przyznał się do porażki i miał dać jej święty spokój. Czyżby ich mała gierka miała dobiec końca..? A przecież tak dobrze się bawiła będąc złośliwą jędzą. Jej wzrok podążył za jego dłonią, która uwolniła zmaltretowane ramię. W co on pogrywał? Już miała zarzucić mu początki molestowania seksualnego, kiedy to jego szept przerwał panującą przez te kilkanaście sekund ciszę, a jej biedna osoba znalazła się w demonicznym uścisku - co uniemożliwił jej dostrzec nawet później. Instynktownie jedna z jej dłoni powędrowała na jego klatkę piersiową i próbowała pomóc się Marii odepchnąć. Była poirytowana co było widoczne w wyrazie jej twarzy, traciła kontrole i wcale jej to nie odpowiadało. No ale co mogła zrobić, kiedy próba ucieczki okazała się porażką? Coś się zmieniło. Wiązki fioletowej poświaty zaatakowały jej oczy i zmusiły do przymknięcia. Nie była w stanie przez dobre kilkanaście sekund zrozumieć co tak właściwie się stało. Biedna Marii, to czego szukała miały przez cały ten czas pod swoim nosem i nawet nie wiedziała, nie mogła wykorzystać. Nie trwało to jednak długo, a Zinowa otoczka wróciła do normy, zostawiając po sobie gęstą, niezbyt bezpiecznie wyglądającą mgłę. Chcąc czy nie, w odruchu bezwarunkowym złapała gwałtowniej powietrze w płucach. I wtedy faktycznie przedstawienie się zaczęło.

Miała wrażenie, że młotek uderza jej głowę i próbuje przebić czaszkę, dostając następnie wolny dostęp do jej umysłu. Magia? Wcale się jej to nie spodobało. W co on sobie pogrywał? Podstępne szepty próbowały zmusić ją do utraty spokoju, rozsiać panikę.. Też mi coś. Brunetka była silną zawodniczką w te klocki, nie pozwalała nikomu na przedarcie się przez mur otaczający jej myśli. Miała silny i logiczny umysł, wiele lat trenowała blokadę do niego dostępu i z pewnością nie zamierzała poddać się tak łatwo. Nawet Tygrysowi. I wszystko było całkiem dobrze, dopóki nie wspomniana została nazwa jej gildii, a tym samym na myśl przeszły jej imiona należących do niej osób. To wywołało mimowolnie drgnięcie jej ciała, które pozostawiło po sobie dreszcz na skórze. Jej palce zacisnęły się na koszulce atakującego maga. Miała wrażenie, że jej obietnice względem samej siebie o zapewnieniu tej dwójce bezpieczeństwa chwieją się i zamierzając rozsypać w drobny mag. Pokręciła gwałtownie głową. Zmuszała się do myślenia o czymś innym, szukała rozwiązań.  

- Jakże nisko trzeba upaść, żeby sięgać do takich metod.. W życiu się nie dowiesz o nich. Smoki nie zdradzają swoich towarzyszy nawet kosztem samych siebie..- wydusiła w końcu z siebie, nie kontrolując zbytnio odruchów swojego ciała, nie blokując jego drżenia. Nie była w stanie ukryć już prawdy o znaku znajdującym się na jej kości, który wydawał się palić niczym jakieś piętno, ale nadal mogła ich chronić. Zen... Cholera jasna. Ugryzła się w język, a potem w wargę znów kierując myśli w stronę tłumaczeń starych pism. Przetrwała molestowanie seksualnego demona, przetrwa ataki w najniższe ludzkie instynkty Zina. Poczuła smak krwi na ustach, nie zdając sobie wcześniej sprawy jak mocno się ugryzła. Ból! To jest to. Niewiele myśląc uniosła wolną dłoń i jakby go obejmując, wysunęła ja do góry. Wbiła wręcz swoje ciało w jego byle tylko dosięgnąć ustami nadgarstka, w który wbiła się zębami niczym wygłodniały pies. Przez kilka sekund ból ręki przyćmił ból głowy, wyciszył głosy - miała jednak wrażenie, że to dopiero początek problemów. Tylko nie panikuj, nic się przecież im nie stanie, dopóki nie będziesz myślała nad tym, do czego on próbuje Cię zmusić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Targowisko   04.06.16 12:12

Czasem granie na granicy faulu opłaca się bardziej niż słodkie pogawędki. Zin musiał wiedzieć dlaczego, lub dla kogo Mari interesuję się tym demonem z kartki. Przecież to był dla niego klucz do poznania kolejnego fragmentu Anarchii. Nie mógł pozwolić sobie na stracenie go wraz z odejściem M. Problematyczne może być to, że DH również nim się interesuje. Czarnowłosy musiał to rozwiązać jakoś by wilk był syty i owca cała...


W życiu...? Pewność siebie Cię zgubi... Zen... Zenshi... Zenshi Black...
Poszukiwany przez radę i Lamia Scale... mówiłem... listy gończe są moim konikiem...
Nie zła nagroda za niego... czego o nim mogę się dowiedzieć od Ciebie jeszczę...?
Ten drugi...? Elegancki... Och drogie smoki...
Chcesz ich uchronić tak...?POWIESZ MI SKAD WIESZ O TYM DEMONIE Z KARTKI!!!
Zabierzesz mnie do niego... JASNE?! A ja... Ja...
Ze względu na naszą znajomość obiecam Ci droga Smoczyco, że...
Że jeśli nasze drogi się nie skrzyżują do niczego nie dojdzie... między mną, Zenshim a tym drugim...

14.350 - 1100 = 13.250
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Targowisko   04.06.16 17:23

Obrona umysłu przed odwiedzinami nieproszonego gościa była znacznie bardziej męcząca niż jakakolwiek walka z użyciem magii. Wbijanie zębów we własną rękę też nie należało do najprzyjemniejszych. Myślała naprawdę o wszystkim - począwszy od koloru własnych skarpetek, kończąc na ulubionym kwiecie. Ignorowanie podstępnego głosu, który doszukiwał się coraz to nowszych informacji. Była zła na Zina, poirytowana jego zagraniem. A sądziła, że jest sympatycznym tygrysem, który machnie ręką i zapomni. Pff, a tak dobrze się im rozmawiało. Miał czelność naruszyć jej świątynie, którą był umysł.
Brunetka drgnęła niespokojnie, zaciskając powieki. Ból głowy stawał się coraz bardziej nieznośny, jednak nie zamierzała ustąpić. Na kolejne szepty prychnęła pogardliwie, pochylając głowę nieco w dół. Opuściła dłoń wzdłuż ciała. Widniał na niej paskudny ślad po zębach, naruszający skórę na tyle, że krew z wolna zaczynała spływać po sinej skórze. Odetchnęła głośniej, czując spływającą kropelkę potu po skroni. Uśmiechnęła się jednak pod nosem, grając dobrą minę do złej gry.

- Nie bądź śmieszny. Niczego się nie dowiesz, a poza tym nie masz z nim najmniejszych szans więc daruj sobie polowania. Jak myślisz, że zgodzę się na Twoje widzi mi się, to jesteś w błędzie. - zaczęła tym swoim upartym tonem głosu. Jej ciało ponownie drgnęło, na bladych policzkach pojawiły się wypieki wywołane zmęczeniem. Marii kucnęła, pozwalając włosom napłynąć na jej twarz i skutecznie zasłonić ją przed światem. Zaśmiała się pod nosem. - Jakbym miała wierzyć Twoim obietnicą Zin. Skoro posunąłeś się do używania magii.. - dodała jeszcze ciszej niż poprzednio, nawet nie miała pewności, że on to usłyszy. Kolejny dreszcz przebiegł jej po ciele. Cholerne słabości ludzkiego charakteru, których nawet ona nie mogła wyplenić. Czuła coraz to większe zmęczenie wymieszane ze złością, która jednak zostawała w ryzach. Musiała być spokojna i opanowana, gniew nigdy nie był rozwiązaniem. Znów zagryzła wargę, wydając z siebie ciche syknięcie gdy naruszyła zaschnięty już strup na ustach. Dobrze, że pogoda była ładna, że ludzie dali sobie spokój z zaczepianiem ich - chociaż z perspektywy przechodnia jej zachowanie musiało być naprawdę dziwne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Targowisko   04.06.16 17:39

Zin harcował w najlepsze, a Mari samosię okaleczała. Kto co lubi przecież. Nie pocieszał chłopaka fakt, że dziewczyna jednak potrafiła się przeciwstawić jego sztuczce. Czyniło to ją wyjątkową w jakiś sposób. Nie wiele ludzi mogło być pod wpływem tej magii, ale jak dotąd żaden się nie oparł tak bardzo jak ona. Musiał najwidoczniej nad tym popracować.

Dałaś mi szansę dwóch odpowiedzi, po czym zabrałaś ją odpowiadając na pytanie retoryczne...
Bezczelnie porzucając to o co na prawdę Cię pytałem...
Zależało mi... Zależało mi na kompromisowym rozwiązaniu...
Uciekłaś się pierwsza do nieczystych zagrań... ah... ah te smoki...
U mnie obietnice mają pokrycie w przeciwieństwie do Twoich...
Ten demon.. To część mojej duszy.. potrzebuje go...
Zabierzesz mnie tam.. a ja pomogę go znaleźć...
Część z duszy tego demona... jest teraz w Tobie...
Nie interesuje mnie Dragon's Howl...

13.250-1100=12.150
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Targowisko   04.06.16 18:27

Było coraz trudniej, coraz więcej sił zabierało jej przeciwstawianie się zaklęciu. Siniak, którego sprezentował jej Zin na ramieniu przypominał paskudną, ciemną plamę zaś ugryzienie na ręku pulsowało niemiłosiernie i Marii była święcie przekonana, że zostanie jej paskudna blizna jeśli nie użyje jakieś maski. Dziewczynie zadrżały nogi w kolanach i następne z cichym hukiem padła na pośladki, siadając nieco wygodniej na ziemi. On nie wiedział kiedy sobie odpuścić, co? Zdrową rękę przyłożyła do piersi, zaciskając palce na materiale białej koszuli. Słuchała w milczeniu kolejnych słów, jakże złowieszczo wyszeptanych do jej głowy i wcale nie zamierzała przepraszać za to, że odpowiedziała mu na dwa pytania, na które odpowiedzi wcale nie były potrzebne. Zrobiła to złośliwe i z premedytacją jednak nie uznawała tego za błąd. Powinien to zrozumieć, chodziło w końcu o sprawy poufne.

Wspomnienie o demonie sprawiło, że jej ślepia zalśniły zaintrygowane, a złość na Zina nieco osłabła. Fragment duszy? Pokręciła szybko głową odpędzając myśli, które tak usilnie próbowały się przedrzeć na pierwszy plan. Nie mogła pomyśleć o rzeczach, do których zamierzała wykorzystać demona, którego szukała, a który należał do maga szablo-zębnych.. To nieco zmieniło postać rzeczy. Coś odpuściło, część bariery którą usiłowała utrzymać aby chronić swoją prywatną przestrzeń umysłową opadła. Nawet jeśli była magiem to nadal tylko człowiekiem, zmęczenie brało górę i nieważne jak bardzo protestowała, mogło być już tylko gorzej. A ona? Znów biła się z tym co powinna zrobić, a z tym co chciała zrobić. Będą wściekli, będzie miała cholerne problemy jak akurat JEGO w to wciągnie. Poufne zadanie, którego się podjęła, o którym wiedział tylko Mistrz Gildii.. Jak miała wykonując je pomóc komuś, kogo szukały wszystkie mroczne pomioty tego królestwa? Sam fakt, że Ash jeszcze nie wiedział o ich znajomości był cudem. Jak miała przed nim ukryć coś takiego, o Zenshim czy Tace nie wspominając? Zwłaszcza, że ten drugi potrafił czytać z niej jak z otwartej książki. Same problemy z tym wszystkim. Drobne dłonie zacisnęły się w pięści. Mówiąc o tym, że jest za dobra dla Tartarosa - czyżby smoczyca wcale nie mała na myśli swoich umiejętności?

- Nic o mnie nie wiesz Zin. Wydajesz mi polecenia jakbyś wierzył, że posłusznie je wykonam.. Zresztą, rób co chcesz.- rzuciła bardziej w przestrzeń przed sobą niż do niego, odchylając głowę do tyłu i patrząc gdzieś do góry. Ani zgodą na zabranie go tam ta wypowiedź nie była ani też zaprzeczeniem. Jedno było pewne - Marii miała ogromny talent do pakowana się w kłopoty, które tym razem mogły kosztować ją znacznie więcej niż urażenie dumy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Targowisko   04.06.16 18:43

Było miło, ciepło i wygodnie, ale wszystko co dobre szybko się kończy. Chociaż. Zaraz mogła nastąpić druga część serialu pt. "Co piszczy w Mariko?" Niestety na tą chwile jedyne co mu pozostało to z chmury zmaterializować z powrotem w postać fizyczną. I tak jak M siedziała na tym zimnym bruku [uważaj bo wilka dostaniesz!] on pojawił się przed nią w postaci demona Anarchii. Na szczęście nikogo nie było w okół tylko oni i cisza. Już nawet nie było słychać tych kropel opadających gdzieś na ziemie z nieszczelnej rury. Gwar rynku też jakby przycichł.
Nie mógł pozostać w tej formie na długo, jeszcze ktoś by go dojrzał np blondasek kolega z gildii M i wtedy by było. Tak więc ta sama ciemnofioletowa łuna otoczyła jego ciało by w mgnieniu oka zniknąć i pozostawić na miejscu jego ludzką formę. Zin zrobił mały krok do przodu w kierunku Mari wyciągając rękę by pomóc jej wstać. Nie spodziewał się nie wiadomo jakiej reakcji, wiedział co jej teraz zrobił, ale sprawa zupełnie inaczej by się potoczyła gdyby nie próba okrywania wszystkiego tajemnicą. Wyjściem było kłamanie do oporu, w końcu pewnie by spławiła go, zostawiając z przemyśleniami na jej temat dwóch różnych osobowości. Cóż...

Czekając chwilę z wyciągniętą ręką, aż dziewczyna opuści wzrok i zauważy go znów mentalnie przygotował się na nadchodzący policzek, jak to damy mają w zwyczaju czy też coś nawet gorszego, ale... Naginanie niektórych granic ma swoje plusy jak i minusy. Gdy ta poda mu dłoń, pomoże jej wstać i zapyta w prost. Kiedy wyruszamy?

12.150 + 3,500[regen]= 15.650
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Targowisko   04.06.16 19:17

Zaklęcie opadło, a ona poczuła błogą ulgę - zupełnie jakby atakujący rzucili młoty i zrezygnowani odeszli, pozwalając tym samym dziewczynie na wzięcie głębszego oddechu. Jej spojrzenie powędrowało w stronę materializującego się Zina, który właściwie nie do końca pozostawał jeszcze sobą. Przekręciła głowę w bok, lustrując go bezczelnie zmęczonym wzrokiem i prychając cicho, kręcąc przy tym głową z cieniem niedowierzania, który przemknął przez twarz. Zabawne. Szukała demona, a okazało się, że ten w najlepsze jadł sobie z nią wcześniej szarlotkę i mówił o pistacjach. Los bywał naprawdę złośliwy.
Uciekła wzrokiem gdzieś na bok, sięgając do jednej z kieszeni swoich bojówek. Wyjęła z niej niewielkie, okrągłe pudełeczko z maścią ziołową, którą następnie nabrała na palec i wtarła w miejsce ugryzienia, wydając przy tym z siebie ciche syknięcie. Nie bolało, piekło. Wydawało się, że go ignoruje i jest zwyczajnie obrażona. Miała powód, zrobił coś naprawdę okropnego. Milczała gdy zrobił krok w jej stronę, przyglądając się błyszczącej od leku skórze. Kątem oka dostrzegła, że wyciągnął w jej kierunku rękę, aby pomóc jej wstać z ziemi, na której siedziała sobie w najlepsze. Puzderko wróciło do kieszeni, Marii upewniła się też czy aby na pewno kompas nadal tkwi przy pasku od spodni w nienaruszonym stanie. Jednym słowem - na wszystko miała czas. Fioletowe ślepia były tak chłodne i obojętne, gdy podniosła na niego wzrok po tym jak się odezwał, że mogły przyprawić o dreszcze. Jej zmęczona buzia nie była już tak zarumieniona jak wcześniej, urocze rumieńce gdzieś zniknęły. Uniosła jedną z dłoni ku górze dając mu wrażenie, że zamierza skorzystać z pomocy - nic bardziej mylnego. Bransoletka tkwiąca na nadgarstku zakołysała się leniwie, a lacrima zalśniła i następnie srebrny, wytrzymały łańcuch wystrzelił w jego kierunku, owijając mu się woku ramion i uniemożliwiając ruch rękoma. Nie zamierzała go przewracać - zwyczajnie wstała w ten sposób, używając Zina jako przysłowiowego słupa. Zatrzymała się przy jego ciele, nawet na chwilę nie odwracając głowy. Jej brwi zmarszczyły się w charakterystyczny sposób, a przegryzione wargi drgnęły niespokojnie, brudne od zaschniętej krwi. Magiczne wiązanie zacisnęło się jakby mocniej, po chwili jednak przestając go przyduszać - tak, Marii była na tyle łaskawa, że trwało to jedyne kilka sekund. Zachował się niewybaczalnie, nawet nie miała ochoty z nim rozmawiać, patrzeć.. To że był demonem wcale go nie ratowało, chociaż naprawdę się nimi interesowała.

- Mam dobrą pamięć Zin. Szkoda, naprawdę. - rzuciła jedynie cicho, odsuwając się od niego i cofając łańcuch. Powinien dokładnie wiedzieć o co jej chodziło, domyślić się drugiego znaczenia tych słów, których tak dosadnie nie chciała użyć. Minęła go już bez słowa, schylając się po swój plecak i torbę - te wróciły na jej ramiona, a także zbierając rozsypane rzeczy i wrzucając je znów do siatek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Targowisko   04.06.16 22:11

Widok naburmuszonej Mariko przypominał mała dziewczynkę, której ktoś zabrał lizaka z powodu kary na słodycze. Skoro igra się z ogniem trzeba uważać by się nie poparzyć. Tak było w tym przypadku. Mina na kwintę, zmarszczone czoło i złowrogie spojrzenie. Wszystko w pakiecie za małe szacher-macher by uzyskać odpowiedzi, o które prosił. Swoją drogą dowiedział się trochę więcej niż chciał, ale zachowa to wszystko sobie. Do tej chwili nie udało mu się spotkać żadnego smoka, a na jego drodze stał już Cerber, Król Lasu Waas, a nawet rzesza nieumarłych w Nekropolis. Istny cud, bo kto kiedy widział prawdziwego smoka?
Z zadumy wyrwała go sama M, w końcu decydując się na wyciągnięcie dłoni w jego kierunku. Wzrok Zina skupił się na centralnej części dłoni by dobrze ją chwycić, wiedział już ile waży- przecież siedziała na nim. I już w prawie momencie chwytu z okolic jej nadgarstka, jej bransolety wystrzelił srebrzysty łańcuch, który go skrzętnie oplótł na wysokości ramion, skutecznie go unieruchamiając. Opuścił delikatnie głowę patrząc jak łańcuch odbija promienie słoneczne, które rzucają charakterystyczne 'zajączki' na ścianie tuż za dziewczyną. Uśmiechnął się pod nosem, nie wyrażając nawet najmniejszej chęci oswobodzenia się. Jeśli tak ma wyglądać zemsta za użycie magii przyjmuję ją w stu procentach. Zauważył że Mariko sprytnie użyła łańcucha by sama się podnieść udowadniając, że nie potrzebuje wcale jego pomocy. Jasne mogła po prostu powiedzieć, że nie chce, ale silna i dominująca kobieta musi zawsze pokazać swoje ja. Zin pozostał bez słowa czekając na jej kwestie. Wiązanie uściśliło się jeszcze bardziej przez, krótką chwilę by zaraz odpuścić, a M odeszła parę kroków dalej rzucając swoją chłodną kwestie. Zrozumiał, że mu nie wybacza i prędko tego nie zrobi. Sam sobie przykleił etykietkę, no trudno...

Gdy łańcuchy odpuściły Zin również schylił się po swoje siatki z rybami i warzywami. Po to tutaj pierwotnie przyszedł. Zakupy, kolacja, czas z bratem. Teraz? Oddał by to jedzenie pierwszemu lepszemu żebrakowi napotkanemu gdzieś przy ulicy, pełno tu takich i dowiedział się jak najwięcej o kolejnej części duszy demona Anarchii. Miał być urlop, ale plany mają to do siebie, że lubią się zmieniać. Na myśl o nowym priorytecie, aż iskierki mieniły się w jego oczach.
Mariko... cholera dalej nie mogę się przyzwyczaić. Po częstujesz mnie brzoskwinią, dobra była! Próbował zacząć jakoś rozmowę, wiedział, że z obrażonymi kobietami to lepiej rozejść się w dwie strony i liczyć, że zapomni- zapewniła że nie zapomni... A tak serio... Pomogę Ci z tym demonem. Tylko ja mogę się z nim mierzyć. Znam jego słabości... To nie byle jaki demon uwierz. Spotkałem jego pierwszą część duszy w Nekropolis- zaginionym mieście umarłych podczas festiwalu ich króla. Potem następną w kurhanie na Wzgórzu Piccha... Chciał pokazać jej swoją szczerość i to, że nie wykorzysta nie czysto zdobytych informacji do swoich celów bo nie miał w tym interesu żadnego oprócz tego demona, którego tak przypadkowo ujrzał na jednej z kartek...

mm: full
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Targowisko   04.06.16 22:41

Silna i niezależna kobieta zamierzała cały czas pokazywać mu, że wcale nie potrzebuje jego pomocy i ze wszystkim poradzi sobie sama. Z tą myślą poprawiła plecak na ramieniu podnosząc się i zaciskając palce na siatkach z zakupami. Rozejrzała się dookoła, a następnie przymknęła oczy - korzystając z echolokacji musiała ustalić gdzie powinna się teraz udać bo przez całą sytuację z wścibskim kotem była w bocznej alejce, którą pierwszy raz widziała na oczy. Fale dźwiękowe rozchodziły się powoli i systematycznie, zaś po odbiciu od budynku bądź innych przedmiotów wracały prosto do właścicielki, obrazując jej w głowię najbliższy teren. Z westchnięciem uniosła powieki i wolno ruszyła do przodu, skręcając następnie w prawo. Była świadoma obecności Zina jednak cały czas go ignorowała, zwyczajnie mając mu za złe. Bała się nawet myśleć o tym co będzie jak się wyda, że wroga własnej gildii zabrała na misję mająca na celu wykonanie jej tajnych projektów. Po prostu pięknie, Ash ją zabije. Doskonale wiedziała, że igrała z ogniem i może zbyt mocno cieszyła się ich grą, brnąc dalej w kłamstwa. Gdyby jednak był cierpliwy i tak nie naciskał, nie wmawiał jej głupot na temat Tartarosu! Przekręciła głowę w bok chcąc obdarzyć go krótkim spojrzeniem - nie spodziewała się jednak napotkania jego wzroku, a tym bardziej próby rozpoczęcia rozmowy, która na swój sposób była naprawdę urocza. To było jednak zbyt mało. Zmierzyła go wzrokiem, wracając następnie do analizy swojej niezbyt ciekawej sytuacji życiowej. I wtedy właśnie wspomniał o pomocy, zaginionym mieście i fragmentach dusz. Naprawdę nie zrozumiał tego, co mu powiedziała? Wywróciła teatralnie oczyma, zatrzymując się gwałtownie i obracając przodem to niego tak, że stanęła mu na drodze. Zadarła nieco głowę, aby spojrzeć mu na twarz i tym samym pozwoliła burzy długich, subtelnie wijących się włosów opaść w nieładzie na plecy.
- Nie potrzebuje Twojej pomocy, nic od Ciebie nie chce. Moje złośliwości są niczym przy tym jak Ty mnie zaatakowałeś, naruszając najcenniejszą dla mnie przestrzeń. Chociaż to i tak nic przy tym, jak wielki kataklizm możesz ściągnąć zarówno na siebie jak i na mnie. Ahh i jeszcze.. Nigdy nie powiedziałam, że chce z nim walczyć czy go złapać. - nieco długawy monolog był brutalnie szczery i dosadny, dokładnie przedstawiał to o czym myślała. Cofnęła się o pół kroku i zsunęła na chwilę plecach, kładąc go przy swoich nogach. Przewiesiła torbę podróżną przez ramię - tak, by nie podtrzymywać jej ramieniem. Plecak przewiesiła tak, aby jego przód znajdował się przy biuście. Cóż, na targu było pełno złodziei. Korzystając z okazji rozejrzała się i sprawdziła, czy aby na pewno używa wytłumienia. Miała nadzieję, że nie wpadną  na blondyna, który wszystko zepsuł i popsuł jej dzień. Ponownie podniosła wzrok na Zina w milczeniu, sięgając ostatecznie brzoskwinie z torby i wyciągając rękę w jego stronę. Miał dobry gust do owoców, tylko dlatego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Targowisko   04.06.16 23:00

W tamtej chwili nie pozostawało mu nic więcej jak tylko obserwować ją i jej zachowania...
Rozmowa, a raczej monolog nie należał do najmilszych. Tak samo jak ich przywitanie, powinien się już do tego przyzwyczaić. Dziewczyna wyraźnie dała teraz do zrozumienia, że czegoś się obawia. Łakomie wyciągnął rękę z siatką warzyw po oferowaną mu brzoskwinie by zanurzyć w niej swoje kły i poczuć słodki smak nektaru. Gdy tylko przełknął wydusił z siebie Jaki kataklizm? O czym ona mówi? Ktoś o wiele potężniejszy od nas może szukać też tego demona? Zastanawiał się przez parę sekund. Pomimo wszystko, wiedział, że ten element jest kluczowym. Poznał demona, jego historię to teraz pora na zajrzenie w przyszłość?
Głowa Zina mimowolnie opadła gdzieś w dół słysząc jej słowa. Nie należał do tych przejmujących się losem innych po tym co im zrobił, pewnie przez to w jakim środowisku się wychowywał. Szczerze to nigdy o nich nie myślał, a teraz miał przykład co z taką osobą się dzieje później. Widząc jej wyraz twarzy, na którym malowała się złość mieszająca się ze smutkiem nie wiedział jak ma dalej postąpić...

Uliczka wydawała się coraz ciaśniejsza, a i tak spędzili w niej za dużo swojego czasu. Trzeba było w końcu zdecydować co robić dalej. Czy odpuścić, zapytać o lokacje demona, w przyszłości udać się samemu i pozwolić odejść dziewczynie, skoro nie chce z nim walczyć ani go złapać i liczyć, że będzie umiała go przywołać bez innej części duszy, lub uparcie iść krok w krok za nią i katując ją spróbować przekonać do siebie oferując dalej swoją pomoc. Rażony niczym Zeusowym piorunem Zin wpadł na genialny pomysł. Ożywił się przy tym bardzo odrzucając siatki gdzieś pod ścianę i łapiąc M za rękę w okolicy nadgarstka. Tym razem delikatnie, by nie zostawić więcej pamiątek.
Boisz się kogoś, ta reakcja na rynku- spławiłaś szybko blondasa, teraz mówisz o kataklizmie mogącym spotkać mnie i Ciebie... w obydwóch sytuacjach pojawia się moja osoba. To przeze mnie? Rozumiem. Nie wypada Smoczycy pokazywać się z Tygrysem. Westchnął głęboko. Są na to dwa rozwiązania jeśli tylko będziesz chciała współpracować. W obydwóch przypadkach da się zrobić mały szacher-macher i razem nas nie zobaczą. Co Ty na to? Grymas zadowolenia wrócił na jego twarz, a w oczach pojawiła się iskierka nadziei, że a nóż się uda i dziewczyna się zgodzi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Targowisko   04.06.16 23:48

Gdy tylko odebrał przekąskę cofnęła dłoń i spojrzała w dół, następnie wkładając jedną siatkę do drugiej - dzięki zmniejszonej zawartości było to możliwe, a jednocześnie wygodniejsze do noszenia. Przez myśl nawet przeszło jej, że powinna kupić więcej tych brzoskwiń, bo jej samej też bardzo smakowały. Zacisnęła palce na rączce od torby, dostrzegając ślady po swoich zębach na wewnętrznej części ręki - pięknie, zdążyły zsinieć. Smoki nie lubiły się z tygrysami, nie mieli wobec siebie żadnych wyrzutów sumienia czy poczucia winy. Stało się. I niby jak mieli razem wyruszyć w tak niebezpieczną podróż, gdzie zaufanie było kluczowym elementem przetrwania? Nawet ona nie była na tyle pewna siebie, aby nie zdawać sobie sprawy z siły drzemiącej w demonach lub czymkolwiek, co miało z nimi powiązanie. Ryzyko było ogromne. I to był jeden z powodów, że chciała iść sama. Każdy powinien być odpowiedzialny za siebie.

Zerknęła na wyraz jego twarzy - dlaczego był taki zmieszany? Chciał przecież, żeby była szczera! A do tego sam wygrzebał sobie informacje z jej głowy. Jak mógł mieć pretensje? Wzruszyła ramionami z obojętnością już mając zamiar się odsunąć i ruszyć znów do przodu. Usłyszała hałas, a rzucone przez Zina reklamówki upadły na próg, rozsypując swoją zawartość.  Nagle została zatrzymana. Znów! Już miała burknąć poirytowana kiedy ręka mężczyzny zacisnęła się na jej nadgarstku w całkiem inny niż poprzednio sposób, a jego podekscytowany głos dotarł do jej uszu. Obróciła głowę w jego stronę i spojrzała na jego twarz - pełną ekscytacji,o błyszczącym i żywym spojrzeniu. Zupełnie jakby dostał olśnienia. Uniosła brew słuchając tego jego wywodu i tej naprawdę dziwnie brzmiącej propozycji. Pokręciła przecząco głową.

- To nie tak, że się boje. Zdaje sobie sprawę z konsekwencji po prostu i w miarę możliwości próbuję ich unikać. Tyle. Jednak jeśli już dociekasz.. - zaczęła cicho, wolną ręką sięgając do swojego plecaka. Po odpięciu zamka wyjęła z niego notatki, które widział wcześniej. Spomiędzy nich wystawał nieco żółtawy, posiadający niewielkie dziurki u góry świstek papieru. Uniosła dokumenty do góry i chwyciła wystający fragment w usta, chowając pozostałe. Następnie zapała go w dłoń, którą wysunęła w jego stronę. Nie było to nic innego jak list gończy, który wysłany został za jego osobą do wszystkich mrocznych stowarzyszeń tego królestwa, a co z tym idzie - członkowie byli zobowiązani do wykonania roboty zaraz po spotkaniu porywczego tygrysa. Mimwolnie uśmiechnęła się delikatnie, nieco złośliwie.
- Ktoś tu jest całkiem popularny, co? Nie powinnam Ci tego pokazywać, a właściwie to moim obowiązkiem jest zaprowadzenie Cię do mojego mistrza jak pieska na smyczy. - dodała z cichym westchnięciem, patrząc na trzymany przez niego pergamin. Następnie rozejrzała się dookoła, upewniając się o pozostaniu niewidocznymi w tłumie. Brunetka nie czuła się specjalnie pewnie w miejscu takim jak to, wszystko miało uszy. Ponownie spojrzała na twarz towarzyszącego jej maga, na którego nadal była gdzieś wewnątrz siebie zła - nie, nie tyle co zła bo to nie było żadną sztuką, a bardziej rozczarowana.
- Zobaczą to zobaczą. Życie. To nie jest Twój problem - no częściowo. Poradzę sobie sama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Targowisko   

Powrót do góry Go down
 
Targowisko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Targowisko
» Targowisko

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Hargeon-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie