IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ruiny Zakazanej Świątyni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Ruiny Zakazanej Świątyni   08.11.14 18:15

First topic message reminder :

Dawniej stała tu monumentalna świątynia w kształcie piramidy, na której pewna starożytna sekta zbierała księżycowe krople do sobie tylko znanych celów. Jednak przez wieki popadała w ruinę lecz jej moc nie. Dlatego też była też miejscem, w którym kilkanaście lat temu próbowano wskrzesić Deliorę.
Teraz jednak jest w totalnej ruinie. Z dawnej świetności nie pozostał nawet ślad. Zresztą nie zostało prawie nic poza fundamentami i kilkunastoma głazami rozsianymi po najbliższej okolicy. Ogromne bloki rozsypując się wokół rozorały przy upadku ziemię i połamały drzewa tworząc dosyć smutny i tragiczny nastrój. Łatwo się jednak dzięki temu ukryć i przygotować zasadzkę.
A zniszczenie tego wielkiego zabytku przypisuje się magowi Fairy Tail i Neutralnej magini, którzy wspólnie wykonywali tu misję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   03.04.16 10:09

Droga była kręta, usiana licznym krzakami i drzewami. Palmy, bananowce, daktylowce i inne podobne rośliny mogłyby schować się w porównaniu z tutejszą florą. Ciężko wręcz opisać jak wyglądała, gdyż autor posta nie zna się na gatunkach drzew tropikalnych, ani tym bardziej na Mickiewiczowych opisach przyrody. Z tego też powodu, daruję je graczowi jakim jest Zenek i przejdę do opisów bardziej istotnych.
O ile wśród drzew było niezwykle głośno, przez wzgląd głównie na ptaki i komary, o tyle na placu pokrytym ruinami i zwalonymi głazami bloków ściennych panowała totalna cisza. Na niebie pojawił się już księżyc, a słońce schodziło nisko nad korony drzew, więc pewnie za godzinę będzie już ciemno. Wracając jednak do ruin... Kamienie leżały w totalnym chaosie, jakby ktoś najzwyczajniej w świecie wysadził świątynię Bombą NatsuXGrey. Porastał je mech oraz inne podobne porosty. Nic się nie wyróżniało z reszty, ani tym bardziej nie wskazywało na obecność jakiegoś maga czy rycerza... Może poza śladami stóp pozostawionymi przez Zenshiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   12.04.16 20:46

Wolnym krokiem, trochę zmęczony towarzystwem Kuro. Zenshi nie przejmował się otoczeniem, ani się nie rozglądał. W końcu Kuro latał jak porąbany, więc mógł się rozejrzeć. Bardziej teraz go zastanawiało jak umyć sztylet, znaczy no zmienić mu kolor. Tak bardzo nie ogarniał tej zagadki, no ale pewnie napatoczy się kiedyś przypadkowa ofiara i będzie można na niej przetestować. Wracając jednak do podróży, chłopak spojrzał na kota w postaci dziewczyny i po chwili wpadł na pomysł.
- Kuro masz pozwolenie na chaos.
Gdy tylko koteł to usłyszał, chłopak odsunął się na bok. Siadając sobie wygodnie na trawce, postawił w okół cztery ścianki. Oczywiście chodzi tu o barierę, nie ma co tak się lenić. W końcu ktoś może zaatakować z każdej strony, tak więc cztery ledwo widoczne ścianki będą git.
Wracając do Kuro, który nabierał powietrza. Może się wydawać że słowo chaos wiąże się w tym przypadku ze zniszczeniem, ale jednak nie.
- MAM TE MOC, MAM TE MOC! Podpalę wszystko co się tli, mam te moc i jeszcze raz ją mam. Wyjdę i roztrzaskam drzwi!
Tak chodzi o śpiewanie, akurat mu to nie wychodzi i jeszcze fałszuje. To jest jedna z tych chwil, które wkurzają Zenka. No lecz niestety, żeby zwrócić na siebie uwagę trzeba poświęceń.





---
MM obstawiam że całe :3?
Zen - 18,600 - 400 = 18,200
Kuro Full
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   14.04.16 23:24

//Od razu łap ponowny regen 500, więc do fulla

A więc jakiś losowy czarny mag siedział na losowej, zielonej trawie, podczas gdy losowy kot-dziewczyna śpiewała losową pieśń dla uzyskania losowego efektu. Dość Randomowa sytuacja, chociaż brakuje jakiś narzekań na głód i trzęsień ziemi pod stopami. Dokładnie. Wracając jednak do całej tej sytuacji - nic się nie stało. Kuro śpiewał, Zenshi się wpieniał [sam to napisałeś], kamienie stały i leżały jak przedtem. Ani jednego dodatkowego tropu, ani jednego śladu. Nawet sztylet był czerwony jak przedtem. Czy to oznacza, że pora zmienić taktykę? Albo raczej... wymyślić PLAN DZIAŁANIA?!
W końcu laboratorium samo się nie zbuduje... Sztylet sam się nie wyczyści... Ranga S sama nie przyjdzie... Kuro sam nie przestanie śpiewać... A nie, stop, przestał. Zmęczył się i walną plackiem na glebę, kichając lekko jakimś szarym proszkiem tworzącym ścieżkę gdzieś za okoliczne skały...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   16.04.16 19:23

Czyli wszystko poszło na marna i jeszcze sam przy tym cierpiał, no cóż. Naglę chłopak otworzył szeroko oczy i uderzył się lekko w czoło pięścią, całkiem zapomniał o małym gadżecie który nosi przy sobie. Mianowicie jego gogle, którymi może namierzyć źródła energii magicznej. Tak więc nie śpiesząc się, wpierw wstał i spojrzał na leżącego kuro. Który to kichnął i wykichał resztkę kokainy chyba, oczywiście powstała ścieżka. Noo interesujące tak bardzo, że aż nie skorzysta. Co prawda będzie udawał się w tamtą stronę. Zakładając gogle, Zen aktywował je i powoli zaczął się rozglądać. Tym samym idąc przed siebie, czyli tam gdzie kokaina prowadzi.
-
Koszt MM
18,600 - 150 MM za post, max 2 posty. Tak więc od razu zapłacę za dwa posty 300 MM = 18,300 MM
--
Kuro
Leżąc sobie wygodnie na trawie, kot wstał w swej damskiej postaci i spojrzał na chłopaka. Oczywiście do jego główki nasuwały się różne głupie komentarze i żarty, tylko nie wiedział który wybrać. No ale i przyszła pora na koniec transformacji, dlatego też wrócił do poprzedniej wersji. Czyli sweet czarnego exceedo podobnego kota.
- Wiesz mógłbym zaproponować widok z góry, ale nie chce mi się ciebie dźwigać. Tak więc nie licz na to.
No tak może jeszcze tsunderecat, no ale wracając do tego pomysłu. Zenshi spojrzał na Kuro i po chwili dodał.
- Byś się na coś przydał i poleciał w cholerę.
No niestety, czego innego można się było spodziewać. Kot oczywiście odrzucony przez swojego pana, poczuł się tak smutno... No dobra nie poczuł się, jest przyzwyczajony. Nooo ale postanowił sam polecieć w górę i się trochę rozejrzeć, będzie o wiele łatwiej.

MM
1200 MM - 100 MM/post = 1100 MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   18.04.16 11:23

Zenku sorka, ale będzie krótko, zwięźle i na temat. Dokładnie.

Zen:
Założenie i aktywacja google.com nie było dobrym pomysłem. Czarny mag zapomniał bowiem o tych kilku legendach które o tym miejscu słyszał. Deliora, księżycowe łzy, Ice Shield, demony. Tak, to wszystko jak i trochę więcej, pozostawiło w ruinach całe tony, niezwykle intensywnie widzianych w gadźecie punktów. Nic z nich nie wskazywało na bycie żywą istotą, może poza Kuro, ale wszystko uniemożliwiało identyfikację źródła i przeszłości.
Ścieżka natomiast była wydeptaną drużką pełną kredy i wapnia. Nie był to pył naturalnie występujący w tych terenach, a raczej naniesiony. Oczywiście nie było go też wiele, a przerwy między kolejnymi odcinakami klarownej trasy stawały się coraz większe i lepiej ukryte za skałami. Ostatecznie nie wiadomo gdzie Smoka zaprowadzą.
Kura:
Jak już sam powiedziałeś, kotek się nie pogniewał, ale znalazł inspirację na następne żarty i dogryzki. Wzlatując kilak razy przelatywał przed oczami swego pana, coby jeszcze mocniej rozbolały go oczka od gogoli, a ostatecznie osiągnął pułap 30 metrów. To co widział zapierało dec... nie. Po prostu plac pełen był wielkich i małych, nieregularnych i ociosanych, skał i kawałków ruin świątyni. Nie widział z tej wysokości ścieżki, osobników mniej czy bardziej pięknych od Zena, tajemniczych znaków, pułapek, obłąkanych rycerzy. Wszystko na placu to skały i kamulce. A plac ten był wielkości około 3 boisk piłkarskich zlepionych do siebie dłuższymi bokami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   18.04.16 20:51

Chłopak spokojnym krokiem wędrował przed siebie, nie przejmując się otoczeniem i niczym ogólnie. Chciał po prostu znaleźć tego obłąkanego i go zmiażdżyć, po czym wrócić do wioski i zaczął działanie organizacji. Jeżeli wszystko dobrze pójdzie, będzie całkiem zabawnie. Po chwili stając w miejscu, Zen stworzył desko lotkę na którą staną i zaczął sobie frunąć do przodu. Bo w sumie po co się męczyć chodzeniem, skoro magia tyle daje. Tak więc powoli do przodu i unikając kontaktu z ziemią, tak będzie najbezpieczniej.
Kuro natomiast gdy nic nie zobaczył ciekawego, postanowił sobie zlecieć i przysiąść na deskorolce. W końcu po co będzie się przemęczał, zwłaszcza że moc trzeba oszczędzać.
- Nudno i pusto, może pójdziemy spać?
Jakby chłopak reagował na wszystko co powie kuro, to pewnie by dostał już dawno pierdolca i go przeciął w pół. Co prawda przez Marii nabrał jakiegoś spokoju, więc nie dało się go tak łatwo sprowokować. Noo lecz miał ochotę trochę zaszaleć, wybić całą wioskę. Tylko że nie mógł, obiecał i dotrzyma słowa. Tylko od kiedy mu tak zależy? To jest najbardziej podejrzane, no ale co poradzić.
Gdy tylko dotarł do tego wielkiego terenu, zatrzymał się i rozglądał. Gogle postanowił zdjąć, bo nic nie dawały. Zawadzały bardziej niż pomagały, no ale nie ważne.
- Dziwne miejsce.
Rzucił tylko na wiatr, powoli ruszając do przodu.

--
Desko lotka 400 MM + 50 MM napęd 30km/h.
18.600 - 450 mm = 18.150.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   26.04.16 8:10

Bądźmy mili i delikatni, bo jakby powiedział każdy psycholog: "Zenshi potrzebuje miłości i akceptacji by wrócić na dobrą ścieżkę przyjacielskości i łagodności". Zaraz... Czyżby Marii właśnie tego nie robiła? Adiutancie! Sprawdźcie kartotekę tej dziewczyny czy aby na pewno nie ma fakultetu z psychologii, albo psychiatrii.
Kamulce były jak były. Nic do przodu nic do tyłu. Zenek zatrzymał się - nie tylko fizycznie w miejscu, ale także metaforycznie w fabule. Kamień na kamieniu by nie został gdyby się teraz wkurzył, ale tu i tak już kamień na kamieniu nie leży. Zaraz... A może to jest właśnie ten symbol, którego Smoczek szukał? Kamienie różnej wielkości porozwalane po całym placu, podczas gdy kiedyś stała tu świątynia połączona z jaskinią. Czy to prawdopodobne, aby ktoś starał się ukryć przejście? Magia jest tu wyczuwalna wszędzie, co potwierdzały gogle jeszcze przed zdjęciem (google też, ale ich nie zdjęto). Chyba pora sprawdzić to w formie bardziej fizycznej...
Ale zanim to, to Kura momentalnie wstał z deskorolki i wystawił nos ku niebu. Zaczął nim pociągać, mrużąc oczy. Wyglądało jakby poczuł coś, charakterystycznego. A nie było to byle co, skoro nawet ten gamoń tak zareagował. Zenowi oczywiście do nosa nic nie wleciało. Może kotu koza zdechła w nozdrzach?
- Rób se chcesz, ale ja nie będę pracował o pustym brzuchu! - rzekł i zaczął maszerować w stronę dużego głazu. Jeżeli mag uda się za nim i mu nie przeszkodzi to dotrą do postawionego na niewielkim kamieniu kosza pełnego kanapek z rybą i piwa korzennego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   28.04.16 19:47

Kiedy Kuro zdezerterował, chłopak postanowił się na chwilę zatrzymać i dokładnie rozejrzeć. Co prawda zaczęła go drażnić cała ta sytuacja, bo nic tutaj nie było widać ciekawego. Spoglądając na głupiego kota, zauważył że zmierza w pewnym kierunku. Oczywiście nie powinien tego robić bez zezwolenia, ale w końcu wolna wola upoważnia. Następnym razem bardziej dopracuje zaklęcia, no cóż.
Zenshi odwołał deskorolkę, po czym zaczął sobie spokojnie iść za kotem. Tak czy owak nic tu nie ma, dlatego też najlepszym rozwiązaniem będzie pójście na ślepo.

Kuro w końcu dotarł do koszyka z kanapkami i piwem, ogólnie tak zaczął jeść. Najśmieszniejsze jest to, że on ogólnie nie potrzebuje jedzenia. Raczej dla samego smaku może to jeść, w końcu jego magia to chyba przetrawi? Kto wie, tak czy siak zaczął wżerać.

Po dłuższej chwili chłopak stanął nad kotem, przyglądając się koszykowi. Nie miał zamiaru nic powiedzieć na temat obżarstwa kota, bardziej go zaciekawił sam koszyk. Skoro tu jest, to znaczy że ktoś też tu jest. Najlepiej byłoby pozostać w cieniu, lecz tym razem po prostu sobie poczekamy spokojnie. Może ktoś wróci po koszyk, może nie. Ważniejsze jest teraz wymyślenie działania noża, w końcu trzeba mu zmienić jakoś kolor. Tylko jak? W pierwszym planie A jest typowe zabijanie tym nożem, może po przez dużą ilość krwi zmieni kolor.... Raczej na pewno będzie uwalony we krwi, to też w końcu jakaś zmiana koloru. Tylko tutaj już pewnie chodzi o co innego, można podejść do tego jak typowy kujon naukowiec którym nie jest. Dlatego to będzie ciężkie. Może trzeba tym zabić i wchłonąć ileś magii? Wbić w serce i wyssać duszę? Wbić w tyłek, albo w głowę. Tyle opcji i tak mało czasu, trzeba wypróbować przynajmniej te najbardziej humanitarne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   05.05.16 9:56

To pomińmy to co jest mniej ważne, tak żeby nie było nadzwyczajnie długiego posta o niczym...

Gdy mag przyglądał się obżerającemu się kotu dostrzegł w koszyku jeszcze jeden przedmiot. Był to w dziwny sposób błyszczący się kamień. Wyglądał jak szlifowana, zielona płytka, wielkości około spodka pod filiżankę. Od jego centralnego punktu do krawędzi poprowadzona była linia w barwie czerwonej, iskrząca lekko. Jeździła ona niczym kreska na sonarze i możliwe, że cały kamień miał właściwości sonaro-podobne. Po krótkiej chwili, od północnej strony, pojawiła się na nim czerwona kropka powoli zbliżająca się do centrum kryształu.
Ktoś wyłonił się zza wielkiego głazu na północy, a nie był to byle kto. [Tak, tamten kamień to sonar.] Chłopak ubrany był w czarną, skórzaną kurtkę ze specjalnymi symbolami krzyża. Do tego miał rozczochrane, niezadbane białe włosy i wielki miecz na plecach. Jego oczy przypominały kryształ i tępo wpatrywały się w was.
- Intruzi... - rzekł sięgając po wielkie ostrze. Długie było na około półTORA metra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   05.05.16 20:20

Zenshi przyglądał się przez chwilę otoczeniu, aż po jakimś czasie dostrzegł płaskie kryształo coś na filiżankę herbaty. Gdy tak się temu przyglądał, w końcu to zaczęło działać i pokazywać jakiś punkt. Oczywiście reakcja powinna być normalna, spojrzeć w tamtą stronę. No lecz chłopak miał to gdzieś, po prostu schylił się i zabrał ów przedmiot. W końcu fajna rzecz nie? Za darmo i nikt nie będzie narzekał, Kuro oczywiście dostrzegł zbliżającego się osobnika. No ale był zajęty jedzeniem, tak więc nic nie powiedział. Gdy padły pierwsze słowa od nieznajomego, Zen się na niego spojrzał i stwierdził jednoznacznie.
- Ty jesteś obłąkanym rycerzem?
Oczywiście pierwsza jest ciekawość, później wredność i śmierć. Trzeba być miłym, przynajmniej się uczyć być. Do rozmowy dołączył się Kuro.
- Bardziej wygląda na jakiegoś obłąkanego dzieciaka, który zapomniał koszyka z tym wszystkim.
No i tutaj wszystko poszło, Zenek na razie spoglądał na kogoś obcego. Ten ktoś obcy sięgał po broń, nie super kolejna ofiara. Czemu akurat dziś, gdzie ma zadanie do wykonania. Którego nie chce mu się robić, no ale dla przyszłości która będzie lepsza. Trzeba to po prostu zrobić i nie ma gadania.
- Nudny.
Po części dobra prowokacja, po drugie Zen sięgnął po talerzyk radar. Trzeba sprawdzić czy nie ma więcej tajemniczych osób, co jeżeli ktoś się zakradnie z drugiej strony?
- Kuro widzisz gdzieś jakiegoś rycerza?
Spytał kota, po czym zaczął znów się rozglądać i na samym końcu pozostawił wzrok na nowej osóbce.
- Po za tym rozczochrańcem...... Nie.
No więc karty zostały rzucone, ten oto dzieciak który nie jest nawet demonem. Jest po prostu tym niby rycerzem, po za nim raczej nikogo innego tu nie ma. Z resztą co za różnica, chłopak był troszkę cierpliwy. Tak więc spokojnie da wykonać ruch rozczochranemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   10.05.16 22:39

Chłopak wyciągnął miecz przed siebie, a następnie machnął nim w bok i chwycił w obie dłonie rękojeść. Krzyknął przy tym "Melforce", a ostrze oręża zaświeciło się zmieniając kształt i barwę. Było teraz bardziej stożkowe i przechodziło z fioletu w zieleń. Widząc wzlatującego Kuro skierował w jego stronę miecz, co spowodowało natychmiastowe wystrzelenie wiązki wiatru o niezwykłej sile. Zenek stojący od obłąkańca kilka metrów, musiał wykonać pomyślny rzut na zręczność, czy udało mu się ustać na nogach, a i tak odjechał ze trzy metry, ryjąc stopami w kamienistej ziemi. Kotek oczywiście rozpękł się...
- Eliminacja... - rzekł kamiennym głosem wlepiając kryształowy wzrok w Zenshiego i wystawił w jego stronę ostrze. Kolejny pomyślny rzut gracza zapewnił mu nawet około 0,382 sekundy na reakcję przed wystrzeleniem kolejnej wiązki wiatru...
Co charakterystyczne rzuciło się Zenkowi - rycerz nie wykonał ani kroku od czasu dostrzeżenia "intruzów". Czy skoro mistrz gry dodaje o tym dopisek, to jest to ważne?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   11.05.16 21:25

Widocznie nowy osobnik nie był skory do rozmów, zwłaszcza gdy pierwszy atak nastał z jego strony i zniszczył Kuro. O dzięki ci, wielbię cię ponad wszystko. W końcu ten kot się zamknął i raczej szybko go nie przywoła, odrobina spokoju się przyda. Gdy tak Zen szurał po ziemi nogami, aż w końcu stanął. Spojrzał na chłopaka i lekko się uśmiechnął.
- Brawo, zaskoczyłeś mnie.
Powiedział krótko, po czym spoglądał na osobnika. Który widocznie szykował się do kolejnego ataku, co prawda w tym momencie chłopak wyciągnął przed siebie rączkę i wytworzył ledwo widoczną ściankę. Woli wpierw sprawdzić do czego jest zdolny przeciwnik, zanim zacznie się z nim bawić. Co prawda bariera powinna trochę mu pomóc w odkryciu zdolności szajbniętego, tylko coś jeszcze by się przydało. No ale bliskie starcie, to raczej później.
- Powiedz, co robisz na mojej wyspie?
No raczej Zenka, on już ją przeją. Tylko mieszkańcy nie są tego do końca świadomi, ich nieszczęście. Jak będą mili i grzeczni, Zen też taki będzie. Co prawda, jeżeli chodzi o nieproszonych gości. Tutaj raczej będzie ciężko, nie zrobić mu krzywdy. No wiadomo że, Zen posiada mało wiedzy na jego temat i jego magii. Dawno się nie ruszał i nie szalał, dziś może w końcu się to zmieni. Tylko czy na pewno zadał dobre pytanie, z resztą kogo to obchodzi.
Dobra skupmy się, wiadomo o nim troszkę. Zwłaszcza o jego mieczu, melforce. Czyli magiczny przedmiot, wystarczy mu go odebrać i po walce. Raczej nie będzie to proste, choć po części może to być zmyłka. No nie ważne.
--
18.600 - 400 = 18.200 [Barierka za 400 mm]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   14.05.16 20:37

Brak szczególnej reakcji Zenshiego na postawę strzelecką napastnika nie wstrzymał go od wykonania ataku. Ostrze miecza lekko zadrżało pod wpływem nagłego wystrzału wiązki wiatru, a dzierżący go rycerz wypuścił powietrze głośno. Ruch powietrza był niemal natychmiastowy i bez najmniejszego problemu przebił się przez barierę Czarnego Maga. Wyglądało to trochę jak przestrzelenie szyby, lecz pocisk był znacznie szerszy. Przez ten ułamek sekundy, który Zenshi mógł poświęcić na obserwację wyrwy w murze, widać było, że średnica ataku miała około 30 cm.
Wiązka uderzyła w klatkę piersiową atakowanego z ogromną siłą. Gdy Zenshi niejednokrotnie czuł ataki innych magów, uderzenia pięści w żołądek, pociski pobratymców gildii, itp, nigdy nie poczuł takiego uderzenia. Przeszywało ono jego ciało, wgniatając zarówno mięśnie jak i skrywane pod nimi narządy. W chwili zetknięcia magii z ciałem, Zenshi wypluł wręcz solidną garść krwi i odleciał kilkanaście metrów w tył. Zderzył się po drodze z kilkoma większymi skałami, rozbijając je w drzazgi i zatrzymując się dopiero plecami obok większego głazu. Baaaardzo bolesne uderzenie, a dodatkowo, nie ostatnie.
Gdy Zenshi otworzy oczy, a będzie to chwilkę po zatrzymaniu lotu, ujrzy zbliżając się w jego stronę obłąkańca. Jego kryształowe oczy są lekko przymrużone, a usta poruszają się jakby mówiąc krótki, niedocierający do uszu Smoka komentarz. Nadal w dłoni trzymał Melforce.

//brak regeneracji MM
//kaszel krwią, silny ból klatki piersiowej i pleców, spowolnienie ruchów z powodu trudności z oddechem
//będę dawał koszty wroga w MM pod postami, gdy Zenek będzie odkrywał pewne informacje o wrogu
Melforce:
-wiązka wiatru - ponad 400 MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   15.05.16 12:17

Gdy w końcu się zatrzymał na jakimś kamyczku, pierwsze co to skupił się na bólu. Był nieziemsko piękny, można powiedzieć że pierwszy raz taki poczuł. Widocznie zabawa z przeciwnikiem się skończyła, trzeba trochę się skupić. A raczej przestać się bawić, do czasu. - Pocisk, czy może fala powietrza. Do tego penetrująca, można powiedzieć. Oberwanie tym z dwa, trzy razy może być kłopotliwe.
Zamyślony przez chwilę, spojrzał iż znów nadciąga Melchio. Tak go nazwijmy, bo nie ma innego pomysłu. Nie pozostało nic innego, jak na chwilę tego uniknąć. Zen postanowił wtopić się w cień, tym samym wygodnie i bez obciążania ciała, przemieścić się na prawo. Jakieś piętnaście metrów dalej od przeciwnika, tylko ciekawe czy dalej będzie go gonić.
- Najlepiej będzie nie dawać mu okazji do wykonania ataku, teoretycznie potrzebuje chyba go naładować i stać w miejscu. Tylko teoria...
Chłopak jednak postanowił zachować spokój, nie ma co się nakręcać. W końcu jak się nakręci, to pewnie i gorzej skończy. Dlatego też, nie wkurzajmy się zbytnio.
Nawet jeżeli chłopak jest w postaci cienia, to ma okazję to wykorzystać i to bardzo. Zmniejszając dystans do dziesięciu metrów, Zen spoglądał czy przeciwnik stoi na ziemi.
Jeżeli tak, to po prostu używa Co. Da mu to chwilę przewagi, tym samym powolnym ruchem wyjdzie z cienia. Ból jest dość wnerwiający, ale co poradzić. Przy okazji sobie kaszlnie krwią i powróci wzrokiem do przeciwnika, jeżeli Co zadziała. Tym wytworzy dwie czarne dłoni, które będą wychodzić z łopatek. Będą pomocne do przemieszczania się, w razie czego uników też. Poprawiając swoją opaskę na oczku, chłopak zastanawiał się czy nie zakończyć tego szybciej?
- Hmm. Całkiem niezły cios, jak na dzieciaka.
No więc dobrze, odbierzemy mu miecz. Idąc spokojnym krokiem w stronę przeciwnika, chłopak sięgnął jeszcze po swój breloczek. Który po chwili zmienił się w kosę, co prawda sam miał problem teraz walczyć. No ale od czego są dodatkowe rączki.
Prawa czarna dłoń, podsunęła się i zabrała kosę od Zen'a. Tym samym ona była już przygotowana do walki..
-
Jeżeli pierwszy plan się powiedzie, czyli przeciwnik wpadnie w Co. Chłopak wyłoni się z cienia, później przywoła dwie czarne łapki i użyje kosy.
-
Dalsza część. Jeżeli przeciwnik będzie chciał uwolnić się od Co, chłopak pośle prawą rękę w jego stronę i zaatakuje kosą od góry. Tak żeby przeciwnik nie miał szans się uwolnić, a nawet jeżeli to zrobi. Od razu nałoży ponowny Co, po czym wyśle lewą rączkę i po prostu złapie go za lewą rękę. Przy możliwości podniesienia stu kilo, będzie mógł ją przytrzymać oraz prawą nacierać w blokujący pewnie go miecz. Wszystko po to, żeby zablokować jego możliwość ataku. No ale pozostaje jeszcze kwestia zbliżenia się do niego, na jakieś pięć metrów. Gdy już się zbliży, będzie mógł kontynuować plan.

--
Dark body - 800
Co łapki Kosa
Plan A: Kiedy złapie się w Co. 18.200 - 500 - 1,200 - 100 = 15,600
Co
Plan B: Kiedy będzie chciał się uwolnić z Co 15,600 - 500 = 15,100
Plan C: Kiedy nie uda się plan A i B 17,400 MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   15.05.16 16:42

Nie owijając w bawełnę - Zenshi przejął inicjatywę, przynajmniej na kilka chwil. Przyjęcie cienistej formy zatrzymało marsz wroga, a użycie Co spowodowało jego lekkie wzdrygnięcie. Nie dostrzegł on, przynajmniej takie sprawiał wrażenie, chwytającego go za nogi cienia. Opuścił dłoń z mieczem, kierując go ostrzem w ziemię. Ostrze wróciło do pierwotnej formy szarego miecza, a kryształowe oczy rycerza lekko wirowały w oczodołach (na co wskazywały odbijające się błyski słońca).
W tej chwili Smok wrócił do cielistej formy machając zbędnie ozorem i dozbrajając się w dodatkowe "pomocne dłonie" oraz przydługą golarkę zwaną kosą. Obłąkany nie zareagował na to w specjalny sposób - po prostu obserwował podróż Zenshiego. Zmiana nastąpiła dopiero, gdy Czarny znalazł się około 5 metrów od niego, nadal trzymanego przez Co.
- Głupi... "Million Suns"! - powiedział podnosząc ostrze do góry. Przez ułamek sekundy Zen mógł dostrzec taki miecz, a potem nastąpił bardzo bolesny błysk. Światło było niezwykle jasne - oślepiało nawet przez zasłonięte oczy, lecz nie trwało dłużej niż sekundę. W tym czasie jednak, rycerz rzekł jeszcze jedno - "Silfarion"!
Kolejna zmiana sytuacji, tym razem mniej bolesna. Zamiast jakiegoś przeszywającego słupa powietrza (tamte strzały miały formę lasera), Smoczek oberwał bardzo silnym kopniakiem w plecy. Przewrót w przód i nasilony ból kręgosłupa na wysokości pasa... Kolejne kaszlnięcie krwią i wytrzeszcz. Upadek z dużą kosą na plecach... Tak.
A rycerz stał z takim mieczem w miejscu w którym przed chwilą był Zenshi. Trzymał miecz w prawej dłoni, na wysokości pasa, równolegle do ziemi. Zaraz... On unosił się kilka centymetrów nad ziemią, a pod ostrzem miecza pojawiały się skierowane w dół wiry powietrza. Najwidoczniej, opierając się na mieczu, powodował lewitację.

//tylko plan A
//dalej kaszel krwią, dodatkowo znaczny ból pleców
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   15.05.16 20:08

Tak więc miecz może zmieniać formy oraz rodzaj magii, dość nietypowa broń. No cóż, znów leżymy na ziemi. Tym razem boli troszkę bardziej, no dobra tym razem koniec zabawy. Oczywiście Zen nie podniesie się jak każdy normalny człowiek, oprze się czarnymi rączkami o ziemię i one go podniosą do góry. Po czym postawią wygodnie na ziemi. Odwracając się w stronę przeciwnika, chłopak miał już poważną minę.
- Jak sobie życzysz.
Skoro mamy iść na całość, to pójdziemy na całość. Żeby dłużej się nie bawić w kotka i myszkę, trzeba po prostu zabić i iść dalej.
- Zanim jednak zaczniemy zabawę, pozwól że się przedstawię. Zenshi.
Tutaj akurat chłopak wystawił troszkę zgiętą prawą rękę, na wysokości klatki piersiowej. W moment ziemię pokryła ciemność, dzień zmienił się w noc. Na niebie można było dostrzec gwiazdki, co prawda efekt kończący bariery.
- Heeh~~ Witaj w moim cienistym ogrodzie, mam nadzieję że widoki ci się podobają. Niebawem staniesz się częścią mnie, czyż to nie wspaniałe?
Powiedział radośnie chłopak, co prawda uśmiech pojawił się po chwili na jego twarzy. Zza pleców przeciwnika, po chwili pojawiła się czarna karykatura. Która to wyrosła z ziemi. Jej zadaniem było załapać przeciwnika za nogi i ściągnąć go do ziemi, lecz nie tylko to. Po chwili z jego prawej strony pojawiła się druga i tak samo z lewej, ich zadaniem było załapać go za ręce i przytrzymać. A sam Zen, lewą czarną dłonią. Wyprowadził frontalny atak, był on skierowany prosto w brzuch przeciwnika. Natomiast prawą, która dzierżyła kosę. Ona miała zaatakować z góry, oczywiście ostrzem. Które było skierowane w prawy bark, jak utnie rączkę będzie dobrze.
- Wyobraź sobie ból, ból który nigdy nie ustępuję. Jest on częścią tego świata, tak więc jak najlepiej go się pozbyć? Pozwól że ci pokażę, jak twój ból znika na zawszę.
Gdy już się uda czarnym minionom uziemić chłopaka, użyje Co. Tym samym uziemiając go jeszcze bardziej.

--
Shadow garden - 4000 MM/ 8 P.

Plan A: Trzy czarne ludki, które mają obezwładnić chłopaka. - 1.200 MM / 11,600 - 1,200 = 10,400
Plan B: Gdy zostanie uziemiony Co. - 500 MM / 10,400 - 500 = 9,900
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   23.05.16 18:58

Tak więc piszę z telefonu, to na start, co za tym idzie może być krócej niż zwykle i bez obrazków.
Obłąkaniec stał sobie w powietrzu oddając Zenshiemu głos. Nie zareagował na imię smoka, które listy gończe z pewnścią już rozsławiły w kraju. Nadal unosił się z wyciągniętym w bok mieczem, a jego oczy błędnie patrzyły w powietrze. Nie oponwał szczególne gdy cień ściągnął go na ziemię oraz gdy jego klony dołączyły się do zabawy. Wrażenia nie zrobiła też magiczna pięść dosięgła jego wątroby. Po tym silnym ciosie plunął nawet krwią, która zaplamiła pierś Zenshiego.
Inaczej jednak zachował się wobec zamachu kosą. Gdy ta była już około metra od jego barku rzekł "Sacrifice" i wszystko się zmieniło. Ręka Smoka, tak lewa jak i prawa, rozpłynęła się niczym kisiel we wrzątku. Gwieździsty ogród cieni wyparował. Kosa na powrót zmieniła się w breloczek. A miecz Rycerza zmienił formę w [wpisz sobie w googlo: Haru Rave Sacrifice]. Wycelował go szybko w swoją pierś i parsknął śmiechem.
- Ciało tylko jest złudzeniem, dusza czystym mym pragnieniem. Oddal się, oddaj mnie - Piskus! - krzyknął po czym wbił miecz w pierś. Strzeliła z niej krew, plamiąc resztę ubrania Zenshiego, a obłąkane oczy zgasłu. Skóra powoli zzieleniała, włosy wyschły. Ciało zaczęło się rozpadać, aż zostało tylko ubranie.
Powoli wyłonił się spomiędzy niego bordowy dym, nabierając ludzkiego kształtu. Pokazała się w nim twarz, ręka, druga. Uśmiechnął się szyderczo i dłoń skierował w pierś maga. Zniknął...
A czo z tym zrobi Zen?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   23.05.16 20:33

Zenek był zadowolony z początku, aż do momentu w którym wszystko się rozpadło. To było dziwne, niby taki silny mag i musiał używać takich zaklęć. No cóż, kiedy Zen stał dalej i nie reagował na nic. Bo w sumie i tak wszystko się rozpadło, a raczej nie miał zamiaru marnować więcej mocy magicznej. Dlaczemu? Bo sytuacja raczej tego nie wymagała.

Najbardziej się wkurzył z powodu samobójstwa gościa, można powiedzieć że wręcz się wkurwił. Gardził takimi słabymi ludźmi, aż idzie się porzygać. Po za tym że, jego ulubiona bluza jest cała uwalona i ktoś mu zwróci kasę za pralnię. W sumie tylko stał i przyglądał się lewitującej gówno chmurce, z której to wyrosła główka i rączki. Później coś tam popieprzyła, w sumie Zen nie słuchał bo był wściekły. No i puff, gównoburza zniknęła. Co za emocje, po prostu dramat.

Chłopak postał chwilę, po czym ruszył przed siebie. Przy okazji zabierając breloczek i jeszcze dodatkowo zastanawiając się nad zadaniem rangi S.
Chłopak po prostu się uspokoił, co z tego że cały uwalony w krwi. Ma to gdzieś że go wszystko boli, a jeszcze pozostało zadanie główne. Czyli pomalować nóż na kolorowo, jak to zrobić? No więc tak, plan jest taki.
- Przelać na niego MM
- Zabić nim kogoś
- Przelać na niego mm i wtedy kogoś zabić
- Przelać na niego mm i wtedy kogoś zabić, najlepiej uszkadzając serce i tętnicę jednocześnie.
- Przelać na niego . . .. . . . .. . . .. . . .. . . .. . . . .. Dodatkowo wyżynając całą wioskę, może wtedy zmieni kolor?

-
Pomyślał sobie, po czym z kieszeni wyjął oczywiście skaner. Który to wcześniej zapierdzielił z koszyka oszołoma....... A tak ciekawie walka się zapowiadała, a tu proszę dupa. Udając się pod jakiś duży kamień, chłopak usiadł sobie i oparł się wygodnie. Spoglądając na skaner, który w sumie położył obok. Ahh szkoda, nie może już dziś stworzyć Kuro. Przynajmniej miałby na kim się wyżyć, to jest po prostu masakra. No cóż, pozostaje odpocząć i ruszać dalej. Z resztą co z tym samobójcą? No cóż, w większości zna się jego magię. A tamto zaklęcie raczej sporo go kosztowała, bo niby czemu się poddał. Miał Zen'a na wyciągnięcie dłoni, bezsensu. Moc mu się skończyła?
- Spać~~
No, ale nie można.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   26.05.16 18:51

Widać wygrana walka wcale a wcale nie cieszyła Smoka... Zbyt mało mordu? Krwi? Nie wiem i nie obchodzi mnie to, bo fabuła nadal idzie do przodu w należyty sposób! Szczerze, to od momentu pochlapania krwią, Zena zaczęły szczypać oczka, być takie jakieś zmęczone. Skaner nie wykazywał nic ciekawego, poza silnym skupiskiem magii w centrum, jakim był Zenshi. Ogólnie to zrobiło się cicho i sennie... Może jednak sen byłby dobrym wyborem i pomógłby odkryć metodę na oczyszczenie sztyletu?
Może, gdyby nie wymierzone przez Zenka w swój policzek potężne uderzenie z pięści. Dokładnie - lewa dłoń Smoka zacisnęła się w pięść i momentalnie uderzyła właściciela w lewy policzek. Było to na tyle silne, że mag przewrócił się na bok na ziemię, gniotąc łokciem skaner [pęknięta szybka do maksymalnie małych puzzelków].
Wewnątrz głowy, a raczej dookoła jej obudowy, Zenshiego zaczął unosić się dziwny, kobiecy lecz lodowato nieludzki głos:
- Ale masz ciekawą magię... Spotykana u co piątej osoby mającej morderstwo na kącie... Ale przynajmniej ma trochę siły...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   26.05.16 20:00

Zen co prawda chciał się przespać, widząc że skaner nic nie wykrywa. No przymykając powoli oczka, zastanawiał się nad jednym. Skoro przeciwnik wyparował, jest możliwość że powstanie ponownie. Spoglądając na magię którą się posługiwał, obstawiam pewnie że znów go zobaczy. Tak walka była za mało krwawa i szybko się skończyła.
Atak z zaskoczenia samego siebie, był na tyle fajny.... No bo serio, zaskoczyć samego siebie. To trzeba być hardcorem. Miły głos dla ucha Zenka, uświadomił go że nie jest sam. Nie ma teraz czasu na myślenie, aktywujemy barbarzyński zew i napieprzamy w powietrze kamieniami. Tak by zachował się dziki Zen, ale jednak skoro atak przybył z jego strony. Nie powinien tego olać? Na obdukcji go wyśmieją.
- Natomiast twoja... Jest raczej spotykana u słabych osób, które nie potrafią wyjść z ukrycia.
Zaśmiał się cicho chłopak, po czym starając się wstać po zadanym sobie ciosie. Zaczął się powoli rozglądać, zastanawiając się czy aby to nie kolejne zaklęcie tamtego chłopaka.
- Korzystanie z magii jak na razie się nie zda, trudno poczekamy.
Myślami będąc tam, a wzrokiem i uszami tu. Zen powoli tracił cierpliwość, nie to że śpieszy mu się. No lecz walka z niewidzialnym przeciwnikiem, raczej nie pomoże mu w misji.
- Z kim teraz mam przyjemność? Młody czubek, czy może ktoś nowy.
Spytał z lekką irytacją w głosie, widocznie zmęczenie trzeba zostawić na później. Odpoczynek będzie po obiadku, ciekawe w sumie co dziś na obiad? Co ukradniesz, to zjesz. No tak, podstawowa zasada.
Z resztą, jak to coś może określać magię Zenka. Co dwudziesta osoba tego nie ma, nie mówimy tu o zwykłej magii cienia i ciemności. Przecie to Zenka magia ciemności, jest wyjątkowa przez użytkownika. Bo trzeba umieć się tym posługiwać, a nie pizgać kawałkiem ciemności na prawo i lewo.
Przechodząc jednak do przeciwnika, który widocznie jest albo w formie magicznej chmurki. Która to po części przejmuję kontrolę nad częścią ciała, albo ktoś już jest w środku jego ciała. Co prawda wtedy powinno wystarczyć użycie bariery magicznej, żeby wyeliminować problem od środka. Tak samo i od zewnątrz, zleży w sumie od poziomu maga. Same problemy dziś.
Chłopak postanowił nałożyć bańkę na siebie, jeżeli przeciwnik posługuję się zaklęciami z daleka... To w sumie wyjdzie w praniu, jeżeli nie. Jest troszkę gorzej.

--
Bańka za 100
10,400 - 100 = 10,300 MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   26.05.16 22:17

- Skoro masz być moją nową zabaweczką, to mogę się przedstawić - Ryōshin - rzekł głos w Zenshim, mniej lodowato, a nawet lekko uprzejmie, jak mała dziewczynka do nowego szczeniaczka w domku. Warto jeszcze dodać, że imię to w japońskim oznacza "Sumienie" - Ciekawe, że komentarz odnośnie mojej magii mówi osoba, która specjalizuje się w walce z cienia lub w cieniu... poza tym, przecież się nie ukrywam! "Chociaż wzrok głupi masz, widzisz mnie i o to nie dbasz."
Założenie bańki na siebie było stosunkowo trudniejsze niż zwykle. W pewnym sensie nie chciała się stworzyć, a gdy mag uporał się z "blokadą" to bariera zaczęła drżeć i być niestabilna. Gdyby nie wprawa Zena w używaniu własnej magii oraz niska ilość Mocy Magicznej użytej na zaklęcie, to bańka mogłaby po prostu go zgnieść...
A gdy już powstała i zawisła, to stał się kolejny punkt zaskoczenia - przegryzienie języka aż do krwi i silny cios w brzuch. Zenshi - jesteś masochistą, czy po prostu to nowa forma treningu siły woli i odporności na ból? Gdyby nie ten [niżej podany] krzyk w głowie, to możnaby bylo go za taki uznać...
- DLACZEGO WALCZYSZ? Przecież jesteś moją zabawką! Niegrzeczność jest karana... surowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   26.05.16 22:54

Chłopak przez chwilę się zastanawiał i to bardzo głęboko, skoro Ryoshin czy ktokolwiek inny jest tutaj. Musiał coś pominąć.
- Pewnie moje imię już znasz, więc nie będę się znów przedstawiał.
Teoria jest prosta, gdy tylko uporał się z magiem dzieciakiem. Coś musiało się stać podczas używania magii, a raczej ktoś musiał się stać. Prawdopodobnie ktoś mu o czymś nie powiedział, co gorsza zna tą osobę i jej nie lubi. No ale wracając do rozmowy, która widocznie zapowiadała się ciekawie i była kluczem do zakończenia tego wszystkiego.
- Walczę w cieniu? Heh, nie zrozum mnie źle. Lubię być na froncie, a ukrywanie pozostawiam na słabych. Z resztą....
Nie ma wątpliwości, po ostatnich słowach tajemniczej osóbki już wiedział. Tak czy siak, pozostawmy wszystkich w niepewności. Używanie magii sprawia problemy, nie działa jak trzeba.
Gdy tylko nadszedł kolejny ból, kolejna krew. Brzuch i język, no super. No to teraz chłopak wiedział, pozostało zagrać w małą grę naszego sztyletu.
Chłopak po prostu padł na kolana i złapał się za brzuch, po czym spoglądał w jedno miejsce. Czas trochę się powygłupiać.
- Ppseplasam, jus nie bede.
Przegryziony język może stanowić problem w wymowie, co prawda sięgnięcie teraz po sztylet może być gorszę. Wypluwając krew z ust i trochę się ogarniając, chłopak podniósł się.
- Tak więc Ryōshin sama, co robimy?
Z chęcią by teraz wrzucił sztylet do jeziora, o ile jego teoria jest dobra to sztylet. Praktyka zawszę może pokazać co innego, z resztą jego zadanie polegało na przemalowaniu sztyletu. Nie spodziewał się tam jakiejś duszy, no cóż. W życiu bywa różnie, nie ma co się stresować. Pozostaje stać i czekać na kolejne słowa, zwłaszcza że ma kontrolę nad jego ciałem. Dużo nie zrobimy, cierpliwość to coś nowego u Zenka.[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   27.05.16 8:38

Poruszanie się nie sprawiało większych trudności, ale zmęczenie oczu narastało z każdą chwilą. Przegryziony język szybko przestał sprawiać kłopoty z mówieniem (chociaż nadal nie popierałby swojej kandydatury do pośredniczenia w spotkaniu z gorącym lub lodowatym posiłkiem). A sztylet na spokojnie spoczywał tam gdzie Zen go umieścił (w sumie nie określiłeś nigdy czy jest w kieszeni, przy pasie czy gdzie).
- Potrzebuję kontynuować poszukiwania, ale trochę mnie zmęczyłeś... Może jednak pójdziemy do mnie. To niedaleko! - oświadczył głos lekko zapobiegawczo acz stanowczo. Wyglądało na to, że sztylet jednak nie był aż tak uduchowiony jak Smoczek myślał... - Mam tam nawet koronkowe majteczki... chociaż w sumie to nie muszę pytać cię o zgodę i przekonywać lalko.
Nogi Zenshiego szybko zdrętwiały i stały się jakby nieobecne, po czym z początku wolnym krokiem zaczęły kierować ciałem maga w stronę drugiego końca placu głazów. Droga może potrwać kilka minut, więc mag nadal może czegoś się dowiedzieć lub zadziałać w inny sposób. Nie chce mi się sprawdzać czy w poprzednich postach jakoś ustalałem porę dnia, więc najzwyczajniej w świecie pominę kwestię położenia słońca i opóźnienia słonecznego, ale mogę powiedzieć, że niebo robi się mocno zachmurzone. Prawdopodobnie będzie padać...
- Czego szukasz na mojej wyspie piesku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   27.05.16 16:19

Czy Zenka coś drażniło? W sumie nie, nie ma to jak być kontrolowanym. Co prawda nie wiadomo kto i co, ale sama magia przypomina trochę zakazaną. Chociaż raczej nie może być, głos dzieciaka. Zakazana magia i jeszcze te chodzenie wszędzie, nie ma co.
- Jakim cudem cię zmęczyłem, to nie mam pojęcia.
Powiedział spokojnie, nie miał w sumie siły się wściekać i pluć jadem na prawo oraz lewo. Dlatego też spokojnie dał się ponieść magii osobnika nieznanej płci, jakiegoś crossdresera czy coś.
- Czego szukasz?
Może im więcej się dowiemy, tym lepiej ogarniemy klimat w jakim się znajdujemy. Oczywiście chłopak nie miał nic przeciwko takiej zabawie, do czasu aż nie będzie zagrożone jego życie. Dziecinne zabawy, no. Jednak gdyby próbował zmienić się w cień, nie to głupi pomysł. Sam fakt że ledwo mocy mu zostało, to jeszcze bawić się w zaklęcia. Gdy nogi same ruszyły do przodu, a pogoda powoli zaczęła się psuć. Chłopak wiedział że to będzie długi dzień, nie ma co. Na temat majtek się nie wypowiedział, bo to nie jego klimaty. Z resztą gdy zaczął się temat wyspy, znaczy tego czegoś wyspy. Chłopak lekko się uśmiechnął, tylko nie wiedział czy odpowiadać na tą przypadkową prowokację gry słownej. No może troszkę.
- Kości, czego mogę innego szukać jako pies.
Determinacja i spokój, to potrzeba do przetrwania molestowania umysłowego i całego ciała którego nie kontroluję Zen. Temat wyspy poruszy się innym razem, oczywiście że nie ma tyle czasu aleee...
- Czyli jesteś... Królową tych ziem? Królem? Karolem?
Akurat Karolem wypadło tak, jakby był nieznanej płci. No nie ważne, co za różnica. Zabijmy spalmy i zakopmy... OMG może na sługę zadziała telepatia, której nie posiada.
- Sługo potrzebuję pomocy, przybywaj!
Wysyłając telepatyczną wiadomość, chłopak poczekał kilka sekund i rozejrzał się.
- Kara cię za to nie ominie!
Zwalajmy wszystko na sługę, to jej wina że nie potrafi odbierać telepatycznych wiadomości. Normalnie kupi słoik miodu i ją nim obleje, po czym rzuci jakimś szczeniaczkom na pożarcie.
W sumie chłopak był nawet głodny, a nie ma to jak wykorzystywać okazji. Jak to się mawia. Okazja czyni Zenka.
- Jestem głodny, a skoro mam być twoim psem czy też nie wiem kim. Musisz mnie nakarmić, bo niedługo się zepsuję.
Poniżenie samego siebie poziom expert, po prostu miej wywalone i patrz przed siebie.

[Regen MM?]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   29.05.16 0:23

- Przecież walczyłam z tobą... nadal walczę. Nic dziwnego że się zmęczyłam piesku - powiedziała błogo głos gdy Zen wydał komentarz odnośnie zmęczenia. Wydawać się mogło, że istota wypowiadająca się była faktycznie zmęczona.
- To moja wyspa. Nikt mnie nie zna, nikt mnie nie widział, nikt nie nazywa mnie władcą. Ale każdy kto tu dłużej przebywa zdaje sobie sprawę z tego, że coś jest tu silniejszego od ludzi i magów, a tym czymś jestem ja. A skoro ty wiesz o moim istnieniu, to możesz nazywać mnie... Pomyślmy... MISTRZYNIĄ! Albo najpotężniejszym magiem pośród kucyków Galuny! Chociaż wolę tytuł Mistrzyni... - wydawać się mogło, przynajmniej z początku, że głos żartuje odnośnie tytułu, jednak z każdą chwilą wypowiedź stawała sie bardziej poważna...
- Ja muszę?! Ja nic nie muszę! Szczególnie karmić kogokolwiek! Umrzesz to znajdę sobie nowego maga do pomocy, co za różnica. I tak jesteś tylko zagrożeniem ofensywnym klasy C a defensywnej klasy D... Już Haru był w klasie B obu kategorii... szkoda że musiałam go poświęcić i zgnił.

//regen do fula teraz a tak to standardowy co post poza walką, chyba że napiszę że nie ma
//nienajlepszy post, ale po twoim poście koniec rozmowy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Ruiny Zakazanej Świątyni   

Powrót do góry Go down
 
Ruiny Zakazanej Świątyni
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Ruiny Zakazanej Świątyni
» Ochrona świątyni
» Ruiny miasta Ilion
» Ruiny Magazynu
» Ruiny Eisenwald

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Specjalne :: Galuna-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie