IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ruiny Zakazanej Świątyni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Ruiny Zakazanej Świątyni   08.11.14 18:15

First topic message reminder :

Dawniej stała tu monumentalna świątynia w kształcie piramidy, na której pewna starożytna sekta zbierała księżycowe krople do sobie tylko znanych celów. Jednak przez wieki popadała w ruinę lecz jej moc nie. Dlatego też była też miejscem, w którym kilkanaście lat temu próbowano wskrzesić Deliorę.
Teraz jednak jest w totalnej ruinie. Z dawnej świetności nie pozostał nawet ślad. Zresztą nie zostało prawie nic poza fundamentami i kilkunastoma głazami rozsianymi po najbliższej okolicy. Ogromne bloki rozsypując się wokół rozorały przy upadku ziemię i połamały drzewa tworząc dosyć smutny i tragiczny nastrój. Łatwo się jednak dzięki temu ukryć i przygotować zasadzkę.
A zniszczenie tego wielkiego zabytku przypisuje się magowi Fairy Tail i Neutralnej magini, którzy wspólnie wykonywali tu misję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość
Gość





PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   14.03.15 8:45

Taharii przemierzał korytarz, cały czas starając się jako tako unikać ewentualnych niebezpiecznych miejsc i pułapek, które mogły na niego czekać. Całe szczęście białowłosemu nic się nie stało, jednak on sam nie dbał o to aż tak bardzo - chodziło mu przede wszystkim o to, żeby siostra była za jego plecami - żeby on sam mógł pokazać na co go stać. Gdy tylko dotarł do jednej z dużych sal mruknął pod nosem, otwierając szeroko usta.
- Woaaa... Hej! Dużo tego! to jakieś muzeum?!- Zapytał członek Fairy Tail, zastanawiając się chwilkę. Parę sekund później przed jego nosem wykwitnął... ktoś. Osiemnastolatek nie miał pojęcia, z kim ma do czynienia, jednak osoba ta wyglądała całkiem... dziwnie. Głupio ułożone włosy takiego samego koloru jak u przedstawiciela Wróżek, jaki taki nieprzyjemny wyraz twarzy, który nie ukazuje żadnej przyjemnej czy wartej uwagi emocji... gość, który zagrodził dalszą drogę Tahariiemu nie wyglądał przyjaźnie. Ten skomentował to tylko bardzo charakterystycznym uśmiechem, który pokazywał nie tylko zapał do walki, ale także niesamowitą chęć sprawdzenia się i swoich sił podczas prawdziwej potyczki.
- No to chyba trafiłem na pierwszą osobę, której muszę skopać dupę.- Rzucił członek Fairy Tail uśmiechając się złowieszczo, a potem... no właśnie. Wszystko się zaczęło. Taharii miał świadomość swojej prędkości, chwili, kiedy w jego kierunku poszybował kamienny słup te próbował odskoczyć w bok i wykonać unik. Jaki? Bardzo proste - głównym celem było nie dać się uderzyć przez atakującego oponenta, dlatego w grę wchodziły wszystkie możliwe przewroty i odskoki, jakie tylko przedstawiciel Wróżek mógł wykonać. Liczył na to, że oponent nie potrafi kierować swoją magią, a atak jest skierowany tylko w jedną stronę, ale nie mógł tego sprawdzić - musiał być uważny. Dlatego jeśli słup zmieniłby trajektorię swojego lotu, chcąc uderzyć Tahariiego, ten używa swojej własnej magii w celu zamiany w błyskawicę, a następnie zbliżenie się do oponenta na dystans odpowiedni do walki wręcz. Jeśli zaś chłopak będzie miał możliwość dostania się do niego normalnym sposobem - także to wykorzystuje. Jego zamiarem jest nic innego jak sprzedanie delikwentowi paru cepów na łeb i sprawienie, żeby ten nie wiedział, z której strony jest góra. Członek Fairy Tail starał się być przygotowany na każdą ewentualność, skupił się, mimo swojego luźnego podejścia do walki. W końcu wróg mógł zaatakować od strony sufitu, a także - być może - podłoża, czyż nie?
Powrót do góry Go down


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   15.03.15 22:12

Wędrówka trwała w najlepsze, gdy nagle... Nagle podłoże się skończyło. Tak po prostu! Niemniej, Zaji nie mogła pozwolić sobie na dłuższe zwlekanie z podróżą, toteż rozejrzała się dokładnie za... Czymkolwiek! Czymkolwiek, co ułatwiłoby jej przedostanie się na drugą stronę szczeliny. Przez chwilę pomyślała o swoich ognistych łapkach, jednak nawet z nimi nie dosięgnęłaby drugiego końca rozpadliny. Cholercia no... Nie mogę więcej zostawać w tyle. Przeszło jej przez myśl, dalej rozglądając się uważnie za jakimkolwiek innym przejściem. Przez cały czas świeciła sobie swoją prowizoryczną latarką, lecz jeśli absolutnie nic nie znajdzie, to - musiała przyznać - nie byłoby najciekawiej. W grę oczywiście wchodziło jeszcze zawrócenie i wybranie następnego tunelu, jednak... Jeszcze nie teraz. Obecnie trwały poszukiwania przejścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   16.03.15 23:18

Taharii nawet nie korzystając z magii był wyjątkowo szybki i nie miał problemu by uskoczyć przed zmierzającym w jego stronę filarem, który z głośnym hukiem uderzył w ścianę za plecami chłopaka. Uderzenie było naprawdę potężne, bo huk jaki się rozniósł po jaskini był niemalże ogłuszający, a ze ścian posypały się kawałki skał. Z huku jaki się rozniósł i tak dało się dosłyszeć głośny śmiech gościa siedzącego na filarze, który manewrował dodatkowo w powietrzu rękoma niczym dyrygent.
Jednak to nie był koniec, bo chociaż filar nie skręcał to mag Fairy Tail i tak miał ciężko. Z kamiennego słupa, który o mało co nie zabił nastoletniego maga wyrosły kolejne, podobne do oryginalnego słupy zmierzające w jego stronę. I chociaż chłopak robił co tylko mógł by uniknąć wrażych ataków to było to coraz trudniejsze. A przynajmniej było do pewnego momentu, momentu w którym chłopak aktywował Kaminari no Kyōka. Dzięki niesamowitej prędkości jaką dzięki temu uzyskał nie musiał praktycznie przejmować się niczym, bo w jednej chwili znalazł się na szczycie filaru. Będąc w tej formie, był niemalże tak szybki i niepowstrzymany jak błyskawica.
Niestety, krótka chwila zaskoczenia jaką zyskał nad przeciwnikiem dzięki temu trikowi została stracona na dezaktywację zaklęcia. W momencie gdy Taharii ponownie stał się w pełni sobą jego rywal w pełni zorientował się w sytuacji. Nie zdążył jednak podnieść się z pozycji siedzącej przez co oberwał potężnego sierpowego w twarz dodatkowo wzmocnionego małym ładunkiem elektrycznym. I chociaż cios ten powalił go na plecy to nie dane było bliznowatemu wyprowadzić kolejnych ciosów, bo w tym samym momencie pod jego magami wyrósł kolejny filar strącając go ponownie na spód jaskini. Chłopak miał wiele szczęścia, że zaskoczony wróg nie wycelował prawidłowo. Inaczej młody mag pędził by na środku platformy ku sufitowy, gdzie zostałby przebity i zmiażdżony, a tak tylko trochę się potłukł.
- Hahaha! To było dobre! Ale jeszcze za słabe. - śmiał się już nie tak głośno rywal, rozmasowując sparaliżowane częściowo mięśnie twarzy.

Dziewczyna przyglądała się w świetle płomieni korytarzowi i rozpadlinie znajdującej się przednią gdy z części tunelu znajdującej się przed nią doleciał potężny huk. Podobne efekty dźwiękowe usłyszeć można było podczas walk kamiennych gigantów. Dziewczyna jednak nie miała na to teraz wielkiego wpływu, bo utknęła po drugiej stronie przepaści. Chociaż gdy tak się rozglądała udało jej się dojrzeć na jednej ze ścian kilka szczelin i maleńkich półeczek. Wyglądały jak te na ściance wspinaczkowej tylko takiej w wersji very hard nawet dla zawodowców. I tutaj najdrobniejszy błąd groził upadkiem w otchłań. No, ale jakie miała wyjście? Albo to, albo zawrócić i zwiedzić inny korytarz.

___________________________________________
Taharii jesteś w trakcie walki zatem MM Ci się nie regeneruje. Twój aktualny poziom to 2700MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   22.03.15 17:17

No i udało się! Po niedługich poszukiwaniach, Zaji znalazła przejście na drugą stronę, chociaż... Nie należało ono do szczególnie bezpiecznych. Niemniej, brązowowłosej absolutnie to nie przeszkadzało. Nic a nic! Zakasała tylko rękawy od bluzy i... Ruszyła! Ostrożnie i pewnie starała się chwytać wypustek w ścianie, po czym podciągała się, łapała kolejne luki i powolutku wędrowała na drugą stronę przepaści. Była nad wyraz skupiona i uważna. Mimo wszystko nie chciała spaść, tym bardziej, że... No, upadek mógłby źle się skończyć, tak? Jeśli jednak coś nagle poszłoby nie tak, Zaji miała zamiar użyć jednego ze swoich zaklęć, dzięki któremu przedłużyłaby swoje kończyny, łapiąc się... czegokolwiek, byle nie spaść. To jednak była ostateczna ostateczność, na którą zdecyduje się dopiero - że tak powiem - kryzysowej sytuacji. Tak więc do dzieła!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji
Gość





PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   25.03.15 20:46

Taharii był szybki, jednak nie na tyle, żeby uniknąć wyrastającego z ziemi filaru. Wszystkie te kamienne słupy były aż nadto denerwujące i przeszkadzające w wykonywaniu jego zadania, które w końcu musiało być w pełni zakończone... powodzeniem oczywiście! Białowłosy jakoś się trzymał, wiedział, że oponent dostał solidnego gonga w pacynkę, co oznaczało, że mógł mieć delikatne problemy z dalszą walką. Taharii oczywiście wątpił w to, że wróg może być aż tak słaby... jednak czemu nie brać pod uwagę także tej opcji? Członek Fairy Tail nie za bardzo czuł potrzebę utrzymywania tej samej pozycji, dlatego postanowił jak najszybciej ją zmienić. Pomimo potłuczenia nadal się uśmiechał - nie tracił swojego poczucia humoru, a walka jaką rozpoczął tylko go nakręciła.
- Muszę Cię pobić, zanim przyjdzie tutaj Zaji, żeby czasem nie miała się za wygodnie!- Rzucił osiemnastolatek kierując się w stronę oponenta, na którego policzku spoczął już pierwszy cios. Teraz pozostało tylko zadać paręnaście kolejnych, no nie? Taharii doskonale znał się na walce wręcz, swoich atutach. Miał je zamiar wykorzystać głównie po to, żeby dostać się bliżej swojego oponenta unikając potencjalnych przeszkód, które mógłby wytworzyć. Przedstawiciel gildii wróżek brał pod uwagę możliwości wyrastania kolejnych kamiennych pali spod jego stóp, z bocznych ścian czy sufitu - oznaczało to, że musiał wyjątkowo starać się o jak najzgrabniejsze i najszybsze przemieszczanie się, połączone z uwydatnieniem swojej spostrzegawczości oraz refleksu. Walka z mhhhrocznym magiem była wymagająca... szczególnie jak na tak stosunkowo młodego maga, jakim był Taharii. Najważniejsze dla członka Fairy Tail było zbliżyć się do białowłosego i zadać mu parę kolejnych ciosów, jednocześnie unikając ewentualnych zaklęć. Kserokopia koloru owłosienia nie mogła ot tak sobie pozwalać, no nie?
- Chodź tutaj, do cholery!- Krzyknął osiemnastolatek nie do końca przejmując się tym, że raczej nie powinien tak robić. Ot - poniosła go walka. W wypadku, kiedy byłoby to potrzebne(do ucieczki bądź ewentualnego uniku, kiedy nie zdąży zeskoczyć z filara bądź będzie musiał jako tako poradzić sobie z atakiem) Taharii używa płaszcza błyskawic, który ma pomóc mu wykonać swoją akcję i jednocześnie przybliżyć go do oponenta... bo czemu by nie? Walka na bliski dystans - to jest to, co członek Fairy Tail lubi najbardziej!


__________________
MM: 2700.
Jeśli użyję zaklęcia: 2200.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   27.03.15 19:22

Prowokacja młodego maga Fairy Tail nie zrobiła na rywalu wielkiego wrażenia. Wykonując podskok z ziemi niczym z filmu kung-fu ustawił się ponownie w pozycji pionowej. Chociaż zgrywał twardziela to na jego twarzy widać było zaczerwienienie po otrzymanym ciosie i miał drobne problemy w trakcie mówienia.
- Wybacz, ale będziesz się tu musiał do mnie pofatygować jeszcze raz. - odkrzyknął białowłosy z kamiennego filara, a zaraz potem robiąc potężny zamach rękami posłał z boków ku Tahari'emu kolejne dwa kamienne filary.
Młody mag względnie bezproblemowo uniknął tego ataku lecz zaraz ruszył ku niemu kolejny słup tym razem frontalny. Ten atak także udało się ominąć, ale ponieważ z każdą chwilą pojawiały się nowe takie słupy młody mag był zbyt zajęty unikaniem i omijaniem ich niż próbą dostania się ponownie do swojego rywala. Parokrotnie też nagłe uskoki i inne kombinacje mające ochronić go przed obrażeniami spowodowały, że wpadał na wcześniej powstałe filary delikatnie się obijając. Co prawda nabawił się przy tym trochę siniaków, ale nic ponadto.

W trakcie gdy jej brat bawił się na kamiennym placu śmiertelnej zabawy Zaji tuliła się do ściany i powoli zbliżała do drugiej krawędzi. Parokrotnie usypywały jej się spod stóp i dłoni drobne kamyczki przyśpieszając jej znacznie tętno. Jednak po kilku minutach tej ciężkiej walki z grawitacją, strachem i niewygodną skałą dała radę tego dokonać.
Mogła teraz ruszyć w dalszą drogę skąd dobiegały do jej wrażliwych uszu z każdą chwilą kolejne głuche uderzenia. Po krótkim marszu dotarła wreszcie do wejścia do sporej jaskini. Zastała miejsce zupełnie inne niż jej brat jakiś czas wcześniej.
Teraz cała wypełniona była kamiennymi filarami przecinającymi ją od prawej do lewej, od góry do dołu, i wszelkich innych kombinacji. Wyglądała jakby jakiś gigantyczny kamienny pająk uwił sobie tutaj gniazdo. Pomiędzy filarami ujrzała skaczącego brata, a na środku widoczny był filar, na którym ktoś stał, ale nie mogła dostrzec kto gdyż z obecnej pozycji był zasłonięty przez jeden z magicznych tworów.


Taharii ciągle masz 2700MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   01.06.15 22:42

Czas nagle zwolnił dla Zaji, która próbowała przedostać się na drugą stronę ogromnej szczeliny. Ostrożnie, ale pewnie starała się chwytać niedużych dziur w ścianie. Kilka razy posypały się małe kamyczki, jednak - na jej szczęście - była niesamowitym koksem, który po prostu nie mógł spaść. No po prostu no nie. Tak czy siak, po dość przerażającej wspinaczce, w końcu udało się niebieskookiej dostać tam, gdzie chciała. Ruszyła więc dalej, a do jej wrażliwych uszu dochodziły coraz głośniejsze dźwięki. Jakieś szumy. Gdy zaś była wystarczająco blisko źródła odgłosów walki, dziewczyna zauważyła najpierw skalne filary,  swojego brata i... kogoś.
Wróg? Przeszło jej przez myśl, szykując szybko dwie kule ognia.
-Ni cholery, nie będziesz bawić się sam, braciszku - mruknęła cicho pod nosem, po czym wyrzuciła swoje twory. Ponieważ widziała tylko dolną część ciała nieznajomego, to właśnie tam celowała. Będąc dokładniejszym, to w kolana, chociaż i tak nie pogardziłaby tym, gdyby w ogóle trafiła we wroga... Niemniej, tuż po pokazaniu, iż Taharii nie był wcale sam, władczyni ognia... Teoretycznie powinna się schować, jednak to absolutnie nie było w jej stylu. Okryła zaś całe swoje ciało swoimi płomieniami i w takiej formie zmierzała ku nieznajomemu mężczyźnie. Chciała zbliżyć się na tyle, by móc go dosięgnąć ognistymi łapkami i najzwyczajniej przybić wroga do ściany. Proste, prawda?

-1200MM
Zostało 3800
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji
Gość





PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   01.06.15 23:00

Taharii nie miał zamiaru odpuszczać oponentowi. Świetnie się bawił - pomimo niewielkich ran, które zyskiwał z każdym kolejnym krokiem. Wszystko zależało od tego, czy unik przed magicznymi filarami był udany, czy też nie. I to nie zawsze! Zdarzało się bowiem, iż białowłosy rycerz błyskawicy natrafiał na bardziej nieprzyjemne przeszkody, które już teraz zdobiły pole walki. Gdy chłopak usłyszał głos swojej siostry uśmiechnął się aż nazbyt pewnie siebie, odkrzykując.
- No to chodź, zobaczymy kto zdejmie go pierwszy!- Odpowiedział członek Fairy Tail, nie mając zamiaru odpuszczać wrogowi. Wypadałoby pokazać, kto jest silniejszy w rodzeństwie. Oczywistym było, że to właśnie Taharii uważał się za tego lepszego, co nie znaczyło, że była to niezdrowa rywalizacja. Teraz musiał opracować jakiś plan, który pozwoli mu na zadanie ciosu oponentowi. Przedstawiciel Wróżek nie mógł długo czekać, nie miał czasu. Pierwsze co zrobił... postanowił znaleźć kamień. Ot taki zwykły, leżący gdzieś na ziemi kamień, a następnie rzucić nim w stronę wroga. W tym czasie uważał na ewentualne ataki planując odskoki czy ucieczkę przy pomocy zaklęcia, jeżeli będzie taka konieczność. Zaraz po posłaniu we wroga pocisku(o ile takowy znalazł) postanowił wykorzystać stworzone wcześniej przez Białowłosego chłopaka pale w celu... zbliżenia się do niego. Skakanie po nich powinno sprawić, że skróci dystans. Na ile? Ciężko powiedzieć, osiemnastolatek chciał dostać się jak najbliżej wroga. Następnym ruchem było... wybicie się ile sił w nogach, a następnie złapanie wywołującego kamienie typka i zrzucenie go z filara. Jeżeli nie było takiej możliwości Taharii używa Kaminari no Kyoka w celu wzniesienia się na jego poziom, a następnie "odczarowanie się" zaraz przed postacią białowłosego przeciwnika. Trochę samobójcze? Jeżeli się powiedzie - członek Fairy Tail używa swojego jedynego zaklęcia w celu uniknięcia bolesnego upadku i wylądowania bezpiecznie na ziemi. Podczas całej akcji - mimo rozbawienia i całej adrenaliny, która zebrała się w ciele młodego maga - zachowuje on ostrożność, wie, czego może się spodziewać po siostrze i mniej/więcej po oponencie. Nie chce umrzeć w jakiś głupi sposób, ot co.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   03.06.15 0:04

Chociaż nie było wiele miejsca pomiędzy kamiennymi słupami i innymi dziełami wrogiego maga to Zaji udało się celnie wyrzucić w jego stronę swoje pociski. Niestety krzyk Tahariego zdołał wzbudzić jego uwagę dzięki czemu ten zdołał wykonać na filarze elegancki piruet i ominąć wycelowane w jego nogi pociski. No, a przynajmniej częściowo je ominąć, bo jeden z nich otarł się o jego łydkę zostawiając na niej spore poparzenie i zmuszając go do przykucnięcia.
- Pojawił się kolejny robaczek. Mówiłem, że najprostsze metody są najlepsze. Mistrz będzie zadowolony. - powiedział białowłosy mag ziemi z wyraźną satysfakcją i to pomimo faktu, że przed chwilą oberwał kulą ognia, a przed sobą miał dwójkę wrogich magów. Dodatkowo cały czas uśmiechał się w kierunku przeskakującej powoli w jego stronę, po kamiennym placu zabaw dziewczynie kompletnie ignorując jej brata.
Zresztą nie musiał na niego patrzeć. Wystarczało, że cały czas poruszał jedną ręką posyłając w jego kierunku coraz to nowe kamienne przeszkody, nie pozwalając mu na zbliżenie.
Chłopak jednak miał inny cel, którego realizacja i tak zajęła mu chwilę, bo mimo wszelkich działań w jaskini nie było zbyt wielu kamieni. Gdy już jeden trafił w jego ręce ruszył on do ataku i skacząc dość nieudolnie po tworach wroga zaczął zbliżać się do przeciwnika. Było to możliwe tylko dzięki temu, że musiał on dzielić teraz swą uwagę pomiędzy dwie osoby i dzięki temu ataki z jego strony były wolniejsze i mniej celne.
Gdy Yakimo był już dostatecznie blisko wyrzucił kamienny pocisk i już niemalże mógł cieszyć się z udanej akcji i rozbitej głowy maga ziemi, gdy ten jednym płynnym ruchem pochwycił kamień.
- Naprawdę myślałeś, że w mej domenie, w moim sanktuarium zdołasz mnie pokonać czy chociażby zaskoczyć czymś takim? - zapytał z ironią w głosie, a potem rzucił ten sam kamień w stronę Zaji, lecz przekształcił go przy wypuszczaniu z dłoni w oszczep, który przebił jej lewy prawe ramię.
Chociaż trwało to ułamek chwili to i tak wystarczyła ona by zamieniony w błyskawicę Taharii znalazł się tuż przy nim na filarze, lecz nie zdołał go zepchnąć. Wrogi mag cofając się wytworzył pod swoimi stopami kładkę z kamienia i stał teraz face to face z magiem Fairy Tail.


Zaji przebite prawe ramie długim oszczepem. Zatem problemy z poruszaniem zarówno ręką jak i ogólnie dopóki tkwi on w ciele.


Taharii pamiętaj o odejmowaniu MM jeżeli używasz zaklęcia. Nawet jeżeli nie jesteś pewien czy dana akcja się powiedzie, bo jak nie to i tak tej MM nie stracisz, a MG Cię o tym poinformuje.
Aktualnie masz 2200MM.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   07.06.15 13:16

Taharii znalazł się najbliżej przeciwnika jak tylko mógł. Mag Fairy Tail specjalizował się w walce wręcz, więc postanowił - jak nietrudno się domyślić - pokazać oponentowi co to znaczy prawdziwa walka w ten sposób.
- Jak najbardziej.- Odpowiedział białowłosy członek wróżek mając zamiar rozpocząć swój taniec. Graj muzyko - jak to mówił jeden z najciekawszych istniejących bohaterów... którzy gdzieś tam istnieli. Chłopak najpierw chciał zadać szybki cios wprost w głowę oponenta, co sprawiłoby, że ten "odskoczy" do tyłu. Była to jedna z możliwości, wszystko teraz działało na korzyść maga Fairy Tail, bowiem to on był w natarciu - mniej poszkodowany. Taharii pamiętał o ranach wroga na nodze i policzku. Ta, którą zadała siostra była zdecydowanie bardziej nieprzyjemna niż wcześniejsze uderzenie białowłosego, dlatego też ten podjął - jako główny cel - atak na poszkodowaną nogę przy pomocy kopnięć, niskich podcięć czy ogólnych ataków. Członek Wróżek starał się kontrolować wszystko co działo się na górze - ataki filarami mogły być niezwykle nieprzyjemne, dlatego też monitorowanie ich ewentualnych miejsc powstania było bardzo dobrym pomysłem. Tutaj po raz kolejny Taharii zaufał swojemu refleksowi i szybkości. Chciał zadawać dużo ciosów, pokazać przewagę, ale jednocześnie możliwie jak najbardziej uważać na ruchy wroga. W końcu nie wiedział dokładnie kim był, czyż nie? Przedstawiciel jednej z najbardziej niesfornych gildii magów w historii nie bał się używać łokci, kolan czy nawet głowy - jeżeli takie wyjście było najlepsze. Uważał na ataki i w momencie, jeśli nie dałby rady ich uniknąć gotów był na wykorzystanie zaklęcia pozwalającego zmienić pozycję na tą bezpieczną.


2200 MM
Jeśli użyję zaklęcia 1700 MM.
Powrót do góry Go down


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   14.06.15 1:51

W zasadzie to... Nie tak to było zaplanowane. Wszystko byłoby cacy, ale nie! Taharii musiał dać znać, że małe, rzucające ogniem dziewczę jest w pobliżu. Niby trafiła oponenta, jednak sama też dostała i - no nie powiem - dość mocno. Przebite ramie ziemnym oszczepem nie było czymś, co należało do przyjemnych...
- Taha... Jak tylko z nim skończę, to cię zabiję - warknęła wściekła, po czym wyciągnęła z ramienia broń wrogiego maga. Ze swoją siłą nie powinna mieć z tym większych problemów. Problemem dopiero był ból, którego z pewnością nie zabrakło... Co to jednak dla niej, szczególnie, że teraz adrenalina z każdą następną chwilą rosła coraz bardziej i bardziej.
W chwili pozbycia się z ramienia ziemnego cholerstwa, Zaji dokładnie skupiła się na ruchach nieznajomego maga. Obecnie bardziej zajął się członkiem Fairy Tail, więc miała okazję na ponowienie swojego ataku. W jej dłoniach już paliły się kolejne dwie kule, które tym razem planowała wycelować w górne części ciała oponenta. Głównie w jego ręce. Chciała się odpłacić? Możliwe. W końcu nigdy nie pozostawała dłużna, a dodatkowo zauważyła, iż wszelkie jego ziemne czary-mary były kontrolowane gestami dłoni. Same kule nie były jednak końcem. Plan w zasadzie był ten sam, co kilka chwil temu, gdyż tak naprawdę chodziło o to, by odwrócić uwagę białowłosego na tyle, by dziewczyna mogła się do niego zbliżyć. Niewiele, bowiem tak, by była w stanie dosięgnąć go swoimi płomiennymi łapkami, chwycić go i może nieco poparzyć. Może trochę mocniej... Oczywiście nie miała zamiaru popełnić drugi raz tego samego błędu, więc podczas całej farsy była gotowa do wykonania uniku, gdyby zaszła taka potrzeba. Odskok na bok, wybicie się do góry i tego typu manewry.

-400MM
Zostało 3400
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   15.06.15 23:04

Szybkie ataki, które wyprowadzał Taharii trzymał wrogiego maga w szachu i zmuszały do ciągłego cofania się i unikania jego ataków. Chociaż to defensywne nastawienie ze strony białowłosego (nie należącego do Fairy Tail) też nie trwało długo.
Skupiony na atakowaniu rannej nogi Taharii, co było mądrym posunięciem za mało uwagi poświęcił rękom przeciwnika. A jak słusznie zauważyła Zaji, która brała udział w walce przecież mniej czasu, to one były kluczem do jego magii. Wróg mając nawet tylko na krótką chwilę wolne ręce szybkim ich gestem sprawił, że cała jego skóra pokryła się kamienną, ochroną warstwą.
Na szczęście przed kolejnymi gestami i idącymi za nimi konsekwencjami obroniła chłopaka siostra posyłając ku wrogowi dwa ogniste pociski.
Wytrącony z równowagi mężczyzna dał się ponownie zepchnąć do obrony. I nawet jego nowa zbroja nie mogła wiele zdziałać w porównaniu z dziką i nieprzewidywalną techniką walki wręcz jaką stosował Taharii. Seria ciosów jaką przyjął na swe ciało z każdą chwilą kruszyła coraz bardziej jego zbroję, aż w końcu jeden potężny cios z przysłowiowej "bańki" znokautował wroga i zrzucił ze skalnej półki, którą stworzył dla siebie. Spadając uderzył w kilka ze stworzonych wcześniej kamiennych słupów i innych przeszkód tak, że w ostateczności nie było z niego co zbierać. Został tylko skórzany worek pełen połamanych kości i zmiażdżonego mięsa.

Przejdźmy jednak teraz do perspektywy Zaji.
Dla niej wszystko wyglądało trochę mniej kolorowo. Po wyciągnięciu z ramienia kamiennego oszczepu co kosztowało ją wiele siły i energii z rany sporym strumieniem zaczęła wypływać krew. Nie przewidziała ona, że jedynie włócznia tamuje krew czym samym można by rzec, ratuje jej życie. Nie przejęła się ona tym jednak i cisnęła w faceta, z którym walczył jej brat jeszcze dwa pociski prawdopodobnie ratując mu życie.
I gdyby była normalną osobą to teraz leżała by na ziemi omdlała, albo zwijająca się z bólu. Jednak ona była czarodziejką. Dawną członkinią Fairy Tail. A wróżki, nawet eks są nieśmiertelne.
Jej własny ognisty płaszcz przypalił jej ranę tamując ją tym samym. Przestała ona być śmiertelna, lecz wciąż była groźna i bolesna. Mięśnie w niej praktycznie odmówiły posłuszeństwa i zwisała bezwiednie przy jej ciele znacznie utrudniając poruszanie w kamiennym labiryncie przestrzennym. Miała jednak swoje ogniste łapy, którymi nadrabiała i mogła dostać się do środkowej części jaskini, w której wznosił się słup, na którym toczona była walka. Dotarła do niego akurat w momencie, w który jej białowłosa tarcza strzelnicza spadała w dół. Miała zatem miejsce w pierwszym rzędzie na ten nieudany spektakl akrobatyczny.


Od teraz możecie regenerować MM. 500MM\post
Zadecydujcie także, czy chcecie nagrody za walki osobno czy też na koniec misji kompleksowe podliczenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   16.06.15 0:39

Z małą pomocą Zaji, Tahariemu udało się zepchnąć wrogiego maga i w zasadzie tyle już było o nim słychać. Po zobaczeniu tego nieudanego spektaklu akrobatycznego, dziewczyna odwróciła wzrok, po czym ciężko padła na ziemię. Przygasiła ogień na swoim ciele i z grymasem na twarzy spojrzała na poranioną rękę.
- W zasadzie to nie byłam pewna, czy uda mi się tak szybko przypalić ranę... Aaaale z pewnością nie był to najlepszy pomysł. Khem, boli jak diabli - powiedziała, próbując nie pokazywać po sobie, że tak na prawdę czuła się jeszcze gorzej. Przyłożyła dłoń do bolącego ramienia, a w międzyczasie spojrzała na brata badawczym wzrokiem. - Widziałeś tamte symbole, które były po drodze? I wiesz może co znaczyły? - zapytała i na moment się zastanowiła. - Zanim tu dotarłam, minęłam wyczerpaną lakrymę ze znakiem wiru... I chyba tyle - w zasadzie to żałowała, że jednak nie udało jej się pochwycić białowłosego maga. Byłby wtedy żywy i rodzeństwo mogłoby się czegoś dowiedzieć, bo na razie dziewczyna absolutnie nie mogła zorientować się o co chodziło... Co z księżycem, jaki mieli cel wrogowie? No właśnie. Misja wciąż trwała, więc niebieskooka starała się podnieść na równe nogi i ruszyć dalej. Tak w końcu wypadało, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   22.07.15 17:09

- Widziałem, ale nie mam zielonego pojęcia co też mogłyby znaczyć. Może to jakiś rytuał. - odpowiedział siostrze chłopak schodząc powoli z centralnego filaru. Musiał przy tym bardzo uważać na swoje dłonie. W końcu nie można od tak rozbijać sobie kamieni gołymi pięściami i nie uszkodzić ich. Z jego porozbijanych i pościeranych kostek płynęła krew, a każde zgięcie czy wyprostowanie palców wywoływało ból.
- Ten tam mówił, że to pomieszczenie to tylko pułapka. Pewnie ta lakryma, którą znalazłaś także nią była i to pewnie ona wywołała tamtą falę wody, która nagle na mnie naparła. - dodał nachylając się już przy siostrze, by zobaczyć jej ranę i palcem wskazał za plecy w stronę mężczyzny, którego zrzucił ze skały. - Musimy odwiedzić inne komnaty i zobaczyć o co tu chodzi.
Gdy skończył mówić pomógł siostrze wstać na równe nogi i zaczął kierować się ku wyjściu. Jednak zaledwie po kilku krokach poczuli jakby cała ziemia pod ich stopami zaczęła się trząść, a skały stworzone przez białowłosego zaczęły się rozpadać.
Tahari ruszył biegiem do wyjścia, a potem dalej wgłąb korytarza. Ze ścian wokół co chwila odpadały kawałki skał i wciąż czuć było drżenie ziemi utrudniające poruszanie. Na szczęście szczelina, która wcześniej zagradzała przejście zniknęła i teraz jedynie ciemność była problemem.
Jednak gdy już udało im się przedostać przez mroczny tunel znaleźli się nagle nie w okrągłej jaskini z wieloma odnogami jak poprzednio ale w okrągłej sali ze schodami wokół ścian prowadzącymi prosto do góry. Do sklepienia, które nie istniało. Zamiast sufitu na wysokości około 15m widniała wielka dziura, przez którą wlatywało światło księżyca. Księżyca, który wyglądał na o wiele większy niż należy i na wiele jaśniejszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   05.08.15 10:45

Zaji przytaknęła na słowa brata i z jego małą pomocą stanęła na równe nogi. Swoją ognistą kulą oświetlała drogę, coby nie wpaść na różnego rodzaju pułapki, w końcu nic nigdy nie było wiadomo, a do tego dochodziło jeszcze niesamowicie skupienie na różnych dźwiękach. Pewnym było, iż białowłosy mag ziemi nie był jedynym wrogiem, na jakiego mogli się natknąć. Niemniej, dziewczyna musiała ruszyć biegiem za Taharii'm, by nie paść ofiarą rozpadających się kamieni, a w momencie, kiedy rodzeństwo wyszło na tak zwaną bezpieczną strefę, to szczęka opadła jej niemalże do ziemi.
- Wow! To naprawdę jest takie wielkie, jak mówili ci tamci z wioski! - jej szeroko otwarte oczy niemalże błyszczały z zachwytu, acz oczywistym było, iż nie powinna raczej tak zareagować. Chyba... Bądź co bądź, kiedy nieco się ogarnęła, to wyrzuciła ognistą kulę, którą trzymała w zdrowej ręce z całych sił i najwyżej jak mogła. Zdawała sobie doskonale sprawę, że wiele to nie da, nie dosięgnie albo coś w tym stylu, jednak po prostu nie byłaby sobą, gdyby tego nie zrobiła tego od tak.
- Widzimy właśnie na własne oczy ogromny księżyc. Jakieś pomysły może teraz, dlaczego tak jest? - zapytała, po raz kolejny odpalając płomień. Chciała dokładnie rozejrzeć się po pomieszczeniu. Być może wypatrzy jakąś wskazówkę, choć to Taharii górował nad nią, jeśli chodziło wzrok. Zaji mogła już jedynie pozostać jako czujka, czy ktoś przypadkiem się nie zbliża. I tak też miało być... W razie, gdyby ktoś nagle miał wyskoczyć, to oczywiście informuje szybko brata, a sama odskakuje na bezpieczną odległość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   07.08.15 18:38

Chłopak także był zaskoczony tym co zobaczył przed sobą. Od momentu gdy był tu poprzednio nie minęło wiele czasu, a mimo to otoczenie zmieniło się diametralnie. Po chwili przyglądania się pomieszczeniu w refleksach rzucanych przez ognistą kulę siostry, która swoją drogą wyleciała ponad komnatę na świeże powietrze miał już plan co dalej.
- Musimy dostać się chyba na górę. Najlepiej skorzystać z tych schodów.
Odezwał się wskazując ręką na ściany ich otaczające. Nim jednak zaczął realizować swój plan do uszu Zaji doszły jakieś wytłumione i niezrozumiałe głosy z góry, a chwilę później nad przepaścią pojawiła się głowa białowłosej kobiety o ciemnej karnacji.
- Wybaczcie skarbeńki, ale ogień to nienajlepszy wybór. - powiedziała serdecznie się uśmiechając by zaraz potem unieść dłonie nad krawędź nad którą stała i spuścić na dwójkę magów wielki strumień wody.


Wygląd kobiety
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   08.10.15 0:22

Szlag! Tylko tyle. Tylko tyle przeszło przez myśl Zaji, kiedy to zobaczyła, jak kobieta stojąca u górze spuściła na nią i na jej brata niemały strumień wody. Nie spodziewała się, że trafi na przeciwnika, który posługuje się silniejszym elementem żywiołu od jej własnego. Po chwili jednak niespodziewanie się uśmiechnęła.
- Może być dość ciekawie - mruknęła pod nosem i od razu ruszyła. Szybko starała się ocenić sytuację, znaleźć tak zwany martwy punkt, czyli miejsce, gdzie woda nie uleci. To właśnie tam dziewczyna chciała uskoczyć, po czym wybić się w górę najwyżej jak tylko mogła. Już w locie postanowiła opatulić się swoim ognistym płaszczem, a także wydłużyć dzięki niemu swoje ręce. Zdrową kończyną chciała chwycić się krawędzi miejsca, gdzie stała białowłosa kobieta, podciągnąć się i stanąć z nią twarzą w twarz, jak równy z równym. Wzięła głęboki wdech.
- Jednak bardzo ciekawie... - przygryzła dolną wargę i oka mgnieniu wytworzyła pięć ognistych kul, które szybciutko cisnęła w stronę przeciwniczki. Czas się liczył, bowiem jeśli jakimś cudem kobiecie nie uda się sparować tego wodną magią, a Zaji ją trafi, to ta druga z pewnością będzie na ciut lepszej pozycji. Oczywiście starała się też uważać na to, co robi Taharii, by przypadkiem nie stanąć na linii strzału jego ataku, jednak równie dobrze zwracała uwagę na to, co robi kobieta. Już wystarczająco ucierpiała podczas tej misji. Nie chciała odnieść kolejnych ran, toteż jeśli cokolwiek nie pyknie, to stara się unikać wszystkiego, co białowłosa ma do zaoferowania. Miała jednak nadzieję na to, że Taharii skutecznie będzie odwracał uwagę białowłosej.

-1600MM
Zostało: 2800 (chyba :v)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   11.10.15 12:23

Martwą strefą, w której postanowiła się schować brunetka był kawałek ziemi tuż przy ścianie nad którym stała agresorka. Ale plan w jaki chciała się do niej dostać i powstrzymać ją przed atakiem był zwyczajnie nie wykonalny. Nawet biorąc pod uwagę wszystkie aspekty fizyczne dziewczyny i możliwości jej magii to pokonanie w jednym skoku wysokości 15m było znacznie poza jej zakresem. Jedyną możliwością jaką miała było wdrapanie się na szczyt przy pomocy schodków biegnących przy ścianie. Jednak, że biegły one wokół ściany narażały ją na niebezpieczeństwo ataku.
Miała jednak to szczęście, że jej brat władał piorunami i potrafił się na krótki czas w nie zmienić i tym samym stać się niewrażliwym na ataki. Używając właśnie tego zaklęcia ominął, a może przyjął na klatę zaklęcie białowłosej i z niesamowitą prędkością zaczął wspinać się do góry. Im bliżej szczytu i wroga był tym więcej ładunków elektrycznych przebiegało po wodzie do góry i raziło tą, która ją przywoływała i sprawiała, że atak był coraz słabszy i pojawiały się w nim szpary co pozwalało Zaji także rozpocząć podróż na szczyt.
Gdy tylko dotarła do góry zobaczyła, że krajobraz zmienił się diametralnie. Wciąż znajdowali się na płaskowyżu, na którym stała świątynia do której weszli na początku. Z tym, że sama świątynia wyglądała teraz jak prosty filar z pustką w środku i na szczycie posiadał bardzo szeroką obręcz na której stała aktualnie Zaji i oglądała jak jej brat wykańcza swymi potężnymi ciosami rywalkę. Zmieniła się teraz dnia. Podczas gdy wchodzili do środka było mniej więcej południe, a teraz była noc. Lecz najdziwniejszy w tym wszystkim był księżyc, który był tak wielki, że sprawiał wrażenie iż wystarczy wyciągnąć rękę by go dotknąć, a poza tym co chwilę zmieniał swą barwę. Raz był żółty, by za chwilę stać się czerwonym, pomarańczowym, niebieskim czy nawet zielonym.
Od oglądania tego niesamowitego zjawiska wyrwał kobietę głos dobiegający zza jej pleców.
- Bezużyteczne śmiecie. - słowa te wypowiedział mężczyzna stojący po drugiej stronie otworu wejściowego na szczyt. Jakimś sposobem pozostawał prawie całkiem niewidoczny, było widać tylko jego kontury, błękitne oczy i coś czerwonego świecącego na jego piersi. Wiadomo jednak, że zaraz po tych słowach wykonał tylko dwa proste ruchy rękoma, a okładana przed chwilą przez Tahę kobieta podleciała bezwładnie do niego, a chwilę potem dołączyły do niej zwłoki ich poprzedniego wroga, które wyleciały z tunelu. - Byli jedynie potrzebni do ustabilizowania amuletu i nadania kształtu mojej nowej magii. Muszę wam jednak podziękować. Oszczędziliście mi kłopotów zabicia ich. A teraz zabiję was, amulet pochłonie także wasz "dźwięk" i stanę się władcą księżyca, a dzięki temu Ziemi. - w trakcie gdy to mówił z ciał jego podwładnych zaczęła sączyć się niebieska z kobiety i brązowa z mężczyzny energia, która znikała w czerwonym amulecie na jego ciele.

Uznajmy, że masz 2800MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   11.10.15 15:25

Niekoniecznie tak to wszystko było zaplanowane, ale najważniejsze było to, że kobieta władająca wodą została pokonana. Zaji odetchnęła z ulgą, jednak spokój nie trwał długo, bowiem pokazała się kolejna persona. Mężczyzna, jak bystrze zauważyła niebieskooka, poznając po głosie. Szybko odwróciła się w jego stronę, a jej oczom ukazały się kontury ów człowieka. Dobrze widoczny był jedynie czerwony punkt, gdzieś w okolicy jego klatki piersiowej. Zrobił coś, po czym ciarki aż przechodziły po plecach, a następnie ponownie zabrał głosu. Zaji zacisnęła pięści, a na jej twarzy pojawił się nerwowy uśmiech.
- Bardzo pewnyś siebie, skoro uważasz, że nas zabijesz. Co to w ogóle ma być za magia? Ładna sztuczka z księżycem, jednak dobra tylko na imprezy. Zdecydowanie innego zastosowania nie widzę - odpowiedziała, wzruszając ramionami, jednak zanim ten  odpowiedział, dziewczyna wyrzuciła w jego stronę pięć ognistych kul. Dwie chciała wycelować w ręcę przeciwnika, jedną w jego medalion, czy co to tam mogło być, a pozostałe w nogi. Na początek musiała go przetestować. Jak bardzo jest on sprawny i jak działa ta czerwona plamka. Póki co starała się zachować dystans. Nie wiedziała, na co stać mężczyznę. Obserwowała i w każdej chwili była gotowa do uniku...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   11.10.15 18:02

Mężczyzna chciał nawet coś odpowiedzieć na tą zaczepkę eks-wróżki ale zanim zdołał otworzyć usta w jego stronę poleciały pociski z ognia, które przerwały mu wszelkie próby wypowiedzi. Jednak pomimo tego niespodziewanego i niegrzecznego ataku udało mu się zrobić unik w lewo dzięki czemu jedynie trochę poparzył sobie prawy bark. Przy okazji tego ataku rozświetlona została cała przestrzeń wokół niego i można było mu się znacznie lepiej przyjrzeć. Był to średniego wzrostu o czarnych roztrzepanych włosach gówniarz. Nosił na sobie różową koszulkę, różowe buty, granatową kurtkę i jasne dżinsy, a te wcześniejsze błękitne błyski, które można było wziąć za oczy były jedynie niebieskimi okularami w kształcie serduszek, które miały całą masę kryształków.
- Nie ładnie tak atakować i nie pozwolić się wypowiedzieć drugiej osobie. A teraz zobacz co dają takie sztuczki z księżycem. - powiedział i jednym ruchem ręki wbił w ziemię Tahariego, który chciał równie szybko pozbyć się jego co kobiety i znalazł się tuż obok niego. - Jak widzisz kontroluję grawitację. Od zawsze miałem do tego talent, a dzięki temu cudeńku i starym rytuałom dawnych ludów mogę posiąść moc księżyca. A wtedy będę kontrolował wszystko na ziemi. Jeden mój ruch i zatopię miasto w morzu. Drugi, a w centrum miasta wyrośnie góra. Będę niepokonany. Będę czczony niczym Bóg. - podczas gdy to mówił ekscytował się jak małe dziecko i zupełnie nie zwracał na wszystko uwagi ale jednocześnie cały czas używał swej magii i wgniatał brata dziewczyny w podłoże i to z taką mocą, że aż kamienne podłoże zaczęło pękać.


Wróg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   11.10.15 23:00

- Serio? Spodziewałam się czegoś... No nie wiem, oryginalniejszego? Po prostu kolejny dzieciak, który uważa, że zdobędzie władzę, no ludzie, proszę was! Zawiodłam się... - powiedziała z dokładnie taką miną i ręce niemalże jej opadły. Zaji jednak nie mogła tak długo stać lekceważąco, w końcu wypadałoby uratować tyłek brata, ale... Jak walczyć z kimś, kto kontroluje grawitację? Hm, to może wydawać się ciężkie, aczkolwiek dziewczyna postanowiła zaufać szczęśc... Swoim naprawdę wysokim umiejętnościom! Chłopaczek z tego, co zauważyła manipulował ciążeniem dwóch ciał, jednak możliwym było, iż mógł więcej. No więc co teraz? Zagadnęła w myślach, po czym rozejrzała się po otoczeniu. A gdyby tak... Nie no, raczej niemożliwe, ale... No nie mogę się powstrzymać! Dokończyła w duchu i natychmiast wytworzyła dwie ogniste kule, które wyrzuciła w stronę księżyca. No bo czemu nie! Khem. Marzenia zostały spełnione, ale warto byłoby jednak i przeciwnika zaatakować... Jakoś tam... Chyba... No więc! Zaji zapaliła kolejne kule, sztuk dwie. Cisnęła nimi w chłopaczka i w momencie, kiedy ten będzie robił unik, to dziewczyna tworzy jeszcze jeden płomienny pocisk, który już chybić raczej nie powinien... Jak jednak sytuacja miała wyglądać z unikami, skoro oponent władaj grawitacją? Cóż, może musi on stać dostatecznie blisko, by to podziałało? Tak więc była wróżka starała się zachować w miarę bezpieczny dystans i!... Raczej tyle.

I jesli umiem dobrze liczyć, to zostało 800MM...
Albo nawet 1100 jeśli liczą się te ostatnio dodane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   13.10.15 20:35

- Pożałujesz tych słów. - odwarknął gówniarz na zaczepkę Zaji i w jednej chwili spoważniał i zaprzestał znęcania się nad białowłosym, który już i tak z bólu stracił przytomność. Teraz całą swą uwagę koncentrował na dziewczynie i zanim ta zaczęła rzucać swymi kulami postanowił ją zmiażdżyć swą magią. Podniósł swą rękę i w nią wycelował lecz nagle opuścił ją z grymasem bólu na twarzy. Zapomniał, że poprzedni atak kobiety jednak dosięgnął jego barku i teraz sprawia mu problemy.
Ten krótki moment mogła wykorzystać dziewczyna aby wprowadzić swój plan w życie. Dwie pierwsze kule wystrzelone w górę skutecznie skupiły na sobie uwagę wroga i z tego powodu kolejne dwie wbrew początkowym oczekiwaniom brunetki zdołały go dosięgnąć sprawiając gigantyczny ból i odepchnąć nawet kawałek do tyłu. Z tego też powodu ostatnia kula nie miała żadnego problemu by dosięgnąć celu.
I dosięgła go bardzo skutecznie. Trafiła idealnie w środek chłopaka czyli w medalion, którym miał na sobie. Niestety cios ten nie zadał mu obrażeń, a jedynie sprawił, że czerwony kryształ zaczął pękać, a nagromadzona w nim energia zaczęła wyciekać.
- Coś ty zrobiła idiotko? Wiesz co się teraz stanie z całą energią którą zebrałem? BUM! - zaczął wrzeszczeć starając się ściągnąć z siebie medalik, a gdy mu się to udało wrzucił do środka świątyni. - Ale nie myśl, że Ci się udało. Wy tu zginiecie, a ja znajdę jeszcze kolejny artefakt i kolejne ruiny, które dadzą mi władzę nad światem. - powiedział do Zaji, a potem ruszył biegiem do krawędzi "platformy", na której stali i skoczył w dół. A zaraz potem wykorzystując (zapewne) swą magię wzleciał do góry i odleciał w kierunku oceanu.
Nie zdążył jednak zniknąć z pola widzenia gdy całym płaskowyżem i świątynią na niej coś wstrząsnęło. Zaraz potem z otworu, którym weszła Zaji i Taharii, a do którego wpadł medalion wystrzeliło potężne czerwone światło. Zaledwie sekundę później wszystko zaczęło się walić i rozpadać.
Trzeba było wiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   14.10.15 14:18

Wyszło wręcz wyśmienicie! Przeciwnik został zraniony, a jego medalion zniszczony, co... Em, dobra. Było prawie idealnie. Czarnowłosy chłopaczek pokrzyczał trochę, Zaji z iście ignorancką postawą puściła większość jego słów mimo uszu, jednak odgłosy walącej się świątyni zwiastowały niemałe kłopoty.
- Powiedzmy, że to właśnie tak było zaplanowane - powiedziała, biegnąc w międzyczasie do brata, by szybko zorientować się w jakim znajdował się stanie. Pomogła mu wstać na równe nogi, po czym przyszedł czas na sekretną technikę smoka spierdalania. Taharii miał o tyle dobrze, że mógł na spokojnie zmienić się na krótki moment w błyskawicę, dzięki czemu miał on zdecydowanie uproszczoną ucieczkę. Jak jednak było w przypadku byłej wróżki? Cóż, mogła tylko liczyć na swoją sprawność fizyczną i ewentualnie ogniste łapki, którymi raz po raz mogła się czegoś złapać i podciągnąć się. Czasu było niewiele, trzeba było naprawdę szybko uciec na bezpieczniejsze tereny. W końcu kto chciałby być pogrzebany żywcem pod ruinami starej świątyni? No właśnie! Toż to praktycznie była idealna pora na to, by zabawić się w Sonica - najszybszego niebieskiego jeża, albo w strusia pędziwiatra. Szkoda, że nie mam takiej magii, teraz to by się przydała. Zagadnęła w myślach, jednak z wielkim uśmiechem na ustach przebiegała kolejne kilometry i przeskakiwała następne głazy. Nie ma co, już wszyscy będą wiedzieli, że Fairy Tail zawitało na Galune~! No ale tak trochę nie ma co więcej pisać, lać wody, czy co to tam jeszcze. Po prostu hop siup, ucieczka w ruch!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   15.10.15 17:31

Przy pomocy kilku kopniaków w żebra Taharii zdołał jakoś się ocknąć i zdezorientowany rozejrzeć po okolicy. Widząc, że grunt wali mu się pod nogami, a ich rywal zniknął spojrzał tylko w dość znaczący sposób na siostrę. Potem w ułamku sekundy zamienił się w błyskawicę i znalazł na obrzeżach polanki oglądając z bezpiecznej odległości upadek zabytku. Przy okazji zostawił siostrę jej własnemu losowi. Skoro sama dokonała tych zniszczeń to i sama może się wydostać.
Dziewczyna zaś dzięki swoim zdolnościom akrobatycznym oraz magicznym ognistym łapom zdołała niczym spiderman odbijając się od latających na wszystkie strony głazów także bezpiecznie dotrzeć na ziemię. Chociaż ból w niedawno przebitej ręce jej tej szalonej podróży nie ułatwiał.
Dopiero gdy znalazła się na dole brat skierował jej wzrok do góry. Ku księżycowi, który wreszcie wyglądał tak jak powinien srebrny glob.
Zadanie zostało wykonane przy "minimalnych" jak na wróżkę i byłą wróżkę stratach zatem nie zostało nic innego niż wrócić do wioski i odebrać od demonów nagrodę.


Możesz zrobić z/t i przenieść się do wioski.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 93
Dołączył/a : 06/02/2015
Wiek : 22
Skąd : Puru?

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   15.10.15 19:49

Z niewielkim trudem, ale jednak, Zaji w końcu udało się opuścić świątynię bez większego szwanku. Jedynie ręka po walce z magiem ziemi dała o sobie znać, aczkolwiek dało się to przeżyć. Jakoś tam... Niemniej jednak, jak sądziła, Taharii nie miał większych problemów z wydostaniem się na zewnątrz.
- No i świetnie. Wszystko poszło zgodnie z planem. Dooookłaaadnie taaaaak - powiedziała, kiwając potakująco głową, po czym spojrzała na księżyc i szturchnęła brata. - Nnno! To możemy wracać - dodała po krótkiej chwili i wraz z magiem błyskawic, ruszyła w stronę wioski.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t501-asakura-zaji
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   

Powrót do góry Go down
 
Ruiny Zakazanej Świątyni
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Ruiny Zakazanej Świątyni
» Ochrona świątyni
» Ruiny miasta Ilion
» Ruiny Magazynu
» Ruiny Eisenwald

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Specjalne :: Galuna-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie