IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wioska w centrum wyspy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Wioska w centrum wyspy   08.11.14 18:15

Jest to niewielka wioska, obecnie odgrodzona od reszty wyspy murem złożonych z drewnianych pali. Jedynym sposobem na wejście tutaj jest przekroczenie bramy w momencie, gdy zostanie się do tego upoważnionym. Nie każdy ma prawo tutaj przebywać. Budynki w wiosce są prostymi strukturami z czymś a'la słoma na dachach oraz licznymi, acz niewielkimi okienkami. Wszystko jest ułożone wewnątrz owego muru tworząc okrąg z placem w centrum. Posiada dwie wieże strażnicze po dwóch stronach, a na południu jest cmentarz. W niektórych miejscach pojawiają się jeziora, których woda jest całkiem czysta. Ni to brudna, ni to krystaliczna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska w centrum wyspy   07.02.15 23:35

Taharii i Zaji ruszyli w kierunku - jak to powiedziała dziewczyna - przygody. Musieli dostać się na wyspę Galuna jak najszybciej potrafili, a jedynym sposobem na podróż było nic innego jak... droga morska! Statek, na który chciało zaciągnąć się rodzeństwo niczym specjalnym się nie wybijał - a przynajmniej tak zdawało się samemu Białowłosemu, który oczywiście musiał zająć się wszystkimi formalnościami i ewentualnymi płatnościami. Skierowanie się do miasta portowego nie było niczym niesamowitym, dopiero tam zaczęły pojawiać się pierwsze przeciwności losu. Taharii miał ze sobą plecak, w którym... nie było właściwie nic ciekawego. Może trochę jedzenia, woda, ot co. Gdy tylko ujrzał jakiekolwiek statki, promy, cokolwiek mogącego doprowadzić jego i Zaji w odpowiednie miejsce... A kiedy tylko takowy ujrzał - momentalnie zagadywał do jakiegokolwiek przedstawiciela załogi, który mógł być decyzyjnym bądź mu go wskazać. Gdy wszystko było przygotowane zabrał swoją ciamajdowatą siostrę ze sobą, kierując się na statek. Zaji co prawda miała tyle lat ile on sam, jednak duchem nadal była dwunasto i pół letnią dziewczynką. Taki typ, prawda? Nie to, że cały ten system nie odpowiadał Tahariiemu - wręcz przeciwnie. Nawet lubił charakter swojej ciapowatej przyszywanej siostry. Podróż statkiem była całkiem... normalna? Tak można by ją nazwać. Białowłosy członek Fairy Tail od zawsze świetnie bawił się podczas podróży statkami, nigdy nie cierpiał na żadne magiczne choroby czy dolegliwości - ot całkiem spoko środek transportu.
- Zaji, jak Ci mija podróż, hę?- Zapytał siostry w chwili, kiedy znalazł się bliżej niej, poklepując... (nie)czule po plecach. Czasami lubił się troszkę nad nią popastwić, wiedział jednak, że jest zbudowana z twardych... hehe materiałów. Załoga statku, na którym wylądowali zdawała się być bardzo przyjemnie nastawiona... czy to turystyczny rejs? Raczej nie!
- Galuna... ta wyspa była znana z obecności wszelkiej maści nieprzyjemnych demonów, czyż nie? Przynajmniej coś takiego obiło mi się o uszy, to dosyć popularna legenda i historia, którą powtarza całkiem sporo ludzi. Szczególnie tutaj - kiedy mają płynąć w jej kierunku. Ciekawe... ciekawe o co chodzi z tym księżycem...- Zapytał sam siebie przedstawiciel Wróżek, spoglądając w niebo. Chmury uformowały się w kilka niezidentyfikowanych kształtów, które Taharii na próżno starał się układać w swojej głowie. Kiedy tylko mógł - pomagał innym w pracy na statku. Nie mógł znieść tego, że... musiał się lenić? Tak, Genzai od zawsze lubił mieć pełne ręce roboty. W tym wszystkim starał się nie stracić z oczu swojej siostry, która mogłaby... wypaść za burtę? Wpaść do beczki? Skoczyć z orlego gniazda? Zgubić ubrania? Kto ją tam wie, toć to zdolna bestyja.
- Księżyc... Co może sprawiać, że ten znika? Toć to potężny obiekt, który ciężko zasłonić... czymkolwiek. Ugh, to będzie ciekawe zadanie.- Skwitował kolejną porcję myśli Taharii, uśmiechając się szalenie zaciekle. Uwielbiał sprawdzać się podczas konkretnych zadań, treningi nie pokazywały całego progresu, jaki mógłby zanotować. Adrenalina, chęć walki, obrony swoich, wykonania zadania - to wszystko składowało się na nic innego jak realne określenie, jak bardzo wzmocnił się Taharii.
Teraz, gdy dotarli do odpowiedniego miejsca nie pozostało im nic innego jak skierować się do bramy wioski otoczonej porządną palisadą i wynegocjowanie wejścia. Zdawało się, że list z zadaniem powinien wystarczyć jako dowód, w jakim celu przyjechała tutaj dwójka potężnych, legendarnych magów. A raczej jeden. Drugi to taki kot, który pałęta się obok nogi(Zaji). Członek Fairy Tail skierował się w stronę bramy, unosząc rękę na wysokość czoła. Zasalutował delikatnie.
- Zaji, daj im list i rozmawiaj, ok? Załatw nam wejście, dom z basenem i jacuzzi... no i w sumie z darmowymi drinkami.- Powiedział Taha, pokazując kły. A niech ona też się napracuje, no nie? Przynajmniej będzie miała co robić... biedna duszyczka.
Powrót do góry Go down


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Wioska w centrum wyspy   08.02.15 2:58

Zaji dobrze wiedziała, że wybranie się na misję nie jest najlepszym pomysłem... A uświadomiła sobie to dopiero wtedy, kiedy ujrzała ten dobrze znany jej uśmiech na twarzy Tahariiego. Cóż jednak mogła poradzić? Zgodziła się już, a nie była ona typową kobietą, co pięćdziesiąt razy jeszcze zmieni zdanie, o nie. Jak już powie, że podejmie się danego zadania, to dotąd się męczy, aż nie zostanie ono wykonane do końca. Ruszyła więc wraz z Taharim w obranym przez chłopaka kierunku, po czym poważnie zaczęła żałować tego, iż dała namówić się na to zadanie. Ich kolejnym przystankiem bowiem okazał się port. Gdzie są porty, tam też są statki, czyż nie? A skoro tak, to panna ta absolutnie nie przemyślała swojej decyzji. Palnęła się tylko otwartą dłonią w czoło, załamana tym, iż nie skojarzyła faktu, że skoro zadanie mają na wyspie, to trzeba się do niej jakoś dostać.
- Co ja zrobiłam... - mruknęła nieco zrozpaczona pod nosem, obserwując latającego to tu to tam brata, szukającego transportu na Galune. Jak już zostało wspomniane, Asakura nie miała zamiaru się wycofać, choć pewnym było, że podróż łatwa dla niej nie będzie. Szatynka bowiem w przeciwieństwie do Tahariego, cierpiała na chorobę morską. Na jej ogromne nieszczęście, po dłuższej chwili, wszystko było załatwione i rodzeństwo znalazło się na łodzi. Zaji niemal od razu usiadła gdzieś w kąciku, by pocierpieć w samotności. Nie na długo jednak było jej dane tak posiedzieć, bowiem białowłosy nie mógł darować sobie złośliwości. Na jego słowa nic jednak nie odpowiedziała, jedynie spojrzała się na niego wrogo, po czym przeturlała się do innego kącika, by tam spróbować choć na chwilę przysnąć. Nie było najmniejszej mowy nawet, by mogła dokładniej przemyśleć sobie treść zadania. Była przekonana, że już kiedyś słyszała coś o wyspie na którą to właśnie zmierzała z bratem, jednak za cholerę nie mogła się skupić.
W końcu po niesamowicie dłużącej się podróży, rodzeństwo dotarło na wyspę, a gdy szatynka znalazła się tylko na stałym lądzie, niemal od razu odżyła.
- O ja cię, nareeeeszcie~ Słuchaj, taki pomysł. Następnym razem płyniemy wpław, co? To byłby świetny trening! Tak tak - przeciągnęła się radośnie, zaproponowała nie pierwszą i pewno nieostatnią głupotę, a następnie ruszyła za białowłosym do bram wioski. Wyciągnęła wcześniej schowaną kartkę z treścią zadania, po czym podeszła bliżej wrót.
- Yo~! Ponoć potrzebna wam pomoc z księżycem, a my... Hehe, przybywamy na ratunek! Spokojna wasza, jesteśmy specjalistami. Co powiecie na zaproszenie nas w swe skromne progi, byśmy zapoznali się ze szczegółami? - zagadnęła do zleceniodawców, ignorując nieco słowa brata, salutując w tak zwanym międzyczasie z przyjaznym uśmiechem na twarzy. Na koniec tylko, Zaji stuknęła Taszke lekko w ramię.
- Chyba cię nie lubię... - wyszeptałatak, by tylko ten ją usłyszał, a następnie cierpliwie czekała na reakcję mieszkańców Galuny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska w centrum wyspy   09.02.15 11:22

Gdy tylko para magów zbliżyła się do palisady wychynęła zza niej zielona rogata głowa. Postać przez chwilę przyglądała się przybyszom starając się samej nie zostać zauważoną. Chociaż zielona skóra i rogi były trudne do niezauważenia zwłaszcza, że było zaledwie kilka godzin po południu, a pogoda była wyśmienita. Postać przysłuchiwała się z uwagą temu co ma do powiedzenia dziewczyna, a gdy ta skończyła zniknęła równie szybko co się pojawiła.
Przez dobrych kilka minut nic się nie działo. Cisza, słoneczko, spokój. Istna sielanka. Chociaż można się było zastanowić nad tą ciszą. Było w niej coś niepokojącego. Nie było słychać nawet śpiewu ptaków, czy szumu wiatru w koronach drzew. Tak jakby wyspa była martwa.
Nagle jednak cisza została przerwana i wrota do wnętrza wioski rozstąpiły się ze pewnym skrzypieniem. Stało w niej kilka humanoidalnych postaci. Wszyscy stali na dwóch nogach i nosili ubrania jednak ich skóra przybierała różne kolory. Widać było osobę o skórze niebieskiej, zielonej, żółtej, kredowo białej i czerwonej w czarne plamy. Wszyscy też mieli różnego rodzaju rogowe wypustki, długie, spiczaste uszy i niejednokrotnie długie, wystające kły. Ich ubrania były lekkie i materiałowe, podobne do tych noszonych przez ludy pustyni.
Na czoło tej małej grupki wysunął się wysoki barczysty demon o ciemno czerwonej skórze w czarne plamy. Miał długie białe wąsy i całkiem łysą głowę. Jego ubranie różniło się od stroju pozostałych bo nosił jedynie kościany naszyjnik i przepaskę biodrową z wyrysowanymi symbolami i wplecionymi kawałkami kości i koralików.
- Witam. Nazywam się Bobo i jestem wodzem wioski. Podobno przybyli państwo rozwiązać problem z księżycem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska w centrum wyspy   09.02.15 11:56

Pogoda, na jaką trafiła dwójka magów była wręcz idealna, chociaż powodowała pewne "niepewności" związane ze swoim charakterem. Brakowało tutaj normalnych rzeczy takich jak odgłosy natury, dźwięki wydawane przez zwierzęta czy wiatr, brak bryzy... Oj tak, członek Fairy Tail był niesamowicie spostrzegawczy... jednak nawet i bez tego mógł zauważyć stworzenie o zielonej skórze i rogach, które nieudolnie starało się "śledzić" jego oraz Zaji zza wioskowej palisady. Białowłosy wiedział z czego słynęła i słynie Galuna, więc nie było to dla niego nic nadzwyczajnego. A przynajmniej tak mogło się wydawać. Ogólnie Taharii był całkiem tolerancyjny względem wyglądu, nie miał absolutnie nic do ludzi innego koloru skóry czy postury - dlatego potencjalna legendarna "bestia" sprawiała, że był tylko troszkę bardziej zainteresowany. Założył ręce na klatce piersiowej z uśmiechem spoglądając na to jak Zaji zaczyna rozmowę... a raczej monolog w kierunku bramy, która po kilku chwilkach rozwarła się, ukazując kilka iście "specjalnych" sylwetek mieszkańców wioski. Białowłosy westchnął cicho. Wiedział, że dziewczyna nie poradzi sobie z rozmową tak dobrze jak powinna. Była troszkę za bardzo wyluzowana, nie potrafiła się wysławiać w stosunku do tak dużej liczby ludzi... czy tam czegokolwiek innego... tak, jeszcze by coś narobiła. Szatyńska ciamajda z pewnością była słabym dyplomatom. Członek Wróżek uśmiechnął się pod nosem swoim standardowym uśmiechem - tym, który stawiał go w pozycji przyjaźnie nastawionego przybysza. Skierował się do siostry, stając obok. Opuścił ręce, wykonując delikatny, oznaczający szacunek ukłon, a następnie uniósł głowę do góry, ukazując swoje - troszkę mniej wyeksponowane względem rdzennej "ludności" - kły.
- Tak! To właśnie my! Jestem Taharii, członek Fairy Tail... a to moja przyszywana siostrzyczka Ciamajda Zaji. Znaczy... rozumiecie... no... po prostu nie można dać jej w ręce nic, co może zostać zbite bądź użyte do ogłuszenia czy zranienia siebie albo innych.- Zaczął osiemnastolatek, szturchając dziewczynę łokciem w bok. Finalnie wyglądało na to, że sam nie był osobą, która była cholernie oficjalna i nadawała się do takich międzyrasowych rozmów.
- A-a-ale wracając... Tak! To właśnie my mamy pomóc z księżycowymi problemami, wybraliśmy to zlecenie, bo wydawało się być całkiem ciekawe i wymagające. Ponoć w przeszłości także mieliście tu z n$im jakieś problemy jednak nie jestem w stanie przypomnieć sobie jakie... w każdym razie - Fairy Tail już kiedyś tutaj było!- Zarzucił nastolatek. Oj tak, Taharii z pewnością był tą osobą, która przyjmowała zlecenia z niebanalnym podnieceniem i chęcią do działania. Uśmiechnął się szeroko, by następnie spoglądnąć na swoistego bossa tej całej gromadki. Czy udało mu się nawiązać kontakt tak, jak powinien to zrobić? Kto to wie! Białowłosy wyciągnął przed siebie prawą dłoń, chcąc podać ją "potworowi" z wyspy Galuna co - przynajmniej w mniemaniu przedstawiciela Wróżek - byłoby oznaką nawiązania współpracy. Zaji pewnie będzie komentowała zachowanie Tahy, ten jednak miał to całkowicie gdzieś. Kochał siostrę, która miała czas na przyzwyczajenie się do jego działań i tego, jakim człowiekiem jest. Jeśli tylko wódz wioski podał mu dłoń Osiemnastolatek potrząsnął nią żywo, pokazując kły.
- To... od czego zaczynamy?- Zapytał cwaniacko, będąc gotowym na długą i męczącą opowieść o teorii zgubienia się białego globu z tła ciemnego nieba.
Powrót do góry Go down


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Wioska w centrum wyspy   09.02.15 12:56

Była członkini Fairy Tail z cierpliwością czekała na jakikolwiek odzew od mieszkańców wioski, zauważając w międzyczasie, iż Galuna wydawała się... Martwa? Tak, to było dobre słowo, bowiem na wyspie panowała grobowa cisza, której nie szło nie zauważyć. Szczególnie komuś, kto w głównej mierze polegał na zmyśle słuchu. Niemniej, Asakura zostawiła to gdybanie na później, gdyż w pewnym momencie zauważyła, jak ktoś wychyla się zza wioskowej palisady. Słyszała różne plotki na temat mieszkańców Galuny i jak się sama przekonała, te najbardziej przesadzone... Cóż, były prawdziwe. Niespecjalnie jednak przejęła się wyglądem owych stworzeń, choć na początku faktycznie można było zauważyć u niej małe zdziwienie na twarzy. Szybko jednak ogarnęła się, a gdy po jej krótkiej przemowie wrota zostały otwarte, uśmiechnęła się dumnie w stronę przyszywanego brata. No, tak to się robi! Zagadnęła szczęśliwa w myślach, jednak Taharii najwidoczniej tak w nią nie wierzył. Usłyszała jego westchnienie, po którym na moment obruszyła się. Obserwowała następnie poczynania białowłosego. Uniosła jedną brew, po czym w geście powitania uniosła wysoko dłoń, wypowiadając przy tym krótkie i ciche 'Yo~!'
Kiedy tylko Taharii zaczął rozmowę z mieszkańcami, szatynka zaczęła rozglądać się po całej wiosce i dokładniej przyglądać mieszkańcom. Nie mogła nadziwić się temu, jakie to różne dziwactwa chodzą po tym świecie. Musiała jednak przyznać... Rogi mieli fajne... W każdym razie, rozmowę całkowicie pozostawiła bratu. O dziwo nie miała zamiaru wtrącać się w jego konwersację, czy też komentować bzdur na jej temat. Posyłała mu jedynie raz po raz wrogie spojrzenie, które on - lekko mówiąc - miał głęboko w poważaniu.
- To jak się to zaczęło? Księżyce nie znikają raczej od tak... - A może on tak naprawdę jest, ale ukrywa się, bo jest na przykład nieśmiały? Dokończyła w myślach, spoglądając zamyślona w niebo. Kto wie, kto wie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska w centrum wyspy   09.02.15 23:44

Wódz rozpromieniał słysząc, że Taharii należy do Fairy Tail. Wyglądał jakby miał się zaraz rozpłakać i rzucić Tahariemu w objęcia. I dziewczynie także. Zresztą cała wioska zachowywała się w ten sam sposób. Chociaż emocje aż z nich kipiały dali spokojnie dokończyć magom ich kwestie. Jednak gdy białowłosy wyciągnął rękę na powitanie tama emocji pękła.
Z oczu demona popłynęły rzewne łzy i chwycił wyciągniętą dłoń między swoje obie, ale zrobił to bardzo ostrożnie aby nie zranić go ostrymi pazurami. Inni mieszkańcy także się zbliżyli i wzięli siostrę maga w objęcia.
- Słyszeliśmy co stało się 10 lat temu, ale przez nasz wygląd nie mogliśmy opuścić wyspy. Tak nam przykro. Nigdy nie zapomnimy tego co dla nas zrobili magowie waszej gildii. Ale nie rozmawiajmy tak w bramie wioski. Zapraszam do mojej kwatery. - powiedział przecierając łzy i zapraszając parę magów do największego szałasu.
Wnętrze stanowiło tylko proste łóżko, skrzynia na ubrania, 4 krzesełka i niewielki stolik.
- Przepraszam za te warunki, ale żyjemy tu w bardzo prosty sposób. - powiedział zajmując jedno z krzesełek - Rzeczywiście 18 lat temu mieliśmy problemy z księżycem. Wtedy to Natsu Dragneel, Erza Scarlet, Gray Fullbuster i Lucy Heartfilla pomogli nam się uwolnić od "klątwy". Wtedy jednak księżyc naprawdę się nie zmieniał, a jedynie mroczny rytuał sprawił, że nad wioską powstała swego rodzaju kopuła oddziałująca na nas. Jednak tym razem jest inaczej. Księżyc czasem się pojawia, zmienia kształt, kolor, a czasem nawet różne kombinacje. Sprawdzaliśmy nawet czy to znowu nie jest sprawa jakiejś magicznej kopuły, ale nie ważne jak wysoko wzlecieliśmy nic nie znajdowaliśmy, a także nic nie dzieje się z nami samymi jak miało to miejsce poprzednim razem. - rozpoczął swój wywód wódz w trakcie, którego na stole pojawiły się kubki z wodą i różne potrawy składające się z ryb i owoców. Oczywiście nie pojawiły się same z siebie, ale zostały przyniesione przez współplemieńców wodza, którzy po postawieniu półmisków natychmiast opuszczali chatę.
- Wszystko zaczęło się kilka miesięcy temu. Po prostu jednej nocy księżyc zakrył niemal całe niebo, następnego dnia nie pojawił się wcale i tak dzieje się codziennie.


P.S.
Byłbym wdzięczny gdybyście w swoich sygnaturach umieścili linki do KP i KM. Dziękuję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska w centrum wyspy   10.02.15 1:04

- Nic nie szkodzi. Nie byłem wtedy w Fairy Tail, historię znam dosyć... nieznacznie, jednak dobrze wiem co się wtedy wydarzyło. Wszyscy dążymy do odbudowania naszej pięknej gildii taką, jaka była kiedyś. Nie ma się co przejmować przeszłością, najważniejsze jest to, żeby przywrócić chwałę Fairy Tail i nie zapominać.- Rzucił roześmiany Białowłosy wiedząc, że przejmowanie się starymi wydarzeniami nie sprawi, że będzie lepiej. Chłopak ruszył za wodzem tej niewielkiej wioseczki kierując się do jego Zikkuratu... czy jak to się tam zwało. Przywitanie z jakim się spotkał niesamowicie go zdziwiło, nie miał pełnej wiedzy o wydarzeniach z przyszłości, jednak było mu bardzo miło słyszeć o tym, jak jego gildijni "rodzice", bo to właśnie na historiach o nich się wychował, dawali sobie radę ze znacznie trudniejszym - wydawałoby się - zadaniem, jakiego niefortunnie... albo i całkiem fortunnie... musieli się podjąć. Oczywiście przedstawiciel Wróżek nie stronił od przywitań i korzystania z gościny, jaką uraczyli go ludzie mieszkający na Galunie. Wydawałoby się, że potwory, jakimi się stały zeżarły resztki ich człowieczeństwa... nic bardziej mylnego. Po raz kolejny można stwierdzić, że nie należy oceniać innych po okładce... bo może się to źle skończyć. A te rogi i pazury z pewnością nie są ostre tylko na pokaz - mimo, że tak wydawało się na samym początku znajomości. Taharii wysłuchiwał słów wodza z całą uwagą, wcześniej jednak rzucając okiem w kierunku swojej nieogarniętej towarzyszki.
- Zaji, myśl. Może wpadniesz na coś ciekawego w tym swoim kocim móżdżku.- Zaczepił Białowłosy pokazując kły. Sam myślał o tym co miałby począć z problemem, który po raz kolejny napłynął nad Galunę jak morska choroba na żołądek jego siostry podczas wejścia na pokład. Gdy tylko wszyscy weszli do szałasu Taharii zajął jedno z miejsc na krzesłach, a następnie zapadł w długi... em... sen? Nie nie! Bardzo uważnie słuchał każdego słowa, które padało z ust Bobo. Analizował i myślał, co może być nie tak. Historia, jaką podzielił się z nimi władca plemienia była niesamowicie ciekawa. Jego domysły... w sumie niewiele ich było - nie pomagały. Taharii zamyślił się spoglądając na Zaji.
- No i co piękna? Jakieś pomysły?- Zapytał, by następnie przenieść wzrok ponownie w kierunku Bobo. Chciał z nim zamienić parę słów, dowiedzieć się czegoś ciekawszego... może ma coś jeszcze do dodania? Trzeba zapytać.
- Szefie... mówisz, że zaczęło się tak parę miesięcy temu... sprawdzaliście cokolwiek na wyspie? Może to wina jakichś magicznych rytuałów, które zakłócają nieboskłon i atmosferę nad wyspą? Może to coś związanego z klimatem? Zmiana tak wielkiej struktury bez wpływu na resztę widzącego go świata jest niesamowitą rzeczą, z którą nie poradzą sobie prawdopodobnie najznamienitsi magowie. Wydaje mi się, że wina leży gdzieś w wyspie.- Rozpoczął swój wywód członek Fairy Tail starając się jakoś nakierować samego siebie na odpowiednie tory. Eh, nie był zbyt błyskotliwy, ale hej! To Zaji była tutaj od myślenia, prawda? P... pr... pr-aaaa-wda? Tak czy owak szare komórki przedstawiciela Wróżek krążyły wokół głównych słów w tej całej układance.
- Cóż, dla mnie najtrafniejszą możliwością byłby jakiekolwiek zachwiania magii gdzieś wokół bądź na wyspie. Działo się tutaj coś ciekawego od tamtego czasu? Może wraz z innymi anomaliami pojawiają się inne "zachowania" wyspy, zwierząt, wiatru, roślinności... coś charakterystycznego, cyklicznego? To wszystko może być jakąś nawet niewielką pomocą, która może nas nakierować na rozwiązanie. Raczej nikt nie ma specjalnego interesu w psuciu waszego księżyca, prawda? A może... może komuś zaleźliście za skórę?- Zapytał dociekliwie osiemnastolatek szukając jakiegokolwiek wyjścia z tej - zdawałoby się - patowej dla niego sytuacji. W czasie, kiedy nie mówił a głos brali inni - oczywiście raczył się wszelkimi możliwymi posiłkami. Głównie przepadał za rybami, które były jego głównymi punktami w codziennym jadłospisie. Flądry. Mirunki. Dorsze. Okonie. Szczupaki. To wszystko jego! Do paru z nich wypadałoby dodać cytrynki i troszkę bardziej posolić, jednak Tahaszka nie chciał być nieuprzejmy... przez co w sumie nie dodawał wiele przypraw. Podobnie było z owocami morza, za którymi już specjalnie nie przepadał. Szwedzki stół, jakim go uraczono był zdecydowanie wystarczający. Kiedy kolejna krewetka została dosłownie wsyśnięta wprost do jego ust mruknął coś niewyraźnie.
- Ja... cytry... soli... zalew... byłoby ok.- Tylko tyle można było wyciągnąć z cichych słów kulinarnego maestro, który chyba nie mógł się powstrzymać od paru ciekawych uwag na temat jedzenia. Mimo to jednak nie narzekał - wtarabaniał jak Zaji, kiedy w jej pobliżu pojawi się cokolwiek ze szpinakiem. Oj tak, ta to dopiero miała spust... ale nawet nie warto o tym wspominać. Kobieta była wtedy nieokrzesana. Zupełnie jak takie... paskudne, głodne Maleństwo.
Powrót do góry Go down


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Wioska w centrum wyspy   10.02.15 11:35

Na wzmiankę o Fairy Tailu, nastąpiło niesamowicie wielkie poruszenie wśród mieszkańców wioski, co bardzo pozytywnie zaskoczyło Zaji. Uśmiechnęła się szeroko, widząc jak wódz popłakał się ze szczęścia, ściskając rękę Tahariego, a ją samą złapano w objęcia przez resztę mieszkańców wioski. Szatynka z pewnością nie spodziewała się takiej reakcji, a z tego co - póki co - wywnioskowała, to te strasznie wyglądające stwory były bardziej uczuciowe od niejednego człowieka. Uśmiechnęła się ciepło, po czym nieco otrząsnęła się i wraz z bratem ruszyła w kierunku największego w wiosce szałasu. Na słowa Bobo jednak, ponownie ukazała swoje białe kiełki.
- Nie masz co przepraszać, warunki są idealne, uwierz - powiedziała zgodnie z prawdą, gdyż... No powiedzmy sobie szczerze. Dziewczyna odkąd opuściła Wróżki, błąkała się jedynie po świecie, zasypiając gdzie popadnie. Ale nie o tym teraz, bowiem kiedy tylko wódz zaczął opowiadać o pierwszej ingerencji członków Fairy Tail a następnie o zmianach księżyca, Asakura zamieniła się w słuch, analizując przy tym każde słowo. Zamyśliła się tak bardzo, że przez pierwsze kilka chwil nie zauważyła nawet tego, że do pomieszczenia została przyniesiona wręcz góra jedzenia! Do jej łebka jednak absolutnie nic przychodziło.
- Nic... Kompletnie nic. Nie mam zielonego pojęcia co to mogłoby być... Jesteście absolutnie pewni, że nikogo prócz nas nie ma na wyspie? Jakieś miejsca do których nie macie wstępu, przez co nie mogliście ich sprawdzić? Cokolwiek? - zapytała nieco skołowana, po czym przypomniała sobie coś jeszcze.
- Tu zawsze było tak cicho...? - żadnych treli ptaków, szumu drzew... To nieco niepokoiło, ale wtem...! Była członkini Fairy Tail, zauważyła w końcu, iż tuż przed nią znajdowało się jedzenie. Dużo jedzenia. Bardzo dużo jedzenia!
- O matko! - rzuciła szybko, z tak zwanymi maślanymi oczkami, niemalże śliniąc się na widok tak dużej ilości strawy. A może już zaczęła się ślinić? Ona sama tego nie wiedziała, uwielbiała jeść i trzeba było przyznać - absolutnie nie znała umiaru, co do tego. Na początek wszystko powolutku wpychała sobie do ust, jak kultura nakazywała... Jednak kiedy poczuła na podniebieniu smak tych niesamowitych potraw, nie mogła się powstrzymać i... Po prostu zaczęła wręcz wchłaniać niezliczone ilości jedzenia.
- Omnomnom, jakje doble, omnomnom, ciaaaaaaam~ - mawiają, że nie mówi się z pełną buzią, jednak w wypadkach takich jak ten, dziewczyna kompletnie zapominała o zasadach savoir vivre. Cóż poradzić, takie życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska w centrum wyspy   10.02.15 19:04

- Zaraz pierwszego dnia przeszukaliśmy prawie całą wyspę. Niestety nie znaleźliśmy żadnych śladów bytności człowieka czy innych stworzeń. Wyspa jest jednak spora i jeżeli ktoś przybył wcześniej i zaszył na jakiś czas w Zakazanej Świątyni, mogło to nam umknąć. I tu dochodzimy do Zakazanej Świątyni. Jest to dawna ruina do której zbliżyć się nie możemy. Jakby nie było to jesteśmy demonami, a to jest świątynia. - odpowiedział wódz spokojnie przy ostatnim zdaniu wzruszając delikatnie ramionami. Przyglądał się z zadowoleniem jak para magów zajada się postawionym przed nimi jedzeniem. Szczególną uwagę poświęcił Zaji i zdolnościom z jakimi potrafiła pochłaniać jedzenie. Nie wydawał się tym jednak jakoś specjalnie zdziwiony, a raczej wywoływało to w nim jeszcze większą euforię. Sam też od czasu do czasu skubnął kawałek jedzenia i wziął delikatny łyk wody.
- Za skórę też nikomu zajść nie mieliśmy za bardzo możliwości. Siedzimy sobie spokojnie na naszej wyspie nikomu nie wadząc. Rzadko kiedy mamy kontakt z innymi ludźmi. Czasem przypływają tu kupcy na handel wymienny, ale ich raczej nie uraziliśmy. Zresztą to oni wystawili w naszym imieniu zgłoszenia. - odpowiedział, a potem zaczął się bawić swoim długim wąsem. Wyglądał jakby intensywnie się nad czymś zastanawiał. - Jak się nad tym zastanowić to faktycznie ostatnio zrobiło się dziwnie cicho. Jednak działo się to etapami, a jak się tu mieszka to człowiek się przyzwyczaja i nie zwraca na to żadnej uwagi. Musiało się to zacząć jakoś tak wraz z tymi anomaliami księżycowymi. Natura chyba mocniej odczuwa te zmiany niż my. Zatem co teraz zamierzacie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska w centrum wyspy   10.02.15 19:22

Białowłosy przeciągnął się delikatnie. Napływ informacji jakim potraktował go boss tutejszej maf... wioski był całkiem spory, a co za tym szło Taharii musiał dogłębnie przeanalizować wszystkie jego słowa przy dobrym posiłku i sporej ilości jakiegokolwiek napoju. Tak więc... po prostu jadł i słuchał, nie ma co się okłamywać - głodny nie jest sobą. Wszystkie potrzebne wiadomości przyswajał wraz z kolejnymi segmentami krewetek, kawałkami ryb i tym podobnymi ciekawymi przysmakami, z którymi miał okazję się spotkać na Galunie. Gdy tylko wódz skończył mówić o "Zakazanej Świątyni", która była dla nich - jak sama nazwa mówi - zakazana, nad głową członka Wróżek pojawiła się lampka. Teraz to Taharii miał pomysł na to, gdzie powinni się udać... jednak nie chciał o nim wspominać do momentu, w którym szefo nie skończy opowiadać o swoich domysłach. Tak jakby kultura na pierwszym miejscu, czyż nie? Jednak już teraz uśmiech osiemnastolatka uformował się w swój zwyczajowy, cwaniacki kształt. Spojrzał na Zaji posyłając jej oko. Ona z pewnością... nie no, nie kryjmy, nie domyśli się o co chodzi, pewnie nadal będzie zbyt bardzo pochłonięta wciąganiem do gęby kolejnych ilości smacznej strawy, którą zostali obdarowani... ale warto spróbować! Gdy wódz skończył swój trzy etapowy monolog, Taharii odchrząknął cicho, zamknął oczy, strzelił kostkami w palcach i zajrzał mu głęboko w te demoniczne ślepia, z niesamowicie poważnym wyrazem twarzy, który przybrał dosłownie chwilę wcześniej. Cisza trwała zaledwie dwie czy trzy sekundy, kiedy nagle postanowił się odezwać.
- A więc!- Zaczął niezwykle charyzmatycznie, rozglądając się wokół.- Z tego co nam opowiedziałeś, Szefie, nie mamy zbyt wielu możliwości na działanie. Księżyc z pewnością - tak jak wydedukowaliśmy wcześniej - nie może zmieniać się samoistnie, szczególnie, że w innych miejscach na świecie działa tak jak należy. Oznacza to tylko jedno - coś się stało na wyspie. Na pewno nikt nie chce zrobić wam na złość biorąc pod uwagę, że niespecjalnie mieliście okazję kogoś zdenerwować czy sprawić, żeby pałał do was jakimkolwiek nieprzyjemnym nastawieniem. Przeszukaliście całą wyspę, lecz nie znaleźliście nic ciekawego, nic, co mogłoby zwrócić naszą uwagę i sprawić, że jakoś przybliżymy się do rozwiązania tego mitycznego problemu... zostało więc nam tylko jedno miejsce, które nie zostało dobrze przebadane...- Powiedział Taharii, powoli nakierowując wszystkich na - jego zdaniem - jedyny możliwy trop, który mieli. Spojrzał znacząco na Zaji, przegryzając wcześniejszy posiłek kolejną genialnie przygotowaną krewetką.
- Ej, szatanko... wiesz co to wszystko oznacza?- Zapytał ciekawie, dając dziewczynie przyjemność dokończenia tego niesamowicie ważnego zdania, które mogło oznaczać nic innego jak znaczący progres w ich misji.
Powrót do góry Go down


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Wioska w centrum wyspy   10.02.15 20:25

Szatynka przez chwilę nie słuchała zbyt uważnie, skupiając bardziej swoją uwagę na jedzeniu, którego była wręcz cała góra. Z pewnością już dawno nie widziała tak dużej ilości strawy, bowiem odkąd żyje na własną rękę... No, wiadomo, ciężka sprawa, choć i tak niezbyt narzekała na to co miała. W końcu zawsze mogło być gorzej, czyż nie? W każdym razie, kiedy tylko usłyszała wzmiankę na temat Zakazanej Świątyni, zaprzestała na moment konsumowania rybki, chcąc wyłapać coś więcej na jej temat. Spojrzała znacząco na przyszywanego brata, od razu zauważając TEN uśmiech i puszczone w jej stronę oko. Białowłosy niekoniecznie w nią wierzył, jednak Asakura od razu wiedziała, co też mu chodzi po głowie. Zmrużyła nieco oczy, po czym posłała mu delikatny uśmiech i... Zaczęła ciamkać jedzonko dalej. W końcu ta kobieta miała żołądek bez dna! Dosłownie. Niemniej, tuż po dość długim monologu wodza, głos wziął Taharii. Nie odrywając się już nawet na moment od jedzenia, spojrzała na brata i przekręciła ślepiami. Ten bowiem niesamowicie się rozgadał, a biadolił o tym, co praktycznie wszyscy wiedzieli... Gdy zaś białowłosy kończył już swoje małe wywody, nagle zwrócił się do Zaji, na co ta w odpowiedzi wstała jak gdyby była poparzona na równe nogi, wyrzucając w tym samym czasie ręce do góry.
- Czas przeszukać świątynię! - powiedziała radośnie, nie zauważając przez moment, iż z ust wypadł jej kawałek rybki, który wylądował tuż przed Taharim.
- Ops... Ćśśś... - mruknęła, a następnie niczym ninja, przyczajony kot, czy też tygrys chwyciła to co jej i wpakowała sobie do buzi. No w końcu nikt nic nie widział, tak? Przełknęła szybko swoje papu, po czym odchrząknęła.
- Więc~! - zaczęła, wpychając parę owoców do kieszeni bluzy i spojrzała na wodza - Nie ma co czekać, ruszamy tam od razu! - zawiadomiła energicznie, ruszając już w kierunku wyjścia. Szybko jednak wróciła z nieco zakłopotanym uśmieszkiem...
- W którą to stronę...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska w centrum wyspy   11.02.15 22:23

Demon słuchał uważnie wnioskowania młodego maga Fairy Tail kiwając cały czas głową na znak iż zgadza się z jego słowami. Przez cały ten czas nie wziął do ust ani kawałka jedzenia czy łyku napoju. Siedział spokojnie założywszy ręce na piersi i przymykając oczy. Można było wyczytać z jego twarzy zadowolenie z dedukcji młodzieńca.
Jednak nagły wybuch dziewczyny wyrwał go z tego stanu błogości. Otworzył szeroko oczy i patrzył na nią z lekką paniką. Chyba nie spodziewał się tak żywiołowej reakcji na zwykłe stwierdzenie oczywistego faktu, do którego prowadził cały dotychczasowy wywód. Nie małe wrażenie zrobił też na nim refleks nastolatki.
Szczęka opadła mu jednak dopiero gdy wyszła dziarsko w podróż, by natychmiast wrócić aby spytać o drogę. Jednak nie wyglądał na kogoś kto obawia się o powodzenie misji. Wręcz przeciwnie, gdy już zamknął usta na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech ukazujący pełną gamę sporych zębów, a jego oczy radośnie się zaświeciły.
- Hahaha! Przypominasz mi dziewczyno Salamandra. On też był pełen życia i zazwyczaj najpierw działał, a dopiero potem myślał. O ile w ogóle myślał. Hahaha! - zaczął się śmiać radośnie trzymając się za brzuch, a z jego oczu popłynęły łzy wesołości - Proszę wyjść przez drugą bramę i kierować się ścieżką aż do pierwszego skrzyżowania. Na skrzyżowaniu wybierzcie ścieżkę odbijającą w lewo i dojdziecie nią do świątyni.


Możecie zrobić z/t i przenieść się do Zakazanej Świątyni
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska w centrum wyspy   12.02.15 12:17

Taharii obżerał się skończono-nieskończonymi przysmakami, którymi obdarowali go... a właściwie ich - ludzie z wioski. Było tutaj wszystko, czego Białowłosy potrzebował do swojej niesamowicie wymagającej egzystencji. Kochał wszystkie rodzaje ryb... może nie przepadał mega za wszelkimi owocami morza, ale większość była mu jak najbardziej przeznaczona. Zaji zerwała się z miejsca jak oparzona, by następnie wybiec z siedziby wodza. Oczywiście nie omieszkała narobić wstydu plując jedzeniem na prawo i lewo, ale Taharii był już przyzwyczajony do takich działań z jej strony. To było po prostu nazbyt pewne, że ta ukaże się z tej najsłodszej, pierdółkowatej strony. Sam członek Fairy Tail podniósł tyłek z krzesła rozciągając się. Poprawił kaptur w swoim nieodzownym płaszczu, a następnie uśmiechnął się delikatnie w kierunku wodza wyspy.
- Zaraz wróci.- Powiedział pokazując kły, a dosłownie sekundę później do namiotu wpadła... no właśnie - jego siostra. Przedstawiciel Wróżek zauważył, że dziewczyna ani przez chwilę nie pomyślała o tym, że wypadałoby zapytać o drogę... czy coś na ten kształt. Kiedy boss tego całego kolorowego zbiorowiska opowiedział, w którą stronę należy udać się do ich świątyni sam Taharii dziarsko ruszył w kierunku wyjścia, wcześniej notując gdzieś w głowie całą potencjalną drogę. Strzelił na palcach i karku, a następnie uniósł prawą rękę w górę - był to jego zwyczajowy gest przyjemnego pozdrowienia.
- Do zobaczenia Szefu! Wrócimy za jakiś czas kiedy już wszystko będzie w porządku! Możesz zaufać niezawodnemu rodzeństwu, naprawdę! Damy sobie radę ze wszystkim!- Poinformował uśmiechając się w zabójczo szczerym uśmiechu. Gdy tylko członek Fairy Tail wyszedł z magicznego Tipi wodza klepnął siostrę w plecy.
- To co Zaji... na podbój, nie? Ja prowadzę!- Rzucił, udając się w stronę bramy dosyć szybkim, jednak w miarę bezstresowym tempem. Śpieszyło mu się ku przygodzie!
Powrót do góry Go down


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Wioska w centrum wyspy   12.02.15 20:46

Zaji ani trochę nie było głupio. Po prostu była sobą. Dobrze wiedziała, że zwykle najpierw robi, a dopiero później myśli, a jak się jeszcze okazało, sam Salamander nie był wcale lepszy. Uśmiechnęła się tylko szerzej do wodza i założyła ręce za głowę.
- Ano bywa, bywa~ - powiedziała, opuszczając górne kończyny i opierając je następnie na biodrach. Bardziej lub mniej uważnie, wysłuchała słów wodza dotyczących drogi do Zakazanej Świątyni, po czym skupiła się jak tylko mogła na tym, by wszystko dobrze zapamiętać.
- Ścieżka, prosto, skrzyżowanie i w lewo, spox - mruknęła wielce pewna siebie, po czym stwierdziła, iż tym razem Taharii nie będzie musiał wszystkiego ogarniać. O nie, sama też przecież by sobie poradziła. A przynajmniej tak sobie zaczęła wmawiać. Potaknęła sama sobie, kiwając głową, a następnie szybko ruszyła za bratem, by dogonić go i znaleźć się tuż przed nim.
- Nie ma mowy! Ja prowadzę - zawiadomiła radośnie, mijając drugą bramę wioski, idąc po ścieżce o której - miała nadzieję - mówił wódz demonów. Pora na przygodę!

[zt] x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Wioska w centrum wyspy   15.10.15 19:57

Po malutkim, ale naprawdę, takim tycim tycim błądzeniu, Zaji w końcu udało się dotrzeć do wioski. Były momenty, kiedy już miała zamiar się poddać i poprosić Tahariego o poprowadzenie ich do celu, jednak w ostatniej chwili zmieniała zdanie... Jak i kierunek. Tak czy siak, udało się, a dwójka magów stanęła przed bramą wejściową do wioski demonów.
- Yooooo~! Zgadnijcie kto wrócił i kto księżyc naprawił! - wykrzyknęła radośnie, obejmując jedną ręką brata, a drugą machając w stronę niecodziennych istot. Po chwili jednak syknęła, bowiem ramie znowu dało się brązowowłosej we znaki.
- Łaaaa, jak to cholerstwo jeszcze boli! - zaczęła skakać jak poparzona, aczkolwiek po chwili stanęła spokojnie. Nie chciała po sobie pokazywać słabości, no hej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska w centrum wyspy   15.10.15 20:40

Demoniczni mieszkańcy wioski stali w otwartej bramie prowadzącej do centrum wioski w oczekiwaniu na magów, którzy właśnie wracali ze zwycięskiej wyprawy. Gdy tylko ich zobaczyli zaczęli wiwatować na ich cześć i świętować. Najwidoczniej jeszcze nie wiedzieli o zniszczeniu świątyni. Albo zupełnie się nią nie przejmowali.
Na czele tej cudacznej zbieraniny stał ten sam demon, który wprowadził ich kilka godzin temu w szczegóły misji.
- Witajcie. Widzieliśmy, że księżyc wrócił do normy, ale zaraz potem od świątyni dobiegł potężny wybuch. Baliśmy się, że coś się wam stało. Zwłaszcza, że nagle wróciły wszystkie dźwięki, a wśród nich były też jakieś bolesne okrzyki. Ale to już nie ważne. Musimy to uczcić.
I zaczęła się tradycyjna galijska uczta na cześć zwycięzców. Chwila! Galijska? Przecież to nie ta bajka. Ale chrzanić to. Impreza miała taki sam wydźwięk, przebieg i temperament.
A gdy rano magowie skończyli wreszcie imprezować dostali od wodza sporych rozmiarów mieszek z wynagrodzeniem i żaglówkę przy pomocy, której mogli spokojnie dostać się do Hargeon.


Możecie zrobić z/t

Gratuluję wykonania misji
Nagroda: 15.000 klejnotów do podziału według waszego uznania
Zaji: 800MM
Taharii: 300MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Wioska w centrum wyspy   04.12.15 22:47

Impreza po udanej misji trwała w najlepsze. Dziewczyna nawet nie wiedziała, kiedy się skończyła, co w zasadzie było też smutne. Zdecydowanie chciałaby jeszcze się zabawić, jednak wraz z bratem musiała już wracać. Z nietęgą miną spojrzała na łódkę, którą ofiarowali jej i Tahariemu mieszkańcy Galuny, jednak innej drogi nie było. Niestety... Podróż tego typu więc trwała tak, jak zwykle. Członek Fairy Tail sterował wodnym pojazdem, a Zaji turlała się po całym pokładzie, zdychając.

[zt. x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 25
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Wioska w centrum wyspy   25.02.16 23:16

Po dłuższej przygodzie z morzem, trochę sobie jednak odpoczął. Parę godzin snu, poranne zabijanie. Czego więcej chcieć, szkoda było tych marynarzy. Byli tacy bezużyteczni, no cóż. Teraz są w lepszym miejscu, ale wracając do pewnego zadania. Które ofiarował mistrz, trzeba pomalować sztylet na jego normalny kolor. To wydaje się dość trudne, bo jest czerwony. Wykąpać go w krwi raczej nie zmieni jego koloru na bardziej czerwony. No ale to może, o to chodzi. Trzeba sprawdzić, ale to później. Wracając do przejęcia wyspy, co prawda Marii obiecał spokojną drogą. No ale nigdy nic nie wiadomo, zwłaszcza że Zen nie ma gadanego aż tak. Plus nienawidzi tłumów, eh zacznijmy od podstaw. Wyciągając prawą rękę na bok, po chwili z ciała zaczęła wypływać czarna aura. Która zmieniła się w czarną chmurkę, a na samym końcu w czarnego kota. Mianowicie Kuro.
Kuro upadł na ziemię, oczywiście na swoje cztery łapki i po chwili wyprostował się. Przeciągnął kilka razy na boki i spojrzał na Zenka.
- Aww Zenu chan, dawno się nie widzieliśmy...
Po ostatnich eksperymentach z własną magią, coś poszło nie tak. Miał stworzyć kota, który słucha jego rozkazów i wykonuje wszystko co będzie chciał. A tu przez przypadek stworzył kota z wolną wolą, no coś okropnego. Na dodatek że wnerwia często Zena, to jeszcze się stawia. Po prostu zabić i zakopać.
- Kuro, zmień się i po prostu zamknij się.
Rzekł władca ciemnych ciemności, po czym ruszył do przodu. Kuro raczej wyglądał jakby się oburzył, no ale wykonał swoje zadanie i po chwili zmienił się w dziewczynę. Puff magia. Wzrost typowo do Zenka, ubrana na czarno. Włosy długie i też czarne, czerwone oczka i nawet jakiś biust.
- O buhuu spójrzcie jestem złym czarnym magiem, świat jest dla mnie okrutny. Nigdy nie bzykałem i dlatego zniszczę świat~~
Rzekł Kuro, tym samym podskakując radośnie do przodu. Oczywiście Zen jest spokojny z natury, więc to po prostu olał. Oczywiście wpierw sięgnął do kieszeni po swój breloczek kosy, tym samym użył jej właściwości magicznych. Tak dokładnie do zmiany wielkości.
- Zzzabiję!!!
Furia w oczkach była wręcz przewidywalna. No to Zen ruszył w pogoń za Kuro, którego naprawdę miał zamiar teraz zabić. Pociachać na plasterki i wrzucić do morza, zapomnieć o tym zasranym kocie.
- Nyaa~! Żartowałem.
Krzyknął przerażony Kuro biegnąć w stronę wioski.

18,600 - 1000 - 100 = 17,500
--
Kuro [U niego regeneracja jest na takiej samej podstawie, tylko 200]
1200 - 500 = 700
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wioska w centrum wyspy   27.02.16 10:41

Tak więc Zenshi i Kuro zaczęli swoje przedrzeźwianki. Kto się czubi, ten się lubi. Wychodzi więc z tego KuZen lub ZenKu skracane do ZenQ(rwa przynieś piwo). Tak więc kot i mag mający kota, zaczęli biec w stronę wioski. Warto przy tym wspomnieć, że Smoczysko nadal miał kosę w formie bojowej... A to nie ułatwia pokojowych kontaktów z ludnością lokalną. Szczególnie taką, która jest czujna, sceptycznie nastawiona do "homofobus sapiens" oraz potrafiąca walczyć w locie.
Jeżeli o takich już mówić... przed Kuro i dookoła Zena nagle pojawiły się chmury białego dymu i zapach spopielonej ziemi. Kot wrzasnął wystraszony i nastroszył futro odskakując bliżej Czarnego Maga. W powietrzu unosiły się trzy demony w stylu Galunowym [znasz mangę i anime, więc nie rzucam jpgiem]. Czerwony grubasek, zielony brodacz typu litewskiego i szara panienka w TOP5 Big Cyc. Każde z nich trzymało w ręce typową rózgę o długości około metra, wycelowaną w ziemię. Unosił się z nich jeszcze lekki, biały dym, wskazujący na niedawne użycie. Broń magiczna? Demony są uzbrojone? Niebezpieczne? Nie było tego w umowie...
- Ostrożniej! Nie chcemy nikogo zabić durnie! - krzyknął do pozostałych lataczy grubasek.
- Nie umiem z tego celować... Wolałem starego, dobrego Nimbusa...
- Nie marudź! A ty tam w dole! Czego szukasz na naszej wyspie?! - rzuciła piskliwym głosem niewiasta.
Warto dodać, że słońce które było jeszcze dość wysoko, nie oświetlało ich twarzy, więc trudno je byłoby dostrzec Zenshiemu. Jest jakaś... 15.00. Sobota.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 25
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Wioska w centrum wyspy   06.03.16 12:16

[Tak więc w pierwszej odsłonie naszego ciosu karate dla Neona :D. Kuro był zmieniony w kobietę.]

W końcu gdy Zenshi dopadł Kuro mógł mu zrobić krzywdę, gdyby nie fakt że jednak pojawiły się małe zakłócenia. Tak w formie dymku i różnego zapachu, który raczej mało go obchodził. Bardziej go obchodziło spotkanie mieszkańców, w końcu coś będzie się działo...... No ale zaraz, miał to zrobić bez rozlewu krwi. Prawda i może dotrzyma słowa, ach następnym razem po prostu przytaknie.
Pierwsze kroki ku nie zabijaniu: Schować broń i pokazać, jakim to się jest miłym człowiekiem. Tak więc zacznijmy od pierwszego punktu. Zen przywrócił poprzednią wielkość kosy, następnie schował ją do kieszeni. Nie zwracając na razie uwagi, na Kuro. Zmieniając swój wyraz twarzy na lekki uśmiech, co prawda wymuszony. Bo był bardzo wściekły, tak bardzo że nie zawahałby się teraz wszystkich zabić. No lecz dla dobra przyszłości, może później się wyżyć na Kuro.
Z jednej strony przydałoby się wymyślić jakiś kryptonim, jakieś inne imię. W końcu gdy rzuci swoim, zaraz pewnie ktoś go rozpozna. Tylko jakie to imię teraz dać?
- Ja jestem Kuro! A to mój pan i władca czarny mag Zenszi!
Odpowiedział podekscytowany Kuro, następnie wskazywał rękami w stronę Zena. Jego uśmiech wskazywał, a raczej wyraz twarzy. Że nie był świadomy tego co właśnie zrobił, ani tego co go czeka. Teraz pozostało zachować spokój i nie wpaść w furię, spokój i spokój. Spokój Zen, nie daj się ponieść emocjom. Niech gniew nad tobą nie zapanuje, spokojnie. Biorąc głęboki wdech, Zen postanowił jednak kontynuować bez poprzedniego planu.
- Poszukuję domu, jakiegoś cichego miejsca. W którym będę mógł zacząć swoje nowe życie oraz zbudować królestwo, nowe królestwo.
Tylko czy na starcie nie powinno się lepiej poznać mieszkańców? Chrzanić.
- Przybyłem z wami porozmawiać na temat dołączenia, do mojego królestwa.
Co prawda jego psychika nie wytrzymywała wiele, był skazany na rozmowę i spokojne zachowanie. No ale wiedza że robi to specjalnie dla Mariko, dawała mu jednak tej otuchy. No więc mógł jakoś przez to przebrnąć.
- Na pewno jest coś czego pragniecie oraz chcecie osiągnąć, jestem tu po to żeby spełnić wasze marzenia i cele.
Oraz zabić wszystkich co do jednego, jeżeli się nie zgodzicie. No po za tym że Kuro dziwnie się zachowywał, zwłaszcza w momencie kiedy oparł główkę o prawy bark Zen'a i zaczął mu masować plecy. Widocznie też chciał umrzeć, no dobra kolejka się robi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wioska w centrum wyspy   11.03.16 17:46

Słysząc odpowiedź Kuro i Zena, demony porozumiewawczo kiwały międyz sobą głowami, po czym męskie ich wersje odleciały do wioski. Kobieta natomiast wylądowała z magicznym kosturem wycelowanym prosto w Smoka.
- Nie wszystko zrozumiałam... Jeżeli chcesz przenocować, możesz rozbić sobie obóz na tym placu. Do środka raczej nie wejdziesz. Nie wpuszczamy tam ludzi od czasu kradzieży, ale to nie powinno cię interesować. A ty kobieto... Wyglądasz i zachowujesz się podejrzanie... Niewazne - powiedziała odczesując grzywkę do tyłu głowy. Ukazała przy tym niezwykle pokrzywioną i usianą pryszczami twarz.
Czekała na reakcję Zenshiego i dała mu pole do rozmowy. Nie była nastawiona szczególnie agresywnie, bardziej asertywnie. Oczywiście, cały czas miała kostur wycelowany w Czarnucha. Po kilku dłuższych chwilach wróci jednak czerwony grubasek. Lądując zacznie celować w Zenshiego i szepnie coś do kobiety. Mag jednak w normalnych warunkach nie będzie w stanie tego dosłyszeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 25
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Wioska w centrum wyspy   16.03.16 16:21

Widocznie słowa do nich nie dotarły zbytnio, albo może i dotarły? Tego się na razie nie dowie, jedynie Kuro teraz przeszkadzał i to bardzo. Dlatego też chłopak spojrzał na dziewczynę kota i zasunął jej kopa w tyłek, tak dla poinformowania.
- Ała ty mendo! Co jest?
Wzrok Zenka raczej śmiało mówił, że zaraz zostaną z niego małe drobne kawałeczki. Już sam fakt że starał się ukryć swoją morderczą aurę, świadczyło o tym jak jest nastawiony do tej sprawy.
- Pięćdziesiąt metrów stąd i siedź tam. Wskazując palcem docelowe miejsce, czyli z dala od pozostałych i na tyłach. Kuro nie miał zbytnio wyboru, po prostu strzelił focha i poszedł sobie do tyłu. A raczej zaraz skręcił w prawo i zaczął robić co chciał, to już raczej nikogo nie obchodziło.
- Wybaczcie za moją siostrę, ma nierówno pod sufitem. Wracając jednak do mojej propozycji, mam nadzieję że wspomożecie mój plan i razem stworzymy coś naprawdę wielkiego. Nie wymagam od was wiele, tylko uznania mojego nowego królestwa.
Spokojnym tonem i raczej z nie uśmiechniętą buźką, Zen przemawiał w stronę dwójki demonów. Co prawda w środku robiło się coraz bardziej gorąco, nie mógł ścierpieć tego grania. Ukrywania swojej prawdziwej natury, bolało go to bardzo. Starał się nie pokazywać złego ja, tylko bardziej neutralnego. Bo dobry to on raczej nie będzie, cóż.... Wracając do sytuacji, w której jest się na muszce. Aww ta kobieta aż się prosi o śmierć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wioska w centrum wyspy   25.03.16 12:20

Kocica zmieniając trasę skręciła do niewielkiego krzaka, z którego momentalnie głowę wystawił jakiś szkop pracz czy cos podobnego. Oczywiście uwaga przywołańca w pełni skupiła się teraz na zwierzaku, bo instynkt mówił że zwierzak jest jadalny.
Inaczej natomiast wyglądała sytuacja Zenshiego i dwóch demonów. Słysząc szept grubaska, kobieta szerzej otworzyła oczy i przestała celować w maga z rózgi. Zaczęła macać kijek [dosłownie] w celu znalezienia czegoś, a czerwonoskóry przemówił.
- Jeżeli chcesz stać się władcą tych ziem, musisz zapewnić nam przynajmniej bezpieczeństwo. Takie panują zasady w tym świecie, bo dobrobyt i tak w końcu my będziemy zapewniać tobie, prawda? - demon mówił lekko zawadiackim głosem pełnym prokuratorskich chwytów łapania za słówka - W każdym razie, razem ze starszyzną przemyślimy twoje żądania, a w tym czasie powinieneś pokonać tutejszego błędnego rycerza. Przybywa do wioski z dżungli, raz w miesiącu i doszczętnie ją niszczy... A po co komu zniszczone królestwo?
Wygląda na to, że demony głupie nie są i raczej starają się uniknąć walki z Zenshim. Chyba, że po prostu wysyłają go w miejsce X by pozbył się go ktoś inny, a może by mogli przygotować się do walki z magiem? Teraz to raczej nieistotne. Przynajmniej dla mnie :P
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 25
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Wioska w centrum wyspy   26.03.16 13:53

Kuro gdy tylko zauważył szopa, ruszył w jego stronę. Nie z chęcią zjedzenia go, w końcu koty nie jedzą szopów. Jedzą fretki z rybą, dlatego też na szopa się nie skusi. No ale zawszę może się pobawić, co prawda dziwnie to będzie wyglądać. Dziewczyna która ugania się za szopem, no ale nieważne.
Zenshi przez chwilę spoglądał na demonicznych osadników, w końcu skoro się zgodzą to będzie już o wiele łatwiej. Bezpieczeństwo będzie priorytetem, dlatego też.
- Myślicie że mam zamiar zrobić byle drewniany szałas i usadzić swój tyłek na krzesełku? Bezpieczeństwo będzie tutaj najważniejsze, żeby nikt nie mógł od tak sobie wchodzić na tą wyspę. Dobrobyt to będzie mniejsza sprawa, nie będę od was wymagał nie wiadomo czego. Z resztą jesteście demonami, prawda? Przynajmniej z wyglądu, mogę tylko stwierdzić klątwę albo coś innego. Dobry make up.
No brawo ty, wytrzymujesz tą rozmowę i jeszcze nie pyskujesz. Kobieta jednak potrafi zmienić mężczyznę, no ale wracając do ciekawszej części. Błędny rycerz? Tak brzmi trochę obłędnie, widać coś tu już nie pasuje. Skoro przychodzi raz w miesiącu i niszczy doszczętnie wioskę, to czemu mieszkańcy jeszcze żyją?
- Nie rozumiem, jaki sens jest przychodzić raz w miesiącu i niszczyć wioskę. Skoro można to zrobić raz a porządnie.... Rozumiem pozbędę się go.. Tylko że... Jeżeli to jest jakaś wasza zagrywka...
Tutaj na chwilę przerwał, nie chce tego powiedzieć. Jeżeli zaraz zacznie mówić o mordowaniu i zabijaniu, to mu się przekręci w główce. Pamiętaj obiecałeś Marii.
- To ta wyspa stanie się bezludna.
No to jest lepsze określenie, bardziej miłe.
- Nie zrozumcie mnie źle, jeżeli ja wam pójdę na rękę i wy mi. Każdy będzie zadowolony.
No i tutaj przestał mówić, gdyż naglę wrócił Kuro. Dziewczyna wyglądała na bardzo zmęczoną tym bieganiem za szopem, po chwili po prostu padła na ziemię i nie chciała się ruszać.
- Wody~~
Zenshi tylko kątem oka spojrzał na kota w postaci dziewczyny, po czym miał ochotę ją zdeptać. No ale trzeba robić dobre wrażenie.
- Powiedzcie tylko gdzie mam się udać i trochę na jego temat, zabiję go i wrócę.
Kuro w końcu postanowił usiąść, po czym spojrzał na Zenka.
- Nie zapominaj też o swoim zadaniu głąbie, sztylet sam się nie przemaluje.
Tak nastała cisza, było słychać tylko wiaterek. Zenshi po raz pierwszy uśmiechnął się miło, tak to jest pierwszy raz w życiu. Tak bardzo miło się uśmiechną, spojrzał tylko na Kuro i.....
Wbijając jego główkę w ziemię, za pomocą swojej prawej nogi. Chłopak zaczął wycierać sobie buta o jego włoski.
- Kuro naprawdę chcesz zostać zmielony na kocią karmę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Wioska w centrum wyspy   

Powrót do góry Go down
 
Wioska w centrum wyspy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Wioska w centrum wyspy
» Nawiedzona wioska
» Centrum papirusu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Pomieszczenie Główne

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Specjalne :: Galuna-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie