IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój Mistrza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Pokój Mistrza   08.11.14 23:09

First topic message reminder :

Kiedy nowy mistrz Kruków walczył ze starym o władzę w gildii, całkiem spora część budynku została zniszczona. Prościej mówiąc, cały budynek leżał w gruzach. Po przejęciu stołka, nowy mistrz zarządził odbudowanie budynku, tylko że w trochę innym klimacie. Zamiast maskować się, stoi tu teraz normalny zamek, z czterema wieżami strażniczymi, grubymi murami, wielkimi drzwiami wejściowymi. Ogólnie, nowy mistrz zmienił sporo rzeczy w tej gildii.
Cały ten pokój składa się z dwóch mniejszych komnat. Pierwsza, w niej się znajdujemy po wejściu, pełni funkcję urzędową. Jest tutaj biurko za którym siedzi mistrz, a na tym biurku zazwyczaj panuje porządek. Po lewej znajdują się szafy z dokumentami. Z tyłu zaś, po prawej są drzwi prowadzące do drugiej komnaty, prywatnej komnaty szefa. W niej jest łóżko dwuosobowe, szafka na ubrania i mały stolik. Wszystko to oświetlone pochodniami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   08.04.16 21:55

W sumie moje zlizywanie rzygowin ustało w martwym punkcie, więc po tych trzech czy czterech razach nie byłam w stanie kontynuować. Jakaż ja jestem słaba. Podniesione głosy. Ktoś coś krzyczy. Czyżby do mnie? Prawdopodobnie nie. Przez chwilę staję sama, a właściwie klęczę pośród własnych wymiocin. Trochę mnie mdli już od tego zapachu, ale nie poddaję się. Znaczy poddałam się już jakiś czas temu, kiedy stwierdziłam, że kolejnej porcji tego czegoś nie przełknę. Zatem czemu nie wstałam? Nie wiem. No, ale po chwili zostałam dość brutalnie jak na moje standardy postawiona do pionu. Zaczynam lekko drżeć, bo znowu nie wiem co się dzieje. Czyżby ktoś chciał mnie uderzyć? Wychodzi na to, że znowu się mylę, bo ktoś daje mi w ręce jakiś dziwny kij i kieruje jeden z jego końców do dołu.
"A co to?" - myślę i nagle zdaję sobie sprawę, że mój Peleth. Gdzie jest mój Peleth? Znowu go zgubiłam? Po policzkach zaczynają cieknąć mi łzy, jak to zwykle bywa w przypadku zgubienia tego Feniksa.
- Chlip.
Niemniej jednak, znów dzieje się coś dziwnego. Czuję jeden z tych Głosów za swoimi plecami. Słyszę jego oddech. Czuję dziwne mrowienie w plecach, sygnalizujące, że on tam jest. Czasem nawet się stykamy, co potwierdza moje przypuszczenia. On także trzyma kij, tak jakby obejmując mnie od tyłu. Jednak nie obejmuje mnie, a po prostu trzyma kij i nim steruje. Czyżby to był taniec? Piękny taniec z Głosem i z kijem? Nie wiem co powinnam robić, ale po chwili Głos pokazuje mi, że muszę machać w jedną stronę a potem w drugą (a potem ewentualnie przenieść kij w bok, unosząc w górę i potem tak jakby wbić w ziemię - od Gracza: chodzi oczywiście o wkładanie mopa do wiaderka i wyciskanie go, jeśli taki proceder następuje), a następnie znowu. W końcu udaje mi się tego nauczyć i powtarzam te czynności. A Głos steruje kijem. Po chwili jednak taniec zostaje przerwany. Głos się zmęczył. Ja trochę też. Kij pewnie nie jest zmęczony, ale nie mnie to oceniać. To było miłe uczucie. Poprawiło mi trochę humor. Utrata Mistrzyni. Utrata Peletha. Właśnie! Mistrzyni! Muszę Ją odzyskać. Tak więc znowu postanawiam spróbować wyczyścić podłogę. Klękam i dotykam językiem podłogi, a następnie pociągam i chowam język. Coś jakby inny smak. To nie było to co wcześniej. To jest jakby … bez smaku. Podnoszę się, robię wielkie oczy i zaczynam macać podłogę wokół. Nic nie ma! Oczywiście miałam brudne ręce, więc część brudu znowu zostało na podłodze. Jednak nie zauważyłam tego faktu. Raz dotknięta powierzchnia zapisuje się w moim umyśle jako ”skontrolowana”. Po prostu nie biorę pod uwagę faktu, że kontrolując mogłam znowu nabrudzić. Nagle jednak dociera do mnie czym był ten dziwny taniec z kijem.
"Sprzątałam?"
Moje oczy jeszcze bardziej się rozszerzają. Wyglądam upiorne, zwłaszcza z moją wrodzoną i powodującą ślepotę zaćmą. Nagle przed oczami staje mi pewien niezaprzeczalny i przerażający fakt. Nie sprzątałam sama! Pomagał mi Głos! Jestem beznadziejna! I teraz się nie liczy i nie udało mi się naprawić własnego błędu, bo nie zrobiłam tego sama i Mistrzyni teraz mi nie wybaczy i nie wróci i moja kara się nie skończy, bo nie poradziłam sobie sama. Pokazuję z przerażeniem palcem na głos, który mi pomógł, a następnie na wysprzątaną podłogę i tak kilka razy. Jakbym chciała powiedzieć: "Czemu mi pomagałeś?". To dla mnie wyjątkowo niezrozumiałe. Dlaczego mi pomagał? Teraz wszystko stracone. No, ale chwila rozpaczy nie trwa wiecznie. Wpadam na genialny pomysł. Muszę jakoś odpłacić się Głosowi za okazaną pomoc. Wtedy wyjdzie, że nie pomagał mi w moich obowiązkach, a po prostu wyświadczył mi przysługę w zamian za przysługę. Będę wtedy usprawiedliwiona, bo sama naprawię swój błąd, niejako wynajmując do tego Głos. Wyciągam więc z kieszeni dość sporych rozmiarów Woreczek. Resztki rzygów na moich rękach zostają przeniesione na Woreczek, więc niejako ręce mam już całkowicie czyste. A następnie zaczynam nim wesoło potrząsać, uśmiechając się. Zawartość Woreczka wesoło uderza o siebie i powoduje wygrywanie pewnej melodii. Bardzo fajna grzechotka, którą lubię się czasem bawić. Jak byłam młodsza to często słyszałam dźwięki grzechotki. Co prawda innej grzechotki, ale ta też jest fajna. Po jakichś 30 sekundach demonstracji działania Woreczka - jednej z moich ulubionych zabawek, zbliżam się do Głosu, który mi pomógł - Pani Doktor. Ujmuję ją delikatnie za rękę i nakłaniam do otwarcia dłoni. A następnie kładę Woreczek w jej rękach i uśmiechając się, zmierzam tyłem w kierunku drzwi tego pokoju (zapamiętałam ich lokalizację dzięki Fotograficznej Pamięci). Następnie wesoło macham na pożegnanie. Co prawda, strata Peletha jest smutną rzeczą, ale jestem szczęśliwa, ponieważ udało mi się naprawić mój błąd i chyba uszczęśliwiłam inny Głos. Teraz jak będzie smutny, to wystarczy, że się pobawi moim Woreczkiem i od razu się rozweseli. Macham więc na pożegnanie obu Głosom. Bez Peletha z nie pogadam sobie z nimi, więc nic tu po mnie. Jestem już trochę zmęczona, bo to był bardzo dziwny i męczący dzień. Odwracam się i kładę rękę na klamkę. Delikatnie naciskam i jestem już gotowa, by opuścić to pomieszczenie i udać się do swojego pokoju, gdzie spędzę noc. A co tak naprawdę było w Woreczku? 11 tysięcy klejnotów (od Gracza: tyle miałem na początku tej fabuły; z Wikipedii wynika, że Klejnoty używane w Fairy Tail to były banknoty, ale ja założyłem, że Sarah ma w Woreczku bilony czy inne monety).

z/t (jeśli mi MG pozwoli :p)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   10.04.16 6:22

Szuru buru, chlastu chlastu, nie ma rączek jedenastu, ale za pomocą czterech całkiem szybko poszło sprzątanie tej biednej, poplamionej podłogi. Wymioty nie powinny nawet zostawić po tym żadnych śladów na parkiecie. Owszem, przydałoby się go w ogóle wypastować, ale komu w Raven Tail się chce robić generalne porządki w środku gorącego lipca. Do Bożego Narodzenia jakoś klepki wytrzymają, w końcu nie tylko one są w takim stanie, jakby zamknąć okno, to i zasłonki nie byłyby potrzebne. 
- Nie, ale mogłeś pomóc jej. Smacznego- rzuciła obrażona i wciąż niesamowicie zrażona Jace. Podczas sprzątania jakoś nie bardzo zwracała uwagę na uczucia i mimikę Sary, gdyż stała za nią, nie widziała zatem spływających po policzkach i kapiących na podłogę łezek rozwadniających i przesalających sprzątane wymiociny. Po wszystkim, klękając na ziemi i liżąc posadzkę  dziewczynka nie mogła poczuć ani gorzkiego smaku używanego obiadku, ani słonego łez, ani nawet mydlanego od detergentów, bo kobiecie nie chciało się przyniesć niczego prócz mopa i wiadra z niewielką ilością wody. Doktor była nie mniej zaskoczona niż sama Sarah, jednak nie faktem, że nie ma już czego sprzątać, a jej dalszą próbą... ugh, zjadania tego. Fuj!
- No co? - zapytała nie bardzo rozumiejąc dziwaczne gesty i machanie ręką to w jedną to drugą stronę. Naprawdę żałowała, że ta sowa gdzieś sobie zniknęła. Wyleniały dezerter! Tylko na poduszki by się nadawała z takim podejściem do obowiązków. No nic, na szczęście bez ptaszona Sarah wciąż była w stanie przekazywać prezenty, a więc do rąk Jace trafił nie całkiem czysty mieszek pełen klejnotów. Skrzywiła się czując, że łapiąc przedmiot nawiązuje bardzo bliski kontakt z przetrawioną polędwiczką, ale była zbyt zaskoczona tym darem by wymiotować. Spoglądała to na sakiewkę, to na Shinjiego, to na machającą jej na pożegnanie Sarę i nie miała najmniejszego pojęcia co powinna ze sobą zrobić lub powiedzieć. 
- Do widzenia - rzucił jej na odchodnym Shinji z ironicznym uśmiechem zdobiącym jego twarz, po czym klapnął sobie na swoim mistrzowskim fotelu za biurkiem i zaczął grzebać w szufladach udając, że coś robi. Nikt nie powstrzymywał dziewczynki, bo po co? Trzeba jej było tylko przekazać list, a że nie do końca zrozumiała jego treść, trudno. Bez Peletha i tak by więcej nie wskórali. Kiedy tylko (lub jeśli) Sarah wyszła z pokoju pani doktor zajrzała do woreczka, a jej oczom ukazała się niesamowita ilość bilonu.
- Zobacz! Nawet ona chce dofinansować moje badania! - krzyknęła w euforii na tyle głośno, że z pewnością było ją słychać nawet za drzwiami, a będąc pewną dokładnie takiego motywu ze strony dziewczynki natychmiast schowała pieniądze do torby wraz z zebranymi z ziemi i zapakowanymi w teczkę dokumentami.

Kiedy już miała wychodzić przypomniała sobie o znalezisku, które wpadło jej w ręce w drodze powrotnej z toalety. Pokazała to Shinjiemu wysuwając do niego dłoń i pytając się, czy nie jest to przypadkiem jego, lub któregoś z członków gildii, a mistrz, mimo że znał zasadę działania magii Powiernika Feniksa nie skojarzył białego stożka z Sarą, jednak przyjął kamyczek i najzwyczajniej na świecie postawił go sobie na biurku, koło kalendarza i kałamarza z atramentem. Nawet jeśli nie znajdzie się prawowity właściciel, to tu będzie ładnie wyglądało, a ostatecznie będzie można to sprzedać i wynająć kogoś do pastowania podłóg.

//nie wiem czemu, ale forumotion nie pozwala mi tego sformatować, cóż, może to znak, by iść spać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   10.04.16 14:25

Tak więc wychodzę z gabinetu, trochę załamana. Straciłam Peletha. Zgubił się gdzieś i teraz mój kontakt ze światem będzie praktycznie zerowy. Może nawet umrę. Ale na pewno Mistrzyni będzie zła. A ja nie chcę, by Mistrzyni była zła. Może jednak uda mi się ją przekonać, by nie była na mnie zła i pomogła mi znaleźć mój Kamyczek? Tak, pewnie Mistrzyni dałaby radę to zrobić, ale najpierw trzeba znaleźć Mistrzynię. Ciekawe co teraz porabia? Może jest zła? Może czyta gazetę? Może robi coś innego? Jest na przykład na randce z ukochanym? A może robi to wszystko jednocześnie? Nie mogę sobie tego wyobrazić, ale dla Mistrzyni nie ma rzeczy niemożliwych. Jest prawie jak Bóg. Tak więc trochę uspokojona udaję się do swojego ... wróć ... do Naszego pokoju, bo przecież to nie jest tylko moje miejsce do spania, prawda? Mistrzyni jak wróci to też będzie tutaj spała. A może to jest tak na prawdę Mieszkanko tej niezwykłej Istoty, a to tylko ja jestem tam gościem? Może rzeczywiście wymieni mnie na lepszy model i będę musiała się wynieść? Pewnie tak to będzie. Po przyjściu do pokoju, po prostu się przebieram. Trzeba iść spać. Jestem już zmęczona i chociaż nie widzę, liczne lata przyzwyczajeń pozwalają memu ciału poznać, że najwyższa pora, by się udało na spoczynek i zregenerowało siły. Teraz jednak byłam bardziej zmęczona niż zazwyczaj, więc me ciało postanowiło zasnąć znacznie szybciej. Był wczesny wieczór, a ja już spałam pod ciepłą kołderką. Śpiąc marzyłam i snułam plany na następny piękny dzień. Odnaleźć Mistrzynię. To był cel.

No to oficjalne z/t. Sprawunki w banku już załatwiłem :3.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   12.04.16 23:44

Cytat :
Tak więc schodzę z drogi z ratunkiem i poratuję rozdaniem MM. Sarah za fabułę otrzymuje 300MM. Co do próby Ivriny - póki co wstrzymuję się z podjęciem decyzji żeby zobaczyć, w jaki sposób pójdzie fabuła Roestiego. Mam nadzieję, że powody są zrozumiałe i nie będę musiała się tłumaczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   

Powrót do góry Go down
 
Pokój Mistrza
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Pokój Mistrza
» Pokój wizytowy
» Pokój Chemika
» Pokój Gościnny (-) - Piętro
» Pokój Wspólny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: [Odkryte forum] :: Gildie :: Raven Tail-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie