IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Leśna polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Leśna polana   28.06.16 15:02

Otoczona licznymi lasami polana jest idealnym wręcz miejscem do wypoczynku. Świeża, zielona trawa wraz z licznymi, wymieszanymi, kwiecistymi zapachami idealnie nadaje się do celów relaksacyjnych. Niezbyt trudno ją znaleźć chociaż bez odpowiedniej orientacji w lesie za daleko nie zabrniesz. Otoczona jest licznymi owocowymi krzakami, które nie są w stanie zatrzymać dzieci głodnych malin czy poziomek a także poszukiwaczy wypoczynku. Drzewa nie są zbyt wysokie, na samej polanie nie ma żadnego. Wokół są jednak te sięgające do dwudziestu metrów maksymalnie, głównie z rodziny drzew liściastych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Leśna polana   08.07.16 10:47

Udałem się więc na polanę. Droga nie była trudna. Trafiłem bez problemu. Moc we mnie wrzała. Na pewno uda mi się wykonać tą misję. Zachowując szczególną ostrożność, zacząłem szukać osoby, którą zwano chyba Toyotą. To z nim miałem się spotkać. Wypatrywałem też jakichkolwiek widzialnych oznak istnienia magicznej bariery; drgające, nienaturalne powietrze i tego typu sprawy. Coś co by wskazywało na to, że w danym miejscu można znaleźć barierę. Próbowałem też ją wyczuć, chociaż moje umiejętności sensoryczne nie były duże. Niemniej jednak tak potężna bariera powinna zostawiać jakiś magiczny, wyczuwalny ślad. Być może jej tutaj po prostu nie było. Być może aktywowała się dopiero gdy osoby odpowiedzialne za porywanie dzieci wydała takie polecenie. W takim wypadku nie była to magia maskująca jakieś miejsce, a po prostu magia teleportująca. Musiałem rozwikłać tą zagadkę. Nie chciałem jednak wpaść w tą barierę. Mogłoby mnie coś porazić bądź skasować. Mógłbym też przypadkowo znaleźć się w obozie pełnym wrogów. Oczywiście nie byłoby to złe, bowiem właściwie dążyłem do konfrontacji, jednak musiałem działać ostrożnie. Trzeba było najpierw rozeznać się ilu wrogów stanie naprzeciw mnie. Czekałem więc na to aż pojawi się wspomniana osoba. Ciekawe jaki on będzie. Stary? Młody? Będzie miał wiedzę? Czy może będzie przygłupem? Ciekawe jak mi pomoże?

PS: Zmieniłem trochę styl. Chyba lepiej się czuję pisząc w czasie przeszłym. Mam nadzieję, że to nie przeszkadza.
PPS: Z góry przepraszam za jakość posta, ale nie mam ani weny ani pomysłu a chęci też jakieś takie średnie. Przepraszam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna polana   10.07.16 13:46

Rzeźnik. Przybył wraz ze zleceniodawcą rzeźnik. Miał ubrudzony krwią fartuch, białe włosy na czubku zaczesane i po bokach wręcz przylizane. No i czerwone oczy, nieco ciemniejszą karnację. Żeby nie karmić zboków powiem, że pod fartuchem miał jakąś zieloną koszulę i jeansowe spodnie, a jego tusza była... cóż, był przy sobie. Zupełnie tak, jakby dwóch burmistrzów stało koło siebie. Takiej szerokości był, a jakby nie patrzeć - był chudziutki.
- Panie Gihei, to jest nasz zleceniobiorca, Iwaru. Chciałby żebyś wyjaśnił parę rzeczy na temat swojego syna, Rikimaru - powiedział burmistrz i nieznacznie się wycofał. Sam rzeźnik spojrzał Iwaru z wątpliwościami wyraźnie wynikającymi z czasu, jaki zajęło im znalezienie kogoś kto mógłby pomóc.
- Od czego mam zacząć? - zapytał, po jego głosie dało się usłyszeć jak bardzo był podłamany. - Od tego, że nagle stał się agresywny po napaści tamtej wiedźmy? Że zostawiła mu ranę? Że przestał się w ogóle słuchać moich próśb i poleceń, nie pomagał?
Kiedy chodziło o "polanę", wydawała się naprawdę normalna. Jakby się tak przyjrzał, zauważyłby niewielkie, jaśniejsze fale. Mógł jednak uznać, że to mu się tylko wydaje. Były na tyle rzadko, że naprawdę mógł uznać że mu się tylko przewidziało.

PS: Wybaczam i sama przepraszam za jakość posta i że takie opóźnienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Leśna polana   15.07.16 20:59

Facet był naprawdę obszerny, ledwo mieścił się na mojej siatkówce, ale widziałem go dobrze. Od czego miał zacząć? Dobre pytanie. Oczywiście sam próbował udzielić mi jakichś informacji, jednak tak na prawdę brzmiało to po protu jak płacz jakiegoś dziecka czy ojca ... który stracił własne dziecko i właśnie tak było w tym przypadku. On stracił z tego co się orientowałem swojego synka i usilnie próbował go odnaleźć, popadając w coraz większą rozpacz. Postanowiłem mu przerwać i wydobyć od niego jakieś konkretniejsze informacje. Oczywiście przypadkowo część z nich mi już udzielił. Powiedział o ranie i o tym, że chłopak był agresywny. Prawdopodobnie ta rana była zainfekowana i to powodowało agresję. Być może substancja, która zainfekowała tą ranę tak na prawdę była kluczem do aktywacji tej bariery? Nie miałem innego punktu zaczepienia. Oczywiście mogłem wrócić i analizować dokumenty, ale póki co interesowała mnie przede wszystkim bariera. Jeśli udałoby mi się zdobyć jakieś informacje na jej temat to może udałoby mi się znaleźć jakieś wyjście z tej sytuacji i uratować dzieciaki. Niemniej jednak potrzebowałem więcej danych. Kiara gdzieś uciekła, ale nic nie szkodzi. Przynajmniej była bezpieczna.
- Bariera. Powiedz o barierze - poprosiłem - Podobno otacza jakąś polanę. Czy możecie wejść na tą polanę czy ta bariera wam jakoś w tym przeszkadza? Odpycha was? Przenosicie się gdzieś? Dzieją się jakieś dziwne rzeczy, jeśli wchodzicie na teren objęty tą barierą?
Zadając te pytania oczywiście miałem na celu sprawdzenie czy bariera jest aktywna non-stop czy po prostu włączają ją dopiero wtedy, kiedy mają zamiar porwać dzieci. Mój wzrok jednak powędrował w kierunku jaśniejszych fal. Oczywiście mogło mi się przewidzieć, ale to mógł być trop. Dlaczego dopiero teraz dostałem tych dziwnych zwidów? W powietrzu raczej unosiła się magia. Trzeba było to sprawdzić.
- Odsuńcie się. 25 metrów ode mnie - zakomenderowałem i poczekałem aż spełnią to co im poleciłem. Następnie klasnąłem w dłonie wyzwalając krąg złotego ognia (Złoty Ognisty Krąg). Zaklęcie rozchodziło się w promieniu 20 metrów, jednak chciałem by po prostu stali dalej, by nim nie oberwali. Zaklęcie to miało możliwość anulowania zaklęć i póki co było najpotężniejszym zaklęciem w moim arsenale. Postanowiłem po pierwsze sprawdzić czy wokół mnie jest bariera, a po drugie czy jestem w stanie ją zniszczyć.

MM: 12150 - 1500 (Złoty Ognisty Krąg) = 10650

PS: Przepraszam za tak późny odpis, ale siedziałem zalogowany na Sarze, a tam nie miałem obserwowanego tego wątku :(.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna polana   20.07.16 15:35

//Ode mnie: Jakbyś odpisał przez weekend to najbliższy post będzie dopiero po poniedziałku. I nie przepraszaj za późne odpisy bo ja wcale nie piszę później ze względu na brak czasu (miałam z resztą dać tego posta wczoraj i dzisiaj już nie siedzieć ale wyszło jak wyszło)//

Człowiek zaczął się zastanawiać przez dłuższą chwilę, zaraz jednak skinął sobie samemu głową i spojrzał w kierunku bariery.
- Nie możemy przejść przez barierę. Blokuje ona nam wszelkie możliwości przejścia na polanę - odpowiedział Toyota Gihei, uśmiechnął się blado.
- Wielokrotnie mieszkańcy wybierający się w te okolice mówili, że mniej-więcej od czasu ataku na Rikimaru, może kilka dni później utracili dostęp do polany - dopowiedział burmistrz. - Dzieci jednak są w stanie ją przekroczyć. Zupełnie tak, jakby była to magia run ustawiona na przepuszczanie dzieci - jeszcze się odezwał. Cóż, skądś miał pojęcie o magii run, nie było jednak żadnej pewności, skąd. Może czytał? To już nie ważne, bo Iwaru zdecydował zniszczyć tę barierę. Kazał im się wycofać co zrobili od razu. Dwadzieścia pięć, może nawet trzydzieści metrów.
Zaklęcie zadziałało niemal perfekcyjnie, zatrzymało się jednak na początku na barierze. Krąg zaczął ją zaginać, wyginać i niemal wgniatać się. Pyk! Trzask! Coś pykło, ale co? Szkło się stłukło, albo raczej bariera wydała taki odgłos i pękła. A cóż takiego odkryła? Cóż... zamiast polany była ogromna, głęboka dziura. Wydawałoby się, że bez dna. Słońce zdecydowanie nie dochodziło tak głęboko. Chyba w tej dziurze były jakieś struktury, ale jaka była pewność, że był to nasz cel? Sto procent.
- Co to jest...? - zaczął rzeźnik, spojrzał na wyrwę. Podszedł w międzyczasie jak Iwaru wygasił zaklęcie. Nawet burmistrz zrobił wielkie oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Leśna polana   25.07.16 16:03

Założyłem ręce na głowę i popatrzyłem w niebo albo raczej w znikającą barierę. Trochę mnie to zaskoczyło, bowiem nie przypuszczałem, że jednym zaklęciem będę w stanie ją skruszyć. Oczywiście zaskoczenie to było pozytywne, a na pewno bardziej pozytywne niż ta wielgachna dziura. Podszedłem do niej i spojrzałem w dół. Oczywiście totalnie zignorowałem zdziwienie moich towarzyszy. Kim dla nich byłem? Kimś kto ma rozwiązać zagadkę czy może kimś kto ma pokonać wiedźmy? Nie byłem zbyt dobry w rozwiązywaniu zagadek, chociaż do dnia dzisiejszego myślałem, że jednak posiadam coś w rodzaju inteligencji, która by na to pozwoliła. Niemniej jednak, przeglądając dokumenty niczego konkretnego nie mogłem wymyślić. Jedyny mój pomysł to rozwiązanie siłowe, które notabene przyniosło efekt. Spoglądnąłem w dół. Ale ciemno. Postanowiłem trochę rozjaśnić sprawę i wytworzyłem w ręce Kulę Złotego Ognia (Złota Kula Ognia), którą po chwili wrzuciłem do dołu. Zasięg tego zaklęcia wynosił 45 metrów, więc obserwując lot kuli byłem w stanie stwierdzić głębokość tego dołu. Jeśli kula zniknęłaby tak jakby w powietrzu to dół byłby głębszy niż 45 metrów. Jeśli natomiast rozbiłaby się o ziemię, to znaczy, że jego głębokość nie przekraczała 45 metrów. Miałem też nadzieję, że złoty ogień lecący w dół trochę rozjaśni mi sytuację. Czy w dole znajdują się jakieś śmiertelne kolce? Czy po prostu lite podłoże? A może jakieś budynki? Chciałem się przekonać. Po wszystkim zacząłem też szukać jakiegoś miejsca, którym można by zejść. Jakaś drabina czy droga. Oczywiście miałem też świadomość, że za jakiś czas zostaniemy zaatakowani. W końcu próba włamania do kryjówki wiedźm nie mogła należeć do najbezpieczniejszych rzeczy na świecie. Po zebraniu potrzebnych mi danych miałem zamiar podjąć jakieś działanie.

MM:10650 - 600 (Złota Kula Ognia) = 10050
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna polana   26.07.16 20:02

Kula ognia dała mu pewien pogląd na sytuację, jednak nie zbyt duży. Czego się dowiedział po rzuceniu jej? Otóż tego, że jama ma głębokość ponad czterdziestu pięciu metrów, gdyż zniknęła gdzieś po drodze. Nie oświetliła jednocześnie zbyt wiele ze względu na ogromny promień tej okrągłej dziury. Widział tylko, że jaskinia miała kilka pięter i pierwsze zaczyna się około trzech metrów pod stopami Iwaru, prawdopodobnie rozciągają się przez cały obwód dziury, co sugerują zarysy pięter po lewej i prawej stronie. Piętra na oko miały po osiem metrów wysokości, ale co tam było? Nie wiadomo. Do tego nie było nigdzie żadnego zejścia. Nic, zero. Albo zejście po ścianie, albo zeskoczyć w dół, albo zrobić sobie dziurę pod nogami by zeskoczyć. Kto wie? Może coś z tego wyjdzie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Leśna polana   27.07.16 19:45

Wielka dziura, dookoła jakieś piętra. Nic tylko zeskoczyć. Wziąłem więc rozbieg i skoczyłem na dół. Oczywiście nie byłem głupi. Skok nawet z trzech metrów mógł mi połamać nogi i mocno poturbować. Jednak miałem plan i wiedziałem, że to dobry plan. Oczywiście marnowanie mocy magicznej nie było dobre, jednak coś za coś. Albo chcesz sobie nie połamać niczego czy chociażby nie naderwać mięśni albo chcesz zachować niewielką ilość mocy magicznej, która zapewne ci się nawet nie przyda. Co więc zrobiłem? Oczywiście poświęciłem trochę mocy magicznej, by wykonać zaklęcie pt. "Przemieszczenie w Złotym Wybuchu". Gdy byłem w powietrzu (wyskoczyłem lekko w górę, by następnie spaść) moje ciało zmieniło się w złoty ogień. Tak jakbym eksplodował. Wybuch dosięgnął najwyższego piętra. Tego, które miałem 3 metry pod stopami i tam właśnie się zmaterializowałem. Zaklęcie dawało mi częściową odporność na obrażenia, więc nic poważnego mi się nie stało. Rozglądnąłem się, starając się wymyślić jakiś plan. Niemniej jednak moim jedynym planem było po prostu zejście na dół, a nóż widelec trafi się jakiś przeciwnik? Oczywiście ciągle zachowywałem czujność. Ciągle też byłem uważny i przeszukiwałem każde piętro. Nie chciałem niczego pominąć. Nawet różnych ukrytych przejść. Z detektywa zmieniłem się w łowcę. To była moja misja. Pokonać wiedźmy. Czy byłbym w stanie je zabić? Szczerze mówiąc, nie wiem. Ale to się dopiero okaże. Miałem też nadzieję, że ludzie na górze będą na tyle inteligentni, że użyją jakiejś liny i pójdą za mną. Chociaż z drugiej strony, to mogłoby być głupie, zważywszy na to, że na dole zapewne będzie bardzo, ale to bardzo niebezpiecznie. Ja dam sobie radę!

MM: 10650 - 300 (Przemieszczenie w Złotym Wybuchu; 3 metry, więcej chyba nie potrzeba) = 10350
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna polana   04.08.16 12:49

Udało mu się bezpiecznie wylądować tam, gdzie planował. Było tam paskudnie ciemno, był jednak w stanie usłyszeć jakieś inne odgłosy. Słuch nie zawodził: ktoś tu był. Nie jedna a więcej osób. Czy już natrafił na wroga? A czy tamci poszli za nim? Nie. Jakby się obejrzał, stali nad krawędzią i zaglądali w dół, patrząc ze zdumieniem na dno. Szukali Iwaru wzrokiem, nie mogli go nigdzie znaleźć. W pewnym momencie się odsunęli.
Ale wtedy też usłyszał krzyk jakiegoś dziecka: "ktoś idzie!" Więcej kroków, co najmniej czwórka. Przez ciemność nic nie widział poza błyszczącymi, kolorowymi tęczówkami dzieci. Jedne były złote, inne błękitne, jeszcze inne zielone. Nie mówiły jeszcze nic. Nie wiedział, ile tak naprawdę tu ich jest. A one nie odzywały się, bo nie były pewne czy warto mu zaufać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Leśna polana   04.08.16 18:24

Spojrzałem w górę i zobaczyłem, że tamci dalej tam ślęczą. Odsunęli się? Zrezygnowali? Może poszli po liny i pochodnie? Kto wie? Kto wie? Ja miałem inny problem. Przed moimi oczami pojawiły się jakieś ogniki. Oczy dzieci. Różnokolorowe oczy. One nie były pewne moich zamiarów. Ja natomiast nie byłem pewny ich zamiarów. To były co prawda jeszcze dzieci, jednakże mogły być kontrolowane. Gdzieś tam też mógł siedzieć wróg. A ja tego nie widziałem. Musiałem bardzo ostrożnie podejmować swoje działania. Musiałem kombinować. Na szczęście miałem głowę nie od parady i potrzebny mi sprzęt. Oczywiście używanie go pochłaniało trochę mocy magicznej, a każda jej kropla była cenna, bowiem w grę wchodziły ludzkie życia. Ja stawiałem własne przeciwko ich życiom. Waga zawsze mogła przechylić się na ich stronę. Ta jedna kropla mocy magicznej mogła decydować o czyimś życiu lub śmierci. Zaryzykowałem i postanowiłem rozjaśnić trochę sytuację. Najpierw rzekłem:
- Nie bójcie się. Przybywał w pokoju.
Krzyknąłem to niemal w ciemność, oznajmiając cel mojego przybycia tutaj. W rzeczywistości jednak nie przychodziłem w pokoju. Szedłem na wojnę. Szedłem walczyć o pokój i bezpieczeństwo. Ale czy to znaczyło, że przybywam w pokoju?
- Jestem magiem Lamia Scale! Przyszedłem Was uratować! - to już wykrzyczałem bardziej dosadnie, podnosząc nieco głos. Następnie błyskawicznie użyłem też swojego zaklęcia. Cisnąłem kolejną kulę ognia przed siebie (Złota Kula Ognia). Miałem nadzieję, że oświetli mi trochę drogę i trochę więcej będę widział, przynajmniej przez chwilę. A jeśli jest tam gdzieś jakaś moc magiczna i kula ognia w nią trafi, to będę to wiedział. Dodatkowo włączyłem też swój Skaner Mocy Magicznej w trybie ciągłym. Tutaj miałem nadzieję, że wszystkie źródła mocy magicznej będą doskonale widoczne, mimo otaczającej ciemności. Tymi trzema metodami chciałem trochę ułatwić sobie zadanie. Zdobyć zaufanie. Oświetlić drogę, a także wykryć ewentualne zagrożenia.

MM: 10650 - 600 (Złota Kula Ognia) - 300 (Skaner Mocy Magicznej - tryb ciągły) = 9750
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna polana   06.08.16 16:48

Ciśnięcie kuli ognia spowodowało dwie rzeczy.
Po pierwsze, mógł ujrzeć obraz nędzy i ubóstwa. Wokół niego stała około dwudziestka dzieci w różnym wieku, od lat ośmiu do czternastu. Wszyscy mieli obdarte ciuchy, jakieś mniejsze rany, a jedna z dziewcząt, ta o zielonych włosach i czerwonych oczach miała poważne rany na ramionach, z których ciekła czarna krew. Wszystkie dzieciaki poza nią patrzyły z nadzieją, jej wzrok i twarz nie wyrażały nic. Ręce miała już całkiem czarne od posoki, nikt się tą raną nie zajmował. Dopiero w tym momencie Iwaru poczuł w swoich nozdrzach naprawdę nieprzyjemny zapach. Nikt nie zajmował się ich higieną, a do tego czuć było zgniliznę zwłok.
Drugą rzeczą, która się zadziała było nagłe... rozpalenie się wszystkich pochodni zawieszonych tuż pod sklepieniem piętra, co umożliwiało mu rozejrzenie się wokół w znacznie bardziej efektywny sposób niż dotychczas, z pomocą kuli ognia. Widział wyraźnie jakieś szczątki zmarłego dziecka, jakiś plac budowy nieopodal, szczątki budynków z tyłu. Nieopodal również znajdywało się jakieś wejście. Jakby się przyjrzeć wydawało się, że jest to arena. Zakrwawiona arena, gdzie znajdywały się praktycznie już tylko kości.
- Uratować? - zapytał jakiś chłopiec, zdecydowanie był to Kouda Midas, zgłoszony jako zaginiony przez Starków. - Jak nas uratujesz, hę? Jedynym ratunkiem jest dla nas teraz śmierć!
- Nieprawda! - zaprzeczył uroczo mimo tej sytuacji niebieskowłosy TJ Ray. - Ten pan nas uratuje! Jest z najsilniejszej gildii jaka istnieje!
- Nie, Lamia nie jest najsilniejsza. Sabertooth jest. Lamia to słabeusze - kłócił się z nim Midas.
- A ich mistrz? Przecież to jest mocarz!
- Nieprawda. Podrzędna gildia.
- Zamknijcie się! - warknęła wściekle dziewczyna z ranami na ramionach, złapała Midasa za ubrania. Mirajane Layre. Chociaż miał ją na swoich kartkach z dziennika od Zleceniodawcy, Iwaru mógł ją idealnie z kimś innym skojarzyć. Z kimś, kogo zna i niezbyt tę znajomość... chyba niezbyt dobrze tej znajomości wspomina.
Wracając jednak do tego, co widział przez skaner... Było kilka źródeł w jego polu widzenia. Cztery dość daleko, zielone. Było piąte nieopodal pozostałych, czerwone. Innym źródłem była Mirajane z barwą żółtą, chociaż ewidentnie widać było, że to bardziej ta krew emanuje energią niż ona sama będąca jedynie błękitnym punktem. Był jeszcze jeden czerwony punkt, znajdujący się całkiem blisko. Był to chłopak, na oko nieco starszy od pozostałych, jednak nikt się go nie obawiał. Spoglądał na Iwaru z pewnym zdziwieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Leśna polana   07.08.16 14:05

Spoglądałem na ten obraz z rozpaczą, a także wściekłością. Te dwa uczucia mieszały się w mojej głowie, a dodatkowo dołączało do nich trzecie. Niesamowita determinacja, by wyrwać te dzieciaki z tej zapyziałej nory. Oni w tym czasie się kłócili o to, która gildia jest najsilniejsza. Oczywiście, że Lamia Scale to była najsilniejsza gildia jaka obecnie istnieje. To było moje zdanie, niemniej jednak stwierdziłem, że nie ma potrzeby wcinać się w ich dyskusję. Rozdzieliła ich panienka, która przypominała mi niejaką Revy. Oczywiście do Revy nic nie miałem. Gdyby była inna to może nawet bym spróbował ją poderwać (( ͡° ͜ʖ ͡°)). To znaczy gdyby nie darzyła mnie jakąś dziwną niechęcią. Teraz jednak to się nie liczyło. Teraz liczyły się dzieci. Małej panience Mirajane współczułem najbardziej. Nie dlatego, że wyglądała prawie jak młodsza wersja Revy, ale dlatego, że była tak potwornie ranna. Krew ta była natomiast jakaś dziwnie magiczna. Co oni jej zrobili? Znając własne umiejętności, nie przypuszczałem, że mógłbym jej jakoś pomóc. Jej trzeba było kogoś potężniejszego, kogoś kto potrafi leczyć takie magiczne rany. Miała w sobie potencjał magiczny, podobnie zresztą jak chłopak, który świecił się na czerwono. Nie wyłączając trybu ciągłe w skanerze, przeskanowałem go trybem jednorazowym, by poznać dokładną wartość. To samo zrobiłem z czerwonym punktem obok czterech zielonych. Tymi źródłami, które świeciły się na inny kolor niż czerwony totalnie się nie przejmowałem. Tamten czerwony punkt w oddali to prawdopodobnie wrogowie. Tak przynajmniej przypuszczałem. Milczałem, czekając aż ta kłótnia dobiegnie końca, a potem powiedziałem:
- Niestety możesz mieć rację. Może się zdarzyć tak, że umrzecie, mimo tego, że tutaj jestem - mówiłem to smutnym głosem, bowiem zdawałem sobie sprawę z tego, że może to być prawdą - Niemniej jednak, gdyby mnie tutaj nie było to pewnie też spotkałby was podobny los. Nie jest istotne czy Lamia Scale jest najsilniejsza czy nie. To prawdopodobnie wasza jedyna szansa na ucieczkę stąd.
Wziąłem oddech i spoglądnąłem w górę, a następnie kontynuowałem:
- Trzy metry nad wami jest wyjście na powierzchnię. Wasi krewni, między innymi Pan Burmistrz i Pan Rzeźnik, już wiedzą gdzie jesteście i zapewne wkrótce przyniosą liny.
Miałem nadzieję, że tak będzie, jednak nie było we mnie pewności.
- Niemniej jednak, proszę, spróbujcie się wydostać sami. Bariery już nie ma. Zniszczyłem ją. Jak już przebędziecie te 3 metry, stąd, w górę, to będziecie wolni. A ja tymczasem będę czuwał, by nic Wam się nie stało.
Ciągle przyglądałem się czerwonemu punktowi w oddali. Temu w otoczeniu czterech zielonych. Gdyby tylko się zbliżali, praktycznie od razu bym zareagował.
- Niektórzy z Was - tutaj wskazałem na Mirajane i "czerwonego" chłopaka - Mają potencjał. Jak już stąd wyjdziecie, to zgłoście się do jakiejś gildii. A jeśli już znacie jakieś zaklęcia, to użyjcie ich, żeby wydostać pozostałych.
To powiedziawszy także zacząłem myśleć nad tym jakby tutaj wydostać te dzieci. Mógłbym wydostać się samodzielnie i załatwić jakąś linę, ale nic poza tym nie mogłem zrobić. To by jednak zagrażało dzieciom. Rzucać nimi w górę nie chciałem. Podszedłem do panny Mirajane i klęknąłem obok niej, ciągle skupiając się kątem oka na punktach mocy magicznej w oddali.
- Czy te rany ... czy one bolą? - zapytałem - Nie wiem czy będę mógł Ci pomóc, ale jak się tylko stąd wydostaniemy, to zobaczę co da się zrobić.
Wstałem i byłem gotów do walki.

MM: 9750 - 300 (Skaner Mocy Magicznej - tryb ciągły) - 200 (Skaner Mocy Magicznej - tryb jednorazowy) - 200 (Skaner Mocy Magicznej - tryb jednorazowy) = 9050

PS: Jeśli będzie jakiś regenik MM, to proszę mi powiedzieć :). Dziękuję :).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna polana   09.08.16 13:23

//Regenkę miałam dać w poprzednim poście ale zapomniałam. Możesz zregenerować 2000MM.//

A więc powinniśmy najpierw zacząć od tego, co dało skanowanie obiektów. Oddalony punkt miał siedem tysięcy pięćdziesiąt punktów mocy magicznej (7050MM), zaś zbliżony do niego, czyli białowłosy, miał moc równą trzech tysiącom. Równo trzy tysiące. Był jak początkujący mag właśnie rozpoczynający swoją rozgrywkę na forum. Albo może raczej jak początkujący gracz rozpoczynający poszukiwania MG bo każdy jest zajęty.
Wracając do sytuacji, dzieciaki, niemal wszystkie go wysłuchały. Sam białowłosy wydawał się albo niezainteresowany, albo obserwował obszar wokół was dla pewności, czy na pewno są na ten moment bezpieczni. Zaraz jednak gdzie poszedł, a o tym w następnym wydaniu wiadomości. Zapraszamy po przerwie. A teraz chwila dla sponsora.
A czy twoja gildia jest najlepsza na świecie? Czy twoja gildia ma najsilniejszego mistrza we Fiore? Nie? Już teraz kup nasz...
Stop.

Na samo wspomnienie o "panu rzeźniku" kilkoro dzieci wzdrygnęło się z przerażenia, ewidentnie były to te spoza odwiedzanej dzisiaj przez Iwaru wioski. Inne od razu się rozpromieniły. Wśród nich były te wspomniane w dokumentach Lamie dostarczonych. A może Alpace? Jedna koza. Czy coś. Brakowało jedynie "Aishy Dwayne", jej brat był wśród dzieciaków, które właśnie podeszły całą grupą do brzegu. Bez słowa się zgodziły na ratunek, nawet te przerażone. Musiały być na widoku.
Miniaturowa Revy, która nie zgodziła się na zostanie eksponatem w muzeum miniatur instynktownie odsunęła się od Iwaru. Może to rzeczywiście była Revy tylko ktoś ją odmłodził? Kto to wiedział? Nie, raczej nie, tamta by już przywaliła. A on doskonale wie, jak to boli.
- Nie bolą. A przynajmniej tak mi się wydaje - wymamrotała i odwróciła głowę, żeby tylko nie patrzeć na niego. Jakby podążył wzrokiem za nią, zauważyłby jak tamten białowłosy podchodził do Aishy Dwayne.
Całkiem przestraszonej, brudnej, siedzącej w obdartych ciuchach Aishy Dwayne. Drżała, chociaż nie było wiadome czy to z zimna czy z przerażenia, spoglądała na chłopaka. Ten jej nic nie robił, po prostu - sądząc po pokazaniu na grupę czekających na odsiecz dzieci - mówił jej o możliwości ucieczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Leśna polana   09.08.16 21:36

- To dobrze - odpowiedziałem i pogłaskałem małą Revy po główce. Jeśli ta, którą znałem też za młodu tak wyglądała to musiała być naprawdę uroczym dzieckiem. Szkoda, że teraz wyrosła na osobę, która kopie ludzi po jajkach i roznosi tym samym bezpłodność, zaniżając współczynnik dzietności u młodych magów. Tak jakby tym samym sabotowała nowe pokolenia. Rany nie bolały. Nie byłem medykiem, ale uznałem to za dobry znak. Spojrzałem na młodą Aishę. Obraz nędzy i rozpaczy. Serce mi się krajało jak patrzyłem na niesamowicie ranną Mirajane i niesamowicie przygnębioną i przestraszoną Aishę. Popatrzyłem też na inne dzieci i jeszcze raz na teren wokół. Specyficzny odór tego miejsca drażnił mój nos. A ja zapuszczałem tutaj korzenie. Podszedłem więc do białowłosego, który zajmował się przestraszoną dziewczynką. W sumie to kierowałem się do nich, bowiem i jej i jemu chciałem coś powiedzieć.
- Nie martw się. Będzie dobrze - powiedziałem dziewczynce i pogłaskałem ją po główce. Lubiłem to robić. Nie znaliśmy się zbyt długo, ale moje serce bardzo lgnęło do tych dzieci. Niektóre miały niewiele mniej lat ode mnie, a pewnie to miejsce sprawiło, że zapomniały co to miłość. Znały jedynie takie pojęcia jak śmierć, ból i rozpacz. Miałem wielką ochotę przytulić każdą dziewczynkę do piersi i pocieszać na wiele różnych, niekoniecznie grzecznych, sposobów.

Ale zwyczajnie nie miałem na to czasu. Trzeba było działać. Moja magia nie przydałaby się na nic jeśli chodzi o ucieczkę z tego miejsca. Powiedziałem więc do chłopaka:
- Nie wiem czy mnie lubisz czy nie czy darzysz zaufaniem czy nie, ale idę szukać jakiejś drabiny czy czegoś ... a przy okazji spróbuję pozbyć się zagrożenia. Ty przypilnuj pozostałe dzieciaki i jak coś to krzyczcie.
Nie przypuszczałem, że wiedźmy czy inni wrogowie zaatakują dzieci. Przecież te żyły tutaj od jakiegoś czasu i jeśli miałyby być martwe to już dawno by były. Wróg potrzebował dzieci żywe. Być może jako ofiary. To jednak nie było ważne. Jeśli tylko nikt nie zauważy, że próbują uciec to powinny być bezpieczne. Ja natomiast wiedziałem, że jestem bezpieczny. Tacy przeciwnicy nie mogli się ze mną równać. Być może byłem zbyt pewny siebie, ale co mnie to obchodziło? Żyje się raz (#yolo). Udałem się więc w stronę tych źródeł mocy magicznej. Od razu zauważyłem, że są za budynkami. W sumie nie spodziewałem się, że skaner będzie mógł wykrywać coś ukrytego za zasłoną, ale to lepiej dla mnie. Nawet mimo ciemności szedłem do przodu, a skaner pokazywał mi źródła mocy magicznej, więc każda magiczna pułapka czy lakryma byłyby od razu wykryte.

MM: 9050 + 2000 (Regen) - 300 (Skaner Mocy Magicznej - tryb ciągły) = 10750
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Leśna polana   16.08.16 9:39

Revy Junior wydawała się wyprowadzona z równowagi tym, że zdecydował się ją pogłaskać po głowie. Spojrzała na niego tymi wściekłymi oczyma i odwróciła się na pięcie. Poszła do pozostałych, łapiąc się za krwawiącą rękę, umorusała się we własnej, choć dziwnej krwi.
Chłopak zaś był nieco bardziej skory do współpracy i rozmowy niż tamta dziewczyna. Tak samo Aisha spojrzała na Iwaru, pociągnęła nosem i wstała z pomocą białowłosego. Skinęła głową i pobiegła do pozostałej części grupy, zostawiając dwóch chłopaków - magów - razem.
- Muszę niestety nie skorzystać z twojej propozycji i iść z tobą. Nie odpuszczę tej suce i temu gnojowi za to, co zrobili tym dzieciakom - zdecydował całkiem poważnie, pokazując dłonią na grupę zdezorientowanych dzieciaków. - Gdybym został, wywiązałaby się walka, bo by się zorientowali. Samym dzieciakom nic nie zrobią. Są im zbyt potrzebne, szczególnie ta mała Mirajane - mówił całkiem poważnie. Poszedł zaraz za nim nawet, jeśli protestował.
Korytarze były dość wąskie, ale jednocześnie na tyle szerokie by dwóch mężczyzn pokroju właśnie Iwaru mogło na spokojnie przejść ramię w ramię, może z kilkoma centymetrami między sobą i między ścianami. Pułapek nie było, ale nieopodal, prawdopodobnie za następnym przejściem powinien być pierwszy punkt: zielony. Wkroczyli oboje na szeroką ścieżkę prowadzącą na arenę, jednak nieopodal była kolejna taka szczelina. Roland się zatrzymał. Słychać było nieopodal żwawe kroki.
- Rimual tu idzie. Po tym, ile tutaj spędziłem już jestem w stanie odróżnić styl chodzenia każdej z nich - przyznał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Leśna polana   16.08.16 15:42

Chłopak jednak postanowił isć ze mną. Nie podobało mi się to w ogóle. Nie był bowiem silniejszy od Kiary i po prostu bałem się, że będzie mi zawadzał. Przykładowo wejdzie w obszar działania mojego zaklęcia i będę musiał się o niego martwić lub specjalnie wstrzymywać. Chciałem już zaprotestować i go wygonić. Niemniej jednak rozumiałem jego intencje. Ja też byłem zbulwersowany tym co zobaczyłem. Też chciałem się odegrać, jednak w przeciwieństwie do mnie, on prawdopodobnie nie zawahałby się uśmiercić wrogów. Był pod tym względem silniejszy i użyteczny. Miał też rację. Gdyby został z dziećmi i wróg wykryłby jego obecność to walka koło dzieci byłaby tragiczna w skutkach. Chłopak nie mógł wygrać sam. Był za słaby. Ciekawe kim on był. Magiem z jakiejś gildii? Jeśli tak to dlaczego mnie o tym nie poinformowano? Być może wynajął go ktoś inny niż mnie. Być może zaginął w akcji i zapomniano o nim? Był w końcu tak długo tutaj. Być może to samouk. Tak jak ja i nauczył się magii od swoich oprawców? To nie było ważne. Postanowiłem wziąć go ze sobą. I tak nie miałem innego wyboru.
- Jeśli to nie kłopot, to postaraj się nie wchodzić w zasięg moich zaklęć. Jakieś 25-30 metrów. - przestrzegłem go, wiedząc, że i tak zignoruje ostrzeżenie. Ciągle skamowałem otoczenie. Odwróciłem wzrok w kierunku odgłosów kroków. Ktoś o imieniu Rimual nadciągał. Ze słów towarzysza wywnioskowałem, że to kobieta. Imię miała piękne. Miałem nadzieję, ze nie była w istocie piękna, bo walka z pięknością raniła by mi serce i powoli zabijała.
- Opowiedz o tej całej Rimual - poprosiłem. Każda informacja była cenna. Ja skanowałem ją skanerem. Będzie czerwona czy zielona czy jaka? Tak czy siak musiałem z nią walczyć. Przypomniał mi o tym obraz małej Mirajane, która krwawiła i jeszcze rozdrapywała swoje rany. Oby tylko się nie wykrwawiła. Pewnie chroniło ją przed tym jakieś zaklęcie. A co jeśli pokonam jego użytkownika? Czy ona wtedy umrze? Nie chciałem tego, choć obdarowała mnie spojrzeniem pełnym nienawiści. To była prawdziwa druga, młoda Revy. Jakby te dwie się spotkały i ta starsza wyszkoli młodszą ... mógłbym mieć przekichane! Ale to nie było ważne. Teraz czekałem na Rimual.

MM 10750 - 300 (Skaner Mocy Magicznej - tryb ciągły)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Leśna polana   

Powrót do góry Go down
 
Leśna polana
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Polana w środku lasu
» Polana
» Polana
» Polana jednorożców
» Polana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Równina Fiore-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie