IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dzielnica Targowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Dzielnica Targowa   17.11.14 22:21

First topic message reminder :

Dzielnica Targowa zajmuje spory obszar miasta na którym znajdują się same sklepy, liczne bazary oraz targowiska. W tym miejscu, można zakupić niemal każde towary te za zagranicy jak i te produkowane w różnych częściach Królestwa Fiore.

Obecnie dzielnica targowa jest miejscem, gdzie zjeżdżają się ze swoimi towarami kupcy z całego świata. Stała się ona prawdziwym centrum handlowym przynoszącym kolosalne zyski Królestwu Fiore.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Dzielnica Targowa   03.12.15 22:52

LeFlute pisnął niemal jak mała dziewczynka, kiedy tamta go lekko nacięła, a jego źrenice rozszerzyły się z czystego strachu. Oddychał szybko jakby miał zaraz dostać zawału, jednak brak choroby serca trzymał go przy życiu. Rzecz jasna również to, że Revy postanowiła go jeszcze nie pociąć jak prosię na święta.
- Królowa Hisui o tym wie, jednak ma związane ręce. Nie ruszy większych przestępców, bo nawet na rodzinę królewską tacy znajdą haka – wygadał się przez przypadek o czymś o czym nie powinien mówić. Być może szef LeFlute’a miał jakiś hak na królową Hisui i dlatego nie zostali jeszcze przymknięci. Zdarzało się, że książęta czy baronowie mieli swoje mroczne sekreciki, którymi nie chcieli się dzielić. Być może i taki sekret miała Hisui i to była karta przetargowa przestępców. Owszem mogli zamykać tych drobnych bez protekcji, bo przecież nikt ich nie będzie żałował ale jeśli rzucano się na grubsze rybki to trzeba było działać ostrożnie. Najpierw takie siły królewskie musiały zniszczyć dowody, a potem pojmać przestępców. Czasem preparowało się dowody by ułatwić dochodzenie, ale wiadomo że z przestępcami to jak walka z wiatrakami.
- Ale ja nie jestem baronem, żadna prostytutka mnie nie obsługiwała – w sumie nic dziwnego. Takiemu mazgajowi nawet sprzedajna ku*wa nie dałaby. Za żadne pieniądze świata takiego frajera szanująca się prostytutka nie obsłużyłaby, a jeśli już to ona wydymałaby go a nie on ją. Widząc jaki obrót przybierają sprawy to on tylko pokręcił głową przecząco bardzo szybko zresztą – Ja tylko narkotyki rozprowadzam, ja się nie zajmuje burdelami, ja tylko nie chciałem żyć na ulicy i mieć kryształy – odpowiedział łamiącym się głosem i chyba kulił się tylko po to, by Revy mu nie przywaliła. W sumie niektórzy mieli mniej lotne marzenia niż własny harem. Po prostu chcieli przeżyć następny dzień i mieć pieniądze, a jak już wkroczyło się w ten krąg to już z niego nie dało się tak łatwo wyjść. A jeśli już to z nogami do przodu. Flute wyglądał na młodego, więc mogło nasunąć się tylko jedno: młodzieńcza lekkomyślność. Tak, to ona popychała młodych ludzi do takich a nie innych czynów.
Drzwi wyglądały na całkiem solidne, ale to chyba kwestia szarpnięcia mocniej klamką. W końcu zawiasy wyglądały o wiele gorzej niż same drzwiczki. Nieco przerdzewiały od tej wilgoci i tyle. Odruchowo kiedy Revy już z niego zeszła, Jaune odsunął się jeszcze bardziej w tył, a kiedy upadł na niego woreczek spojrzał pytająco. Pokiwał głową twierdząco, że się posłucha. Nie miał żadnej opcji, był jak szczur w pułapce. W ręku trzymał woreczek i na kawałku deski rozsypał kilka ścieżek. Wyciągnął kawałek papieru i zaczął go zwijać – No nie wiem. O Rokkaku wiem tyle, że byli poszukiwani ale nie wiem za co. Nie za bardzo się interesowałem wyższymi nagrodami, bo jak się wie za dużo to przychodzą człowieka uciszyć – powiedział zgnębiony chyba dając znak, że ktoś mu kiedyś powiedział „nie wtykaj nosa w nieswoje sprawy bo go stracisz”. Po chwili chłopak poustawiał proszek w równe kreski i zaczął go wciągać. W ciągu paru chwil wyglądał na bardziej odprężonego – Wiem, że czasami łowcy nagród się spotykają z tą Królową Lodu, nie wiem po co ale może z tego powodu – powiedział, a tymczasem Revy mogła usłyszeć pukanie do drzwi, za którymi stała. Było ono w rytmie trzech puknięć, dwóch puknięć, potem pięciu, w sumie układało się w jakąś przyśpiewkę najwyraźniej ale nie było to walenie a delikatne pukanie. Po chwili pod drzwiczki wsunął się różowy arkusz papieru. Nic na nim nie było, po prostu był różowy.
- Ale ja nic nie wiem o nich, wiem że paru jest poszukiwanych i tyle – powiedział wciągając kolejną kreskę. Widocznie narkotyki tak działały, że zapominał o tych zasadach by się nie wychylać i robił głupie rzeczy – Swoją drogą… wiesz że masz bardzo ładne nogi? Jak takie dwie pałeczki, długie i zgrabne ale włosy to masz jak pastwisko. Zielone jak haszysz – powiedział a oczy miał już czerwone.
//Regen 500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Dzielnica Targowa   05.12.15 1:27

A cóż to? Hak na królową? Nawet na nią da się coś znaleźć? Zapewne gdyby do Fiore wprowadziła się wcześniej albo rodzice tutaj z nią pozostali, samej by poznała kilka tych enigmatycznych informacji na temat Rodziny Królewskiej. Nie ukrywając, nieźle się zainteresowała tym niecodziennym faktem z życia kobiety, z którą dzieli kolor włosów. Obnażyła nieznacznie ząbki.
- A może będziesz skory podzielić się z paroma ciekawszymi informacjami? - zapytała, obniżając się na swoich nóg aż do kucnięcia. Podparła się lewą ręką między nogami i tak siedziała póki nie usłyszała puknięć. Odwróciła się w tamtą stronę i od razu zauważyła kartkę, do której podeszła i obejrzała prędko, odczytując ewentualnie jakąś treść tam zapisaną. To jednak był sygnał, że zabawy koniec. A zapowiadało się ciekawie. Szkoda, że stawką teraz było jej zycie.
Niezależnie od tego, co było w kartce, wyciąga nóż i zrywa z niego kawałki taśmy. Robi to w międzyczasie jak idzie i go słucha dość uważnie.
- To na Ciebie działa nader dobrze. I miło, że mi schlebiasz. Szkoda tylko, że czas dobiega końca - stwierdziła, jednak dopiero po tym, jak uchylił rąbek tajemnicy na temat Hisui czy reszty rodziny królewskiej. Jeśli nie powiedział, cóż, sama wypowiedziała swoją kwestię wcześniej. Nawet nie skomentowała z resztą jego tekstu na temat jej nóg. No dobra, poza tym, że ten proszek tak dobrze na niego działa. Podeszła do niego dość blisko i się zbliżyła twarzą, skupiając jego wzrok na swoim, dłoń wylądowała na jego żuchwie. Trzymała go mocno tak, jakby miała zamiar go pocałować, a on mógłby uciec. Tak naprawdę był go gest mający na celu zabezpieczenie go przed ucieczką od poderżnięcia gardła, które za moment wykona. I robi to - tnie najgłębiej, jak może, w razie czego doprawia dla pewności. Musiała mieć pewność, że rozetnie mu gardło tak, aby się zaraz udusił. Potem w razie czego go dobija kopnięciem w to miejsce. Jeśli się nie wykrwawi i nie udusi, to z pewnością zabije go zakażenie, które wda się w ranę.
Dopiero wtedy kieruje się do wyjścia, czyszcząc nożyk. Tak, zasiedziała się. Ile to już minęło czasu od podania trucizny? Doba? Otworzyła sobie drzwi, w razie czego użyła brutalnej siły do tego. No i oczywiście się starała wynieść z kanałów, próbując w nic nie wdepnąć.

4750MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Dzielnica Targowa   05.12.15 1:57

- Gdyby takiemu pionkowi jak ja podawali sekrety na tacy, to tajemnica przestałaby być tajemnicą – powiedział na wpół enigmatycznie, na wpół spizganie koksem. Cóż nie każdy szef dzieliłby się z niezaufanymi pracownikami sekretami swojego sukcesu. Po co miałby dać tak drogą informację byle komu? Przecież, gdyby każdy wiedział o tajemnicy Rodziny Królewskiej to przecież czarny rynek przestałby być czarnym rynkiem. Przyznałaby się do błędu, a potem wymiotła każdego kto zna sekret bez większych wyrzutów sumienia. Dlatego jedynie bossowie znali haki, by móc się wyratować. Skłonni byli poświęcać pionki oraz mniej znaczące figury w tej grze zwanej światem przestępczym.
LeFlute właśnie do takich nieznaczących człowieczków należał, ale z jakiegoś powodu Śnieżynka kazała go zabić. Kto wie? Może po prostu powiedział kiedyś o jedno słowo za dużo i tym naraził się białowłosej? Na kartce nie było absolutnie nic poza odciskiem czerwonej szminki. Dokładnie takiej jaka znajdowała się na tamtym liście. Zresztą nawet kolor się zgadzał. Najgorsze w tym wszystkim było to, że blondyn nie zdawał sobie sprawy z tego w jakiej sytuacji się znajduje. Był to ostatni koks jaki w życiu wziął. Można powiedzieć, że na swój sposób mógł być szczęśliwy kiedy umierał, ale do tego zaraz przejdziemy.
- A Ty wiesz, że kiedyś wszyscy umrzemy i nasz czas dobiegnie końca, oraz że każdego roku mamy urodziny? – walnął banałem, jak to osoba dobrze wstawiona i kiedy Revy zbliżyła się do niego i złapała go za podbródek tylko zmrużył oczy. Jakby nie mógł widzieć jej twarzy i próbował wyostrzyć wizję. Być może taki skutek uboczny narkotyku, że osoba biorąca staje się krótkowidzem, albo po prostu gość był krótkowidzem. Można powiedzieć, że umarł śmiejąc się Revy w twarz, bo zanim się zaczął krztusić krwią to na jego twarzy gościł uśmiech jak u jagniątka nieświadomego swojego przeznaczenia. Zacharczał i osunął  się na ziemię, dusząc się powoli i próbując złapać oddech. Jednak zbyt długo się w takim stanie nie żyje, dlatego nawet nie trzeba było go dobijać. W końcu oznaki zgonu się pojawiły, takie jak puszczenie zwieraczy czy opróżnienie pęcherza. Martwy wzrok jak również spazmy pośmiertne ciała. Rzeczą jasną było, że zielonowłosa została trochę pobrudzona krwią, ale nie były to strumienie rodem z animców a lekkie odpryski.
Nie wiedziała ile dokładnie minęło czasu od podania trucizny, jednak na pewno dłużej niż 10 godzin. Za drzwiami tymczasem czaiła się postać. W czerwonym płaszczyku z kapturem, białych włosach oraz czarnych oczach. Na oko miała te 16 lat, a na sobie miała przewiewną białą sukieneczkę, która wyglądała bardziej jak koszula nocna. Na nogach miała czerwone butki na obcasie, a jej płaszcz był postrzępiony lekko. Na lewym ręku miała czerwoną wstążkę, a w prawym trzymała koszyczek wiklinowy. Kiedy syrenka otworzyła drzwi, po kilku szarpnięciach rzecz jasna, dziewczyna odsunęła się. Jednak po chwili wydała z siebie delikatny, prawie że anielski głosik.
- Witaj. Nazywam się Czerwony Kapturek, a przysłała mnie tu Śnieżynka bym Cię ze sobą zabrała. Jak Ci minął dzień? – zapytała wyciągając z koszyczka lizaka w kształcie serduszka i podając go Revy. Głową kiwnęła, żeby ta zabrała się za lizaka. Oczywiście dziewczynie z ust nie schodził delikatny uśmiech, chociaż jej oczy mogły dawać nieco upiornego wrażenia. Wszakże tęczówki również miała czarne – Tak bardzo chciałam Cię poznać, że nawet nie wiesz z jaką niecierpliwością czekałam te 24 godziny byś się obudziła – dziewczyna tak swoją drogą nie miała więcej niż 170 cm wzrostu. Lizak, który przyjęła Revy był nader gorzki jeśli się posłuchała i faktycznie go zjadła.
Kapturek
Regen 500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Dzielnica Targowa   05.12.15 2:30

Ostatnią rzeczą, jaką jej pozostało zrobić po wykończeniu LeFlute było otrzeć się z krwi, jednak nie zrobiła tego zbyt prędko. Głównie dlatego, że po prostu tego na pierwszy rzut oka nie zauważyła. Należy też spojrzeć na to z innej strony - nikt nie jest wszystkowiedzącym omnibusem, nie miała przymusu zauważenia plamki krwi.
Zaraz drzwi się otworzyły za jej gestem, a ona z lekko spuszczoną głową i neutralnym wyrazem twarzy wyszła, początkowo nie zauważając Czerwonego Kapturka. Nie trwał jednak zbyt długo ten stan, gdyż białowłosa przystąpiła do mówienia.
- Miło, że dba o swoich współpracowników - stwierdziła oschle, prychając przy okazji pod nosem. - Jak minął dzień? Prawie mi wypaliło po raz drugi w życiu oczy, zbiłam zbira, jakaś szmira załatwiła mi karuzelę, LeFlute nie żyje. Nudne, czyż nie? - podsumowała dzień dzisiejszy w iście lakoniczny sposób, nie zagłębiając się w szczegóły znaczy się. Otrzymawszy lizaka, uniosła brew. Serduszko? Co ona, dziecko? Czy ona wzięła Revy za dziecko, czy może sama dzieckiem jest? Nie ważne. Postanowiła sobie oszczędzić zębów i schowała lizaka do kieszeni. Poza tym, nie chciała ryzykować po ostatnim błędzie.
- Mam nadzieję, że z tej niecierpliwości mnie nie przeruchałaś - rzuciła nagle, bez żadnego większego entuzjazmu, był to typowy podły docinek z talii Revy. - Rozumiem, że drugim powodem Twojego przyjścia jest kończący się nieubłaganie czas, czyż nie? - zapytała, unosząc brew. Powoli szła w stronę dalszej części kanałów. - Zadam jednak jedno proste i szybkie pytanie: czy LeFlute jedynie wam zaszedł za skórę za prowadzenie własnego handlu prochami, czy może planował, robił co innego?

5250 MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Dzielnica Targowa   05.12.15 13:29

Kapturek po prostu się uśmiechnęła, kiedy Revy zaczęła raportować. Problemem poruszania się w kanałach był brak oświetlenia. Bez pochodni raczej trudno będzie wyjść z tego miejsca, ale jakoś Czerwony Kapturek tu się dostał.
- Hmm, myślałam o tym. Roszpunka nawet się do tego zabierała, ale stwierdziłam że zapewnię jej lepszą rozrywkę – kryptopocisk od białowłosej, odgryzienie się na docinek Revy – Ach tak, no i dlatego dostałaś lizaka. Bo widzisz no, Śnieżynka widzi w Tobie bardzo dobre narzędzie dlatego wstrzyknęła Ci truciznę która uaktywnia się po jakimś czasie. Musisz co trzy dni przyjąć dawkę antidotum inaczej zacznie działać i umrzesz – powiedziała hopsając do przodu z koszyczkiem, a za nią pozostawały owe czerwone konfetti, które wtedy Revy widziała – Onomatofobia? To jedno z moich pierwszych zaklęć – powiedziała i na samo „onomatofobia” Revy musiała zareagować – Wiedziałaś, że wychowałam się na ulicy? Uciekłam z domu, bo tatuś był wobec mnie bardzo niegrzeczny – mówiła to tak przesłodzonym głosikiem, jakby mówiła o kwiatkach na łące – Dotykał tu i ówdzie, ale pewnego dnia wrócił baaardzo pijany i chciał czegoś więcej – powiedziała nagle znajdując się przed twarzą Revy i uśmiechając się delikatnie – Z początku bałam się, że jak się podniesie to znowu będzie chciał to zrobić. Jednak się nie podnosił. Mój biały kocyk zabarwił się na czerwono, a trochę szkoda. Lubiłam go bardzo – Dalej sobie skakała do przodu, jakby szła polną dróżką i zatrzymując Revy ruchem ręki przed głębszym wejściem do kanałów. Z koszyczka wyciągnęła latarkę lacrymową, która zaczęła im rozświetlać drogę, a ruchem ręki wskazała by zielonowłosa za nią szła. Oczywiście hasło, które wcześniej wypowiedziała nakazywało jej iść. Mogła jednak na spokojnie się wypowiadać – Z początku przy pierwszej próbie kradzieży jedzenia prawie mnie zatłukli pałką strażnicy, ale pojawiła się Śnieżynka oraz Roszpunka. Pomogły mi odkryć mój talent i jakoś sobie poradziłyśmy. Dość jednak o mnie, bo pewnie Cię zanudzam Łączko – powiedziała pieszczotliwie i zachichotała delikatnie – LeFlute nie był groźny. Zginął biedaczek dla przykładu, by inni wiedzieli żeby nie zapuszczać się do królestwa Śnieżynki – powiedziała prowadząc Revy pod drabinę wyjściową z kanałów. Cóż widać że dla nich ludzkie życie nie miało wartości. Liczyło się przetrwanie i prawo ulicy – Jakieś pytania? A tak. Zjedz najpierw lizaka, bo zaczniesz odczuwać symptomy ale sama o tym zdecyduj czy chcesz. Onomatofobia – w tym momencie Revy wróciła własna wola, a Czerwony Kapturek uśmiechała się z lekko przymkniętymi oczętami do czarodziejki. W swojej uroczości była zarazem groteskowa, zwłaszcza kiedy mówiła o tym co jej się przytrafiło. Nawet na moment nie załamał się głos czy nie zmieniła ekspresja twarzy. Cały czas miała ten dziecinny, niewinny uśmiech a zarazem anielsko delikatny głos.
/500 MM regeneracja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Dzielnica Targowa   06.12.15 1:26

Dlaczego Revy była dobrym słuchaczem? Bowiem każde słowo wpadało jej do głowy, bez żadnych wyjątków. Szczególnie tak było kiedy dziewczyna CHCIAŁA się czegoś dowiedzieć i ją to interesowało, acz jeśli mówca nie miał żadnego pomysłu na zaintrygowanie jej - puff, nic do niej nie dociera. W przypadku Czerwonego Kapturka była to oczywiście pierwsza wersja, chociaż zastanawiała się gdzieś tam, głęboko, co mówienie o przeszłości ma do rzeczy z obecną sytuacją. Co to ma być? Konfesjonał, że się spowiada Revy z tego, co się działo wcześniej?
I czekaj, czekaj, coś jeszcze tu jej nie pasowało. To która w końcu używa Onomatofobii? Najpierw przecież robiła to Panna Bałwan, a teraz Panna Czerwony Kapturek? Przez chwilę miała mętlik w głowie, jednak szybko zorientowała się, że przecież mogły mieć obie podobną magię, jeśli nie taką samą.
- Ah, rozumiem. Czyli teraz moje życie zawsze będzie zależało od was póki mnie nie uwolnicie, bo stwierdzicie, że to już koniec współpracy i jestem wolna, hm? - zapytała, unosząc brew nieznacznie, szła tuż za nią. - No to super, zaje-ku*wa-biście. Więc nie zostaje mi nic, jak tylko z wami iść, bo póki nie osiągnę pewnego celu, nie mam zamiaru umierać zbyt prędko - skwitowała, opuszczając głowę, wściekły wzrok wbijała w grunt pod nogami, którymi delikatnie włóczyła. Włóczyła się za nią zgodnie z komendami Onomatofobii, bo i tak nie mogła nic z tym zrobić, ani się zatrzymać, ani nie próbować się przemieścić. Jedyne, co robiła to po prostu szła ze spuszczoną głową i rękoma w kieszeniach. Póki nie puściła ją z zaklęcia, nie wyjmowała lizaka z kieszeni. Dopiero po wypowiedzeniu inkantacji go wydobyła z czeluści damskiej torebki ubrania, aby zaraz, niemal od razu rozpakować go i zjeść.
- Czemu to cholerstwo musi być takie gorzkie? - zapytała, zaciskając na patyczku zęby. Brakowało trochę aby go przegryźć, jednak się powstrzymała. - A co do pytań... to po co mi powiedziałaś o swojej przeszłości? Tak, o, otwarcie, kiedy to było zupełnie niepotrzebne? No i... kim jest ta czwarta osoba? Wspomniałaś o Roszpunce i o Bałwanicy, jesteś też Ty, a ta czwarta to kto? - zapytała, powoli zaczęła wchodzić do drabinie, do której prawdopodobnie zdążyły dotrzeć. Chyba, że miała inne plany, jednak jeśli to było jedyne wyjście, od razu otwiera klapę i wychodzi ze swoją towarzyszką na górę.
- I ostatnie pytanie: obie władacie tę samą magią? Czy może to Ty wywołujesz te efekty wszystkie? - rzuciła nagle, pomagając jej wyjść z kanału.

5750
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Dzielnica Targowa   06.12.15 2:33

- Mniej więcej. Ale już kiedyś był taki przypadek i osobę wypuściliśmy, bo spełniła swoje zadanie – odpowiedziała spacerując po kanałach, delikatnie stukając obcasikami o kamienne płyty. Jak ona się poruszała po śliskich płytach w butach na obcasie? – Nie musisz się unosić. Im milsza jesteś dla Śnieżynki i reszty, tym milsze są one dla Ciebie. Ja jestem z reguły milsza dla każdego, nawet jeśli ma włosy koloru ogórkowej – powiedziała sympatycznie się uśmiechając. Skąd Revy wiedziała? Bo białowłosa nagle się odwróciła – Ale wiesz, to bardzo dobre podejście. Wiele osób próbowało skończyć ze sobą, kiedy dowiadywali się że są pod wpływem onomatofobii. Swoją drogą zdradzę Ci tajemnicę, jeśli nikomu jej nie powiesz – nie czekała nawet na odpowiedź zielonowłosej, tylko od razu powiedziała – to słowo zostało wybrane całkowicie losowo – rzekła i wyszczerzyła swoje śnieżnobiałe ząbki, dalej maszerując, aż w końcu dotarły do drabiny.
- Śnieżynka mówi, bym robiła gorzkie bo tak podobno smakuje życie. Nie wiem, nigdy nie jadłam życia, a krew czy mięso smakuje zupełnie inaczej. W każdym razie jak chcesz mogę Ci zrobić słodsze i to będzie taka nasza mała tajemnica hihi – na moment przystanęła i oparła się delikatnie o drabinkę. Położyła swoje drobne palce na podbródku i zamyśliła się na moment, by dać satysfakcjonującą odpowiedź. Po chwili popatała Revy po głowie i stwierdziła z półprzymkniętymi oczyma oraz z uśmiechem całkiem szczerym – Bo Cię lubię i wydajesz się ciekawą osobą, ano tylko wydajesz się taka zamknięta w sobie, ale w środku na pewno jesteś fajna – odpowiedziała po czym wyciągnęła jakąś różową karteczkę, na której była narysowana czarna osobistość z tamtego rysunku – A to jest Śpiąca Królewna. Bardzo rzadko się pokazuje za dnia, bo woli wieczory ale wśród naszej rodzinki to jest to taka starsza siostrzyczka – powiedziała i schowała do koszyczka kartkę. Najpierw puściła Revy, a potem sama zwyczajnie wyskoczyła z kanałów bez pomocy drabinki. Wylądowała na chodniku i stanęła przed zielonowłosą, która miała pewnie kolejne pytanie. Na górze już było ciemno. Nastał wieczór, a nóżką kapturek przesunął klapę.
- Hmm nie wiem czy powinnam mówić. A co mi tam, lubię Cię to Ci powiem. W głowie masz pasożyta, który reaguje na daną komendę. Słowo wybierane jest losowo w momencie, kiedy nadaje pasożytowi życie – powiedziała i wyciągnęła z koszyczka jabłuszko, które wręczyła Revy. Zielone jabłuszko, całkiem ładnie wyglądające – Nie ma to nic wspólnego z magią… no może troszkę, bo została użyta do stworzenia go. Wiesz, ja potrafię tworzyć różne pasożyty. Ano i nie musisz się martwić. Będzie sobie w Twojej główce dosyć długo, ale poza reagowaniem na onomatofobię nic nie robi innego. No i tylko nasza piątka zna to hasło więc nie martw się – poniuchała chwilę, najpierw swój płaszcz, a potem obniuchała Revy – uuu, musisz się wykąpać – powiedziała i chwyciła czarodziejkę za rękę, a potem lekko się spieła, ugięła kolana i porwała ją jednym susem na dach jakiegoś budynku pobliskiego. Tam zaprosiła ją do niewielkiego budyneczku położonego na tym dachu. Wyglądało to jak kanciapa, ale jak Kapturek otworzyła drzwi, to Revy mogło ukazać się małe mieszkanko. Różowa tapeta, a na ścianach różne obrazki malowane dokładnie w tym samym stylu co w liście. W rogu stała niewielka kuchnia, a po prawej od kuchni kanapa. Znalazła się nawet pralka na lacrymy. Poza tym było tu jeszcze jedno wielkie różowe jacuzzi, napełnione wodą. Na po drewnianej podłodze natomiast walały się jakieś pluszaki. Kapturek pozwoliła czarodziejce wejść pierwszej, zamykając za nia drzwi a następnie weszła sama i zrzuciła z siebie płaszczyk, który wsadziła do pralki. Koszyczek położyła na niej. Potem skierowała się do jacuzzi, wcześniej zrzucając ubrania i również wsadzając je do białej skrzynki – Wrzuć też swoje, wykąpiemy się razem – powiedziała. Dziewczę miało dosyć przeciętnego rozmiaru piersi, ale za to zgrabne nogi. Wlazła do swojej wielkiej wanny i nacisnęła na czerwoną lacrymę grzewczą, która miała w mik podgrzać wodę. Swoją drogą Revy mogło rzucić się w oczy parę rzeczy. Jedną był tamten skok, który jest nierealny do wykonania w wypadku maga poniżej stopnia A i odpowiedniej zręczności oraz siły, a dwa… Kapturek miała na plecach ogromną bliznę po poparzeniu. Ciągnęła się od karku, aż po same pośladki. Na piersiach za to miała niewielkie ślady po przypalaniu papierosem. Liczne ślady na piersiach rzecz jasna.
- No... to czego tak uparcie szukasz? Może będę znała odpowiedź? - zagadnęła sympatycznie siedząc już w ciepłej wannie, której bąbelki buzowały dając bardzo przyjemny lawendowy zapach.
/Dalszy regen MM. W sumie na full by oszczędzić fatygi mi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Dzielnica Targowa   06.12.15 4:27

Dobra. W tym momencie to trochę przesadził nasz Czerwony Kapturek. Już się wystarczająco wkurzała, kiedy Hermiona nabijała się z jej włosów. Glonowłosa, glonowłosa, ahhh! Jeszcze rozumiała - stwierdzenie, że jej włosy są jak łąka. Jednak porównanie jej włosów do glonów czy do ogórkowej to już była stanowcza przesada. Dziewczyna nieźle się wkurzyła tym faktem, już otwierał jej się nóż w kieszeni - i dosłownie, i w przenośni. Już odbezpieczyła nóż sprężynowy, miała nim coś zrobić w akcie totalnej irytacji, acz się powstrzymała tuż przed wyjęciem broni z kieszeni. Zdała sobie sprawę z tego, że jeśli teraz się jej pozbędzie, za trzy dni będzie już po niej, zostanie z niej jedynie trup. Naprawdę, martwy trup. Zimna... a przecież przed momentem powiedziała, że nie ma zamiaru umierać, póki nie znajdzie odpowiedzi na pytania dotyczące jej rodziny.
- Czyli nie byli wystarczająco silni, aby móc trzymać się swoich celów. Nie mieli wystarczająco dużo samozaparcia aby do nich dążyć do ostatniej kropli krwi. Głupi. Co z takimi robiliście? Nie dawaliście im antidotum, korzystaliście cały czas z Onomatopei, nie pozwalając im na samobójstwo? - rzuciła, idąc z nią. Wzięła od niej jabłuszko i się w nie wgryzła ostrymi ząbkami.
- A jeśli ktoś przypadkiem po- - zaczęła, jednak szybko jej przerwano. Została przecież złapana i zabrana gdzieś w górę, przez co musiała porzucić swoje pożywienie razem z rozgryzionym delikatnie patyczkiem od lizaka.
- Nie rób tak więcej kiedy próbuję coś powiedzieć - skarciła ją ostrym głosem. - Nie lubię się powtarzać. A co, jeśli ktoś przez przypadek wypowie to słowo? Hm? - skończyła w końcu, spoglądając się na nią. Grzecznie poszła za nią do kanciapy, czy co to jest, rozejrzała się wokół. Obserwowała też kątem oka poczynania Kapturka, który wrzucił właśnie ubrania do pralki. Westchnęła ciężko. Nie dość, że pokaże jej swoją twarz, a ona dla większości jest niczym temat tabu, o którym nawet myśleć nie można, to jeszcze spędzi kilka najbliższych chwil w jednej wannie z kimś, kogo ledwo zna i wciągnął ją w jakieś gówno. Dobra, sama się w to wciągnęła, a Czerwony Kapturek jedynie to napędza. Postanowiła jednak skorzystać z oferty, która była niczym jedna na milion. Zdjęła płaszcz - od razu wrzuciła. Odpięła stanik - już jest w pralce. Rozpięła również klamrę od spodni, których się razem z bielizną też pozbyła i odłożyła do bębna.
- Twoja magia pozwala Ci na tak wysokie skoki? - zapytała, spoglądając się na nią. Niemal od razu zauważyła te wszystkie blizny i szramy. Sama nie wyglądała wcale lepiej. Na jej plecach było mnóstwo śladów po biczowaniu, na pośladkach dało się znaleźć jakieś większe rozcięcia zupełnie tak, jakby ktoś zatopił w jej skórze pazury. Blizna była niemalże na bliźnie, więc łatwo dało się domyślić, dlaczego Revy jest tak nieprzychylna wobec ludzi. Szczególnie mężczyzn. Jednak skąd miała wiedzieć to, szczególnie drugi fakt, skoro nie mówiła o sobie niemalże nic?
- Szukam informacji na temat Rokkaku. Szczegółów na temat tego, czemu byli poszukiwani i zmuszeni do opuszczenia Fiore - odpowiedziała jej, wchodząc do wody z zamkniętymi oczyma. Trzeba było przyznać, że poza byciem deską, miała bardzo ładne kształty. Szkoda tylko, że tak gęsto pokryte bliznami.

MM full //7150
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Dzielnica Targowa   06.12.15 12:05

Białowłosa czuła się, że jest na znacznie lepszej pozycji niż ogórkowowłosa dlatego mogła sobie pozwolić na pewne komentarze, chociaż o kompleksach jakie ma Revy raczej nie wiedziała. Ot rzuciła żart o włosach tak po przyjacielsku, a syrenka zaraz się uniosła. Słysząc cyknięcie odbezpieczanego noża zdała sobie sprawę, że tamta ma naprawdę wybuchową naturę. Pytanie tylko kto pierwszy zdążyłby zareagować? Ona wypowiadając magiczną komendę, czy Revy próbująca wbić nóż w plecy? Ale czarodziejka z Mermaid Heel na szczęście się opanowała bo słusznie zauważyła, że pozostałyby jej trzy dni życia, bo raczej Śnieżynka nie dałaby jej dodatkowego lizaka jeśli takie posiada.
- Pozostawialiśmy samym sobie. Śnieżynka mówiła, że nie potrzebne są słabe pionki, które po daniu siły nadal są słabymi pionkami. Jest to smutne nieprawdaż? Dajesz komuś siłę, a on staje się jeszcze słabszy – jabłuszko w które wgryzała się Revy było lekko kwaśnawe, jak to zielone jabłko jednak nie mogła się nim długo cieszyć, bo białowłosa porwała ją jak iście Hulk porywał Betty Rose.
Kapturek zrobiła tylko niewinną minkę, kiedy dziewczyna ją ochrzaniła wyrzuciła tylko ciche „gomenasai”, całkiem grzeczne sformułowanie zresztą które zwykle stosuje się wobec kogoś wyżej. Z jakich powodów to zrobiła? Może dziecięcy nawyk grzecznościowy? – Jeśli ktoś wypowie przypadkiem i nie poda w ciągu minuty żadnej komendy to straci to swoją moc aż do wypowiedzenia następnego słowa – powiedziała czerwona. W sumie najwyraźniej Kapturek nie wstydziła się swoich kształtów czy też blizn, ale w kanciapie nie było okien więc kto miałby ją podglądać poza Revy? Jedyne co się mogło rzucić w oczy w wypadku Kapturka to brak stanika jeśli chodzi o ubiór. Miała majtki, które zresztą wrzuciła do pralki ale najwyraźniej nie nawykła do noszenia stanika albo o tym zapomniała, a koszula którą wcześniej miała całkiem nieźle to ukrywała.
Kapturek od razu przysunęła się do Revy, tak by siedzieć ramię w ramię z nią, po czym lekko się opuściła, tak by unosić się na wodzie i przy okazji zamoczyć sobie włosy. Po chwili ponownie usiadła wygodnie z rękoma na swoich kolanach, uśmiechnęła się do glonowłosej i pokiwała twierdząco głową – Jeśli w mózgu znajdzie się odpowiedni pasożyt pozwalając kontrolować zwolnienie limitów naszych mięśni wtedy takie rzeczy są możliwe. To jest jeden ze sposobów w jaki czyniliśmy słabe pionki jeszcze słabszymi jak się okazało. Nie byli w stanie pokonać nawet najsłabszego maga co jest smutne – powiedziała kręcąc smutnie głową i spoglądając w dół. Kapturek oparła się o boki wanny i spojrzała w sufit, z którego pomieszczenie oświetlało kilka lacrym powbijanych tu i ówdzie. Wykrywały ruch i jeśli coś było w ich zasięgu to automatycznie się świeciły przez jakiś czas.
- Śnieżynka coś wspominała o Rokkaku, że ma jakieś informacje ale dzisiaj jest zajęta dlatego przysłała mnie. Powiedziała, że opowie Ci o tym jutro – powiedziała Kapturek swoim delikatnym głosikiem, po czym dłonią lekko chlapnęła ramię Revy. Zrobiła to drugi, trzeci, czwarty raz jakby zachęcając do wspólnej zabawy – Rozchmurz się, przecież możemy się zaprzyjaźnić jak tylko zechcesz. Siedzimy w tym razem, więc możemy ostatecznie być jak rodzinka dango – powiedziała śmiejąc się delikatnie i dziewczęco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Dzielnica Targowa   06.12.15 17:49

Spojrzała się na nią, nieco zadziwiona słowami. To... tak się da? Otrzymać moc i wciąż być słabym? Aż nie mogła uwierzyć w to, co słyszy.
- Cóż za marnotrawstwo - stwierdziła niezwykle ostro. Zacisnęła w kieszeni dłoń w pięść, wyrażając swoją irytację już po raz kolejny. Spojrzała się na Czerwonego Kapturka. - Czyli nie mieli nawet drobiny honoru aby wykorzystać godnie powierzony im prezent. Śmiecie.

A teraz przenieśmy się do tego, co dzieje się aktualnie, czyli do kąpieli w wannie. Siedziała w niej z wyprostowanymi nogami, zakładając ręce na piersiach. Tak siedziała, mrużąc oczy i patrząc się na punkt przed sobą. Zaczepki nic nie dawały, bo je zwyczajowo ignorowała. Co o nich sądziła? Przynajmniej nie musiała się męczyć póki co z myciem. Jeden, jedyny plus. Dziewczyna najpierw wolała się odprężyć, a potem dopiero zająć myciem.
- Czyli to działa trochę jak magia. Przez wysłanie do mięśni odpowiedniej dawki mocy magicznej można te limity znacznie zwiększyć lub całkowicie je wyeliminować. Jednak Twój sposób jest dość ciekawy, chociaż wymaga wcześniejszego przygotowania, chociaż wystarczy raz się przygotować aby potem nie było większych problemów w przyszłości - odpowiedziała, nawet nie kierując w jej stronę głowy. Ten głos zawierał w sobie naprawdę niewielką nutkę zaciekawienia. Była ona po prostu tak głęboko uchowana, że została okryta grubą kołdrą z obojętności. Westchnięcie zaraz po tej informacji nastąpiło z racji, że po prostu dziewczyna usłyszała o braku możliwości usłyszenia w tym momencie na temat Rokkaku. Cóż, i tak będzie musiała się z nimi kręcić co najmniej raz na trzy dni z racji, że potrzebuje przyjmować od nich antidotum. Ale raczej ją puszczą wolno jeśli będą pewne, iż ich nie zdradzi albo po prostu będzie na tyle grzecznie wykonywać polecenia, że nie będą mieli co do niej wątpliwości.
- Cóż, zostaje mi poczekać - stwierdziła i się zawiesiła. Spojrzała się na nią i uniosła z zażenowaniem brew. Istnym zażenowaniem, które było wszechobecne w jej postawie. - Nie bawię się w coś takiego, jak rodzina. Nie darzę zaufaniem nikogo, kto wydaje się wobec mnie miły lub uprzejmy. Nienawidzę uprzejmości. Nawet swoją kuzynkę traktuję tak, jakby była każdą inną osobą z gildii. Bo moja prawdziwa rodzina już od dawna nie żyje - wyjaśniła ostrym, syczącym wręcz głosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Dzielnica Targowa   06.12.15 18:18

- To jest magia, gdyż z magii powstaje pasożyt ale reszta którą on robi to już zwykłe reakcje ludzkiego ciała, nic poza tym. Żadnej mocy magicznej, nic po prostu to co my faktycznie możemy ale jest w nas uśpione. Nawet w Tobie jest siła, tylko nie chcesz jej odkryć podświadomie – wyjaśniła z przymkniętymi oczyma, relaksując się w gorącej już kąpieli. Faktem jest to, że nasze ciało nie wykorzystuje 100% swoich możliwości. W innym wypadku ścięgna czy inne mięśnie uległyby zużyciu praktycznie natychmiastowo. Z tego powodu też kręgosłup ma zwykle 60 lat przydatności, a potem kruszeje jeśli go nadużywamy – Mogę je stworzyć wewnątrz swojego ciała jedynie i tak to się dzieje. W momencie kiedy masz pasożyta w swoim mózgu, oznacza to że masz w sobie część mnie samej – te słowa mogły mieć swoje filozoficzne przesłanie, jednak tutaj było to po prostu powiedziane dosłownie. Skoro pasożyt został stworzony w ciele tej dziewczyny oraz z jej mocy magicznej to oznacza, że jest to jej cząstka, która sobie właśnie w mózgu Revy siedziała.
Kapturek posmutniała na moment kiedy Revy wysyczała do niej swoją historię. Zrobiło jej się w tym momencie jej zwyczajnie szkoda, ale zaraz powrócił na jej usta ten lekko groteskowy już uśmiech.
- Czasami dobrze jest mieć przyjaciół. W takich wypadkach ktoś przyszedłby Ci z pomocą, a odrobina uprzejmości nie zaszkodzi nigdy. Wiesz… ja kiedyś miałam rodzinę, ale cieszę się że już jej nie mam. Zostały mi tylko moje przyrodnie siostrzyczki czyli Śnieżynka, Roszpunka i Śpiąca Królewna. Nie rozdzielamy się i dzięki temu nadal żyjemy. Myślisz, że będąc samotną staniesz się silna, jednak jest to ułuda. No bo popatrz – pstryknęła palcami i wypowiedziała to magiczne słowo, dobrze znane już Revy, a potem dodała stojąc już przed dziewczyną w całej swojej okazałości, która miejscami była okryta pianą z bąbelków – Brak ruchu – i na tą komendę Revy przestała się ruszać, a co za tym idzie również nie mogła mrugnąć czy przez sekundę nabrać powietrza do płuc – Ruch – mogła znowu odetchnąć i mrugać oraz nawet się poruszać – Przeszłość należy zostawić za sobą, bo przyćmi nam przyszłość ale rozumiem że masz swoje powody. Umówimy się na coś jak przyjaciółki albo siostrzyczki okej? – zapytała kucając przed nią i wyciągając mały paluszek prawej dłoni w jej stronę – Zostaniemy nimi i będziemy się tak traktować, a ja w zamian zmienię Ci słowo klucz. Będę znała je tylko ja, ale przed Śnieżynką będziesz musiała grać że nadal to działa. W zamian chciałabym tylko zielonowłosą siostrzyczkę i czasem się spotykać i spędzać razem czas jak rodzeństwo. Takie normalne rodzeństwo, które sobie będzie pomagać w razie potrzeby– powiedziała i miło się do niej uśmiechnęła. W sumie wystawiona była na atak, całkowicie się odsłoniła przed Revy która przecież w tym momencie mogłaby ją zabić. Oczywiście mogła dodać swoje warunki umowy, które by sobie przedyskutowała z Kapturkiem. Co jednak zrobi? Przełamie się dla odzyskania chociaż częściowej wolności?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Dzielnica Targowa   06.12.15 20:05

Spojrzała się na nią kątem oka po uniesieniu brody. W tym momencie wykonała półpozę Shafta. Po prostu spojrzała się na nią od tak, z góry.
- Podświadomie człowiek boi się odkrywać swoje prawdziwe umiejętności i limity dlatego, że boi się stracić nad sobą panowanie. Uzyskanie takowej często kończy się na tym, że po prostu ktoś traci nad sobą kontrolę jeśli pozwoli na to, aby moc nim zawładnęła. Przestrzegano mnie przed tym, aby korzystać z pełni swoich sił i rozumiem, dlaczego - westchnęła, opuszczając głowę. Zaczęła dłonią obmywać swoje ciało.
Ostatnio miała okazję tego doświadczyć. Kiedy przegięła, zaczęła tracić Równowagę. Już wtedy odczuła dzikość, której do tej pory jeszcze nigdy chyba jej objęła. To i tak był dopiero początek, mogło być gorzej. Mogła przecież wpaść na białowłosą i się na niej wyżyć, albo i nawet zamordować. Nikt by się nie dowiedział jeśli by zostawiła ciało gdzieś w lesie, zakopane, jednak co by było, gdyby ktoś skojarzył ją z tym brutalnym morderstwem? List gończy i dupa.
- Oczywiście, można mieć przyjaciół, jednak nie każdemu są oni potrzebni. Ja uważam ich za niepotrzebny balans, bo nie ma nic gorszego niż poświęcenie swojego życia za inną osobę. Poza tym, potrzeba martwienia się o kogoś jest problematyczna - stwierdziła po chwili, acz dopiero po tym, co się stało przed momentem. Wtedy patrzyła się na nią, lekko spanikowała w momencie, kiedy zabrano jej możliwość mrugnięcia czy tym bardziej oddechu. Momentalnie jak go odzyskała, zaczęła delikatnie, cicho dyszeć i opuściła głowę, mówiąc to, co zostało przed momentem wspomniane. Wysłuchała dalszej części jej wypowiedzi z pewnym zaintrygowaniem. Zaintrygowana wypowiedzią Czerwonego Kapturka spojrzała się na palec, chociaż miała dość duży dylemat.
Złapać za palec, zawiązać obietnicę, przed którą tak się broniła niechęcią do zawiązywania bliższych relacji? Z tą opcją może występować problem, skoro ma zmienić komendę. Aktorka była z niej co najmniej mierna. Chyba, że Kapturek by powtarzał te komendy po Śnieżynce i innych aby się ich słuchała. Czekaj, to jest myśl!
- Nienawidzę takiej zabawy w rodzinkę niczym dzieci, jednak zgodzę się. Tylko nie oczekuj ode mnie chęci do wypełniania części "as family" i rzeczy niestworzonych. Nie należę do stworzeń rodzinnych z racji tego, co się stało kilka lat temu, kiedy byłam w podróży do Fiore - odpowiedziała jej i złapała za palec swoim małym. Chociaż wykazywała dozę drobnej niechęci, wyraźnie wychodziła ona z tego, że po prostu nie widziała jej się zabawa w rodzinkę.
- I mam chyba nawet pomysł - stwierdziła po zawarciu umowy, zabrała swoją dłoń i wróciła do obmywania się. - Chyba. Bo po szybkich przemyśleniach uznałam, że jest bez sensu, wyszłoby przecież na to samo, co jest obecnie. Jest jednak inne wyjście, to znaczy: powtarzałabyś po naszym haśle jej polecenia, szeptem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Dzielnica Targowa   06.12.15 20:28

- Widzę to troszkę inaczej, ale niech tak będzie – rzuciła kapturek na temat teorii Revy. Widocznie w tej kwestii miała coś innego do powiedzenia, ale z jakiegoś powodu nie chciała wprowadzać syrenki w to co ma na myśli. Może po prostu brak kontroli był czymś względnym i dla niej wyglądało to inaczej?
Mogłaby zabić białowłosą, ale tego nie zrobiła. Miała ją na widelcu, a do takiej kanciapy raczej mało kto by zaglądał, a raczej mało komu by się chciało włazić po schodach. Co do balastu i przyjaciół to już jej pokazała czym to się kończy. Najpewniej zielonowłosa nigdy by nie wpadła w te tarapaty, jeśli miałaby obok przyjaciela który by jej odradzał zrobienie czegoś.
- Ja bym była zdolna umrzeć za kogoś kogo kocham. Za bardzo bliskiego przyjaciela albo prawdziwą rodzinę, chociaż uratować ich i żyć dalej też byłoby pewnie możliwe jeśli zaszłaby taka potrzeba – cóż najwyraźniej syrenka nie była jeszcze gotowa na to, by stwierdzić że jednak potrzebuje kogoś. Kapturek postanowiła zastosować terapię stopniową, by jakoś się odnajdywała w grupie i w końcu jej zaufała. Już nawet nie miałaby pracować w grupie, a po prostu polubić kapturka. Owszem mogłaby za pomocą onomatofobii jej to nakazać, jednak mijało się to z celem. Kapturek nie chciała mieć osób bliskich, które są sztuczne.
- Nie będziemy się bawić. Zostaniemy nią – powiedziała ściskając palec i mówiąc starą rymowankę brzmiącą mniej więcej tak „Jeśli skłamiesz zmuszę Cię do połknięcia tysiąca igieł, jeśli ja skłamię zrobisz to Ty”. Stara dziecięca rymowanka, kiedy dzieci coś sobie obiecywały. No cóż, w końcu białowłosa miała coś z dziecka, a kiedy Revy się już na to zgodziła białowłosa na moment ją przytuliła do piersi, jednak zaraz się odsunęła. W sumie dziewczyna miała czym odetchnąć w granicach przeciętności, a nawet była ciepła. Ciepło drugiego człowieka to było, jednak widząc że czarodziejka nie jest skora do okazywania emocji i może jej się to nie podobać, to zaraz wróciła do siedzenia obok niej i też się zaczęła obmywać – Hmm to nawet dobry pomysł. W sumie zgoda – uśmiechnęła się do niej i znowu przykucnęła przed nią. Delikatnie zbliżyła usta do jej czoła, a zaraz potem było słychać cmoknięcie. Oczy Kapturka stały się całkowicie czarne, nawet białka pokryły się czernią, a dziewczę wymówiło następujące słowa niemalże szeptem. Revy mogła się przekonać, że bardzo szybko tamta wykonała gest przystawienia ust do jej prawego ucha – Would you kindly – po czym na moment mózg Revy doznał przepięcia. Na ułamek sekundy wszystkie mięśnie zwiotczały, co doprowadziło do zamknięcia się powiek oraz utraty oddechu. Był to jednak ułamek sekundy i po chwili Revy wróciła do siebie, a Kapturek miała swoje normalne oczy i miło się do syrenki uśmiechała – Swoją drogą co lubisz jeść? Pytam bo nie wiem co mam kazać Śpiącej przynieść – powiedziała mocząc włosy i sięgając po szampon. Oczywiście ruchem dłoni pokazała, by Revy zmoczyła sobie głowę to tamta jej umyje włosy i przy okazji plecy – Swoją drogą opowiesz mi coś o sobie siostrzyczko? – spytała nakładając Revy szampon na głowę, jeśli ta się zgodziła. Jeśli nie to zwyczajnie podała jej butelkę. Szampon miał zapach dzikiej róży. Kapturek kątem dała radę zauważyć blizny znajdujące się u czarodziejki, dlatego być może mogła zadać tamto pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Dzielnica Targowa   06.12.15 21:50

Dziwnym uczuciem była chwilowa utrata tchu, zamknięcie oczu. Nawet nie zauważyła tego, co się stało z oczyma Kapturka, zignorowała to całkiem, bowiem samej straciła przecież świadomość na ułamek sekundy. Niemal od razu zapamiętała te słowa, które do jej uszu wpłynęły. Would you kindly? Dobry sposób na hasło, niewielu się skapnie, że poproszenie może być dla niej rozkazem, który należy bezwzględnie wykonać. Kiedy się odsunęła, ona zatrzęsła głową, chcąc się otrząsnąć ze stanu sprzed chwili. Włosy wtedy jej upadły na twarz, a ona przez moment wpatrywała się w załamane przez taflę wody nogi zgięte w kolanach.
"W co Ty się pakujesz, Revy? Masz przecież całe życie przed sobą, a dla głupich informacji jesteś gotów porzucić własne wartości? Sophie nie należy do osób, które lubisz, wiem. Tak samo taką osobą nie był Yamato. Yamato był szaleńcem, a Sophie trzeba trzymać krótko, aby nie zrobiła czegoś głupiego. Zostajesz przyjaciółką dla tego dzieciaka, bo chcesz działać swobodnie?"
"Zamknij się. To jest mój wybór, od którego już NIE MA odwrotu. Tak zadecydowałam, tak będzie. Czemu moje sumienie musi być takim idiotą?"
Tak, Revy właśnie w tym momencie uznała swoje sumienie za idiotę. Należy jej się właśnie order najbardziej... jakiejś tam postaci, nie mam pomysłu teraz na order. Ale jakiś jej się należy.
Zaczęła dość grzecznie moczyć swoje włosy przy nachyleniu się. Gdyby spoglądała się na jej plecy, widziałaby te szramy i blizny, które tam ma. Włosy bowiem nawet odrobinę nie przysłaniały tego widoku.
- Lubię jeść głównie mięso. Dobrze przyprawione. Surowym też nie pogardzę. Mój żołądek już się przyzwyczaił, w dzieciństwie nie było stać przywódcy naszej wioski na sprowadzanie przypraw - wyjaśniła, obmywając porządnie zielone kłaki. Trochę jej włosów oderwało się z racji, że tak słabo się trzymały, przyklejając całkiem do ręki. - Jak obmywasz to uważaj na świeżą ranę - poprosiła po chwili. Rzeczywiście, znajdowała się tam delikatna szrama od pazura małpojaszczurki, czy co to może było jakieś ostrze, teraz nie mogła dać głowy. Czymś oberwała, rana była. Albo raczej blizna po niej, bo po dwóch użyciach regeneracji od czasu tamtego starcia z małpojaszczurkami już zdążyła się zagoić do formy kolejnej, niezauważalnej wśród innych kreski. Revy po prostu nawet się nie zorientowała (tak samo jak osoba pisząca, bo przypomniała sobie o tym fakcie dopiero przy pisaniu tego posta).
- Mogę, ale w skrócie, bo nie chcę się niepotrzebnie rozwodzić. Jestem z pustynnego miasta, które zwę Morroc, wychowywałam się tam z rodzicami, tam zdobyłam pierwszą duszę stworzenia, którą mogę kontrolować. Mieszkałam tam póki nie nadeszła susza, przez co przestały docierać do nas dostawy żywności, a wszystko co mieliśmy, ja dostawałam. Opuściłam Morroc i wyruszyłam do Fiore słysząc, że byli tam poszukiwani. W drodze tam zostałam brutalnie potraktowana przez towarzyszy podróży, co skutkuje w mojej niechęci do mężczyzn. Oficjalnie jestem w Mermaid Heel - wyjaśniła tak pokrótce, streszczając swoją historię i nie wdawała się w zbędne szczegóły. Z resztą i tak uważała, że na takie było za wcześnie. - I możesz mówić mi Revy. Albo Delayne jeśli mamy się posługiwać kryptonimami. Nazwisko idealnie pasuje na kryptonim jeśli nikt go nie zna. Zmieniłam dotychczasowe nazwisko na obecne po opuszczeniu Morroc
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Dzielnica Targowa   06.12.15 22:17

Prośba, całkiem proste i trywialne sformułowanie którego używa każdy w różnych formach. Chodziło jednak o bardzo konkretne słowa, a mianowicie „would you kindly?” w wolnym tłumaczeniu „byłabyś na tyle miła i zrobiła…?”. Taka właśnie komenda została wpisana do pasożyta, który znajdował się w mózgu Revy. Robak wielkości paznokcia właśnie się przeprogramowywał, jak również robił to z całym mózgiem dziewczyny tak by być dostrojonym do niego. Moralność na tym nie ucierpiała, ani tym bardziej sumienie które Revy nazwała idiotą.
Pasożyt nie służył do czytania w myślach, dlatego Kapturek nie wiedziała co myślała wtedy dziewczyna. Za to kiedy wyjawiła co lubi jeść, tamta sięgnął po lacrymę komunikacyjną która znajdowała się w koszyczku. Pralka była dosyć niedaleko jacuzzi, więc wystarczyło się pogimnastykować i dało radę dorwać koszyczek.
- Cześć Śpioszku… No mogłabyś do kryjówki przynieść curry z dużą ilością mięsa i przypraw…? – uśmiechnęła się do Revy, jednak faktycznie uśmiechała się do rozmówcy po czym wydała z siebie niski, delikatny śmiech szczebioczący – Okej dziękuję siostrzyczko. Papatki – powiedziała rzucając lacrymę do koszyczka.
- Będziemy mieć curry z mięsem i przyprawami – powiedziała klaszcząc w dłonie i wykazując nadmierny entuzjazm z powodu zwykłego posiłku. Kapturek przysunęła się do niej i delikatnie zaczęła wcierać w głowę Revy szampon, uważając na wcześniej powstałą ranę, chociaż nie była to właśnie taka wielka rana. Jedynie małe wgłębienie, które ginęło pośród innych – Masz bardzo ładne i delikatne włosy – powiedziała i przesiadła się jej na kolana, by móc komfortowo myć włosy swojej nowej siostrzyczce, a ta tymczasem mogła sobie z bliska podziwiać kształty Kapturka, która teraz słuchała opowieści. Jej twarz nie wyjawiała żadnych emocji poza tym, że była zadowolona z powodu najwyraźniej tego, iż z kimś tutaj jest, z kimś rozmawia i że ma kogoś kogo może nazwać rodziną.
- Gdzieś tą nazwę kiedyś słyszałam. Nie wiem, czy któryś klient nie był stamtąd. Głowy za to nie dam, ale pomogę Ci siostrzyczko i go poszukam w razie czego – powiedziała i położyła jej palec wskazujący na nosie chichocząc – No to jest nas dwie. Mnie też mężczyźni nie potraktowali zbyt dobrze dlatego wolę kobiety, ale nie żywię do nich urazy. To, że w całym gatunku męskim znajdzie się dwóch trzech osobników, którzy postanowią na Tobie gasić papierosy i zostawią Cię pod płonącą kłodą nie znaczy, że każdy jest taki. Jeden nawet mi pomógł spod niej się wydostać – skomentowała wypowiedź.
- Revy Delayne? Wolę Oneechan albo… hmm – przestała wcierać szampon w jej głowę i chwilę się zastanowiła szukając porównania jakiegoś lub innej ksywki, ale chyba została przy oneechan – Ale Revy też ładnie brzmi. Mnie zawsze nazywano Czerwonym Kapturkiem – jak tak Revy się zastanowiła to faktycznie na listach gończych kiedyś widniała taka ksywka. „Red Riding”, podobno to był jakiś seryjny morderca ale nie mieli jego portretu, dlatego wisiał sam list ze znakiem zapytania. Było mnóstwo incydentów, że ktoś kogoś kablował że jest Red Riding, dlatego ta historia stała się miejskim mitem i umarła śmiercią naturalną.
Po tym jak już włosy zielonowłosej zostały spłukane, Kapturek oparła się o klatkę piersiową Revy i oczekiwała, że teraz ta jej umyje głowę. Uniosła lekko głowę do góry i posłała jej miły uśmiech, a następnie pozwoliła działać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Dzielnica Targowa   07.12.15 0:49

Przyprawy... gama smaków od gorzkich przez kwaśne, aż po ostre i słodkie. Tak dawno nie zasklepiały jej kubków smakowych. Tak dawno? Niemal nigdy. Może raz czy dwa razy w życiu kiedy była małym kurduplem w podróży miała okazję skosztować tak wykwintnych, naturalnych ulepszaczy smaków. A nie jakieś syntetyczne E. Dobra, E są od któregoś tam numeru w górę, chyba powyżej 300. Tutaj chodzi mi właśnie o oregano, curry, bazylię i tym podobne. Ostatnich kilka miesięcy spożywała głównie surowe lub delikatnie przywędzane mięso naprawdę słabej jakości. Aż dziw, że potrafiła na tym wyżyć z dnia na dzień. Zawsze uważała, że ma lepsze opłaty niż jedzenie, czyli coś jak ekwipunek. Aż dziw, że jeszcze jakiegoś miecza nie kupiła. A nie, czekaj - ona miecza Ci nie kupi. Ona woli tradycyjne sztuki walki, tradycyjne sposoby pozbywania się przeciwnika, czyli brutalna siła.
- Dzięki. W końcu coś porządnego zjem - stwierdziła, wzdychając cicho. Pozwalała jej się obmyć, zamykając przy tym oczy nie tylko dla własnego bezpieczeństwa, a także dla momentu dla konsternacji. Zastanawiała się nad wieloma rzeczami, które wytknęło jej własne sumienie. Sophie? Bywa głupia. Gdyby nie zielonowłosa, z pewnością zboczyłaby na złą drogę. Potrafiła ją ustawić do pionu. Ryuu? Skończony idiota. Chociaż był jej kuzynem, ledwo go tolerowała głównie ze względu na to, że był oszalały i dołączył do Kruków. Dlaczego pozostała jej przyjaciółką? Właśnie po to, aby móc działać swobodnie. Ograniczanie jej przez Śnieżkę i pozostałe jedynie by temu przeszkadzały. Bo wystarczyło, aby któraś z nich coś powiedziała po Onomatofobii, a ona już ma problem. I tak teraz też ma problem, bo jak nie będzie Czerwonego Kapturka w pobliżu, będzie musiała udawać.
Spojrzała się na nią dość znaczącym wzrokiem, kiedy usłyszała stwierdzenie dotyczące Morroc - ktoś już stamtąd pochodził? Zadziwiające. Aż ciekawa była, czy tego kogoś znała. Odwróciła wtedy głowę znowu, patrząc przed siebie przez niedługi moment. Zaraz jednak, za jej prośbą zaczęła delikatnie obmywać jej włosy. Chociaż wydawała się być bezdusznym barbarzyńcą bez żadnych skrupułów czy kamiennym sercem, z drugiej strony znała się na rzeczy. Robiła to z pewną dozą delikatności, aby tylko nie pociągnąć za bardzo. Obmyła jej też delikatnie te plecy, palcami przesuwając po bliznach na nich pozostawionych. I chociaż przytulała się do niej, Revy zdawała się ignorować to ciepło. Chociaż czuła się dobrze w pobliżu Czerwonego Kapturka, starała się pokazywać się od twardej strony. Niestety, nie miała kamiennego serca jak niektórzy jej towarzysze, więc szło to co najmniej miernie. Wkrótce się przełamie i pewnie ją przytuli albo co gorsza, uśnie w jej ramionach. Albo się wygada.
- Jeden czy dwóch to nie problem. Gorzej, jeśli dwudziestu napalonych samców rzuca się na biedną jedenastolatkę siedzącą w wozie skierowanym do Fiore. Nienawidzę, jak ktokolwiek, szczególnie mężczyźni mnie dotykają. Dotyk czterdziestu brudnych łap, zbereźne komentarze, zaślinione bydło. Drapanie, jęki, syknięcia, wrzaski. Niczym zapętlone na nagraniu drapanie pazurami po tablicy. Takie rzeczy oddziałują na człowieka znacznie bardziej niż nawet śmierć bliskich. I chociaż wiem, że nie powinno żyć się przeszłością, porzucić ją, to jednak w niektórych przypadkach jest to niemożliwe - mówiła.
To koniec. Otworzyła się dla kogoś. Powierzyła mu największe swoje sekrety. Co się stanie teraz z Revy? Jak zareaguje Czerwony Kapturek? Kiedy przybędzie kurczak przyniesiony przez Śpioszka?! Wszystkiego dowiecie się w następnym odcinku Mody na Fairy Tail!
- Kiedy powracają te wspomnienia do Ciebie co noc, nie pozwalając spać. Kiedy w każdym mężczyźnie widzisz ohydną bestię, którą należy zabić. Każdy stanowi zagrożenie - skończyła, zamykając czerwień swych tęczówek pod płynnie zamykającymi się powiekami. Westchnęła cicho i łagodnym ruchem odsunęła Kapturka od siebie. Nawet w tamtym momencie nie myślała o tej miejskiej legendzie. Z resztą - skądże miałaby ją znać, skoro w Erze bywała raz na ruski rok a i pospólstwa się nie słucha?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Dzielnica Targowa   07.12.15 1:39

- Drobiazg Onee-chan – rozpromieniła się Kapturek. Nie sądziła, że Revy która zgrywa taką twardą byłaby skłonna powiedzieć „dziękuję”. Nie znała jej, jednak takie pierwsze wrażenie zrobiła zielonowłosa. Sądząc po buteleczce i etykietce szampon był raczej własnej roboty, a nie jakiś kupny z bazaru, który podrażniał skórę głowy. Cóż Kapturek i spółka zajmowały się narkotykami, więc przy takich możliwościach co za problem stworzyć mydło które nie będzie szczypało w oczy i dawało przyjemny zapach? Jednak o tym czy szczypie czy nie Revy się nie przekonała, gdyż zamknęła oczy. Widząc tą chwilę konsternacji Kapturek wydała z siebie zadowolone westchnięcie. Najwyraźniej lubiła, kiedy ludzie walczą z czymś wewnątrz siebie. Pasowałoby to nawet do kogoś, kto wewnątrz swojego ciała hoduje setki tysięcy pasożytów różnych właściwości.
- Wiesz prowadzimy rejestr klientów, którzy są stali a jeśli go kojarzę to znaczy, że kupił coś więcej niż raz – wyszczerzyła się lekko nadal mając przymknięte oczy. Na twarzy Kapturka bardzo rzadko gościł smutek, czy inna emocja niż radość. Chociaż… może to była tylko maska? Może wewnątrz dziewczę odczuwa jakiś ból albo rozterkę? Jeśli tak to była cholernie dobrą aktorką, ale nic na to nie wskazywało. Pozwalała sobie na naprawdę dużo w towarzystwie Revy, poczynając od wspólnej kąpieli, aż po opieranie się tak o nią tu i teraz.
- Mmm przyjemnie – wymruczała z zamkniętymi oczkami, kiedy tamta obmywała jej białe włosy. Cóż, Kapturek nie miała tak wielu blizn jak Revy, miała wszakże jedną na tyle czaszki jak po uderzeniu czymś ciężkim. Nie była to jako tako szrama, a odkształcenie kości co sugerowało że cios był naprawdę potężny. W końcu czaszka maga wiadomo, że jest chroniona przez moc magiczną jak zresztą też resztę mechanizmów typowo ludzkich. Kiedy ta obmywała jej plecy, Kapturek lekko pochyliła się do przodu by ułatwić jej zadanie. Zielonowłosa mogła wtedy poczuć pod dłonią lekko zmarszczoną po poparzeniach skórę, która jednak jak na taki stan i takie przejścia była całkiem gładka. W jednym miejscu Revy poczuła, że brakuje Kapturkowi żebra, a nawet nie tyle brakuje co w połowie było złamane. Prawe, trzecie od dołu. Tymczasem kiedy ona skończyła, Kapturek się przekręciła, tak by oprzeć się o zielonowłosą bokiem i wysłuchać jej zwierzeń.
W pierwszej chwili Kapturek chciała coś zrobić, ale za chwilę Revy kontynuowała swoją wypowiedź i ją odsunęła od siebie. Kapturek usiadła obok niej i pogłaskała delikatnie zielonowłosą po głowie, zaraz potem swoimi drobnymi dłońmi sięgnęła w jej stronę by ją objąć i wtulić w swoją klatkę piersiową, jednocześnie głaskając po głowie. Delikatnie i z wyczuciem – Bardzo dużo przeszłaś. Jesteś silna, dostatecznie silna by przetrwać wiele, jednak nie musisz się bać siostrzyczko. Te wizje powracają, gdyż się tego boisz i pamiętasz o tym – powiedziała aksamitnie delikatnym głosem, dalej głaszcząc zielonowłosą po głowie. Revy mogła się wsłuchać w bicie serca Kapturka lub w jej głos, z czego to pierwsze było bardzo wolne i ciche. Natomiast głos był aksamitny i kojący uszy, jakby była przeszkolona do prowadzenia terapii lub na serio z głębi serca jej współczuła – Zabiłam naprawdę wielu ludzi w swoim życiu. Wiem, że są ci źli, ale znajdą się też dobre osoby. Takie, które pomogą Ci, pochylą się nad Tobą, podadzą rękę gdy nie będziesz miała siły wstać. Osoby, którym możesz się wypłakać w ramię siostrzyczko – powiedziała zerkając jej w oczy i przybierając tym razem ciepły uśmiech – Jeśli struna jest zawsze naprężona, wtedy zwykle pęka po jakimś czasie. Samo to, że się zwierzyłaś poluźnia tą strunę. Oneechan nie musisz być tą twardą. Dla swojej siostrzyczki możesz być po prostu Neechan, która nie jest odziana w tą twardą skorupę – powiedziała głaskając Revy po ramieniu drugą ręką, po czym zwyczajnie ruchem poprosiła by się przekręciła do niej bokiem, aby ta mogła jej umyć plecy – Jeśli chcesz możesz się tak samo położyć jak ja się kładłam – powiedziała i ręką sięgnęła w stronę lacrymy grzejącej ich wannę. Trochę podkręciła temperaturę by było przyjemniej dla mięśni i kości. Revy mogła się na niej oprzeć jeśli tylko chciała, a Kapturek zwyczajnie umyła jej plecy i po prostu przytuliła. Słowa nie były potrzebne w tym momencie, lepiej było okazać trochę ciepła w ten sposób. Zresztą Kapturek troszkę go już i tak okazała. Skłoniła zielonowłosą do zwierzeń bez wykorzystania pasożyta. Jednak w końcu ile można siedzieć w kąpieli? Cóż jeśli Revy skorzystała z okazji położenia się na swojej „siostrzyczce” to tamta nadal mając oplecione wokół czarodziejki dłonie zapytała – Nee-chan. Jeszcze trochę i wychodzimy? – zresztą nawet jeśli nie przytuliła się do niej to i tak zadała to pytanie. Pozostało obmyć resztę ciała i wyjść owijając się w ręczniki, które są w schowku pod jedną z płytek wanny. Całkiem pomysłowe zagospodarowanie miejsca.
Akurat kiedy Kapturek szykowała się do wyjścia usłyszała trzy puknięcia oraz szarpnięcie klamką bez przekręcania jej – Ach, przyszła Śpioszka – powiedziała uradowana, owinięta w sam ręcznik białowłosa. Drzwi się otworzyły i do środka weszła kobieta. Miała jakieś metr dziewięćdziesiąt, a ubrana była w czarno-białą yukatę z oderwanym prawym rękawem i przyszytym dłuższym Levym lewym. Na głowie miała kokardki w kształcie uszek koloru czerni, a jej czarne, sięgające do pasa włosy opadały luźno. Grzywka może nieco nachodziła na twarz. Poza tym na nogach miała czarne tabi oraz czerwone jednoobcasowe gety. Kimono podtrzymywane było przez fioletowy pas, na który nałożony był czerwony pas oraz czarna kokardka z przodu jak i z tyłu. Na jednej ręce Śpioszka miała rękawiczkę i w tej właśnie rączce trzymała duże  białe pudełko od którego czuć było zapach curry. Na twarzy miała lisią maskę z czerwonymi elementami, a przy pasie z tyłu katanę w pochwie.
- Witaj Śpioszko. Dzisiaj mamy gościa, poznaj moją siostrzyczkę. Revy, Śpioszka, Śpioszka, Revy – powiedziała. Śpioszka odstawiła jedzenie na pralce i idąc nie wydając zbędnych stukotów obcasami o podłogę zlustrowała zielonowłosą. Wyciągnęła w jej stronę rękę nie zamieniając absolutnie najmniejszego słowa. Po uściśnięciu ręki poruszyła za to parę razy rękoma wykonując serię gestów, którzy niektórzy pewnie wzięliby za czar jakiś albo jakiś cios w sztuce walki, jednak były zbyt daleko.
- Ach wybacz. Śpioszka jest niema i porozumiewa się na migi. Powiedziała, że bardzo miło Cię poznać i że jeśli zrobisz mi krzywdę to dołączysz do jej kolekcji. Ale nie martw się, ona się tylko zgrywa – Kapturek znowu spojrzała na Śpioszkę, która wykonała kolejną serię gestów – A i mówi, że w pudełku z sosem masz kartkę od Śnieżynki – nim Kapturek skończyła mówić, Śpioszka już się zbierała do wyjścia. Nie planowała zostawać zbyt długo, zresztą nie chciała rujnować tej konwersacji. Zamknęły się za nią drzwi, a przecież Revy nie wybiegnie chyba w samym ręczniku by sprawdzić, czy ta jest na zewnątrz? A jeśli nawet wybiegła to Śpioszki już tam nie było.
- Śpioszka nie lubi przebywać z kimś kogo nie zna, musisz jej wybaczyć, ale ja wiem że Cię lubi. Chodź, bo nam wystygnie - powiedziała rezolutnie kapturek wskazując na pudełko z jedzeniem. Nie różniło się to od pudełko od chińczyka. Drewniane pudełeczko, pałeczki i widelczyki w środku oraz kusząca zawartość w postaci curry. W środku była mała lacryma wielkości paznokcia, która odpowiedzialna była za utrzymanie temperatury zamówienia. Nie była jadalna i zwyczajnie się ją wyrzucało. No i rzecz jasna kartka. Kapturek postanowiła zjeść na kanapie, więc wzięła swój zestaw carry i zaczęła jeść, wcześniej życząc Revy smacznego.
Śpioszka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Dzielnica Targowa   07.12.15 20:13

Wyczuła tamto zranienie na czaszce, kiedy tak ją myła. Przez moment zawiesiła się w tej konsternacji, kontynuując niemal mechanicznie to, co robiła dotychczas. "Nigdy nie mówiłam, że mam najgorzej. Nigdy tak nie uważałam wiedząc, że niektórzy mogli zostać tak napiętnowani jak ta dziewczyna. Przez takie właśnie przypadki wiem, że nie mam problemu mówić o powadze wyrządzonych ran. Dla mnie byłoby to koszmarem, kolejnym już na liście powracających mar nocnych. Dla niej nie wydaje się to być kłopotem, utopiła maskę smutku w krwi osób, które zabiła, a przynajmniej tak powiedziała. Ja zaś do tej pory odczuwam cierpienie wynikłe z tamtych tygodni męki. Jednak mówić, że ma najgorzej nie ma prawa osoba, której po prostu rodzic nie pozwolił uczyć się magii. Magii.. czegoś, co sprowadza ludzi na drogę ludzkiego cierpienia."
Co ją tak wzięło na te przemyślenia? Dała się przełamać i odkryć pokrywę jej twardej skorupy zwanej nieugiętością. Odkryła tę klapkę z pomocą klamki podanej jej poprzez zawarcie umowy "na paluszek". A co tam było? Mięciutkie serduszko, która stanowiła jej prawdziwą osobowość ukrytą przez mur wielu obelg, wielu cierpień, grzechów i postanowień. Ile razy to ona sobie mówiła, że nie ma zamiaru poddawać się i trwać przy życiu? Ile razy powtarzała, że odnajdzie prawdę dotyczącą tego, dlaczego jej rodzice są poszukiwani? Ile razy postanowiła sobie odnaleźć tych, którzy poszukiwali jej rodziców za... no właśnie, co? Dziesiątki. Setki. Jeśli nawet nie tysiące czy miliony, miliardy. To było dla mniej coś ważniejszego niż życie, więc prędko nie miała zamiaru z tego rezygnować, nie ma bata!
Pozwalała jej się przytulać, nawet zdobyła się na taki akt przyjacielski, że delikatnie ją pogłaskała po tej głowie, zanurzając palce dłoni w jej jaśniutką czuprynę. Masowała bardzo delikatnie, potwierdzając popularne stwierdzenia dotyczące jej. Podobno widywano ją w pobliżu jakichś zwierząt w lesie, które starała się oswoić. To wtedy pokazywała dotychczas opiekuńczą naturę. A teraz? To... o zgrozo - przeszło na ludzi. Pewna postać autorki powiedziałaby teraz, że jest niegodna bycia jedną z jej następczyń, bowiem więzy z innymi ludźmi osłabiają ją człowieka.
"Bujda - stwierdziła ostro mówiąc o powyższym. - Chociaż wszelkie relacje umacniają człowieka, nie można stawiać czyjegoś życia ponad swoim własnym, a także na odwrót"
- O tyle dobrze, że teraz, a nie później - wyszeptała w odpowiedzi na stwierdzenie dotyczące struny. - I tak... niedługo trzeba wyjść... - dodała po chwili.

Kiedy nadszedł czas, dziewczyna powoli zaczęła wychodzić z wanny, okryła się ręcznikiem. Równie dobrze mogłaby w tym momencie skorzystać z któregoś z aspektu aby ukryć swoje elementy kobiecości pod dodatkami wynikającymi z magii, jednak wolała tego tymczasowo nie robić. Poza tym, kto będzie patrzeć przez dziurkę od klucza, skoro to jest jedyna szansa żeby je podejrzeć? Czego ma się wstydzić przy dwóch innych kobietach, z czego jedna nosi maskę i do tego jest niema? Obejrzała nową znajomą dość uważnie. Uścisnęła z nią rękę, kiedy sama to zaproponowała, wciąż starając się wypatrzyć coś pod maską. Nie reagowała zbyt pochopnie na to, że dużo ta nowa gestykulowała, bo podejrzewała, jaki był rzeczywisty powód. Nie uważała tego za zaklęcie, z resztą nawet zaraz sam Kapturek potwierdził jej podejrzenia dotyczące tego, że jest niema.
- Odczytam niezwłocznie - zakomunikowała jak tylko został jej język migowy przetłumaczony na "nasze". Odprowadziła ją prędko wzrokiem i zabrała sobie jedzenie z pralki, pozbyła się prędko lakrimy, po czym zaczęła jeść, w drugiej ręce trzymając kartkę od Śnieżynki. Usiadła tuż obok jasnowłosej, powolutku się zajadając.
- Smacznego - odpowiedziała niemal od razu, delektując się tak smakowitym kurczakiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Dzielnica Targowa   07.12.15 21:42

Zanim Śpioszek wyszła Revy mogła dojrzeć kawałek skóry znajdujący się pod maskę. Nosił na sobie delikatne fioletowe ślady, jakby przed chwilą z kimś się pobiła i oberwała w tamto miejsce. Może walczyła o to pożywienie? Kto tam wie, w końcu dziewczyny chyba nie należały do tych co żyją za pan brat z prawem. Poza tym przyglądając się masce syrenka zauważyła jeszcze jedną rzecz. Nie miała ona dziurek na oczy, nawet najmniejszych. Czarna przestrzeń, która była w roli oczu to tylko zamalowany kawałek ceramiki. Chociaż może to była jakaś magiczna maska, która pozwala patrzeć mimo iż wydaje się to niemożliwe z inżynieryjnego punktu widzenia?
Siedząc razem i delektując się posiłkiem, który był jednak zwyczajnym, dobrze przyprawionym curry z budki. Kurczak, sos słodkokwaśny, ryż z sosem, imbir jak również młoda kapusta. Rzecz jasna kurczak przyrządzony na ostro. Kapturek lacrymę wsadziła do słoiczka, który wyciągnęła spod kanapy. Było tam sporo identycznych lacrym, które pewnie zbierała od dłuższego czasu. Tak jak niektórym zdarza się zbierać korki po butelkach, tak ona zbierała lacrymy.
Natomiast w kartce było to:
Kod:
 No widzę, że zakolegowałaś się z Kapturkiem. To dobrze, bo ona będzie Cię teraz obserwować. Tak jak myślałam zresztą, Rokkaku mieli bardzo radykalne poglądy względem rodziny królewskiej. Na tyle radykalne, że okazały się niewygodne ale takich ludzi jest naprawdę dużo. Tym co zaważyło była wiedza jaką posiadali. Nie wiem jeszcze co takiego wiedzieli, ale się dowiem. Tymczasem Twoim kolejnym zadaniem będzie zinfiltrować Dragon’s Howl i działać jako nasz kret w środku. Rozkoszuj się posiłkiem, a by wykonać zadanie… znaj moją dobroć, masz dwa miesiące aby dostać się do gildii. Kapturek zaopatrzy Cię tymczasem w lizaki które będziesz otrzymywać za dobrze wykonane minizadania, które otrzyma.
Kartka była naprawdę ładnie wykaligrafowana, a Śnieżynka miała niemal szlachecki charakter pisma. Tymczasem Kapturek oparła się o ramię Revy i zerknęła w treść kartki. Zaraz potem wzięła w pałeczki kawałek kurczaka i przystawiła do ust zielonowłosej – Widzę, że będę się Tobą opiekowała siostrzyczko – życzliwie się do niej uśmiechnęła wsadzając kawałek kurczaka do jej ust, a raczej próbując to zrobić. W końcu nie jest powiedziane, że tamta da się karmić jak dziecko, przez inne dziecko.
- W ogóle wiesz, że Śpioszka jest jeszcze niewidoma? – zapytała tak od czapy, jakby chcąc się podzielić z siostrzyczką informacją o innej siostrzyczce – Kiedyś złapała ją seryjna morderczyni i wyłupiła jej oboje oczu. Tamta kobieta była kanibalem i zjadała swoje ofiary po tym jak już je zatorturowała na śmierć… - tutaj się zatrzymała, a głos miała podczas tej wypowiedzi mniej pogodny niż zawsze. Bądź co bądź było jej szkoda Śpioszki i tyle, dlatego nieco zmieniła ton głosu – Zaaplikowała jej toksynę, która wywoływała intensywne swędzenie przez co Śpioszka wydrapała sobie struny głosowe, dlatego nie może mówić. Znalazła ją Roszpunka i ledwo co przy pomoc Śnieżynki ją odratowały. Sama nie wiedziałam co wtedy powinnam zrobić – powiedziała smutno, delikatnie wtulając się w ramię Revy – Śpioszka kiedyś miała też brata i to dla niego pierwsza poszła na tortury, jednak kobieta i tak go zabiła. Na jej oczach… ot tak dla zabawy – westchnęła smutno i wtuliła się mocniej, jednak zaraz rozpromieniła się bo właśnie przypomniała sobie, że koniec końców Śpioszkę odratowano, a teraz nie powinna zadręczać swojej nowej siostrzyczki takimi rzeczami, zwłaszcza przy jedzeniu – Nee-chan, będę mogła spać razem z Tobą i przytulić się w nocy? Nie lubię spać sama – zapytała spoglądając swoimi czarnymi oczkami w czerwone ślepia Revy z nadzieją, że tamta się zgodzi. Oczywiście w międzyczasie wsadzała sobie do ust kawałki kurczaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Dzielnica Targowa   08.12.15 0:19

Po wyrzuceniu tej lakrymy ze swojego jedzenia, spojrzała się dopiero na pojemniczek, albo raczej słoiczek należący do jej siostrzyczki. Tak... siostrzyczki. Nigdy nie spodziewała się, że będzie mogła tak kogoś nazwać. Znowu. Nawet do Soś nie odzywała się tak miło. A tu? W myślach rzeczywiście nazywała ją siostrzyczką. Odczytując kartkę już nie zwracała uwagi na to, jak bardzo staranne było pismo, chodziło jej o przesłanie. Oburzyła się w środku, że te informacje były... strasznie ogólnikowe! Bo co ma rozumieć, przez radykalne, przeszkadzające poglądy? Nosz k*rwa! Akurat, kiedy dotarła do tej części wypowiedzi, brała kęsa. Aż przegryzła go bezlitośnie, rozrywając włókna.
- Przydałoby się więcej szczegółów... może ten klient, o którym wspominałaś będzie wiedział coś więcej? - zaproponowała, pokazując jej na moment kartkę. Za moment wróciła do czytania. Jakieś nowe zadanie... Infiltracja? Aż się zaciekawiła nieźle. Zamrugała. Dragon's Howl? Czekaj... to jest ta gildia, z której pochodzi cały ten Ashavan? Smoczy Wilkor? Cała ta, która wymordowała Quatro Cerberus... Ashling? I tylu gości, za którymi są listy gończe? Czyli... ma się wtopić w tłum? Do tego jeszcze dokonać infiltracji?
Jak to ktoś kiedyś powiedział... Brzmi niebezpiecznie - wchodzę w to. Uśmiechnęła się pod nosem, unosząc kącik ust do góry, acz prędko zniknął jej ten podły wyraz z racji, że po prostu została "napadnięta" i nakarmiona przez Kapturka. Wzięła kęsa, niemal od razu zjadając ze sztućca całą porcję jej podaną. Tak, tak bardzo głodna czegoś porządnego była!
- Nie mogłam się przyjrzeć jej oczom, więc sądziłam, że jest to specjalna maska z "lustrem weneckim", czy jak to się nazywa. I pewnie dobrze myślę, że za koszt utraty wzroku i mowy była w stanie wzmocnić inne zmysły lub nawet jakoś zastąpić utracony wzrok, hm? - zapytała. Sam fakt, że Śpiąca nie będzie miała w przyszłości nad nią władzy był jej na rękę. Czyli problem był z Roszpunką i z Śnieżką. One przecież, nie wiadomo w sumie jak pierwsza, mogły mówić. Dalszą kwestię jednak przemilczała, chociaż objęła ją delikatnie w pasie. Taki o, akt zaufania, którego w jej postawie szukać ze świecą.
- Dobrze, możemy - odpowiedziała jej, puszczając delikatny uśmiech, pozwoliła jej się wtulić w siebie, samej powolutku sobie wcinając jedzonko. I tak szybko już je zjadła, bo była niemal przy końcu. Tak to jest, jak człowiekowi każesz jeść surowe mięso, bo nie chce luksusów, a jednocześnie każ obserwować, jak inni się zajadają w wykwintnych restauracjach.
"Może to pomoże mi pozbyć się chociaż na jedną noc tych przeklętych mar nocnych. I chociaż ten jeden, jedyny raz się wyśpię" - Chociaż Revy wyglądała na wyspaną, ukrywała to w jakiś dziwny sposób. Albo po prostu oznaki zmęczenia omijają jej twarz z oczywistych powodów, jakimi były domniemane morderstwa cieni pod oczami czy worami pod tymi właśnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Dzielnica Targowa   08.12.15 1:04

Gdyby Kapturek miała umiejętność czytania w myślach to pewnie byłaby uradowana, że Revy nazwała ją siostrzyczką. Chociaż… kto tam wie co pasożyty potrafią? Skoro paladyni potrafią przywoływać smoki z zespołem downa, to czemu pasożyty nie miałyby przekazywać fal mózgowych? Jednak nie wyglądało na to, żeby w zachowaniu Kapturka zaszła jakakolwiek zmiana pod tym względem, więc tą opcję można spokojnie wykluczyć. Była taka jak zwykle, czyli sielankowa jak również pozytywnie nastawiona do wszystkiego, a zwłaszcza siostrzyczki.
- Mmm, myślę że… myślę że tutaj chyba bardziej chodzi o to co wiedzieli niż o ich poglądy – zwróciła uwagę siostrzyczka swojej nee-chan. Zwykle za poglądy ludzi się nie karało, tylko izolowało się ich w społeczeństwie, gdzie znajdywali swoich. Jednak jeśli posiadali wiedzę, która mogłaby zatrząść w posagach monarchią Fiorę to czemu nie pozbyć się problemu od razu? – Ale mogę przejrzeć rejestry, może go znajdę nee-chan – powiedziała uśmiechając się do niej pokrzepiająco, gdyż widziała też drugą część listu która mówiła o infiltracji Dragon’s Howl. Chciała dodać Revy otuchy i pokazać, że ona w nią wierzy, że da radę. Kapturek za to znowu zyskała pozytywną pożywkę, kiedy zielonowłosa zjadła tamten kęs. Nic tylko zachęciła ją do wpakowania do ust wasabiwłosej kolejnego kawałka kurczaka i ryżu.
Kapturek kiwnęła delikatnie głową, kiedy syrena zapytała o możliwy inny sposób postrzegania świata. A sam gest tego objęcia w pasie był tylko na pozytyw, bo białowłosa otarła policzek o ramię czarodziejki i na moment przymknęła oczy zanim udzieliła odpowiedzi. Widać, że czuła się swobodnie i bezpiecznie przy siostrze – Nauczyła się widzieć… czuć cząsteczki magiczne w powietrzu. Nie wiem do końca jak to działa, ale na podstawie tych cząsteczek jest w stanie zbudować sobie siatkę pobliskiego otoczenia i poruszać się w ten sposób. Mówiła, że widzi niebieską energię, która wypełnia kontury świata – za bardzo nie wiedziała jak to opisać, więc zrobiła to w taki sposób. Kapturek powoli też kończyła swoją porcję curry, jednak nie w tak szybkim tempie jak robiła to Revy. Pomińmy, to że białowłosa prawie wyskoczyła z radości, kiedy tamta się zgodziła spać z nią. W sumie musiała się czuć naprawdę samotnie patrząc po tym jak wiele pluszaków leży na podłodze. Dzieci miały tendencje do robienia z przedmiotów martwych swoich przyjaciół, a Kapturek bądź co bądź zachowywała się jak takie dziecko.
Po skończonym posiłku, Kapturek odłożyła na pralkę puste pudełka po jedzeniu. Rozłożyła kanapę i spod niej wyciągnęła dwie koszule nocne. Obie w kolorze bieli, a że to koszula nocna to wzrost nie miał znaczenia. Chociaż materiał wyglądał na całkiem drogi. Z kanapy Czerwona wyciągnęła jedną dużą poduszkę oraz dwie mniejsze w kształcie maskotek (krokodyla oraz smoka). Do tego położyła prześcieradło, a do przykrycia się był czerwony kocyk. Kiedyś wspominała o tym, że miała kocyk ubabrany krwią i miejscami było widać że mimo licznych prób prania, czerwień nie schodziła z niego. Kapturek położyła się na rozłożonej kanapie i wyczekiwała pojawienia się u jej boku zielonowłosej. Gdy ta się pojawiła, białowłosa przylgnęła do niej by być bliżej i zarazem by obie mogły leżeć na tej dużej poduszce. Oplotła się wokół niej niczym wąż wokół ofiary i wtuliła głowę w jej szyję. Przymknęła oczy i szepnęła cichutko – Dobranoc siostrzyczko. Kocham Cię, śpij dobrze – po czym ucałowała jej podbródek i poczęła zapadać w sen. Nie wyglądała podczas snu jak masowy morderca, a zwykła skrzywdzona życiem dziewczyna która chciałaby żyć normalnie. Jednak jej normalność została zastąpiona tą rzeczywistością. Wyglądała niewinnie, a zarazem na kruchą istotę która potrzebuje opieki. Kimś takim mogłaby być Revy, gdyby tylko zechciała jednak czy kiedyś nie stwierdziła że jest to głupota? W każdym razie płytki oddech, spokojny sen oraz wtulona w siostrę Kapturek, tak wyglądała sytuacja którą widziała Revy. Dziewczę było nader otwarte na osobę, którą ledwo dziś poznała a już traktowała ją jako starszą siostrę. Jako autorytet niemal na równi ze Śpioszką, chociaż prawda mogła być inna. Jednak okazała zielonowłosej jedną ważną rzecz – zaufanie, że ta nie skręci jej karku podczas snu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Dzielnica Targowa   09.12.15 18:01

- Haczyki, utargi, znajomość jakiegoś tajemnego sekretu, morderstwa, kradzieże, napady... wszystko jest możliwe - stwierdziła, jednocześnie zastanawiając się, co tak konkretnie jej rodzice zawinili, że musieli opuszczać Fiore. I kiedy to było? Może ktoś ich zna? Będzie musiała się z pewnością spotkać z tym, kto był w tym rejestrze. Zdecydowanie jej to pomoże rozeznać się w sytuacji. - Jak tylko znajdziesz informacje o nim, czy tam niej, przekaż tej osobie, że powinniśmy się spotkać. Albo po prostu napomknij, gdzie tego kogoś szukać - stwierdziła.

Prędko pozbyła się reszty jedzonka, oddając Kapturkowi pudełko, samej szybko odebrała swoją piżamę. Myślała, zastanawiała się, co teraz? Powinna iść sprawdzić swoje siły? Powinna trenować? Szukać tego gościa? Czy może porozmawiać z kuzynką na temat sytuacji Mermaid? Nie wiedziała. Ubrała się w to... i ułożyłą do snu, nie zwracając za bardzo uwagi na te poduszki, które miała. Po prostu przytuliła siostrzyczkę i usnęła jej w ramionach z nieopisanym szokiem na twarzy. Od tylu lat, do tej pory nikt jej jeszcze szczerze nie powiedział, że ją kocha.

Usnęła. Rano zapewne wstała razem z nim, acz nie miała serca (badum tss) aby wychodzić z jej objęć czy kazać jej się budzić. Leżała długo, dopóki Czerwony Kapturek nie obudziła się samej, po czym zaczęła przystępować do ubierania się, o ile miała, w co.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Dzielnica Targowa   09.12.15 19:00

Sen Kapturek miała długi i spokojny, Revy rzecz jasna wstała wcześniej niż białowłosa dzięki czemu mogła sobie obserwować jak ta spokojnie śpi. Jaką głupią minę ma podczas spania oraz, że ślini się przez sen, ale większość i tak wsiąkała w pościel więc nie trzeba się martwić zbędnym materiałem genetycznym. Wokół zielonowłosej, biała opleciona była jak wąż. Łapkami owinięta wokół górnych partii, a nogami wokół no… jej nóg. Od czasu do czasu wierciła się i wtulała to mocniej, to lżej szukając ciepła a skoro glonowłosa postanowiła jej nie budzić, tak musiała poczekać jeszcze ze dwie godziny, zanim ta raczyła wstać.
Wstawanie dzieliło się na trzy fazy. Pierwszą były ciche pomruki, które następowały w regularnych odstępach wraz z wierceniem się i poprawianiem w objęciach siostry. To był chyba najdłuższy etap, bo trwał całą godzinę. Następnym było przebudzenie podświadomości, czyli na moment otwieranie oczu i patrzenie gdzieś, a następnie wtulanie się i spanie dalej. No i prędzej czy później nastąpił ten ostatni etap, czyli już otwarcie czarnych ślepi i przeciągłe ziewnięcie, połączone z przecieraniem oczek niewielką, smukłą dłonią Kapturka. Miała lekko poczochrane włosy, jak każdy zresztą z rana, a kiedy lekko się podniosła, ramiączko koszuli nocnej zsunęło się delikatnie z jej ramienia, a Kapturek próbowała złapać kontakt z rzeczywistością. Zajęło jej to może ze dwie minuty, po czym powitała Revy uśmiechem, tak serdecznym jakby witano ją w maid caffe. Albo po prostu można rzecz, że był to szczery uśmiech.
- Dzień dobry siostrzyczko – przywitała się, po czym z wielką niechęcią uwolniła Revy ze swojego uścisku. Oczywiście, jeśli zielonowłosa chciała to mogła gramolenie się przedłużyć i jeszcze tak chwilę razem poleżeć. Nad ranem pranie było gotowe i wysuszone z racji tego, że te droższe lacrymowe pralki działały na następującej zasadzie. Otóż w środku była lacryma, która wsysała cały syf oraz zapach i wymieniała go na inny. Domyślnie był to zapach fiołków, powszechnie dopuszczony do sprzedaży co bogatszym. Taki kryształ był bardzo łatwy w konserwowaniu, bo wystarczył go uwaga – wrzucić do wody, co zresztą Białowłosa zrobiła. Wyjęła z górnej części pralki prawie, że czarny kryształek i wrzuciła go do wanny, by się odmoczył. Sama natomiast ubrała się w swoje ciuszki. Nie krępowała się, że robi to przy Revy, w końcu ta była jej siostrzyczką a tym bardziej nie gapiła się bezczelnie na ciało siostry, bo w końcu nie jest takim zboczeńcem jak pewna Roszpunka. O dziwo śniadanie znalazło się w koszyczku. Była w nim też kartka, czarna z wyskrobanym „Smacznego” w kartce. Nie wiadomo, kto i kiedy wszedł do domku, ale na pewno zrobił to kiedy kobiety spały. Na dodatek na tyle dyskretnie by ich nie obudzić, a co na śniadanie miały dziewczęta? Placki z miodem oraz jabłkami, luksusy, a do tego jeszcze świeże mleko które jeszcze było ciepłe. Tak więc po śniadaniu, które Kapturek zajadała z apetytem – najwyraźniej lubiła słodkie rzeczy. Przyszedł czas na to, by ruszyć w drogę. Jednak zanim to się stało, Revy od kapturka dostała pewien prezent. Z koszyczka dziewczyna wyciągnęła… chwila na reklamy,
- Mam coś dla Ciebie siostrzyczko. Zamknij oczy i nie podglądaj – poprosiła, a kiedy Revy to zrobiła, poczuła że na rękę zostało jej coś nałożone – możesz otworzyć – powiedziała radosnym głosikiem. Na nadgarstku miała swego rodzaju bibelocik materiałowy. Czerwono-czarny z jakimś wzorkiem. Rzecz jasna opleciony linką, by móc to zawiesić jako taką opaskę na rękę – Kiedy przepuścisz przez to odrobinę mocy magicznej zadziała to jak nadajnik i będę mogła Cię znaleźć lub z Tobą porozmawiać – uśmiechnęła się serdecznie, chociaż pewnie to miało swoje ograniczenia o których miała zaraz powiedzieć – No chyba, że będę za daleko lub będziesz gdzieś w podziemiach – powiedziała i przytuliła się do siostrzyczki ten ostatni raz zanim Kapturek wyruszy – Do zobaczenia. Uważaj na siebie – podeszła do drzwi, po czym je otworzyła i wykonała susa, znikając w krótkiej chwili Revy z pola widzenia, wraz z koszyczkiem. Na pralce zostawiła jej garść lizaków, którymi musiała się żywić jakiś czas, by przetrwać. Co teraz jednak pocznie? Widocznie Śnieżynka się z nią skontaktuje kiedy zajdzie ku temu okazja, na razie jednak była prawie wolna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Dzielnica Targowa   12.12.15 17:15

Post będzie krótki, bo za cholerę nie mogę znaleźć sił na coś dłuższego, szczególnie teraz.

Prędko uraczyła swoją siostrzyczkę dość miłym uśmiechem, ale nie tak miłym, jak ona jej to ukazała. Chociaż otworzyła się na nią, wciąż wyraźnie wydawała się twarda. Miała już taki temperament i taki charakter, a ona po prostu zdołała się przez to przebić. Przez ścianę do jej serca. To nawet jej kuzynce nie wyszło. To na prośbę Kapturka teraz zamknęła oczy, dając się przyozdobić bibelotem. Obejrzała go, unosząc brew, ujęła go delikatnie w dłoń i przyjrzała uważnie.
- Z pewnością skorzystam - stwierdziła, aż sprawdziła szybko działanie, aby upewnić się, jak to wszystko się odbywa. Po tym już zrozumiała, co i jak, jak to się obsługuje i tak dalej. Zgarnęła wszystkie lizaki, które jej przekazano, po czym samej ruszyła w drogę.
- Ty też się trzymaj, nie zrób nic głupiego - westchnęła cicho, kiedy zeskakiwała z dachu. Chociaż wiedziała, że już jej nie usłyszy, bo nie używała już bibelotu, to i tak to powiedziała.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Dzielnica Targowa   

Powrót do góry Go down
 
Dzielnica Targowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Dzielnica Rzemieślnicza
» Ulica czerwonych latarni
» Dzielnica Gion Kobu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Crocus-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie