IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala Bankietowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Sala Bankietowa   17.02.16 17:12

First topic message reminder :



Z okazji zakończenia Daimatou Enbu, wszyscy gracze są zaproszeni na bankiet z okazji zakończenia Daimatou Enbu. Obowiązują nas wszystkich wykwintne stroje, dobry humor i uśmiech na ustach, a także zakaz prowadzenia batalii. Sala bankietowa jest taka, jak przed paroma laty, albo i nawet lepsza - wszystko pozłacane, pięknie wyglądające i z niezwykłą starannością przyozdobione.

- Witajcie, drodzy państwo! Kabo- zaczął Mato, stojąc na barierce przy balkonie dla "VIPów". - Zebraliście się tutaj, aby uczcić swoje zmagania na Daimatou Enbu! Jedni wygrali, inni przegrali, jednak nie należy zapominać o tym, aby się bawić! Tak więc... Bawcie się! A, tak, Mistrzowie są w innym pomieszczeniu aby móc świętować samemu i żebyście nie siadali im na głowach.

Ogólny ranking!
1. Neutralni Magowie 35
2. Sabertooth 29
3. Blue Pegasus 28
3. Fairy Tail 28
5. Raven Tail 24
6. Lamia Scale 20
(ranking może się zmienić - właśnie go omawiamy)

Cytat :
Wstęp na salę bankietową mają tylko uczestnicy eventu, którzy brali udział w konkurencjach, jednak nie jest wymagane, aby w nim uczestniczyć. Bankiet w czasie rzeczywistym trwać będzie do 20 marca br. Fabularnie będzie to jeden wieczór.

Nagrody za event rozdamy kiedy tylko zbierzemy wszystkie oceny od MG.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 22:03

No i dostałem zaproszenie na jakiś bankiet z okazji zakończenia Igrzysk. W sumie te Igrzyska to jakaś totalna porażka. Kto w ogóle wymyślał te konkurencje? Powinno się go powiesić za głupotę i chociaż tak na prawdę jestem przeciwnikiem zabijania i mam pewnego rodzaju fobię, to powiesiłbym takiego za jądra na słupie i patrzył jak umiera. Beznadziejne. Bzdurne. Niczego nie udowadniające. Przecież od zawsze wiadomo, że najsilniejsza gildia ma najsilniejszych magów! Kogo obchodzą jakieś krzyżówki, jazda na jakichś dziwnych zmutowanych rybach czy grubasy w basenie? Albo płaskie deski feministki podrywające jakieś bzdurne i durne zwierze? Totalna beznadzieja! Czemu nie dali pojedynków? Pojedynki by dopiero udowodniły siłę Lamia Scale - najsilniejszej Gildii w całym Fiore! Ale nie! Te matoły miały jakieś obiekcje totalnie z dupy i nie pozwoliły się nam wykazać. Mi wykazać! A w zamian? Dostałem jakąś walkę z jakąś lodową wiwerną czy coś w ten deseń. Zajęło mi to koszmarnie dużo czasu! Ale cholera! Zwyciężyłem! Pokonałem bestię! W walce nie liczy się czas. Walcząc w pojedynku na śmierć i życie pośpiech tylko by mnie zgubił. Tak więc dostałem zaproszenie na ten cholerny bankiet. To dobra okazja, żeby opić porażkę i utopić swe smutki w alkoholu. Podobno to wszystko jest za darmo, więc zrobię tak, że ich portfele pożałują, że mają takich głupich właścicieli. Zrobię tak, że stracą cały majątek! Wyżłopię cały alkohol całego Fiore i jeszcze zażądam drugie tyle. A co! Niech płacą. Należy im się taka kara. Jednak nie chciałbym zostać rozpoznany, bo to mogłoby przynieść złą sławę mojej Gildii. Przychodzę więc na tą pożal się imprezę z tylko jednym zamiarem. Upicia się i nikt nie musi wiedzieć, że to jestem ja. Przybywam więc na miejsce w następującym stroju. Wyjątkowo mało elegancki. Ważne jednak, że zasłania moją twarz i nikt mnie nie rozpozna. Podchodzę do jakiegoś wolnego stolika. Wyciągam flaszkę wódki, którą wziąłem ze sobą i dotychczas chowałem w kieszeni mojego dziwnego płaszcza. Otwieram ją. Pełna.
"Świetny rocznik!"
Wypijam połowę błyskawicznie i automatycznie uderzam głową w stół, siedząc przy nim i takiej dziwnej pozycji sobie po prostu leżę. Głowę mam na stole, a dupę na krześle. Kręgosłup w połowie prostopadły. Twarz zakrywa mi kaptur i w sumie cały jestem zakryty kapturem. Wyglądam więc jak jakaś czarna narzuta narzucona na krzesło i część stołu. Jak się okazuje, walnąłem w stół dość mocno głową. Toteż osoby, które niechcący się pod nim znalazły czyli Mao i Ivrina powinny usłyszeć, że coś mniej lub bardziej ciężkiego spadło na nich z góry. Znaczy na stół, pod którym się kryli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 22:25

Mao też się jak widać pozbierał, bo standardowo zaczął ględzić o wszystkim i o niczym, ale ona trzymała gardę. Na Hakobe też się tak zabierał, trochę miłych słówek, a potem próba gmerania w uczuciach. Nie ma tak łatwo! Zimne serduszko Ivriny zamarzło jeszcze bardziej, praktycznie na kość, mimo że było mięśniem.
- Ah, a więc to moja wina? - zaczęła zapowietrzając się. - W sumie prawda, nawet życzyłam sobie, by ktoś się o nią wywrócił. Magiczna miseczka po ponczu spełniająca zachcianki tego, kto ją opróżnił się kurde znalazła. - gadała, ale jakby do siebie, wciąż naburmuszona, z nadętymi polikami i praktycznie wypluwając każde słowo, ale gadała i to całkiem sporo jak na Ivrinę. Przyczyną zapewne był poncz. Kto wie czym ona go sobie rozcieńczała, może nawet tym samym rocznikiem, który powalił Iwaru?
- Tak, wiem, że brałeś udział w turnieju. Udało ci się nawet wygrać konkurencję. Brawo! - ciężko było wyczuć, czy wypowiadając to zdanie używała ironii, gdyż wciąż mieliła w ustach każde słowo, ale już fakt, że obserwowała Mao podczas zmagań i jeszcze zapamiętała, że to on był zwycięzcą mógł podnieść na duchu, czyż nie? No chyba że po prostu miała dobrą pamięć, ale tego cysorz nie wiedział. Kiedy pod stołem nagle pojawiła się przenośna lampka Ivrina zmrużyła oczy. Siedziała tu już dostatecznie długo, by jej oczy przyzwyczaiły się do ciemności, a więc jasne światło praktycznie sprawiło jej ból. Potarła wierzchem dłoni zaciśnięte powieki i spojrzała na księciunia.
- Czemu tu ze mną siedzisz? Nie lepiej by ci było wyjść świętować drugie miejsce z członkami gildii? - zapytała, po czym podskoczyła, bo ktoś zaczął się do nich dobijać. Wprawdzie walnął tylko raz, ale całkiem mocno i głośno. Ledwo się powstrzymała, by odruchowo nie powiedzieć "Kto tam?", albo nawet "Zajęte!", jednak tylko westchnęła. Zapewne jakiś kolejny imprezowicz postawił coś na stole z rozmachem, albo kelnerzy przynieśli ogromny i ciężki półmisek z pieczonym dzikiem. Mimo to zamilkła, nie chciała wabić do swojej kryjówki kolejnych osób, wystarczy, że tajemniczy stół się rzęsie, połyka przewracających się na ziemię gości i świeci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar
Gość





PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 22:39

- A uszczęśliwi Cię, jeżeli powiem, że to moja wina? Przestaniesz być wtedy taka... taka... nienormalna?!
No przepraszam bardzo ale innego słowa nie ma aby ją określić. Chociaż są synonimy do słowa "nienormalna" typu "dziwak", "kosmita" czy coś w ten deseń. Ale ona po prostu jest... argh! Jej wypowiedź na temat konkurencji, w której brał udział była interpretowana wielokrotnie. Ironia czy mówi poważnie? Na pewno ironia! Chociaż nie wiadomo. Nie potrafiła czytać na Hakobe czyli pewnie nie wie co to ironia. Ale to, że tego nie wie, nie znaczy, że nie używa tego. Przecież małe dziecko nie wie co to oddychanie a mimo to wykonuje tę czynność. To chyba ironia. Na sto procent! No, może 99,9.
- A Ty brałaś udział? Wybacz, ale jakoś nieszczególnie obserwowałem inne konkurencje.
Taki był niezaprzeczalny fakt! Mao siedział w pokoju i czekał na swoją kolej. Kiedy przyszła na niego pora został powiadomiony i dopiero opuścił pomieszczenie. Nie zamierzał wtedy przejmować się innymi i skupił się wyłączenie na swojej konkurencji. Słysząc uderzenie zignorował je. Myślał podobnie jak Ivrina. Ale tylko w tej sytuacji! "Pewnie położyli kolejny kubeł z wińskiem, żeby magowie mogli się schlać za darmo". Takie myśli przechodziły mu przez głowę. W normalnych okolicznościach jego tok myślenia jest o wiele bardziej rozbudowany i nie wypada go porównywać do toku myślenia grabarki. Ani nie wygląda na mądrą, ani tak się nie zachowuje. Mimo to sprawiała wrażenie osoby inteligentnej, która po prostu nie miała możliwości, żeby prawidłowo się dokształcić i rozwinąć skrzydła. Kto wie, może gdyby Mao przygarnął ją pod skrzydła to otworzyłaby dobrze prosperującą firmę, zarobiła krocie, wykupiła całe Fiore a potem w geście podziękowania wyznałaby Mao, że uważa go za swojego przewodnika i chce kroczyć Maową ścieżką mocy? Oddałaby mu wtedy Fiore a Okamiyuu rządziłby wtedy dwoma państwami! Woo! Nie, nie ma szans. Bez przesady, halo!
- Przeszkadzam Ci? Nie jestem do nich jakoś szczególnie przywiązany. Równie dobrze mógłbym teraz gonić za małpami na Hakobe. Przynajmniej by zapłacili. A tutaj zanosi się, że nie dostanę ani grosza.
Wytłumaczył się. Ale czemu miał to robić? Po co się tłumaczył?
- A Ty? Czemu tu siedzisz sama i się opychasz żarłem? Nie umiesz jak człowiek wyjść na zewnątrz, znaczy spod stołu i zjeść jak inni? A może boisz się? Kogoś konkretnego czy też może wszystkich, hmm?
Powrót do góry Go down


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 20
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 22:57

Aj Raionk'u, Raionk'u, Raionk'u. Pchasz się w miejsca nie Tobie przypisane! Jako jeden z pierwszy zakończyłeś swoją konkurencję, prawie mordując pluszowego królika z magicznego zoo. Czyżbyś był znużony tak haniebną, wręcz śmieszną walką? A może oczekujesz pochwał za pewne sześć punktów zdobyte dla swojej drużyny? Co Cię tutaj przygnało, jedynie wie Twoja mała, pokręcona główka. Chociaż... darmowe jedzenie, napitki i ciepłe siedzenie na pewno miały w tym swój udział...
Mały osobnik przeciskał się między gości niczym ciekawe wydarzeń ulicznych dziecko, nie mogące wyłonić się spośród wyższego tłumu. Jak zwykle, był na tyle niewidoczny i na tyle cichy w swojej obecności, że nie spotkał się ze spojrzeniem żadnego z gildyjnych towarzyszy. Sam dostrzegł obecność niektórych z nich, ale niespecjalnie kwapił się, by iść się przywitać. Zamiast tego, powędrował w kierunku wolnych stoliczków, by tam zaspokoić swoje fizjologiczne potrzeby przy akompaniamencie dobrego alkoholu i wykwintnych potraw. Czy miał zamiar upijać się jak zwierzę? Zdecydowanie nie. Robił to bardzo rzadko, a w tak licznym towarzystwie uznawał to za wyłączny brak kultury i ogłady. No i mając trochę promili we krwi, robił się nadzwyczaj rozgadany. Później zawsze tego żałował.
Ubrał się na tę okazję w bardzo elegancki i niepodobny do swojego stylu strój. Czarny niczym smoła płaszcz z przypiętą, sztuczną białą różą przy piersi krył pod sobą śnieżnobiałą koszulę oraz ciemniejszej barwy kamizelkę. Do tego buty podobne do pantofli oraz garniturowe spodnie tworzyły bardzo zlewającą się z otoczeniem innych mężczyzn mieszankę. Chciałoby się powiedzieć - tradycyjny męski ubiór w obliczu uroczystości, a jednak zawierał w sobie tak wiele elementów niechlujstwa, że głupotą byłoby go porównywać do wspomnianej grupy. Tak czy siak, zwracał uwagę nie na swój strój, a na powoli opróżniający się kieliszek szampana. Obserwował własne odbicie w szkle, zastanawiając się przy tym, jakiej reakcji może spodziewać się po swojej mistrzyni. Zajęli drugie miejsce, czy była to przegrana czy jednak sukces? W końcu wyprzedził ich jedynie zlepek przypadkowych magów - dlaczego mieliby się z nimi równać? Na tle innych gildii wypadli w końcu doskonale!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 23:26

Androfobia, albo raczej w jej przypadku nienawiść do mężczyzn była na tak zaawansowanym poziomie, że Nornica nie ciągnęła dziewczyny, tylko dosłownie deskę, bo tak sztywnie stała, nawet trochę się nie ruszyła, czując dotyk. Stała jak ten słup soli, o ile w ogóle za słup soli można było ją uznać. Bardziej za deskę zamiast słupa. Do tego jeszcze wyglądała jakiś dziwny kamerdyner z workiem na głowie, którego właśnie szykowano i ciągnięto na ścięcie. Dosłownie. Jakby za zdradę stanu. Dziewczyna zdecydowanie nie nadążała za wątkami, więc dopiero, kiedy Nornica się do niej zwróciła, jakoś się ogarnęła i "rozruszała" z ciężkim westchnięciem.
- Ta... jasne, ładna. Super pocieszenie, wiesz? Mnie, osobę, której wygląd nie obchodzi, tak samo jak to, czy jakiejś szowinistycznej świni się spodobam pocieszasz tym, że ładnie wyglądam? Mhm, super - stwierdziła z kpiną, zakładając ręce na piersi, co uniosło w wyniku ruchu ramion parę kosmyków na ramiona, oczywiście te, które wylatywały spod wora. Włosy miała puszczone luzem, bo na to już nie miała czasu chociaż gumkę miała na nadgarstku. W sumie to wygląda trochę jak facet, więc czy to nie jest nienormalne, że taka ładna panienka jak Nornica wyrwała tak szybko faceta, na którego wygląda Revy?
- To zabrzmiało zupełnie tak, jakbyś chciała kogoś pocieszyć śmiertelnie chorego słowami "Nie martw się, jutro będzie lepiej, trzeba to tylko wyleżeć", a minutę później umiera - rzekła niezwykle pesymistycznie, po czym włożyła ręce do wora, z tyłu dokładniej i zaczęła wiązać sobie kucyka. Z drugiej jednak strony, raczej nikt nie powinien jej poznać w takim stroju tym bardziej, jeśli poprawi sobie fryzurę. Od razu z baby zrobi się chłop.
- I przynieś. Wrzuciłabym coś na ząb. Mięso najlepiej - dodała po chwili. Wciąż jednak nie odpowiedziała na kwestię treningu chyba z oczywistych względów nieogaru wszechobecnego w jej płaskiej osobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 23:48

Mao chyba się jednak całkiem mocno rypnął w głowę, bo jego nastawienie uległo drastycznej zmianie, nie żeby Ivrinie to jakoś bardzo przeszkadzało, przynajmniej teraz czuła się "jak w domu". Na określenie jej nienormalną wzdrygnęła się i otworzyła szeroko oczy. Nie spodziewała się takiego słowa, nie ze strony tego człowieka.
- Ty też jesteś nienormalny - odparła po dłuższej chwili milczenia. - Normalni ludzie nie są mili - burknęła kończąc swoją wypowiedź dosyć lakonicznie, ale taka prawda, dziewczyna całe życie stykała się przecież z przemocą, wyzyskiem i ludzkimi tragediami i to uważała za całkowicie zwyczajną kolej rzeczy. Życzliwi byli tylko jednostkami i tak jak u niektórych nowość i odmienność mogła budzić zaciekawienie, tak u niej wywoływała tylko strach i odrazę. Nieprzyjemny ton i ostre słowa zatem ją uspokajały, nawet się odrobinę rozluźniła i już nie była taka nadęta.
- T-tak. Zajęłam drugie miejsce w Mind Masterze. Mistrz raczej nie był zadowolony, szczególnie, że sam wysunął się na prowadzenie - odparła całkiem rzeczowo i beznamiętnie. Jakby rozwiązywanie krzyżówek i zadań matematycznych miała we krwi i gdyby się tylko trochę postarała oraz nie przepisywała łamigłówek z kartki do painta na chama, bez sprawdzania, to wyłapałaby maksa. Dokładnie tak jak wydawało się Mao, dziewczyna była inteligentna tylko brakowało jej wykształcenia, nawet podstawowego. Nie urodziła się przecież jako księżniczka, której zapewniono najlepszych, indywidualnych nauczycieli w królestwie, a jako niewolnik, który nie musiał myśleć, a nawet lepiej by było, gdyby istniała możliwość dezaktywacji tej funkcji. Możliwe, że miała wysokie IQ i mogłaby należeć do jakiejś Mensy, a nawet zostać bizneswoman, jednak to ostatnie prócz mózgu wymagało zdolności przywódczych i łatwości nawiązywania kontaktów międzyludzkich, a tego jej z pewnością brakowało i nawet pod skrzydłami Mao nie nauczyłaby się zbyt szybko. Z resztą, czy ona w ogóle była odpowiednią osobą do wzięcia pod opiekę, skoro nawet znajdowanie się z nim pod jednym stołem było raczej dyskomfortowe?
- Tak. Nie. Nie wiem. Przeszkadza mi obecność ludzi, ale z tobą przeżyłam już jedno ganianie za małpami i chyba się nawet przyzwyczaiłam - odparła plącząc się w zeznaniach od samego początku wypowiedzi do samego jej końca. - ...a wtedy i tak nie dostałeś ani grosza - dodała ponownie i ostentacyjnie się nabzdyczając. Doskonale pamiętała te dwa i pół tysiąca "bezzwrotnej" pożyczki, którą od tamtego czasu z premedytacją rozdrabniała, żeby przy jakiejś okazji mu oddać, a akurat na bal nie wzięła. Nic dziwnego, przecież nie miała zamiaru tu nikogo spotykać. Już myślała, że Mao przejdzie do rozpamiętywania wydarzeń z Hakobe i wspominania miłych chwil, dokładnie tak jak jej obiecał tuż przed podarowaniem przeklętego kwiatka, ale nie, na szczęście zmienił temat na znacznie mniej przyjemny. Serduszko dziewczyny zakuło jakby od tysięcy drobnych igiełek, skuliła się jeszcze bardziej, opuściła wzrok, a oczy jej się zaszkliły i jakby ze strachu, że Mao zobaczy wtuliła twarz w leżące na kolanach, splecione ramiona. Dopiero wtedy księciunia dobiegł stłumiony szept - Wszystkich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.02.16 23:51

W sumie rycerz zwykle ma ze sobą swojego giermka, a Nornica w tej sukni pewnie mogła wyglądać teraz na jakąś damę dworu, która ma na tyle swagu oraz hajsu by przytargać ze sobą na przyjęcie własnego lokaja. Bywają ekscentryczne szlachcianki, patrz niejaka Raquel Spectre, która dekoruje co tylko się da w tematyce halloween co jest dla samej Norie bez sensu. Po co dekorować cały pokój w ten sposób, skoro można za te pieniądze kupić całkiem dobry miecz oraz zbroję? A może nawet wyprawić małą krucjatę przeciwko niewiernym? Ale do tego na 100% trzeba należeć do kultu Acnologii. Wróćmy jednak do mniej satanistycznej Revy, która jak deska soli została zaciągnięta na balkon, gdzie wiał przyjemny wiaterek.
W ogóle Norie nie łapała dlaczego ona ma takie pesymistycznie podejście i czemu tak negatywnie reaguje na komplementy. Zresztą czuć było tą otwartą wrogość wobec mężczyzn, której paladyn nie do końca mogła przytaknąć. Owszem istniały osoby złe, ale nie każdego powinno się mierzyć tą samą miarą. Może kiedyś da radę to wyperswadować na zielonowłosej? Upłynie wiele wody, mnóstwo krwi zostanie przelane, a okładów z lodu na siniaki nie będzie końca nim to się stanie.
- Czasami… czasami powinno się dać iskierkę nadziei. Nawet jeśli osoba ma umrzeć to nie powinna jako ostatnich wspomnień mieć tych najsmutniejszych. Wierzy się, że nastrój w jakim ktoś odchodzi wpływa na to jakim duchem się w zaświatach stanie i jakie będzie dalsze życie pozagrobowe. Jestem ateistką, ale jeśli istnieje szansa na takie zjawisko to warto wykorzystać. Tak czy siak osobie może być wszystko obojętne, ale co jeśli się mylę? Jestem tylko człowiekiem, mam do tego prawo – rzuciła po czym poszła na salę bankietową, by ze szwedzkiego stołu zgarnąć talerzyk i napakować na niego różnego rodzaju wędliny, szaszłyki mięsne, steki i kilka rodzajów mięs. Pomogła sobie dzięki Fairy Dragonowi, który w swoich łapkach utrzymywał duży talerz, kiedy to Norie układała na nim mięso. Koniec końców paladyn wróciła do Revy obładowana mięskiem i frykasami. Smoczek położył talerz na ręce Azure Bringer, a następnie zniknął. W drugiej ręce Norie miała widelczyki dwa, z czego jeden właśnie podała Revy uśmiechając się do niej życzliwie.
- Wiesz… od tamtego momentu na arenie myślałam, że na serio jesteś lekko gburowata i zamknięta w sobie albo, że w ogóle nie lubisz ludzi, a tak na serio to nawet kiedy tam się sprzeczałyśmy w przebieralni to całkiem nieźle się bawiłam. Nawet teraz całkiem przyjemnie spędzam czas – walnęła bez wyczucia białowłosa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Raven Tail


Tytuł : Ulubiona para (oficjalna)
Liczba postów : 472
Dołączył/a : 16/07/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 0:29

Kiedy tak sobie siedział przy stole z Nyro i oglądał tą scenkę, nagle dostrzegł że towarzysz z gildii postawił przed nim szampana i chciał wznieść toast. W dodatku mieli wymyślić coś sensownego, przecież to nie wykonalne biorąc pod uwagę tę trójkę.
- Za to że nie mamy ostatniego miejsca, Ari jest z nami i mamy okazję nawiązać jakąś dłuższą rozmowę niż w gildii - Powiedział Hizashi spoglądając na zgromadzonych.
Dał im aż trzy powody do świętowania, niech sobie coś wybiorą.
- A tak poza tym, to jak wam poszło, nie miałem czasu dowiedzieć się wcześniej gdyż musiałem załatwić coś ważnego - Mruknął blondyn bawiąc się kieliszkiem.
Oczywiście tą ważną sprawą jaką miał do załatwienia była "drzemka dla urody". Spał on zawsze gdy tylko miał na to czas, lub też jego nie miał. Praktycznie zawsze wtedy kiedy tylko miał na to ochotę, było by trafniejszym określeniem.
- W dodatku gdzie reszta tych cholernych Kruków? Przecież było nas więcej - Zapytał ze zdziwieniem.
Refleks to on miał, dopiero teraz pytać o pozostałych uczestników zawodów, którzy byli w jego drużynie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1191-hizashi-sena


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 2:01

- Masz jak zwykle niebagatelne poczucie humoru, Nyro - mruknęła cicho, kiedy już ostatecznie się otrzepała z kurzu i piasku, który zapewne wszyscy nanieśli w czasie podróży z szatni aż do sali bankietowej. Zdecydowanie nie planowała być eksperymentem Mistrza, toteż omijała jego gabinet naprawdę szerokim łukiem. Wręcz szerszym niż Random na konkurencji. Nawet, jeśli w najbliższym czasie planuje opuścić gildię i dołączyć do Rady Magicznej, musi go o tym powiadomić i ogólnie omówić z nim sytuację swoją. Zwleka z tym strasznie od tylu miesięcy.
Sytuacja na bankiecie jednak była wiele bardziej ciekawsza niż jej rozmyślania dotyczące prawdopodobnego wyglądu laboratorium Mistrza. Hizashi coś tam gadał na temat imprezy pod stołem, jednak ona nie bardzo chciała w tym uczestniczyć. Tym bardziej, że wcześniej wspomniany mag równy jej randze zdecydował się ją zatrzymać i zaprosić na drinka. Albo raczej na szampana. Kiedy otrzymała swój kieliszek, spojrzała się w ten musujący trunek. Nie, że miała słabość do alkoholu - można by rzec, że wręcz odwrotnie, bo uważała za niestosowne aby szlacheckiego pochodzenia kobieta na pierwszym lepszym balu się upiła. Ale cóż, tyle balów przeżyła, że na tym kolejnym nie zdoła się upić.
- Przynajmniej jakieś sensowne są te powody do toastu - westchnęła ciężko i bez większego zawahania, bez większego pomysłu przybiła z nimi kieliszki i zabrała głos. - Za Raven Tail - powiedziała do nich, aby wziąć po tym parę łyków i cicho odetchnąć. Opuściła przy tym głowę. Zdała sobie bowiem sprawę z tego, że to jedynie ich trójka zapracowała na ten, a nie inny wynik. Dopiero teraz, kiedy Hiz to wskazał, to do niej dotarło. Tak, jak do pierwszej konkurencji przygotowywali się wszyscy razem pod jej przywództwem, tak teraz? Teraz... była ich trójka. Zniknęła ta dość agresywna palaczka, Eleanora, zniknęła trochę nieporadna użytkowniczka Magii Gwiezdnych Duchów, a także zniknął pan w okularach zwany Nagashim.
- Nie mam pojęcia, gdzie oni zniknęli. Zapewne gdyby nie oni, dostalibyśmy się znacznie wyżej w tabeli wyników. co było, to było... Niech się dzieje, co ma dziać - wyszeptała ściszonym głosem aby wziąć kolejnego, naprawdę drobnego łyka. Wyglądała na naprawdę przybitą niczym gwoździami do Revy deski. - Drugie miejsce. Gdyby nie Neutralny, zdecydowanie zajęłabym pierwsze. Byłam kawałek od mety, wystarczyła jedna tura... - dodała po chwili, wyraźnie zdruzgotana. I tak było dobrze, że byli przedostatni. Nie zdziwiłaby się naprawdę, gdyby nikt z Lamia Scale po porażce się nie pojawił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 3:18

Nie ukrywając, gadka Norie dotycząca zmarłych i oddawania im hołdu zdecydowanie nie należała do takich, które by ją zainteresowały. Zmarły to zmarły, na cholerę drążyć temat, drążyć trumnę i dodawać Ivrinie roboty? Z resztą ona jest zajęta filtrowaniem wody... flirtowaniem z mao cysorzowym Mao. Oj, coś czuję jeszcze większą burdę niż była. I to nie z powodu źle przefiltrowanej wody czy płaskiej deski z mieczem. Kroiło się tu coś większego.
- Możesz już skończyć? Dziękuję - powiedziała dość ostro, zamykając niepotrzebnie rozpoczęty temat zmarłych. - Martwy jest zimnym trupem, na ch*j drążyć temat. Każdy kiedyś umrze. Ty, ja, każdy. Czy to wykończony przez czas, przez chorobę, czy może przez kosę w żebro. Życie jest kruche, więc po cholerę kogoś pocieszać, skoro i tak odejdzie w piach? kontynuowała szerzenie swojego realizmu połączonego z pesymizmem i memento mori. - Mówi Ci coś... Danse Macabre? Motyw. Pokazuje nam to, że każdy wobec śmierci jest równy. Dziecko, młody, starzec, dorosły. Monarcha, żebrak, bankier - każdy umrze. W jakikolwiek sposób. Jak myślisz, czemu magię nazywają przekleństwem? Bo to ona jest źródłem wielu nieszczęść czy masakr - dalej mówiła, kierując się swoim tokiem myślenia. Przerwała dopiero w momencie, kiedy Norie zniknęła i podążyła na dół, mogąc się nacieszyć dłuższą chwilą obserwacją wszystkich z góry. Mogła się bowiem przez dłuższą chwilę pogrążyć w zadumie i możliwości poczucia się przez moment kimś wyższym, kimś, kto mógłby zdeptać te robaki. Tego jednak nie było widać przez worek na pyrrhy (smut), nie dało się zauważyć tego władczego i podłego uśmiechu. O nie - tym bardziej, że zniknął tak szybko, jak się pojawił, czyli w momencie jak Norie przyniosła jej jedzenie.
- Mhm - odpowiedziała na jej opinię dość olewającym sposobem odpowiedzi. Nie obchodziło ją zdanie drugiego człowieka o nią samą, toteż nawet nie miała zamiaru zachowywać zasad kultury osobistej. Zamiast chwycić widelec, wyminęła ręką sztuciec, aby zaraz złapać za dość sporą porcję mięsa i po podniesieniu worka po prostu włożyć to do buzi. Worek, tak swoją drogą zdjęła, przez co wyglądała niemal jak facet w tym kitku, po prostu miała nieco zbyt długie włosy. I tak jadła z użyciem ręki, nie zwracając uwagi na zasady dobrego wychowania. Po co to komu? Z resztą wychowała ją pustynia, czego wymagać?
- Szczerze? Mam to w dupie - przełknęła - co o mnie myślisz - dokończyła, nawet nie patrząc w jej stronę. - Nie lubię ludzi. Zbyt wielka bariera negatywnych uczuć mnie dzieli od nich. I dobrze mi z tym - urwała w tym miejscu zdanie tym samym przyjmując ton oznajmujący to, że w tym miejscu powinna zakończyć się ich rozmowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 3:50

Norie miała swoją cierpliwość, a Revy ją testowała. Gdyby pancerna nornica była wrażliwsza to pewnie by się popłakała albo przywaliła swoją bliżej nieokreśloną siłą prosto w twarzyczkę zielonowłosej, ale na to pewnie kiedyś jeszcze przyjdzie czas. Nie jakieś tam NaruSasu moment, tylko po prostu One Punch Nornica i to tak solidnie. Nie mogła zaprzeczyć jednak logice za jaką podążała Revy, bo miała też rację w pewnych aspektach. Każdy kiedyś umrze i na każdego przyjdzie pora, może nawet okazać się, że jutro Norie umrze z powodu wypadku, ale kto tam wie. Nikt nie zna przyszłości, ani tym bardziej nie jest możliwe, aby ją przewidzieć. Tylko głupcy sądzą, że widzieli przyszłość kiedy logicznym jest możliwość dostrzeżenia jednego z możliwych wariantów. Do tematu magii Norie postanowiła wrócić, ale zrobi to potem jak już będzie jedzonko.
Nie przestrzegała etykiety, białowłosa tego nawet nie potępiała, bo ile to razy mistrz kazał jej jeść z psiej miski. Nie raz i nie dwa podczas morderczych szkoleń jakie odbyła. Myślicie, że miała taki komfort jakim były sztućce? W życiu! Przez większość czasu musiała jeść albo rękoma albo zaimprowizować sobie przy pomocy zwykłego noża survivalowego. Tyle dobrego, że chociaż mogła myć ręce przed posiłkiem, który zazwyczaj składał się z praktycznie surowego mięsa. Nie zawsze Norie była w stanie coś zjeść od razu, musiała sama nauczyć się przyrządzić coś tak, by mogło być zjedzone i chyba tylko dlatego jeszcze żyła, a nie zmarła na jakąś chorobę układu pokarmowego. Można powiedzieć, że też chyba miała jakiś naturalny talent do miecza oraz noża kuchennego.
- Różnimy się od siebie, jednak wiem, że możemy być przyjaciółkami. Może tego nie wyrażasz teraz, ale w trakcie walki dotyka się duszy przeciwnika. Nie walczy się jedynie za pomocą miecza czy pięści albo magii, a walczy się całym sobą. Nie ma lepszego sposobu, by otworzyć się na drugą osobę niż sparing. Nie zgadzam się jednak, że magia przynosi tylko nieszczęścia. Może zostać również użyta w dobrych celach i do tego, by zaprzestano masakr. Możesz mnie nazwać głupią, ale nie pozwolę by na świecie istniało tylko zło. Dopóki starczy mi tchu w piersiach będę z nim walczyła i nie ugnę się niczym tchórz – powiedziała mikruska rezolutnie patrząc na Revy, jednak zaraz potem sama zdjęła sobie rękawiczkę z dłoni by jej nie pobrudzić i zaczęła jeść palcami. Przełknęła kawałek mięsa po czym spojrzała w stronę oczu zielonowłosej – Wiesz co jest silniejsze od jednostki o poziomie maga A? Cała gildia magów, która wspiera taką jednostkę, a co za tym idzie przyjaciele. Niezależnie jak silną osobą będziesz to prędzej czy później polegniesz bez wsparcia, więc nie udawaj że dobrze Ci z tym. Ty się po prostu boisz otworzyć na innych z powodu negatywnych uczuć, ja jednak się nie poddam i zburzę tą ścianę by pokazać Ci, że istnieje też inny świat – powiedziała pełna determinacji nornica, która liczyła się z tym, że zaraz może dostać hejta ale jej postawa była niezachwiana, a na twarzy nie widniał nawet najmniejszy ślad tego, że ma jakieś wątpliwości – Jako paladyn bronię tych słabszych jak również potrzebujących. To jest wyznacznik prawdziwej siły, umieć stanąć w obronie kogoś słabszego, być opoką towarzyszy, którzy pójdą za mną w ogień, z którego ich wyprowadzę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53
Gość





PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 16:53

To, że Mao był nienormalny nie było niczym nowym. W końcu należał do cesarskiego rodu z innego państwa i jego przeznaczeniem było objąć władzę. A tacy ludzie z założenia nie są normalni. Zazwyczaj albo są albo chciwi i rządni władzy albo głupi tak bardzo, że wykorzystują tę władzę w sposób niegodny tego. Rzadko kiedy zdarza się odpowiedni władca. Chociaż w Okami nie było tak źle. Tam przynajmniej nie rządził mały brat stojąc za wysokim Andriejem i Beatrice. Chociaż swoistego Macierewicza to Okami miało, oj miało. Ale nie mówmy o cesarstwie, porozmawiamy o nim za kilka fabuł gdy już podbije całe Fiore.
- Normalni ludzie nie są mili? Dziwnie określasz standardy normalności.
Skomentował, zastanawiając się chwilę. Po momencie dodał.
- Kto jednak powiedział, że bycie normalnym jest interesujące? Bez nienormalnych ludzi świat byłby nudny, pusty i szary. Nawet bez takich ludzi jak Ty. Gdyby Cię nie było światu by czegoś brakowało. W końcu kto by tłukł mnie po śledzionie?
Wytłumaczył, próbując w ten sposób dziewczynie znać, że mimo tego, że jest dziwna, nie znaczy to, że jest gorsza od "nie dziwnych".
- Co proszę?
Spytał, gdy usłyszał o tym, że Ivrina zajęła drugie miejsce w Mind Masterze. Był dość mocno zdziwiony.
- Nie spodziewałbym się, że jesteś geniuszem matematycznym, gratuluję. Sam pewnie zająłbym tam ostatnie miejsce. A mistrz...? Jaki mistrz proszę? Należysz do jakiejś gildii? Z twoim charakterem pasowałabyś pewnie do Raven Tail albo do Sabertooth.
Tyle, że do Sabertooth nie mogła należeć. Poza tym książę nie widział jej na spotkaniu ani w pomieszczeniu. Zatem gdzie? Neutralni raczej nie, w końcu oni nie mają mistrza. To grupa zebrana z losowych magów.
- Skoro Ci nie przeszkadzam to jeszcze trochę tu posiedzę. Dziwne byłoby, gdybym nagle wyszedł spod stołu razem z Tobą. Mogliby uznać, że my... No wiesz. A fundusze... Uznajmy, że następnym razem ocalisz mi życie a ja zapomnę o długu. Pasuje?
W sumie trochę nieuczciwa wymiana. Życie księciunia de fakto było warte więcej niż 2500klejnotów. Ale kto by się teraz tym przejmował. Bardziej ciekawa była odpowiedź na ostatnie pytanie.
- Wszystkich? Nie wiem co w życiu przeżyłaś, ale jeżeli wiecznie zamierzasz żyć nienawiścią i strachem wobec wszystkich ludzi to czeka Cię bolesne życie. Może i czasem ludzie nadużywają zaufania. Ale jeżeli z tego powodu całkowicie się odetniesz od innych, to Twoje życie będzie żałosne, nie warte nawet złamanego grosza. Będziesz żyć samotnie i z dnia na dzień wiednąć, jak niegdyś piękny kwiat. A potem ktoś Cię zdepcze bo nie będziesz potrzebna. A w takich chwilach warto mieć kogoś kto zatrzyma ten "but" i zacznie Cię na nowo "podlewać" i pielęgnować. Zastanów się zatem czy warto tak odcinać się od całego świata, póki jeszcze nie jest za późno.
Nienawidził tego. Nienawidził ludzi, którzy nadmiernie użalają się nad swoim życiem i wiecznie z jakiegoś powodu robią głupie rzeczy. Nie wiedział co się stało w przeszłości Ivriny. Może, a nawet na pewno to co teraz powiedział wbije w nią kolejne igły, ale może te igły uświadomią ją ile może stracić z powodu takiego życia?
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 19:03

Wciąż siedziała skulona w kłębek, jak mały jeżyk i nie ukazywała swojej twarzy pozwalając Mao się wygadać, a na pytania odpowiadając półsłówkami, lub jakimś mruknięciem. Bała się, że będzie chciał ją wyciągnąć z kryjówki i narazić na to światło, dźwięki muzyki, ludzkie głosy i ich wzrok, tak, przede wszystkim obawiała się być zauważoną. Nie znosiła być obserwowaną, tak samo jak nie znosiła dowiadywać się, że tych nienormalnych, życzliwych ludzi wcale nie jest tak mało.
- Uhum - Jasne, że miała dziwne standardy normalności. Jej sposób na życie, istnienie i komunikację z innymi ludźmi też nie należał do zwyczajnych. Po prostu była jednym, wielkim odstępstwem od reguły.
- Przepraszam - mruknęła, kiedy wspomniał o śledzionie, że też to jeszcze przeżywał. Musiała mu naprawdę zrobić sporą krzywdę, bo raczej nie tylko tym wyróżniła się na wspólnej misji. No chyba, że lubił dostawać po śledzionie od kobiet. Taki zdecydowanie masochistyczny fetysz. Ivrina nie wiedziała, ani nie miała zamiaru sprawdzać, z pewnością nie teraz.
Na sugestię o pasowaniu do jakiejś gildii pokręciła głową i wydała z siebie fonetyczne przeciwieństwo "uhum", negując przynależność do jakiejkolwiek z tych organizacji. Owszem, do jednej należała, ale o tym się nie mówi, poza tym to tylko formalność, bez której nie mogłaby towarzyszyć mistrzowi. Za to kolejna propozycja zdecydowanie podniosła jej ciśnienie. Odetchnęła głęboko i zbyła Mao krótkim, stłumionym - Nie - Na myśli nie miała jednak pozostawiania go na pastwę losu, ani jakiegokolwiek Pana Przeznaczenia w niebezpieczeństwie, a po prostu nie mogła pogodzić się z faktem posiadania czyichś pieniędzy w kieszeni. Po prostu nie i już, Mao dostanie z powrotem swoje dwa i pół kafla, w drobniakach.
Ostatnia, przerażająco długa i pełna metafor zawierających kwiatki wypowiedź spowodowała jednak, że dziewczyna uniosła głowę i popatrzyła się na rozmówcą z nieukrywanym zdziwieniem, jakby nie spodziewała się, iż stać go na aż tak głębokie przemowy, ale cóż, przecież był księciem, z tego pewnie też miał nie raz indywidualne lekcje. Pozwoliła mu dokończyć, jednak tym razem nie trafił w dziesiątkę, nawet nie w tarczę.
- Nie odcinam się od wszystkich, mam mistrza. Problem sprawia mi większa ilość osób na raz, ale gdy się już do kogoś przyzwyczaję nie jest tak źle - powiedziała wzruszając ramionami. - Ah, i mistrz jest mój, indywidualny. Bardziej jak mentor... nie, raczej właściciel, niż zwierzchnik gildii. Brałam wraz z nim udział w grupie neutralnych, ale mnie tu zaciągnął i gdzieś zniknął - Po tych słowach podeszła na czworaka do brzegu stołu i odchyliła nieznacznie obrus, by rozejrzeć się po sali, a gdy nie ujrzała poszukiwanej osoby uklękła, kładąc ręce na kolanach. - Jeśli nie wróci, to na pewno nie wyjdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar
Gość





PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 19:49

Przeprosiny jako tako zostały zignorowane. Nie miał to być gest niegrzeczny ani tym bardziej lekceważący. Mao po prostu machnął ręką jakby mówiąc nią "walić to, pewnie i tak przyj*biesz mi jeszcze nie raz". I znając jego szczęście, a raczej pech, miał cholerną rację! Całe szczęście, że niektóre osoby, które narażały go na niebezpieczeństwo już nie żyją, hyhy.
- Jak wolisz.
Nie? Tylko tyle? Tyle miała do powiedzenia? Chociaż jak na nią to dość sporo. Podczas poprzedniej misji nie mówiła pewnie też zbyt wiele. No i gdyby ocenić poprzednie spotkanie i porównać je z dzisiejszym, to ilość tego co powiedziała przedstawia się w dość wysokiej liczbie, o wiele większej niż ostatnio. Znaczy po prostu gada więcej niż przedtem, o. I tyle.
- Właściciel? Nie wiedział, że jesteś niewolnicą. No chyba, że nie jesteś niewolnicą tylko zwierzęciem. A w to wątpię, w końcu masz w sobie dość sporo z człowieka. Nawet więcej niż mogłoby się wydawać.
Właściciel? Nawet w Okami uważanie innego człowieka za swoją własność było potępiane. Niewolnictwo to najgorsze co istnieje. Jeden człowiek ze względu na pochodzenie czy też stan majątkowy postanawia, że będzie panem życia innego człowieka. Dlaczego osoba urodzona w gorszych warunkach miałaby być zależna od kogokolwiek innego? Ludzie powinni być wolni, nie ograniczani przez innych. Nazywanie człowieka własnością to ubliżanie jego godności.
- A może sama uznałaś jego wyższość nad sobą? Co takiego zrobił, że uważasz się za gorszą?
Powrót do góry Go down


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 20:00

No i się opiłem. Ten stół wydał mi się niezwykle podejrzany. Jakieś szepty spod niego dochodziły. Dodatkowo ruszał się obrus. Czyżbym wpadł w alkoholowe delirium? Cholera wie. Cholera wie czy wpadłem w delirium i cholera wie co jest nie tak z tym stołem. Uderzam więc mocno w stół ręką, przewracając połowę rzeczy, które się na nim znajdują. Uderzam tak ze dwa razy, bowiem widzę podwójnie dwa stoły. Chyba serio ze mną źle. Uderzam się po policzkach ze cztery razy po dwa na każdy policzek, a potem jeszcze piętnaście, bo cztery to gówno nie liczba. Podobne gówno do tych Igrzysk. Próbuję się trochę docucić, a przynajmniej przestać widzieć podwójnie. Wszędzie są kieliszki z szampanem. Podwójna ilość alkoholu poi moje oczy i szczerze powiedziawszy zbiera mi się na rzyganie. A jeszcze mam pół flaszki wódki.
"Nosz cholera!" - myślę, wstając ze swojego siedzenia i zaczynam iść wolno w swym dziwnym całkowicie czarnym płaszczu w stronę balkonu. Mam zamiar wyrzygać się za balkonową barierkę. Deszcz pobada, rozmoczy rzygi. Rozmoczone rzygi wsiąkną w ziemię. Tam zjedzą je jakieś robaki czy inne cholerstwa. Smród wyparuje w porannym słońcu. Ewentualnie załatwią jakiegoś maga powietrza i wywieją te paskudztwo. Niech płacą! Co mnie to obchodzi? Taki wielki Pan, który zorganizował to pożal się przyjęcie na pewno poradzi sobie z niewielką ilością rzygowin na jego pięknym trawniku, który z pewnością znajduje się pod balkonem. Przynajmniej tak mi się wydaje. Jak narzygam na chodnik to scenariusz będzie inny. Jakieś pachołki koziołki matołki będą musiały przyjść i to pozmywać z marmuru czy innego granitu, który tworzy ten iście majestatyczny, co ja plotę, chodnik?
"Nieważne. Nieważne. Nieważne. Po prostu sobie rzygnij ..."
Idę i tak sobie rozmyślam, gdy nagle widzę moją znajomą i mniej lub bardziej lubianą dziwną Panią Rycerz.
- A cio ty tu? - podchodzę do niej (jest na balkonie, nie?), zupełnie nie zważając na jakiegoś matołka, którego ze sobą przyprowadziła. Pani Rycerz świetnie włada mieczem. Gdybym zwrócił na niego uwagę to pewnie bym się zastanowił czy jego mieczem też tak świetnie włada. A może gustuje w jego kulach armatnich? Armatnich? Co ja plotę?! Ten koleś pewnie w ogóle nie ma jaj! Ale oczywiście tym się nie przejmuję.
- Jestem wkurzony ... - mówię, łapiąc się za głowę. Mój głos ciągle brzmi jak głos pijaka (ale ja nie potrafię tego opisać) - Pamiętasz tą dziewczynę co z nami wal ... wal ... wal ... cholera, która uciekła przed Tobą jak jakiś pieprzony tchórz?
Chciałem powiedzieć "walczyła". Jednak walką tego nazwać nie można było. Kontynuuję:
- Czaisz, że dołączyła do NASZEJ drużyny?! - "NASZEJ" w sensie Lamia Scale. Akcentuję to nader wyraźnie - Musiała poskromić jakąś zboczoną małpę! Totalne beztalencie! A ja, cholera, musiałem się użerać z jakiś pierdo***ym smokiem! Czaisz?!
Zaczynam się wydzierać na Norie, a następnie wraz z Panią Rycerz wykonuję znany układ choreograficzny zatytułowany "Natsu i Gray". Zupełnie nie przejmuję się faktem, że mogę zaraz zacząć wykonywać inny układ z tej serii o pięknej nazwie "Natsu i Erza (+Gajeel, ale kto go tam widzi?)". Ewentualnie inny układ z innej serii - "Naruto i Lee". No ... w ostateczności ... "Zespół R znowu błysnął!". Nie. Ja się takimi okropnościami nie przejmuję, dobierając się swoją głową do głowy Norie. Jestem pijany w cholerę i to widać, słychać i czuć!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 20:19

Doczłapał na bal porządnie spóźniony, zmachany i już dawno zdecydowanie mniej elegancki i bardziej rozchełstany niż miał zamiar. Rozpięte guziki u kołnierzyka, poluzowany krawat, podwinięte rękawy, a marynarka całkiem zdjęta i powieszona na ramieniu od razu sugerowały, że nie jest to człowiek, który przykłada większą wage do własnej aparycji. Wyglądałby z pewnością o wiele lepiej, gdyby w drodze na bankiet nie przypomniał sobie o zostawionych na stole, w kwaterach tygrysków odbezpieczonych spluwach i nie musiał zapylać z powrotem, żeby jednak coś z tym fantem zrobić. Kto wie jakimi debilami są pozostali członkowie gildii i jak zachowują sie wracając napruci z takich, masowych imprez? Wolał nie ryzykować, chociaż pewnie skończyłoby sie po prostu na naturalnej selekcji. Przy wejściu stanął, zmrużył oczy i osłaniając je dłonią od rażącego światła z kryształowych, pełnych przepychu żyrandoli począł się rozglądać za kimś znajomym, chociażby z wyglądu. Podczas spotkań na dachu gildii i w szatni jakoś nie bardzo miał okazję dłużej z kimkolwiek porozmawiać, bo wszyscy byli zafiksowani tylko i wyłącznie na zwycięstwo, a teraz, kiedy nie wyszło może w końcu będzie się dało pogadać o czymś innym niż taktykach i słabościach przeciwników.
- O - wyrwało mu się, gdy dostrzegł Zina, w strategicznym i jak najbardziej odpowiednim miejscu. Ten to ma głowę lokując się przy stole z trunkami - pomyślał z uznaniem, po czym sam skierował się ku niemu z pierwotnym zamiarem nawiązania konwersacji i wtórnym napicia się czegoś. Jako że stół był długi po drodze udało mu się wyhaczyć szklankę do whiskey, troche lodu, a sama butelka z napojem znajdowała się u celu jakim był współtowarzysz z gildii.
- Hej, widzę, że cię szybko poskładali - zaczął nawiązując do konkurencji, która dla Zina zakończyła się niestety przedwcześnie, jednak z błyskami laserów i postawił szklankę na stole przyglądając się zdecydowanie zbyt dużemu wyborowi karmelowych alkoholi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 172
Dołączył/a : 28/04/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 21:56

Za Raven Tail - powtórzył bez wahania i wypił do dna. W przeciwieństwie do Ari nie było ani kropli szlacheckiej krwi w jego żyłach więc mógł pić ile tylko dusza zapragnie. Na moment zamyślił się nad słowami Hizshiego. Przypomniały mu o pobycie w gildii i drodze jaką przebył od momentu dołączenia. Czy to miał na myśli mistrz mówiąc o "eksperymencie" gdy wysyłał ich na Igrzyska? Szóstka skrajnie różnych charakterów. Odpowiedzialność x Wybuchowość x Lenistwo, co wyniknie z tej mieszanki? Chyba jednak Mistrz się trochę przeliczył tym razem. Z szóstki magów tylko trójka mogła powrócić do gildii z tarczą, a sama drużyna nie wypadła najlepiej. Ale nie to chyba było ważne w ich przypadku. Pokazali, że potrafią walczyć uczciwie, zawzięcie i z sercem. Nyro wygrał swoją konkurencję, a Ari i Hiz zajęli po drugim miejscu. Dla takiej gildii jak Raven Tail, wychodzącej z cienia własnej historii, z pewnością był to duży krok w dobrą stronę.

- Ten łysy? Od początku mi nie pasował. Dziwny jakiś i momentami w ogóle nie zrozumiały - Skwitował Lucka, przez którego Ari nie udało się wygrać swojej konkurencji. Cóż jednak zrobić, taki był sport. - Mi się udało wygrać. No, mniej więcej. - chciał się pochwalić przed znajomymi, jednak po chwili spojrzał na Ari i momentalnie ugryzł się w język. Przecież byli tutaj żeby poprawić jej humor a nie do jasnej anielki go pogrążać! Musiał zmienić temat, szybko zmienić temat - A ty Hiz? Jak Tobie poszło? - Miałeś zmienić temat a nie go dalej ciągnąć ciołku! Cała nadzieja w Hizashim. Oby miał więcej oleju w głowie niż Nyro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t786-nyro-letram


avatar
Raven Tail


Tytuł : Ulubiona para (oficjalna)
Liczba postów : 472
Dołączył/a : 16/07/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 22:10

Hizashi również wypił swoją porcję tego musującego badziewia na raz. Nie lubił tego smaku, dlatego też nie miał powodu aby się nim delektować. Gdy oni wznosili toast za gildię on tylko odwrócił wzrok. Nie miał zamiaru pić za zdrowie takich niedorzecznych wymoczków, jak Ci co mają czelność nazywać się "Krukami". Tę dwójkę tolerował ze względu na to, że byli dobrymi wojownikami, nie dlatego że ich polubił czy coś. On nikogo nie lubił poza sobą, chociaż nawet z tym czasami były problemy. Słysząc pytanie Nyro, najpierw poruszył lekko uchem po czym spojrzał na niego. Przez chwilę zagapił się na ten stolik pod którym siedziała dwójka magów. W sumie to zastanawiał się czy nie robią czasem czegoś nieprzyzwoitego.
- Chcesz się dowiedzieć? To najpierw idź i zdejmij obrus z tamtego stołu - Wskazał mebel palcem, a co.
Przecież nie wskazywał na żadną osobę nie? A nawet jeśli by to zrobił, to przecież miał to w nosie.
- Poza tym punkty mówią same za siebie, jeśli nie umiesz liczyć to powinieneś cofnąć się do przedszkola cholerny idioto. Nie rozmawiaj o tym tutaj, przyszedłem się rozluźnić a Ty jesteś bardziej irytujący nawet od niej - W tym momencie spojrzał na Ari.
Jeśli Nyro nie zrobił tego o co "prosił" Hiz, ten wziął ze stołu jakieś owoce(?) i zaczął rzucać w stół pod którym razem z Mao, siedziała Ivri. Jako że nie chciało mu się wstać, musiał się zadowolić tym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1191-hizashi-sena


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 22:59

Nornica cały czas działała jej na nerwy. Bla, bla, bla, przyjaźń, bla, bla, bla, rodzina, bla, bla, bla, może jeszcze ją do Fairy Tail wciągnij co? Do tego całego Nakama Power and such. Rodzina? Miała jedną, już jej nie ma, chociaż przed igrzyskami dowiedziała się, że ktoś z Rokkaku jest we Fiore. Może na tym bankiecie? Jedyna jej rodzina, która w tym momencie ją obchodzi - a nie jakaś tam gildia. Nawet o Mermaid Heel przestaje powoli dbać. A czemu nie odeszła od Nornicy kiedy ona tak gadała zażarcie o przyjaźni i sraniu tęczą, kiedy mogła po prostu tak sobie pójść?
Bo ma jedzenie.  
A jedzenia tak prędko nie odpuści i nawet dla niego zdjęła ten przeklęty worek, przez który tak naprawdę nie dało się oddychać. Wyglądała jak facet, trochę jej się fryzura spaprała, jednak dość prędko ją poprawiła tak, że wyglądała jeszcze bardziej jak płeć przeciwna. Deska, obroża... szkoda, że ta obroża była taka, jak wtedy, z kolcami. Da się ją rozpoznać.
- Nie możesz zrozumieć, że jestem indywidualistką, samotniczką i nienawidzę współpracować z innymi? Bo potem, k*rwa zasrana ruchana w pupę, mam na misji kogoś, kto nic nie robi i jedynie działa Ci na nerwy, przeszkadza w misji i ogólnie jest nieprzydatny - mówiła, nawiązując do jednego ze swoich pierwszych zleceń, czyli polowania na Małpojaszczurki. Nie było ono zbyt przyjemne, szczerze mówiąc. Bieganie po lesie za jakąś małpą, wkurzająca towarzyszka, typowa członkini Blue Pegasus. I jak tu pracować? Już wolała wałęsać się przez cały ten czas z narkomankami. Zaraz po tych słowach wzięła większego, jednego z większych kęsów i wchłonęła go do ust, aby za chwilę zacząć przeżuwać. Dość porządnie przeżuwać, się wie.
- Słuchaj, mikrusie - zaczęła mówić z pełną buzią, aby unieść palec w górę na znak "stop, nic nie mów, bo nie skończyłam", przełknąć i w końcu kontynuować. - Po prostu przeżyłam swoje, prawdopodobnie nawet więcej niż Ty. Straciłam wiele, więc nie zależy mi na zawiązywaniu jakichkolwiek relacji wiedząc, że i tak je stracę, i tak. Aha, nawet nie próbuj mnie teraz przekonywać do zmiany zdania - i w tym momencie nastąpiła przerwa na reklamy. Albo raczej przerwa na Iwaru, który kompletnie struty alkoholem przywlókł się do ich dwójki. Spojrzała się na niego ze zmrużonymi oczyma. "Znowu się nachlał?" zapytała samą siebie z pewnym niedowierzaniem w postawie. Jedyne, co dolało oliwy do ognia to fakt, że zaczął na nią gadać w jej obecności. Pieprzony tchórz? Uciekać przed Norie? Beztalencie? Ktoś tu chyba nie otrzymał swojej dzisiejszej dawki Wpi*rdolu.
Pierwsze, co zrobiła, to skopała Iwaru między nogami, nadrabiając pojedynek na arenie. A że zrobiła to z całej siły, raczej nie powinien móc się obronić przed kopnięciem z pół obrotu w plecy i przybiciem tą samą nogą.
- Nie dość, że znowu się naj*bałeś, to jeszcze nie potrafisz zachować dyskrecji przy obgadywaniu kogoś. Jakbyś nie zauważył, ten cały TCHÓRZ i BEZTALENCIE stoi obok i nie toleruje, kiedy na głos się je obgaduje. Bo co, Ty byś wybrał wielkiego demona żeby go okiełznać? Bo co, walczysz do ostatniej kropli krwi chociaż wiesz, że to nie ma najmniejszego sensu? Będziesz dalej walczył nie mając ręki i nogi? Wolisz dalej walczyć, kiedy nie masz nawet kropli mocy magicznej w ciele? Wycofanie się w odpowiednim momencie to nie tchórzostwo - strategia opierająca się selekcji naturalnej - powiedziała do niego dosyć ostro, po czym, niezależnie od decyzji Norie w sprawie tego pijaka, zabiera nogę, bierze lizaka z kieszeni i wkłada go sobie do ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 23:09

"Jak wolisz"? Tylko tyle? Tyle miał do powiedzenia? Jak na niego to zdecydowanie niewiele, normalnie gadał jak najęty, a teraz co, coś mu się popsuło? Może każdy człowiek ma jakiś limit i jak Ivrina nie jest w stanie przegadać darmowych minut, tak Mao blokują rozmowy wychodzące ze względu na brak środków na karcie. Cóż, grabarka mogłaby mu oddać soje wraz z pożyczonymi pieniędzmi, ale to raczej nie było możliwe, poza tym Mao i tak sam się doładował i na nowo począł nawracać Ivrinę na jedyną słuszną drogę. Z każdą chwilą i z każdym postem przestrzeń pod stołem zamieniała się w pamiętną jaskinię wiwerny. Tak, dziewczyna popełniała wiele błędów w życiu, nie odnajdywała się w nim, ale podporządkowania się Zenshiemu nie uważała za złe. Ba! Był to nawet jej osobisty, swoisty sukces.
- Byłam niewolnicą. Znam różnicę, pomiędzy wolnością, a jej brakiem. Nie potrafię jednak żyć niezależnie, o własnych siłach, więc daję coś od siebie w zamian za pomoc. To chyba normalne, czy nie? Czy znów czegoś nie rozumiem? - odpowiedziała drżącym głosem. Łatwo było ją stłamsić, wystarczało jedno ostrzejsze słowo, obelga, lub wytknięcie jakiejś winy. Zacisnęła donie mnąc kwiecistą sukienkę i opuściła wzrok, nie potrafiła się kłócić, nie tak łatwo, dopiero gdy wzbierze w niej dostatecznie dużo irytacji będzie potrafiła wybuchnąć i wyrazić głośno swoje zdanie, a tak tylko słuchała i próbowała wydukać coś w odpowiedzi.
- Sama. Po prostu uważam, że jest godny podporządkowania się. Ty nie zrozumiesz. Widać, że chcesz rządzić, jednak jeśli kiedykolwiek zdobędziesz podwładnych, to czy to nie będzie identyczne? Będą dążyć do spełnienia twoich celów, słuchać się ciebie, może nawet się kłaniać, lub nazywać "Panem". To przecież dokładnie to samo co bycie właścicielem... prawda? - Początek tej wypowiedzi był raczej nacechowany pewnością siebie, jednak z każdym kolejnym słowem Ivrina zaczynała się coraz bardziej wahać, by ostatecznie, najzwyczajniej w świecie zapytać się o pogląd Mao. Można powiedzieć, że była dumna z dołączenia do Zenshiego, a za jego namową do Dragons Howl, w końcu praktycznie z własnej inicjatywy wyszła do ludzi, a tu, nagle ktoś, kogo nawet poważała próbuje jej wmówić, że popełniła błąd. Jeśli wydarzenie, które uważała za najsensowniejsze w jej całym życiu ma się okazać porażką, to wolałaby tego nie słyszeć. Tak samo jak wolałaby nie słyszeć kolejnego łupania o blat stołu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 23:28

Nakama power albo plot armor wielokrotnie pomogły jej idolce przezwyciężyć największe przeciwności losu. Nawet jeśli ścierała się z Minervą samej będąc ranną ciężko, Erza Scarlet była kimś kto wspierał swoich przyjaciół z gildii i dzięki temu walczyła o wiele zacieklej niż Sabertooth. Fairy Tail nie raz już samo z siebie wykazało, że działając wspólnie mogą osiągnąć naprawdę wiele, kiedy reszta magów o takiej kombinacji mogła jedynie pomarzyć. Nornica nie chciała zaciągać na siłę syrenki do Fairy Tail, uważała że przyjaźni nie można brać siłą ani tym bardziej nie powinno się kogoś do czegoś przymuszać.
- Dlaczego zatem dołączyłaś do gildii, skoro jesteś samotniczką i nie chcesz współpracować? Nawet neutralni magowie mogą brać zlecenia. Trafiłaś na jedną osobę, którą musiałaś chronić przez całą misję, ale jednak nie zabiłaś raczej tejże. Prawda? Nie można generalizować, że każdy jest słaby. Prawdziwa siła wzięła się z tego, że nie pozbyłaś się balastu, a brnęłaś dalej z zadaniem. Jesteś silna Revy, aczkolwiek czasami zaprzeczasz sama sobie to jednak Cię lubię – powiedziała paladyn mimo tego, że rozmówczyni była bardzo wulgarna. Każdy miał prawo być indywidualistą, zresztą nawet Grey i Natsu się gryźli jak dwa dzikie węże, a jednak mimo tego, że każdy był indywidualistą to potrafili współpracować. Mimo, że skrajnie się różnili i często dochodziło między nimi do utarczek, to jednak byli przyjaciółmi. Revy i Norie mogły być takimi przeciwnymi biegunami, które jednak prędzej czy później mogą się przyciągnąć.
Norie już chciała zaprotestować na temat bycia mikrusem, bo ostatnio nawet jej się urosło! Pare milimetrów, ale zawsze! – Nasza gildia i każda inna też wiele straciły, a jednak podnieśliśmy się i żyjemy dalej. Fairy Tail nie żyje przeszłością, idzie ku przyszłości odcinając się od błędów przeszłości i smutku. Nie chcemy, by ci, którzy… - i tutaj wciął się Iwaru, który przyszedł do nich. Poczuła od niego odór alkoholu i lekko odsunęła się, praktycznie opierając o barierkę. Odstawiła talerz z mięsem na barierkę obok siebie i spojrzała na maga. On przecież zaraz może się wytoczyć za barierkę i spaść w dół! To niebezpieczne! Zaraz jednak zaczął się słowny Armagedon, gdyż właśnie Iwaru próbował… nie, on właśnie obraził Revy. U Norie zapaliła się czerwona lampka mówiąca, że to się źle skończy i miała chyba rację, dlatego zapobiegawczo dawała Iwaru wyraźne znaki, w postaci palca na własnych ustach czy też gestu ścinania głowy, by nie drążył tematu. Oczywiście próbował się przysunąć do niej i jeszcze bardziej ubliżał zielonowłosej, dlatego Norie pokazała się żyłka na czole bo z jakiegoś powodu ona też poczuła się zirytowana. Już zaciskała swoją dłoń w pięść, by go totalnie skasować albo wyłączyć z rozgrywki, paladyn wyglądała na serio wkurzoną, jednak… do akcji wkroczyła Revy z kopniakiem między nogi Iwaru, a potem z drugim kopnięciem. Norie odruchowo ją złapała za ramię, by nie przesadzała.
- Revy wystarczy – mówiła, po czym zwyczajnie objęła ją od tyłu, by ta nie mogła się zbytnio rzucać, a przy okazji można było ją odciągnąć od Iwaru. Paladyn miała zdecydowanie więcej siły, a raczej powinna ale nie przeszkadzało to Revy wyciągnąć swojego lizaka – Dziękuję. Ale proszę Cię… nie bij ludzi przy mnie. Akurat ja chciałam wymierzyć mu policzek za obrażanie mojej przyjaciółki – powiedziała Nornica, dalej trzymając w żelaznym uścisku Revy. Chwilę później zerknęła na Iwaru mrożącym krew w żyłach wzrokiem – Nie nazywaj jej tak, bo znowu wgniotę Cię w ziemię na arenie – powiedziała wkurzona z niewiadomych przyczyn Nornica.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 23:49

Zgodnie z uświęconą DME tradycją Pegazów przyszłam na bankiet w połowie. Jako jedna z dwóch reprezentantek gildii piękna i miłości - moją partnerką była cudna Eirlys, słodka, infantylna, i, w przeciwieństwie do mnie, nie będąca mniszką żyjącą w ascezie. I celibacie.
I w sumie tylko dlatego przyszłam na te święto rozpusty, na którym noga mniszki z Gjanue stanąć nigdy nie powinna. By reprezentować gildię i klasztor. W najbardziej odświętnym i wytwornym stroju jaki miałam wbiłam na imprezę.
Od razu poczułam się przytłoczona. Za wiele emocji! Musiałam znaleźć ustronny kąt! Od razu wypatrzyłam stolik, pod którym były dwie aury ludzi, dziewczyny i faceta, najwyraźniej mających w planach nieprzyzwoite rzeczy. Z tego co dobrze widziałam, to mężczyzna był kimś wysoko urodzonym, a dziewczyna emo.
Podeszłam do stoliczka, zapukałam w blat, i prawie się nie schylając weszłam pod stół z tradycyjnym pozdrowieniem:
- Dzień dobry. Czy mogłabym z państwem porozmawiać o Aurze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 271
Dołączył/a : 24/06/2015
Skąd : Mroźne krainy północy

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   19.02.16 0:31

Mistrzyni przed pójściem na salę podeszła do swoich podopiecznych chcąc pogratulować im dobrego występu. W końcu przecież to było trzecie miejsce. Było dobrze - nawet, jeśli było ono ex aequo z Fairy Tail. Nie była na to zła. Wręcz przeciwnie, przynajmniej wiedziała, że jej pupile są równi z tymi, których ona też szanowała. Jedynie martwiła ją ta akcja z kradzieżą, ale nie o tym mowa.
Eirlys szykowała się do wyjścia dość długo. Zastanawiała się nad tym, jaka tam może panować temperatura, co może się wydarzyć i co byłoby wygodne. Miała do dyspozycji trochę ubranek, które kupiła w czasie licznych podróży po Fiore z Aurumem, aczkolwiek nie miała okazji jeszcze ani jednego z nich przymierzyć. No bo nie miała okazji, kiedy miała przecież ubrać tyle strojów? Przecież była tylko na jednej misji. JEDNEJ. I już ma A.
Zanim jednak wyszła z przebieralni, wyszła lekka awantura. Stwierdziła ona bowiem, że za gorąco będzie jej w każdej sukience, jakiej by nie założyła. Mistrzyni niemal natychmiast jej zabroniła opuszczać pomieszczenia w samej bieliźnie mówiąc, "że nawet, jeśli nas za takich uważają, powinnaś być ubrana".
- ALE JAK TO?! NIE MOGĘ IŚĆ BEZ UBRAŃ?! - wydarła się niemal natychmiast jak to usłyszała. Tak, że wszystkie ptaki osiadłe an arenie odleciały.

Ostatecznie mikrusek otrzymał pisemny nakaz założenia na siebie czegoś na bal. Od samej mistrzyni - wypadałoby przyjść i się pokazać od tej nieco lepszej strony. Ale czy ona zdoła wytrzymać tych paręnaście godzin w ubraniu, skoro w na statku nie zdołała? Raczej nie. Przybyła wraz z naburmuszoną miną i Fu-hao do drzwi ubrana w białą suknię z czerwonym środkiem, odziedziczonej po narkomance Białym Śniegu, czy jak to się tam to z niemieckiego tłumaczyło. To znaczy, kupiła ją w sklepie. Tak, w sklepie. A czemu pytasz?
Niemal od razu jej wzrok skupił się na licznych bufetach, na kryształowym żyrandolu, na ciekawych osobach tu zebranych. Przecież tu byli wszyscy uczestnicy Igrzysk! Z pewnością pewnie już tutaj byli Tora, był też Don! Ona wręcz się ucieszyła na ten widok, skakała jak dziecko, którym z resztą była, aby zaraz pognać za mniszką. Widziała bowiem, że coś jest nie tak i nie pasowały jej te tłumy. To znaczy - ona tak to widziała, więc niemal natychmiast podreptała dość wesołym krokiem za nią. Zdziwiła się tym, że zagląda pod stół i udaje Jehową.
- Fuuuś, Ty zamiast się bawisz nawracasz ludzi na swoją wiarę? - zapytała, patrząc na nią z góry, aby zaraz samej zanurkować pod stół. Widok Ivriny z Mao, czyli tej mądrali z Mind Mastera z tamtym... jakimś gościem z Sabertooth... tak, chyba Sabertooth... zdziwił ją. Zrobiła wielkie oczy i zasłoniła usta.
- Wy tu robicie dzieci?! - zawołała na pół sali, ewidentnie zachwycona tym. - Tyyyyyy! - skierowała się tu do Ivriny - Ty jesteś taka mądra, w końcu miałaś drugie miejsce, na pewno wiesz jak to zrobić! No to ja wam nie przeszkadzam, miłej zabawy! - zakomunikowała i wyniosła się spod stołu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t986-eirlys-solomon


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   19.02.16 0:42

- Nie da się go zrozumieć - stwierdziła cicho, rzucając komentarzem dotyczącym Lucifera. Spuściła przy tym głowę. Gdyby wiedziała, że tak to się skończy, że ją cofnie i pozbawi możliwości wygranej, z pewnością by nie używała tej karty to po pierwsze, a po drugie, zupełnie inaczej by odebrała przegraną. Ta gra w jej odczuciu była nie fair (czego prowadząca nie odczuła w żadnym stopniu tylko się na sam koniec lekko zapędziła), bo była strasznie losowa. Do tej pory nie mogła rozwikłać zagadki tego, kto o ile mógł się sunąć pól w zależności od siły ataku. Ba, nie skupiała się na tym, po prostu na sam koniec wyprztykała się ze wszystkiego, co miała.
Zastanawiała się przez moment, o co mu chodzi z tym stołem, jednak sam widok, że ktoś tam podchodzi, aby zaraz zanurkować pod stół. Dziwne, po co? Bawi się w łódź podwodną? Chwila, tam nie ma wody. Poza tym, Hiz coś na ten temat mówił. Póki co nawet nie skupiła się na tym, co mówią, aczkolwiek jej wzrok powędrował w stronę balkonu, bo ktoś tam zaliczył glebę, chyba nawet zobaczyła jakiś akt agresji ze strony babochłopa, chociaż mogła się mylić, ale zaraz... za momencik niedługi się zorientowała.
- Kto jest irytujący, co?! - podniosła na niego głos, ale zaraz została zagłuszona. Ktoś zaczął krzyczeć o dzieciach - była to druga duszyczka, która tam zawitała, czyli ta malutka ekshibicjonistka z Blue Pegasus. Z resztą obie były, bo pamiętała je z pokazu. Sam krzyk dotyczący brzdącu brzdącu pod stołem ją zaalarmował i uchronił Balety przed kolejnym plaskaczem czy uderzeniem.
Ostatecznie jedynie się w tamtą stronę zwróciła, nic nie mówiąc, a jedynie otwierając usta ze zdziwienia i popijając resztę szampana. Uniosła brew i postawiła kieliszek gdzieś na stole, aczkolwiek bez słowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 20
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   19.02.16 0:46

Na sali się działo. Bankiet magów nigdy nie mógł być nudny, tym bardziej, gdy w jednym miejscu skupi się masa tylu osobowości, przedstawiających przeróżne archetypy ideałów i gildyjnych poglądów. Goście zebrani zewsząd reprezentowali dosłownie każdą możliwą wartość i cechę charakteru. Bystre Raion'owe oko dostrzegło w nich kilka najbardziej godnych uwagi grup. To jakaś para prowadziła zaciętą rozmowę, to bardzo nieśmiała dziewczyna skrywała się przed jej towarzyszem, jakby bojąc się otaczającego ją świata. Jedni się sprzeczali, jedni zanurkowali pod stół, nawet pojawiła się śmiesznie ubrana mniszka w towarzystwie uroczej kompanki. Zaraz to powędrowała prawić swoje przekonania, z pewnością związane z wiarą. Bo kto ubiera się w coś takiego!?
Chłopak prędzej czy później musiał wybrać sobie kogoś do rozmowy. Samotne siedzenie przy średnio smacznym szampanie nie należało do najciekawszych zajęć. Wykluczył członków jego gildii, nie chciał też się wtrącać w żarliwe dyskusje dosyć sławnej pani Rycerz czy samozwańczego księciunia z Sabertooth. Najbardziej interesująca, niezajętą wciąż osobą wydawała się w przyjaciółka wspomnianej kałanki ubrana w śliczną, śnieżnobiałą sukienkę. Tylko jak miał się zachować? Żaden z niego społeczniak. No nic...
Poprawił grzyweczkę, ułożył starannie różę na piersi i dosyć niepewnym krokiem powędrował w stronę gości, choć cały czas miał na oku małą Eiryls o czerwonych oczach. Zupełnie jak jego. Właściwie nie zastanawiając się zbyt długo, niby przypadkiem mijając ją, trącił dziewczyną delikatnie w bark, co spowodowało zachwianie się kieliszka w dłoni i wylanie większej części na Raion'owy płaszcz.
Uhm... przepraszam - mruknął, spuszczając wzrok w stronę poplamionej garderoby. Niech teraz tą panią owładnie poczucie winy! Proszę raz dwa przeprosić pana Shinkawę za nieostrożność!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   

Powrót do góry Go down
 
Sala Bankietowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Mała sala bankietowa
» Sala Bankietowa
» Sala operacyjna
» Sala lekcyjna nr 2
» Sala segregacji

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: [Odkryte forum] :: Eventy :: Archiwum Eventów :: Wielkie Igrzyska Magiczne-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie