IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wzgórze Piccha

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Wzgórze Piccha   16.10.15 13:54

First topic message reminder :

Wbrew pozorom: to nie było wzgórze naturalne, jak niemal cała wyspa. Był to ogromny wysyp praktycznie wszystkiego: od gruzów zaczynając, na odchodach kończąc. Wszystko obecnie przeistoczyło się w piach i ziemię, porośniętą różnego rodzaju roślinnością. Było to chyba jedyne, w miarę normalnie wyglądające miejsce na tej wyspie. Chociaż to co mogło się kryć pod tym dziwnym kurhanem już normalne być nie musi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   21.02.16 23:10

Nóż został zabrany od szyi Zina, a dzierżący go wojownik wstał śmiejąc się w niebiosa sufitu. Jedną ręką schował nóż gdzieś w szarawary, drugą trzymał najwidoczniej bolący brzuch. Jego śmiech był dziecinny - szybki, powtarzający głośne, krótkie dźwięki i parsknięcia.
- Nie wiem czego żeś się upił czy napalił, ale te brednie są mocno wyssane z palca. Poza tym skąd to dziwne imię? "Anarchio" to brzmi jak jakiś ustrój polityczny - śmiał się facet, powoli uspokajając emocje. Jeżeli Zin jeszcze nie wstanie, to ten wystawi w jego stronę dłoń i pomoże mu wstać. W końcu mógł uszkodzić sobie kręgosłup, więc priorytetem jest nieporuszanie ciałem rannego.
Następnie fioletowoskóry rozejrzy się po pomieszczeniu i skieruje w stronę dawnego baru. Wszystko jest tu bowiem porośnięte fioletową, zastygłą tkanką. Stoły, krzesła, blat, wejście, zawalone schody - teraz Zin może sobie tylko wyobrażać lub starać przypomnieć z poprzedniej wizji jak wyglądały. Barek jednak nadal posiadał pełną zastawę butelkową. To że większość z nich była pusta, to tylko drobnostka, ale drugi demon zaczął je otwierać i wąchać. Niektóre pełniejsze lekko upijał z krzywym wyrazem twarzy, niektóre puste brał do utworzonego z rąk koszyczka.
- Wiem! Jesteś komikiem! Wędrownym klaunem czy trubadurem! Prawda? Od kilkudziesieciu lat nie widziałem tu człowieka... Zabaw mnie lepiej! Opowiedz jeszcze jakiś żart!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   22.02.16 13:54

To co usłyszał Zin, zamurowało go bardziej niż widok tego boleśnego czegoś z przed paru postów. Przygotowany na srogi fajt z kimś co najmniej równym sobie, albo i o wiele silniejszym... słyszy że prawi sobie żarty. Wait, sekunda, uno momento. Nie do końca wszystko do niego dotarło, TEN ktoś wziął go za błazna. Ot tak odciągając nóż z gardła i idąc do baru szukając napitku. Zamurowany, w szoku mag Sabertooth był w kropce. Nie widział kompletnie jak się zachować, myśli ledwo zaczęły się układać jak usłyszał, czy nie poczęstuje go kolejną porcją dowcipu.
O co tutaj chodzi? Od kilkudziesięciu lat nie widział tutaj człowieka? Wyspa demonów? Nie rasa ludzka zdolna przemieniać się w demona jak na Galunie Hm.. Gdy Zin mowił sam do siebie w myślach, demon, który nie miał pojęcia co to Anarchia opróżniał kolejne butelki z alkoholem. Wcale nie przebierając na tym barze. Zin delikatnie i uważnie wstając, cały czas obolały, obrócił się w jego kierunku by mieć go na oku. Następnie wolnym krokiem idąc do niego rzucił krótkim-Żarty?! Mina Zina mogła wyrażać tylko oburzenie i złość. Dalej nie do końca wierzył w to co się dzieje. Miał tak wiele pytań, na które musiał uzyskać odpowiedzi. Nie miał wyjścia jak podejść jakoś tego demona, tak by wyciągnąć od niego to. -Tak to były żarty- udały mi się co? Jestem prostym człowiekiem i szukałem schronienia w tym mieście. Widzę, że tu też krucho z tym. Kim jesteś i czym się zajmujesz? Osobny strój... W ogóle gdzie się znalazłem? Straciłem orientacje w terenie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   24.02.16 21:44

Mężczyzna z początku dalej zbierał butelki i podopijał ich ewentualną zawartość. Gdy miał ich na rekach około dwudziestu [rozmiar pozwolił] Zin rzucił swym krótkim, zirytowanym i nerwowym słowem. Demon jednak tylko na chwilę odwrócił do niego wzrok popijając jakiś "Moontears Essence". Czy to nie brzmi znajomo? Gdzieś w bibliotece było o tym coś... Krople księżycowej wody, zdolne do odwrócenia każdej magii...? Widocznie nie każdej. Chyba, że to nie one, albo termin ważności się skończył. Gdy Saber zabrał głos po rad drugi, mężczyzna z butelkami skierował się w stronę dziury w suficie.
- Taa... udały się te żarty, ale są coraz mniej śmieszne... a bardziej żenujące. To nie jest miasto, tylko ruiny i mój dom, a ty jesteś w nim. Trudno się domyślić? - rzekł z krzywym uśmiechem poalkoholowym i przykucnął by po chwili wyskoczyć w górę niczym pocisk i wylądować na deskach pokoju konferencyjno-sypialnianego. Potem poszedł do stołu i zaczął czyścić butelki kawałkiem poszewki kołdry - W sumie... Mówisz, że szukasz schronienia. Czyli się czegoś lub kogoś boisz oraz ukrywasz przed tym. Coś nabroił?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   29.02.16 16:17

Żarty Zina żenujące? Sytuacyjnie próbował zwinnie wymanewrować w tej podbramkowej sytuacji, a wyszło tak jakby puścić kompletnie nie przygotowanego, puszystego kotka Randoma na finałowy występ grupowych pokazów tańca synchronicznego- coś by nie pasowało krótko mówiąc. Tak samo w tej sytuacji Saber, który teraz sam wpadł w pułapkę swojego kłamstwa. Zręcznie wychwycił je ten demon, opróżniający to co zostało w szklanych butelkach. Oczy Zina śledziły kolejno jego poczynania, niejako imponujące. Czy na demony alkohol działa tak samo jak na ludzi? Metabolizm i inne te sprawy? Zachodził w głowę widząc kolejne puste szkła, a demon nic sobie z tego nie robił tylko pił i pił.
Widocznie nie zadowolony gospodarz dał jasno znać, poprawiając swojego "gościa" gdzie się znajduję. Zin z grzeczności nie uwłaczał temu miejscu, różnie ludziom się wiedzie, a mowa demonom! Jak mają zarabiać na utrzymywanie tak dużych domów prawda?! Demony mają domy...? Whatever.
Wracając do tematu rozmowy Demona i jego gościa, sytuacja potoczyła się niespodziewanie, a gospodarz wystrzelił na piętro wyżej z zapasem swoich szklanych skarbów. Zin widząc do wpadł tylko na jedno. Wypadało by udać się za nim, co jeśli znów wyjdzie jakoś krzywo i pomyśli, że chce go urazić zostając na dole, albo go okraść? O nie, nie. Robiąc parę kroków w kierunku miejsca z którego wybił się gospodarz Zin otoczył się mroczną aurą ponownie zmieniając swoją postać w postać Anarchii. A co gdyby by tak sprowokować go trochę? Mówił, że nie wie o co chodzi z Anarchią... Po czym w identyczny sposób wystrzelił na piętro wyżej jak poprzednik. Mając przewagę zaskoczenia musiał obrócić to na swoją korzyść.
YKHM! Odchrząkując najgłośniej jak potrafił, stojąc w niedużej (nie potrafię opisać odległości zostawiając to Ci Zerefretka) odległości za bliźniaczym demonem i wyciągniętym czubkiem miecza skierowanym ku plecom teraz przeciwnika rzucił. Dalej nie wiesz kim jest Anarchia? Bliziacze demony stojące twarzą w twarz. Zin bacznie obserwując aktualnego swojego przeciwnika był gotów do uniku i kontrataku zdając sobie sprawę z zwinności jaką włada ten na przeciw niego.
Dwa wybuchowe charaktery, które spotkały się- ponownie? A może spotkała  się ta sama dusza demona w meandrach czasu?


//
8150-300
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   07.03.16 21:15

Zinowi na spokojnie udało się zarówno wskoczyć na górę, jak i podkraść do mężczyzny. przemiana w formę Anarchii też nastąpiła bezproblemowo, jednak towarzyszyło jej to dziwne uczucie braku kogoś obok... Tak jakby prawowity właściciel tej skóry opuścił duszę Sabera i oddał mu pełną kontrolę, bez marudzenia i opierania się, lecz także bez wsparcia. Skierowanie ostrza do pleców czyszczącego szkło osobnika zakończyło się chłodno. Nie odwrócił się, nie zerknął nawet, dalej polerował butelki i zdzierał z nich resztki etykiet.
- Hm? - rzucił tylko przeciągle, jakby pytał o co chodzi. Trudno było się domyślić, czy jest to ignorancja, czy prowokacja. Demon jednak zareagował na ponowne nazwanie go Anarchią - Daj już spokój z tym skretyniałym wyrazem. Nie wiem o co ci cho... - i w tym momencie odwrócił twarz by rzucić Tygrysowi znudzone spojrzenie. Jego oczy jednak intensywnie się rozszerzyły - Wyglądasz znajomo... Ale czy mógłbyś schować tę wykałaczkę? Nie miłym jest celować do gospodarza... bo może się wkurzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   08.03.16 6:19

Każdy sposób jest dobry by zwrócić na siebie uwagę. Zin miał dosyć bycia traktowanym niczym niechciany syn. Od czasu przejęcia duszy tego demona, wraz z rzeczami, których dowiadywał się stopniowo o nim, czuł się przynależy do tego klanu. Osoba? A może bratni demon, olewała go po całej linii do momentu, aż nie zobaczył w nim swojego podobieństwa. W tym momencie Zin zauważył te rozszerzające się źrenice i delikatny szok. Wyglądasz znajomo... On musi coś wiedzieć. Trzeba było działać, jakieś czyszczenie butelek z tanim alkoholem, lub podróbką moontear nie mogły być teraz ważniejsze niż chęć dowiedzenia się czegoś o części duszy Zina. Wykałaczka? Nazywaj sobie ją jak chcesz. Musiałem Cię sprowokować do rozmowy, nie próbuj mnie dalej zdawczo traktować. Emocje wzięły górę, czarnowłosy tego nienawidził. Pomiatania jego osobą. Całe dzieciństwo gdzie musiał zagryzać zęby i robić co mu każą, lub traktowanie go jak szmaty. Te czasy sie skończyły. Złość w nim wezbrała, ręce mocniej zacisnęły się na rękojeściach mieczy. Nie czuł żadnego oporu ze strony demona, tak jakby miał już nad nim stuprocentową włądzę- nic go nie chamowało. Skupił wzrok na swoim przyszłym rozmówcy, tak by lustrować nawet każdy najmniejszy jego oddech, poruszenie ciała, czy nawet wyłapać tempo branych oddechów. Jak prawdziwy zabójca. Wszystkie karty odkryte, żadnych błędów. -Powiedziałeś, że wyglądam znajomo! Osobiście nie pochodzę stąd, ani z tych czasów. Jestem tutaj by odkryć historię, wszystkie przeszło zapisane karty przez duszę tego demona i jego poprzedniego właściciela. Anarchia- tak w przyszłości się będziecie nazywać, stąd to nazewnictwo. Mam na imię Zin... Cedził przez zęby wściekły szablozębny kotek, widząc twarz "brata" demona. -Wcale nie szukałem tutaj schronienia, a kogoś takiego jak Ty. Widziałem rytuał przeprowadzony przez kapłankę i to co po nim się stało. To to zniszczyło Twój dom. Zdradź mi kim jesteś i skąd znasz mnie. Mnie z przeszłości. Pochodzę z roku X803, szacuję, że sporo się działo do tego czasu. Stojąc tak twarzą w twarz, cały czas z wyciągniętą tą "wykałaczką", której szklane ostrze połyskiwało niczym chęcią przelania jakieś krwi, obserwował bacznie kogoś kto stoi na przeciw niego. Napięty i gotów do ataku, bądź uniku zdawał sobie sprawę, że może zaburzyć bieg czasu zdradzając to skąd pochodzi. Musiał dowiedzieć się czegoś więcej. Czegoś co pozwoli mu poznać całą historię demona, od a do z. Podświadomie czuł, że pożąda tego teraz nawet bardziej niż bycia jednym z najlepszych magów na kontynencie. Czy naprawdę był "wolny"?


_______________
Ilość MM: FULL
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   10.03.16 20:01

//odpisuję pod lekką presją, więc nie wiem jak dobry post wyjdzie i kiedy będzie następny, uszanuj moją sytuację

Demon stał praktycznie nieruchomo, jedynie szorując butelkę kawałkiem poszewki. Odwrócił się jednak powoli trzymając ją i słuchał wypowiedzi Zina. Jego twarz prezentowała coś dziwnego... Wydawać się mogło, że jest to zdziwienie - powoli otworzył usta, rozszerzyły się jego źrenice, podniosły powieki, zadrżały dołki przy kącikach ust. Jednak... Słuchając wypowiedzi maga, ten wyraz szybko zmienił się. Ta zmiana była równie nagła co następne posunięcie znacznie szybszego od Zina demona.
Lekko podrzucił on szklaną butelkę tak, że wpadła w pole działania promieni słonecznych i wystrzeliła oślepiającym błyskiem w Sabera. Oślepieniu temu łatwo przeciwstawić się nie było, lecz po kilku ekspresowych mrugnięciach obraz powrócił do czegoś na kształt normy. Dlaczego nie po prostu do normy? Gdyż wszystko było ciemniejsze, mroczniejsze i straszne. Widok ten przeszywał i napawał obawą, strachem oraz panicznym pragnieniem ucieczki, jakiego nawet Zin nie znał...
- A więc... Jesteś zagrożeniem dla mego domu... Boisz się, bo wiesz... Wiesz, że zabiłeś braci i siostry... Sprowadziłeś śmierć... Zagładę... Potok krwi, przelanej ku twojej zachciance... Anarchia... Człowiek, który zaprzedał swe plemię demonom, by zyskać siłę i nieśmiertelność... Nietykalność i dotkliwość będącą bardziej przekleństwem niżli darem... Siłę, która wypala cię od wnętrza... Osłonę, która sama cię kaleczy... Z.I.N. Ten, który stał się następną pożywką największych potworów świata... Czy jesteś pewny, że tego chcesz? Gotów jesteś zaprzedać nie tylko swoją duszę, lecz też swych popleczników? Jesteś w stanie zatracić się w tym "błogosławieństwie"? - brzmiał zewsząd półgłuchy głos. Należał do tego demona, był przesycony rządzą mordu i łaknieniem zemsty. A wszystko to kumulowało się i dodatkowo odbijało echem w głowie Tygrysa. Pełne pogardy i życzeń szybkiej śmierci.

//Zin jest w tym samym miejscu, lecz nie ma jego koleżki. Szybko narastająca obawa i strach, niepokój i chęć ucieczki przed głosem. Mogę tylko powiedzieć... as you wish.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   11.03.16 3:09

// daj spokoj z ta presja. Piszesz obnieobecnosci i problemach, braku humoru i czasu wiec probuje Cir odciazyc chociaz w ten sposob bys mial mniej na glowie. Jeszcze te 'as you wish', mścić sie bedziesz za to ze ktos probuje Ci ulzyc odbierajac natlok pracy.
Edytuje by dodac post fabularny kolo poludnia, pisze bys mogl przeczytac rano. Niepotrzebna napina z tym postem.

@edit 07:13

Kompletnie zaskoczyło to co zrobił posiadacz tej duszy demona. Oślepił go przy pomocy szklanej butelki i promieni słonecznych. Nie mogło być to zwykłe oślepienie, gdyż wymagało to trochę dłuższej chwili, aby wrócić do normalności wzrokowi Zina. Zwykły "zajączek" szkłem, czy lustrem powoduje chwilowe zwężenie źrenic i może rozmycie obrazu przez efekt flesza. Ah ten świat magii. Wszystko musi mieć drugie podłoże. Po powrocie do normalności wszystko wydawało sie mhroczniejesze i pobudzało te strefy mózgowe Sabera, które były odpowiedzialne za strach. Rzadko to się zdarzało by drżał jak teraz, jak osika. Zmiana otoczenia o 180stopni? Może nie aż tak bardzo, lecz temu nadniszczonemu budynkowi przyszedł z nikąd bardzo mroczny klimat. Czym się zatrułeś tym się lecz! Może jeszcze jeden taki flashbang by odwrócił wszystko do poprzedniego stanu- niestety rozmówca rozpłyną się w powietrzu toteż nie ma co liczyć na jeszcze jeden podrzut butelki.

Każde słowo, które słyszał w swojej głowie dźwięczało mu i pobudzało w nim lęki. Mimo to klarownie je rozumiał. Jest mordercą? Przez niego zginęli bracia i siostry? Poprzedni władca tej duszy musiał być swoistym Judaszem, sprzedając wszystkich. Nie za srebrniki, a za moc. Magiczną moc i nieśmiertelność. Demon ten nie daje nic za darmo, a wg. tego co usłyszał w swojej głowie to, że jest pasożytem. Moc dla użytkownika, za pożywkę jego życiem. Transakcja wiązana... "Z.I.N. Ten, który stał się następną pożywką największych potworów świata..." Przestraszony i dygocący ze strachu na widok tego wszystkiego i tego głosu co przemawia mu prosto do głowy. Staną przed trudnym życiowym wyborem przed jakim postawił go przerażający, tajemniczy głos. Czy jestem gotów na zatracenie się w "błogosławieństwie"? Na zaprzedanie nie tylko swojej duszy, ale i swoich popleczników? Mentalnie stał na rozstaju dróg. Już wcześniej zdecydował się na okiełznanie tej duszy, ale po poznaniu tych faktów na jej temat i przez swój aktualny stan- wahał się i to bardzo. Czy podążać już delikatnie utartą przez siebie ścieżką czy porzucić ją w cholerę i w jakiś sposób pozbyć się tego demona ze swojego ciała i duszy. Był magiem specjalizującym się w opanowywaniu takich dusz... okiełznaniu ich i kompletnym zawładnięciu nimi...

Cały czas przerażony i wystraszony z nie wiadomego mu powodu zagłębiał się w odmęty swojego umysłu analizując wszystko. Strach jakby ciągnął go za rękę w kierunku porzucenia tej duszy w czort. Nie pasowało by to do Zina... Chce zostać jednym z najlepszych magów na kontynencie, to jeden z jego życiowych celów... dzięki tej duszy może to osiągnąć... Strach stanowi barierę, barierę mentalną. Walczył teraz sam z sobą. Z najsilniejszym przeciwnikiem. Złapał się za głowę i włosy tak by ukryć się chociaż na chwile od tego otoczenia. -Zrobię to... dam radę... nie złamie mnie pogadanka jakiegoś ciecia z przeszłości... żaden demon nie jest dobry... a ja... a ja wybrałem tą drogę... drogę podążania ramię w ramię z demonami... moja magia... ona mi pozwoli... już pozwala mi korzystać z tego co oferuje Anarchia... walka na zniszczonej arenie... na igrzyskach... słyszysz?!!! DAM RADĘĘĘ!!! Od jąkania się przeszedł w pełen krzyk, tak by zagłuszyć ten głos w swojej głowie. Tak by udowodnić mu że da radę, nawet teraz korzysta z zalet tej duszy i nie czuje żadnych konsekwencji. Nie da sobie sobie namieszać w głowię jakiemuś leszczowi pijącemu podrobione moontears!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   14.03.16 22:51

- Anarchii nie można okiełznać - to pojedyncze zdanie rozbrzmiało w głowie Zina gdy ten skończył swój krzykliwy manifest dla świata. Po nim nastąpiła totalna cisza, wręcz brak dźwięku i głuchota jak od granatu oszałamiającego. Obraz przed oczami maga też zaczął się zmieniać...
Widać było, jak wszystko powoli pokrywa kurz i pajęczyny. Sylwetka demona przemieszczająca się po placu i pomieszczeniu. Grupki ludzi walczące z fioletowoskórym. Sztorm zalewający wielkimi falami wyspę. Naniesienie wielkich ilości piachu i zmiana fioletowej tkanki oblepiającej ziemię w grunt, żyzny grunt porośnięty trawą. Wielką bitwę gildii magów z małą grupką demonów. Usypanie wielkiego kurhanu pełnego broni, kości i pancerzy. A wszystko to w przyśpieszeniu, rozmyciu i uczuciu ogromnego mętliku w głowie...
Jednak, wszystko się uspokoiło. Zin ponownie stał na kurhanie Wzgórza Piccha z kawałkiem czaszki w dłoni. Słońce powoli wstawało zza horyzontu, a chmury odsłaniały ścieżkę jego wędrówki... Wszystko wróciło do normy...
- Strach rodzi się w każdym, a pochodzi od najmroczniejszych ziaren przeszłych i przyszłych wydarzeń, Zin... - zabrzmiał w łowie i duszy maga Anarchia, jakby lekko nostalgicznym i bolesnym tonem.

koniec fabuły, daj jeszcze standardowego posta z z/t
nagroda: 300 MM i możliwość dodania zaklęcia do Anarchii
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   14.03.16 23:20

Wszystko co się działo w tamtej chwili, w tamtym czasie. W tamtym pomieszczeniu nagle, ot tak przestało istnieć. Wszystko przybierało dawnych kształtów, tych nadgryzionych zębem czasu. Srebrzyste pajęczyny pokryły wszystkie możliwe kąty, meble pokrył szary kurz przypominający swoistą pościel dla drewnianych podniszczonych wyposażeń pokoi.
Na tym nie skończyło się, Zin czuł, że znów jest tylko obserwatorem, a ten donośny głos rozbrzmiewał w jego głowie. Strach, to coś przed czym mało kto oprzeć się może. Czarnowłosy wiedział, że nawet mimo, że jeszcze parę chwil temu wykrzykiwał, że wcale się nie boi i da radę okiełznać demona- stawić mu czoła na swojej drodze i iść z nim ramię w ramię. Wcale nie był tego tak pewny. Dało to się pewnie wyczuć po tych wszystkich zająknięciach w niepewnym głosie. Czas w okół Sabera leciał nieubłaganie w mega przyśpieszonym tempie. Widział z trzeciej osoby jak wszystko zmienia się jeszcze bardziej. Wojna między ludźmi, a demonami. Rozpadające się budynki przez nieubłagany atrybut czasu. Rosnąca w mgnieniu oka trawa, a w końcu sam on stojący na zbiorowym kurhanie, porośniętym bujną, zieloną trawą z tą czaszką, która w swój sposób przeniosła go do tych całych wydarzeń związanych z historią jego demona. Co teraz? Zin musi sobie poukładać wszystko w głowie w swoich kwaterach w budynku gildii. Rozejrzał się za łódką, na której tutaj przypłyną by wybrać się jak najszybciej w swoją drogę.

z/t

p.s czekam na zaklęcie od Ciebie w "Rozwoju".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   

Powrót do góry Go down
 
Wzgórze Piccha
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Wzgórze startowe przy Gibraltar Road
» Wilcze Wzgórze rodu O'Connor, Irlandia
» Wzgórza rezerwatu
» Czarcie wzgórza

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Specjalne :: Bezludna Wyspa-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie