IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ruiny Zakazanej Świątyni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Ruiny Zakazanej Świątyni   08.11.14 18:15

Dawniej stała tu monumentalna świątynia w kształcie piramidy, na której pewna starożytna sekta zbierała księżycowe krople do sobie tylko znanych celów. Jednak przez wieki popadała w ruinę lecz jej moc nie. Dlatego też była też miejscem, w którym kilkanaście lat temu próbowano wskrzesić Deliorę.
Teraz jednak jest w totalnej ruinie. Z dawnej świetności nie pozostał nawet ślad. Zresztą nie zostało prawie nic poza fundamentami i kilkunastoma głazami rozsianymi po najbliższej okolicy. Ogromne bloki rozsypując się wokół rozorały przy upadku ziemię i połamały drzewa tworząc dosyć smutny i tragiczny nastrój. Łatwo się jednak dzięki temu ukryć i przygotować zasadzkę.
A zniszczenie tego wielkiego zabytku przypisuje się magowi Fairy Tail i Neutralnej magini, którzy wspólnie wykonywali tu misję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   12.02.15 21:13

Przez całą drogę, była członkini Fairy Tail powtarzała sobie w myślach całą trasę do Zakazanej Świątyni. Teoretycznie nie była to jakaś skomplikowana podróż, jednak szatynka zaczęła się nieco obawiać tego, iż sknoci coś nawet tak prostego jak ta droga. Z drugiej strony, czy aby na pewno aż tak by się przejęła czymś takim? Hm... Niemniej, dziarskim krokiem szła prosto przed siebie, raz po raz odwracając się w stronę przyszywanego brata. W pewnym momencie wyciągnęła z kieszeni jeden z owoców, które zakosiła z poczęstunku i zaczęła je papusiać jak gdyby nigdy nic.
- Tak się zastanawiam... Co to takiego może być? To z księżycem... Absolutnie nic mi nie przychodzi do głowy odnośnie tego. A co jeśli w świątyni jednak nic nie będzie? - zgadneła, bowiem cała ta sprawa nie dawała jej spokoju. Dodatkowo miała dziwne wrażenie, iż rodzeństwo coś przeoczyło... Jednak czy aby na pewno? Może po prostu wyobraźnia płatała Zaji figle? Niewykluczone. Tak czy siak, Asakura zamyśliła się na moment, spoglądając na niebo. Następnie zaś skupiła się na tym, czy cokolwiek nieopodal słychać. O ile mieszkańcy byli wręcz niesamowitymi stworami, tak sama wyspa absolutnie nie dawała dobrego wrażenia. Nie podobało jej się tu... Ta cisza... Cały czas nie dawało jej to spokoju. Ostatecznie jednak głośno westchnęła, a gdy tylko zauważyła skrzyżowanie... chciała skręcić... w prawo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji
Gość





PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   12.02.15 23:15

Taharii wyszedł z namiotu wodza, kierując się w odpowiednim kierunku. Dobrze pamiętał drogę, jaką podpowiedział mu Szefo Bobo, dlatego miał zamiar prowadzić. W chwili, kiedy jego drogę zagrodziła Zaji chłopak już wiedział co się dzieje. Szatanka postanowiła poprowadzić ich w kierunku Zakazanej Świątyni... co nie oznaczało niczego właściwego. Na dobrą sprawę Taharii o wiele bardziej bał się miejsca, do którego wpadną przy pomocy "przewodnictwa" Zaji, aniżeli tego, co mogą znaleźć w tej przepięknej, wiekowej budowli, jaką było - prawdopodobnie - miejsce tutejszego kultu. Chłopak założył ręce za głowę pogwizdując wesoło. Powietrze wokół zdawało się stać w miejscu pomimo bryzy, która powinna nadal powiewać od strony wybrzeża. Jak to mówił Szefu - od czasu zmian z księżycem wokół nie działo się już absolutnie nic. Te dosyć straszne dla "normalnych" ludzi warunki nie sprawiały jednak, że Białowłosy czuł się nieswojo. Ani trochę! Członek Fairy Tail zachowywał się jak gdyby nigdy nic, zastanawiał się nad swoim zadaniem, raz po raz spoglądając na trasę jaką pokonują, żeby czasem jego siostrzyczka - zgodnie ze swoim perfekcyjnym systemem nawigacyjnym - nie poszła w całkowicie innym kierunku aniżeli powinna. Przedstawiciel Wróżek wyszczerzył kły, kiedy po raz kolejny wykonał unik przed gałęziami, które odstrzeliwując się po idącej przed nim siostrze porywały się na zamach na jego zdrowie. Wtem Zaji zaczęła rozmowę... na temat zadania! O dziwo oczywiście. Osiemnastolatek już myślał, że ta zapomniała po co tutaj przybyli, a pełny brzuch przysłonił jej zdrowy rozsądek. Wysłuchał słów Szatanki, a następnie zamyślił się na chwilkę.
- Szczerze... też nie mam pojęcia co może być nie tak. Jak już powtarzałem parę razy - tak ogromny obiekt nie może być manipulowany bez użycia dużej ilości energii, szczególnie, że oddziałuje na właściwie całą wioskę. A przynajmniej tak mi się wydaje. A co jeśli to nie to, i rzeczywiście nic tam nie znajdziemy? Będziemy szukać dalej, proste. Gdzieś tutaj musi znajdować się rozwiązanie problemu, nawet jeśli będziemy musieli przekopać pół wyspy. Fairy Tail musi pokazać, że nadal jest w pełni sił... oraz potrafi wykonywać ważne zadania!- Zarzucił Taharii kierując się za dziewczyną. W chwili, kiedy ta dotarła do rozdroża i zatrzymała się, Białowłosy splótł ręce na piersiach, zastanawiając się, kiedy Zaji pomyli drogi - teraz czy za chwilę. Po paru sekundach stało się... prawo! Dziewczyna poszła w prawo. Przedstawiciel Fairy Tail oczywiście nie zawiódł się na niej ani trochę, złapał ją za ubrania, następnie przeniósł ręce na ramiona i po ojcowsku przestawił w kierunku właściwej drogi.
- Zaji... tam... do drugie prawo...- Powiedział Białowłosy szczerząc kły w swoim standardowym uśmieszku. Tam... Do świątyni! Członek Wróżek był niesamowicie ciekawy przyszłości... i już teraz zaczął zwracać uwagę na jakieś mniejsze ruchy czy ważniejsze poszlaki mogące mówić coś na temat pobyty kogokolwiek w świątyni... a przynajmniej na tyle na ile mógł. Hej! To nadal tylko Taharii, który nigdy nie przywiązywał specjalnej uwagi do niesamowitego przygotowania.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   13.02.15 18:39

W czasie drogi nie działo się nic ciekawego. Ot, spokojna podróż przez dziewiczy las. Mogła by być nawet całkiem przyjemna gdyby nie ta przerażająca cisza. W samym środku lasu i to jeszcze nie tkniętego prawie wcale ręką człowieka, ani demona była ona wręcz ogłuszająca i dzwoniła w uszach. Rozmowa rodzeństwa chociaż spokojna, brzmiała w tych warunkach niczym uderzenia piorunów w trakcie burzy.
Droga po lewej nie wyróżniała się właściwie niczym od tej, którą szli do tej pory. No może tym, że tuż przy niej płynął spokojnie strumyk wydając radosne chlupnięcia przy każdym załomie. I chlupotał on dość głośno i często, bo dróżka powoli wznosiła się coraz bardziej i była z każdym metrem bardziej stroma.
Musiała być też bardzo długa, bo chociaż nie widać było żadnego skrętu, była wręcz prosta jak strzała to jej koniec ginął w mroku lasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   14.02.15 13:51

Podróż, jaką odbywała dwójka przyszywanego rodzeństwa była bardzo spokojna, nie odznaczała się właściwie żadnym zwrotem akcji... w sumie nic dziwnego, czyż nie? Wyspa Galuna od dawna nie nosiła na swojej powierzchni źródeł nieprzyjaznych mocy czy też przyczajonych w cieniu mrocznych magów... chyba. A przynajmniej na to wyglądało. Cisza, jaka rozlegała się wokół Tahariiego i Zaji zdawała się być niemal namacalna, jednak chłopak niespecjalnie przykładał do tego uwagę - było mu wszystko jedno. Uczucie strachu nie było dla niego czymś, co często go opanowywało - wręcz przeciwnie, członek Fairy Tail zwykle był niesamowicie odważny, a wszelkie sytuacje po prostu "brał na klatę", nawet jeśli były ponad jego siły. Podobno bez tego nigdy nie stanie się silniejszy, prawda? Spoglądnął na Zaji, tym razem prowadząc całą przeprawę samemu - dziewczyna oczywiście pierwsze co mogła zrobić to pomylić kierunki przy kolejnym rozdrożu... o ile takie będzie. Ba, nawet i bez niego mogłaby przypadkiem poprowadzić Białowłosego z powrotem do wioski - taki to to miało zmysł kierunku i rozpoznania w terenie. Taharii podrapał się po głowie, odsuwając od siebie kolejne partie namolnych gałęzi, które chłostały jego ciało skryte pod materiałem płaszcza. Westchnął cicho. Dźwięki strumienia sprawiały, że to miejsce chociaż na chwilę nabierało jako takich "normalnych" walorów. Przedstawiciel Wróżek odwrócił się w kierunku dziewczyny ze swoim zgryźliwym uśmieszkiem na ustach.
- Lepiej kiedy ja prowadzę. Myślę, że nawet na tej prostej drodze byłabyś skora do zgubienia się, ciapo.- Powiedział zaczepiając dziewczynę w najbardziej bezpośredni sposób, jaki tylko można było sobie wymarzyć.
Uwaga osiemnastolatka wzrosła w chwili, kiedy przebyli już część prostej jak w mordę strzelił drogi, która miała zaprowadzić ich do świątyni. Cicho podgwizdywał sobie swoje ulubione piosenki, przemierzając kolejne etapy mroczniejszych partii lasu... a przynajmniej tak się mu wydawało. Paskudne gałęzie i krzaczory tak bardzo charakterystyczne dla tego typu miejsc nie były niczym dziwnym, jednak brak jakichkolwiek zwierząt czy innych oznak życia zdawał się być iście niesamowity. Oczywiście nie umknęło to uwadze członka Fairy Tail. Ziewnął głośno, ponownie odwracając się do Zaji.
- Piękna, szukaj czegokolwiek mogącego przypominać świątynię. Nie wiem... Bożki. Kamienne bloki... cokolwiek! I przy okazji możesz postarać się zawołać jakiegoś zwierzaka, bo wydaje mi się, że nie ma ich tutaj... zbyt wiele. O ile jakiekolwiek są. Ciekaw jestem o co w tym wszystkim chodzi.- Rzucił białowłosy, kontynuując wędrówkę. Uważał, żeby nie zgubić drogi. W tym miejscu mogłoby to być kapkę nieprzyjemnym doświadczeniem, którego mimo wszystko postanowił uniknąć. Nudziło mu się. Przeraźliwie. Ale taki los podróżników, prawda? Miał nadzieję, że mimo wszystko na miejscu spotka coś, z czym będzie mógł się sprawdzić. Sam też oczywiście szukał jakichkolwiek śladów Zakazanego dla mieszkańców Galuny miejsca... zobaczymy co z tego wyniknie.
Powrót do góry Go down


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   15.02.15 3:42

- A-ale... Bo ja tylko... Tylko... Sprawdzałam... Czujność nooo... - mruknęła z łezką w oku, po czym spuściła głowę. Rozpacz jednak szybko zamieniła się w zwyczajnego focha. Szatynka bowiem spojrzała na swojego przyszywanego brata z wyrzutem i nadymała policzki, wydając przy tym ciche, acz całkiem dobrze słyszalne pfyfnięcie. Skrzyżowała przed sobą ręce i rozglądając się po bokach, szła niezbyt chętnie za białowłosym.
Droga zaś niesamowicie się dłużyła. Wydawać by się mogło, iż ścieżka nie miała końca. W pewnym momencie Zaji zaczęła zastanawiać się, czy aby na pewno nic jednak wcześniej nie poplątała razem z Taharim... No dobrze, tylko ona tutaj mogła coś zamącić, jednak członek Fairy Tail miał raczej wszystko pod kontrolą, jeśli chodziło o dobry kierunek. A przynajmniej taką miała nadzieję. Niemniej, Asakura powoli traciła cierpliwość. W życiu nigdy nie pomyślałaby, że tak długo zajmie im ta wędrówka. Wyspa w końcu wydawała się... No, nie największa, ot co. Była wróżka była stuprocentowo pewna, iż do Zakazanej Świątyni było tyle, co rzut beretem, ale jak się okazało... Przeliczyła się. Jak zwykle zresztą. Cóż jednak poradzić? No właśnie. Absolutnie nic.
- Dobrze, że chociaż pogoda dopisuje... - powiedziała, pocieszając tym jednym, acz sporym plusem... Unikając w międzyczasie gałęzi, które raz po raz były przechylane przez Tahariego i leciały one z pełną mocą na twarzyczkę Zaji. Już raz prawie dostała - dosłownie - z liścia, jednak niesamowity refleks dziewczyny...! Tak, był niesamowity i wręcz niezawodny. Przynajmniej na ten moment... Chyba... No, po prostu miała farta. Tak czy siak - o dziwo - wędrówki nie było widać końca, a głucha cisza... Dalej była głucha i cicha. Jedynie kroki i rozmowy przyszywanego rodzeństwa niosły się echem po dziczy, co nie tyle co zdenerwowało, a raczej jeszcze bardziej zaciekawiło szatynkę. Wtem ponownie usłyszała głos Wróżki. Spojrzała nieco podirytowana na białowłosego i oparła na biodrach ręce.
- No przecież cały czas obserwuję, szukam... Nasłuchuję! I absolutnie nic tu nie ma. A może jednak coś ci się pochrzaniło i poszliśmy w złą stronę? - zapytała z wrednym uśmieszkiem, podbiegając w międzyczasie do Tahy, po czym pociągnęła go za policzek.
- Nooo... To jak w końcu? Nie chcesz się przyznać, że źle poszliśmy, czy jak? - dodała tuż po chwili, jednak szczerze wątpiła, by tak było naprawdę. Dobrze wiedziała, że w takich chwilach białowłosy był bardzo uważny. Zaji bardziej chodziło o jakąkolwiek zaczepkę, coby się podroczyć i po chwili ogarnąć, ot co. Lada moment, jak było powiedziane, dziewczyna spoważniała nieco i ciamkając kolejnego zawiniętego z uczty owoca, rozejrzała się po całym terenie, po czym na sam koniec zerknęła na członka Fairy Tail.
- Co mam ci niby *ciam* zawołać, skoro nawet *omnomnom* nie wiem, co tu występują *mlask* za zwierzęta? - powiedziała z pełną gębą, uważając na to, by tym razem jedzenie nie uciekło jej z buzi, a następnie, gdy tylko przełknęła resztki szamy, zmrużyła oczy. Chwila moment i jeszcze raz rozejrzała się po okolicy, i zaczęła wsłuchiwać się w otoczenie jak jeszcze nigdy dotąd. Może jednak coś... Ktoś...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   16.02.15 2:15

Ciemny las, którym wędrował rodzeństwo zdawał się nie mieć końca. Maszerowali nim przez blisko godzinę rozmawiając co było źródłem jednego z dwóch dźwięków rozlegających się dookoła. No chba, że głos każdego z nich liczyć osobno, to wtedy wywoływali dwa z trzech hałasów. W każdym razie nie ważne jak na to patrzeć jedyne co było słychać poza nimi była woda płynąca w strumieniu obok ścieżki.
Maszerując tak dziarsko z nurtem potoku pokonywali kolejne metry coraz trudniejszej drogi. Droga nie była trudna, bo coś na niej leżało, była w kiepskim stanie albo pokręcona jak serpentyna. Problemem było to, że była ona coraz bardziej stroma. Na krótką metę nieodczuwalnie, ale nachylenie jej się zwiększało.
Tak jak było powiedziane droga trwała około godziny, gdy przed magami pojawiła się plama światła. Jak to zwykle bywa widzieli oni jedynie biel na końcu leśnej drogi. Dopieru po wyjściu z lasu dostrzgli gdzie się znaleźli, a i to nie od razu, bo przez kilka sekund byli oślepieni promieniami słonecznymi. Gdy już ich wzrok się dostosował spostrzegli, że są na skraju polany, a ścieżka którą szli prowadzi do jej środka.
Na środku zaś była... Nie opuszczona, zakazana świątynia, o której mówił Bobo, ale gigantyczna ściana. Przed ich oczami rozpościerał się blisko 20m skalna ściana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   16.02.15 14:07

Taharii kroczył dumnie przez mroczny las nie odczuwając ani krzty strachu. Czy to dumne, odważne serce młodzieńca, czy też jego głupota i niedocenianie nieznanego... kto to wie! Prawdopodobnie obie te rzeczy składowały się na zachowanie białowłosego, który dobrze się bawił, strzelając w kierunku Zaji coraz to kolejnymi gałęziami. Kiedy dziewczyna podeszła do niego, ciągnąc za policzek i wspominając przy tym o ewentualnym pomyleniu kierunku, Taharii tylko uśmiechnął się złośliwie, pokazał kiełki i położył obie ręce na ramionach dziewczyny - niczym ojciec, który tłumaczy coś swojemu dziecku.
- Ciamajdo, ja nie mam problemu ze stwierdzeniem, która ręka jest po lewej stronie...- Powiedział kończąc krótką wymianę zdań bardzo mocnym, jednak słusznym wypomnieniem. Nigdy nie obrażał się na siostrę z powodu jej uwag, sam często mówił pierdoły, które były mu wypominane z pełną surowością. Dosyć specyficzne zachowanie. Tak czy siak Taharii kontynuował podróż, unosząc ręce w górę. Ziewnął przeciągle, wpadając na jedną za gałęzi, która niebezpiecznie zawierciła się blisko jego oczu.
- Szlag. ZAJIIII! ZRÓB COŚ Z TYM!- Krzyknął nagle, zdenerwowany zachowaniem paskudnych, przeciwstawiających się u roślin. Dobrze wiedział, że nie powinien krzyczeć w lesie, jednak tutaj było mu to całkowicie obojętne... a przynajmniej tak to wyglądało. Oczywiście chłopak chciał uprzykrzyć życie siostrze, próbując - jak tylko mógł - sprawić, by ta wywinęła orła i wyrżnęła się na glebę z niesamowitą gracją... taka już jego natura.
- Nigdy nie sądziłem, że jakaś podróż będzie mnie aż tak nudzić, wiesz? To jest straszne! Nie mogli bliżej wybudować tej świątyni? Nie wiem... jakby była gdzieś przy wybrzeżu byłoby świetnie... bleh, drept drept, można oszaleć.- Rzucił osiemnastolatek w kierunku swojej siostry... kierując się ścieżką - tak jak Bóg przykazał. Po pewnym czasie rodzeństwo dotarło do polany, na której panowało nieznośne, ostre słońce. Złote oczy członka Fairy Tail zostały przysłonięte rękawem płaszcza, do momentu, kiedy stopniowo nie dostosował wzroku. Wstrząsnął głową, opadając dupą na zieloną trawę. Tutaj było niesamowicie przyjemnie! Rozciągnął się opierając rękami o ziemię.
- NARESZCIE! Cholera, wolałbym dać komuś po gębie, niż po raz kolejny przechodzić tą drogę, była straszna!- Stwierdził uśmiechnięty dosyć głośno, kierując wzrok w kierunku Zaji. Zmierzył jej postać ciepłym spojrzeniem, ukazując swój standardowy wyraz twarzy.- I... następnym razem JA wybieram zlecenie.- Dodał do poprzedniej wypowiedzi... chyba zapominając o tym, że to właśnie on był decyzyjnym w określeniu, na jaką misję oboje się wybiorą. Teraz nadszedł czas na tęgą rozkminę - co tutaj zrobić, gdzie świątynia, co dalej. Ale był jeden problem. Świątyni nie było. Może rzeczywiście była nieśmiała i znikała, kiedy ktoś na nią spojrzał? Kto to tam wie. Taharii mruknął cicho z wyraźnym zakłopotaniem.
- Zaji. Mamy problem. Chyba świątynia nam uciekła. A jak nie uciekła, wypadałoby wspiąć się na toto kamienne coś przed nami. Idź pierwsza, jak wejdziesz daj znać, czy coś tam jest, ok? A może... zawody we wspinaczce bez zabezpieczeń?!- Rozmyślał przedstawiciel wróżek, kiedy to wpadł na genialny pomysł. To było jasne! Trzeba było wspiąć się na górę! Proste! Podniósł dupę z ziemi, spoglądając w kierunku dziewczyny. Nie dał jej czasu na zamysł, Szatanka mogłaby to wykorzystać dla swojej korzyści, a na to białowłosy pozwolić nie mógł.
- Drugi usługuje pierwszemu przez dzień po wyprawie!- Zarzucił, wskakując na ścianę w miejscu, gdzie mógłby się chwycić. Jak starał się wchodzić? Tutaj nie ma co opisywać. Był uważny, jego wrodzona spostrzegawczość powinna pozwalać na stosunkowe szybkie zauważanie kolejnych luk, których mógłby się uchwycić... ogólnie Tahaś wykorzystywał wszystko co miał, kiedy tylko mógł - a co tam, nuż wygra jeden dzień służby siostry? Szybko szybko... kto wie, co może się zdarzyć. Chłopak chciał być na wszystko gotowy.
Powrót do góry Go down


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   16.02.15 23:26

Cała wędrówka była... Długa. I nudna. Długa... I nudna! Tak, dokładnie. Nic tylko podciąć sobie żyły liśćmi, które wisiały na nikczemnych gałęziach, non stop lecących prosto na twarzyczkę Zaji.
- Mógłbyś być trochę delikatniejszy... I nie krzycz na mnie! - odpowiedziała nieco już oburzona, po czym uniknęła kolejnego badyla. Powoli i ją zaczynała irytować dłużąca się podróż i niezbyt przyjaźnie nastawione rośliny. Nic tylko utrudniałyby wędrówkę... Dodatkowo, kompan Asakury również dawał się jej we znaki. Raz po raz irytował tą swoją chęcią do tego, by dziewczyna pokazała się od ciapensowatej strony, acz starała się jak tylko mogła, by po pierwsze nie wybuchnąć, a po drugie nie wywinąć jednak tego orzeła. Niemniej, sama też miała ochotę podpalić gałęzie, które przez cały czas pojawiały się po drodze, jednak resztki rozumu podpowiadały byłej Wróżce, że to nie byłby najlepszy pomysł. Sama też potaknęła na to, iż mogłoby się to źle skończyć, toteż pozostawało tylko uporać się z roślinami tak jak do tej pory to robili.
- Nigdy nie sądziłam, że zaczniesz tak narzekać... Ale zgodzę się z tobą! Można oszaleć. I to hardo - mruknęła, rozglądając się za światełkiem w tunelu, gdy nagle...
- TAK! JEST! Widzisz? WIDZISZ?! Jesteśmy! Mówiłam. Przez cały czas mówiłam, że dobrze idziemy, tak. Tak... A ty głupi nie chciałeś słuchać... Oj Tahaś, Tahaś... Co ty byś beze mnie zrobił, braciszku? - rzuciła szybko, patając na sam koniec przyszywanego brata po głowie. Potaknęła sobie jeszcze, skrzyżowała przed sobą ręce, po czym... Po czym łapki jej opadły...
- No chyba sobie żarty teraz stroisz... - powiedziała osiemnastolatka, ledwo powstrzymując się od - delikatnie mówiąc - wybuchu! Wybrał misje, a teraz wszystko na mnie... No co za... UGHHHHH! Skomentowała tylko krótko w myślach, zasłaniając swoje błękitne oczy rękawem bluzy, bowiem w momencie wyjścia poza las, słońce nieźle dało popalić. Kiedy zaś jej wzrok przyzwyczaił się do panującego na polanie ostrego światła, kopnęła lekko brata w plecy.
- Nnnnnnie lenimy się! - rzuciła szybko, wysłuchując następnie kolejnego "genialnego" planu białowłosego. Otworzyła na moment szerzej oczy, po czym przymrużyła je, chcąc zastanowić się nad propozycją członka Fairy Tail.
- W sumie... Czemu n-... EJ! - zaczęła, jednak nie dane było jej skończyć, gdyż Taharii pędem ruszył w stronę ściany. Bez najmniejszego już zastanowienia, Zaji również poleciała w tamtym kierunku. Wiedziała, że ta cholerna Wróżka była szybsza od niej, jednak nie silniejsza, co też dawało szatynce niemałe szanse na wygraną. Starała się uważnie chwytać luk, których z pewnością mało nie było, podciągając się, po czym szybko i pewnie łapać się kolejnych. Szybko, bo czas gonił! To był zakład który Zaji w końcu bardzo chciałaby wygrać, tak? Więc - jak było powiedziane - szyb~ciut~ko~.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   17.02.15 19:51

Entuzjazm białowłosego szybko zderzył się z rzeczywistością w postaci wyjątkowo równego klifu. Nawet sokoli wzrok chłopaka nie pozwalał mu odkryć wielu miejsc, w których mógłby zahaczyć się i podciągnąć. Zostawał dlatego znacznie z tyłu za swoją przyrodnią siostrą. Dla niej wspinaczka okazała się znacznie łatwiejsza, bo ściana wcale nie była jak się w pierwszym odruchu wydawało kamienna, ale z bardzo mocno zbitej ziemi. Dzięki temu mogła mocno wbijać w nią swoje paluszki samej tworząc sobie wyrwy i luki, które ułatwiały wspinaczkę. Gdyby nie to, że dziewczyna była świetną akrobatką zapewne już dawno spadła by w dół próbując wbić się w grunt.
Droga ku górze nawet dla niej nie była usłana różami. Spod jej palców co kilka metrów cienkim strumieniem wypływała woda. Płynąc po woli sprawiała, że grunt namakał i stawał się śliski. Jednocześnie możliwe było dla idącego dołem Taharii'ego dokonywanie podobnej sztuczki z wbijaniem się w ziemię.
Wreszcie po trudnych 20 minutach dwoje magów (przy czym to dziewczyna była szybsza) dotarło na skraj płaskowyżu, bo tym właśnie okazała się ściana. Zmęczeni i zasapani mogli napawać swe oczy widokiem zrujnowanej ale wciąż robiącej wrażenie piramidy schodkowej. Najbardziej przypominała konstrukcje Azteków czy Majów. Tego jednak magowie z Fiore nie mogli wiedzieć, nie te czasy nie to uniwersum.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   17.02.15 20:42

Jak się okazało, wspinaczka nie należała do najprostszych, acz do najtrudniejszych też nie. Szatynka musiała sama tworzyć sobie luki, których pewnie się chwytała i dzięki temu wspinała coraz to wyżej i wyżej. Niemniej, w późniejszych etapach wędrówki, Zaji napotkała problemy takie jak śliska powierzchnia od wody, która raz po raz ściekała cienkimi strumykami od wyrw. Uśmiechnęła się jednak pod nosem, stwierdzając, iż jej przyszywany brat miałby już przez to nieco trudniej. Tak więc czas leciał, dziewczyna była coraz bliżej celu, gdy nagle..! Dotarła na szczyt - jak się okazało - nie ściany, a skraju płaskowyżu.
- Ha! - stanęła dumnie z uniesionymi wysoko rękami, które następnie oparła o biodra, przybierając przy tym pozę jakiegoś super bohatera z komiksów. Wędrówka jednak dała jej się nieco we znaki, gdyż przez cały ten czas miała ciężki oddech, a serducho tak biło, jak chyba jeszcze nigdy. Gdyby tylko mogło, to pewnie wyrwałoby się z piersi nastolatki z wielkim plakatem, gdzie napisane by było, iż zaczyna strajk. Ale nie tym razem!
- No, wygląda na to, że wygrałam~ - dodała po chwili z szerokim uśmiechem coś, co i tak było już oczywiste, jednak dziewczyna musiała powiedzieć to głośno. No po prostu musiała. Powtórzyłaby to jeszcze z kilka razy, acz darowała sobie, bowiem była Wróżka zaczęła podziwiać widoki, które - musiała przyznać - były nie z tej ziemi. Jeszcze chwilę postała tak w ciszy, kiedy w końcu zwróciła się do białowłosego, nawet na moment nie tracąc swojego szerokiego uśmiechu z twarzy.
- Taha, dajesz! Szybciej! Widoki są świetne - rzuciła podekscytowana, siadając następnie na ściance, radośnie machając nogami. Leniwus bułus pospolitus tym razem spokojnie mógł cieszyć się wygraną i myślą o tym, iż po skończeniu misji, przyrodni brat Asakury będzie jej usługiwał przez jeden, calutki dzień. Niemniej, do czasu, aż białowłosy nie dotarł na szczyt, Zaji dalej podziwiała widoki oraz zrujnowaną, acz dalej robiącą wrażenie ruinę piramidy. Gwizdnęła cichutko pod nosem, a kiedy tylko Taharii do niej dołączył, ruszyła pędem w kierunku świątyni. Tuż przed nią jednak stanęła i zaczęła jej się dokładniej przyglądać.
- Toooo... To na pewno się nie zawali? - zapytała ciekawsko, podziwiając przy tym destrukcję Wróżek. Bo jak sądziła, była to ich robota. W końcu Fairy Tail słynęło głównie z demolek tego typu, czyż nie? Tak czy siak, Zaji ponownie skupiła się na dźwiękach, które mogłaby ewentualnie wyłapać, bo jeśli faktycznie ktoś coś tu broił, to powinien dalej tutaj być i narobić nieco hałasu. Nawet niewielkiego... Prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji
Gość





PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   17.02.15 20:54

Taharii nie nadążał za dziewczyną... z w sumie niewiadomego mu powodu. Widocznie miał słabszy dzień - przecież nie przyzna się, że przegrał, prawda? W głębi serca jednak cieszył się, że to skończyło się właśnie tak. Rywalizacja - czy przegrana, czy wygrana - jest rywalizacją, a to uwielbiał w każdym możliwym miejscu i czasie. Kiedy dotarł do dziewczyny spojrzał na nią morderczym spojrzeniem, by po chwili ponownie się uśmiechnąć. Klepnął ją w plecy, biorąc głęboki wdech.
- Racja, wygrałaś. Teraz będziesz musiała mi służyć przez jeden dzień, biedactwo...- Powiedział chłopak mając nadzieję, że Zaji całkowicie zapomni treści zakładu... była w końcu do tego zdolna, prawda? No kto jak kto, ale szatanka miała wiele całkiem ciekawych cech, które Taharii uwielbiał! Nie pokładał jednak wielkich nadziei w tym, co powiedział. Większość jego czasu zajęło stabilizowanie oddechu, odpowiednie dopasowanie go do zmęczenia i zapotrzebowania płuc. Był zmęczony, wspinaczka nie jest jakimś całkowicie lajtowym zajęciem. Mierzył wzrokiem świątynię, która znajdowała się przed jego oczami. Była... dziwna. Zbudowana z bloków, które - w całej konstrukcji - tworzyły niemałe schody. Na pytanie dotyczące zawalenia się konstrukcji Taharii wzruszył ramionami - nie wiedział, czy wcześniejsi członkowie Fairy Tail nie naruszyli fundamentów i ścian nośnych zbyt bardzo, jednak kto by się tym przejmował, ej! Najwyżej będą kopali w ścianach przy pomocy filiżanek i łyżeczek... jeśli jakieś znajdą.
- Nie mam pojęcia. Jedno jest pewne, będzie ciekawie.- Powiedział chłopak, uśmiechając się przeraźliwie. Uwielbiał tego typu rozrywki, zwykle dostarczały mu najwięcej przyjemności. A to, że mogło go przygnieść paręset ton nieprzyjemnych skał? Kto by na to patrzył! Powolnym krokiem udał się w koło świątyni, poszukując jakiegoś w miarę bezpiecznego wejścia.
- Zajiii... sprawdź z drugiej strony i krzycz jak coś, oke? Musimy się dostać do środka. Nareszcie się okaże, czy czasem nie jesteś demonem, może świątynia nie wpuści Cię do środka?- Zażartował białowłosy chłopak, drapiąc się po głowie z głupowatym wyrazem twarzy. No nie mógł sobie odpuścić jakiejkolwiek uwagi, którą mógłby posłać w stronę szatynki - sorry, taki już jest. Wyszczerzył kły, strzelając palcami u rąk. Pora na poszukiwania! Sprytne oczy przedstawiciela Wróżek pływały po konstrukcji ze skalnych bloków w poszukiwaniu - prawdopodobnie - dobrze oznaczonego wejścia... a jeśli takiego nie ma - czegokolwiek, co mogłoby je przypominać. W końcu ej, jakoś trzeba dostawać się do środka, prawda? Niesamowite było to, ile ta cała budowla miała lat... była aż nazbyt wiekowa, co Taharii oczywiście bardzo dobrze wiedział. Kiedy tylko znalazł odpowiednie miejsce nie omieszkał poinformować Zaji...
- EEEEJ. TO TUTAJ.- Krzyczał głośno, nie zwracając uwagi na nic innego. No cóż, nie był zbyt dyskretny... jeśli oczywiście to on był pierwszym, któremu udało się dostrzec tajemnicze wrota do tajemniczej świątyni na tajemniczej wyspie.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   18.02.15 18:54

Niebieskooka nie dawała wytchnienia przegranemu bratu. Wypoczęta i radosna po wygranym wyścigu ruszyła do podnóża świątyni. Zmęczony i dyszący jak parowóz Taharii idąc za nią zakłócał każdy dźwięk. Chociaż nie bardzo miał co zakłócać, bo nawet na tej wysokości nie dało się nic usłyszeć.
Dopiero gdy się rozdzielili usłyszała ona z dziwny szum wydobywający z wnętrza budowli. Z każdym krokiem, z którym oddalała się od brata przybierał on na sile. Wydawało się wręcz, że płynie tuż pod kamieniami i wyciągnięcie kilku z nich odkryje źródło dźwięku.
W tym samym czasie jej brat obchodząc świątynię zauważył, że na jednej ze ścian mniej więcej w połowie wysokości znajduje się znacznej wielkości, płaska przestrzeń, a piramida wznosi się w górę ponownie dopiero parę metrów dalej. Możliwe, że właśnie tam znajdowało się wejście do wnętrza budowli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   18.02.15 19:51

- Hej hej! Nie zmieniaj treści zakładu! Ja wiem, że czasem mogę się popisać pamięcią złotej rybki, ale nie tym razem. Drugi usługuje pierwszemu przez cały dzień po wyprawie. Nie było inaczej, więc będziesz robił wszystko, co będę chciała i koniec kropka, bez dyskusji - odpowiedziała z demonicznym uśmieszkiem i z przeraźliwie miłym tonem. No co jak co, ale szatynka nie da się tak oszukać, szczególnie, że uczciwie wygrała wyścig z bratem.
- A. Polecam ci jeszcze poćwiczyć nieco wspinaczkę~ - dopowiedziała po chwili, nawet na moment nie zmieniając wyrazu na swojej twarzy. Dopiero kiedy usłyszała wzmiankę o tym, czy jest ona demonem, czy nie, mina jej nieco zrzedła.
- To samo mogłabym powiedzieć o tobie... - rzuciła, po czym odwróciła się od białowłosego i pfyfnęła pod nosem. No co on se myśli no? Hmpf! Niemniej, Zaji odłożyła wszelkie spory z przyszywanym bratem na bok, by skupić się choć trochę na tym, co mogłaby ewentualnie usłyszeć z wnętrza Zakazanej Świątyni. Taharii dość skutecznie zagłuszał wszelkie możliwe dźwięki swoim ciężkim oddechem, jednak w momencie oddalenia się od niego, ta w końcu coś usłyszała. Szumy...? Chyba dobry początek. Przeszło jej przez myśl, podchodząc tym samym bliżej ruin. Hmm... Tu się wszystko kończy. Albo... może zaczyna? Zapytała sama siebie w myślach, nie zwracając uwagi na krzyki brata. Asakura bowiem zamiast od razu podbiec do białowłosego, czy chociaż odpowiedzieć mu, zaczęła łapać kamienie w ręce, by po chwili starać się o wyciągnięcie ich i odłożenie na bok. Oczywiście uważała na to, by przypadkiem nic się na nią nie zawaliło, bo w końcu wszystko było możliwe, czyż nie? Niemniej, bardzo zaintrygowały ją te dźwięki, jednak czy można było się jej dziwić? Nie licząc szumu strumyka, był to jeden z pierwszych odgłosów, które usłyszała odkąd wraz z bratem opuściła wioskę demonów. No no, pokaż kotku co masz w środku... Czy coś. Zarzuciła sobie w myślach, dalej starając się przekładać kamienie na bok. Z jej niemałą siłą nie powinna mieć z tym jakiś wielkich problemów, ale nigdy nie wiadomo na jakie kamulce trafi. Chociaż... Na upartego... Co to dla byłej Wróżki! W końcu mała nie miała najmniejszego zamiaru dać się jakimś minerałom, resztkom świątyni, czy czymś takim! Kiedy zaś tylko udało jej się przestawić skały i usłyszeć coś więcej, czy też raczej coś, co mogłoby być pomocne w "śledztwie", od razu poinformowała członka Fairy Tail o tym, ówcześnie podchodząc do niego, a przy okazji rozglądając za tym, co to też i on znalazł. Chyba, że ten poszedł zwiedzać... Bo i tak mogło być...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji
Gość





PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   19.02.15 22:04

Taharii odpuścił sobie odpowiadanie dziewczynie. Zaczął obchód świątyni z drugiej strony, chcąc ogarnąć, czy gdzieś tam może znajdować się wejście. Może niekiedy żartował z siostry troszkę mocniej niż powinien, jednak miał do niej pełne zaufanie - oddałby jej wszystko co ma, jeśli ta by tego potrzebowała. Co innego, że prawdopodobnie w tym wypadku chłopak zostałby z niczym, jednak dla siostry - co tam! Białowłosy założył ręce za głowę, wykonując kilka piruetów w miejscu. Rasowy tancerz. Następnie podreptał w drugim kierunku, dokładnie przyglądając się kamiennym stopniom i ścianom świątyni, do której musieli się dostać. Jakim sposobem? Najlepiej przez drzwi, pytanie tylko, czy będzie możliwość wejścia "od tak" do wewnątrz, czy trzeba będzie się niesamowicie natrudzić i napocić, zanim w ogóle zobaczy mrok ogarniający Zakazaną Świątynię. Członek Fairy Tail ziewnął przeciągle. Nudziło mu się - można to było zauważyć już na pierwszy rzut oka, jednak... no co poradzić, czyż nie? Zadanie to zadanie i wypadałoby je wykonać. Bystry wzrok chłopaka powoli omiatał całą bloczkową, o konstrukcji schodkowej konstrukcję, kierując się wzdłuż jej krawędzi... aż do chwili, kiedy nie zauważył możliwego wejścia. Po czym poznał? To bardzo proste. Miał jakieś pojęcie na temat tego, jak wyglądają budynki pod względem architektonicznym. Nie wiedział, czy rzeczywiście odnajdzie tam możliwość zagłębienia się w czeluści tajemniczej budowli na wyspie Galunie, jednak co szkodziło sprawdzić, no nie? Westchnął głośno wskakując na wyższe schodki budowli. Uśmiechnął się pod nosem. Serce przedstawiciela Wróżek zabiło szybciej, bowiem... no właśnie, mógł mieć okazję dostać się do wnętrza szybciej niż jego przyszywana siostra, co już byłoby jakimś "wyprzedzeniem jej" w tym całym niewielkim wyścigu, który z pewnością siedział także w jej głowie. Krok, krok, skok, skok... coraz to wyżej.
- Ciekawe co tam będzie... czy rzeczywiście w środku tej dziwnej budowli znajdziemy rozwiązanie... byłoby świetnie. Przy okazji można by z kimś powalczyć... o tak, dawno tego nie robiłem, można wręcz powiedzieć, że tęsknię za zniszczeniami.- Pomyślał Taharii, opisując to co w nim siedziało. Oj tak, z pewnością walka była czymś, za czym niesamowicie tęsknił. Uważał, że jest to jedna z niewielu najprawdziwszych form rzeczowej rozrywki i dążył do niej kiedy tylko mógł. Ciekawski Yakimo nie mógł powstrzymać się od podotykania ścian, złapania za parę kamieni, wyciągnięcia ich z miejsca, gdzie się znajdowały i odrzucenia dalej. Jeśli zobaczył wejście do świątyni... no cóż, kto spodziewałby się czegokolwiek innego aniżeli tego, co zrobił?
- ZAJIII! TU JEST WEJŚCIE! JA WCHODZĘ, ZNAJDZIESZ MNIE TAM PÓŹNIEJ!- Krzyczał donośnie, a następnie... po prostu dawał nura w ciemność, mając zamiar jakoś utrzymać się na nogach i nie zabić w mroku wnętrza świątyni. Jeśli oczywiście taki istniał. Jeśli zaś Taharii nie znajdzie wejścia, a tylko ścianę... tak, kopnięcie w nią podeszwą z całej siły będzie zdecydowanie najlepszym wyjściem. W końcu zniszczenie jest jedną z opcji w tym całym zamieszaniu, prawda? Zawsze działa! Nie ma nic lepszego niż dobra demolka. Warto wspomnieć, że członek Fairy Tail był coraz bardziej... jakby to ująć... czujny. Jednak ani przez chwilkę nie tracił dobrego humoru, ot co!
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   20.02.15 22:27

Dziewczyna nawet dysponując wyjątkową siłą miała problem z wyciągnięciem kamieni tworzących starą świątynię. Stworzona była z wielkich i ciężkich kamulców i już samo to sprawiało, że zadanie byłoby wyjątkowo ciężkie, a biorąc pod uwagę iż opierała się na nim prawie cała konstrukcja było to zadanie wręcz heroiczne. Mimo wszystko uparta dziewczyna dalej szarpała, ciągnęła, cudowała i wreszcie udało jej sprawić, że wysunął się o kawałek. Pod palcami poczuła znowu wilgoć, a ze szczeliny wypłynęło parę kropel wody. Im więcej wyciągnęła tym głośniejszy wydawał się szum dochodzący z wnętrza budowli, a kamień wysuwał się coraz łatwiej. Wydawało się wręcz jakby coś próbowało go wypchnąć od wewnątrz.
W tym samym czasie Taharii, który znalazł wejście do środka budowli zobaczył wyryte na ścianach dziwne napisy. Nie wyglądały jednak na stare. Były zdecydowanie jaśniejsze i wyraźniejsze. Ząb czasu nie zdołał się jeszcze na nich odcisnąć. Nim jednak zdołał im się przyjrzeć i spróbować je odczytać nacisnął na płytę podłogową, która delikatnie się obniżyła i wydała z siebie dźwięk. Coś w stylu klasycznego "klik" połączonego z jękiem potępionych. Zaraz potem przejście, którym dostał się do środka zastąpione została wielką, kamienną płytą, a cały korytarz rozświetlony został zieloną poświatą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   21.02.15 10:01

Taharii nie był zbytnio uważny, co bardzo pasowało do jego zwyczajowego zachowania. Nie patrzył pod nogi - jak wiadomo dumni ludzie powinni chodzić z głową w górze, no nie? Warto wiedzieć, co znajdowało się przed nim... a tam? Dziwne napisy. Jednak wcześniej napotkał niespodziewaną... pułapkę? Coś takiego - w każdym razie zamknął się wewnątrz światyni, która jednak zdawała się być przez kogoś "zamieszkana" - jeśli można tak to nazwać. Rozciągnął się i ziewnął przeciągle. Kamienna płyta zastępująca drzwi nie rokowała dobrze, jednak... no co poradzić, no nie? Skoro już się tutaj znalazł, nie miał zamiaru wychodzić. Uśmiechnął się delikatnie, pokazując kły, które w tym momencie były wyjątkowo uwydatnione.
- I co... Pierwszy.- Powiedział dumnie sam do siebie, mając na myśli swoją pozycję w wyścigu do wnętrza tajemniczej budowli. Teraz nie miał wyboru - nie pozostało mu nic innego jak iść przed siebie, uważać, żeby nie zwalić sobie na łeb stropu... przynajmniej do czasu... a następnie pozbyć się tego paskudztwa, które prawdopodobnie psuje wygodne życie demonom z Galuny. Najpierw jednak - w tym przyjemnym, zielonkawym świetle chłopak postanowił przeczytać napisy, które wcześniej zauważył. Członek Fairy Tail był niesamowicie wyszkolony pod względem języków, znał starożytne dialekty i potrafił je odczytywać, a co za tym szło - być może mógł poznać jakąś ciekawą wskazówkę, którą głosiły prawdopodobnie niedawno naniesione znaki? Mruknął cicho pod nosem, przypominając sobie, czy już kiedyś widział tego typu język, oraz czy potrafi go rozczytać. Tak czy owak kolejnym krokiem w popchnięciu misji naprzód było wyruszenie wgłąb tajemnego tunelu z zapamiętaniem chociaż części drogi powrotnej. Przedstawiciel Wróżek miał niesamowitą potrzebę krzyknięcia, czy ktoś tutaj jest, jednak nie sądził, że otrzymałby odpowiedź. Jeśli rzeczywiście ma do czynienia z jakimikolwiek mniej czy bardziej doświadczonymi przeciwnikami Ci nie podadzą swojej pozycji sami! Tylko debil by tak zrobił. No i sam Taharii też, ale to on, wyjątek nad wyjątki.
- Hej, można by tu zamieszkać, gdyby się tak uprzeć. Trochę samotnie, ale tacy też są, nie?- Powiedział do siebie białowłosy niespecjalnie kryjąc się ze swoim pobytem wewnątrz świątyni. Rozglądał się uważnie, starał się stawać bezpiecznie kroki oraz jako tako być uważnym. Kto wie, czy czasem coś nie będzie chciało go zgwałcić, no nie?! A tak na serio - po prostu wiedział, że może spotkać tutaj oponenta... oj tak. Na to czekał.
- Hej, ale jakby co nie bij z zaskoczenia, dobra? Tylko cioty tak robią.- Rzucił członek Fairy Tail gdzieś w eter, uśmiechając się niewinnie. No ale taka prawda, no nie? Wrodzona spostrzegawczość powinna jako tako pomóc mu w znalezieniu się wewnątrz ciemnych komnat, czy poszukiwaniu wskazówek... ale czy tak będzie? Ciężko stwierdzić.
Powrót do góry Go down


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   21.02.15 10:58

Pomimo, iż Zaji nie należała do grupki małych i słabych dziewczynek, kamulce, które chciała przestawić sprawiały jej niemałe problemy. No, co się dziwić. Jak sama po dłuższej chwili zdążyła zauważyć, były one podstawą świątyni... I to całkiem sporą. Niemniej, kiedy ta się już zaparła, że wyciągnie kawałek zakazanej już ruiny, to tak długo będzie z nim walczyła, dopóki cokolwiek się nie ruszy, chociażby odrobinę.
- Cholera, ciężkie to... ALE NIE DAM SIĘ JAKIMŚ KAMYCZKOM! - wykrzyczała, zapierając się jak nigdy dotąd, aż w końcu udało jej się wysunąć skałę. Odrobinę, jednak jak sama stwierdziła - był to dobry początek. N chwilę jednak przerwała swoje próby wysunięcia minerału, bowiem w pewnym momencie usłyszała, jak Taharii oznajmił jej, że znalazł wejście i idzie pierwszy, i... I... Nagle jak gdyby coś w niej pękło. Odłożyła na chwilę na bok pomysł z przesunięciem kamieni, by dobiec do brata, ale w momencie, kiedy była tuż za rogiem, przejście zamknęło się.
- K-kurcze... - mruknęła tylko złamana tym, że białowłosy wszedł jako pierwszy do świątyni, po czym "poważnie" zaczęła zastanawiać się, co dalej ma robić. Hmm, spróbować się przebić, zjeść coś, odpocząć, znaleźć inne wyjście, czy może pójść spać...Hym! W końcu jednak wyrzuciła wszystkie te pomysły z głowy, wracając do miejsca, skąd dochodziły dziwne szumy. Nie dawało jej to spokoju, a na dodatek miała dziwne wrażenie, że coś od wewnątrz także próbuje wysunąć spory kawałek kamienia. Nie dajmy się jednak zbytnio ponieść, bowiem skoro podczas wysunięcia skały szatynka poczuła wilgoć, a ze szczeliny zaczęła kapać woda, to to wszystko mogło być spowodowane jedynie przez niegodziwą H2O. Skąd jednak byłoby tam tyle wody? Aaaaa, cholera nooo! Nieco już zirytowana, ponownie chwyciła mocno i pewnie skałę, chcąc ją wysunąć i dowiedzieć się o co naprawdę chodziło. Ze wszystkich swoich sił bawiła się z kamyczkiem, siłowała się z nim, skakała po nim, czy Bóg wie co jeszcze. Po prostu cudowała jak jeszcze nigdy dotąd i już nie chodziło nawet o ciekawość, a o to, że przegrywała z jakąś starą Zakazaną Świątynią. W końcu, kto chciałby zostać znokautowanym przez kilka kamieni, prawda? Zdecydowanie nie była Wróżka, która dalej mogła co nieco z siebie wykrzesać! A przynajmniej tak sobie cały czas wmawiała, mając nadzieję, że coś jeszcze się ruszy.
- Nooo dajesz cholero, puszczaj! - rzuciła już nieźle - delikatnie mówiąc - wkurzona, po czym stwierdziła, że gdy tylko jej się uda, to - jeszcze nie wie jak, ale ćśś - przebuduje ją na swój własny zamek i dodatkowo zrobi fosę, o! W której będą pływały krokodyle! Czy coś...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   22.02.15 13:25

Napisy wewnątrz świątyni były bardzo dziwne i niezrozumiałe. Nie chodziło o to, że chłopak nie mógł ich odczytać, bo zrobił to bezproblemowo. Problemem było to iż nie układały się one w żadną sensowną całość, wyglądały na zbitek losowych słów. Chyba jednak tylko na losowe wyglądały, bo bardzo często powtarzały się w różnych wersjach słowa: cisza, dźwięk, księżyc i władza. W pewnym momencie wszystko zaczęło się powtarzać jak mantra, jak jakieś zaklęcie.
Mając sokole oko udało mu się po drodze w głąb korytarza dostrzec jeszcze dwie zapadki umieszczone w podłodze i uniknąć problemów. Na jego głośne komentarze i kpiny nie było jednak żadnego odzewu. Widocznie ewentualny przeciwnik był zbyt inteligentny by w tak trywialny sposób dać się wyprowadzić z równowagi i ujawnić swoją obecność.
Po chwili jednak do uszu chłopaka doszedł jakiś głos dobiegający z korytarza przed nim. Nie był to jednak odgłos kroków czy rozmów. Był to ryk. Ryk szybko płynącej dużej ilości wody. I ryk ten z każdą chwilą zbliżał się do maga, by nagle stracić na sile i w końcowym efekcie dotarła do niego zaledwie niewielka stróżka wody.
Wreszcie młodzieniec dotarł do rozstai. Korytarz, którym szedł dzielił się na 4. Jedna droga wiodła w dół, jedna z wlotem centralnie na maga była cała mokra i dalej wiodła prosto, jedna znajdowała się metr wyżej od pozostałych, a w jednej nie było nawet tej marnej zielonej poświaty, która towarzyszyła mu cały czas.

W tym samym czasie dziewczyna, która nie mogła dołączyć do swojego brata dalej demolowała zabytek architektoniczny. Każde jej szarpnięcie, skok i inne sztuczki powodowały milimetrowe poruszenie głazu, z pod którego coraz intensywniej wypływała woda. Wreszcie skacząc po kamieniu niczym kangurur udało jej się wypchnąć go na tyle, że nagle sam wystrzelił jak z procy, a z powstałego otworu wypłynął pod ogromnym ciśnieniem strumień wody. Niestety było to tak nagłe, że dziewczyna straciła równowagę i uderzyła plecami w kamienne bloki nabawiając się sporej ilości siniaków. Szczęście w nieszczęściu było takie, że gdyby próbowała go wyszarpać rękami strumień wody zepchnął by ją z klifu.
Gdy tylko woda przestała płynąć, a trwało to znaczną chwilę i dziewczyna pozbierała się po niefortunnym upadku mogła zobaczyć co skrywało się za ścianą. Było tam spore pomieszczenie przypominające elipsę. Na ziemi wciąż było jeszcze kilka kałuż, a w górze unosiła się lakryma. Wyryty był na niej symbol wiru i jak wir obracała się wokół własnej osi wypuszczając z wnętrza wodę. Jednak ciągnęła już chyba resztami sił, bo woda z jej wnętrza ledwo kapała.
Po dokładnym przyjrzeniu się wnętrzu można było dostrzec w głębi tunel, z którego wnętrza dobiegała zielona poświata, a ściany były wilgotne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   24.02.15 13:33

Dreptu dreptu. Tak chyba najłatwiej określić to, czym aktualnie zajmował się białowłosy, postawny chłopak, kroczący przez ciemne tunele w Zakazanej Świątyni na Galunie. Taharii - dzięki swojej wrodzonej spostrzegawczości - znajdował rzeczy i pułapki, które były mu totalnie nie na rękę... całe szczęście, czyż nie? Uśmiechnął się pod nosem w chwili, kiedy ominął drugą płytę naciskową. Pokazał kły, uderzając się lekko w pierś.
- Trzeba się bardziej postarać.- Rzucił wewnątrz siebie, kierując się w dalszą część wędrówki. Cały czas do myślenia dawały mu znaki, które odczytał jakiś czas temu na ścianie przy wejściu do Świątyni. Księżyc, cisza, dźwięk, władza. Cholera, osiemnastolatek nie miał pojęcia na czym to wszystko polega. Pierwsze słowo było dosyć jasnym znakiem, że to właśnie w świątyni powinno znajdować się rozwiązanie trapiącego Galunę problemu. Drugie słowo... do czego mogło się odnosić? Tego jeszcze przedstawiciel wróżek nie wiedział, ale - być może - przyjdzie mu się dowiedzieć w przyszłości. Jeśli o to, żeby zachował ciszę... he... są polecenia, których nie da się dotrzymać! Dźwięk - może kolejna wskazówka dotycząca tego, co powinno naprowadzić go na odpowiedni trop? Tego także nie był w stanie potwierdzić. Władza - tutaj wiadomo o co chodzi. Wszystko to powinno zapewnić możliwość przejęcia w swoje posiadanie wyspy... albo księżyca... albo całego świata! Kto to tam wie. Taharii ziewnął przeciągle i głośno, kiedy nagle usłyszał dziwny dźwięk... strumień. Woda. Rzeka. Co to mogło być? Odgłos narastał, a lekkomyślny mag Fairy Tail oczywiście ruszył w jego kierunku. Biegł. Z uśmiechem na ustach.
- Wyłaź! Chodź do mnie! No daaawaj no!- Krzyknął głośno, pokonując kolejne metry, kiedy nagle odgłos płynącej wody zniknął, a pod nogami osiemnastolatka pojawiła się niewielka stróżka, mogąca być jedynie pozostałością po uwolnieniu sporej ilości życiodajnego płynu. Przedstawiciel Wrózek westchnął głośno drapiąc się po głowie. Wyglądało na to, że dzisiaj w surfera się nie pobawi. Ruszył śladem, który nakreśliła woda będąc nadal całkowicie wyczulonym na ewentualne niebezpieczeństwa czy pułapki. Bystry wzrok nie zawsze dawał sobie radę, jednak nie mógł polegać na niczym innym... albo inaczej, mógł, jednak to była jego największa zaleta.
- Zaaaaji! Byłem pierwszy! Jesteś tutaaaaj?!- Krzyknął głośno białowłosy, nie zdając sobie sprawy z tego, że może - na przykład - zawalić świątynię, czy ściągnąć na siebie wrogów... ale z drugiej strony jeśli ktoś tutaj jest - już i tak wie o jego pozycji i tym, że znajduje się wewnątrz budowli. Więc finalnie Taharii nie unikał specjalnie pokazywania siebie, nawet, jeśli było to głupotą z jego strony. Miał cichą nadzieję, że siostra już weszła do wnętrza Zakazanej Świątyni. We dwójkę zawsze raźniej, no nie? Szczególnie, że ten ognisty, zakuty łeb dobrze radzi sobie z ewentualną ciemnością. W końcu Zaji posługiwała się magią ognia, no nie? Tak czy siak osiemnastolatek musiał sobie dać radę samemu. Na to też starał się być gotowy. Gdy dotarł do rozdroża westchnął głośno, a ręce... opadły. Dosłownie.
- Niee, teraz każecie mi wybierać, w którą stronę mam iść? Przecież to takie banalne, no bez jaj! I pewnie na końcu jednego będzie czekała pułapka w postaci ślepej uliczki, tak? No niee, zero kreatywności! Księżyc zmieniają, a o porządną rozrywkę trudno zadbać, tak?! Ignoraaanci! GDZIE WASZE POCZUCIE HUMORU, CO?!- Rzucił członek Fairy Tail dając jasno do zrozumienia, co nie podobało mu się w myśleniu potencjalnych oponentów. Cóż... jedno było pewne - jeszcze parę chwil z tak zachowującym się magiem, a ci z pewnością zaatakowaliby go z samej chęci zyskania chwili świętego spokoju, nierozdzieranej przeraźliwym zrzędzeniem i krzykami nadpobudliwego przedstawiciela najbardziej destruktywnej Gildii kontynentu. Tak czy siak ze wzmożoną ostrożnością i uwagą chłopak postanowił wybrać ścieżkę, która cechowała się całkowitą ciemnością i brakiem jakiegokolwiek światła, które do tej pory - marne bo marne - ale towarzyszyło mu całą podróż.
- ZAJIII! JAKBY CO JA IDĘ TYM CIEMNYYYYM! PRZYJDŹ TEŻ!- Krzyknął zdrowo białowłosy ustawiając z jakichkolwiek kamieni... czegokolwiek! Strzałkę w stronę, w którą się udał, a następnie wziął parę wykruszonych skał ze sobą. Miał zamiar "rzucać" je przed siebie, chcąc rozpoznać drogę. Kierowanie się słuchem, ot co. W ciemnym pomieszczeniu jego wzrok - nawet po przyzwyczajeniu oczu do takiego stanu rzeczy - na niewiele się zda, dlatego teraz główną rolę przyjmowały uszy i wcześniej wspomniany zmysł. No to w drogę! Członek Fairy Tail starał się - już teraz - zachować jak największe skupienie, mimo, że prawdopodobnie nie było tego po nim widać. Był gotów do walki i użycia magii w celu ewentualnego uniku bądź ratowaniu swojej dupy przed niebezpieczeństwem.
Powrót do góry Go down


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   24.02.15 21:51

Po wielu szarpnięciach, skokach i innych cudowaniach, Zaji w końcu udało się wypchnąć skałę. Oczywiście z niemałą pomocą wody, która coraz intensywniej zaczęła wylewać się na świat zewnętrzny, co spowodowało, iż w pewnym momencie kamień wystrzelił jak z armaty. Dziewczyna tracąc równowagę, uderzyła plecami w kamienne bloki, przez co była cała w siniakach. Fantazyjnie fioletowo-granatowe ślady z pewnością utrzymają się przez kilka najbliższych dni i nie raz, nie dwa dadzą o sobie znać, jednak nie to było obecnie ważne, a to, że udało jej się! Udało jej się wygrać z upartym kamieniem, który przy okazji ją pobił, ale cichutko. W końcu nikt oprócz niej nie widział tego wypadku... A przynajmniej tak się zapowiadało... Niemniej, szatynka szybko pozbierała się do kupy, wstała, otrzepała się z kurzu, a w międzyczasie cała zebrana w świątyni woda zdążyła się ulotnić na zewnątrz. Zaciekawiona zajrzała do środka, by zorientować się, co takiego ją tu naprowadziło i - jak się okazało - była to lakryma. - Lakryma wiru...? - szepnęła do siebie, rozpoznając po symbolu materiał, który z pewnością nie mógł znaleźć się tutaj bez niczyjej pomocy. - Jednak ledwo żywa - dodała dosłownie moment później dość oczywisty fakt, zważywszy na to, iż woda z lakrymy kapała... Niezbyt intensywnie. Niemniej, wchodząc do środka świątyni zaczęła rozglądać się dokładnie, a po krótkiej chwili, dostrzegła w głębi dziwną, zieloną poświatę. Podchodząc zaś bliżej, zorientowała się, iż przed nią znajdował się tunel. Cóż dalej? Chyba oczywistym był fakt, że Asakura ruszy właśnie tą drogą, czyż nie? No więc właśnie. Dziewczyna szybko popędziła przed siebie, starając się przy okazji wypatrywać czegoś, czy też nawet kogoś i oczywiście nasłuchując. Przed tym jednak, za pomocą swojej magii stworzyła jedną ognistą kulę, którą miała zamiar wykorzystać jako pochodnię, oraz zaproszenie. Kto wie, może w końcu trafi na kogoś? Z pewnością nie miałaby nic przeciwko, bowiem Zaji była niesamowicie niecierpliwą osóbką, która chciałaby już skopać komuś dupsko, naprawić księżyc i mieć wszystko za sobą.
- NOOOOOO, DAWAJCIE! - wykrzyknęła w końcu, nieco zdenerwowana, dalej rozglądając się po korytarzu i uważnie nasłuchując. - A może specjalne zaproszenie, co?! - dodała po chwili, będąc w każdej chwili gotową na wykonanie ewentualnego uniku, ale także i do kontrataku. W ręku w końcu miała ognistą kulę, czyż nie? Tak więc, gdyby coś się wydarzyło, była Wróżka miała zamiar rzucić pocisk w stronę z której mógłby nadejść atak na jej osobę.
- Dajecie, bo wieje niesamowitą nudą... - dodała jeszcze na sam koniec, głośno wzdychając.

-200MM
3900
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   26.02.15 21:36

Gdyby Taharii był obserwowany przez kogoś z boku zapewne został uznany przez wariata. W końcu normalna osoba nie ma takich przeskoków w charakterze. W jednej chwili drze japę, biegnąc ku kłopotom chcąc je wziąć na klatę, by w kolejnej gdy nastaje spokój skradać się w skupieniu jak myszka.
Ciemność, która go otaczała była niemalże nieprzenikniona, a tunel nie był już tak gładki i prosty jak poprzedni. Wydawało się, że został wydrążony w skale, a nie był częścią piramidy. Właśnie z powodu tych nierówności chłopak wiele razy się potknął za każdym prawie razem się przewracając. Jednak powolny, ostrożny krok za każdym ratował go od upadku i przyprawienia twarzy o kolejne blizny.
Ta nadmierna ostrożność miała także kolejną zaletę, bo posługiwanie się słuchem chociaż było dobrym pomysłem to nie doskonałym. Może gdyby miał tak wyśmienity słuch jak siostra byłby w stanie zdziałać znacznie więcej. W każdym razie dzięki nadmiernej uwadze udało mu się nie wpaść do sporej rozpadliny, która nagle przecięła mu drogę. Jedynie nagłe wyrównanie się gruntu i ścian, a także ciemniejsza plama, którą był mrok bijący z dziury zapobiegły tragedii. Miała prawie 4 metry szerokości, a jej dna praktycznie nie było widać. Tak samo jak jakiegokolwiek mostu, kładki czy innego sposobu jej pokonania. Jeżeli była jakaś droga, to była doskonale ukryta.

W tym samym czasie Zaji, która także weszła do jaskini i rozglądała po wnętrzu usłyszała niewyraźny dźwięk. Nawet doskonały słuch młodej kobiety nie pozwolił jej wyodrębnić poszczególnych słów, o ogólnym sensie już w ogóle nie mogło być mowy. W każdym razie można było odnieść wrażenie, że głos należy do jej przyrodniego brata.
Idąc tunelem dzięki swojemu światełku widziała podobne dziwne symbole co jej brat oraz dziwne malowidła na samym dole ściany tuż przy podłożu. Nie były one wyraźne, bo wyglądały na znacznie starsze, a ponadto były rozmyte przez wodę. Pokazywały jednak ludzi z wzniesionymi rękoma. Nic więcej widocznego nie było.
Spacer tunelem nie zajął jej wiele czasu, ale i tak był dostatecznie długi by przemoczyła buty w kałużach, które zajmowały całą powierzchnię korytarza. Na końcu tunelu trafiła na jaskinię z kilkoma możliwymi drogami do wyboru. Zaledwie jedna znajdowała się na przeciwległej ścianie, a 3 kolejne na tej samej, w której wybita była jej droga. Jedna z nich prowadziła w niesamowitą ciemność, druga znajdowała się kilka metrów ponad głową maginii, a ostatnia prowadziła w dół. I właśnie na drogę w dół wskazywała ułożona z kamieni strzałka.

Zaji masz 4100MM, bo Ci się zregenerowała. Jeżeli nie walczysz to regeneruje się 500MM na post i zaklęcia kosztujące mniej niż właśnie 500MM nie trzeba wypisywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   03.03.15 18:25

A, takie buty! Kyky!

Przechadzając się przez korytarz, dziewczyna zauważyła na ścianach całkiem świeże, dziwne znaki... Których absolutnie nie potrafiła rozczytać. To właśnie zawsze była działka Tahariego, którego... Akurat też tu nie było. Cóż więc była Wróżka mogła począć? Absolutnie nic. Wzruszyła jedynie ramionami, spojrzała na jeszcze jedno malowidło, przedstawiające ludzi z uniesionymi rękoma, po czym ruszyła dalej, ot co.
- Zaczyna mnie to już poważnie nudzić... No ile jeszcze można?! DAWAJCIE LUDZIE NO - rzuciła w pewnym momencie pod nosem, a po krótkiej chwili była stuprocentowo pewna, że słyszała krzyki Tahariego. Nie mogła jednak wyłapać poszczególnych słów, nie wiedziała o co chodzi, toteż znacznie przyśpieszyła kroku. Wtem wyszła z tunelu i znalazła się w jaskini, która oferowała kilka następnych przejść. Zaji absolutnie nie wiedziała w którą stronę powinna się udać, by znaleźć w końcu coś ciekawego, wartego uwagi. Zdecydowała się jednak wybrać drogę wyliczanką. Już układała sobie w głowie jakąś rymowankę, gdy nagle zauważyła strzałkę. Podeszła do tunelu, który ów drogowskaz pokazywał i poważnie zastanowiła się nad tym, czy aby na pewno powinna się tam udać.
- No... A co jeśli to pułapka? Albo..! Co jeśli tam niczego nie będzie?! A później trzeba będzie się wracać...?! Maaaatuluuu, nie chce... - mruknęła szybko, niezbyt przekonana tym tunelem, po czym zaczęła dokładniej przyglądać się kolejnym przejściom. Niestety... I one nie dawały najlepszego wrażenia.
- TAHA! Gdzie ty do cholery jesteś?! MAM NADZIEJĘ, ŻE TO TWOJA STRZAŁKA! - wykrzyknęła w końcu, po dłuższej chwili, decydując się na drogę ze znakiem kierującym do najciemniejszego tunelu, po czym... Ruszyła! Drogę oczywiście oświetlała sobie swoim płomieniem, by móc rozejrzeć się za... W sumie czymkolwiek i być ewentualnie gotową do uniku, bądź ataku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji
Gość





PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   05.03.15 19:14

Taharii dreptał w dół, nieubłagalnie zbliżając się w kierunku głębszej części Zakazanej Świątyni. Czy było mu to na rękę? Raczej nie. Nie posiadał źródła światła, niestety... jakoś o nim nie pomyślał. No ale co poradzić - taka jego piękna natura. Członek Fairy Tail kierował się przed siebie macając ściany, słuchając, starając się jakoś dostosować do warunków panujących wokół niego. Wszystko szło prawie idealnie do momentu, w którym chłopak znalazł się nad rozpadliną przecinającą mu drogę.
- NO NIE WIERZĘ. TUTAJ?!- Krzyknął sam do siebie opuszczając ręce w klasycznym geście bezradności. Jednak... wcale nie był tak bezradny. Taharii uśmiechnął się szeroko, strzelając palcami u dłoni. Następnie rozciągnął się teatralnie na tyle, na ile pozwalał mu panujący wokół mrok. Pora wykorzystać jego magię, czyż nie? Cztery metry nie były wielką przeszkodą, a przynajmniej nie dla kogoś takiego jak przedstawiciel Wróżek, który doskonale nadawał się do szybkiego i zręcznego pokonywania pewnych dystansów - nawet przy pomocy magii. Białowłosy zmrużył oczy ukazując kły.
- No to do dzieła.- Powiedział sam do siebie rozpoczynając magiczny manewr, którego chciał się podjąć. Taharii bowiem postanowił wykorzystać swoją umiejętność kontroli błyskawic tylko po to, żeby... zamienić się w jedną z nich, a następnie przelecieć na drugi brzeg szerokiej rozpadliny. Światło powstałe w skutku użycia czaru powinno pozwolić na w miarę normalną kontrolę toru lotu oraz znalezienie się w odpowiednim miejscu. Czy chłopakowi się udało? To się zobaczy!
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   08.03.15 18:22

Dziewczyna weszła do tunelu przyświecając sobie kulą ognia. Dzięki temu widziała dokładnie znajdującą się przed nią drogę i wszystko w okolicy. Pozwoliło jej to na znacznie szybszą i bezkolizyjną podróż tunelem. Mogła się też dokładnie wszystkiemu przyjrzeć i zauważyć iż ten korytarz zdecydowanie różni się od tego, którym podróżowała dotychczas. Nie był już częścią kompleksu świątynnego, a wyglądał na naturalny tunel skalny. Idąc tak dostrzegła nagle w głębi jasną poświatę, a do jej czułych uszu doleciał dźwięk podobny to śpiewu siewek. Jakiś czas później dotarła do sporej (4 metrowej) szczeliny w podłożu.

W czasie gdy brunetka dopiero przemierzała mroczny korytarz Taharii przy użyciu magii przebył zagradzającą mu drogę rozpadlinę bez najmniejszych problemów. Idąc dalej dotarł do sporej jaskini, która w wielu miejscach poprzecinana była mniejszymi, bądź większymi szczelinami. Z sufitu zwisały zaś stalaktyty wszelkiego rozmiaru. Ściany zaś były wyrównane i gładziutkie jakby ktoś długo nad nimi pracował. Zwłaszcza, że wszystkie przyozdobione były wspaniałymi obrazami przedstawiającymi sceny batalistyczne.
Na środku jaskini był wielki kamienny filar na szczycie którego siedział szczupły białowłosy mężczyzna. Ubrany był w zwykłe spodnie, pasiasty T-shirt i jasno niebieską koszulę. Wzrok przyciągał przede wszystkim złoty naszyjnik w kształcie okręgu z piramidą z okiem wewnątrz, zwisało z niego jeszcze pięć małych ostrzy.
Chłopak miał wyjątkowo nieprzyjemny, zły wyraz twarzy.
- Mówiłem, że te wszystkie głupie pułapki nic nie zdziałają. Najlepsze są proste zasadzki. - wykrzyknął i zaśmiał się wrednie, a potem w stronę maga Fairy Tail wyleciał prostopadle z centralnego filaru kamienny słup.

Wygląd chłopaka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   

Powrót do góry Go down
 
Ruiny Zakazanej Świątyni
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Ruiny Zakazanej Świątyni
» Ochrona świątyni
» Ruiny miasta Ilion
» Ruiny Magazynu
» Ruiny Eisenwald

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Specjalne :: Galuna-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie