IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Konkurencja III - Golden Egg - Iwaru

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Konkurencja III - Golden Egg - Iwaru   16.12.15 19:54

Wychodząc z tunelu zawodnik trafia na Arenę. Nie rzypomina ona jednak tego pustego, piaszczystego miejsca, którym była pierwszego dnia gdy każda gildia dokonywała tu pokazu swych zdolności. Teraz wyglądała jakby zostałą wyrwana z górskiej przełęczy. Piach pod nogami został zastąpiony przez drobne kamyki, a zamiast pustej przestrzeni była cała masa różnorodnych głazów i kamiennych ostańców, za którymi można się było schować albo ewentualnie rzucać. Najbardziej widoczne było jednak „skalne gniazdo” na drugim końcu Areny. Była to dziwaczna konstrukcja mająca jakieś 3 metry wysokości, która najbardziej właśnie przypominała ptasie gniazdo lecz zamiast być stworzonym z gałązek w całości była wykonana z potężnych skalnych bloków. Materiał z jakiego było wykonane sprawiał, że wyglądało ono wyjątkowo topornie i nieporadnie ale też groźnie. I chociaż wyglądało na to, że można się na nie wspiąć to upadek z niego ewidentnie zakończy się śmiercią.
Jednak nie tylko to zagrażało śmiałkom, którzy wchodzili na Arenę. W gnieździe siedziała bowiem jeszcze Wiwerna Lodowa i pilnym okiem oglądała cały plac boju.

Wiwerna Lodowa



Twoim zadaniem jest zdobycie złotego jaja, które jest wielkości strusiego i znajduje się w samym środku gniazda, a następnie dostarczenie go do tunelu, którym wszedłeś na Arenę. Osoba, która zrobi to najszybciej wygrywa.
Mniej postów =/= szybciej
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Konkurencja III - Golden Egg - Iwaru   17.12.15 1:03

"Czemu ja zawsze muszę mieć pod górkę? Co za pech ..." - myślę sobie, wchodząc na arenę i dowiaduję się o tym czego muszę dokonać. Pod górkę dosłownie i w przenośni. Istotnie wychodzi na to, że będę musiał wspinać się na jakieś skalne gniazdo. Ewentualnie mógłbym jakoś z rozbiegu spróbować na to wskoczyć, jednak zakładanie, że to mi się uda jest aż nazbyt optymistyczne, bo nie licząc tego, że dołączyłem do Lamia Scale, mam okropnego pecha w życiu. Zatem z pewnością mi się to nie uda. Jednak nie dowiem się tego, jeśli po prostu nie spróbuję. Wyjątkowo dzisiaj brakuje mi motywacji. Może dlatego, że nie mam przyjaciela, którego zawsze chciałem mieć i który byłby tylko zbędnym balastem na życiowej drodze? Tak, jestem dziwnym człowiekiem, który lubi sobie wszystko utrudniać, nawet życie. Może właśnie stąd pochodzi ten mój olbrzymi pech? Muszę spróbować! Jednak wychodzi na to, że ta wielka poczwara będzie chronić tego jajka, zatem będę musiał albo ją jakoś wyrolować albo zabić, ewentualnie przepędzić, bo ja tak bardzo cenię sobie życie innych stworzeń, że nikogo ani niczego nie chcę zabijać. Obawiam się jednak, że zarówno jedna opcja jak i druga opcja jak i trzecia opcja ciągle są poza granicą moich możliwości i leżą w krainie marzeń. Samo wskoczenie do gniazda jest jeszcze realne, ale tak na prawdę nie wiem jak to gniazdo jest głębokie, zatem mogę zwyczajnie z niego nie wyskoczyć i obawiam się, że zostanę pożarty. Chociaż, pewnie są zaklęcia, które chronią mnie od śmierci. Na to liczę. Ewentualnie mogę liczyć też na Mistrza Rahla czy Zoe czy może nawet ta cała Steampy, którzy zeskoczą z trybun w ostatnim momencie i mnie uratują. Zapewne przeżyję, jednak wtedy okryję się hańbą, której długo nie zmyję. Znalazłem się między młotem a kowadłem. Być zjedzonym lub być przeklętym na wieki. Zaiste zacny wybór i bez kilku kieliszków piekielnie dobrego, niekończącego się koniaku nie jestem w stanie jej podjąć. Zatem trzeba działać niekonwencjonalnie. W jednej chwili myślę o własnej śmierci lub zhańbieniu, a w następnej wpada mi do głowy genialny pomysł. Oczywiście biorę pod uwagę, że pomysł nie wypali i zapewne tak się stanie. Jednak to ma być test. Test wytrzymałości i potęgi samej areny. W tej oto chwili pragnę rzucić wyzwanie, nie wiwernie. Nie jajku. Pragnę rzucić wyzwanie całej arenie! Mam doskonałą świadomość tego, że Arena została stworzona za pomocą Mocy Magicznej i skały i kamienie, które mnie otaczają nie są naturalne. To tylko Moc Magiczna. A z jakiego paliwa korzysta mój Złoty Płomień?
"Ethernano ..." - myślę, uświadamiając sobie co tak dokładnie mnie otacza. Tworzę w ręku kulę ognia i puszczam sobie pod nogi (jako atak dystansowy - Złota Kula Ognia). Jeśli moje przypuszczenia są słuszne i biorąc pod uwagę to, że płomień bardzo szybko się rozprzestrzenia (zapis w KM), to arena powinna zdawać się wielką kupą suchych patyczków i momentalnie zacząć palić się złotym płomieniem wysokim na 50-parę metrów. Skały powinny obrócić się w nicość. Tylko jajko ... nie chcę spalić jajka. Tylko wiwerna, która ciągle może mnie zjeść. Oczywiście, zapewne plan nie zadziała, ale chcę chociaż sprawdzić czy materiał jest łatwopalny. Po wszystkim zaczynam biec w stronę gniazda, wybierając najkrótszą drogę. Po drodze zaś obmyślam plan dalszego działania, w zależności od tego co się stanie. Liczę na to, że przed wiwerną obronię się dzięki mej magii, ewentualnie dzięki szybkości i zręczności (akrobatyka i szybkość - umiejętności pierwszorzędne). Nie myślę o niczym. Chcę mieć już to z głowy. Niech wiwerna. Niech los. Niech rada, mistrzowie i przyjaciele z Gildii podejmą za mnie decyzję. Wygrać tą konkurencję czy może polec albo zostać ocalonym i się zhańbić. Nie ode mnie będzie ona zależna, bo ja zrobię co w mej mocy. Jeśli mi się nie uda, to nie dlatego, że nie próbowałem i nie dałem z siebie 100%, tylko dlatego, że byłem za słaby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Konkurencja III - Golden Egg - Iwaru   17.12.15 1:03

Przepraszam za dubla:

MM: 6750 - 600 = 6150
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Konkurencja III - Golden Egg - Iwaru   18.12.15 19:17

- Drodzy państwo powitajcie brawami kolejnego zawodnika wyruszającego po złote jajo. Tym razem będzie to mag z drużyny Lamia Scale Iwaru Yosa. Zmieniła się także bestia chroniąca skarb. Tym razem jest to Wiwerna Lodowa. Zobaczmy jaki wynik osiągnie ten mag. - usłyszał Iwaru jeszcze będąc w tunelu chociaż ostatnie słowa zabrzmiały gdy stał już na placu boju.
Póki co bestia stała spokojnie na swym miejscu lecz gdy tylko mag stworzył złotą kulę potrząsnęła głową jakby obudziła się z jakiegoś otępienia. A potem podlatując kawałek na swych niezgrabnych skrzydłach ruszyła w kierunku wybuchu złotej kuli. Kuli, która zgasła niemal natychmiast po dotknięciu podłoża, na którym nie było nawet najmniejszego śladu.
W takim wypadku mag nie miał innego wyjścia jak zostawić próby spalenia Areny i ruszenie w stronę skarbu. Niestety w momencie, w którym on dopiero ruszał wiwerna była już w ruchu i blokowała drogę do gniazda. Jedynym wyjściem było przebiec obok niej. I tak też chłopak zrobił i dzięki swym zdolnościom uniknął paszczy gadziny. Niestety potężne kły i paszcza pełna zębów to nie jedyna broń tego stwora. Dopiero z masywnym ogonem tworzyła całość. I właśnie przed zamachem ogonem nie zdołał się mag obronić. Potężny cios w sam środek torsu wyrzucił go w powietrze i przeniósł kilka metrów. W zasadzie to chłopak zatrzymał się dopiero uderzając plecami o mur oddzielający plac walki od trybun. Niestety nie zbliżył się do celu ani o cal, a jeszcze wisiała nad nim groźba w postaci potężnej wiwerny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Konkurencja III - Golden Egg - Iwaru   18.12.15 22:30

Huczy mi w głowie przez chwilę. Nie tak to miało wyglądać. Jednak po prawdzie spodziewałem się, że nie będzie to łatwe zadanie. Arena nie chce się zapalić, więc mój ogień jest bezużyteczny. Prawdopodobnie jedynym palnym obiektem w tej konkurencji jest wiwerna, chociaż być może jednak także jest niepalna. Nie wiem i obawiam się, że jednak będę musiał się przekonać. Mam w sumie dwa wyjścia. Jedno to próba ukrycia się za kamieniami i powolnego pokonania dzielącego mnie i gniazdo dystansu. Tutaj jednak pojawiają się trzy problemy. Po pierwsze, jeśli bestia mnie już namierzyła po mojej wcześniejszej próbie, tym razem może mi się nie udać ukryć. Po drugie, bestia zawsze może mnie jakoś wytropić. Chociażby węchem. Stracę ją z oczu, a ona mnie wytropi i zabije z zaskoczenia. Po trzecie, nie wiem jak długą będę w stanie być ukryty. Nie mam ku temu odpowiednich umiejętności, więc może być ciężko. Za dużo niewiadomych. Za duże ryzyko. Plan zostaje przeze mnie odrzucony tak szybko jak się pojawił. Kolejny plan to ponowna próba biegu. Tym razem też może się nie udać. Znowu oberwę ogonem i stracę cenny czas i tak to się skończy. Ewentualnie tym razem zostanę pożarty na prawdę. Obolałe plecy mogą pozbawić mnie zręczności. To odpada definitywnie. Poza tym, nawet jeśli uda mi się dojść w jakiś sposób do gniazda, to i tak wiwerna będzie mi utrudniała wejście do gniazda, a także jego opuszczenie. Opuszczenie będzie jeszcze trudniejsze, ze względu na ograniczoną powierzchnię, a co za tym idzie ograniczoną możliwość uniku czy wzięcia rozbiegu. Czuję się jak mysz uciekająca przed sokołem. Mógłbym się więc poddać i opuścić miejsce konkurencji. Ta opcja także odpada, bo nie zamierzam poddać tej konkurencji! Nawet za cenę życia! Wykonam ją albo polegnę. Myślałem, że mam tylko dwie możliwości, a tutaj wiele ich przelatuje przez moją głowę. W końcu wybieram tą najbardziej szaloną. Tą najbardziej nieprawdopodobną i ryzykowną. Tą, która najbardziej spodoba się publiczności, a zwłaszcza entuzjastom krwawych Igrzysk. Bowiem spodziewam się co po mnie zostanie - zakrwawione zwłoki z wyrwanymi flakami. Idę spokojnie, jak najwolniej się tylko da, oczywiście w kierunku skalnego gniazda. Plan wbrew pozorom jest całkiem logiczny. Być może ta konkurencja nie jest wcale tym czym się wydaje. Jak tak teraz sobie myślę, kazano nam na czas wynieść jajo. Wszyscy więc zaczną biec, ewentualnie się chować. Wszyscy będą zmierzać do gniazda, które wygląda na takie do którego nie da się w ogóle wejść, a już na pewno z którego nie da się wyjść. Konkurencja wydaje mi się zbyt trudna, bym mogłaby zostać wykonana przez magów mego poziomu. Oczywiście nie jestem najsilniejszy, ale prawdopodobnie w tej konkurencji biorą też udział słabsi magowie. Czyżby Dyniogłowy chciał nas pozabijać? Nie wydaje mi się. Podejrzewam, że za przednią fasadą gniazda, gdzieś z tyłu jest wejście do tego mini-budynku. Podejrzewam, że bestie są wyczulone na gwałtowne ruchy. Podejrzewam, że bestie wyczuwają użycie mocy magicznej. Zatem jeśli będziemy biec czy używać zaklęć - namierzą nas i zaatakują. Spokojny chód do celu powinien jednak temu zaradzić. Idę więc spokojnie na przód, zmierzając do gniazda. Oczywiście nie zakładam oczywiście, że mam rację. Wiem, że mogę się mylić. Wiem to! Nic mi jednak nie przychodzi do głowy. Pomysł na który wpadłem jest jedynym, który na daną chwilę wydaje się najrozsądniejszy i który na daną chwilę warto przetestować. W razie jakby co, zrobię coś jeszcze bardziej nieprzewidywalnego. W razie jakby co, stanę do walki z wiwerną, co pewnie jeszcze bardziej spodoba się publiczności. Bo któż nie lubi takich krwawych rzeźni? I tutaj także działa mój plan. Dużo łatwiej się walczy, gdy się idzie niż gdy się biegnie. W biegu można dużo rzeczy przeoczyć. Chociażby ogon, który odrzuca na paręnaście metrów w tył. Jeśli mam już walczyć z bestią to chciałbym zrobić to na spokojnie. Bez pośpiechu. Swoim rytmem. Tak jak trzeba. Szybko kalkuluję co powinienem robić podczas walki. Na pewno unikać paszczy, a zwłaszcza różnych z niej wydzielin, takich jak ogień czy zamrażający promień. Zamrażający promień jest jeszcze gorszy, ale to nieważne. Ogon mogę jeszcze jakoś przeboleć. W razie czego liczę na jedno ze swoich obronnych zaklęć (Złota Ognista Postać), które nie wiedzieć czemu nie zadziałało poprzednim razem. Jeśli tylko nie dam się zamrozić, spalić czy pożreć, to powinno być dobrze. W jednym momencie zdaję sobie jednak sprawę z tego co próbuję zrobić. Próbuję przejść sobie tak po prostu w pobliżu śmiertelnego zagrożenia, udając, że ono nie istnieje; że nie jest groźne.
"Coś czym się nie przejmujesz nie ma na ciebie wpływu, co nie, Iwaru?" - mówię sam do siebie w myślach, jednocześnie wyśmiewając własną głupotę. Nie zamierzam się jednak zatrzymać. Robi mi się coraz bardziej smutno. Wiem, że najpewniej stracę życie; że ludzie będą rozpaczać po mojej śmierci. Ja udam się do lepszego świata; do lepszego życia, a oni tutaj zostaną zrozpaczeni po mojej stracie. Ja będę szczęśliwy. Oni smutni. To strasznie egoistyczne. Zaczynam płakać, zdając sobie sprawę z mego nieszczęsnego położenia.
"Rodzino. Towarzysze z Lamia Scale. Przyjaciele. Jeśli tego nie przeżyję, to chciałbym was przeprosić, że byłem tak słaby ... nie zasługiwałem na należenie do najsilniejszej Gildii kontynentu - Lamia Scale!"
Nie płaczę dlatego, że boję się śmierci czy porażki. Płaczę dlatego, że nie chcę zawieść ludzi, którzy mi ufają i pokładają we mnie swe nadzieje. Ból, że to się stanie rozdziera moje serce; rozbija na milion kawałków. A ja sobie po prostu idę. Po prostu idę. Tak po prostu ... idę.

Podsumowując:

Opcja I: Idę sobie spacerkiem, ignorując bestię, dopóki ta też mnie ignoruje.

Opcja II: Jeśli bestia zacznie mnie atakować, staję do walki.

MM: 6150 (- x jeśli trzeba)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Konkurencja III - Golden Egg - Iwaru   21.12.15 22:39

Ideę, że potwór atakuje tylko miejsca gdzie użyta zostaje magia albo szybko poruszających się wrogów chłopak mógł odrzucić z miejsca. Jeszcze nie zdążył się całkiem dobrze pozbierać po upadku, a wielka gadzina już maszerowała w jego stronę. Na szczęście poprzetykane skałami podłoże oraz wysoka (jak dla wiwerny) temperatura znacznie ograniczały jej mobilność i mag dał radę się zebrać przed wylądowaniem w jej paszczy.
Spokojny marsz jaki podjął w stronę celu był całkiem skuteczny. Tyle tylko, że nie przez długi okres czasu. Bestia znacznie bardziej się śpieszyła od niego i pomimo problemów ze zgrabnym poruszaniem zbliżała się z każdą chwilą, aż znalazła się w odległości kłapnięcia paszczą od niego. Szybkim ruchem szyi wysunęła swą wyposażoną w kły szczękę by rozerwać maga na kawałki. Niestety dla niej mag nagle zatracił swą "mięsną" postać i stał się ucieleśnieniem swego wewnętrznego ognistego płomienia. Nie tylko wyszedł dzięki temu bez szwanku ze spotkaniem z kłami gada, ale też to on podpalił wiwernę. Nie odczuwała ona jednak żadnych obrażeń od ognia i po krótkiej i bezowocnej próbie ugaszenia swych szczęk ruszyła znowu w pogoń za magiem, który przez swój powolny chód nie zdołał się za bardzo oddalić.
Jednak mimo wszystko był najbliżej gniazda od momentu rozpoczęcia konkurencji. Nawet takim spacerkiem zdołał pokonać około 1/4 trasy. I nawet zadał cios strażnikowi lecz ten był tuż tuż za nim i nie wyglądało na to, że zamierza odpuścić i pozwolić chłopakowi spokojnie zdobyć jajo.

Masz 4650MM

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Konkurencja III - Golden Egg - Iwaru   22.12.15 0:47

Uf. Chyba udało mi się wykiwać wiwernę. Uniknąłem jej ataku. Do tego udało mi się ją podpalić. To znaczy, że jest palna i to daje mi możliwość podjęcia z nią walki. Zastanawiam się jednak czy ta walka mi się opłaca. W sumie boję się tylko jednego. Zamrożenia. Wiwerna widać nie jest w stanie mnie zjeść, dzięki memu zaklęciu, które mnie całkiem dobrze chroni. Jednak czuję znaczną utratę sił. Czy podjęcie walki będzie dobrym pomysłem? Zamrożenie jest o tyle groźne, że przesądza o wyniku tej walki. Zamrożenie równa się mojej automatycznej porażce. Mógłbym się biegiem udać do gniazda i wskoczyć do niego. Jednak wyjście będzie dużo trudniejsze niż wejście. Po pierwsze, nie wiem jakie to gniazdo jest głębokie. Po drugie, ciężko mi ocenić jaką będę miał szansę na unik będąc w gnieździe. Prawdopodobnie mniejszą niż teraz, a teraz jest wystarczająco trudno. Nawet jeśli uda mi się wynieść jajo z gniazda to jeszcze czeka mnie droga powrotna. Za dużo rzeczy do zrobienia, w których obecność wiwerny na pewno nie pomaga. Muszę więc pokonać tą bestię, a następnie trochę odpocząć, regenerując moc magiczną. Nie chcę bowiem stracić przytomności, wynosząc jajko z gniazda. Wiem, że pewnie nie zdobędę pierwszego miejsca przez tą zwłokę, jednak jeśli nie podejmę tego ryzyka, to prawdopodobnie nie zaliczę tej konkurencji. Chciałbym zdobyć minimum dwa punkty dla mojej drużyny, jeśli nie więcej. Oczywiście marzy mi się pierwsze miejsce, jednak to raczej nierealne. Musiałbym uwinąć się bardzo szybko z wiwerną. Następnie odzyskać siły, marnując sporo czasu. Potem dać z siebie wszystko, wskoczyć do gniazda. Wyciągnąć z niego jajko i wyskoczyć. Nie boję się, że się połamię, dlatego, że wszystko sobie najpierw dokładnie przemyślę, ale to już po pokonaniu wiwerny. A także dlatego, że moje zaklęcie obronne powinno mnie ochronić przed ewentualnymi złamaniami lub stratą życia. A może uda mi się znaleźć wejście? Kto wie? Szansa na to jest praktycznie zerowa, skoro moje wcześniejsze przypuszczenia także się nie sprawdziły. Nie boję się już śmierci, bo mam realną szansę na zwycięstwo w tej walce. Nie mówię bynajmniej o zwycięstwie w konkurencji, bo z tym może być większy problem. Mówię o pokonaniu wiwerny. Teraz tylko to się dla mnie liczy. To walka o mój honor! To walka o honor Lamia Scale! Najpotężniejszej Gildii na kontynencie! Nie pozwolę, by jakiś stwór szargał nasze dobre imię! Tylko on i ja! Odwracam się więc w jego stronę. Znaczy w stronę wiwerny.
- Ale się napaliłem! - wrzeszczę, nie zdając sobie sprawy, że używam podobnego okrzyku bojowego co jeden z Najsłynniejszych Magów w historii Fiore, Natsu Dragneel. Nie zamierzam tracić czasu. Wycofuję się, idąc w tył. Ostrożnie i bez pośpiechu. Jakby co, to będę miał krótszą drogę do mego celu, więc zaoszczędzę trochę czasu, co może dać mi więcej punktów. Drugi powód takiego dziwnego zachowania jest bardzo prosty. Łatwiej będzie mi dostrzec przeróżne ataki, które bestia będzie wykonywać. Oczywiście pamiętam jak daleko udało mi się zajść spacerkiem, więc zdaję sobie sprawę z tego, że ten stwór jest dość powolny. Lodowa Wiwerna. To nie jest jej naturalne środowisko. Mam przewagę i to dość znaczną! Jestem szybszy, zwrotniejszy, a moja magia jest naprawdę niszczycielska. Wycofując się do tyłu, wykonuję dwie rzeczy. Po pierwsze, patrzę na to co robi wiwerna. Jestem gotowy na unik, nawet taki, który oddali mnie od gniazda - gniazdo teraz ma niższy priorytet. W przypadku rozległych i potężnych ataków obszarowych, jak np. lodowe zionięcie czy coś podobnego o średnicy 7 czy nawet 10 metrów, chronię się za pomocą zaklęcia Złoty Ognisty Krąg starając się rozproszyć ten atak, wypalić go jeśli nie jest silny. Cokolwiek co pozwoli mi nim nie oberwać. W międzyczasie, wykonuję swój atak. Wypuszczam w wiwernę dwie Złote Kule Ognia, które powinny trafić cel bez większych problemów - jest on duży, powolny, a także znajduje się dość blisko, być może nawet za blisko. Ciągle mam aktywną Złotą Ognistą Postać jako zaklęcie defensywne, więc w razie jakby co, prosiłbym o odliczenie MM za działanie tego zaklęcia. Po wykonaniu ataków i zrobieniu ewentualnych uników, robię 2 szybkie odskoki do tyłu, zwiększając dystans (bez względu na to gdzie znajduje się gniazdo). Cały czas staram się być w ruchu.

Podsumowując:

Opcja I: Normalne uniki - przed paszczą, przed ogonem, przed szarżą, przed jakimś niewielkich rozmiarów zionięciem, itd. itp.

MM: 4650 - 600 - 600 - x = 3450 - x

Opcja II: Złoty Ognisty Krąg - jeśli wiwerna przeprowadzi atak, którego nie będę w stanie uniknąć zwyczajnym unikiem.

MM: 4650 - 600 - 600 - 1000 - x = 2450 - x

Dodatkowo, Gniazdo nie jest co prawda moim priorytetem, ale robiąc uniki czy przemieszczając się, cały czas, w miarę możliwości (tj. nie za wszelką cenę; nie na siłę; jak się da, bez narażania się) zmierzam w jego stronę.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Konkurencja III - Golden Egg - Iwaru   26.12.15 21:31

Po ostatnim ataku wiwerny chłopak postanowił stanąć z nią twarzą w twarz. Obrócił się do niej i uważnie obserwował każdy ruch potwora lecz nie ustawał też w dążeniu do gniazda. W końcu to ono było celem tej zabawy.
Stojąc frontem do białej bestii młodzieniec przygotował postanowił przejść teraz do ofensywy. Tworząc w obu rękach ogniste pociski rzuca nimi w kierunku potwora. Obie kule trafiły idealnie w tors, bo wiwerna, której paszcza już była pokryta złotym ogniem wcale nie wykonywała uników. Widocznie świadoma, że ogień nie zadaje bólu postanowiła się nim zupełnie nie przejmować.
Atak ten jednak musiał ją dodatkowo podrażnić, bo zaprzestała też powolnego marszu za magiem. Wzbiła się w powietrze na swych potężnych skrzydłach i wyrwała w jego kierunku. Pierwsze trzy ataki zdołał chłopak ominąć co było nie lada sztuką biorąc pod uwagę przestrzeń na jakiej przyszło mu walczyć, prędkość wiwerny i fakt, że maszerował on tyłem. Dopiero 4 atak stwora, który znienacka zaatakował młodego maga swoim skrzydłem powinien go trafić. Powinien, bo chłopak ponownie w momencie przyjęcia ataku zamienił się z postaci materialnej w ognistą przez co nie otrzymał żadnych obrażeń, a sam podpalił wroga w kolejnym miejscu.
Podczas wykonywania tych wszystkich uników chłopak zamienił się tak jakby z monstrum miejscami. Teraz to on stał przodem do gniazda ale na drodze stała mu jeszcze wiwerna uważnie mu się przyglądająca i szczerząca swe potężne kły.

Masz 3150MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Konkurencja III - Golden Egg - Iwaru   27.12.15 0:14

"To trwa stanowczo za długo ... ile ten stwór ma energii?" - myślę sobie, zastanawiając się co powinienem zrobić. Wychodzi na to, że zdobyłem przewagę dzięki idealnym trafieniom. Stwór powinien słabnąć z sekundy na sekundę, będąc "trawionym" przez mój niezwykły Płomień. Zatem powinienem móc unikać coraz większej ilości ataków. Przynajmniej w teorii. Tak. Powinienem z sekundy na sekundę zdobywać i pogłębiać przewagę jaką mam w szybkości. Przewagę, która jeszcze parę sekund temu była niezwykle widoczna. Zrobiłem parę ładnych uników, będąc trafionym tylko raz. Niestety, głupi ja tego nie wykorzystałem tak jak trzeba było to wykorzystać. Owszem nie jest źle. Moja sytuacja, nie licząc ogromnej straty energii, która zaczyna mnie już męczyć do tego stopnia, że zaczynam lekko dyszeć, jest całkiem niezła. Teraz tylko dokończyć dzieła w odpowiedni sposób. Wyciągam rękę w przód i przez chwilę spowija ją Złoty Płomień, który po chwili opada, ukazując (Złoty Ognisty Pogromca Olbrzymów - jakże adekwatna nazwa zaklęcia do "misji", którą ma wypełnić) na pozór zwyczajną Daikatanę (długość rękojeści: około 20 cm, ostrza - 1,2 metra). Podbiegam do stwora i zadaję tyle ciosów tym mieczem ile zdołam, jednocześnie unikając ataków potwora (nie jetem w stanie opisać jak unikam, bo nie wiem jak potwór będzie atakował, ale zdaję się na swoją Akrobatykę i Szybkość). Tym razem nie zbliżam się już do Gniazda. Przynajmniej nie celowo. Teraz mam zamiar zmęczyć wroga tak mocno jak się tylko da. Uderzenia przechodzą przez cel bez żadnego problemu i nie zadają mu żadnych ran i uszkodzeń fizycznych, jednakowoż pierwsze udane (zakładam, że może mi się nie udać trafić) trafienie zmaga Płomień, który trawi energię stwora, a każde następne jednorazowo wypala trochę tej energii (jeśli uda mi się w ogóle trafić, to proszę MG o określenie ile razy). Oczywiście ciągle myślę dlaczego jeszcze nie oberwałem jakimś zamrażającym oddechem czy innym bardzo niebezpiecznym zaklęciem. Nie wierzę, by to coś w ogóle nie znało się na magii.
"Czyżbym dostał najsłabszą z możliwych bestii?" - ta paskudna myśl pojawia się nagle w mojej głowie. Szybko ją wyrzucam, udając, że jest to pewnie niemożliwe. Tak jakbym nie chciał się przyznać sam przed sobą, że jestem tak słaby, że walka z najsłabszą bestią zajmuje mi tak dużo czasu. Mam nadzieję, że jednak nie jest najsłabsza, chociaż niewątpliwym jest, że mogłaby się pospieszyć i stracić już przytomność, bo za długo mi schodzi na tej jakże nieprzyjemnej zabawie w chlastanie wielkiego cielska mieczem. Oczywiście staram się trzymać z tyłu, bowiem nie spodziewam się, żeby ten stwór odbytem mógł puszczać śmiercionośne lodowe gazy "od dupy strony" tj. odbytem. Jeśli jednak tak się stanie, to próbuję natychmiastowo opuścić swój miecz i klasnąć w dłonie, wyzwalając falę złotego ognia (Złoty Ognisty Krąg), w wyniku czego miecz zostanie unicestwiony, ale ja będę bezpieczny. Ciągle mam aktywną Złotą Ognistą Postać na wypadek, gdyby jakieś niefortunna kończyna przeciwnika jednak trafiła. Atakuję go bez wytchnienia dopóki jest w moim zasięgu.

MM: 3150 - 500 (- 1000) - x = 2650 (1650) -x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Konkurencja III - Golden Egg - Iwaru   28.12.15 18:30

Młody mag stworzył przy pomocy swojej magii ogromny miecz. Miecz, który był prawie tak wielki jak Iwaru. Gdyby nie fakt, że był on stworzony z czystych płomieni chłopak pewnie nie byłby w stanie go unieść, a co dopiero nim władać.
Nim jednak zdołał zadać przynajmniej jeden cios swój ruch wykonała wiwerna. Mając już widocznie dość sztuczek z płomieniami postanowiła się ich pozbyć. Dwoma potężnymi machnięciami skrzydeł wzbiła się około 1,5m nad ziemię i zaczęła potężnie nimi machać. Pęd powietrza jaki w ten sposób wywołała wyrzucał w górę drobne kamyczki, którymi wyłożone było podłoże, a te z kolei uderzały może i nie krzywdząco ale irytująco w maga, który zresztą z powodu tego wiatru miał problemy z utrzymaniem się na nogach. Lecz pomimo wysiłków włożonych w ten wicher przez gada zarówno miecz jak i on sam płonął całkiem dobrze.
Poirytowana zaprzestała tej próby i wykorzystując fakt, że Iwaru z trudem stał dostałą się jak najbliżej niego i zaatakowała swym olbrzymim łbem. Tutaj niestety miała miejsce powtórka z rozrywki i chłopak uniknął tego ciosu samemu podpalając wroga.
Skoro już potwór ponownie był na ziemi, a mag przestał być żywą pochodnią postanowił teraz przejąć inicjatywę. Wymachując mieczem trzymał bestię na dystans. Ponieważ jednak nie był najlepszym szermierzem i co chwilę musiał się cofać, przed potężnymi szczękami, które jako jedyne były o w stanie złapać pomimo jego prawie 2m zasięgu miał spore problemy z celnym trafieniem.
Lecz to, że miał problem wcale nie znaczyło, że wcale nie trafił. O nie. Udało mu się zadać pięć niezbyt głębokich cięć. Ale tutaj nie o głębokość ran chodziło. I byłoby całkiem pięknie gdyby sam także nie dostał delikatnego kuksańca w tors gdy nagle podczas cofania się uderzył o skałę za plecami. Znaczy dostał kuksańca nie jest do końca dokładne, bo również w tym momencie zamienił się w ludzką pochodnię i nie otrzymał obrażeń.
Z każdą sekundą, z każdym wymienionym ciosem zarówno człowiek jak i bestia wyglądały na coraz bardziej zmęczone. Coraz trudniej oddychały. Coraz wolniej się poruszały. Ta walka ewidentnie zbliżała się ku końcowi. Tylko kto z niej wyjdzie zwycięsko?


Masz 1800MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Konkurencja III - Golden Egg - Iwaru   29.12.15 1:26

"Jeśli nie zrobię jakiegoś głupstwa ... to wygram!" - myślę sobie. Ta myśl podnosi mnie na duchu. Nie myślę już o własnej śmierci. Teraz przyświeca mi jeden cel. Pokonać potwora. Nie mam już za dużo sił, zatem używanie innej magii niż defensywnej nie wchodzi w grę. Muszę kontynuować mój chory taniec z bestią i ciąć ją mieczem raz po raz, gdy tylko nadarzy się okazja. Muszę unikać Ataków. Muszę! Teraz każda drobinka energii jest na wagę złota. Wykonuję uniki, przeskoki, odejścia, a czego nie mogę uniknąć w konwencjonalny sposób próbuję odepchnąć falą złotego płomienia (Złoty Ognisty Krąg). Zdaję sobie sprawę, że użycie tego ostatecznego defensywnego zaklęcia wyczerpie zapasy mojej praktycznie do minimum. Nie będę wtedy żadnym przeciwnikiem dla wiwerny. Niemniej jednak lepiej to zrobić i liczyć na ostatnią szansę. Na uśmiech od losu i na to, że to wystarczy. Zwlekam więc do ostatniego momentu. Do czasu, kiedy nie będę miał już innej możliwości. Taki moment musi w końcu nastąpić.
"Czyżbym rzeczywiście walczył z najsłabszą bestią?"
Nie może nie nadejść. Zapewne na samym końcu czeka mnie niemiła niespodzianka. Idzie diabelnie trudno, jednakowoż łatwiej niż się spodziewałem. Na początku myślałem, że nie mam najmniejszych szans, a mimo wszystko dotrzymuję pola takiemu przeciwnikowi. Jednak coś za łatwo to idzie. Za łatwo i za długo. Ciekawe ile czasu już minęło od początkowego gwizdka? Czyżbym był już ostatni? Nie chcę o tym teraz jednak myśleć! Takie myśli rozpraszają. Rozproszenie prowadzi do całkowitej porażki. Jeśli nie przyniosę jajka dostanę 0 punktów, a tak to chociażby jeden się trafi i dla tego jednego punktu warto stoczyć ten diabelski bój! Dla Lamia Scale! Nawet wiedza o tym, że nie potrafię władać mieczem i nieczęsto trafiam w cel; nawet ta wiedza nie jest w stanie mnie powstrzymać. Walka mieczem nie może być aż tak trudna. To jak siekanie szczypiorku, by posypać sobie nim kanapkę. Podczas wykonywania dzikich ataków, trzymam miecz oburącz, by łatwiej mi było trafić. Stabilizacja. Ciągle mam aktywną Złotą Ognistą Postać, więc nie powinienem jeszcze umrzeć, chociaż kto wie? Próbuję też zachować maksimum skupienia. Nie chcę niczym niespodziewanym i niszczycielskim oberwać. Unikając ataków bestii, siekam ją mieczem, jednakże w przeciwieństwie do tego co robiłem parędziesiąt sekund temu, tym razem jestem bardziej ostrożniejszy. Staram się wyprowadzić mniejszą ilość celnych ataków w zamian za większą ilość unikniętych ataków mego przeciwnika. Im wolniej będę uderzał mieczem, tym szybciej i sprawniej będę unikał ataków. Wolniejsze tempo atakowania co prawda nie jest zbyt opłacalne, jednak mam zamiar zrekompensować to sobie z nawiązką poprzez dłuższe trzymanie bestii w szachu i cięcie jej.

Podsumowując:
- Robię to co dotychczas (tj. w poprzednim poście) tylko, że poświęcam szybkość ataku na rzecz większej szansy na unik.
- W przypadku standardowych ataków: głową, ogonem, skrzydłem, bokiem, ciałem, kamieniem - po prostu staram się uniknąć, tak po prostu.
- W przypadku ataku zaklęciem - staram się uniknąć w konwencjonalny sposób, jednak jeśli zaklęcie jest jakieś super obszarowe, to wtedy używam fali ognia.
- Cały czas staram się atakować.

MM: 1800 (- 1000) - x = 1800 (800) - x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Konkurencja III - Golden Egg - Iwaru   01.01.16 21:04

Chociaż zarówno mag jak i potwór powoli opadali z sił to żadne z nich nie zamierzało złożyć broni i się wycofać. Nawet jeżeli ich ciosy były coraz wolniejsze i nie stanowiły dla rywala żadnego zagrożenia, to i tak wciąż nawzajem starali się siebie wykończyć. Nikt nie chciał ustąpić pola nawet o krok.
Pomimo równych starań to jednak młody mag częściej punktował. Widać było, że z każdą sekundą wiwerna słabnie coraz bardziej, a on skutecznie to wykorzystywał ostrożnie unikając wszelkich ciosów i z mniejszą częstotliwością acz skuteczniej ciąć swym wielkim mieczem. Każda chwila przybliżała go do ostatecznego zwycięstwa nad potworem. Ten jednak nie zamierzał uciec z podkulonym ogonem i chociaż był już świadom swej porażki to wciąż próbował złapać Iwaru czy to w swe krótkie rączki czy pożreć jednym kłapnięciem szczęk.
I wreszcie się to jej udało. Zaatakowała dokładnie w tym samym momencie, w którym młodzian po kolejnym uniku wyprowadzał kontrę. Pomimo, że wielki miecz przebił błonę na jej lewym skrzydle wywołując kolejny złoty pożar, to pochwyciła maga szczękami. I pewnie niewiele by z niego zostało gdyby kolejny raz nie zdążył użyć swego zaklęcia i zamienić swe ciało w ogień. Potwór jeszcze przez ułamek sekundy patrzył na to zdziwiony, a potem nagle wszystkie płomienie na jego ciele zgasły, a on sam padł na ziemię jak długi. Gdyby nie słabe acz miarowe poruszanie się grzbietu przy oddychaniu można by sądzić, że jest martwy. W każdym bądź razie nie był zdolny do dalszej walki. To mag Lamia Scale był zwycięzcą. I chociaż był wykończony i samemu słaniał się na nogach to nie było już szans by nie wykonał zadania. Zdobycie przez niego złotego jaja było już pewnością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Konkurencja III - Golden Egg - Iwaru   02.01.16 17:24

Jestem bardzo miło zaskoczony, że udało mi się w takim stylu pokonać przeciwnika. Spodziewam się usłyszeć oklaski widowni, która prawdopodobnie doświadczyła genialnego spektaklu. Jednak to nastąpi pewnie po tym jak doniosę jajko do punktu docelowego. Trochę żałuję, że walki zostały odwołane, bowiem słyszałem, że moja niedoszła przeciwniczka jest naprawdę potężna i ta walka mogłaby na długo zapaść ludziom w pamięć. Jednak teraz zmuszony jestem dokończyć zadanie. Wiwerna wkrótce zapewne się obudzi i kto wie co wtedy zrobi? Ważne, że żyje. Nie byłoby potrzeby zabijać niewinnego stworzenia dla jakiegoś sportu. Podchodzę do niej i głaszczę ją delikatnie po grzbiecie.
- Odpoczywaj, mój przeciwniku - mówię cicho, jednak mam świadomość, że lakrymy nagłaśniające idealnie przekazują to co mówię i publiczność to wszystko słyszy - Dzielnie walczyłeś.
Oddaję ostatnie honory pokonanemu wrogowi i udaję się w stronę gniazda, by dokończyć zadanie. Idę stosunkowo bardzo wolno, bo jestem bardzo zmęczony. Jednak mam nadzieję, że ten wolny marsz pozwoli mi odzyskać trochę sił (Na zasadzie odzyskiwania 500 MM co post poza walką). Podchodzę do gniazda i także oszczędzając siły, odchodzę je dookoła, szukając jakiegoś tajnego wejścia do gniazda - powiedzmy od tyłu. Cały czas staram się odzyskać trochę energii, bowiem będzie mi bardzo potrzebna. Jeśli znajdę wejście, to używam go, by dostać się do środka. Jeśli natomiast nie znajdę wejścia, to próbuję użyć swych zdolności akrobatycznych, by jakoś doskoczyć 3 metry w górę, ewentualnie wdrapać się na górę. Jeśli mi się nie udaje, to po prostu powtarzam czynność, jednak robię coraz większe przerwy przed kolejnymi powtórzeniami. Spodziewam się bowiem, że moja nieudolność wynika z tego, że po prostu jestem zmęczony.
"Cholera! Ile to jeszcze potrwa?" - myślę sobie wtedy, ciągle próbując. Gdy już udaje mi się wdrapać na ścianę gniazda. Zatrzymuję się na jednym ze skalnych bloków z których to gniazdo jest zbudowane. Spoglądam w dół i oceniam wysokość, tj. głębokość gniazda. Być może to gniazdo mimo posiadania 3 metrowych ścian jest głębokie powiedzmy na 10 metrów - zatem sięga podziemi. Może być też tak, że to gniazdo jest bardzo płytkie, bowiem jego "podłoga" znajduje się np. 2,5 metra nad ziemią, zatem dzieli mnie od niej jakieś 50 centymetrów. Jeśli podłoga jest bardzo nisko (nawet 3 metry), to staram się zejść (jeśli się nie da, to ryzykuję skok), jednak najpierw odpoczywam, by odzyskać siły (MM) i ewentualnie liczyć na ochronę Złotej Ognistej Postaci (aktywuję zaklęcie). Nie powinienem umrzeć spadając z takiej wysokości, zwłaszcza, że chroni mnie to zaklęcie. Gdy już jestem w gnieździe, mówię cicho:
- Ale z Ciebie piękne jajko - wpatruję się w złotą powierzchnię. Taką samą jak mój Płomień. Następnie wyciągam coś z kieszeni. Niby zwykłą skarpetkę. Jednak to tak naprawdę Magiczna Bezdenna Skarpeta - magiczny przedmiot, który może pomieścić dość spory ładunek średnich rozmiarów. Staram się upchać jajko w Skarpecie, korzystając z jej magicznych właściwości. Jeśli mi się to udaje, to chowam skarpetę do kieszeni, tak by nie przeszkadzała (brak ujemnych modyfikatorów związanych z poruszaniem się z ciężkim jajkiem) i staram się wydostać na górę. Próbuję się wdrapać, ewentualnie wyskoczyć korzystając z umiejętności akrobatycznych, a jeśli jest nisko, to zwyczajnie wychodzę i schodzę po 3 metrowej zewnętrznej ścianie, tak jak wszedłem. Jeśli natomiast jajko nie mieści się w skarpecie, to jest mi trudniej, jednak wkładam je pod pachę i staram się wyjść w jeden z w/w sposobów. Jednocześnie próbuję nie upuścić jajka (zdolności akrobatyczne). Po wyjściu z gniazda, jeśli czuję się na siłach, to biegnę (pierwszorzędna Szybkość) w stronę punktu docelowego. Jeśli przypadkowo zaliczam glebę (oby nic nie stało się jajku), to wstaję, próbuję nabrać sił idąc, a następnie ponawiam bieg. Gdy już jestem na mecie, to wyciągam jajko ze skarpety (jeśli udało mi się je tak upchać), kładę na ziemi i powracam na arenę i wykonuję symbol victorii. Następnie kłaniam się widowni i mojemu szanownemu przeciwnikowi - Lodowej Wiwernie i odchodzę z podniesioną głową, wśród owacji tłumów (jeśli są). Następnie udaję się do Szatni Lamia Scale i czekam na mistrza i ludzi z Gildii, a także biorąc pod uwagę Ero i Revy - także spoza, którzy być może mi pogratulują dobrze wykonanej konkurencji. O wynikach dowiaduję się później.

MM: ? (- x)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Konkurencja III - Golden Egg - Iwaru   05.02.16 19:09

Wyczerpany od użycia magii i przedłużającą się walką młody mag wreszcie zdobył jajo. I zrobił coś czego nikt się nie spodziewał. Włożył je do skarpetki. Cała widownia oniemiała gdy to zobaczyła.
On jednak zupełnie nie zwrócił na to uwagi i spokojnie wrócił do tunelu, z którego wyszedł na początku kończąc tym samym zmagania w dniu dzisiejszym.


Tabela końcowa, która wyświetliła się po zakończeniu konkurencji przez ostatniego zawodnika.
1. Don - Blue Pegasus - 6 punktów
2. Kolt - Sabertooth - 5 punktów
3. Takeru - Neutralni - 4 punkty
4. Haruka - Fairy Tail - 3 punkty
5. Iwaru - Lamia Scale - 2 punkty
6. Eleanora - Raven Tail - 1 punkt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Konkurencja III - Golden Egg - Iwaru   

Powrót do góry Go down
 
Konkurencja III - Golden Egg - Iwaru
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Golden Ticket || Ajra

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Eventy :: Archiwum Eventów :: Wielkie Igrzyska Magiczne :: Konkurencje-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie