IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Konkurencja V - Batalia powietrzna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Konkurencja V - Batalia powietrzna   13.12.15 20:49

Batalia Powietrzna

Punktacja

Najwięcej punktów otrzymuje osoba, która została na platformie najdłużej. Każda osoba, która spadła wcześniej otrzymuje punkt mniej. To znaczy:
Zwycięzca: 6 punktów
2 miejsce: 5 punktów
3 miejsce: 4 punkty
4 miejsce: 3 punkty
5 miejsce: 2 punkty
6 miejsce: 1 punkt
Opis areny

Wbrew pozorom, nie chodzi tutaj o latanie w powietrzu i walka z innymi niczym samoloty. Co prawda, pierwsza zdanie się zgadza z ogólnymi założeniami. Osoby, które stoją na arenie i oczekują na konkurencję zostają uniesione wraz z fragmentami kamieni pod nimi do góry. Poza ośmioma platformami pojawia się około dwudziestu dodatkowych, mniejszych i większych. Pola platform startowych wynoszą około trzech metrów kwadratowych każde, zaś platform dodatkowych - mieści się ten wymiar w zakresie od pół metra do nawet ośmiu. Poza tym, pojawia się platforma główna o wymiarach pięć na dwadzieścia metrów. Wszystkie one są utwardzone magicznie i tylko i wyłącznie atak magiczny lub fizyczny wzmocniony magią mogą zniszczyć platformy. Uwaga: tylko zaklęcia powyżej poziomu mocnego i równe mogą zniszczyć platformę - MG decyduje, jaki jej obszar zostaje rozbity. Platformy rozbijają się na drobniejsze kawałki, po których można skakać, jednakże ich powierzchnia jest na tyle mała, że ciężko się na nich utrzymać przez dłużej niż dwie sekundy.

Na ziemi, zamiast piachu i dziur jest wyłożona mięciutka substancja eliminująca wszelkie obrażenia od upadku. Jakby nie patrzeć, cała ta arena unosi się około dwudziestu metrów nad ziemią. Jedne kawałki są wyżej, inne niżej.
Mapka z rozłożeniem podestów i graczy

Zasady

1. Walka trwa do czasu, kiedy ostatnia osoba zostanie na polu bitwy.
2. Osoby, które spadną pierwsze, dostają najmniej punktów, począwszy od jednego, a w dalszej kolejności spadające osoby otrzymują po punkcie więcej. Patrz: rozpiska na początku.
3. Gracze mogą się wzajemnie atakować. O to w tym chodzi!
4. Od drugiego postu (początek jako I post -> odpisy graczy -> ocena ruchu graczy jako II post) platformy zaczynają się samoistnie się rozpadać, około 5 platform na post. Nie dotyczy to największej platformy - ona powoli się rozbija, ale nie zostaje zniszczona na raz (jeżeli losowość padnie na nią, ubywa kawałek materiału).
5. Lot jest dozwolony, jednak nie można oddalić się dalej niż 5 metrów od najdalej wystawionej platformy. Maksymalną wysokością, na jaką można się oddalić to 5 metrów (w górę i w dół, licząc od najwyższej/najniższej platformy).
6. Platformy można zniszczyć zaklęciami lub wzmocnieniami ataków fizycznych o poziomie mocnym lub wyżej
7. Teleportacja dozwolona, posiada pełną siłę.
8. Na czas potyczki delikatnie zmieniono grawitację - skoki są nieco dłuższe, ale jednocześnie wolniejsze. Nie dotyczy to odbić od półek - one wykorzystują ten sam pęd i mają tę samą prędkość, co normalnie.
Prawidłowa część opisu


Nasza wszystkim doskonale znana dynia wystąpiła na sam środek areny. Coś go wsparło, podnosząc do góry na niewielkim filarze. Nie dość, że wyniosło go na wystarczającą wysokość, aby każdy ujrzał dyniogłowego. Dodatkowo jeszcze została jego persona ukazana na wszystkich ekranach tak, aby była pewność, że każdy, dosłownie każdy go widzi. Nawet ci z innych kontynentów, jednak na ten temat chyba łatwiej będzie porozmawiać w późniejszym czasie.
Wszystkie pary oczu skierowały się w tamtą stronę. Zarówno widzowie, jak i magowie przebywający jeszcze teraz w szatniach, także Mistrzowie dopingujący swoich podopiecznych (no, z jednym wyjątkiem - Alexis obserwowała ich srogim wzrokiem, czekając tylko, aby tylko któremuś z nich wpieprzyć za słabości ukazane w walkach czy konkurencjach) i ich poczynania. Każdy był ciekawy, cóż to ma zaraz nadejść!
Witajcie wszyscy! Kabo. Dzisiejszego dnia mamy do zaoferowania wam dość nietypową konkurencję. Nasi eksperci zajmujący się układaniem wyzwań, co do jednego usiłowali wymyślić konkurencję dotyczącą wspinania się na górę, a ktoś poszedł na przekór i wymyślił konkurencję dotyczącą spadania z wysokości. I to przeszło. Tak więc przedstawiam wam Batalię Powietrzną! Kabo.

W tym samym momencie ekrany wszystkie podzieliły się na dwie części. Jedna z nich przedstawiała Dynię gadającą na temat konkurencji - wszystko, co zostało wymienione wyżej - zaś z drugiej widać było "animację komputerową" dotyczącą tej konkurencji. Wszystkie platformy zostały przedstawione za pomocą kółek i elips, zaś uczestników jako patykoludzie. Ktoś musiał się nad tym napracować, bo jakby się temu przyjrzeć, to wyglądało trochę jak rysunki dziecka.
Tak więc przedstawia się nasza konkurencja. Kabo. Zanim jednak zaczniemy, zapraszamy do odwiedzenia naszych sponsorów, którzy posiadają swoich wysłanników na trybunach oraz w całym centrum: Zakłady Bukmacherskie Koleje Fiore Spółka z o.o. oraz Gildia handlowa Rose&Merry. Przedstawicieli tych drugich można rozpoznać po tym, iż rozdają jedzenie. Zapraszamy również do naszego Igrzyskowego Sklepiku, aby zakupić przedmioty z waszymi ulubieńcami! Kabo.


Proszę nie pisać na arenie do czasu wyjawienia składów do danej konkurencji. Pisanie w temacie konkurencji przed pojawieniem się nowego posta Tsumiego na Arenie będzie karane.


Ostatnio zmieniony przez [MG] Ariyamna dnia 17.12.15 18:51, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Konkurencja V - Batalia powietrzna   16.12.15 22:06

Podczas narady w szatni Saberów, mającej na celu ustalenie kolejności co do brania udziału w konkurencjach czarnowłosy zgłosił się po numerek cztery. Była to dla niego nic nie znacząca, neutralna liczba. Może dzięki tej decyzji, wpłynie to jakoś na jej znaczenie- oby na plus. Burzliwa dyskusja trwała w najlepsze jakaś godzinę, a tu chodziło tylko o wybranie numerków w ślepo, bo i tak nikt nie widział do jakiej konkurencji zostanie przypisany. Podczas śniadania następnego dnia, do drzwi pomieszczenia Szablozębnych rozległo się donośne pukanie. Jedna z osób zajmujących się przygotowaniem przebiegu Igrzysk przyniosła właśnie koperty do wszystkich uczestników turnieju. Co jak co, ale pora idealna by złapać wszystkich razem, by nie szukać ich później po całym obiekcie. Zin stanowczym ruchem rozerwał kopertę, z logiem królestwa i ujrzał małą karteczkę z napisem "Bitwa powietrzna", a poniżej instrukcje, oraz lakryme odliczająca czas do rozpoczęcia konkurencji. Pochłonięty lekturą swojego listu, zagłębiał się w jego najdrobniejsze szczegóły, zapoznając się z regulaminem, który i tak pewnie będzie przypomniany raz jeszcze wszystkim zebranym na trybunach. Złożył kartkę już nie chowając jej i odłożył na bok swojego talerzyka by wrócić do posiłku. Po co teraz ma się tym przejmować skoro to dopiero konkurencja numer pięć.
Gdy nadszedł dzień jego konkurencji, zwarty i gotowy na swoje wyczyny na arenie, zerwał się wcześniej z łóżka by może podejrzeć czy trwają jakieś prace przygotowywacze. Niestety, organizatorzy przewidzieli i to, zasłaniając szczelnie dostęp do tego co dzieję się wewnątrz magicznej bariery, która miała na celu chronienie widzów. Widać teraz nie tylko to. Nie pozostało mu wrócić do szatni i tam oczekiwać momentu wyjścia. Czas minął mu na rozmowach z członkami drużyny, czego może się spodziewać. Takie tam gdybanie. Zin wiedział, że ma asa w rękawie, jak nawet nie dwa. Sama ta nazwa napawała go optymizmem. Tak samo jak i w wypadku pojedynków gdy lakryma skończyła odliczać czas był już w stu procentach gotów by rozpocząć. Nie zabrał nic z szatni, po za ubraniem nie krępującym mu ruchów, swoją maską i płaszczem turniejowym pod którym była przyczepiona do paska. Na uszy założone kolczyki Pani Webb, jakby nie patrzeć wygodniej jest mieć ja na wierzchu niż szukać po kieszeniach. Komentator z przejęciem wypowiadał każde słowo, opisując postaci magów biorących udział w tej konkurncji. W momencie zwolnienia magicznej bariery oddzielającej tunel od wejścia na arene, ruszył stanowczo do przodu. Piaskowa arena z dnia pokazów zamieniła się w wyścieloną magiczną matą, która pod krokami czarnowłosego uginała się, sprężynując każdy następny krok. Gdzieś po środku można było zauważyć platfromy wykonane z jakiegoś twardego podłoża. Zajął jedną z nich, najbliżej swojego tunelu tak by miał dobry widok na reszte uczestników czekając na skończenie objaśnień zasad dla tłumu i rozpoczęcie całej tej konkurencji.
Podczas unoszenia platfrom, skupienie Zina osiągnęło zenit. Rządza wygrania tej konkurencji, zaślepiała jego zdrowy rozsądek. Musiał wygrać za wszelką cene.  Najważniejsze było teraz dla niego tylko to co dzieję się na górze. Gwar tłumu w jego głowie był całkiem wyizolowany. Teraz widział swoich przeciwników, miał krótką chwilę na ocenę możliwego zagrożenia z ich strony. Pamiętał ich z dnia prezentacji i największe zagrożenie mógł sprawić mu mężczyzna z ciemnymi włosami i podejrzanie złotym kolorem oczu. Stał tak napięty, ze wzrokiem utkwionym właśnie w nim, przygotowany na nadchodzący znak do startu... Jest! Po arenie, nawet na tej wysokości rozległ się dobrze słyszalny dźwięk startowy. Zin otaczając się białą poświatą, przyzywając swoje wielkie szkaradne skrzydła [Minikui tsubasa] i przyjmując postać demonicznego zabójcy [Anākī] wystrzelił z ogromna predkoscią [Tobu koto] równo z gongiem w kierunku ciemnowłosego o złotych oczach, rozkładając dwa swoje ostrza. Jego wygląd teraz uległ diametralnej zmianie, przybierając nową postać. Na kilometr biła od niego wszechobecna aura bólu, cierpienia, smutku i śmierci. Wielkość areny nie była, aż tak duża więc próba szybkiego dostania się do niego nie powinna sprawić dużych problemów. Miał w głowie jego sztuczki z dnia pierwszego, wiedział, że jest zwinny. Lecąc prosto na niego z jednym mieczem w prawej ręce, wyciągniętym przed siebie, drugim w lewej trzymając go asekuracyjnie w bok w celu obrony przed jakims mozliwym atakiem. Na odległości dwóch metrów przed przeciwnikiem spróbuje wyhamować raptownie kontrując zaklęcie lotu tym samym skierowanym w drugą stronę [Tobu koto] wytrącając swoją prędkość taką samą skierowaną w przeciwną stronę. Spróbuje zmusić go w ten sposób do wykonania jakiegoś uniku. Jeśli uskoczy, w któraś stronę Zin spróbuje na tak niewielkim dystansie odpalić jeszcze raz swoją prędkością [Tobu koto] i wyciągniętym przed siebie ostrzem zranić go cięciem horyzontalnym [Keibetsu] na wysokości podbrzusza. Atak poprzedzajac charakterystycznym -Pff! Jesli na drodze ciecia stanie bron, armor, badz tarcza. Gdy natomiast złotooki mag ruszy na któregoś z przeciwników, lub na samego Zina są dwie opcje. Spróbuje dolecieć ze swojej platformy startowej do platformy Nyro i z tamtąd jeszcze raz używając [Tobu koto] zaatakuje go w plecy, bądź jeśli będą nacierali na siebie w ostatniech chwili odchyli się tak by uniknąć trajektorii kolizyjnej, ale dosłownie na 50cm by przelecieć obok, ale jednym z ostrzy po całej długości jego ciała spróbować zadać ranę ciętą. Od głowy po piętę, jeśli oczywiście w locię zdarzy mu się minąć złotookiego. Gdy i drugi scenariusz zda się na nic, a atak na Nyro okaże się niemożliwym w tamtym momencie z racji jakiejś magicznej bariery, teleportu etc. Spróbuje wykonać manwer podobny do drugiego scenariusza. Startując ze swojej areny używając [Tobu koto] doleci do pola startowego Nyro, którego niestety tam nie będzie, więc odbije w lewo ponownie używając [Tobu koto], atakując osobę która stoi na najbliższej mu platformie. Zachowując szyk lotu z jednym mieczem w prawej ręce wystawionym frontalnie, drugim w bok asekuracyjnie. Po doleceniu do przeciwnika spróbuje wykonać cięcie horyzontalne [Keibetsu], wydajac przy tym charakterystyczne -Pff! Licząc że wyeliminuje go z udziału w dalszej konkurencji. Po swoim ataku dryfuje w powietrzu w okolicy platfromy numer 10 lub mniejszych, tak by nie wykroczyć po za obręb 5m w bok, czy w górę. Bacznie obserwujący sytuacje, by być gotowym na kontrę, unik, czy też blok.

/edit z racji dodania mapki dopiero dzis.
Sprecyzowanie platformy po numerze przy ktorej moze sid znalezc.

---------
Ilość MM: 6650

Opcja #1: 6650-150-300-200-200-200-500=5100
Minikui tsubasa, Anākī, Tobu koto x3, Keibetsu.

Opcja #2: 6650-150-300-200-200=5800
Minikui tsubasa, Anākī, Tobu koto x2.

Opcja #3: 6650-150-300-200-200-500=5300
Minikui tsubasa, Anākī, Tobu koto x2, Kaibetsu.


Ostatnio zmieniony przez Zin dnia 17.12.15 21:33, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Konkurencja V - Batalia powietrzna   17.12.15 12:02

Nie zastanawiali się zbyt długo nad numerkami - decyzja szybko została podjęta, a Mariko dostała wybraną przez siebie czwórkę. Miała cichą nadzieję, że przyniesie jej ona szczęście i tym samym uchroni ją przed koniecznością walki - tych nie lubiła. Odważne chęci, ale naprawdę ucieszyłaby się z jakieś konkurencji typowo umysłowej bądź opierającej się na zagadkach. Gdy wszystko zostało ustalone to poszła do przebieralni, chcąc się przygotować. Nie była nastawiona negatywnie, jednak optymizmu też jej brakowało - raczej starała się zachować trzeźwe myśli i przygotować plan na każdy z możliwych w jej mniemaniu scenariuszy. Każdy kto ją znał wiedział, że Marii lubiła być przygotowana. Tego samego dnia nadszedł list zawierający instrukcje, nazwę konkurencji oraz czasomierz w postaci kryształu, który odliczał czas. Przeklęła pod nosem, chcąc porządnie wypocząć przed swoim wyzwaniem.
Wstawała wcześnie. Była wypoczęta, zebrała wszystkie informacje oraz ułożyła w głowie kilka scenariuszy. Wsuwała właśnie buty gdy została wszystko miało się zacząć. Wsunęła dłonie w kieszenie i ze spokojem ruszyła w stronę wyjścia na arenę, które się odblokowało. Była ciekawa jak będzie wyglądała arena, której zobaczenie wcześniej było niemożliwe. Marii dostrzegła matę, która zamiast piasku zajmowała podłożę - logiczne, nie chcieli aby uczestnicy skręcili sobie kark podczas ewentualnych upadków. Zajęła platformę  - podobnie jak członek gildii tygrysów, którego dostrzegła - przy swoim tunelu. Zdawała się całkowicie ignorować otaczający ją tłum, obserwując przeciwników. Każdy z nich trochę pokazał podczas ceremonii otwarcia, stąd też mogła wywnioskować kilka przydatnych informacji. Wsunęła dłonie do kieszeni czarnych szortów, wcześniej poprawiając burzę kasztanowych włosów których część za pomocą czerwono-czarnych wstążek związana była w dwie kitki. Zawsze stawiała na wygodę, chociaż jej sweter do skromnych nie należał. Niemniej jednak strój, który na dziś wybrała był praktyczny i lekki.
Platforma na której stanęła drgnęła, leniwie unosząc się do góry. Przymknęła oczy pozwalając sobie odgonić wszystkie zbędne myśli z głowy, chcąc się jak najbardziej skupić. Miała silny umysł, który bardzo ciężko było rozproszyć - tłum dookoła cichł, szum wiatru dzwonił w uszach. Wydawało się jej nawet, że słyszy podekscytowane oddechy przeciwników. Uśmiechnęła się pod nosem, jakby doskonale znała swoje możliwości przy konkurencji tego typu. Podskoczyła nieco, chcąc sprawdzić kolejną rzecz. Wtedy też rozległ się sygnał, który oznajmiał rozpoczęcie konkurencji.
Czas, który zdawał się wcześniej tkwić w miejscu gwałtownie ruszył. Zin niemal natychmiast wykonał atak w kierunku Nyro - jego determinacja tworzyła gęstą aurę woku jego osoby. Nasza neutralna dziewczynka wychodziła jednak z założenia, że nie warto niedoceniać przeciwników i chciała z początku zebrać jeszcze trochę informacji. Obserwowała stojąc w miejscu - miała jednak ugięte nieco nogi w kolanach, co umożliwiało jej szybką reakcję w postaci uniku. Gdyby ktoś ją zaatakował - tu również była przygotowana, pogwizdując sobie pod nosem. Jej ametystowe ślepia z zainteresowaniem śledziły ruchy przeciwników, dostrzegając kolejne powiązania oraz szukając słabych oraz mocnych stron w ich sposobie walki. Zdążyła również zapoznać się z ilością platform dookoła niej oraz z ich odległością od jej własnej, co dawało jej większe pole do popisu w przypadku ewentualnych ucieczek. Naprawdę nienawidziła walczyć. Całe szczęście, zajmując platformę przy tunelu od pozostałych dzielił ją kawałek - bezpieczna odległość. Gdyby jednak się przyjrzeć - najbliżej miała Zina, który jak na kota przystało - działał szybko..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 172
Dołączył/a : 28/04/2015

PisanieTemat: Re: Konkurencja V - Batalia powietrzna   17.12.15 21:11

Narada w szatni Raven Tail przed wyborem numerów nie należała do najdłuższych. Z racji braku jakichkolwiek wskazówek bądź informacji odnośnie konkurencji niemożliwm było przyjęcie jakiejkolwiek strategi. Zatem uczestnicy z Raven Tail postanowili po prostu postawić na kolejność alfabetyczną. No prawie aflabetyczną, gdyż żaba wysłana przez Radę do odebrania koperty z kolejnością musiała coś pokręcić. Nagashi miał być przed Nosu i Nyro, a nie za nimi. Po ogłoszeniu wyników, pojawiły się głosy wśród drużyny by zgłosić to do organizatorów jednak po krótkiej dyskusji wszyscy doszli do wniosku iż nie ma o co robić rabanu, z którego i tak nic dobrego nie wyniknie. Tak więc, po szybkiej decyzji i równie szybkiej pomyłce w przekazywaniu informacji Nyro zamiast numerku 5 dostał 4. Enigmatyczna czwórka okazała się konkurencją o nazwie "Bitwa Powietrzna". W pierwszym momencie Nyro nie był zadowolony z wyboru, później jednak zreflektował się. W końcu z całej drużyny on i Ariyamna byli najlepiej przygotowani do takiej konkurencji.
Dzień zawodów zbliżał się nieubłaganie, a Nyro czuł w żołądku każdą godzinę przybliżającą go do powtórnego wyjścia na arenę. Tym razem nie będzie tam towarzyszy z zespołu gotowych pomóc słowem, czynem czy nawet spojrzeniem. Chłopak spodziewał się ostrej rywalizacji bez skrupułów. I do tego Ci ludzie na widowni. Naprawdę nie można by nagrywać tych zawodów przy pustych trybunach? Po co w ogóle trybuny?! Ten szum, ten gwar, te setki spojrzeń utkwione na tobie. Wszystko to tylko przeszkadzało złotookiemu i wytrącało go z równowagi. Najchętniej by nie wychodził na tą arenę tylko siedział dalej w Magnolii i czekał na przejrzyste, nocne niebo. Nie był jednak dzieckiem. Miał 23 lata i był dorosły, umiał więc sobie radzić z takmi dziecięcymi zapędami. Zamiast zamartwiać się i wyczekiwać sądnego dnia postanowił przygotować się do konkurencji jak najlepiej potrafił.
W noc przed zawodami Nyro położył się wcześniej spać co było do niego bardzo niepodobne. O dziwo, pomimo tylu ilości stresu i wszechogarniającego poczucia tremy udało mu się zasnąć a rano, po raz pierwszy od niepamiętnych czasów, wstał wypoczęty i co najważniejsze wyspany. Stojąc w tunelu i czekając na swoją kolej do wyjścia znów poczuł dziwne uczucie w żołądku połączone z szybszym biciem serca. Nic jednak już nie mógł zrobić, nie było już odwrotu i tak sobie to wszystko tłumacząc Nyro zaczął iść przed siebie. Wyszedł jako trzeci, i od razu zauważył zmienione podłoże. Cała arena została pokryta dziwną substancją. Trochę dziwnie się po niech chodziło, kruk musiał uważać by przypadkiem nie wyrżnąć orła na samym początku. To by dopiero było, Nyro z Raven Tail! Wywalający się jeszcze przed startem konkurencji! Na szczęście udało mu się tego uniknąć i bezpiecznie dotrzeć na platformę. Serce waliło mu jak młotem w tamtym momencie, starał się jednak by na zewnątrz nie było tego po nim widać.

Spoiler:
 

I się zaczęło. Platformy poczęły z wolna unosić się w powietrzu, kierując się na ustaloną przez organizatorów wysokość. Złotookiemu serce nadal waliło i nie chciało przestać. Czuł na sobie ten wzrok setek widzów i ani przez moment mu się to nie podobało. Żadna kombinacja wdechów i wydechów nie chciała pomóc więc chłopak postanowił zająć czymś rozhisteryzowany umysł. Począł się więc rozglądać dookoła przypatrując się swoim oponentom. Na platformie po jego prawej czekała dziewczyna z drużyny neutralnych, po lewej zaś stał wysoki chłopak z fairy tail. Szczerze powiedziawszy przez moment kusiło go by właśnie reprezentanta Fairy Tail nie zaatakować na początku. Przez moment, czyli przez krótką chwilę po której spojrzał się na osobnika stojącego naprzeciw niego. Czarnowłosy chłopak z Sabertooth świdrował go swoimi błękitnymi ślepiami. Nie trzeba było Sherlocka Holmesa by domyślić się, że to właśnie Nyro będzie jego pierwszą ofiarą. Sam kruk nie pozostał dłużny i też zaczął wpatrywać się wprost w swojego kolegę z konkurencyjnej gildii. O dziwo, w chwili gdy zdał sobie sprawę z tego, iż za kilka chwil zostanie zaatakowany cała trema zniknęła. Cała histeria, stress i dziwna praca żołądka, wszystko to minęło gdy umysł złotookiego podchwycił motyw zbliżającej się konfrontacji. Nie liczyło się już nic oprócz niego, maga z Sabertooth i przyjemności jaką obaj niedługo będą odczuwać z pasjonującego starcia.

---GonnnnnG----

I ruszył! Tak jak się Nyro spodziewał. Skoro za moment miał mieć na swojej platformie gościa, wypadałoby go odpowiednio przywitać czyż nie? Jeszcze w momencie lotu Zina złotooki wyciąga ku niemu otwartą, lewą dłoń i za pomocą Taiyō Furea posyła w adwersarza biało-niebieski promień. Nie miał jednak złudzeń, na tym turnieju nie było słabych magów tak więc zakładał iż ten atak powinien zadać znikome obrażenia albo w ogóle żadne. Nawet jeśli niebieskooki go uniknie dzięki swoim skrzydłom to i tak straci spory impet natarcia co wyrówna szanse broniącego się Nyro. Później nie ważne było czy przeciwnik doleci do jego platformy i znów się rozpędzi, czy może będzie kontynuował atak będąc cały czas rozpędzonym. jasnym było, że metoda przemieszczania się Zina, przynajmniej w formie jaką pokazał do tej pory, przypomina tą jaką posługuje się mag z Raven Tail. Nie był to klasyczny lot, a bardziej nadanie  sobie sporej prędkości w jednym kierunku z małymi korektami po drodze. Metoda ta miała jedną wadę: znając prędkość i kierunek można było ze sporym prawdopodobieństwem określić przyszłe położenie użytkownika w danym momencie. Wykorzystując to Nyro, za pomocą Kesshō w swoim słabszym wariancie, wzlatuje w górę, oczywiście uważając na limit 5m. Będąc w powietrzu ustawia się głową w dół i w odpowiednim momencie, po upewnieniu się iż przeciwnik nie zwalnia, ponownie używa Kesshō , tym razem korzystając z pełnej mocy by wystrzelić w kierunku gdzie sam przed chwilą stał, a raczej gdzie za moment pojawi się Zin. Za pomocą gwiezdnej włóczni, którą przyzwał i impetu jaki sobie nadał miał nadzieję na przygniecenie przeciwnika do gruntu, może nawet rozbicie platformy i posłanie go w dół. Był więc gotowy w każdej chwili użyć Kesshō jeszcze raz by dostać się na platformę nr 10. Najpewniej jednak niebieskooki zasłoni się którymś z mieczy bądź wyskoczy do ataku. W takiej sytuacji pchnięcie włócznią będzie tylko zasłoną dymną dla energii magicznej kumulowanej w prawej nodze po to by kopniakiem wspomaganym przez Kanjō Eikyō wysłać przeciwnika poza platformę.


9100 - 500 - 200 - 600 = 8100

Z powrotem na platformę = 7900
Z Kanjō Eikyō = 7700
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t786-nyro-letram


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 71
Dołączył/a : 29/06/2015

PisanieTemat: Re: Konkurencja V - Batalia powietrzna   18.12.15 15:22

Cyfra 4 może symbolizować wiele rzeczy: strony świata, ilość kończyn zdrowego człowieka czy liczbę plastrów marchewki dodawanych do ramenu przez matkę maga. Jednak na początku chciał wybrać trójkę, która chyba ma najbardziej mistyczny czy religijny charakter, w końcu uznał, że na taki dzień będzie potrzebował czegoś lepszego, konkretniej o jeden lepszego, więc wedle praw matematyki w końcu kazał zapisać się pod czwórką.
Czekając na wyniki drzemał sobie oraz szykował się psychicznie na czekającą go walkę. Gdy w końcu się pojawiły, trochę się zaniepokoił, bowiem nie czuł się na siłach by brać udział w "Batalii powietrznej". Nie uważał się za typ kangurka czy innego skocznego zwierzaka, jednak musiał nabić trochę punktów dla drużyny, by nie zawieść oczekiwań mistrza, który dał mu zadanie reprezentowania gildii. Swoją drogą mimo tego całego stresu bardzo podobały mu się zawody- ci ludzie, emocje oraz gadżety możliwe do kupienia na różnych stanowiskach. Jakby mógł to by wystartował w kolejnych, ale nie mógł dać teraz plamy.
Wybiła godzina 0 - pożegnał drużynę w szatni, posłuchał rad, poprawił słomiane sandały na stopach, strzepnął ostatni paproch z marynarki i wraz z innymi magami wybrał się na miejsce konkurencji. Stanął na wybranej platformie, która po chwili się uniosła i obserwował swoich przeciwników. Wszyscy wyglądali na zdeterminowanych oraz nastawionych na sukces, co jedynie wzmagało poczucie lęku Doiego. Cichy głosik strachu został zagłuszony przez dyniogłowego prowadzącego wyjaśniającego zasady gry. Jeszcze ostatnie ogarnięcie latających wysepek i GONG !. Reprezentant tygrysów ruszył jak kocur na Kruczego oponenta, ale on też nie pozostał bierny. Sam mag z Fairy Tail, nie miał zamiaru ruszać się dopóki nie będzie takiej konieczności - nie był magiem pierwszego sortu, ale nowicjuszem, więc wszelkie ataki mogą się skończyć kontrą wbijającą go w ziemię.
Był w pozycji bojowej - lewa ręka ugięta pod kątem prostym, a przedramię na wysokości miednicy pomorze bronić się, a prawa ręka bardziej wysunięta do przodu, będąc gotowa wydać solidny cios oraz nogi - trochę ugięte, starające się swoim ułożeniem rozłożyć ciężar mężczyzny, gotowe do zmiany swojego położenia. Przewidywał opcję przeskoku na platformę przed sobą (14), ale też przewiduje, że będzie musiał wskoczyć na inną platformę (16,11).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1009-doi-momochi?nid=1#9191


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Konkurencja V - Batalia powietrzna   18.12.15 20:18

Oczywiście, wybrałam numer cztery. W końcu była to ulubiona cyfra mojego mistrza, którą uważał za najbardziej magiczną ze wszystkich. Miałam nadzieję, że taki wybór zapewni mi szczęście. I tak się stało. Batalia powietrzna - przeczytałam na kartce podetkniętej mi niemal pod nos podczas obiadu. Cóż za wspaniała konkurencja!
Niedługo przed rozpoczęciem pozbierałam na kupkę zwoje traktujące o Aurze, ocalone z ruin świątyni. Ostatnie dni spędziłam właśnie w ten sposób - siedząc na podłodze w szatni, otoczona wianuszkiem szczegółowych szkiców oraz listów z dobrymi radami od Fo-hiana i Xii, którzy byli równie podekscytowani turniejem co ja. I ze zwojami. Mnóstwem zwojów.
Wybiegłam z szatni, nie chcąc się spóźnić. Jednak chwilę później wróciłam. Przybiłam piąteczki z resztą drużyny, wysłuchałam ich "powodzenia" i życzeń, abym połamała kij, a sama poprosiłam, by trzymali kciuki i wtedy dopiero mogłam wyjść na arenę.
Wbiegłam na nią, zgodnie z uświęconą tradycją Blue Pegasus, w ostatniej chwili. Nie zatrzymując się, pędem dotarłam do mojej platformy startowej i, kiedy skały poleciały w górę, prawie wypadłam za drugą krawędź. Szybko kucnęłam i przytrzymałam się podłoża. Stopy praktycznie dyndały mi w powietrzu. "Byłoby nieciekawie, gdybym już teraz skusiła." -pomyślałam.
Byłam piekielnie zdeterminowana. Pomimo, że nikt z gildii nawet nie pomyślałby, że turniej ma być dla mnie sprawdzeniem przydatności dla Pegazów, to ja sama traktowałam konkurencję jako specyficzną próbę siły, test pokazujący, czy zasługuję na znak na policzku. No i, oczywiście, reprezentowałam Gǎnjué. Na piersi, zaszyty w bluzce znajdował się ostatni list od mojego mistrza. Było w nim polecenie, bym poświęciła chustę na wymalowanie na niej skomplikowane wzory, takie same, jakie nosiłam na ciele. I kilka próśb do mnie.
Wyprostowałam się i wróciłam na środek platformy. Wokół mnie wznosiły się i opadały kawałki skał, kątem oka zauważyłam też barierę chroniącą graczy i wykładzinę na ziemi - zapewne amortyzację. Zmrużyłam oczy i spojrzałam na twarze przeciwników. Wyglądali na potężnych i równie chcących wygrać co ja, niestety.
W momencie, w którym zabrzmiał gong pomodliłam się szybko do Aury, by skrzydła pegaza na ramionach uratowały mnie od upadku, a słowa Fo-hiana od błędu.
Tygrys skoczył do ataku. Byłam zaskoczona jego niesamowitą prędkością. Chłopak, którego atakował też wydawał się silny. Czyżbym nie miała szans? Bzdura, w walce zawsze jest szansa. Dawno już nie walczyłam. O Auro, zapomniałam już, jak piękne to uczucie.
W liście była prośba, bym postarała się nie ginąć i przypomnienie, że to ostatni turniej zapoczątkował ciąg zdarzeń, który doprowadził do katastrofy w X793. Mistrz chciał również, żebym się nie zapomniała.
Za późno.
Nagle serce mi przyspieszyło, poczułam radość, jak i szał, wraz z przerażeniem, które to emocje od dawna mi towarzyszyły. Tym razem ujarzmione i gotowe spełniać wszystkie moje zachcianki. Znowu kucnęłam, tym razem do pozycji startowej.Tak na wypadek, jakbym musiała skoczyć albo biec. Wolną ręką sięgnęłam za plecy i wyszarpałam z uchwytu kij. Jednak nie zaatakowałam nikogo, tylko zaczęłam obserwować walkę Tygrysa i Kruka, chcąc dowiedzieć się o nich czegoś więcej.
Gdyby ktokolwiek rzucił się na mnie, byłam gotowa stworzyć do niego mandalę. Ba! Byłam gotowa nawet kopać i gryźć, gdyby to miało to w czymś pomóc.


Sorki za jakość i nieskładność odpisu, piszę to w gorączce, leżąc w łóżku i chruchlając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Konkurencja V - Batalia powietrzna   18.12.15 21:44

Wszyscy zjawili się na arenie. Każdy, co do jednego. Szli w jednej linii, albo raczej w dwóch - wychodzili z tuneli z dwóch stron. Ze strony wschodniej nadchodzili kolejno Mariko (Marry), Doi oraz Nyro, zaś ze strony zachodniej przybywali Fu-hao, Kronos oraz Zin. Krok za krokiem, aż w końcu znaleźli się na miejscu. Pojawiło się kilka kręgów na ziemi, które wyznaczały miejsca dla poszczególnych członków grupy dołączającej do konkurencji. Każdy miał swój znaczek, na którym winien stanąć w czasie, kiedy Matou wyjaśniał wszystko po kolei (oczywiście te informacje znajdują się w pierwszym poście, do którego serdecznie zapraszam tych, którzy go nie widzieli).

Tak więc za moment rozpoczniemy naszą konkurencję. Zasady już każdy zna, czyż nie? Tak więc poznajcie naszych komentatorów będących postronnymi magami neutralnymi, których zdanie będzie kompletnie subiektywne. Powitajcie więc gromkimi brawami Iorwetha Symphony oraz Ezzelina Servantis. Chociaż wam nazwiska są nieznane, są dla Rady jednymi z najbardziej zaufanych magów.

- Czy jest sens mówić cokolwiek, jeśli nas przedstawiłeś i podałeś wszystkie zasady pojedynku? - zapytał Ezzelin, wzdychając ciężko. Dało się usłyszeć radosny śmiech Iorwetha z systemu nagłaśniającego, a także klepnięcie w plecy.
- Eeeeee tam! Można powiedzieć wiele! Między innymi co nieco o przedstawicielach poszczególnych drużyn. Tak więc zaczynamy od pierwszej osobistości na liście... Czyli od Zina - zaczął, platforma podnosząca się delikatnie zajaśniała. Przynajmniej ta, na której wspomniany się wznosił. - Magia Take-Over ma szansę zadziałać na naszym terenie, o ile będzie miał odpowiednie i zwinne dusze. Przedstawiciel Sabertooth zapewne nie odpuści, chcąc ukoić nerwy swojej mistrzyni, Alexis Kushikawy. A jak każdy wie, jej temperament jest ognisty niczym jej włosy - zażartował, spoglądając się co jakiś czas na kartkę mu podaną.
- Dobra, dołączę się do tego - stwierdził drugi, niechętnie, po czym zabrał mu kartkę. - Drugą osobą jest Kronos, przedstawiciel gildii, której mistrzem jest najsilniejszy mag Fiore, czyli mistrz Lamia Scale, Arken Rahl. Pokazał on swoją magię w czasie Pokazu, jednak czy ona zda egzamin na naszej arenie? Tego ja nie wiem w zupełności, chociaż stawiam, że powinien sobie poradzić.
Oczywiście platforma pod Kronosem się rozjaśniła, zaś ta pod stopami Ero wróciła do dawnej postaci.
- Dziękuję, że wziąłeś udział w tym przedstawieniu, Ezz! Następny w kolejce jest latający mag z Raven Tail, Nyro. Wraz ze swoją towarzyszką Arisu stworzyli ciekawe przedstawienie używając swoich magii, a to jedynie dowodziło, że Kruki rzeczywiście mają skrzydła i potrafią na nich latać. O samej magii jednak nie wiem niemalże nic, więc... zobaczymy ją zapewne dopiero dzisiaj! - zakomunikował radośnie, szczerząc się. Iorweth wydawał się odbiegać charakterem całkowicie od swojego growego odpowiednika. Wracając jednak: platforma, na której stał mag z Raven Tail podświetliła się na czas mówienia o nim, aby zaraz zgasnąć. Następnie zapaliła się ta, na której stał Doi.
- Następny w kolejce jest Doi, mag z Fairy Tail. Dwóch odwiecznych wrogów od czasów wojny między ojcem, a synem staje przeciwko sobie w tej konkurencji, jednak nie tylko oni tu są. A co do magii... Nic o niej nie wiemy. Cóż, więc nie da się powiedzieć, kto tak naprawdę stworzył magię na show zaprezentowanym przez Wróżki.
I platforma zgasła. Kolejna zapaliła się zaraz pod Mniszką z Ganjue.
- Fu-hao z Blue Pegasus idealnie się zgrywała z pozostałymi członkami jej drużyny pomimo tego, że mieli przydzielonych dwóch neutralnych magów oraz ona sama w gildii jest od paru tygodni. Pokazała kilka ciekawych zaklęć, które powinny ją wspomóc w czasie naszej konkurencji. Jak to wyjdzie? Zobaczymy.
Zgasło. Ostatnim światłem, jakie się zapaliło było to, którym zabłysła platforma pod Mariko, albo raczej pod...
- Merry, mag z drużyny Neutralnej. Pieszczotliwie nazywani Master Chefami. No bo takiego grilla jeszcze chyba nikt nie zrobił, czyż nie? O jej magii również niewiele wiemy, ale przynajmniej miło się ja oglądało w stroju Meido - przyznał po raz ostatni, światełko zgasło.
- Tak więc przejdźmy do konkretów, zacznijmy naszą konkurencję!

I ruszyli w bój!
Podzielę to wszystko na poszczególne części.

Zin vs Nyro
Zin niczym torpeda poleciał prosto na maga z Kruków zupełnie tak, jakby obwiniał go za przegraną zgarnięcie show sprzed nosa Saberów. Wykorzystał swoje zaklęcie zarówno do przyspieszenia, jak i do późniejszego zwolnienia, aczkolwiek następujący po tym atak jedynie po części dosięgnął Nyro. Ten został trafiony dość mocno ostrzem, acz sam Zin dostał "laserem" w prawy bok. Poleciał prosto na nieco oddaloną platformę (9), z której niemalże się nie ześlizgnął. Nyro ze względu na swój stan nie był w stanie przeprowadzić reszty ataku.

Pasywni, czyli Doi, Fu, Kronos i Mariko
Obserwacje pozwoliły im oczywiście na prześledzenie pojedynku Nyro z Zinem, który zakończył się w sumie pewnym remisem. Jeden z nich wylądował na platformie dość blisko Merry, dokładniej to pan demoniczny, drugi zaś został na swojej platformie, nieźle zraniony. Mogli też zauważyć, że sporo platform wokół miejsca startowego Zina upadło (28, 29, 30), a także jedna w okolicy Mariko (2). Piątą platformą zniszczoną była ta niedaleko największej (15). Jeżeli maszyna losująca się nie zlituje, a Fu-hao się nie ruszy, może mieć lekki problem z przechodzeniem między platformami, miała obok siebie trzy, jedna na tym samym poziomie (4), jedna niżej (ta idealnie między nią, a Mariko - 6), a także jedna wyżej, niedaleko tej niedawno zniszczonej (5). Nikt nie ruszył się z miejsc, czekając na rozstrzygnięcie pojedynku Raven vs Saber.

Komentator - dla wszystkich
- Nyro i Zin są w dość ciężkim stanie, pierwszych pięć platform upadło, zaś czwórka magów nie ruszyła się ze swoich miejsc. Czyżby nie mieli zamiaru się ruszać do końca rundy? - zapytał Ezzelin, obserwując.
- Nie ma szans, żeby wygrali konkurencje, nie ruszając się z miejsca. Maszyna losująca na bieżąco wybiera platformy, które mają zostać zniszczone. Kto wie, czy przypadkiem taka platforma nie zniknie pod nogami Doia czy Merry. Ta, z której startował Zin już zniknęła, a jej szczątki widać na ziemi - dodał Iorweth, dość podekscytowany.




Cytat :
Kilka zasad, te dotyczące odpisów, jak i czasu.
1. Brak odpisu przez 48h od momentu pojawienia się postu przeciwnika będzie skutkował pominięciem, a powtórzenie się tej sytuacji dwukrotnie porażką.
2. Powyższy podpunkt nie obowiązuje jeżeli wcześniej zgłosi się nieobecność.
3. Czas zostaje wydłużony o kolejne 24h jeżeli czas na odpis kończy się w poniedziałki lub czwartki.
4. Proszę o to, aby w postach pisać maksymalnie dwie wersje ruchów, ułatwi mi to sprawdzanie. Bo z długiego bloku tekstu (jak u Zina) ciężko jest mi wyciągnąć wszystkie wnioski, gdzie nie ma zaznaczone wyraźnie, która opcja jest która.
5. Czas na następny odpis: Niedziela, godzina 22:00 (odpiszę albo wtedy, albo w poniedziałek się postaram, do wtorku obiecuję się wyrobić)

Pierwsze ostrzeżenie ląduje u Kronosa za brak odpisu w terminie. Następny brak posta w ciągu 48h - eliminacja z konkurencji, która równa się ostatnim miejscem w konkurencji.

Cytat :
Obrażenia i tak dalej:
Zin: Głęboka rana na prawym boku, 5800MM.
Nyro: Przecięty tors, czyli rana głęboka od lewego ramienia do prawego boku, 8600MM
Rany u obu utrudniają ruch.

Obecna sytuacja
Z góry przepraszam za średni post, jestem teraz zabiegana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Konkurencja V - Batalia powietrzna   19.12.15 9:33

Zwinność Nyro była większa niż się spodziewał, w jakimś tam procencie jego atak wyszedł pozytywnie. Niestety nie do końca tak jak planował. Sam przy tym oberwał od złotookiego boleśnie, aż tak, że odrzuciło go na jedną z mniejszych platfrom (9). Utrzymał się na jej powierzchni z pomocą szczęścia. Odczuwał teraz przeszywający ból w swoim prawym boku, musiał zatamować czymś ranę. Zrezygnował z demonicznej formy Anarchii spowijając się tym razem czarnym światłem, które pochłonęło ze sobą wygląd zewnętrzny demona. Został teraz w swojej ludzkiej formie o skrzydłach, w delikatnym przykucu na platformie obserwując co się dzieje wokół. Reszta zawodników widocznie nie miała zamiaru się ruszać i liczyła na łut szczęścia, że to nie ich platforma zaraz spadnie na dół.
Zin zerwał kolczyk z lakrymą ze swojego lewego ucha, prawą ręką, kierując nim w okolice rany. Miał w zamyśle zrobienie z sieci swoistego plastra, opatrunku na ranę. Powinien zdać egzamin przez jakiś czas jako środek zapobiegawczy. Jak pomyślał tak zrobił, wiązką magicznej sieci zakleił ranę, próbując zatamować ranę. Następnie schował kolczyk do prawej kieszeni swojego płaszcza. Spojrzał w lewo stała tam mu znajoma kasztanowłosa dziewczyna której wysłał najsłodszy uśmiech ever jaki można było sobie wyobrazić, a tłum widząc to na magicznych lakrymach, aż westchnął na ten widok- lovestory puścił oczko, tak jakby bawił się w najlepsze, by za kurtyną uśmiechu na twarzy zamaskować ból. Nie można było zostać tak biernie na jednej platformie. Każda za chwilę mogła spaść, tak jak ta na której zaczynał sam czarnowłosy.

    #1 Ponownie wszedł w formę demona zabójcy z dwoma ostrzami w rękach [Anākī] by zachować swoją zwinność i skoczność w razie możliwych nadchodzących ataków. Lewitował parę centymetrów ponad swoim wcześniejszym miejscem lądowania (platforma nr 9), tak że jeśli nawet runie ona w dół sam mag utrzyma się w powietrzu chroniąc skórę przed porażką i gniewem mistrzyni, nie chcąc lewitować bezczynnie bez podłoża od którego będzie można odbić się w razie zagrożenia przemieści się na swoich skrzydłach nad bliską mu platformę (3/13).
    #2 Jeśli zaś któryś z jego przeciwników zdecyduję się zaatakować maga Sabertooth, Zin otaczając się białą łuną w jednej chwili przyzwie demoniczną formę Anarchii [Anākī], ten zwinnym uskokiem, bądź wzbiciem się ponad pułap jego ataku i utrzymaniu wysokości na skrzydłach, lub zmianę platformy (3/13 zależnie czy któraś z nich nie spadała) spróbuję nie dać się trafić. Tak samo jeśli był by to magiczny pocisk, kula energii czy jakaś fala uderzeniowa. Wciąż odczuwa skutki swoich ostatnich poczynań, dochodząc do siebie i kumulując w sobie pokłady mocy.

Ilość MM: 5800
#1 5800-300=5500
#2 5800-300=5500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Konkurencja V - Batalia powietrzna   19.12.15 20:56

Ze spokojem stała, obserwując poczynania kruka i tygrysa. Obydwaj byli silni i zdesperowani aby sięgnąć po sukces. Nie zamierzała się jednak wtrącać - przynajmniej teraz. Była czujna, kątem oka zerkała również na pozostałych magów, którzy brali udział w konkurencji. Szybka wymiana ciosów, która zakończyła się prawdopodobnie remisem sprawiła, że Zin wylądował na platformie niedaleko jej własnej. Drgnęła niespokojnie, przenosząc na twarz mężczyzny, który utracił swoją demoniczną formę spojrzenie. Cóż, nadal miał skrzydła. Zatamowanie krwotoku było bardzo mądrym posunięciem - im szybciej powstanie zakrzep tym lepiej dla niego, jednak teraz powinien zachować szczególną ostrożność przy poruszaniu się. Już miała wykonać jakiś ruch, podjąć decyzję kiedy to nasz tygrys posłał w jej stronę czarujący, słodki uśmiech - który z pewnością nie umknął uwadze widowni. Dziewczyna poczuła rumieńce, które znikąd pojawiły się na bladych licach, wypuszczając następnie powietrze z ust z cichym świstem. Posłała mu subtelny uśmiech po czym uciekła gdzieś wzrokiem.
Czas ruszyć. Była drobną dziewczyną, lekką i szybką - tak wiec niczym biorąc delikatny rozpęd skoczyła na platformę odsuniętą od pozostałych niczym królik, pozwalając by burza włosów przecinała powietrze i gwałtownie wylądowała na plecach gdy znalazła się na twardym podłożu. Obróciła się przodem do przeciwników - miejsce, które zajmowała dawało jej szanse osłony przed atakiem. Przymknęła oczy i odetchnęła głęboko, następnie wydając z siebie głośny, silny krzyk. Przepełnione magiczną energią fale dźwiękowe niczym wiatr sunęły w stronę Fu-hao, Doia oraz Kronosa - omijając przy tym Nyro jak i Zina. Specjalnie zajęła taką pozycję. Gdy fala dźwięku zalałaby uszy przeciwników z łatwością wytrąciłaby ich z równowagi, uniemożliwiając walkę oraz powodując narastający z każdym kolejnym dźwiękiem ból. Jej wrzask był atakiem obszarowym o dużym zasięgu działania, stąd miała sporą szansę na trafienie przynajmniej jednego czy dwóch - zwłaszcza, gdyby spóźnili się z unikiem. Była też szansa na to, że ich platformy ulegną zniszczeniu - im dłużej pod jej wpływem były tym bardziej dźwięk rozsadzał konstrukcję. Z racji tego, że stała dość blisko krawędzi - atak omijał jej platformę, a dziewczyna w przypadku ewentualnego jej drżenia bądź sygnału zbliżającego się rozpadu gotowa była przerwać atak i odskoczyć. Jak zawsze była przygotowana. Jej nogi ugięte były w kolanach, oczy ze skupieniem wędrowały między każdym przeciwnikiem na arenie.


Savage Scream 400MM -7100MM = 6700MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 172
Dołączył/a : 28/04/2015

PisanieTemat: Re: Konkurencja V - Batalia powietrzna   19.12.15 23:03

Niestety Nyro nie zdążył odpowiednio szybko zareagować na szarżę przeciwnika. Zanim posłał ku niemu swój promień, zmieniając kierunek jego lotu, Zin zdążył zbliżyć się  na dostateczną odległość by zadać mu ranę ciętą klatki piersiowej. Ból był jak wąż, powoli wkradał się do świadomości Nyro, jednak gdy już się tam dostał wgryzł się tak mocno iż chłopak prawie nie mógł słyszeć własnych myśli. Twarz kruka wygięła się w dziwnym grymasie cierpienia, które za moment przeszło w determinację i zwykłą ludzką, sportową złość. Zacisnął mocno zęby. Teraz już mu nie odpuści.

Jeżeli Zin myślał, że Nyro pozwoli mu na puszczanie oczek, flirty bądź co gorsza zatamowanie krwawienia to się grubo mylił. Pomimo obrażeń to był jego moment i czas na jego kontratak. Przede wszystkim tygrys zostawił po sobie na platformie złotookiego kilka cennych sekund, gdy leciał w kierunku platformy nr 9 Nyro cały czas znajdował się na swoim miejscu startowym. Nie chcąc zmarnować tak świetnej okazji złotooki w momencie gdy jeszcze krew nie zdążyła porządnie wypłynąć z rany koncentruje energię magiczną w swojej prawej dłoni. Gdy tylko stopa Zina dotknie podłoża Nyro pośle w jego kierunku Taiyō furea starając się zniszczyć platformę. Nie czekając nawet na wynik pierwszego ataku, wystrzeli drugi biało-niebieski promień tym razem z lewej dłoni i wycelowany wprost w tygrysa. Pierwszy atak miał nie pozwolić mu na złapanie równowagi na platformie i zdezorientowanie. Drugi ma zmusić go do bloku bądź uniku i skupić uwagę Zina. Gdy ten będzie zajęty unikaniem, blokowaniem promienia Nyro skoncentruje ethernano w swoich dłoniach i stopach i wystrzeli jak z działa za pomocą Kesshō na przeciwnika w locie przywołując swoją gwiezdną włócznie. Nie zależało mu nawet by zranić Zina, jedyne co chciał osiągnąć to przekazać mu energie kinetyczną, którą sobie nadał podczas startu z platformy. Zamierzał osiągnąć to poprzez wyprowadzenie pchnięcia włócznią. Założył, że tygrys, zajęty zniszczeniem platformy i neutralizacją promienia nie zdąży uniknąć bezpośredniego natarcia Nyro i będzie zmuszony zablokować jego atak swoim mieczem. Lecz jak to mówią " physic's a mean bitch" i ten manewr spowoduje to że Nyro razem z Zinem zaczną oddalać się od resztek platformy 9 w kierunku trybun. Dlatego też tak ważne był kolejny krok. Kruk, gdy poczuje iż "popycha" Zina przed siebie kurczy nogi tak jakby chciał dotknąć kolanami klatki piersiowej i korzystając z Kesshō wystrzeliwuje, tym razem w kierunku przeciwnym, czyli z powrotem na swoją platformę. Tą sztuczką powinien sam wrócić na teren na którym odbywa się konkurencja jednocześnie wykorzystując III zasadę dynamiki rozpędzając Zina jeszcze bardziej w kierunku trybun, wyrzucając go z areny. To był wyścig z czasem. Musiał działać szybko, gdy adrenalina jeszcze powstrzymywała najgorsze ataku bólu a krew nie zdążyła uciec w znacznych ilościach. Nie ma co, tygrys swoją przedwczesną szarżą załatwił ich obu na amen. Nieważne kto wyjdzie zwycięsko z tej potyczki, ciężko jest coś ugrać gdy sam jesteś wyczerpany a pozostała czwórka jest w pełni sił.

Gdyby coś stało się z jego platformą podczas, gdy on był w powietrzu Nyro koryguje tor lotu i stara się wylądować na najbliższej "bezpiecznej" platformie. Z racji iż dużo teraz latał, nie powinien stać się celem jakiegokolwiek ataku z innej strony niż Zin, gdyby jednak komuś wpadł do głowy pomysł na zaatakowanie złotookiego  ten postara się zrobić unik bądź blok włócznią, w ostateczności wykorzystując Kesshō

8600-500-500-1200-200-600= 5600 ( nie wliczam ewentualnej obrony)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t786-nyro-letram


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 71
Dołączył/a : 29/06/2015

PisanieTemat: Re: Konkurencja V - Batalia powietrzna   20.12.15 16:36

Walka pomiędzy Nyro i Zinem była w pewien sposób zajmująca. Gdyby był jednym z widzów, pewnie teraz gapił by się tylko na nich, zajadając przy okazji coś kalorycznego, a zarazem smacznego. Jednak był teraz jednym z walczących na platformach, więc musiał pilnować terenu wokół siebie i tak gdy zauważył opadający fragment pola walki zrozumiał, że nie może pozostać na swoim miejscu i trzeba było się ruszyć.
Jeśli prawa grawitacji odrobinę kuleją tutaj to powinien dać radę w skoczyć na platformę 11 - jest metr wyżej, ale jest też wyżej niż inne. Nie ważne czy Mariko wykonała atak przed, po czy w trakcie skoku maga, uderzył swoją pięść o drugą pięść i używa Ōkina gurōbāzu. W ten pojawiły się na jego dłoniach, para wielkich, półprzezroczystych rękawic, które wyglądały jakby powstały z granatowego płomienia. Po co one, przecież nawet nie dosięgnie magiki czy innego przeciwnika tej batalii. Otóż wielkie dłonie=większa powierzchnia broniąca, a fala powstała przez kobietę może go dotknąć mimo różnicy wysokości, więc lepiej było się zabezpieczyć. Liczył, że wygenerowany dźwięk zostanie odbity, a co najmniej pochłonięty przez magiczne twory. Jeśli dalej wszystko pójdzie, będzie starał się dostać do Mariko przez platformę 17 lub 12, jeśli wcześniej zniknie 17.
W przypadku ewentualnych komplikacji stara się, jakoś wylądować na najbliższej platformie, bo nie ma zamiaru tak łatwo wypaść z gry. Obrał za swój cel członkinie Smoczej gildii, bowiem stanowi poważne zagrożenie dla aktualnej walki, nie liczać Zin'a oraz Nyro, którzy są zajęci swoją potyczką.
_____
4450-450=4000 MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1009-doi-momochi?nid=1#9191


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Konkurencja V - Batalia powietrzna   20.12.15 18:33

Walka Kruka z Tygrysem była zbyt piękna, by do niej nie dołączyć, ale w końcu miałam też własne problemy. Na przykład maginię, która stała najbliżej. Jej pech, bo to od niej musiałam zacząć zabawę.
Gdy zauważyłam, że szykuje się do skoku, w głowie ułożył mi się pewien plan. Postanowiłam rozłożyć mandalę sięgającą końca platformy z Zinem*, a gdy dziewczyna będzie już w powietrzu poza swoją platformą, błyskawicznie wykorzystać Ukaranie Cierpieniem z mojego ciała, by spetryfikować ją nad ziemią. Nad znajdującą się 10 metrów pod nią, wyłożoną miękkim materiałem ziemią. Sama myśl o tym sprawiła, że adrenalinka mi skoczyła.
Przy okazji miałam - być może złudną - nadzieję, że sparaliżuję innych graczy. Na przykład Tygrysa na małej platformie, lub innego, jak jakiś się napatoczy.
W zależności od sytuacji na polu bitwy miałam opracowane dwie strategie "na potem":
Jeśli Mariko zostanie całkowicie sparaliżowana, przeskoczę poprzez platformy najbliżej mnie (5 i 6) na jej skałę. Gdy już tam dotrę, to rozłożę kij i pobiję dziewczynę trochę po głowie, aby upewnić się, że spadnie. Podejrzewałam, że będzie to wyglądać trochę tak, jak z podtapianiem ludzi bosakiem.
No i pozycja bliżej głównej akcji - walki Nyro i Zina, zawsze była lepszą pozycją. Jadnak jeśli platforma zacznie się rozpadać, spróbuję się dostać na platformę środkową poprzez skałę pomiędzy nimi (3).
Jeżeli czarodziejka nie zostałaby spetryfikowana, to wykorzystując przyrodzoną szybkość przeskoczyłabym na platformę środkową poprzez dwie inne: małą (5) i dużą (25), w razie potrzeby wspomagając się kijem i starym dobrym efektem odrzutu przy jego otwieraniu blisko ziemi, starając się wyjść poza zasięg fali, zanim ta mnie uderzy. Mogłaby w tym pomóc Ochrona, którą, wcześniej rozrysowaną na platformie startowej, chciałam rozciągnąć tak, by odgradzała mnie od ataku.
Gdybym oszołomiła Tygryska, to chciałam, by Kruk wykorzystał fakt, że wystawiłam mu przeciwnika jak kaczkę. Krzyknęłabym do niego:
-Nie musisz dziękować!


*proszę MG o podanie dokładnej odległości, wówczas albo zmodyfikuję ten post, albo odejmę w następnym, jak MG każe. I przepraszam za nieskładność posta, nadal jestem chora. Mam nadzieję,że nie przeszkadza to w zrozumieniu mojej pisaniny.
Opcja 1:
4700-300 = 4400 MM - ilość MM za stworzenie mandali =
Opcja 2:
4700-300-250= 4150MM - ilość MM za stworzenie mandali =
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Konkurencja V - Batalia powietrzna   23.12.15 0:12

Nyro vs Zin
Pierwszym, co się zadziało na arenie, to: zaczęły znikać kolejne platformy. Pierwszą z nich była jedna, na której stał mag z Lamia Scale - spadł razem z nią na samo dno, albo raczej na puchowe podłoże tuż pod areną. No co? Miało mu się nic nie stać, więc się nie stało nic.
- Gdyby można było przyznawać punkty za lądowanie, dałbym mu dziesięć! Tak czy inaczej, Lamia Scale w dzisiejszej konkurencji zajmuje miejsce ostatnie! - zawiadomił, po czym na tablicy pojawił się ranking, póki co - Lamia była pierwsza z jednym punktem*. Co nie zmienia faktu, że wciąż może się coś w tej kwestii zmienić.
- Iorweth, my tu się podniecamy zmianami w tabeli, a pojedynek się zaczął na nowo! NYRO NACIERA! - spokojny do tej pory Ezzelin nawet wstał.
Zanim bowiem Zin zdołał wylądować i zasklepić swoją ranę, puścić wspomniane oczko, Nyro rozpoczął swoją ofensywę. Wypuścił ponownie wcześniej użyty promień, niszcząc platformę w czasie, kiedy ten się opatrywał. Ta oczywiście się całkiem rozbiła. Wypuścił zaraz po tym drugim, trafiając go dość boleśnie w lewy bok, na wysokości wątroby. To nie był jeszcze koniec. Tak oszołomiony chłopak nie był w stanie przez długi czas odzyskać równowagi nie tyle z powodu rany, co po prostu tak nagłego ataku. I zanim odzyskał równowagę i był w stanie wzbić się w górę, Nyro jeszcze na niego natarł, wypychając z areny swoim potężnym uderzeniem. Po tym wycofał się na swoją platformę.
- Sabertooth odpada z konkurencji! - dodał po chwili Ezzelin.
- Na naszej arenie pozostali jedynie magowie z grupy Neutralnych, Blue Pegasus, Fairy i Raven Tail! Zagrzejcie ich do maksymalnego wysiłku, aby dali nam porządne przedstawienie!

Pozostali
Mariko już miała upatrzoną platformę, na którą miała zamiar przeskoczyć, jednak coś nie wyszło! Dlaczegoż to? W locie została zaatakowana przez Fu-hao, która użyła na niej swojego zaklęcia. To sprawiło, że w locie w stronę platformy numer jeden zwinęła się z bólu, lądując dość boleśnie. O tyle dobrze, że grawitacja była tutaj mniejsza niż normalnie, bo odczułaby to uderzenie jeszcze bardziej. Gdyby nie pęd, który uzyskała przez rozbieg, zapewne już by się w puchu mogła wysypiać po wsze czasy. I pomimo najśmielszych chęci, Fu nie udało się zbić przeciwniczki, głównie przez to, że zanim zdążyła doskoczyć, Merry już wylądowała na jedynce. Tak więc i tam dołączyła.
W tym samym czasie, prosto na platformę numer jeden dotarł Doi, omijając szerokim łukiem rannego wcześniej Nyro. Tak więc Mariko była w niemałych tarapatach otoczona przez dwóch magów z obcych gildii.



Kolory: Ezzelin - #DAE8E7, Iorweth - #9CADA0
Cytat :
Przepraszam za opóźnienia.

Odpadają:
- Kronos - otrzymuje drugie ostrzeżenie i tym samym wypada z konkurencji.
- Zin - po prostu wypadł z areny. Możesz napisać posta z z/t. Żeby nie było:


Tabela wyników za obecną konkurencję! * - na chwilę obecną, nie patrzę na wyniki innych konkurencji
LAMIA SCALE - 1 punkt
SABERTOOTH - 2 punkty
Pozostałe drużyny - póki co 0.

Zniknęły następujące platformy:
24, 5, 3, 22, fragment 1

Obrażenia i tym podobne w tym poście:
Fu-hao: 150MM za mandalę, Opcja I czyli 4250
Mariko: 7100MM, nie użyłaś zaklęcia
Fu i Doi - atak, piszecie pierwsi, ustalcie kolejność; Mariko - obrona, piszesz po Fu i Doim.
Nyro może pisać w dowolnym momencie
Każdy ma 48h na odpis licząc od ostatniego napisanego posta

Sytuacja
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Konkurencja V - Batalia powietrzna   24.12.15 17:32

Obejrzałam się, żeby ogarnąć sytuację. Dwóch spadło, trzech zostało. Z tej trójki znałam tylko jedną osobę - Doiego, którego spotkałam na misji. W głowie zaświtała mi pewna myśl.
W końcu Doi był Wróżką, a z tego co słyszałam w gildii, Pegazy i Wróżki przyjaźniły się kiedyś. Czemu by tej przyjaźni nie powtórzyć?
Skinęłam ku niemu głową, by zwrócić jego uwagę, po czym kiwnęłam w stronę pozostałych, mając nadzieję, że zrozumie. I od razu zaczęłam działać.
Chciałam rozwinąć maksymalnie mandalę. Wraz z odpływem mocy krew zaczęła mocniej buzować mi w żyłach. To był półmetek, czułam to już.
Stwierdziłam, że na początku najłatwiej będzie się skupić na Mariko. Chciałam wyrysować na szybko Taniec Wichru, i bardzo szybkimi, następującymi jeden za drugim atakami widmowego kija w miejscu, gdzie stała ogłuszyć ją, a co ważniejsze, nie dać nawet chwili na użycie ataku. Na szczęście nie musiałam nawet ruszać się z miejsca i mogłabym kątem oka obserwować Nyro i Doiego.
Gdyby jeden lub drugi mnie zaatakował, uskoczyłabym dalej na głównej platformie wykorzystując swoją nadludzką szybkość, i kontratakowała. W przypadku Nyro byłoby to, również widmowe, walnięcie kijem za plecami, popychające go do przodu, by stracił równowagę. Przy okazji walnęłabym go tak samo z całej siły w splot słoneczny. W przypadku Doiego taktyka była nieco inna. Walnęłabym go niewidzialnym kijem w poprzek pomiędzy stopami, by również stracił równowagę, a potem również uderzyła w splot słoneczny.

Gdyby jednak udało mi się oszołomić dziewczynę z drużyny Neutralnych, podeszłabym do niej i zrzuciła na ziemię, po czym szybko odbiegła od krawędzi i, unikając dzięki podwójnie zwiększonej szybkości ataków Nyro, zaaplikowałabym mu dokładnie tą samą serię widmowych ciosów, którą przewidywałam w przypadku zaatakowania mnie podczas bicia Mariko.

4250-300-400=3550MM


Ostatnio zmieniony przez Fu-hao dnia 29.12.15 15:54, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 71
Dołączył/a : 29/06/2015

PisanieTemat: Re: Konkurencja V - Batalia powietrzna   24.12.15 23:21

Mężczyzna wylądował w końcu na platformie 1, gdzie wszyscy ocaleli się zebrali. Dzielni Zin oraz ktoś z Lamii wypadli z gry pozostawiając czwórkę magów. Doi spojrzał na znajomą mu Fu, na której widok miał mieszane uczucia aktualnie - była jego znajomą z misji, ale też aktualnym przeciwnikiem. Jednak traktował te zawody jak zwykły mecz z kumplami, gdzie część była przeciwnikami - dobra zabawa połączona ze zdrową rywalizacją na tle sportowym.
Nie czas i miejsce było na dalsze gdybania o ich relacjach bo magika dała znak Doiemu, który wyczuł to jako zjednanie sił w celu pokonania Neutralnej czarodziejki. Mag przybrał pozycję ofensywną, gdzie trzymał ręce trochę przed swoją twarzą, tak aby chronić facjatę, ale też by móc ewentualnie obniżyć je i ochronić inne części ciała. Warto też pamiętać o nogach, które były w ciągłym ruchu, tak aby być gotowe na ewentualny od skok oraz zmianę kierunku poruszania się. Plan na atak wydawał się w miarę prosty - miał zamiar zadać cios w brzuch dziewczyny by oszołomić ją samym bólem, później jeszcze klasyczny podbródkowy, aby do końca ją zdezorientować i wyrzucenie po za platformę, a to wszystko z użyciem swoich wielkich dłoni, które dalej emanowały ciepłym światłem.
W razie ataku ze strony Nyro, będzie starał się poruszać się do niego zygzakiem, a później poprawi mu ranę zadaną przez Zina oraz zada serie ciosów w twarz, które ostatecznie powinny go powalić lub wyrzucić z pola bitwy.
Co się tyczy możliwej zdrady ze strony Fu, to będzie starał się zmniejszyć dystans pomiędzy nią, a nim. Posłuży się wtedy szybkim slamem, który utrudni jej trafienie Doiego, a następnie wykorzysta dodatkowe centymetry, które dają mu jego dłonie, aby przypadkiem nie wpaść w jej mandale. W innym wypadku postara się wybronić przed jej ciosem za pomocą swych magicznych kończyn, które powinny wytrzymać wiele ciosów bez lub z użyciem mocy magicznej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1009-doi-momochi?nid=1#9191


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Konkurencja V - Batalia powietrzna   28.12.15 18:12

Trzeba przyznać, że Merry nie znalazła się w najlepszej sytuacji. Osaczona niczym zwierzyna przez myśliwych nie miała zbyt dużego pola manewru. Na całe szczęście dziewczyna miała silny umysł i dzięki temu mogła zachować skupienie, zrobić szybką analizę sytuacji - obserwując przy tym jak biedny Zin leci na matę i tym samym wyklucza tygrysy z konkurencji. Pegazy i Wróżki żyły w zgodzie, a nasz kruk był ranny - co z tym idzie wykluczą ją, potem jego i na końcu powalczą o pierwsze miejsce między sobą. Nie ma tak łatwo. Była uparta, wytrzymała na ból i nadal zachowała całą swoją energię magiczną. Nie mogła tak po prostu odpaść, prawda? Co pomyślałaby o niej drużyna. Tak więc Marii podniosła się, rozglądając dookoła i obserwując poczynania swoich przeciwników. Ametystowe tęczówki zalśniły subtelnie. Znalazła wyjście z sytuacji, chociaż nieco ryzykowne.  
Na przodzie była Fu, zaś za nią Doi - nie można zapomnieć o czyhającym gdzieś tam nieopodal, rannym Nyro. Postanowiła działać, za cel obierając sobie mniszkę. Wybór ten podjęła po przekalkulowaniu kilku rzeczy, które znacznie zwiększały prawdopodobieństwo sukcesu jej planu.  Szybkim krokiem zbliżyła się do krawędzi, skacząc w kierunku jej platformy i puszczając w jej stronę gwizd, który stworzył między nimi magiczny krąg. Nie był on wielki - zdawać by się mogło srebrny, stojący w miejscu i tylko czekający, aż coś w niego wpadnie. Dzięki temu spowolnieniu Marii powinna bez przeszkód wylądować na platformie odpalając barierę. Powietrze zaczęło drgać, niebezpiecznie wręcz pulsować i gromadzić fale dźwiękowe woku dziewczyny, zamykając ją w szczelnej bańce. Jej obrona wzrosła, tym samym barierą rozciągnęła się na właściwy wymiar, odpychając od siebie przeciwników i chroniąc się przed potencjalnymi atakami - zwłaszcza ze strony Nyro oraz Doia. Jej ściany również zdawały się być subtelnie srebrne. Trudno było manewrować kijem przy atakach opartych na dźwięku, bo te były znacznie szybsze. Tak więc gdy tylko się wyprostowała, w ułamku sekund krzyknęła w jej stronę mając na celu zwalenie jej z platformy - w końcu Fu stała nieopodal krawędzi. W przypadku gdyby mniszka chwyciła się krawędzi to Marii puściłaby w jej stronę kolejną porcję krzyku, który z ogromną prędkością nacierał na swój cel i tym samym zrzuciła ją w dół. Miała nadzieję, że się to uda - w końcu to najlepszy plan, jak miała. Starała się wykorzystać każdą możliwą przewagę - zwłaszcza szybkość i lekką wagę, która umożliwiała płynne uniki, ruchy i manewry.
Cały czas obserwowała Nyro oraz Doia - w przypadku zbliżania się do niej któregoś z nich puściłaby szybkie, ptasie gwizdy w ich kierunku co dałoby jej czas na podjęcie działań mających na celu unik bądź obrone. Po wykonanej serii ataków dziewczyna skierowałaby się na platformę numer 25 i tam podjęła decyzję odnośnie dalszych działań. Gdyby ktoś przeszkodził jej zaraz po wylądowaniu - ponownie aktywowałaby swoją barierę i wykonała atak, mający na celu wytrącenie podczas lotu napastnika i zrzucenie go na matę. Gdyby ktoś zbliżył się na tyle, ze dałby radę ją zrzucić - złapałaby za jego ubrania i przytuliła, ściągając za sobą na ziemię i obracajac się tak, aby on upadł pierwszy. O nie, sama nie spadnie z tych cholernych platform.


Atak:
7100MM - Bird whistle 100MM - Sound Guardian 650MM- Untrue Mourning 500MM= 5850MM Zostaje
Odskok i ew. obrona po nim
5850MM - 400MM za ewentualne gwizdy (pięć)- SG 650MM =4800MM

( * jak któreś mnie zrzuci to spróbuję ostatecznie złapać za ubranie albo rękę osobę albo za kijek w wypadku Fu - ciągnąc za sobą)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 172
Dołączył/a : 28/04/2015

PisanieTemat: Re: Konkurencja V - Batalia powietrzna   30.12.15 14:31

Oddalając się od Zina, już po wykonanej kombinacji mógł zauważyć jak ten wylatuje poza arenę. Jednak dopiero po wylądowaniu na swojej platformie Nyro mógł ocenić pełną skalę swojego ataku. Udało się! Teraz, gdy było po wszystkim musiał przyznać iż miał spore szczęście, tym bardziej jeśli dodamy fakt iż jego platforma startowa nadal pozostawała w powietrzu. Uśmiech na twarzy chłopaka szybko jednak przemienił się w grymas bólu gdy ten chciał wstać po wylądowaniu na platformie. Rana bolała coraz bardziej tak jak coraz więcej wydawała z siebie czerwonej substancji. Na ból kruk nie mógł nic zaradzić, ale może uda mu się nieco zatamować krwawienie. Szybki rzut oka na resztę przeciwników pozwolił stwierdzić iż przynajmniej przez chwilę będą zajęci sobą. Był to więc najlepszy czas by zająć się raną i złapać oddech po intensywnej wymianie ciosów z zawodnikiem Sabertooth.

Chłopak odczepił pelerynę od reszty ubrania, następnie złożył ją tworząc z niej coś na kształt szalu o szerokości ok 15cm. Ów szal przyłożył do rany, a końce związał na wysokości lewego ramienia. Miał nadzieję, iż tak stworzony "opatrunek" zatamuje, bądź chociaż zmniejszy krwawienie do stopnia umożliwiającego mu jeszcze kilkanaście minut walki. Później kilka głębokich oddechów by uspokoić buzującą jeszcze adrenalinę i był gotowy na kolejny ruch. Na 1 platformie trójka jego przeciwników właśnie przystępowała do własnego starcia, głupotą byłoby więc im przeszkadzać. Zamiast tego Nyro postanowił zmienić pozycję i dostać się bliżej centralnej platformy tak, by nie odpaść z konkurencji przez własną głupotę. Wykorzystując zmniejszoną grawitację chłopak przeskakuje z platformy na platformę odwiedzając te z numerami 12-14-16-20-23-21. Następnie wszystko będzie zależało od losowania platform, które miały spaść i tego jak potoczy się walka w centrum. Jeżeli przy dolnym krańcu platformy 1 będzie spokojnie lub gdy platforma 21 zacznie spadać Nyro przeskoczy na centralny głaz. Jeżeli jednak walka obejmie swoim zasięgiem całość największej platformy, a ta na której w tym momencie znajduje się Nyro będzie stabilna wtedy pozostanie on na swoim miejscu korzystając z rzadkiego momentu spokoju na odpoczynek. Gdyby któraś z platform po drodze nagle zniknęła złotooki wykorzysta Kesshō w słabszej formie by przetransportować się na najbliższy, stabilny głaz znajdujący się a jego wytyczonej ścieżce.


MM teoretycznie bez zmian czyli 5600 ( w razie konieczności przeskoczenia którejś z platform -200MM za każdą przeskoczoną platformę)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t786-nyro-letram


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Konkurencja V - Batalia powietrzna   01.01.16 22:16

Sytuacja ogólna

Sytuacja cały czas się zmieniała. Kolejne platformy upadły. Pierwsza rozpadła się platforma numer 8, a zaraz za nią upadły 19, 23, 21 oraz - jako ostatnia 16. Przez to, że ostatnia upadła (trasa: 12-14), musiał się zatrzymać w miarę bezpiecznym miejscu. A że nikt nie miał zamiaru zmieniać swojej pozycji, pozostało mu jedynie wyczekać na to, aby móc zaatakować w późniejszej chwili.

Pojedynek

Na platformie centralnej zaś się działo. Mariko uskoczyła od natarcia Fu, aby zaraz użyć swoich defensywnych zaklęć, aby po prostu się ochronić przed oponentami. Pierwsze rzuty Bird Whistle trochę mało zdały egzamin przeciwko magii mniszki. Drugie zaklęcie jednak już dało zamierzone efekty.  Widmowe ataki nie mogły nic zrobić, a Doi jedynie sam sobie zaszkodził. Powietrze rozcięło jego skórę w kilku miejscach na atakującej ręce, jednocześnie nie pozwalały mu dosięgnąć do celu. Zaraz po tym dziewczyna użyła swojego zaklęcia na drugiej z nich, momentalnie trafiając. Uderzenie było na tyle mocne, że Fu nie miała, jak się ochronić - upadek był nieuchronny.
- Nasi ulubieńcy z Blue Pegasus odpadli z naszej konkurencji, jaka szkoda! Naprawdę! Z chęcią bym zobaczył, co jeszcze potrafi Fu-hao, jednak niestety, nie będzie nam dane! Gratulujemy Merry udanego zagrania, a teraz oczekujemy na równie porządne starcie z Kowalem z Fairy Tail, a także Nyro z Kruków! - rzucił Iorweth, na co Ezzelin jedynie przytaknął z lekkim uśmiechem. A kiedy mowa o tym pierwszym, po pierwszym ciosie wyprowadzonym przez niego, oczywiście zakończonym fiaskiem, prędko postanowił się odsunąć od tamtej bariery i od samej, niesamowicie niebezpiecznej dziewczyny.

Cytat :
Przepraszam za wszelkie opóźnienia wynikłe z hucznego świętowania nowego roku (oraz mojej konsternacji związanej z brakiem siły na odpis.
Spadły platformy: 19, 8, 23, 21, 19
Sytuacja: klik

Nyro: 5200MM, możesz pisać w dowolnym momencie, pamiętaj jednak o tym, że masz 48h od ostatniego posta.
Mariko się pomyliła (co zgłosiła mi potem na GG), ma 5950MM. Piszesz posta pierwsza.
Doi w defensywie, rany cięte na prawej ręce, które mogą utrudnić skupienie, a także po prostu sprawić ból.

Fu-hao dzielnie walczyłaś! Zdobywasz dla swojej drużyny 3 punkty, możesz zrobić z/t z tematu.

Tabela wyników za obecną konkurencję! * - na chwilę obecną, nie patrzę na wyniki innych konkurencji
LAMIA SCALE - 1 punkt
SABERTOOTH - 2 punkty
BLUE PEGASUS - 3 punkty
Pozostałe drużyny - póki co 0.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Konkurencja V - Batalia powietrzna   02.01.16 22:39

Była blisko wroga - był ranny, ale należało zachować czujność, tak wiec uruchomiła swoją barierę ponownie. Uśmiechnęła się pod nosem zadowolona, że jej akcja się udała. Odetchnęła głośniej, odrzucając burzę kasztanowych włosów na plecy. W tym samym czasie jej duże, fioletowe ślepia z uwagą rozglądały się dookoła, analizując sytuację. Pegazy odpadły, chociaż trzeba przyznać, że mniszka była waleczna i odważna. Została na polu bitwy z krukiem i wróżką - obydwoje odnieśli obrażenia, z czego Doi sam wpadł na jej barierę, rozcinając sobie skórę. Trzeba przyznać, że dźwięk mimo bycia magią dość banalną i łatwą - był całkiem potężny. Nadal musiała trenować i znaleźć odpowiednią drogę rozwoju, ale była z siebie naprawdę dumna, że nie spadła pierwsza! Unikała walki jak ognia o czym wiedzieli wszyscy, którzy mieli okazje ją poznać, a tu proszę - radziła sobie całkiem nieźle. Zdążyła też dostrzec w swoich ruchach braki, nad którymi zdecydowanie będzie musiała popracować po igrzyskach. Całe to rozmyślani trwało tylko chwilkę.. Ponownie westchnęła, obierając sobie za ce Doia. Dlaczego jego? Otóż Nyro nigdy jej nie zaatakował, nie czuła potrzeby rewanżu - nie ukrywajmy, jego magia zrobiła na dziewczynie wrażenie. Była zwyczajnie piękna. Nawet jej srebrne, subtelne kręgi traciły swój urok. Stali na tej samej platformie, całkiem blisko siebie. Nie wyglądało na dużo więcej niż było jej potrzebne. Kolejny uśmiech wstąpił na wargi dziewczyny. Korzystając z zasięgu swojej bariery, wykorzystując swoją szybkość podbiegła do krawędzi ochrony, przymykając oczy i następnie tworząc krąg w powietrzu - uruchamiając zaklęcie, które uderzyć miało bezpośrednio w maga. Szybkość ruchu fal dźwiękowych w powietrzu również działała na jej korzyść, bo niewiele rzeczy było szybszych.Zaatakowane neurony wytworzyłyby fałszywe sygnały zmieniające postrzeganie rzeczywistości przez maga wróżek - sama Marii zaatakowała miejsce odpowiedzialne za równowagę, tym samym uprzykrzając mu życie. W momencie gdy Doi traciłby równowagę uderzyłaby w niego swoim wrzaskiem, chcąc zwalić go z platformy - zrobiłaby to nawet, gdyby iluzja nie zadziałała. Gdyby zdecydował się uciec na inna platformę w stronę skaczącego mężczyzny poleciałaby fala dźwięku z krzyku.
Kątem oka zerkała na kruka, sprawdzając czy nie atakuje. Pilnowała też platformy, na której się znajdowali - cóż, nigdy nie wiadomo kiedy może się rozpaść. Niezależnie czy udałoby się jej zrzucić Doia - skierowałaby się na platformę numer 25 lub 13 w gotowości do ewentualnej obrony, która miała zapewnić jej bezpieczeństwo. Tak jak poprzednio - w przypadku ataku bezpośredniego to gotowa była objąć przeciwnika, mocno przytulić i zrzucić ze sobą w dół. Cóż poradzić, że bardzo nie chciała spaść sama?  


5950MM - 650MM SG - 500 UM - 400 SS =4400
EW. obrona:
4400 - 200 (2x gwizdy) - 400 SS - ewentualnie SG 650 na nowej platformie)= 3150
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 172
Dołączył/a : 28/04/2015

PisanieTemat: Re: Konkurencja V - Batalia powietrzna   03.01.16 16:36

Ups! Było blisko. Nyro już miał skakać na kolejną platformę, gdy ta i inne zaczęły się rozpadać. Chłopak ledwo co wyhamował na krawędzi głazu. Spoglądając w dół poczuł lekkie zawirowania w głowie, szybko jednak zrobił dwa kroki w tył i rozejrzał się w około. Doi właśnie został zraniony, a reprezentantka Blue Pegasus miała niedługo opuścić arenę. Jako, że walka na platformie pierwszej przeniosła się bardziej na jej południową stronę Nyro postanowił dostać się nią od północnego wschodu. Istniało duże prawdopodobieństwo, że jeżeli teraz się tam nie dostanie może zostać całkowicie odcięty. Musiał więc wykorzystać swoją szansę.
Wracając się przez platformę 12 przeskakuje na 13. Następnie wykorzystując słabsze Kesshō chciał przelecieć na 1 lądując mniej więcej po lewicy Merry. Miał nadzieję, że dziewczyna nie przestraszy się go bardzo i będzie kontynuować atak na członka Fairy Tail. Gdyby jednak napotkał jej przerażone spojrzenie wystawi lewą dłoń w kierunku gdzie stał Doi zupełne jakby chciał ją przepuścić w drzwiach w jakiejś cukierni. Następnie poczeka aż Merry wykona swoją kombinację. Skoro Doi i tak był już atakowany, dlaczego by nie pomóc dziewczynie o fiołkowych oczach i do końca nie zrzucić kowala z Fairy Tail?

W wystawionej już lewej dłoni Nyro skumuluje energie magiczną i wyśle w kierunku chłopaka Taiyō Furea. Biało-niebieski promień miał za zadanie uderzyć mniej więcej w tym samym momencie co krzyk dziewczyny. Nyro nie znał dokładnie możliwości swojego oponenta z szatni wróżek, jednak taki podwójny atak w wykonaniu jego i Merry z pewnością każdemu przysporzy nie lada kłopotów. Gdyby chciał uskoczyć bądź uciec na inną platformę czekał już na niego kolejny wrzask dziewczyny. Jeśli jednak wyraźnym by się stało iż pomimo ataku dziewczyny Doi wyląduje bezpiecznie Nyro po prostu wystrzeli kolejny promień, niszcząc w ten sposób platformę na której stał reprezentant Fairy Tail.

Kruk musiał uważać także na platformę na której stał. Na szczęście centralny głaz był największy i z pewnością nie rozpadnie się "od tak" jak reszta platform. Nie mniej jednak chłopak będzie wyczulony na wszelkie zmiany w gruncie pod stopami, gotowy uskoczyć na bezpieczny skrawek bądź nawet inną bezpieczną platformę jeżeli sytuacja będzie tego wymagać.


5200-200-500=4500
ew-500=4000 ( i dalej - za kessho gdyby musiał użyć przy spadających platformach)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t786-nyro-letram


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 71
Dołączył/a : 29/06/2015

PisanieTemat: Re: Konkurencja V - Batalia powietrzna   04.01.16 21:11

Mag wróżek czuł ból, który emanował z każdej powstałej rany. Najwidoczniej magia Mariko opierała się na powietrzu, ciśnieniu czy innym dźwięku, choć jej pierwszy atak składający się z uwczesnego krzyku, mógł sugerować 3 opcje. Jednak nie czas był na dywagację o istocie magii Smoka - Doi nie miał za ciekawej sytuacji. Z jednej strony magika, z drugiej ranny Nyro, który najwidoczniej chciał usunąć rywala i zdobyć gwarantowane srebro. W tych okolicznościach mógł uratować Wróżkę jeden czar, ale nie zapowiadał się dobry moment by podjąć się jego użycia, bowiem Mariko kontratakowała znów, więc Doi musiał uskoczyć w bok przed czarem. Nie mógł wskoczyć na platformę, bo co chwilę spadała kolejna, więc jakby został trafiony będąc na niej, to na bank poleciałby w dół.
Tak samo atak Nyro, starał się wyminąć go serią misternych zygzaków oraz przeturlań, by nie trafić na dalsze ciosy jakie szykuje ta parka. Nie planował teraz żadnego ataku, bowiem najpierw musiał zająć się jakoś swoją chorą kończyną oraz ogarnąć sytuacje na zmieniającym się polu. Oczywiście w międzyczasie próbował się skupić i Gado. Coraz lepiej szło mu używanie go, ale jeszcze brakowało mu wiele do wymarzonego poziomu - cóż lepiej walczyć niż po prostu poddać się. Jeśli uda mu się wykonać zaklęcie, to będzie używał je jako obronę sonicznych ataków Smoka oraz biało-niebieskich kul Kruka.

//Jeśli uda się czar: 4000-200=3800 MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1009-doi-momochi?nid=1#9191


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Konkurencja V - Batalia powietrzna   06.01.16 20:39

Tym razem wyszło trochę pechowo, jeśli chodzi o platformy. Ta, na której właśnie się pojedynek toczył została obdarta z dwóch fragmentów - ten, na którym stał Nyro (a o uniku zaraz), także ten idealnie po prawej stronie Doia. Także Kruk musiał przeskoczyć na bok wyczuwając trzęsienie pod swoimi stopami, a kiedy już to zrobił, wylądował za plecami Mariko. Albo raczej Merry, ale to imię zostało jedynie zapisane na karteczce i odczytywane przez komentatorów. Ona w tym samym czasie wysunęła się do przodu, aby przypadkiem nie zaatakować swoją tarczą tymczasowego sojusznika.
- Nyro w idealnym momencie wyczuł, że nasza maszyna losująca poza jedną z platform z zewnątrz wylosowała również grunt pod jego stopami. Nasz pojedynek zaczyna się tu i teraz... Raven Tail kontra Fairy Tail, Neutralni Magowie kontra Raven Tail, Fairy Tail kontra Neutralni Magowie. Wszyscy na wszystkich. Kto wyjdzie zwycięstwo z tych ostatnich minut starcia? - komentował Ezzelin, niemało podniecony sytuacją.
- Mamy tutaj dwóch faworytów, którzy mogą walczyć o dwa miejsca na podium. Ciekawe, któż to może być! Ciekawi jesteście, prawda?! - zawołał już Iorweth, jednak jego euforia i zaciekawienie sięgało zenitu na tyle, że nie mógł usiedzieć na miejscu w loży komentatorskiej.
Wracając jednak do pojedynku, on mógł się skończyć niemal natychmiast. Pech chciał, że Mourning nie trafiło w wymarzone miejsce, jednak po uniku miał tę chwilę na "zastanowienie" czyli odzyskanie równowagi, którą wykorzystali oponenci. Zaklęcie Nyro go trafiło w ramię, przez co stracił rachubę sytuacji, a Krzyk zaraz trafił i go zrzucił całkiem z areny, komentatorzy zaliczyli mu cztery punkty. Na szczęście lądowanie było miękkie, niczym w wełnie owieczek. Albo w wodzie zmieszanej z wełną. Ważne, że było mięciutko!
- Wooohooo! Fairy Tail dostało skrzydeł i spadło z naszej areny! Teraz zaczynamy pojedynek Neutralni kontra Kruki, a Merry już przeskoczyła na bezpieczną pozycję! Póki co nasz ranking wygląda następująco: Lamia Scale - jeden punkt; Sabertooth - dwa punkty; Blue Pegasus - trzy punkty; Fairy Tail - cztery punkty. Kto zdobędzie pięć, a kto zostanie zwycięzcą?! Zobaczymy!
Jak wspomniał Iorweth, Mariko przesunęła się na inną platformę (25), pozostawiając Nyro samego. Czyżby kwitł nam tutaj forever alone? Nie, nie sądzę. To raczej nie to.

Cytat :
Żeby nie było - to, jaka platforma spadnie losowałam kostkami (jak z resztą cały czas w tej kwestii), a tym razem dwukrotnie padło na jedynkę. Ją podzieliłam na sektory i wtedy losowałam ponownie.
Wszystkie platformy, które spadły: 2x1, 6, 4, 20




Tabela wyników za obecną konkurencję!
LAMIA SCALE - 1 punkt
SABERTOOTH - 2 punkty
BLUE PEGASUS - 3 punkty
FAIRY TAIL - 4 punkty
Pozostałe drużyny - póki co 0.

Mariko: pierwszy model kosztów.
Kolejność dowolna, obecna sytuacja.
Doi, możesz napisać posta z z/t.


Ostatnio zmieniony przez [MG] Ariyamna dnia 06.01.16 23:43, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Konkurencja V - Batalia powietrzna   06.01.16 22:50

Odetchnęła z ulgą, gdy wróżką spadła z platformy, a kruk uniknął oberwania od niej czarem. Przez te minuty miała wrażenie, że ogląda coś w zwolnionym tempie. Wyprostowała się i oparła dłonie na biodrach, rozglądając dookoła. Nyro został na platformie, gdzie ona sama wcześniej się znajdowała. Nie był w najlepszym stanie. Brunetka drgnęła niespokojnie ignorując całkiem komentatorów i otaczający ich tłum. I co ona miała teraz zrobić?
Merry drgnęła niespokojnie po czym zbliżyła się do krawędzi zajmowanej przez siebie wysepki, przeskakując na tą z rannym ptaszkiem. Wolnym, ale pewnym krokiem zaczęła do niego podchodzić sygnalizując tym samym, że nie zamierza robić mu krzywdy. Mogłaby go zwalić z łatwością - był ranny, jedno uderzenie zaklęciem i nieutrzymałby się w miejscu z uwagi na paskudne rozcięcie, które spowodował Zin. To jednak nie było w jej stylu - niezależnie od tego do jakiej gildii należała i co właściwie chciała zrobić z otaczającym ją światem. Zatrzymała się blisko niego, zadzierając nieco głowę i patrząc na niego tymi swoimi wielkimi, fiołkowymi ślepiami.
- Nie zamierzam Cię atakować, nic mi nie zrobiłeś. Twoja rana wygląda naprawdę paskudnie.. Nie ma to jak odpowiedzialna administracja.- rzuciła na tyle cicho, aby tylko on usłyszał. Niewiele myśląc uniosła dłonie i zsunęła z włosów wstążkę - najpierw prawą, potem lewą. Tym samym kaskady długich, subtelnie wijących się włosów uwolnione z uścisku rozsypały się po plecach i ramionach, opadając niesfornie również na dekolt i ciągnąc się aż do pasa. Była na tyle bezczelna, że zmusiła go praktycznie aby usiadł i kucnęła obok, rozwiązując pelerynę. Rozerwała nieco materiał, przykładając płachtę do rany, z której natychmiast zaczęła lecieć krew. Następnie wykorzystała wstążki - były długie i grube, zaczęła więc związywać opatrunek, chcąc go zacisnąć w odpowiednim miejscu. Gdy skończyła z dwoma wstążkami cofnęła brudne od krwi ręce i zamruczała cicho w zastanowieniu, następnie sięgając po uszkodzoną wcześniej pelerynę i jeszcze tym związując, aby nic się nie stało. Trzeba przyzna, że dość ciasno. Skrzyżowała ręce pod biustem, podnosząc na niego wzrok. Biedny Nyro, tak zdominowany przez kobietę.
- Mogę jeszcze użyczyć Ci pończoch, gdyby nie wystarczyło. Niemniej jednak wymyśl teraz jak rozegramy batalię o pierwsze miejsce bo nie zamierzam zrzucać rannego kruka ze skały, a sama tez nie chciałabym spaść...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 172
Dołączył/a : 28/04/2015

PisanieTemat: Re: Konkurencja V - Batalia powietrzna   08.01.16 23:33

Plan się udał. Może nie tak jakby tego chciał, lecz efekt końcowy nie różnił się od zamierzonego. A to jest sukces. Kilka chwil wpatrywał się w miejsce, w którym przed momentem stał Doi. Zauważył, że zaczął gubić ostrość w oczach. Wszystko mu się rozmazywało. Na domiar złego coraz ciężej przychodził mu oddech, co powodowało przyśpieszenie tętna. Czyżby to był jego limit? Te marne kilka minut z jedną poważną raną? Musiał się otrząsnąć. Musiał wykrzesać z siebie jeszcze siły na kolejną walkę! Zamknął oczy, uspokoił oddech, zacisnął pięści. Nie mógł się poddać! Musiał walczyć! Musiał...

I wtedy ją zobaczył. Otworzył oczy a ona już przy nim stała. Z zaskoczenia i strachu chciał odskoczyć do tyłu lecz zmęczone ciało pozwoliło mu tylko na kilka kroków. Twierdziła, że nie chce zrobić mu krzywdy. Normalnie by nie uwierzył w te słowa, lecz gdy spojrzał dokładniej jej postura nie wydawała się być agresywna. I te oczy, fiołkowe oczy ("...mokre od łez" dop. autora) które wprost go zahipnotyzowały. Nagle dziewczyna sprawiła, że usiadł i zaczęła go opatrywać. Nie wiedział co ma zrobić. Zresztą nawet gdyby chciał coś zrobić był za słaby by zmusić ciało to jakiegoś gwałtowniejszego ruchu. Gdy Merry skończyła go opatrywać zebrał w sobie tyle siły by wstać. Zmysły do niego powoli wracały i zaczął zdawać sobie sprawę co tak naprawdę się wydarzyło. Oto dziewczyna mu obca, która widziała go po raz pierwszy w życiu zaryzykowała dyskwalifikację by obejrzeć jego ranę. Musiał przyznać iż nigdy nie spotkał się z podobnym zachowaniem. Racja, nie byli w sytuacji zagrożenia życia. Mimo to, podejście do swojego bądź co bądź przeciwnika i udzielona pomoc bez pytania. To było wprost niewiarygodne. Lecz co na to publika? Jak zareagują organizatorzy? W końcu byli na igrzyskach. To miało być widowisko, rozrywka dla gawiedzi i zwykłego plebsu. Nyro był jeszcze młody, lecz wiedział jak funkcjonuje psychika przeciętnego człowieka. Ludzie potrzebują odskoczni, oderwania od szarej rzeczywistości i ciemiężących ich spraw. Jak mawiał pewien starożytny filozof z Ca-Elum "Igrzysk i Chleba!". Brak widowiska na arenie oznaczał niezadowolnych widzów, niezadowoleni widzowie to niezadowoleni organizatorzy, a niezadowoleni organizatorzy mieli niemiłą tendencję do dyskwalifikacji osób których nie lubią. Złotooki nie mógł na to pozwolić. Może się mylił, może nie. Jednak perspektywa, w której Merry zostaje zdyskwalifikowana ciążyła na nim w tamtej chwili. Zdawał sobie sprawę, że dziewczyna nie zechce dobrowolnie go zaatakować więc obmyślił pewien fortel.

Stanął przed nią i szybkim gestem złapał ją za gardło. Starał się dobrać siłę tak by mogła w miarę spokojnie oddychać i przełykać, jednak w tym samym czasie by poczuła że nie jest bezpiecznie. Planował też spojrzeć się na nią groźnie, lecz szczerze powiedziawszy nie za bardzo mógł się do tego zebrać. W końcu kto przy zdrowych zmysłach chciałby skrzywdzić osobę która właśnie Ci pomogła? Następnie rozluźni uścisk popychając ją przed siebie na dogodną odległość do wykonania jej krzyku. Czy uderzenie falą dźwiękową boli?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t786-nyro-letram


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Konkurencja V - Batalia powietrzna   09.01.16 0:11

Wpatrywała się w niego z ciekawością w oczach, oczekując jakiekolwiek ruchu. Całkiem ignorowała kibiców na widowni czy samych organizatorów. Niezależnie od wszystkiego była przede wszystkim kobieta działającą zgodnie z własnymi zasadami. Zdawała sobie sprawę, że jej postępowanie mogło wydać się szalone im wszystkim, a zwłaszcza naszemu krukowi. Mimo dobiegających uszu odgłosów niezadowolenia, które tworzyły irytujący hałas to Marii skutecznie go ignorowała. Trzeba tez wspomnieć, że była naprawdę zadowolona z opatrunku, który mu zrobiła! Jak na kogoś, kto znał takie rzeczy tylko z ukochanych książek to wyszło naprawdę porządnie. Brunetka odgarnęła kosmyki wijących się w powietrzu włosów za ucho, przekręcając głowę nieco w bok gdy zaczął wstawać. Ruszyła w jego ślad, opuszczając bezbronnie ręce wzdłuż ciała. Drgnęła nieco niepewnie - jednak jej twarz nie przejawiała zaskoczenia gdy ją jego dłoń wystrzeliła w jej kierunku niczym pocisk. Palce oplotły ciasno jej gardło jednak w żaden sposób nie utrudniły oddychania. I to było chyba to co sprawiło, że jej źrenice rozszerzyły się w charakterystyczny dla ludzkiego niedowierzania sposób. Wpatrywała się w niego bez słowa bezwładnie, niczym lalka. Trzeba przyznać, że Marii była naprawdę drobna i lekka, a już z pewnością skończy z siniakami po wizycie tego uścisku na krtani. Im dłużej patrzyła na jego twarz - jej mimikę, wyraz oczu - tym bardziej wiedziała, że wcale nie chce zrobić jej krzywdy, a jego działania są jedynie prowokacją, mająca na celu zaspokoić potrzeby widowiska. Jej wargi wygięły się w subtelnym, nieco zadziornym uśmieszku sugerującym to, że władający magią gwiazd mężczyzna nie dostanie tego, czego oczekiwał po tym akcie agresji w jej kierunku. Wydawało się, że chciała coś powiedzieć jednak z pomiędzy jej ust nie wydobyło się ostatecznie żadne słowo, a jedynie w spojrzeniu zatańczyły maleńkie, niebezpiecznie iskierki co nadało im jeszcze bardziej fioletowego odcienia. Uniosła jedną z dłoni i chciała z jej pomocą odsunąć dłoń Nyro od swojej krtani - ten jednak był szybszy. Wypuścił ją, a ona znów poczuła grunt pod stopami - ciut za mocno jednak to zrobił, aby mogła utrzymać równowagę i zostać w tym samym miejscu, stąd tez zachwiała się i zrobiła kilka kroków w tył. Wszystko wydawało się być już w porządku.
Już miała odetchnąć i się wyprostować, zaproponować mu jakąś prostą i głupią grę - ale nie. Platforma zaskrzypiała niemiłosiernie, a jej część znajdująca się bezpośrednio pod stopami Marii uległa rozpadowi na mniejsze i większe kawałki gruzu. Na porcelanowej buźce pojawił się grymas zaskoczenia, a jej ciało nawet nie było w stanie wykonać jakiekolwiek ruchu. A przecież tak bardzo nie chciała spaść! Mimowolnie jej dłoń uniosła się w powietrze, jakby próbowała złapać stojącego w bezpiecznym miejscu Nyro - a przynajmniej tak mogło to to wyglądać. Zacisnęła powieki pozwalając by siła grawitacji zadziałała, ściągając ją w dół. Zagryzła dolną wargę nie chcąc wydać z siebie jakiegoś spanikowanego pisku, chociaż miała wrażenie iż spada coraz szybciej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Konkurencja V - Batalia powietrzna   

Powrót do góry Go down
 
Konkurencja V - Batalia powietrzna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Eventy :: Archiwum Eventów :: Wielkie Igrzyska Magiczne :: Konkurencje-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie