IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala Bankietowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Sala Bankietowa   17.02.16 17:12



Z okazji zakończenia Daimatou Enbu, wszyscy gracze są zaproszeni na bankiet z okazji zakończenia Daimatou Enbu. Obowiązują nas wszystkich wykwintne stroje, dobry humor i uśmiech na ustach, a także zakaz prowadzenia batalii. Sala bankietowa jest taka, jak przed paroma laty, albo i nawet lepsza - wszystko pozłacane, pięknie wyglądające i z niezwykłą starannością przyozdobione.

- Witajcie, drodzy państwo! Kabo- zaczął Mato, stojąc na barierce przy balkonie dla "VIPów". - Zebraliście się tutaj, aby uczcić swoje zmagania na Daimatou Enbu! Jedni wygrali, inni przegrali, jednak nie należy zapominać o tym, aby się bawić! Tak więc... Bawcie się! A, tak, Mistrzowie są w innym pomieszczeniu aby móc świętować samemu i żebyście nie siadali im na głowach.

Ogólny ranking!
1. Neutralni Magowie 35
2. Sabertooth 29
3. Blue Pegasus 28
3. Fairy Tail 28
5. Raven Tail 24
6. Lamia Scale 20
(ranking może się zmienić - właśnie go omawiamy)

Cytat :
Wstęp na salę bankietową mają tylko uczestnicy eventu, którzy brali udział w konkurencjach, jednak nie jest wymagane, aby w nim uczestniczyć. Bankiet w czasie rzeczywistym trwać będzie do 20 marca br. Fabularnie będzie to jeden wieczór.

Nagrody za event rozdamy kiedy tylko zbierzemy wszystkie oceny od MG.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 17:34

Całe te zmagania i otoczka związana z Wielkimi Igrzyskami Magicznymi miała koniec właśnie w tej wielkiej, pozłacanej sali, która witała wszystkich uczestników przepychem narzuconym przez jej właściciela. Tradycja obligowała do udziału w tym bankiecie wszystkich uczestników biorących udział w potyczkach na arenie, jak i w konkurencjach magicznych. Zin ubrany w ciemny garnitur, z żółtym krawatem, który miał na celu oznaczyć jego przynależność do Saberów, szedł pewnym krokiem przed siebie w kierunku sali. Na korytarzu mijając innych uczestników turnieju idących ku sali bankietowej. Saberom udało zająć drugie miejsce, pomimo słabego występu Nazaki- był kompletnie nie zadowolony z tego co osiągnął. Wymagał od siebie więcej. Zostawiając ten temat z tyłu, tak jak i całe igrzyska, cieszył się chwilą wytchnienia zafundowaną przez organizatorów igrzysk. Przechodząc przez wielkie, zdobione drzwi wejściowe skierował się od razu ku stołowi w czymś do picia. Widząc to wszystko zaschło mu w gardle. Rozglądał się wypatrując znajomych twarzy, lub postury Randoma, którego było ciężko ukryć w tłumie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 17:43

Ivrina była smutna, naburmuszona, wkurzona i miała już całkowicie dosyć tych durnych zawodów, a jakby tego było mało Mistrz zaciągnął ja na balety po czym sam zniknął gdzieś z Merry. A ta, ta, ta brązowowłosa kobitka kazała jej się wbić w słodką, koronkową sukieneczkę z kwiecistym motywem, bo "ma być elegancko". Elegancko to by było jakby mnie tu nikt nie przyprowadził! - myślała burcząc coś niezrozumiałego pod nosem i żłopiąc bankietowy poncz prosto z miski. Całkowicie nie przejmowała się tym, że to wygląda bardziej wiejsko niż Kolt, a słoma jej z butów wystaje, albowiem nikt nie miał prawa jej zobaczyć. Siedziała pod jednym z okrągłych stołów, a mimo to docierały do niej śmichy-chichy i wesołe rozmowy dziesiątek uczestników. Masakra! Gdyby miszcz nie kazał jej jak psu "zostać" już dawno by uciekła, ale nie, musiała warować to to robiła. Dobrze, że nie zmusił jej do  tańczenia, albo nie faszerował słodkimi ciastami ze szwedzkiego stołu. Ile by dała teraz za magię przyspieszania czasu, który liczyła w opróżnionych miskach. No właśnie, kolejna. Popatrzyła się jeszcze bardziej zrozpaczonym wzrokiem na opróżnione naczynie, zdając sobie sprawę, że będzie musiała wyjść po następną porcję i w akcie wściekłości oraz desperacji po prostu wykopała je spod stołu, zapewne pod nogi tańczących gości. A niech się wesołki zabiją o tę michę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar
Gość





PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 17:55

A co, Okamiyuu też się udał na balety! W końcu skoro jest tu pełno ludzi z Fiore to i jakiś przedstawiciel cesarstwa Okami powinien się zjawić! Kto wie, może Mao wpadnie na kogoś znajomego? W sumie miał na to nadzieję. Miło byłoby znów zobaczyć niektóre osobistości. Ciekawiło go co się stało z Zaji w momencie w którym zemdlała. Znaczy po. Jak się czuła i w ogóle. W końcu byłą to jego wina, że dziewczyna od tak nagle zemdlała. Nie ma co się jej dziwić. Byleby nikt inny nie zemdlał bo dopiero będzie. W każdym razie Maoś ruszył do okrągłego stołu. Nie miał na celu dosiąść się do niego i zacząć obrady, a wziąć cosik do jedzenia. Od turnieju nie jadł nic. Swoją drogą ciekawe czy bankiet był zaplanowany, czy Alexis zmusiła organizatorów do zorganizowania takiej akcji. Pewnie to drugie, w końcu ona na 100% też była zadurzona w księciuniu. Mimo, że tego nie okazywała. Ale niestety, w sercu Maosia nie ma dla niej zbyt wiele miejsca. W swoim eleganckim stroju wypranym w Perwollu ruszył zatem do stołu. Pech chciał, że nagle pod jego nogami pojawiła się magiczna miska. Magiczna, bo pojawiła się znikąd. Oczywiście pech nie polegał na pojawieniu się miski a na tym, że książę się o nią potknął. Wykonał dzięki temu złożony układ do Arisu Hirano Theme ostatecznie górną częścią ciała lądując pod stołem uderzając tam w coś innego niż podłoga. Jego nogi wystawały spod stołu natomiast głowa i tułów były pod nim.
- Ktoś tu zostawił sweter czy co? Lepsze miękkie lądowanie na sweterku niż na podłodze.
Powiedział jakby sam do siebie nie zdając sobie sprawy, że nie jest pod stołem sam...
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Ulubiona para (oficjalna)
Liczba postów : 472
Dołączył/a : 16/07/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 18:12

Hizashi wszedł na salę i rozejrzał się. Na jego ramieniu, jak worek ziemniaków dyndała Ari która najwyraźniej była bardzo załamana, lub martwa, ciężko było teraz stwierdzić. Póki co nie widział nikogo znajomego któremu mógłby wcisnąć to truchło, a nawet jeśli ktoś taki tu jest to i tak miał to w dupie. Przyszedł tutaj tylko po to aby się najeść, napić i ruszyć w dalszą drogę. Nie dla niego były takie bankiety. Rzucił Ari koło stolika po czym usiadł sobie kulturalnie na krześle, zarzucił nogi na stół i ziewnął.
- Przez ten kurewski turniej strasznie się zmęczyłem, do tego jeszcze niesienie tego balastu - Mruknął sam do siebie jednak rzucił krótkie spojrzenie na Ari.
Jego strój nie był tak elegancki jak reszty obecnych. Był to codzienny strój chłopaka, w którym to przyszedł na turniej. Nie uczestniczył w nim w zawodach, co to to nie! Po chwili jednak zobaczył że jakiś koleś wleciał pod stół.
- Kehehe, może być ciekawiej niż sądziłem - Powiedział i usiadł już normalnie przyglądając się temu przedstawieniu.
Korzystając z okazji nalał sobie czegoś do picia. I tak właśnie popijając sobie jakiś napój, obserwował zdarzenie które miało miejsce kilka stolików dalej.


Ostatnio zmieniony przez Hizashi dnia 17.02.16 18:21, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1191-hizashi-sena


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 18:16

Trach, jeb, bum! No i ktoś się wypierniczył. Nie zabił wprawdzie, bo jeszcze gadał, ale wpadnięcie pod stół Ivriny i wylądowanie twarzą na jej... kolanach było równoznaczne z wyrokiem śmierci. W pierwszej chwili dziewczyna była mocno zszokowana i nawet się nie ruszyła, jednak osłupienie trwało zaledwie ułamek sekundy, po którym krzyknęła, podciągnęła nogi pod siebie i spróbowała gwałtownie wstać, przy czym to ostatnie z pewnością jej się nie udało, gdyż znajdowała się właśnie pod stołem. Jeśli wylatująca spod niego miska była dziwna, to nagłe trzęsienie ziemi tym bardziej. Trafienie głową w kant mocowania nogi do blatu bolało, tak bardzo, że umka odporności na ból stwierdziła, że bierze L4 i grabarka ma się sama martwić.
- Ssssssspierdalaj... - wysyczała łapiąc się za łepek i kuląc w kucki. - Odejdź zanim zbiorę się do kupy na tyle by pomimo zakazu walki ci włoić - dodała płaczliwym głosem, bo rzeczywiście przywaliła całkiem solidnie. Może i była masochistką, ale na ból i cierpienie nie reagowała usmiechem. W sumie to na nic nie reagowała uśmiechem.


Ostatnio zmieniony przez Ivrina dnia 17.02.16 18:37, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 18:16

- C-c-co to ma być? - zapytała otwierając paczkę, którą dostała od rodziców. Było w niej coś z czym do tej pory jeszcze nie starła się nasza młoda paladyn. Coś co na pewno nie należy do kategorii bandytów, krakenów i innych potworności, z którymi miała okazję walczyć. To coś było znacznie gorsze i potężniejsze, mogło stać się jej największym adwersarzem. Nie był to relikt potężnej mocy, który szeptał jej do ucha "weź mnie, weź mnie, Plushmourne jest głodne", a coś tak nieoczekiwanego, że kosmos wyjdzie sam z siebie, kiedy nałoży to na siebie. Tego dnia paladyn zeszła na mroczną ścieżkę, po której jeszcze nigdy do tej pory nie stąpała. Odłożyła zbroję na wieszak, a wraz z nią miecze, za którymi będzie tęsknić jak za rodziną. Założyła na siebie TO. Nie Take Over, a TO, czerwoną suknię z dodatkami w postaci białych rękawiczek i czerwonych butów na obcasie. Norie nie umiała dobrze zawiązać gorstetu, dlatego musiała nieśmiało kogoś poprosić o pomoc, kogoś kto był pod ręką i zlitował się nad tym dziewczęciem, które nie wie co z sobą począć. Oczywiście wiedziała jak założyć na siebie ciężką zbroję, ale suknia to była zupełnie inna para kaloszy. Czerwona niczym szkarłat suknia, a na dodatek białowłosa musiała się rozstać z pluszową Erzą. A co jeśli ją ktoś ukradnie? Wtedy biada temu światu oj biada. W białe włosy upięte w warkocz, wplotła kwiatową ozdobę, a obecnie ćwiczyła chodzenie na obcasie. Pierwszy raz z jej ust poleciały, aż tak siarczyste słowa - Do k*** nędzy! Dlaczego w tym się tak ciężko chodzi! Gdzie tu miejsce na miecz! Nogi mnie bolą od tych butów! - marudziła już po fakcie, kiedy była ubrana. Do tej pory pewnie nikt nie sądził, że paladyn potrafi kląć. Wyszła ze swojego pokoju i kilka minut potem dorwała swoją ofiarę, z którą będzie chciała dzielić cierpienie. Poza tym miała z nią porozmawiać po tamtych wydarzeniach na arenie, dlatego zielnowłosa Revy została obrana za cel. Nornica po prostu zręcznym ruchem wsunęła jej się pod ramię i nie zamierzała puścić, a krzepy dziewczę miało sporo - No hej Reviś. Pamiętasz jeszcze mnie? Arena i te sprawy, słuchaj fajnie się walczyło i chciałam Ci coś zaproponować. Oczywiście, że trening, tylko najpierw chodźmy się razem bawić - powiedziała ciągnąc ją w stronę sali bankietowej. Z tego uścisku śmierci... ciężko się było wyrwać, a dlaczego? Cóż... Norie nie chciała tam iść sama bo się bała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53
Gość





PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 18:24

Cóż, niezaprzeczalnie Mao nie był jakoś wyjątkowo zdziwiony, że to jednak jakaś osóbka była pod stołem a nie sweter, który miał złagodzić jego upadek. Reakcja owej osóbki też była dość normalna, najwidoczniej owy osobnik wolał zostać sam i mieć spokój od wszystkich.
- Ej, ej, spokojnie. To wszystko przez te magiczną miseczkę! Założę się, że wpadłaś tu z tego samego powodu i nie możesz się wydostać! Magiczna bariera? Pewnie ktoś spiskuje przeciw magom, jestem tego pewny! Inaczej po co miałby nas tu więzić, racja?
Przedstawił swoją teorię spiskową. Słysząc jednak wypowiedź owej osoby, zdał sobie sprawę z dwóch rzeczy. Po pierwsze to kobieta. W pewnej chwili miał ochotę wyciągnąć monokl i przyjrzeć się... rozmieszczeniu mięśni, stanowczo. Drugą rzeczą z jakiej jednak zdał sobie sprawę był fakt, że to znajomy głos.
- Chwila, czy my się nie znamy skądś szlachetna panienko?
Spytał zastanawiając się chwilę. Chwilę, dosłownie.
- Cooo?! Ty nie jesteś szlachetną panienką! To Ty Ivrina?!
Krzyknął również gwałtownie się podnosząc i uderzając głową w stół. Ponowne trzęsienie ziemi.
- Bolało!
Krzyknął, skulając się w kłębek i trzymając jednocześnie za głowę. W ten sposób znalazł się już cały pod stołem, zostając z Ivrinką sam na sam, pod ciemnym stołem, ze wszystkim stron zakryty obrusem sięgającym ziemi i jeszcze niżej.
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 18:37

To na pewno jest odpowiednia pora na bal? Zastanawiała się przez długi czas nad tym w czasie, kiedy się ubierała. Naprawdę nie miała chęci, aby tutaj przychodzić szczególnie po tym, jak przewaliła ostatnią konkurencję, w której brał udział Mao. Kto ją do tego namówił? Chłopacy z drużyny. Panowie próbowali ją na to naciągnąć aby w jakiś sposób poprawić jej humor widząc to, jak bardzo zdruzgotana była. Głównie Nyro chciał jej jakoś poprawić humor przez rozmowę. On tak. Hizashi zaś ją po prostu wziął na ramię i zabrał siłą. Zrobił to oczywiście dopiero, kiedy znużonym głosem oznajmiła, że skończyła przebierać się w swój strój wizytowy, który nie wiadomo jakim trafem znalazł się w jej torbie - Sarah jej podrzuciła przypadkiem kiedy się krzątała na ślepo po pokoju?
- Hiz, puszczaj mnie, puszczaj, przeklęty elfie! - wydzierała się w czasie, jak ją tam niósł. Nie było to na pewno efektowne wejście, ale na pewno bolesne. Nie dość, że wierzgała nogami kiedy ją tak niósł, to jeszcze na sam koniec została rzucona na ziemię koło stolika. Nie miała, jak się obronić, więc padła plackiem na ziemię po kilku obrotach niczym torpeda.
- Nie jestem taka ciężka - mruknęła, ocierając swoje bolące czoło z powodu tego właśnie upadku. Wstała, aczkolwiek nie ochłonęła, bo to na nią w ogóle nie podziałało. To jeszcze bardziej podburzyło jej humor. - To ja pójdę. Po co mnie tu w ogóle przyprowadzałeś. Jak zwykle... - mruknęła cicho, aby wstać i pójść gdzieś, pod jakąś ścianę w milczeniu całkowitym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 19:03

Po swojej konkurencji, a także poza nią, zawsze zaszywała się gdzieś w kącie szatni, aby tylko nie musieć się konfrontować z panami z gildii. Nie, nie panami - świniami. Tak bowiem zawsze mówiła o facetach od pamiętnej podróży. Informacja o tym, że wszystko dobiega końca i bal jest nieobowiązkowym punktem zabawy, już miała zamiar się zmyć. Już spakowała swoje rzeczy (a ona jakieś miała?) i wybyła z pokoju, aczkolwiek ktoś ją złapał. I to nie byle kto - była to kobieta, niższa i bardziej płaska od niej. Chwila, to da się być bardziej płaskim od synonimu deski? Nie, nie sądzę.
Ale ktoś ją zagadnął po drodze i zaciągnął do garderoby. Był to nie kto inny jak pewna dziewczyna z Fairy Tail, z którą się miała okazję zmierzyć przed całymi tymi igrzyskami niepełnosprawnych, to znaczy igrzyskami magicznymi. Pierwsze, co zrobiła po zaciągnięciu jej do przebieralni do solidne plaśnięcie w twarz. Potem nastąpiła dość głośna wymiana zdań, a na sam koniec Revy wylądowała w czymś pokroju garnituru. Głowy nie miała zamiaru odkrywać, więc założyła sobie na nią worek z wyciętymi otworami na oczy.
- Tak, pamiętam Cię mikrusie. I wiedz, że nie mam zamiaru iść tam ze względu na Ciebie. W ogóle nie mam zamiaru tam iść - skierowała się przed wejściem do panny mikrus płaskiej dechy, a kiedy otworzyła drzwi na salę bankietową, aż zamarła.
- F...F...Face...Faceci... ZABIERZ MNIE STĄD! - wydarła się i niemal natychmiast odwróciła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 172
Dołączył/a : 28/04/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 19:47

Z początku zastanawiał się czy pójście na bal będzie dobrym pomysłem. Widząc jednak stan w jakim od jakiegoś czasu przebywała Ari uznał, że i on powinien od czasu do czasu się poświęcić dla drużyny. W dzień przed bankietem wyszedł w miasto i sprawił sobie klasyczny ciemny garnitur z jasną kamizelką oraz śnieżnobiałą koszulą i muchą. Mucha go trochę opijała, lecz ekspedientka w sklepie zabroniła mu jej ściągać przed 8 kieliszkiem szampana bo inaczej będzie wyglądał jak obdartus. Później próbował namówić powierniczkę by poszła z nim i resztą drużyny na imprezę. Bez skutku. Dopiero Hiz, wziął dosłownie sprawy w swoje ręce i tak podróżowali ładnych parę minut z miejsca zakwaterowania do pałacu.

- Haha! Nie wierzgaj tak bo jeszcze Mistrz pomyśli, że się do eksperymentu zgłaszasz! - skomentował komiczną scenę. Widok elegancko ubranej kompanki zachowującej się jak 5 letnia dziewczynka, która nie chce się wykąpać przed snem bawił go niezmiernie. Dzięki temu sam się rozluźnił, zapomniał o zdenerwowaniu jakie czuł przed wyjściem. Ktoś kto go lepiej znał na pewno mógł zauważyć, że Nyro był bardziej "żywy" niż zwykle. Nic zresztą dziwnego. Wieczór oraz noc to były pory jego największej aktywności, gdzie w Magnolii wychodził na dach bądź wyruszał na jedno ze wzgórz wokół miasta i obserwował nocne niebo. Organizm już był przyzwyczajony do takiego trybu życia i było to po prostu widać. Upadku nie skomentował, no może prócz lekkiego grymasu na twarzy pod tytułem "uuu to musiało boleć". Na pewno jednak nie miał zamiaru pozwolić powrót Ari do domu - Nigdzie nie idziesz. Zaraz załatwię szampana i się trochę rozejrzymy tutaj. - Jak zapowiedział tak zrobił. W tłumie wyłonił jednego z kelnerów lawirujących między gośćmi niczym narciarze na stoku. Nie minęła sekunda, a już do niego dostąpił serwując sobie trzy kieliszki. - Jakiś sensowny pomysł na toast? - rzucił podając jeswoim towarzyszom. Z premedytacją położył nacisk na "sensowny", gdy Hizashi dostawał swój trunek. Znając jednak jego, zrobi dokładnie coś dokładnie na odwrót i będą pewnie pili za producenta kul pistoletowych czy biedną pierdoloną piechotę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t786-nyro-letram


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 20:51

Trzeba przyznać, że nie spodziewała się wygranej drużyny neutralnych. Myślała, że miejsce na szczycie zajmie Fairy Tail i odda cześć poległym na poprzednich Igrzyskach, tak jak zrobili to przy ceremonii otwarcia. Los jednak chciał inaczej - nie ma co narzekać, przynajmniej mistrz będzie zadowolony. Była zmęczona całym tym wydarzeniem i miała odpuścić bankiet, jednak bycie Merry jeszcze przez jeden wieczór i korzystanie z należących do tej dziewczyny przywilejów.. Ostatni raz, tylko na chwilkę. Takie osobiste pożegnanie.
Przygotowania nie zajęły jej długo, niecałą godzinkę z czego najdłużej trwało ubranie kimona. Jego jasny materiał i delikatne, dziewczęce wzory przyjemnie kontrastowały z jasną karnacją mieszkanki położonego na północy Ishvan, a niesforny kok z odrobiną spinką u boku wyglądał niezobowiązująco. Postawiła na skromny strój i tradycje bo wcale nie chciała się wyróżniać. Była przekonana, że wszystkie Panie przyłożą się do swojego wyglądu i wprawią mężczyzn w zachwyt bogatymi sukniami czy większymi dekoltami, a Merry nadal chciała pozostawać szarą myszką na tle innych.
Gdy znalazła się w środku było już sporo osób. Dzięki temu, że krótki opis każdego zawodnika można było przeczytać w ulotkach informacyjnych potrafiła ich nawet różnić. Było tu naprawdę wielu wspaniałych i silnych magów, których zmagania oglądała podczas wielu konkurencji. Młoda kobieta każdego z nich szanowała mimo braku prywatnych interakcji - włożyli wiele trudu aby dostać się do miejsca, w którym się znajdowali. Wybór do tego typu zawodów jako reprezentant gildii niewątpliwie był zaszczytem.
Z zamyślenia wyrwał ją kelner, który zaproponował jej szampana w wysokim kieliszku. Podziękowała mu delikatnym uśmiechem, ujmując w dłoń pucharek. Skierowała swe kroki gdzieś na bok, stając wygodnie nieopodal okna i opierając się o ścianę, aby następnie skosztować wykwintnego alkoholu. Mimowolnie zerknęła na wiszący nieopodal zegar - niczym kopciuszek ucieknie przed północą i nikt nie zauważy, że tu była. Jako część drużyny zwycięzców wypadało pokazać się chociaż na kilka sekund. Fiołkowe spojrzenie z ciekawością zlustrowało znajdujących się nieopodal gości. Zrelaksowani, piękni i gotowi do zabawy - z pewnością alkohol odkryje wiele tajemnic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 20:59

Trzęsący się stół z trunkami oraz przekąskami, a także wydobywające się spod niego dźwięki z pewnością nie pasowały do charakteru bankietu, ani nie były normalne. Jeśli nikt tu jeszcze nie zajrzał musiało to znaczyć, że wszyscy tam, na zewnątrz byli głęboko przerażeni opętanym meblem. Ten strach powinien się jeszcze chwilę utrzymać, jednak kryjówka była już spalona. Przez debila, który nie umie patrzeć pod nogi! Co z tego, że całe wydarzenie było winą Ivriny skoro można było obarczyć nią Mao?
Po dłuższej chwili kulenia się, zgrzytania zębami i przeżywania bólu w końcu jej przeszło. To jest, uderzone miejsce wciąż pulsowało i z pewnością nabiła sobie ogromnego guza, ale z wolna przestawała zwracać na niego uwagę, za to coś, albo raczej ktoś inny nie był jej już tak obojętny i to wcale nie w pozytywnym znaczeniu.
- Ty? - zaczęła drżącym głosem i spróbowała się wycofać trafiając plecami na tę felerną nogę w samym środku stołu. - Czemu... znowu... Co ja ci zrobiłam, że mnie śledzisz!? Masz jakiś problem? Do tego znowu starasz się być miły - Usiadła na tyłku podciągając kolana pod brodę, oplatając je drobnymi rączkami i odwracając głowę na bok. Miała zmarszczone brwi i nadęte policzki, jak naburmuszony dzieciak. Tak, była obrażona, bo Mao się potknął i wylądował w JEJ własnej kryjówce, w której miała zamiar spędzić całą noc, aż wszyscy goście nie pójdą spać i będzie mogła wymknąć się po cichu, a tu taka za przeproszeniem klapa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar
Gość





PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 21:28

Uderzenie może i nie było nazbyt głośne, ale nie wiele potrzeba aby je usłyszeć. I tak się stało. Mao usłyszał je czy tego chciał czy nie. Kolejne słowa upewniły go, że to Ivrina. I nie poprzez głos, ale przez słowa wypowiadane z jej ust. Najwidoczniej nie przepadała za nim, a szkoda.
- Mówię Ci, że trafiłem tu przez te magiczną miseczkę. Gdyby nie ona wziąłbym ze stołu jakieś jedzonko i nigdy tu nie trafił. Nie myśl sobie, że celowo spadłem tutaj, przywaliłem najpierw głową w Ciebie, potem w stół i teraz tu siedzę.
Wytłumaczył się natychmiast chcąc jakby uświadomić Ivrinę, że niechętnie tu jest. Ale skoro już tu jestem. Może to nie przypadek? Przecież znamy się. Mogłaby być milsza, chociaż trochę. Powiedzieć "dobrze Cię widzieć, cieszę się, że jesteś cały od spotkania na Hakobe" czy cokolwiek innego. A tymczasem co? Tymczasem zachowuje się jakbym zabił jej całą rodzinę.
- Nie śledzę Cię. Brałem udział w turnieju. I powtórzę. Wierz lub nie, ale nie trafiłem tu celowo. Mimo to dobrze Cię widzieć żywą. Znaczy słyszeć bo trochę tu ciemno.
Mówił prawdę. W przeciwieństwie do niej, Mao jeżeli kogoś polubił to był dla niego miły. A może ona po prostu go nie lubiła za to co jej na początku zrobił? W sumie ma prawo. Ale rozstali się chyba w miłej atmosferze więc czemu taka jest? Wracając jednak do słyszenia. Siedzenie po ciemku, pod stołem, we dwójkę, kobieta i mężczyzna to tak nie wypada! Przynajmniej nie w tym poście, poczekajmy z tym. Zgodnie z tą ideą Mao wyciągnął lekko rękę przed siebie a na ziemi pojawił się żółty okrąg. Oczywistym chyba jest, że okrąg był tutaj, żeby mogli się wzajemnie zobaczyć, prawda?
- No, teraz. Dobrze Cię widzieć całą.
Powrót do góry Go down


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 21:41

Och tak, paladyn odczuła wymierzony jej policzek, ale nie zapominajmy o tym jak działa jej magia. Częściowo uderzenie zostało zamortyzowane właśnie przez energię, która odkłada się na jej skórze, zwłaszcza w punktach witalnych jakimi są ważniejsze narządy czy też właśnie te czulsze miejsca jak twarz. Nie można jednak powiedzieć, że to jej nie zabolało, bo jednak można nadal być twardym, ale zawsze odczuwa się ten ból plaśnięcia lub czuje się sam jego efekt. Właśnie z tego powodu nastąpiła głośna wymiana zdań, by koniec końców Norie mogła wyciągnąć Revy w czymś przypominającym garnitur. Zastanawiała się tylko nad tym po co ten worek na twarz? Przecież i tak każdy ją rozpozna chociażby po głosie i tym, że mało jest płaskich osób o tym wzroście. Jednak postanowiła tego nie komentować, bo przecież znowu zacznie się batalia, być może teraz przybierze na sile.
Chwilę dziwnie patrzyła na Revy, a potem szybkim ruchem pociągnęła ją w stronę balkonu. Chciała ją tam zabrać, by mogły na spokojnie porozmawiać, zresztą wodorościana mogła wyglądać na groźną i złą, a przecież pewnie była naprawdę dobrą osobą tak wewnątrz. Nie myślała w konwencji wnętrzności, a wnętrza jakie miała w sobie. Może i miała, hmm jak to się nazywało? Androfobię? Większość ludzi pewnie i tak będzie w środku, więc dziewczyny powinny mieć trochę czasu dla siebie. Kiedy w końcu ją tam zaciągnęła stanęła przed nią i uśmiechnęła się – Nie musisz trzymać torby na głowie. Jesteś naprawdę ładna, więc nie ma potrzeby tego ukrywać, a jesteśmy tu by się bawić. Przynieść Ci coś do jedzenia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 22:03

No i dostałem zaproszenie na jakiś bankiet z okazji zakończenia Igrzysk. W sumie te Igrzyska to jakaś totalna porażka. Kto w ogóle wymyślał te konkurencje? Powinno się go powiesić za głupotę i chociaż tak na prawdę jestem przeciwnikiem zabijania i mam pewnego rodzaju fobię, to powiesiłbym takiego za jądra na słupie i patrzył jak umiera. Beznadziejne. Bzdurne. Niczego nie udowadniające. Przecież od zawsze wiadomo, że najsilniejsza gildia ma najsilniejszych magów! Kogo obchodzą jakieś krzyżówki, jazda na jakichś dziwnych zmutowanych rybach czy grubasy w basenie? Albo płaskie deski feministki podrywające jakieś bzdurne i durne zwierze? Totalna beznadzieja! Czemu nie dali pojedynków? Pojedynki by dopiero udowodniły siłę Lamia Scale - najsilniejszej Gildii w całym Fiore! Ale nie! Te matoły miały jakieś obiekcje totalnie z dupy i nie pozwoliły się nam wykazać. Mi wykazać! A w zamian? Dostałem jakąś walkę z jakąś lodową wiwerną czy coś w ten deseń. Zajęło mi to koszmarnie dużo czasu! Ale cholera! Zwyciężyłem! Pokonałem bestię! W walce nie liczy się czas. Walcząc w pojedynku na śmierć i życie pośpiech tylko by mnie zgubił. Tak więc dostałem zaproszenie na ten cholerny bankiet. To dobra okazja, żeby opić porażkę i utopić swe smutki w alkoholu. Podobno to wszystko jest za darmo, więc zrobię tak, że ich portfele pożałują, że mają takich głupich właścicieli. Zrobię tak, że stracą cały majątek! Wyżłopię cały alkohol całego Fiore i jeszcze zażądam drugie tyle. A co! Niech płacą. Należy im się taka kara. Jednak nie chciałbym zostać rozpoznany, bo to mogłoby przynieść złą sławę mojej Gildii. Przychodzę więc na tą pożal się imprezę z tylko jednym zamiarem. Upicia się i nikt nie musi wiedzieć, że to jestem ja. Przybywam więc na miejsce w następującym stroju. Wyjątkowo mało elegancki. Ważne jednak, że zasłania moją twarz i nikt mnie nie rozpozna. Podchodzę do jakiegoś wolnego stolika. Wyciągam flaszkę wódki, którą wziąłem ze sobą i dotychczas chowałem w kieszeni mojego dziwnego płaszcza. Otwieram ją. Pełna.
"Świetny rocznik!"
Wypijam połowę błyskawicznie i automatycznie uderzam głową w stół, siedząc przy nim i takiej dziwnej pozycji sobie po prostu leżę. Głowę mam na stole, a dupę na krześle. Kręgosłup w połowie prostopadły. Twarz zakrywa mi kaptur i w sumie cały jestem zakryty kapturem. Wyglądam więc jak jakaś czarna narzuta narzucona na krzesło i część stołu. Jak się okazuje, walnąłem w stół dość mocno głową. Toteż osoby, które niechcący się pod nim znalazły czyli Mao i Ivrina powinny usłyszeć, że coś mniej lub bardziej ciężkiego spadło na nich z góry. Znaczy na stół, pod którym się kryli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 22:25

Mao też się jak widać pozbierał, bo standardowo zaczął ględzić o wszystkim i o niczym, ale ona trzymała gardę. Na Hakobe też się tak zabierał, trochę miłych słówek, a potem próba gmerania w uczuciach. Nie ma tak łatwo! Zimne serduszko Ivriny zamarzło jeszcze bardziej, praktycznie na kość, mimo że było mięśniem.
- Ah, a więc to moja wina? - zaczęła zapowietrzając się. - W sumie prawda, nawet życzyłam sobie, by ktoś się o nią wywrócił. Magiczna miseczka po ponczu spełniająca zachcianki tego, kto ją opróżnił się kurde znalazła. - gadała, ale jakby do siebie, wciąż naburmuszona, z nadętymi polikami i praktycznie wypluwając każde słowo, ale gadała i to całkiem sporo jak na Ivrinę. Przyczyną zapewne był poncz. Kto wie czym ona go sobie rozcieńczała, może nawet tym samym rocznikiem, który powalił Iwaru?
- Tak, wiem, że brałeś udział w turnieju. Udało ci się nawet wygrać konkurencję. Brawo! - ciężko było wyczuć, czy wypowiadając to zdanie używała ironii, gdyż wciąż mieliła w ustach każde słowo, ale już fakt, że obserwowała Mao podczas zmagań i jeszcze zapamiętała, że to on był zwycięzcą mógł podnieść na duchu, czyż nie? No chyba że po prostu miała dobrą pamięć, ale tego cysorz nie wiedział. Kiedy pod stołem nagle pojawiła się przenośna lampka Ivrina zmrużyła oczy. Siedziała tu już dostatecznie długo, by jej oczy przyzwyczaiły się do ciemności, a więc jasne światło praktycznie sprawiło jej ból. Potarła wierzchem dłoni zaciśnięte powieki i spojrzała na księciunia.
- Czemu tu ze mną siedzisz? Nie lepiej by ci było wyjść świętować drugie miejsce z członkami gildii? - zapytała, po czym podskoczyła, bo ktoś zaczął się do nich dobijać. Wprawdzie walnął tylko raz, ale całkiem mocno i głośno. Ledwo się powstrzymała, by odruchowo nie powiedzieć "Kto tam?", albo nawet "Zajęte!", jednak tylko westchnęła. Zapewne jakiś kolejny imprezowicz postawił coś na stole z rozmachem, albo kelnerzy przynieśli ogromny i ciężki półmisek z pieczonym dzikiem. Mimo to zamilkła, nie chciała wabić do swojej kryjówki kolejnych osób, wystarczy, że tajemniczy stół się rzęsie, połyka przewracających się na ziemię gości i świeci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar
Gość





PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 22:39

- A uszczęśliwi Cię, jeżeli powiem, że to moja wina? Przestaniesz być wtedy taka... taka... nienormalna?!
No przepraszam bardzo ale innego słowa nie ma aby ją określić. Chociaż są synonimy do słowa "nienormalna" typu "dziwak", "kosmita" czy coś w ten deseń. Ale ona po prostu jest... argh! Jej wypowiedź na temat konkurencji, w której brał udział była interpretowana wielokrotnie. Ironia czy mówi poważnie? Na pewno ironia! Chociaż nie wiadomo. Nie potrafiła czytać na Hakobe czyli pewnie nie wie co to ironia. Ale to, że tego nie wie, nie znaczy, że nie używa tego. Przecież małe dziecko nie wie co to oddychanie a mimo to wykonuje tę czynność. To chyba ironia. Na sto procent! No, może 99,9.
- A Ty brałaś udział? Wybacz, ale jakoś nieszczególnie obserwowałem inne konkurencje.
Taki był niezaprzeczalny fakt! Mao siedział w pokoju i czekał na swoją kolej. Kiedy przyszła na niego pora został powiadomiony i dopiero opuścił pomieszczenie. Nie zamierzał wtedy przejmować się innymi i skupił się wyłączenie na swojej konkurencji. Słysząc uderzenie zignorował je. Myślał podobnie jak Ivrina. Ale tylko w tej sytuacji! "Pewnie położyli kolejny kubeł z wińskiem, żeby magowie mogli się schlać za darmo". Takie myśli przechodziły mu przez głowę. W normalnych okolicznościach jego tok myślenia jest o wiele bardziej rozbudowany i nie wypada go porównywać do toku myślenia grabarki. Ani nie wygląda na mądrą, ani tak się nie zachowuje. Mimo to sprawiała wrażenie osoby inteligentnej, która po prostu nie miała możliwości, żeby prawidłowo się dokształcić i rozwinąć skrzydła. Kto wie, może gdyby Mao przygarnął ją pod skrzydła to otworzyłaby dobrze prosperującą firmę, zarobiła krocie, wykupiła całe Fiore a potem w geście podziękowania wyznałaby Mao, że uważa go za swojego przewodnika i chce kroczyć Maową ścieżką mocy? Oddałaby mu wtedy Fiore a Okamiyuu rządziłby wtedy dwoma państwami! Woo! Nie, nie ma szans. Bez przesady, halo!
- Przeszkadzam Ci? Nie jestem do nich jakoś szczególnie przywiązany. Równie dobrze mógłbym teraz gonić za małpami na Hakobe. Przynajmniej by zapłacili. A tutaj zanosi się, że nie dostanę ani grosza.
Wytłumaczył się. Ale czemu miał to robić? Po co się tłumaczył?
- A Ty? Czemu tu siedzisz sama i się opychasz żarłem? Nie umiesz jak człowiek wyjść na zewnątrz, znaczy spod stołu i zjeść jak inni? A może boisz się? Kogoś konkretnego czy też może wszystkich, hmm?
Powrót do góry Go down


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 22:57

Aj Raionk'u, Raionk'u, Raionk'u. Pchasz się w miejsca nie Tobie przypisane! Jako jeden z pierwszy zakończyłeś swoją konkurencję, prawie mordując pluszowego królika z magicznego zoo. Czyżbyś był znużony tak haniebną, wręcz śmieszną walką? A może oczekujesz pochwał za pewne sześć punktów zdobyte dla swojej drużyny? Co Cię tutaj przygnało, jedynie wie Twoja mała, pokręcona główka. Chociaż... darmowe jedzenie, napitki i ciepłe siedzenie na pewno miały w tym swój udział...
Mały osobnik przeciskał się między gości niczym ciekawe wydarzeń ulicznych dziecko, nie mogące wyłonić się spośród wyższego tłumu. Jak zwykle, był na tyle niewidoczny i na tyle cichy w swojej obecności, że nie spotkał się ze spojrzeniem żadnego z gildyjnych towarzyszy. Sam dostrzegł obecność niektórych z nich, ale niespecjalnie kwapił się, by iść się przywitać. Zamiast tego, powędrował w kierunku wolnych stoliczków, by tam zaspokoić swoje fizjologiczne potrzeby przy akompaniamencie dobrego alkoholu i wykwintnych potraw. Czy miał zamiar upijać się jak zwierzę? Zdecydowanie nie. Robił to bardzo rzadko, a w tak licznym towarzystwie uznawał to za wyłączny brak kultury i ogłady. No i mając trochę promili we krwi, robił się nadzwyczaj rozgadany. Później zawsze tego żałował.
Ubrał się na tę okazję w bardzo elegancki i niepodobny do swojego stylu strój. Czarny niczym smoła płaszcz z przypiętą, sztuczną białą różą przy piersi krył pod sobą śnieżnobiałą koszulę oraz ciemniejszej barwy kamizelkę. Do tego buty podobne do pantofli oraz garniturowe spodnie tworzyły bardzo zlewającą się z otoczeniem innych mężczyzn mieszankę. Chciałoby się powiedzieć - tradycyjny męski ubiór w obliczu uroczystości, a jednak zawierał w sobie tak wiele elementów niechlujstwa, że głupotą byłoby go porównywać do wspomnianej grupy. Tak czy siak, zwracał uwagę nie na swój strój, a na powoli opróżniający się kieliszek szampana. Obserwował własne odbicie w szkle, zastanawiając się przy tym, jakiej reakcji może spodziewać się po swojej mistrzyni. Zajęli drugie miejsce, czy była to przegrana czy jednak sukces? W końcu wyprzedził ich jedynie zlepek przypadkowych magów - dlaczego mieliby się z nimi równać? Na tle innych gildii wypadli w końcu doskonale!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 23:26

Androfobia, albo raczej w jej przypadku nienawiść do mężczyzn była na tak zaawansowanym poziomie, że Nornica nie ciągnęła dziewczyny, tylko dosłownie deskę, bo tak sztywnie stała, nawet trochę się nie ruszyła, czując dotyk. Stała jak ten słup soli, o ile w ogóle za słup soli można było ją uznać. Bardziej za deskę zamiast słupa. Do tego jeszcze wyglądała jakiś dziwny kamerdyner z workiem na głowie, którego właśnie szykowano i ciągnięto na ścięcie. Dosłownie. Jakby za zdradę stanu. Dziewczyna zdecydowanie nie nadążała za wątkami, więc dopiero, kiedy Nornica się do niej zwróciła, jakoś się ogarnęła i "rozruszała" z ciężkim westchnięciem.
- Ta... jasne, ładna. Super pocieszenie, wiesz? Mnie, osobę, której wygląd nie obchodzi, tak samo jak to, czy jakiejś szowinistycznej świni się spodobam pocieszasz tym, że ładnie wyglądam? Mhm, super - stwierdziła z kpiną, zakładając ręce na piersi, co uniosło w wyniku ruchu ramion parę kosmyków na ramiona, oczywiście te, które wylatywały spod wora. Włosy miała puszczone luzem, bo na to już nie miała czasu chociaż gumkę miała na nadgarstku. W sumie to wygląda trochę jak facet, więc czy to nie jest nienormalne, że taka ładna panienka jak Nornica wyrwała tak szybko faceta, na którego wygląda Revy?
- To zabrzmiało zupełnie tak, jakbyś chciała kogoś pocieszyć śmiertelnie chorego słowami "Nie martw się, jutro będzie lepiej, trzeba to tylko wyleżeć", a minutę później umiera - rzekła niezwykle pesymistycznie, po czym włożyła ręce do wora, z tyłu dokładniej i zaczęła wiązać sobie kucyka. Z drugiej jednak strony, raczej nikt nie powinien jej poznać w takim stroju tym bardziej, jeśli poprawi sobie fryzurę. Od razu z baby zrobi się chłop.
- I przynieś. Wrzuciłabym coś na ząb. Mięso najlepiej - dodała po chwili. Wciąż jednak nie odpowiedziała na kwestię treningu chyba z oczywistych względów nieogaru wszechobecnego w jej płaskiej osobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 23:48

Mao chyba się jednak całkiem mocno rypnął w głowę, bo jego nastawienie uległo drastycznej zmianie, nie żeby Ivrinie to jakoś bardzo przeszkadzało, przynajmniej teraz czuła się "jak w domu". Na określenie jej nienormalną wzdrygnęła się i otworzyła szeroko oczy. Nie spodziewała się takiego słowa, nie ze strony tego człowieka.
- Ty też jesteś nienormalny - odparła po dłuższej chwili milczenia. - Normalni ludzie nie są mili - burknęła kończąc swoją wypowiedź dosyć lakonicznie, ale taka prawda, dziewczyna całe życie stykała się przecież z przemocą, wyzyskiem i ludzkimi tragediami i to uważała za całkowicie zwyczajną kolej rzeczy. Życzliwi byli tylko jednostkami i tak jak u niektórych nowość i odmienność mogła budzić zaciekawienie, tak u niej wywoływała tylko strach i odrazę. Nieprzyjemny ton i ostre słowa zatem ją uspokajały, nawet się odrobinę rozluźniła i już nie była taka nadęta.
- T-tak. Zajęłam drugie miejsce w Mind Masterze. Mistrz raczej nie był zadowolony, szczególnie, że sam wysunął się na prowadzenie - odparła całkiem rzeczowo i beznamiętnie. Jakby rozwiązywanie krzyżówek i zadań matematycznych miała we krwi i gdyby się tylko trochę postarała oraz nie przepisywała łamigłówek z kartki do painta na chama, bez sprawdzania, to wyłapałaby maksa. Dokładnie tak jak wydawało się Mao, dziewczyna była inteligentna tylko brakowało jej wykształcenia, nawet podstawowego. Nie urodziła się przecież jako księżniczka, której zapewniono najlepszych, indywidualnych nauczycieli w królestwie, a jako niewolnik, który nie musiał myśleć, a nawet lepiej by było, gdyby istniała możliwość dezaktywacji tej funkcji. Możliwe, że miała wysokie IQ i mogłaby należeć do jakiejś Mensy, a nawet zostać bizneswoman, jednak to ostatnie prócz mózgu wymagało zdolności przywódczych i łatwości nawiązywania kontaktów międzyludzkich, a tego jej z pewnością brakowało i nawet pod skrzydłami Mao nie nauczyłaby się zbyt szybko. Z resztą, czy ona w ogóle była odpowiednią osobą do wzięcia pod opiekę, skoro nawet znajdowanie się z nim pod jednym stołem było raczej dyskomfortowe?
- Tak. Nie. Nie wiem. Przeszkadza mi obecność ludzi, ale z tobą przeżyłam już jedno ganianie za małpami i chyba się nawet przyzwyczaiłam - odparła plącząc się w zeznaniach od samego początku wypowiedzi do samego jej końca. - ...a wtedy i tak nie dostałeś ani grosza - dodała ponownie i ostentacyjnie się nabzdyczając. Doskonale pamiętała te dwa i pół tysiąca "bezzwrotnej" pożyczki, którą od tamtego czasu z premedytacją rozdrabniała, żeby przy jakiejś okazji mu oddać, a akurat na bal nie wzięła. Nic dziwnego, przecież nie miała zamiaru tu nikogo spotykać. Już myślała, że Mao przejdzie do rozpamiętywania wydarzeń z Hakobe i wspominania miłych chwil, dokładnie tak jak jej obiecał tuż przed podarowaniem przeklętego kwiatka, ale nie, na szczęście zmienił temat na znacznie mniej przyjemny. Serduszko dziewczyny zakuło jakby od tysięcy drobnych igiełek, skuliła się jeszcze bardziej, opuściła wzrok, a oczy jej się zaszkliły i jakby ze strachu, że Mao zobaczy wtuliła twarz w leżące na kolanach, splecione ramiona. Dopiero wtedy księciunia dobiegł stłumiony szept - Wszystkich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 23:51

W sumie rycerz zwykle ma ze sobą swojego giermka, a Nornica w tej sukni pewnie mogła wyglądać teraz na jakąś damę dworu, która ma na tyle swagu oraz hajsu by przytargać ze sobą na przyjęcie własnego lokaja. Bywają ekscentryczne szlachcianki, patrz niejaka Raquel Spectre, która dekoruje co tylko się da w tematyce halloween co jest dla samej Norie bez sensu. Po co dekorować cały pokój w ten sposób, skoro można za te pieniądze kupić całkiem dobry miecz oraz zbroję? A może nawet wyprawić małą krucjatę przeciwko niewiernym? Ale do tego na 100% trzeba należeć do kultu Acnologii. Wróćmy jednak do mniej satanistycznej Revy, która jak deska soli została zaciągnięta na balkon, gdzie wiał przyjemny wiaterek.
W ogóle Norie nie łapała dlaczego ona ma takie pesymistycznie podejście i czemu tak negatywnie reaguje na komplementy. Zresztą czuć było tą otwartą wrogość wobec mężczyzn, której paladyn nie do końca mogła przytaknąć. Owszem istniały osoby złe, ale nie każdego powinno się mierzyć tą samą miarą. Może kiedyś da radę to wyperswadować na zielonowłosej? Upłynie wiele wody, mnóstwo krwi zostanie przelane, a okładów z lodu na siniaki nie będzie końca nim to się stanie.
- Czasami… czasami powinno się dać iskierkę nadziei. Nawet jeśli osoba ma umrzeć to nie powinna jako ostatnich wspomnień mieć tych najsmutniejszych. Wierzy się, że nastrój w jakim ktoś odchodzi wpływa na to jakim duchem się w zaświatach stanie i jakie będzie dalsze życie pozagrobowe. Jestem ateistką, ale jeśli istnieje szansa na takie zjawisko to warto wykorzystać. Tak czy siak osobie może być wszystko obojętne, ale co jeśli się mylę? Jestem tylko człowiekiem, mam do tego prawo – rzuciła po czym poszła na salę bankietową, by ze szwedzkiego stołu zgarnąć talerzyk i napakować na niego różnego rodzaju wędliny, szaszłyki mięsne, steki i kilka rodzajów mięs. Pomogła sobie dzięki Fairy Dragonowi, który w swoich łapkach utrzymywał duży talerz, kiedy to Norie układała na nim mięso. Koniec końców paladyn wróciła do Revy obładowana mięskiem i frykasami. Smoczek położył talerz na ręce Azure Bringer, a następnie zniknął. W drugiej ręce Norie miała widelczyki dwa, z czego jeden właśnie podała Revy uśmiechając się do niej życzliwie.
- Wiesz… od tamtego momentu na arenie myślałam, że na serio jesteś lekko gburowata i zamknięta w sobie albo, że w ogóle nie lubisz ludzi, a tak na serio to nawet kiedy tam się sprzeczałyśmy w przebieralni to całkiem nieźle się bawiłam. Nawet teraz całkiem przyjemnie spędzam czas – walnęła bez wyczucia białowłosa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Raven Tail


Tytuł : Ulubiona para (oficjalna)
Liczba postów : 472
Dołączył/a : 16/07/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 0:29

Kiedy tak sobie siedział przy stole z Nyro i oglądał tą scenkę, nagle dostrzegł że towarzysz z gildii postawił przed nim szampana i chciał wznieść toast. W dodatku mieli wymyślić coś sensownego, przecież to nie wykonalne biorąc pod uwagę tę trójkę.
- Za to że nie mamy ostatniego miejsca, Ari jest z nami i mamy okazję nawiązać jakąś dłuższą rozmowę niż w gildii - Powiedział Hizashi spoglądając na zgromadzonych.
Dał im aż trzy powody do świętowania, niech sobie coś wybiorą.
- A tak poza tym, to jak wam poszło, nie miałem czasu dowiedzieć się wcześniej gdyż musiałem załatwić coś ważnego - Mruknął blondyn bawiąc się kieliszkiem.
Oczywiście tą ważną sprawą jaką miał do załatwienia była "drzemka dla urody". Spał on zawsze gdy tylko miał na to czas, lub też jego nie miał. Praktycznie zawsze wtedy kiedy tylko miał na to ochotę, było by trafniejszym określeniem.
- W dodatku gdzie reszta tych cholernych Kruków? Przecież było nas więcej - Zapytał ze zdziwieniem.
Refleks to on miał, dopiero teraz pytać o pozostałych uczestników zawodów, którzy byli w jego drużynie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1191-hizashi-sena


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 2:01

- Masz jak zwykle niebagatelne poczucie humoru, Nyro - mruknęła cicho, kiedy już ostatecznie się otrzepała z kurzu i piasku, który zapewne wszyscy nanieśli w czasie podróży z szatni aż do sali bankietowej. Zdecydowanie nie planowała być eksperymentem Mistrza, toteż omijała jego gabinet naprawdę szerokim łukiem. Wręcz szerszym niż Random na konkurencji. Nawet, jeśli w najbliższym czasie planuje opuścić gildię i dołączyć do Rady Magicznej, musi go o tym powiadomić i ogólnie omówić z nim sytuację swoją. Zwleka z tym strasznie od tylu miesięcy.
Sytuacja na bankiecie jednak była wiele bardziej ciekawsza niż jej rozmyślania dotyczące prawdopodobnego wyglądu laboratorium Mistrza. Hizashi coś tam gadał na temat imprezy pod stołem, jednak ona nie bardzo chciała w tym uczestniczyć. Tym bardziej, że wcześniej wspomniany mag równy jej randze zdecydował się ją zatrzymać i zaprosić na drinka. Albo raczej na szampana. Kiedy otrzymała swój kieliszek, spojrzała się w ten musujący trunek. Nie, że miała słabość do alkoholu - można by rzec, że wręcz odwrotnie, bo uważała za niestosowne aby szlacheckiego pochodzenia kobieta na pierwszym lepszym balu się upiła. Ale cóż, tyle balów przeżyła, że na tym kolejnym nie zdoła się upić.
- Przynajmniej jakieś sensowne są te powody do toastu - westchnęła ciężko i bez większego zawahania, bez większego pomysłu przybiła z nimi kieliszki i zabrała głos. - Za Raven Tail - powiedziała do nich, aby wziąć po tym parę łyków i cicho odetchnąć. Opuściła przy tym głowę. Zdała sobie bowiem sprawę z tego, że to jedynie ich trójka zapracowała na ten, a nie inny wynik. Dopiero teraz, kiedy Hiz to wskazał, to do niej dotarło. Tak, jak do pierwszej konkurencji przygotowywali się wszyscy razem pod jej przywództwem, tak teraz? Teraz... była ich trójka. Zniknęła ta dość agresywna palaczka, Eleanora, zniknęła trochę nieporadna użytkowniczka Magii Gwiezdnych Duchów, a także zniknął pan w okularach zwany Nagashim.
- Nie mam pojęcia, gdzie oni zniknęli. Zapewne gdyby nie oni, dostalibyśmy się znacznie wyżej w tabeli wyników. co było, to było... Niech się dzieje, co ma dziać - wyszeptała ściszonym głosem aby wziąć kolejnego, naprawdę drobnego łyka. Wyglądała na naprawdę przybitą niczym gwoździami do Revy deski. - Drugie miejsce. Gdyby nie Neutralny, zdecydowanie zajęłabym pierwsze. Byłam kawałek od mety, wystarczyła jedna tura... - dodała po chwili, wyraźnie zdruzgotana. I tak było dobrze, że byli przedostatni. Nie zdziwiłaby się naprawdę, gdyby nikt z Lamia Scale po porażce się nie pojawił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 3:18

Nie ukrywając, gadka Norie dotycząca zmarłych i oddawania im hołdu zdecydowanie nie należała do takich, które by ją zainteresowały. Zmarły to zmarły, na cholerę drążyć temat, drążyć trumnę i dodawać Ivrinie roboty? Z resztą ona jest zajęta filtrowaniem wody... flirtowaniem z mao cysorzowym Mao. Oj, coś czuję jeszcze większą burdę niż była. I to nie z powodu źle przefiltrowanej wody czy płaskiej deski z mieczem. Kroiło się tu coś większego.
- Możesz już skończyć? Dziękuję - powiedziała dość ostro, zamykając niepotrzebnie rozpoczęty temat zmarłych. - Martwy jest zimnym trupem, na ch*j drążyć temat. Każdy kiedyś umrze. Ty, ja, każdy. Czy to wykończony przez czas, przez chorobę, czy może przez kosę w żebro. Życie jest kruche, więc po cholerę kogoś pocieszać, skoro i tak odejdzie w piach? kontynuowała szerzenie swojego realizmu połączonego z pesymizmem i memento mori. - Mówi Ci coś... Danse Macabre? Motyw. Pokazuje nam to, że każdy wobec śmierci jest równy. Dziecko, młody, starzec, dorosły. Monarcha, żebrak, bankier - każdy umrze. W jakikolwiek sposób. Jak myślisz, czemu magię nazywają przekleństwem? Bo to ona jest źródłem wielu nieszczęść czy masakr - dalej mówiła, kierując się swoim tokiem myślenia. Przerwała dopiero w momencie, kiedy Norie zniknęła i podążyła na dół, mogąc się nacieszyć dłuższą chwilą obserwacją wszystkich z góry. Mogła się bowiem przez dłuższą chwilę pogrążyć w zadumie i możliwości poczucia się przez moment kimś wyższym, kimś, kto mógłby zdeptać te robaki. Tego jednak nie było widać przez worek na pyrrhy (smut), nie dało się zauważyć tego władczego i podłego uśmiechu. O nie - tym bardziej, że zniknął tak szybko, jak się pojawił, czyli w momencie jak Norie przyniosła jej jedzenie.
- Mhm - odpowiedziała na jej opinię dość olewającym sposobem odpowiedzi. Nie obchodziło ją zdanie drugiego człowieka o nią samą, toteż nawet nie miała zamiaru zachowywać zasad kultury osobistej. Zamiast chwycić widelec, wyminęła ręką sztuciec, aby zaraz złapać za dość sporą porcję mięsa i po podniesieniu worka po prostu włożyć to do buzi. Worek, tak swoją drogą zdjęła, przez co wyglądała niemal jak facet w tym kitku, po prostu miała nieco zbyt długie włosy. I tak jadła z użyciem ręki, nie zwracając uwagi na zasady dobrego wychowania. Po co to komu? Z resztą wychowała ją pustynia, czego wymagać?
- Szczerze? Mam to w dupie - przełknęła - co o mnie myślisz - dokończyła, nawet nie patrząc w jej stronę. - Nie lubię ludzi. Zbyt wielka bariera negatywnych uczuć mnie dzieli od nich. I dobrze mi z tym - urwała w tym miejscu zdanie tym samym przyjmując ton oznajmujący to, że w tym miejscu powinna zakończyć się ich rozmowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   

Powrót do góry Go down
 
Sala Bankietowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Mała sala bankietowa
» Sala Bankietowa
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Eventy :: Archiwum Eventów :: Wielkie Igrzyska Magiczne-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie