IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala Bankietowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Sala Bankietowa   17.02.16 17:12

First topic message reminder :



Z okazji zakończenia Daimatou Enbu, wszyscy gracze są zaproszeni na bankiet z okazji zakończenia Daimatou Enbu. Obowiązują nas wszystkich wykwintne stroje, dobry humor i uśmiech na ustach, a także zakaz prowadzenia batalii. Sala bankietowa jest taka, jak przed paroma laty, albo i nawet lepsza - wszystko pozłacane, pięknie wyglądające i z niezwykłą starannością przyozdobione.

- Witajcie, drodzy państwo! Kabo- zaczął Mato, stojąc na barierce przy balkonie dla "VIPów". - Zebraliście się tutaj, aby uczcić swoje zmagania na Daimatou Enbu! Jedni wygrali, inni przegrali, jednak nie należy zapominać o tym, aby się bawić! Tak więc... Bawcie się! A, tak, Mistrzowie są w innym pomieszczeniu aby móc świętować samemu i żebyście nie siadali im na głowach.

Ogólny ranking!
1. Neutralni Magowie 35
2. Sabertooth 29
3. Blue Pegasus 28
3. Fairy Tail 28
5. Raven Tail 24
6. Lamia Scale 20
(ranking może się zmienić - właśnie go omawiamy)

Cytat :
Wstęp na salę bankietową mają tylko uczestnicy eventu, którzy brali udział w konkurencjach, jednak nie jest wymagane, aby w nim uczestniczyć. Bankiet w czasie rzeczywistym trwać będzie do 20 marca br. Fabularnie będzie to jeden wieczór.

Nagrody za event rozdamy kiedy tylko zbierzemy wszystkie oceny od MG.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 3:50

Norie miała swoją cierpliwość, a Revy ją testowała. Gdyby pancerna nornica była wrażliwsza to pewnie by się popłakała albo przywaliła swoją bliżej nieokreśloną siłą prosto w twarzyczkę zielonowłosej, ale na to pewnie kiedyś jeszcze przyjdzie czas. Nie jakieś tam NaruSasu moment, tylko po prostu One Punch Nornica i to tak solidnie. Nie mogła zaprzeczyć jednak logice za jaką podążała Revy, bo miała też rację w pewnych aspektach. Każdy kiedyś umrze i na każdego przyjdzie pora, może nawet okazać się, że jutro Norie umrze z powodu wypadku, ale kto tam wie. Nikt nie zna przyszłości, ani tym bardziej nie jest możliwe, aby ją przewidzieć. Tylko głupcy sądzą, że widzieli przyszłość kiedy logicznym jest możliwość dostrzeżenia jednego z możliwych wariantów. Do tematu magii Norie postanowiła wrócić, ale zrobi to potem jak już będzie jedzonko.
Nie przestrzegała etykiety, białowłosa tego nawet nie potępiała, bo ile to razy mistrz kazał jej jeść z psiej miski. Nie raz i nie dwa podczas morderczych szkoleń jakie odbyła. Myślicie, że miała taki komfort jakim były sztućce? W życiu! Przez większość czasu musiała jeść albo rękoma albo zaimprowizować sobie przy pomocy zwykłego noża survivalowego. Tyle dobrego, że chociaż mogła myć ręce przed posiłkiem, który zazwyczaj składał się z praktycznie surowego mięsa. Nie zawsze Norie była w stanie coś zjeść od razu, musiała sama nauczyć się przyrządzić coś tak, by mogło być zjedzone i chyba tylko dlatego jeszcze żyła, a nie zmarła na jakąś chorobę układu pokarmowego. Można powiedzieć, że też chyba miała jakiś naturalny talent do miecza oraz noża kuchennego.
- Różnimy się od siebie, jednak wiem, że możemy być przyjaciółkami. Może tego nie wyrażasz teraz, ale w trakcie walki dotyka się duszy przeciwnika. Nie walczy się jedynie za pomocą miecza czy pięści albo magii, a walczy się całym sobą. Nie ma lepszego sposobu, by otworzyć się na drugą osobę niż sparing. Nie zgadzam się jednak, że magia przynosi tylko nieszczęścia. Może zostać również użyta w dobrych celach i do tego, by zaprzestano masakr. Możesz mnie nazwać głupią, ale nie pozwolę by na świecie istniało tylko zło. Dopóki starczy mi tchu w piersiach będę z nim walczyła i nie ugnę się niczym tchórz – powiedziała mikruska rezolutnie patrząc na Revy, jednak zaraz potem sama zdjęła sobie rękawiczkę z dłoni by jej nie pobrudzić i zaczęła jeść palcami. Przełknęła kawałek mięsa po czym spojrzała w stronę oczu zielonowłosej – Wiesz co jest silniejsze od jednostki o poziomie maga A? Cała gildia magów, która wspiera taką jednostkę, a co za tym idzie przyjaciele. Niezależnie jak silną osobą będziesz to prędzej czy później polegniesz bez wsparcia, więc nie udawaj że dobrze Ci z tym. Ty się po prostu boisz otworzyć na innych z powodu negatywnych uczuć, ja jednak się nie poddam i zburzę tą ścianę by pokazać Ci, że istnieje też inny świat – powiedziała pełna determinacji nornica, która liczyła się z tym, że zaraz może dostać hejta ale jej postawa była niezachwiana, a na twarzy nie widniał nawet najmniejszy ślad tego, że ma jakieś wątpliwości – Jako paladyn bronię tych słabszych jak również potrzebujących. To jest wyznacznik prawdziwej siły, umieć stanąć w obronie kogoś słabszego, być opoką towarzyszy, którzy pójdą za mną w ogień, z którego ich wyprowadzę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53
Gość





PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 16:53

To, że Mao był nienormalny nie było niczym nowym. W końcu należał do cesarskiego rodu z innego państwa i jego przeznaczeniem było objąć władzę. A tacy ludzie z założenia nie są normalni. Zazwyczaj albo są albo chciwi i rządni władzy albo głupi tak bardzo, że wykorzystują tę władzę w sposób niegodny tego. Rzadko kiedy zdarza się odpowiedni władca. Chociaż w Okami nie było tak źle. Tam przynajmniej nie rządził mały brat stojąc za wysokim Andriejem i Beatrice. Chociaż swoistego Macierewicza to Okami miało, oj miało. Ale nie mówmy o cesarstwie, porozmawiamy o nim za kilka fabuł gdy już podbije całe Fiore.
- Normalni ludzie nie są mili? Dziwnie określasz standardy normalności.
Skomentował, zastanawiając się chwilę. Po momencie dodał.
- Kto jednak powiedział, że bycie normalnym jest interesujące? Bez nienormalnych ludzi świat byłby nudny, pusty i szary. Nawet bez takich ludzi jak Ty. Gdyby Cię nie było światu by czegoś brakowało. W końcu kto by tłukł mnie po śledzionie?
Wytłumaczył, próbując w ten sposób dziewczynie znać, że mimo tego, że jest dziwna, nie znaczy to, że jest gorsza od "nie dziwnych".
- Co proszę?
Spytał, gdy usłyszał o tym, że Ivrina zajęła drugie miejsce w Mind Masterze. Był dość mocno zdziwiony.
- Nie spodziewałbym się, że jesteś geniuszem matematycznym, gratuluję. Sam pewnie zająłbym tam ostatnie miejsce. A mistrz...? Jaki mistrz proszę? Należysz do jakiejś gildii? Z twoim charakterem pasowałabyś pewnie do Raven Tail albo do Sabertooth.
Tyle, że do Sabertooth nie mogła należeć. Poza tym książę nie widział jej na spotkaniu ani w pomieszczeniu. Zatem gdzie? Neutralni raczej nie, w końcu oni nie mają mistrza. To grupa zebrana z losowych magów.
- Skoro Ci nie przeszkadzam to jeszcze trochę tu posiedzę. Dziwne byłoby, gdybym nagle wyszedł spod stołu razem z Tobą. Mogliby uznać, że my... No wiesz. A fundusze... Uznajmy, że następnym razem ocalisz mi życie a ja zapomnę o długu. Pasuje?
W sumie trochę nieuczciwa wymiana. Życie księciunia de fakto było warte więcej niż 2500klejnotów. Ale kto by się teraz tym przejmował. Bardziej ciekawa była odpowiedź na ostatnie pytanie.
- Wszystkich? Nie wiem co w życiu przeżyłaś, ale jeżeli wiecznie zamierzasz żyć nienawiścią i strachem wobec wszystkich ludzi to czeka Cię bolesne życie. Może i czasem ludzie nadużywają zaufania. Ale jeżeli z tego powodu całkowicie się odetniesz od innych, to Twoje życie będzie żałosne, nie warte nawet złamanego grosza. Będziesz żyć samotnie i z dnia na dzień wiednąć, jak niegdyś piękny kwiat. A potem ktoś Cię zdepcze bo nie będziesz potrzebna. A w takich chwilach warto mieć kogoś kto zatrzyma ten "but" i zacznie Cię na nowo "podlewać" i pielęgnować. Zastanów się zatem czy warto tak odcinać się od całego świata, póki jeszcze nie jest za późno.
Nienawidził tego. Nienawidził ludzi, którzy nadmiernie użalają się nad swoim życiem i wiecznie z jakiegoś powodu robią głupie rzeczy. Nie wiedział co się stało w przeszłości Ivriny. Może, a nawet na pewno to co teraz powiedział wbije w nią kolejne igły, ale może te igły uświadomią ją ile może stracić z powodu takiego życia?
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 19:03

Wciąż siedziała skulona w kłębek, jak mały jeżyk i nie ukazywała swojej twarzy pozwalając Mao się wygadać, a na pytania odpowiadając półsłówkami, lub jakimś mruknięciem. Bała się, że będzie chciał ją wyciągnąć z kryjówki i narazić na to światło, dźwięki muzyki, ludzkie głosy i ich wzrok, tak, przede wszystkim obawiała się być zauważoną. Nie znosiła być obserwowaną, tak samo jak nie znosiła dowiadywać się, że tych nienormalnych, życzliwych ludzi wcale nie jest tak mało.
- Uhum - Jasne, że miała dziwne standardy normalności. Jej sposób na życie, istnienie i komunikację z innymi ludźmi też nie należał do zwyczajnych. Po prostu była jednym, wielkim odstępstwem od reguły.
- Przepraszam - mruknęła, kiedy wspomniał o śledzionie, że też to jeszcze przeżywał. Musiała mu naprawdę zrobić sporą krzywdę, bo raczej nie tylko tym wyróżniła się na wspólnej misji. No chyba, że lubił dostawać po śledzionie od kobiet. Taki zdecydowanie masochistyczny fetysz. Ivrina nie wiedziała, ani nie miała zamiaru sprawdzać, z pewnością nie teraz.
Na sugestię o pasowaniu do jakiejś gildii pokręciła głową i wydała z siebie fonetyczne przeciwieństwo "uhum", negując przynależność do jakiejkolwiek z tych organizacji. Owszem, do jednej należała, ale o tym się nie mówi, poza tym to tylko formalność, bez której nie mogłaby towarzyszyć mistrzowi. Za to kolejna propozycja zdecydowanie podniosła jej ciśnienie. Odetchnęła głęboko i zbyła Mao krótkim, stłumionym - Nie - Na myśli nie miała jednak pozostawiania go na pastwę losu, ani jakiegokolwiek Pana Przeznaczenia w niebezpieczeństwie, a po prostu nie mogła pogodzić się z faktem posiadania czyichś pieniędzy w kieszeni. Po prostu nie i już, Mao dostanie z powrotem swoje dwa i pół kafla, w drobniakach.
Ostatnia, przerażająco długa i pełna metafor zawierających kwiatki wypowiedź spowodowała jednak, że dziewczyna uniosła głowę i popatrzyła się na rozmówcą z nieukrywanym zdziwieniem, jakby nie spodziewała się, iż stać go na aż tak głębokie przemowy, ale cóż, przecież był księciem, z tego pewnie też miał nie raz indywidualne lekcje. Pozwoliła mu dokończyć, jednak tym razem nie trafił w dziesiątkę, nawet nie w tarczę.
- Nie odcinam się od wszystkich, mam mistrza. Problem sprawia mi większa ilość osób na raz, ale gdy się już do kogoś przyzwyczaję nie jest tak źle - powiedziała wzruszając ramionami. - Ah, i mistrz jest mój, indywidualny. Bardziej jak mentor... nie, raczej właściciel, niż zwierzchnik gildii. Brałam wraz z nim udział w grupie neutralnych, ale mnie tu zaciągnął i gdzieś zniknął - Po tych słowach podeszła na czworaka do brzegu stołu i odchyliła nieznacznie obrus, by rozejrzeć się po sali, a gdy nie ujrzała poszukiwanej osoby uklękła, kładąc ręce na kolanach. - Jeśli nie wróci, to na pewno nie wyjdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar
Gość





PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 19:49

Przeprosiny jako tako zostały zignorowane. Nie miał to być gest niegrzeczny ani tym bardziej lekceważący. Mao po prostu machnął ręką jakby mówiąc nią "walić to, pewnie i tak przyj*biesz mi jeszcze nie raz". I znając jego szczęście, a raczej pech, miał cholerną rację! Całe szczęście, że niektóre osoby, które narażały go na niebezpieczeństwo już nie żyją, hyhy.
- Jak wolisz.
Nie? Tylko tyle? Tyle miała do powiedzenia? Chociaż jak na nią to dość sporo. Podczas poprzedniej misji nie mówiła pewnie też zbyt wiele. No i gdyby ocenić poprzednie spotkanie i porównać je z dzisiejszym, to ilość tego co powiedziała przedstawia się w dość wysokiej liczbie, o wiele większej niż ostatnio. Znaczy po prostu gada więcej niż przedtem, o. I tyle.
- Właściciel? Nie wiedział, że jesteś niewolnicą. No chyba, że nie jesteś niewolnicą tylko zwierzęciem. A w to wątpię, w końcu masz w sobie dość sporo z człowieka. Nawet więcej niż mogłoby się wydawać.
Właściciel? Nawet w Okami uważanie innego człowieka za swoją własność było potępiane. Niewolnictwo to najgorsze co istnieje. Jeden człowiek ze względu na pochodzenie czy też stan majątkowy postanawia, że będzie panem życia innego człowieka. Dlaczego osoba urodzona w gorszych warunkach miałaby być zależna od kogokolwiek innego? Ludzie powinni być wolni, nie ograniczani przez innych. Nazywanie człowieka własnością to ubliżanie jego godności.
- A może sama uznałaś jego wyższość nad sobą? Co takiego zrobił, że uważasz się za gorszą?
Powrót do góry Go down


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 20:00

No i się opiłem. Ten stół wydał mi się niezwykle podejrzany. Jakieś szepty spod niego dochodziły. Dodatkowo ruszał się obrus. Czyżbym wpadł w alkoholowe delirium? Cholera wie. Cholera wie czy wpadłem w delirium i cholera wie co jest nie tak z tym stołem. Uderzam więc mocno w stół ręką, przewracając połowę rzeczy, które się na nim znajdują. Uderzam tak ze dwa razy, bowiem widzę podwójnie dwa stoły. Chyba serio ze mną źle. Uderzam się po policzkach ze cztery razy po dwa na każdy policzek, a potem jeszcze piętnaście, bo cztery to gówno nie liczba. Podobne gówno do tych Igrzysk. Próbuję się trochę docucić, a przynajmniej przestać widzieć podwójnie. Wszędzie są kieliszki z szampanem. Podwójna ilość alkoholu poi moje oczy i szczerze powiedziawszy zbiera mi się na rzyganie. A jeszcze mam pół flaszki wódki.
"Nosz cholera!" - myślę, wstając ze swojego siedzenia i zaczynam iść wolno w swym dziwnym całkowicie czarnym płaszczu w stronę balkonu. Mam zamiar wyrzygać się za balkonową barierkę. Deszcz pobada, rozmoczy rzygi. Rozmoczone rzygi wsiąkną w ziemię. Tam zjedzą je jakieś robaki czy inne cholerstwa. Smród wyparuje w porannym słońcu. Ewentualnie załatwią jakiegoś maga powietrza i wywieją te paskudztwo. Niech płacą! Co mnie to obchodzi? Taki wielki Pan, który zorganizował to pożal się przyjęcie na pewno poradzi sobie z niewielką ilością rzygowin na jego pięknym trawniku, który z pewnością znajduje się pod balkonem. Przynajmniej tak mi się wydaje. Jak narzygam na chodnik to scenariusz będzie inny. Jakieś pachołki koziołki matołki będą musiały przyjść i to pozmywać z marmuru czy innego granitu, który tworzy ten iście majestatyczny, co ja plotę, chodnik?
"Nieważne. Nieważne. Nieważne. Po prostu sobie rzygnij ..."
Idę i tak sobie rozmyślam, gdy nagle widzę moją znajomą i mniej lub bardziej lubianą dziwną Panią Rycerz.
- A cio ty tu? - podchodzę do niej (jest na balkonie, nie?), zupełnie nie zważając na jakiegoś matołka, którego ze sobą przyprowadziła. Pani Rycerz świetnie włada mieczem. Gdybym zwrócił na niego uwagę to pewnie bym się zastanowił czy jego mieczem też tak świetnie włada. A może gustuje w jego kulach armatnich? Armatnich? Co ja plotę?! Ten koleś pewnie w ogóle nie ma jaj! Ale oczywiście tym się nie przejmuję.
- Jestem wkurzony ... - mówię, łapiąc się za głowę. Mój głos ciągle brzmi jak głos pijaka (ale ja nie potrafię tego opisać) - Pamiętasz tą dziewczynę co z nami wal ... wal ... wal ... cholera, która uciekła przed Tobą jak jakiś pieprzony tchórz?
Chciałem powiedzieć "walczyła". Jednak walką tego nazwać nie można było. Kontynuuję:
- Czaisz, że dołączyła do NASZEJ drużyny?! - "NASZEJ" w sensie Lamia Scale. Akcentuję to nader wyraźnie - Musiała poskromić jakąś zboczoną małpę! Totalne beztalencie! A ja, cholera, musiałem się użerać z jakiś pierdo***ym smokiem! Czaisz?!
Zaczynam się wydzierać na Norie, a następnie wraz z Panią Rycerz wykonuję znany układ choreograficzny zatytułowany "Natsu i Gray". Zupełnie nie przejmuję się faktem, że mogę zaraz zacząć wykonywać inny układ z tej serii o pięknej nazwie "Natsu i Erza (+Gajeel, ale kto go tam widzi?)". Ewentualnie inny układ z innej serii - "Naruto i Lee". No ... w ostateczności ... "Zespół R znowu błysnął!". Nie. Ja się takimi okropnościami nie przejmuję, dobierając się swoją głową do głowy Norie. Jestem pijany w cholerę i to widać, słychać i czuć!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 20:19

Doczłapał na bal porządnie spóźniony, zmachany i już dawno zdecydowanie mniej elegancki i bardziej rozchełstany niż miał zamiar. Rozpięte guziki u kołnierzyka, poluzowany krawat, podwinięte rękawy, a marynarka całkiem zdjęta i powieszona na ramieniu od razu sugerowały, że nie jest to człowiek, który przykłada większą wage do własnej aparycji. Wyglądałby z pewnością o wiele lepiej, gdyby w drodze na bankiet nie przypomniał sobie o zostawionych na stole, w kwaterach tygrysków odbezpieczonych spluwach i nie musiał zapylać z powrotem, żeby jednak coś z tym fantem zrobić. Kto wie jakimi debilami są pozostali członkowie gildii i jak zachowują sie wracając napruci z takich, masowych imprez? Wolał nie ryzykować, chociaż pewnie skończyłoby sie po prostu na naturalnej selekcji. Przy wejściu stanął, zmrużył oczy i osłaniając je dłonią od rażącego światła z kryształowych, pełnych przepychu żyrandoli począł się rozglądać za kimś znajomym, chociażby z wyglądu. Podczas spotkań na dachu gildii i w szatni jakoś nie bardzo miał okazję dłużej z kimkolwiek porozmawiać, bo wszyscy byli zafiksowani tylko i wyłącznie na zwycięstwo, a teraz, kiedy nie wyszło może w końcu będzie się dało pogadać o czymś innym niż taktykach i słabościach przeciwników.
- O - wyrwało mu się, gdy dostrzegł Zina, w strategicznym i jak najbardziej odpowiednim miejscu. Ten to ma głowę lokując się przy stole z trunkami - pomyślał z uznaniem, po czym sam skierował się ku niemu z pierwotnym zamiarem nawiązania konwersacji i wtórnym napicia się czegoś. Jako że stół był długi po drodze udało mu się wyhaczyć szklankę do whiskey, troche lodu, a sama butelka z napojem znajdowała się u celu jakim był współtowarzysz z gildii.
- Hej, widzę, że cię szybko poskładali - zaczął nawiązując do konkurencji, która dla Zina zakończyła się niestety przedwcześnie, jednak z błyskami laserów i postawił szklankę na stole przyglądając się zdecydowanie zbyt dużemu wyborowi karmelowych alkoholi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 172
Dołączył/a : 28/04/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 21:56

Za Raven Tail - powtórzył bez wahania i wypił do dna. W przeciwieństwie do Ari nie było ani kropli szlacheckiej krwi w jego żyłach więc mógł pić ile tylko dusza zapragnie. Na moment zamyślił się nad słowami Hizshiego. Przypomniały mu o pobycie w gildii i drodze jaką przebył od momentu dołączenia. Czy to miał na myśli mistrz mówiąc o "eksperymencie" gdy wysyłał ich na Igrzyska? Szóstka skrajnie różnych charakterów. Odpowiedzialność x Wybuchowość x Lenistwo, co wyniknie z tej mieszanki? Chyba jednak Mistrz się trochę przeliczył tym razem. Z szóstki magów tylko trójka mogła powrócić do gildii z tarczą, a sama drużyna nie wypadła najlepiej. Ale nie to chyba było ważne w ich przypadku. Pokazali, że potrafią walczyć uczciwie, zawzięcie i z sercem. Nyro wygrał swoją konkurencję, a Ari i Hiz zajęli po drugim miejscu. Dla takiej gildii jak Raven Tail, wychodzącej z cienia własnej historii, z pewnością był to duży krok w dobrą stronę.

- Ten łysy? Od początku mi nie pasował. Dziwny jakiś i momentami w ogóle nie zrozumiały - Skwitował Lucka, przez którego Ari nie udało się wygrać swojej konkurencji. Cóż jednak zrobić, taki był sport. - Mi się udało wygrać. No, mniej więcej. - chciał się pochwalić przed znajomymi, jednak po chwili spojrzał na Ari i momentalnie ugryzł się w język. Przecież byli tutaj żeby poprawić jej humor a nie do jasnej anielki go pogrążać! Musiał zmienić temat, szybko zmienić temat - A ty Hiz? Jak Tobie poszło? - Miałeś zmienić temat a nie go dalej ciągnąć ciołku! Cała nadzieja w Hizashim. Oby miał więcej oleju w głowie niż Nyro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t786-nyro-letram


avatar
Raven Tail


Tytuł : Ulubiona para (oficjalna)
Liczba postów : 472
Dołączył/a : 16/07/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 22:10

Hizashi również wypił swoją porcję tego musującego badziewia na raz. Nie lubił tego smaku, dlatego też nie miał powodu aby się nim delektować. Gdy oni wznosili toast za gildię on tylko odwrócił wzrok. Nie miał zamiaru pić za zdrowie takich niedorzecznych wymoczków, jak Ci co mają czelność nazywać się "Krukami". Tę dwójkę tolerował ze względu na to, że byli dobrymi wojownikami, nie dlatego że ich polubił czy coś. On nikogo nie lubił poza sobą, chociaż nawet z tym czasami były problemy. Słysząc pytanie Nyro, najpierw poruszył lekko uchem po czym spojrzał na niego. Przez chwilę zagapił się na ten stolik pod którym siedziała dwójka magów. W sumie to zastanawiał się czy nie robią czasem czegoś nieprzyzwoitego.
- Chcesz się dowiedzieć? To najpierw idź i zdejmij obrus z tamtego stołu - Wskazał mebel palcem, a co.
Przecież nie wskazywał na żadną osobę nie? A nawet jeśli by to zrobił, to przecież miał to w nosie.
- Poza tym punkty mówią same za siebie, jeśli nie umiesz liczyć to powinieneś cofnąć się do przedszkola cholerny idioto. Nie rozmawiaj o tym tutaj, przyszedłem się rozluźnić a Ty jesteś bardziej irytujący nawet od niej - W tym momencie spojrzał na Ari.
Jeśli Nyro nie zrobił tego o co "prosił" Hiz, ten wziął ze stołu jakieś owoce(?) i zaczął rzucać w stół pod którym razem z Mao, siedziała Ivri. Jako że nie chciało mu się wstać, musiał się zadowolić tym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1191-hizashi-sena


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 22:59

Nornica cały czas działała jej na nerwy. Bla, bla, bla, przyjaźń, bla, bla, bla, rodzina, bla, bla, bla, może jeszcze ją do Fairy Tail wciągnij co? Do tego całego Nakama Power and such. Rodzina? Miała jedną, już jej nie ma, chociaż przed igrzyskami dowiedziała się, że ktoś z Rokkaku jest we Fiore. Może na tym bankiecie? Jedyna jej rodzina, która w tym momencie ją obchodzi - a nie jakaś tam gildia. Nawet o Mermaid Heel przestaje powoli dbać. A czemu nie odeszła od Nornicy kiedy ona tak gadała zażarcie o przyjaźni i sraniu tęczą, kiedy mogła po prostu tak sobie pójść?
Bo ma jedzenie.  
A jedzenia tak prędko nie odpuści i nawet dla niego zdjęła ten przeklęty worek, przez który tak naprawdę nie dało się oddychać. Wyglądała jak facet, trochę jej się fryzura spaprała, jednak dość prędko ją poprawiła tak, że wyglądała jeszcze bardziej jak płeć przeciwna. Deska, obroża... szkoda, że ta obroża była taka, jak wtedy, z kolcami. Da się ją rozpoznać.
- Nie możesz zrozumieć, że jestem indywidualistką, samotniczką i nienawidzę współpracować z innymi? Bo potem, k*rwa zasrana ruchana w pupę, mam na misji kogoś, kto nic nie robi i jedynie działa Ci na nerwy, przeszkadza w misji i ogólnie jest nieprzydatny - mówiła, nawiązując do jednego ze swoich pierwszych zleceń, czyli polowania na Małpojaszczurki. Nie było ono zbyt przyjemne, szczerze mówiąc. Bieganie po lesie za jakąś małpą, wkurzająca towarzyszka, typowa członkini Blue Pegasus. I jak tu pracować? Już wolała wałęsać się przez cały ten czas z narkomankami. Zaraz po tych słowach wzięła większego, jednego z większych kęsów i wchłonęła go do ust, aby za chwilę zacząć przeżuwać. Dość porządnie przeżuwać, się wie.
- Słuchaj, mikrusie - zaczęła mówić z pełną buzią, aby unieść palec w górę na znak "stop, nic nie mów, bo nie skończyłam", przełknąć i w końcu kontynuować. - Po prostu przeżyłam swoje, prawdopodobnie nawet więcej niż Ty. Straciłam wiele, więc nie zależy mi na zawiązywaniu jakichkolwiek relacji wiedząc, że i tak je stracę, i tak. Aha, nawet nie próbuj mnie teraz przekonywać do zmiany zdania - i w tym momencie nastąpiła przerwa na reklamy. Albo raczej przerwa na Iwaru, który kompletnie struty alkoholem przywlókł się do ich dwójki. Spojrzała się na niego ze zmrużonymi oczyma. "Znowu się nachlał?" zapytała samą siebie z pewnym niedowierzaniem w postawie. Jedyne, co dolało oliwy do ognia to fakt, że zaczął na nią gadać w jej obecności. Pieprzony tchórz? Uciekać przed Norie? Beztalencie? Ktoś tu chyba nie otrzymał swojej dzisiejszej dawki Wpi*rdolu.
Pierwsze, co zrobiła, to skopała Iwaru między nogami, nadrabiając pojedynek na arenie. A że zrobiła to z całej siły, raczej nie powinien móc się obronić przed kopnięciem z pół obrotu w plecy i przybiciem tą samą nogą.
- Nie dość, że znowu się naj*bałeś, to jeszcze nie potrafisz zachować dyskrecji przy obgadywaniu kogoś. Jakbyś nie zauważył, ten cały TCHÓRZ i BEZTALENCIE stoi obok i nie toleruje, kiedy na głos się je obgaduje. Bo co, Ty byś wybrał wielkiego demona żeby go okiełznać? Bo co, walczysz do ostatniej kropli krwi chociaż wiesz, że to nie ma najmniejszego sensu? Będziesz dalej walczył nie mając ręki i nogi? Wolisz dalej walczyć, kiedy nie masz nawet kropli mocy magicznej w ciele? Wycofanie się w odpowiednim momencie to nie tchórzostwo - strategia opierająca się selekcji naturalnej - powiedziała do niego dosyć ostro, po czym, niezależnie od decyzji Norie w sprawie tego pijaka, zabiera nogę, bierze lizaka z kieszeni i wkłada go sobie do ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 23:09

"Jak wolisz"? Tylko tyle? Tyle miał do powiedzenia? Jak na niego to zdecydowanie niewiele, normalnie gadał jak najęty, a teraz co, coś mu się popsuło? Może każdy człowiek ma jakiś limit i jak Ivrina nie jest w stanie przegadać darmowych minut, tak Mao blokują rozmowy wychodzące ze względu na brak środków na karcie. Cóż, grabarka mogłaby mu oddać soje wraz z pożyczonymi pieniędzmi, ale to raczej nie było możliwe, poza tym Mao i tak sam się doładował i na nowo począł nawracać Ivrinę na jedyną słuszną drogę. Z każdą chwilą i z każdym postem przestrzeń pod stołem zamieniała się w pamiętną jaskinię wiwerny. Tak, dziewczyna popełniała wiele błędów w życiu, nie odnajdywała się w nim, ale podporządkowania się Zenshiemu nie uważała za złe. Ba! Był to nawet jej osobisty, swoisty sukces.
- Byłam niewolnicą. Znam różnicę, pomiędzy wolnością, a jej brakiem. Nie potrafię jednak żyć niezależnie, o własnych siłach, więc daję coś od siebie w zamian za pomoc. To chyba normalne, czy nie? Czy znów czegoś nie rozumiem? - odpowiedziała drżącym głosem. Łatwo było ją stłamsić, wystarczało jedno ostrzejsze słowo, obelga, lub wytknięcie jakiejś winy. Zacisnęła donie mnąc kwiecistą sukienkę i opuściła wzrok, nie potrafiła się kłócić, nie tak łatwo, dopiero gdy wzbierze w niej dostatecznie dużo irytacji będzie potrafiła wybuchnąć i wyrazić głośno swoje zdanie, a tak tylko słuchała i próbowała wydukać coś w odpowiedzi.
- Sama. Po prostu uważam, że jest godny podporządkowania się. Ty nie zrozumiesz. Widać, że chcesz rządzić, jednak jeśli kiedykolwiek zdobędziesz podwładnych, to czy to nie będzie identyczne? Będą dążyć do spełnienia twoich celów, słuchać się ciebie, może nawet się kłaniać, lub nazywać "Panem". To przecież dokładnie to samo co bycie właścicielem... prawda? - Początek tej wypowiedzi był raczej nacechowany pewnością siebie, jednak z każdym kolejnym słowem Ivrina zaczynała się coraz bardziej wahać, by ostatecznie, najzwyczajniej w świecie zapytać się o pogląd Mao. Można powiedzieć, że była dumna z dołączenia do Zenshiego, a za jego namową do Dragons Howl, w końcu praktycznie z własnej inicjatywy wyszła do ludzi, a tu, nagle ktoś, kogo nawet poważała próbuje jej wmówić, że popełniła błąd. Jeśli wydarzenie, które uważała za najsensowniejsze w jej całym życiu ma się okazać porażką, to wolałaby tego nie słyszeć. Tak samo jak wolałaby nie słyszeć kolejnego łupania o blat stołu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 23:28

Nakama power albo plot armor wielokrotnie pomogły jej idolce przezwyciężyć największe przeciwności losu. Nawet jeśli ścierała się z Minervą samej będąc ranną ciężko, Erza Scarlet była kimś kto wspierał swoich przyjaciół z gildii i dzięki temu walczyła o wiele zacieklej niż Sabertooth. Fairy Tail nie raz już samo z siebie wykazało, że działając wspólnie mogą osiągnąć naprawdę wiele, kiedy reszta magów o takiej kombinacji mogła jedynie pomarzyć. Nornica nie chciała zaciągać na siłę syrenki do Fairy Tail, uważała że przyjaźni nie można brać siłą ani tym bardziej nie powinno się kogoś do czegoś przymuszać.
- Dlaczego zatem dołączyłaś do gildii, skoro jesteś samotniczką i nie chcesz współpracować? Nawet neutralni magowie mogą brać zlecenia. Trafiłaś na jedną osobę, którą musiałaś chronić przez całą misję, ale jednak nie zabiłaś raczej tejże. Prawda? Nie można generalizować, że każdy jest słaby. Prawdziwa siła wzięła się z tego, że nie pozbyłaś się balastu, a brnęłaś dalej z zadaniem. Jesteś silna Revy, aczkolwiek czasami zaprzeczasz sama sobie to jednak Cię lubię – powiedziała paladyn mimo tego, że rozmówczyni była bardzo wulgarna. Każdy miał prawo być indywidualistą, zresztą nawet Grey i Natsu się gryźli jak dwa dzikie węże, a jednak mimo tego, że każdy był indywidualistą to potrafili współpracować. Mimo, że skrajnie się różnili i często dochodziło między nimi do utarczek, to jednak byli przyjaciółmi. Revy i Norie mogły być takimi przeciwnymi biegunami, które jednak prędzej czy później mogą się przyciągnąć.
Norie już chciała zaprotestować na temat bycia mikrusem, bo ostatnio nawet jej się urosło! Pare milimetrów, ale zawsze! – Nasza gildia i każda inna też wiele straciły, a jednak podnieśliśmy się i żyjemy dalej. Fairy Tail nie żyje przeszłością, idzie ku przyszłości odcinając się od błędów przeszłości i smutku. Nie chcemy, by ci, którzy… - i tutaj wciął się Iwaru, który przyszedł do nich. Poczuła od niego odór alkoholu i lekko odsunęła się, praktycznie opierając o barierkę. Odstawiła talerz z mięsem na barierkę obok siebie i spojrzała na maga. On przecież zaraz może się wytoczyć za barierkę i spaść w dół! To niebezpieczne! Zaraz jednak zaczął się słowny Armagedon, gdyż właśnie Iwaru próbował… nie, on właśnie obraził Revy. U Norie zapaliła się czerwona lampka mówiąca, że to się źle skończy i miała chyba rację, dlatego zapobiegawczo dawała Iwaru wyraźne znaki, w postaci palca na własnych ustach czy też gestu ścinania głowy, by nie drążył tematu. Oczywiście próbował się przysunąć do niej i jeszcze bardziej ubliżał zielonowłosej, dlatego Norie pokazała się żyłka na czole bo z jakiegoś powodu ona też poczuła się zirytowana. Już zaciskała swoją dłoń w pięść, by go totalnie skasować albo wyłączyć z rozgrywki, paladyn wyglądała na serio wkurzoną, jednak… do akcji wkroczyła Revy z kopniakiem między nogi Iwaru, a potem z drugim kopnięciem. Norie odruchowo ją złapała za ramię, by nie przesadzała.
- Revy wystarczy – mówiła, po czym zwyczajnie objęła ją od tyłu, by ta nie mogła się zbytnio rzucać, a przy okazji można było ją odciągnąć od Iwaru. Paladyn miała zdecydowanie więcej siły, a raczej powinna ale nie przeszkadzało to Revy wyciągnąć swojego lizaka – Dziękuję. Ale proszę Cię… nie bij ludzi przy mnie. Akurat ja chciałam wymierzyć mu policzek za obrażanie mojej przyjaciółki – powiedziała Nornica, dalej trzymając w żelaznym uścisku Revy. Chwilę później zerknęła na Iwaru mrożącym krew w żyłach wzrokiem – Nie nazywaj jej tak, bo znowu wgniotę Cię w ziemię na arenie – powiedziała wkurzona z niewiadomych przyczyn Nornica.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   18.02.16 23:49

Zgodnie z uświęconą DME tradycją Pegazów przyszłam na bankiet w połowie. Jako jedna z dwóch reprezentantek gildii piękna i miłości - moją partnerką była cudna Eirlys, słodka, infantylna, i, w przeciwieństwie do mnie, nie będąca mniszką żyjącą w ascezie. I celibacie.
I w sumie tylko dlatego przyszłam na te święto rozpusty, na którym noga mniszki z Gjanue stanąć nigdy nie powinna. By reprezentować gildię i klasztor. W najbardziej odświętnym i wytwornym stroju jaki miałam wbiłam na imprezę.
Od razu poczułam się przytłoczona. Za wiele emocji! Musiałam znaleźć ustronny kąt! Od razu wypatrzyłam stolik, pod którym były dwie aury ludzi, dziewczyny i faceta, najwyraźniej mających w planach nieprzyzwoite rzeczy. Z tego co dobrze widziałam, to mężczyzna był kimś wysoko urodzonym, a dziewczyna emo.
Podeszłam do stoliczka, zapukałam w blat, i prawie się nie schylając weszłam pod stół z tradycyjnym pozdrowieniem:
- Dzień dobry. Czy mogłabym z państwem porozmawiać o Aurze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 271
Dołączył/a : 24/06/2015
Skąd : Mroźne krainy północy

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   19.02.16 0:31

Mistrzyni przed pójściem na salę podeszła do swoich podopiecznych chcąc pogratulować im dobrego występu. W końcu przecież to było trzecie miejsce. Było dobrze - nawet, jeśli było ono ex aequo z Fairy Tail. Nie była na to zła. Wręcz przeciwnie, przynajmniej wiedziała, że jej pupile są równi z tymi, których ona też szanowała. Jedynie martwiła ją ta akcja z kradzieżą, ale nie o tym mowa.
Eirlys szykowała się do wyjścia dość długo. Zastanawiała się nad tym, jaka tam może panować temperatura, co może się wydarzyć i co byłoby wygodne. Miała do dyspozycji trochę ubranek, które kupiła w czasie licznych podróży po Fiore z Aurumem, aczkolwiek nie miała okazji jeszcze ani jednego z nich przymierzyć. No bo nie miała okazji, kiedy miała przecież ubrać tyle strojów? Przecież była tylko na jednej misji. JEDNEJ. I już ma A.
Zanim jednak wyszła z przebieralni, wyszła lekka awantura. Stwierdziła ona bowiem, że za gorąco będzie jej w każdej sukience, jakiej by nie założyła. Mistrzyni niemal natychmiast jej zabroniła opuszczać pomieszczenia w samej bieliźnie mówiąc, "że nawet, jeśli nas za takich uważają, powinnaś być ubrana".
- ALE JAK TO?! NIE MOGĘ IŚĆ BEZ UBRAŃ?! - wydarła się niemal natychmiast jak to usłyszała. Tak, że wszystkie ptaki osiadłe an arenie odleciały.

Ostatecznie mikrusek otrzymał pisemny nakaz założenia na siebie czegoś na bal. Od samej mistrzyni - wypadałoby przyjść i się pokazać od tej nieco lepszej strony. Ale czy ona zdoła wytrzymać tych paręnaście godzin w ubraniu, skoro w na statku nie zdołała? Raczej nie. Przybyła wraz z naburmuszoną miną i Fu-hao do drzwi ubrana w białą suknię z czerwonym środkiem, odziedziczonej po narkomance Białym Śniegu, czy jak to się tam to z niemieckiego tłumaczyło. To znaczy, kupiła ją w sklepie. Tak, w sklepie. A czemu pytasz?
Niemal od razu jej wzrok skupił się na licznych bufetach, na kryształowym żyrandolu, na ciekawych osobach tu zebranych. Przecież tu byli wszyscy uczestnicy Igrzysk! Z pewnością pewnie już tutaj byli Tora, był też Don! Ona wręcz się ucieszyła na ten widok, skakała jak dziecko, którym z resztą była, aby zaraz pognać za mniszką. Widziała bowiem, że coś jest nie tak i nie pasowały jej te tłumy. To znaczy - ona tak to widziała, więc niemal natychmiast podreptała dość wesołym krokiem za nią. Zdziwiła się tym, że zagląda pod stół i udaje Jehową.
- Fuuuś, Ty zamiast się bawisz nawracasz ludzi na swoją wiarę? - zapytała, patrząc na nią z góry, aby zaraz samej zanurkować pod stół. Widok Ivriny z Mao, czyli tej mądrali z Mind Mastera z tamtym... jakimś gościem z Sabertooth... tak, chyba Sabertooth... zdziwił ją. Zrobiła wielkie oczy i zasłoniła usta.
- Wy tu robicie dzieci?! - zawołała na pół sali, ewidentnie zachwycona tym. - Tyyyyyy! - skierowała się tu do Ivriny - Ty jesteś taka mądra, w końcu miałaś drugie miejsce, na pewno wiesz jak to zrobić! No to ja wam nie przeszkadzam, miłej zabawy! - zakomunikowała i wyniosła się spod stołu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t986-eirlys-solomon


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   19.02.16 0:42

- Nie da się go zrozumieć - stwierdziła cicho, rzucając komentarzem dotyczącym Lucifera. Spuściła przy tym głowę. Gdyby wiedziała, że tak to się skończy, że ją cofnie i pozbawi możliwości wygranej, z pewnością by nie używała tej karty to po pierwsze, a po drugie, zupełnie inaczej by odebrała przegraną. Ta gra w jej odczuciu była nie fair (czego prowadząca nie odczuła w żadnym stopniu tylko się na sam koniec lekko zapędziła), bo była strasznie losowa. Do tej pory nie mogła rozwikłać zagadki tego, kto o ile mógł się sunąć pól w zależności od siły ataku. Ba, nie skupiała się na tym, po prostu na sam koniec wyprztykała się ze wszystkiego, co miała.
Zastanawiała się przez moment, o co mu chodzi z tym stołem, jednak sam widok, że ktoś tam podchodzi, aby zaraz zanurkować pod stół. Dziwne, po co? Bawi się w łódź podwodną? Chwila, tam nie ma wody. Poza tym, Hiz coś na ten temat mówił. Póki co nawet nie skupiła się na tym, co mówią, aczkolwiek jej wzrok powędrował w stronę balkonu, bo ktoś tam zaliczył glebę, chyba nawet zobaczyła jakiś akt agresji ze strony babochłopa, chociaż mogła się mylić, ale zaraz... za momencik niedługi się zorientowała.
- Kto jest irytujący, co?! - podniosła na niego głos, ale zaraz została zagłuszona. Ktoś zaczął krzyczeć o dzieciach - była to druga duszyczka, która tam zawitała, czyli ta malutka ekshibicjonistka z Blue Pegasus. Z resztą obie były, bo pamiętała je z pokazu. Sam krzyk dotyczący brzdącu brzdącu pod stołem ją zaalarmował i uchronił Balety przed kolejnym plaskaczem czy uderzeniem.
Ostatecznie jedynie się w tamtą stronę zwróciła, nic nie mówiąc, a jedynie otwierając usta ze zdziwienia i popijając resztę szampana. Uniosła brew i postawiła kieliszek gdzieś na stole, aczkolwiek bez słowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   19.02.16 0:46

Na sali się działo. Bankiet magów nigdy nie mógł być nudny, tym bardziej, gdy w jednym miejscu skupi się masa tylu osobowości, przedstawiających przeróżne archetypy ideałów i gildyjnych poglądów. Goście zebrani zewsząd reprezentowali dosłownie każdą możliwą wartość i cechę charakteru. Bystre Raion'owe oko dostrzegło w nich kilka najbardziej godnych uwagi grup. To jakaś para prowadziła zaciętą rozmowę, to bardzo nieśmiała dziewczyna skrywała się przed jej towarzyszem, jakby bojąc się otaczającego ją świata. Jedni się sprzeczali, jedni zanurkowali pod stół, nawet pojawiła się śmiesznie ubrana mniszka w towarzystwie uroczej kompanki. Zaraz to powędrowała prawić swoje przekonania, z pewnością związane z wiarą. Bo kto ubiera się w coś takiego!?
Chłopak prędzej czy później musiał wybrać sobie kogoś do rozmowy. Samotne siedzenie przy średnio smacznym szampanie nie należało do najciekawszych zajęć. Wykluczył członków jego gildii, nie chciał też się wtrącać w żarliwe dyskusje dosyć sławnej pani Rycerz czy samozwańczego księciunia z Sabertooth. Najbardziej interesująca, niezajętą wciąż osobą wydawała się w przyjaciółka wspomnianej kałanki ubrana w śliczną, śnieżnobiałą sukienkę. Tylko jak miał się zachować? Żaden z niego społeczniak. No nic...
Poprawił grzyweczkę, ułożył starannie różę na piersi i dosyć niepewnym krokiem powędrował w stronę gości, choć cały czas miał na oku małą Eiryls o czerwonych oczach. Zupełnie jak jego. Właściwie nie zastanawiając się zbyt długo, niby przypadkiem mijając ją, trącił dziewczyną delikatnie w bark, co spowodowało zachwianie się kieliszka w dłoni i wylanie większej części na Raion'owy płaszcz.
Uhm... przepraszam - mruknął, spuszczając wzrok w stronę poplamionej garderoby. Niech teraz tą panią owładnie poczucie winy! Proszę raz dwa przeprosić pana Shinkawę za nieostrożność!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413
Gość





PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   19.02.16 16:21

- No proszę, nie pomyślałbym, że kiedykolwiek nawiążesz z kimś więź, którą będziesz wychwalać przy innych. Zaskakujesz mnie.
I to bardzo. Na Hakobe sprawiała wrażenie osoby, która nigdy ale to nigdy nie pozna innej osoby na tyle, żeby opowiadać o tym co z nią łączy. A tu proszę, takie zaskoczenie. Ale to akurat miłe zaskoczenie. Gdyby Mao odczuwał niechęć w stosunku do dziewczyny to zapewne cieszyłby się jej samotnością. Ale mimo wszystko szanował ją, chociaż częściowo no i w miarę ją lubił. Zatem czemu miałby cieszyć się z jej nieszczęścia? W momencie, w którym porównała Mao do swojego "mistrza" i wytoczyła owy argument, coś w nim pękło. Przypomniał sobie niemalże natychmiastowo swoje ostatnie momenty w Okami.
- Ty... Jakim prawem śmiesz? Może Twój tok używania mózgu jest ograniczony, ale podporządkowywanie się komuś nie musi oznaczać niewolnictwa. Może nie wiesz tego i w sumie nie dziwi mnie to, bo wiesz nie wiele, ale nawet czasem władca pokroju Cesarza czy Króla nie uznaje poddanych za swoją własność. Jeżeli dowódca jest odpowiednio charyzmatyczny i jego poglądy i idee są na tyle piękne, to ludzie będą podążać za nim i słuchać go bez przymusu. Uznawanie się czyjąś własnością jest poniżej godności człowieka. Tak samo nazywanie kogoś swoją własnością. Nikt nie ma prawa być zmuszony do przebywania w czyimś towarzystwie i do wypełniania jego rozkazów. Człowiek powinien mieć prawo do wyboru swojej drogi życia i do możliwości odstąpienia od niej w dowolnym momencie.
Trafiła w słaby punkt i to bardzo.
- Czasem nawet są w stanie poświęcić swoje życie. Ale czy było warto?
Tę krótką wypowiedź powiedział bardziej do samego siebie. W końcu czy śmierć tylu ludzi była warta życia księcia? Może to on powinien zginąć a tamci przeżyć? Może żyliby do dzisiaj? Ile dzieci zostało osieroconych przez tę nierówną walkę? Jedno było pewne...
- Zatłukę ich wszystkich. Całą gildię.
Ponownie powiedział to dość cicho, jednak na tyle głośno, że Ivrina usłyszała. Wypowiadając te słowa książę zacisnąć pięść.

Niespodziewanie pod stołem pojawiła się kolejna osoba. Okamiyuu nie miał najmniejszego pojęcia kim była.
- Nie znam jej, bardzo mi przykro. Ale jak ją spotkam to powiadomię, że ktoś jej szukał.
W końcu skąd miał wiedzieć, że ta cała Aura to jakaś energia życiowa a nie osoba? Wypowiedź dziecka jednak była... nie na miejscu!
- Tak, robimy dzieci, żebyś miała z kim się bawić dziewczynko.
Powiedział to z dość wyczuwalnym sarkazmem w głosie. Ivrina naruszyła sferę, która całkowicie go zmieniła. Miał ochotę komuś teraz wtłuc. Byleby lepiej nikt nie przychodził.
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   19.02.16 17:36

Ivrina była raczej przewidywalnym człowiekiem, postępowała według prostych schematów, nawet teraz, kiedy Mao z uznaniem w głosie zaczął gderać o pozytywnym zaskoczeniu zmarszczyła brwi zniesmaczona faktem, że ten znów próbuje podchodzić do niej pozytywnie. Czy on się nigdy nie nauczy? Ile razy trzeba walnąć kogoś w śledzionę, by zrezygnował z miłych słówek? Odpowiedź brzmi: raz i poruszyć temat niewolnictwa w Okamii. Wysłuchała poglądów księciunia zdecydowanie przestraszona, nakręcał się i to bardzo, jakby ten przykład z byciem Panem i kłanianiem się dotyczył go osobiście. No cóż, on nie wiedział co wydarzyło się w życiu dziewczyny, a ona nie znała jego przeszłości, skąd niby miała wywnioskować, że kiedyś posiadał setki poddanych, albo, że teorię relacji książę-podwładni wykładano mu na indywidualnych lekcjach. Ivrina też się uczyła, także indywidualnie, a jej nauczycielem było samo życie.
- Prawda - odparła kiwając głową. - Jednakże wybierając drogę życia zgadzasz się na konsekwencje związane z odstąpieniem. Mogą to być koszty, utrata przyjaźni, cierpienie, a nawet śmierć. Ktoś z twojej przeszłości zgodził się na to ostatnie. Świadomie. Wybierając swojego mistrza, ja także, również świadomie. A czy było warto, być może kiedyś się dowiem - powiedziała cichym, drżącym głosem, jednak z całkowitym przekonaniem. Dołączenie do Zenshiego było jej własną decyzją, podczas której zrezygnowała z dalszej możliwości wpływania na własne życie. Prócz osoby zwierzchnika nie różniła się niczym od martwych podwładnych Mao. Księciunio nie ustawał jednak w swojej nienawistnej wypowiedzi, dochodząc aż do gróźb i przekleństw. Nienawiść i chęć zemsty, właśnie tego obawiała się doświadczyć i właśnie przez ten strach utopiła swoje istnienie w smutku oraz bierności.
Dalsze słowa padające z ust rozmówcy mogły być wulgarne, nagle jednak ktoś się wtrącił. Kolejna dwójka ludzi znalazła się pod stołem, gdzie już robiło się ciasno i z pewnością niekomfortowo. Dziewczyna spięła się, jednak nie miała zamiaru wychodzić. Troje to i tak lepsza liczba niż kilkadziesiąt poza tą swoistą enklawą już-nie-samotności. Zamiast wyskakiwać spod mebla jak oparzona, czy robić inne gwałtowne ruchy po prostu wlazła głębiej i skryła się za nogą tak, by ta stała na drodze pomiędzy nią, a dwójką dziewczyn, a że do Mao się akurat zbliżyła niewiele ją obchodziło. Siedział już tutaj tak długo, że zdążyła się odrobinę do jego obecności przyzwyczaić.
- Kogo masz zamiar zabijać? Szerzenie śmierci w ramach zemsty nie jest dobrym rozwiązaniem - szepnęła nie spuszczając intruzów z oczu. Może zabrzmiało to dziwnie z ust grabarza, ale to właśnie dzięki wykonywaniu tego, a nie innego zawodu była w stanie zaobserwować jak mściwe mordy napędzają się nawzajem i z każdym zasilają tylko kieszenie grzebiących. Nikt więcej nie czerpie z tego zysku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   19.02.16 18:54

Pod stołem było ciaśniej niż się spodziewałam. Właściwie za ciasno, a poza tym czułam aurę emo-dziewczyny, która patrzyła na mnie jak na jeszcze żywe mięsko. Właśnie, mięsko. Zgłodniałam.
Jednak za żadne skarby świata nie wyjdę na zewnątrz, z dwóch powodów. A) Ludzie. Nie miałam nic przeciwko nim, ale przegrana na igrzyskach nieco mną wstrząsnęła, i... jakby to powiedzieć... zdestabilizowała. B) Poza stołem się kłócili,a pewnie zaraz ktoś rozbije jakąś butelkę szampana o czyjąś głowę, jak to zwykle bywa gdy zbierze się grupa niepokornych magów. A to w sumie łączyło się z podpunktem A. Powiedzmy, że po prostu nie chciałam mieć świadków.
Uśmiechnęłam się przepraszająco do emo, widząc jak odsuwa się dalej. Jednak nie miałam zamiaru dać się wyrzucić przed zakończeniem najniebezpieczniejszej części balu. Pod tym stołem jest miejsce na nas dwie.
Przy okazji spróbowałam się w miarę wygodnie usadowić trzymając się regulaminowej odległości pięciu centymetrów od skóry osobnika płci przeciwnej, co poskutkowało przyjęciem przeze mnie pozycji jogi znanej jako "węzeł gordyjski".
- Przepraszam za moją towarzyszkę. To jeszcze dziecko - powiedziałam od razu, nie chcąc pozostawiać złego wrażenia na tamtych magach. Postanowiła też przełamać jakoś pierwsze lody.
Ukłoniła się, co przy obecnej bryle, jakiej kształt przyjęła, będącej połączeniem kuli, sześcianu i K-dronu, było nie lada osiągnięciem.
- Witam, jestem Fu-hao Huizhi, ostatnia mniszka z Gǎnjué, obecnie magini Blue Pegasus - przyjrzałam się ich aurom, co zawsze było dobrym początkiem do rozmowy. Zwłaszcza,że chłopak wydawał się zainteresowany tematem Aury. U niego manifestacją był lew, promieniujący władczością i pewnością siebie, słowem, był to człowiek urodzony, by być przywódcą. Emo-dziewczynka miała małego, smutnego króliczka o inteligentnym wyrazie pyszczka, jednak epatującego straszliwą beznadzieją. Skakał dookoła i kopał wszędzie nory.
Nie omieszkałam powiedzieć o tym towarzyszom podstolikowej niedoli.
Po tym zaczęłam swój wywód.
- Owszem, Aurę warto poznać. Jednak szukać jej nie trzeba, bo jest wszędzie, jest jednością, aurą świata, stworzoną z wszystkich innych aur. Poznałam ją jako mała dziewczynka, mniejsza od Eri. I nie żałuję, bo dała mi magię i rodzinę. I siłę, by kontynuować życie klasztorne, po tym, jak klasztor się rozsypał. Potem wywędrowałam poza rodzinne strony, do tego miejsca, a jedyną rzeczą, której się nie spodziewałam, była fiore'ańska magkwizycja. Ale cieszę się, z tego co udało mi się tu osiągnąć, z nowych przyjaciół wśród Pegazów, i nie tylko, z Dai Mato Enbu... Z wszystkiego i jestem Aurze wdzięczna.
Po tej przemowie zachciało mi się pić, więc wyciągnęłam rękę spod stołu na oślep szukając napojów i smakołyków. Znalazłam jedynie jakąś rękę, najpewniej tego gościa, co wpatrywał się dziwnie w Eri. Nie była to jednak ręka kelnera i nie zawierała przekąsek, więc wypchnęłam ją z powrotem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   19.02.16 19:51

"Nosz jasna cholera!"
Łapię się za swoje najcenniejsze skarby. Dowód męskości czy jak to tam się nazywało. Jajka. Klejnoty. Kur**. Boli jak cholera! I to kto? To ta cała feministka Revy! Stała obok i się przyglądała! No i jeszcze kamufluje się wystarczająco dobrze, że nie byłem w stanie jej poznać. No dobra. Ja też nie zachowuję się racjonalnie. Nigdy bym nie użył tak wulgarnych słów co użyłem. Nigdy bym nie obraził tak mocno członka swojej drużyny. Przyznaję się przed samym sobą, a także przed Królową Śmiercią, że nigdy bym tak nie postąpił. Ale ten przeklęty alkohol! Nęci. Zachęca. Potem robi wodę z mózgu. Aż chciałoby się rzec ... nie wodę, a wódę. No, ale czy to powód, żeby okładać człowieka? No nie! No i jeszcze mnie kopią biją! To boli.
- Ała, kur**! To, kur** boli! - krzyczę na całe gardło, a potem Norie odciąga Revy. Przynajmniej jedna mądra osoba. Ale, że co? Znowu ona mi grozi? Tak być nie będzie! Przesadziły obie. Wstaję i zaczynam chwiać się na nogach. Nie tylko z tego powodu, że jestem pijany. Niesamowicie mnie boli krocze. Ach ta Revy to jednak ma temperament! Niby taka szara myszka, a jednak ostra jak cholera. No oczywiście. Mogłem się spodziewać. Wtedy na arenie też próbowała mi pociachać jajka. Co ona się tak uczepiła moich jajek? No i jeszcze moja flaszka wódki. A dokładnie połowa. Butelka wypadła jak upadałem i się cała potrzaskała! Magiczny płyn wylał się na ziemię i pomieszał z kawałkami szkła.
- Możesz sobie gadać co chcesz ... Reeeeevy-neechan .... - mówię dalej będąc cholernie pijanym, co słychać oczywiście w moim głosie, przeciągając także imię dziewczyny - Ale za moje klejnoty i za to, że nie będę mógł mieć przez Ciebie dzieci, a także za moją flaszkę to cholera zapłacisz i to grubo!
Słyszałem, że kopnięcie w to miejsce powoduje bezpłodność. I chyba nawet bardziej żałuję tej płodności i męskości niż tej przeklętej flaszki. Bo kto nie chciałby zobaczyć małych Iwaru biegających sobie po terenie Najsilniejszej Gildii we Wszechświecie?! Nosz cholera! Taka piękna wizja! Jednak jak to się mówi. Nie można postawić odpowiedniej diagnozy bez odpowiednich badań. Być może z moją płodnością jest jednak wszystko ok? Może jajka nie zostały uszkodzone? Ale nie będę miał pewności jak tego nie sprawdzę! Ściągam więc spodnie, potem ściągam majtki i tak przez jakieś 30 sekund stoję z gołym tyłkiem (i nie tylko) na widoku. Macam się po miejscu, co do którego mam wątpliwości. Wiadomo! Badanie palpacyjne jest najlepsze we wczesnej diagnostyce. Nie jestem jednak lekarzem i może wykonuję to źle? Może powinienem dłużej i dokładniej? Nie wiem ... ale zaczyna mi być zimno. Wiadomo. Otwarty balkon. Przeciągi. Jeszcze ludzie się patrzą. Srać na tych ludzi!
- No! Masz szczęście, towarzyszko! - mówiąc to, klepię Revy po policzku ... tak, tą samą ręką co wykonywałem badanie - Wszystko jest ok! Nie pójdę i nie naskarżę radzie, że próbowałaś mi zrobić wielką krzywdę!
Drę się na całe gardło, ale to wina alkoholu, no. Nie moja. W sumie żadnej z tych rzeczy nie zrobiłbym na trzeźwo. Cholera ...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 172
Dołączył/a : 28/04/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   19.02.16 21:59

Przewrócił oczami gdy tylko usłyszał co Hizashi miał do powiedzenia - A Ty znowu swoje. Mógłbyś przynajmniej przy bankiecie się zachować. Zresztą sam zacząłeś temat więc nie odwracaj teraz kota ogonem - burknął. Po czym spojrzał się w kierunku legendarnego już stołu. Wstawać oczywiście nie zamierzał, no chyba że po następne kieliszki. Ale na to się w tym momencie nie zanosiło. Starał się nie być zszokowany faktem, iż ktokolwiek na takim przyjęciu mógł siedzieć pod stołem i tam wyprawiać... No... Nie wiadomo co! Ktoś zaczął nawracać, ktoś inny krzyczeć o robieniu dzieci. Na domiar złego jakieś dziwne odgłosy zaczęły dochodzić z okolic balkonu. Jednak gdy chciał skierować wzrok w tamtym kierunku oczy jego zatrzymały się na stojącej pod ścianą Merry. O cholera! Nie spodziewał się, że ją tu spotka! Znaczy, spodziewał się ale przez akcję z Ari i Hizem całkowicie wyleciało mu to z głowy. W tym momencie całe to poddenerwowanie i trema wróciły, i to ze zdwojoną siłą!

Zesztywniał. Utkwiwszy swój wzrok na jej brązowych włosach nie wiedział co ma zrobić. Myśl! Szybko! ...... Ok!, ok, ok, ok. Pierwszy szok minął. Mógł się ruszyć i myśleć w miarę racjonalnie. W sumie jakby nie patrzeć zawdzięczał jej te 6 pkt. Przecież mogła go wtedy zaatakować. Nyro nie miał siły się już bronić, a jednak tego nie zrobiła. W takim razie... Powinien podejść i podziękować, bądź chociaż się przywitać. Ale jak? Tak po prostu podejść i się przywitać? Ok, ok. Wpuścił więcej powietrza niż zwykle do płuc wolno je później wypuszczając. - Zaraz wracam - Rzucił swoim rozmówcom wstając od stołu. Ruszył w miarę pewnym krokiem w kierunku dziewczyny, po drodze łapiąc pierwszy lepszy kieliszek jaki mu się napatoczył. Gulnął. Ożeszszszsz!! Bimber! Najmniej 70%! Twarz mu się wykrzywiła w nienaturalnym grymasie. Zboczył z drogi szukając jakiejś wody bądź chociaż soku by ugasić to piekło jakie teraz szalało mu w gardle. Jest! Znalazł! Pomarańczowy, niebo w gębie. Gdy załatwił tą sprawę wrócił na swój tor i w końcu stało się dla wszystkich jasne iż zmierza w kierunku Mariko.

-Ekhm... Cześć - zaczął starając się nie wyjść na jakiegoś totalnego przegrywa, tu z pewnością mogło pomóc jego aktorstwo. Choć do końca jeszcze nie potrafił tak dobrze udawać jak choćby pewna maginka z Fairy Tail, której o dziwo nie było na igrzyskach. - Chciałbym porozmawiać o tym co zaszło, tam. Na arenie. - No na miłość Boską Iwaru! Łepek z Lamii zaczął się rozbierać. Nyro nie wiedział dlaczego i po co. Nawet tego nie widział jednak odgłosy dochodzące z balkonu znajdującego się nieopodal mu w zupełności wystarczały. - Ale najpierw przejdźmy może w bardziej ustronne miejsce. Gdzieś gdzie zieloni nie latają z klejnotami na wierzchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t786-nyro-letram


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   19.02.16 22:54

Wieczór mijał spokojnie, Marii zdążyła już wypić dwa kieliszki szampana - była już znacznie mniej spięta i poważna niż zwykle. Obserwowała ludzi z ukrywanym pod niewinnym wyrazem twarzy rozbawieniem. Ludzie relacje były strasznie poplątane. Niewiele osób potrafiło być wobec rozmówcy w stu procentach uczciwych i szczerych, zwykle mówili to co inni chcieli usłyszeć aby się wpasować w społeczeństwo i mieć szanse na umocnienie swojej pozycji towarzyskiej. Muzyka grała, alkohol lał się strumieniami, a zawodnicy poznawali się lepiej niż podczas konkurencji. Brunetka zerknęła na zegarek - czas wracać. Wyprostowała się i poprawiła kimono, ignorując luźno spływający kosmyk włosów. Podniosła spojrzenie fiołkowych oczu gdzieś na bok, dostrzegając kierującego się w jej stronę ciemnowłosego mężczyznę. Posłała mu subtelny uśmiech na przywitanie, widocznie zadowolona z takiego obrotu wydarzeń. Sama chciała z nim porozmawiać, podziękować - mógł wygrać sam, a on zdecydował się jednak jej pomóc i zrezygnował tym samym z pierwszego miejsca. Przekręciła głowę w bok, lustrując wzrokiem jego twarz. Na porcelanowej buzi pojawił się cień rumieńca.  Co zrobić, że miała słabą głowę.
- Dobry wieczór.- zaczęła grzecznie, tym swoim spokojnym i nieco cieplejszym niż zwykle tonem głosu. Już miała się odezwać,  nawet nieco wejść mu w słowo - bo ona przecież też chciała o tym porozmawiać, ale Iwaru skutecznie odwrócił jej uwagę. Brunetka odwróciła szybko wzrok i kiwnęła głową z widocznym na twarzy rozbawieniem, chociaż usilnie próbowała zachować powagę. Odważnie. Czyżby był jakimś czyhającym na dziewice rycerzem - perwersem? Ahh ta Lamia, taka cicha i nieprzewidywalna. Działając raczej spontanicznie podeszła obok, stając z jego prawej strony wsunęła mu dłoń pod ramię i ułożyła wygodnie na rękawie jego marynarki.
- Niektóre klejnoty powinny pozostać jednak sekretem dla świata.. On może być na to nieprzygotowany. - kontynowała zakrywając wolną dłonią usta tak, aby powstrzymać śmiech. Miał tupet - jak wpadnie w ręce zagorzałej feministki bądź kobiety z charakterem legendarnej Erzy będzie go bardzo bolało. Biedny syrenek. Niemniej jednak Marii wróciła wzrokiem do swojego nowego towarzysza, skupiając już na nim swoją uwagę.
Ciesze się, że Cię widzę. To dokąd pójdziemy? Właściwie sama się nad tym zastanawiałam..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 271
Dołączył/a : 24/06/2015
Skąd : Mroźne krainy północy

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   19.02.16 23:18

No dobrze, trochę zamieszania z pewnością narobiła. Nieświadomie! Bo nie wiedziała, że aż tak się podnieci tą informacją, albo raczej odkryciem. Nawet nie poczuła się skarcona czy oburzona tym kwitkiem, z jakim odesłał ją Książę. Nie przejęła się tym, że skorzystał tutaj z sarkazmu. Tak, jak na początku, przed wejściem była podłamana faktem braku możliwości przyjścia bez ubrań, tak teraz znowu była lekkoduchem. Była psotnicą, o czym dało się przekonać, aczkolwiek nie dało się powiedzieć, że jest zła. Czy coś.
Coś się jednak ciekawszego zadziało. Ktoś do niej podszedł! I dotknął ramienia! A to się skończyło na tym, że wylał na siebie napój. Niemal natychmiast odwróciła głowę w jego stronę, ujrzała plamę.
- Czemu jesteś taki niezdarny? - skierowała się do niego zupełnie tak, jakby był w jej wieku. No co? Ktoś, kto jest jej wzrostu, wygląda dość młodo podchodzi i... no właśnie, wylewa sobie coś na ubranie. Da się go pomylić z młodzieńcem, którym tak naprawdę nie jest. Ona o tym nie wiedziała! Niemal natychmiast po tym sięgnęła do stołu, aby wziąć jakąś chusteczkę i mu zaczęła wycierać plamę.
- Powinieneś trochę uważać - skierowała się do niego z lekko naburmuszoną minką, kontynuując wycieranie. Plama jednak nie chciała zejść, na całe szczęście nie było wiele widać. - Musi wystarczyć. Więcej nie zdziałam, jedyne, co można zrobić to to wstawić do pralki - stwierdziła z ciężkim westchnięciem, odłożyła chusteczkę gdzieś na bok, na stolik. - Właśnie, jestem Eirlys, miło mi Cię poznać~ - stwierdziła i stanęła na palcach, zakładając ręce za plecy, uroczo się uśmiechając i zaraz opadając na pięty. Wykonała taki delikatny ruch kołyskowy przeskakując z pięty na palce i z palców na pięty, wpatrując się z tym wesołym wzrokiem w twarz swojego rozmówcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t986-eirlys-solomon


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   19.02.16 23:46

Jakoś mimowolnie Raion'owe oko powędrowało w kierunku wydurniającego się mężczyzny, a w zasadzie nastolatka o złotym spojrzeniu. Dziwnie się zaczerwienił, widząc go ściągającego z siebie całe ubranie. Ale dlaczego!? Dopiero po kilku sekundach jego mózg uświadomił sobie, że obserwuje nagiego chłopaka, co najmniej dwa razy młodszego od niego i przy tym się rumieni! Speszony momentalnie odwrócił wzrok i odchrząknął, zasłaniając usta dłonią, charakterystycznie dla ludzi wprowadzonych w zakłopotanie. Na dodatek wdał się właśnie z kimś w rozmowę! Co ta dziewczyna o nim pomyśli? Może jakoś nie zauważyła? Czy jest na to jakaś szansa? Trzydziestolatek miał monstrualny natłok myśli, a jego zmieszanie było wręcz wypisane na rozkojarzonej twarzy. A przynajmniej pozornie rozkojarzonej, bo wędrujące w cztery strony spojrzenie miało jeden cel - uniknąć wzroku człowieczka przed nim!
W końcu jednak nie mógł unikać tego w nieskończoność. Całkiem zignorował jej pytanie, bo w zasadzie nie miał co odpowiedzieć. Przecież żaden z niego niezdara. To tylko niezdarna próba złapania kontaktu z drugim człowiekiem. I to bardzo udana, skoro dziewczyna usilnie zaczęła ścierać plamę ze stroju ognisto-okiego. Nawet się przy tym uśmiechnął!
Do pralki? Czyżbym miał się teraz rozbierać, jak tamten śmieszny pan? - rzucił niby żartem, przetrzepując płaszcz jakby miało to coś zmienić. W kieliszku miał praktycznie pusto. Zresztą, i tak nie miał ochoty odurzać się tym świństwem... wcale nie rozkoszował się szampanem, a pił jedynie dla zabicia nudy. Odłożył więc go na stolik i skupił uwagę na nowej rozmówczyni, która sprawiała wrażenie naprawdę miłej osóbki, chociaż zapewne dużo od niego młodszej. Ale... cóż to szkodzi. Shinkawa przez swój wygląd często dziecinniał, jakby przystosowując się do aparycyjnych rówieśników.
Eirlys... ślicznie. W moim przypadku ktoś kiedyś powiedział, że to małe coś wychodzące spod szpitalnego łoża ma nazywać się Raion i tak też zostało do dziś - odrzekł, wyciągając rękę w kierunku dziewczyny. To w końcu tradycyjny gest powitania, prawda? Zawsze miał problem, jak ma witać się z przedstawicielkami płci pięknej. Takie zwykłe podanie dłoni wydawało się być zbyt... nigdy nie mógł znaleźć dobrego określenia. Ale całowanie po rączkach też odpadało...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   19.02.16 23:58

Jeszcze trochę, jeszcze jeden raz ją wkurzy i wyrwie ostrego kuksańca w łeb. Już ktoś dostał, na co się wydarł, jednakże teraz chodzi o kogo innego, dokładniej to o Nornicę. Złapała ją wokół pasa i podniosła, na co ona aż się wkurzyła i zaczęła wierzgać nogami (zgłasza się do eksperymentów mistrza RT), próbując się wyrwać.
- Za mało Ci wpi*rdoliłam?! - podniosła na nią głos, usiłując skopać ją po kolanach. - Puszczaj, Ty j*bana kleptomanko! - dodała po chwili, aczkolwiek czas stanął dla niej w miejscu. Zobaczyła coś.
Zobaczyła... TO.
Opis może niektórych troszkę zniesmaczyć, aczkolwiek miał na celu pokazanie uczuć Revy. Prościej: +18:
 
Dla niej było to potworne spotkanie. Tym bardziej teraz, kiedy on to zrobił, wszystko się przypomniało. Wszystkie blizny ponownie się otworzyły i zaczęła z nich tryskać krew. W przenośni, na całe szczęście. Wszystko zaczęło ją boleć przez tę właśnie jedną retrospekcję wywołaną przez zachowanie Iwaru. Przez moment jeszcze było widać strach w jej oczach, którego niestety dziewczyna nie mogła ujrzeć, to samo ten przeklęty zboczeniec, on zaś był za bardzo skupiony na swoich klejnotach. Kiedy tylko zorientowała się, że ta retrospekcja trwała dłużej niż cztery, pięć sekund, zmrużyła powieki. Przez ten widok z całej siły swojej chciała się wyrwać z uścisku Norie, ale dała sobie spokój wiedząc, że to nic nie da w obliczu nadchodzącej, śmierdzącej ręki. Momentalnie, jak była około pół metra od policzka, chwyciła go za nadgarstek i odciągnęła.
- Wara, pijaku. Zboczeniec pi*rdolony. Jeśli chcesz, żebym Ci wpi*rdoliła, zapraszam na arenę, z chęcią bym się z Tobą zmierzyła, chodząca pochodnio - warknęła do niego, puszczając rękę aby sobie opadła. - Już możesz mnie puścić. I więcej mnie nie dotykaj, babo.. .to samo się tyczy Ciebie - odezwała się do obojga. Nie ukrywając, Iwaru nic wtedy nie zrobiła ze względu na formę, w jakiej był. Dała mu ona nad nim zbyt dużą przewagę, a widząc tę przewagę wolała się odsunąć w cień i przygotować do kolejnej ofensywy. A to, ten bal nie był kontrą. Tutaj nie mają prawa się bić, chociaż ona już tę zasadę nagięła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Raven Tail


Tytuł : Ulubiona para (oficjalna)
Liczba postów : 472
Dołączył/a : 16/07/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   20.02.16 0:18

- Nie będziesz mi mówić jak mam się zachowywać - Mruknął Hizashi spoglądając na Nyro.
Widać na jego twarzy było dosyć dziwny grymas, tak jakby miał zaraz wziąć głębszy wdech, nadymać policzki i się obrazić. Nie wiadomo czy było to spowodowane tym iż nie posłuchał tego co mag ciemności miał do powiedzenia czy też, zwróceniem mu uwagi.
- Zrywam się stąd, jak dla mnie jest tu stanowczo zbyt tłoczno - Powiedział gdy tylko Nyro się zabrał za bajerowanie panienek.
Jedyna osoba z którą mógł, jako tako pogadać właśnie sobie poszła. Ari nie jest dla niego odpowiednią partią do rozmów, gdyż po prostu go irytuje.
- Baw się dobrze, nie daj dupy (Tak jak na zawodach) i wróć do domu przed dwunastą kopciuszku - Zwrócił się do koleżanki z gildii.
Wychodząc podszedł najpierw do stolika który tak go intrygował i go przewrócił, ukazując jego tajemnice. Gdy już wszystko wiedział, co się tam kryje mógł w spokoju opuścić bankiet.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1191-hizashi-sena
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   

Powrót do góry Go down
 
Sala Bankietowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Mała sala bankietowa
» Sala Bankietowa
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Eventy :: Archiwum Eventów :: Wielkie Igrzyska Magiczne-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie