IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Motel ''Orchidea"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 112
Dołączył/a : 18/06/2015

PisanieTemat: Motel ''Orchidea"    22.05.16 17:55


Jeśli szukasz spokojnego i niedrogiego miejsca na zatrzymanie się podczas wizyty w Crocus i jego okolicach- polecamy Orchidee! Ceny tutaj są przystępne, a pokoje zadbane i czyste. Budynek jest piętrowy, wykonany raczej w klasycznej architekturze. Czerwona cegła pięknie współgra z otaczającymi ją budynkami, podobnie jak czarny dach. Duże okna z białymi ramami dodają mu cieplejszego wyrazu, pasując do równie białych schodów prowadzących do wnętrza. Sam środek jest skromny i prosty. Ściany mają kolor malinowy, zaś panele na podłodze są drewniane i pokryte siwą farbą. Na wprost wejścia znajdziemy ladę recepcjonistki, za którą ustawione są regały na pocztę dla mieszkańców hotelu oraz przyczepione do ścian haczyki z kluczami do pokoi. Po lewej stronie znajdują się schody prowadzące na piętro przy których stoi średniej wielkości kwiat w donicy. Po prawej natomiast znaleźć można drzwi z sześcioma szybkami, które prowadzą do tutejszej kawiarenki. Na ścianie widnieje tablica gdzie znaleźć można ceny pokoi. Miły pan w pomarańczowym berecie natomiast chętnie pomoże nam wnieść bagaże na górę.

Cennik:
Pokój jednoosobowy - 600 klejnotów za dobę.
Pokój dwuosobowy- 1000 klejnotów za dobę.



KAWIARENKA
Po skorzystaniu z drzwi holu znajdziemy się w niewielkiej kawiarence. Rzuca się w oczy ogromna, przeszklona lodówka w której znajdują się wymyślne ciasta i ciasteczka, a także desery i czekoladki. Obok niej jest kolejna - ta już tylko z lodami. Wnętrze jest bardzo przytulne. Brzoskwiniowy kolor ścian sprawia, że izba nabiera domowego wyglądu. Pod ścianą naprzeciw wystawy ciast stoi regał z rozmaitymi figurkami oraz książkami. Począwszy od żabek na kotach i wiewiórkach kończąc. Stojąc w drzwiach dostrzec można jeszcze znajdujące się na wprost ogromne, podwójne okno. Białe ramy widoczne są spod żółtej firanki, a poduchy na szerokim parapecie sugerują, że można sobie przysiąść. Stoliki są kwadratowe, rozstawione w odpowiedniej od siebie odległości. Przy każdym znajdują się po dwa krzesełka z żółtymi poduchami. Blaty nakryte są beżowymi obrusami i znajdują się na nich wazony ze słonecznikami. To bardzo popularna kawiarenka gdyż obsługuje nie tylko klientów hotelu. Warto wspomnieć, że głównym cukiernikiem jest tutaj prawnuk ulubionego wytwórcy ciast samej Erzy Scarlet!

ŁAŹNIE NA PIĘTRZE
Pierwsze drzwi w holu na piętrze prowadzą do łazienek- a właściwie są to osobne drzwi dla mężczyzn i osobne dla kobiet, chociaż łaźnia sama w sobie jest łączona. Prowadzą one do szatni gdzie można się rozebrać i zostawić obsłudze pranie, a także zaopatrzyć się w czysty, puszysty ręcznik i akcesoria kąpielowe. Jest to niewielkie pomieszczenie o kształcie kwadratu. Znajdują się w nich stojące na środku szafki na kluczyk, gdzie można schować swoje rzeczy i ławeczki pod ścianami. Na ścianach wiszą płócienne worki z klapkami, zaś w lewym rogu są kosze na brudy.
Po przejściu przez kolejne drzwi znajdujemy się już w łaźniach. Jest tu niezwykle ciepło, a szerokie okna umożliwiają oglądanie życia zewnętrznego. Bez obaw! Szkło jest na takiej wysokości, że nikt nie jest w stanie podejrzeć osób będących wewnątrz. Marmurowa posadzka jest chłodna. Na całej długości ściany, na której znajdują się drzwi powieszone są lustra oraz zamontowane prysznice z chłodną wodą. Główny basen jest z gorącą wodą, podzielony na damską i męską część za pomocą drewnianego parawanu. Pozwala on jednak na swobodną komunikację. Z racji tego, że łaźnia jest koedukacyjna możliwe jest przebywanie dwóch osób różnej płci w tej samej części basenu jeśli mają taką ochotę.

POKÓJ NR 6

Drewniane drzwi z przypiętą doń złotą, dużą piątką oznajmiają Ci, że trafiłeś do właściwego pokoju! Po przekręceniu zamka i otworzeniu drzwi Twoim oczom ukazuje się średniej wielkości izba w kształcie prostokąta z oknem na wprost. Znajduje się tu tylko jedno łóżko - stoi w rogu pokoju, naprzeciw Ciebie, zakryte fioletową narzutą. Obok niego stoi niewielka szafeczka nocna z lampką i trzema szufladami. Bezpośrednio przy drzwiach znajduje się pojedyncza szafa z lustrem, obok której znajduje się krzesło i wieszaki na odzież. Jest tu bardzo czysto i pachnąco, co jest zasługą stojących w wazonie przy łóżku kwiatów. Ściany mają oliwkowy kolor, zaś podłoga wykonana jest z jasnego drewna. Narzucony jest na nią okrągły, puszysty dywanik w beżowym kolorze. Okno po zmroku zakryć można firanką, która ma ten sam kolor co dywan. Za dnia zaś są obwiązane żółtymi wstążkami i przesunięte na lewą stronę. Zdecydowanie jest to pokój dla jednej osoby.

POKÓJ NR 7
Drzwi z numerem siedem skrywają za sobą już większą przestrzeń, przeznaczoną dla dwóch osób. Kwadratowy pokój ma błękitne ściany i równie jasną co poprzedni podłogę - tym razem bez dywaniku. Znajdują się tutaj dwa, nieco mniejsze okna z białymi, puszczonymi luzem zasłonkami. Pod każdym stoi jednoosobowe łóżko zakryte białym kocem, na którym rzucone są granatowo-białe, pasiaste poduszeczki. Pomiędzy nimi stoi komoda z trzema szufladami, na której grzbiecie ustawione są na tacce dwie szklanki oraz butelka z wodą. Obok zaś wazon z kwiatami. Przy drzwiach stoi niewielka toaletka ze stołeczkiem i sporym lustrem, zaś na lewej ścianie znaleźć można większą, dwudrzwiową szafę. To pomieszczenie o prostym i skromnym, aczkolwiek przyjemnym wystroju. Panuje tu nienaganny porządek.

POKÓJ NR 9
Największy pokój w ofercie hotelu, który przeznaczony jest dla par. Jego podłoga pokryta jest aksamitnie miękkim, szarym dywanem z grubym włosiem zaś ściany mają kolor głębokiej, pociągającej czerwieni. Uwagę przykuwa ogromne, dwuosobowe łoże zasłane satynową, czarną pościelą, na którą niedbale rzucone są zdobione kryształkami małe poduszeczki. Na ścianie przy drzwiach wisi lustro, a w rogu pokoi stoi narożna, niewielka szafa. Po obydwu stronach łoza znajdują się szafeczki nocne z dwoma szufladami, zaś na ich blatach ustawione są świeczniki z zapachowymi świecami. Na wschodniej ścianie przymocowana jest również mahoniowa, podłużna półka na której ustawione są srebrne rzeźby z błyszczącymi akcentami. Cały pokój to idealne, miłosne gniazdko na nocne igraszki. Niespodzianką może być ukryta w szafce tabliczka gorzkiej czekolady oraz bita śmietana.

POKÓJ NR 11
Również przeznaczony dla dwóch osób pokój, nieco mniejszy i zdecydowanie skromniej urządzony. Ma pastelowo-różowe ściany, a podłoga pokryta jest jasnym drewnem dodatkowo pomalowanym na biało. Równie białe meble idealne współgrają z kolorami tworząc spokojną, nastrojową harmonię. Podwójne łóżko stoi po lewej stronie pokoju, zakryte fioletową narzutą. Obok niego znajduje się toaletka z obitym ciemno-różową poduchą krzesłem i wysoka lampa o purpurowym abażurze. Okno znajduje się na wschodniej ścianie, a jego parapet w rzeczywistości jest skrytką, która dodatkowo pełni funkcję wyściełanego poduchami siedziska. Przy parapecie stoi niewysoka komoda, która podzielona jest na dwie części - jedną z szufladami, a drugą natomiast jest szafka. Przy drzwiach natomiast znaleźć można niewielki, biały stołek i manekin do powieszenia ubrań. To bardziej romantyczne niż pociągające wnętrze.

OGRÓD
Jeśli masz dość siedzenia w hotelowych wnętrzach - zapraszamy do ogrodu. Znajduje się on za hotelowym budynkiem i zajmuje całkiem sporą powierzchnię. Są tu brukowane alejki z ławeczkami, a na centralnym placyku znaleźć można fontannę przedstawiającą wróżkę ze skrzydłami. Mnóstwo tu róż oraz niewielkich drzewek, których korony są elegancko przystrzyżone przez pracujących tu ogrodników. Cały ogród otoczony jest wysokim, niebieskim murem do którego ścian przymocowane są niewielkie latarenki, natomiast ich większe odpowiedniki znajdziemy przy ławkach. We wschodniej części ogrodu znajduje się biała altana, której ściany porośnięte są kwiatami róż. Wewnątrz znajduje się miękka, biała kanapa oraz niewielki, szklany stolik. Natomiast po drugiej stronie zielonego terenu wisi przymocowana do drzewa stara, beżowa huśtawka. Mimo wieku jest bardzo wytrzymała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Motel ''Orchidea"    22.05.16 18:48

Hotel, który wynajmowała Mariko nie znajdował się w samym centrum miasta - wręcz przeciwnie, spokojne przedmieście oddalone było od głównej promenady o dobre dwadzieścia minut spacerem. Taksówka wolno pokonywała kolejne alejki, a nocą stolica prezentowała się naprawdę pięknie. Kwieciste motywy i ceglane budynki zapierały dech w piersiach. Brunetka obserwowała widok za oknem, jedynie czasem zerkając na swojego blond towarzysza. W pojeździe było czysto i pachnąco, a przede wszystkim ciepło co z pewnością dobrze zrobili Raionowi. Był w znacznie gorszym stanie niż ona sama.
Po kilkunastu minutach samochód zatrzymał się, a brunetka rozliczyła się z kierowcą. Budynek przed którym się znajdowali był zadbany i średniej wielkości, chociaż jej zdaniem bardzo klimatyczny. Z pewnością nie było to miejsce dla bogatych snobów, bowiem portiera w drzwiach brakowało. Pojazd odjechał, a kobieta spojrzała ze spokojem na Raiona. Naprawdę lubiła to miejsce.

- Nie jest to może szczyt luksusu, ale to przyjemnie i emanujące spokojem miejsce. Jest tu ciszej niż w centrum, a jedzenie jest naprawdę dobre. Zatrzymuje się tu już drugi raz. Idziemy? - wytłumaczyła szybko, jakby czując pewien obowiązek. Tylko po co? Cóż, może oczekiwał po niej czegoś więcej? Nie czekając na odpowiedź ruszyła do przodu, szybko znajdując się w ciepłej i przyjemnej recepcji. W powietrzu roznosił się zapach świeżych tulipanów, a pomieszczenie rozświetlone było przy pomocy niewielkich lamp na ścianach. Zupełnie tak, jakby ciemna noc nie mogła wedrzeć się do tego miejsca. Młoda kobieta o rudych włosach obdarzyła ją uśmiechem i podsunęła do podpisania kartę, a następnie wydała klucz do zajmowanego już przez Mariko pokoju. Wydawać by się mogło, że jeszcze szeptały coś między sobą. Nie skomentowała ani ich odzienia ani też brudu widniejącego na odkrytych partiach ciała. Dziewczyna podziękowała, a następnie zacisnęła klucz w dłoniach i cofnęła się o krok czy dwa do stojącego w miejscu blondyna, zatrzymując ponownie spojrzenie na jego twarzy.
- Możemy iść. Pokój numer jedenaście. Dasz radę wejść czy Ci pomóc? Niezbyt kolorowo wyglądałeś na ulicy. Chyba z głodu, co? - zapytała z cichym westchnięciem, opierając jedną z dłoni na biodrze, drugą zaś wsuwając do kieszeni szortów. Nawet nie chciała spojrzeć w bok, aby przypadkiem nie trafić na lustro bo mogłaby się przestraszyć swojego odbicia. Dopóki była Merry to nie było problemu, granie roli nie było jakoś specjalnie trudne, a przy okazji nie musiała szukać wymówek. Może puentą tego wszystkiego był fakt, że Marii nie była złą osobą, a jedynie egoistyczną i o dziwnych zachciankach, których inni ludzie nie rozumieli. Przecież ona nie lubi nawet walczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Motel ''Orchidea"    22.05.16 19:16

Nie mam powodów by Ci pomagać, ale też nie mam powodów, by Ci nie pomagać.
Serio? Nie zdołała wymyślić nic lepszego? Równie dobrze mogła powiedzieć, że po prostu nie wie dlaczego to robi. A jej niewiedza dotycząca zamiarów samego Raion'a bardzo niepokoiła. Dlaczego? Nie wiedział czego się spodziewać. Dotychczas czarnowłosa jawiła się jako życzliwa i miła osóbka, której niespieszno do kłopotów. Bezinteresowna, nie chcąca nic w zamian. Coś tutaj od początku nie pasowało. No jasne, przecież nie każdy na tym świecie musi być zły. Nie każdy patrzy tylko na kieszenie przechodniów i ślęczy godzinami nad tym, jak wprowadzić trochę nienawiści i zła do świata. Ale Rai nie był aż tak naiwny. Nawet jeśli nie trzymała w głowie wielkiego planu okradnięcia blondyna, to jednak coś tam musiało się kryć. Tylko co? Tak potężne poczucie dezorientacji doprowadzało chłopaka wewnętrznie do szału. Nie należał do osób, które muszą mieć kontrolę nad sytuacją. Raczej rzadko planował i dawał ponieść się prądowi. Ale w tym wypadku... ciągle się niepokoił.
Tak czy siak, nie był w stanie dalej nad tym myśleć. Miał przed sobą inne zadania. Ledwo utrzymywał równowagę, faza przyjemności z upojenia alkoholowego przeradzała się w tą znacznie gorszą. Gdy człapali do postoju z taksówkami praktycznie nie kontaktował ze światem. Nie zareagował na docinki, zresztą prawdopodobnie w ogóle ich nie usłyszał. Trochę szedł sam, trochę podpierał się o ściany czy ramię towarzyszki.
I podróż.
Przekleństwo pijanych ludzików.
To nie było zwykłe kilka minut podziwiania piękna nocnej stolicy. Wszystko wirowało, pojazd zdawał się falować, jakby jadąc po iście polskiej drodze. Shinkawie pociekła ślina z ust, oparł się bezwiednie o krawędź siedzenia i bezmyślnym wzrokiem wpatrywał się w poruszające się za nimi obrazy. Doprowadzało go do mdłości. Tylko cud pozwolił utrzymać mu co nieco w żołądku i nie zwrócić tego na tapicerkę. Przede wszystkim to właśnie tego chciał uniknąć. Wymiotowanie nigdy nie świadczy dobrze o człowieku. Chociaż... może dzięki temu poczułby się lepiej? Pozbyłby się tego wzburzonego morza rozdzierającego jego wnętrzności?
Lepiej było o tym nie myśleć. Bo na samą wzmiankę mdliło go jeszcze bardziej. Nie liczył ile zajęła droga. Dla niego ciągnęła się w nieskończoność. Widok hotelu był więc niczym zbawienie. Wizja ciepłego łóżka, może posiłku i... Merry. Właśnie? Co z nią? Jak ma się zachowywać? Cholera jasna, totalnie nie wiedział co miał w tej sytuacji zrobić.
Jest... w porządku - bąknął, błyskawicznie zatykając usta, by przypadkiem nie wydać z siebie czegoś więcej niż tego zdania. Miał tylko nadzieję, że dziewczyna tego nie zauważyła, co było bardzo możliwe - w końcu skierowała się k'wejściu, prowadząc mężczyznę do głównej sali. A ta... zdawała się być wyrwana z krainy błogości. Zapach kwiatów, przyjemne oświetlenie, miła recepcjonistka siedząca za ladą, uśmiechająca się do przybyłych gości. Zapewne udawała... w końcu oboje nie wyglądali zachęcająco. Szczególnie blondyn - poszarpany strój, twarz niczym wyjęta z trumny. Innymi słowy, obraz nędzy i rozpaczy.
Nie wejdziesz ze mną? - wymamrotał, obdarowując ją błagalnym spojrzeniem.
Co się wtedy stało? Co miał w głowie?
To nie była zwykła prośba. W jego głosie było można wyczuć bardzo dużo... smutku. Chyba po prostu nie chciał zostawać sam. Czuł się bardzo słaby... bezbronny. Na pewno wypity alkohol też robił swoje. Ale jednak... nie mówił tego jak napalony pijak, ale jak ktoś, kto jej potrzebuje.
Bez względu na odpowiedź, sam chwycił się poręczy i powolnym krokiem zaczął sunąć k'górze, czasem potykając się o bardziej strome schodki.
Potrzebował wody, jedzenia, towarzystwa i ciepła. Czy to tak wiele?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Motel ''Orchidea"    22.05.16 19:44

Obraz nędzy i rozpaczy. Zupełnie jakby miała pod opieką dziecko. Kiwnęła głową, łapiąc go pod rękę i wolno kierując się w stronę schodów. Bo co miała zrobić? Zostawić go tak na pastwę losu?  Nie zastanawiała się nad powodem, nawet go nie szukała. Wychodziła z założenia, że warto zachowywać więc wobec innych tak, jak ona by chciała. Nie przykładała uwagi do dóbr materialnych bo mimo posiadanych funduszy i bogatej rodziny to nigdy nie czuła się z nimi emocjonalnie związana. Jedynym wyjątkiem były jej kolczyki.
- Czemu mam nie wejść? W końcu ja to wynajmuję. - odparła w końcu, wchodząc z wolna po schodach. Nie chciała żeby spadł, stąd też nadal trzymała go pod rękę. Na szczęście wejście na piętro nie było specjalnie wymagające, także szybko znaleźli się na korytarzu. Było z niego wejście do pokoi gościnnych, a także łaźni. Niewiele myśląc skierowała kroki do pokoju z odpowiednim numerem na drzwiach, wyciągając następnie kluczyk z szortów i otwierając z jego pomocą zamek tak, by wydał charakterystyczny dźwięk. Gdy weszli do pomieszczenia, zamknęła za nimi drzwi, a następnie pomogła mu usiąść na zakrytym narzutą łóżku.
Pokój był czysty, a dobór kolorów i mebli sprawiał, że nastrój momentalnie się poprawiał. Przy toaletce stała niewielka walizka, która widocznie należała do Marii, a na białym blacie zamiast kosmetyków rozrzucone były pergaminy z tłumaczeniami, nad którymi akurat pracowała.  Na manekinie stojącym w rogu wisiał czarny, dopasowany płaszcz. Poduchy z parapetu rzucone były na miękkie łóżko ze zdobioną ramą. Stanęła naprzeciw niego, krzyżując ręce pod piersiami. Nadal był blady, na skórze pozostał ślad po gęsiej skórce. Kierując się do komody złapała za szklankę, do której następnie nalała wody z cytryną, która stała w karafce na wyżej wymienionym meblu. Usiadła obok blondyna, wyciągając rękę z napojem w jego kierunku.

- Proszę. Kolacje przyniosą do pokoju, poprosiłam też o jakąś koszulkę bo w moje raczej ciężko będzie Ci się zmieścić mimo wszystko i wyglądałbyś komicznie. Jeśli chcesz się odświeżyć to łaźnie są też na tym piętrze. - zaczęła cicho, ruchem dłoni odgarniając kaskady włosów na plecy. Nie usiedziała w miejscu jednak zbyt długo. Ponownie wstała, podchodząc do komody i stając tym samym tyłem do Raiona. Zdjęła z szyi wstążkę i ułożyła na drewnianym blacie, a następnie zaczęła rozpinać guziki ubrudzonej, zniszczonej koszuli.
- Albo po prostu się prześpij. Tylko zdejmij z siebie te szmaty.  - rzuciła jeszcze, patrząc gdzieś w dół i całkowicie ignorując fakt, że byli innej płci spuściła materiał bluzki na ramiona, otwierając jedną z szuflad i sięgając z niej jakiś czerwony materiał. Po chwili wydała jednak z siebie ciche mruknięcie i wsunęła bluzkę znów do komody, kucając i otwierając walizkę, w której było znacznie więcej rzeczy. Widocznie kolor jej nie odpowiadał. Nie przeszkadzał jej pokaźny dekolt i odkryte fragmenty biustonosza, bo przecież Raion i tak był za jej plecami ledwo żywy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Motel ''Orchidea"    22.05.16 20:13

Wstyd? Żałość?
Czuł się naprawdę beznadziejnie, gdy musiał wspomagać się ramieniem dziewczyny, wchodząc na piętro. Wchodząc? On tam się człapał, sunął po stopniach niczym duch, jakoby nie zwracając uwagi na ich krawędzie i potykając się o kolejne. A ona... pozostawała niewzruszona. Nie zwracała uwagi na jego stan, na porwane ciuchy, bladą twarz czy ciche beknięcia. Po prostu mu pomagała... i to było miłe. Mimo wszystko, Raion czuł się dobrze w jej towarzystwie. Z pewnością ten dzień wyglądałby o wiele ciekawiej, gdyby nie poszedł opróżniać kieliszków. No i z pewnością incydent sprzed kilku godzin mógłby się wcale nie pojawić.
Z drugiej strony...
Czy właśnie nie przez to się spotkali? Czy to nie przez to czarnowłosa się nim zainteresowała? Gdyby nie tamta wiadomość... z pewnością spędzałby kolejny dzień na szlajaniu się po mieście i wydawaniu pieniędzy. A tak... szukał przygody i w pewnym sensie ją znalazł. Chociaż nie wyglądała jak te z książek podróżniczych. Niemniej, była również ciekawa.
Pokój, który wynajmowała może i nie należał do najbardziej luksusowych, aczkolwiek posiadał swoisty urok. Klimat przytulności i domowego zaciszu. Zmęczony, Raion'owy wzrok nie zwrócił uwagi na stertę papierów porozrzucanych na stole. W sumie, spoczął na zachęcająco wyglądającym łóżku i kilku poduszkach, umiejscowionych przy ścianie. Kobieta nie musiała go zachęcać, sam usiadł na brzegu, chwytając szklankę z wodą.
Dziękuję.
Odparł na tyle cicho i niewyraźnie, że praktycznie niesłyszalnie. Natychmiastowo opróżnił całą zawartość, uwalniając się z niesamowitej suszy. Poczuł przyjemny chłód i kwaskowatość napoju. Momentalnie rozszerzył oczy. Jego spojrzenie powędrowało ku Merry, która nie mając żadnych zahamowań zaczęła się przebierać. Szybko powędrował oczami gdzieś indziej. Chyba poczuł, iż jest jej to winien. Nawet jeśli o to nie dbała. Skupił się za to na dokumentach. Delikatnie się pochylił nad stolikiem, przerzucając się z kartki na kartkę. W zasadzie nic z tego nie rozumiał. Zresztą, nawet jeśli by chciał coś przeczytać... literki rozmazywały się niczym skryte we mgle. Westchnął i położył się na łóżko, nogi wciąż trzymając za pościelą. Przez kilkanaście sekund wpatrywał się w sufit. Już nie bulgotało mu w brzuchu jak przedtem. O dziwo, zaczął czuć się co raz lepiej. Wystarczyło dopełnić to... kąpielą.
Łaźnie to... dobre miejsce.
Nie dodając nic więcej, podniósł się i ruszył we wspomniane miejsce. Po drodze zdjął jednym, szybkim ruchem bluzę i koszulkę, rzucając ją gdzieś w kąt. Zrzucił też buty i w samych spodniach powędrował do łazienek. Tam rozebrał się do końca, powiesił ręcznik na wieszaku obok i rozpłynął się w strumieniu wody wychodzącego z prysznica.
To było błogie uczucie. Miliony gorących kropelek uderzających w jego twarz. Wszystkie niczym muśnięcia anioła, ocieplające jego serce i ciało. Chociaż wciąż świat wirował, a utrzymanie się na nogach stanowiło niemałe wyzwanie, to z każdą minutą spędzoną pod wodą te wszystkie negatywne uczucie jakoś znikały.
Nie wiedział ile czasu spędził w kąpieli. W rzeczywistości było to kilka minut. Po skończeniu porządnie się wytarł, włożył spodnie i z rozczochraną czupryną wszedł ponownie do pokoju. Liczył na to, iż kolacja jak i koszula były już gotowe...
Ale pazerny z niego człowiek. Zaczął się przyzwyczajać do dobroci, jakich zaznawał z strony dziewczyny. Ona zaś mogła dostrzec jego wystające żebra. Ważył naprawdę niewiele i za tą stertą szmat znajdował się szkielet pokryty skórą...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Motel ''Orchidea"    22.05.16 21:17

Prawdę mówiąc Marii była tak zaabsorbowana swoją walizką i szukaniem w niej ubrania, że nawet nie usłyszała wzmianki o łaźniach i dopiero zamknięcie się za Raionem drzwi sprawiło, że podniosła głowę i spojrzała w ich stronę. Następnie dostrzegła leżąca na białej podłodze rzeczy i jedynie westchnęła cicho, przymykając oczy. Kąpiel dobrze mu zrobi, byle tam nie zasłabł. Niemniej jednak wróciła do swojej walizki, ostatecznie wyjmując z niej świeżę ubranie i bieliznę. Poszła w jego ślady i również skierowała swe kroki do łaźni, gdzie wzięła szybki prysznic i przebrała się, po dwóch minutach będąc znów w pokoju. Zniszczone ubrania wywaliła do znajdującego się przy wejściu do pokoju kosza na śmieci, a następnie usiadła na parapecie, zakładając nogę na nogę i przecierając ręcznikiem wilgotne włosy. Czuła się znacznie lepiej, a zapach brzoskwiniowego szamponu do włosów działał na nią uspokajająco. Odchyliła głowę do tyłu i spojrzała za okno, patrząc na kołyszące się w pod ciemnym niebem korony pobliskich drzew. Mimo wiosny to pogoda była jeszcze zdradliwa, słońce nie grzało tak mocno jak powinno. Zresztą, na co narzeka? W Ishvan wiosna była krótka i zimna, dopiero tutaj poznała znaczenie słowa gorąco. Uśmiechnęła się pod nosem, przymykając oczy i ponownie przecierając kosmyki włosów puchatym, beżowym ręcznikiem.
Bez problemu usłyszała zbliżające się do drzwi krok i dlatego też spojrzenie jej fiołkowych oczu powędrowało w ich stronę. Rozległo się pukanie, a następnie elegancko ubrany mężczyzna wszedł do pokoju, zostawiając przy krańcu łóżka metalowy wózek z jedzeniem i koszulę dla Raiona, o którą poprosiła. Brunetka podziękowała mu i następnie zsunęła się z parapetu, zostawiając ręcznik na ramionach. Materiał czarnej, luźniejszej nieco sukienki sięgał do połowy ud i kołysał się subtelnie przy każdym jej ruchu, zaś sięgające połowy łokcia rękawki sprawiały, że z tak bladą karnacją wyglądała na jeszcze drobniejszą niż była w rzeczywistości. Dziewczyna spojrzała na tacki z jedzeniem, sięgając ostatecznie palcami po kawałek jabłka z niewielkiej miseczki pełnej owoców. Lubiła kwaskowe odmiany tego owocu, a zielony kolor wybranego kawałka sugerował jej, że właśnie do takich należał. Ugryzła kawałek, a następnie wróciła na miejsce, siadając na parapecie. wyciągnęła wygodnie nogi do przodu i przeciągnęła się leniwie. Wtedy też wrócił czerwonooki - znacznie bardziej kolorowy niż wtedy, gdy wyszedł. Dobrze, nie zemdlał i chyba było mu lepiej. Zlustrowała go wzrokiem. Dość bezczelnie zaczynając od twarzy, a następnie poprzez ramiona i odkrytą klatkę piersiową. Był przeraźliwie chudy, żebra widocznie odznaczały się pod skórką przy każdym wypuszczeniu przez niego powietrza. Wsunęła do ust resztę owocu, następnie kiwając z niedowierzaniem głową.

- Lepiej się czujesz? - zaczęła ni stąd ni zowąd spokojnym, nieco cieplejszym niż zwykle głosem. Musiało być jej go bardziej szkoda niż zwykle. A może Raion był biedny i głodował? Przekręciła głowę na bok, pozwalając by kosmyk włosów zsunął się jej na odkryty delikatnie dekolt, gdzie zostawił po sobie wilgotny ślad. Nawet ręcznik zsunął się nieco w dół. Jej ciemne, wijące się subtelnie włosy drgnęły nerwowo, gdy nachyliła się nieco do przodu, jedną z dłoni łapiąc za kraniec parapetu i opierając się o nią.- Ty jadasz coś poza drzewami..? Wybacz, że pytam ale jesteś bardzo szczupły. Swoją drogą - tu jest Twoja koszulka, przypuszczam że nie mieli nic lepszego do zaoferowania. Jedz co chcesz, śmiało. Zrobi Ci się lepiej. Ta zupa z pomidorów jest smaczna.
Dodała jeszcze, następnie przenosząc wzrok gdzieś na bok. Ciche westchnięcie wydobyło się spomiędzy warg gdy wzrokiem napotkała rozrzucone na toaletce pergaminy. Cholera, miała jeszcze sporo do przetłumaczenia, a tak bardzo nie miała na to ochoty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Motel ''Orchidea"    22.05.16 21:44

Co pierwsze zobaczył wchodząc do pomieszczenia? Do diaska, zabijcie mnie wszystkie czorty, jeśli jego spojrzenie automatycznie nie powędrowało do głębokiego dekoltu. Cholerne męskie nawyki nawet w tej pomieszanej osobowości odcisnęły swoje znamię. Trwało to dosłownie sekundę, błysk w jego oku i delikatny uśmieszek. Całkiem mimowolny i niknący w mgnieniu oka. Dziewczyna siedziała na parapecie, beztrosko się wyciągając i machając nogami. W tej czarnej sukience, która kontrastowała z jej jasną cerą, przegryzając jabłko wyglądała niczym shinigami w ludzkiej, piękniejszej postaci. Nawet bogata, Raion'owa wyobraźnia poważnie wzięła to pod uwagę. Gdzieś tam zrodziło się pytanie... czy nie ma do czynienia z demonem? Przecież słyszał przeróżne historie o podobnych stworach zamieszkujących odległe krainy. Czarni magowie przyzywali sługi z zaświatów, by zasilały ich armie. Co jeśli spotkał się z typem sukkuba? To nienormalne, ale naprawdę utrzymywał się przy tej obawie. Niewidocznie zachowywał dystans między nimi, dłoń instynktownie przesuwała się w stronę broni. Takie tłumaczenie trzymało się kupy! Bezinteresowna pomoc - ta młoda istotka go ubrała, wykąpała, dała jeść i przyszykowała nowe ubranie. Kto tak robi, jak nie uwodzące innych demony? Zaraz jeszcze przyszykuje mu niespodziankę i zapędzi biednego, nieświadomego zagrożenia chłopaka do łóżka! Tam da mu chwile rozkoszy, by potem wyssać z niego siły witalne i pozbawić tożsamości! Nie mógł ulec!
Alkohol z pewnością tylko napędzał tę chorą wizję. Starał się zachowywać naturalnie, ale zdradzały go choć najprostsze elementy, jak drgająca warga i wystraszona twarz.
Taak... czuję się... lepiej - wyjąkał, jakby bojąc się magii słów wypowiadanych przez nieznajomą. Z największą chęcią zatkałby uszy i zamknął oczy! Co jeśli od początku używała swoich sztuczek, by omamić jego zmącony umysł? W końcu jak to się stało, że zamiast niej zranił siebie? Jak to się stało, że podarł sobie ubranie, przebił ramię i doprowadził się do takiego stanu? Nienormalne sytuacje wymagają nienormalnych odpowiedzi! Tak też było w tym wypadku...
Momentalnie uchwycił moment, w którym kosmyk włosów zsunął się na piersi i pozostawił mokry świat. To na pewno te zwodzące sztuczki! Mózg mężczyzny wręcz wmawiał sobie, że tak się dzieje i tworzył niestworzoną siłę, która przyciągała jego wzrok do czarnowłosej! A sam przeciwko temu uczuciowi walczył. Mówiąc ściślej, ścierał się sam ze sobą, zataczając błędne koło.
Jedzenie! Na widok gorącej zupy i chrupiącej bułeczki brzuch wydał z siebie ryk furii, domagając się konsumpcji! Tylko... przecież to może być zatrute! Ta diablica miała wystarczająco czasu, by dosypać coś do niej. Wtedy Shinkawa zaśnie, a nazajutrz obudzi się bez duszy!
Ale z drugiej strony... to będzie podejrzane, jeśli nie usiądzie do posiłku. Musi wytrzymać tę truciznę! Ma silny organizm! Na pewno da radę.
Jadam bardzo wiele różnych rzeczy... zapewne podobnie jak Ty.. - odpowiedział z bardzo drżącym głosem, nasuwając też pewną aluzję do jej demonicznej natury. Posłusznie ubrał nową koszulę, która okazało się na niego oczywiście o kilka centymetrów za duża i szeroka. Tak czy siak, zapiął się pod ostatni guzik. Nie spostrzegł swoich wcześniejszych ubrań. Zapewne użyła ich do jakiegoś rytuału! Miał tam przecież elementy swojego Ja, jak włosy czy krew! A to bezczelna! Zdawała się kompletnie nie kryć ze swoimi zamiarami. Dał się tak łatwo podejść. No nie!
Koniec końców usiadł do stołu. Złożył ręce, ukłonił się i życząc smacznego powoli zaczął pałaszować kolację, podczas gdy Merry siedziała na parapecie, przyglądając się temu dziwnemu stworzeniu. Tym razem Rai unikał jakiegokolwiek kontaktu wzrokowego. Przecież mogła go omamić samym spojrzeniem. Wolał się też nie odzywać. Po prostu jadł w milczeniu. Cały też dygotał... wciąż bojąc się, że ma do czynienia z zatrutym posiłkiem.
Ale Raion Shinkawa nie jest tchórzem!
Poradzi sobie i z tym problemem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Motel ''Orchidea"    22.05.16 22:08

Całe szczęście, że Mariko nie potrafiła czytać w myślach, bo gdyby wiedziała cóż takiego stworzyła wyobraźnia Raiona to albo opadły by jej ręce albo śmiałaby się tak głośno, jak nie robiła tego od lat. Nigdy nie sądziła, że ktoś byłby w stanie wysnuć taką teorię na jej temat i wszystko tak dopasować! Może dlatego, że nie wiele ludzi w dzisiejszych czasach robiło coś bezinteresownie? Jej spojrzenie powędrowało ponownie za szybę, zostając tam na kilkanaście długich sekund. Czemu wyczuła zmianę w jego zachowaniu, która sprawiła że po ciele dziewczyny przebiegł dreszcz niepokoju? Nie chciała używać magii, ale gdy Raionowi znów przestawi się osobowość.. Mogła nie mieć tyle szczęścia kolejny raz, a dodatkowo w hotelu było naprawdę wielu pracowników jak i gości. Oplotła dłońmi ramiona, zaciskając palce na skórze i układając ręce na biuście. To jąkanie się. Biła się z myślami co właściwie powinna zrobić i jak się zachować. Nie wiedziała czemu - milczenie w tej sytuacji zaczęło ją irytować. Spowodowane to było brakiem możliwości przejrzenia jego kolejnego ruchu.
Panienka Shinoda wstała, czując zimne drewno pod bosymi stopami. Zsunęła ręcznik z ramion i położyła niedbale na parapecie, pozwalając by kaskady wilgotnych, naturalnie wijących się w subtelne fale włosów rozsypały się w nieładzie po plecach i ramionach. Koszula przyniesiona przez pracowników była nieco przyduża i jeszcze bardziej podkreśliła szczupłą sylwetkę chłopaka. Usadł do posiłku tak jak nakazywała kultura, tak jak powinno się - z szacunkiem do jedzenie. Byłoby nie grzecznie gdyby ona zachowała się inaczej.

- Podobnie jak ja? Moje gusta kulinarne są raczej proste. - zaczęła nieco zdziwionym głosem, podchodząc do niego i siadając obok. Sięgnęła po miskę z owocami, z której wcześniej wzięła jabłko i po biszkopta o podłużnym kształcie. Ciastko było świeże, kruche i naprawdę dobrze pachniało. Ugryzła kawałek, a następnie wybrała malinę z naczynia i również zjadła, wydając z siebie ciche mruknięcie zadowolenia. Lubiła słodkie rzeczy tak samo jak kwaśne. - Mmm.. Pyszne. Spróbuj tych biszkoptów! Jestem pewna, że dziś je piekli. Swoją drogą..- kontynuowała znów podnosząc na niego zdziwione nieco spojrzenie. Przełknęła, opuszkiem palca wycierając okruszki z kącika ust. Widziała drżenie na jego drobnym ciele, miała też wrażenie że jego serce bije głośnie niż powinno. Jej brwi nieco uniosły się do góry w akcie zaskoczenia, a dłonie ułożyły się grzecznie na kolanach, kładąc na nich również miseczkę.[/i] - Czy Ty się mnie przypadkiem boisz? Jeśli tak to przecież nie trzymam Cię tu siłą. Gdybym miała coś Ci zrobić to dawno bym to zrobiła ale jak uważasz. To trochę niegrzeczne. - zakończyła w końcu z cichym westchnięciem, powracając wzrokiem do miseczki ze słodkimi owcami. Wyciągnęła z niej truskawkę, zabierając się do jedzenia. Cóż, była przyzwyczajona do takiego zachowania ludzi wobec niej. Zawsze trzymali dystans, bali się tego jak małomówna i chłodna była. Nawet w Ishvan traktowano ją jak księżniczkę, której schodzono z drogi. Cień uśmiechu przemknął przez jej wargi na wspomnienie domu. Albo była to zasługa tej niewielkiej truskawki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Motel ''Orchidea"    22.05.16 22:44

Usłyszał delikatne uderzenie o podłogę. Jedno oko momentalnie poszybowało w kierunku źródła dźwięku. A tam dostrzegło tę tajemniczą diablicę, zsuwającą się z parapetu niczym jastrząb sunący k'swojej ofierze. Wzdrygnął się, jeszcze bardziej pochylił i szybkimi ruchami ręki wlewał w siebie całą zawartość talerza z zupą. Nawet nie zwracał uwagi na smak potrawy. Całkowicie zestresowany chciał jak najszybciej pochłonąć posiłek i oddalić się od zbliżającej się kobiety. Do pełnej buzi na siłę wpychał pozostałości po bułce. Co zrobić... głód nie chciał odsunąć się na drugi plan w obliczu tego śmiertelnego zagrożenia! Pieprzony żołądek! Jeszcze się z nim policzy!
To nie był jednak czas na zmagania się z burczącym brzuchem. Została mu jeszcze trochę mniej niż połowa, gdy czarnowłosa przysiadła się do niego, częstując się ciastkiem i owocami. Blondyn nie odważył się podnieść wzroku. Ze ślepiami wbitymi w gęstą, czerwoną maź kontynuował jedzenie. Zupa wydawała się rozpływać, krążyć wokół własnej osi. Od tego widoku zrobiło mu się niedobrze i mimowolnie uniósł twarz, napotykając tym samym dwa, fioletowe punkciki. Chciał wręcz krzyknąć z przerażenia, ale ostatecznie... po prostu się uśmiechnął, jak gdyby nigdy nic. Starał się zachowywać naturalnie, nie dając poznać, że przejrzał plany swojej wybawicielki.
Ha! Wiedział, że coś z tym jedzeniem jest nie tak. Merry umiejętnie unikała potraw, które czerwonooki spożywał. Sama sięgała jedynie po to, czego Rai wcześniej nie dotknął. Chcąc stworzyć dobre wrażenie, zachęcała go do spróbowania tych przysmaków, dobrze jednak wiedząc, że ten z nich zrezygnuje. Co za chytra lisica! Czy ona naprawdę myśli, że może tak łatwo omamić sobie Raion'a Shinkawę? Tego Raion'a Shinkawę? Jednego z najsilniejszych magów Sabertooth, bohatera ze wschodu, ostatniego przedstawiciela swojego rodu!? Jeśli tak, to grubo się myli!
Musi wykorzystać element zaskoczenia! Przecież nie może czytać w jego myślach. A sam mężczyzna był przekonany, iż świetnie zachowuje pozory normalności i rewelacyjnie odgrywa rolę niewinnego, zmieszanego sytuacją chłopczyka. Ale z niego dobry aktor! Rozpierała go duma, że zdołał to wszystko przejrzeć. Gdyby tylko mógł, wstałby teraz i z radością i pychą krzyknął, jaki to z niego świetny detektyw. Ale tego nie zrobił. Czekał jak przyczajony tygrys na stosowny moment do ataku. Tylko rozmowa... z tym był problem. Wciąż milczał, choć rozmówczyni rozpoczynała konwersację. To było dość... podejrzane. Musiał szybko rozwiązać ten problem!
I bum!
Wszystko się posypało.
Merry zmieniła ton i wspomniała o jego zachowaniu wobec niej. Nagle całe plany, cały jego wewnętrzny świat roztrzaskał się na kawałki. Co teraz będzie!? Jak ma stawić czoła temu zagrożeniu!? Chociaż upojenie alkoholowe znikało w zaskakująco szybkim tempie, to jednak wciąż nie był w pełni sił do walki! Czy zostanie pożarty żywcem!? Nie może już więcej grać! Ta czarnowłosa piękność oszukała go! Cholera... może od początku przeczuwała, że coś jest nie tak!
Do tego te pieczenie w gardle. Sucho. Ciemność. To trucizna! Zaczął się krztusić, choć tak naprawdę nic się nie działo. Po prostu jego przerażony mózg zaczął wytwarzać już kompletne bujdy.
Raion odsunął się, padając na łóżko. Przetoczył się po nim i dopiero po chwili uświadomił, że tak naprawdę nic się nie dzieje. Przy okazji zdołał chwycić miecz leżący na poduszkach obok, i tak kucając za drugim krańcem łóżka, trzymając mocno ściśniętą rękojeść, spojrzał na Merry z przerażonym, a jednocześnie groźnym wzrokiem.
Przejrzałem Cię! Od początku to wszystko wydawało się niczym z marnego filmu! Niewiele wiem o demonach, ale Ty na pewno jesteś jednym z nich. Ukarz się, a nie chowasz pod postacią tej niewinnej, pięknej dziewczyny! Nie dostaniesz mnie tak łatwo. Nie nabiorę się już na Twoje gierki!
Krzyczał, ale nie tak głośno, bo dźwięk wydobywał się za ściany. Chyba nie mógł po prostu robić tego głośniej, ze względu na zmęczenie i przejedzenie. Jadł szybko i przez to zapchał żołądek, zamiast zaspokoić głód.
Czy będzie musiał atakować? Nie chciał tego zrobić! W końcu to ludzkie ciało... z pewnością należy do normalnego człowieka, który został opętany przez demona! Będzie się strasznie czuł, gdy zostanie zmuszony do jej zabicia. Nie chce ranić niewinnych osób! Ale jak ma pozbyć się tej diablicy!?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Motel ''Orchidea"    22.05.16 23:12

Była całkiem pochłonięta swoją miską z owocami i ciastkami, żeby zwrócić uwagę na jego coraz dziwniejsze zachowanie. Pewnie te wszystkie jego przemyślenia od dłuższego czasu kiełkowały w głowie, chociaż cała ta sytuacja trwała raptem kilka minut. Zawsze jest tak, że w umysłach ludzkich czas płynie znacznie wolniej. Gdyby Marii tylko wiedziała.. Cóż, nie zwracała uwagi na swoje zachowanie, nie zastanawiała się nad prostymi gestami czy pół-słówkami - dla niej to wszystko naturalnie. Nie wpadłaby chyba na to, aby posklejać to w jedną całość i stworzyć tak nieprawdopodobny scenariusz. Mimo swojej inteligencji i bycia obserwatorem to brunetka pozostawała osobą niezbyt doświadczoną w kwestii kontaktów międzyludzkich i często było tak, że zachowanie dla niej absolutnie codziennie było dla osoby towarzyszącej dziwne, podejrzane i nie do pomyślenia. Odgarnęła kosmyki włosów za ucho i sięgnęła ręką po biszkopta, nie chcąc mu przeszkadzać w kolacji. Skoro tak niepewne się czuł w jej towarzystwie to przecież nie będzie mu się narzucała rozmową, a poza tym niewielkie były szanse, że jeszcze kiedyś będzie się dane im spotkać. I znów hałasował, zmuszając ją do podniesienia wzroku z kawałka arbuza, który miała w ręku. Raiona jednak nie było w miejscu. Skierowała spojrzenie jeszcze wyżej, znajdując niewielką postać na krańcu łóżka, dzierżącą miecz w ręku. Jakże wielkie było zdziwienie na jej porcelanowej buźce na słowa, które wypowiedział. Rozchylone wargi tkwiły zaskoczone w miejscu, a biszkopt zatrzymał się w połowie drogi do nich. Nastała chwila niezręcznej ciszy, w której to dziewczyna musiała przetworzyć jeszcze raz wszystko to, co od niego usłyszała. I nawet ona nie była w stanie zachować powagi.
Wesoły, dziewczęcy jeszcze śmiech rozniósł się po pomieszczeniu, zabijając tym samym ciszę. Jej twarz rozpogodziła się, w policzkach pokazały się niewielkie dołeczki, które zwykle tak uparcie maskowała. Fioletowe ślepia zalśniły subtelnie, a następnie skierowały swe spojrzenie gdzieś na bok. Kiedy ona ostatnio tak się śmiała? Biszkopt opadł na podłogę, a miska z trudem utrzymała się na drżących kolanach, gdy ręka wystrzeliła do ust. Marii pokręciła z niedowierzaniem głową, czując charakterystyczne skurcze w brzuchu wywołane zbyt pokaźną reakcją śmiechową.

- Ojej, przepraszam.. Ty tak poważnie?- zaczęła przez śmiech, ostatecznie opierając się plecami o znajdujący się za nią mebel. Jej ciało rozluźniło się, wilgotna skóra na szyi błyszczała w świetle lampki przy każdym ruchu, który wykonywała. Odrzuciła włosy gdzieś na bok, odchrząkając i czując delikatne rumieńce na policzkach.- Jesteś nieprawdopodobny. Naprawdę cały ten czas myślałeś o tym? Masz naprawdę bujną wyobraźnię.. Ale jeśli Cię to uspokoi to mogę sobie pójść. - zakończyła nadal mając rozbawiony ton głosu, ponownie zatrzymując na nim spojrzenie fioletowych ślepi. Nie miała już w ogóle sumienia się na niego gniewać czy się z nim droczyć. Przypominał jej zagubione, głodne dziecko jeszcze bardziej niż wcześniej. Niewiele myśląc wstała, uśmiechając się pod nosem. Szybkim ruchem wrzuciła swoje rzeczy do walizki, a następnie ją zamknęła i ustawiła przy drzwiach, podchodząc do toaletki i nachylając się nad nią, zaczęła składać swoje pergaminy w odpowiedni sposób i we właściwiej kolejności. Pogodne westchnięcie wydobyło się z jej ust, kolejny, pełen niedowierzania ruch głową sprawił, że włosy całkiem zsunęły się z jej pleców i opadły na prawą stronę. Powinien odpocząć, a skoro ona była demonem to nie powinna go przecież stresować.
- Naprawdę myślał, że go zjem.. ?- rzuciła pod nosem, bardziej do siebie niż Raiona. Nie mogła w to wszystko wierzyć. Jak wiele książek przeczytał i jak wiele marzeń musiał snuć w głowię, aby wymyślić coś takiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Motel ''Orchidea"    22.05.16 23:43

Smoki, Jednorożce, Krasnoludki i Elfy. Latające tulipany, gadające słoneczniki i wesoło tańczące tango banany w asyście orkiestry złożonej z pomidorów, papryki i selera. Takie i inne niezrozumiałe rzeczy wytwarzał usilnie Raion'owy, starając się sprostać powstałej sytuacji. W oczach miał wizje wspaniałych zielonych gaików i płynących mlekiem krain, skąpanych w blasku tęczy i uśmiechniętego słońca. Wokół biegały rozweselone nimfy, uciekając przed napalonymi herosami, próbującymi zaspokoić swoje męskie żądze.
A nie..
To nie ta bajka...
Tak czy siak, niestworzone, fantastyczne rzeczy działy się w umyśle tego biednego stworzonka. Alkohol, wyobraźnia i natłok przeciwstawiających się sobie informacji był niczym zlepione ciasto, które pod wpływem wspaniałego artysty przekształcało się w przeróżne figurki. Co chwilę coś się zmieniało, co chwilę euforia zamieniała się w żałość, śmiech w płacz, a rozluźnienie w stres. Tak wiele różnorakich emocji przechodziło przez duszę chłopaka, że ten jakby rozrywany ich liczbą stracił nad sobą kontrolę. Nie w taki sposób, że zaczął machać się jak opętany, biegając po pomieszczeniu. Zamiast tego runął nagle bezwiednie na łóżka, podczas gdy czarnowłosa nie mogła opanować fali śmiechu. Na nieszczęście, blondyn zahaczył głową o stolik, który się przewrócił, zrzucając z siebie tacę z potrawami. I oczywiście talerz zupy musiał roztrzaskać się na bujnej, jasnej czuprynie. A, że zupa była dość gorąca, fala ciepła rozpaliła jego ciało i jak strzała wystrzelił w kierunku ściany, poparzony pomidorową. Uderzył więc w szafę, powodując głośny huk. Wpadł zresztą do niej, lekko wyłamując drzwiczki z zawiasów. Niczym małpiszon momentalnie zaczął pocierać po włosach, chcąc nie tylko magicznie załagodzić ból, ale także pozbyć się gorącej zupy. Ochlapał więc wszystko wokół czerwoną substancją, unikając jednak Merry, która nie wiedząc jak się zachować powędrowało k'wyjściu.
Opanował się po jakichś dwóch minutach. Dziewczyna mogła obserwować tę scenę z mieszanymi uczuciami. Wśród nich jednak musiało znaleźć się rozbawienie! Takich widoków mało który kabaret mógł zapewnić! Rai klepnął się w końcu w twarz, potrząsnął głową i przetarł oczy obiema dłońmi. Podniósł się z wnętrza szafy, przy okazji jedną ręką zamykając ją i doprowadzając do pierwotnego stanu. Poprawił koszulę, ułożył jako tako włosy i dał znać wyprostowaną dłonią, że właśnie skończył się ten cały cyrk.
Musisz mi wybaczyć. Te kilka drinków zrobiło swoje. - Oznajmił, tym samym sprawiając, iż na jego twarzy znów pojawił się ten uroczy, Raion'owy uśmiech. Chyba tak potężna dawka adrenaliny zrobiła swoje i wydaliła większość promili z krwi. W sumie to czuł się już w miarę dobrze, bo poza pulsującym bólem głowy świat wydawał się wyglądać normalnie.
Jednak zgodzisz się ze mną, że to wszystko wyglądało dosyć podejrzanie, nie? Mimo wszystko... musisz rozwiać moje wątpliwości!
Tym samym usiadł na krawędzi łóżka, złapał jedno z jabłek i poklepał miejsce obok, zapraszając czarnowłosą, by przysiadła obok niego. Nie przypominał już zmęczonego, opętanego przez szatana chłopca, a dość normalnego młodzieńca z magicznym uśmiechem na ustach. Naturalnie, dzisiejsze wydarzenia dały po sobie znamię na jego twarzy, więc wyczerpanie bądź co bądź tam gościło.
Ale mogli poprowadzić rozmowę. Spokojną, jak normalni, cywilizowani ludzie. W końcu powinien podziękować jej za pomoc i udostępnienie swojego lokum.
I musisz mi coś pokazać... - tutaj zawahał się, dodając również nutkę tajemniczości do swojej wypowiedzi. -... demony nie mają czerwonej krwi! Pokaż mi, że płynie w Tobie taki sam szkarłatny płyn jak w tej ręce - podniósł więc prawą dłoń.
W sumie to wcześniej już powinien dostrzec, że Merry gdzieś się skaleczyła czy coś. Ale on nie myślał o przeszłości. Zwyczajnie nie było miejsca na to w jego głowie. Zamiast tego, wciąż musiał walczyć z tysiącami innych myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Motel ''Orchidea"    26.05.16 18:06

Niewiele osób było wstanie sprawić, że brunetce brakowało słów, a Raion zdawał się mieć w tym wybitny talent. Był postacią nieprzeciętną, niespotykaną i bardzo dziwną. Ba, chyba nawet najdziwniejszą jaką dziewczyna miała okazje poznać! Kolejny raz hałas wyrwał ją z zamyślenia na temat scenariusza, który ten stworzył sobie w głowię - tej cudownej fantastyki. Mimowolnie jej spojrzenie powędrowało w stronę łóżka, gdzie jeszcze chwilę wcześniej znajdował się blondyn. No właśnie.. Czas przeszły bo nagle zniknął z zasięgu jej wzroku. Marii z niedowierzaniem wymalowanym na twarzy przyglądała się serii zdarzeń - jakże niefortunnych - które dotknęły Raiona. I nie była w stanie ocenić czy dziwniejsza była jego teoria spiskowa na temat demonów i jedzenia mężczyzn czy może jednak wylanie sobie ciepłego kremu z pomidorów na głowę, a następnie bliskie i intymne spotkanie ze ścianą, dosłownie odwiedzając ją w środku. Opadły jej ręce. Rzeczy wypadły z nich wydając z siebie cichy szelest, opadając znów na blat toaletki. Głośne westchnięcie przerwało cisze, a brunetka podeszła do niego i kucnęła przed szafą, wyciągając rękę w jego stronę i dając mu pstryczka w czoło.  
- Poddaje się. A myślałam, że to ja jestem niezdarna. Nic Ci nie jest Raion?- zapytała znacznie cieplejszym i łagodniejszym głosem niż zwykle. Gdy zrobił taką minę i zaczął drapać się po włosach tak bardzo przypominał jej Shiro, ze nie mogła się nie uśmiechnąć. Młodszy brat był całkowitym przeciwieństwem starszej siostry. Jego pełen energii sposób bycia czy właśnie niezdarność, a do tego równie złota czupryna. Widząc jego chęć powrotu do spokojnej wersji siebie wstała i wygładziła dłońmi materiał sukienki, krzyżując ostatecznie ręce pod biustem i przyglądając się jego kolejnym krokom z nutką rozbawienia w spojrzeniu. Kiwnęła jedynie głową na jego słowa, opadając ostatecznie na łóżko i siadając tym samym wygodnie. Raion mógł odnieść wrażenie, jakby Merry nieco zmniejszyła zarówno swój dystans do niego jak i nieufność. Jego kolejne słowa sprawiły, że wydała z siebie ciche ,,hmm" zastanawiając się tym samym jak do jasnej cholery ma udowodnić swoje racje. Przecież nie była żadnym wysłannikiem piekieł, a przynajmniej nie dosłownie.
- I bez drinków nie grzeszysz skromną wyobraźnią, wiesz o tym - prawda? Rozwiać wątpliwości..? - zaczęła ostrożnie, przenosząc wzrok gdzieś w przestrzeń przed sobą. Nie spodziewała się po Raionie już niczego bo on i tak wychodził z sytuacji w sposób całkowicie dla niej nieprzewidywalny. Gdy znów zaczął mówić spojrzała na niego, tym samym odwracając głowę w jego stronę. I znów nastała cisza. Marii patrzyła to na uniesioną przez niego dłoń, to na tą uśmiechniętą łobuzersko twarz. - Huh...? Masz jakieś zapędy wampiryczne, o których powinnam wiedzieć? Słyszałam, że ludzie proponują sobie różne rzeczy ale..
Dodała w końcu nieco ciszej. Spojrzała gdzieś w dół, na swoje nogi. Dostrzegając rozcięcie na udzie - które zresztą sprezentował jej rozmówca- drgnęła w miejscu. Złapała palcami za krańce sukienki i naciągnęła najdalej jak mogła, zaciskając palce na swoich kolanach i tym samym kręcąc szybko głową. Jakby do swoich myśli, z niedowierzaniem. Ponownie obdarzyła go spojrzeniem z nieco uniesioną brwią. Nie. On nie był nieprzyzwoity i nie pomyślałby o czymś takim. Mimo wszystko uda - ich wewnętrzna niemal część - były bardzo intymnym i delikatnym miejscem.
- Jak mam Ci to... Mam się skaleczyć, żebyś sprawdził? - chciała zmienić temat myśli w swojej głowie i odwrócić go od takich perwersyjnych zagrywek. Takim oto sposobem Marii wyciągnęła w jego stronę dłoń i spojrzała nieco wyżej, tym samym napotykając czerwone spojrzenie tygrysa. Przecież to tylko taki mały test, nic się jej nie stanie. Skoro miało mu to pomóc pozostać przy zdrowych zmysłach..[/i]- Wystarczy Ci jak to będzie dłoń? Czy masz większe wymagania?
Zakończyła ostatecznie, przekręcając głowę nieco w bok. To nie było tak, że bała się małego skaleczenia, niezależnie gdzie miałoby powstać - tak po prostu wydawało się uczciwie. Bo co jeśli ma te zapędy wampiryczne? Marii o czym ty myślisz! Nie ma takich rzeczy. Dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem, nie spuszczając z niego wzroku. Kosmyki brązowych włosów spłynęły lekko na lewe ramię, a trzymająca wcześniej materiał sukienki dłoń - uniosła się wyżej, wygodnie opierając na łóżku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Motel ''Orchidea"    26.05.16 23:21

Coś tam niedobrego działo się w Raion'owym brzuszku. Bulgotało, wirowało i kręciło - scena prosto z młyna! Istny huragan Katrina rozdzierał go od wewnątrz i jedynie uśmieszek na twarzy maskował to, co tak naprawdę twarz powinna wyrażać. Czuł się cholernie niezręcznie, przecież nie mógł uwolnić się z tej przypadłości przy dziewczynie; w hotelowym pokoju, na dodatek nie będącym pod jego wynajmem! Zrozpaczonym wzrokiem przeleciał po pomieszczeniu, aczkolwiek nie dostrzegł żadnej szansy wyswobodzenia się z tej koszmarnej sytuacji. Łazienki znajdowały się kilka metrów dalej. Mógł przecież grzecznie przeprosić i powędrować w stronę upragnionej toalety. Nie chciał jednak okazywać swojej słabości co do picia alkoholu. Utrzymanie wrażenia twardego skurwiela w chłopięcej postaci, który spija drink za drinkiem bez żadnych konsekwencji w miarę dobrze się prezentowało. Tylko... czy aby przypadkiem już wcześniej się nie zbłaźnił na tyle, by wspomniany obraz własnego ja był po prostu niemożliwy do zrealizowania. Zresztą, czy choćby przez moment Mariko widziała w niego silnego, stanowczego mężczyznę? Raczej nie.
Zatrzymał usilne pragnienie skorzystania z WC zajadaniem się jabłkiem. Starał się zignorować to uczucie, choć bystre oko zauważyłoby, iż niespokojnie wierci się w miejscu, a nogi latają mu jak szalone. Mimo to, kontynuował rozmowę, za nic na świecie nie chcąc teraz wyjść i załatwić co musi.
Tak, rozwiać wątpliwości! Mój kochany móżdżek nie jest taki głupi jak się wydaje! Gdy podsuwa mi jakiś pomysł, jakąś niepokojącą myśl czy obawę, zawsze musi mieć k'temu jakiś powód! Przede wszystkim musisz przekonać jego! - odparł rozbawiony, stukając się delikatnie w czółko. Bądź co bądź, miał ze swoim umysłem nieraz tony kłopotów. Potrafił nawymyślać sobie tak niestworzone rzeczy i usilnie wprowadzać je w rzeczywistość, że Rai musiał naprawdę się wymęczyć, by pokonać powstałe lęki czy odrzucić szalone idee. Ciemna noc, dookoła jakieś szmery... pan mózg momentalnie nasuwa przedziwne wizje tego, co się zaraz stanie. Zza rogu wyskoczą bandyci, płatny zabójca sięgnie po jego głowę, a z krzaków wyskoczą klauni pedofile, czyhający na młode ciałko. Dokładnie, tworzył tak niezliczoną ilość głupich i niedorzecznych pomysłów, iż Shinkawa często za nimi nie nadążał. No cóż... wyobraźnia to przecież nieodłączny element każdego człowieka. Tylko w jego przypadku, ta po prostu była na tyle bujna i figlarna, że nie włączała się jedynie w pięknych snach, a towarzyszyła na wpół normalnego mężczyźnie przez całe życie. Przeżył z nią mnóstwo ciekawych chwil! A i czasem doprowadzały one do czegoś pożytecznego czy przyjemnego. Jak chociażby spotkanie z Merry. Gdyby nie to, iż Raion'owe, jarzące się czerwienią ślepia nie zobaczyły w tej młodej damie zbrodniarki z przeszłości, z pewnością nigdy by się nie spotkali. I choć dostarczyła wiele problemów, to ostatecznie wyszło na dobre, prawda? Siedzieli w zaciszu pokojowego hotelu i wymieniali uśmiechami.
Jednakże wyobraźnia nie była jedynym graczem. Do zabawy często włączała się też męska natura. Oglądanie się za wywijającymi tyłkami dziewczynami? Zaspokajanie dziwnych żądz w przybytkach rozpusty? Dostrzeganie perwersyjnego znaczenia w czymś, co wcale nie było z tym związane? Tak, jego męskość też lubiła od czasu do czasu coś sobie wymyślić. I chociażby w sytuacji, gdy czarnowłosa dość skrycie maskowała bliznę na udzie. Jedno oczko momentalnie poszybowało w tamtym kierunku, jednakże przyzwoitość chłopaka błyskawicznie wzięła górę nad dalszymi myślami i cały wątek zniknął tak szybko, jak się pojawił.
Wampiryczne? Za kogo Ty mnie masz?
Powiedział to raczej do siebie niż do niej. Nie oczekiwał przecież odpowiedzi. Wolał chyba zresztą jej nie znać. Po tych wszystkich wydarzeniach dziewczyna musiała wyrobić na jego temat dość surową opinię. A kto by chciał słuchać o swojej głupocie, nienormalności i zdziwaczeniu?
Skaleczenie... kobieta wskazała na dłoń. Sprawdzenie człowieczeństwa było dość głupim argumentem. Ale inaczej nie uzyskałby dostępu do jej krwi. A tak...
... gdy tylko uniosła rękę, blondyn niczym zwierzę powędrował ustami w jej kierunku i wgryzł się w zewnętrzną stronę, wsysając trochę szkarłatnego płynu. Jak szybko to zrobił, tak szybko się odsunął i kulturalnie wytarł usta z pozostałości. Oblizał wargi, szeroko się uśmiechając.
Pyszna! Ty na pewno nie jesteś demonem!
Prawie, że krzyknął wyciągając ręce. W pierwszej chwili nie wiedzieć czemu chciał ją objąć, jednak błyskawicznie się rozmyślił, skulił nogi i odsunął kawałek dalej. Dopiero po kilku sekundach dotarło do niego, jak dziwnie wyglądało to, co przed chwilą zrobił. Nie miał w zwyczaju częstować się każdą poznaną osobą. Ale... Merry była wyjątkowym przypadkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Motel ''Orchidea"    27.05.16 21:05

Słuchała go w milczeniu, ostatecznie wypuszczając powietrze z ust z cichym świstem. No tak, a ten znów swoje. Właściwie to większość ludzi po takiej dawce emocji i różnorodnych zachowań z jego strony zwyczajnie by uciekła - krzycząc i machając rękoma. Wbrew wszystkiemu co mówiono ludzie byli bardzo prości, gdy wyczuwali zagrożenie starali się unikać go najlepiej jak potrafili. Ale nie Marii. Ona nie tak, że jest odważna, bo nie wie jakie czeka na nią niebezpieczeństwo - jest odważna, pomimo tego, że zdaje sobie sprawę, jak wielkie może ono być. Nie ma w tym rozsądku, a jedynie egoistyczna chęć zaspokojenia własnej ciekawości. Motto brunetki było niezwykle proste - skoro istniało pytanie to i odpowiedź istnieje. A ona chciała wiedzieć dlaczego, jak i po co? Chociaż dał jej tak wiele powodów do wycofania się z tej znajomości..
- Nigdy nie nazwałam Cię głupim. Tak właściwie to uważam Twój sposób myślenia za wyjątkowy na swój sposób. A mózg.. Cóż, jego można oszukać na wiele sposobów. Ludzie lubią baśnie i posiadają siłę ich tworzenia. Mało jednak kto robi to w tak swobodny i dosadny sposób jak Ty.- odparła ze spokojem w głosie, pozwalając sobie na poprawienie się na łóżku. Usiadła tym samym wygodniej, nieco luźniej - jakby może swobodniej. Niemniej jednak spojrzenie Merry błądziło gdzieś w przestrzeni, widocznie nie mogąc znaleźć sobie żadnego punktu zaczepienia. Ostatecznie przymknęła oczy, uśmiechając się nieco może złośliwie pod nosem. Czemu się dziwił, skoro on zaczął z tymi wszystkimi nienaturalnymi stworzeniami? Zresztą, żyli w świecie przesiąkniętym magią i rozwojem, a co z tym idzie wszystko było możliwe.  Najlepiej więc oczekiwać nieoczekiwanego.
- To Ty zacząłeś z tym demonem, ja tylko bawię się w Twoją grę panie Raionie. - pewnemu stwierdzeniu towarzyszyło niewinne wzruszenie ramion. Nie potrafiła zrozumieć skąd pomysł na uzyskanie dowodu, niemniej jednak jej ręką pozostawała w górze. Nie trwało jednak długo nim blondwłosy chłopak wykonał swój ruch. Odwróciła gwałtownie głowę w jego stronę, wpatrując się w niego z zaskoczeniem wymalowanym na twarzy. Naprawdę? Przecież chciał tylko zobaczyć, a teraz jak gdyby nigdy nic ją bezczelnie ugryzł i niczym pijawka przyssał się i pił. To było dziwne i naprawdę nie miała pojęcia jak powinna się zachować ani jak to skomentować. I jeszcze ten zadowolony z siebie uśmiech! Marii cofnęła dłoń, przysuwając ją do twarzy i patrząc na ugryzienie. Ślady po zębach na zewnętrznej stronie ręki nie przypominały jednak kłów. Pyszna? Przysunęła ją do ust i przejechała po szkarłatnej ścieżce zostawionej przez spływającą kropelkę krwi językiem. Ciepła, trochę może słodka.. Ale czy pyszna? Widocznie miała inne gusta i potrzeby.. Ponownie spojrzała na Raiona, pozostawiając już pogryzioną rękę w spokoju na kolanie. Jego reakcja była tak prosta, dziecięca i pełna radości.. Ile szczęścia może dać jedno ugryzienie? Zmarszczyła nieco brwi.
- Masz dziwny gust. Właściwie to miałeś tylko zobaczyć, a nie pić.. Mówiłam, że jesteś wampirem. Tak właściwie.. To dlaczego chciałeś się napić, a raczej spróbować? Ne rozumiem. Przynajmniej skreśliło to moje powiązania z sukubem. - rzuciła po chwili ciszy, uciekając spojrzeniem gdzieś na bok. Patrząc na jej drobną buźkę z łatwością dostrzec można było ślady wewnętrznej burzy. Miliony myśli przenikały przez jej umysł, a ona starała się odnaleźć chociaż cień odpowiedzi na nurtujące ją pytania. A co jeśli picie krwi ma związek z jakąś identyfikacją albo zyskaniem jakiś zdolności nad właścicielem? Z drugiej strony po tym co Raion jej zafundował - wieczór pełen wrażeń - mogła być to równie dobrze tylko fanaberia chłopaka. Może tak właśnie miało być, że właśnie on był osobą, której ona nie powinna próbować zrozumieć, a zaakceptować taką jaką była?
- Twoje oczy.. Pasują do krwi. Są równie szkarłatne. I chyba to one mówią, że mimo powierzchownej dziecinności kryje się za tym uśmiechniętym obliczem coś więcej. Czasem lepiej gdy sekrety pozostają sekretami.- dodała jeszcze z kolejnym westchnięciem, wstając z miejsca. Omijając rozrzucone jedzenie, którego nie miała zamiaru sprzątać skierowała kroki w stronę parapetu, który jakiś czas temu służył za jej siedzisko. Stanęła przodem do szyby i uchyliła okno, wpuszczając trochę zimnego ale świeżego powietrza do pokoju. Kołyszący jeszcze wilgotnymi włosami wiatr musnął jej skórę, pozostawiając na niej gęsią skórkę. Zerknęła na niebo, szukając wzrokiem znanych sobie, jasnych punktów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Motel ''Orchidea"    28.05.16 22:19

Cienka strużka krwi spływała z kącika ust, przedzierając się przez podbródek i docierając do swojego celu, jakim był gąszcz białej pościeli i poduszek. Szkarłatny płyn wsiąkł w jasną poszewkę i rozpościerał po całej długości, gdy kolejne krople przyszły jej do pomocy. Patrząc również na rozlaną zupę i pewny nieporządek... hotelowe sprzątaczki będą miały nie lada wyzwanie, by odgadnąć co tu się właściwie stało.
Napiwszy się życiodajnego płynu Merry zaczął nagle zmagać się z niebywałą sennością. Jakby właśnie wypił usypiającą miksturę. Czuł się podobnie jak w przypadku upojenia alkoholowego, ale z drugiej strony zgoła inaczej. Obraz znów zaczął się rozmazywać, w głowie kręciło mu się niemiłosiernie, ale absolutnie nie miał żadnych rewolucji żołądkowych. Mówiąc szczerze... te promile zdążył już wychuchać. Poza przeszywającym bólem głowy ślad po kilku drinkach zniknął. I dzięki losowi, że tak się stało. Bo coś dziwnego usilnie chciało wydostać się z Raionowego brzuszka.
Wampirem? Przestań, jestem zwykłym człowiekiem. Tak przynajmniej mi się wydaje. Co do krwi... jedni lubią lody, inni gofry, a jeszcze inni piją jak opętani czekoladę. Ot mój osobisty gust. Jestem pewny, że jest wiele osób, które lubią to samo co ja.
Wciąż się uśmiechał mimo zaczerwienionych warg, co wyglądało dosyć przerażająco w połączeniu z jego bladą cerą i czerwonymi oczami. I choć powoli przysypiał, na jego twarzy gościło... życie. Tęczówki wydawały się tańczyć swoiste tango, a policzki wesoło układały się w pozytywne wariacje. Jedynie powieki usilnie chciały złączyć się z kolegami znad przeciwka. I szczerze powiedziawszy, połowa Shinkawy się z nimi zgadzały. Łóżko od początku przyciągało swoją miękkością i delikatnością. Jakby jeszcze dziewczyna chciała zostać z nim na noc...
... grrr, o czym on znów zaczął myśleć...
Chociaż nie, wcale nie pomyślał o zaspokojeniu męskiej natury. Miał przed sobą naprawdę miłą wizję spędzenia nocy z kimś innym. Nie w sensie fizycznego zbliżenia, a po prostu poczucia bliskości żywej istoty. Ot dziecinna i bardzo pierwotna potrzeba ludzka. Podobna do tej, gdy małe dzieci z płaczem wędrują do łóżek swoich mam.
A Twoje... fiole.... lubisz fiołki, tak?
Skoro ma czerwone oczy i lubi krew, to siłą logiki Merry musi lubić kwiaty. Trochę naciągana teza, ale wydawała się być dość słuszna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Motel ''Orchidea"    29.05.16 21:34

Chłodne powietrze przyjemnie muskało jej skórę, kołysząc przy tym kosmykami włosów. Przez chwilę wydawać się mogło, że Merry uciekła do swojego własnego świata. Patrzenie na pokryte gwiazdami niebo temu sprzyjało - szkoda tylko, że było ich widać tak mało przez towarzyszące podmiejskim dzielnicom oświetlenie, jednak zawsze to więcej niż w sercu stolicy. Ostatecznie przymknęła znów okno, przypominając sobie o niskiej odporności blondyna na temperatury. Obróciła się przodem do niego, siadając wygodnie na parapecie, obejmując rękoma ramiona.
- Też prawda. Co człowiek to fanaberia, indywidualne zamiłowania. Chociaż nie porównywałabym jedzenia gofrów do picia krwi. - zaczęła po chwili namysłu. Marii nawet jak wyglądała, że nie słucha - zawsze miała podzielność uwagi. Jej spojrzenie mimowolnie skierowało się na bok, zatrzymując się na czerwonym śladzie na dłoni. Palce zacisnęły się na materiale sukienki, jednak ona sama nie zdawała się już tym wszystkim przejmować. Raion mógł zauważyć, że unikała momentów, w których ich oczy się spotykały. Widocznie po jego bogatym w akcje scenariuszu nie chciała już bardziej go prowokować i podsuwać mu głupich pomysłów. Niemniej jednak kątem oka obserwowała jego gesty, czasem nawet przyglądała się twarzy.
- Nie jesteś zmęczony? Porządnie zmarzłeś na dworze. Nie krępuj się i prześpij jak masz chęć. Pościel ładnie pachnie. - zaczęła z nutą troski w głosie, którą mogli wyczuć tylko Ci, z którymi była naprawdę blisko. Czemu do jasnej cholery tak przejmowała się czerwonookim i jego losem? Był taki nieporadny w tym wszystkim, dziecinny, niepozorny.. Westchnęła, odgarniając kosmyki włosów gdzieś na plecy i następnie drapiąc się po nosie. Na jego stwierdzenie zaśmiała się cicho pod nosem.- Ciekawa teoria, nad którą właściwie nigdy się nie zastanawiałam. Nie mam nic do fiołków, są urocze chociaż nie lubię ich w jakiś wyjątkowy, niepowtarzalny sposób. Jaki jest Twój ulubiony kwiat?
Nie miała jakiegoś konkretnego celu w tym pytaniu, zwyczajnie ciągnęła rozmowę i zastanawiała się, czy wszystkie ulubione rzeczy Raiona miały odcienie czerwonego. Zerknęła na stojący nieopodal zegar. Jeszcze może dwie godziny do świtu, a nawet nie skończyła połowy swoich tłumaczeń. Przeniosła spojrzenie na leżące na toaletce pergaminy. Nic się chyba nie stanie, jak odda je dzień później. Nie powinny zająć więcej niż kilkanaście godzin. Poprawiła się, opierając o szybę. Dopiero przymknięcie oczu na dłuższą chwilę uświadomiło ją, jak bardzo zmęczyły ją wydarzenia ostatniego wieczoru. Była wytrzymała jednak każdy potrzebował snu. Dobrze, że parapet był szeroki i mogła w miarę wygodnie na nim usiąść. Zasłoniła usta dłonią bowiem wydobyło się z nich małe ziewnięcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Motel ''Orchidea"    29.05.16 22:59

Czas płynął na niekorzyść chłopaka. Całkowicie stracił w nim poczucie, a rzadkie wędrówki spojrzeniu k'oknu potwierdzały tylko tę tezę. Noc powoli się kończyła, a żądne świata słońce zawzięcie pięło się ku górze. Naprawdę minęło tak wiele odkąd spotkali się w barze? Chociaż jakby na to nie patrzeć, już wtedy niebo przybierało szary kolor, a ulice spowijały się blaskiem latarń. Z każdą sekundą organizm zaczął domagać się co raz usilniej należytego spoczynku. Także mózg wtrącał swoje cztery litery. Musiał przetrawić dziś tak wiele wydarzeń, emocji i wrażeń, iż w czasie rzeczywistym działał na resztkach duchowego paliwa. Tylko żołądek siedział spokojnie i przestał wzywać do spożycia czegokolwiek. Dostał przecież już swoją rację i to zanadto.
Mimo prowadzonej przez nich rozmowy, oboje zdawali się żyć we własnym świecie. Dziewczyna siedziała na parapecie, skupiając uwagę na widokach zewnątrz. Natomiast blondyn wpatrywał się to w podłogę, to w sufit, walcząc usilnie z sennością i zmęczeniem. Nawet jeśli dostałby impuls do ponownego odwrócenia świata do góry nogami, zwykłe wyczerpanie by mu na to nie pozwoliło. A szczerze mówiąc... miał jeszcze tysiąc pytań i powodów do działań. Zresztą, nigdy nie miał dość przygód. Gdy znajdował się w jednym miejscu żyjąc rutyną dnia codziennego, czuł, iż stoi w miejscu. Choć z drugiej strony... jak bardzo szanował chwile wyciszenia i spokoju? Posiadał w sobie dwie przeciwstawne racje, aczkolwiek żądza adrenaliny zwykle przeważała. Wyglądało to więc tak, że pchał się wszędzie ze stoickim spokojem i delikatnym uśmieszkiem na twarzy. Coś w rodzaju zachowywania powagi w cyrku. Idziesz się pośmiać, a zachowujesz się, jakbyś szukał spokoju. Tak właśnie działał Raion.
Jaaa.... zmęczony? - odparł ze zdziwieniem, jednocześnie głośno ziewając. Spojrzał ospałym wzrokiem na rozmówczynię, zachwiał się przez chwilę i z dość dużym impetem oparł się o ścianę. Zarzucił nogi na łóżko i wygodnie rozprostował ręce. Jakąś cząstką siebie był już w krainie snów. Trzymało go jednak przy przytomności kilka rzeczy. Przede wszystkim, nie chciał kończyć tego dnia. Sam do końca tego nie rozumiał, ale w głębi pragnął, by ten ciągnął się jak najdłużej. Bardzo też chciał wyciągnąć coś z tej czarnowłosej istotki. Choćby najmniejszy fakt z życia. Ta nieraz wspominała, że tajemnice to tajemnice, blah blah blah. Sama patrzyła na niego, jak na ciekawy eksponat - przynajmniej tak odbierały to jego krwiste oczęta. Może wiedziała, że po prostu lepiej nie przekraczać pewnej granicy. W końcu kto jak kto, ale pan Shinkawa był nieprzewidywalny. Przesadnie nieprzewidywalny.
Kwiaaaaaat?
Nie zdążył dokończyć. Przeciągnął się niczym kotek, a główka mimowolnie opadła na ramię. Ciało zsunęło się po ścianie i w dziwnej pozycji usadowiło na łóżku. Był już półprzytomny, nie bardzo kontaktował ze światem. Zamknął oczy, ignorując wszelkie wykrzykniki w myślach o zachowaniu ostrożności i zagrożeniach. Może po prostu on sam miał już wszystkiego dość...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Motel ''Orchidea"    30.05.16 21:47

Nastała cisza, która szybko wypełniła wszystkie zakamarki hotelowego pokoju. Panujący na zewnątrz mrok znikał, zza horyzontu nieśmiało przebijały się pierwsze promienie słońca. Lubiła ten moment, cieszyła się patrzeniem na różowo-pomarańczowe niebo zarówno podczas wschodu jak i zachodu. Dostrzegając jego zmęczenie i trudności z utrzymaniem powiek w górze zdecydowała, że pomoże mu zasnąć. Tym samym odwróciła głowę w stronę okna i nie odpowiedziała już na jego słowa, skupiając się na rozlewających się po granacie kolorach. Sama walczyła ze znużeniem, mając wrażenie, że niewidzialny duch próbował nasypać jej piachu do oczu i zmusić do zaśnięcia. Nic z tych rzeczy! Musiała wrócić do siedziby, zawieźć tłumaczenia i przygotować się do wyruszenia na kolejną wyprawę. Droga była długa dlatego też zdecydowała o przespaniu się w podróży. Po kilkunastu minutach odwróciła głowę w stronę łóżka i uśmiechnęła się pod nosem na widok śpiącego blondyna. Zsunęła się z parapetu bezgłośnie, likwidując wydawane przez siebie dźwięki. Przeciągnęła leniwie, a następnie podeszła do łóżka i przysiadła na krańcu, sięgając po kołdrę i przykrywając go tak, aby nie zmarzł. Przyglądając się jego twarzy doszła do wniosku, że wygląda niesamowicie niewinnie. Jeszcze bardziej dziecinnie niż gdy jest przytomny! Brunetka przejechała palcami po jego jasnych włosach, mierzwiąc je nieco pieszczotliwie, a następne wstała i podeszła do toaletki, zbierając swoje notatki. Spakowała resztę rzeczy cały czas używając wytłumienia tak, aby przypadkiem czerwonooki się nie ocknął. Nim jednak wyszła, zostawiając go samego naskrobała coś na niewielkim skrawku papieru i wsunęła mu w dłoń. Adres widniejący na nim wskazywał na niewielki bar w Hosence, gdzie odbierała pocztę i właściwie był to jedyny sposób, aby się z nią skontaktować. Odruch instynktowny, poniekąd miała nadzieję że jeszcze kiedyś będą mieli okazję się spotkać i porozmawiać, a co z tym idzie uzyska więcej informacji na temat magii używanej przez chłopaka jak i jego samego. Była ciekawa na tyle, żeby szukać wiedzy na własną rękę w wolnej chwili, jednak owych chwil zbyt wiele ostatnim czasem nie było. Chwyciła walizkę i swoją niezastąpioną, czarną torbę. Jeszcze raz spojrzała na Raiona i następnie opuściła pokój, regulując w recepcji należność, upewniając się że dostanie śniadanie i słowem nie odezwą się odnośnie bałaganu panującego w pomieszczeniu, ostatecznie kierując się w stronę taksówek. Niebo miało już różowy kolor gdy jej fioletowe ślepia lustrowały je swoim zmęczonym spojrzeniem, podczas gdy samochód kierował się w stronę dworca. Dłużej w Crocus nie miała potrzeby przesiadywać, chociaż ostatnie dwa dni uznała za wyjątkowo udane. Niecodziennie spotkać można tak indywidualną osobistość.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Motel ''Orchidea"    05.06.16 2:39

Jakie śniadanie? jakie nie odzywanie się odnośnie bałaganu panującego w pokoju? O tym wszystkim Mariko upewnić się mogła zostając z blondynem na noc w hotelu, a jak tylko opuściła jego progi i zostawiła odpowiednią kwotę cały przybytek zwyczajnie wrócił do standardowego trybu życia, a o trzynastej, godzinę po zakończeniu opłaconej doby hotelowej do jedenastki weszła sprzątaczka, by jak codziennie doprowadzić ją do stanu używalności przed przybyciem kolejnych gości. Była niezmiernie zdziwiona natrafiając na zakutanego w pościel do zmiany Raiona, a że pokój odbębnić trzeba zdecydowała się go obudzić. Może najinteligentniejsza decyzja toto nie była, w końcu gość to gość, najwyżej by dopłacił za kolejną dobę, ale kobieta również do specjalnie bystrych nie należała. Szturchnęła go parę razy powtarzając, że kur zapiał już dawno i należy się w końcu zwlec z wyra, a jak tylko zauważyła jakąś reakcję, mruknięcie, lub dostała odpowiedź opuściła pokoik, by na razie zająć się korytarzem i dać blondynowi czas na jako takie ogarnięcie swojej osoby.
W recepcji prócz wiadomości, że śniadania już nie wydają, ale w ramach opłaty może otrzymać kawę i croissanta w tutejszej kawiarence dostał od recepcjonistki jeszcze list ozdobiony złotą pieczęcią z dobrze znanym wizerunkiem szablo zębnego tygrysa. Wewnątrz znajdowała się kolejna kartka od kolejnej, gorącej dziewczyny, może Raion powinien zacząć takie zbierać? Informacje tam zapisane były również, jak adres od Mariko lakoniczne, a wręcz iście telegraficzne: Raion, mam dla Ciebie zadanie. To sprawa do obgadania w cztery oczy. Wracaj natychmiast do gildii. Pod spodem widniał kolejny znaczek Sabertooth i zamaszysty, lekko pochylony podpis samej Alexis.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Motel ''Orchidea"    05.06.16 16:06

Co to było, co się stało?
Małe nóżki kroczyły przez krainę nieskończonej ciszy. Pusty korytarz, oddzielony jednak od egipskich ciemności niewidzialną ścianą. Dookoła w oddali, niewyraźnie zarysowane kontury dziwnych postaci. Podli złoczyńcy, niebezpieczni magowie czy despotyczni panowanie. Rechotali bezgłośnie, przyprawiając tego małe krasnala o dreszcze. Każda zmora przeszłości miała coś do powiedzenia. Każda sprawiła, że Raion'owe życie musiało przeciwstawiać się trudnościom i przeciwnościom losu.
Ale co stało na końcu drogi?
Skryty w cieniu posąg, przedstawiający ludzką istotę. Dziewczynę? Długie włosy i pewne walory na to wskazywały. Z drugiej strony diabelski ogień i uzębienie temu przeczyły. Zaciekawiony blondyn zakrył uszy i starając się zignorować presję, kroczył k'niej. Z każdym krokiem rzeźba nabierała kształtów. Potężny miecz i krew spływająca z jej ust... mordercze spojrzenie skierowane w stronę biednego wędrowca. Krwiste chłopięce oczy zwilżały łzami...
... i wtedy posąg się poruszył. Rozpostarł swe upiorne skrzydła i błyskawicznie poszybował w kierunku wystraszonej ofiary, która odwróciła się i pędem pobiegła w przeciwnym kierunku. Uciekała sukcesywnie, szybująca demonica zdawała się oddalać...
Niewidzialny stopień bezlitośnie potraktował mały palec uciekającego dzieciaczka. Z impetem upadł na ziemię, dając pole do popisu prześladowczyni, która w sekundę się nad nim znalazła. Cały dygocząc, odwrócił głowę w stronę tej przerażającej bestii.
Merry?
Głuchnący dźwięk odbił się od ścian i echem rozbrzmiał po korytarzu, rozdzierając świat i ciemność....
Obudził się.
Jasne światło zza okien niemiło ugościło Raion'owe oczy. Dopiero po chwili ujrzał sprzątaczkę, która widząc jego nienaturalnie skrzywioną twarz i kilka łez cieknących po policzku, ukłoniła się i jak najszybciej wyszła. Czuł wilgoć pod udami... cholera, on naprawdę zlał się podczas snu? Klepnął się po buzi, otarł ją dłońmi i obrzucił spojrzeniem pokój. Wszystko było rozmazane. Mimo to, nie ujrzał choćby śladu jego wybawczyni. Ziewnął, zerwał z siebie kołdrę i przez chwilę wgapił się w podłogę, analizując wydarzenia z dnia poprzedniego. Jednakże zamiast tego, jego myśli spowiły mgliste wspomnienia ze snu.
Ogarnij się, człowieku - mruknął do siebie, częstując się potężnym plaskaczem. Wypił resztkę wody ze szklanki obok i zażenowaniem spojrzał na mokrą plamę ze środka łóżka. Co miał zrobić w tej sytuacji? No cóż... zdjął z siebie bieliznę i dorwał spodnie oraz koszulę. Wyglądał w nich dość komicznie, gdyż obie części ubioru miały co najmniej rozmiar większy, niż sam nosił. Nie znalazł też choćby śladu po butach... machnął więc na wszytko ręką, wrzucił portfel do kieszeni i chwytając miecz, wyszedł z pomieszczenia, pozostawiając po sobie niezły bałagan.
Na recepcji, mimo fatalnego wyglądu został powitany szerokim uśmiechem i cierpką informacją, że ze śniadania nici. Brzuch burknął w proteście, acz wiadomość zapieczętowana znakiem gildyjnym całkiem pochłonęła Raion'ową uwagę. Alexis, zadanie, pilne... te trzy słowa układały się w bardzo ciekawą całość. W jednej chwili odzyskał siły...
... które po chwili się ultoniły, gdy przypomniał sobie wydarzenia z Igrzysk. Nie wygrali, a on sam stoczył walkę z pluszowym króliczkiem. Od tamtej pory jej nie widział, więc nie zdążył być zruganym za swoją postawę.
Boże, czemuś mnie opuścił?
Spojrzał w niebo, szukając tam jakiejkolwiek wskazówki. Był bez bielizny, ubrany w szmaty i mając Saharę w ustach. A właśnie został wezwany przez mistrzynię. I nie miał czasu, by się ogarnąć.
Gwałtownie się zaśmiał, spojrzał uroczo na recepcjonistkę i wyszedł z motelu, mając nadzieję na złapanie odpowiedniego pociągu...

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Motel ''Orchidea"    

Powrót do góry Go down
 
Motel ''Orchidea"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Crocus-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie