IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 [T] Trybuny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: [T] Trybuny   28.11.15 15:36

Cytat :
W tym temacie może pisać każdy gracz, nawet ten, kto nie zapisał się na event. Temat ten służy za swoiste trybuny. Obowiązuje bilokacja - można pisać zarówno tutaj, jak i na głównej fabule. W obrębie tematów nie wolno wszczynać bójek.
W temacie nie mogą pisać osoby, które biorą na ten czas udział w walkach oraz konkurencjach. Wszelkie rozmowy w temacie są bieżące, równoległe do walk. Wszelkie przypadki pisania postów na "trybunach" jako uczestnik Igrzysk na Domus Flau będą karane usuwaniem takowych. Jedynym przypadkiem pozwalającym na pisanie w tematach "trybun" jest zostanie wyeliminowanym z eventu poprzez przegraną w walce, dość ciężkimi urazami nabytymi w czasie walk, eliminującymi z dalszej rozgrywki (jednak w tej kwestii polecamy udać się do lekarza).


Areny Domus Flau, czyli naszego eventowego pola bitwy, stanowią zdecydowaną większość zajmowanego przez widzów miejsca. Mnóstwo siedzeń po niemal całym okręgu (niemal całą, gdyż znajdują się jeszcze miejsca na trybuny gildyjne i miejsca dla komentatorów), rozłożone w wielopoziomowych rzędach ławek. Same trybuny mają trzy poziomy: najniższy zaraz nad areną, oddzielony półmetrowym murkiem, wyższy, a także ten najwyższy, którego długość zmniejszają również kamienne postacie. Dostać się na poszczególne piętra można poprzez schody umieszczone na najniższym, a na same trybuny - oczywiście głównym wejściem. Dodatkowo widoczność na całą akcję poprawiają ekrany lakrymowizji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Tytuł : Portret Neutralnych Magów
Liczba postów : 96
Dołączył/a : 08/12/2015
Skąd : Miasto Hargeon

PisanieTemat: Re: [T] Trybuny   11.12.15 13:19

Przemierzając ulice miasta, Kaairo widział tłumy ludzi. Początkowo wziął to za jakiś  bazar, jednak tłum szedł podekscytowany w jednym kierunku. Do wielkiego koloseum. Chłopak przystanął, blokując trasę dla sznurka ludzi, i przyglądał się uważnie arenie. Była cała udekorowana, świecąca, i dobiegały od niej okrzyki radości i zniecierpliwienia.
- Czyżby jakieś święto? - pomyślał. Zerknął na tłum i wyłapał przypadkową kobietę. Oczywiście, nie przypadkową, tylko ładną.
- Przepraszam... Co to za święto? Co się dzieje?
Zapytał, zerkając na jej biust, jakby zupełnie go nie obchodziło zadane właśnie pytanie, tylko ona. Dziewczyna zerknęła na niego nieufnie, zwłaszcza widząc kierunek, w którym zmierzał jego wzrok. Odwróciła się do niego bokiem, założyła ręce na piersi, i odpowiedziała.
- Wielkie Igrzyska Magiczne. Odnawiają je, i dziś następuje pierwszy raz od wielu lat. Magowie będą konkurować między sobą o tytuł najsilniejszej gildii magicznej.
- Gildie magiczne...?

Kaairo słyszał coś o nich. To było jakieś zrzeszenie ludzi używających magii, tak jak on. Czasem grupami chodzili do jego miasta, by stamtąd wyruszyć drogą morską na jakieś misje czy coś. Zerknął jeszcze raz w kierunku areny i mruknął do siebie.
- Igrzyska co...? To może być zabawne.
-Dzię...

Zerkając znowu w kierunku kobiety, chciał jej podziękować, ale jej już nie było. Jak zawsze, zniknęła tak szybko, jak się dało. Młodzieniec westchnął, i cyknął. Znowu coś poszło nie tak. Wzruszył ramionami, i ruszył na arenę. Po drodze ujrzał jakiś stragan. Sprzedawca oferował różne maskotki. Kiedy Kaairo zobaczył jakiegoś śmiesznego karzełka z czerwonymi włosami i kwadratową twarzą, naraz poczuł do niego sympatię. Wyglądał tak komicznie, z taką twarza, i tą wyjątkowo męską pozą! Kupił zabawkę. Miała nawet jakiś sznurek. Kiedy go pociągnął, zabawka przytłumienie krzyknęła "Meeeen".
- Hahahaha genialne!
Ruszył do wejście na arenę, chowając pluszaka do torby. W końcu dotarł, po kilkunastu dobrych minutach, na trybuny. Cały obiekt był wielki, naprawdę wielki. To chyba największa rzecz, jaką Kaairo widział w życiu. Ludzi też była cała masa. I wciąż ich przybywało. Taka ilść ludzi lekko przytłaczała chłopaka, który czuł się bardzo nieswojo. Poszukał jakiegoś wolnego miejsca w górnych rzędach, gdzie dobrze było widać lakrymy, i zajął je. Chłonął wzrokiem każdy milimetr tego wydarzenia. Wszystko to było... niesamowite. A później dopiero rozpoczęło się najbardziej niezwykłe widowisko. Nigdy nawet nie marzył o czymś takim. Spikerzy wywoływali kolejne gildie, a one wychodziły, i czyniły cuda, o których Kaairo nawet nie śnił. Pierwsza zrobiła GIGANTYCZNY grill, i deszcz mięsa! Chłopakowi brakło słów. Wychwytywał spadające mięso, i jadł. A było tak pyszne, jak nic innego. Ledwie skończył się wielki grill, a już kolejna drużyna została wezwana. Oni postawili na niesamowity pokaz różnych... no właśnie, co to było? Demony? Duchy? Coś takiego krzyknęły jakieś dziewczyny. Do tego niesamowita oprawa muzyczna... I na końcu, głośny, potężny ryk. Wow. I choć chłopak nie odetchnął po poprzedniej grupie, już kolejna była wzywana! Fairy Tail... Coś kojarzył tę nazwę. Oni chyba najczęściej pojawiali się w jego mieście. Oni zaczęli stonowanie. Opowiadali o jakiejś tragedii? Ciekawe o co chodziło? Co prawda co jakiś czas Kaairo słyszał jakieś plotki o jakiejś masakrze, ale szczerze powiedziawszy nie był nimi zainteresowany. Może to o to chodzi? A potem wszystkie wróżki poleciały. (:O) Pokaz lotniczy był świetny, wycieli też logo swoje. Wow. Potem ich liderka powiedziała kilka słów, i chyba coś miała przekazać widowni? Kiedy jeden z wróżek przelatywał nad nim, liderka rzuciła coś w niego, a on to złapał, i upuścił. Kaairo podświadomie to chwycił, i obejrzał. To była chyba jakaś metalowa kulka. Najwyraźniej miała logo Fairy Tail i podpisy ich członków? Fajne! Schował sobie to do torby, zadowolony z podarku. Z zasłony dymnej zaś, wyłoniła się kolejna gildia. Oni za to pokazywali swoje umiejętności magiczne, które były unikalne. Dodali do tego też pokaz akrobatyczny. Każdy mag był niesamowicie zwinny! Jak tylko zeszli z areny, już kolejna gildia była wzywana. Sabertooth. Najpierw przedstawienie magów, a później niszczenie lodowych tworów. I kolejne wielkie potwory! I wszystko to zostało poszatkowane! Tłum entuzjastycznie skandował nazwę gildii, a jej członkowie dumni z siebie opuszczali arenę. I tu kolejne zaskoczenie! Gildia nie wyszła tunelem... Przylecieli statkiem powietrznym! Pięknym wielki statkiem powietrznym! A do tego fajerwerki i wybuchy! Łał! Drużyna zeskoczyła na filary, i nastąpił wybuch! Deszcz świetlistych kawałków spadł w ręce widowni. Kaairo pochwycił jeden, który mienił się chyba wszystkimi odmianami kolorów. Piękny! Do tego posągi jakiś magów, i schody i... koniec. Magowie ustawili się w szeregu. Chłopak już miał zacząć klaskać, kiedy nagle rozległo się nieziemskie MEEEEEEEEEEEEEEN. Chłopak rozpoznał te słowo. Takie same ma jego maskotka! Wyciągnął ją z plecaka, i pociągnął za sznurek. Naraz rozległo się przytłumione meeeen. A więc ten gostek, to mag z tej gildii! Wow! Wszystkie gildie były cudowne. Chłopak nie mógł się przemóc, żeby komuś kibicować. On kibicował wszystkim! Miał nadzieję, że dalsze przedstawienia będą równie niesamowite, jak te prezentacje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1371-kaairo-tusano#14873


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: [T] Trybuny   13.01.16 11:37

Korzystam z bilokacji :3.
---

Nieoczekiwanie znalazłam się w jakimś nieznanym dla mnie miejscu. Zostałam zabrana z Gildii razem z innymi członkami i teraz jestem tutaj. Do mych uszów dobiegają bardzo różne dźwięki. Ciężko określić czym tak na prawdę są. Wrzaski. Radość. Śmiech. A także szuranie wielu par butów, oddechy. Nie znam słowa na określenie takiego zjawiska, ale niezmiernie mi się podoba. Nie jestem przerażona. Raczej podekscytowana. Nie przypuszczałam, że coś takiego mnie spotka. Postanawiam jednak wybrać się na mały spacerek. Wiem, że to bardzo nieodpowiedzialne, jednak nie mogę usiedzieć w miejscu i chociaż nic nie widzę, to jednak chciałabym sobie trochę pochodzić. Podobno ma Mistrzyni bierze udział w tym wydarzeniu i zapewnia ludziom rozrywkę. Chciałabym jej pomóc, ale pewnie tylko byłabym zawadą. Ubrana jestem w jasnożółtą bluzkę. Na to narzucony różowy żakiecik. Wysokie podkolanówki i czerwona spódniczka, sięgająca lekko ponad biodra. Trampki z wysokim stanem. Do tego oczywiście czarne okulary zasłaniające me oczy. Czyli mój standardowy strój. Biorę swoją laskę do wymacywania przeszkód terenowych i niepostrzeżenie opuszczam miejsce, w którym jestem. Idę tam gdzie mnie nogi poniosą i brnę w całkowitej ciemności. Parę razy wpadam na jakiś ludzi i słyszę siarczyste "Ku**a! Uważaj!" albo tego typu podobne dźwięki. Nie rozpoznaję słów, jednak czuję w nich ból, rozpacz, zdenerwowanie. Kłaniam się lekko za każdym razem gdy tylko to zrobię, jakbym chciała przeprosić. Za każdym takim razem robię się też bardzo smutna, jednak wrzawa miejsca, w którym się aktualnie znajduję nagle bardzo szybko poprawia mi humor i przywraca go do "stanu wyjściowego" i tak w kółko. Jestem szczęśliwa, wpadam na kogoś, jestem smutna, jestem szczęśliwa, wpadam na kogoś ... i cykl się powtarza. Rozkładam kijek, myśląc, że to coś pomorze. Jednak to błąd. Tym razem trafiam na wielu ludzi, którzy odnoszą zapewne dotkliwe rany, będąc uderzanymi przez mój sprzęt. Szybko dochodzę do wniosku, że to nie ma sensu. Postanawiam znaleźć jakieś wolne miejsce i usiąść. Chodzenie w obecnym stanie jest lekko niebezpieczne i pomału przestaje mi się to podobać. Ciągle tylko wpadam na ludzi i zadaję im ból. Słyszę to jak mnie karcą. To kara za to, że postanowiłam sobie na samodzielną wyprawę. Laską swoją macam więc miejsca, szukając tego wolnego. Jednak i tym razem moja metoda jest bardzo mało efektywna. Ludzie dostają po głowach, kolanach, nogach i innych takich częściach ciała i okropnie krzyczą z przerażenia. Niemniej jednak muszę to zrobić. Ja także jestem coraz bardziej przerażona. W końcu udaje mi się dotrzeć na jakieś miejsce. Zaczynam ciężko dyszeć. Wyjątkowo się zmęczyłam i to było straszne przeżycie. Próbuję złapać oddech. Uspokoić się. Tylko spokój mnie ocali. Chociaż tak na prawdę nie wiem gdzie jest teraz moja Gildia. Jeśli mnie nie znajdą, to się zgubię i już nigdy ich nie usłyszę. Siedzę więc kontemplując własną głupotę. Nagle na mych kolanach ląduje coś dziwnego, miękkiego i ciepłego. Czyżby to było to o czym myślę (( ͡° ͜ʖ ͡°))? Nie. Jednak to nie to. Zapach jest inny. To jedzenie. Podnoszę więc to do ust i zaczynam jeść rękami, brudząc się przy tym strasznie. Wrzawa ciągle była taka sama, nie licząc jakiegoś dziwnego głosu w oddali, który brzmiał jakby starał się przekazać jakieś ważne informacje. Nie rozumiałam go. Chłopak obok chyba nawet mnie nie zauważył. On także podziwia to co się właśnie wokół dzieje. On pewnie jednak wie i pewnie rozumie. Nie to co ja. Bardzo dziwne miejsce.

---
Oczywiście siadam obok Kaairo ( ͡° ͜ʖ ͡°).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Neutralni Magowie


Tytuł : Portret Neutralnych Magów
Liczba postów : 96
Dołączył/a : 08/12/2015
Skąd : Miasto Hargeon

PisanieTemat: Re: [T] Trybuny   13.01.16 15:46

Konkurencja po konkurencji, walka po walce. Wszyscy magowie spisywali się świetnie. Zadania, które mieli przed sob wyciągały z nich wszystkie najlepsze cechy. Konkurencje były ciężkie, a każda z nich była pomysłowa i oryginalna. Zawodnicy również co sił wwalczyli między sobą, bądź konkurowali w zależności od polecenia. Czasem wszystko było wyrównane, czasem niektórzy okazywali się znacznie lepsi. Ostatecznie, prowadzą tzw. Neutralni magowie. A zaraz za nimi aż 3 gildie o tej samej ilości punktów. Kaairo nie umiał się doczekać zakończenia. Wtem jednak, usłyszał krzyki bólu. Co ciekawe, nie dochodziły (( ͡° ͜ʖ ͡°)) z samej areny, lecz od boku. Kiedy zerknął tam, jakaś dziewczyna szła bijąc wszystkich swoją laską (( ͡° ͜ʖ ͡°)). Była ładna, a strój wręcz podkreślał jej szczupłą i seksowną figurę. Chłopak gwizdnął na jej widok. I, oł maj gad, usiadła obok niego! No co za szczeście! I nawet nie dostał laską! Wyglądała młodo. I ciągle miała te okulary przeciwsłoneczne. Pewnie była niewidoma. Chłopak spotykał się z takimi przypadkami w klinice, więc wie co i jak. Kiedy zaczęła się zajadać mięsem spadającym z nieba, postanowił się jeszcze nie odzywać. Korzystał jedynie z okazji, i przyglądał się jej figurze. Nice. Kiedy skończyła, odezwał się.
- Hej! Jestem Kaairo, miło mi poznać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1371-kaairo-tusano#14873


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: [T] Trybuny   13.01.16 21:46

Wokół panował istny chaos dźwięków. Nie mogłam skupić się na jakimś jednym konkretnym dźwięku. Po prostu było ich za dużo i były zbyt odległe, a zaraz zbyt bliskie. Oczywiście było to spowodowane tym, że dalsze i bliższe dźwięki połączyły się w ten jeden huragan dźwięków, w którym niestety zginęły słowa Kaairo, których nawet nie wyłapałam. Opieram się wygodniej o oparcie fotelu na którym właśnie siedzę, totalnie ignorując osobę, która właśnie do mnie przemawia. Wpatruję się w ciemność, jednak niczego szczególnie istotnego nie widzę. Nagle zaczyna mnie to już nudzić i pomału zasypiam w natłoku dźwięków, których nie rozumiem. Przechylam się w bok i śpiąc już, ląduję prosto na kolanach Kaa. Tyłkiem ciągle jednak siedzę na swoim poprzednim siedzisku. Niemniej jednak mój kręgosłup wykrzywia się w jakąś dziwną, nienaturalną literę "L". Głowa ma spoczywa właśnie w z 5 centymetrów od najcenniejszego miejsca Kaairo ( ͡° ͜ʖ ͡°).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Neutralni Magowie


Tytuł : Portret Neutralnych Magów
Liczba postów : 96
Dołączył/a : 08/12/2015
Skąd : Miasto Hargeon

PisanieTemat: Re: [T] Trybuny   13.01.16 22:02

- oj oj oj, dziewczyno, nie tak prędko...
Zwątpił. Dziewczyna chyba go nie usłyszała. A na dodatek usnęła! I to niebezpiecznie blisko jego krocza. Yayks! To źle! Źle źle źle źle źle źle! Jak ktoś go tak zobaczy, to po nim! Być zbocoznym i zaskakiwać, to jedno, ale to... to nie! Ostrożnie chwycił dziewczynę za ramiona, i potrząsnął, a do ucha krzyknął.
- EJ TY! WSTAWAAAAJ!
W głosie mogło się dosłyszeć odrobinę paniki, ale tylko trochę. Bo sytuacja wyglądała na względnie opanowaną...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1371-kaairo-tusano#14873


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: [T] Trybuny   15.01.16 2:34

Znowu jak próbuję zasnąć to ktoś mnie budzi. Czasami zastanawiam się kiedy mi się to znudzi. Chociaż co prawda sytuacja taka zdarzyła się drugi czy może trzeci raz. Nie pamiętam dokładnie, to i tak jest już lekko przereklamowana. Czasem żałuję, że nie widzę, bo gdybym widziała może łatwiej by mi było ocenić kiedy powinnam iść spać a kiedy nie. Ludzie, którzy mnie budzą raczej nie śpią, więc pewnie to dlatego, że widzą. Chociaż ... może to jednak dlatego, że rozumieją swoje dźwięki, a ja nie rozumiem? Coś w nich musi być co nie pozwala im zasnąć wtedy kiedy ja próbuję i zawsze mnie budzą. Tak więc otwieram powieki, chociaż tak na prawdę nie pozwala mi to niczego zobaczyć. Tylko ciemność. Także do snu zamykam powieki. Niby normalny człowiek musi to robić, bo inaczej by nie zasnął. Jednak ja jetem inna. Mogę zasypiać z otwartymi powiekami i nic złego mi się nie stanie, jednak ten odruch zamykania powiek chyba jest zakodowany gdzieś głęboko w mojej głowie, także nawet jeśli nie muszę to i tak je zamykam. Tak więc, teraz przychodzi mi je otworzyć. Przecieram białe oczy ręką. Ten odruch chyba także niczego nie powoduje, jednak robię go automatycznie. Kaairo ma wrażenie, że patrzę na niego, jednak w rzeczywistości znajduje się on za zasłoną mroku, niewidoczny dla mego zmysłu. Nagle zdaję sobie sprawę, że pewnie po obiekcie przeszło trzęsienie ziemi. Coś mną bardzo silnie potrząsało. Zastanawiam się czy ludzie wokół mnie są bezpieczni. Schodzę z krzesełka, wymykając się dotykowi chłopaka, z którego nawet nie zdałam sobie sprawy. Staję przed krzesłem i zaczynam podskakiwać.
Świetnie! Genialnie! Nic się nie zawaliło! - myślę sobie, siadając na powrót na krześle.
- Śśśśśśś .... - wypuszczam z siebie powietrze z głuchym świstem, odczuwając niesamowitą ulgę. Sadowię się wygodniej i jestem niezmiernie szczęśliwa, że mimo trzęsienia ziemi budynek wytrzymał, a ja jestem cała i zdrowa i nic mi się nie stało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 57
Dołączył/a : 09/01/2016

PisanieTemat: Re: [T] Trybuny   15.01.16 17:23

Przyznaję, nigdy nie byłam miastowa. Na początku ten tłok i gwar męczyły mnie, zupełnie nie potrafiłam się odnaleźć. Gdzie iść, co robić, kiedy tak wiele się dzieje? Z czasem zaczęłam doceniać zalety dużych miast. Mniej osób się znało. Mniejsza szansa na rozpoznanie. I, na wszystkie dusze Fiore, tak łatwo można było w nich zniknąć. Po prostu.
Od jakiegoś czasu trąbili o niesłychanie ważnym wydarzeniu, ponoć niezwykle ekscytującym. Nie mogłam się więc powstrzymać i zatrzymałam na kilka dni w Crocus. No dobra, "w" to za dużo powiedziane. Na obrzeżach. Miła kobiecinka zapożyczyła mi pokój za przyzwoitą cenę, choć w tym okresie powinna zażyczyć sobie więcej. Cóż, nic tylko korzystać!
Teraz zaś znajdowałam się na trybunach. Przyznaję, nie spodziewałam się, że wypruwający z siebie żyły magowie mogą dostarczać takiej rozrywki. Lubiłam się mile zaskakiwać. Jedyne co, to nie darłam się razem z resztą publiczności. Nie jestem mrukiem. Po prostu... a co tam, powiem wam w tajemnicy. Jestem bardzo nieśmiała i żeby się do takich rzeczy odważyć, muszę mieć przy sobie kogoś, kogo znam. Nigdy nie wyczyniam głupot samotnie, słowo.
...Właśnie.
Wracając do okrzyków, jeden z nich wybitnie mi nie podpasował. Na arenie nikt nie leżał, a jednak ktoś darł się "wstawaaj". Oczywiście nie mogłam zostawić tego odstępstwa samemu sobie, więc ruszyłam się ze swojego miejsca, metodycznie przesuwając się w stronę, jak mi się zdawało, źródła niepasującego okrzyku. Tu przepraszam, tam przepraszam, patrzcie jakam grzeczna i uprzejma.
Chłopak. Chyba sporo młodsza dziewczyna. Rodzeństwo? Kto ci tam wie, zakładam, że tak. Zawiodłam się trochę. Myślałam, że to może jakiś psychol, który ma zwidy i dlatego wrzeszczy coś zupełnie innego. Ale skoro już tu jestem...
- Jeśli twoja siostra dalej będzie tak podskakiwać, to w końcu ktoś się wkurzy i ją ci ukradnie - odezwałam się beztrosko, na tyle głośno, by chłopak mógł mnie usłyszeć. Równie dobrze mogłam zabrzmieć, jakbym to ja była taką osobą. A tylko się... martwiłam, właśnie. Ile to się słyszy o porwaniach! Przemocy! Ktoś musi stać na straży! - Pilnuj jej lepiej!
Uśmiechnęłam się z taką miną, jakbym wiedziała, o czym mówię. Swoją drogą dziewczyna nie była aż tak młoda, żeby wymagała nieskończonej opieki... w każdym bądź razie wyglądała młodziej niż ja. To mi wystarczyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1530-sharvari-irya


avatar
Neutralni Magowie


Tytuł : Portret Neutralnych Magów
Liczba postów : 96
Dołączył/a : 08/12/2015
Skąd : Miasto Hargeon

PisanieTemat: Re: [T] Trybuny   15.01.16 17:35

Dziewczyna zachowywała się... No właśnie... Jak? Dziwnie? Trochę mało powiedziane. Trochę, jakby była szurnięta. Ale nie wyglądała na taką. Może jest po prostu głupia? To by było smutne. Rozejrzał się. Krzykiem chyba zwrócił na siebie uwagę. Wszyscy na niego zerkali. Wewnątrz aż palił się ze wstydu. Cholerka, być zboczonym przed ludźmi to co innego, natomiast szarpanie i wrzeszczenie na młodą dziewczynę, to coś zupełnie innego. Na dodatek ona zaczęła skakać! Matko ziemio, ratuj. Chwycił ją za ramiona, i posadził na krześle, na którym siedziała.
- Uspokój się...
Za późno. Ktoś się poirytował. Kiedy Kaairo odwrócił wzrok, nad nim stała dziewczyna. Starsza od tej tu irytującej. Ale płaska. Decha. Była ładna, nawet z kolczykiem tym dziwnym na twarzy. Ale nie zmieniało to faktu, że była płaska. I coś gadała o jakiejś siostrze.
- Siostrę...?
Chwila olśnienia.
- ah, masz na myśli ją? Ona nie jest ze mną! Ja nawet nie wiem kim ona u licha jest.
Wtem uświadomił sobie, że dalej trzymał ją za ramiona, więc puścił, i podniósł ręce w geście "Ja nic nie robię".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1371-kaairo-tusano#14873


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: [T] Trybuny   15.01.16 19:01

Ktoś mnie trzyma. Z innej strony dobiegają jakieś dziwne dźwięki. Następnie ktoś mnie puszcza i znowu jakieś dźwięki z innej strony. Przelatują tuż nad moją głową, zatem pewnie jestem jakaś przeszkodą w konwersacji. Jeszcze nigdy nie czułam się jak przeszkoda. Chociaż nie, czułam się jak przeszkoda w bardzo wielu sytuacjach, ale nigdy bym nie przypuszczała, że będę stanowić dźwiękoszczelny mur nad którym przelatują słowa, które chcą dotrzeć do nadawcy. Wstaję z krzesełka i rozglądam się nerwowo w około, próbując namierzyć drugi głos, prawdopodobnie ten, który był za mną. Stoję teraz przed krzesełkiem twarzą odwróconą w stronę Sharvi. Jetem lekko zdezorientowana i ciągle wydaje mi się, że nad moją głową latają jakieś dziwne pociski przenoszące słowa. Kucam więc i chwytam się za głowę. Nie chciałabym, żeby przypadkowo mnie trafiły. Teraz już nie powinnam przeszkadzać w tej jakże istotnej rozmowie, która niestety nie jest dla mnie zrozumiała. Słowa co prawda ciągle jeszcze do mnie docierają, jednak tak na prawdę nie wiem co oznaczają i pomału zaczynam się bać. Chciałabym już wrócić do loży własnej gildii, jednak w obecnej sytuacji jest to raczej niemożliwe. Musiałaby kogoś poprosić, by mnie odprowadził, bowiem zapomniałam drogi. Jednak jak to zrobić skoro moje umiejętności porozumiewania są tak ograniczone. Nagle przypominam sobie o jednym.
"Peleth ..."
Wyciągam z kieszeni (zakładam, że jakąś tam mam) biały kamyk dokładnie tak samo matowy jak me oczy. Przykładam go więc do oka i rzeczywiście, idealnie zlewa się z moim białym okiem. Jest matowy i nic przez niego nie widać. Jednak w tym wypadku może być moim wybawieniem. Czy jednak powinnam go pokazywać innym? A co jeśli mnie okradną? To byłby koszmar najprawdziwszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 57
Dołączył/a : 09/01/2016

PisanieTemat: Re: [T] Trybuny   15.01.16 20:15

Może i byłam płaska, ale przynajmniej nie musiałam się martwić, że ktoś zacznie ślinić się na mój widok albo cokolwiek kombinować. Moja samoocena nie wymagała adoracji ze strony osoby trzeciej.
- Nie? Czyli nie jesteś nieodpowiedzialnym bratem, nie znęcasz się nad nią, że tak cię nie słucha i nie muszę cię zgłaszać do jakiejś bzdurnej organizacji? - drążyłam. Przez chwilę nawet sprawiałam wrażenie poważnej. Ponoć potrafiłam nieźle udawać. Bo w rzeczywistości się zgrywałam, chłopak mógłby tą dziewczynę nawet wyrzucić przez balustradę, a i tak bym nic z tym nie zrobiła. Oprócz uważnego oglądania tego widowiska oczywiście.
- W każdym razie, jestem Sharvari i jeśli byś potrzebował pomo... - urwałam swoją prezentację, nie wyrabiając z przedstawieniem się jako osoby całkowicie godnej zaufania, bo właśnie wtedy dziewczyna wstała. Zmierzyłam ją spojrzeniem. Dziwne, że nosiła ciemne okulary, słońce specjalnie nie biło w oczy. Co jeszcze dziwniejsze, w chwilę później skuliła się. Hm. Może jednak nie zrobiłam dobrze, z góry wykreślając tego "psychola"? Wietrzę aferę.
Przykucnęłam centralnie przed nią.
- Chyba się nie wstydzisz, co? - zapytałam, próbując ją odszyfrować z chorobliwą fascynacją godną szalonego naukowca przeprowadzającego swój kolejny eksperyment. W chwilę później zobaczyłam, jak wyciąga coś z kieszeni. Kamień? Nie potrafiłam o nim nic powiedzieć oprócz tego, że jest ładny. Cóż.
A teraz nastąpi moment, w którym moja ignorancja sięgnie zenitu.
- To dla mnie? - ucieszyłam się, mając gdzieś, że nic na to nie wskazywało. Spojrzałam na zielonowłosego z triumfem. - Chyba zrobiłam na niej lepsze wrażenie niż ty.
I oczywiście sięgnęłam po ten kamień. Zastanawiałam się tylko, czy napotkam jakikolwiek opór z jej strony. Do tej pory zaobserwowałam tylko brak interakcji słownej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1530-sharvari-irya


avatar
Neutralni Magowie


Tytuł : Portret Neutralnych Magów
Liczba postów : 96
Dołączył/a : 08/12/2015
Skąd : Miasto Hargeon

PisanieTemat: Re: [T] Trybuny   15.01.16 20:45

- Nie, nie jestem nieodpowiedzialnym bratem, gwałcicielem, złodziejem, ani nikim!
Cholerciaa... Dziewczyna naciskała. Ciągle pytania i pytania. U licha! Coraz bardziej zaczynał panikować. To za dużo rozmów z kobietami jak na dzisiaj. Najchętniej by się po prostu ulotnił. Ale nie da rady! Ona jest jak ściana, która oddziela go od wyjścia. I jeszcze ta mała. U licha, co teraz?! Klęknęła i zaczęła panikować? A może coś jej się stało?
- H..hej... nic ci nie jest.. prawda?
I znowu ta kobieta! Zaraz, coś się przedstawiła jakoś. Sharkari? Sharbari? Co to u licha za imię? I do tego zaczęła gadać do małej! On tu zwariuje! I jeszcze ją okrada!
- Czekaj, ona jest.. no...
Czemu to właśnie jemu się przytrafia?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1371-kaairo-tusano#14873


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: [T] Trybuny   15.01.16 23:53

Bliskie głosy nade mną i te dalsze wokół mnie nie cichły. Było to niezwykle miłe uczucie. Zrelaksowałam się, słuchając tych głosów. Nie były bowiem niemiłe i bardzo przyjemnie się ich słuchało. Nagle jeden z głosów zbliżył się do mnie, co mogłam poznać po tym, że stał się nagle głośniejszy. Zatem źródło dźwięku musiało się przybliżać. Wolną ręką zaczęłam machać do głosu na przywitanie. Szedł w moją stronę. Chciał ze mną porozmawiać, jednak niemile się rozczaruje, bowiem ja do niego nie przemówię. W drugiej ręce trzymałam natomiast swój Biały Topaz. Stwierdzam jednak, że nie powinien być na widoku. Mistrzyni nie chciałaby pewnie bym go zgubiła. Tak, byłaby wtedy bardzo niezadowolona. Zaciskam pięść, starając się ukryć kamień.
"Co?" - to jedno słowo przelatuje mi przez myśl, gdy tylko zamykam dłoń. Nie czuję żadnego oporu, chociaż powinien tam być. Kamień nie jest bezcielesny i jestem w stanie go wyczuć ręką, a teraz nic nie czuję. Nic, pustka. Otwieram dłoń i zamykam jeszcze raz. Może coś się popsuło? Może nie zawsze mogę napotkać opór? Próbuję tak z trzy razy jedną, a potem z trzy razy drugą ręką.
"Może przełożyłam?"
W drugiej też nic nie ma. Zgubiłam jeden ze swoich najcenniejszych skarbów! Dostanę za to srogie lanie. Mistrzyni mnie chyba zabije. Więc tak skończy się mój żywot? W oczach pojawiają się łzy. Oczy co prawda niewidome, jednak kanaliki łzowe ciągle są drożne i pozwalają mi płakać.
- Chlip. Chlip. Chlip - zaciągam się powietrzem i łzami, które zaczynają spływać mi po policzkach, co daje znajomy wszystkim odgłos. Spotkało mnie dzisiaj wielkie nieszczęście. Zgubiłam się. Straciłam skarb. Doznam bólu katowania mokrym pasem na nagiej skórze i następnie znajdę ukojenie w śmierci. A to wszystko przez to, że głupiej zachciało mi się wyciągnąć ten kamień! Chociaż bez niego moje życie nie ma wartości. Doczłapuję się do barierki, by rzucić się przez nią i umrzeć, uderzając o ziemię i oszczędzając sobie minimum bólu. Zaczynam się wspinać, próbując przejść przez barierkę, ciągle płacząc, a łzy pojawiają się coraz częściej i moje pochlipywanie w pewnym momencie bardzo utrudnia mi oddychanie. Nie jestem w stanie przejść przez barierkę. Nie mam na to siły. Los daje mi szansę. Mówi "Poszukaj. Może jest na ziemi?". Odpycham się więc od barierki i ląduję plecami na twardej ziemi tuż pod jakimś siedzeniem. Ból w plecach rozrywa mi ciało, jednak jestem na tyle zdesperowana by w ogóle się tym nie przejmować. Kucając, płacząc i krzywiąc się w bólu chodzę na czworakach w te i we wte, szukając swojej zguby, która musiała mi gdzieś wypaść, bowiem innej możliwości nie ma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 57
Dołączył/a : 09/01/2016

PisanieTemat: Re: [T] Trybuny   16.01.16 12:45

Odwróciłam głowę do Kaairo z lekką niecierpliwością. O co mu chodzi? Z czym mam czekać? Przecież nie robię nikomu krzywdy.
- Ona jest co? - zapytałam, bo sprawiał wrażenie, jakby nie mógł się wysłowić. Jeśli chciał mnie poinformować o jej niemożności rozmawiania, to zdążyłam zauważyć. Co prawda nie byłam do końca pewna. Dziewczyna mogła się po prostu do tego stopnia wstydzić, ale...
Trzymałam w ręku kamień. Przyłożyłam go do oka, tak jak wcześniej dziewczynka, chcąc sprawdzić, czy coś się stanie. Nic. Pomachałam nim. Też nic. Iii. Myślałam, że robi coś zabawnego albo chociaż interesującego. Tymczasem to po prostu zwykły, tyle że ładny kamień. Nic mi po nim. Ale za to dziewczyna zachowywała się, cóż, ciekawie. Obserwowałam uważnie, jak zaczyna płakać i wspinać się na barierkę. Nie poczyniłam żadnych, absolutnie żadnych działań w celu powstrzymania jej albo uspokojenia. Nawet nie protestowała. Nie wyglądała na wściekłą, nic. Po prostu rozpłakała się i podążyła w stronę barierki. Chciała się zabić, czy co? Hm, nie moja rzecz. Jeśli chce to proszę bardzo. To nawet całkiem zabawne, nigdy jeszcze nie spotkałam takiej osóbki.
Och, zrezygnowała. Szkoda. Wyglądała tak żałośnie. Śmierć byłaby dla niej prawdopodobnie jedynym ratunkiem. Mogłabym jej pomóc, ale z drugiej strony, zachowywała się tak pociesznie. Dla mnie przynajmniej.
Zignorowałam zupełnie jej płacz, to, że zleciała na plecy i przez chwilę po prostu się przyglądałam. Sprawiała wrażenie jakby... nie widziała? Ojej. Ojej. To się robiło jeszcze zabawniejsze.
- Dziwna jesteś - stwierdziłam wesoło, jak gdyby nigdy nic, przesuwając się kawałek i wtykając jej w rękę "zgubę". Co zrobi teraz?
Posłałam jeszcze chłopakowi niewinne spojrzenie. "Jestem nieszkodliwa, wyluzuj" zdawało się mówić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1530-sharvari-irya


avatar
Neutralni Magowie


Tytuł : Portret Neutralnych Magów
Liczba postów : 96
Dołączył/a : 08/12/2015
Skąd : Miasto Hargeon

PisanieTemat: Re: [T] Trybuny   16.01.16 15:40

- No ona jest Niewidoma. Nie widzisz?! (żart sytuacyjny)
Ona jest jakaś szurnięta. W sumie, to obie chyba są szurnięte... Będzie miał uraz do końca życia. Dziewczynka zaś coś kombinować zaczęła... Chyba chciała skoczyć? Ale nim Kaairo zdążył zareagować, ta odstąpiła od swojego planu, i zaczęła płakać. I szukać kamyka. Który trzymała druga dziwaczka. Chłopak zabrał jej siłą kamyk, wcisnął do ręki Sarah, po czym patrząc w niebo i błagając matkę naturę o cierpliwość, usiadł na swoim miejscu. I przestał zwracać na nie uwagi. Null, zero reakcji. Patrzył się uparcie na arenę. Choć była przerwa aktualnie. Ale to mu nie przeszkadzało. Musiał ochłonąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1371-kaairo-tusano#14873


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: [T] Trybuny   16.01.16 22:50

Wybaczcie, że tak późno :(.
---

Byłam w okropnej rozpaczy, gdy nagle stał się cud. Kamień wpadł mi niepostrzeżenie w ręce. Czyżby to jeden z tych dwóch miłych głosów mi pomógł odnaleźć zgubę? Skąd wiedział czego szukam? Być może czyta w moim myślach? To by było nawet logiczne.
"Dziękuję." - myślę, próbując mentalnie przekazać owe słowo. Chowam Biały Matowy Topaz do kieszeni, skąd go wyciągnęłam i staję, obracając się w stronę, gdzie ostatnio słyszałam głosy. Wykonuję głęboki ukłon tak, że mój tułów tworzy kąt około 45 stopni. Kładę ręce przy tym ręce na kolanach, dziękując uniżenie za okazaną mi pomoc. Potem się prostuję i słodko jak tylko mogę uśmiecham. Jeśli te głosy mnie polubią, to może uda mi się przeżyć i odnaleźć Mistrzynię i jej przyjaciół z Gildii. Chciałabym powiedzieć "moich przyjaciół", ale niestety nie zauważyłam, żeby ktokolwiek mnie lubił. Chociaż być może nie zauważyłam, bo jestem ślepa. Nie powiem, bo nie potrafię mówić. To pewnie dlatego. To brzmi logicznie. W tej chwili nagle łapie mnie okropny ból pleców. Musiałam się za mocno uderzyć przy upadku, a rozpacz wydzieliła okropne ilości adrenaliny, która powstrzymała ból. Teraz jednak adrenalina opadła, a ja go poczułam z całą mocą. Siadam więc na krześle, na którym siedziałam przedtem. Boli okropnie, więc nie dotykam plecami oparcia. Zaciskam zęby i zaczynam lekko drżeć. Czyżbym sobie złamała kręgosłup? Gdybym widziała i miała szyję długą jak pewien dinozaur to mogłabym sama sobie obejrzeć szkody, które sama sobie spowodowałam. Nie wiedzieć czemu, odkąd trafiłam do Gildii stałam się bardzo niezdarna. Przedtem przeżyłam ponad rok na ulicy i jakoś było dobrze. A teraz tylko zadaję sobie ból na każdym kroku. Czyżbym lubiła zadawać sobie ból? A może ciągle żyję w złudnej nadziei, że Mistrzyni zawsze mnie uratuje? Być może. Jednak wypadałoby się zmienić i powrócić do dawnej mnie. Ślepej i nie potrafiącej wydać żadnego dźwięku, ale takiej, która jest w stanie przeżyć wszystko. Silnej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 57
Dołączył/a : 09/01/2016

PisanieTemat: Re: [T] Trybuny   17.01.16 0:48

Chłopak ściągnął mi klapki z oczu. Rzeczywiście jest niewidoma! Och, siostrzyczko, nie byłabyś ze mnie zadowolona, co? Zaśmiałabym się, ale w tym właśnie momencie zielonowłosy wyrwał mi kamyk z rąk, nim zdążyłam go oddać. Aż się zapowietrzyłam. Phh. Chyba go denerwowałam.
- Daaj spokój - zamarudziłam, wstając i rozprostowując plecy. Nie zrobiłam nic złego, zwróciłabym przecież ten kamyk właścicielce. Chciałam go tylko pożyczyć, tak właśnie! Moją uwagę przykuła z powrotem dziewczyna, która kłaniała się pięknie i uśmiechała. Mogłabym jej teraz zrobić dosłownie wszystko, a i tak uszłoby mi to na sucho. Oczywiście musiałabym się wpierw pozbyć Samozwańczego Strażnika Sprawiedliwości, ale mam tu na myśli sam fakt, że Sarah była taka ufna. W ogóle nie sprawiała wrażenia podejrzliwej. Ciekawe, czy chociaż raz w życiu się wściekła.
- Widzisz przecież jaka jest szczęśliwa i zadowolona... - odchrząknęłam w momencie, w którym twarz dziewczyny wykrzywiła się w grymasie. Ach tak. Upadła wcześniej... ups? - ...prawie.
Ale - jak się nie przewróci, to się nie nauczy, czy coś. Poboli i przestanie. Co złego to nie ja! Nawet wyciągnęłam rękę i poklepałam ją lekko po głowie w ramach pocieszenia i "troski". Patrzcie tylko.
- Dowiem się chociaż jak masz na imię? - zapytałam beztrosko chłopaka, zupełnie jakby dziewczyna obok nie cierpiała potwornych katuszy. Normalny człowiek wezwałby dla niej lekarza, ale z drugiej strony - gdzie ja tu takiego znajdę? Może też po prostu zachowywałam się inaczej, niż gdybym była sama. A tak znajdował się tu jeszcze zielonowłosy, kto wie, może on poczuje się do odpowiedzialności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1530-sharvari-irya


avatar
Neutralni Magowie


Tytuł : Portret Neutralnych Magów
Liczba postów : 96
Dołączył/a : 08/12/2015
Skąd : Miasto Hargeon

PisanieTemat: Re: [T] Trybuny   17.01.16 12:23

Spokojnie, spokojnie... Uspokój się... wyluzuj... Wróć do swojego bezpiecznego ja.
Chłopak odetchnął dwa raz, głęboko. Panika i nerwy zaczęły opuszczać. Pokiwał głową, i zerknął znowu na obie dziewczyny. Pomimo słów Shar, jak w myślach zaczął ją nazywać (tyle zapamiętał z imienia), mała nie wyglądała na szczęśliwą. W sumie, to wyglądała jakby cierpiała. Pewnie coś se zrobiła w plecy, jak na nie spadła. Pewnie nic wielkiego się jej nie stało, ale jako lekarz nie mógł tego od tak zostawić. Przyłożył dłoń do ziemi pod krzesłem, i z betonu wyrósł niewielki kwiatek. Nie potrzebował więcej na taką przypadłość. Zerwał go, i wycisnął trochę soku.
- Jestem lekarzem, ból zaraz minie.
Powiedział do Sarah, następnie, zupełnie nie przejmując się niczym, podniósł tył koszulki dziewczyny, i wsmarował go jej na plecy. Resztkę kwiatka schował do torby, nachylił się do dziewczyny, i powiedział jej do ucha normalnym głosem.
- Wtarłem ci lek. Za dwie minuty ból minie. Uważaj bardziej na siebie.
Zrobił tak, bo podejrzewał, że dziewczyna była ślepa, niemówiąca, i być może do tego trochę przygłuchawa. Jak ona do tej pory przeżyła?
Zerknął następnie na Shari i mruknął.
- Jestem Kaairo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1371-kaairo-tusano#14873


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: [T] Trybuny   17.01.16 17:57

W pewnym momencie udaje mi się poczuć na swoich plecach jakiś wilgotny dotyk. Na twarzy pojawia się rumieniec, ból pleców pomału odchodzi. Znowu nadchodzi ten cudowny moment. Jeden z głosów chyba mnie polubił. Do tego zaczął dotykać mych pleców czymś wilgotnym. Co prawda jeszcze nikt mnie nie dotykał czymś mokrym po plecach, ale w końcu musi być ten pierwszy raz. Niemniej jednak dotyk innych miejsc byłby 1000 razy bardziej przyjemny. Że też musiał wybrać właśnie plecy. Fetyszysta jakiś czy co? Może nie jest w ogóle doświadczony? Może powinnam mu pokazać gdzie tak na prawdę powinien mnie dotykać? Czy to wypada? Nagle zaczyna mi mówić coś do ucha, więc bardzo szybko je zakrywam. Czuję się tak jakby ktoś przystawił mi megafon do uszu. Głowa zaczyna mi drżeć na wszystkie strony, a świat pęka jak zbita szyba i rozlatuje się na tysiące małych kawałeczków. Jednak to tylko iluzja jak się później okazuje, ból głowy przechodzi, a bólu pleców już w ogóle nie czuję. Robię się cała czerwona i podnosi się temperatura mojego ciała, tak jakbym ze wstydu dostała gorączki. Chcę więcej. Nie jestem jednak w stanie słowami o to poprosić. Ruszam więc palcem wskazującym prawej ręki. To podobno przykuwa uwagę. Tak przynajmniej mi się wydaje i po chwili, bez względu na to czy udało mi się przykuć uwagę czy nie, pokazuję tym samym palcem w kierunku krocza.
"Tu dotknij ..." - myślę, wiedząc jednak, że głos mnie nie usłyszy. Co do drugiego głosu. Ten co jakiś czas się odzywa jednak zdaje się totalnie mnie ignorować. W tej sytuacji dużo bardziej interesujący jest ten głos, co wymasował mi plecy i który spowodował, że zachciałam więcej. Nie będę mieć jednak przeciwko gdy także ten drugi się dołączy. Bo niby czemu nie? Dam radę! Zawsze dawałam! Może jest nieśmiały? Może trzeba go zachęcić? Pokazuję więc palcem wskazującym lewej ręki w kierunku skąd dochodził do mnie niedawno i także wykonuję zachęcający ruch palcem, przykuwając uwagę i następnie także wskazuję w kierunku własnego krocza. Dwa palce wskazują teraz dokładnie to samo niezwykłe miejsce na moim ciele. Miejsce, które najbardziej lubię i miejsce, które inne głosy także najbardziej lubią. Te dwa polubią je także. Przynajmniej mam taką nadzieję. Jeśli polubią, to może pomogą mi się odnaleźć i wrócić do Mistrzyni.

---
Sarah jest nimfomanką i udało Ci się ją sprowokować. Brawo Kaairo ( ͡° ͜ʖ ͡°).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 57
Dołączył/a : 09/01/2016

PisanieTemat: Re: [T] Trybuny   17.01.16 23:46

Z zainteresowaniem obserwowałam poczynania chłopaka. Lekarz, no proszę. A zastanawiałam się, jak niby miałabym takiego znaleźć! Wygląda na to, że lekarze rosną na drzewach. To by wyjaśniało kolor włosów Kaairo.
Nie ruszałam się ze swojego miejsca. Widziałam, jak wyraz twarzy dziewczyny zmienia się. Nagle zaczęła się czerwienić, nie do końca wiedziałam dlaczego. Być może to efekt uboczny magicznego zielska zastosowanego przez lekarza. No, ale on się zna. Ja nie. Kwestie medyczne średnio mnie interesują, prawdopodobnie nie byłabym nawet w stanie poprawnie użyć bandaża. Moje rozmyślania przerwał jednak następny ruch młodej. Przekręciłam lekko głowę. Ku mojemu zdziwieniu Sarah wskazała też na mnie. Diabli wiedzą czego też od nas chce.
- Uwiera cię coś? - strzeliłam kolejnym pytaniem z serii bezsensownych. I tak mi nie odpowie. Chyba po prostu musiałam coś mówić. Cisza (pomijając panujący dookoła gwar - on mnie nie dotyczył) męczyła. Zastanawiałam się przez chwilę, próbując zrozumieć mowę ciała dziewczyny. Zrobiła się czerwona jak burak, wskazywała na... a więc...
...bogowie, pójdę do piekła.
Zaczęłam się śmiać. Drwiąco, a zarazem z niedowierzaniem. Nie wiem tylko czego ono dotyczyło - mojego pomysłu czy też tego, że był prawdopodobny.
- Jeśli ona myśli teraz o tym, o czym ja myślę, to zaczyna się to robić jeszcze bardziej dziwne - oświadczyłam bez skrępowania, aczkolwiek nieco ciszej niż wcześniej. Ludzie mogliby się zainteresować, a tak się składa, że nie z nimi rozmawiałam. Poza tym raczej nie chciałam widzieć tu już mniej samozwańczych stróży porządku. Nie wybawiłam się dostatecznie, żeby dostać wyrok. Ciekawe, czy Kaairo wiedział o czym mówię.
- To jak, panie Specjalisto? Co proponujesz w takiej sytuacji, żeby nie skończyć za kratkami? - jest lekarzem, zmagał się z podobnymi przypadkami, prawda? Prawda...? Pochyliłam się i z bliskiej odległości spoglądając na twarz Sary, doszukiwałam się w niej oznak blefu. - A może jest szansa, że stroi sobie z nas żarty?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1530-sharvari-irya


avatar
Neutralni Magowie


Tytuł : Portret Neutralnych Magów
Liczba postów : 96
Dołączył/a : 08/12/2015
Skąd : Miasto Hargeon

PisanieTemat: Re: [T] Trybuny   18.01.16 19:28

Po nałożeniu lekarstwa, chłopak zerknął na młodą, jak ją w myślach zaczął nazywać. Zrobiła się czerwona. No cóż, mogła się zawstydzić. Spotykał się z tym kilka razy w klinice. Mimo wszystko był mężczyzną. Ale jako lekarzowi, nie można mu była zignorować cierpienia innych. Pomagał każdemu, komu mógł. Nawet, jeśli już nie pracował w klinice. Dziewczynka zaczęła jednak wskazywać na siebie. W intymne miejsce? Czyżby coś ją tam bolało? O nie, z tym powinna iść do prawdziwego lekarza. Ale w tym momencie zaczęła się śmiać Shari.
- co cię śmieszy? O czym niby myśli...?
Chłopak usilnie starał się zrozumieć sens słów, aż wreszcie do niego dotarło, choć chyba nie tego się spodziewał.
- Że co? No chyba se żarty stroisz. To młoda dziewczyna! Za młoda!
A przynajmniej wg. tego, co tłumaczył mu ojciec. Co prawda kobiety są aktywne seksualnie znacznie wcześniej niż mężczyźni, ale hej! Bez przesady! Do tego oboje byli obcy. I była różnica wieku równa jego karierze lekarskiej.
- O nie. Mnie nie mieszajcie w... w nic takiego. Weź jej wytłumacz czy coś co się dzieje! Jesteś kobietą!
Ostatnie słowo nie zabrzmiało zbyt pewnie w jego ustach. Ale jednak padło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1371-kaairo-tusano#14873


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: [T] Trybuny   18.01.16 20:45

Najpierw jestem trochę przerażona, usłyszawszy śmiech jednego głosu. Był bardzo dziwny i jakiś taki mało przyjazny i karcący. Potem jednak daje się usłyszeć ten głos bliżej mnie. Jakby na wyciągniecie ręki. Tym razem jednak był ... normalny. Przestałam się bać. Nad moją głową zaczęła toczyć się jakaś bardzo dziwna muzyka dwóch głosów. Czyżby rozmawiali ze sobą? Szkoda, że nie rozumiem co mówią. Pewnie prowadzą jakąś zażartą dyskusję. Ciekawe na jaki temat? Spuszczam głowę. Przestaję pokazywać na swoje miejsce intymne, bo nagle zdaję sobie sprawę, że to pewnie głupio wygląda. Głosy już wiedzą o co chodzi i to mi wystarczy. Kładę ręce na kolanach i uśmiecham się niewinnie. Jakbym nie wiedziała co właśnie zasugerowałam, jednak aktorką jestem marną i pewnie mnie przejrzą. Mam jednak nadzieję, że inne głosy, które pewnie mnie otaczają się nie zorientowały. Byłoby to bardzo niefajne i mogłabym tego nie przeżyć. Zdaję sobie sprawę, że jestem jeszcze mała i wielu głosów w tym jednym magicznym miejscu na raz nie jestem w stanie zmieścić, bo by mnie rozerwały od środka. W sumie jedna osoba na raz to mój maksymalny limit. O czym jednak rozmawiają głosy? Czyżby wiedziały o moich ograniczeniach?! Pewnie wiedzą! To jest to!
+18:
 
Ale ejże! Ja jestem właścicielką magicznego miejsca, więc może ja będę o tym decydować? Jeden głos dotyka mi już pleców, więc on może trochę poczekać. To jego wina, że wybrał najgorsze miejsce do dotykania i niech teraz trochę pocierpi, czekając. Jego kolej także przyjdzie. Drugi głos jest jakby nieśmiały. Przynajmniej nie tak śmiały jak ten pierwszy. Zatem wystarczy go tylko trochę zachęcić! Jest na wyciągnięcie mojej ręki! Zatem wyciągam prawą rękę przed siebie i dotykam policzka (oczywiście nie wiem, że to policzek) jednego głosu i delikatnie głaszczę, uśmiechając się przy tym niezwykle zachęcająco. Niezwykle delikatna skóra, chociaż może to tylko iluzja?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 57
Dołączył/a : 09/01/2016

PisanieTemat: Re: [T] Trybuny   19.01.16 19:06

Odwróciłam głowę i zmierzyłam spojrzeniem Kaairo. Czy mi się zdaje, czy on próbuje zrzucić wszystko na mnie? A może wcale nie jestem kobietą, tylko udaję?
- Ja mam tłumaczyć? Ty jej coś wtarłeś w plecy i pewnie przez to tak dziwnie się zachowuje. Odkręcaj to - zaperzyłam się. Jego wina. Definitywnie. Westchnęłam i spoglądnęłam z powrotem na dziewczynę, z przykrością stwierdzając, że niestety nie zdołałam nic wyczytać z jej oblicza. Już miałam wstać i najchętniej to sobie pójść, zostawiając ją w rękach Kaairo, kiedy... no właśnie.
Dłoń. Dłoń na moim policzku. Sparaliżowało mnie. Przez krótką chwilę nie byłam w stanie nic powiedzieć, nie potrafiłam zareagować. Po prostu zamarłam w bezruchu, patrząc na Sarę i jedynie mrugając w absolutnym zaskoczeniu. Pamiętam. Pamiętam wszystko w najdrobniejszym szczególe i oszołomiło mnie to. Szybko jednak zdałam sobie sprawę, że to wszystko nie tak, a ta ręka jest...
"Niewłaściwa."
Moje oblicze przeobraziło się w źródło pełne zimnej furii. Jakże żałowałam, że młoda mnie nie widzi. Sięgnęłam własną ręką ku tej, która dotykała mojego policzka. Wydawało się w pierwszej chwili, że chcę ją tylko przytrzymać, może nawet łagodnie i czule pogłaskać. Ale ta iluzja szybko, mam nadzieję, zniknęła, kiedy złapałam ją za nadgarstek. Wystarczająco mocno, by ewentualnie zabolało. Ale to i tak nic, Auriel byłaby w stanie zmiażdżyć jej kruche kości... zapewne. Na tym nie poprzestałam. W chwilę później wstałam szybkim ruchem, nie puszczając nadgarstka Sary i ciągnąc ją za sobą. Teraz przytrzymywałam jej rękę w górze, wciąż z taką samą siłą jak wcześniej.
- Chyba troszeczkę cię poniosło, moja droga - powiedziałam nadzwyczaj spokojnie, lód trzeszczał w moich słowach. Po błaznującej Sharvari nie został ani ślad. To nie tak, że mam jakąś fobię czy cokolwiek, nie boję się - sama przecież czasem wyciągam pierwsza rękę. Nie lubię, jak to ktoś mnie dotknie ni z tego ni z owego, prawda, ale zwykle nie reaguję gwałtownie. Po prostu odsuwam się, ewentualnie tą drugą osobę. Ale teraz... dziewczyna wybrała sobie niewłaściwe miejsce i niewłaściwy sposób, że to tak ujmę. Przez nią na chwilę zapomniałam o tym, by nie pamiętać. Właśnie dlatego się wkurzyłam. Trochę zabawne, że moja statuetka szczęścia była krucha do tego stopnia.
- I co teraz? - zapytałam, w dalszym ciągu zionąc chłodem i nie puszczając nadgarstka dziewczyny. Wpatrywałam się w nią tak intensywnie, niemal oczekując, że dostrzeże mnie pomimo ślepoty. Pewnie nawet sprawiałam takie wrażenie, jakbym miała ją zaraz zamordować, jeśli nikt się nie wtrąci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1530-sharvari-irya


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: [T] Trybuny   19.01.16 21:51

Zgodnie z umową teraz ja, a później się zobaczy :p
---

Przyznam się, że nie spodziewałam się tego co właśnie się stało. W jednej chwili okazywałam trochę czułości, w zamian także jej oczekując. Tak przecież robią niektórzy ludzie, nie? A w następnej mój nadgarstek eksplodował bólem. Niezwykle silny.
- Aaa .... - krzyknęłam. Nie jestem w stanie wypowiedzieć innych słów, jednak krzyk jest naturalną rzeczą każdego człowieka. Prawdopodobnie każdy człowiek potrafi krzyczeć. Mój krzyk wydawał się jednak lekko stłumiony, bowiem na ogół nie wydawałam z siebie dźwięków. To jednak nie wszystko. Zostałam pociągnięta do góry. Wyrwana ze swojego fotela. Nie potrafiąc wyhamować pędu uderzam w ciało osoby, która mnie tak brutalnie potraktowała (ona pewnie jest w stanie bez problemu ochronić się przed doznaniem obrażeń, więc załóżmy, że Shari nic się nie stało). Lekko się odbijam i staję jakieś pół metra od tej osoby i jakieś 20 centymetrów od krzesełka. Ciągle jestem trzymana, a ból nadgarstka nie ustępuje. Coś mnie niemiłosiernie mocno ściska. Ręka ciągle jest w górze i do bólu zaczyna dołączać dziwne mrowienie. Być może jest ono spowodowane odpływem krwi w dół organizmu. Jednak to musiałby zdiagnozować lekarz. Nagle doznaję ataku paniki.
"Muszę uciekać!"
Zatem próbuję się wyrwać i odbiec w prawo. Nie udaje się. Następnie próbuję się wyrwać i odbiec w lewo. Jestem za mocno trzymana. Próbuję jeszcze raz w jedną i drugą stronę i ciągle nic. To na nic. Nagle ogarnia mnie przerażenie i straszliwy ból. To nie tylko nadgarstek, a cała ręka! Musiałam sobie zerwać ścięgna lub nawet złamać kość, próbując się wyrwać. Do tego znowu zaczynają boleć mnie plecy. Zatem całe moje ciało jest praktycznie w 3/4 sparaliżowane bólem i przerażającym strachem. Nagle słyszę głos. Niesamowicie zimny i taki jakby wrogi. Tak mówi ktoś kto chce drugiemu zrobić krzywdę. Zatem to mój koniec. Umrę. Po policzkach płyną mi łzy rozpaczy, jednak nie wydaję już z siebie żadnego dźwięku. Instynktownie wstrzymuję oddech. Nie wiem dlaczego. Może chcę pokazać memu oprawcy, że już umarłam? Nie potrafię tego wyjaśnić, ale też nie mogę wypuścić powietrza i nabrać świeżego. W tej rozpaczliwej chwili, przepełniona bólem i strachem, dostrzegam jednak pewną deskę ratunku.
"Peleth ..."
Adrenalina dodaje mi sił i ponownie sięgam po kamyk, który poprzednio zgubiłam.
Pokazuję ptaszka ( ͡° ͜ʖ ͡°):
 
Błyskawicznie wzbija się w powietrze i siada na głowie Sharvari. Nagle dziewczyna (mówię o Sharvari) doznaje jakby szoku. W jej głowie rozlega się mój głos, a właściwie mentalna-telepatyczna wiadomość, którą przekazałam za pośrednictwem swojego sowiego posłańca. Mój jedyny sposób komunikacji.
"Witaj ... Przepraszam ... że ... Cię ... uraziłam ... Nie ... chciałam ... tego ... Drogi ... Głosie ... czy ... byłbyś ... skłonny ... mnie ... puścić ...?" - słowa te brzmią niezwykle smutno i chociaż są tylko mentalnym wyobrażeniem wydają się wypowiedziane jakby przez łzy. Jakby osoba mówiąca łkała i nie potrafiła wyrzucić z siebie słów w normalnym tempie. Tak właśnie było. Płakałam. Prośba była moją jedyną szansą ucieczki. Nie. Chociaż nie ... Shari usłyszała także drugą część mojej "prośby" - "Obiecałam Mistrzyni, że spełnię jej marzenie. Nie mogę jej zawieść ... puść mnie, błagam ... bo ... bo ... bo ..." - ta część została "wypowiedziana" już całkiem normalnie. Jednak ostatnie słowa (bo, bo, bo) były niezwykle dziwne, biorąc pod uwagę okoliczności. Wyrażały coś na pokrój groźby. Jednak była to groźba niewypowiedziana. Ostatnia groźba w rozpaczy. Ostateczność ostateczności. Albo to. Albo śmierć. W chwili usłyszenia tych dziwnych trzech słów, Shari widzi jak wyciągam z innej kieszeni jakiś dziwny przedmiot i kieruję go w jej stronę. Ręka mi niesamowicie drży na wszystkie strony, jednak nic się nie dzieje. Jakbym bała się go użyć, by ratować życie. Wygląd przedmiotu (bez ostrza): 20 centymetrowy walec z czerwonym przyciskiem na środku, nad którym dygocze mój kciuk. Peleth siedzi natomiast ciągle na głowie Shari; jakby czekał na odpowiedź zwrotną.

MM: 3000 - 400 - 300 = 2300

---
Takie info:
1. Dopytałem na CB i Ari powiedziała, że pod wpływem adrenaliny jestem w stanie coś podobnego zrobić, więc myślę, że nie będzie to metagaming. Jeśli się mylę, to przepraszam. Dopiero uczę się grać tą postacią.
2. Oczywiście Shari nic nie grozi. Nie zamierzam jej krzywdzić. Post napisany "dla efektu". Zwykły pic na wodę, fotomontaż. Straszenie dla sztuki.
3. Komentarze są po to by nikt się nie czepiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 57
Dołączył/a : 09/01/2016

PisanieTemat: Re: [T] Trybuny   20.01.16 23:31

W istocie dziewczyna wpadła na mnie, ale tyle już razy działa mi się krzywda, że chyba wyrobiłam sobie pewnego rodzaju odporność na mniejsze bolączki. A teraz przecież nie uderzyła mnie tak mocno. Za to dziwną satysfakcję sprawił mi jej krzyk. Świetnie. Przynajmniej zrozumiała powagę sytuacji. Stałam nieruchomo, utrzymując całą swoją siłą ciężar ciała w jednym miejscu, by Sarah nie mogła mi się wyrwać. Nie wiem właściwie dlaczego chciałam ją tak zastraszyć. Przekroczyła zakazaną granicę, ale z drugiej strony to młodzik. Pewnie każdy na moim miejscu zachowałby się choć trochę pobłażliwie, tymczasem ja... nie wstrzymywałam się. Traktowałam ją jako równą sobie. Czy nie tego pragną ludzie?
Muszę przyznać - zaimponowała mi, troszeczkę. Po jej dotychczasowym dziwacznym zachowaniu no i z uwagi na ślepotę spodziewałam się raczej, że przyjmie swój los bez walki. Chyba z tego powodu łzy dziewczyny nie przyniosły mi przyjemności, choć z drugiej strony były mi po prostu obojętne.
Nawet nie pomyślałam o tym, że to może nie być koniec.
Nie wiedziałam co Sarah zrobiła, ale widok sowy akurat uznałam za coś niecodziennego. Spojrzałabym na nią z fascynacją, jednak wolałam skupić się na miotaniu niewidzialnych sopli lodu. Oczywiście okazało się to błędem, bo w którymś momencie doznałam szoku. Obcy głos. W mojej głowie. No proszę, sądziłam, że trochę więcej czasu zajmie mi osiągnięcie stadium szaleństwa. Tyle że ten głos pochodził jakby od niewidomej. Prosił mnie. Nie zwariowałam?
- Telepatka? - wyrzuciłam z siebie, nie dowierzając. Byłam zbyt zaskoczona by odpowiadać w myślach, ale chyba i tak wychodziło na to samo. Ta mała wdarła się do mojej głowy! Nawet nie wiedziałam jak zareagować. Niesamowite, a zarazem niepokojące. A przez niepokojące mam na myśli, że bardzo bym nie chciała, by grzebała mi w głowie. A co jeśli przez nią wyszłoby na jaw, że ta blizna na ramieniu to wcale nie jest pozostałość po mojej zwycięskiej walce z przerażającym smokiem? Nie, moment. I tak nie może mówić. Niemniej swoim działaniem - nie słowami - przekonała mnie, bym odrobinę poluźniła uścisk. Wciąż jednak nie puszczałam.
- Bo? Co zrobisz? Zabijesz mnie? - uśmiechnęłam się. Ton mojego głosu pozostał taki sam, ale dodatkowo słyszalne były nuty rozbawienia. W przypływie nagłego impulsu zniżyłam się nieco (a co tam, że na mojej głowie siedziało białe ptaszysko), palcami drugiej ręki łapiąc lekko wyciągnięty przez dziewczynę przedmiot. Przyciągnęłam go razem z jej dłonią delikatnie do siebie. Nie wiedziałam do czego służy, ale zakładam, że mi nim groziła. No i ten podejrzany guzik, może mnie nim wysadzi? W chwilę później już puściłam rzecz, szepcząc: - Do dzieła.
Nie broniłabym się. Rzuciłam krótkie spojrzenie zielonowłosemu i tym razem już uśmiechałam się na całego. Zupełnie jak dziecko spodziewające się nagrody za swoje postępowanie.
- Albo... - wciąż trzymając nadgarstek Sary, obróciłam ją powoli w stronę Kaairo. - Możesz liczyć na to, że wyswobodzi cię ten szanowny pan.
Możliwe, że puściłam wszystkie jego dotychczasowe słowa mimo uszu. Uznałam bowiem, że skoro potrząsał dziewczyną, przytrzymywał ją, żeby nie skakała i ogólnie dotrzymywał jej towarzystwa jako pierwszy, w pewien sposób stał się tymczasowym opiekunem.
- To jak? Jedno słowo i ją puszczę. Ty tu jesteś za nią odpowiedzialny - tym razem zwróciłam się do zielonowłosego. Sama nie wiedziałam do jakiego stopnia byłam poważna i czy przypadkiem nie blefowałam cały czas. Ach, szkoda tylko, że ta sowa na mojej głowie psuła cały efekt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1530-sharvari-irya
Sponsored content





PisanieTemat: Re: [T] Trybuny   

Powrót do góry Go down
 
[T] Trybuny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Trybuny
» Trybuny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Eventy :: Archiwum Eventów :: Wielkie Igrzyska Magiczne-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie