IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Arena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Arena   01.12.15 22:08

Niczym starożytnym gladiatorom, którzy ku uciesze ludu walczyli o swe życia tak i magowie podczas Igrzysk mierzyć się będą na piaszczystym okręgu wielkości kilkudziesięciu metrów. Różnica jest taka, że zamiast mieczy używać będą magii i mieczy (przynajmniej część). Nie będą walczyć o życie, a o sławę i prestiż. No i tak naprawdę nie będą walczyć na piachu.
Może i Arena przypomina proste i ascetyczne rzymskie areny dla gladiatorów ale jest to tylko na pokaz. W rzeczywistości ten ascetyczny wygląd jest tylko po to by podczas etapów wolnych od walki można było uważnie przyjrzeć się stojącym na niej zawodnikom. No i podyktowane jest to kosztami finansowymi. Po co przepłacać na zbędne udogodnienia i udziwnienia skoro można je wyczarować i mieć pewność, że nie trzeba będzie płacić za remont ewentualnych zniszczeń.
Tak więc mamy zwykłe koło wysypane piaskiem, na które można wejść jednym z kilku przygotowanych wcześniej w trybunach wejść, które zostają oczywiście zamknięte po rozpoczęciu pojedynku czy konkurencji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Arena   10.12.15 22:18





Po wywołaniu grupy neutralnych przez spikera przez pewien czas na arenie nie pojawiał się nikt. Minęła chwila zanim próg przydzielonego im wyjścia przekroczył białowłosy chłopak w długim, ciemnym płaszczu. Ciężko określić, dlaczego miał naciągniętą na twarz maskę gazową, i czemu jego oczy osłonięte były przez dziwne gogle, ale najwidoczniej nie planował on tego wyjaśniać. Zatrzymał się teatralnie na moment po czym zrobił kilka wolnych kroków i dopiero po chwili można było zauważyć, że ziemię za nim muskają czarne pióra będące elementem wielkich, czarnych skrzydeł upadłego anioła. Chłopak zdjął gogle i rozejrzał się po publiczności. Ci, którzy siedzieli bliżej lub widzieli zbliżenie na ekranach mogli dostrzec, że jego tęczówki miały kolor mleka. Były niemalże niewidoczne. Za chwilę członek zespołu neutralnych odbił się lekko od ziemi i uniósł na swoich skrzydłach w powietrze, niezbyt wysoko, tak, żeby być dobrze widocznym. Gdy już zawisł w powietrzu na wysokości ostatniego rzędu trybun uniósł dłoń, nad którą zaczęła zbierać się energia, a później runął w dół, niebezpiecznie szybko zbliżając się do ziemi. W momencie, w którym powinien o nią uderzyć i porządnie się połamać albo nawet zabić, po powierzchni areny rozeszła się biała energia wybuchu, niczym fala uderzeniowa. Kiedy pył już opadł można było dostrzec ogromny krater o promieniu około dziesięciu metrów, głęboki na co najmniej metr w centrum uderzenia, czyli tam, gdzie stał teraz chłopak, bez żadnych obrażeń, zadowolony ze swojego dzieła. Za chwilę znów uniósł się w powietrze i wylądował miękko na skraju krateru kierując wzrok w stronę wyjścia, w którym pojawiła się już teraz cała reszta drużyny, składająca się z piątki magów, jakże różnych, którzy razem tworzyli wspaniałą szóstkę. Wszyscy w podobnych płaszczach, długich i czarnych, stanęli wokół krateru, przodem do publiczności, i każdy po kolei, poczynając od skrzydlatego zrzucił swój płaszcz i ukazał strój, który był elementem jednoczącym drużynę. Cały mrok wykreowany przez mroczną postać białowłosego szlag trafił. Dopiero wówczas na prawdę zaczęli działać, każdy zajął swoje miejsce, aby spełnić swoją rolę w tworzeniu NAJWIĘKSZEGO GRILLA W DZIEJACH.
Jako pierwsza swoje działania zaczęła blondwłosa, niska dziewczyna o bardzo smutnym wyrazie twarzy. Dlaczego się smucić, przecież wszyscy lubią grille! Jej zadanie polegało na stworzeniu podpałki. Wymagało to sporo czasu i wielu dziwnych, nieskoordynowanych ruchów rękoma, ale krater zaczął wypełniać się dziwnymi kształtami. Najpierw były to obiekty w kształcie piłki do gry w nożną, o średnicy dwóch metrów, ustawione tak, by jedna ze ścianek znajdowała się na górze w poziomie. Później zasypane one zostały do pewnej części swojej wysokości igłami, które miały zapewne służyć jako zamiennik węgla. Z czasem robiło się ich coraz więcej i więcej... ale nie było to jedyną rzeczą dziejącą się wówczas na arenie! Na grillu przecież trzeba coś upiec, a jak powszechnie wiadomo przygotowanie mięsa zawsze zabiera sporo czasu. Szczególnie, że ma to być największy grill w dziejach!
Tutaj swoją rolę odegrał jakże niepozorny plecak zawierający wszystkie skarby świata. A przynajmniej te, którymi można nakarmić całą arenę wygłodniałych ludzi. Z plecaka leżącego na ziemi obok rudej dziewczyny w magiczny sposób w masowych ilościach, jednym ciągiem i bez przerwy, wylatywać zaczęły różne ciekawe przedmioty. Pierwszy był spory, kamienny blat, a zaraz za nim kilka cegieł. Nikt nie miał pojęcia, że blat jest elementem podłogi, a cegły elementami ściany brutalnie wydobytymi w tych najmniej widocznych kątach szatni, ale o tym cicho sza! Blat i cegły niesione w powietrzu ustawiły się elegancko przed czarnowłosym chłopakiem, niczym te deseczki na których młodzi chłopcy w kimonach ćwiczą siłę ciosu karate. Czarnowłosy nie miał jednak na sobie kimono, ale strój pokojówki, jak wszyscy pozostali, i jego zadaniem wcale nie było zniszczenie blatu. Za tym osobliwym stolikiem z plecaka wyleciały kawały mięsa, tak ogromne, jakby wycięte z magicznej świni hodowanej na magicznych sterydach i niczym niesione na podmuchach powietrza powędrowały ponad głowami wszystkich członków zespołu, do momentu, gdy zostały zatrzymane nad tą czarną łepetyną i efektownym kopniakiem z wyskoku posłane na blat, na którym gołą ręką rozbijane były na ogromne kotlety. Jakaż to przydatna umiejętność w kuchni – rozbijać mięso gołą ręką! Gdy ten rozbijał gigantyczne kawały mięsa, kolega obok postanowił zająć się ogniem. I tu wcale nie była potrzebna magia. Wystarczyła zapalniczka, wrzucona niedbałym, teatralnym gestem do krateru, który już zapełnił się łatwopalnym materiałem. Jednak nie obyło się bez efektów specjalnych. Blondynka wykonała rękoma inny ruch, a po chwili z krateru buchnęły niebieskie płomienie, wysoko ponad głowy uczestników. Osobliwy węgiel szybko zajął się ogniem, jednak po paru chwilach, które naszemu łysemu towarzyszowi w gustownym fartuszku zeszły na radosnym cięciu olbrzymich kawałów mięsa na mniejsze za pomocą interesujących szponów na karwaszach płomienie się uspokoiły i można było kolejnym podmuchem wiatru posłać kotleciki na ruszty w kształcie piłek, gdzie po krótkiej chwili zaczęły ładnie skwierczeć i wydzielać zapachy, które zapewne przyprawiały już o głodowy skręt żołądka niejednego widza siedzącego na trybunach. Wszystko toczyło się niczym na taśmie produkcyjnej, każdy działał automatycznie, działania układały się w rytm, niemalże w muzykę. Widz mógł zastanawiać się, czy słyszy tylko dźwięki gotowania, czy jest to jakaś osobliwa piosenka. Ciężko było spodziewać się, że za efekty dźwiękowe odpowiedzialna jest kasztanowowłosa dziewczyna w pożyczonych słuchawkach na głowie. To dzięki niej dźwięki były dokładnie słyszalne i jeśli ktoś miał wyjątkowo dobre ucho mógł złożyć je w piosenkę.
Po pewnym czasie mięso wymagało przekręcenia na drugą stronę. Zajął się tym osobnik, który na arenie pojawił się jako pierwszy. Kto by pomyślał, że z ciałka wystrojonego w elegancki strój pokojówki wyrosnąć mogą czarne macki, które przydadzą się jako idealna pomoc w obracaniu karkóweczki i schabiku na grillu? Nikt by nie pomyślał, i dlatego jest to takie ciekawe. Ostatnia przedstawiona osobistość z drużyny, czyli małe, rude stworzonko też miało swoją rolę. To dzięki niej możliwy był transport materiałów żywieniowych i nie tylko drogą powietrzną. Dodatkowo, ktoś musiał podtrzymywać żar w węgielkach a wiadomo, że najlepszym sposobem na podtrzymanie żaru jest dmuchnięcie w węgiel. Ruda umie dymać. Znaczy, dmuchać. W węgiel też. Ale jej działania sprawiały, że grill był naprawdę gorący.
Zanim ostatnie kawałki świnki wylądowały na ruszcie, pierwsze mogły już z niego schodzić. Wszystko działało jak w zegarku. Czarne macki mrocznego mistrza grilla już zaczęły zapełniać się pachnącym pieczystym. Miały spory udźwig, były w stanie nazbierać naprawdę sporo kotlecików. Z pomocą zawsze przychodziły podmuchy wiatru, pomagając w transporcie. Proces produkcji powoli dobiegał końca. Gdy nie było już potrzeby dorzucania węgla, rozbijania mięsa, krojenia go, czy przekręcania, rozdmuchiwania żaru oraz gdy dźwięki związane z produkcją ucichły, nadszedł czas na finał, czyli to, na co wszyscy z niecierpliwością czekali. Wszyscy, bo spodziewamy się, że publiczność nie pogardzi darmowym jedzeniem przygotowanym na wielką skalę, dla każdego. Szczególnie, że pachniało i wyglądało pysznie.
Sposoby transportu jedzenia do konsumentów były zróżnicowane. Oczywiście, jak w każdym publicznym gotowaniu, jury musiało dostać jedzenie jako pierwsze, dlatego też dwie przeurocze kelnerki ruszyły w ich stronę z ogromnymi uśmiechami niosąc soczystą wieprzowinkę i oczekując entuzjastycznej reakcji. Do pierwszego rzędu trybun jedzenie również mogło zostać dostarczone manualnie, czyli po kelnersku – do czego przyczynili się chłopcy (ten łysy i ten czarny). Białowłosa dziewczyna miała sposób dość nietypowy, choć tak samo skuteczny. Posiłek podawała publiczności… na łopacie, której trzonek trzymała. Na odległość. Ona nie była zbyt uśmiechnięta, może nawet wyglądała, jakby apetyczny zapach mięska przyprawiał ją o mdłości… ale przynajmniej była skuteczna! Jednak najskuteczniejszym i najszybszym sposobem obdarowani zostali widzowie w wyższych rzędach. Skrzydła upadłego anioła znowu się przydały, by wywołać niezwykłe zjawisko pogodowe, którym był deszcz. Nie deszcz z wody, DESZCZ MIĘSA! Najlepsze na świecie grillowane jedzonko spadało na każdego z widzów niczym bomby na Hiroszimę i Nagasaki. Z tym, że intencje były dobre. Każdy miał się najeść za darmo.
Zadanie neutralnych zostało ukończone, gdy każdy otrzymał swoją porcję gigantycznego wieprzka. Ze względu na metodę i współpracę produkcja jak i dostarczenie nie trwały długo. Grupa oczywiście nie mogła zrezygnować z triumfalnego ukłonu, któremu towarzyszyło ostatnie buchnięcie niebieskich płomieni z dogasającego już paleniska. Nikt nie wiedział, że w plecaku bez dna szóstka uczestników schowała dla siebie pięć najlepszych kawałków mięsa (i jeden najgorszy, spalony prawie na węgiel), aby móc je później spożyć w triumfalnej atmosferze sukcesu w zaciszu szatni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Arena   10.12.15 22:37

Z mroku w światłość - Raven Tail



Przed występem napisał:
Przygotowania w szły pełną parą. Każdy miał zajęcie, nie ważne, kim by nie był. Zebrali wszystkie potrzebne im przedmioty do tego, aby stworzyć doskonały pokaz. Wszyscy wymieniali się swoimi wizjami dotyczącymi zbliżającego się pokazu. Nikt z nich nie wiedział, jako którzy wystąpią, acz wiedzieli jedno: będą musieli pokazać, że to Raven Tail, które dwanaście lat temu, w X791 roku dopuściło się oszustwa, już nie jest tą samą gildią, jaką uczynił ją Ivan.
Eleanora przygotowała wszelkie materiały do pokazu, składając je razem z Hizashim i Nagashim. Dość prowizorycznie, jednak było to wystarczające z uwagi na to, jakimi umiejętnościami się posługiwali. Stworzyła również dla nich bębny, które miały być jedną z najważniejszych części spektaklu. Jedną, ale na równi z dwoma pozostałymi punktami przedstawienia. Do nich właśnie przygotowywała się pozostała część grupy, czyli Nosu z Arisu i Nyro. Hirano uważnie pokazywała palcem, jak ma to wyglądać, po czym próbowały się zgrać z młodszą kompanką w kwestii równoczesnego przyzywania duchów. Zaraz po tym się wymienili, zebrali w grupę, tłumacząc wszystko wzajemnie. Układ muzyczny, kolejność ruchów, czas akcji. Zostało im jeszcze kilka godzin, które wydawały się zlatywać tak szybko jak i minuty, niezwykle nieubłaganie.. Aż w końcu nadszedł czas.

Wdech i wydech. Spokój. Jak zareagują na ich wejście inni? Jak zareagują na obecność takich osób Radni z publiką? Raven Tail wraca do łask.
- Zaczynamy? – zapytała dość spokojnie, próbując ukryć zmartwienie.
- Idziemy – odpowiedział Nyro, Nosu skinęła głową, zaś Hizashi się podle uśmiechnął, obnażając zębiska. Eleanora stała na boku, po drugiej stronie stał również Nagashi.
- Trzymajmy się planu. Pamiętajcie, co ćwiczyliśmy i co ustalaliśmy. Trzeba dać czadu, no nie? – dodała, pewniej.
Wszystkie materiały już mieli, znajdowały się w skórzanej torbie niesionej przez Eli.

Sygnał. Z głośników lak rymowych rozległ się głos komentatora.
- Zapraszamy na arenę uczestników z Raven Tail!
Reakcje z pewnością na Kruków były dwojakie. Jedni, wielcy fani po ostatnich wyczynach pewno wiwatowali, gwiżdżąc radośnie. Inni zaś zapewne po prostu siedzieli cicho, rozpamiętując dawne ich grzeszki. To jednak nie powstrzyma ich przed wyjściem na arenę.

Ale czekaj, czekaj! Wyszły przed momentem jedynie cztery osoby! Kto wyszedł i dlaczego tylko oni? Skład opuszczający tunel prowadzący z szatni na arenę składał się z dwóch kobiet i z dwóch panów. Nagashi szedł z tyłu, a obok niego Nosu. Prowadzili ich: Hizashi obecnie bawiący się pistoletem, a także Eleanora, która nosiła dość ciężki, skórzany plecak. Miała tam wszystko, co było im trzeba. Jednak rozglądała się, ona prawdopodobnie jako jedyna, reszta patrzyła się przed siebie, dopóki nie trafili na środek okręgu, którym była arena. Wszyscy poza kobietą z plecakiem stanęli w równych odstępach, tworząc trójkąt (prostokątny), zaś ta, która tego nie zrobiła, stanęła niemal idealnie pośrodku przeciwprostokątnej, naprzeciwko Nosu. Tam stała, nic nie robiąc. Nikt nie wiedział, co oni kombinują, znowu jakieś oszustwo tak, jak kiedyś? Brakowało dwóch osób, długo nie wychodzili. Trwało to dłuższa chwilę, jak oni stali plecami do siebie, obserwując widownię bez odwracania głowy. Widownia zaś tkwiła w konsternacji. Co tu się wyprawia?

W tunelu napisał:
Nyro i Arisu oczekiwali na sygnał. Stojąc w cieniu tak, że nawet widownia mogąca ich dojrzeć. Obserwowali to, w jaki sposób szli, nie mogli się spieszyć. Początek miał być spokojny, bez żadnych pośpiechów.
- Jak myślisz, czy wszystko pójdzie zgodnie z planem? - zapytała dość niepewnie, patrząc się na złotookiego chłopaka. Opierała się o ścianę, co rusz otwierając i zamykając mechanizm blokujący jeden z pustych uchwytów na kamienie. Miała ich wiele, więc miała do wyboru, do koloru.
- Czas pokaże. Spróbować nie zaszkodzi – odpowiedział, uśmiechając się w dość zwyczajowy sposób do swojej towarzyszki z gildii.
- Są na miejscach. Gotowy?
- Jak nigdy.
- Tak, jak ustalaliśmy. Do roboty.

Kiedy tamta czwórka tak stała, niewielu zwróciło uwagę na wychodzącą z korytarza prowadzącego na arenę dwójkę magów. Wyszli z cienia i powolutku kierowali się w stronę pozostałych, jednakże zatrzymali się po niedługim chodzie. Nie przeszli nawet połowy odległości do reszty, acz wykonali zaraz ruch nogą, szorując butami po piaskowym podłożu. To sprawiło, że drobinki piasku pod wpływem grawitacji się uniosły, aby zaraz opaść, rozbrzmiało charakterystyczne szurnięcie po kamieniach, stali do siebie tyłem. To oni w pierwszej części tego przedstawienia grali role głównych bohaterów. Niczym w teatrze, na przedstawieniu. Arena była dla nich sceną, na której mogli zrobić dosłownie wszystko. I to wszystko właśnie się zaczynało. Arisu wyciągnęła rękę w stronę grupy stojącej pośrodku, trzymając w niej biały kryształ. Ten zniknął, a białe drobinki z niego się wydobywające okryły ją, tworząc majestatyczne figury. Biel okrywająca jej ciało przypominała znaki widoczne u Stinga z Sabertooth kiedy używał White Drive, dodatkowo u jej pleców pojawiły się białe skrzydła z energii w postaci wstęg. Oboje uskoczyli, aby rozpocząć lot.

Tak, jak Arisu nie potrzebowała do tego większego wysiłku do swojego lotu, tak Nyro niestety musiał trochę się natrudzić. Odbijał się on od niewidzialnych ścian, a przynajmniej tak to wyglądało. Kiedy zatoczył jeden okrąg, mijając się z Hirano, przybijając jej przy okazji piątkę, Eleanora zadziałała, przemieniając pewną ilość prochu w fajerwerki. Te zaraz zostały odpalone przez natychmiastowy strzał z broni Hiza, który jedynie odwrócił się połowicznie, wyciągając broń. One poleciały w górę, zostawiając w powietrzu błyszczący pył w różnych kolorach, głównie w odcieniach fioletu i granatu. W powietrzu wciąż było kilka kulek, które natychmiast rozciął Nyro z pomocą włóczni stworzonej w międzyczasie, wybijając się nieznacznie wyżej. One zaś wybuchały, z fajerwerków tworząc miniaturki loga. Po tym, jak tak wyskoczył kilkukrotnie, wrócił do krążenia nad grupą. Po kilku rundkach stworzyli logo zrobione z delikatnie unoszących się kolorowych piasków. A to nie było byle jakie logo, to było logo ich gildii!
Za chwilę kolejna osoba wyciągnęła rękę w stronę środka grupy. Był to tym razem Nagashi, trzymając w dłoni miecz stworzył wielką chmurę czarnego dymu, w którą lotnicy momentalnie wpadli. Zarówno krążąca i uśmiechająca się do widowni Arisu, jak i przeskakujący z miejsca na miejsce Nyro. I tutaj zadziało się kilka bardzo znaczących rzeczy. Po pierwsze, zaraz po pojawieniu się dymu, zaczęła grać muzyka. Nie byle jaka muzyka! Był to rytm wybijany na bębnach, rytm przypominający te zagrzewające do walki. Wyraźnie nie grali tego profesjonaliści, a po prostu amatorzy, jednak kto powiedział, że trzeba być alfą i omegą, znając wszystkie sztuki świata? Trwała ta nutka dość długo, acz już na znowu coś się wydarzyło. Niezbyt szeroki snop światła, idealnie przeszedł przez dziurę stworzoną w herbie. Rozbił tym samym strukturę dymu, który zaczął się rozchodzić i opadać. Zawirowania powietrza sprawiły jednak, że logo się delikatnie zepsuło, choć już nie było to ważne. Białe wiązki, delikatnie falujące wyglądały ze smogu, rozjaśniając całą tą „kulę”. Miał to być manifest, iż z cienia wychodzą, wkraczając w światło. W każdym złym widać drobinę światła, a w każdym dobrym widać trochę ciemności. Tak samo, jak kiedyś Raven Tail było mroczną gildią, złamało zasady, tak oni teraz mieli zamiar pokazać się od dobrej strony. Światło wydobywające się z mroku zaraz rozbiło się na delikatne promyczki białej energii, zanikające w blasku chwały. Muzyka się delikatnie zmieniła, już nie nadchodziła z dwóch miejsc w chmurze. Już tylko z jednego, z jednej z krawędzi – tam, gdzie wcześniej widziany był Nagashi.

Centrum przykrywające ówcześnie przez zasłonę już było widoczne. Rozległ się delikatny szelest materiału sukni, a także „strzał” mechanizmu. Hirano i Kage zaczęły działać, wyciągając ręce ze swoimi przedmiotami w dwie strony – obie stały do siebie plecami, obie kierowały rękę ze swymi zaklętymi przywołańcami do swojej prawej strony. Zamknięte oczy, innych już nie było widać. Żadna z nich już, ani też do tej pory nie używała swej magii. Teraz miało to nastąpić.
-Bramo wilka, otwórz się! Dante!
- Wszechpotężna Walkirio. Władco podziemi, którego imieniem jest ciemność… Udziel mi łaski i pomóż pokonać przeciwności losu, Renee! Powstań, Zelroth!
Rozbrzmiały dwa głosy kobiece, jeden młodszy, ewidentnie należący do Nosu, zaś drugi zdecydowanie należał do Arisu. Energia niezwykle efektownie rozbiła kamienie, przemieniła klucz w srebrną energię, one zaś rozdzieliły się do trzech różnych miejsc. Gdzie były duchy, które przywołały? Jeden właśnie w tym momencie wyskoczył jako smuga cienia, w locie zmienił się w swoją postać, aby już wylądować, kucnąć i wstać, pokazując się w swoim pełnym majestacie. Demon o całkowicie rozczochranej czuprynie, o czerwonych oczach, a także o rogach. Zaraz po nim, z drugiego „rogu” stworzonego wcześniej kwadratu wyskoczyła Eleanora, pojawiając się dosłownie znikąd. Przy tym wystawiła nogę przed siebie, obróciła się bokiem i wystawiła pistolet, stojąc ze spuszczoną głową. Drugą ręką zaś sięgnęła po papierosa i go odpaliła stworzoną w poczekalni zapałką. Kiedy ona pokazywała się od tej niezdrowej strony, kolejna osoba wyskoczyła. Chociaż wyskoczeniem nie można nazwać tego, że plama wypełzła z chmury dymu, a z niej wydostał się dość żwawym ruchem blondyn o stojących włosach, o stojących, spiczastych uszach. Na twarzy miał podły uśmieszek obnażający rzędy ostrych niczym końcówki noży do rzucania, białych zębów. Jego wydostanie się polegało na wyciągnięcie ręki, z „dziury” w podłożu, położeniu jej na ziemi i wyjściu z niemal szaleńczym okrzykiem „YaHa!”. On również wyciągnął swój pistolet, kierując go jednak gdzieś wyżej, ponad audiencję. I wystrzelił aż! a szczęście jedynym, co mógł strącić to ptaka przelatującego nad areną. Ostatnim uczestnikiem tańców cieni był Nagashi, acz o pojawił się już w inny sposób. Po prostu się pojawił, uderzając mocniej w trzymanych między nogami bęben. Miał zamiar wzmocnić siłę przekazu, zwiastując wyjście kolejnych postaci. Z dymu równocześnie wyłoniły się trzy kolejne postacie. Nyro, który bawił się swoją włócznią, kręcąc nią w dłoni, acz samemu nie zmieniał kierunku ruchu, idąc prosto ustawił się pomiędzy demonem, a Eleanorą. Niemal w tym samym czasie wybiegł czarny, wielki wilk o białym pysku i czerwonych ślepiach, któremu groźnego charakteru dodawał rząd kolców na grzbiecie. Wybiegł, zatrzymał się z delikatnym poślizgiem, pazurami wżynając się w piach, rozcinając go. Ostatnią postacią była Renee – jako jedyna świetlista kontrastowała niemal z każdym tutaj, na arenie się znajdującym. Wyszła w lekkiej, srebrnej zbroi, za  nią wił się materiał rozciętej „spódnicy” koloru białego, a jej aparycja mogła zostać uznana za anielską – niemal dosłownie. Blond włosy, w które został wpleciony wieniec laurowy, jedno oko czerwone, drugie niebieskie, a także dwie pary skrzydeł, jedna skierowana ku górze, a druga ku dołowi. Ona zaś po wyjściu stworzyła jasny, biały łuk. Wycelowała go w górę i puściła strzałę, która zniknęła po przeleceniu ledwie dwóch metrów.

Muzyka ustała. Równocześnie z nią mężczyźni zebrali w sobie potężne masy powietrza, które zaraz wydalili w formie głośnego, groźnego ryku niczym jak u barbarzyńców. Wszystko to wzmocnił demoniczny głos Zelrotha, a także wycie wilka, gdzie to ostatnie zostało zaraz dopełnione przez wściekły, groźny warkot wściekłego zwierzęcia.

I na tym zakończył się pokaz. Chmura dymu całkiem opadła, znak z kolorowych piasków zniknął, po fajerwerkach nie został nawet ślad poza czarnym kółkiem idealnie pośrodku areny, nieznacznie zasłaniany przez dziewczyny o magii przywoływania. Został jeszcze jeden bęben niedaleko nogi Nosu, acz nie był on teraz ważnym elementem tej układanki. Każdy dał z siebie wszystko, a szczególnie Nyro. Każdemu należały się gratulacje od reszty drużyny, bo wszystko wyszło tak, jak planowali.

Spojrzeli po sobie, zadowoleni z przedstawienia, aby zaraz rozejrzeć się po ludziach i... wrócić do swoich szatni, albo przynajmniej do korytarza prowadzącego tam. Duchy zniknęły tak szybko, jak się pojawiły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Arena   10.12.15 22:54

Wielkie Igrzyska Magiczne. Dai Matou Enbu, moment w którym każda z gildii może się wykazać. Chwila, która została niegdyś stłamszona krwią magów, która została wtedy przelana. Piękna idea współzawodnictwa, mająca na ten jeden czas jednoczyć ludzi we wspólnym podziwianiu zmagań tytanów użytkowników magii. Gildia Fairy Tail, Raven Tail, Lamia Scale, Sabertooth, Blue Pegasus, Neutralni Magowie. Każde z nich potężnym przeciwnikiem, każde dąży do supremacji, jednak puchar jest tylko jeden i jedna najsilniejsza grupa. Kto wyjdzie zwycięsko z tej konfrontacji? Przekonamy się niebawem, jednak przejdźmy na moment do szatni Fairy Tail gdzie panował gwar oraz wytwarzał się zalążek planu.
A była ich 12 6. Rosalie Espada, mag klasy A władczyni marionetek. Haruka, której posłuszny był ogień jej uczuć. Doi, mag aury, gildyjny kowal i spec od robótek ręcznych. Shina, nowy dodatek w postaci neutralnej czarodziejki podmiany, która tak jak ostatni członek jest rycerzem. Zaji, posiadająca Hi no Mahou, niegdyś również należała do Fairy Tail. Ostatnią z tej grupy była białowłosa Norie Amanohokosaka, właścicielka unikalnej magii Azure Bringer, również mag A która została liderem grupy. Spoczywał na niej obowiązek poprowadzenia swoich towarzyszy ku zwycięstwu, chociaż nigdy wcześniej nie była typem przywódcy to przyjaciele postanowili jej zaufać. Nie mogła ich zawieść, dlatego białowłosa musiała opracować plan który mogłaby przedstawić gildii. Stwierdzenie było nieco głębsze i celowe, gdyż udowadniało że Fairy Tail może z każdym się porozumieć i traktować jak swojego. Stopniowo do szatni wchodziły pojedyncze osoby, każda dodawała swoją cegiełkę do tego planu. Wszystko zaczęło się układać w logiczną całość. Mieli jeszcze trochę czasu, dlatego każdego można było oddelegować do swoich zadań.
Najpierw Haruka została wysłana do sklepu odzieżowego, by wykonać specyficzne zamówienie. Fairy Tail potrzebowało 6 peleryn dwustronnych, wiązanych sznurkiem. Po jednej stronie miała być biała, z pomarańczowym insygnium gildyjnym na plecach, natomiast po drugiej każda z nich była inna, gdyż nosiła barwy każdej z gildii, która wcześniej uczestniczyła w DME (no może poza Twilight Ogre, bo się wywrócili przy eliminacjach). Kiedy już powstały płaszcze z wszyciem po wewnętrznej stronie we wzorze Lamia Scale, Blue Pegasus, Quatro Cerberus, Sabertooth, Raven Tail oraz Mermaid Heel, każdemu została przypisana jedna barwa, typowa dla danej gildii. Krój był z grubsza taki sam jak części płaszcza Fairy Tail, z tym że inna była barwa. [Dla niekumatych wytłumaczenie. Płaszcz ma dwie strony. Po jednej jest Fairy Tail, a po drugiej czyli wewnętrznej jest inna gildia.] Norie otrzymała płaszcz Mermaid Heel/Fairy Tail, gdyż jej element w przedstawieniu miał ją upodobnić do sławnej Kagury w pewnym momencie. Shina otrzymała świecący niczym słońce płaszcz barw Sabertooth. Rosalie przyjmie na swoje barki Lamia Scale, zaś Haruce przypadnie Blue Pegasus. Doi natomiast prezentował się całkiem ładnie w ciemnym granacie Raven Tail, a Zaji została ostatnia słomka czyli fiolet Quatro Cerberus.
Władczyni marionetek w międzyczasie przeprowadziła reszcie krótką lekcję aktorstwa. Jak się poruszać, jak ustawić, co wyeksponować jak również w jaki sposób by być słyszanym. Również podpowiedziała czego unikać, a w tym czasie Doi udał się po materiały potrzebne do wykonania drugiej części planu. Miał stworzyć siedem smoczych kul i wezwać Shenrona metalowych kulek wielkości typowego wisiorka lub jak kto woli złotego znicza z okularnika, któremu przygrzał Opel. Jeśli wrzucą znicz do ognia, wtedy pojawią się znaki, a 9-osobowy raid na instę zwaną Mordor się zacznie. Na jednym z nich wygrawerowane były autografy całej drużyny, natomiast pozostałe posiadały pojedyncze sygnatury członków. W międzyczasie również powstawało przemówienie, które na arenie miała wygłosić Rosalie, ale o treści przekonacie się niebawem. Oto stali, ramię w ramię w tunelu prowadzącym na arenę. Wróżki, niczym w legendach jedna obok drugiej, odziani w płaszcze oraz szykowne stroje przygotowane pod to wydarzenie. Rosalie przy pomocy kolczyka  wykonała kilka słupów lodu, które zasłoniły część tunelu, jednak nie na tyle by widać było to z zewnątrz. Lider grupy skinęła głową, by rozpoczęto plan ostateczne rozwiązanie. Haruka wyszła przed grupkę i wypuściła kilkanaście kul ognia, które miały błyskawicznie stopić lód i zagotować tą wodę. Reszta specjalnie się odsunęła, by nie stać w tym żarze a dziewczę płonęło i podgrzewało atmosferę. Będąc w tunelu temperatura nie miała ujścia, więc roztopienie lodu było kwestią sekund, a kiedy woda wyparowała powstała osobliwa zasłona dymna, która wydostawała się na zewnątrz. Norie położyła Rosalie rękę na ramieniu i kiwnęła głową na znak, że ma zaczynać. Wróżka z początku nieśmiało wyleciała z tunelu, tak dobrze to odczytaliście. Wyleciała, gdyż na plecach miała błękitnego małego smoczka, który szybko machał skrzydełkami, niczym koliber z błękitnego płomienia który pracą swoich kończyn miał ponieść Fairy Tail do zwycięstwa. Niektórzy mogli uważać stworzonko za słodkie, inni mogli je uważać za smoka z zespołem downa. Przylgnął łapkami do pleców Rosalie i złożył skrzydła, a wróżka zrobiła teatralny ukłon w stronę publiczności. Nie stała na środku areny, a bardziej ku północnej części. Chwilę zbierała w sobie siłę, a po trybunach niosły się pewnie szepty „Gdzie jest reszta gildii?”. Aktualnie blondynka miała na sobie płaszcz z barwami Fairy Tail, jednak wewnątrz niego co uważniejsi do których stała przodem mogli dostrzec barwy zieleni Lamia Scale.
- Wielkie Igrzyska Magiczne. Miejsce tragedii jaka dokonała się kilka lat temu. Z założenia symbol radości stał się symbolem smutku. Zginęli wtedy członkowie Quatro Cerberus, Lamia Scale, Raven Tail, Sabertooth, Mermaid Heel, Blue Pegasus jak również Fairy Tail. Piętno tamtych wydarzeń towarzyszło nam nieustanie, jednak Fairy Tail nie żyje i nie chce żyć przeszłością. Nasi przyjaciele, ukochani, wszyscy polegli wciąż żyją wewnątrz nas – mówiła podniosłym głosem, z nutką smutku ale zaraz kiedy wspomniała o bliskich głos się rozpogodził, miał wpływać tak na publiczność, aby ta poczuła wewnętrzny płomień. Dokładnie w tym momencie Z tunelu słychać było dźwięk poruszanych skrzydeł, a z chmury pary wylecieli pozostali członkowie gildii. W rękach trzymali duże shurikeny z niebieskiej energii, a na ich plecach również dostrzec można było dostrzec wiele identycznych niebieskich smoczków. Nie były one wielkie, jednak na tyle silne by podnieść każdego z członków wraz z ekwipunkiem, który dzierżył. Nie leciały one również szybko, w sam raz tak by widzowie mogli przyjrzeć się wróżkom, które wokół widowni zatoczyły kółko. Przejdźmy jednak na moment do tego co sobie śmiałkowie myśleli. Zacznijmy od naszego maga aury i jego rozmyślań oraz emocji, w końcu każdy nawet kowal coś czuje. Doi czuł wzrok setek osób, którzy oczekiwali wspaniałego show z udziałem magów. Sam Blacksmith nie był wielkim performerem, ale nie miał zamiaru teraz uciec, gdy drużyna na niego liczy. Wśród zebranych można widać było wielki transparent z napisem "Naprzód Doi" noszony przez mieszkańców jego wioski. Widząc to uśmiechnął się i już z większym zapałem ruszył wraz z pozostałymi członkami drużyny. Nie wiadomo co ich czeka, ale na pewno nie będą żałować każdego zarobionego siniaka oraz połamanej kości, bowiem było warto chociaż tu przybyć dla wiwatów tych spragnionych wrażeń ludzi.
Kolejna w kolejce do pokazania wnętrza była Haruka o gorącym temperamencie. Dziewczyna czuła się zdenerwowana i niepewna tego czy wszystko pójdzie zgodnie z ich planem. Wierzyła im i w tej chwili potrafiła im zaufać. Adrenalina jej skoczyła, a zdenerwowanie gdzieś częściowo  zniknęło. Choć przez chwilę jej moc będzie użyteczna. Nawet nie wiedziała czy było to możliwe. Miała nadzieję tylko by cały występ uda się bez żadnych komplikacji. Zacisnęła obie dłonie delikatnie w pięści z nadzieją, że mimo wszystko nie nawali. Wzięła głębokie trzy oddechu na uspokojenie i ruszyła przed siebie wraz z towarzyszami ramię w ramię.
Za to dla Shiny był to pierwszy raz gdy brała udział w wydarzeniu na tak dużą skalę. Pochłaniała podekscytowanym spojrzeniem trybuny pełne widzów, a także swoich towarzyszy do których została przydzielona. Zdawała sobie sprawę, że to idealna lekcja zarówno pokory jak i współpracy - była to też porcja doświadczenia, której nigdzie indziej zdobyć nie będzie miała okazji. Była optymistką z natury stąd też z warg dziewczyny nie schodził subtelny uśmiech, który ukazywał dołeczki w licach. Mimo tego, że była świadoma swoich słabości i braków, nie oczekiwała niczego to była szczęśliwa przez sam fakt możliwości wzięcia udziału,  uzyskania wspaniałych wspomnień oraz dobrej zabawy. Cóż może być lepszego? Jej żółtoszare ślepia wlepiły się w Norie. Była pewna, że niektóre zdobyte tu przyjaźnie będą w stanie przetrwać bardzo długo. Nawet jeśli nie uda się wygrać to i tak zamierzała czerpać tyle, ile się dało.
W oczach ich widać było determinację, siłę, to że Fairy Tail pozbierało się po tamtym ciosie. Sama Amanohokosaka płonęła aż z podniecenia słysząc ten tłum oraz widząc ich twarze. Młodzi, starzy, kobiety jak i mężczyźni, przyszli dzisiaj oglądać widowisko, które dzisiaj zostanie im zapewnione. Nie mogła być bardziej szczęśliwa niż właśnie w tym momencie. Z oczu uroniła dwie łezki, które od bardzo dawna nie gościły na jej twarzy. To były łzy szczęścia, że spotkała takich świetnych towarzyszy. Po chwili przetarła oczy i z jeszcze większą werwą chciała lecieć, jednak pamiętała o tym by utrzymać szyk. Członkowie zaraz wznieśli się wyżej, ku niebu jak również nieco uniosła się w powietrze mówiąca Rosalie – Pamiętamy o tych wydarzeniach i jako nowa generacja nie dopuścimy do ich powtórzenia. Niech rozpocznie się taniec wróżek – powiedziała i dokładnie wtedy rozpoczął się pokaz lotniczy wróżek, które rozdzieliły się na równe grupy. Dołączyła do nich Rosalie, więc było po równo trójkę na każdą z grup. Po prawej leciała Norie, Doi oraz Rosalie, której podany został shuriken uformowany z tej samej błękitnej energii przez ich liderkę. Zrobiła go na poczekaniu ze swojej magii, a wróżki utrzymywały równy szyk. Po lewej leciała Haruka wraz z Zaji oraz Shiną. Wróżki leciały praktycznie na siebie, kolizja była nieunikniona, gdy nagle wszyscy podbili wysoko, lecąc całą szóstką, trzymając się za ręce. Leciały ku słońcu niczym Ikar, który nie posłuchał Dedala i na moment widownia straciła ich z oczu. Wtedy kiedy osiągnęli dostateczną wysokość, skrzydła smoczków przestały machać, a wróżki zaczęły powoli opadać na ziemię. Dało im to dostatecznie dużo czasu, by móc przełożyć płaszcze na drugą stronę. Na górze jednak pozostała jedna z nich. Norie, która z dwoma mieczami szykowała się do wykonania swojej techniki. Wróżki, które nadal opadały, momentalnie znowu się wybiły, kiedy to miały spotkać się brutalnie z gruntem areny i zaczęły wykonywać kółka wokół widowni. Nadal trzymając się za ręce a właściwie za uchwyty wewnątrz   shurikenów, jednak teraz widoczne były barwy które miały wewnątrz. Były to barwy które sobie wybrali. Haruka w barwach Blue Pegasus, Doi o granacie Raven Tail, Zaji w fiolecie Quatro Puppy Cerberus, Shina świecąca niczym słońce żółcią Sabertooth. Rosalie natomiast przypadła Lamia Scale i jej zieleń. Na każdym z płaszczy rzecz jasna było insygnium gildii, które reprezentował. W powietrzu nadal jeszcze była Norie, a jej oba miecze świeciły błękitną energią, która przepływała przez ostrza, tańczyła niczym ogień. Wróżki stopniowo zrzucały wokół środka areny swoje shurikeny, tworząc okrąg z gwiazd. Po kolei przy następnym kółku lądowały na nich. Jak się okazało i uważniejsi widzowie zarejestrowali to Shina wcześniej odebrała od Norie jej shurikena, a że leciała po lewej krawędzi to mogła go trzymać. Kiedy już reszta wylądowała, dumnie stojąc tak jakby każde z nich reprezentowało sztandar danej gildii, Norie będąc w powietrzu wzniosła się jeszcze na paręnaście metrów. Smoczek ją puścił, a ona zaczęła wykonywać cięcia. W arenę uderzyło pięć cięć, które dosyć głęboko wryły się i wykonały dosyć duże inicjały. FT, tak mówiły, a tymczasem Norie lecąc w dół została złapana przez resztę smoczków, które odczepiły się od magów i pomknęły w jej kierunku by ją złapać. Wylądowała w końcu na swoim shurikenie, mając na sobie barwy Mermaid Heel. Smoki natomiast ustawiły się przed każdym z członków gildii. Niczym psy wartownicze, które pilnowały swoich magów, chociaż musiało to wyglądać naprawdę śmiesznie. Wtedy głos zabrała białowłosa, kapitan drużyny – Nazywam się Norie „Azure Bringer” Amanohokosaka, lider drużyny Fairy Tail. Przed laty gildie miały swoje niesnaski jednak dziś Fairy Tail tym aktem zostaje oficjalnie odcięte od wpływu przeszłości. Zaakceptujemy każdą gildię i nikomu nie odmówimy pomocy, a w walce będziemy honorowi – powiedziała przywołując swojego rycerza, który pojawił się za jej plecami. Trzymetrowe monstrum w pełnej płytowej zbroi oraz z mieczem, wraz z Norie wystawiło palec wskazujący lewej ręki w górę, a kciuk ustawiło prostopadle do palca wskazującego tworząc dobrze znaną gildii L’kę. To samo uczynili członkowie, a następnie znowu donośnym głosem, pełnym waleczności przemówiła białowłosa paladyn – Niech igrzyska się rozpoczną! – po czym opuściła rękę i rozejrzała się po widowni. Czekała, aż skończą się oklaski, ewentualne inne dźwięki i znowu wzleciała w górę. Rycerz zniknął, a ona na plecach miała ponownie smoka. Reszta również wzleciała i w powietrzu wykonała ukłon, a następnie Norie sięgnęła do kieszeni i znowu uniosła rękę do góry na znak, że jeszcze nie skończyła – To jeszcze nie koniec. Fairy Tail przy każdej z pierwszych walk w tłum wyrzuci pamiątkę tego wydarzenia. Będzie to – uniosła wysoko rękę, by Ci z lornetkami mogli chociażby to zobaczyć. Oczywiście na lacrymach spokojnie można było dojrzeć, że jest to kulka z logiem Fairy Tail jak również jakimiś rysami chyba będącymi podpisami, nie była ona większa niż zaciśnięta pięść – By upamiętnić wydarzenie w trybuny wrzucona będzie kulka. Kto złapie, może ją zatrzymać – powiedziała, a reszta zaczęła krążyć nad trybunami w kółko. Jak przy zabawie w podsiadanie kogoś na krześle. Norie stała na środku i w rękach podrzucała kulkę. Nie była ona ciężka, dosyć lekki metal który jest w miarę wytrzymały i ładny. Po chwili rzuciła ją w stronę Doi’a który był akurat nad jakimś miejscem w trybunach a potem ją zwyczajnie upuścił. Pierwszego dnia dana była kulka z autografami każdego z drużyny. Następnie wróżki ponownie wylądowały, a smoki i shurikeny rozpłynęły się w powietrzu. Norie oddychała ciężko, gdyż taka ilość magii dosyć ją wyczerpała ale była szczęśliwa, że mogła jakoś pomóc swoim. Musiała się podtrzymać na moment Shiny by nie upaść, a po twarzy skapywał jej pot. Będzie musiała odpocząć trochę przed konkurencją, ale wiadomo jak to jest z paladynami. Otóż nigdy nic nie wiadomo. Po zakończeniu swojego przedstawienia, wróżki przełożyły swoje płaszcze na drugą stronę. Tak oto zaprezentowało się Fairy Tail. Zniszczyło kawał posadzki, jak również narobiło sporo szumu i dymu.


Ostatnio zmieniony przez Norie dnia 10.12.15 23:17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 213
Dołączył/a : 15/05/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Arena   10.12.15 23:10

Minęły długie lata od ostatniego Wielkiego Turnieju Magicznego. Ich efektowność i pokaz potęgi wielu magów z całego Fiore przytłumiły krwawe wydarzenia. Dlatego też, reinkarnowany Dai Mato Enbu musi zalśnić niczym najjaśniejsza gwiazda na niebie! Dokonać tego podjął się także zespół składający się z syren stanowiących świadectwo potęgi dwóch gildii i magów niezrzeszonych! Czy zapowiadający się spektakl ujawni blask skrywanych w ich ciałach i rodzinach mocy magii i przyjaźni? Jedność indywidualistów, czy indywidualność zjednoczonych? Takie pytania mogły rodzić się w głowach widzów, gdy zespół E postanowił ostatecznie ukazać się słońcu i błyszczącym z ekscytacji oczom ludzi.
Pokaz jednak zaczął się jeszcze przed ujawnieniem twarzy tychże magów. Zanim sylwetki całej szóstki ukazały się w wyjściu, pojawił się tam tylko jeden cień. Eronkje zatrzymał się w przejściu tyłem do areny i wystawił przed siebie obie dłonie. Zanim lakrymowe kamery doleciały do niego, by ujrzeć co zamierzają zrobić magowie, Kronos stojący kilka metrów od frontu neutralnego maga utworzył dwa piaskowe ostrza, którymi wystrzelił w towarzysza. Przygotowany na to mag aktywował swoje zaklęcie powodując masowe rozproszenie ataku, a obłok srebrzystego minerału wysypał się z wyjścia tworząc swoistą zasłonę "dymną". obok Kronosa zatrzymała się reszta drużyny, nie dalej niż metr od Ammara. Eronkje szedł bokiem, z jedną dłonią wystawioną w stronę Shadowa, który dalej ostrzeliwał go piachem, a zespół podążał za nim. W ten sposób od samego wejścia na arenę, aż do jej centrum, cały zespół mógł przejść nierozpoznany. Srebrzysty piach wytworzył chmurę o promieniu około 5 metrów w której nadal stali uczestnicy Turnieju. ostrzał Kronosa uspokoił się, a Ero stanął wraz z resztą w spokoju. Teraz jednak działania zespołu podzieliły się na dwa: grupa akrobatyczna (Neony, Iwaru, Tsumi i Revy) i ekipa przygotowująca (Ero i Kronos).
Zespół przygotowujący zaczął szykować następną kombinację. Kronos wytwarzał mniej więcej pół metrowej średnicy kule z piachu, który przeistaczał w metal, a Ero pomagał mu je ułożyć w kręgu. Miało ich być około 15-20, co dało im zajęcie na czas pokazu grupy akrobatycznej, jednakże gdy zasłona piachu zaczynała opadać i się rozrzedzać, Ero i Kronos ponownie ją powielali kombinacją Piaskowego Cięcia i Rozdzielenia.
W tym samym czasie akrobaci na szybko przygotowywali się do akcji. Revy z pomocą swojego Take-Overu przywołała sobie lisi ogon i uszka, a Neony pokrył ubrania Iwaru, Tsumeigo i dziewczyny tęczowym pyłem światła. Mężczyźni mieli teraz na sobie zielono-różowe garnitury w cętki, a Delayne suknię z neonowych falbanek i koronek. Gdy Kronos i Ero przygotowywali kule metalu, Neony korzystając z portretu wytworzył 4 swoje podobizny (Paul miał wtedy już ogon i uszka z Przyjaznego światła, wiec tak samo wyglądały jego klony).
Akrobaci (których liczba zwiększyła się o dodatkowe 4 sylwetki) gwiazdami wyskoczyli w różne strony piaskowej zasłony. Na zakończeniu serii 5 figur akrobatycznych wykonywali salto i stawali z rękoma rozłożonymi na boki. Cała ósemka ludzi wykonywała teraz okrążenie pełne podskoków, salt, klaskania w dłonie i pokazowych figur. Świetliste sylwetki zaczęły skakać i krążyć blisko dookoła piaskowej chmury, pozostawiając na niej zielone i różowe smugi. Powoli zaczynały tworzyć się z nich loga Lamia Scale i Mermaid Heel. Widząc to Kronos i Ero wystrzeliwali w ich stronę większe ilości minerału co dawało efekt chwilowych balonów w powietrzu. obłoki bowiem utrzymywały na sobie fotony i luksy światła, a razem z nimi rozpadały się dopiero po kilku metrach unoszenia. Towarzyszyły temu niewielkie fajerwerki kolorowych cząstek, których blask dodatkowo odbijał się w srebrzystym piasku.
Tym czasem Revy, Tsumi, Neony i Iwaru zbliżyli się do siebie obok zasłony piaskowej (najpewniej od strony komisji Turnieju). Pierwsza trójka przykucnęła, a w środku stał młody Yosa. Koledzy z zespołu wyrzucili go w górę lekko w stronę zasłony. W tym samym momencie, spod zaśłony wybiegli Ero i Kronos, ustawiając się blisko Tsumiego i Revy, a w piach wbiegły cztery świetliste klony Paula Muda. Ustawiły się jeden na drugim w formie piramidy. W tej chwili Iwaru będąc już w zetknięciu z minerałem rozproszonym w powietrzu aktywował Złoty ognisty Krąg, powodując zapalenie magicznego piachu i tęczowych do tej pory sylwetek malarza. Klony te podrzuciły towarzysza, który następnie wybuchł fajerwerką złocistych iskier. Cała kopuła zaczęła powoli się spalać, a sześcioosobowa drużyna ustawiła się dookoła niego w równych odstępach. Neonowe ozdoby wymalowane na Tsumim, Iwaru i Revy rozprysły się podkreślając ich urodę i wdzięk.
Cały zespół wszedł do wnętrza kręgu metalowych kul i ustawił się do siebie plecami, zakrywając jednakże Iwaru. Paul z pomocą Malarza zaczął wytwarzać ze wszystkich kul wstęgi różnokolorowych neonów, którymi piął się ku niebu niczym fontanną.  Piątka magów otaczająca Iwaru rozeszła się o dwa kroki od niego i przygotowała do skoku. Gdy fontanna neonu zetknęła się ze sobą kilka metrów na powierzchnią areny Iwaru po raz kolejny aktywował krąg ognia, a pozostała piątka wyskoczyła w powietrze by uniknąć płomienia. Złocisty Ogień zaczął trawić metaliczne kule, tworząc swego rodzaju pochodnie o nienaturalnym, ale przyciągającym wzrok kolorze. Nie kończąc jednak na tym pokazu, Kronos i Neony zaczęli wystrzeliwać w powietrze Fajerwerki i Piaskowe cięcia. Ich ilość nie była duża, a przygotowany był już na to Tsumi, który złapał się za rękę i zaczął wystrzeliwać w lecące obiekty Piorunującą włócznię. Spowodowało to, że na niebie pojawiły się tęczowe fajerwerki, pomiędzy którymi przeskakiwały elektryczne pioruny. Efekt ten trwał wystarczająco długo, by metalowe pochodnie do końca się wypaliły.
Ekipa wtedy ustawiła się w kręgu, twarzami do publiczności i w jednym momencie ukłoniła. Ochoczo jednak uciekali z areny, po drodze pokazując jeszcze popisowe sztuczki: Tatsumi po raz kolejny rozbłysnął elektryczną barierą, Revy zamachała ogonkiem, Kronos Wystrzelił dwie fale piasku na boki, Iwaru lekko podpalił swoje dłonie i ugasił je, Ero zrobił charakterystyczną pozę wściekłego smoka machając przy tym pięściami, a zamykający kordon artystów Neony na szybko wytworzył loga Lamia Scale i Mermaid Heel, które pchnął w powietrze. Niech publiczność wie, kto dla nich występował, gdyż jeżeli ten dzień nie jest odrodzeniem tradycji, to żaden już nim nie będzie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t816-neony-karta-postaci


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Arena   10.12.15 23:13


Drużyna SABERTOOTH!

W końcu nadszedł ten wielki dzień, wyczekiwany przez wszystkich mieszkańców kraju, jak i wszystkich magów na kontynencie. Tego dnia zostają reaktywowane Wielkie Igrzyska Magiczne x803!


Sześciu członków gildii Sabertooth, którzy mieli reprezentować ją i jej barwy, stało już zwartych i gotowych w swoim tunelu, prowadzącym na plac areny, gdzie mieli się zaprezentować ze swojej jak najlepszej strony. Czekali tylko na sygnał od spikera, który zaanonsuje ich wejście. Pogoda sprzyjała oglądającym, jak i tym wszystkim, którzy mieli pokazać się z jak najlepszej strony. Gwar, który nadchodził z trybun, wzmagał w nich wszystkie pozytywne emocje, a trud włożony w ich prace właśnie zaprocentował. To ich szóstka stała się wspólnym mianownikiem tej gildii i to oni właśnie są jej twarzą. Podczas oczekiwania w tunelu, reprezentanci gildii Szablozębnych ze stoickim spokojem wyczekiwali swojej szansy prezentacji przed wszystkimi zebranymi na trybunach. Każdy zerkał na każdego ze zniecierpliwieniem, wyczekując ich szansy pokazania się i swoich indywidualnych umiejętności.
Wiedzieli, że w jednej z lóż zasiada ich Mistrzyni, która raczej nie powita ich ciepłymi objęciami, gdy dadzą plamy już w pierwszej konkurencji i nie będą mieli czego szukać w swoich kwaterach, więc musieli dać z siebie sto procent. W noc poprzedzającą turniej w swojej szatni, a dokładnie w jej części sypialnianej, urządzili prawdziwą burzę mózgów z wysokości swoich łóżek, dopieszczając najmniejsze szczegóły jakie mają wykonać krok po kroku, by zapaść w pamięć widzów jak i jurorów, aby zapewnić sobie najlepszy możliwy start!

    Na arenie z głośników rozległ się donośne głos spikera powiadamiający wszystkich, że przyszła kolej na magów z gildii... SABERTOOTH!
   
   Przystąpili do działania, a ich skupienie sięgało zenitu. Na twarzach rysowały się lekkie uśmiechy, potwierdzające wspólne zaufanie i wiarę w swoje możliwości. Ethernano, które było nagromadzone w tym tunelu było, tak gęste, że zapewniało dodatkowych sił magom. Mijały kolejne sekundy, a Saberzy pozostawali w tunelu tak jakby nie chcieli stamtąd wyjść. Przed szereg wysunęła się Yuchiya, jedyna żeńska reprezentantka gildii na tych igrzyskach, wiedząc co ma robić. Mao rzucił uśmiechem w jej kierunku. Nagle z samego środka tunelu zaczęły wydobywać się przyjemne dla ucha, donośna dźwięki gry na flecie, które wpływały kojąco na zmysły słuchaczy. Po krótkiej chwili muzycznych atrakcji wystrzeliła z zaciemnionego wejścia na arenę wiązka srebrzysto-niebieskiej mocy magicznej, niosąca za sobą poświatę delikatnej pary, jak przy oddechu w mroźny dzień. Wycelowana była w sam środek areny, gdzie podczas styczności z nią rozbłysła białym światłem, tworząc trzy lodowe ogromne loga Sabertooth, które łączyły się ze sobą krawędziami tak, by każda z trybun mogła je zobaczyć. W czasie gdy prowadzący uroczystość otwarcia Igrzysk spiker zaczął przedstawiać tegoroczny skład drużyny Sabertooth, z zaciemnionej części tunelu... *Wyborowy strzelec o doskonałym oku... Kolt Wizzon!* ...zaczęły wychodzić w szeregu cztery, kolejno identycznie ubrane... *Niepozorny mistrz czasu ze Wschodu... Raion Shinkawa!* ...w czarne płaszcze z żółtymi wstawkami i żółtym podszyciem, postacie magów w kapturach na głowach... *Chłodna niczym poranki na szczycie Hakobe... Yuchiya Nakumi!* ...z dużym żółtym, połyskującym, pełnym przepychu logiem Sabertooth na plecach... *Wprawiony w walce bronią białą...  Mao Okamiyuu!*. Wchodząc spokojnym, pewnym siebie krokiem z uniesionymi głowami na nasłonecznioną, piaszczystą część areny, na której ma się rozegrać całe to przedstawienie... *Znani ze swojej umiejętności zmiany ciał... Zin Nazaka i Random Lewengrath!* ...stanowczym ruchem ściągnęli kaptury, pokazując się zebranym na trybunach. Magowie stali niewzruszeni w ferworze wiwatów i skandowań haseł kibiców, nadlatujących ze wszystkich stron, falujących transparentów, dotyczących gildii Szablozębnych.
    Prezentowali się tak majestatycznie przez paręnaście sekund, skąpani w blasku padających promieni słonecznych, na tle loga swojej gildii, na przeciw loży w której zasiadała reszta ich gildii, na czele z  lustrującą ich morderczym, przeszywającym ciało wzrokiem mistrzynią Alexis Kushikawą. Nagle jedna z postaci, którą był Mao jednym potężnym uderzeniem pięści zniszczył wszystkie trzy lodowe twory na mniejsze niesymetryczne kawałki, uderzeniu towarzyszył potężny huk, słyszalny nawet pomimo tych wszystkich wrzasków. A to tylko dzięki jednemu uderzeniu! Cząstki lodu rozleciały się we wszystkich możliwych kierunkach, odbijając promienie słoneczne tak, że dawały efekt migoczących gwiazd spadających na ziemię. Zaraz po tym ataku, na arenę wkroczyły dwie kolejne postacie. Jedną z nich był Kamienny olbrzym, o dwóch parach ramion i rogach na głowie z prześwitującymi tu i ówdzie na ciele pomarańczowymi łunami światła, twardo stąpająy swoimi kopytami, zostawiając ogniste ślady, a drugą była hybryda węża i byka, pokryta kolcami na części ogonowej, która wiła się dziko wkraczając na plac. Widząc ich wejście, gwar trybun nabrał jeszcze bardziej na sile! Podczas gdy magowie Take-Over wchodzili na arenę, Kolt ze swojego rewolweru strzelał salwą w błękit nieba magicznymi nabojami, imitującymi fajerwerki najróżniejszych kształtów w odmianach koloru żółtego, fundując zebranym nie lada pokaz sztucznych ogni. Mao ciskał z ogromną siłą magiczną włócznią do większych kawałków lodu, opadających swobodnie na ziemię, po czym przyzywał ją z powrotem do swojej dłoni, rozbijając je na jeszcze mniejsze kawałki. Yuchiya lodem malowała na ścianach owalnej areny, zaraz pod trybunami, kolejne lśniące znaki, sławiące obecność na tym turnieju gildii Sabertooth. Hybryda wężowego-byka, atakiem swojego masywnego ogona, wystrzeliwała ogromne głazy lodu, które zdążyły opaść na ziemie. Następnie mknęły one wprost w kierunku demona Molocha, który swoim zionięciem, płomieniami rodem z piekła, jeden po drugim obracał je w parę wodną. Raion zaś, pokazywał swą zdolność fechtunku orężem, który miał ze sobą. Precyzyjnymi, pełnymi gracji cięciami, które były ciężkie do zauważenia dla zwykłych ludzi, rozczłonkowywał na jeszcze mniejsze, kolejno wszystkie spadające kawałki lodu, które rozbijał Mao.

    Nic nie trwa wiecznie, a i owe kawałki lodu po parunastu sekundach zostały obrócone w pył przez sześciu reprezentantów gildii Szalbozębnych. Mogłoby się wydawać, że część, która miała przedstawić ich umiejętności dobiegała końca, lecz w rękawie był jeszcze jeden as, istna wisienka na torcie. Raion, Mao oraz Kolt zrobili po trzy kroki do tyłu, wyciągając ręce ze swoją bronią w powietrze, prezentując ją w blasku słońca, tak by dać znać, że są gotowi na ten turniej w stu procentach. Yuchiya stanęła na środku areny, unosząc dwie ręce i castując ogromną, świecącą białym światłem kulę, a po chwili ładowania jej, Random potężnym ruchem ogonem wyrzucił ją wysoko ponad głowy zgromadzonych ludzi. Gdy owa kula osiągnęła odpowiedni pułap, ryknięciem z głębi magicznych płuc, Zin w postaci demona uwolnił potężną skumulowaną wiązkę energii, przypominającą wcześniejsze ataki, tym razem jednak o wiele silniejszą. Wyglądała jak magiczny pocisk piekielnego ognia, który w styczności z bańką rozbił ją i uwolnił zamknięte w niej płatki śniegu, które zostały rozrzucone po całych trybunach areny, z których teraz dochodziły głośne owacje i skandowania hasła *SA-BER-TOOTH, SA-BER-TOOTH, SA-BER-TOOTH!* Trybuny były rozgrzane do czerwoności, ludzie mało nie szaleli z racji emocji jakie zafundowali im magowie.

    Wrzawa nie ustawała przez długi czas, a Random, Mao, Yuchiya, Kolt, Raion i Zin stali teraz ramie w ramię z kamiennymi minami, dając się zapamiętać wszystkim tutaj zgromadzonym. Spiker rzucił głośne *Oto tegoroczna drużyna Sabertooth!!!*, a wyraz twarzy mistrzyni zdawał się być...  dość zadowolony, więc spokojnie mogli teraz zacząć myśleć o następnej konkurencji, która czeka ich na tym turnieju. Ich obecności na arenie towarzyszyły głośne wiwaty, oklaski i podekscytowany głos spikera. Zostawili po sobie parę lodowych znaków gildii Saberów na bandach areny, które miały zaznaczyć ich obecność jeszcze podczas prezentacji innych drużyn, taki mały psikus od tygrysów.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Arena   10.12.15 23:59

Już zmierzchało, kiedy na niebie (jak zwykle w ostatniej chwili, to już chyba można było nawet wliczyć w tradycję Blue Pegasus) pojawiła się Christina. Magiczny bombowiec płynął w powietrzu, połyskując w świetle trybun. To było niesamowite widowisko, bowiem w całości był zrobiony z lodu i metalu, oświetlany pięknie jakimś wewnętrznym, niesamowitym blaskiem. Na jego skrzydłach stali twórcy - Tenshi i Eirlys. Natomiast na dziobie usiadła "zmiennokształtna" czarodziejka, dla większości widoczna jako piękna, skrzydlata istota. Grała na okarynie skoczną melodię, wysyłając w takt pociski z ognia i wody przed Christinę. Rozbijały się wzajemnie o siebie, tworząc piękne "fajerwerki" z wody i ognia.

Po chwili statek wzleciał nad arenę. Był już niemal w centrum, kiedy z piasku wystrzeliły obwieszone barwnymi liśćmi i kwiatami pnącza, które szczelnie go oplotły i unieruchomiły. Christina zaczęła obniżać lot. Jej los wydawał się przesądzony. Muzyka nagle przestała grać, fajerwerki przestały fruwać w powietrzu... Na scenie zawisł moment grozy, publiczność wstrzymała oddech.
Tora stworzył z ziemi sześć ułożonych w okrąg filarów, na które wyskoczyła załoga. Wyglądali, jakby chcieli ewakuować się z zatrzymanego pnączami statku. Jednakże Don, gdy tylko dotknął podłoża, obrócił się i wystrzelił w rośliny świetlistą kulę. Pozostali tylko spojrzeli na statek i uśmiechnęli się. Pnącza gwałtownie eksplodowały w olbrzymim, wielobarwnym błysku. Deszcz z kwiatów i iskier zaściełał trybuny, wpadając w ręce każdemu, kto tylko wyciągał po nie ręce. Były niemal w każdej barwie - piękne i niesamowite, przypominały barwą i kształtem kamelie (uznawane za symbol miłości i przyjaźni). Christina wzleciała w powietrze, wolna.
Rahela wróciła do gry na okarynie. W tym samym momencie pod bombowcem pojawiła się wielka kula śnieżna, stworzona przez maginię lodowego tworzenia. Wszyscy inni magowie zamarli na chwilę.
Nagle jedna z nich, Fu-hao, wyciągnęła przed siebie dłoń. W jej ręce znikąd pojawił się kij. Obróciła się w miejscu, rysując na filarze krąg. Bijąc powietrze przed sobą w skomplikowanym tańcu, poruszała się coraz to szybciej i szybciej, tak że trudno było za nią nadążyć. Wszystkie ruchy, pomimo swojej szybkości, wyglądały jak zmyśla, złożona choreografia, którą tylko najzdolniejsi byliby opanować. Co jeszcze było zadziwiające - cały czas poruszała się w rytm melodii! Identyczne ciosy padały na kulę, która rozpadała się na śnieżny puch. Gdyby ktoś wyciągnął rękę i złapał śnieżynki, zobaczyłby, że są to tak naprawdę mikroskopijne znaki Blue Pegasus i magów neutralnych, okrywające powoli cały plac. Inny bystry obserwator zauważyłby, że część śniegu zatrzymała się w powietrzu…
Tora znowu stworzył filar, tym razem z białego kamienia. Wysoka na kilka metrów wieża wyrosła tuż pod rozbitą kulą, dokładnie w centrum areny.
Magowie jednocześnie unieśli ręce i rzucili odpowiednie zaklęcia. Na postumencie wyrosły trzy wielkie postacie, stojące do siebie tyłem. Pierwsza, ze skrzącego się wszystkimi barwami światła uwięzionego w lodzie, przedstawiała założyciela gildii - Mistrza Boba. Druga, ze skały i w zbroi z stalowych elementów, była wizerunkiem Mistrza Damiena. Obecną mistrzynię, Lilith, dwóch magów przedstawiło jako sylwetkę z ognia, zapewne uwięzionego za niewidzialną barierą, którą żywioł wypełniał idealnie.
Don po raz ostatni rzucił czar, ukazując to, co do tej pory było ukryte. Przed każdym z mistrzów pojawiły się po dwa olbrzymie znaki: błękitny Pegazów i biały magów neutralnych. Przejrzyste jak hologramy, a jednocześnie jasne i dobrze widoczne jak księżyc w pełni, rzucały odblaski na twarze widzów. Migały i zmieniały się co chwilę, zwłaszcza jak opadł z nich za duży stosik śniegu lub wręcz przeciwnie - jeszcze więcej go naleciało.
Ziemia zadrżała, gdy znowu zaczęło "padać", tym razem skałami. Kamienne odłamki odpadały od filarów, na których stała drużyna i rozbryzgiwały się na śnieżnym puchu, tworząc istne śnieżne fontanny. Odsłaniały coraz większe fragmenty kolejnych rzeźb. Pod każdym z magów pojawiała się jego kamienna figura o innym dla każdego kolorze - Eirlys błękitnym, Rahela srebrnym, Fu-hao pomarańczowym, Tora zielonym, Don złotym, Tenshi ciemno-szarym. Z głów na ziemię prowadziły wewnątrz pomnika schodki, przez które można było zejść na arenę z przodu każdego z pomników.
Uczestnicy zeszli spokojnie i stanęli przed swoimi skalnymi sobowtórami. Mogło się wydawać że to już koniec pokazu, ale magowie stali tam i wyglądali, jakby nie mieli najmniejszego zamiaru się ruszyć.
Wtem Tora wziął jeden z najgłębszych oddechów w swoim życiu, i ryknął na całą arenę:
- MEEEEEEEEEEEEEEEN!!!
Krzyk wstrząsnął trybunami, mężczyźni wstali, kobiety mdlały, a całkowicie poważni magowie, zadowoleni, że tradycji stało się zadość, nareszcie zeszli z areny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Arena   11.12.15 23:25

Emocje na trybunach sięgały zenitu. Wszyscy oczekiwali rozpoczęcia odnowionych Igrzysk. Wielu pamiętało te sprzed lat, a wśród nich te tragiczne. Dla innych była to zupełna nowość znana jedynie z opowieści. Jak wiele by ludzie nie wiedzieli o idei i formie tej zabawy to każdy w ekscytacji czekał na jej początek.
I wreszcie nadszedł.
Na środku Areny pojawił się nagle tradycyjny już ich gospodarz. Nisko człowieczek w zielonym kubraku i szpiczastym kapeluszu, który zamiast głowy miał wielką dynię.
- Witam na I Odnowionym Dai Matō Enbu! Kabo. - rozległ się magicznie na całym stadionie jego głos, a nad nią pojawiły się magiczne ekrany pokazujące go z różnych perspektyw wszystkim widzom. Na początek przedstawił on całą ideę Igrzysk. Iż są one po to by łączyć magów i ludzi. By w przyjazny i rozrywkowy sposób pokazać siłę każdej z gildii i leczyć wszelkie animozje pomiędzy nimi. Ogólnie pitu pitu pod publikę.
- A teraz już bez dalszej zwłoki zobaczmy wszystkich, którzy zechcieli wziąć udział. Kabo. - po tych słowach zniknął równie nagle jak się pojawił, a na Arenę ze swymi występami po kolei wkraczały kolejne drużyny.
Gdy już wszyscy się zaprezentowali pojawił się znowu na środku, a chwilę później ponownie wyszli wszyscy magowie biorący udział w zabawie.
- A teraz krótki wprowadzenie o tym jak będzie wyglądać nasza zabawa w tym roku. To co państwo widzieli przed chwilą było tak naprawdę pierwszą z konkurencji. Kabo. W wolnej chwili zapraszam każdego do oddania głosu na pokaz, który zrobił na was największe wrażenie. Ale to nie wszystko. W tym roku magowie zmagać będą się jeszcze w sześciu innych konkurencjach. Każdy zawodnik weźmie udział w jednej zabawie. A oto ich lista w kolejności losowej. Kabo.
Cytat :
- Wejście na Arenę
- Batalia powietrzna
- Triathlon
- Gra planszowa
- Ujeżdżanie
- Golden Egg
- Mind Master
- Nie będziemy jednak ułatwiać magom zabawy i najpierw poprosimy ich o ustalenie kolejności w jakiej będą brać w nich udział, a dopiero potem powiemy im jaką konkurencję wylosowali. Kabo. Jednak nie jest to koniec. Każdy chciałby zobaczyć jak walczą magowie. Dlatego też odbędzie się turniej walk na zwycięzcę, którego czeka nagroda niespodzianka. Kabo. A teraz zobaczmy jakie walki ustaliła maszyna dla pierwszej fazy. Kabo.
Cytat :
Eronkje VS Eirlys
Mao VS Don
Nosu VS Doi
Bitter B. VS Nyro
Haruka VS Fu-hao
Yuchiya VS Zaji
Tsumi VS Ariyamna
Mariko VS Raion
Zenshi VS Neony
Zin VS Revy
Rosalie VS Tora
Tenshi VS Takeru
Nagashi VS Rahela
Hizashi VS Kolt
Iwaru VS Ivrina
Eleanora VS Lucifer
Norie VS Random Lewengrath
Shina VS Kronos
- Oczywiście nie należy się niczego obawiać. Członkowie Rady przygotowali specjalne bariery chroniące trybuny zdolne wytrzymać ataki nawet Świętych Magów. Podobne zaklęcia będą chronić magów przed śmiercią. Jeżeli ktoś będzie w sytuacji iż bezwątpienia by zginął aktywuje się ono i ocali mu życie. Jednak konkurencja czy pojedynek zostają wtedy uznane za przegrane. A teraz zobaczmy kto wystąpi w jakiej konkurencji. Kabo!


W skrócie.
1) Tutaj możecie oddawać głosy w kwestii I konkurencji.
2) Ustalcie w szatniach kolejność występów. Czyli po prostu przypiszcie sobie numery od 1 do 6. Gdy już to zrobicie niech ktoś w jednym poście przedstawi kompletne ustawienie. Posty dawać w szatni.
3) Czas na ustalenie kolejności macie do niedzieli.
4) Faza walk rozpocznie się wraz z konkurencjami czyli w niedzielę wieczorem/poniedziałek.
5) Co do pojedynków:
   - Podstawową zasadą było żeby w pierwszej fazie "swój na swego" nie trafił
   - Zgodnie z waszymi sugestiami w pierwszej fazie stworzone zostały 3 koszyki. W jednym znaleźli się magowie A, w drugim magowie o mocy z przedziału 6-9 tysięcy jednostek i w ostatnim od 3 do 6 tysięcy jednostek mocy magicznej.
   - Wyjątkiem od powyższej reguły jest jedna para gdzie mag A walczy z magiem z przedziału 6-9 gdyż w obu tych koszykach było po 11 osób.
   - Do rozlosowania par użyłem systemu Anetka. Co prawda ma on już 22 lata ale mogę zapewnić, że jest on codziennie aktualizowany o kilka terabajtów danych, a ponadto jest aktualnie w swej szczytowej formie, która potrwa jeszcze jakieś 20 góra 25 lat. Jest on także zupełnie bezstronny i bezpieczny. Niestety system ten nie jest darmowy i kosztował mnie czekoladę, ale czego nie robi się dla drogich forumowiczów.


P.S.
Bukmacher otwarty i jest "kilka" zakładów, w których można wziąć udział.

P.S.S.
W razie jakichkolwiek wątpliwości pisać do mnie na priv albo gg.

P.S.S.S. (nawet nie wiem czy to ma jeszcze sens)
Jak do niedzieli nie ustalą wszyscy numerków to ustalę je sam. Nie chce mi się czekać ze startem walk i konkurencji do Bóg wie kiedy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Arena   16.12.15 20:45

Gdy wszystkie drużyny w zastraszającym tempie ustaliły kto weźmie udział, w której konkurencji głos ponownie zabrał Mato.
- Znamy już reprezentantów każdej gildii do poszczególnych dni zawodów. Zobaczmy w takim razie, kto będzie z kim walczył i w jakiej dyscyplinie. - w tym momencie na wszystkich panelach pojawiły się po kolei twarze zawodników biorących udział w jednej konkurencji wraz z jej nazwą, by po chwili przeskoczyć na kolejną szóstkę magów i kolejne zawody.
Cytat :
Konkurencja II: Gra planszowa
Uczestnicy: Mao, Tsumi, Ariyamna, Zaji, Rahela, Lucifer,

Konkurencja III: Golden Egg
Uczestnicy: Kolt, Iwaru, Eleanora, Haruka, Don, Takeru

Konkurencja IV: Ujeżdżanie
Uczestnicy: Raion, Revy, Nosu, Norie, Tora, Bitter B.

Konkurencja V: Batalia powietrzna
Uczestnicy: Zin, Kronos, Nyro, Doi, Fu-hao, Mariko

Konkurencja VI: Triathlon
Uczestnicy: Random, Eronkje, Hizashi, Shina, Tenshi, Zen

Konkurencja VII: Mind Master
Uczestnicy: Yuchiya, Neony, Nagashi, Rosalie, Eirlys, Ivrina
- Skoro znamy już rozkład igrzysk to nie pozostaje nam nic innego jak cieszyć się nimi i wyczekiwać startu pierwszych walki i konkurencji.


Zapraszam już oficjalnie każdego do swojej konkurencji i pojedynku.
Tutaj znajdziecie wszystkie walki. Proszę odszukać swoją Arenę i na niej napisać.
Tutaj zapraszam osoby biorące udział w II konkurencji (zobaczcie kawałek wyżej do jakiej jesteście przydzieleni)
Tutaj zapraszam osoby biorące udział w V konkurencji (zobaczcie kawałek wyżej do jakiej jesteście przydzieleni)
Tutaj zapraszam osoby biorące udział w VI konkurencji (zobaczcie kawałek wyżej do jakiej jesteście przydzieleni)
Tutaj zapraszam osoby biorące udział w VII konkurencji (zobaczcie kawałek wyżej do jakiej jesteście przydzieleni)
Osoby biorące udział w konkurencjach III i IV mają osobne pola walki dla każdego uczestnika. Dlatego proszone są o samodzielne odnalezienie swojej Areny w TYM MIEJSCU


WAŻNE
1) Pomimo, że w nie każdej walce czy konkurencji jest to zamieszczone to:
- Brak odpisu przez 48h od momentu pojawienia się postu przeciwnika będzie skutkował pominięciem, a powtórzenie się tej sytuacji dwukrotnie porażką
- Powyższy podpunkt nie obowiązuje jeżeli wcześniej zgłosi się nieobecność
2) Na pierwsze posty macie właśnie 48h od momentu pojawienia się tego postu.
3) Zakłady u bukmachera na zwycięzców danych konkurencji będą przyjmowane tylko do soboty włącznie (wyjątkiem jest konkurencja 7, która zostanie zamknięta później)
4) Zakłady u bukmachera na zwycięzców poszczególnych walk będą przyjmowane do pierwszego postu, w którym MG oceni wymianę ciosów.



P.S. (dla tych oburzonych opóźnieniem):
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Arena   18.02.16 1:18

Z racji, że nasze konkurencje na evencie dobiegły końca, pragnę wystawić w tym miejscu nasze ogłoszenie. Albo raczej moje i MGów. Od razu mówię na starcie - pojawiłoby się ono wcześniej, ale musieliśmy podjąć w jednej kwestii decyzję z racji, że pojawił się remis między Blue Pegasus, a Fairy Tail. Pojawiały się głosy sprzeciwu wobec jednego rozmawiały i głosy sprzeciwu wobec drugiego. Co nie zmienia faktu, że niestety czasem trzeba się rządzić i podjąć decyzję. A teraz przejdźmy do postu.

Kiedy tylko emocje po zakończeniu ostatniej konkurencji opadły, Mato je znowu podsycił tym, że wyszedł na arenę w towarzystwie wielu komentatorów. Byli to między innymi członkowie gildii czy redaktorzy, twórcy treści do Magazynu Sorcerer. Każdy witał się z widzami, zaś na nich opadało wielokolorowe konfetti. Kiedy tylko trafili na środek, unieśli się ku górze, a nad nimi pojawiło się kilka ekranów, póki co pustych. Zaraz po tym rozświetlono widok na fajerwerki wybuchające nad areną.
- Witamy was dzisiaj bardzo serdecznie na uroczystości zakończenia Wielkich Igrzysk Magicznych! Kabo. Dzisiaj dobiegła końca ostatnia konkurencja, która miała na celu wyłonienie zwycięzcy. W naszej tabeli się wiele zmieniło, jednakże naszych organizatorów smucił jeden fakt, iż w niektórych drużynach niektórzy w ogóle przestali się udzielać w konkurencjach. Smutne Kabo - powiedział i "otarł" łezkę na swoim hełmie z dyni. - Aaaale wracając! Pragnę ogłosić wyniki!

Tabela wyników końcowych
Neutralni Magowie 35 pkt
Sabertooth 29 pkt
Blue Pegasus 28 pkt
Fairy Tail 28 pkt
Raven Tail 24 pkt
Lamia Scale 20 pkt

Ów tabela pojawiła się nad głowami naszych komentatorów, aby zaraz pokazać znaczek Neutralnych Magów w centrum z podpisem "Zwycięzca Daimatou Enbu". Rozległ się wielki gwar i gwizdy zachwytu po ich pokazie, który zapadł im w pamięci - zarówno jeśli chodzi o konkurencje, jak i o ich wejście.
- Serdecznie gratulujemy zwycięzcom! Pragniemy też ogłosić, iż drużyna Neutralnych Magów otrzymuje do podziału nagrodę pieniężną wielkości sześciu milio-
Przerwał w połowie słowa, gdyż jeden z młodych redaktorów Magazynu Czarodziej zwrócił się do Mato i szepnął mu coś na ucho. Iorweth, bowiem tak miał na imię młodzieniec, zaraz również przejął głos.
- Niestety, pula dla zwycięzców nie wynosi 6 milionów klejnotów do podziału. Z raportu, który otrzymaliśmy przed momentem wynika, że większość funduszy przydzielonych na nagrody została wykradziona - zawiadomił chłopak, na ekranach pojawił się taki obrazek:


- Ta skóra z wypalonym w niej znakiem gildii Demonów, Tartaros, została odnaleziona na miejscu zdarzenia. Oznacza to tylko tyle, że ktoś pragnął nam namieszać w tym wszystkim, przez co musimy drastycznie zmniejszyć pulę nagród dla naszych uczestników. Ooo, chwila! Mamy zdjęcie złoczyńcy! Rada Magiczna odnalazła zdjęcie na lakrymowym monitoringu, oto on!


- Z bazy danych Rady Magicznej wynika, że jest to niejaki Serpent - kontynuował Iorweth, aczkolwiek załamany tym wszystkim Kabo już doszedł do głosu.
- Nie powinniśmy się tym przejmować, kabo! Nagrody jeszcze możemy rozdać, a Rada Magiczna z pewnością w jakiś sposób się z tym upora! A naszych magów zapraszamy na zabawę w sali bankietowej! Kabo.

Nagrody w MM dla uczestników:
Nagrody w MM dla poszczególnych magów:
 

Oraz nagrody pieniężne dla magów biorących udział w evencie:
Neutralni Magowie 30.000 klejnotów na osobę
Sabertooth 25.000 klejnotów na osobę
Blue Pegasus 20.000 klejnotów na osobę
Fairy Tail 20.000 klejnotów na osobę
Raven Tail 15.000 klejnotów na osobę
Lamia Scale - 10.000 klejnotów na osobę
(ku gwoli wyjaśnienia: każdy gracz może odebrać swoją nagrodę w zależności od drużyny, w której się było. Osoby z trybun oczywiście nie mogą starać się o nagrodę, bo jedynie pisały jako obserwatorzy. Suma przypadająca na jedną osobę jest taka sama, to znaczy nie trzeba się nią dzielić i jest to wyżej wypisana kwota)



I tak słowem podsumowania całego eventu, który z pewnością doprowadził nasze forum do etapu ogólnych burd, niesnasków, odejść, kłótni i ogólnej niechęci wobec siebie.

Jestem na niektórych zła za brak aktywności, u niektórych był on wytłumaczony nieobecnościami, u innych nie, jednakże przez to walka okazała się być nierówna (w Raven Tail trzy osoby były nieaktywne, gdzie w Neutralnych wszyscy brali czynny udział w konkurencjach). Również nie jestem zadowolona z obrotu spraw związanego z Walkami, czyli zamknięciem. Zdecydowanie pozwoliłoby to niektórym gildiom (Lamia) odbić się od dna i móc stanąć w czołówce, jednakże były osoby, którym się to nie podobało. Obgadałam temat z pozostałymi MG i otwarcie stwierdzam, że na następnym DME odbędą się walki nawet, jeśli pojawią się problemy. O ile DME się odbędzie. Do tego docierały do mnie niepokojące oznaki, przez które na następnych eventach drużynowych nie będziemy dopuszczali multikont.

Event nas podzielił, a nie połączył we wspólnej zabawie, jednakże każdy ma w sobie ten tik chęci rywalizacji. Niektórzy nie potrafią go kontrolować i wychodzą takie cyrki. Ok, rozumiem to - ale czy nie da się naprawdę odstawić zażartej rywalizacji na bok i się bawić zamiast podsycać ognia tam, gdzie go nie ma i nie potrzeba?

Ostatecznym newsikiem ode mnie będzie to, że osiągnięcia wstawię jak tylko je do końca podsumuję. W tym czasie każdy, kto chce, ma prawo dołączyć do naszego bankietu. Obecność nie jest obowiązkowa.

Ostatecznie dział Wielkich Igrzysk Magicznych przeniesiony zostanie do archiwum 20 marca - daję wam czas na zawarcie poalkoholowych relacji między sobą.

Tak czy inaczej - dziękuję za wzięcie udziału w evencie, a także za wspólną zabawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Arena   

Powrót do góry Go down
 
Arena
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Arena III
» Arena nr 2 {Klub Pojedynków}
» Arena #01
» Arena #16

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Eventy :: Archiwum Eventów :: Wielkie Igrzyska Magiczne-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie