IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Plaża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Plaża   08.11.14 18:10

Jeśli już człowiek zdoła opuścić dżunglę, może mieć okazję wstąpić na tę jakże wspaniałą, piaszczystą polanę. Polanę... nie, źle ujęte. Jest o po prostu plaża, jakich wiele na stałym lądzie. Wszelkie skorupiaki łażące po podmywanym przez wodę piasku wyglądają całkiem apetycznie dla osoby, która jest wygłodniała. Miejscami leżą na piasku jakieś większe kamienie lub kłody, z których można sobie zrobić jakieś ognisko, a nawet po zniesieniu liści nawet jakiś prowizoryczny szałas. Mimo wszystko: zachody i wschody słońca są w tym miejscu bajeczne szczególnie, jeśli zdoła się wdrapać na drzewo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Plaża   30.12.15 12:58

Po opuszczeniu fiore, Zen postanowił przybyć na Galunę. Z dala od cywilizacji i rady magicznej, ogólnie miał zamiar odpocząć i przy okazji znaleźć sobie jakieś zajęcie. Oczywiście to nie był jedyny powód przybycia tutaj, dostał list od Mariko. Spotkajmy się gdzieś na Galunie, no ale gdzie? Tak czy siak on miał zamiar sobie usiąść pod drzewem, ogólnie czekało go sporo roboty. No ale dziś wyjątkowo można było sobie darować, w końcu samo tu przypłynięcie wymagało porwania załogi i na samym końcu zabicia jej. Jeszcze by zaraz donieśli o jego miejscu, rada by tu zleciała się w godzinę. A tak to przynajmniej ma spokój, rany.
Siedząc sobie spokojnie pod drzewem, chłopak spoglądał w niebo. Powoli przysypiał, tak mało ostatnio śpi. Zero rozrywki przez te Dai mato enbu, trzeba się bawić w chowanego. Co ten Mistrz sobie wyobraża, że od tak będzie Zenek posłuszny. Nie ma takiej opcji, ma gdzieś jego rozkazy. On woli zatroszczyć się o swoje potrzeby niż Myszcza, no co prawda teraz można dodać zdobycie sługi. Ivri, no na pewno przyda się w planach. Ta wyspa będzie idealna, tutaj będzie można przystąpić do rozpoczęcia planu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Plaża   30.12.15 13:18

Wybrała sobie dość nietypowe miejsce na spotkanie, ale zważywszy na ich dalekosiężne plany to właśnie Galuna wydała się jej idealna. Igrzyska napinały ich grafiki i narzucały naprawdę wiele zasad, których trzeba było przestrzegać. Bycie grzecznym, neutralnym magiem z pewnością niezbyt odpowiadały Zenshiemu, Luciferowi czy nawet Takeru, chociaż dla samej Marii to było dość wygodne. I tak była grzeczną dziewczynką.Tak więc zebrała trochę rzeczy w swoją ulubioną, czarną torbę i ruszyła w stronę miejskiego portu, skąd bez problemu załatwiła sobie transport niewielką łódką na opuszczoną wyspę - wszystko dla celów badawczych prawda? Zresztą była tak urocza i miła, że pan nie mógł jej odmówić i nawet nie pobrał za to opłaty. Podróż ta nie była długa.
Rozejrzała się po szerokiej, czystej plaży i przeciągnęła przy tym leniwie, wypuszczając ze świstem powietrze z ust. Marynarz był nieco nudny, natrętny i naprawdę nakłamała mu paskudnie tylko po to, aby nie przypłynął zabrać jej z powrotem do portu. Dostrzegając postać siedzącą pod drzewem ruszyła w jej stronę, ignorując całą resztę. Nim zdążył zareagować to kucnęła przed nim, wyciągając rękę w jego stronę i dając mu subtelnego pstryczka w czoło. Uśmiechnęła się zadziornie, przekręcając głowę w bok i przyglądając mu się badawczo.

- To za to, że dawno Cię nie widziałam. - wytłumaczyła ze spokojem w głosie, cofając dłoń i opierając ją na kolanie. Uśmiechnęła się delikatnie, pozwalając kasztanowym kosmykom włosów swobodnie opaść na twarz. - Wybacz, że musiałeś czekać. Mój transport gadał więcej niż wiosłował. Nikt nie wie, że tu jesteś? Chociaż nasz najgrzeczniejszy członek drużyny miałby zrobić coś złego..
Rzuciła z rozbawieniem. Nadal była zdziwiona tym jak słuchał mistrza i nie sprawiał kłopotów, pozostawał w cieniu. To było do niego tak bardzo niepodobne chociaż akurat Mariko się cieszyła. Ich zdemaskowanie podczas zawodów byłoby równoznaczne z więzieniem - arena była klatką pełną magów i rady, z której naprawdę ciężko byłoby się wydostać. Do tego Bitter w ich drużynie - z pewnością przez nią osiwieje i dostanie zmarszczek.
- Wyglądasz na zmęczonego Shi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Plaża   30.12.15 14:36

Zamyślony siedział i myślał sobie w spokoju, aż naglę dostał pstryczka w czoło. Spojrzawszy na osobę która to zrobiła, dostrzegł Marii. Spóźnialską Marii, no nie będzie dawał jej teraz nowego imienia. Ogólnie Zen wyglądał na zaskoczonego, przynajmniej przez chwilę. Później lekko się uśmiechnął, no ale tak po za tym to nic szczególnego.
- Czas leci dość szybko, nie moja wina Powiedział, następnie rozciągnął się odrobinę. Spoglądając na Marii postanowił wstać, gdy już wstał. Oparł się o drzewo, będzie to o wiele wygodniejsze. No ale tak po za tym, to przecież w końcu po coś tu są tak.
- A tam, ja musiałem moim sam sterować. Zwłaszcza że nie umiem, załoga była bezużyteczna. Rzucił nie przejmując się tym ogólnie, no ale wracając do tej miłej jakże pogawędki. Bo w sumie nie ma co teraz wymieniać się osiągnięciami wobec transportu, przynajmniej tak powinno być.
Gdy dotarły do niego słowa od Marii, na temat zmęczenia. Chłopak chciał paść na ziemię i zasnąć, no ale mało tego. Teraz były inne sprawy, niż jakiś tam sen. - Co prawda ostatnio nie sypiam, ale mam teraz ważniejsze sprawy. Odpowiedział, następnie odsunął się od drzewa i odszedł na bok.
- Wybrałem tą wyspę, ona będzie naszym nowym domem. Tutaj rozpoczniemy nasz plan i tutaj go zakończymy, co ty na to Marii? Spytał, tym samym masując sobie kark.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Plaża   30.12.15 15:13

Kiwnęła głową na wzmiankę Zenka o szybkim biegu czasu. Faktycznie! To już pół roku odkąd dołączyła do gildii i prawie dziesięć miesięcy odkąd opuściła rodzinne strony. Czasem wracała myślami do zimnej, pokrytej śniegiem północy i rodzinnego domu - zastanawiała się jak sobie radzą oraz jak trzyma się jej rodzeństwo. Odetchnęła cicho, przymykając oczy i prostując się w ślad za mężczyzną. Zrobiła krok w bok, rozglądając się uważnie po plaży. Było tu tak przyjemnie cicho i pusto, mogła odpocząć od zgiełku towarzyszącego stolicy podczas tych nieszczęsnych igrzysk. Kolejna abstrakcja dla Marii - nigdy nie sądziła, że weźmie udział w takim wydarzeniu! Pokręciła z rozbawieniem głową. Mogła się spodziewać, że porwie sobie statek i pozbędzie się załogi. Może miał zadatki na pirata? Tego jednak nie powiedziała głośno. Obserwowała go w milczeniu, pozwalając sobie skrzyżować dłonie pod piersiami.
- Zaczniemy po igrzyskach?- zaczęła stając obok niego i wpatrując się w kołyszącą się taflę wody. Cały ten plan był tak nierealny, że cholernie naszą brunetkę ekscytował. Nie mogła doczekać się mieszania w ludzkich genach, a także efektów ich mutowania. - Wiesz przecież, że siedzimy w tym razem. Nie zostawię Cię z tak ambitnymi planami. Miejsce jest dobre - jego zła opinia zniechęca do wycieczek. Rada jednak tu zagląda - boją się stracić kontrolę. Musimy znaleźć lokalizacje, które zdoła zamaskować laboratorium i pozostałe pomieszczenia. Trzeba też zainwestować w zabezpieczenia, pułapki i system monitorujący brzeg. Nie chcemy przecież nieproszonych gości. Chodź, rozejrzymy się trochę.
Zakończyła tym swoim pełnym powagi i spokoju głosem, łapiąc go za rękaw i ciągnąc za sobą do przodu. Lustrowała wzrokiem otoczenie - roślinność była bujna, a drzewa wysokie. W głębi lądu znajdowały się równiny, których podziemne korytarze mogli wykorzystać.
- Wiesz jednak, że sami tego nie udźwigniemy, prawda Shi? Myślałeś już nad potencjalnymi pomocnikami oraz tym, aby trzymali gębę na kłódkę?
Zapytała z ciekawością, zwalniając nieco i zerkając na niego z dołu. Zdawała sobie sprawę, że więcej roboty będzie z całą otoczką i organizacją niż z samymi demonami. W wolnych chwilach rozpisywała sobie i starała się przygotować kilka scenariuszy, które mogłyby pomóc im w zyskaniu sojuszników i funduszy.[/color]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Plaża   30.12.15 15:37

No tak igrzyska, jeden mały śmietnik gdzie trzeba brać udział i tam coś robić. Ogólnie Zen nie przepadał za takimi zabawami, pełno ludzi i nic więcej. Śmiech, radość i zabawa. Ble, po prostu okropność. No dobra trzeba tutaj przyznać Marii, że można by było zacząć po igrzyskach. No ale czemu by teraz nie znaleźć odpowiedniego miejsca.
- No dobra, zaczniemy po igrzyskach. No lecz teraz wypadało by trochę zwiedzić wyspę i znaleźć odpowiednie miejsce.
Dodał, po czym wyprostował się i spojrzał na morze. Co do miejsca to też racja, chociaż jak tu już zaczną działalność. To pewnie rada nie będzie tu często zaglądać, zwłaszcza że Zen ma zamiar przeciągnąć na swoją stronę całą populację wyspy.
- Rada czy nie, zrobimy swoje. Później nie będą stanowić zagrożenia, nikt nie będzie. Po za demonizacją, mam zamiar też znaleźć kogoś kto zaopatrzy technologicznie wyspę. Ogólnie stworzyć tutaj nowy kraj, malutki ale groźny. Najwyżej się przeniesiemy z dala od fiore, na inny kontynent. Zobaczymy jak to będzie.
Wszystko było jakby tak zaplanowane, raczej to była wizja niż plany. No ale wizja może stać się rzeczywistością, dlatego też trzeba się starać. No ale wracając jeszcze do pomocników, no to tak. Tutaj już mam Ivri, dodatkową osóbkę.
- Tak ostatnio przywłaszczyłem sobie pewną dziewczynę, służkę. Nie wiedzieć czemu mi tak łatwo poszło, ale przyda się do eksperymentów i jako pomoc ogólna.
W sumie to trzeba znaleźć sporo osób, bardzo dużo. No lecz wpierw trzeba stać się silniejszym, dlatego też więcej treningu i trzeba też zarobić. Ogólnie pieniądze się przydadzą w razie czego, żeby opłacać ludzi i mieszkańców.
- Więcej ludzi, więcej pieniędzy. Wszystkiego potrzeba dużo, no ale wszystko przyjdzie z czasem. Na razie skupmy się na przyszłości, jeszcze wiele ścian przed nami. Które będzie trzeba zniszczyć, bo obejść ich się nie będzie dało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Plaża   30.12.15 16:31

Gdyby matka wiedziała w co jej ukochane dziecko wplątało się zaraz po opuszczeniu rodzinnego gniazdka.. Z pewnością zamknęłaby córkę w jakieś piwnicy pod kluczem, zabezpieczoną magią i mająca tam spędzić resztę życia. Zawsze to lepsze niż więzienie we Fiore, którego cień niebawem pojawi się jej za plecami. Trudno, są priorytety w życiu. Przeniosła wzrok z twarzy Zenshiego gdzieś przed siebie, zerkając kątem oka na przewieszoną przez ramię torbę.
- Przeciągnięcie ich na naszą stronę będzie dobrym posunięciem, pomogą nam się ukrywać przed czujnym okiem tych idiotów. No i znają wszystkie sekrety tego miejsca.. - zaczęła przytakując głową. Puściła rękaw Zenshiego i wsunęła dłonie do kieszeni swetra, który miała narzucony na ramiona. Pieniądze, ludzie no i przede wszystkim dostawy sprzętu, które przemknął przez kontrole w porcie niezauważone. Dziewczyna wyprzedziła go i stanęła przed nim, blokując mu tym samym drogę. Spojrzała na jego twarz i uśmiechnęła się nieco zadziornie, co świadczyć mogło o jakimś genialnym pomyśle, który narodził się w jej kasztanowej główce. Pomocnik, tak? Dobrze, to już zawsze trzy osoby, a nie dwie.
- Wykorzystajmy niektóre ściany zanim upadną. Zajmij się ludźmi - myślę, że Lucifer i Takeru mogliby być zainteresowani naszym planem. Chociaż ten drugi ma drobne problemy z podporządkowaniem się.. Finanse i sprzęt zostaw mnie. Mam kilka pomysłów na to, jak można zarobić w szybki sposób. No i łatwiej będzie to zrobić osobie bez listu gończego. Wzbudzam mniejsze zainteresowanie i ludzie nie uciekają na mój widok. - kontynuowała tonem, który raczej nie zniósłby sprzeciwu. Bądź co bądź to Mariko była cholernie upartym stworzeniem i niezależnie od jego zdania i tak postawiłaby na swoim. Tak było bezpieczniej dla całego planu, a przede wszystkim dla Zenshiego.
- Nie będzie już odwrotu, co? Potraktują to jako zdradę stanu - zabiją nas jak złapią. Dlatego nie możemy oszczędzać na zabezpieczeniach i monitorowaniu wyspy. Sojuszników też dobieraj ostrożnie. - dodała z westchnięciem, posyłając mu subtelny uśmiech. Gdy myślała o zmianie swojego życia to nie spodziewała się aż tak krętych, niebezpiecznych i pozbawionych drogi powrotnej szlaków. Marii cofnęła się o krok, po czym obróciła przodem do tafli wody i usiadła wygodnie na piasku, odrzucając włosy na plecy. Otworzyła torbę i wyjęła z niej notatnik oraz długopis, otwierając gdzieś przy środku. Zapisane drobnym maczkiem kartki pełne były adresów, wyliczeń i rozpisek sprzętów potrzebnych do badań.
- Gdy załatwimy już kwestie organizacyjne.. Myślałeś nad tym, skąd weźmiemy stabilne geny demonów? Niewiele z nich zachowało się w stanie, który umożliwi mi ich odseparowanie i mutowanie. - rzuciła jeszcze z dołu, przykładając długopis do ust i opierając go o wargi. Sunęła wzrokiem po drobnych literkach, jakby przypominała sobie co takiego zdążyła już zanotować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Plaża   30.12.15 17:05

Chłopak zastanawiał się nad mieszkańcami tej wyspy, co prawda ich wszystkich przemieni. Wszyscy staną się jego demonami, jego pionkami. Co prawda Zenshi ma zamiar stworzyć świat, o którym zawszę marzył od urodzenia. Co prawda żeby zrobić coś nowego, trzeba wpierw zniszczyć stare. Dlatego też po całym tym planie, Zen zniszczy ten świat i zbuduje go na nowo. Narzucając swoje własne zasady, które będą dla każdego dobre.
- Sekrety tej wyspy na pewno się przydadzą. Odpowiedział, następnie zatrzymał się z powodu iż Marii zablokowała mu drogę. Z tym uśmieszkiem lekkim, no to widać że chyba coś jej chodziło po główce. Jakaś myśl, tylko jaka?
Gdy wysłuchał całości propozycji Marii, oraz pomysłu. Z jednej strony trochę się skrzywił, jeżeli chodzi o Takeru i Luci. Co prawda można by było mieć ich po swojej stronie, ale tutaj już byłby nowe zasady dla nich.
- Rany, rany. Takeru to twój przyjaciel tak? Tobie będzie łatwiej go nakłonić i ogólnie przekonać do naszego planu.... Co do Lucifera.....  Jest dziwny, ma narąbane w głowie. Chociaż też się przyda, może po demonizacji będzie normalniejszy. No ale wracając do dalszej części. Finanse i sprzęt zostawiam tobie, jak sobie życzysz. Co prawda moja buźka straszy w okół, no ale co poradzić. Ma się ten talent.
Huh, dalsza kwestia była już cięższa? No co prawda jeżeli chodzi o odwrót, to już nie jest takie proste. Ogólnie nie możliwe, plan jest zbyt ogromny. Pochłonie cały świat, dlatego też pytanie powinno brzmieć. Czy jest sens na odwrót?
- Zdradę jakiego stanu? Do póki nikt o tym nie wie, co tu robimy. Będziemy bezpieczni, jeżeli się dowiedzą. To uznają nas pewnie za kolejną mroczną gildię, z którą nic nie zrobią.
No co prawda sojuszników będzie dobierał ostrożnie, z resztą niektórzy nie będą mieli możliwości powrotu do normalnego życia. Stawiając krok tu, nie można zawrócić. Cały świat się zmieni, to będzie wspaniałą wojna. No ale do tego czasu, jeszcze długa droga. Gdy tylko Marii usiadła na piasku, Zen stanął obok niej. No po chwili też usiadł, w końcu co będzie stał jak jakiś głąb.
Co do genów, to wiadomo że najlepsze byłby świeże niż stare. Dlatego trzeba by zapolować, oczywiście odpowiedź prosta.
- Ja się zajmę pozyskiwaniem genów, no twojej głowię będę musiał zostawić przyszłe laboratorium i sługę. Będzie ci pomagać, gdy poszerzymy wpływy. Wszystko będzie łatwiejsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Plaża   30.12.15 17:59

Widać było, że podchodzi do tego planu poważnie. Chociaż nic chyba nie było w stanie oddać powagi rewolucji świata, którą miał zamiar przeprowadzić z jej drobną pomocą. Właściwie to Marii nawet nie zwracała uwagi na konsekwencje dopóki nie podliczyła kosztów - wtedy też przyszedł jej do głowy napad na bank, ale mogliby wpaść przez to w jeszcze większe tarapaty, a już na pewno ściągnąć uwagę rady i samego mistrza gildii, a to nie było im wcale do szczęścia potrzebne.
- Ciekawe tylko ile z tych sekretów okaże się nam przydatnych. No i jak zamierzasz ich przekonać? Myślę, że szantaż i straszenie na dłuższą metę się nie sprawdzi. Obiecaj coś? Każdy pragnie mocy albo bogactwa. No chyba, że jest takim ewenementem jak Ty i chce zmienić świat. - zauważyła odkładając notes na kolana i odwracając głowę w stronę chłopaka, który usiadł obok. Mimo dość chłodnego wiatru to było tu naprawdę przyjemnie. Brakowało jej ciszy, którą hałas towarzyszący igrzyskom skutecznie zabił. Przyglądała mu się chwilę w milczeniu. Miała nadzieję, że to wszytko ich nie przerośnie. Na wzmiankę o Takeru westchnęła cicho, wbijając spojrzenie ametystowych ślepi gdzieś w piasek. To nie było takie proste.
- To egoista. Nie pójdzie bez jakiś korzyści dla siebie, a poza tym naprawdę ciężko jest mu się podporządkować. Jednak jest silny, przydałby się.. No i lojalny, jeśli się zaangażuje. Ale to Twoja decyzja, Ty tu rządzisz. Mogę z nim porozmawiać. Najpierw jednak planuję odwiedzić naszego kochanego mistrza i uciąć z nim sobie przyjemną konwersację. Lucifer jest faktycznie dziwny, kompletnie niezrozumiały.. Ale ma potencjał, który mógłbyś wykorzystać. Gdyby znaleźć dla niego odpowiedniego demona to mogłoby powstać coś wspaniałego. Postaram się szybko z tym uporać. - zakończyła swój nieco przydługi wywód wzmianką o finansach. Ogrom tego wszystkiego nieco przygaszał entuzjazm Mariko i z pewnością nie uspokoi swoich myśli szybko. Ryzykowali naprawdę dużo, a poza nimi i Ivriną, którą przygarnął nie mieli jeszcze absolutnie nikogo, kto wsparłby ich siłą. Cóż Marii daleko było do Zenka i naprawdę ciężko musiała pracować, żeby nadrobić braki w energii magicznej jak i doświadczeniu bojowym. Mimo ciągłego rozwoju to nadal było zbyt wolno co nieco ją martwiło jak i irytowało.
- Masz rację, im dłużej nikt nie wie tym lepiej. Jakoś to będzie. Skoro mamy odwagę zaryzykować to musi się do nas los uśmiechnąć. - rzuciła cicho w jego stronę, oplątując rękoma kolana. Podsunęła je do góry i oparła wygodnie głowę, zatrzymując spojrzenie na jego twarzy. Nie szkodzi, że biedny  i tak już sfatygowany notes upadł na piasek. -Jak będzie zbyt łatwo to znaczy, że coś nam nie idzie Shi. Poradzę sobie z laboratorium i z całą resztą. Jednak czy Ty czujesz się na siłach w przypadku walki z demonami? Oczywiście nie wszystkie są jakieś potężne, nie wszystkie chcą walczyć i wiele z nich ukrywa się między nami ale... Nadal to ryzykowne i niebezpieczne. Niewiele osób wygrywa grę z nimi, nie są skore do współpracy. Nie zrozum mnie źle - nie martwię się o Twoją siłę i zaradność.. Raczej o to, że nie będzie to ciche załatwienie sprawy, a im głośniej to rozegrasz tym większą uwagę rady ściągniesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Plaża   30.12.15 18:57

Co do mieszkańców wyspy, to załatwi się to pokojowy. Co prawda to nie w jego stylu, ale jeżeli plany mają się powieść. Trzeba wprowadzić jakieś zmiany w sobie, jak i w swoim otoczeniu. Inaczej będzie ciężko, zwłaszcza że nie każdemu można ufać. Z resztą wszystko przyjdzie z czasem, kto zdradzi ten zdradzi. Po wykonaniu pierwszej części planu, nie będzie go to zbytnio interesować.
- Może nie mam zbytnio gadanego, ale jakoś postaram się ich do siebie przekonać. Może tutaj list gończy nie dotarł, będzie o wiele łatwiej.
No a jak się nie uda, to wiadomo że siłą też można coś wskórać. Zwłaszcza że siły użyje z chęcią jeżeli będą stawiać opór, tak czy siak potrzeba więcej ludu. Co prawda dalej nie trawi ludzi, ale w jakimś mniejszym stopniu zaczął ich tolerować. Marii najbardziej, jakoś tak wyszło. Ivri też da się polubić, chociaż jest drętwa.
- Jeżeli jest egoistą, to możesz mu coś zaproponować. Jeżeli coś chce, nie obchodzą mnie w sumie jego cele. Co prawda możemy mu zapewnić środki, ale nic więcej. Co do mistrza i reszty spraw, ech co tam. Tak czy siak masz wolną rękę. Luciferem zajmę się w swoim czasie, wpierw wprowadźmy chociaż jakąś część planu.
No z Luci będą problemy, to jego dziwne nastawienie do świata. Po prostu będzie hardcore, no ale jakoś się z tym upora. Z resztą czas przyjdzie i na to, teraz ważniejsze sprawy. Spoglądając na dziewczynę, chłopak zastanawiał się. Czy ona naprawdę chce iść tą ścieżką, podążać za nim. Tym którego los jest przekreślony przez śmierć, nawet teraz pewnie zwisa nad nim omen śmierci. Z resztą jakoś go to nie boli, ma zamiar zrobić swoje i później może się dziać co chce.
- Doceniam twoje poświęcenie w tej sprawie Marii, co prawda długo się nie znamy. Jednak jesteś jedyną osobą która mnie poparła, oraz chce mi pomóc. No i tutaj zakończył dalszą wypowiedź, jakoż iż to było już dla niego dużo dobrych słów jak na pierwszy raz. Co jest, nie można tak. W końcu największy evil guy on city, a tu jakieś miłe słówka. Aww, aż się trochę zawstydził chłopak. Dlatego też odwrócił głowę w drugą stronę, po czym zaczął nabierać powietrza.
- Najtrudniejsze to będzie znaleźć demona, dalej już sobie poradzę. Z resztą to nie ma znaczenia, do póki wierzę w swój cel nikt mnie nie powstrzyma.
No i tutaj chłopak wstał, po czym zaczął się rozciągać. Po tym oparł swoją prawą rękę o biodro, a lewą przyłożył do czoła. - Choćby po trupach do celu, ja się nie wycofam teraz. Ani później, nigdy. To już zostało przypieczętowane. Zegar wystartował i nie da się go zatrzymać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Plaża   30.12.15 19:39

- To mnie zaskoczyłeś! Jestem z Ciebie dumna bo agresja i siła nie zawsze są najlepszym rozwiązaniem. Oj sporo będzie Cię kosztował ten Twój pomysł Shi. - stwierdziła z nutką rozbawienia w głosie, nie spuszczając z niego wzroku. Czasem naprawdę dostosowanie się i umiejętność ugryzienia własnego języka ratowała tyłek. Dlatego tez Marii sądziła, że całkiem zgrany z nich duet - on był silny i agresywny, a ona potrafiła podejść do sprawy dyplomatycznie i nawet z pokorą przyjąć konsekwencje. Równaga powinna być zachowana. - Jest ambitny. Coś wymyślę - jak Tobie się nie podporządkuje to spróbuję, aby był grzeczny wobec mnie. Gdy chce potrafię być naprawdę przekonywająca.
Dodała niewinnym głosem, uśmiechając się pod nosem. Była kobietą chociaż nie lubiła z tego korzystać do osiągnięcia swojego celu. Wiedziała jednak, że jej stary znajomy może być przydatnym i przyzwoicie silnym wsparciem. Brunetka westchnęła cicho, kręcąc głową do własnych myśli. Wtedy też jej uszu dobiegły słowa Zenshiego, które ponownie skupiły jej uwagę na jego osobie. Na porcelanowych policzkach zatańczył cień rumieńców, zaś ona sama odwróciła wzrok gdzieś na bok. Takich słów z jego strony się absolutnie nie spodziewała. Zagryzła dolną wargę, przypominając sobie postanowienie odnośnie jej samej - miała przestać być tak absolutnie nijaka. Wyprostowała nogi i ułożyła jedną z dłoni na swoich biodrach, drugą zaś wysunęła w jego stronę i po chwili zawahania chwyciła za rękaw jego bluzy w okolicy nadgarstka, pociągając w swoim kierunku i tym samym zmuszając go, aby spojrzał w jej stronę. Ahh te użycie siły.
- Nie musisz mi za to dziękować, obiecałam. A poza tym chcę, jestem ciekawa. Zenshi jak mamy współpracować to nie możesz mówić tak, jakbyś sugerował że siedzisz w tym sam. Nie radzisz sobie z tym w pojedynkę - nie stanie się nic złego jak nie znajdziesz rozwiązania, zawsze Ci pomogę.. Poza tym nie musisz się mnie wstydzić, aż tak straszna chyba nie jestem.
Zakończyła cicho, dopiero po zakończeniu swojego przyciszonego i przyśpieszonego słowotoku odwracając wzrok gdzieś na bok i puszczając rękaw jego ubrania. Gdy wstał to i Marii sięgnęła po swój notes, wrzucając go do torby i zapinając jej zamek. Przez chwilę zamarła bez ruchu po czym spojrzała na niego bezczelnie z dołu i wyciągnęła w jego stronę rękę. Od taki drobny gest. Skoro on potrzebował czasu i nauki w poleganiu na nim to ona zacznie polegać na nim od tak, w tej chwili. No bo przecież zbyt ciężko było się podnieść samej.
- Więc pomogę Ci pozbywać się tych trupów i rozwalać te ściany, o których mówiłeś wcześniej. Nawet jak skończymy z workiem na głowie na magicznej szubienicy to przynajmniej będzie fajnie.
Ten pełen optymizmu i nadziei na lepsze jutro uśmiech, który przypieczętowały wcześniej wypowiedziane z brutalną szczerością słowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Plaża   30.12.15 20:53

No te słowa rozbawiły trochę chłopaka, była z niego dumna. To coś nowego, oraz i starego przy okazji. Chociaż nie pora na wracanie do wspomnień, już nigdy nie chce do nich wracać. Dlatego też po prostu przejdzie dalej. Lekki uśmiech nie znikał z twarzy Zenka, po prostu był troszkę pocieszony. Nic więcej, nie odczuwał wielkiej radości. Co do Takeru, co prawda nie potrzebował żeby się podporządkował. Wymagał jedynie lojalności i udziału w sprawie, dalej miał wolną rękę.
- Po prostu będzie to jego nowa gildia, tylko że z lepszą przyszłością. Nie musi być posłusznym pionkiem, ma wolną rękę. Wymagam tylko lojalności i użyczenia siły w sprawie, dalej niech robi co chce.
Dalej to już była czysta formalność, z resztą najlepszy punkt miał nadejść. W końcu nie chodziło o to że wstydził się obecności Marii, tylko czasami tak jakoś wychodziło. No ale trzeba z tym skończyć, w końcu jest to słabość. Miejmy te pozytywne myśli i nastawienie, tylko bardziej hop do przodu. Nie można się wahać przed żadną decyzją, oraz też nie można tracić czasu na wstydliwości i jakieś inne drobne pierdoły. Podobało mu się nastawienie Marii, dlatego jego uśmiech troszkę się powiększył. W sumie nawet trochę radość była większa, dawno tego nie odczuwał.
- Wybacz, siedzimy w tym razem. Dlatego też mówię że nam się uda, nie ważne co nam wejdzie w drogę.
Wszystko wydawało się proste, ale to tylko myśli i wizja. Kto wie co się dalej stanie, z resztą. Następne słowa ucieszyły Zen'a tak bardzo, że po prostu uśmiechnął się szeroko i to radośnie. Wizja wspólnej śmierci, w tym samym miejscu. Było to zarazem dramatyczne, jak i wspaniałe. On już zapomniał jak uwielbia dramaty, wręcz je ubóstwia. Wizja takiej sceny, gdzie obydwoje kończą swój żywot w tym samym czasie. To jest radość, smutek i dramat. Można by było określić to tak: Po udanym celu, obydwoje kończą swój żywot na szubienicy? Nie, to byłoby zbyt głupie. Wizja jak nieraz widziana w rzeczywistości, gdzie ktoś bliski sercu umiera ci na rękach. Wspaniałe, wręcz wyśmienite. Chłopak po chwili trochę się zaśmiał, następnie podszedł bliżej i objął Marii. Wręcz ją przytulił do siebie, troszkę mu odbiło z tego powodu. Scenę jaką sobie wyobrażał, była czymś pięknym i dramatycznym
- Marii racja, racja. Nie ważne co się stanie, nawet jeżeli skończymy razem na szubienicy.. To ważne ze z uśmiechem na twarzy, racja. To piękne, twoje słowa. Sam fakt że usłyszałem je od ciebie, bardzo mnie raduje.
Po chwili jednak chłopak ogarnął się lekko, puścił Marii i odsunął się od niej. Zaczął oddychać trochę wolniej, po czym wyciągnął rękę w stronę Marii. Uśmiech nie mógł zniknąć z twarzy, po prostu był dziś zbyt radosny.
- W takim razie chodźmy, czas rozpocząć nowy etap w naszym życiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Plaża   31.12.15 21:06

Trzeba przyznać, że Zenshi był specyficzną istotą, z którą nie każdy potrafił się obchodzić. Mimo jego złej reputacji, listów gończych i szalonego usposobienia to Marii nadal nie umiała i nawet nie chciała nazwać go złym. Jego uśmiech przekonywał ją o tym, że miał swoje powody do takiego zachowania i podejścia do świata. Ciężko, bo nawet nie miała sumienia go okłamać. Brunetka uśmiechnęła się pod nosem do własnych myśli, nie spuszczając wzroku z towarzyszącego jej mężczyzny.
- W porządku, zostaw go mnie. Powinien na to pójść, skoro tak przedstawiasz sprawę i nawet nie będę musiała specjalnie się fatygować. - odparła ze spokojem w głosie. Nieco jej ulżyło bo chyba czułaby się winna, gdyby musiała użyć tych paskudnych, damskich sztuczek wobec starego znajomego. To był dziwny, ale chwytający za serce widok - wyglądał na zadowolonego. Kto by przypuszczał, że chyba największy koszmar rady magicznej we Fiore potrafił się tak uśmiechać bez większego powodu? - I widzisz? Od razu lepiej kiedy przedstawiasz to w ten sposób. Czuje się od razu bardziej zaangażowana w ten szalony, nieprawdopodobny plan demonizacji i przekształcenia tego pięknego, aczkolwiek paskudnego świata.
Odparła z cichym westchnięciem, przystępując z nogi na nogę i poprawiając znajdującą się na ramieniu torbę, która tak uparcie próbowała się zsunąć. No tak, tylko jego potrafiła ucieszyć wizja wspólnej śmierci - wszyscy inni by to negowali i kurczowo trzymali się życia, ale nasz Zenshi był ewenementem w tej kwestii. Z rozbawieniem pokiwała głową, gdzieś na twarzy przemknął cień niedowierzania z zaistniałej sytuacji. Wyglądał na takiego szczęśliwego, a to przecież kilka słów. Przypływu czułości jednak nie spodziewała się wcale! Zamrugała kilkakrotnie, niczym lalka wpadając w objęcia Zenshiego, czując te okropne zawstydzenie na twarzy. To źle, złe postacie nie powinny tak reagować. Dała się przytulić, zerkając na niego kątem oka z dołu - chyba był niepoczytalny, aczkolwiek przyjmnie ciepły. Rozluźniła nieco spięte wcześniej ramiona, zagryzając uparcie dolną wargę. Czuła się niezręcznie, ale nie było to uczucie negatywne. Kiwnęła głową, nie bardzo wiedząc co właściwie powinna odpowiedzieć. Nastąpił tutaj chyba konflikt interesów między tym co chciała, a tym co powinna była zrobić. Nie była przyzwyczajona do tego, że ktoś naruszał jej przestrzeń osobistą - no, poza Takeru, ale on to notorycznie ją molestował i testował, sprawdzając granice jej cierpliwości. To było chyba jego hobby. Jej wzrok powędrował na twarz Zenshiego, a na usta wkroczył subtelny uśmiech.
- Naprawdę jesteś niereformowalny, co? Taki Twój urok. Jesteś pierwszą osobą, którą spotkałam i cieszy się ona z wizji śmierci, a nie z długiego i nudnego życia. Ale masz rację, zdążymy namieszać im na tyle, aby się uśmiechać.- przekręciła głowę w bok, przyglądając się jak odsuwa się od niej niczym oparzony. Czyżby uświadomił sobie jak bardzo stracił panowanie nad sobą i jego otoczka zimnego, pozbawionego uczuć faceta legła w gruzach? W sumie czuła się usatysfakcjonowana, że przy niej bo to świadczyło o tym, że jej ufał i nawet trochę lubił. Jak mieliby współpracować, gdyby nie było jednego i drugiego? Zdecydowanie zapamięta sobie ten zadowolony wyraz na jego twarzy. Wyciągnęła rękę w jego stronę i złapała dłoń, którą podał.
- Teraz już nie ma odwrotu i to tak jakby obietnica, prawda? To jak zawrzeć pakt z kimś, kto dążył do spotkania diabłem. Nie sądziłam, że opuszczając Ishvan moje życie zmieni się tak bardzo. A mama mówiła, żebym przystąpiła do legalnej gildii i pracowała w bibliotece. A tu pojawia się taki Zenshi i o, łapie w sidła, wciągając w plan, który albo wyjdzie albo nie. I nie ma tutaj czegoś pomiędzy..- rzuciła cicho, prostując głowę i odchylając ją nieco do tyłu, aby na niego spojrzeć. Nie miała mu tego za złe, wręcz przeciwnie - była zadowolona z takiego obrotu spraw. Lepiej żyć krótko i intensywnie niż długo i spokojnie w bibliotece. Zmarszczyła nieco nosek, pociągając jego dłoń i tym samym zmuszając go siłą (!), aby nachylił się nieco w dół. Oparła swoje czoło o jego i spojrzała mu bezpośrednio w oczy. Nie szkodzi, że serce waliło jej w piersiach ze stresu i że całkowicie kłóciło się ten gest z jej osobowością. Przecież sama chciała się zmienić.
- Dlatego właśnie musisz mi obiecać, że bezwzględu na to jak będziesz miał ochotę narozrabiać - nie dasz się złapać, bo jak zaczniemy, a Ty wpadniesz to sama tego nie udźwignę. Z nas dwoje to Ty masz siłę, żeby to DNA zdobyć..
Oznajmiła cicho, nie spuszczając wzroku nawet na chwilę. Tak, ujęła to bardzo oficjalnie chociaż cała ta wypowiedź miała drugie dno. Nawet nie czekała na odpowiedź. Przyglądała mu się tak z bliska kilka sekund po czym przestała ciągnąć jego dłoń i pozwoliła mu się wyprostować, opuszczając głowę nieco w dół. Odetchnęła głębiej. Była naprawdę kiepska w okazywaniu sympatii komukolwiek. Był dla niej na tyle ważny, że nie potrafiła się nie martwić. A naprawdę niewiele było takich osób!
- To nie tak, że się martwię czy coś.. To dla dobra planu.. Sam rozumiesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Plaża   31.12.15 23:06

Cały dzisiejszy dzień był męczący, ale przynajmniej znalazł chwilę relaksu w rozmowie z Marii. To było dobre dla niego, mógł trochę ochłonąć. No ale wracając do tematu rozmowy, w końcu po coś tu są prawda. Tak więc kiedy z Takeru było ustalone, wszystko to co miało być. Chłopak nie musiał tym sobie zawracać głowy, po prostu był już przygotowany na większość planu z ogarnięciem ludzi. Co prawda Lucifer tutaj może być nie lada problem, po ostatnim spotkaniu miał ochotę go zabić. Tylko z powodu jego dziwnego gadania, no ale co poradzić. Nie można zmienić człowieka od tak sobie, trzeba użyć do tego pewnych środków. Co prawda ludzie to najmniejszy problem, w końcu większym będzie budowa laboratorium. No cóż, czas pokarze.
- Świat jest piękny, tylko ludzie go niszczą.
Rzucił krótko, następnie spokojnie odetchnął. Nie chciał stawiać Marii w takiej sytuacji, co prawda trochę go poniosło i odbiło mu. Skoro już był w stanie od tak się do niej przytulić, no to już raczej jest źle. Nachodzi ta faza stracenia kontroli nad własnym ciałem, on nigdy by się nie odważył czegoś takiego zrobić. No ale gdy już wszystko wróciło do normy, cała sytuacja. Można było powrócić do rozmowy, w końcu to czas gadania. Nie tulenia, tak można to określić.
Co do cieszenia wizji śmierci, no jak można z tego się nie cieszyć. To jest ten etap życia w którym udajemy się na spoczynek, zostawiając wszystko w tyle. Przekazując swoją wolę innym, ciekawe czy nadarzy się taka okazja żeby ją przekazać dalej. Tak czy siak.
- Śmierć to ostatni etap naszej przygody Marii, nie zrozum mnie źle. Dla mnie śmierć to jest wyłącznie początek nowej opowieści, a koniec starej. Każdy ma swoją opowieść. Jedni kolorową, drudzy szarą i ostatni czarną. Kiedy kończy się opowieść o bohaterze, zawszę musi zacząć się nowa.
Kiedy natomiast chłopak wyciągnął ku niej dłoń, a ona ją zaakceptowała. To można powiedzieć że nie było już odwrotu, pozostało iść tylko do przodu i walić za sobą mosty. Każdą przeszkodę usunąć, zaprowadzić nowy porządek. Stworzyć lepszy świat, w którym to nie będą powtarzały się takie sytuacje życiowe jakie miał Zen. Rozpocząć jedną ogromną wojnę, która zaprowadzi pokój.
- Z diabłem, hah. Diabeł padnie nam do stóp, prawdziwym diabłem jestem ja. Przyjmuję ciężar tych, których życie jest nic nie wartę. Nienawiść przemieniam w siłę, złość i cierpienie. To co jest złe, powinno być dla nas dobre.
Chłopak uśmiechnął się raz jeszcze i zaśmiał się pod nosem.
- Moje sidła są na tyle wytrzymałe że nie wypuszczą zdobyczy tak łatwo, ale zawszę znajdzie się słaby punkt. Plan wypali lub nie, ale jest coś takiego jak plan B. Zawszę można obrać nową drogę.
Kiedy to Marii siłą zmusiła Zena do pochylenia się, no cóż podobnego. Z jednej strony lubił osoby które nie boją się pozyskiwać czegoś siłą, zawszę trzeba stawiać na swoim. Co prawda po jej słowach trochę się pogubił, w sumie brzmiało to jakby się martwiła. Co prawda chłopak mógł nie znać już tego uczucia, jakim jest troszczenie się. Zapomniał o tym, co prawda im więcej czasu spędza czasu z Marii. Tym bardziej przypomina sobie o uczuciach, ah te kobiety.
- Postaram się załatwić to normalnie, z resztą. Demona raczej w mieście nie spotkam, a tam kręcić się nie będę. Pozostaje tylko wybrać się w dalekie tereny i opuszczone przez ludzkość, no a przy okazji jeszcze twój cel prawda. Księgi Zerefa, jak uda mi się jakąś zdobyć. Od razu ci ją ofiaruję, to jest przecież też część naszej umowy.
W końcu Zenshi nie jest takim potworem, jeżeli ktoś ma mu pomóc ma swoje żądania i marzenia. Trzeba pomóc je spełnić. Kiedy w końcu został puszczony, wyprostował się. Jedno go martwiło, emocje pozytywne. W końcu jak kogoś zaczyna się lubić, to można dla niego wiele poświęcić. Jeżeli chodzi o dalsze emocje, to już coraz gorzej. Co prawda mina powróciła do normalności, Zen spojrzał na Marii i zastanawiał się przez chwilę.
- Marii, cokolwiek by się nie stało. Mam nadzieję że nic do mnie nie będziesz czuła, ani ja do ciebie. To nas tylko osłabi, nie możemy teraz sobie pozwolić na jakiekolwiek emocje wobec siebie. Wybacz że to mówię, ale do póki nasz plan nie zakończy pierwszej fazy. Nie możemy sobie pozwolić na słabości, nie ważne jakim kosztem. Musimy iść do przodu i zniszczyć wszystko co stoi nam na drodze, nawet jeżeli kosztem będą nasze emocje. Nasze człowieczeństwo, nasze życie.
Co prawda zimny Zen musi czasami się pojawić, choćby na krótką chwilę. No ale jednak nie mógł sobie pozwolić na to iż zaiskrzy coś pomiędzy nim, przynajmniej na razie.
Tak więc idąc dalej, bo chłopak miał przecież trochę pochodzić po wyspie.
- Nie przejmuj się tym, po wszystkim będziesz mogła zacząć normalne życie. O ile plan wypali i cel się powiedzie. Rzucił na pocieszenie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Plaża   01.01.16 0:17

Ona właściwie nigdy nie zastanawiała się nad końcem swojego życia. Starała się skupiać na teraźniejszości i na tym, co teraz o czym zresztą wspomniała mu podczas ich pierwszego spotkania. Nie czuła przed nią strachu ale miała szacunek do swojego życia, ciała i wspomnień. Cieszyła się z tego co ma, nie żałowała nawet jeden rzeczy, którą zrobiła. Początkowo tęskniła za rodziną, do której była zwyczajnie przyzwyczajona, ale gdy spotkała Takeru i zaprowadził ją do gildii to wszystko się zmieniło, jej horyzonty poszerzyły się, stała się kobietą bardziej ambitną. A nawet nigdy mu nie podziękowała! Westchnęła cicho, kiwając głową.
- Hmmm... to ciekawe podejście. Są różne religie, różne wierzenia - każdy z pewnością odnajdzie to, co ułatwi mu pogodzenie się z opuszczeniem tego, co kochają. Świata, rodziny, dóbr materialnych.. Wydaje mi się, że tak będzie zawsze - taki czynnik ludzki. Z pewnością niewiele osób podziela Twój entuzjazm i odważny pogląd na tą sprawę Shi. - odparła po chwili namysłu, wzruszając lekko ramionami. Ludzie byli słabi, a perspektywa utraty życia była zdolna zmusić ich do wszystkiego. Marii uniosła dłoń, odgarniając kosmyk włosów z twarzy i zaczepiając go za ucho, w którym znajdował się srebrny kolczyk z fioletową, wyglądającą niczym kryształ lacrimą. Zaśmiała się na jego kolejne słowa, powracając wzrokiem na twarz towarzysza. Faktycznie miał opinię diabła, paskudnej, złej, okrutnej i bezwzględnej osoby.
- Widocznie jestem szalona, skoro od tak oddaje swój los i reputacje w ręce demona w ludzkiej skórze. Właściwie to zawsze przyciągałam kłopoty i wszystko co złe, to mogłam się tego spodziewać. Los uwielbia otaczać mnie ludźmi, których osoba przeciętna bądź normalna nie byłaby w stanie znieść ze strachu bądź braku zrozumienia.
Wydawać by się mogło, że dziewczyna była z tym pogodzona. On, Takeru i teraz nawet Lucifer - który z nich był osobą przewidywalną? Trzeba przyznać, że z takimi ludźmi czuła się najlepiej. Była kobietą, która szybko nudziła się tymi, którzy byli niczym księgi - te słabe, których zawartość kolejnych stron znała po przeczytaniu pierwszego rozdziału. Nie planowała w przyszłości zostania przestępcą na skalę narodową, ale skoro umożliwi jej to badania i zyskanie odpowiedzi, których tak długo szukała to dlaczego nie? Nie będzie żałowała bez względu na finał tej całej historii. Przymknęła na dłuższą chwilę oczy, uśmiechając się lekko pod nosem. Uwielbiała swoją absolutną zgodę z własną osobą - tak egoistycznie. Słuchała go, chociaż nie przerywała mi ani słowem. Gdy zakończył ze stoickim spokojem westchnęła, kręcąc głową. Wcale nie chodziło jej o księgi czy demony, a o ich własną relację.
- To niemożliwe Shi. Gdybym nie pałała do Ciebie sympatią to nie rozmawialibyśmy teraz. Dziele osoby na dwie grupy - te, które mnie nie interesują i właściwie jest mi obojętne, co się z nimi stanie oraz takie, których byt jest mi przydatny i spełnia moje egoistyczne zachcianki. Zarówno Ty czy Taka - tak mnie wychowali. Musisz się z tym pogodzić.- zaczęła idąc za nim. Rozluźniła dłonie, wsuwając je do kieszeni swetra. Dla niej było to absolutnie normalne. Ojciec zawsze mówił, aby martwiła się i troszczyła o ludzi, którzy są w stanie jej pomóc, a także sprawiają, że się uśmiecha. To było normalne, nie mogła tego zmienić nawet gdyby chciała. Jeśli chodzi o uczucia typowo damsko-męskie - była jeszcze zbyt głupiutka aby o tym myśleć i postrzegać swoje zachowania w tych kategoriach. W tej sprawie była typową idiotką. Spojrzała na niego z dołu z lekkim uśmiechem. Była bezczelna i robiła co chciała tylko wobec kogoś, dla kogo byłaby w stanie się poświęcić albo coś poświęcić. Cóż, każda inna dziewczyna by się oburzyła za takie słowa, jednak Marii była tak niewinnie nieświadoma.. Ale wszystko przed nią, prawda? Z pewnością znalazłaby wytłumaczenie dla każdego zachowania w jej stronę, które w oczach innych byłoby objawem zainteresowania w kategorii kobiety.
- Przyjaźń nie jest słabością. Tak mi się wydaje przynajmniej. Może być źródłem siły w trudnej chwili, gdy myślisz, że zostałeś sam, a tu bum. Taka niespodzianka. Zniszczyć wszystko.. Cóż, odkąd tylko padło słowo ''demon" wiadomym było, że nasze człowieczeństwo jest zagrożone. To takie logiczne. Normalne życie? Nie żartuj sobie. Nie chcę. Aż tak źle mi życzysz?- dodała z rezygnacją w głosie, szturchając go ramieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Plaża   01.01.16 17:28

Gdyby to chłopak chociaż w coś wierzył, niestety on jest niewierzący. Żaden bóg i inne głupstwa nie istnieją, tylko ktoś może stać się bogiem. Osiągnąć poziom o którym nikt nie marzył, potęgę. Inaczej mówiąc, trzeba przekroczyć ludzkie granice. Z resztą ludzie są zaślepieni wiarą, ona im zasłania rzeczywistość. Która jest o wiele brutalniejsza niż ich własny pogląd, trzeba w końcu to zakończyć.
- Pewnie masz rację, mało kto chce uwolnić się od szarej rzeczywistości. Z resztą nie ważne, trzeba martwić się o co innego.
Co prawda większość świata go nie interesowała, pogląd innych ludzi ich cele. Ważna jest teraz organizacja, oraz osoby które się w niej znajdują. Chłopak zaczął znów masować sobie kart, po chwili przetarł sobie oczy i spojrzał ponownie na Marii. Zastanawiał się nad jednym, czy ona naprawdę tak myśli. Oraz czy ma takie podejście. To prawda mało osób zbliżyło by się do Zena, zwłaszcza że on stanowi zagrożenie dla każdego. Co prawda przy pierwszym spotkaniu z Marii, jej życie zależało od niego. Ogólnie gdyby nie fakt że ona jednak się go nie obawiała i ten fakt że zrobiła swój pierwszy krok, prawdopodobnie by nie żyła. Każdy ma prawo żyć, lecz gdy komuś to prawo się odbiera i na to się przygląda. To wszystko inne zaczyna tracić sens, tak naprawdę chłopak żyje swoim własnym prawem którego nie ma. Wszystko jest dozwolone, on jest życiem i śmiercią. Może komuś odebrać wszystko i odejść bez słowa, tak on jest czymś czego ludzie nie są w stanie zaakceptować. On jest bezprawiem, żyje własnym życiem. Jest wolny. Gdyby nie fakt spotkania Marii, co by teraz robił? Pewnie dalej mordował i użalał się nad sobą, przeszłość pewnie w końcu by go wykończyła. Jednak zmiana nastąpiła jednego dnia, wszystko się zmieniło i nie można teraz tego porzucić.
- Nie martw się, zadbam o twoje życie i reputację. Co prawda wiele pracy przed nami, gdy tylko skończymy. Wybierzemy co dalej robimy, jesteśmy w końcu wolni i możemy robić co chcemy.
Tylko co? Droga jeszcze długa, a nie wiadomo co stanie na drodze. Każdego dnia ocierają się o śmierć, a może to śmierć ociera się o nich. Czy łatwo jest oszukać przeznaczenie? Oszukać śmierć i żyć tak długo, jak tylko się chce. Nie, nie chce tego. Każdy musi kiedyś zakończyć swoją podróż, zamknąć swój rozdział. Jak każdy pisarz który kończy swoje dzieło, tak każdy kiedyś umiera. Nie można żyć wiecznie, chyba że ma się ku temu cel. Jednak chłopak nie ma, nie potrzebuje wiecznego życia. Wystarczy tylko że zrobi swoje i będzie mógł odpocząć, co prawda jeszcze wiele przygód przed nim i Marii. Co ich czeka dalej, to jest jedynie zagadka losu.
- Nie chodzi mi tylko o część umowy Marii, chce żebyś przy okazji też spełniła swoje marzenia. Tutaj chodzi o coś więcej niż plany i marzenia, to co robimy będzie czymś większym. Stworzymy dom dla tych, którzy pragną zmian. Można powiedzieć że to będzie nasza mała rodzinka.
Uśmiechnął się ponownie, po czym położył swoją ręką na główce Marii i zatrzymał się. Co prawda znajomość damsko-męska dla Zenka też jest zagadką, nigdy nie był jakoś tak nastawiony na zainteresowanie tym. Żył tylko w jednym celu, sprawić by ludzie poczuli jego ból. Żył z tym celem, nie interesował się niczym więcej. Choć świat go odrzucił i nie poddał mu ręki, nie płakał z tego powodu. Dlatego u niego emocje są tak rzadkie. Może się zdarzyć że przypadkowo urazi uczucia innej osoby, co prawda w przypadku zwykłej osoby go to nie obchodziło. No ale jednak na Marii mu trochę zależało, z powodu iż chce mu pomóc i go rozumie. Po chwili zdjął rękę z jej główki i spojrzał w stronę nieba.
- Przyjaźń, nie znam zbytnio tego uczucia. Odkąd pamiętam musiałem sobie radzić sam, aż do dziś. Może to się zmieni, tak więc możesz być spokojna.
Zniszczenie wszystkiego będzie niosło za sobą różne skutki, no ale cóż. Jakaś cena musi być, za wykonanie swojego planu celu i tak dalej. Co prawda przechodząc dalej, to trochę chłopak jednak namieszał. Tutaj musiał już jakoś inaczej podejść, no tak żeby jej nie obrazić do końca. To było takie trudne, no ale jedziemy. Ogólnie troszkę chłopak się przestraszył, nie chciał jej źle życzyć. Ani nic z tych rzeczy, no ale on sam nie zna się na dawaniu dobrych pocieszających rad. Ah w końcu to mrok i zło, dajcie żyć.
- Ni-nie chce ci źle życzyć Marii, chodziło mi bardziej o to..... No że będziesz mogła robić co chcesz, zacząć jakie chcesz życie. Nie wiem co zazwyczaj robią inny, ale przecież nikt ci nie zabroni robić czego chcesz. Ach język mi się plącze.
W końcu inni robią sobie rodziny, dzieci i tak dalej. Nigdy nie rozumiał szczęścia innych z tego powodu, może dlatego że zapomniał jaką to odrobinę szczęścia miał z matką. No ale gdyby miał o tym teraz wspominać, to by mu psychika siadła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Plaża   01.01.16 19:38

Faktycznie nijak rzeczywistość miała się do światopoglądu reprezentowanego przez ogół społeczeństwa. Ich wiara w stwórce, który jest im w stanie podarować życie wieczne i spełnianie dobrych uczynków w tym celu - było to bardzo silne. Wystarczy spojrzeć na siłę kościoła, chociaż znajdowali się wyznawcy innych teorii takich jak przemieszczenie duszy do innego ciała czy też osiągnięcie stanu Nirvany. Co kto lubi. Chociaż gdyby podejść do tego od drugiej strony - demony istniały w ich świecie, były czymś realnym w co jednak niewielu chciało wierzyć to może identycznie było z bogami? Wtapiali się w tłum, dając nadzieję i siłę w momentach, gdy ludzka bezsilność i słabość dominowały w zachowaniu otaczających ich osób. Nie było to jednak coś nad czym chciała rozmyślać.  Wyrwana przez słowa towarzysza, westchnęła cicho i kiwnęła głową.
- Zostawmy bogów, śmierć i wiarę - faktycznie mamy więcej na głowie. Kto wie, może kiedyś nasze działania stworzą swoją własną religię.. Niemniej jednak nie mamy czymś się martwić. Nawet nie wiesz jaką mamy przewagę nad resztą świata, dopóki nasze działania jak i plany pozostają słodką, schowaną gdzieś w koncie tajemnicą. - odparła dość pewnym siebie głosem, wzruszając przy tym lekko ramionami. Czasem sama wiedza była silniejszą bronią niż najstraszniejsza i najpotężniejsza z magii, dlatego też panienka Shinoda tak uparcie dążyła do przeczytania chyba wszystkich ksiąg na świecie. Może niezbyt szlachetny to cel życiowy, ale zawsze motywował do działania. To przez tą jej ciekawość - tylko niewiadomo po kim!
Marii faktycznie Zena się nie bała, nawet troszkę. Intrygował ją i zaskakiwał, a przy takim połączeniu obawy o własne bezpieczeństwo w przypadku tej dziewczyny odchodziły gdzieś na bok. Nigdy nie pomyślała o tym jak wielki chaos spowodowała w jego egzystencji. Wcześniej sobie żył, mordował i właściwie robił co chciał, mając w głębokim poważaniu resztę świata - a tu proszę, sam będzie kreował nowy porządek w pięknym świecie pełnym zbędnych, szarych ludzi. Ciekawiło ją czy zdoła to udźwignąć. Oczywiście nie był sam, ale mimo wszystko brzemię tego i towarzysząca temu presja były naprawdę ogromne. Białowłosy chłopak z pewnością był usposobieniem braku zasad i wolności, której wielu ludzi nie potrafiło znaleźć. Może to był ten element, którego brakowało jej samej? Zawsze towarzyszyły jej życiu reguły. Brunetka zatrzymała się i spojrzała na niego łagodnym wzrokiem, kręcąc przecząco głową. Na bladych licach pojawiły się subtelne dołeczki, które towarzyszyły delikatnemu uśmiechowi na jej ustach.

- Gdybym przejmowała się swoją reputacją to myślisz, że angażowałabym siebie, swoje życie i bezpieczeństwo w znajomość z chyba największym przestępcą z tego królestwa? Nie rozśmieszaj mnie. Nawet gdy wszyscy są przeciw to ja i tak będę po Twojej stronie, bo jesteś ciekawszy niż połowa Fiore razem wzięta.Myślę, że to co Ty chcesz stworzyć - my chcemy stworzyć - jest tak naprawdę tym, czego szukam. A gdy to znajdę.. To kto wie, pomyślimy wtedy. Zanim osiągniemy wszystko to, co byśmy chcieli to mamy naprawdę dużo do zrobienia. Co ma być to będzie. To trudna ścieżka, ale na każdym rozdrożu znaleźć możemy sojusznika, który jak mówisz - stanie się członkiem rodziny. Pięknie to ująłeś. Marzenia.. - zakończyła swój monolog cichym mruknięciem, który świadczył o zamyśleniu. Gdy wyciągnął dłoń w jej kierunku nawet nie drgnęła, jedynie powracając spojrzeniem tych swoich wielkich, fioletowych oczu w jego stronę. Głaskanie po głowie było czymś, co uwielbiała chociaż chyba nigdy się do tego nie przyzna. To było uspokajające, pozwalało zebrać jej myśli. Te drobne akty z jego strony pokazywały jej zaufanie i troskę, którą okazywał na swój sposób. Trzeba przyznać, że na swój sposób ja to uszczęśliwiało. Niewiedząc czemu - czuła się bezpieczniej z jednym Zenkiem niż w Crocus, gdzie była cała gwardia królewska i rada magiczna. Za jego śladem spojrzała na błękitne, pokryte chmurami niebo, chociaż głaskał ją zbyt krótko. Nikt jednak nie wiedział o egoistycznej stronie jej osobowości, ale to lepiej. Starał się więc i ona zamierzała dać z siebie wszystko.
-To już nie musisz. - oznajmiła to tonem sugerującym, że była to w tym momencie najbardziej oczywista rzecz na świecie. Nie wyglądała nawet na trochę obrażoną, więc nieco zdziwiona skierowała wzrok w jego stronę, gdy ten zaczął się tłumaczyć w ten uroczy, chaotyczny sposób. Mogła, a nie mogła. To wszystko było takie skomplikowane! Nie lepiej było zostawić to tkaczowi losu? Co ma być to i tak będzie, w końcu każda decyzja którą podejmujemy niesie ze sobą jakieś konsekwencje. Dobre, złe bądź takie, które wprowadzają w nasze życie bałagan. Zmiany są jednak dobre, bo człowiek jest wtedy w stanie czegoś się nauczyć. Drgnęła nieco w miejscu, czując jak nadmorski wiatr kołysze jej kasztanowymi włosami, które uderzały momentami w jej plecy. Miękki, beżowy sweter był jednak skutecznym zabezpieczeniem przed tymi biczami.
- Przecież wiem, że nie chcesz! Chodzi tylko o to.. hmm..- zamilkła, unosząc dłoń i przykładając palec do ust. Nie bardzo wiedziała jak ująć w słowa to, co tak naprawdę miała ochotę powiedzieć. Mimo, że zwykle przygotowane miała odpowiedzi na praktycznie każdą z możliwych sytuacji - tym razem szła na żywioł i może dlatego miała taki problem.- Odpowiada mi droga, którą podążam. To była moja decyzja i będę się tego trzymała niezależnie od konsekwencji. Nie zastanawiam się nad tym, co będzie gdy już nam się uda - albo nie uda. Gdy z zadowoloną miną oświadczysz, że to świat który chciałeś zbudować to wtedy nad tym pomyślę. A Ty co byś chciał potem zrobić? Swoją drogą teraz to chciałabym tylko kilku rzeczy. - kontynuowała nie spuszczając z niego wzroku. Odsunęła dłoń od twarzy i pokazała jeden z palców, aby kolejno unosić pozostałe w celu wymienienia tej niewielkiej ilości jej zachcianek.
- Potrzebuje siły, żeby Cię wspierać - to pierwsze, bo z obecnym poziomem który reprezentuje to raczej niezbyt przydatna będę. Kolejną rzeczą jest fechtunek - byłoby dobrze, gdybym nauczyła się walczyć. Skoro Ty robisz za główne źródło siły i obrażeń to ja powinnam brać przeciwników na siebie i opanować zaklęcia, które wzmocnią Twoje ataki. Chciałabym jeszcze motor, ale to taka mała zachcianka. Chcę trenować i pracować po to, żeby to uzyskać. Wiem, jestem wymagająca ale sobie poradzę. Ahh, właśnie!
Opuściła ręce i jedną z nich wsunęła do kieszeni, a z pomocą drugiej otworzyła torbę, szukając czegoś w środku. Po chwili wyciągnęła z niej niewielką, papierową torbę. Wysunęła ją w stronę Zenshiego z rozbrajającym uśmieszkiem, rozchylając papier i pozwalając, aby zapach cynamonu i jabłek rozniósł się w powietrzu. Widząc jego minę roześmiała się jedynie, sięgając do torby i wyjmując niewielką, okrągłą tartę z najlepszej chyba cukierni w stolicy. Co poradzić, kiedy ona tak uwielbiała słodycze? Przysunęła mu ją do twarzy, zatrzymując przy ustach. I to jej uparte spojrzenie, sugerujące iż oferuje mu najlepszą rzecz na świecie! To nie było aż tak słodkie - idealnie zrównoważona ostrość cynamonu, kwaskowośc jabłek i kruchego ciasta. Trochę sie pogniotły, ale naprawdę śpieszyła się do portu. Trzeba przyznać, że była to ta część Marii, która miała gdzieś resztę świata i robiła wszystko na swój sposób.
- Jest naprawdę dobre, spróbuj chociaż Shi! Jak Ci nie będzie smakowało, to trudno. Tak się śpieszyłam, że zapomniałam zjeść i to jedna z tych rzeczy, którą też chce na teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Plaża   02.01.16 14:38

- Tak do póki wszystko jest tajemnicą, mamy dużą przewagę. Co prawda na pewno kiedyś to wyjdzie na jaw, no ale to już nas nie będzie obchodziło
Co do własnej religii, to raczej za tym nie będzie. Ludzie nie potrzebują religii żeby żyć, nie potrzebują wierzyć w kogoś żeby żyć. Co prawda wiara czasami jest potrzebna, ale to zależy dla kogo. On sam nie wierzy w prawie w nic, co prawda z czasem to wszystko się zmieni. Dlatego też po prostu zajmijmy się planem na dziś, pomijając wszystkie przyszłościowe gadki. Akurat teraz to nie ma sensu, co będzie to będzie.
Dziewczyna nie przejmuje się reputacją, ani niczym innym. Co prawda fakt iż zaskoczyła teraz Zenka, tym że jest ciekawszy niż połowa Fiore. Oh jakby on był słaby emocjonalnie, to pewnie jeszcze by się zawstydził. No ale niestety twardy charakter i na dodatek w 3/4 zły i przesiąknięty mrokiem aż do szpiku kości. Co prawda przy Marii nie potrafi zachowywać się aż tak paskudnie jak to na co dzień, może boi się tego że ona się przestraszy i sobie pójdzie. Dlatego musi się wstrzymywać, ile tylko się da.
- Marzenia kiedyś stają się rzeczywistością.
Dodał, po czym przymknął oczy na chwilkę. Ogólnie chłopak miał nadzieję jakoś bardziej zwiedzić dziś tą wyspę, ale czy to dobry pomysł na dziś? W sumie jest każdy inny dzień, na razie pozostanie robić swoje. Później to już się wszystko skomplikowało, zwłaszcza te jego tłumaczenie. Przez które naprawdę się pogubił, kto by pomyślał że kiedyś do tego dojdzie. Może trzeba zmienić nastawienie, na bardziej normalne. W końcu kiedyś się przyda podejść do życia normalnie, niż jak teraz. Zero kreatywności i śmierć w zasięgu wzroku, co prawda nawet jeżeli trochę znormalnieje. To i tak pozostanie jego ciemna strona, która w każdej chwili może wybuchnąć. Wracając jednak do dalszej części rozmowy. Był chociaż zadowolony z tego powodu iż Marii dobrze jest na nowej drodze, nie narzeka na nic. Po prostu jest jej dobrze i tyle, co prawda jeżeli by miała jakieś zażalenia i problemy. To zawszę może mu powiedzieć, co prawda on jej nie powie że może. To takie nie w jego stylu, ogólnie Marii może mówić co chce i prosić o co chce. W końcu to ich wspólny plan, każdy ma w tym jakiś wkład. Co prawda po tym wszystkim co on by chciał robić? Sam nie wie, nigdy nie wiedział. Może coś po drodze znajdzie, może nie. Jednak gdy chciał odpowiedzieć, Marii kontynuowała. Dlatego jej nie przerwał i słuchał dalej, w końcu on i tak nie miał nic ciekawego do powiedzenia.
No i tutaj wpadł temat, którego w większej części Zen nie popierał. Mianowicie chodziło o walkę, nie wiedzieć czemu ale nie chciał pozwolić na to żeby Marii brała udział w jakiś walkach. Co prawda czasami będzie to nieuniknione, tak więc nie ma zbytnio wpływu na to. Trzeba będzie się z tym pogodzić, co prawda do czasu. Bo gdy powstanie tutaj organizacja, Marii będzie zarządzać większością. Oraz będzie pilnować dzieciaczków, którymi będą nowi członkowie organizacji. Co prawda pomoc, support. Czasami się przyda pomoc w walce, lecz Zen ma zamiar unikać jej jak najdłużej. Jeżeli chodzi o radę, co prawda będzie trzeba ją unieruchomić.
- Wymagająca? Co prawda czeka nas ciężka droga, ale ciebie jeszcze cięższa. Motor, no da się jakoś załatwić. Sam fakt że chcesz się zabrać do roboty żeby to osiągnąć, jest bardzo.....
Miło z twojej strony, myślisz że powiem takie coś na głos. Nie, tak to nie działa. Co prawda raduje to chłopaka, że Marii aż tak się poświęca dla sprawy. A on co, jeszcze niczego nie zaplanował aż tak do końca. Co prawda dalej było tylko gorzej, dlaczego? Marii wyciągnęła z torby ciasto, słodycz! To jest trujące, oraz niszczy od środka. Pamięta jak testował krówki na Ivri, aż je wypluła. To, to to to to jest trucizna na sto procent. Ten zapach był słodki, jakiś taki dziwny. Jeszcze wprawie do ust mu to włożyła, co teraz? Przecież nie można po prostu zaatakować i strącić ciastko na ziemię, Marii pewnie się wścieknie za to.
- To- to -to jest słodycz? Ni-nie, nie chce.
Powiedział przerażony, po czym zrobił trochę krok w tył. Nigdy nie jadł słodyczy i nie chciał, bał się tego. Mawiali że to jest tak dobre, że każdego złego zmieni. On nie chciał się zmieniać, to byłby koszmar.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Plaża   04.01.16 14:34

Nie była typem osoby, która marudzi i czeka z założonymi rękoma, aż problem rozwiążę się sam. Była świadoma swoich słabości i wiedziała nad czym powinna pracować, a marowanie czasu.. Szkoda zwyczajnie, bo nigdy nie wiadomo kiedy zakończy się Twój rozdział - jak to pięknie Zenshi określił. Nawet jak się nie myślało o śmierci to jej widmo ciążyło za plecami człowieka każdego dnia, począwszy od tego gdy wszystko się zaczęło. Normalna wydawała się jej chęć wzmocnienia - on był wystarczająco silny aby sobie poradzić, jednak przed nią była naprawdę długa droga i miała nadzieję, że w jakiś sposób zdoła przez nią przejść w miarę szybko. Niezależnie czy jemu odpowiadało to, ze chciała walczyć czy nie - zamierzała, nie było siły na to, aby zmieniła zdanie. Nie bała się bólu czy innych komplikacji, była całkiem szybka i starała się zawsze wykorzystać to na swoją korzyść. Wytrzymałość pozwalałaby kupić czas dla silniejszego od niej maga. Marii opuściła głowę, kierując spojrzenie gdzieś w piasek pod stopami.
- Ale ten czas gna naprzód. Czasem to przytłacza - zwłaszcza, gdy zdajesz sobie sprawę, że mogłeś lepiej to wykorzystać. Jest bardzo.. mądrym posunięciem? Bo nie czekam aż ktoś zrobi coś za mnie i przyjdę na gotowę? Może się przeprowadzę na bezludną wyspę i tam skupie się tylko na tym, na czym powinnam. Wtedy przynajmniej miejski gwar mnie nie rozproszy.- zaczęła ze spokojem w głosie, uśmiechając się lekko pod nosem. Wyciągnęła ręce do góry i przeciągnęła się leniwie, wydając z siebie ciche mruknięcie. Zrobiła kilka kroków w bok.
Zacisnęła usta aby nie wybuchnąć śmiechem na jego reakcje odnośnie tej pysznej tarty. On był taki nietypowy! Bał się zwykłego ciastka bardziej niż walki na życie i śmierć. Wzruszyła ramionami i cofnęła dłoń, przysuwając ciastko do swoich ust. Pyszne! Brakowało tylko bitej śmietany, ale będzie musiała to przeżyć.

- Jak chcesz Shi. Chociaż gwarantuje, że tarta nie stanowi żadnego zagrożenia. Jest naprawdę pyszna bo nie dominuje w niej słodycz. - rzuciła jedynie, biorąc kolejny kęs. Przecież nie będzie go zmuszała, prawda? To była jego decyzja. Niewiele myśląc dziewczyna zrobiła kilka kroków w tył, opadając z cichym hukiem na pośladki. Tym samym usiadła na ziemi, wyciągając przed siebie nogi. Kolejna porcja jabłek z cynamonem w asyście kruchego ciasta trafiła do jej ust. Spojrzała na niego z dołu tymi swoimi wielkimi oczyma, wrzucając do torby papierową torbę z drugim ciastkiem.
- Gdybyś zmienił zdanie to powiedz, dam Ci. - zaczęła, oblizując następnie wargi. Przeniosła spojrzenie na kołysząca się taflę wody. Czerpała przyjemność z wizyt w miejscach takich jak to. Brak zgiełku, hałasu i poleceń był lepszym środkiem relaksującym niż ziołowa herbatka od zielarek ze straganów w portowym mieście. Spojrzała na tartę, którego już tylko połowę trzymała w rękach. - Gdy wrócimy i wyrwę się z mistrzostw udam się na rozmowę w celu zdobycia funduszy na nasze potrzeby. Nie mogę Ci obiecać, że się uda ale zrobię wszystko aby tak było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Plaża   05.01.16 20:31

- Tak czas jest po części naszym wrogiem, lecz nie zawszę musi nim być. Czasami można go sobie podporządkować, ale to temat na inną okazję.
Ogólnie gdyby on wiedział że tak to wyjdzie, ta cała wycieczka. To by zabrał ze sobą coś do jedzenia, ognisko by się zrobiło. Grilla, o tak miał ochotę na kawał dobrego mięska. No a tak został bez jedzenia, co prawda tarta. Co to jest, nie miał pojęcia. No ale skoro Marii to jadła, oraz jej smakowało. To musiało być coś pysznego prawda? W sumie nigdy nie miał okazji spróbować ciasta, bał się go jak trucizny.
- Od razu na bezludną, tutaj wykonamy nasz plan. To już niedługo.
No jednak na razie odstawiając plany na bok, trzeba w końcu spędzić jakiś dzień normalnie. Odpocząć od tego chaosu i siania zniszczenia, tak dokładnie odpocząć. Dlatego też Zen postanowił usiąść obok Marii, no niech będzie że przekonała go tym ciastem. Warto wszystkiego spróbować w życiu, zwłaszcza czegoś dobrego. Bo jak na razie to gorycz wylewała się z każdej strony.
- N-no dobra, jak już tak nalegasz. To spróbuję tego ciasta. Powiedział w miarę spokojnie, ale wyglądał jakby był obrażony. Nie to nie jest Tsundere i nie kłóć się ze mną.
Co do funduszy, chciałby je sam zdobyć. No ale czas nagli, więc najlepszym rozwiązaniem będzie wsparcie gildii. No oraz jeszcze coś, w końcu tu chodzi o to żeby Mistrz dał kasę. Bo kto inny da, bank?
- Jeżeli będziesz chciała prosić o to Asha Mistrza, to musisz mu coś zaoferować z tego. Jakieś korzyści, inaczej może być ciężko. Dlatego też powiem ci co możesz mu zaoferować. Siłę, więcej członków gildii. No i wiele korzyści z którymi będzie musiał to ze mną przedyskutować. Co prawda na początku.
Tak czy siak, wszystko zakończy się tym że DH upadnie. Tylko wpierw będzie trzeba zrobić coś głupiego, żeby zdobyć siłę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Plaża   06.01.16 20:22

Czas płynął szybko, ale Marii wychodziła z założenia iż do wszystkiego musi minąć jego odpowiednia ilość. Nawet jeśli ich plan musiałby zostać przełożony o miesiąc czy dwa bo wniknęłoby to ze spraw organizacyjno - administracyjnych to nie szkodzi. Należy wszystko zapiąć na ostatni guzik, a dopiero potem uruchomić. Chociaż nie miała jeszcze jakiegoś konkretnego zarysu jak ich działania będą wyglądały w rzeczywistości to ciekawość zjadała ją od środka. Brunetka drgnęła lekko, siedząc na plażowym, chłodnym piasku. Całe szczęście, że pogoda im dopisywała - niebo było czyste, nie zanosiło się na deszcz, a wiatr nie był gwałtowny i nie wzbudzał dreszczy na odkrytych fragmentach skóry. Wzięła kolejny kęs tarty. We fioletowych ślepiach widoczne było zadowolenie, które wywołała ta przekąska. Obróciła głowę w bok, przyglądając się Zenshiemu. Czasem przypominał małego chłopca, którym trzeba było się opiekować i tym samym Marii zapominała o tym, jak potężnym i niebezpiecznym magiem był. Takie małe, zbuntowane Tsundere! Uśmiechnęła się pod nosem do własnych myśli.
- Przekonałeś mnie. Dużo tu miejsc, gdzie zaszyć można się przed resztą świata i nacieszyć się własnym towarzystwem przy dźwiękach rozbijających się o brzeg fal.- zaczęła po przełknięciu szarlotki, nie spuszczając z niego wzroku. Już miała zacząć kolejny temat, kiedy to Zenshi miał zdecydował się jednak stanąć naprzeciw jabłkowej tarty. Kiwnęła jedynie głową i sięgnęła do swojej torby, ponownie wyciągając papierową torbę i wyciągając w jego stronę. W środku czekało nieco wygniecione ale nadal przepyszne ciasto. - Uwierz, zadbam o to aby się zgodził. Użyje logicznych argumentów i będę urocza. Mam nadzieję, że wino albo pończochy trochę go zmniejszą. Czasem jednak bycie kobietą i posiadanie długich nóg potrafi zdziałać niemożliwe. I jak? Smakuje Ci?
Zapytała z ciekawością w głosie, dojadając następnie swoją tartę. Odgarnęła włosy z twarzy szybkim ruchem dłoni, które wcześniej otrzepała z okruszków gdzieś nad piaskiem. Chłodny metal kolczyka zadziornie musnął jej skórę na szyi, a sama Mariko zmarszczyła nieco nos, a następnie zrobiła minę która świadczyła o tym, że doznała nagłego olśnienia. Pacnęła się dłonią w czoło, a następnie niewiele myśląc obróciła się na piasku i uniosła, przechodząc przez niego i opierając się kolanami o ziemie tak, iż nogi siedzącego Zenshiego były między jej własnymi. Przysunęła się z przepraszającym wyrazem twarzy, wzruszając lekko ramionami. Całe szczęście, że nie używała mocnych perfum czy coś - jedynie brzoskwiniowy płyn do kąpieli, co mógł zresztą wyraźnie poczuć.
- Wybacz, wiem że to niezbyt komfortowe dla Ciebie. Ale kompletnie zapomniałam! Dzięki temu będę mogła od razu dać Ci znać jak poszło. Może uszczypnąć. - rzuciła jedynie, wyjmując z ucha jeden ze swoich kolczyków. Przysunęła się i schyliła tak, aby znaleźć się przy jego lewym uchu. Po kilku sekundach mógł poczuć nieprzyjemne ukłucie świadczące o tym, ze właśnie bezczelnie przebiła mu ucho i zostawiła w nim fragment biżuterii. - Aktywujesz je poprzez przekazanie  energii magicznej. Nie zabierają dużo, a są praktyczne w komunikacji.. Chociaż trochę dziewczęce, wybacz..
Zakończyła z westchnięciem, odsuwając się nieco i patrząc na jego twarz. Pierwszy raz miała okazję przyjrzeć się z takiego bliska. Trzeba przyznać, że wolała go w czarnych włosach - bardziej pasowały mu do kocich, złotych oczu. Dziwne, że czarny charakter dominował białym kolorem. Dopiero widok jego miny sprawił, że ocknęła się z chwilowego transu. Uśmiechnęła się jedynie po czym ciut niezgrabnie spróbowała wrócić do poprzedniej pozycji - na piasku obok tak, żeby Zenshi nie dostał zawału. Chociaż dla niej takie zachowania były naturalne to on mógł czuć się źle. Byli w końcu przyjaciółmi, partnerami. Usiadła grzecznie, sięgając do swojej torby aby ją zapiąć. Nie ładnie zostawiać otwartych bagaży.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Plaża   09.01.16 12:09

Miejsce jak miejsce, musi być dobre. Inaczej człowiek nie może się skupić na tym co robi, niektórzy po prostu wiedzą o co chodzi. Z resztą wracając do tematu.
- Dobrze wiedzieć że jestem przekonujący. Odpowiedział, następnie przyszła pora na tartę. Bał się jak cholera, nigdy nie jadł ciast. Po prostu tego unikał, nie wiedział czemu. Od momentu kiedy mieszkał w plebsie, nawet nie wiedział co to jest i że kiedykolwiek tego spróbuje. Co prawda wpierw przyłożył to do nosa, powąchał. Zapach był dobry, można powiedzieć że i tak ślinka ciekła. Bo przecież ostatnio nic nie jadł, dlatego też poświęci się i to zje. Dla przyszłych pokoleń mroku, oraz takich co jeszcze nie jedli ciasta. Tak czy siak, czas na pierwszy kęs. Powoli przeżuwając ciasto, chłopak słuchał Marii. Co prawda miała jakoś zamiar przekonać mistrza DH o pożyczkę, to był pomysł. Tylko wino i jakaś część ubrania, nie do końca to rozumiał. No ale może lepiej dla niego, kto wie. Co do ciasta, to było dobre. Nawet za dobre, tak więc nie delektował się resztą tylko pochłonął całe do końca.
- Masz rację...Dobre..Mam nadzieję że ci się uda...Pyszne...
Spoglądając na pusty papierek po cieście, chłopak domagał się więcej. Dlaczego wtedy wyrzucił krówki, mógł je zostawić na później. Dlaczego tak wiele pytań a tak mało odpowiedzi. Przybliżając się wprawie że to całej buźki Marii, jakby to zaraz miał być sweetkiss. Chłopak spoglądał na nią dość normalnie, po chwili ciszy dodał. - Masz jeszcze ciasta?
Nom i dalej się wszystko inaczej potoczyło, gdy tylko Marii wstała i przykucnęła pomiędzy jego nogami. Co prawda chłopak nie wiedział o co chodzi, może chce dać mu więcej ciasta! Co najlepsze Marii pachniała jak ciasto, brzoskwiniowe! Może tak ugryź w szyję i spróbować, po chwili Zenek się opanował jednak. Bo to zaczęło przechodzić granicę pojmowania rzeczywistości, ciasto aż tak bardzo mu zaszkodziło? No dalej to były tylko słowa i czyn, a mianowicie moment z kolczykiem. Co prawda samo przebicie ucha było dość drażniące, jeżeli chodzi o ten chwilowy ból. Co prawda w tym momencie Zen wąchał po prostu szyję Marii, tak psie zachowanie. No ale taki zapach był fajny, więc można było. Dobrze że nie ugryzł, albo nie polizał. Bo wtedy by było co innego, nie wiadomo co nawet. Tak więc kiedy Marii przypięła kolczyk, oraz wytłumaczyła działanie. Chłopak był zadowolony z tego, bo będzie mógł bezpośrednio się kontaktować z dziewczyną. To dobrze.
Kiedy Marii tak naglę zawiesiła się, przyglądając się Zenkowi. On sam na nią spoglądał, bo nie wiedział zbytnio czy ma coś na twarzy. Może zostało trochę ciasta!
Co prawda całą sytuacja była dla niego nienormalna, nie znał się na tym można powiedzieć. Nie krępowało go to, bo w życiu i tak wiele się przeszło. Utrata większości emocji jest po prostu normalną rzeczą, w jego przypadku. Co prawda gdy Marii usiadła sobie spokojnie, to Zenek do niej teraz się przyczłapał na czworaka. Tym samym wprawie będąc twarzą w twarz.
- Ciasto~~
Za bardzo mu zasmakowało można powiedzieć, to teraz pewnie przez większość dnia będzie nakręcony na ten temat. Tak to jest, jak całe życie nie je się ciasta. A naglę spróbujesz.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Plaża   09.01.16 20:21

A mówiła, że ciastka są pyszne? Skoro Zenshi był gotowy wkroczyć w ten cudowny świat związany z cukiernictwem i jego wytworami to Marii nie zamierzała mu odmówić! Jakby mogła? Sama przecież była okropnym łasuchem i zawsze gdy miała gorszy dzień to robiła sobie spacer do kawiarni z książką za towarzystwo, aby relaksować się i uspokajać przy kawałku sernika czy kostki karmelowej.
Tak więc uśmiech satysfakcji zatańczył na ustach dziewczyny, gdy mag pochwalił przekąskę. Była jednak zbyt zajęta przebijaniem mu ucha aby zrobić cokolwiek, stąd też nie zwróciła nawet uwagi na to, że Shi bezkarnie wąchał jej szyję jakkolwiek to nie wyglądało - byli sami i nie musiała zwracać uwagi na takie pierdoły. Gdy opadła na wygodnie na piasek westchnęła cicho, czując jakiś taki uścisk w żołądku - może nie powinna była aż tak bezczelnie lustrować go wzrokiem i teraz się na nią obrazi? Uniosła dłoń, dotykając opuszkami palców kolczyka w uchu, a następnie odgarniając za nie kosmyki długich, kasztanowych włosów. Trzeba przyznać, że się przyzwyczaiła do ich barwy.
- Mówiłam Ci, że jest całkowicie bezpieczne i do tego pysz...- uniosła twarz i podniosła spojrzenie, milknąc w ułamku sekundy. Zamrugała kilkakrotnie zdziwiona dostrzegając twarz chłopaka dość blisko swojej własnej. Wydała z siebie ciche ,,hmm" , kiwając ostatecznie głową i wysuwając ją do przodu tak, że oparła swoje czoło o jego i przymknęła oczy. Od tak, przyjacielski gest w którym Marii nie widziała absolutnie nic złego. Znów zrobiła to, na co miała ochotę.
- Teraz już w ogóle przypominasz pana kota, tylko nieco udomowionego. Naprawdę interesująca z Ciebie istota, Shi! - rzuciła cicho, nie ruszając się z miejsca. Była spokojna i zadowolona, a do tego pachniał bananowo. Może używał takiego szamponu do włosów? Uniosła powieki i spojrzała mu w oczy z subtelnym uśmiechem, jakże niewinnym jednocześnie - przecież nic takiego nie zrobiła! Odsunęła się nieco i sięgnęła do swojej torby, szukając czegoś w środku. Była to przysłowiowa ,,czarna dziura" ze wszystkim i jednocześnie z niczym. Wyjęła niewielką paczuszkę i batonika w złotym papierku.
- Tu masz batonika czekoladowego z orzechami, a w paczce są takie malutkie, miękkie pączki jogurtowe. Obiecuje, że następnym razem jak się spotkamy to wezmę najlepsze ciasto, jakie znam. Nie spodziewałam się, że słodycze chwycą Cię za serce. Proszę, częstuj się. - dodała ze spokojem w głosie, wskazując ręką na lezące na jej torbie słodkości. Miała teraz wyrzuty sumienia, że nie zabrała ich ze sobą więcej. Zdecydowanie trzeba było uzupełnić zapasy w torbie, chociaż rzeczy pakowane tak jak te pączki spisywały się lepiej i mogły dłużej czekać na swoją kolejkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Plaża   12.01.16 19:01

Co prawda udało się Marii przekonać Zena do ciast i słodkości, co prawda nic to nie zmieniało w jego życiu. Tylko tyle, że można coś dobrego po za mięsem zjeść. No ale wracając jednak do momentu gdy on chciał więcej, więcej i więcej. Gdy tylko przybliżył się do dziewczyny, a ona przy tym oparła się czołem o jego czółko. No co prawda chłopak zrobił tylko zdziwioną minę, może chciało jej się spać. W sumie nie znał wszystkich zachowań normalnych. Niby on kotem, a tak naprawdę to ona chyba wy tym przypadku się do niego tuli czołem. Co prawda koty to bardziej na nogi wskakują i trzeba je głaskać, drapać i karmić.
- Dobrze że przynajmniej określasz mnie jako istotę, a skoro chcesz kota. No tutaj po prostu może sobie pozwolić, jakoż iż chłopak nie miał zahamowań do robienia czegokolwiek. Wstyd, czy coś innego? Nie, on tego nie zna. Po prostu jest nieświadomy istnienia czegoś takiego jak wstyd. Gdy tylko Marii wyciągnęła więcej słodkości, chłopak wpierw zabrał się za batonika. Którego pochłoną niczym czarna dziura, coś na tej podstawie. Dalej były pączki, co prawda. Zjadł kilka i miał dość słodkości, dalej to już troszkę zrobiło się niedobrze. Może za dużo? Tak czy siak, jeżeli na pana kota przyszła pora. To trzeba coś typowego zrobić, dlatego też przesiadł się i usiadł obok Marii. Po czym położył swoją główkę na jej nóżkach. Oczywiście nie będzie odpierdzielał kocich głupot, bo tego jeszcze brakuje. Prędzej się powiesi, no ale przynajmniej jest teraz wygodnie. Przespałby się, no ale nie wypada. Co do jego zachowania, jest stanowcze. Po prostu robi to co uważa za słuszne, a wszystko co robi uważa za słuszne. Jego logika nie podchodzi pod dyskusję, jest panem swojego życia jak i innych.
- Przekonałaś mnie, teraz mi niedobrze. Wiedziałem że to trucizna~~ Zaśmiał się cicho, tak jest chamski. Robi sobie z Marii łóżko, no co poradzić. Równie dobrze można powiedzieć. - Nie chce słyszeć sprzeciwu. No ale raczej tak już nie zrobi, nie w przypadku Marii. Chyba że chodzi o eksperyment. -Wyobraźnia- Rozbieraj się, nie chce słyszeć sprzeciwu. -End- W sumie jakby tak pomyśleć, nigdy nie widział nagiej kobiety. Jedynie siebie samego widział nago.......... Nie, temat na inne okazje.
- Aww niech się kończy ten turniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Plaża   12.01.16 20:16

Słodycze były pyszne, dobre i zawsze poprawiały humor. To nie była w ogóle kwestia dyskusyjna, a sama Marii wierzyła, że do wielu rzeczy jeszcze zdoła przekonać naszego czarnego tsundere maga. Nie potrafiła powiedzieć dlaczego właściwie ów kota jej przypominał, jednak na nie wszystkie pytania były odpowiedzi. Brunetka zaśmiała się cicho na jego słowa, kiwając głową.
- Tak, tylko zamiast nyan nyaan rób tsun, tsun! To będzie jeszcze bardziej do Ciebie pasowało.- zauważyła zgodnie z prawdą, unosząc dłoń i przyciskając jeden z palców do policzka chłopaka. Jak to się działo, że robiła co chciała? Obserwowała z tym swoim zadziornym uśmieszkiem jak pałaszował batonika, a następnie dobrał się do bezbronnych, niewinnych pączków. Powinna być uczciwa i powiedzieć Zenkowi, że nadmiar tych małych, słodkich arcydzieł szkodzi jednak jego mina była na tyle urocza, że jedynie westchnęła bezgłośnie, odchylając obydwie ręce do tyłu i układając dłonie na piasku, a następnie opierając się na nich. Odchyliła głowę nieco do tyłu, pozwalając sobie przymknąć oczy, a jemu w spokoju pałaszować pączuszki. Niezauważyła kiedy skończył, ani tym bardziej w którym momencie znalazł się obok niej. Gdy głowa Zenshiego wylądowała na jej kolanach spojrzała w dół nieco zaskoczona. Utkwiła spojrzenie gdzieś przed sobą. Ahh, gdyby Marii wiedziała o czym Shi myśli.. To była ta jego druga, ukryta strona?
- Wygodnie Ci, panie kocie? Chcesz to się prześpij. Nie śpieszy nam się nigdzie. - rzuciła ze spokojem w głosie, przekręcając się nieco, aby oprzeć plecy. Jedna z jej rąk powędrowała w jego stronę, a następnie ułożyła się na jego jasnych włosach, a sama Marii powoli zaczęła go głaskać. Jakoś tak odruchowo, nie myślała nad tym co robi.
- Może będziesz miał ładny sen to mi opowiesz. Przecież zaraz się skończy Shi, duża część za nami już. Mamy nawet niezły wynik, nie sądziłam że jest szansa na miejsce w pierwszej trójce. - odparła jeszcze, przenosząc spojrzenie na twarz leżącego na jej kolanach chłopaka. Musiały go męczyć takie teatrzyki, gdzie musiał być grzeczny i udawać kogoś, kim nie jest. Dobrze było czasem odpocząć, zwłaszcza że mieli przed sobą tyle pracy.
- Nie chce mi się. Posiedźmy tak z tydzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Plaża   

Powrót do góry Go down
 
Plaża
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Budka na plaży.
» Dzika plaża
» Dzika plaża.
» Plaża
» Plaża niestrzeożona

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Specjalne :: Galuna-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie