IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Biuro kapitana Galeana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Biuro kapitana Galeana   08.02.16 19:43

Wśród wielu pomieszczeń przylegających do niezwykle długich korytarzy przybytku Rady magicznej znajduje się jedno z pomieszczeń dostępnych dla każdego szarego przechodnia i niezbyt sławnego maga. Jest to biuro kapitana Galeana - najwyższego poza samą Radą Magiczną przełożonego Rycerzy Runicznych i większości oddziałów Armii Rady. Prowadzi on rekrutację w zastępy wojska i odpowiada za public-relation z dziennikarzami.
Jego gabinet przypomina coś na styl wikińskiej altany położonej tuż obok niewielkiego stawu skalnego. Połowę prostokątnego pomieszczenia wyłożono posadzką z polerowanego, szarego kamienia. Stoją na niej: wykonany z jasnego drewna regał na księgi (w pełni nimi zastawiony) i sosnowe biurko z wieloma zdobieniami. Druga część sali ma lekko obniżoną podłogę, a stanowi ją niewysoka trawa i niewielki staw wyłożony kamieniami. Obok zbiorniczka wody, w którym pływają dwa karpie koi - biały i czarny, rośnie złączona ze ściną niewielka wiśnia o szarych kwiatach i ciemnym drewnie. Dość surowe, ale urocze w prostocie wnętrze, oświetlają nieliczne lakrymowe świece o błękitnym, zimnym płomieniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Biuro kapitana Galeana   08.02.16 20:15

Dziewczyna szła bardzo powolnym krokiem przed siebie. Była pewna, co chce uczynić, jednakże odczuwała coś jakby lekki strach? Nie była tego pewna.

"Ty chyba nie mówiłaś poważnie...?"
"Owszem, mówiłam bardzo, ale to bardzo poważnie. Nie mogę stać bezczynnie, kiedy ludziom dzieje się krzywda..."
"Zatem masz zamiar bawić się w obrońcę sprawiedliwości? Dziewczyno, opanuj się! Ludzie są..."
"Okrutni i bezwzględni? Tak, to prawda..."
"Zatem wytłumacz mi, dlaczego? Ludzie to śmiecie, powinni zginąć. Najlepiej wszyscy. Te państwo powinno zostać strawione płomieniami!"

Przystanęła na chwilę. Mała Sue spała na jej ramieniu, więc nie mogła usłyszeć tej rozmowy. Lecz nie słyszała również myśli swojej przyjaciółki.

"Ponieważ ludzie.. Nieważne, jacy są... Powinni żyć. Nie jest ważne, czy dobry, zły, dorosły czy dziecko... Zasługują na życie. Nie nam jest dane decydować o tym, czy ktoś umrze... I co Cię tak bawi?"
"I kto to mówi..? Nie pamiętasz, co zrobiłaś z tamtym mężczyzną...? Tak naprawdę Cię to bawiło czyż nie...? Urodziłaś się po to, aby być zabójcą.. Ten znak na twojej dłoni... Nigdy nie powinien być. Gdyż masz od zawsze krew na rękach, Rosalie... Zaakceptuj ten fakt...
"Nigdy tego losu nie zaakceptuję. Ja będę walczyć przeciw Tobie. Będę walczyć, przeciw własnej nienawiści."
"Zatem życzę powodzenia. Ja się pójdę przejść, wrócę, jak się trochę ogarniesz. Brzydzi mnie te twoje światło..."

Poczuła, jak jej druga osobowość znika powoli z jej umysłu.
"A ja gardzę twoją ciemnością, Mary..."
Pomyślała, po czym wzięła powoli wdech, a potem wydech. Nie mogła dać się jej sprowokować. Chociaż Mary, naprawdę czasami aż za bardzo lubiła przejmować nad nią kontrolę. Obawiała się tego trochę. Nie chciała nikomu robić krzywdy, lecz umierać też nie chciała.
Spojrzała na drzwi, po czym wcześniej zapukawszy, weszła do środka.
- Dzień dobry...? - powiedziała, wchodząc do środka, po czym zamknęła za sobą drzwi. Wierzyła w to, że jej się uda zostać jednym z Rycerzy. I nigdy tej wiary nie straci. Będzie kwitnąć w jej sercu. Jak najdłużej jest to możliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Biuro kapitana Galeana   08.02.16 22:14

Pomieszczenie wewnątrz wyglądało w sposób opisany w pierwszym poście. Na biurku leżał rozwinięty zwój z jakąś starą mapą, a obok niej stał kryształowy kałamarz z pawim piórem. Krzesło obłożone puchową poduszką w barwie szarej było lekko odsunięte od mebla. Kawałek dalej, przy brzegu ogrodu, stał mężczyzna. Miał on lekko kręcone, długie do ramion, rude włosy, a ubrany był w zbroję płytową bez hełmu i płaszcz kapitana. Opierał się jedną dłonią o podpierający sufit drewniany filar przypominający pień drzewa, a drugą podpierał biodro. Patrzył w stronę stawu z kręcącymi się w kółko karpiami Koi. Gdy Rossalie wychyliła się do środka pomieszczenia i przywitała, ten tylko na moment odwrócił lekko twarz by upewnić się, że źródło głosu nadal jest w pomieszczeniu. Ponownie wpatrując się w wodę rzekł tajemniczym, wysokim głosem:
- Wejdź. Zanim przejdziesz do swoich spraw - uważasz, że świat powinien być dla wszystkich ludzi? Czy też może nikt nie powinien na nim żyć? - spytał beznamiętnie z lekką, gardłową chrypą. Wskazał przy tym dłonią w stronę mebli, wśród których stało też mniej ozdobne krzesło z niskim oparciem. Widać było, że teraz skrupulatnie zastanawia się nad czymś, może własnym pytaniem? - Czego chcesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Biuro kapitana Galeana   08.02.16 23:04

Dziewczę na chwilę przechyliła głowę w bok, wyglądało to na pierwszy rzut oka dosyć zabawnie. Jednakże, kiedy zadał jej te pytanie, zastygła w bezruchu. W swoich uszach znów usłyszała jej głos. Jej druga osobowość wróciła, szydziła z niej, okrutnymi słowami.

"A zatem jaka będzie twoja odpowiedź, pani-rycerz? Obydwie wiemy, jaka naprawdę jesteś.. Najlepiej byłoby na niego skoczyć i pozbawić go życia, podcinając mu gardło... Albo rozkazać mu, żeby się sam zabił.. Te drugie rozwiązanie jest nawet ciekawsze, nie uważasz? Ale pierwsze z kolei bardziej krwawe.. Zatem na które się zdecydujesz? O, wiem nawet jakbyś mogła się nazywać! Krwawa Mary! Nieźle to brzmi, prawda?"

Serce dziewczyny zaczęło bić coraz szybciej. Jej "bliźniaczka" była naprawdę przerażająca. A co najgorsze... To była ona sama. Cały żal, gniew w jaki sobie, sprawił, iż powstała właśnie Mary. Ross bała się jej, bała się samej siebie. Lękała się swojego mrocznego serca.

- Każdy człowiek... Zasługuje na życie.. Nie nam jest dane decydować o jego życiu, czy śmierci. To jak człowiek przeżyje swe życie, zależy od niego samego. Czy będzie wiódł życie zgodnie z dobrem i światłem, czy z złem i ciemnością, jest tylko od niego zależne. A Ci, którzy zabłądzili w cieniu, zasługują na drugą szansę, lecz czasami jednak zdarza się... Że mrok w sercu jest zbyt silny, aby go pokonać.

"Bądź przeklęta, Rosalie! Bądź przeklęta!"

Dziewczyna uspokoiła swój oddech, kiedy skończyła mówić, po czym zrobiła kilka kroków do przodu, w stronę kapitana.
- Nazywam się Rosalie Espada. Chcę dołączyć do was, do Runicznych Rycerzy. - powiedziała, po czym zamilkła. Czekała na jego reakcję. A może przesadziła i nie powinna tyle mówić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Biuro kapitana Galeana   08.02.16 23:51

Słowa Ross były zdecydowane, a jej kroki pewne. Gdy wykonała ten trzeci, ostatni w danej chwili kroczek, w stronę Galeana, ten z niezwykłą prędkością odwrócił się w jej stronę i wystawił rękę w górę.
- Znaj swe miejsce i nie podchodź do mnie byle-magu! - krzyknął zaciskając na chwilę pięść by następnie wycelować palcem w twarz wróżki - Jam jest Galean, kapitan naczelny wszystkich oddziałów Armii Rady Magicznej, Zabójca Bogów Gwiazd - na jego twarzy malowała się złość i pogarda zmieszana z doświadczeniem strudzonego woja - Uważasz, że świat jest dla wszystkich a przy tym chcesz zostać Rycerzem Runicznym? To nie do pogodzenia! Rycerz jest posłańcem Rady w trudne obszary i do nieprzyjemnych zadań. Rycerz musi wiedzieć, że rozkaz jest świętością. Rycerz pamięta, że świat jest dla osób żyjących w zgodzie z prawem. Ludzie mogą żyć z prawem lub przeciwko niemu - biały i czarny koi. Ale świat załamałby się, gdyby jedna z tych grup zniknęła... Niczym ryba, która nie ma z kim się kręcić - wskazał otwartą dłonią na staw z którego na chwilę wyskoczyły obie ryby na raz - Daleka droga przed tobą... I niepewna przyszłość. Jako, że nie mam teraz zbytnio czasu, od razu posyłam cię na test praktyczny, a potem przeanalizuję papierologię.
Kapitan mówiąc to zbliżył się do biurka i z trzaskiem zrzucił z niego mapę. Szarpnął krzesło, na którym zasiadł i z dolnej szuflady mebla wyciągnął lakrymę. Zapukał w nią i pokazała się magiczna mapa świata w formie globusa. Przeciągnął ruchem obraz tak, że widać było Fiore po czym wskazał dziwną wyspę oddaloną od kontynentu kilka dni rejsu.
- To nie-do-końca bezludna wyspa. Udasz się tam ze mną i wyeliminujesz członków grupy seryjnych morderców. Prawdopodobnie stanowią jakąś formę gildii. Wypływamy za trzy dni z Hargeonu, więc lepiej już szukaj transportu. Pytania?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Biuro kapitana Galeana   11.02.16 12:27

"Na wszystkie ciemności!"
"Czego tym razem chcesz...?"
"Ale po Tobie pojechał! Ale komedia! Dawno się tak nie ubawiłam!"
"Ugh, zamknij się."

Jasnowłosa delikatnie zmrużyła brwi. Aczkolwiek praktycznie się tego spodziewała. Była młodym i bardzo niedoświadczonym magiem w wielu sytuacjach. Wielu musi się jeszcze nauczyć. Jednakże, wierzyła, że tym Rycerzem zostanie, nawet jeżeli ma się pozbyć ich kompletnie sama. Nie chciała jednak nikomu robić krzywdy, lecz żyć chciała.

"W sumie... To będzie nawet ciekawe... Znowu będę mogła się pobawić... To będzie bardzo zabawne... Wiesz, o co mi chodzi, prawda...?"
"Nigdy Ci na to nie pozwolę.. Nigdy nie stanę się potworem, z którym trzeba walczyć.. a jeżeli do tego dojdzie..."
"To co wtedy, zrobisz rycerzyku?"
"Po prostu się sama zniszczę."

Mary zaniemówiła. Dosłownie. Kapitan mógł (albo i nie mógł) dostrzec zmiany na twarzy jasnowłosej dziewczyny, która do niego przyszła. Tak jakby z kimś walczyła wewnątrz. Lecz nagle, po chwili jej wyraz twarzy się zmienił. Przemówiła, pewnym i zdecydowanym tonem.
- Ilu ich może być na wyspie, Kapitanie? Chcę wiedzieć o nich jak najwięcej. Każda informacja będzie cenna. - nie była pewna, czego może się spodziewać. Miła nadzieję tylko, że to nie jest jakaś banda szaleńców (pomijając fakt, że sama była naprawdę nieźle szurnięta), czy jakaś dziwna sekta wyznaniowa składająca ludzi w ofierze, (dzięki Mary, Rosse zaczęła czytać dość dziwaczne książki.).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Biuro kapitana Galeana   13.02.16 11:15

Mężczyzna wrócił w charakterystyczny dla siebie sposób do oglądania z brzegu drewnianej podłogi stawu z kręcącymi się karpiami i tylko lekko prychnął słysząc kolejne pytania.
- Na wyspie jest ich tyle ile ich jest, a poza wyspą pewnie jeszcze trochę ponad to ile ich na wyspie nie ma. Wyglądasz, jakbyś nigdy nie była na żadnej misji, nie brała żadnego zlecenia... Ale wybaczam ci to - jeszcze nie jesteś żołnierzem, a żołnierz dostaje rozkaz i go wykonuje. Wracając do odpowiedzi na twoje... pytanie. Najpewniej będzie ich kilkudziesięciu, nie jest to zbyt młoda grupa, ale ostatnio napsuła Radzie krwi. Mieszkańcy wybrzeża i marynarze mają z nimi problemy z powodu łupieży.
Widać było, że Galean jest lekko znużony i znudzony rozmyślaniem nad karpiami. Odwrócił się i zbliżył do biblioteczki z której wyciągnął dziwną księgę. Była obwiązana wieloma łańcuchami magicznymi i obłożona mnóstwem kręgów pieczętujących. Rycerz tyknął ją palcem, a ta otworzyła się. Zaczął ją czytać, jakby ignorując dalszą obecność Rosalie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Biuro kapitana Galeana   13.02.16 11:33

Zmrużyła delikatnie oczy. Sama Mary znowu właśnie zaczęła się śmiać w głębi jej duszy. Jej śmiech był przerażający, rozdzierał duszę na strzępy. Mary była kompletnie szalona.

"Jesteś irytująca..."
"A Ty zaś naprawdę bardzo zabawna, Rosse."
"Niby co Cię takiego we mnie bawi? Hm?"
"Nie masz najmniejszych szans na zostanie Rycerzem, nie widzisz, że skazał Cię już na stratę?"
"Możliwe, ale... Nie mam zamiaru i tak się poddawać. Nigdy. Jestem członkinią Fairy Tail. Nie zniszczę dobrego imienia gildii, która mnie przyjęła pod swe skrzydła."

Akurat właśnie, w tej chwili, obudziła się mała lalka, która dotychczas spała na ramieniu młodej magini. Już otwierała usta, aby coś powiedzieć na temat mężczyzn, lecz Rosse ją ubiegła, szybko wkładając ją do torebki którą zamknęła na zamek. Trudno było nie dostrzec (a raczej usłyszeć) słów skargi, które wydobywały się z jej torby podróżnej. Dziewczyna jęknęła cicho, gdyż znała swoją lalkę nie od wczoraj. Sue nie lubiła mężczyzn, od tamtego zamieszania, kiedy Ross dorwała Neony'ego.
- Um... - zaczęła dość niepewnym głosem dziewczyna swoje zdanie. - Czy mogę już wyjść?  - jednakże, nie odwróciła się bezczelnie od kapitana, nie podchodziła do drzwi. A jak znów będzie chciał coś powiedzieć? To by było niegrzeczne, odwracając się do kogoś plecami.

"Ugh, z Ciebie naprawdę chyba już nic nie będzie... Ale i tak zasieję w twoim sercu ogromny mrok, Rosalie... Dopilnuję tego, aby zakwitł jak najbardziej..."
"Nawet jeśli do tego dojdzie..."
"To co wtedy, hm?"
"Rada Magii na pewno mnie powstrzyma, a wcześniej zapewne to zrobi Fairy Tail..."

W każdym razie, jak otrzyma pozwolenie od Kapitana na wyjście, to oczywiście to zrobi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Biuro kapitana Galeana   16.02.16 15:32

Kapitan tylko przytknął kciuk i palec wskazujący do brwi i lekko skinął na Rosalie, coby mu już nie przeszkadzała. Oczywiście towarzyszyło temu użalające się nad światem przewrócenie oczami i powrót do czytania. On totalnie ją już ignorował! Musi należeć do niecierpliwych acz spokojnych żołnierzy...
Gdy mag wymaszerowała na korytarz, prawie od razu coś złapało ją za ramię i szybko odwróciło. A był to postawny, wysoki mężczyzna o białym warkoczu i charakterystycznym ubiorze. Jedną dłonią nadal trzymał Roaslie za ramię, drugą zasłonił jej pół twarzy [poniżej oczu] tak by nie mogła nic powiedzieć ani krzyknąć. Jego twarzy była kamienna, nie pokazywała żadnych emocji, a oczy były jakby ślepe. usta lekko zadrżały, a powietrze którym poruszyły ukształtowało się w szept:
- On nie jest głupi. Wie o twych winach. Wykorzysta cię. Nie ufaj mu. Nie wykonuj jego poleceń. On nie może wrócić z tej wyprawy...
Gdy ten się skończył, oczy mięśniaka lekko zadrżały, a jego ciało przemieniło się w białą mgłę. Szybko rozwiała się i uciekła w głąb budynku.

z/t do plaży - opisz drogę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Biuro kapitana Galeana   

Powrót do góry Go down
 
Biuro kapitana Galeana
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Biuro i mieszkanie Gwen
» Biuro szeryfa i areszt
» Parowanie - Biuro Matrymonialne
» Biuro koronera i laboratorium
» Biuro szeryfa i areszt

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Era :: Rada Magii-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie