IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Targowisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Targowisko   10.11.14 20:31

Rozległy plac na którym stawiają swoje stragany wszelkiej maści kupcy ciągnący do stolicy magii z nową radą. Rzecz jasna w tym miejscu można kupić wszystko od maści na czyraki po magiczne zarówno prawdziwe jak i fałszywe amulety czy eliksiry. Targowisko rzecz jasna jest również ulubionym miejscem wszelkich kieszonkowców czy fałszywych wróżbitów przepowiadających przyszłość.

Na kwadratowy plac prowadzą cztery wejścia: północne, południowe, wschodnie i zachodzie. Przy każdym znajduje się niewielka budka strażnicza, gdzie zazwyczaj znajduje się od 4 do 6 strażników miejskich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   28.03.15 11:51

Wizyta u kowala - odhaczona.
Wizyta w sklepie - odhaczona.
Można ruszać na misję... wytyczoną przez samą siebie.
Dziewczyna bez żadnej informacji pozostawionej Mistrzowi wyszła z gildii, opuszczając teren Magnolii. Wiedziała, że coraz więcej jest warta, ale nie mogła dłużej zwlekać z tym, aby znaleźć jakiekolwiek informacje o ojcu i tym, który go zabił. To były jej prywatne porachunki i nawet brata nie chciała w to mieszać.
Era? Właśnie zmierza w kierunku jaskini lwa... Zaklęła cicho swoją na decyzję, ale jedyne ślady prowadzą do tego miejsca. Do tej właśnie stolicy magii, stolicy Rady Magicznej. Wiedziała, na co się porywa, więc musiała się odpowiednio wyekwipować.
Jednak czego szuka? Czegokolwiek. Spojrzenie padało na każde stoisko, w którym widziała znajomą twarz. Każda jednak kojarzyła jej się z nieprzychylnością po czynie, który wyrządziła swojej rodzinie. No i do tego mogło wyjść na to, że miała powiązanie z Ruthfordami.
Teraz musiała iść. Przechodząc przez Targowisko szukała czegokolwiek, co mogłoby ją naprowadzić. Guan Dao spoczywało solidnie przymocowane na jej plecach, a na rękach miała rękawiczki. Szalik został postawiony tak, aby nie było widać części jej twarzy, kiedy to dwa jego końce delikatnie falowały pod wpływem wiatru i ruchów dziewczyny. Jedną rękę miała w sakiewce przy pasie, aby w razie czego skorzystać z kamieni... wiedziała jednak, że to może jej nie wystarczyć. Wciąż czuła na swoim ciele te oparzenia, które z nienawiścią musi zdzierżyć. "Nienawidzę Sabertooth" - zaklęła w myślach, wolną dłonią dotykając piekącego wciąż zranienia na policzku.
A mogło skończyć się gorzej. Na przykład własną śmiercią.
Wracając do tego, co się dzieje - jej obecnym celem jest znalezieniem kogoś, kto będzie powiązany z mordercą ojca, Vidalem Duxolusem. A że mieszkała tutaj, w Erze za dzieciaka, to pewnie będzie w stanie znaleźć kogoś takiego. Albo kogoś, kto go znał.

// Prosiłabym o ustalenie przez MG obecnego czasu na fabule oraz dnia tygodnia.
I oczywiście fabułę prowadzi Yuchi.
//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Targowisko   28.03.15 13:57

Była to dość słoneczna środa, godzina 14. Ari krążyła po targowisku Ery, rozglądając się i szukając czegoś bądź kogoś, mogącego jej pomóc w zdobyciu informacji. Cóż, na pierwszy rzut oka niczego takiego nie zauważyła. Wyglądało to na normalne targowisko, gdzie kręciło się przy okazji kilku kieszonkowców czy też złodziei, czyhających na okazję, by zabrać cokolwiek ze stoiska. Pomyślicie pewnie, jak to tak? W Erze? Pod nosem Rady? Ano tak, najciemniej pod latarnią. Oni wiedzieli to najlepiej. W końcu Rada miała wiele na głowie. Ari spacerowała po targowisku, ale nie wiedziała najwyraźniej od czego zacząć. Na jednym z murów wywieszone były listy gończe, w tym ten z Ari. Kręciło się tam kilku podejrzanych typów, najpewniej chcących szybko zarobić. Było kilku wymoczków, ale i postacie nieco lepiej zbudowane. Do tego z jednej strony nadchodziło dwóch rycerzy, którzy zapewne obchodzili miasto na rutynowy patrol. Warto byłoby trzymać się od nich z daleka, prawda? Na razie nie wyglądało na to, by cokolwiek tutaj mogłoby pomóc. Wokół znajdowały się też pomniejsze kawiarenki, a także ciemne zaułki, pełne podejrzanych typów. Warto byłoby posprawdzać więcej miejsc albo zaczepić kogoś na targowisku. Ale kogo? Tylko Ari wiedziała, co teraz zrobić.
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   29.03.15 11:31

Rozglądanie się więc dało jej duże... pole do popisu? Tak to można ująć? Delikatnie obniżała głowę, kręcąc nią to w lewo, to w prawo. Zaciskała nieznacznie usta, oglądając znajome, niezmienne od lat twarze. Na jednej ze ścian od razu przyuważyła najgorsze swoje zdjęcie... to znaczy: list gończy. Co nie znaczy, że to zdjęcie na nim lubi. Widok tego listu gończego ją nieźle rozdrażnił, a widok jakichś strażników jeszcze bardziej. Szli w tę stronę, prawda? Natychmiast zwróciła się w stronę najbliższego straganu i zaczęła dla niepoznaki przeglądać towary umieszczone na wystawie jednego ze straganów. Stała tak, aby nie mogli ujrzeć jej twarzy, bo zapewne jest jedną z wielu osób o różowych włosach, a oczy to był atut jej rodziny... błękit przechodzący delikatnie w zieleń.
- Poprosiłabym dwa takie - powiedziała, podnosząc coś. Chciała wyglądać jak typowa osoba z Ery, która chciałaby coś kupić... ale jej umiejętności aktorskie? Beznadzieja. Udaje, w ogóle nie moduluje głosu ani nie próbuje ukryć niemałego zdenerwowania sytuacją. Chciała kupić czas aby Ci ludzie przeszli bokiem i jej nie zauważyli. A jeśli ją zaczepią? Natychmiast zacznie uciekać. Nie ma nastroju ani tym bardziej ochoty na walki w tym miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Targowisko   30.03.15 11:15

Ari postanowiła nie zwracać na siebie większej uwagi i poudawać zwykłego kupca. Podeszła do jakiegoś straganu i niewiele myśląc przeglądała jakieś rzeczy. Nie dotarło do niej nawet na co patrzy, w końcu nie to się tu liczyło. Dziewczyna chciała po prostu przeczekać aż rycerze przejdą obok. Wzięła pierwszą rzecz, by nie wzbudzać podejrzeń i wejść w formę kupca. Gombrowicz się w grobie przewraca. Sprzedawca uśmiechnął się dość podejrzanie.
-No, no. Ma panienka oko do takich rzeczy, prawda? Kto by się spodziewał...
Spoglądając na to, po co sięgnęła, zauważyła sznureczek kulek analnych. Dobry dobór stoiska, nie ma co. Była tak zdenerwowana, że nawet nie zwróciła na to uwagi. Plan się jednak powiódł, gdyż rycerze udali się w inną alejkę. Wciąż jednak tutaj krążą. Wszystko poszło po myśli Ari, nie licząc tego, iż najadła się wstydu.
-Panienka chyba nieco zdenerwowana, prawda? Coś się dzieje? Chyba nie jesteś początkującą złodziejką, co? Bo jeśli tak to nie wróże ci udanej kariery.
Powiedział sprzedawca, wyraźnie rozbawiony. Chyba domyślił się, że wcale nie chciała kupić tego, po co sięgnęła.
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   01.04.15 10:38

Ogromny rumieniec pod kolor jej czupryny barwy delikatnego, prawie popielatego różu oblał jej twarz w momencie, kiedy się zorientowała, co przez omyłkę wzięła w dłonie. Mechaniczny ruch ręki opuścił woreczki, odkładając je na stertę, a nieprzyjemny cień hańby okrył jej twarz. Tak... hańba i wstyd. Miała jedynie nadzieję, że nikt poza sprzedawcą się nie zorientował. Nadzieja matką głupich, jedynie na niej się skończyło. Miała zamiar iść, ale tracąc poczucie rzeczywistości już nie miała pojęcia, czy rycerze przeszli, czy też nie. Spojrzała się na mężczyznę, złapała za materiał szalika i delikatnie uniosła go w górę.
- Ani myślę o kradzieży. Wystarczająco straciłam, aby innych też swoich dóbr pozbawiać - wyjaśniła, zaciskając po tych słowach mocno usta w cieniutką, ledwie widoczną kreskę. - Rzeczywiście, bardziej zdenerwowanie. Dopiero przyjechałam i nie znam miasta - próbowała kłamać, aczkolwiek niewiele się na tym znała. Nie potrafiła kłamać, była osobą prawdomówną... a w takich momentach bardzo żałowała, że nie potrafi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Targowisko   04.04.15 18:12

Reakcja Ari jeszcze bardziej rozbawiła sprzedawcę. W końcu taka nieporadna dziewczynka próbowała wyjaśnić swoje zachowanie, u kogo nie wywołałoby to uśmiechu na twarzy? Sprzedawca zachichotał i zdjął czapkę z głowy, odkładając ją gdzieś na bok.
-Nieznajomość miasta i zagubienie sprawia, że sięga pani po pierwszą lepszą rzecz, nie sprawdzając nawet co to takiego? No pięknie, pięknie. Chyba jednak chodzi o coś więcej, prawda? Co się dzieje, panienko, he?
Dopytywał, wciąż rozbawiony. Najwyraźniej znał się na zachowaniach ludzkich i domyślił się, że coś jednak musiało wywołać takie zdenerwowanie i rozkojarzenie.
-Ukrywa się panienka, prawda? Takiej twarzyczki się nie zapomina... Przybycie do tego miasta musiało być ryzykowne... Po coś panienka musiała wrócić.
Mężczyzna najwyraźniej też głupi nie był i był nieco rozeznany. No, w końcu Ari przybyła do miasta, w którym urzęduje Rada. Sprzedawca zapewne nie będzie jedynym, który tak szybko ją rozpozna.
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   04.04.15 20:40

Spojrzała się na sprzedawcę, nieznacznie obniżając uniesiony kant szalika, wpatrując się w jego twarz niczym w obraz malowany. Zagryzła nieznacznie wargę czując, że została przez niego zdemaskowana pomimo jej najszczerszych prób uchowania się. Z jednej strony głupio zrobiła, skoro używa jedynie innego stroju z wysoko postawionym szalikiem zamiast na przykład płaszcza. Z drugiej jednak... co jest bardziej podejrzane od osoby w kapturze przechodzącej przez targowisko? Odwróciła wzrok, jakby zrobiło jej się trochę głupio.
- Aż tak znana, przerażająca morderczyni pojawia się w Erze, stolicy magii... dziwne, prawda? - zapytała cicho, a za razem bez większego wyrazu, czy choćby znaczenia. - Tak, mam coś do załatwienia, szukam kogoś... albo raczej osób powiązanych z tym, kto zabił mojego ojca... - w końcu mu wyjawiła, bez ogródek. Była całkiem spokojna jak na taką sytuację i widać było, że mówi to z ogromnym bólem. Nie mogła kłamać... bo nie kłamała. Spojrzała się na niego ponownie, szukając zrozumienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Targowisko   05.04.15 17:45

Sprzedawca zachichotał, po czym wziął jakieś naczynie i zaczął je wycierać. Westchnął głośno, wciąż dość rozbawiony.
-Tak nieporadna dziewczynka miałaby być morderczynią? Albo jesteś świetną aktorką albo masz drugą osobowość. Inaczej nie zabiłabyś tak po prostu, tak sądzę. No, jeśli jest inaczej, to świetnie się ukrywasz, gratulacje!
Stwierdził, wybuchając śmiechem. Następnie nieco spoważniał, ale wciąż na jego twarzy widać było cień uśmiechu. Wziął jakąś kartkę i wcisnął ci ją do ręki.
-Myślę, że tutaj możesz coś znaleźć. Każdy tam szuka odpowiedzi czy pomocy.
Sprzedawca mrugnął do ciebie, po czym odszedł ze dwa kroki do innego klienta. Na kartce widniał adres pobliskiej karczmy i krótka informacja. "Pomoc, rada, informacja - gdy legalnie się już nie da. Wyciągamy z kłopotów finansowy, pomagamy rozkręcać biznes czy zdobywać informacje. Zgłoś się, szukaj Vidala! Jaspera!"
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   05.04.15 20:45

"Nieporadna dziewczynka miałaby być morderczynią? Ludzie czasem nie mają pojęcia, jak bardzo się mylą" - pomyślała, nieznacznie odwracając wzrok. Mimo tego słuchała tego, co to on ma do powiedzenia. A kartka, którą jej wręczył... od razu treść zapadła jej w pamięć, a na sam widok skreślenia imienia mordercy jej ojca, zamarła. Zaklęła wściekle pod nosem, po czym dodała cichutkie "dziękuję", odchodząc od stoiska, jeszcze przez chwilę zerkając na kartkę. Chciała zapamiętać adres pobliskiej karczmy.
Zaraz kartkę schowała, bez słowa pożegnania opuściła stoisko wstydu, podeszła do jednego z plakatów z własnym zdjęciem. Potrzebowała czegoś, co by nakłoniło do współpracy niejakiego Jaspera. A skoro na plakacie było zapisane, że zabiła Vidala (co nie mijało się z prawdą, tak swoją drogą), to raczej ten będzie skłonny do pomocy, skoro ma go... w szachu. Albo on zapragnie zemsty na jego współpracowniku, szefie... kimkolwiek dla niego był.
Rozgląda się szybko, po czym nie waha się zerwać plakatu. W teorii przez gwar na targowisku nikt nie powinien tego usłyszeć, a w praktyce tak naprawdę może ją straż zauważyć. Jeśli jej się to udało, oczywiście zwija plakat w rulon i umieszcza go stabilnie za paskiem. Wtedy też postawiła szalik w górę i starała się ruszyć w stronę adresu karczmy na karteczce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Targowisko   07.04.15 13:55

Dziewczyna bez problemu zerwała list gończy, których i tak było sporo. Kilka kopii na łebka. Pewnie co chwila ktoś takowy zrywał. Ari więc nie miała przeciwwskazań, by wyruszyć do pobliskiej karczmy, tuż obok targowiska. Musiała tylko skręcić w pobliską uliczkę i już. Stanęła przed niewielką, drewnianą karczmą, która niczym się wcale nie wyróżniała. Tylko tyle, że kręciło się tu mnóstwo podejrzanych typów, których zapewne ciężko było przyłapać na gorącym uczynku. Działali sprytnie, zapewne w zorganizowanej grupie. Tak, właśnie tak to wyglądało. No i tak było, ale Ari nie mogła tego wiedzieć. Pozostawały tylko domysły. Z wnętrza dobiegały do uszu dziewczyny różne głośne dźwięki. Rozmowy, śmiechy, krzyki, tłuczenie szkła. Po chwili wyszedł nawet ktoś, kto kiwał się na boki i walnął się gdzieś w rogu. Zapewne pijany, nic takiego. Zbliżając się do karczmy dało się wyczuć woń alkoholu, który musiał tam przelewać się litrami. Miejscówka musiała być popularna, chociaż szło się do niej przez wąską, ciemną uliczkę. Rada i jej przedstawiciele zapewne tam nie zaglądali zbyt często przez fakt, że niewiele mogą zrobić, bez dowodów. Plotki niewiele pomagają, a kłótnie czy bójki były na porządku dziennym w takich miejscówkach. Można więc zajrzeć raz na jakiś czas, zebrać jakąś grupkę i tyle. W środku siedziały same podejrzane postaci, mięśniaki bądź skąpo ubrane kobiety. Nic dziwnego, że czarne interesy kręciły się jak szalone. W końcu od razu wiadomo było kiedy ktoś z Rady wchodzi. Zgarniali pijaczyny, aferzystów i tyle. Ci, co mięli powody, byli ostrożni. Już przez okno widać było większą grupkę, która siedziała na największych sofach. Sporo rosłych mężczyzn, a każdego otaczały co najmniej dwie kobiety.

//Przepraszam za chaos, ale pisałam na szybko i w warunkach, w których słabo można się skupić ;-;
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   08.04.15 8:24

//Wybaczam, sama często mam bałagan w postach, wiesz o tym xD//

Zmierzyła w stronę karczmy, do której zaraz weszła, centralnie do środka. Dłonią nacisnęła na powierzchnię drzwi, ewentualnie na klamkę jeśli takowa była, po czym je popchnęła w stronę środka. No, chyba że trzeba było je ciągnąć, ale to bywa różnie. Rozejrzała się uważnie po wszystkich tu zebranych, nieznacznie zaciskając usta. "Gdyby matka żyła i zobaczyła, co tu robię... pewnie nie długo mogłabym nacieszyć się życiem..." - westchnęła do siebie w myślach, obserwując wszystko wokół. Wszystkich i wszystko. Szukała kogoś, kto mógłby wyglądać... na podejrzanego? Nie widząc nikogo takiego na pierwszy rzut oka, bo w sumie każdy jest podejrzany, podeszła do baru. Pokazała jedynie karteczkę daną jej przez sprzedawcę.
- Gdzie będę mogła znaleźć osobę wpisaną na tej kartce? - zapytała ze spokojem i rozwagą. Lepiej przecież zapytać niżeli szukać na ślepo. - Mam sprawę do niego... pilną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Targowisko   11.04.15 19:39

Ari weszła do karczmy. Większość ludu spojrzała w stronę drzwi, orientując się kto wchodzi, po czym wrócili do tego, co robili. Kilku mężczyzn wlepiło jednak w nią wzrok, a dokładniej w jej walory. Ari jednak rozglądała się, szukając kogoś podejrzanego. Cóż, do wyboru do koloru! Siedział jeden tleniony blondyn, który pod stołem chyba posuwał swojego kolegę... Albo koleżankę? Ciężko było stwierdzić. Tuż obok gościu w podłużną fryzurą, sterczącą na łbie, jak to u typowego gangstera. Właśnie rozgrywał rundkę pokera. Niedaleko kilku pijanych ludzi śmiało się ze wszystkiego, co żyje i nie żyje. Zapewne sami nie wiedzieli dlaczego. Kolejny był gościu o zielonych włosach, bijący się z jakimś ziomeczkiem. Otaczał ich niewielki tłum. Pośrodku, jak już było wspomniane. siedziała jakaś banda, obserwująca otoczenie i rozmawiająca z kilkoma innymi ludźmi. Ktoś inny jeszcze siłował się na rękę. Gdzieś w kącie lizało się kilka par. Zwykła, kulturalna miejscóweczka, z zupełnie zwykłymi ludźmi. A to tylko kilka przykładów. Także podejrzanych było tu zbyt dużo, by wybierać. Dziewczyna więc podeszła do baru i ukazała karteczkę barmanowi. On tylko kiwnął głowę i wskazał grono osób, siedzące pośrodku. To samo, które dość rzucało się w oczy. W końcu znajdowali się pośrodku sali.
-Musisz poczekać, kilku klientów już tam siedzi. To może potrwać. Zostawiam ci tu drinka. Podejdę i poinformuje, że przybyłaś. Jak się nazywasz?
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   11.04.15 23:16

Rozglądanie się nie należało toteż do zbyt przyjemnych. Przelatywanie kogoś pod stołem... eee, to nie dla niej. Nie interesuje się ptaszkami, nigdy się nimi nie interesowała i nie będzie, tym bardziej nie w tej chwili. Spojrzenie padło na chwilę na grupę najliczniej siedzącą przy stoliku, nie zwracając uwagi zupełnie na to, że i na nią pada taki... zbereźny wzrok. Kompletnie to ignorowała, po prostu szła. A w barze już się jej zapytano o imię, więc musiała szybko... bardzo szybko wymyślić coś. A czemu by nie...?
- Yasuko Minori - przedstawiła się, używając drugiego i trzeciego imienia jako swojego pełnego miana. Aż czasem ciężko uwierzyć, ale ta dziewczyna bardzo docenia to, ile imion otrzymała. Przecież w tym momencie może oszukiwać... oszukiwać ile wlezie! Wystarczy wybrać dwa dowolne i od razu masz pełne miano. Że też o tym nie pomyślała, kiedy wymyślała swoje obecne przezwisko... I tak pewnie się wyda jej prawdziwe, bo w końcu ma ten list gończy, jednak teraz... to nie jej sprawa. Przynajmniej chwilowo. Jej wzrok utonął w drinku jej podanym, mimo tego nie skorzystała. Odsunęła delikatnie palcem szklaneczkę, kręcąc głową. Skąd miała wiedzieć, czy czegoś tam nie dosypali, skoro pod stołem właśnie uprawiają... wiadomo co. Grzecznie po prostu odmówiła, a po drugie: lepiej być trzeźwym w trakcie pracy.
Więc... pozostało jej czekać na jakiś znak, że może tam podejść. Sprawdza, czy wszystkie kamienie są na miejscu, siedząc przy blacie, z resztą nawet tam zostawia dłoń. Woli mieć pewność, czy nagle ktoś nie przejdzie obok i jej ich nie zabierze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Targowisko   12.04.15 19:39

Myśli Ari wskazywały na to, że jej orientacja seksualna to sprawa skomplikowana. A może narrator to źle zrozumiał? Wszystko jest możliwe. W każdym razie, on uznał swoje. Nasza homoseksualna bohaterka, jak nazwał ją nasz ukochany i złośliwy narrator, bo w końcu on wie lepiej i wszystko mu wolno, postanowiła podać nie do końca prawdziwe dane, zatajając niektóre fakty. Do tego odsunęła drinka, pozostając grzeczną dziewczynką. Barman zaś udał się do bandy, szepnął coś jednemu, siedzącemu z boku, który zaś przekazał to dalej, do gościa siedzącego pośrodku. Ten kiwnął głową i pokazał jakiś gest barmanowi, który wrócił do dziewczyny. Spojrzał na nietkniętego drinka i wzruszył ramionami. Podał to kolejnej osobie, która podeszła do barku, a następnie wrócił do Ari.
-Jak już tamta trójka naprzeciwko bandy Jaspera skończy rozmowę i załatwi, co ma do załatwienia, możesz dyskretnie podejść.
Stwierdził i wrócił do pracy. Minęło trochę czasu, ale w końcu miejsce naprzeciwko grupy się zwolniło. Wszyscy poszli w swoim kierunku, a Ari mogła podejść i usiąść na ich miejscu. Gdy tak się stało, Jasper podał jej drinka, pokazując by wypiła. Sam zaś rozsiadł się i uważnie obejrzał dziewczynę. Zaraz po tym kiwnął głową, jak gdyby przekazał jej, by powiedziała, co ma do powiedzenia.
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   12.04.15 23:22

Tak... sprawa skomplikowana. Na facebooku zapewne jej status związku byłby ustawiony jako "to skomplikowane", a osobą, z którą "jest" byłaby Haru... albo Pixel. Oczywiście niestety dziewczyna nie ma pojęcia, gdzie znajdują się oboje, a ciekawe jaka by jej jej reakcja na to, że oboje są w tym czasie w mieście. W tym, gdzie ona... gdzie ona właśnie próbuje zmierzyć się z przeszłością. A faceci jej nie w głowie, na ten moment przynajmniej. Uśmiecha się delikatnie pod nosem, choć to nie zawierało w sobie nawet drobiny szczęścia. Chyba nie bardzo jej się podobało takie przekazywanie drinka z jednej osoby do drugiej. Nie tknęła go, ale mimo wszystko... no tak, ona jest wstrzemięźliwa, więc ją takie rzeczy zawsze zastanawiały. Nie pojmowała po prostu zachowań.
Po informacji przekazanej jej przez barmana jedynie skinęła głową i oparła się blat obiema rękoma położonymi płasko, jedna przy drugiej. Wzdycha cichutko, czekając.
"Jasper... kontynuujesz to, co Vidal. Wiesz, że tym możesz zakończyć swój marny żywot, bo ludzie się zorientują? Ah, no tak, mój ojciec się zaczął powoli orientować, więc musiał zostać usunięty... prawda?" - pomyślała, mrużąc oczy. Wtedy też usłyszała, jak stołki, czy tam stoliki - zależy, co przy tym stole stało - zaczęły się odsuwać z charakterystycznym skrzypem (nie, nie polnym). Wtedy też szybkim ruchem i lekkim stukotem obuwia na niewysokim obcasie zeskoczyła z barowego stołka i podążyła w stronę miejsca spotkania. Wyjęła zza paska list gończy kiedy jej szalik delikatnie podskakiwał w rytm jej kroków.
- Jestem tu w sprawie tego listu... żeby zniknął, aby Rada przestała się interesować tą osobą - powiedziała całkiem poważnie, wykładając go na stół. Kiedy zapewne go rozwinął, ujrzał treść dotyczącą Vidala (dostępna tutaj), a także jej własnej rodziny. Jeszcze przez krótką chwilę stała, zagryzła wargę, co było przez wysoko postawiony szal niewidoczne, ale kiedy powróciła jej pewność siebie - delikatnie się uśmiechnęła. Tak... robi to przecież dla brata, aby mógł w spokoju odbudować ród Hirano. Wtedy też odsunęła stołek i posadziła na niego swoje szanowne cztery litery.
- Nie piję, przepraszam - rzekła z westchnięciem, odstawiając kieliszek. - Można coś z tym zrobić? - zapytała po niedługiej chwili, oczekując na moment olśnienia, że to rzeczywiście ona jest na tym liście gończym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Targowisko   20.04.15 23:51

Młody mężczyzna nie pasował do ogólnego wystroju karczmy. Ariyamna odkryła to dopiero teraz, z bliska, gdy otaczający go mięśniacy, opryszki i prostytutki opuściły jego najbliższe otoczenie, a ona sama przyjrzała mu się z bliska. Był niewysoki, prawdopodobnie ledwo wyższy od niej samej, chociaż ciężko to stwierdzić, ponieważ nie zaszczycił jej gestem tak prostym jak podniesienie się z sofy gdy się do niego zbliżyła. Miał bardzo wypielęgnowane dłonie, czy raczej dłoń, gdyż młoda kobieta widziała tylko jedną, tę lewą. Prawa przykryta była gładką, jedwabną, czarną rękawiczką. Prawdopodobnie był to jakiś modny zwyczaj, gdyż Hirano niejasno zdała sobie sprawę z tego, że widziała już wcześniej kilka osób noszących się w ten sposób, chociaż nie mogła sobie przypomnieć w tej chwili nazwisk czy nawet twarzy. Jasper ubrany był schludnie, w koszulkę polo oraz zwyczajne jeansy. Z jednej strony absolutnie nie pasował do tutejszej zbereźnej, chaotycznej atmosfery. Z drugiej strony jednak wtapiał się w nią tak idealnie, że było to przerażające. Przez umysł Hirano przemknęła myśl, że jest on elementem spinającym całe to miejsce. Gdyby go zabrakło, cały ten mikroświat rozpadłby się i wyparował jak wyjątkowo nieprzyjemny sen erotyczny. Wszystkie te obserwacje Ariyamna poczyniła podczas kilku sekund, gdy Jasper przyglądał się spokojnie jej listowi gończemu swoimi nieco dziwnymi oczami. Potem podniósł wzrok i uśmiechnął się delikatnie. Następnie poklepał lewą dłonią miejsce tuż obok siebie na sofie.
- Nie siadaj tak daleko... Yasuko Minori - powiedział łagodnie i cicho. W teorii nie powinno dać się go usłyszeć, nie przy hałasie panującym w pomieszczeniu, jednak Hirano wyraźnie zrozumiała każde jego słowo. Jego ton i dobór tematu sugerował absolutny brak pośpiechu. Być może takie miał usposobienie. Być może była testowana. Być może coś zupełnie innego. Swobodny sposób bycia Jaspera sprawiał, że trudno było odczytać jego intencje.
- Rozumiem, jeśli nie masz ochoty się napić, ale zrób mi przyjemność i usiądź obok mnie. To zawsze miłe przebywać w towarzystwie takiej ładnej dziewczyny - powiedział patrząc nie na dalej przysłoniętą szalikiem twarz Kruka, a wprost na kopię jej zdjęcia na liście gończym. Propozycja była z całą pewnością poważna, chociaż Jasper wydawał się raczej obojętny na to, czy jego potencjalna klientka zastosuje się do jego prośby. Czekając na jej odpowiedź zdjął rękawiczkę i położył niedbale na stoliku. Oczom Ariyamny ukazał się skromny pierścień z czarnego złota wysadzany małymi obsydianami na palcu wskazującym odsłoniętej prawej dłoni.
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   22.04.15 13:24

Ona nie należała do osób, które by nie zwrócily uwagi na takie nawyki w ubieraniu. Dziewczyna długi czas zerkała na rękawiczki, wręcz co chwila po zerknięciu na jego postać przerzucała wzrok na odzienie okrywające drugą dłoń. Zaciskała usta w cienką kreskę widząc jego zaproszenie do wspólnej posiadówki na sofie pomimo zajęcia przez nią miejsca na krześle. Musiała się zgodzić, w końcu na chwilę obecną musi zdobyć choć drobinę, beznadziejną drobinę zaufania. Delikatnie, powoli posadziła swój warty 25.000 klejnotów zadek na sofie, tuż obok Jaspera. Człowiek ją jednocześnie intrygował, jak i przerażał. To pierwsze ze względu na jego nawyk tak w jej oczach rozpoznawalny, a do tego to dziwne scalanie dwóch grup społecznych jakimi były prostytutki, zbiry,  a także drugiej składającej się z poważanych magów i bogaczy z tych miejsc. Przerażał ją zaś przez ten spokój. Zupełnie tak, jakby w zanadrzu miał z 10 planów awaryjnych na wypadek, gdyby oba główne zawiodły. Jej serce podpowiadało jej to, że nie powinna tu być, że tę sprawę powinna pozostawić samej sobie, jednak umysł kazał jej drążyć to niczym dziurę w brzuchu.
- Jest jakaś możliwość, aby tego listu się pozbyć? - zapytała, zerkając w jego stronę. Czuła ten nieprzyjemny gorąc i zaduch panujące w pomieszczeniu tego budynku, musiała sobie dać jakąś sposobność do oddychania. Podjęła decyzję, która mogła zaważyć o losach misji - złapała za krawędź szalika owiniętego wokoło szyi, po czym go opuściła. Poczuła ulgę wraz z pierwszym oddechem chłodniejszego powietrza, choć aż takiej różnicy nie dało się wyczuć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Targowisko   22.04.15 15:15

- Widzisz, Minori, nie ma wielu sposobów, by takiego listu się pozbyć - powiedział młody mężczyzna, gdy Ariyamna usiadła tuż obok niego, co przyjął spokojnie, chociaż z sugestią delikatnego zdziwienia.
- Ludziom wydaje się, że magia i magowie to użyteczna sprawa, jednak w interesach jest wyjątkowo toksyczna. Rada rzadko interesuje się zwykłymi, bezwartościowymi, niemagicznymi śmiertelnikami - kontynuował mieszając cynizm, sarkazm i wszechwiedzący ton, który to miks najwyraźniej podrażnił mu gardło, gdyż przerwał by dopić swojego drinka.
- Jaśnie magom nie przeszkadzają zwykle drobni mordercy, ale spróbuj zabić czarodzieja, lub użyć magicznego noża i podnosi się afera. To sprawia, że trudno pozbyć się listu gończego wystawionego na maga, w dodatku mordercę arystokracji, bo przecież żyjemy w królestwie, a zatem świecie różnych praw dla różnych grup - uzupełnił. Wyraźnie lubił słuchać tonu swojego głosu. Żeby oddać mu sprawiedliwość, Ariyamnie również miło się go słuchało, przynajmniej tak długo, jak ignorowała sens słów. Był ciepły, cichy i raczej niski, jak na tak młodego człowieka.
- W dodatku Avi-chan nie przekupisz pieniędzmi, nawet jeśli nagroda to marne tysiące klejnotów - westchnął ze smutkiem Jasper. Nie wyglądał jednak na smutnego. Prawdopodobnie nie robiło mu to żadnej różnicy. Przez cały czas bawił się pierścieniem na prawej dłoni używając kciuka, by nim kręcić wokół palca. Robił to chyba bezwiednie.
- Realnie rzecz biorąc najłatwiej będzie ci więc dowieść niewinności tej Arisu, której wyraźnie chcesz pomóc - stwierdził w końcu patrząc prosto na odsłoniętą twarz dziewczyny i puścił do niej oko. To jaśniejsze.
- W czym mogę ci pomóc, ale oczywiście nie za darmo. Widzisz, chociaż nikt tak naprawdę nie lubił tego skurwysyna Vidala, to wiele osób ceniących sobie status quo za nim tęskni. Na przykład ja. Gdy znika niekwestionowany przywódca, nawet jeśli był tylko wygodnym narzędziem, którego inni akceptowali, to rozpoczynają się walki o stołek. A to jest złe dla interesów. Przynajmniej moich, bo wyobrażam sobie, że sprowadzający broń Mika-san na przykład jest bardzo zadowolony - wytłumaczył z przekąsem Jasper. Potem pstryknął palcami lewej dłoni. Nawet Ariyamna ledwo zdołała to usłyszeć, jednak jakimś cudem niemal natychmiast barman podbiegł i zamienił pustą szklankę młodzieńca na optymistycznie wypełnioną do połowy inną. Młodzieniec przyjrzał się krytycznie bursztynowemu płynowi obracając naczynie w prawej dłoni i wziął małego łyka. Po odstawieniu szklanki na mały stoliczek dokończył swój przydługi wywód.
- Zatem, żeby otrzymać moją pomoc, będziesz musiała coś dla mnie zrobić. I swoją drogą nie musisz się obawiać pokazywania swojej twarzy w tym miejscu. Nikt niczego nie zacznie. Oczywiście mogą wyjść za tobą i poczekać, aż trafisz do samotnej alejki, a uwierz mi, Minori, jest och tak wiele sposobów na dostarczenie kogoś jeszcze żywym - zasugerował pogodnie i błyskając białymi zębami w uśmiechu. Mówiąc to pozwolił swoim oczom w oczywisty sposób prześlizgnąć się po całej sylwetce młodej kobiety.
- Chociaż oczywiście nikt tego nie spróbuje, jeśli pracujesz dla mnie - dodał gdy już znudził się rzucaniem niedwuznacznych spojrzeń.
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   22.04.15 22:03

Wysłuchiwała wszystkich jego słów uważnie, jednaj ona... wolała się wsłuchać w sens niżeli w barwę głosu. Zawsze sens niżeli wydźwięk słów bardziej do niej trafiał. Ton, którym przemawiał był jedynie dodatkiem do tego, co miał przekazać w formie długiego monologu. Ubarwiający ton, niczym słowa śpiewane w piosence zagranej na skrzypcach czy fortepianie. Pamiętała, jak kiedyś ktoś ze służby w czasie koncertu jej brata w sali głównej, a ona i tak skupiała się tylko na grze brata. Słuchała go wtedy uważnie, a nie jakiegoś tam śpiewu... dlatego głos, jego barwa czy ton zawsze były dla niej dodatkiem koloryzującym daną wypowiedź. Powagę, szaleństwo często potrafi wyczuć bez problemu, choć ze smutkiem bywa nieco gorzej.
Zerkała przez całą jego wypowiedź na pierścionek na palcu. Skądś go kojarzyła? Nie, nie ma szans. Nie było nawet najdrobniejszej szansy, aby go kojarzyła. Kosmyki opadły nieznacznie na jej twarz, toteż musiała je poprawić ruchem dłoni. Uniosła ją nieznacznie, opuszką jednego palca dotknęła czoła i przesunęła tak, aby nie zasłaniały końcówki jej włosów oka. Zastanawiała się, czy na pewno Jasper nie zauważył tego podobieństwa jej do tego zdjęcia. To chodziło jej ciągle po głowie, bo w końcu nie minęło dużo czasu od wystawienia listu gończego, raptem pół roku... może trochę więcej? Listopad był w sumie już trochę dawno.
- Przekupywanie nie bardzo wchodzi w grę. Nad tym nawet nie myślałam.Jednak pomogę, cokolwiek miałabym zrobić... zrobię - powiedziała całkiem poważnie, kiedy usłyszała ostateczną decyzję. - Będę miała jednak po tym wszystkim parę pytań. Jednak można uznać, że będziemy na kwita... ja wykonam coś dla pana, a pan mi wyjawi parę odpowiedzi - rzuciła propozycję, naciągając jedną z opadających nieznacznie pomimo dopasowania rękawic. Immunitet wśród ludzi z tego baru na czas wykonywania misji? To brzmi obiecująco choć nie wie, czy ten człowiek nie jest równie zakłamany jak Vidal. Co prawda znała go tylko ze spotkań z ojcem, przy których starał się nie wychodzić na podejrzanego, ale morderstwo Hidekiego sprawiło, że stał się dla niej podłym kłamcą. Podłym i nikczemnym mordercą...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Targowisko   23.04.15 16:03

- Cóż, informacje to coś, w czym się specjalizuję. Więc prawdopodobnie mogę odpowiedzieć na twoje pytania. Ty, jak tego już dowiodłaś, specjalizujesz się w zabijaniu wysoko postawionych kryminalistów. Po pierwszym razie, jak mi mówią, to wchodzi w krew, więc nie powinno być z tym problemu. Zatem możemy rozwiązać swoje wzajemne kłopoty - wytłumaczył Jasper opierając się wygodnie o sofę.
- W mojej opinii, powinnaś zacząć od ujawnienia brudnych interesów Vidala, co bez mojej pomocy będzie nieco trudniejsze, niż możesz sobie wyobrażać - kontynuował pogodnie, dalej bawiąc się pierścieniem. Ariyamna zyskała podczas tego wywodu pewność, że nigdy nie widziała identycznego pierścionka. Jasne, spotykała się z podobnymi, tak kolorystycznie jak i kształtem, ale ten niemal na pewno niemagiczny kawałek biżuterii oglądała pierwszy raz w życiu. Nie było to dziwne, w końcu jubilerzy nie wytwarzali niczego zwykle masowo. Jeśli chodzi o cenę, to prawdopodobnie za jeden lepszy kolczyk z jej dobrych czasów, gdy miała do dyspozycji fortunę Hirano, mogłaby kupić całe pudło takich pierścieni.
- A ceną za moją pomoc jest życie niejakiego Johna Coppersmitha, obecnego przywódcy tutejszej małej gildii złodziei, który ma za dużo ambicji i za mało mózgu, co zawsze jest wybuchową mieszanką. Właściwie to nie powiem ci, byś zarżnęła go czymś ostrym, wystarczy dla mnie, jeśli zniknie. Obojętne mi czy ktoś się dowie, że to moje zlecenie. Po prostu potrzebuję, by umarł. Jego następczyni, Sytia-chan ma o wiele bardziej przyjazne interesom usposobienie - wytłumaczył łagodnie. Jego ton nawet nie zadrżał, gdy zlecał dziewczynie morderstwo.
Wyglądał raczej, jakby całkiem nieźle się bawił. Obracał w lewej dłoni szklankę z bursztynowym płynem i popijał z niej od czasu do czasu. Wyglądało to bardziej, jakby toczył dialog z naczyniem, niż samą Ariyamną.
- Oczywiście nie jestem człowiekiem nierozsądnym, jak mówiłem, jeśli znajdziesz dobry sposób na to, by ten krzykacz więcej nie pojawił się w moim mieście, to metoda działania jest dowolna. Po prostu najłatwiej byłoby go zabić, w końcu ty posiadasz swoje zaklęcia, a on nie. Oczywiście używanie ich pod nosem Rady Magii może mieć skutek nieco odwrotny do zamierzonego, ale to już nie mój problem, prawda? - zapytał wesoło, dopiero teraz odwracając się do dziewczyny.
- Mogę ci powiedzieć gdzie John będzie podczas poszczególnych pór dnia. Może nawet Sytia-chan zechce pomóc, więc mogę dać ci jej namiary. Jednak więcej pomocy ode mnie nie dostaniesz, w końcu gdybym zrobił wszystko, to nie byłoby to przysługą, prawda? - zapytał spokojnie, puszczając oko do dziewczyny.
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   24.04.15 13:15

- Ta... wchodzi w krew - wyszeptała cicho, jakby niezbyt z tego zadowolona. To, co padło właśnie z jej ust było ledwie słyszalne, jakby ona sama się tego po części wstydziła. Ostatnio kiedy miała taki odpał, że chciała zabijać wszystkich po kolei? W magazynie, z którego mieli pozbyć się bandytów. Wtedy, na misji wraz ze znienawidzoną przez Arisu gildię, czyli Sabertooth. Dlaczego? Czuła w nich jedynie arogancję. Arogancję, chwalenie się swoją siłą. Widziała to w nich... nawet, jeśli tego nie pokazywali z zewnątrz. Poza tym, już domyśliła się, że już wie jej przykrywce. To było chyba zbyt oczywiste. Zdecydowanie zbyt oczywiste...
Wysłuchała jednak dalszej części planu Jaspera. Wyjawienie planów byłoby chyba najkorzystniejszą opcją, jeśli chodzi o oczyszczanie się z zarzutów. Brała to pod uwagę, to chyba był jej najważniejszy punkt na liście celów sporządzonej specjalnie dla Haru: "1. Kupić pięć jajek. 2. Kupić karton mleka. 3. Dwa słoiki majonezu. 4. 2kg jabłek.  5. 0,2kg ogórków kiszonych."
To chyba nie ta lista... to były jej plany na dzisiejsze zakupy. Albo raczej przyszłe, zaraz po powrocie z misji. Spoczywała w jej sakiewce zaraz koło tej poprawnej, z celami. Ta zaś wyglądała w ten sposób:
1. Znaleźć informacje na temat nikczemnego procederu Vidala.
2. Oczyścić się z zarzutów.
3. Dołączyć do Rady i poszukać wszelkich informacji na jego temat.
4. Pomóc w odbudowie rodu Hirano.

Jednak nie traćmy czasu na czytanie jej listy zadań do zrobienia. Spojrzała się na Jaspera, wysłuchując wszystkiego, co mówił. Bogactwo czasami uderzało jej do głowy, jednak jeszcze chyba nigdy nie wymieniała kolczyków na jakiś inny, drogi przedmiot. Chyba, że jej ojciec jej coś takiego sprawiał na przykład na osiemnaste urodziny. Tak, wtedy dostała naszyjnik schowany gdzieś w szkatule w jej obecnym mieszkaniu w siedzibie Raven. A propos Raven: Mistrz chyba będzie wściekły.
- Rozumiem to. Czyli upozorować zniknięcie szkodników poprzez morderstwo, uciszenie, dekapitację kończyn, ewentualnie zaaranżowanie wypadku. Zobaczę, co się w tej kwestii da zrobić - powiedziała całkiem poważnie, opuszczając nieznacznie wzrok i mrużąc przy tym powieki. Była całkiem poważna w tej kwestii, morderstwo jej rzeczywiście weszło w krew i to było największym w tej kwestii problemem. Tak, zawsze będzie mogła Haru służyć za jego osobistego ochroniarza.
Ta istna nutka zabawy w jego głosie częściowo działała jej na nerwy. Fakt ten ją intrygował z jednej strony, a z drugiej właśnie denerwował. Dlaczego tak się z tego cieszy? Ah, no tak - pozbycie się tego całego Johna może mu posłużyć w "zdobyciu władzy" w tak zwanych podziemiach. Jako członkini rodu wielkiego nie miała okazji zbyt wiele zasłyszeć do tej pory o spiskach knutych pod nosem rady, gdyż zawsze, kiedy przechodziła - wszyscy rozmawiający o tym się oddalali. Głównie przez to, że pojawiały się również szepty o jej powiązaniu z Ruthfordami, bo ktoś ją przyuważył z ich synem, Pixelem. Jednak te ostatnie nigdy nie dotarły do jej rodziców, bo pomimo tego wiele osób ją szanowało i lubiło. Nie dała się wtedy zupełnie zauważyć u niej zadufanej panienki z rodu szlacheckiego. O dziwo... to wyszło dopiero później, w wieki minimum szesnastu lat.
- Poza namiarami na nią przyda mi się jej zdjęcie lub jakiś opis wyglądu. Nie będę szukała w ciemno twarzy osoby, która ma mi pomóc. Tym bardziej, jeśli atmosfera będzie podobna, jak tutaj, czyli duża ilość osób w jednym miejscu. Do tego, jednak informacje na temat jego nawyków mi się przydadzą i nie wie pan nawet, jak bardzo. - powiedziała po chwili, zaraz na sam koniec. Nie miała jednak pojęcia, czy przypadkiem rozmowa z Sythią nie będzie przypadkiem gwoździem do trumny jeśli trzyma się blisko całego tego Coppersmitha. Przecież jako następczyni może się mu podlizywać aby szybciej zdobyć swoją posadę, a także żeby był bardziej skłonny jej oddać ją po swoim "odejściu na emeryturę".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Targowisko   25.04.15 15:24

Jasper pokiwał głową słysząc podsumowanie i prośbę Ariyamny. Sięgnął prawą dłonią do kieszeni i położył na niskim stoliczku stojącym przed sofą trzy rzeczy. Pierwszą była kartka z wypisanymi lokacjami i godzinami. Nietrudno było się domyśleć, że jest to lista, o której młody mężczyzna wspominał wcześniej. Pozostałe dwie były zdjęciami. Na ich odwrotach były zapisane imiona i nazwiska.

Sytia Yozuru & John Coppersmith
- Minori, rozumiesz, nie musisz nikogo zabijać. Jeśli potrafisz sprawić, by ktoś zniknął. Co więcej, nie przeszkadza mi, jeśli ciało zostanie odkryte. Jedyne na czym mi zależy, to brak Johna w mieście - powtórzył, kładąc nacisk na ostatnie słowa. Upił łyk swojego drinka i kontynuował.
- Syita-chan to moja dobra znajoma i możesz jej ufać, oczywiście na tyle, na ile można zaufać złodziejce. Ponieważ jednak tym razem robisz coś co leży w jej interesach, to chętnie ci pomoże. Być może jednak mądrze byłoby pilnować swojej sakiewki, gdyż trudno pozbyć się niektórych zwyczajów - poinstruował zamyślony Jasper bawiąc się szklanką w taki sposób, że resztka płynu w niej obijała się o ścianki i zataczała kręgi.
- Chociaż nasza władza nie sięga aż tak daleko, by wpłynąć bezpośrednio na Radę Magii, przynajmniej w tej chwili, to strażnicy w mieście nie powinni cię zatrzymywać, tak długo jak pokażesz im to - dodał Jasper kładąc na stoliku kolejny przedmiot. Był to pierścień, który wyglądał identycznie jak ten, który młodzieniec nosił na prawej dłoni.
- Jest to swego rodzaju przepustka, która kupi ci odwrócenie wzroku, wyrozumiałość i może kilka minut wyprzedzenia, tak długo jak nie zostaniesz złapana na czymś naprawdę paskudnym, jak podrzynanie gardeł. Cóż, szeregowi strażnicy nie rozpoznają tej błyskotki, w końcu nie można kupić wszystkich, ale każdy kapitan w mieście puści cię wolno. Z sierżantami ryzykujesz na własną rękę - wytłumaczył Jasper gładząc leżący na stole pierścionek wysadzany obsydianami. Po chwili podjął, odsuwając dłoń od ozdoby by Hirano mogła ją wziąć.
- W naszej małej grupie poszczególne frakcje, tak je nazwijmy, rozpoznają się po doborze pierścienia. Mój to obsydian. Prawdopodobnie zainteresuje cię informacja, że Vidal posługiwał się szmaragdem - powiedział łagodnie Jasper, a w głowie Ariyamny kliknęło. Pierścień pod czarną, gładką, jedwabną rękawiczką. Kamień, chociaż wtedy nie mogła go rozpoznać, był tak wielki, że wyraźnie odkształcał się pod materiałem. Zapamiętała, i pewnie nigdy nie uda jej się zapomnieć, że Vidal nosił coś takiego w dniu, gdy go zabiła. Wcześniej detal ten był przysłonięty przez wizję krwi i ciała jej ojca, teraz jednak stał się oczywisty.
- Oczywiście istnieje więcej zasad, więc nie radziłbym zakładać, że każdy z pierścionkiem na dłoni to ktoś od nas - dodał pogodnie Jasper, gładząc swoją ozdobę.
- Ta sama błyskotka zapewni też, że nie będziesz mieć nikogo łasego na te dwadzieścia pięć tysięcy klejnotów na swoim karku, ale to nie jest gwarancja. Ktoś w końcu może być spoza miasta, ktoś mógł się spić, no i ktoś może chcieć mi zaszkodzić. Więc radziłbym nosić ten szalik poza lokalem - zasugerował mężczyzna odstawiając szklankę i mrugając do Hirano.
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   26.04.15 1:09

Tak, teraz już była pewna, że pomimo fałszywego imienia wiedział o jej prawdziwej tożsamości. Już jednak się na tym nie skupiała, powiem jej wzrok przykuły listy gończe, albo raczej zdjęcia. Dla niej… przynajmniej ten dla faceta był listem gończym. Wzięła oba razem z karteczką, jednak przyjrzała się białowłosemu. Może go skądś kojarzyła? Nie. W podziemia nigdy przecież nie wtykała swojego nosa, więc nie wiedziała przecież, jaki jest ten mistrz gildii złodziejskiej. Blizna na nosie, mocny zarost, białe włosy… nie, nic jej to nie przypominało, nawet drobiny. Dziewczyny też za nic nie potrafiła skojarzyć, szczególnie tego serduszka na policzku czy koloru oczu. Zaraz przyjrzała się liście, odczytując parę miejsc, do których wypadałoby się udać. A teraz mamy godzinę… Skoro do Ery dotarła po trzynastej, a na targowisku zjawiła się niedługo później, teraz powinno być… dwadzieścia po drugiej? Czy coś takiego. Sprawdziła więc szybko rozkładówkę, po czym schowała wszystkie trzy zwitki papieru do kieszeni przy udzie. Nie do tej, w której ma kamienie, a do tej drugiej.
- Mogę zawsze wyprowadzić go w pole albo poprosić Renee żeby z nim gdzieś poleciała… – zaśmiała się trochę bez przekonania.
Niestety, ale to nie wyjdzie, przynajmniej w jej mniemaniu. Zostało już wspomniane to, że jak już raz ktoś zabije, ciężko mu będzie z tego wyjść. Tak samo jest z Ari, która uznaje morderstwo za jedyną możliwość pozbycia się człowieka. Jak sama już pytała – dekapitacja kończyn, uciszenie w sposób cichutki, publiczna egzekucja. Chwilowo zna tylko takie sposoby. Najprostsze, trzeba było przyznać… ale czy morderstwo jest proste? Im więcej zabijasz, tym bardziej się zatracasz. Dla niej tym bardziej może być to zgubne, skoro planuje dołączyć do Rady i poszukać dalszych informacji o Vidalu.
- Zaufać złodziejce? Aż wolę się upewnić chociaż wiem, że dzisiejszy dzień prawdopodobnie będę musiała przeczekać z akcją – stwierdziła, po czym sięgnęła dłonią do sakwy z kamieniami, z której wyciągnęła oba, aby zaraz włożyć je w prawą rękawicę tak, aby spoczywały we wnętrzu dłoni. Nie dość, że wystarczyć będzie tylko wypowiedzenie inkantacji lub pomyślenie o którymś wzmocnieniu, to jeszcze ryzyko zostania okradzioną zostaje zmniejszone do minimum, no bo kto normalny patrzy komuś pod rękawiczkę? No kto? Nawet złodziej nie zaryzykuje możliwości obudzenia poprzez grzebanie przy jednej z tak czułych części ciała. A co do przeczekania – wolała nie ryzykować tego, aby dzisiaj wychodzić, skoro o tej godzinie żaden z jej duchów jest niezdolnych do walki. Renee najpewniej modli się w kaplicy, jak z resztą co niedzielę. Do tego jeszcze Zelroth coś mówił o opiece nad dzieciakami, aby to uwzględnić w kontrakcie. Czy co on tam mówił… aż dziw, że się na to zgodziła, ale wtedy, kiedy nad tym myślała – nie widziała żadnych przeszkód. W końcu z nim? Tak, z nim kontrakt podpisała w wieku około trzynastu lat, on był jej drugim duchem, zaś Walkiria była pierwszym. Ona się nią najbardziej opiekowała kiedy ojca, matki czy brata nie było w pobliżu, nauczyła jej paru modlitw… Jedną, najkrótszą do dziś w niektórych sytuacjach stosuje.
Elohim, Essaim, Elohim Essaim, błagam Cię…
Zaraz jednak zauważyła to, co wyłożył na stół zaraz po zdjęciach. Pierścionek. Aż przestała myśleć o formułce, o naukach własnych duchów. Spojrzała się na pierścień, a także wysłuchała wszystkiego, co było jej potrzebne w przypadku właśnie tego przedmiotu. Wzięła go w dwa palce, obejrzała. Tyk. Tknęło ją coś. Dokładniej to ta właśnie informacja o pierścieniu Vidala. Pamiętała jeszcze, że chwilę przed opuszczeniem domu zdołała spojrzeć się na jego ciało, zauważyć ten pierścień. Niedługo po tym jednak brat ją wyciągnął z pokoju i odjechali. Jednak szmaragd zapamiętała. Z niewiadomego powodu, ale zapamiętała. Od dziecka miała do czynienia z kamieniami szlachetnymi, więc konkretne ich rodzaje potrafi idealnie dopasować do nazw, kolorów, a nawet je opisać. Czasami też potrafi sprecyzować cenę, aczkolwiek to już jest umiejętność rzadsza niżeli pozostałe cechy opisowe. Ujęła w palce biżuterię, obejrzała ją pobieżnym wzrokiem, aby zaraz założyć element dekoracyjno-informacyjno-przepustkowy na palec. Ostatni u prawej dłoni. Aż zastanawiała się, czy obsydian również zawiera w sobie jakiegoś ducha, czy może jest jedynie ozdobą. Według nauki jej kuzynki – każdy kamień ma duszę, wystarczy jedynie trochę wiary, a można ją wydobyć. Jednak mimo tego… nie potrafi jeszcze wyczuwać energii z kryształów, więc nie potrafi ustalić, czy rzeczywiście te minerały zawierają w sobie Feniksy. Aż zachciało jej się zostawić sobie tę błyskotkę w celu późniejszej zabawy w wydobywanie duszy… oj, aż tak…
- W takim razie w zasady się nie zagłębiam i będę działała ostrożnie, pokazując sygnet – zdecydowała. Nie powinna mieć problemów z rozpoznawaniem kapitanów. A przynajmniej takich nie przewiduje. - Postaram się nie wpadać na żadnych żołnierzy… chociaż martwi mnie to, że w mieście pojawiają się patrole, już jeden prawie mnie złapał. Gorzej, jeśli ktoś do mnie podejdzie i nie zauważy sygnetu, pamiętając jedynie o ćwiartce z setki za moją głowę. Dobrze. W takim razie wyruszam. Dziękuję za wszystko i liczę na prędkie, ponowne spotkanie, Jasper. I po swoją zapłatę, potrzebuję sporo informacji, choć wiem, że dokumenty Rady zapewne mają ich jeszcze więcej.
Wstała, po czym uniosła dłoń, opuściła nieznacznie szalik i puściła mu delikatny, pełen zaufania uśmiech. Tak… miała nadzieję, że będzie w stanie wrócić tutaj żywa. Musi wrócić żywa. W końcu… właśnie robi bratu pole do popisu. Wyszła, po czym zaczęła się kierować do miejsca, w którym może spotkać Sytię.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Targowisko   30.05.15 11:45

Cytat :
Dla: April, Tora, Pixel, Sharkovsky, Zenshi, Raindancer, Rosalie, Doudou

Jak zwykle gwar, jak to w stolicy magii - Erze. Tuż pod okiem Rady nie każdy mógł czuć się bezpiecznie, bowiem co jakiś czas maszerowały jakimiś bocznymi alejkami wojska zakute w zbroje i broń antymagiczną. Jednak tylko bocznymi - na samym targowisku, poza osobami siedzącymi za licznymi stoiskami nie było żadnych klientów, przez co na twarzach sprzedawców malowało się jedynie znudzenie. Na widok naszej dziewiątki magów aż się ożywili i zaczęli reklamować swoje stoiska.
Jednak celem naszej wyprawy nie jest kupienie jak największej ilości rzeczy po jak najniższej cenie, tylko rozwikłanie zagadki tej wiadomości, którą otrzymali, każdy taką samą bez nadawcy.

"Targowisko w Erze, godzina 12:00, 3 maja roku X803. Proszę się zjawić."

A teraz pytanie: czemu tutaj znajdują się osoby z tak skrajnych poglądowo gildii? Nikt nie wie, kto jest skąd, jednak "siła wyższa" zna każdego, kto tu przesiaduje.

Cytat :
Czas na odpis: do 6 czerwca br.
Piszecie tak, jakby wszyscy na raz weszli w jedno miejsce. Widzicie wszystkich, bo jesteście blisko siebie. Macie jednak do dyspozycji tylko po 1 poście, żeby nie robiły mi się tutaj mody na sukces.


Ostatnio zmieniony przez [MG] Ariyamna dnia 06.06.15 22:29, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Targowisko   

Powrót do góry Go down
 
Targowisko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Targowisko
» Targowisko

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Era-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie