IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wielka Biblioteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Wielka Biblioteka   16.11.14 20:41

First topic message reminder :

Było to jedno z pierwszych zniszczonych w Crocus miejsc, zaraz po pałacu poczęły upadać takie budynki jak właśnie biblioteka. Wielki księgozbiór w ogromnym budynku o wielu piętrach stoi niedaleko centrum. Wejście stanowiły ogromne, drewniane wrota ze srebrnymi zdobieniami na całej wysokości. Miały one wysokość około trzech metrów, a wystarczyło tylko popchnięcie ich aby odkryć wspaniałą recepcję z wypożyczalnią, a za nią ogromny księgozbiór. Budynek miał dwa piętra, na które można było się dostać magicznymi windami, a zwisające z sufitu żyrandole oświetlały doskonale ten przybytek. Wiele regałów i działów jednak było pustych, szczególnie na tyłach biblioteki, gdyż niektórych pozycji nie dało się odzyskać lub dopiero zostają sprowadzane do Crocus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   20.04.16 19:51



Wielka biblioteka jak sama nazwa mówi, musi być wielka! Parę pięter ogromnego budynku, wypełnionego szczelnie do ostatniego regału książkami o różnej treści ściągały również różnych ludzi. Od geeków po osoby szukające odskoczni z tego magicznego świata w świat literacki. Chodzą słuchy, że czasami zaglądała tutaj sama Levy, tak to ta znana. Uzupełniając swoją wiedzę z najtrudniejszych książek, zapisanych dziwnymi nieznanymi ogółowi językami i dialektami, które zajmowały ostatnie piętro. Nie wiele osób siętam zapuszczało w poszukiwaniu czegoś.

Chociaż... parę dni temu, miało tu miejsce spotkanie jakiś dziwnych osób, które doprowadziło do uszkodzeń w tamtej części budynku. Sprawą zajęła się niby już Rada Magiczna, te wszystkie przesłuchania, którymi męczyli osobę skromnego, lecz bardzo wesołego bibliotekarza. Mało tego byli tu też już poszukiwacze nagród zająć się tą sprawą i inne szemrane typki z pod ciemnej gwiazdy. Czy dowiedzieli się czegoś? Tego nie wie nikt, bo Elfyr bibliotekarz jest osobą specyficzną i przez tyle lat rzadkiego obcowania z ludźmi może trochę zdziwaczał? Jedni mówią, że to członkowie Dragon's Howl szukali tu czegoś, inni że ktoś tu ukrył jakiś potężny artefakt, a jeszcze inni że jakiś świr książkowy wykradł ostatni tomik poezji jakiegoś innego wariata. Kto wie... kto wie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   20.04.16 20:24

Cytat :
Info dla osób czytających: fabułę w ramach próby prowadzi Zin ze swojego konta, a ja go sprawdzam jako MG prowadzący postać NPC.

PS. Śledź ten temat

"Marg" - to słowo rozbrzmiewało mu co rusz w głowie, kiedy myślał o ostatnich czynach. Nie, nie słowo: imię. Skrót od imienia jego starszej siostry, która jakiś czas temu zaginęła, a on teraz skupiał się na jej poszukiwaniach. Jej dobro popychało go do czynów, których wcześniej nie myślał kiedykolwiek dokonać. Opuścił dom, podróżował, a teraz znowu wrócił do Crocus, do ojca. Sama informacja na temat zawieruchy w tutejszej bibliotece go skusiła.

Przez wrota biblioteki wkroczył chłopak dość postawny, mierzący metr dziewięćdziesiąt trzy wzrostu, jego cera była dość blada. Wraz z włosami koloru białego oraz złotymi oczyma złotymi tworzyły zlewający się obraz mężczyzny ubranego w skórzaną "zbroję". Wracając do włosów - z przodu są w miarę schludnie ułożone, z tyłu zaczynają sprawiać problemy młodzianowi, gdyż pomimo częstego przylizywania, zawsze uciekają ku górze. Do tego ma ten jeden przepiórczy kosmyk, który w życiu nie zrówna się z pozostałymi włosami. Na policzku ma bandaż wywodzący się z ostatniej obrony słabszego człowieka. Jego mięśnie są całkiem solidnie zarysowane, choć obecnie uchowane pod skórzaną zbroją w wielu barwach. W większości jest to jednak biel i odcienie bordowego. Grube rękawice, naramiennik z czerwonym krzyżem, gruby pas, torby przy pasie, nogawice... Wszystko, co zapewniało solidna defensywę. Jak na rycerza przystało.
(Yup yup)

Białowłosy zaczął się rozglądać po całym tym przybytku ze spokojem, ręce trzymając dość luźno wzdłuż ciała. Nie spieszyło mu się za bardzo do rozmowy, bo póki co chciał rozejrzeć się po śladach. Może natknie się na coś związanego z ostatnią kradzieżą w czasie Dai Mato Enbu? Właśnie o to mu chodziło. Chciał się rozejrzeć aby znaleźć coś, co by rzucało się w oczy przez odróżnienie od ksiąg, desek (Revy) czy książek. Znaki, runy, cokolwiek. Dopiero po bezowocnych poszukiwaniach (lub owocnych!) zmierza w stronę bibliotekarza.
- Jestem lokalnym magiem, Gareth Erne. Słyszałem o ostatnim wydarzeniu w bibliotece i chciałbym wiedzieć, co się tu stało. Prosiłbym o jak najwięcej szczegółów - skierował się do niego spokojnym głosem bez nawet najmniejszej ochoty na ponaglanie go. Rozumiał w pełni, że człowiek jest wykończony przez pytania zadawane przez Radę Magiczną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   20.04.16 20:59



Młodzieniec wchodząc do holu biblioteki ujrzał tuż obok wejścia, zaraz po jego prawej stronie, ogromne dębowe biurko zastawione niskimi kolumnami książek, dwoma lampkami ze źródłem światła na różnej wysokości, przyborniki do pisania jak i jedna znacznie różniąca się rozmiarami księge oprawiona w ciemne skóry, która lewitowała ponad blatem. Na masywnym krześle wykonanym również z dębu, z wyżłobionymi wzorami siedział poczciwy starzec z nosem gdzieś głęboko w książce. Najwidoczniej coś czytał i nie zwrócił większej uwagi na to kto wszedł do środka. Wiele razy zdarzało się tak, że ludzie się rozmyślali, bądź szli na interesujące ich piętro po kolejną część ulubionej lektury i po prostu wracali do niego z nią by ją wypożyczyć. Tym razem było podobnie czekał na reakcje nowo przybyłej osoby.

Gdy nasz bohater podszedł odpowiednio blisko dało się usłyszeć, że bibliotekarz mruczał coś do siebie pod nosem. awd, napliut, rets, ynowrezc, tok, lu... Niestety kompletnie nie zrozumiałe dla niego, chociaż...
W pewnym momencie oderwał swój zaczytany wzrok by zobaczyć kto znów próbuje go męczyć w tej dziwacznej sprawie, która miała miejsce na przeklętym ostatnim piętrze. Podniósł swoje stare, szanowne cztery litery witając z szerokim uśmiechem chłopaka. Na nie wiele się to zdało, musiał bardzo zadrzeć głowę do góry by nawiązać z nim kontakt wzrokowy, ponieważ przy jego skromnym wzroście wyglądało conajmniej- dziwacznie. Starzec śmiejący się do klatki piersiowej młodzieńca. Perwersje, fetysze i inne nie wchodzą tu w grę, nie o tym teraz.
O dzień dobry! Dzień doberek, witam i uszanowanie! Nazywam się Elfyr! Nowa twarz w progach tej biblioteki, szukająca tak nie potrzebnych informacji? Może jakąś książkę dla zrelaksowania się? Drugie piętro, schody po lewo, dział baśni! Czwarty regał po prawej stronie, nedej, rets, aknibard, ynowrezc, yretzc, ćęip Rzucił coś naglę, odrywając wzrok z twarzy młodzieńca i gwałtownie wertując strony otwartej przed nim księgi, by za chwile znów zadrzeć nosa i spojrzeć na niego kontynuując swoją kwestie. oznaczenie 22X-44b, książka w czerwonej skórze- smoki! To powinno Pana interesować! Tak widzę to w Twoich oczach, fantastyczne i owiane tajemnicą smoki zawsze interesują takich jak Ty, dużo możesz się dowiedzieć. Zbroje z łusek, oręż... Kończąc mówić to wyskoczył zza biurka, złapał młodzieńca za rękę i zaczął prowadzić do schodów, o których mówił parę chwil wcześniej. Nawet z tego miejsca było widać, że stalowe, kręte schody dziwnie wysoko pną się w górę pomijając pierwsze piętro. Gdyby się dobrze rozejrzeć Gareth mógłby dojrzeć więcej takich schodów oznaczonych tabliczkami z nazwami działów, do których prowadzą. Innowacyjne rozwiązanie prawda? Nie traćmy ani chwili! Ja pomogę wybrać! Szczerząc się od ucha do ucha Elfyr nie puszczał ręki białowłosego, niczym dziecko chcące pokazać na już coś komuś.
Naglę bibliotekarz zatrzymał się na chwilę, pewnym ruchem drugiej ręki wyciągając srebrny klucz z pod płaszcza okrywającego jego ramiona. Zamach, rozbłysk a przy ogromnych drzwiach wejściowych pojawił się gwiezdny duch przypominający lokaja, ubranego w schludny garnitur, trzymający otwartą książkę, widocznie też lubił czytać. To się dobrali. Już kończę dzidziusiu, już kończę... Wymamrotał półgłosem, z obawą, że Elfyr odbierze mu jego obecną rozrywkę. Nie o to chodzi Trixie, czy możesz przypilnować przez parę minut wejścia? Mam coś do załatwienia na drugim piętrze. Wypowiedział do niego i dalej próbował ciągnąć Garetha w kierunku schodów. Co on na to? Czy podda się działaniu żwawego starca?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   20.04.16 23:43

Cóż, na parterze nie było nic, a na wyższe piętra nie było sensu się póki co pchać. Lepiej więc chyba się zaopatrzyć w cierpliwość i lepiej zapytać mężczyznę na dole, bibliotekarza dokładniej rzecz ujmując. Jego twarz, jak zwykle neutralna, nawet nie zmieniła wyrazu w momencie kiedy człowiek podstarzały zaczynał mówić tajemniczą mantrę w innym, nieznanym mu języku. A ojciec mówił: ucz się starożytnych języków, to zdobędziesz świat, przynajmniej ten magiczny.

Nie zwrócił jednak uwagi na przesłanie tych słów, nawet z resztą ich nie znał, więc nie skupiał się na tym. Nie zwykł się przejmować rzeczami, na które nie zna odpowiedzi. Zaczął się jednak zastanawiać, o co chodzi dziadkowi z tą książką dotyczącą smoków. Chociaż przydałaby mu się smocza łuska do zbroi, coś jednak zaczynał podejrzewać przez to, że w pewnym momencie znowu wplótł do wypowiedzi te starożytne runy - czy co to było. Obdarzy go zaufaniem, może warto. Dowie się czegoś o siostrze.
- Skorzystam. Smocza łuska jest bardzo wytrzymałym i wartościowym materiałem w kowalstwie, zarówno broni, jak i zbroi - stwierdził z nieukrywanym zainteresowaniem na temat tego, co ma zamiar mu pokazać dziadek. Dał się więc pociągnąć.
I przełom nastąpił w momencie, kiedy z pomocą srebrnego ducha przywołał ducha. Chyba chciał mu przekazać, o co chodzi w ten sposób, aby nie wywołać podejrzeń. Coś było zdecydowanie nie tak, dlaczego musiałby tak się pilnować?
- Mogę iść sam, proszę pana - skomentował fakt ciągnięcia go i oczekiwał tego, że go puści. A przynajmniej miał nadzieję, że pozwoli mu iść własnym krokiem, a nie narzuconym tempem. - Co takiego sprawia, że pan się tak... spieszy? - rzucił nagle, o wiele ciszej. Rozejrzał się po piętrze, na które do tej pory zdołali się wdrapać aby kontynuować chód za starcem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   21.04.16 12:16



Na słowa aprobaty młodzieńca w oczach Elfyra iskierki radości rozbłysły jeszcze bardziej. Nie często mógł z kimś spędzić tutaj czas, zazwyczaj siedział po paręnaście godzin za swoim biurkiem uzupełniając karty użytkowników biblioteki, domawiając książki czy też na prostych grach łamigłówkach ze swoimi duchami.
Uścisk dłoni nienaturalnie mocno zacisnął się i prowadził w górę po stalowych schodach. Każdy następny krok zostawiał za nimi tylko ciche postukiwanie, które wydawało się z okutych butów bibliotekarza. Mi się spieszy? Hahhahaha! Niee, czas to książka, książka to wiedza, wiedza to przywilej, szybko!
Po upływie paru chwil, znaleźli się na drugim piętrzę, które znacząco różniło się od holu na parterze. Tutaj na głównej alejce pomiędzy wysokimi regałami żarzyły się małe lakrymy świetlne, a od niej prowadziły dziesiątki wąskich korytarzy między regały w obie strony. W powietrzu dało się wyczuć ten specyficzny zapach starego papieru i drewna. Było tu tak cicho, że mogło by się wydawać, że czas stoi w miejscu. Oprócz naszych bohaterów, żadnej żywej duszy. 2c-3c... Dziadek naglę zboczył z głównej alejki gdzieś w jeden z wąskich korytarzyków po ich prawej stronie. 4ż-2ż...Kolejny gwałtowny skręt między regałami. Zapuszczali się coraz bardziej w głąb jak w labiryncie. 5ż-4ż... Opuścili parę rzędów by zatrzymać się nagle przed jednym z następnych. Światło padało coraz słabiej, a Elfyr nie chciał puścić młodzieńca. Co on wyprawia? Już blisko, zaufaj, już blisko. Widocznie wzrok białowłosego był coraz bardziej mniej ufny. Cóż poradzić, plotki, które krążyły na temat starca może były prawdziwe? 3c-5c... Ostatnia prosta, przed nami tam jest 22X-44b. Dział baśni cenzurowanych przez Radę. Sprytny autor ukrył między wierszami recepturę przeróbki smoczych łusek, znam klucz... dobrze Ci z oczu patrzy. Ruszyli prawie biegiem, kto by posądzał starca o taką kondycje? Po paru ładnych sekundach marszobiegu wąskim korytarzem znaleźli się tuż przy ścianie, a tam regał z oznaczeniem którego szukali. Starzec odsłonił płaszcz szukając czegoś chwilę przy pasku. Było tak ciemno, że Gareth ledwo widział jego siwe włosy, więc nie ma opcji by dojrzał co to było. Tajemnica wyjaśniła się z upływem kolejnej sekundy. Znajomy z parteru błysk rozjaśnił na chwilę wysokie na 5 metrów regały wypchane książkami i pojawił się świecący ptak. Z ptaka to raczej miał skrzydła i nóżki, reszta to lakryma świetlna. Lumin jedenasty rząd, książka numer 42 ta w czerwonej skórze! Jak starzec powiedział tak kolejny gwiezdny duch zrobił. Uniósł się ponad białe głowy i odnalazł książkę, którą szukali, następnie zrzucił wprost w ręce starca. Mam ją, teraz na dół szybko za mną, czeka nas papierologia, nie masz jeszcze karty, a bez niej nie dam Ci książki nawet jeśli poświadczyłeś, że jesteś stąd. LUMIN!!! Prowadź, a Ty trzymaj się blisko mnie przecież ciągle nie będę trzymał Cię za rękę!

Droga powrotna, wydawała się krótsza, szybsza i jakoś mniej kręta. Może to dzięki tej latającej lakrymie? Dziadek nie otworzył ust jak wracali, nie oglądał się za siebie, tylko przyśpieszał kroku. Tak jakby chciał zgubić swojego towarzysza gdzieś między tymi regałami. Dobrze wiedział, że nie chodzi mu o książkę, po za tym po co mu książka skoro Siwek nie zdradził mu klucza na odszyfrowanie receptury przerobu łusek? Po raz kolejny rozległ się stukot okutych butów prowadzący tym razem w dół. Gareth trzymający się starca jak rzep psiego ogona dostał aż zadyszki gdy znaleźli się na dolę. Elfyr zdecydowanym ruchem cisnął książką w jego klatkę piersiową co musiało być nie lada zaskoczeniem dla młodzieńca i wrócił za swoje biurko. Jeszcze raz imię, nazwisko skąd pochodzisz i na ile potrzebujesz tej książki, miło by było jak byś podał wydawnictwo i numer wydania tej ksiązki... Mniejsza Opuścił wzrok gdzieś na nową kartę biblioteczną marudząc pod nosem "Zaklęte baśnie, Venryda Loopstorma. XOP9922D"Czy coś dla szanownego młodzieńca jeszcze potrzeba? Szeroki uśmiech zagościł raz jego na jego twarzy. Trix jak stał przy drzwiach zaczytany tak nawet nie drgnął na ich powrót, lektura wciągnęła go do końca, Lumin zatrzymał się przy nim oświetlając kolejne strony książki, a Starzec z piórem w ręku czekał na informacje od młodzieńca, który wyraźnie musiał być zdezorientowany tym co się dzieję w tej chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   21.04.16 20:19

Jego głowa dość szybko zapamiętała informację, iż mężczyzna na pewno jest magiem Gwiezdnych Duchów. Czemu wcześniej nie miał takiej pewności? Bo zdarzało się, że na swojej drodze spotykał osoby posiadające pojedynczy klucz i będące w stanie przywołać ducha, a potem korzystać z zupełnie innych magii. Cóż, może po prostu był to przypadek, że tak się składało? Nie miał pojęcia.
Denerwował go strasznie fakt, że przez cały ten czas był prowadzony przez niego za rączkę. Nie miał w nawyku upominania wielokrotnie osób, z którymi rozmawia, ani tym bardziej nie miał zamiaru na niego się wydzierać. Był spokojny, nie czepiał się w takim razie. Jedynie uśmiechnął się pod nosem widząc księgę i że idą na dół. Może w końcu się coś wyjaśni. Oczywiście padał na twarz ze zmęczenia, jednak starał się aż tak nie padać. Zastanawiał się, jak w tym wieku ten człowiek utrzymywał tak doskonałą kondycję jak teraz. Zamrugał oczyma na fakt, że jemu nic nie było. Jak to? Bierze jakieś leki? Ćwiczy dwadzieścia cztery godziny w tygodniu? Wzmacniał jakoś swoje ciało magią? Jednak na tym jego podejrzenia się skończyły, bo być może po prostu ćwiczył tyle, ile sił miał.
- Gareth Erna, pochodzę stąd, z Crocus. Nie sądzę, aby korzystanie zajęłoby mi więcej niż dwa tygodnie - stwierdził, ale zaraz go oświeciło: między wierszami zachował klucz przeróbki łusek? Chwila. - Mówił pan coś o kluczu. Chodziło panu o klucz do bram Gwiezdnych Duchów czy o kluczu pomagającym w rozwiązaniu tajemnicy tej księgi? - zapytał po niedługiej chwili myślenia. Dość luźnym ruchem otworzył księgę aby przeskoczyć wzrokiem po stronach aby móc spojrzeć na to, jak to wszystko wygląda. Był zaciekawiony i nie dało się tego ukryć, chociaż nie przyszedł po księgę. Może to w księdze znajdują się jakieś informacje dotyczące ostatnich wydarzeń? Na to stawiał, bo przecież starzec od razu by w innym przypadku o tym powiedział.
- W bibliotece pojawiały się jakieś wyróżniające się persony ostatnimi czasy? - zapytał niespójnie, ale z nadzieją, że starzec zrozumie jego intencje i przesłanie tego zdania. Przez dłuższą chwilę patrzył na strony książki aby zatrzymać się na jakiejś losowej gdzieś pośrodku tomu, jednak zaraz przerzucił stronę na kolejną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   21.04.16 21:22


Słuchając uważnie to co mówił białowłosy, starzec skrupulatnie notował na małej karcie bibliotecznej, zaczynając od imienia i nazwiska, po miejsce zamieszkania i okres na ile chce wypożyczyć tą książkę. Słysząc dwa tygodnie, podniósł głowę i prawą ręką wskazał na tablicę z cennikiem która wisiała tuż nad biurkiem. Biurokracja, biurokracją, ale takie miejsca jak to musiały zarabiać jakoś na siebie. Na szczęście Garetha obowiązywała promocja zachęcająca do korzystania z biblioteki i pierwsza książka była gratis i to akurat do dwóch tygodni. Masz szczęście młody, upiekło Ci się. Obejdzie się bez żadnych opłat. Co do klucza o którym wspomniałeś. Czytasz tylko strony parzyste i to od czwartego akapitu co trzeci wyraz. Brzmi co najmniej głupio, ale działa. Musisz uwierzyć staruchowi hahaha. Kończąc mówić, skończył też wypisywać karte biblioteczną dla Garetha. Skrzętnie katalogując ją pod literką "E" w wielkiej szafce katalogującej, która znajdowała się za jego plecami. Co jak co, ale porządeczek musi być.

Zajęty chowaniem karty do szafki usłyszał ponownie pytanie na temat tego co tutaj się działo. Obrócił się powoli na swoim krześle lustrując twarz młodzieńca. Utkwił w nim martwy wzrok tak jak by chciał przejrzeć jego duszę. Tak jakby próbował wyczytać z jego oczu po co o tym pyta. Tak jak by chciał wywrzeć presje na nim za to pytanie. Najwidoczniej temat ten starcowi nie leżał. Poderwał się z krzesła, uderzając dłońmi w dębowy blat biurka. Niech mnie elektryczne lakrymy biją! Takie rzeczy interesują tak młodą głowę? W twoim wieku powinny obchodzić Cię inne rzeczy. Była tu już Rada Magiczna i inne typki, nie wiem nic na ten temat. Twarz Elfyra widocznie osowiała, a on sam znów osunął się na masywne krzesło patrząc tępo gdzieś między biurko, a podłogę. Najwyraźniej potrzebował chwili na przemyślenia. Całe szczęście, że w pobliżu znajdował się Trix, który widząc całą tą sytuację przybliżył się do centrum jej wydarzeń.
Elfyr jest zmęczony, pozwól, że ja się teraz Tobą zajmę. Powiedz mi proszę, dlaczego tutaj jesteś. Wcale nie potrzebujesz tej książki Zgrabnym ruchem duch wyciągnął ja z uścisku młodego maga odkładając na biurko i dalej konstytuował swoją wypowiedź Bije od Ciebie niespokojna aura, wytłumacz dlaczego tutaj jesteś, co tutaj na prawdę robisz. Starzec nie jest taki zły, a ja wiem co lubi i jak go podejść. Wszystko zależy od Ciebie czy jesteś na tyle uczciwy by dobyć tych informacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   21.04.16 22:45

Nie przykuwał zbytniej uwagi kiedy mężczyzna notował: skupił się na księdze. Przeglądał ją, jedynie zerknął w stronę starca kiedy już praktycznie skończył, to znaczy popukał w cennik. Do tej pory zawsze sądził, że książki się wypożycza bez opłat, ale szybko zrozumiał, że może to wynikać ze względu na to, w jaki sposób został potraktowany zbiór przez magów niszczących miasto bite dwanaście lat temu. Doskonale pamiętał, jak musieli chować się po piwnicach kiedy ich ojciec walczył. Na szczęście przeżył, chociaż jego ciało zostało przyozdobione dziesiątkami nowych blizn. Do tej pory pamiętał, jak musieli go z Marg opatrywać.
- Postaram się to zapamiętać - stwierdził i spojrzał do książki, spojrzał na pierwsze strony tekstu właściwego, nie patrząc na stopkę redakcyjną, aby zaraz przeskoczyć na stronę parzystą. Czwarty akapit, co trzeci wyraz. Musiałby zapisywać te kartki.
Tu jednak zatrzymał swoje przemyślenia dotyczące zbrój ze smoczych łusek, bo starzec zdenerwował się za kolejne pytanie z serii "co tu się stało". Teraz dopiero zorientował się, że mężczyzna nie miał zamiaru usłyszeć tamtego pytania albo nie zorientował się, że chodziło mu o ostatnie wydarzenia w bibliotece. Już miał tłumaczyć, skąd to pytanie, jednak duch mu przerwał. Oddał mu książkę. Spodziewał się tego, że grał na zwłokę.
- Nie chcę się zmęczonemu starcowi narzucać. Przepraszam za wtórowanie pytań Rady i magów, jedynie szukam odpowiedzi, które mogłyby naprowadzić mnie na trop - skierował się z początku do starca, czuł się winny jego obecnego stanu. - Przepraszam - dodał po chwili, aby ze zmrużonymi oczyma odwrócić głowę w stronę ducha. Uniósł brodę aby móc na niego spojrzeć, po czym westchnął. Dość ciężko i z pewną dozą zmęczenia w tym odgłosie.
- Owszem, nie potrzebuję tej książki, potrzebne mi są informacje. Nie mam zamiaru ścigać sprawców, bo od tego jest Rada i ja nie wtrącam się w jej sprawy - wyjaśnił na sam początek, zakładając ręce na skórzanej zbroi. - Przyszedłem tutaj tylko dlatego, że prowadzę własne, małe "śledztwo", o ile da się to tak nazwać. Szukam swojej siostry, która sześć lat temu w bliżej niewyjaśnionych okolicznościach opuściła dom. Słyszałem o tym, co się tu stało bo mieszkam niedaleko i sądziłem, że mogła się pojawić jakaś informacja na jej temat - mówił cały czas takim samym, spokojnym głosem bez nawet drobiny zawahania czy uczuć. Zupełnie tak, jakby był z nich wyprany. On po prostu nie dawał im sobą miotać, o ile nie chodzi o Marg. - Brzydzę się kłamstwem i oszustwami, chociaż rozumiem brak zaufania wobec mnie. W tych czasach nie da się nikomu zaufać, szczególnie Neutralnym - dodał po chwili z pewną aluzją ukrytą w swoich słowach. Tą aluzją była jego bezgildyjność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   23.04.16 11:00



Co jak co, ale to nie była kolejna zwyczajna biblioteka jak tysiąc innych. Rzeczy, które działy się nawet w tamtej chwili były delikatnie mówiąc- dziwne. Starzec pracujący tam jak siedział zawieszony w swoim mentalnym świecie, tak nawet nie drgnął od dobrych paru minut. Gwiezdny duch zagadywał chłopaka, który szukał informacji o swojej siostrze w bibliotece, w której miały miejsce bardzo dziwne zdarzenia- czyżby podejrzewał ją o coś? Mało tego jak Trix podszedł do Garetha by wyjaśnić całą to sytuacje, Lumin zaczął kręcić się w kółko imitując kule dyskotekową (bardzo słabo mu to szło ^^) aż zniknął po paru sekundach w błysku podobnym do tego, w którym się pojawił.
Panie Gareth'cie, prosze wybaczyć mi. Nie jestem upoważniony do udzielania takich informacji. Mój kontrakt zabrania mi tego, jestem zwyczajnym kamerdynerem lubiącym czytać książki. Obrócił się na piętrzę, wyciągnął prawą rękę przed siebie tuż obok biurka a z magicznego okręgu pojawiły się stosy książek. Musiało być ich z czterdzieści, jak i nie pięćdziesiąt. Wzrok skierował z powrotem na białowłosego wyraźnie dając do zrozumienia, że na prawdę nie może nic powiedzieć na ten temat. Jeśli uda się Panu przekonać Elfyra, opowie o tym co tu się działo. Nie było to miłe szczególnie dla niego, ale proszę mi wierzyć... Cierpliwości i sprytu. Po czym spowiła go taka sama złota łuna jak i Lumina parę chwil wcześniej i rozpadł się w powietrzu bez pożegnania.

Zostali sami.
W pewnym momencie dziadek wrócił do świata żywych marocząc pod nosem swój monolog w niezrozumiałym języku awd, napilut, yretzc, tok, rets... Poderwał głowę, wlepiając swój już zmęczony wzrok w chłopaku i ciężko wzdychając. Przepraszam, słyszałem wszystko co mówiłeś. Przysiądziesz się? Skinął głową w kierunku krzesła przy schodach na czwarte piętro, a sam w tym czasie złapał za kartę, którą porwał na trzy części i na każdej zapisał jakiś wyraz odkładając je na bok. Mogło by się wydawać, że jest to bez celowe zabicie czasu, by chłopak miał czas na przyniesienie krzesła... Mówiłeś, że szukasz siostry. Mój brat też kiedyś wyszedł z domu i nie wrócił... Rozumiem Twój ból. Pozwól na chwilę relaksu. Lubisz zagadki? Takie proste, nic nie znaczące, tak dla rozluźnienia atmosfery. Ułożyłem swoich kilkadziesiąt mając tutaj dużo czasu, pozwolisz, że zdam Ci jakaś?


Z burty statku zwiesza się drabinka sznurowa w ten sposób, że ledwie dosięga powierzchni wody. Szczeble drabinki rozmieszczone są w odległości 25 centymetrów.
Ile szczebli znajdzie się pod wodą, gdy podczas przypływu morza woda podniesie się o 90 centymetrów?



Powiedzmy, że jeśli uda Ci się zgadnąć w trzech próbach co nieco Ci opowiem o tamtym dniu co tutaj się działo. I tak była tu pewna dziewczyna...  Przez syczenie w głosie jej kompana nie jestem pewny jak się nazywała, ale coś na "M"...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   23.04.16 17:55

Nie zwrócił uwagi na Lumina, może po prostu nie chciał? Może mu nie przeszkadzały światła dyskotekowe tak, jak mogłyby pozostałym przeszkadzać? Wysłuchał tłumaczenia ducha. Spodziewał się tego. Kiedyś miał okazję poczytać i posłuchać na temat Gwiezdnych Duchów, a konkretniej o ich kontraktach, nie zdziwił się brakiem możliwości udzielania takich informacji. Prawdopodobnie starzec tak zdecydował aby ściągnąć z niego obowiązek aby mógł mu po prostu pomagać tak, jak trzeba. Przytaknął duchowi przez skinięcie głowy, jednak nie odpowiedział nic słowem. Nie miał wobec niego zbyt wiele do powiedzenia skoro wcześniej już wygadał to, co trzeba było mu wiedzieć. Sam się trochę zdziwił: od dawna nie mówił tyle, ile mówił teraz. Zawsze mu się to zdarzało kiedy miał dowiadywać się informacji na temat siostry. Ale teraz przechodził samego siebie.

Zaraz jednak został sam, póki co bez nadziei na jakiekolwiek informacje na temat swojego obiektu poszukiwań: Margarethe. Miał zamiar wyjść na świeże powietrze aby móc pomyśleć nad możliwymi rozwiązania tego problemu, czyli w jaki sposób mógłby przekonać dziadka do zdradzenia tych tajemnic. Od tego jednak odwiódł go głos starca, który nagle poprosił go do rozmowy. Zaskoczył się, wyglądając przez ramię w stronę kontuaru, za którym siedział. Niepewnie, ale jednak poszedł po wskazane krzesło. Znowu kilometry chodzenia... chociaż jego kondycja była niemal doskonała, nie mógł się przemóc do chodzenia setki razy po schodach.
Wrócił prędko, krzesło niósł w jednej ręce. Wyglądało na wygodne, takie też było kiedy postawił je obok dziadkowego za kontuarem bibliotecznym. Oczywiście jeśli udzielił mu pozwolenia, gdyż najpewniej po szafkach były pochowane karty biblioteczne z danymi ich właścicieli. On na szczęście nie miał w interesie zaglądania do nich.
- Nie przepadam za zagadkami. Zazwyczaj mnie nudziły, bo rzadko kiedy znałem na nie odpowiedź kiedy siostra mi je opowiadała - westchnął ciężko. Zaraz jednak takową usłyszał, coś mu zaświeciło w głowie. Chyba już ją kiedyś słyszał. Czyżby? Nie, to chyba nie była ta odpowiedź. Na logikę, człowieku, na logikę. Tak, w ten sposób zastanawiał się nad odpowiedzią, co skończyło się na oparciu kostki o kolano drugiej nogi, na udzie ułożył łokieć, a jego dłoń zaś delikatnie pocierała palcami brodę. Utkwił w konsternacji na dobrych kilka chwil.
- Tyle samo, co przed podniesieniem się stanu wody. Statek uniesie się razem z tym podniesieniem, więc szczebelki, o ile ktoś ich nie spuści niżej, również uniosą się ze statkiem - odpowiedział w prosty sposób na zagadkę. Rzeczywiście ją kojarzył, bo kiedyś siostra mu o tym mówiła. A może to ojciec ją opowiadał? Na pewno nie matka.
- Syczenie? Miał jakiś związek z wężami? I z tym całym Serpentusem, który okradł ostatnio bank? - zapytał, nieco zaskoczony. Aż tak nie zareagował na wspomnienie pierwszej litery imienia towarzyszki syczącego gościa. Chociaż rozbudziła się w nim nadzieja, a ogień w oczach znowu się rozpalił, mogła być to przecież każda inna kobieta z imieniem na literę M. Mattie, Mai, Maighread... Kto wymyśla te imiona?
- Jak oni wyglądali? - rzucił pytaniem znowu, unosząc głowę i nogi układając już do poprzedniej, dość luźnej pozycji. Schował stopy razem z butami pod stołkiem i "owinął" je wokół nóżek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   28.04.16 11:19


Bystrzejszy jesteś Gwablert niż myślałem, nie spodziewałem się takiego sprytu po tak młodym człowieku Może i specjalnie Elfyr pomylił imię chłopaka by sprawdzić do końca jego czujność i czy w ogóle go słuchał. Widział przecież, że temat tamtych zdarzeń z ostatniego piętra, pamiętnego dnia nie jest dla niego łatwy. Nawet pomimo tego, że sam już zaczął o nim mówić dalej to nie było łatwe, a chłopak bez precedensowo naciskał dalej. Widać, że nie było mu po drodze owijanie w bawełnę, a chciał więcej szczegółów. Łaknął ich jak morderca krwi.

Dla ciebie, za rozwiązanie zagadki. Podsuną po blacie biurka małą, jedną część wcześniej rozerwanej kartki na której było naskrobane złotym atramentem "OS"
Widocznie ciekawi Cię to bardziej, niż powinno. Powiedz mi czy jesteś gotów znieść brzemię wiedzy? Ona nie zawsze jest dobra. Czasami tak jak i w tym przypadku zdarza się, że lepiej unikać, niektórych informacji bo mogą mieć bolesne konsekwencje. Widocznie znów zasmucił się, to co miał do powiedzenia dla młodzieńca nie należało do najprzyjemniejszych. Sprawiało mu duży mentalny ból. Co mogło się zdarzyć aż tak okropnego na ostatnim piętrze? Wiesz może co może oznaczać napis na kartce? Będzie łatwiej... jeśli nie to może druga wskazówka? Są wyrazy, które same przez gardło nie przechodzą, szczególnie na tle ostatnich zdarzeń...

Starzec wstał, wziął jedną z ksiąg znajdujących się na spodzie tych, które oddał Trix, przewertował szybko szukając odpowiedniej strony. Po chwili rzucił otwartą tuż przed białowłosym. Działaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   01.05.16 10:24

- Gareth - poprawił go niemal natychmiast kiedy to usłyszał. Owszem, słuchał go uważnie, starał się aby żadne słowo mu nie uciekło. Wiedział przecież, że każde jest ważne. Czemu miałby więc nie słuchać? Kontynuował. Wytężył słuch, uśmiechnął się całkowicie poważnie. Owszem, on potrafił ukazać całkowitą powagę nawet, kiedy się uśmiecha! Cóż za ciekawy okaz człeka.
Otrzymaną kartkę niemal natychmiast przeanalizował pod kątem przydatności w dalszej części zadania. OS? Oś? Może to jakiś ukryty skrót? Tak, raczej tak, nie mógł nic skojarzyć. Uniósł brew aby zaraz ją opuścić i unieść drugą. Taki charakterystyczny gest.
- Ciekawi mnie, bo chodzi tu o moją siostrę, której nie odpuszczę za żadne skarby. Nie mam zamiaru. I jestem gotów, dla niej zrobię wszystko - odpowiedział z tą śmiertelną powagą, ale zaraz wyszedł z tego "transu", który mógłby wystraszyć dziadka aż zanadto. Wpadł w niego przypadkowo, głównie przez poruszenie kwestii "dlaczego" i "po co". Dla niego odpowiedź była prosta, ale zawsze, kiedy chodzi o nią... cóż.
Obejrzał obrazki w książce, zdawały się układać w jakiś rebus. Uniósł brew nieznacznie, zastanawiając się znowu. Przetarł brodę palcem raz, drugi, trzeci, dziesiąty, dwudziesty. Nienawidził rebusów, nie dało się tego ukryć. Ul... do góry nogami... Czy to ma jakąś konkretną nazwę? Kto by z resztą podwieszał ul do góry nogami? Jakiś wariat chyba. Kto wymyślał te rebusy? Dobra, dalej, pomyślimy nad tym dalej. Ster. A może żelazko? Nie, fale wyraźnie wskazują, że to jest ster w statku. No to mamy jedno: ster. Potem mamy kota. Czy to jest przekreślone t? Więc ko. Sterko. Czyli ul musi być napisany od tyłu. Lu...sterko? Chyba tak. Ale co to ma do OS?
- Rebus mówi Lusterko... ale nie mam bladego pojęcia, co to ma do OS. Jedyne, z czym mi się to kojarzy to z jakąś gildią działającą przed laty - odpowiedział z zastanowieniem. Czy to może mieć jakiś związek z Oración Seis? Spojrzał na dziadka. Może za sam fakt powiedzenia skojarzenia skieruje go dalej albo coś wspomni? Miał taką nadzieję. Może przynajmniej go naprowadzi na właściwy trop?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   03.05.16 16:50



Uśmiechną się starzec pod nosem na opryskliwą uwagę młodzieńca, dobrze że go słucha. Starzy ludzie widocznie, bardziej zwracają uwagę na takie rzeczy jak uwaga rozmówcy. Może po prostu chciał go sprawdzić czy przyszedł tu w celu uzyskania informacji tylko dla swojej korzyści? Czy tak jak w tym wypadku, tak jak zapewnia szuka siostry. Wyrazami miłości jakimi ją opisuje i przywiązanie do niej musiała wiele dla niego znaczyć, ale dlaczego zniknęła? Może miała inne plany na życie niż ciułanie się z natrętnym bratem. Cały ten jego stan emocjonalny z jakim mówił to wszystko wywarło dobre wrażenie na Elfyrze. Przekonał go tą gadką.

Mimo to dalej z zaciekawieniem patrzył bez słowa jak poradzi sobie kolejną zagadką, tym razem tą książkową. Rebusy były dobrym sposobem na zabicie czasu w takim miejscu jak to gdy nie było ludzi.
Marszczące się czoło i wyraz skupienia brały teraz górę na twarzy Garetha. Z każdą następną sekundą był bliżej rozwiązania, co jak co inteligentny chłopak był z niego. Przez co udowadniał, że jest godzien pomocy bądź chociaż informacji na temat tamtego zdarzenia na ostatnim piętrze i jego uczestników. Brawo! To prawda, lusterko jest rozwiązaniem tego rebusu. Dobrze Ci poszło, ale przyznaj nie były jeszcze tak trudne te zagadki. Jakbym mógł dać Ci coś trudniejszego bez sprawdzenia Twoich możliwości gheheh Kończąc mówić wziął kolejną z napisanych wcześniej kartek i znów przysunął ją w kierunku chłopaka. Jeśli ją podniesie i odwróci tym razem dojrzy na niej złoty połyskujący napis "TAR". Następnie otworzył jedną z szuflad biurka i wyciągnął małe, widocznie ręcznie zdobione lustro z rączką do trzymania. Nie wyglądało na jakiś potężny artefakt magiczny. Tafla lustra wyglądała na zwykłą tafle lustra, a same zdobienia niczego nie przypominały. Ciekawe jakie jeszcze fanty skrywał tam starzec?

Mówisz, że chodzi o Twoją siostrę? O nic więcej? Nie mam dla Ciebie dobrych informacji... była tu pewna kobieta z jakimś wężowym gościem. Zwracał się do niej imieniem Margareth... Nie mam tu wielu gości. Obiecuje, że jeśli odpowiesz na moją ostatnią zagadkę, tym magicznym lustrem ukarzę Ci wszystko co widziały me oczy. Może i dowiesz się nawet więcej, bo co i może pominąć starzec prawda?
Patrząc na Garetha smutnym wzrokiem, trzymając lusterko czekał na jego odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   04.05.16 22:29

Chociaż rozwiązał tę pierwszą zagadkę jaką był rebus, nie był jednak pewien, o co chodzi z "OS". Nic nie usłyszał na ten temat. Trafił swoimi przypuszczeniami czy może kompletnie zmissował niczym typowy Blitzcrank każdego swojego graba? Zmissował niczym gość, który postawił na Lechię Gdańsk w meczu przeciwko Legii Warszawa krocie, a potem jego ukochana drużyna przegrała sromotnie? Przegrał życie niczym nałogowi maniacy w League of Legends albo Counter Strike'a? Przegrał życie jak Mao, który skasował konto mając dwie córki, syna i wnuczkę oraz zapewniony paring z najlepszą według niego kobietą? A może przegrał jak Gareth poszukujący swojej siostry kręcącej się z członkiem Tartarosu? Chwila moment...
- Tak, to ona! - podniósł się niemal od razu z siedzenia, ale zaraz się zorientował o jednym: to mogła być po prostu zbieżność imion. Równie dobrze tamta kobieta także miała prawo mieć na imię Margarethe. Kiedy doszedł do tego wniosku, momentalnie opadł na siedzenie jakby bezwładnie.
- Nie powinienem tak wyskakiwać z pewnością siebie kiedy tak naprawdę nie wiem, czy to rzeczywiście ona i czy to po prostu nie ktoś o tym samym imieniu... - stwierdził z przepraszającym tonem. - Cokolwiek... powiesz? Pamiętasz jak ona wyglądała? Czy miała czerwone oczy? Białe włosy? Cokolwiek. Muszę wiedzieć... muszę wiedzieć cokolwiek. Bo sam fakt... bycia z jakimś wężowym gościem... cholera, to przecież się wiąże. Najpierw bank, teraz biblioteka... czegoś musza szukać! - doszedł w końcu do wniosków, znowu podrapał się po policzku. Teraz też chwycił kartkę w dłoń i spojrzał na "Tar". Teraz bez wątpienia wiedział...
- ( •_•)>⌐■-■ Chodzi o Tartaros, prawda?
Dość szybko się zorientował ze względu na to, że Serpentus, wężowy gość był zapisany na listach gończych jako właśnie członek Tartarosu. Nazwa niemal od razu rozbrzmiała mu w głowie kiedy zauważył litery wypisane na kartce. Jeszcze nawet nie skupił się na lustrze! Zacisnął palce na kartce i ją zgniótł tak, że niemalże nie da się znaleźć miejsca gdzie by nie była pognieciona.
- OS... Tartaros... - próbował sobie przypomnieć historię kontynentu, jednak robił to w myślach. To się łączyło w którymś punkcie, jednak nie mógł go odnaleźć. Potrzebował jeszcze jednej karteczki, która by w końcu usunęła wątpliwości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   05.05.16 9:36



Widząc reakcje chłopaka starzec tylko opuścił głowę bez słowa. Rozglądał się po biurku w poszukiwaniu kolejnej kartki, którą mógł by zapisać. Odkładając lusterko na bok, w akcie desperacji wyrwał jedną z pustych stronnic książki i swoim piórem coś na niej skrobał. Gareth to wstał, to usiadł, to podniósł głos by go za chwilę znów uciszyć. Widać targała nim huśtawka nastrojów. Był na dobrej drodze dedukcji, ale... "Tartaros" słowo, które prawie nie zjeżyło włosów na głowie starca. Tych nie było za dużo, ale reakcja była widoczna.
Ostatnia zagadka, a pokaże Ci wszystko. Chce mieć już spokój. Obiecaj, że pójdziesz sobie stąd później i nie opowiesz nikomu. To tylko na Twój użytek skoro tak bardzo kochasz siostrę, pogódź się z najgorszym. Ja próbowałem to ukryć, Ty to wszystko odgrzebujesz to nie jest temat do rozmów dla takich ludzi jak my. Wielu zych ludzi, w różnych grupach próbowało ściągnąć ten kontynent na złą drogę. Sojusz Balam w którego skład nie tylko wchodził Tartaros, a i Oración Seis, Grimoire Heart, teraz Dragon's Howl i inni niezrzeszeni potężni magowie... coraz więcej tego na świecie. Zawiesił się na parę sekund po swoim monologu z wzrokiem utkwionym w kartkę na której coś wcześniej napisał. W życiu czasami trzeba podjąć odpowiednie kroki by coś poprzestawiać. Nie jest to łatwe, i wymaga wiele pojedynczych kroków by to osiągnąć. Tak samo jest w tym zadaniu. Czerwone kropki zamień z tymi żółtymi miejscami. Haczyk jest w tym, że może pominąć na raz tylko jedną kropkę. Baw się dobrze i się nie śpiesz. Zrozumiesz wtedy, że w Twoim życiu też naszły zmiany... Podał ją chłopakowi, a sam rozdygotany wstał od biurka by zając się swoimi sprawami. Katalogowanie, sprawdzanie, upominanie o terminach...

Kartka nr. 3:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   10.05.16 21:35

Czyli jednak jego podejrzenia okazały się prawdziwe: Sojusz Balam. Jeżeli mówi to w sprawie związanej z - prawdopodobnie - jego siostrą, równie dobrze Margarethe może być zamieszana w działania mrocznych gildii. Skoro była widziana w pobliżu kogoś związanego z ów sojuszem, ma prawo tak twierdzić. Wysłuchał mężczyzny.
Pierwszy raz odczuł aż takie wyrzuty sumienia, tak samo jak osoba pisząca posta. Naprawdę. Jeszcze chyba nigdy nie poczułam takiego poczucia winy, bo za bardzo wymusiłam (wymusiliśmy) powiedzenie czegoś od poczciwego starca, który próbował jedynie się odciąć od nieprzyjemnych, bolesnych niezwykle wspomnień. Musieli mu grozić albo kogoś tam na górze zabili. Musieli go przez wiele godzin przesłuchiwać jako właściciela przybytku. Musieli go jakoś zranić że aż tak na to reaguje. Otrzymawszy zagadkę, nie zaczął jej robić. Wstał. Na pewno nikt się nie spodziewał tego, co zrobi chłopak. Podszedł do dziadka i położył mu dłoń na ramieniu.
- Owszem, wiele się zmieniło. Cały czas się zmienia. Nasze życie kreują decyzje. Tak samo jak Pan zdecydował się unikać tego tematu jak ognia, przez co teraz rozwiązuję te zagadki, tak samo jak ja zdecydowałem się uczyć od ojca magii aby odnaleźć siostrę. To MY kreujemy historię przez nasze decyzje. Mogę podjąć się wszystkiego, mógłbym nawet zginąć żeby ona była wolna. Mógłbym zrobić to sam, jednak w ten sposób niczego nie osiągnę: tak się nie da. Zaufałem panu, dałem się wciągnąć w tę zabawę. Wciągnąłem pana również w te poszukiwania i teraz mam wyrzuty sumienia, bo rozdrapałem rany, bo za bardzo naciskałem - kontynuował, jednak w tym momencie zsunęła się jego dłoń z ramienia. - Z każą kolejną sekundą świat się zmienia coraz bardziej i na to nie wpłyniemy. Równie dobrze ten wężowy gość i - prawdopodobnie - moja siostra mogą zmierzać tutaj albo opuszczać miasto, bo taką podjęli decyzję. Nie będę już jednak zatruwał pańskiego życia.
Rzucił na koniec, po czym nastąpiło westchnięcie. Chłopak odwrócił się na pięcie i skierował w stronę wyjścia.
- I tak wystarczająco żyć zatrułem swoimi dziecinnymi poszukiwaniami - dodał jeszcze w drzwiach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   11.05.16 21:22



Dziadek słysząc wszystkie te wyznania Garetha, nawet trochę się wzruszył. Widać, że chłopak pałał nieskazitelnym, czystym uczuciem miłości braterskiej. W tym przypadku siostrzanej? However. Ważne, że to uczucie kupiło Elfyra. Cała ta gadka o odprowadzeniu jej do domu, obietnicy dla ojca. To, że potrafi wziąć sprawy w swoje ręce i ta cała odpowiedzialność wzięta na jego barki...
Zaufaj mi, a wszystko Ci się wyklaruje Ledwo mu te słowa przeszły przez gardło, odpuszczając kompletnie zagadkę, swoje stanowisko w sprawie nie mówienia niczego jak i dębowe biurko. Wstał by podejść do wielkich drzwi wejściowych by zaryglować je na cztery spusty. Tak by nikt im nie przeszkodził w tamtym momencie. Obszedł chłopaka siedzącego na krześle, wziął lusterko z blatu i stanął przed nim. Rób wszystko co mówię, nie jest to dla mnie proste, ale zasługujesz by wiedzieć co stało się z Twoją siostrą. Złap z rękojeść. Sam starzec stojąc tak na przeciw niego, również trzymał u podstawy rękojeść, a drugą rękę położył sobie na czole zamykając oczy. Lusterko skierowane było taflą ku Garethowi. Gdy ten złapie za rączkę przeszyje go magiczny impuls paraliżujący całe jego ciało.

Po paru chwilach z mglistych obrazów wyłoni mu się obraz tego co się aktualnie dzieje z trzeciej osoby. Cała ta scenka z Elfyrem jak stoją z boku i swoisty rewind czasu. Wszystko będzie się cofać we wspomnieniach dziadka, przez rozwiązywanie zagadek po podróż na drugie piętro w poszukiwaniu książki jak i wejście chłopaka do biblioteki. Po paru dobrych chwilach wszystko wróci do normalnego stanu i biegu czasu, a Gareth ujrzy wchodzącą z hukiem w towarzystwie Serpenta siostrę. Teraz nie wyglądała tak jak ją zapamiętał. Była o wiele mroczniejsza, a jej ciało spowijały charakterystyczne tatuaże. Serpent z wejścia przyłożył palec do swojego rozdwojonego języka w geście zachowania tego wszystkiego dla siebie. Po sekundzie gest zmienił na ten pokazujący odcięcie głowy. Stąd może zachowywanie tego wszystkiego w tajemnicy?
Mniejsza. To Margareth była tą która podjęła rozmowę ze starcem. To teraz tak, piśniesz słowo, a Ci łeb urżnę to po pierwsze, po drugie szuka nas połowa rady magicznej w tym mieście więc nie próbuj ich tu ściągać, bo łeb urżnę też twojej córce i jej wnuczce. Po trzecie dokładne miejsce ukrycia własnoręcznych notatek Zerefa z młodzieńczych lat na temat Czarnej Magii Ankhseram. Wiemy, że tu jest. Pokażesz po dobroci albo nie dość, że zniszczymy to miasto to i spotkam się z Twoją rodziną.

Wizja się urwała, a starzec stał zapłakany i zdruzgotany. Cały się trząsł ze strachu widząc jeszcze raz te wspomnienia. Zrób z nią... ściągnij ją z powrotem na dobrą drogę... Obiecaj... obiecaj, że nic nikomu nie... nie powiesz... moja rodzina...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   14.05.16 14:45

Został zatrzymany przez zamknięcie drzwi przed nosem. Zabarykadował wejście z nieznanego jemu dotychczas powodu. Nie wiedział, co planuje wobec niego. Chciał go uwięzić, bo był pod wpływem ciemnych mocy, które opętały jego siostrę? Na szczęście nie, bo zdecydował się pokazać mu, co tak naprawdę się działo. Czyli... chciał zabezpieczyć się czy przypadkiem ktoś do niego nie przyjdzie i nie zechce atakować, bo zdradził tajemnicę. Otworzył nieznacznie usta aby zaraz je zacisnąć w cienką kreskę zupełnie tak, jak dłoń na rączce lusterka.
Nie zareagował aż tak bardzo na cofnięcie niczym w magnetowidzie, gdyż nie skupił się na tym, po prostu zamknął oczy aby nie rozproszyło go to dziwne uczucie. Zaraz jednak zauważył to, czego w życiu by się prawdopodobnie nie spodziewał: Serpenta razem z Margarethe. Nie... Marg nie wyglądała tak, jak ona, jak on ją zapamiętał. Przerażenie ogarnęło go całkiem, zrobił wielkie oczy, cofnął się o trzy kroki w tył. Przez myśl mu przeszło zastanowienie: czy to wpływ tego czegoś, co siedzi w niej od sześciu lat czy może to oni ją tak zmienili? Nie wierzył. Przez moment przestał w ogóle wierzyć w to, że w jakikolwiek sposób będzie w stanie jej pomóc, jednak otrząsnął się z tego szybko. Już wiedział, dlaczego mężczyzna był aż tak nieufny, już wiedział, czego tu szukali.
Niemal od razu jak wizja się skończyła, on zauważył łzy dziadka. Starł je szybko po zdjęciu rękawicy aby zaraz mocno go przytulić. Sam był w szoku i ten gest miał też i jemu pomóc.
- Przepraszam, już rozumiem. Obiecuję pomóc jej... Nie byłbym sobą, gdybym nie pomógł - szeptał, czuł się odpowiedzialny za jego stan, zacisnął usta. - Teraz boję się, że ktoś tu może wciąż być i słyszał... i jakbym pana teraz zostawił, mogłaby się stać komuś krzywda. Zaprowadzę pana do mojego ojca. Albo, jak pan woli: do pańskiej rodziny. Poproszę mojego ojca o ochronę. Jest magiem, jak ja. Nie zdzierżę, jeśli ktokolwiek ucierpi przez moje decyzje - powiedział do niego całkiem poważnie. Nie mówił jednak głośno, szeptał. Ściszał ten głos na tyle, ile mógł, bo nie mógł pozwolić na usłyszenie go. Obawiał się, że ktoś zostawił pluskwę... albo coś innego. Ktoś wciąż mógł być chociażby na tym najwyższym piętrze. Ktoś mógł się zorientować, mógłby być niewidzialny i skryć swoją aurę. Dlatego nie potrafił myśleć o zostawieniu mężczyzny samego. Puściłby go do rodziny i co by było? Ktoś by go złapał i zabił, bo usłyszał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   16.05.16 8:46


Miło z Twojej strony, ale jeśli ktokolwiek się dowie nic mnie nie uchroni. Z takimi siłami mało kto może się mierzyć... Nie musisz się martwić o ściszanie głosu. Jeśli miało coś by się stać już dawno by tu byli utrudniając ciekawskim szperanie na ich temat. W sumie to co dziadek mówił było całkiem sensowne, lepiej jest zapobiegać niż leczyć, a sam Gareth dowiedział się wystarczająco dużo by móc sądzić, że na prawdę szykuję się coś okropnego. W dodatku w tym wszystkim palce macza jego siostra, chociaż... czy to jeszcze jego siostra? Czy może już genetycznie zmodyfikowane warzywo do zabijania?

Pozwól, że odprowadzę Cię do drzwi, potrzebuje odpoczynku to był ciężki dzień a mój wiek nie pozwala mi na takie szarże chociaż nie raz chciał bym. Nic więcej nie wiem gdzie mogła by się znajdować Twoja siostra. Tartaros i jego poplecznicy od zawsze dobrze mieli zorganizowane kryjówki. Sama rada ich od dawna szuka bez skutku. Tobie życzę powodzenia... a teraz tak jak mówiłem zostaw mnie już...

Gareth nie miał wyjścia jak udać się ze starcem w kierunku masywnych drzwi wejściowych. Pomimo jego zapału, sprytu jakim się wykazał podczas zagadek i mężności by odnaleźć siostrę jest bezradny, ale nie został bez niczego. Znalazł tutaj wiele cennych informacji i ma założoną kartę biblioteczną. System będzie go inwigilował teraz. Staruszek otwierając drzwi ukazał niemały dziedziniec przed biblioteką który spowijała dziwny pół mrok. O tej porze dnia powinno tutaj być ładnie i słonecznie przy takiej pogodzie. Nie było słychać nawet plusku wody z pobliskiej fontanny. Tak jakby czas nie ruszył po wizji w lustrze? Czy ta dwójka popsuła świat?

Nie... na horyzoncie dało się dojrzeć postać. Kobiecą postać. Co zrobi Gareth? Dziadek trzęsąc się jak osika uciekł do środka próbując schować się pod blatem masywnego biurka- tchórz. :sloth:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   17.05.16 21:29

Słuch go nie mylił, tak samo jak logiczne myślenie. Dziadek miał rację, jednak ze zdenerwowania nie wziął tego pod lupę, rzeczywiście. Nie dało się tego nie przyznać. Gdyby ktoś tu był, już by to zrobił. Musieli być słyszalni już wcześniej, a gdyby rzeczywiście ktoś tu był, zabiłby starca w czasie albo i nawet przed ukazaniem wizji. Powinien to wziąć pod uwagę. Emocje czasami jednak potrafią przyćmić zdrowy rozsądek, co wie każdy. A przynajmniej powinien każdy wiedzieć.
- Rzeczywiście. Już wcześniej coś by się stało - stwierdził z pewnym bólem aby zaraz westchnąć. Pozwolił sobie również na wysłuchanie dalszej części monologu dziadka, nie wtrącając mu się za bardzo. Westchnął ciężko, pomógł mu znieść barierę z drzwi.
- Proszę się trzymać. Nie ważne, gdzie jest, znajdę ją. Zakończę pańskie męki i zapewnię spokój - obiecał. Zaraz po tym opuścił bibliotekę aby zastać dość... niepokojący widok. Wszystko jakby stanęło w czasie. Nie miał pojęcia, czy może to była wina lustra, które ich tam zatrzymało, czy może po prostu ktoś inny na to wpływał. Było dziwnie. Ciemno.
Zamknął za sobą drzwi, jeszcze nie zwracając uwagi na to, że ktoś stał dalej. Wolał nie ryzykować żeby człowiek ten został jeszcze zraniony w czasie walki, która mogłaby się rozegrać we wnętrzu budynku. Nie mógł do tego dopuścić. Szepnął pod nosem "Dziadek nie żyje" jakby chciał się utwierdzić w tym przekonaniu. Musiał go w myślach utwierdzić aby nie dawać po sobie poznać, że jedynie odciąga swojego oponenta od biblioteki. To było prostsze od wyciągania go spod blatu - a widział jego ucieczkę kątem oka - i wyprowadzania do bezpiecznego miejsca. Wtedy dopiero się odwrócił i rozejrzał. Wziął głęboki oddech widząc postać w oddali. Kobieta. Miał podejrzenia, ale nie mówił nic, jedynie zrobił kilka kroków w tamtym kierunku. Powaga była wymalowana na jego twarzy...wręcz ta śmiertelna powaga. Półmrok nie zwiastował niczego dobrego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   20.05.16 14:00

Gareth widząc osobę na horyzoncie mógł się wczuć w dźwięki wszystkim dobrze znanej melodii..

Postać zbliżała się szybkim krokiem w jego kierunku, a jej zarys stawał się coraz bardziej czytelny dla niego. Znajomy... Chociaż nie do końca. Aura kobiety była najmroczniejszą rzeczą jaką mógł kiedykolwiek poczuć Gareth. Ból, cierpienie i nienawiść były aż namacalne. Udzielały się też jemu. Czuł jak przeszywają jego całe ciało i zatruwają mózg, gubiąc nadzieje i inne pozytywne myśli. Rozpoznał w niej swoją siostrę Margareth. Chociaż te imię już nie funkcjonowało, a zastąpiło je Lady Pain.

Braciszku! Wykrzyknęła w jego kierunku unosząc prawą rękę w geście przywitania z lekkim uśmiechem na twarzy, która spowijały w połowie tatuaże w kształcie chaotycznych winorośli. W tym momencie Gareth sparaliżowany natłokiem negatywnych uczuć, które nim targały, a tym co widzi właśnie nie wiedział jak się zachować. Uśmiech z jej twarzy znikł równie szybko jak się pojawił, a na uniesionej dłoni pojawił się wirujący, magiczny krąg w kolorze purpury z którego wystrzeliła kula przypominająca fireballa, ale była mroczna, ciemna i bardzo potężna. Wycelowana była prosto w niego. Odległość między nimi była spora, więc jeśli się otrząśnie będzie w stanie jej uniknąć. Wszystko zależy od niego. Długo kazałeś na siebie tutaj czekać, nie rozumiesz, że osoba której szukasz nie istnieje? Nie żyje? NIE MA JEJ KUR*A I TO ZROZUM! Ty też jesteś nikim marny, plugawy, ludzki rycerzyku!!! Jeśli myślisz, że jesteś zdolny coś zmienić tu gdzie stoję jest początek drogi do tego! Ja Lady Pain pokaże Ci wszystko czego nie dopuszczałeś do siebie ze strojoną mocą. Strach Ci na to pozwoli rycerzyku? Kończąc mówić horyzontalnie przeciągnęła ręką od lewej do prawej w płaszczyźnie 270 stopni na wysokości pasa co poskutkowało pojawieniem się na ziemi dziwnych, starożytnych run na ziemi, które po chwili znikły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   22.05.16 23:00

Zrobił ostatnie dwa kroki, zrównał nogi ze sobą, ustawił je niczym na linii boiska do koszykówki przed oddaniem rzutu, od którego zależy jego ocena na koniec roku szkolnego. Teraz jednak sytuacja się klarowała zupełnie inaczej niż on by w głębi serca chciał. Przez moment jak czuł się tak... dziwnie, ciężko do opisania... miał jedną myśl w głowie: "Proszę, pozwól mi się cofnąć w czasie i uratować moją siostrę od tych męczarni." Jednakże, kogo on prosił? Miał takiego swojego "prywatnego" boga, do którego posyłał prośby tak, jak teraz. Istnieje on dla niego od czasu zniknięcia Marg. Zebrał już od niego tyle myślowych listów, że już wiedział, co dla niego jest najważniejsze. A może była to po prostu durnota wymyślona aby odpędzić się myślami od cierpień ukochanej? Bardzo prawdopodobne.
Stał tak, słowa przez niego niemal dosłownie przelatywały. Milczał. Obserwował przestrzeń przed sobą, nie siostrę. Nie patrzył na nadlatującą kulę ognia chociaż był świadom jej nadejścia. "Czemu każesz mi z nią walczyć? Czemu stawiasz mnie przed próbą?" myślał. W końcu podjął decyzję. Momentalnie zmienił zbroję. Ta oryginalna zniknęła, na torsie całkiem. Pojawiły się nań czerwone wzory podkreślające jego tkankę mięśniową. Naszyjnik z "zębów", wciąż był widoczny ten z "miniaturką" miecza podarowany mu przez siostrę; łańcuch opleciony wokół prawej ręki i miecz w drugiej. A na nogach nagolenniki w złotej barwie i z czarnymi wzorami. Wokół niego ogień. Natarł. Biegł po boku, natychmiast wymijając kulę ognia puszczoną przez Margarethe. Zaraz po tym zmienia kierunek i nieświadomie wbiega w runy zastawione przez nią. Nie był świadom ich istnienia. To się skończy źle, jednak on się tym nie przejmował, szarżował. Puścił łańcuch z użyciem Łowcy jednak w ten sposób, że w teorii nic nie trafił (kierunek: prawo, 30 stopni odchylenia od Marg) aby z użyciem zmiany kierunku oplątać ją nim. Jeśli sytuacja na to pozwoli, korzysta ze zmiany kierunku jak najmniejszą ilość razy. W razie pochwycenia jej - utwardza łańcuch. Zaraz po tym stara się zbliżyć biegiem i ją powalić, przygwoździć do ziemi.

9.500 - 400 - 500 = 8600
8600 - 100 [- 100] [- 100] = 8500 [8400] [8300]
(W zależności od tego, ile razy musiał zmienić kierunek)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   23.05.16 13:58



Świadomie czy nieświadomie, ale niestety Gareth wbiegł w te runy. To co w tamtym momencie się stało zmroziło go w bezruchu, niwelując jego plany i przywołując kolejne wspomnienia z dzieciństwa. To nie były zwykłe wspomnienia...
Jedno po drugim było zmienione. Od sielankowych posiłków przy stole w towarzystwie rodziny, które rysowały się w pastelowych barwach po chwile wymiany spojrzeń z jakąś uroczą kobietą zauważoną gdzieś na ulicy czy w parku. Wszystkie te wspomnienia zmieniały się w przesączone agresją, krwią i bólem chore sytuacje- rzeź przy obiedzie, słodka blondynka zarzynająca innych itd Wszystkie te zmienione wspomnienia wywoływały paraliżujący ból w jego głowie. Nie był zdolny się nawet ruszyć. Padł na kolana cały czas torturowany zmienionymi wspomnieniami. Mao nie trząsł się w konwulsjach.
Ty narwańcu... Zmiana ciuszków miała Ci pomóc jak w głowie siano? Lady podeszła do niego, dłonią gładząc jego policzek chwilowo... Chwilowo bo po sekundzie obezwładniony Gareth dostał soczystego liścia w owy policzek. Bardzo mila Pain schyliła się szepcząc mu do ucha. A teraz przypomnij sobie naszego ojca... Widzisz go? Robi to co lubi najbardziej, grzebie w tym śmierdzącym drewnie próbując zrobić z niego coś użytecznego. Teraz widzisz mnie? Tuż za nim, biorę jego nóż ślusarski i jednym ruchem wbijam mu go w krtań a drugą ręką wyrywam ją z gardła. Tak by się męczył jak ja męczyłam się przy was śmiecie.
Ból w głowie spotęgował się dziesięciokrotnie. Gareth zostawał w tej pozycji targany tym bólem na własne życzenie, bo gdzie mu się tak śpieszy? Tak bardzo chciał znaleźć siostrę, a nie chce z nią porozmawiać?


//Kolejny post Gareth unieruchomiony tylko slowa/mysli.

-Brak fizycznych obrażeń, mentalne w połączeniu z runami powodują paraliż mięśniowy i miażdzący ból głowy.
-8500 MM bo jedna zmiana kierunku
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   24.05.16 0:37

Sielanka, śmierć. Piękne, rodzinne chwile, a zaraz po nich bryzgająca po ścianach krew. Rozmowa z cudowną kobietą, która niegdyś była jego wymarzoną, a po niedługim momencie jej utrata z własnej winy. Te i wiele innych obrazów przemykały przez jego głowę powodując paraliżujący ból. Próbował się bronić, próbował się z tego wyrwać. Ale... ale nic nie mógł zrobić! Nie był w stanie. Nic, zero, wszelkie próby kończyły się fiaskiem. Ból jedynie się nasilał. Poczuł solidnego liścia mu wymierzonego, jednak to potrafił jeszcze przetrawić z tak zahartowanym przez treningi z ojcem ciałem. Naszyjnik działał. Widać było jak zwisał z jego szyi.
- Marg... - jęknął z ledwością, wręcz wysyczał to przez zęby. Usiłował unieść wzrok aby móc spojrzeć w jej oczy. Nie, nie te oczy, te wyżej, na twarzy, zboczeńcy jedni. - Przestań... kłamać - chociaż był w stanie przeżyć aż taki ból, sprawiał mu on ogromne problemy z mówieniem. - Zawsze mówiłaś... kiedy było ci źle... Matka o nas... zapomniała... Nigdy nie chciałaś... być jak ona, prawda?... - zapytał z ledwością i starał się zamknąć powieki. Starał się jeszcze raz wytworzyć te obrazy, które ona mu pokazała. Ból jednak mu w tym przeszkadzał.
- Marg!... - podniósł zdławiony jednak głos. - Siostrzyczko... - dodał bezsilnie. Nie mógł dosłownie nic zrobić. Ani ruszyć palcem, ani próbować walczyć w myślach. Bronie już dawno wypadły z jego rąk.
"To wszystko było kłamstwem? Całe moje życie było kłamstwem? Dlaczego akurat Marg? Ona nie zasłużyła sobie niczym na takie cierpienie" - pomyślał na sam koniec, usiłując otworzyć zamknięte już powieki aby ponownie spojrzeć w jej oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   24.05.16 16:01


Jęki, stęki i inne głosy przez niego wydawały się jakby nawet nie docierać do Lady. No może oprócz starego imienia, które wywoływało w niej aż wzdrygnięcie się i uwydatnienie pulsującej żyłki na czole. Zły znak.
Obracając się plecami do Garetha uniosła dwie ręce ponad głowę tworząc w ten sposób lewitujący około pół metra nad nią okrąg magiczny o średnicy około 4 metrów, zapisany tymi samymi zawiłymi runami. Tym razem świecił się coraz mocniej zamiast znikać i coraz szybciej. Gdy po chwili osiągnął punkt krytyczny na ziemi przed nią pojawiły się trzy mniejsze tego samego koloru i wzoru, z tą różnicą że znacznie mniejsze. Z ich środka pojawiły się trzy Szafo-Portale Wszystkie przypominające jakby poruszane od środka przez kogoś, tak jakby ktoś w nich siedział. Sarah x3?

Mam cię dość sucho klatesie, za wtykanie nosa w nieswoje sprawy czeka Cię zasłużona zabawa. Horyzontalnym ruchem lewej ręki otworzyła wszystkie trzy szafy z których zaczęły wyłaniać się kolejno Z pierwszej Zombie, z drugiej Szkielet Mag, a z trzeciej morderczy opętany pies wow wow. Sama Lady Pain w charakterystyczny sposób pstrykając palcami niczym na koncercie bluesa rozpadła się w krwisto czerwoną chmurę, która sama po chwili rozpłynęła się w powietrzu. Obecny był teraz tylko jej głos w głowie Garetha. Śmieciu... Nędzny człowieczku...

// Twory z Szafo-Portali idą w Twoim kierunku, delikatnie ograniczone ruchy ze względu na zastój się mięśni, znaczący ból głowy.

8500MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Wielka Biblioteka   

Powrót do góry Go down
 
Wielka Biblioteka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Wielka Biblioteka
» Wielka biblioteka
» Wielka Sala
» Kawiarnio-biblioteka "Bookszpan"
» Wielka Sala

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Crocus-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie