IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Brama

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Brama   09.11.14 14:57

Cała siedziba Sabertooth otoczona jest grubym, wysokim murem. I żeby przez ten mur przejść trzeba skorzystać z bramy. Tej o to bramy. Od wnętrza siedziby oddziela nas żelazna krata, która jest opuszczana przez ludzi pełniących wartę na strażnicy. Krata sama w sobie w dzień jest otwarta, a w nocy zamknięta. Nad bramą znajduje się już wcześniej wspomniana strażnica. Jeśli chcesz wejść w nocy musisz dać się im, strażnikom, usłyszeć. A potem wybłagać na nich otworzenie bramy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com
Gość





PisanieTemat: Re: Brama   25.01.15 15:26

Sędziwy już mężczyzna przebył długą drogę do tego miejsca. Z odległych zakątków Fiore, zapomniany i nie niepokojony przez nikogo, mógł wreszcie wydostać się ze swej samotni. Jedynie strzępki informacji dotarły do jego uszu, a wieści z gazet nie zawierały wielu szczegółów. Było jednak jasnym, że to miejsce było powodem tragedii sprzed 10 laty. Na pomarszczonej twarzy starca pojawił się ledwo widoczny grymas, jednak szybko został on ukryty przez kapelusz nachodzący na oczy. Westchnąwszy, rozejrzał się wzdłuż wysokich murów okalających twierdzę, po czym wykonał pierwsze kroki prowadzące do jej wnętrza.
- Mają rozmach. - Burknął do siebie, nie mogąc powstrzymać leciutkiego chichotu, jaki wydostał się z jego gardła. - Ciekawe czy rekompensują sobie przez to inne rozmiary, hihi. - Zakrył ręką usta, by echo jego śmiechu nie rozniosło się po całej okolicy. Chrząknął, co by się nieco uspokoić i przywołał poważniejszy wyraz twarzy. Słyszał, że gildia jest siedzibą nie do końca przyjemnych typów, dlatego lepiej było nie prowokować bójki.
Tylko co dalej? 20 lat to szmat czasu i nie miał pojęcia, jak ma się w tej chwili zachować. Czy obyczaje się nie zmieniły? Jedyne co mu pozostało, to rozejrzeć się i wyszukać jakąś dobrą duszę, która zdoła go pokierować dalej.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Brama   26.01.15 16:34

Niestety, w pobliżu nie było nikogo. Brama zaś była otwarta na oścież, krata podniesiona. Można było chyba swobodnie wchodzić. Po dziedzińcu za bramą kręciło się kilka osób, wszyscy zajęci swoimi sprawami. Czasami ktoś przeszedł przez bramę wchodząc na teren gildii, czasami ktoś z siedziby wychodził. Wszyscy byli zajęci swoimi sprawami i nikt nie zwracał uwagi na staruszka szukającego pomocy czy co tam musiał znaleźć. Chyba jeśli się nie zapyta kogoś, to będzie mógł tak stać do wieczora.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Brama   26.01.15 17:18

Przymrużył oczęta, zgorszony całą sytuacją.
- Świat zszedł na psy. - Burknął do siebie, nie przyzwyczajony do tak skandalicznego zachowania. W głębi ducha śmiał się z tego wszystkiego, ale w końcu konspiracja wymagała założenia maski, czyż nie? Abraham zademonstruje im swe zdolności aktorskie, a jakże! Wypiął pierś do przodu, zacisnął pośladki i ruszył przed siebie to pierwszej osoby, która nie wyglądała na taką, co by go od razu chciała zabić. Obawiał się, że w przeciwnym przypadku nie musiałby nawet udawać własnej śmierci.
- Witaj, młody człowieku. - Zaczął, starając się zyskać zainteresowanie przyszłego, jak liczył, rozmówcy. - Chciałbym się zapisać do waszej gildii. Mógłbyś mnie pokierować, gdzie powinienem się udać, by znaleźć tutejszego mistrza? - Staruszek wolał nawet nie myśleć o poszukiwaniach jego gabinetu. Nie mając nawet mglistego pojęcia, dokąd ma iść, z pewnością resztę swego krótkiego żywota spędziłby na przeczesywaniu ogromnej twierdzy.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Brama   28.01.15 0:00

Osobą którą wybrał Abraham jako przewodnika po siedzibie był chłopak wyglądający na około 16 lat. Nosił okulary i miał ciemne, niezbyt długie włosy. Kiedy tylko zauważył jak staruszek do niego podchodzi, tylko się uśmiechnął i poprawił okulary patrząc wesołym spojrzeniem na Abrahama:
- O, witam pana. - przywitał się po czym się ukłonił - Miło słyszeć, że ktoś jest zainteresowany przynależnością do naszej gildii. Jeśli chodzi o mistrzynię... Teraz powinna trenować kilku naszych ludzi na dziedzińcu, tuż za bramą. Trafi pan sam? - cóż, informacje których chłopak udzielił były konkretne i przydatne. Zza bramy rzeczywiście dobiegały odgłosy walki.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Brama   28.01.15 17:46

Dobra dusza odpowiedziała bez zbędnych ceregieli i problemów. Czyżby pogłoski o gildii miały okazać się nieprawdą? Chłopak zdawał się być sympatyczny, co Abraham skwitował szczerym uśmiechem i lekkim kiwnięciem głowy na znak uznania.
- Dziękuję ci, młody człowieku. Tak, powinienem sobie już poradzić. Miło, że na świecie są wciąż pomocni ludzie. Bywaj zdrów. - Z tymi słowami staruszek pożegnał się, jednak miał cały czas na uwadze chłopaka, nie zapominając, że wystawia teraz swoje plecy w jego kierunku. Plotki, czy nie, Abraham miał zamiar mieć się na baczności w tym miejscu, dopóki sam nie zdecyduje czy zła opinia o gildii to wymysł ludzki, czy tez poparte dowodami opinie.
Tak jak mu przekazano, Abraham licząc, że nikt nie zaatakuje go od tyłu, ruszył na dziedziniec w poszukiwaniu kobiety szkolącej nowy narybek. Miał jednak na pod orędziu przygotowaną przemianę, by natychmiastowo zareagować na wszelkie akty agresji.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Brama   30.01.15 15:19

Młodzieniec słysząc odpowiedź Abrahama tylko uśmiechnął się, po czym widząc że staruszek odchodzi odwrócił się i poszedł w swoją stronę, wychodził gdzieś poza teren gildii. Kiedy dziadzio wystawił się pozornie na atak od tyłu, ku jego zdziwieniu atak nie nadszedł. Nikt nie zaatakował go kiedy ten miał odsłonięte plecy.
Na dziedziniec dotarł równie bezproblemowo. A to co się na tym placu działo... W momencie w którym Abraham dotarł na miejsce treningu, walczyły ze sobą dwie osoby, a wokół nich zebrał się tłum gapiów, obserwujących poczynania magów.
Jednym walczącym był średniego wieku mężczyzna z tarczą w jednej ręce i toporem w drugiej. W aktualnym momencie próbował on się bronić przed atakami jego przeciwnika, którym była dziewczyna dzierżąca jednoręczny miecz. Zalewała ona go masą dźgnięć i pchnięć, zmuszając do ciągłego blokowania nadchodzących ataków tarczą i cofania się. W końcu, pod naporem ataków tarcza pękła, zaś mężczyzna upadł na ziemię. Po chwili końcówka miecza już znalazła się przy jego gardle, co oznaczało koniec walki.
W momencie zakończenia pojedynku, z grupy obserwatorów wyszła dziewczyna wyglądająca na około 16 lat. (wygląd podany pod postem) Rozdzieliła ona dwóch walczących, a potem ogłosiła żeby wszyscy zebrani na placu słyszeli:
- Zwycięzcą zostaje Ellie Silveren! - po tych słowach po tłumie przeszedł pomruk niezadowolenia, rozczarowania, frustracji i braku ekscytacji. Ludzie zaczęli się powoli rozchodzić a dziedziniec pustoszał coraz bardziej, aż w końcu oprócz dziewczynki która najwyraźniej była tu najwyższa rangą, sędziowała wszystkie walki treningowe, została tylko zwyciężczyni walki i kilka innych osób. Może to do tej małolaty Abraham powinien się zgłosić w sprawie dołączenia do gildii?


Dziewczynka
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Brama   31.01.15 17:31

Mężczyzna odetchnął z ulgą. Wyglądało na to, że nie będzie tu tak tragicznie. Nie chciał jednak ulegać pierwszemu wrażeniu, gdyż to zazwyczaj bywało mylące. Jak na przykład sytuacja na dziedzińcu. Sądząc po pomrukach i całej sytuacji, to nie walcząca kobieta była tutejszą mistrzynią, a młodo, by nie powiedzieć zbyt młodo, wyglądająca dziewczynka.
Abraham zawahał się w pierwszej chwili, trwało to jednak tylko ułamek sekundy. Odetchnął głęboko i gdy tylko tłum się przerzedził, podszedł do dójki kobietek, mierząc tę starszą lubieżnym wzrokiem. Delikatne wypieki na jego twarzy mogły go zdradzić, o czym myślał staruch, ale w końcu ich powód mógł być zupełnie inny, czyż nie? Bo kto by podejrzewał takiego niewinnego i posuniętego wiekiem starca o jakieś zbereźne sprawy? No właśnie.
Przechodząc jednak do części właściwej, mężczyzna zatrzymał się kilka kroków przed paniami i ukłonił się z szacunkiem.
- Witam czcigodne panie. Zwą mnie Abraham i powiedziano mi, że znajdę tu mistrzynię tutejszej gildii. Wybaczcie moją niewiedzę, ale przybywam z daleka i jeszcze nie miałem okazji rozeznać się w sytuacji. Powiedziano mi jednak, że to jedna z najsilniejszych gildii, jeśli nie najsilniejsza. - Słowotok został zatrzymany przez nagła potrzebę zaczerpnięcia powietrza, po której jednak nie padły kolejne słowa. Staruszek za to uważnie przyglądał się kobietom, zastanawiając się, jakąż to reakcje wywoła i czy w ogóle zechcą z nim rozmawiać.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Brama   02.02.15 19:57

Szermierka, wcześniej nazwana przez małolatę "Ellie Silveren" schowała swój miecz do pochwy przy pasie, po czym przerwała rozmowę z zarządzającym tu dzieciakiem, widząc idącego w ich stronę Abrahama. Zresztą, nie ona przerwała, tylko obydwie w jednym momencie zaprzestały toczenia dalszego dialogu.
Widząc wypieki na twarzy staruszka, w Ellie aż coś zabulgotało. Jej ręka już poleciała w kierunku miecza i miała go dobyć, jednak zatrzymała ją dłoń którą ktoś położył jej na ręce. Ta dłoń, należała do tej całej dziewczynki. Powiedziała ona stanowczym głosem:
- Ellie, nie. Jeszcze nie czas. Może ten czas w ogóle nie nadejdzie. Zobaczymy - po czym zwróciła się do Abrahama - Cóż, w takim razie dobrze trafiłeś. - tutaj ukłoniła się ona po czym sama się przedstawiła - Mistrzyni najsilniejszej gildii we Fiore, czyli Sabertooth - Kyoko Kushikawa. Czego potrzeba?
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Brama   04.02.15 19:46

Staruszek wybałuszył oczęta, gdy jego być albo nie być dzielił dystans nie większy niż 150 centymetrów. Tyle zapewne wystarczyło, by głowa Abrahama oderwała się od reszty ciała i pofrunęła na wieczyste wakacje. Szczęśliwie dla niego, nie rozmawiał tu sam na sam z porywczą szermierką. Szybko się opamiętał i starając zapanować nad drżącym głosem, odparł.
- Ekhm, no tak. W takim razie, chciałbym prosić o możliwość dołączenia. Z pewnością nie jednej osobie przyda się pomoc tak doświadczonego człowieka, jakim jestem ja sam. - Tu Abe zrobił chwilową pauzę, sprawdzając, czy kobieta z mieczem nie przymierza się raz jeszcze o skrócenie go o te kilkanaście centymetrów, po czym ciągnął dalej.
- Przybywam z daleka, więc jeśli zgrzeszyłem tu w jakimś stopniu swą niewiedzą, to serdecznie chciałbym za to przeprosić.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Brama   06.02.15 16:46

Kyoko zaśmiała się słysząc słowa Abrahama. Cóż, może rzeczywiście udało mu się rozbawić kobietę dziewczynkę. Chyba zaraz staruszek pozna na to odpowiedź? Nie był to jednak śmiech złośliwy, raczej było to miłe rozbawienie.
- Doświadczony człowiek, co? No cóż, nie wątpię że jesteś doświadczony w życiu, dziadziu, ale my tutaj zrzeszamy magów. Nie potrzebujemy tutaj kogoś kto ledwo może się poruszać. Potrzebujemy silnych wojowników, gotowych walczyć i zarabiać pieniądze. Jesteś pewien że ty... - tutaj zrobiła krótką pauzę, w trakcie której oglądnęła uważnie staruszka - ...poradzisz sobie z tym? Oczywiście, możesz okazać się wielkim magiem zdolny pokonać nawet mnie... W co wątpię oczywiście, ale nigdy nie wiadomo. Dlatego zamierzam dać ci szansę. Pokażesz co potrafisz, walcząc z członkami mojej gildii. Ej, Onar, chodź ty mi tutaj! - to ostatnie krzyknęła, a po chwili zjawił się ten cały Onar. Był to przerośnięty mężczyzna w średnim wieku, z drewnianą okrągłą tarczą w ręce i duży topór jednoręczny na plecach. Do tego wszystkiego na sobie miał zwyczajne ubranie z metalowymi pancerzami na niektórych częściach ciała, taka półzbroja
- Co się stało, Mistrzyni? - zapytał się Kyoko kiedy przyszedł
- Widzisz tego dziadzia? - tutaj wskazała na Abrahama - Chce dołączyć do naszej gildii. Ty zaś będziesz walczyć z nim, żeby sprawdzić jego siłę. - powiedziała, raczej nie zostawiając mu wyboru
- Z przyjemnością! - ryknął w odpowiedzi z uśmiechem na ustach, po czym dobył w prawą rękę topór. Póki co, czekał on jednak na ruch Abrahama, który bądź co bądź mógł się jeszcze wycofać, jeśli nie pasowała mu walka z taką kupą mięcha...
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Brama   07.02.15 10:07

Gdyby to był kto inny, z pewnością mógłby się obruszyć na słowa Kyoko. Był w końcu pełnoprawnym magiem, a nie jakąś popierdółką. Był znany i szanowany, a skończył jako obiekt litości. Abraham jednak tylko się szczerze roześmiał, gładząc się po lśniącej łepetynce.
- No tak, bardzo celna uwaga. Faktycznie wyglądam dość niepozornie, jestem jednak pewien, że nie będę ciężarem. - Tu zrobił drobną pauzę, nieco poważniejąc. - Nie śmiałbym nawet próbować wyzwać na pojedynek Mistrzyni tej gildii. Dożyłem sędziwego wieku nie dlatego, że mieszałem się w samobójcze misje, hehe. - Zerknął następnie na zbliżającego się mężczyznę i zlustrował go z dołu na górę.
- Widać, że lubisz jeść, młody człowieku. Jestem Abraham, miło mi cię poznać. - Przywitał się pokrótce, wzrok zatrzymując na ostrzu topora.
- Hm, wolałbym uniknąć walki, ale podejrzewam, że nie mam tu większego wyboru. - Niechętnie, bo niechętnie, ale Abe został postawiony pod ścianą. Nie chciał wyrządzić tu żadnych szkód, dlatego też jedyne co zrobił, to przybranie obronnej pozycji, wystawiając ręce przed siebie, po czym ugiął kolana.
- Jestem gotowy, chłopcze. - Rzekł całkiem poważnie. On również nie zamierzał wykonać pierwszego kroku, bo nie należał do osób inicjujących starcie.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Brama   08.02.15 17:30

Przeciwnik tylko się zaśmiał na słowa Abrahama i powiedział do tego:
- Żebyś się tylko nie przeliczył, dziadku! - po czym ruszył do ataku. Biegł on całkiem szybko jak na jego rozmiary. W odległości kilku kroków od staruszka, wystawił prawą stopę do przodu i samemu pozostając poza zasięgiem ciosów ręką wykonał zamach swoim toporem, który trzymał w prawej ręce. Jeśli pan "zapomniany przez świat" nic nie zrobi to topór wbije mu się w lewy bok.
Mistrzyni Gildii i Ellie stały kilka metrów od walczących i obserwowały uważnie pojedynek.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Brama   09.02.15 19:41

Abraham wlepił spojrzenie ciemnych oczu w atakującego mężczyznę. Był pod wrażeniem jego ruchów, co tylko zmusiło go do zachowania większej ostrożności. Musiał pamiętać, że wedle informacji, tu nie ma słabych magów i nie powinien nikogo lekceważyć. Czasu było niewiele, więc gdy Onar wykonał zamach, Abraham odpowiedział bez namysłu, wystawiając lewą dłoń naprzeciw lecącemu toporowi.
- Żywiołowa dusza: Ziemia! - I nie, z połączonych mocy nie powstał kapitan planeta. Efektem zaklęcia okazała się być wyłącznie lewa ręka staruszka, która zamieniła się na całej swej długości w skalną masę. Mężczyzna nie zaprzestał na tym i o dziwo, nie zamierzał czekać na nadchodzący cios niczym straceniec na wyrok. Tak jak swój przeciwnik, ruszył pośpiesznie naprzód. Skalna dłoń wyszła naprzeciw ostrzu, by najzwyczajniej w świecie spróbować je złapać lub w najgorszym przypadku odbić. Plan zakładał dalej, że piętą uderzy w, wystawioną do przodu, stopę wielkoluda a prawą pięścią uderzy od dołu w nadgarstek trzymający topór, by zmusić mężczyznę do wypuszczenia go.

3000-150=2850mm
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Brama   11.02.15 17:56

Blokada ataku ręką wyszła całkiem dobrze. No, prawie. Mimo iż Abraham przemienił swoją rękę na taką, która powinna być odporna na obrażenia, nie była ona taka. Poczuł on siłę ciosu toporem. Wprawdzie, nie była ona taka duża jak powinna być normalnie, ale i tak ból przeszkadzał. Sama ręka zatrzymała jednak topór. Po tym noga nadepnęła na stopę przeciwnika, a druga ręka uderzyła w nadgarstek. Przeciwnik aż się skrzywił od uderzenia, a topór wyleciał z dłoni i upadł na ziemię. Wróg zareagował w prawie tym samym momencie. Odskoczył on zasłaniając się tarczą. Widać, był zaprawiony w boju. Za to nie miał on teraz broni, przez co Abraham mógł swobodnie atakować.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Brama   13.02.15 15:57

Abraham poczuł bolesne ukłucie, gdy ostrze topora zderzyło się z jego dłonią. To z pewnością nie była zwykła broń, a to znaczyło, że miał do czynienia z zaklętym szermierzem - tak zwykł nazywać magów parających się tego rodzajem magii. Mimo to, udało mu się zachować na tyle koncentracji, że wyprowadził kontrę. Przeciwnik nie ucierpiał znaczącą, a jedynie został rozbrojony. Pozostawało pytanie, na jak długo. Staruszek nie miał zamiaru dać przeciwnikowi czasu na zastanowienie i ruszył do ataku, z okrzykiem bojowym.
- Oślepiające światło armagedonu! - Wrzasnął zupełnie niespodziewanie, jednak starał się być na tyle poważny i przekonujący, by jego przeciwnik chociaż zasłonił oczy tarczą. W duchu ledwo co wytrzymywał, by nie roześmiać się ze swego szatańskiego planu i tylko ostatkiem woli zdołał zachować marsową twarz. Bez względu na to, czy mężczyzna dał się nabrać, czy nie, Abraham wyskoczył tuż przed nim, by na chwilę przed zderzeniem, doprowadzić do końca przygotowywana przemianę całego ciała w żywiołaka ziemi. Zamierzał wywrócić swego przeciwnika, by następnie przygnieść go nie tyle co swoim cielskiem, co jedną ręką, gdyż nie chciał by biedak skonał pod ciężarem ziemnego giganta.

2850-300=2550


Ostatnio zmieniony przez Abraham dnia 15.02.15 16:30, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Brama   14.02.15 23:07

//Odejmij koszt przemiany

Plan Abrahama był wręcz... wyśmienity! Przeciwnik spodziewając się jakiejś potężnej, ognistej techniki ze strony staruszka zasłonił się tarczą, zgodnie z oczekiwaniami pana "Zapomnianego przez świat", co dało mu możliwość do zamiany w duszę i ataku. Jednak w momencie w którym jego ziemna pięść miała uderzyć w zasłaniającego się tarczą topornika, coś dziwnego się stało. Mianowicie, Abraham mógł poczuć na plecach lekkie ukłucie, nic nie znaczące, ból praktycznie zerowy. Następnie zaś umysł staruszka zalała fala dziwnych, negatywnych emocji. Przypomniały mu się wszystkie najsmutniejsze chwile z jego życia. Odczuwał on ból na całym ciele. To wszystko działo się tak nagle, wszystko wróciło w jednej chwili. Abraham całkowicie stracił swoją koncentrację. Fala uczuć była tak przytłaczająca, że zapomniał o wszystkim innym. Wpadł jakby w trans. Z którego zaś wyciągnęła go kolejna dawka bólu. Tym razem fizycznego, nie psychicznego. Ten czas w którym Abraham był zatracony w swoich emocjach, dał przeciwnikowi szansę na podniesienie toporu i uderzenia nim w lewe udo zmienionego staruszka. Po wykonaniu ocucającego ataku przeciwnik z toporem znowu odskoczył. Teraz dzierżył on już obydwie bronie. Do tego wszystkiego, Abrahama dobiegł jakiś śmiech, dobiegający zza jego pleców. Był to śmiech, świadczący o potwornym rozbawieniu kogoś. Trochę podchodził pod psychopatyczny. Niestety, Abraham nie wiedział do kogo należał.
Kyoko i Ellie stały cały czas obok i się temu przyglądały. Najwyraźniej żadna nie miała zamiaru interweniować.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Brama   18.02.15 20:46

Powinien się tego spodziewać. W końcu jego własna zagrywka była dość podstępna, jednak w jego mniemaniu wciąż trzymał się reguł. W tym przypadku, do walki włączyła się prawdopodobnie trzecia osoba, co z jednej strony nie podobało się Abrahamowi, jednak z drugiej pokazało, że miał szansę zakończyć w tamtej chwili pojedynek. I z pewnością nie umknęło to uwadze osób trzecich.
Niestety sytuacja miała się tak, że to Abraham oberwał i teraz walczył z pozostałościami po gwałcie przeprowadzonym na jego umyśle. Ból rozbrzmiewał echem w jego duszy, na szczęście w stopniu, w którym Abe był w stanie nad nim zapanować. Noga również dawała się we znaki, co zmuszało staruszka do zmiany taktyki. Jego dobry słuch pozwolił mu na usłyszenie figlarnego jegomościa, skrywającego się gdzieś z tyłu i to na nim postanowił skupić swoje zmysły, by lepiej go zlokalizować.
W następnej chwili uniósł wysoko łapy i zademonstrował swoją siłę, uderzając nimi w podłoże, by skruszyć wybrukowany dziedziniec. Cały czas miał na uwadze swojego przeciwnika. Nie zamierzał go atakować, a jedynie przygotować sobie pole do przeprowadzenia kolejnej akcji. Zaczerpnął energię zarówno z własnych pokładów magicznych jak i otaczającego go żywiołu, by postawić za swoimi plecami długą, zakrywającą go ściankę. Nie było to nic zmyślnego, a miało jedynie uchronić go przed kolejnym atakiem w plecy. Robił swoje i tylko w razie nagłego ataku swojego przeciwnika, zamierzał wypuścić mu naprzeciw własną piąchę, wkładając w cios tyle siły ile zdoła. Cel ataku nie był ważny, chodziło wyłącznie o to, by trafić.

2550-500=2050
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Brama   19.02.15 22:06

Uderzenie w ziemię, zniszczyło wybrukowany dziedziniec na kilka metrów dookoła Abe, tym samym odsłaniając ziemię pod kostkami i dając dziadziowi szansę na użycie swojego zaklęcia. Wytworzona ściana najwyraźniej dała magowi trochę bezpieczeństwa, ponieważ kolejny atak nie nadszedł, sam przeciwnik zaś przestał się śmiać. Ale kolejnego ciosu w plecy Abraham mimo wszystko nie odczuł, więc było względnie dobrze. Topornik najwidoczniej trochę się zniecierpliwił czekaniem na atak ze strony dziadka, dlatego sam ruszył do ofensywy. Wykonał to samo co wcześniej. Tarczą w lewej ręce zasłaniając tułów, zamachnął się toporem w prawej ręce, z zamiarem cięcia w lewą nogę Abrahama. Do tego wszystkiego był on cały czas pochylony.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Brama   22.02.15 13:08

Czasu wystarczyło na stworzenie prowizorycznej osłony, co uspokoiło naszego okularnika. Jednak nie pozostało mu ani chwili na odsapnięcie, gdyż przeciwnik ponownie postanowił zaatakować. Tym razem Abe nie zamierzał bronić się gołymi łapskami.Poznał już siłę napastnika, dlatego postanowił wykorzystać do walki to co miał pod ręką. A mianowicie rozkruszony bruk dziedzińca. Chwyciwszy w oba łapska po solidnym kawałku, wystawił ten trzymany w lewej dłoni ku nadciągającemu ostrzu topora. Wiedział, że nie zda się na zbyt wiele i nie powstrzyma ciosu, ale wyhamuje chociaż w niewielkim stopniu jego pęd i osłabi całość uderzenia. Jednocześnie drugi kawałek bruku pomknął tuż nad ziemią, celując poniżej tarczy w nogi Onara. Nawet jeśli nie trafi, powinno to zmusić go do wykonania uniku, czy chociażby uniesienia nogi co, jak liczył, odsłoni lukę w obronie mężczyzny. Wtedy to sięgnie ku niemu potężną łapą i uderzy lub w najgorszym przypadku, chwyci swego przeciwnika i obali na ziemię. Zasięg ramion powinien mu na to pozwolić. Jeśli nie, to chwyci wyłącznie za rękę trzymającą topór i unieruchomi ją w stalowym uścisku.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Brama   24.02.15 18:36

Kawałek bruku który Abraham dzierżył w ręce i którym zablokował atak toporem był całkiem solidny, dlatego też broń została całkowicie zablokowana co zapobiegło jakimkolwiek obrażeniom ręki. Swoją drogą, te poprzednie też nie były jakieś specjalnie duże, żeby przeszkadzać w jakikolwiek sposób w walce czy coś. W tym samym czasie drugi kawałek bruku uderzył w Onara blokującego się tarczą. To niezbyt mu pomogło. Odrzuciło go na kilka metrów w bok. Topornik leżał aktualnie kilka metrów od Abe, i próbował odzyskać świadomość. Niby walka skończona, ale jednak nie. Przeciwników było dwóch, a dziadzio pokonał dopiero jednego. No cóż, nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli. Było zbyt piękne, dlatego teraz musi się coś zepsuć.
Jak na ironię, Abraham poczuł kolejne ukłucie w plecy i kolejną falę negatywnych uczuć. Tym razem jednak słabszą niż poprzednim razem, ale mimo wszystko to go rozproszyło. Towarzyszył temu sadystyczny śmiech zza pleców dziadka, prawdopodobnie należący do osoby odpowiedzialne za te całe przykre odczucia.
W tym samym czasie Kyoko dalej stała i przyglądała się temu wszystkiemu, zaś sama Ellie gdzieś zniknęła.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Brama   25.02.15 13:30

Udało się - przynajmniej połowicznie. Jeden z walczących leżał na ziemii, niezdolny do dalszej walki. Ale co z drugim walczącym? Abe nie zamierzał się bawić w kotka i myszkę, więc zastosował małą prowokację. Było dość przygnębiony, a to tylko wzmagało w nim gniew, niemający przeciwwagi w postaci jego łagodnego i pogodnego usposobienia. Zawahał się chwilowo, gdy po raz kolejny poczuł ukłucie, ale z całych sił skupił się teraz na dźwięku dobiegającemu zza pleców. Nie odwracał się, próbując zachować spokój i podszedł do leżącego Onara.
Pochylił się nad nim i chwytając za ubranie, podniósł nieszczęśnika lewą ręką. W drugą chwycił ukradkiem nie za duży kawałek bruku, by bez problemu schować go w masywnej łapie, po czym ruszył w stronę mistrzyni.
- Wygląda na to, że pojedynek zakończony. - Powiedział nieco zniekształconym, basowym głosem do swej rozmówczyni, dodając na koniec prowokującą uwagę. - Muszę przyznać, że macie tu wyjątkowo natrętne i tchórzliwe komary. Aż mnie plecy swędzą. - Mówiąc to, ułożył pokonanego przed dziewczyną i czekał na zdradzenie się drugiego przeciwnika. Wtedy to rzuci w tamtym kierunku kamień, ale nie z nadzieją trafienia a jedynie poinformowania, że zna jego kryjówkę.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Brama   27.02.15 19:02

Kiedy Abe miał podnieść leżącego przed nim na ziemi Onara, coś śmignęło mu przed oczami. Nie zdążył zauważyć nawet kształtu tej całej tajemniczej rzeczy. To stało się tak nagle. I wraz z poruszeniem się tego czegoś, ciało Onara zniknęło. Abe mógł się tylko domyślać co się z nim stało. Po chwili poczuł on jak na jego plecach pojawia się rana od cięcia mieczem. Nie bolała go ona, ale mimo wszystko czuł, że ktoś go zaatakował. Po chwili tył jego lewego ramienia został znowu ukłuty, a do jego mózgu znowu dotarła kolejna fala negatywnych emocji.
- Walka jeszcze nie skończona, staruszku! - dobiegł go damski głos zza jego pleców. Należał on do innej osoby niż ta która się śmiała po dostarczaniu negatywnych emocji.
Dalej nie wieidzał z kim walczy, mógł się tylko domyślać...
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Brama   04.03.15 19:50

Abe zamarł w połowie kroku, gdy ciało przeciwnika umknęło spod jego stóp. Zaburczał niezadowolony, a basowe drgania wypełniły powietrze. Wtedy po raz kolejny poczuł trafienie, skwitowane nieprzyjemnym grymasem na kamiennej mordzie.
- Za stary jestem na takie gierki. - Powiedział lekko podirytowany, jako, że nie był w stanie zlokalizować a nawet dowiedzieć się z kim lub czym walczy.
- Cóż za irytująca magia. - Zaczął mówić i rozglądał się jednocześnie dookoła. Wolał zachować swoją drugą przemianę dla siebie, bo mimo wszystko nie chciał tu wyrządzić komukolwiek krzywdy. Nie podobało mu się, że został przyparty do muru. Nie przywykł do takich sytuacji. Dotarło do niego, że jedna z kobiet zniknęła. Czy to ona chciała się "odwdzięczyć" za sprośne uwagi staruszka? Mógł się tylko domyślać, jednak nie zamierzał marnować na to czasu. Ktoś tu potrafił się całkiem sprawnie poruszać, a to komplikowało sprawę w znaczny sposób. Jedyną szansą dla Abe było utworzenia swoistej siatki pozwalającej mu na zlokalizowanie swego przeciwnika. Pośpiesznie, jak na jego możliwości powrócił do niedawno postawionej ziemnej ściany i odwrócił się do niej plecami.
- No to zaczynamy. - Mężczyzna cały czas był przygotowany na kolejne ataki, dlatego starał się jak najmocniej skupić na nadciągających atakach i spróbować przeciwdziałać ich konsekwencją natury psychicznej. Po raz kolejny zaczerpnął ze swego żywiołu energię i rozpoczął tworzenie. Od ściany i miejsca wyrwy zaczęły rozchodzić się ziemiste nici, które przeplatały się między sobą, tworząc w powietrzu rozrastającą się sieć o szerokich oczkach. Nie były one wytrzymałe, jednak miały porastać jak największy obszar wokół niego. Półmetrowe oczka były wystarczające by przepuścić każdy atak, jednak ich cel był zgoła inny. Bez naruszenia sieci, nie da się przedostać do ich twórcy. Abe liczył, że wyhamuje to nieco jego przeciwnika i pozwoli mu to na usłyszenie, skąd nadciągać będzie atak.

2050-500=1550
/Wybacz zwłokę, życie wezwało :P/
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Brama   06.03.15 16:01

//Nie ma problemu, rozumiem

Na dobrą sprawę, znalezienie wrogów nie było trudne. Wystarczyło się odwrócić za siebie. Koniec końców, Abraham był cały czas czas zwrócony w kierunku Onara, zaś ataki nadciągały zza jego pleców. A przeciwników było dwóch. Pierwszy to był ten sam młodzieniec, który powiedział dziadkowi jak dostać się do miejsca w którym znajduje się mistrzyni. Tym razem jednak wyglądał trochę inaczej. Trochę bardziej... jak szaleniec. Jego wcześniej ułożone włosy były teraz potargane, okulary na nosie przekrzywione, a na jego twarzy gościł sadystyczny uśmieszek. Możliwe że ten cały śmiech należał do niego. A co chyba najważniejsze nowego w jego wyglądzie, w jego ręce gościł łuk wykonany z tryskającej cały czas, niebieskiej energii.
No a drugi przeciwnik, to był nikt inny jak sama Ellie, która to przed chwilą zniknęła z widowni. W ręce dzierżyła miecz, a u jej stóp leżał nieprzytomny Onar. No cóż. Można się było tego spodziewać. Nie dała dziadkowi szansy na reakcję po tym jak ich zobaczył, ruszyła całkiem szybkim sprintem w kierunku Abrahama.

//Odnośnie twojego tworu z ziemi, ty zdecyduj czy powstał czy nie :P
Powrót do góry Go down
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Brama   

Powrót do góry Go down
 
Brama
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Brama Miłości
» Brama wejściowa
» Brama [ZAMKNIĘTA] / Podwórze
» Brama wejściowa [Podwórze]
» Brama Królowej

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Gildie :: Sabertooth-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie