IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dzielnica Rzemieślnicza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Dzielnica Rzemieślnicza   10.11.14 20:45

W tym miejscu każdy kto oczywiście posiada pieniądze znajdzie coś dla siebie. Przeważnie znajdują się tutaj produkty wysokiej jakości. Znajdują się tutaj sklepy zarówno z magicznymi przedmiotami jak i normalnymi.

Cała dzielnica jest zadbana, gdzieniegdzie widać patrole straży miejskiej, które leniwie się przechadzają. Nie ma tutaj zbyt dużo żebraków, czy cyganów. Na głównym skrzyżowaniu znajduje się pokaźna fontanna z wykutym w białym marmurze magiem trzymającym w prawej ręce kulę, a w lewej kostur.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com
Gość





PisanieTemat: Re: Dzielnica Rzemieślnicza   10.12.14 0:30

Rin od parunastu minut kręcił się po dzielnicy Rzemieślniczej nie mogąc trafić pod podany adres. Właściwie to nigdy nie był w Erze i nie przypuszczał nawet, że jakakolwiek dzielnica mogłaby być aż tak rozległa. Do tego chyba już trzeci raz trafił na główne skrzyżowanie.
Postanowiwszy odpocząć przysiadł na brzegu fontanny i ponownie wyciągnął kartkę z misją której się podjął.
Przyglądając się zleceniu przyszło mu nawet przez myśl, że możliwe, że sobie z nim nie poradzi skoro nie może nawet trafić w wyznaczone miejsce, co oczywiście skwitował uśmiechem typu "Nie no.. Naprawdę?".
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Dzielnica Rzemieślnicza   10.12.14 10:50

Rzeczywiście, kuźnia w tym mieście była gdzieś bardzo dobrze schowana i wyraźnie o tej godzinie nie dało się jej znaleźć. O tyle było źle, że to nie brak umiejętności mówienia tu najbardziej przeszkadzał, a po prostu... brak ludzi wokół. Praktycznie nikogo nie było na ulicach, toteż możliwość zgubienia się była tym bardziej prawdopodobna, bo nie było się kogo spytać o drogę. W pewnym momencie jednak, rozglądając się wokół dało się zauważyć szary dym wydobywający się z komina jakiegoś budynku szary dym, a praktycznie żaden najbliższy takowego nie posiadał. Tak więc drogę miał już wytyczoną, wystarczyło się nią pokierować do celu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Dzielnica Rzemieślnicza   10.12.14 20:06

Oderwawszy się na chwilę od zlecenia chłopak zauważywszy wznoszący się w niebo smużkę szarego dymu.
Domyślając się, że jego źródłem nie może być nic innego jak kuźnia do której miał się zgłosić z uśmiechem wstał i schowawszy kartkę do kieszeni ruszył ulicą która musiała doprowadzić go do celu.
Jak się później okazało po ledwie kilku minutach dotarł przed drzwi odpowiedniego budynku.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Dzielnica Rzemieślnicza   11.12.14 17:40

W okolicy kuźni było niezwykle gorąco, przez co pojawiało się wrażenie, że znalazło się właśnie w kraju zbliżonym szerokością geograficzną do Sahary, bo nawet przed półścianką stojąc czuło się buchające z kadzi ciepło. Obserwacja kowala, który stał przy jednej z nich nadawała pewnego podziwu do tego człowieka z racji, że wytrzymuje bezproblemowo takie ciepło. Ubrany był w gruby fartuch, a pod tym resztę ciuchów, a dokładniej to jeansy, nieco znoszone już i biała bluzka, całkiem brudna od sadzy. Co pewien czas słychać było dźwięki przypominające nieco syczenie, gdyż własnie studził metal. Miał właśnie zająć się formowaniem kawałka, kiedy zauważył chłopaka. Jego złote oczy idealnie komponujące się z kasztanowymi, nieco stojącymi włosami spojrzały się na chłopaka z Fairy Tail, jakby pytająco. Odłożył ów kawałek do rozgrzanego pieca i odłożył grube rękawice. Podszedł do niego, stojąc za półścianką.
- Tak, słucham? W jakiej sprawie pan przychodzi? - zapytał, wyglądał na potężnego i poważnego...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Dzielnica Rzemieślnicza   11.12.14 20:12

Patrząc na poczynania kowala Rin zachodził w głowę jak można było cały dzień stać przy rozpalonym piecu normalnie ubranym i z tym fartuchem na wierzchu. Przecież to musiało zakrawać na przegrzanie organizmu po jakichś piętnastu minutach.
Kiedy kowal zainteresował się jego osobą, on w odpowiedzi na pytanie wyciągnął z kieszeni kartkę z misją dokładając do niej przygotowaną wcześniej drugą karteczkę z napisem "Ja w tej sprawie" i kładąc obie na półściance przed mężczyzną.
Jak zawsze w chwilach stresu ukrywał swój strach pod delikatnym uśmiechem. Nie pomogło to jednak na odruch głośnego przełknięcia śliny.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Dzielnica Rzemieślnicza   11.12.14 21:51

Temu człowiekowi wyraźnie nie przeszkadzał ten ogromny, wszechobecny gorąc. Wyraźnie po nim widać było, że był już zahartowany pod względem odporności na gorąco. Pomimo potu zbierającego się na jego czole wyglądał na zrelaksowanego. Widząc ogłoszenie o misji zleconej przez niego, a do tego karteczkę z oznajmieniem, że właśnie on przyszedł w celu podjęcia się tego, od razu wyszedł zza "lady" i stanął koło chłopaka.
- Ah, to dlatego tu przychodzisz... nie sądziłem, że ktokolwiek zechce brać tę misję. Tamtejsza świątynia jest strasznie nieprzyjemna dla zwiedzających bojących się tego stwora, a wielu, przerażonych pogłoskami o nim po prostu zaraz uciekało w popłochu dowiadując się, że to akurat o tego chodzi - zaczął spokojnie, po czym odwrócił się na chwilę do niego plecami. - Potrzebuje dwóch zwojów zawierających w sobie moce potrzebne mi do zaklęcia pewnego miecza. Osoba, która zleciła mi wykonanie broni natychmiast odrzuciła propozycję samotnego uporania się z potworem. Sam byłem blisko tego, aby posiąść oba, jednak to coś pojawiło się ni stąd, ni zowąd za mną. Człowiek zlecający zaklęcie broni jest nieco niecierpliwy, więc potrzebuję szybkiej pomocy - dodał po chwili, odwracając się w stronę chłopaka. - Nie wyglądasz na potężnego, ale masz mój kredyt zaufania. W pobliżu Wężowej Rzeki, w lesie na jej północnym brzegu znajduje się gniazdo tego stworzenia razem ze zwojami. To coś przypomina modliszkę... czy coś - wyjaśnił. - Mam jeszcze coś ująć? Jakieś pytania?

Możesz zadać pytania lub od razu udać się do Lasu na północnym brzegu rzeki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Dzielnica Rzemieślnicza   12.12.14 18:45

Po chwili zastanowienia chłopak wziął jeszcze na chwilę karteczkę ze swoją wiadomością i na jej odwrocie napisał "Można prosić o dokładniejszy opis tej "modliszki"?", po czym ponownie podał ją mężczyźnie.
Kowal miał bowiem rację. Rin nie należał na najsilniejszych, a co za tym idzie każda informacja o przeciwniku mogła być o wiele bardziej przydatna, niż mogło by się to wydawać. I jeśli faktycznie była to wielka modliszka, to jego magia mogła być właśnie tą która była by najodpowiedniejsza.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Dzielnica Rzemieślnicza   13.12.14 18:30

- Dokładniejszy opis? - zapytał, po czym uniósł głowę w górę. Spojrzał się na dym unoszący się z kominów w jego kuźni. Obserwował go tak długi czas, póki w końcu nie wpadł na sensowny opis tego czegoś. - Tak... trzy metry wysokości, półtorej długości, cienki tułów i długi odwłok, dwie pary odnóży przednich z ostrzami i po trzy pary nóg. Do tego jeszcze jakieś zęby... Dziwne stworzenie - opisał je najlepiej, jak mógł, jednak chyba sam ciężko kojarzył to coś. Chyba tylko to zdołał zapamiętać z tamtego spotkania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Dzielnica Rzemieślnicza   15.12.14 0:00

W prawdzie Rin spodziewał się dokładniejszych informacji o potworze, ale nie narzekał. W kocu leprze było tych kilka informacji niż ich całkowity brak.
Ukłoniwszy się z lekkim uśmiechem położył dłoń na kartce z misją. Przekaz był prostu: podziękowanie za informacje oraz oznajmienie, że podejmuje się zdobycia tych zwojów.
I nie czekając na jakąkolwiek reakcję ruszył drogą.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Dzielnica Rzemieślnicza   15.12.14 12:48

Człowiek prawdopodobnie zrozumiał gest chłopaka, który wraz z odejściem i ukłonem pokazał, że bierze tę misję. Uśmiechnął się do niego, nie chciał nawet go zatrzymywać. Już założył rękawice, aby wrócić do kuźni.
- Tylko wróć cały! Powodzenia młody - powiedział na pożegnanie. Tak więc zostało mu jedynie podążyć we wspomnianym kierunku, czyli do świątyni przy Wężowej Rzece. Szykuje się długa i męcząca droga... A być może się opłaci ten trud.

Rin: [z/t]
Pisz tutaj: Las na północnym brzegu rzeki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Dzielnica Rzemieślnicza   26.04.15 19:50

Lista Jaspera wyglądała w następujący sposób. Zapisana była równym, pochyłym pismem, prawdopodobnie piórem. Atrament oczywiście nie był nawet trochę rozmazany. Młody mężczyzna trzymał ją przy sobie wyraźnie od jakiegoś czasu, chociaż niedługo, gdyż nie była wygnieciona ani brudna. Jeśli nie Ariyamna, to pewnie ktoś inny by ją otrzymał. Jej sama góra wyglądała tak:
Jasper napisał:

Niedziela:

  • od rana do ~19:20, kwatera główna gildii złodziei. Niestety, nie mogę podać ci adresu, ale ataowanie tego miejsca to samobójstwo;
  • 19:30 – 19:45 – ulica Rzemieślnicza, spaceruje wzdłuż niej do lubionego baru, zwanego Zły Szeląg;
  • 19:50 – 00:00 – będzie się upijał pod Szelągiem

Poniedziałek:

  • 00:00 – 02:00, dalej w barze~;
  • 02:00 – będzie wracał z kumplami do jednej z gildyjnych melin. Uważaj, John rzadko naprawdę się upija. Ma wielu wrogów. Nie wiem dokąd pójdzie jutro nad ranem.
  • 14:00 – 15:00 – spotkanie z handlarzem broni. Będzie mieć obstawę. O szczegóły spytaj Sytię~;

Wtorek:

  • 01:20 – mówi się, że John wraz z kilkoma chłopakami dokonają skoku na rezydencję przy ulicy Brylantowej, w bogatszej dzielnicy. Wielki dom, pusty, nie licząc służby, rozpoznawany przez dach wysadzany kryształami. Zabezpieczony magią. Zajmie im to co najmniej pół godziny.
Rozciągała się też na pozostałe dni, aż do następnej niedzieli. Na odwrocie fotografii Sytii, Ariyamna znalazła adres prowadzący do Dzielnicy Rzemieślniczej. Tej samej, której główną arterią była ulica Rzemieślnicza. To miejsce było bardzo porządne i należało uważać na strażników, jednak z drugiej strony ciężko było znaleźć miejsce lepsze do wtopienia się w tłum. Głośna, pełna przechodniów, tak mieszczan jak i ludzi wizytujących spoza miasta, pełna kolorów i życia. Tak długo jak ktoś nie zacznie celowo się rzucać w oczy, nikt prawdopodobnie go nie zauważy. Czy, jak w przypadku Hirano, jej. Wskazówki prowadzące do miejsca spotkania z Sytią tworzyły trasę, która odrywa się od głównej ulicy w tym miejscu i wtapia się w chaotycznie zbudowaną pajęczynę mniejszych uliczek, pełnych obskurnych warsztatów i mało uczęszczanych sklepików. Im głębiej w ten prawdziwy labirynt wypełniony niedokończonymi tworami, surowymi materiałami i odgłosami ciężkiej, skupionej pracy, tym mniej ludzi można było napotkać. Zwłaszcza strażników, którzy najwyraźniej zamierzali trzymać się tylko najważniejszej ulicy, pełniąc funkcję przede wszystkim reprezentatywną. Na końcu trasy znajdował się mały, dwupiętrowy budynek. Parter był małym sklepikiem stolarskim wypełnionym prostymi, chociaż fachowo sklejonymi i wyciosanymi meblami. Nie wyglądały przesadnie wygodnie. Tego rodzaju robotę spotyka się w kiepskich barach, restauracjach i szkółkach. Pierwsze piętro zaś wyglądało na czyjś mały apartament. Okna były otwarte, a na parapetach stały w topornych doniczkach małe i dość brzydkie roślinki. Jedną z nich właśnie z entuzjazmem zajadał szarobury dachowiec z wystrzępionym jednym uchem. Malutki warsztat najwyraźniej miał przerwę, tak w produkcji jak i sprzedaży, gdyż na pierwszy rzut oka nic się w nim nie działo. Jedyną osobą obsadzającą sklepik była starsza kobieta niemal przysypiająca przy ladzie. Na piętro prowadziły dwie drogi. Pierwsza z nich to schody pożarowe, znajdujące się oczywiście na zewnątrz budynku. Druga znajdowała się wewnątrz sklepu, chociaż obecnie była zastawiona wysoką półką i Ariyamna musiałaby się wiele napracować, by ją przesunąć na tyle, by użyć tej ścieżki. Całkiem swoją drogą, dotarcie tutaj zajęło Hirano niemal czterdzieści minut, zatem tysiące zegarków w dziesiątkach warsztatów zegarmistrzowskich dookoła za pięć minut miało zgodnie wybić trzecią po południu.
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Dzielnica Rzemieślnicza   27.04.15 16:48

Przejrzała karteczkę uważnie. Jej błękitne, wpadające kolorem w zieleń tęczówki wiodły po całym spisie uważnie, nic jej nie umknęło, bo po prostu nie mogło. Szła tak przez praktycznie całą drogę, a że miała ją nisko, ciężej było dojrzeć jej twarz, albo chociaż usta pod szalikiem. Przecież z samych oczu, choć są tak charakterystyczne ciężko jest się połapać. Każdy przecież mógł mieć takie odcienie. Są charakterystyczne, a nawet bardzo. To samo włosy – bo kto w Erze poza nią miał taką barwę? Chyba nikt. A ponoć słyszała przed swoim wyjazdem z Magnolii, że ktoś do niej złudnie podobny hasa sobie po ulicach. Jednak wracając do samej kartki… pismo było jej nieznane, choć wiedziała, że to Jasper pisał. No tak, bywa różnie kiedy ktoś widzi pierwszy raz jakiś nowy styl pisania tak, jak teraz. Widziała doskonale, że kartka już trochę czekała na znalezienie „nowego właściciela”, albo przynajmniej osoby mogącej wykonać to zlecenie. Zadbanie? Na szóstkę. Omówiła sobie w myślach wszystkie punkty możliwości uderzenia… I co prawda miała już plan, ale punkt pierwszy jej go właśnie zepsuł. Tak, od dłuższego czasu myślała nad tym, czy by nie wejść z Zelrothem od frontu pod pretekstem dołączenia do gildii i go po prostu nie zamordować w biały dzień, ale skoro zleceniodawca tak stawia sytuację – zrezygnowała z tego. Teraz myślała na innymi ścieżkami. Innymi, może nawet bardziej podstępnymi.
Jednocześnie, jak patrzyła się na kartkę starała się również, aby nie wpaść na nikogo po drodze. Już zdążyła w międzyczasie przejrzeć tamto zdjęcie z adresem tej następczyni całej, zapamiętała go szybko, a teraz skupiła się na liście zadań na najbliższych parę dni. Tak… wiedziała. Chyba, jeśli będzie miał obstawę najłatwiej będzie go zaatakować z rana, kiedy to Zel jest wolny, najlepiej w poniedziałek. Wtorek kategorycznie odpada. Tak… czyli poniedziałek, kiedy siedzi w barze, jednak wolałaby jeszcze się upewnić co do planów Sytii. Więc w wybraną alejkę skręciła, chowając kartkę do kieszeni. Musiała przyznać, że nigdy w tej części miasta nie była. Jakieś rudery, a nie sklepy, niektóre opuszczone, niektóre zaś miały zgaszone światło bądź po prostu – według niej – wyglądały nieciekawie. Dla niej te ciemne uliczki nie należały w żadnym stopniu do takich, które chciałaby kiedykolwiek w życiu odwiedzać. Jednak… jednak tu jest. ”Ojcze Hideki, czym ja Ci zawiniłam, że teraz muszę szukać informacji o Twoim mordercy w tak przerażającym otoczeniu?” – zapytała samej siebie, trzymając dłoń na szaliku, drugą powiodła na chwilę do kieszeni aby schować kartkę, a po chwili poprawiła okrycie szyi tak, aby było szczelnie owinięte wokół ust i nosa. Trochę jak taka gangsterska chusta. To chyba będzie prostsze niżeli ciągłe podnoszenie szalika do góry. W końcu jednak dotarła do… zegarmistrza? Nie, przepraszam – do stolarza. Zdecydowanie, za dużo rzeczy z drewna aby to był zegarmistrz, a przecież wiemy, że zegary nie tylko z drewna się robi. Zaraz jednak dokonała dalszych oględzin pod względem dostępności. A że zbliżała się pełna godzina, zdecydowała się nie wchodzić frontem. Weszła po cichutku po stopniach wiodących ku górze, po czym puka do drzwi.
No i teraz może zrobić dwie rzeczy… poczekać, aż jej ktoś otworzy i wejść, ewentualnie nacisnąć na klamkę i zacząć się zastanawiać, od czego zacząć – przejrzeć wszystko, czy może poczekać. Ale wolała poczekać na Syntię, jeśli jej nie było. No i wybaczcie mi – ma trzy możliwości, bowiem może również zastać zamknięte na klucz drzwi, a także domowników może nie być w środku. W takim przypadku wchodzi w połowie na barierkę i stara się wskoczyć na dach, złapać się jakiejś dachówki i powoli przejść na balkon tak, aby nie narobić zbytniego hałasu. Tam zerka do środka, a po chwili zeskakuje i usiłuje wejść przez to przejście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Dzielnica Rzemieślnicza   28.04.15 17:25

Ariyamna wyczerpała pierwsze dwie opcje raczej szybko. Faktycznie nikt nie odpowiadał, gdy pukała. I tak, gdy pociągnęła za klamkę, drzwi okazały się zamknięte. Nie najlepszy początek, ale dziewczyna miała i na to odpowiedź. Zwinnie jak kotka przeskoczyła na dach i niedługo później stała już wewnątrz mieszkania. W  którym pachniało świeżo parzoną herbatą. Rozległo się bardzo powolne klaskanie.
- Łał, dziewczyno, jeszcze zrobimy z ciebie uczciwą kryminalistkę - rozległ się rozbawiony, miły dla ucha, żeński głos. Dobiegał z wnętrza. Przy stoliku siedziała ciemnowłosa dziewczyna ubrana jedynie w ciemny podkoszulek i materiałowe szorty. Wyglądała identycznie ze swoim zdjęciem, łącznie z tatuażem serca pod lewym okiem. To czego fotografia Hirano nie pokazala wcześniej to jej delikatnie mieniący się lawendowym blaskiem naszyjnik wykonany z kamienia wyglądającego na Lacrimę. Hirano mogła wyczuć bardzo subtelne zawirowania Etherano, jakie zwykle towarzyszą zaczarowanym przedmiotom. Nie było w tym właściwie nic przesadnie dziwnego, w końcu prawie każdy mieszkaniec Ery posiadał jedną czy dwie magiczne zabawki, ale ta konkretna wyglądała na raczej kosztowną. Dziewczyna uśmiechała się nieco złośliwie. Przed nią, na stoliku kuchennym, stał dzbanek herbaty i dwie filiżanki. Sytia Yozuru kopniakiem odsunęła krzesło naprzeciw siebie i wskazała na nie skinięciem głowy.
- Skoro już się włamałaś, to niegrzecznie byłoby nie poczęstować cię herbatką, nie sądzisz? - zapytała perlistym głosem i zaczęła nalewać czerwonawy płyn do filiżanek. Zapach herbaty się nasilił. Musiała być raczej świeża.
- Jasper przysłał wiadomość, że powinnam się spodziewać gości, więc skorzystałam z okazji by sprawdzić trochę twój charakter. Zdałaś! Chcesz dołączyć do mojej gildii? - zapytała ze śmiechem przymrużając z zadowoleniem oczy. Trudno było powiedzieć, na ile jest poważna. W końcu technicznie gildia nie należała jeszcze do niej. Przynajmniej chwilowo.
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Dzielnica Rzemieślnicza   28.04.15 22:32

Ok, więc już jesteśmy na balkonie, teraz tylko zostało wejść. Chyba jednak się nie spodziewała tego, że właśnie zostanie powitana. Nikt przecież by się nie spodziewał hiszpańskiej inkwizycji kogoś w domu, kiedy to drzwi były zamknięte, a na pukanie nikt nie odpowiadał. Otworzyła więc drzwi balkonowe i wtedy też weszła do środka, patrząc na dziewczynę. Poprawiła na plecach spoczywające Guan Dao, co mogło wyglądać na tyle podejrzanie, że mogła ją posądzić o próbę ataku, jednak poczuła po prostu niewygodę, gdyż opadł. Potem też obniżyła szalik, aby się nie dusić i okazać zaufanie pod tytułem: "pokażę Ci twarz, bo Ci ufam, boś Ty od Jaspera".
- Nie interesuję się za bardzo kradzieżami - stwierdziła jedynie, mrużąc nieznacznie oczy.
Wzrok ten wydawał się być naprawdę smutny. Robiła to przecież tylko po to, aby odnaleźć prawdę... odnaleźć prawdę o Vidalu i pomóc Haru. Chociażby miała splamić swe dłonie krwią tysiąca osób - dalej będzie kroczyła tą ścieżką. Może... uda jej się zakończyć to wszystko. Wartość listu po tym, co się stanie może wzrosnąć do niewyobrażalnych wartości tym bardziej, jeśli do tego wtrąci się Rada. I właśnie to obrazował w tym momencie jej wzrok, kiedy to skomentowano jej umiejętności zdobyte za dzieciaka w czasie podwórkowych zabaw.
Jej nostalgię przerwało szurnięcie krzesłem wytworzone poprzez kopnięcie nogi tegoż właśnie siedziska. No tak, czego mogła się spodziewać po złodziejce, dobrych manier? Dobrze, że schowała kamienie do rękawiczki... "A herbatka pewnie zatruta, co?" przeszło jej przez myśl, jednak szybko się tego pozbyła. Szybko tego uczucia się pozbyła, bowiem nawet nie myślała o tym, aby osoba, której Jasper tak ufa w kwestii kierowania gildią złodziei była zła. Cóż za ironia...
- Rozumiem, że właśnie o to chodziło w tym sprawdzeniu, tak? To odnalezienie innej drogi do środka niżeli drzwi frontowe czy chociażby frontowe. Gdyby warunki były inne, pewnie bym dołączyła, jednak już mam pewną gildię, do której należę pomimo problemów - przyznała się bez bicia. - Co prawda chciałabym zabić czas, aby ta niedziela minęła, jednak mimo wszystko wolałabym się dowiedzieć co nieco... jak najwięcej. Najbardziej mnie interesuje jego obstawa - dodała, podchodząc i zdejmując broń z pleców, postawiła ją przy krześle, zaraz na nim usiadła. - Obstawa, albo raczej: kto przebywa w jego pobliżu kiedy ten rozpoczyna swoją libację alkoholową. Do tego jeszcze pytanie... coś w jej czasie je? Jakąś przekąskę? - zapytała, unosząc nagle brew. Tak, zdecydowanie coś jej już zaświtało. Możliwe, że nawet na widok tego kamienia, ale powątpiewała. Raczej nagle przypomniało jej się, że paru gości z jej gildii do picia chcieli trochę przegryzki... czasem się tak zdarzało, więc czemu by nie spróbować... wysłać go na posiedzenie w sali tronowej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Dzielnica Rzemieślnicza   29.04.15 1:51

- Nie całkiem, nie całkiem. Umiejętności same w sobie nie są takie ważne. Interesowały mnie twoje preferencje. Ktoś mógłby zauważyć, że praworządna osoba zaczekałaby pod drzwiami tak długo, aż ktoś otworzy, albo spróbowała się dowiedzieć gdzie jestem na dole. Ale cieszy mnie, że ominęłaś te kroki i przeszłaś do włamywania się przez dach. Miło spotkać bratnią duszę - powiedziała wyraźnie zadowolona z siebie Sytia, odpowiadając na pierwsze z pytań Hirano. Podczas wyjaśnień przesunęła palcem cienką filiżankę po stoliku, by znalazła się bliżej Ariyamny, zupełnie jakby zachęcała ją do wypicia,póki ciepłe. Gdy dziewczyna przeszła niemal od razu do dyskusji o interesach, ciemne brwi Sytii uniosły się lekko.
- Łał, od razu do sedna, co? Być może nie byłoby z tobą w takim razie tyle zabawy, na ile liczyłam. Chcesz się pozbyć Johna-senpai siłą? To trochę przykre, ale widać konieczne. Zasłużył - dziewczyna popadała z jednego nastroju w drugi w sposób tak przerażająco płynny, że wydawała się nieco nierealna. W jednej chwili tłumaczyła coś radośnie, w drugiej wyrażała żartobliwą dezaprobatę, a zaraz przechodziła w poważny i smutny ton, kiwając głową ze zrozumieniem. Przy tym wszystkim metaforyczne iskierki energii nie opuszczały jej oczu ani na moment.
- Cóż, jeśli chodzi o jego obstawę, to nie jestem pewna. W końcu nie chodzi pić cały czas z tymi samymi ludźmi, a poza tym ostatnio wszyscy obnoszą się z większą ilością ochrony, w końcu po tym jak Vidal zginął, cały nasz mały światek pogrążył się w chaosie - dodała pouczając lekko i grożąc Hirano palcem, zupełnie jakby mówiła do niesfornego dziecka.
- Lepszy beznadziejny przywódca, niż kupa bijacych się o władzę megalomaniaków, nie uważasz? Cóż, pewnie cię to nie obchodzi - paplała Sytia.
- Nie mam pojęcia co je. Orzeszki może? To chyba zależy od nastroju. W końcu my złodzieje staramy się unikać rutyny. Nawet ulubione bary zmieniamy co parę tygodni - dodała i uzupełniła swoją filiżankę. Jeśli Hirano zdążyła opróżnić swoją, to zrobiła to i dla niej.
- Swoją drogą mam nadzieję, że Jasper ci powiedział, że nie mogę ci pomóc, nie w sensie dosłownym, prawda? Jeśli będę przy głowie gildii, a ty go zaatakujesz, to będę musiała przynajmniej udawać, że ci przeszkadzam. Gdybym mogła załatwić wszystko wbijając nóż w plecy przywódcy gildii własnoręcznie, to już dawno bym to załatwiła - dodała uśmiechając się drapieżnie dziewczyna. Hirano mogła instynktownie wyczuć, że to była prawda. To kolejna osoba jaką tego dnia spotkała, która widzi morderstwo jako jedynie wygodny środek do celu, coś właściwie niewartego wspominania. A była z wizytą u Ciemnej Strony dopiero parę godzin...
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Dzielnica Rzemieślnicza   02.05.15 21:26

- Nie lubię owijać w bawełnę, choć jak to ujęłaś, wolę się zachowywać jako praworządna osoba. Zazwyczaj robię wszystko w zależności od sytuacji, a teraz.. ta wymagała wyraźnie takiej zabawy i reakcji - wyjaśniła cicho, założyła nogę na nogę i wzięła od niej filiżankę herbaty, popijając bez większej obawy, że coś mogła jej dosypać czegoś. Skoro ją sama piła, nie ryzykowałaby dosypywania czegoś do dzbanka. A po drugie, dostała ostrzeżenie o jej złodziejskich przyzwyczajeniach, więc teraz, w tym momencie odmówienie picia herbaty byłoby co najmniej podejrzane. Wzięła łyk, drugi, po czym odłożyła na stolik, wysłuchując jej.
- Cóż... może, gdyby nie była taka niedzielna godzina, pewnie bym chciała jeszcze szybciej to załatwić. Mam pecha, że osoby, które mi pomagają nie mogą akurat dzisiaj i w tych godzinach tu przybyć. Planuję iść w nocy, po północy mniej-więcej. Taka pewność, że oboje będą w stanie mi pomóc - stwierdziła, patrząc na Sytię. Była całkiem poważna w tym, co mówi. W tej pozie trochę przypominała Erzę, trzymała dłonie jedna na drugiej na kolanie. No, może przydałoby się przekolorować włosy na czerwień, odziać się w zbroję i Scarlet jak malowana. - Więc mamy czas na rozmowę. Dużo czasu, można by rzec - skwitowała na koniec wypowiedzi, po czym spojrzała się prosto w oczy swojej partnerce do konwersacji.
Obserwowała ją, jej gestykulację, mimikę, jeśli jakkolwiek się zmienia. Stara się to zapamiętać choć w najmniejszym stopniu. Chciała zanotować sobie w swoim umysłowym notatniku wszystkie zmiany mimiki towarzyszące kilku jej nawykom. Na przykład jak wygląda jej uśmiech, kiedy wspomina o "towarzyszach broni", ewentualnie kiedy mówi o zabijaniu czy też o kradzieżach. Widziała bowiem te nagłe zmiany w zależności od jej wymawianych słów. Tak to jest, kiedy jest się już tak wyczulonym... praktycznie na wszystko.
- Przyznam Ci rację. Na pewno większy ład w grupie panuje, jeśli ktoś dojdzie do władzy, nie ważne jak beznadziejny by był. Po pewnym czasie zdobędzie paru podwładnych, potem kolejnych i ciężko jest go ściągnąć ze stołka, bo ma taką obstawę. Przynajmniej będąc z nim na jednym podwórku, bo tę osobę się zna, co innego bywa z tymi spoza waszych... podziemi. Pewnie dlatego właśnie Jasper poszukiwał kogoś do zrobienia tego, prawda? - zapytała, kierując to do niej. Wiedziała, że w ramach rozmowy, czas będzie płynął. A skoro jest zajęta czymś interesującym, to powinien iść szybciej. A nie, że znowu kroi ziemniaki na obiad... tak, wtedy to jej się czas strasznie dłuży, a teraz? Jak z bicza strzelił wręcz. - A co do jedzenia czy picia... Hm. Skoro zależy od nastroju, to pewnie skończy się na dosypaniu czegoś alkoholu albo poszukanie przeterminowanego - zamyśliła się na dłuższą chwilę. Dłoń wylądowała na brodzie, zaczęła ją delikatnie głaskać jakby zastanawiała się nad rozwiązaniem tego problemu. Tak, istna poza mędrca. Mędrkowanie rzadko jej się zdarza, ale czasem jest bardzo przydatne i niezwykle pożyteczne.
- I tak, mówił mi. Jestem tego świadoma, mam swoje wsparcie. Nie musisz tam przychodzić, jeśli nie chcesz być w to zamieszana, a objęcie przez Ciebie władzy jest chwilowo tutaj najważniejsze. Lepiej, abyś została w gildii albo tutaj, w domu, ja się wszystkim zajmę... ze swoimi przyjaciółmi - powiedziała uśmiechając się na samą myśl możliwości ponownej rozmowy z tym humorzastym duchem jakim był Zelroth. Z drugiej strony jednak ten uśmiech pojawił się właśnie z tego odczucia nie bycia samotną. Nie musiała się przynajmniej martwić o to, że tylko ona widzi morderstwo jako jedyną możliwą ścieżkę. Było jej to na rękę, jednak była świadoma, że musi w końcu, kiedyś z tym zerwać. Kto jej jednak w tym pomoże? Nie będzie w stanie sama... Harukuo? Pewnie nawet nie będą mieli okazji się spotkać. A może Pixel? Nie, nawet nie wiedziała, co z nim. Martwiło ją to bardzo... a może właśnie Zel? Nie, on popiera to samo, morderstwo jako najlepszą drogę do rozwiązywania konfliktów, a po drugie... jako rozrywkę.
- Zostało nam parę godzin do wyjścia. Muszę się wstrzymać, wyjść po jedenastej, albo wcześniej... nie, mam pewien pomysł. Wiesz może, czy człowiek z tamtego baru przyjmuje kucharzy czy kogoś do obsługi gości przy barze? - zapytała nagle. To chyba byłby plan. - No i czy masz jakieś ciuchy na zmianę, gumkę do włosów? Być może uda mi się jakoś tam wejść niezauważona - powiedziała z delikatnym uśmiechem. - A nie, gumki mi nie potrzeba, wystarczą tylko ciuchy - dodała, jedną dłonią zdjęła swoją z włosów i zaraz zaczęła układać sobie włosy tak, aby wszystko zeszło w wysokiego kucyka, bez grzywki, jedynie z niewielką ilością kosmyków opadających na czoło. No tak, przecież każdy znał ją po tej fryzurze, gdzie miała włosy na lewym oku, a po jej ramieniu spływały włosy związane gumką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Dzielnica Rzemieślnicza   03.05.15 1:31

Sytia obserwowała swoją towarzyszkę rozmowy z zaciekawieniem, jakie często można zauważyć na twarzach ludzi odwiedzających zoo i patrzących na egzotyczne zwierzęta. Nie tyle oceniała Hirano, co wydawała się być zwyczajnie ciekawa, co się stanie dalej. Chociaż wzrok nie był natrętny, to Ariyamna na palcach jednej ręki mogła policzyć momenty, w których nie miała na sobie oczu Sytii. Z jednej strony osobę poszukiwaną mogłoby wyprowadzić to z równowagi, jednak z drugiej od arystokratki, nawet byłej, wymagałoby się przyzwyczajenia do takich ciekawskich spojrzeń. Długowłosa nastolatka uprzejmie wysłuchała tego co Ariyamna miała do powiedzenia, nie wtrącając się czy przerywając. Aura wokół niej sprawiała, że człowiek wręcz miał ochotę mówić dłużej, gdyż czuł się może nie tyle wyjątkowy, co przynajmniej interesujący. Oczywiście czasami było lepiej walczyć z instynktem dzielenia się sobą z nowopoznanymi zastępcami przywódcy gildii złodziei. W końcu jednak krótki monolog przekształcił się w dialog. Sytia zmarszczyła lekko brwi na pewien szczególny zwrot Ariyamny.
- Wsparcie? Jestem przekonana, że weszłaś do miasta sama. Co masz na myśli? Jakiś rodzaj zaklęcia? - zapytała żywo odsłaniając w uśmiechu swoje białe ząbki z ostrymi kiełkami i niemal dosłownie błyskając iskrami zaciekawienia z oczu. Wyglądała jakby potrzebowała tabliczki „uwaga! panna pod napięciem”. Jednak opanowała się szybko, co można było uznać za okoliczność sprzyjającą, gdyż w poprzednim stanie sprawiała wrażenie, jakby miała się rzucić na dziewczynę niczym bawiący się kociak i dokładnie ją przesłuchać. Nie sprawiała wrażenia groźnej, jednak uczucie dalej pozostawało niepokojące. Później, do czasu aż dziewczyna doszła do pytań związanych z samą pracą, Sytia znowu milczała, zmieniona w idealnego słuchacza. Gdy wreszcie otworzyła usta, spłynęły z nich nieco bardziej oficjalne i biznesowe słowa.
- Tak, wydaje mi się, że wiem co planujesz. O ile nie masz szans zostać kucharką, nie od razu, to pierścionek jaki musiałaś dostać od Jaspera zapewni ci zatrudnienie jako powiedzmy kelnerka? Chociaż nie wiem, czy nadajesz się do takiej roli, jako panna z dobrego domu - powiedziała wprost, jednak z lekkim uśmiechem i iskierką rozbawienia w oczach.
- Ubrania też mogę ci pożyczyć. Chociaż nosimy nieco inne rozmiary, to mam ich na tony, więc na pewno coś uda nam się dobrać. Zawsze zastanawiałam się jak szlachetnie urodzeni wyglądają bez ubrań, zatem chętnie ci pomogę - powiedziała puszczając łobuzersko oko do Hirano. Wyglądało na to, że żartowała, chociaż z takimi typami nigdy nie wiadomo.
- I jeśli zmienisz zdanie z tą gumką, to jedną też mogę ci pożyczyć. Mam tego całą masę, a większości zwykle nie używam - dodała jeszcze, obserwując swobodnie Arisu. Po chwili złapała oddech, zupełnie jakby o czymś sobie przypomniała.
- I tak całkiem na przyszłość, jak jedna kryminalistka drugiej, o ile faktycznie nalewam herbatę nam obu z tego samego dzbanka, to nie widziałaś co było w środku twojej filiżanki zanim ją napełniłam. Oczywiście nie było w niej nic, ale nie każda złodziejka, do której domu się włamujesz ma tak dobre maniery jak ja. Następnym razem radzę się upewnić, że ktoś wlewa do pustego naczynia - zachichotała jak dziecko, któremu udał się dowcip. Nawet gdyby Hirano chciała teraz coś zrobić, to byłoby już dawno za późno, w końcu wypiła porcję herbaty. Z drugiej strony czuła się całkowicie w porządku, więc Sytia prawdopodobnie mówiła prawdę i nie dolała jej niczego paskudnego.
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Dzielnica Rzemieślnicza   04.05.15 21:11

Ah, ile ta młoda dziewczyna musiała zmagać się z tym spojrzeniem i pytaniami "jak to jest w wyższych sferach?", "jak to jest być bogatym?", "pożycz pieniążków!"... Eh, ciężkie jest życie szlachty, nawet pod samym nosem Rady. Czasami nawet udało im się zdobyć jakąś jednostkę do ochrony w trudnych chwilach, jednak Arisu? E tam, po co jej to było? Chciała się bawić kiedy rodziców nie ma w domu. A nie było ich całkiem często. Do takiego wzroku więc mogła się przyzwyczaić, również i w tym momencie zdołała się przyzwyczaić do częstego zbiegania się ich spojrzeń w czasie rozmowy. oczy zwierciadłem duszy nawet, jeśli próbujesz poszukać choć drobiny współczucia w oczach złodzieja czy choć drobinę sumienia w oczach mordercy na zlecenie, jeśli można tak to ująć. Z sumieniem... u Ari było ciężko. Zostało naruszone, w walce czasem przestaje odróżniać sojuszników od wrogów. Czasem... o tyle dobrze, że nie zawsze. Najgorsze jest jednak to, że to coraz bardziej się pogłębia, Renee przez to staje się trochę mniej skora do współpracy, znowu zaczyna zasłaniać oczy w czasie walki. Bo widzi, jak dziewczyna jest wyniszczona.
- Racja, weszłam sama, nie pomyliłaś się - stwierdziła ze stoickim spokojem. Tak... miała asa w rękawie, a nawet dosłownie, do tego jeszcze w ilości dwóch. Uśmiechnęła się delikatnie. - Znam pewną magię, która mi na to pozwala, jednak nie chcę zdradzać swojego fachu. Zapewne już domyślasz się, o jaką chodzi, jednak pozostawię Cię w tej pewnej niepewności do czasu, kiedy rzeczywiście będzie to potrzebne - wyjaśniła, odwracając po raz pierwszy od dłuższego czasu (!) wzrok od Sytii. Po prostu zmrużyła oczy, nieznacznie się uśmiechnęła i opuściła głowę.
"To są moi przyjaciele, a nie broń. Prawda, Zelroth?" - pomyślała, jakby chcąc upewnić się w tym stwierdzeniu. Nawet nie zdziwiłaby się, gdyby nagle kontrakt został zerwany przez jej coraz gorszą aurę. Każdy ma ponoć trzy twarze...
To, co zaproponowała jednak Sytia, od razu sprawiło, że uniosła głowę. Spojrzała się na nią, jakby widziała w tym jakąś szansę. Przecież kto się nie oprze patrzeniu na kobiece kształty w stroju typowej kelnerki? No właśnie ostatnio paru spitych gości na to nabrała... w magazynie. Z resztą teraz już nie pamięta, co się stało, bo jakiś dziwny promień i puf, nieprzytomna.
- Raczej coś znajdę dla siebie. Pewnie i tak jeśli dostanę fuchę jako kelnerka, właściciel powinien być skory do odnalezienia czegoś w szafie... o ile popiera takie przebieranie się w barach aby zachęcić klientów. Czy się będę nadawać... cóż, będę musiała się sprawdzić - zaśmiała się trochę bez przekonania. Dlaczegoż to? Nie wierzyła trochę w swoje umiejętności. Co prawda: lata spędziła w kuchni, kiedy to zarządzała przerwę dla służby od gotowania aby móc samej rodzinie zapewnić obiad, bo tak lubiła. Zawsze nosiła wszystko sama, ale czy domowe zwyczaje jej pomocą. Chyba nie, ale to się jeszcze okaże.
- Gumek mi nie trzeba, jak mówiłam. Wystarczy mi ta jedna. Przyznasz, że wyglądam inaczej niż dotychczas? Raczej mnie nie rozpoznają... raczej. Bo zmiana fryzury to i rysy inne - stwierdziła z cichym śmiechem, jednak zaraz spoważniała. - Szczerze mówiąc... kwestia zaufania i braku podejrzliwości. Słysząc o złodziejskich nawykach, wolałam się już nie wstrzymywać przy takiej kwestii jak poczęstowanie się herbatą, mając już w głowie te wszystkie możliwości otrucia. Cóż... okazanie zaufania czasem jest najprostszym błędem - powiedziała cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Dzielnica Rzemieślnicza   07.05.15 14:31

- Cóż, rozumiem chęć chronienia własnych sekretów - powiedziała Sytia nieco nadymając policzki i odwracając wzrok. Miała głos jak dziecko zawiedzione faktem, że nie może dostać swojego kucyka. Potem dopiła herbatę i zeskoczyła z krzesła. Mogła z niego zwyczajnie wstać, ale takie pozbawione energii ruchy wyraźnie nie były w jej stylu. Dziewczyna przemaszerowała energicznie przez pomieszczenie pozwalając Hirano mówić dalej. Zbierała różne rzeczy z szafek i gromadziła pudełka, które postawiła przed Ariyamną pod koniec jej wywodu.
- Złodziejskie nawyki? To strasznie nieuprzejme z twojej strony, ja nie mam takich nawyków, to tylko praca - uśmiechnęła się i mrugnęła do różowowłosej okiem. Przed dziewczyną, obok filiżanki herbaty, znalazła się mapka miasta, sporych rozmiarów pudełko pełne akcesoriów do makijażu oraz mniejsza szkatułka z masą przeróżnej, niedrogiej biżuterii. I nie mniej ważny nóż, kaiken, który schowany w nieciekawą, szarą pochwę mógłby zmieścić się w dłoni Hirano.
- Ta twoja broń jest odrobinkę zbyt rzucająca się w oczy dla kelnerki, dlatego masz tu coś w zamian. No i podstawowe błyskotki. Teraz zostało... - dziewczyna przerwała i podeszła do gładkiej, białej ścianki, w każdym razie jak się wydawało do czasu, aż Sytia nie położyła na niej dłoni i nie odsunęła jej na bok, ukazując gigantyczną szafę pełną wszelkiego rodzaju ubrań na większość możliwych do wyobrażenia sobie okazji. W głowie Ariyamny jednocześnie pojawiło się słowo „przebrania”. Nie był to rodzaj strojów noszonych na co dzień, ani takich, które kobiety kupują, by poczuć się lepiej, gdy tabliczka czekolady nie wystarcza. Pokojówka, kucharka, kelnerka, żołnierka, zabójczyni, pielęgniarka, mag, nauczycielka, tancerka, niewolnica, z tym zestawem grupo ponad stu ubrań można było wcielić się w każdego, tak długo jak ktoś dysponował odpowiednią budową ciała oraz gotowością, by pokazać trochę więcej skóry, niż pozwala na to przyzwoitość.
- Myślę, że nie będziesz tego potrzebowała, ale rzadko mam gości, a zawsze chciałam się tym pochwalić. Gdybyś chciała się przebrać w coś mniej... rzucającego się w oczy niż ten szalik i cała reszta, to możesz użyć tego. W końcu dziewczyno, jeśli zasłaniasz twarz, to natychmiast każdy poczuje nagłą potrzebę, by zobaczyć dlaczego. W najgorszym wypadku będzie to bardziej oczywiste niż gdybyś nosiła plakietkę z imieniem - pouczyła pogodnie złodziejka, grożąc łobuzersko palcem.
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Dzielnica Rzemieślnicza   10.05.15 13:43

- Nawet szlachta nie może mówić wiele. W sumie, to źle powiedziałam. Szczególnie szlachta nie powinna mówić zbyt wiele - wyszeptała cichutko, opuściła nieznacznie głowę, a na jej twarzy pojawił się taki niemrawy uśmiech, jakby chciała zawsze trzymać się tej zasady. Chciała, jednak tak nie jest... Ona po prostu stara się nie być zbyt ufna wobec obcych. Po prostu nie ufa ludziom... bywa. Kiedy już raz ktoś wbije Ci nóż w plecy (prawie że dosłownie). Zaraz jednak usłyszała o tym, że to jest jej praca. Ah, jak ona to rozumie. Jak bardzo ona pojmuje... Jej praca? Często zabijanie. Można by ująć, że bardzo często. Nie odezwała się jednak nawet słowem na ten temat.
Kiedy Sytia odeszła od stołu na moment, obserwowała ją, jednak już się nie odezwała więcej wiedząc, że można już na chwilę uciąć temat, aby ta skupiła się wyszukując idealnego ekwipunku dla naszej ex-arystokratki. Jej wzrok wiódł za dziewczyną, obserwowała wszystko, co oba brała. No i oczywiście co kładła na stole. Przeglądała to, wszystko. Dokładnie wszystko przejrzała, szczególnie w tej szkatule z biżuterią. Nie wyjmowała jednak nic tak na stałe, to znaczy... nie planowała nic takiego większego ubrać, chyba że będzie pasowało do całokształtu. Przejrzała również szybko pudełko ze wszystkimi rzeczami do makijażu wiedząc, że się jej jakiś przyda. Spojrzenie na szarą pochwę z bronią, której do tej pory nie znała również nastąpiło. Ba, wzięła go w dłonie, wyciągnęła powoli, jednak nie całkiem i go obejrzała, aby schować znowu.
- Rzeczywiście. Taka broń... zbytnio rzucałaby się w oczy. A ta byłaby wręcz idealna szczególnie... jeśli stwierdzi, że mam za dobre kształty - powiedziała, zaśmiała się cicho. No tak, chodziło jej o taki moment, w którym się do niej za bardzo zbliży. A potem puff i trup na sali.
Widząc te wszystkie stroje, aż oniemiała. Zrobiła wielkie oczy, bo nawet jej szafa... nie zawierała w sobie tak fikuśnych, wystawnych strojów. Nigdy nie widziała tylu ich w jednej szafie! Nie powiedziała nic, po prostu tak stała, przecież to był raj dla kobiet! Która by nie chciała tylu ciuchów? Tylu tak dobrych, doskonale zadbanych ciuchów? (*podnosi łapkę ze znużeniem na twarzy* - autorka postu)
- W...wow! - zawołała, zaczęła je wszystkie przeglądać. - Z pewnością skorzystam, bo to, co mówisz to racja, będzie to zbyt oczywiste! A jeśli wezmę... - zaczęła mówić bez sensu rzeczy pokroju "jeśli ubiorę się jako kelnerka to będzie zbyt podejrzane, bo stawiałabym na to, że i tak mnie przyjmie" i tym podobne. Wybrała w końcu jakiś lżejszy, bardzo... normalny strój. A przynajmniej na taki wyglądał. Brała pod uwagę możliwość schowania ostrza pod bluzką lub w kieszeni spodni, ewentualnie przyczepienie do pasa. No i oczywiście wygodę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Dzielnica Rzemieślnicza   24.05.15 21:19

Gdy panna Hirano skończyła doskonalić swoją kreację, na dworze zaczęło powoli już się ściemniać. Sytia przez cały ten czas siedziała i obserwowała szlachciankę z uprzejmym zainteresowaniem. Nie komentowała i nie próbowała pomóc, prawdopodobnie mając już mniej więcej pojęcie o tym jak zwinna i dobrze rozciągnięta jest Arisu. „Przynajmniej na tyle dobrze, by włamać się do jej mieszkania”, powiedziałaby, gdyby ktoś ją spytał.
- Zatem, teraz jak już wyglądasz bardziej miastowo, ruszysz od razu robić ze mnie szefa półświatka, czy wcześniej potrzebujesz coś załatwić? - zapytała pogodnie opierając łokcie na blacie stołu i trzymając twarz na dłoniach.
- Zdziwiłabyś się ile trucizn możesz kupić o tej porze dnia w Era. Pomyślałby kto, że wielka Rada Magii powinna utrzymywać porządek, no ale przecież arszenik nie jest magiczny, zatem nie ma powodu zawracać sobie nim głowy. Chociaż oczywiście arszeniku używać nie powinnaś, raz że da się go wyczuć, przynajmniej ja umiem, a dwa, że nie powinno się nikogo zabijać trutką na szczury. Znaczy, nikogo kto zasługuje na chociaż minimalny respekt, jak mój poprzed... ekhem, obecny mistrz gildii. To zwyczajnie nieuprzejme. Gdybyś planowała zatruć go pokrywając czymś ostrze, to mam trochę smarowideł u siebie, ale jeśli chodzi o dosypywanie rzeczy do jedzenia, to nie posiadam nic na składzie - wytłumaczyła fałszywie przepraszającym tonem.
- Poza tym trucizny są strasznie niepewnym sposobem zabicia kogoś w świecie pełnym magii. Nic tak nie wkopuje człowieka do grobu jak porządnie rozerżnięte gardło, nie uważasz? Chociaż jako mag może masz jakąś alternatywę... kula ognia w zęby? Tornado w tyłek? Sopel  lodu w plecy? Nie wiem jak sama to załatwiasz. Chociaż słyszałam, że dobrze ci idzie ze sztyletami - ględziła dalej niewinnie złodziejka nie przejmując się atmosferą czy dobrymi manierami.
- W każdym razie jeśli planujesz kupić jakieś paskudztwo, to lepiej załatwić to przed tym jak się kompletnie ściemni. Ciemne interesy najlepiej robi się w świetle dnia, gdy wypucowane pancerze strażników błyskają wesoło na kilometr. Jak to dobrze żyć w miejście, które tak wiele stawia na pozory...
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Dzielnica Rzemieślnicza   29.05.15 17:21

Cały ten czas poświęcony na wybieraniu ubrań był tak naprawdę wielką niewiadomą, bo sama Arisu... go nie kontrolowała. Nie patrzyła w ogóle, jak to dzień zmienia się w noc, jak to powoli zachodzi słońce. Po prostu wybierała strój. Powoli, spokojnie, nic przecież się nie paliło (chyba, że Londyn w 1666 roku). W końcu znalazła! Był to całkiem wyzywający strój, bowiem nie składał się z żadnej bluzki, jedynie z góry od bikini, stanika - zależy, jak kto woli mówić. Był on koloru białego z delikatnymi, czarnymi akcentami i delikatną, bardzo mało zawiłą koronką. Do tego, zaraz na to założona była ciemnoniebieska kurtka, gdzie główna część ucinała się tuż nad brzuchem, zaś rękawy długie były na tyle, aby bez problemu zasłonić spodnie. Jednakże, była możliwość zapięcia na guziki, więc nie trzeba było się martwić o odkrywanie znaku gildii. Na biodrach zaś mogły wylądować białe, całkiem szerokie spodnie utrzymywane przez pasek. Sięgały one jedynie do kolan, a pod nimi znajdować się będzie sporo miejsca bez okrycia. No i do tego jeszcze znalazła również zakolanówki koloru szarego, a na nie czarne, wysokie buty - sięgające tuż pod kolana (Wizualizacja). W ten zestaw właśnie poszła się ubrać gdzieś na boku, żeby tylko panna złodziejka nie patrzyła się w jej stronę, a i nikt przez okno nie próbował zajrzeć. Nawet w takiej ciemnej dzielnicy można było spodziewać się wszystkiego. Tak, dokładnie, wszystkiego. Kamyki wyciągnięte z rękawic momentalnie wrzuciła do wynalezionych w kurtce, bardzo malutkich kieszonek na wysokości piersi.Za chwilę przyszła, ubrana w to wszystko, a nawet i mniej - zdjęła swój szalik wedle porady Sytii, trzymała go razem z resztą ciuchów w ręku. Była to całkiem solidna sterta, którą ułożyła na... no właśnie, gdzie?
- Gdzie mogę zostawić rzeczy? - zapytała, a kiedy tylko uzyskała odpowiedź, tam od razu je położyła. Wtedy dopiero wyjrzała przez okno, a zaraz sprawdziła czas. No tak, już powoli zbliżała się chwila prawdy. Zakup odpowiednich materiałów i tym podobnych. Wysłuchała wszystkich propozycji jej towarzyszki zbrodni i podjęła decyzję.
- Również mam pewien szacunek do swoich przeciwników. Śmierć niczym szczur dla osoby, która do czegoś doszła to bezlitosna śmierć, można by rzec - skomentowała działanie arszeniku. - Z pewnością spróbuję skorzystać z Twojej propozycji i wybrać jakieś smarowidło. Z pewnością będzie dla niego to godna śmierć - Aż się powstrzymała przed dodaniem związku wyrazowego brzmiącego podobnie do: "czyli nie jak na złodzieja przystało".
- Czy będę mogła jeszcze poprosić Cię o jakąś torbę? Pomoże mi w stylizacji na podróżnika - poprosiła po chwili. A do tego będzie mogła tam jeszcze schować to, co potrzebne. Na przykład ciuchy.

Kiedy stwierdziła, że mogłaby jej trochę dać, podąża za nią nie tylko wzrokiem, ale też i krokiem - idzie za nią tam, gdzie trzeba, gdzie ma te smarowidła. No, oczywiście jeśli jest to wymagane, bo równie dobrze może mieć to wszystko tutaj. Podaje jej ostrze, jeśli sama chce zająć się jego smarowaniem, a jeśli nie - po prostu bierze trochę smarowidła do słoika (czy czegokolwiek, w czym jej da), a zaraz po tym do torby (o ile ją otrzyma) - tam też chowa kaiken schowany w materiałową pochwę i ciuchy zostawione wcześniej. Że też o tym nie pomyślała! Spojrzała się jeszcze na swoje Guan Dao stojące przy ścianie. Nie może go wziąć. Nie powinna.
- Na mnie już czas w takim razie. Wrócę najrychlej, jak to możliwe. Dziękuję za wytyczne... a teraz trzymaj kciuki, że wszystko się uda - odparła, uśmiechnęła się do niej całkiem pogodnie i opuszcza dom tą samą drogą, którą weszła - balkonem. Zeskakuje z niego dość sprawnie, starając się uniknąć wszelkich niedogodności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Dzielnica Rzemieślnicza   07.06.15 17:06

Zegar wybił godzinę dziewiętnastą gdy Hirano, w swojej pełnej i fantazynjej kreacji oraz z brązową torbą na ramieniu została przyprowadzona za rękę przez Sytię od eleganckiego schowka, gdzie zostawiła swoje rzeczy do kuchennego stołu na którym dziewczyna rozłożyła duże, płaskie, owinięte w materiał pudełko.
- Nie muszę ostrzegać pani profesjonalistki, by uważała, prawda? - zapytała słodko Sytia otwierając pokrywkę i ukazując magini trzy smarowidła w trzech szczelnie zakręconych słoiczkach. Od lewej były zielony, niebieski i czerwony. Nie miały żadnych opisów.
- To chwilowo wszystko czym ja sama dysponuję - powiedziała spokojnie złodziejka stukając wypielęgnowanym paznokciem w zieloną zakrętkę.
- Tym w gildii smarujemy strzałki i rzutki, gdy nie chcemy zostawić przesadnego bałaganu. To środek mocno odurzający, który zwala z nóg nawet największych mężczyzn, a rano zostawia ich z potężnym kacem. Niestety żeby kogoś tym zabić, musiałabyś wlać mu kilka łyżek do gardła, ale może i tak się przydać - wyjaśniła mądrym tonem i stuknęła w niebieską zakrętkę.
- To ci się raczej nie przyda. Jest to czarodziejska maść. Nie ma barwy ani wyczuwalnego dla nas zapachu, ale istnieje specjalnie wyhodowany owad, który wyczuje ją nawet ze stu kilometrów. Dobre do śledzenia ludzi i towarów. Cóż, nie użyjesz tego raczej do moich celów, a jest stanowczo za droga, bym mogła ci jej użyczyć do własnych. Och, wyjątkowo trudno ją zmyć. Nawet jak już wiesz, że cię naznaczono, musiałabyś pewnie wykąpać się w spirytusie. Kilka razy. Albo zedrzeć zaznaczony kawałek skóry. Na szczęście stróże prawa nie hodują odpowiednich owadów... z różnych powodów. Nie ma znaczenia. I na koniec to - złodziejka wpadła w dygresję, jednak udało jej się z niej wypaść całkiem samodzielnie. Stuknęła w czerwoną zakrętkę.
- To może ci się też przydać. Rany zadane nasmarowaną tym bronią palą zupełnie jakbyś kroiła ludzi rozpalonym do białości żelazem. Używamy tego w gildii do wyciągania informacji z opornych źródeł - zakończyła Sytia i zrobiła smutną minkę.
- Musisz mi wybaczyć, ale nie mam nic zabójczego - przeprosiła, gdy Hirano nakładała do słoiczka odrobinę wybranej trutki. Potem odprawiła ją machaniem ręki i pełnym uśmiechem, gdy skakała przez balkon w zatopioną w promieniach zachodzącego słońca uliczkę.

Podkreśl w odpisie którą i czy jakąkolwiek mieszankę bierze Ari. Na potrzeby powiedzmy, że mechaniki, te mazidła (część w słoiczku Ari) się zepsują w 2-3 dni, więc będą do użycia tylko na czas tej fabuły.
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Dzielnica Rzemieślnicza   10.06.15 7:06

Co prawda, to trzeba przyznać - za profesjonalistkę się nie uważała, chociaż co nieco się na likwidowaniu celów znała. Ale na smarowidłach? Nie, raczej nie. Nie miała z tym wcześniej styczności, ale w końcu musi zdarzyć się ten pierwszy raz, czyż nie? Na to pytanie zadane jej delikatnie się uśmiechnęła, ale zaraz spojrzała na wszystkie trzy pudełka. Obejrzała je wszystkie i bardzo uważnie wysłuchała wszelkich opisów dotyczących jej nowej "broni". Zastanowienie się nie było długie, bowiem dylemat miała tylko między słoikiem A i C, czyli zielonym i czerwonym. Bardziej jednak widziała używanie czerwonego za rozsądne, więc ten wybrała. Nałożyła delikatnie trochę do oddzielnego słoiczka drobinę i jedynie się uśmiechnęła.
- Nie musisz przepraszać. Zdecydowanie muszę przyznać, że mi się to przyda - powiedziała do niej i zaraz wyskoczyła, co było oczywiste.

Idąc tak, zerka raz na jakiś czas na karteczkę powierzoną jej przez Jaspera. Stara się mniej-więcej ogarnąć adres, do którego winna zmierzać, albo ewentualnie popytać się ludzi, gdzie jest ta właśnie poszukiwana knajpa, czy też speluna. Oczywiście sama się też rozgląda, a pytanie się jest ostatecznością, czyli zrobi to dopiero w momencie, gdy naprawdę, serio się zgubi.
A jak znajdzie - od razu się tam kieruje, nie spiesząc się zbytnio. Sprawdziła jednak godzinę na zegarze gdzieś po drodze... Dziewiętnasta? Idealnie. Miała jeszcze niecałą godzinę na załatwienie kwestii swojej "pracy", aby być już gotową na starcie ze swoim przeciwnikiem iście zajadłym niczym tygrys... w sumie to go nawet nie znała, ale ćśś...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Dzielnica Rzemieślnicza   

Powrót do góry Go down
 
Dzielnica Rzemieślnicza
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Dzielnica Rzemieślnicza
» Ulica czerwonych latarni
» Dzielnica Gion Kobu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Era-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie