IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wioska Aston

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 58
Dołączył/a : 20/08/2015

PisanieTemat: Wioska Aston   12.03.16 17:28

Na równinie Fiore znajduje się wiele wiosek. Jedną z nich jest Aston. Niby nic jej nie wyróżnia na pierwszy rzut oka. Gdyby jednak zamieszkać w niej przez jakiś czas, da się wyczuć niechęć mieszkańców w kierunku magów. Czym jest to spowodowane?, nie wiadomo. Nad wioską sprawuje pieczę Marco, dawny, elitarny rycerz. Razem z wyszkolonymi żołnierzami zajmuje się ochroną wioski przed bandytami i stara się trzymać magów z dala od tego miejsca. Poza tym zajmuje się on tutaj egzekwowaniem prawa. Spokojnie, jeżeli nie jesteś złodziejem, mordercą, gwałcicielem czy pedofilem, nie stanie Ci się nic. Jeżeli jednak jesteś, to zostaniesz srogo ukarany, oj bardzo srogo. Co jak co, ale złodziei to Marco nienawidzi. Przejdźmy jednak do infrastruktury wioski. Znajduje się tutaj kilkanaście domów, karczma, zamtuz i koszary. W wiosce znajduje się także mały rynek z kilkoma straganami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Śmieszek Forumowy
Liczba postów : 93
Dołączył/a : 13/12/2015
Wiek : 20
Skąd : Cork City, Blackpool

PisanieTemat: Re: Wioska Aston   12.03.16 18:18

Gościu w masce z kolibrem na ramieniu wchodzi do wioski... Brzmi to jak początek suchego kawału opowiadanego na imprezach. Idąc powolnym krokiem przyglądał się temu miejscu, nie było jakieś specjalne według niego, chociaż Roestiego ciężko zadowolić czymkolwiek. Równie dobrze mogliby mieć tutaj chaty z bali posklejane na ślinę, wtedy może wykombinowałby jakiś brudny kawał z czarnych humorkiem. Kierował się do samego centrum tejże wioski bez większego celu, nie szukając zwady czy też towarzysza do gry w karty, co by go ewentualnie oskubać, gdy nadejdzie okazja. Swój kapelusz jedynie poprawił niechlujnie i głowę spuścił chowając swoje graby do kieszeni . Starał się nie wzbudzać uwagi, chociaż to było trudne przez jego styl ubioru oraz to, że ma ptaka na ramieniu. Nie gwizdał, nie nucił, jedynie szedł w ciszy nie bawiąc się w człowieka szukającego jakiejkolwiek atencji. A celem jego był jak na razie rynek w celu rozeznania się po okolicy i ewentualnie podsłuchania jakiś rozmów. Chociaż domyślał się, że może on skończy jako główny temat rozmów tutaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1895-dr-home-zacznijmy-badanie


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 58
Dołączył/a : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska Aston   13.03.16 13:20

Wioska nie wyróżniała się nazbyt wielce od innych. Mijałeś coraz to kolejnych mieszkańców, którzy to gadali głównie o swoich prywatnych problemach, nie zbyt wartych Twojej uwagi. No chyba, że jesteś dobrym człekiem i dasz biednym na chleb, zajmiesz się posprzątaniem po zwierzakach albo odbierzesz poród maciory. Jak coś to mów, zarzucę szczegółami, serio. Ale mniejsza o to, czego i tak nie zrobisz. Od czasu do czasu minął Cię jakiś patrol miejscowych stróżów prawa. Zazwyczaj chodzili w parach. Mieli najczęściej przy pasie szpadę i pistolet. Ich wyposażenie poza tym nie było jakieś szczególne. Niebieskie mundury, nic więcej. Do tej pory nie zdarzyło się jednak aby ktoś Cię szturchnął, zagadał czy też "zbarował". Do momentu. W pewnym momencie zrobiła to OWA panienka.
- Przepraszam!
Powiedziała po czym się ukłoniła i pobiegła gdzieś w kierunku skupiska domów mieszkalnych o niezbyt atrakcyjnym wyglądzie. Po chwili zaczepiła Cię także staruszka z koszem jabłek.
- Może by szlachetny młodzieniec kupił jabłuszko? Dla szlachetnego młodzieńca dwa w cenie jednego. Aby trzy klejnoty.
Jabłka wyglądały dość atrakcyjnie, czerwone aż chce się jeść! Ja tam bym zjadł...
- Dalej młody, kup, daj staruszce trochę radości i pozwól zarobić!
Krzyknął jakiś strażnik.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Śmieszek Forumowy
Liczba postów : 93
Dołączył/a : 13/12/2015
Wiek : 20
Skąd : Cork City, Blackpool

PisanieTemat: Re: Wioska Aston   13.03.16 22:15

Wioska jak każda inna, poza tym, że więcej psów dookoła. Chociaż jakaś dziewczyna na niego wpadła? Roe od razu się jej przyjrzał zza maski zastanawiając się czy wszystkie małolaty tak wpadają na ludzi jakby ich nie widziały. Niby przeprosiła, ale sam fakt się liczy. Roe zrobił jedynie „Pfy” pod nosem po czym spojrzał czy niczego nie upuściła i tak dalej, w końcu nigdy nic nie wiadomo, co nie? Jednak zaraz znowu ktoś postanowił zawrócić mu zadek pytaniem o jabłka. Była to zwyczajna staruszka, a on za bardzo nie miał smaku na Jabłka.
- Wolę gruszki – jedynie powiedział zlewającym tonem. Jednak czemu akurat musieli potem dorzucić swoje trzy grosze jacyś goście, którzy muszą tutaj patrolować? Jedynie westchnął waląc twarzopalmę i wyciągając trochę hajsiku z swojego portfela, który wyciągnął z torby. Był to bardzo ładny portfel z wyrysowanym środkowym palcem. A przynajmniej zamierzał go wyciągnąć, bo jeśli zwinęła go małolata to od razu za nią popędzi. Jak nie zwinęła to zapłaci babci za jabłka, po czym pójdzie w kierunku, gdzie udała się małolata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1895-dr-home-zacznijmy-badanie


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Wioska Aston   29.03.16 22:54

Twarz babuni rozpromieniła się i nabrała koloru jabłuszek leżących w koszyczku, po czym staruszka trzęsącymi się dłońmi odebrała należne trzy klejnoty, gdyż portfel Roestiego znajdował się jednak na swoim miejscu i tymi samymi, trzęsącymi się dłońmi podała mu jedno piękne i krągłe jabłuszko oraz drugie, promocyjne, wygrzebane gdzieś z dna, a z pewnością robaczywe. No nic, bez paragonu reklamacji nie przyjmujemy, a babunia kasy fiskalnej ze sobą nie targała, po za tym przecież Ro nie będzie wszczynał burdy przy chichrających się z jego naiwności strażnikach.
- Dziękuję, dziękuję uprzejmie - gdakała jeszcze wycofując się powolutku i zmierzając do jakiejś innej dzielnicy w poszukiwaniu jakichś innych łosi.
Młoda blondyneczka weszła natomiast pomiędzy niezbyt atrakcyjnie wyglądające budynki i poruszała się wciąż w głąb tego specyficznego osiedla klucząc krętymi uliczkami. W pewnym momencie chyba zorientowała się, że zamaskowany mężczyzna idzie za nią nie do końca przypadkiem, więc przyspieszyła kroku, być może po dłuższym czasie zaczęłaby nawet biec, lub głośno wzywać pomoc, ale na razie nie działo się przecież nic szczególnego, prawda? Taki człowiek jak Roesti, dodatkowo w towarzystwie kolibra nie wygląda wcale podejrzanie, czy niebezpiecznie, co najwyżej jak parodia pirata, któremu rozrosła się opaska na oko, lecz skurczyła papuga. W pewnym momencie małolata skręciła za róg, w jeszcze cieńszą, z pewnością podrzędną uliczkę, co najwyżej dla rowerów i jak na razie zniknęła Roestiemu z oczu. No chyba, że ten widzi przez ściany ceglanych, nieotynkowanych budynków, lub potrafi przewidzieć co dzieje się za winklem.

Proszę uiścić stratę trzech klejnotów w banku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Śmieszek Forumowy
Liczba postów : 93
Dołączył/a : 13/12/2015
Wiek : 20
Skąd : Cork City, Blackpool

PisanieTemat: Re: Wioska Aston   30.03.16 21:14

Roesti zabrał jabłka, które kupił i jedynie kiwnął głową ruszając za tamtą dziewczyną. W sumie to pewnie i tak wywali gdzieś na bok jedno z jabłek, bo jakoś specjalnie głodny to on nie jest. Chociaż może powinien rzucić jednym z nich w strażników? Niby opcja fajna, ale wiadomo, przypał wtedy będzie i pograne w tym mieście. Jednak Roesti w ogóle nie przejmował się tym i po prostu szedł za dziewczyną. W sumie nie ma co robić, wiec nic w tym dziwnego chociaż wyglądanie jak rasowy pedofil w tym nie pomaga. Ma podejść i powiedzieć „Hej dziewczynko, chcesz zobaczyć mojego koliberka?” chyba w tym by nie pomogło. Ro powinął trochę maskę i wziął gryza tego jabłka z góry, niestety towar spod lady to nie jest, ale no, da się zjeść. Zagryzając jabłko i trzymając je w ustach jedynie wyciągnął saszetkę z nektarem dla Marvina, którą otworzył, a ptaszek przeskoczył zgranie na jego palce by zanurzyć dzióbek w swoim posiłku. Zaś wolną ręką wyciągnął jabłko, by nie latać niczym świnia z wepchniętym w ryj owocem. Żreć sam nie będzie, a ptaka trzeba nakarmić. Nagle dziewczyna zniknęła za rogiem. Rozglądnął się dookoła i poszedł. Gdy się zbliżył do końca jedynie wystawił głowę lekko, by sprawdzić co się dzieje. No cóż, w końcu nigdy nie wiadomo czy czasem nie będzie tam nagle 20 osób z butelkami. A jak czysto to idzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1895-dr-home-zacznijmy-badanie


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Wioska Aston   31.03.16 14:50

Po wyjrzeniu za róg Roesti nie ujrzał żadnej grupki z tulipanami, łomami, czy innymi bejsbolami, a jedynie samą blondynę, którą śledził przez dobre kilka minut. Dziewczyna miała zawziętą minę i wyglądała na ostro wkurzoną, a jednocześnie odrobinkę przestraszoną. Poza tym nie zobaczył już nic, bo nagle zaczęły go piec oczy, a do dróg oddechowych wdarł się... gaz pieprzowy!?
- Odwal się zboczeńcu! - krzyknęła wymierzając w twarz zamaskowanego jeszcze zwyczajnego i na jego szczęście całkiem słabego prostego, od tak, żeby dobić nieszczęsnego maga, po czym obróciła się, podbiegła do piątych z kolei drzwi i nacisnęła na klamkę, jednak te ani drgnęły. Bluznęła pod nosem i zaczęła się klepać po kieszeniach kusej spódniczki, na marne. Środki obronne nosiła, ale kluczy już nie... "kobiety". Nie widząc innej możliwości poczęła łupać w drzwi pięścią co chwilę spoglądając coraz bardziej spanikowanym wzrokiem na domniemanego napastnika.
Roestiego natomiast piekły w tym czasie oczy, a cieknące z nich łzy wsiąkały w okrywający twarz materiał maski. No właśnie, maska! Odsłonięcie ust, by ugryźć jabłko odrobinę się zemściło, gdyż gaz najzwyczajniej w świecie dostał się do gardła podrażniając górne drogi oddechowe, jednakże śluzówka i jama nosowa zostały przez nią w pewnym stopniu ochronione, a więc nie było tak źle jak być mogło. Duszności, pieczenie i szczypanie oczu, kaszel oraz ból prawej kości policzkowej, bo tam Ro dostał z pięści komponowały się w jedną, kompletną symfonię cierpienia, ale powoli przechodziło. Po chwili nawet wzrok na powrót zaczynał funkcjonować tak jak powinien, blondynie jednak wciąż nie udało się dostać do budynku, w środku natomiast zapaliło się światło, a więc z pewności ktoś niezbyt szybko, ale konsekwentnie zmierzał jej na "ratunek".

#009900
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Śmieszek Forumowy
Liczba postów : 93
Dołączył/a : 13/12/2015
Wiek : 20
Skąd : Cork City, Blackpool

PisanieTemat: Re: Wioska Aston   31.03.16 18:13

Gaz?! Czyżby własnie wstąpił do Auschwitz? Bo jak na razie na to wygląda, a że nie jest żydem to ewidentnie się tu coś spie*doliło. Zdecydowanie tego nie dało się spodziewać. Roesti od razu zrzucił kapelusz z glowy i ściągnął maskę i próbował przetrzeć usta rękawem.
- Nawet Hitler tyle gazu nie używał – kaszlnął po czym sięgnął po kapelusz by założyć go na łeb przez łzy – I od razu zboczeniec? Jeszcze bydlaka nie wyciągnąłem jak widzisz – jedynie syknął z bólu. No i jeszcze jabłuszko poszło się chędożyć bo je rzucił gdzieś na bok. Chociaż rozumiał, że mogła się przestraszyć i tak dalej. No ale ludzie bez przesady, pierw się pyta, a nie wali się gazem po oczach. Ro od razu zasunął kapelusz na swoją twarz i zapiął płaszcz pod szyją, co by nim się zasłonić. Niestety maska pewnie jest przesiąknięta gazem, co mu teraz nie bardzo pomoże. A latać z tym nie będzie, bo przecież chyba oczy mu by wypaliło. Jedynie spoglądnął na to, że ktoś idzie jednak został.
- Wisisz mi za jabłko – swojego kolibra jedynie posadził na kapeluszu co by tam siedział – Chyba, że masz gruszki to nie pogardzę – w sumie to chyba nie powinien nawet żartować w tej sytuacji, ale jak ktoś zejdzie mu nakopać do dupy to na chillu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1895-dr-home-zacznijmy-badanie


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Wioska Aston   01.04.16 16:29

- No szybciej staruchu... Otwórz! - Pierwsza część wypowiedzi była wysyczana pod nosem, natomiast druga zamieniła się w zrozpaczony okrzyk. Może dziewczyna właśnie zobaczyła niesamowicie przystojną twarz Roestiego, a może była po prostu panikarą, ważne, że gdyby Ro wyciągnął bydlaka mogło by być już za późno, a przynajmniej na obronę, bo na nazwanie zboczeńcem nigdy nie jest za późno. Aż do zakneblowania. Nie wiem co na to szanowny mag RT, ale blondyna jak widać nie należała do osób, które pytają śledzącą ją, podejrzaną i zamaskowaną osobę o intencje. Być może miała jakieś doświadczenia, przez które stała się skrajnie asekuracyjna, kto wie?
Wciąż była przerażona, jednak tekst o owocach zdecydowanie zbił ją z tropu. Popatrzyła się na Roestiego jak na debila, a waląca w drzwi ręka zamarła w powietrzu, z resztą już nie potrzebowała aż tak się dobijać, bo zamek szczęknął i "schronienie" stanęło przed nią otworem.
- Po co ten pośpiech kochanie?  - zapytał stający w drzwiach, pomarszczony dziadzio z zegarmistrzowskim okularem wciąż założonym na oko. Prawdopodobnie ta dziwaczna awantura oderwała go właśnie od roboty.
- O, przyprowadziłaś jeszcze znajomego - zauważył przyglądając się Roestiemu i poprawiając przyrząd optyczny, a dokładnie w tym momencie jego twarz przybrała wyraz zaciekawienia, po krótkiej chwili nawet się szczerze uśmiechnął. Dziewczyna natychmiast wbiegła do pomieszczenia i już z wewnątrz rzuciła jakąś uwagę o zamknięciu drzwi, dziadziunio jednak całkowicie ją zignorował, podrapał się po łysinie i zwrócił do Ro z widocznym, zupełnie opozycyjnym nastawieniem niż jego wnuczka.
- Szanowny Panie - o widzisz, już nie zboczeńcu - magowie raczej nie są w tym mieście mile widziani, chociaż nie powiem, że nie mają czego szukać - rzucił w formie przestrogi, zaznaczając jednak, że źle się dzieje w państwie Fioryjskim, a przynajmniej w tej jego części, przechylił głowę, złapał okular w dwa palce, przekręcił go odrobinkę lepiej osadzając pod łukiem brwiowym i widocznie czekał na jakąś reakcję uważnie obserwując... no właśnie nie wiadomo co, bo na pewno nie mimikę Kruka. Czyżby sprawdzał naszego zamaskowanego, a może to drobniutki koliber tak go zainteresował?

EDIT: Mmmmm nice parfumnawidzę tej cenury!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Śmieszek Forumowy
Liczba postów : 93
Dołączył/a : 13/12/2015
Wiek : 20
Skąd : Cork City, Blackpool

PisanieTemat: Re: Wioska Aston   01.04.16 21:40

No i przybył dziadzio, jak widać z ruchańska nici, ale cóż, bywa. Spoglądnął na niego i zobaczył przyrząd na jego oku. Wygląda na całkiem fajną zabawkę, ale w sumie po co mu takie coś? Zegarkami się nie bawi. Do tego „Szanowny panie”, w końcu jakoś inaczej niż „zboczeniec” zawsze jakaś miła odmiana chociaż Roe to lotto. Jednak zdziwiło go to co powiedział, że „magowie”, ściągnął on rękawiczkę z prawej ręki pokazując znaczek gildii.
- Dobre oko – powiedział swym ochrypłym głosem – Zdradziła mnie poparzona gęba czy tak sobie zgadłeś? – po czym od razu założył ją w try miga. Chociaż w sumie patrząc na niego dziwne, by się tego nie zauważyło, w końcu ile osób łazi w masce z kolibrem na ramieniu i jest normalnych?
- Jednak może mnie pan oświeci co jest nie tak – w sumie to i tak nie ma co robić, a może coś uda się znaleźć ciekawego tutaj. Niby jest magiem i ich robotą jest niby pomaganie w sytuacjach, gdzie coś się dzieje, chociaż Roe to lata koło dupy – Bo mam wrażenie, że nie chodzi o to, że ludzie na ulicy sprzedają robaczywe jabłka – powiedział po czym dodał – I czy mógłbym przemyć maskę? Niestety pańska wnuczka chyba używa za mocnych perfum, gaz pieprzowy raczej nie dorównuje Channel nr. 5 - i czekał co mu dziadzia odpowie. Jakby zaprosił go do środka to wejdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1895-dr-home-zacznijmy-badanie


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Wioska Aston   01.04.16 23:29

- Nie gadaj z nim! - szepnęła z wykrzyknikiem blondyna po ponownym wychynięciu z domku, złapaniu dziadka za rękę i próbie wciągnięcia go do środka. Staruszek miał niby dosyć mizerną postawę, ale dzielnie stawił opór i ostatecznie wyrwał się z uścisku wnuczki w akompaniamencie zirytowanego mruknięcia.
- Po prostu dobre oko - odparł na pytanie sugerując, że nie kierował się ani obserwacją kolibra, ani poparzonej gęby. Wszyscy magowie są psycholami, ale nie wszyscy psychole magami, tak więc dziadziunio jak widać musiał skorzystać z jakiegoś pewniejszego wyznacznika. Przez moment milczał wciąż uważnie obserwując maga i gapiąc się tak przenikliwie jakby chciał zajrzeć w jego duszę, choć to raczej niemożliwe. Po dobrych kilku sekundach kiwnął jednak głową jakby zgadzając się sam ze sobą.
- Oczywiście młodzieńcze, oświecę Cię, ale najpierw wejdź do środka, przynajmniej napojem i możliwością przeprania odzieży będę mógł ci zadośćuczynić za zachowanie wnuczki. Wybacz, ona niestety ma klapki na oczach i nawet nie stara się dostrzec ludzkich intencji - powiedział, po czym ruchem ręki zaprosił przybysza do siebie i zniknął w, jak się później Roesti przekonał, niewielkim, acz przytulnym pomieszczeniu mieszkalnym. Na lewo było pozbawione drzwi przejście do kuchni, kawałek dalej strome schody prowadzące na górne piętro, a przez drzwi znajdujące się na wprost można było wejść do zagraconego gabinetu, albo raczej warsztatu. Z resztą warsztat ten rozrósł się nawet na inne pomieszczenia, a więc tak naprawdę wszędzie walały się drobne metalowe elementy, sprężynki, śrubki i trybiki. Kanapa służyła za siedzenie chyba tylko i wyłącznie staremu, ściennemu zegarowi w częściach, a na stole panowało istne wysypisko złomu.
- Idź nam zrób herbatki kochanie, ochłoń, a potem przeproś tego pana - powiedział dziadzio zmiatając blat ręką i zrzucając to wszystko na podłogę. Jak widać nie było ważne. Blondyna prychnęła, jednak zastosowała się do sloganu "kobiety do kuchni", a dziadzio zaczął wykładać problem.
- To miasto śmierdzi już od dawna. Jak do tej pory starałem się to ignorować, urodziłem się tu, przesiedziałem całe życie i chcę umrzeć, przeprowadzki mnie nie interesują, jednak ostatnio w to bagno wciągnięto również mnie. Zwróciłem się już do tutejszej straży, potem do kilku magów, nawet poprosiłem o pomoc najbliższą gildię, nic z tego, albo odmawiali, albo znikali bez śladu, ale dosyć rozwlekania. Ukradziono mi magiczny projekt i jego plany, co gorsza niedopracowane, a przez to niebezpieczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Śmieszek Forumowy
Liczba postów : 93
Dołączył/a : 13/12/2015
Wiek : 20
Skąd : Cork City, Blackpool

PisanieTemat: Re: Wioska Aston   02.04.16 5:11

Typowa kobieta, zawsze jak faceci gadają to się musi wtrącić. Roesti jedynie spojrzał na jej reakcję, gdy dziadek jej nie posłuchał. No cóż, chyba w tym momencie musiała poczuć jakby właśnie w dupę wbijała jej się pinezka, a drzazga wchodziła w oko, gdy zobaczyła tą scenę. Zboczeniec w domu? No cóż, jak widać dziadzio lubi nieznajome osoby, a że powiedział coś co zaciekawiło samego maga to nic dziwnego. Zawsze mógł poszukać czegoś innego, ale cóż, jest okazja to po co się bawić? Można zawsze jeszcze dopiec swoją obecnością małolacie, która dorwała się do gazu. Hitler byłby z niej pewnie dumny, nie to co Roe.
- Sokoli wzrok jak na taki wiek – rzucił Roe, gdy tylko usłyszał odpowiedź staruszka na ten temat. Chociaż pewnie gdyby sam Roe miał taką lunetkę na oko to pewnie mógłby sam twierdzić czy ktoś mag czy nie oraz czy umysł zęby, chociaż w niektórych przypadkach wystarczy sam nos. Jednak nie jemu oceniać tego jak ten dziadek jest dziwaczny biorąc pod uwagę, że sam nie jest od niego o wiele lepszy pewnie. Roe słysząc dziadka, który mu proponował napój i przepranie maski był w sumie lekko zaskoczony, co jednak ukrył pod najzwyklejszym, lekkim uniesieniem kącika usta, które od razu wróciły na swoje miejsce. Gdy tylko pokazał, że może wejść Roe bez większych uprzedzeń wkroczył do środka jego „posiadłości” i zaczął się rozglądać czym się musi dziadzina zajmować, bo raczej zegarków za 5 złotych nie składa. Mnóstwo rzeczy się tutaj walało, ciekawe ile braliby za to na złomie, pewnie na jakiś wyniacz czy coś innego by starczyło. A zwłaszcza, że dziadek raczej nie próżnował w rozbieraniu wszystkiego na składniki pierwsze. Chyba na emeryturze musiało mu się nudzić. Dziadzio potym pognał swoją wnuczkę do kuchni, co dość mocno mu odpowiadało, bo kto wie czy za moment nie dostałby w czymś głowę i nie został oskarżony o żadne molestowanie seksualnę czy też straszenie swoim okropnym ryjem. Chociaż gorzej jak mu do herbatki napluje, bo wtedy to już kompletny przypał. Bo pewnie przeproszenie dostanie tak od niechcenia i nieszczerze, ale domagać się nie będzie na piśmie po na cholere mu to. On przecież mógł jej przestrzelić kolana, a wtedy byłby koniec jej przygody.
Wsłuchany w słowa dziadka był dość zainteresowany by w połowie mu nie przerwać i kazać przejść do rzeczy. Problem w mieście, będzie przynajmniej co rozwiązać, w końcu może jakaś tam reputacja dla gildii wskoczy, zawsze coś.
- Jesteś wynalazcą? – spytał się go, co by w sumie tłumaczyłoby wszelkie walające się tutaj śmiecie, ale nigdy nic nie wiadomo – Jaki to projekt? Broń czy może jakaś zabawka dla dorosłych? - w sumie zdziwiło go, że magowie się tego nie podjęli, chociaż pewnie zignorowali staruszka, bo myśleli, że Alzheimer mu dokucza. Zaraz po tym Roe ściągnął rękawiczki i wyciągnął prawą dłoń do staruszka.
- John Roesti – zaraz po tym dodał – Jeśli mam to załatwić to chce przynajmniej poznać pana imię - a gdyby mu podał to razu rzuci jeszcze - Jakieś domysły czemu nikt panu nie pomógł z tym? Bo z tego co słyszałem to w tym mieście raczej złodziejstwo nie popłaca -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1895-dr-home-zacznijmy-badanie


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Wioska Aston   03.04.16 4:06

Na całe szczęście typowa kobieta poszła się krzątać w typowym dla kobiety miejscu i już nie przeszkadzała mężczyznom w rozmowie inaczej niż dźwiękami dobiegającymi z kuchni. Dziadzio natomiast przysunął sobie krzesełko do stołu i usiadł na nim z ciężkim westchnięciem. Już nie te lata, żeby stać prosto długimi minutami, z resztą całe życie spędził przy kontuarze skręcając małe maszynki, a więc taka, lekko przygarbiona pozycja była dla niego zwyczajnie najbardziej naturalna.
- Tak tak, pamięć i słuch już nie te, ale wzrok pozostanie mi chyba do śmierci - odparł spokojnie, zdejmując szkiełko z oka, przecierając je rękawem i pieczołowicie chowając do kieszonki na piersi pomiętej, kraciastej koszuli. Oko, które miał ukryte pod okularem mogło się wydawać pokryte bielmem, a może to tęczówka był śnieżnobiała. Po prostu dziadek wyglądał odrobinę jak skrzyżowanie jakiegoś dziwacznego Huskyego z człowiekiem, ale czy to ważne? Starzy ludzie mają przecież różne dziwne defekty.
W kuchni szumiała woda, dzwoniło szkło, a nawet zagwizdał czajnik, nie dało się jednak usłyszeć charakterystycznego charknięcia, więc dziewczyna albo zrobiła to bardzo dyskretnie, albo jednak nie zanieczyściła Roestiemu herbatki. Nie zasłużyła zatem raczej na ucinanie rączek prawda? Ostatnio jakoś przestrzelenie kolana idzie w parze ze stratą kończyn, a jej się jeszcze przydają, chociażby do zaparzenia herbatki. Przylazła do pokoju i postawiła na stole trzy pełne kubki.
- Przepraszam - burknęła bardzo, ale to bardzo nieszczerze, po czym wyciągnęła dłoń i już raczej rozkazującym tonem rzuciła - Daj to co mam przepłukać - Niby wciąż okazywała względem Ro masę niechęci, jednak po zaproszeniu przez dziadzia do domu jakby spotulniała być może ufając ocenie starczego oka, a z pomysłem naprawienia swojego błędu wyszła nawet sama. Dobra dziewczyna, tylko przewrażliwiona. Jeśli maskę dostała, to na powrót zniknęła w sąsiednim pomieszczeniu, jeśli jednak nie, to cóż, wzruszyła ramionami, wzięła jeden z kubków, podeszła do kanapy i usiadła koło rozebranego zegara, w bezpiecznej odległości od Roestiego, jednak wystarczającej, by móc go uważnie i przenikliwie obserwować.
- Wynalazcą? Nie, to raczej za dużo powiedziane, raczej konstruktorem-robotykiem - odpowiedział starając się zabrzmieć skromnie - Tworzę miniaturowe, magiczne przedmioty do użytku przez niemagów, a to co mi ukradziono było wynikiem wieloletnich badań nad miniaturyzacją. Bo widzisz, lakryma jest albo mała, albo pojemna, a po wyładowaniu trzeba ją na powrót ładować. Latającej maszyny z tego na przykład nie zrobisz, bo sam napęd będzie za ciężki by się uniosła. Opracowałem zatem sposób na bezprzewodowe zasilanie drobnych lakrym z większego źródła i właśnie tego niestety już nie mam - odparł rzeczowo, wypowiadając wszystkie słowa szybko i taśmowo, jakby tłumaczył to już niepierwszy raz. Widząc gest Roestiego i poznając jego imię coś go tknęło, klepnął się dłonią w czoło i na moment uścisku dłoni podniósł się z krzesła.
- Jak mogłem zapomnieć o przedstawieniu się gościowi? Miguel Jazzdrum jestem, a to Vera - odparł przy okazji imię swojej krnąbrnej wnuczki, która jakoś nie bardzo kwapiła się, by przywitać Roestiego bardziej adekwatnie niż gazem pieprzowym po oczach.
- Nie popłaca? Jeśli nie bierzesz na celownik maga, to może i owszem. Tutejsza straż mówi, że nie ma poszlak, a magowie, którzy podjęli się zadania znikali z zaliczką, a gdy przestałem ją oferować także nie pojawiali się więcej nie racząc nawet poinformować o niepowodzeniu - powiedział, po czym sam wziął w dłonie kubas i począł dmuchać w napój, coby go trochę ostudzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Śmieszek Forumowy
Liczba postów : 93
Dołączył/a : 13/12/2015
Wiek : 20
Skąd : Cork City, Blackpool

PisanieTemat: Re: Wioska Aston   03.04.16 5:39

Roe w sumie nie wiedział dokładniej jak miał się zachowywać w stosunku do mężczyzny, który tuż przed nim. Niby taki staruszek, a okazuje się, że jest jakimś szalonym naukowcem-wynalazcą, co w sumie jest po części ciekawe, ale również nieco... Niepokojące? Ale cóż, czego można się spodziewać, niektórzy zbierają znaczki, inni stare wydania Playboya, a ten jak widać postanowił stworzyć coś użytecznego na swojej emeryturze czy coś w tym rodzaju. W sumie to chyba Ro postanowi na swojej zdecydowanie układać pasjansa i grać w Mahjonga z starszymi koleżkami, szkoda, że ich nie ma, ale cóż, zdarza się i w sumie mu to lotto, pozostaje mu tylko układać puzzle.
Jedynie spoglądał na niego jak ściągał swoje szkiełko. Przyglądnął się mu, w sumie to dość dziwnie wyglądał. W sumie nie bardzo mu to się podobało, bo mimo tego, że jest stary i pewnie ma hemoroidy tam gdzie nie potrzeba to jak on widzi na jedno oko aż tak dobrze? Czyżby jednak sokoli wzrok był tylko zwykłą przykrywką pod magiczne działanie okularu? Możliwe, kto tam wie.
Gdy tylko usłyszał „przepraszam” skinął głowę, po czym sięgnął lewą ręką do kieszeni, by podać jej jego drogocenną maskę, która jest fajowa i w ogóle, a rozstawać się z nią za bardzo nie chce by nie straszyć dzieci i ludzi na ulicy swoją twarzą, wystraszy, że tylko on musi ją oglądać. W tym momencie mało go interesowała sama blondynka, a jego rozmówca aktualnie zajmował miejsce na wizji i jego uwagę. Nie tylko promocja na jabłka, ale również spotkanie z robotykiem, cóż za po prostu wspaniały dzień pełen atrakcji, może jak lepiej popatrzy to załapie się na lunaparku będący w jakimś mieście. W sumie diabelski młyn zawsze lubił, pozwalał się na moment odprężyć.
- Dziękuje – powiedział, gdy tylko złapał za kubek herbatki, który stał tuż przed nim na stoliku. Zaraz potem słuchał słów staruszka, który opowiadał o tutejszej straży. Jakaś banda zwykłych leserów, którzy pewnie jakoś specjalnie nie kwapili się do zabawy w szukanie planów, bo po co?  Ktoś jedynie na nich zarobi i tyle, przypał.
- Jak duże musiałoby być to większe źródło? – spytał w sumie zastanawiając się od razu gdzie tego szukać, bo jeśli będzie potrzeba dużego miejsca to może być w jakimś magazynie – Albo ile kosztowałaby sama budowa tego? – to też mogłoby pomóc, bo przynajmniej byłoby wiadomo czy ktoś potrzebowałby zebrać sporą ilość części do tego. W sumie po chwili wpadł na pewien pomysł co do tego.
- Macie tu jakiś sklep z częściami, gdzie można byłoby to znaleźć, Miguelu? Jeśli ktoś będzie próbował to złożyć pewnie będzie szukał jakiś śrubek czy czegoś innego. A powiedz mi jeszcze... wiesz może kto mógłby to ukraść? Bo chyba sąsiad nie zbudowałby sam czegoś tak zaawansowanego, czy może się mylę? – rzucił do dziadka pomału siorbiąc z  kubka herbaty.
- A co do magów i znikania z zaliczką, można również założyć, że ktoś zapłacił im więcej niż ty, by trzymali się od tego z daleka, w końcu jak to mawiają... każdego da się kupić za odpowiednią sumę – mruknął jedynie odkładając kubek na stół. Zastanawiało go w sumie to wszystko, że nigdzie nie widział ogłoszenia, ale jak widać dziadek raczej nie mógł sobie zbytnio znaleźć pomocy od magów, co Roe kompletnie nie zdziwiło. Według niego gildie to tylko banda ludzi, która chce zarobić niekoniecznie pomagając, takie fairy tail to ponoć robi więcej szkód niż ruszania dupy.
- A co do planów tak swoją drogę – dodał – Co się stanie jak ktoś spróbuje to skonstruować? Wybuchnie? Otworzy czarną dziurę?  I co mogłoby twoje urządzenie zasilić?  Wolę zapytać niż potem nagle znaleźć się 5 metrów zakopany pod ziemią – rzucił Roe spoglądając na staruszka. W sumie to trzeba będzie się pomału zabierać do roboty, w końcu jeśli to coś niebezpiecznego to lepiej szybko to znaleźć i ewentualnie wyłączyć.
- I jeśli ktoś to zbudował to powiedz mi co mam zrobić, by to ewentualnie wyłączyć -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1895-dr-home-zacznijmy-badanie


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Wioska Aston   05.04.16 4:02

Dziewczyna odebrała maskę i poszła ją szorować. Ciekawe czy zmyje te atramentowe plamy jak się wystarczająco postara? Oby nie maiła Perwolu, bo serio jedyny zamiennik mimiki maga o aparycji "wnętrza odbytów innych ludzi" spłynie do scieków, ale na szczęście Roestiego wyglądało na to, że w tym domu ograniczono się do zwyczajniej i magicznej mechaniki, a chemię (prócz gazu) zostawiono w całkowitym spokoju.
- Małe, duże, całkowicie dowolne. Do prób używałem lakrymy wielkości pieści, ale przesłać można praktycznie każdą ilość energii nieprzekraczającą 1000 jednostek jednorazowo, powyżej teoretycznie obwody powinny zacząć się topić - odparł dziadzio wciąż chłodząc napój swoim oddechem - Samo urządzenie do przesyłu nie jest duże, wystarczy kilka specyficznych elektrod pobierających energię ze źródła, nadajnik fal magicznych, który to faktycznie mógłby być wielki, gdyby ktoś potrzebował ogromnego zasięgu, a w samym urządzeniu wystarczy niewielki odbiornik fal, transformator i drobna, ładowana na bieżąco lakryma. Spora rzeczywiście mogłaby być antena i ewentualnie rzecz zasilana, ale w tym drugim przypadku istnieje przecież całkowita dowolność - dodał całkiem zwięźle i praktycznie całkiem niezrozumiale ze względu na "fachowe" słownictwo, którym się posługiwał może jednak Roestiemu udało się coś wyłapać. Pociągnął łyka herbatki, odchylił się na oparcie krzesła i zastanowił nad odpowiedzią na kolejne pytanie.
- Hmmm, sam przekaźnik, bez źródła zasilania mógłby kosztować jakieś 8.000, przynajmniej ja bym tak wycenił materiały, a do tego jeszcze robocizna, ale tego w Aston ani nie kupisz, ani nikt poza mną nie zbuduje, no chyba, że nie wiem o jakichś talentach. Ja sam sprowadzam części spoza miasteczka - odpowiedział po kolejnym łyku gorącego napoju, a na wieść o uciekających z zaliczką, łasych na kasę magach odrobinę się strapił, podrapał po łysinie i tylko krótko rzekł - Nie, na takich nie wyglądali.
W jego oczach, a przynajmniej w tym normalnym zalśnił jakiś smutek i zmartwienie, jednak Vera właśnie w tym momencie wróciła do pokoju jadalnego odwracając uwagę od smutnego dziadzia, położyła wilgotną szmatkę maskę na stole przed Roestim i coś tam burknęła, że plamy nie chciały zejść, ale to nie jej wina, bo gaz tak nie brudzi, po czym tak jak już pisałam w poprzednim poście usiadła na sofie. Jak Sim jest ta dziewczyna, ma jakąś kolejkę czynności, a jakby jej Ro drogę zaszedł to by stanęła w miejscu i załamywała ręce.
- Jeśli zadziała to będzie przekazywać energię ze źródła do odbiornika aż to pierwsze się wyładuje, bez żadnych dodatkowych efektów jak wybuchy czy anihilacja pod koniec, nie żyjemy przecież w świecie fantasy młodzieńcze. A może zasilić, powiem ci, wszytko, od nakręcanej myszki nowej generacji, bo już nie nakręcanej, a bezprzewodowej, po magiczne pojazdy dostępne dla zwykłych śmiertelników. Wszystko zależy tylko od pojemności źródła - odparł staruszek jeszcze bardziej poważniejąc na wspomnienie o zakopywaniu 5 metrów pod ziemią. Dopił herbatkę i patrząc się tym na wpół rybim spojrzeniem w oczy maga wymienił kilka możliwości wyłączenia urządzenia. Od przełącznika, który może, acz nie musi się znajdować na którejś, lub obydwu częściach transmitera, przez próbę odłączenia, lub wyrwanie źródła z panelu wysyłającego, aż po całkowite zniszczenie wynalazku. Starego Miguela nie obchodziły nawet plany, sam to już raz wymyślił, to i drugi raz da radę, a jak sam stwierdził pragnął się jedynie dowiedzieć komu i do czego potrzebny jest jego wynalazek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Śmieszek Forumowy
Liczba postów : 93
Dołączył/a : 13/12/2015
Wiek : 20
Skąd : Cork City, Blackpool

PisanieTemat: Re: Wioska Aston   10.04.16 14:12

Roesti stanął przed ciężkim orzechem do zgryzienia jeśli chodzi o znalezienie tych całych planów. Nie ma tutaj miejsca, gdzie mozna znaleźć takie części, a on sam raczej ich nie użyczy osobie, która je ukradła. To tak jakby ktoś chciał je przynajmniej sprzedać innej osobie. Do tego za dużo podejrzanych na liście nie ma, przynajmniej Roesti nie ma nikogo, bo w sumie on nie jest stąd i nie wie za bardzo jak mógłby to znaleźć. Biorąc pod uwagę, że jak na razie jest w punktcie wyjścia zaczął się jedynie zastanawiać popijając herbatkę. Przynajmniej herbatka dobra. W końcu jednak przyszło mu do głowy jeszcze jedno pytanie.
- Ktoś wiedział o planach poza tobą i twoją wnuczką? – skierował do niego pytanie, bo to akurat mogło być pomocne jeśli chodzi o szukanie osoby, która miała to ukraść. Przynajmniej zawęzi to krąg podejrzanych do jakiegoś stopnia. W końcu jeśli ktoś je ukradł i nic poza tym to raczej będzie chodziło głównie o ten wynalazek, no chyba, że ktoś bardzo nie miał pomysłu co przynieść do szkółki niedzielnej dla majsterkowiczów. Założył ręce na klacie zastanawiając się co odpowie mu Miguel w tej sytuacji, bo nawet jeśli tylko oni wiedzieli to nie znaczy że nikomu o tym nie powiedzieli, w końcu nawet Vera mogła powiedzieć komuś i się rozniosło. Jeśli on powiedział to Roesti od razu zapyta o adres czy miejsce gdzie może tą osobę znaleźć, w końcu od czegoś trzeba zacząć, prawda? Nie będzie tutaj siedział na herbatce i czekał aż wszystko się znajdzie. Gdyby jednak Miguel nie powiedział nikomu a jego wnuczka za to miała za duży jęzor i komuś powiedziała ze znajomych to Johnny od razu się zapyta komu i gdzie może szukać. W końcu nikt nie powiedział, że znajomy nie chciał się może dorobić na wynalazku jej dziadka, przecież w tych czasach każdy potrzebuje trochę hajsu jeśli chodzi o swoje zachcianki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1895-dr-home-zacznijmy-badanie


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Wioska Aston   12.04.16 0:43

Miguel dopił ciepłą herbatkę duszkiem, otarł usta kułakiem i po westchnięciu głęboko zastanowił się nad odpowiedzią na zadane pytanie. Już nie te lata i nie ta pamięć, za wyjątkiem wszystkiego powiązanego z konstruktorskim bzikiem, a więc potrzebował dłuższej chwilki na zebranie myśli. Na szczęście nie próbował przypominać sobie nazwisk, a czy w ogóle wtajemniczał kogokolwiek w swoje plany, więc już po chwili doszedł do jakiejś konkluzji.
- Jakoś niespecjalnie ukrywam się z faktem bycia konstruktorem, ba, mam na to nawet oficjalne papiery, inaczej nie mógłbym wwozić do Aston magicznych lakrym, ani handlować zbudowanymi na ich podstawie przedmiotami. Jeśli zabieram się za coś nowego, to z pewnością wiedzą o tym strażnicy pełniący rolę służby celnej przy miejskiej bramie oraz ich naczelnik, jednak raczej nie dzielę się z nimi detalami. Są za tępi by zrozumieć. Vera, a ty z kimś rozmawiałaś na ten temat? - Określając straż wyraźnie zaakcentował najważniejsze słowo, a w jego głosie wyczuwalna była całkiem spora ilość pogardy, do wnuczki zwrócił się natomiast całkiem miłym i miękkim głosem. Umiejętność szybkiej zmiany nastawienia nie była jakaś paranormalna, po prostu kontrast pomiędzy ostatnim, a przedostatnim zdaniem wypowiedzi aż rzucał dzwonił w uszach.
- Tylko z Marco, ale on i tak powinien wiedzieć to co celnicy, no i ja też jestem zbyt tępa, by zrozumieć, a co dopiero przekazać detale - dodała blondyna strzepując z kanapy wturlujące jej się pod tyłek i uwierające w niego trybiki. Syzyfowa praca, bo było ich tam po prostu zdecydowanie zbyt wiele, ale takie kółeczko zębate jest porównywalne do klocka lego jeśli chodzi o komfort siadania na nim, więc warto było się starać. 
Po słowach dziewczyny staruszek przytaknął, napomknął jeszcze, że złodzieje zachowali się jakby nie do końca wiedzieli czego mają szukać po prostu opróżniając dwie szuflady w biurku ze wszystkiego co tam się znajdowało, włącznie z bazgrołami wykonanymi podczas rozmowy przez lakrymowizję, jakimś starym origami i jednym zdjęciem klasowym Very z podstawówki, wyraził obawę, iż po prostu ktoś wynajął debili, a sam raczej byłby w stanie wykorzystać to co trafiło mu w ręce, no i na prośbę Roestiego powiedział, że strażników można znaleźć w strażnicy, na ulicach i w koszarach (wow), a Marco być może siedzi w tym ostatnim jeśli akurat w mieście nie dzieje się nic podejrzanego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Śmieszek Forumowy
Liczba postów : 93
Dołączył/a : 13/12/2015
Wiek : 20
Skąd : Cork City, Blackpool

PisanieTemat: Re: Wioska Aston   29.04.16 2:31

Dopijając resztkę herbatki Roe postawił pusty kubek na stole, po czym jedynie postanowił założyć mokrawą maskę na głowę, no cóż, lepsze mokre aniżeli uwalone gazem pieprzowym, przynajmniej nie będą oni musieli dłużej oglądać jego mordy jakby nie patrzeć. Wystawił on jedynie palec, na który skoczył jego mały koliberek i postawił go blisko kapelusza, gdzie ptaszyna przeskoczyła tuż na jego głowę. Chociaż w sumie zastanawiało go jeszcze tylko po co złodziejom jakieś tam zdjęcie jego wnuczki, czyżby para zboczeńców, którzy szukali u niego jakiegoś dziecięcego porno? Kto tam wie.
- Pamięta pan może jak wyglądali złodzieje? - jedynie zapyta, a gdy mu odpowie to jedynie kiwnie głową i powie - Więcej pytań nie mam, trzeba w końcu zająć się robotą. Jeszcze raz dziękuję za herbatę. Odezwę się jak znajdę tylko jakieś tropy - gdy tylko Roesti opuści budynek od razu popatrzy się na ewentualne wejścia którymi mogli wejść złodzieje. Będzie patrzył w szczególności za wybitymi oknami czy też jakimiś śladami butów obok domu czy też czasem czegoś złodziejaszki nie zgubili. W końcu nie ma ponoć zbrodni doskonałej, więc raczej nie powinni umknąć bez śladu. Biorąc pod uwagę, że nie wiedzieli czego szukać Roesti będzie patrzył się za ewentualnymi rzeczami z domku Miguela, w końcu może to da mu przynajmniej jakiś ślad lub kierunek w jakim ma się on udać. Jeśli jednak nic nie znajdzie koło domu to spróbuje wrócić się na bazarek do miasta i poprzeglądać wszystko czy czasem nie będzie ktoś próbował opchnąć tego jako śmieci czy coś innego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1895-dr-home-zacznijmy-badanie


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Wioska Aston   29.04.16 12:52

Staruszek obserwował zachowanie kolibra z wyraźnym zaintrygowaniem, w końcu ptaszek ten był nawet bardziej osobliwy niż dosyć wyjątkowo obrzydliwa facjata Roestiego. Z zagapienia wyrwało go dopiero pytanie, prawdę powiedziawszy całkiem naiwne.
- Eh, nie. Nigdy ich nie widziałem, to jak mam pamiętać? W czasie włamania Vera była w pracy, a ja wyjechałem na cały dzień do sąsiedniego miasta sprzedawać przenośne grzałki do wody - odparł wyjaśniając powód nieobecności każdego z domowników podczas incydentu, po czym odprowadził Roestiego do drzwi i dodał - Dobrze, do zobaczenia.
Z zewnątrz budynek wyglądał jak zwykły, jednopiętrowy szeregowiec. Z tej strony na ulicę wychodziły dwa okna, jedno z kuchni, drugie z pokoju, w którym cała trójka piła jeszcze przed chwilą herbatkę. Oba w całości i z pewnością nie nowo montowane, bo brudne były niesamowicie. Na górze znajdował się szereg trzech, mniejszych okienek, najprawdopodobniej z pokoików mieszkalnych. No a poza tym drzwi, jak drzwi, całkiem porządne, drewniane, zamykane na jeden zamek, a więc z pewnością nie antywłamaniowe, od wewnątrz można było jeszcze zasunąć skobelek, te jednak również były w całości. Na bruku wokół domu mag nie znalazł żadnych, rzucających się w oczy śladów, strzałek namalowanych kredą, czy krepiny, to nie podchody, a chyba faktyczne śledztwo. Z walających się gdzieniegdzie śmieci można było wyróżnić głównie szkło z kilku rozbitych, zielonych butelek i parę petów. Nic więcej, a już na pewno żadnych trybików,czy sprężynek.
Czyli teraz na rynek tak? Przeglądać wszystko? Ja rozumiem, że ten pchli targ to nie to samo, co na stadionie dziesięciolecia, ale i tak całkiem spore, więc przejrzenie jakichś 70% stanowisk zajęło Roestiemu praktycznie godzinę. Pewnie byłoby krócej, gdyby wozy i kramy nie stały w takim chaosie, no ale niestety, jak widać mieszkańcy nie bardzo potrafili utrzymać porządek. To nie Niemcy, a Fiore, Ordnung muss nicht sein. Sprzedawano tam głównie jedzenie, owoce, mięso, sery, przetwory domowe, ale można było też znaleźć kilkadziesiąt stoisk z tekstyliami i naście z maszynami rolniczymi, urządzeniami mechanicznymi oraz wszelakim, innym złomem. Ro się raczej nie znał, ale grabie nowej generacji, czy automatyczna dojarka nie wyglądały za bardzo, jak to, co opisywał Miguel. Planów, papierów, a nawet zdjęcia Very też nikt nie próbował opchnąć, a przynajmniej nie na legalnym rynku. (szczególnie to ostatnie)
- Może by szlachetny młodzieniec kupił jabłuszko? Dla szlachetnego... ach - rozległ się za plecami Roestiego znajomy głos staruszki, która spędzała na świeżym powietrzu chyba całe dnie próbując naciągnąć kogokolwiek, a nawet wszystkich na swoje robaczywe jabłka.
- To znowu ty. Jak smakowało? - zapytała całkiem umiejętnie udając głupią i milutką babuleńkę. Lata praktyki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Śmieszek Forumowy
Liczba postów : 93
Dołączył/a : 13/12/2015
Wiek : 20
Skąd : Cork City, Blackpool

PisanieTemat: Re: Wioska Aston   02.05.16 21:07

MUDA, MUDA, MUDA, MUDA, MUDA, MUDA, MUDA, MUDA, MUDA, MUDA, MUDA, MUDA, MUDA...
Tylko tyle w tym momencie przelatywało mu przez głowę, bo niestety wszystko na tym targu było praktycznie bezużyteczne do tego czego szukał. Niestety jak widać złodzieje nie lubią sprzedawać wszystkiego, co mają pod ręką od razu. Dopiero po momencie Roesti pomyślał, że wystawienie takiego badziewia na targu nie miałoby większego sensu, ale gdzieś musiał zacząć jakby nie patrzeć. Klientela, która pewnie by się za to złapała na pewno nie próbowałaby szukać tego na zwyczajnym targu. Jeśli już to pewnie zostało skradzione na zlecenie albo też sprzedane na czarnym rynku, ale to już brzmi jak zwyczajna teoria spiskowa z gangsterskiego filmu. Mimo wszystko z jego letargu obudziła go staruszka, która się go zapytała o Jabłka. Odwrócił się w jej stronę i powiedział:
- Były dobre, jednak dalej wolę gruszki - jedynie spojrzał na staruszkę po czym dodał - Babciu, nie wiesz może znajdę rzeczy które są... niezbyt dostępne? - dodał - Szukam czegoś, co ukradli mojemu przyjacielowi - no cóż, czasem warto spróbować się zapytać takiej osoby, prawda? - I wezmę jeszcze 3 jabłka -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1895-dr-home-zacznijmy-badanie


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Wioska Aston   03.05.16 16:46

Przekupki z pobliskiego straganu z drobiem darły się zachwalając jajka, a kurczaki, które także były na sprzedaż wtórowały o dziwo dotrzymując im kroku w ilości produkowanych decybeli. Babunia wyczekała w głębokim zamyśleniu jednak chwilkę, w której wszystkie kwoki zsynchronizowały się, by zaczerpnąć powietrza.
- Nic nie wiem o żadnych kradzieżach, ale "rzeczy niezbyt dostępne"? Hmm... - zmierzyła Roestiego badawczym wzrokiem krótkowidza, zmarszczyła brwi zastanawiając się przez chwilkę, aż w końcu rzuciła krótkie - Chodź za mną.
Ruszyła na powrót w kierunku osiedla mieszkalnego, tym razem jednak w inną jego część, kompletnie nieznanymi magowi uliczkami. Jeśli za nią polazł i kiedy się tylko oddalili od całego tego, pierzastego zgiełku zapytała jeszcze ile z trzech jabłek chce robaczywych. Drugi raz nie warto robić nikogo w bambuko, bo w końcu się obrazi. 
W końcu, po zaledwie kilkuset metrach spacerku nasza parka dotarła do niskiej chatki z ogródkiem, prawdopodobnie pozostałości po osiedlu, które tu było nim wybudowano szeregowce. Babuleńka otworzyła drzwi i dokładnie w tym momencie z wnętrza budynku zaleciało zapachem fermentujących drożdży. Bimber. Bimber z jabłek.
- Mój synek pędzi i z pewnością nie jest to towar powszechnie dostępny, jeśli o to ci chodziło młodzieniaszku - rzuciła z rozbrajającym uśmiechem. Zamiast powiedzieć o tym na bazarze przyprowadziła go tu zapewne z nadzieją, że da się naciągnąć przynajmniej na butelkę wątpliwej jakości trunku. Nic ciekawego, no może poza faktem, że alkoholu na pewno nie robiono na własny użytek, bo już nawet od wejścia dało się zobaczyć całkiem sporą i skomplikowaną aparaturę do destylacji. Masa żelastwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Śmieszek Forumowy
Liczba postów : 93
Dołączył/a : 13/12/2015
Wiek : 20
Skąd : Cork City, Blackpool

PisanieTemat: Re: Wioska Aston   12.05.16 21:41

Roe tylko odpowiedział, że tylko jedno, robaki wciska i tak kolibrowi, który w końcu od czegoś jest niż tylko siedzenie. Zaczął w końcu iść za kobieciną to jakiegoś miejsca, chociaż wielu rzeczy nie oczekiwał od tego miejsca, do którego go prowadziła i był przygotowany na to, by w sumie się ulotnić jeśli coś pójdzie nie tak. I w sumie się nie mylił jeśli chodziło coś nie tak. Zapach był niezbyt przez niego lubiany.
- Syn w środku? - przynajmniej się może dowie czegoś jeśli się jego zapyta. W razie wszystkiego będzie miał na niego haka jeśli chodzi o produkcje nielegalnego bimbru. Ogólnie Roe się rozejrzy i przyglądnie aparaturze, kto wie, może ktoś chciał wykorzystać wynalazek Miguela do robienia bimbru, kto tam wie. W końcu warto zawsze sprawdzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1895-dr-home-zacznijmy-badanie


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Wioska Aston   13.05.16 12:10

Nie wnikam w to czym karmisz kolibra i jak szybko po tak tłustej diecie zacznie przypominać kiwi, zarówno aparycją, jak i umiejętnościami lotniczymi, wspomnę tylko, że tym razem babunia nie ściągnęła od Roestiego zapłaty za jabłuszka od razu, a po prostu wręczyła mu dwa krągłe, czerwone owocki oraz jednego poobijanego i lekko nadgniłego.
- Saszaaaa!!! - wydarła się niezgorzej niż przekupi od kur, a z wnętrza dobiegło klasyczne, patologiczne
- Co? - wypowiedziane niskim, ochrypniętym głosem.
- Owszem młodzieńcze, jest w środku, z resztą on rzadko wychodzi gdzie indziej niż do pracy - Hikikomori Fioryjski się znalazł, no ale cóż, bimber wymaga doglądania i degustacji. 
Domek wyglądał na maksymalnie trzyizbowy, wchodziło się od razu do głównej, w której prócz stołu i staroświeckiej, kuchennej wyspy znajdowało się całkiem sporo stojących pod ścianami beczek, część wyglądała na puste, jakieś pięć miało zamontowane kolumny rektyfikacyjne własnej roboty złożone ze stalowych rurek, szklanych słojów i tym podobnych, gdzieniegdzie znajdowały się jakieś mierniki, czy termometry. Jedyny regał w całym pomieszczeniu uginał się od flaszek z nalewką i już gotowymi na sprzedaż "przetworami", a wokół niego kłębiły się kosze z owocami na zacier.
Z sąsiedniego pomieszczenia wyszedł mężczyzna, na oko trzydziestoparoletni, o dziwo twarz jego nie była nawet tak opuchnięta i pijacka jak się można było spodziewać. Był bosy, ubrany niechlujnie w robocze spodnie na szelkach i kiedyś-białą koszulę, wepchnął trzymaną jeszcze przed chwilą w ręku szmatę do kieszeni, przeczesał palcami tłuste, zmierzwione włosy i się odezwał.
- Czego? - Oj przydałby mu się jakiś kurs obsługi klienta, ale w takiej wsi raczej ze świecą szukać kursów innych niż "sezonowa uprawa ogórków", więc trzeba będzie przeboleć obcesowość faceta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Śmieszek Forumowy
Liczba postów : 93
Dołączył/a : 13/12/2015
Wiek : 20
Skąd : Cork City, Blackpool

PisanieTemat: Re: Wioska Aston   16.05.16 21:08

Bo to bardzo fajny koliberek lubiący sobie pojeść, bo tak, a jak będzie kiwi to przynajmniej będzie większy plot twist. Tak czy siak po rozglądnięciu się Roesti w końcu zobaczył syna starszej pani, który wyglądał jak typowy wieśniak. Mężczyzna spojrzał na niego od stóp do głowy. Jedynie komentując w swoich myślach "Pierdolony gbur". Na usta mu się cisnęło typowo z podstawówki "Gówna psiego" chociaż patrząc jak on wygląda pewnie można by się spodziewać że je wyciągnie z jakiejś kieszeni spodni i będzie próbował sprzedać tak jak starowinka jabłka.
- Biznes się kręci widzę - skomentował krótko Roe, po czym zaraz dodał - Ile za butelkę - spytał zastanawiając się czy uda mu się coś taniego utargować od tego typa. Zawsze będzie mu mógł pogrozić strażą prawda?
- Oraz czy wiesz może coś o złodziejach z okolicy -spyta od razu, w sumie to czemu nie, nie ma nic innego roboty, a Roe będzie trzymał ręce w kieszeniach spodni, co by ewentualnie sięgnąć po gnata gdyby coś mu się nie spodobało. W końcu nikt nie powiedział, że wieśniak nie może być agresywny, prawda?
- Jak mi powiesz coś o nich to wezmę dwie butelki - może uda się coś wyciągnąć tym sposobem, w końcu w tej wiosce to raczej lubio pieniądze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1895-dr-home-zacznijmy-badanie


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Wioska Aston   19.05.16 1:22

Tak, tak, a jak takiego otyłego będziesz nosił na ramieniu, to przepukliny, lub skrętu kręgosłupa dostaniesz, no i się jeszcze TOZ może przyczepić. Odbierze Ci prawa rodzicielskie do kolibra, którego odeślą do Zoo i będzie tam jadł tylko produkty nektaropodobne o smaku identycznym z naturalnym. Szybko schudnie. 
No ale zostawmy już tego biednego kolibra, jemu też się coś od życia należy, a nie tylko Roesti będzie chlał, no bo w końcu wykazał jako takie zainteresowanie swojskim produktem z wiejskiej bimbrowni.
- Dwie dyszki - odparł krótko facet przy okazji drapiąc się po plecach. Chyba był deczko zniecierpliwiony i nie miał oporów, by to okazywać. Spojrzał na dłonie Ro, które wcale nie sięgały po mamonę, a więc zapytanie o trunek było tylko pytaniem na przełamanie pierwszych lodów.
- Panie, złodziejska to jest akcyza, a całą resztę jumaczy wyłapuje straż, po to w końcu jest. Sam żem kiedyś jednego wyhaczył, ale to dawno, dawno, nim zdegradowali mnie do celnika - odparł przestając się tak zawzięcie drapać. Popatrzył na postawę "miastowego" i również nonszalancko włożył ręce do kieszeni, a co, on ma być gorszy?
- Mogę opowiedzieć o tym, którego sam złapałem, ale bierz pan towar i bez opowieści. Nie bedzie czego żałować - dorzucił na koniec, cofając się do jednego z regałów i ściągając z półki butelkę ze złotawo, brązowym płynem. Jak nie wiesz co to, nie wąchasz, ani nie smakujesz, to prawie jak whiskey.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Wioska Aston   

Powrót do góry Go down
 
Wioska Aston
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Nawiedzona wioska
» Nieistniejąca Wioska
» Wioska Dethew
» Wioska Nayashe
» Wioska Nugutsu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Równina Fiore-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie