IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ulica czerwonych latarni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Ulica czerwonych latarni   17.11.14 22:36

First topic message reminder :

Ulica czerwonych latarni jak sama nazwa wskazuje jest miejscem czystej rozpusty. Praktycznie stoi tutaj dom publiczny przy domu publicznym, a panie wolnych obyczajów wdzięczą się do przechodnich. To tutaj odbywają się najlepsze imprezy, lecz również najłatwiej zgubić swój mieszek albo wylądować zatruty jakimiś prochami w ciemnym zaułku.

Znajdują się tutaj również hotele oferujące usługi "ekstra"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 218
Dołączył/a : 17/07/2015

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   31.10.15 18:04

Hej głosiku, co powiesz byśmy stworzyli nowe stopniowanie burdelu? [Znowu planujesz stworzyć jakiś suchar? Chcesz by nam tu Mistrz Gry się zasuszył i został mumią w muzeum?] No bo patrz, jest burdel, większy burdel, ale jaki byłby ten stopień najwyższy? [No nie wiem… sejm RP?] Oni to mogliby mieć wytwórnię porno, bo je#@% każdego po równo. [Dlaczego ocenzurowałeś?] Nie chciałem wyjść na wulgarnego. [Za późno, jednak zacny suchar milordzie. Dam Ci za niego puchar i dożywotniego bana na internety oraz dziewczyny.](Nie musisz dawać tego ostatniego. Przecież i tak nie ma szczęścia do kobiet.)[To nie cholerny Dante z Devil May Cry, nie usprawiedliwiaj go tym. Nawet rudy w klasie szybciej znajdzie dziewoję niż on.](Ranisz jego uczucia.)[… Good, hasztaggrumpygłos] Zaprawdę uwielbiam jak się wy dwaj kłócicie, jednak powinniśmy coś chyba zrobić z tym magiem podmiany, który teraz wyciągnął sobie nożyki zamiast młota. Myślicie, że ten głęboki oddech jest po to by przetrwać jakąś bombę gazową, którą chce nam zaaplikować albo zasłonę dymną? [Cholera ją wie, może tamta coś kombinuje. Pluje jakimiś kwasami, które nie są fatalnymi sucharami to może i umie strzelać trucizną z paszczy.](Jak Weezing? Czy jak tam się ten pokemon nazywał?) No nawet by pasowało, bo składał się z dwóch kuleczek, a ich też jest przecież dwójka. Siostrzyczki Zing? [Brzmi jak nazwa jakiejś parki kochanic dyktatora chińskiego albo innego Kim’a.] Na szczęście, a może nieszczęście Lucifer dotarł do trucicielki i sprawnym ruchem pozbawił ją dziew… znaczy rozciął jej tętnicę. Nie spodziewał się, że krew tak bardzo tryśnie [Ej, to są klimaty anime. Czego się spodziewałeś? Przecież to wiadome, że rozcinając komuś tętnice dasz radę pomalować jego krwią pokój.] i obryzga wszystko. Spodziewał się raczej paru kropli, ale krew zawsze na propsie. Chociaż nie ta. [E panie, co pan mi tu za krew daję? Toż to kwas jest i nas pali. Weź kretynie to zetrzyj lub użyj swojej pasywki. Chociaż… nie z pasywką to zbyt ryzykowne, ale skoro nieludzki wrzask było słychać i z opisu wynika, że wszystko było obryzgane to i jej siostrzyczka była obryzgana. Dorzućmy do tego szok i to, że pewnie ma poparzoną buźkę… może i my będziemy mieli.] Czil aj got dis. Przecieranie tu nic nie da, a może wyjść nawet na gorsze bo wetrzemy to sobie w skórę, więc jedyne co zostaje to odkopać to truchło plujące na wszystkie strony krwią gdzieś w kąt i szybko dobić do tej drugiej, oczywiście po tym jak zostało jej dane jeszcze jedno cięcie na klatkę piersiową by porozcinać ścięgna na niej. Nawet jak będzie mogła się ruszyć to zacznie się dusić i na pewno będzie wyłączona z walki. Druga na pewno nie ma kwasowej krwi, więc kwestia ją zabić jak najszybciej, skoro może być rozproszona. Ma przy sobie jednak długie noże, a wrzask na pewno przyciągnął już tu kogoś, więc mamy coraz mniej czasu. Warto jednak spróbować pewnej rzeczy, bo skoro jestem w stanie wyciągnąć krew z ciała i ją zaabsorbować nie zarażając się niczym. Jeśli przekaźnikiem tego kwasu jest krew, to mogę coś z tym zrobić i od razu się pozbyć, a nawet wykorzystać na swoją korzyść. Lucifer przyłożył rękę do miejsc, gdzie był obryzgany krwią najbardziej i zwyczajnie wykorzystał swoją pasywną zdolność do absorbowania krwi, jednak nie wsysał ją do środka ciała. Planował zrobić zupełnie co innego [Od kiedy my mamy jakiś plan? Coś mnie ominęło chyba.], krew którą ściągnął z siebie od razu przekierował na końcówkę macki. Z takim wsparciem powinien być w stanie nieco utrudnić tej drugiej życie, a samemu również mieć dodatkową broń na wszelki wypadek. W każdym razie spróbował dobić do tej drugiej dziewczyny i za pomocą macki zbijać sztylety, a drugą ręką uderzać ją w nadgarstek by drugi sztylecik również zbić, co powinno dać otwartą drogę do jej gardziołka, które też mógłby poderżnąć. Chociaż to by było za proste, ale z drugiej strony na powolne mordowanie nie mamy czasu, bo może kawaleria przyjść. Trzeba wynieść szkatułkę i się stąd wynieść. Dlatego jeśli tamta próbowała uskoczyć to Lucifer doskakiwał do niej. Jeśli już miałaby go ciąć i nie mógłby tego parować lub uniknąć, a miałby okazję ją wtedy zaatakować to próbował to przyjąć na ramię. Chociaż sztyletem się bardziej dźga, więc to byłoby dźgnięcie, w każdym razie jeśli ją zabije to po prostu za pomocą jej krwii znowu się troszkę podleczy. Dla pewności skręci jej jeszcze kark i podniesie ciało za szyję ssąc sobie tą krew i idąc w kierunku miejsca gdzie była wcześniej szkatułka. Tam jest jakaś pułapka pewnie, a dym który wywołuje ten kwas pewnie nie jest dobry by wdychać, dlatego czerwony wariat wykonywał płytkie, krótkie oddechy, nawet lekko uchylił drzwi by miało to jakąś wentylację. A może nawet by się tu okno jakieś znalazło, które można otworzyć? Chociaż… kto w burdelu buduje okna?
//100+250 (źle spojrzałem w poprzedniej turze na koszty i pomyliłem się o te 50)
2300
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1050-kredkowe-szalenstwo-i-burzenie


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 123
Dołączył/a : 09/12/2014

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   11.11.15 12:28

Pozostała przy życiu dziewczyna wzięła się w garść, a raczej próbowała. Przeszła chwiejnie kilka kroków i padła na podłogę by wturlać się pod łóżko. W jej ruchach, sposobie bycia pojawiło się coś dziwnego czego dotąd nie sposób było zauważyć. Wydawało się też, że kwas na nią nie działa, bardziej uderzyło ją bycie obryzganą przez krew siostry niż toksyczność tego płynu. Sama zainteresowana zaczęła się zachowywać jakby nagle bardzo zależało jej na przeżyciu. Błysk spod materaca świadczył, że przywołała kolejną broń, a ilość energii magicznej w pomieszczeniu jasno sugerowała, że jest to coś potężnego.
Do Lucifera ciągle zbliżała się wypalająca ślady substancja wyczarowana przed śmiercią trucicielki. Delikatnie zaczęła smyrać jego but zostawiając bardzo brzydkie i chyba nieusuwalne ślady. Krew również parzyła, powodowała pojawiające się powoli opuchnięcia. Fakt, że Lucifer sam używał trucizny zdawał się łagodzić objawy, które mimo wszystko były bardzo nieprzyjemne. Chociaż mag próbował nie dał rady oddzielić samej krwi od substancji trującej, wyglądało to tak jakby tkanka łączna płynna sama w sobie była kwasem bez żadnych dodatków czy nasyceń magicznych.

Odgłosy chaotycznego zbierania się, kolejne krzyki. W burdelu zapanowało istne pandemonium. Lada moment ktoś zorientuje się z którego pokoju krzyki dobiegły jako pierwsze, a wtedy zrobi się niewesoło. W samym pomieszczeniu okna nie było, ale jedno niewielkie znajdowało się na końcu korytarza, a więc właściwie rzut beretem. Zasłonięte kotarami prowadziło na wąski zaułek, a ponadto było zabezpieczone zaklęciem wywołującym alarm, ale na tę chwilę wydawało się jedyną sensowną drogą ucieczki.

http://fs5.directupload.net/images/151111/lj2sotsv.png mapa otoczenia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 218
Dołączył/a : 17/07/2015

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   13.11.15 12:42

[Ej Lucek, w tym pokoju jest potwór pod  łóżkiem, emotkaiksde] Nie tyle potwór co przestraszona dziewczyna, która przeszła właśnie załamanie psychiczne z powodu utraty bliskiej osoby. (Powinieneś jej wysłać kwiaty oraz wieniec na tą okazje oraz zaoferować się w kwestii dołożenia do stypy.) [Ty Serio myślisz, że będą ku*wę chować godnie? Nawet jeśli miała siano… hmmm po co kobietom siano? Lubią siano, dużo siana to pewnie i niektóre z krowami mają coś wspólnego bo one też lubią siano.] Lucek wiesz o tym, że mogłeś przypadkiem kogoś urazić? [Złośliwość niezamierzona, Lucifer Spółka Bez Odpowiedzialności nie odpowiada za szkody moralne, które wynikły z czytania postów. Przed użyciem skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy post niewłaściwie czytany zagraża życiu oraz światopoglądowi.] (A czy one przypadkiem nie pilnowały tej szkatułki? No, bo wiecie skoro to coś potężnego to powinno się rygorystycznie przestrzegać przepisów ochronnych.) Masz rację. Pewnie i tak pan tej tutaj ją zabije jak dowie się, że ukradliśmy to. [Sugerujesz, byśmy zgarnęli sobie seksualną niewolnicę, która będzie tylko czyhać na moment by wbić nam nóż w plecy?] Nie sugerowałem tego, ale pomysł brzmi nieźle. Zwłaszcza że tamta coś kombinuje tam pod łóżkiem. [Myślisz, że ma misia? Pana Krupniczka?] Nie, raczej myślę że jak odwrócimy się by wyjść za drzwi albo zgarnąć szkatułkę to wbije nam nóż albo coś większego w plecy. Swoją drogą może schowała się pod łóżko, by się nie zatruć. [Brzmi logicznie, może te opary są po prostu lżejsze od powietrza i idą w górę?] Czyż nie jest to smutne? Istota, która na kimś polegała całe życie nagle straciła grunt pod nogami, bo jej zabrakło. (Cóż taki charakter, widocznie były ze sobą bardzo blisko i teraz skupia się bardziej na przeżyciu i graniu na czas.) [Wypadałoby coś zrobić z tym Ditto, który pełznie po podłodze. Już mi obślinił buty i zostaną ślady. Co ja powiem na spotkaniu anonimowych buisnesmanów?] Lucek. Nie jesteś biznesmanem i nigdy nie będziesz. [Zobaczysz, że będę! Zaraz tu poleci deal życia, jak tylko ogarnę sprawę tego czegoś co pełza.] Wonsz syczy i peuza? (Błąd celowy?) Yup [Yup.] Czerwonowłosy [Mrrau](??)[Joking] szybkim ruchem ściął kawałek wykładziny czy też dywanu lub deski z tym czymś, po czym za pomocą macki rzucił to na drugi kraniec pokoju ruchem podobnym do rzutu frisbee [Dla wizualizacji polecam obejrzeć rzut dyskiem z olimpiady, odjąć epickość i przemnożyć przez normalność wydarzenia razy dwa. Potem wyliczyć deltę z odchylenia psychicznego Lucifera i przemnożyć przez obwód skrzywienia ogólnego całej gildii jaką reprezentuje. Ostatnim elementem podzielić przez dwie matrioszki.]. Ruch był szybki i płynny, tak jak podczas obdzierania kogoś bądź czegoś ze skóry. Następnie szybkim ruchem zwyczajnie sobie wyciął kawałki skóry w miejscu gdzie go parzyło, na parę milimetrów czyli troszeczkę więcej niż zostało poparzone. Jego własna trucizna nie powinna na niego zadziałać, a skoro już miał ostre pazury to kwestia było zrobić to tak, by nazbyt się nie pokaleczyć bezsensownie. Ciął się wielokrotnie w ciągu życia, jednak nigdy do tego stopnia ale miał prosty wybór: albo dać sobie przeżreć resztę tkanek, albo wyciąć tego raka i odrzucić tkanki. Oczywiście, że wybrał to drugie, a płatki skóry spadały jeden po drugim na podłogę. To były powierzchowne rany, więc pewnie da się radę wyleczyć za pomocą krwi. Lucifer spojrzał jeszcze raz z zażenowaniem w stronę łóżka, po czym szybkim ruchem macki zgarnął szkatułkę. Wspomniałem, że podczas całego tego zdarzenia robił to na pół leżąco? Z jakiegoś powodu tamta wlazła pod łóżko, znaczy to tyle że tam gaz pewnie nie dociera tak szybko, plus on będzie miał na nią bardzo dobry widok czy czegoś nie kombinuje. Zwłaszcza, że również kątem oka może zerkać na tamto coś glutowate [To Twoje dziecko, zaakceptuj je!] Nope.  
- Jeśli myślisz, że Cię nie zabiję pod łóżkiem to się mylisz. Zabiję Cię tak samo jak Twoją siostrzyczkę, a jeśli nie zrobię tego ja to zrobi Twój pracodawca, bo spartoliłyście sprawę. Daję Ci wybór zielona wywłoczko i nie próbuj nic tam sobie tworzyć, posiadam magiczne wytłumienie i czujesz tylko 2% moich faktycznych możliwości. Zmiażdżę Cię jeśli użyję pełni – dobry blef nie jest zły, zwłaszcza po tym że Lucifer na moment użył magicznego wytłumienia, by na sekundę zniknąć i być niewyczuwalnym. Tak by pokazać, że faktycznie umie wytłumić swoją magię, by nadać nieco prawdziwości swojemu kłamstwu [Wiesz, że kłamstw ma krótkie nogi?]  -  Albo zdechniesz z mojej ręki albo ręki pracodawcy albo zwyczajnie… pójdziesz ze mną i będziesz żyć lub oddam Cię do lepszego burdelu jeśli uznam, że mi się nie przydasz – nie powiedział jej, że pewnie by ją wcześniej torturował, aż ta błagałaby o śmierć - Wybieraj Dragon’s Howl lub śmierć w rynsztoku – powiedział wykonując bardzo płytkie oddechy co jakiś czas. Nie miał zamiaru się tym co jest w powietrzu zaciągać. Wykorzystał podczas tego swoje mordercze intencje, by zaznaczyć że mógłby ją zabić jeśli tylko by chciał, a reszta sentencji była powiedziana spokojniejszym głosem. Milszym dla ucha, mniej drapieżnym, może nawet zachęcającym. Szybko otworzył drzwi i wybiegł na korytarz. Okrzyki [nie wiadomo czy rozkoszy czy po prostu krzyczą bo ktoś inny krzyczał. Z chęcią bym został na dłużej, ale to nie Mc Donalds.] strachu, tak. To była jego ulubiona część tej pracy. Burdel w burdelu się dział teraz [Burdelocepcja?], yup burdelocepcja drogi Luciferze. (To my jesteśmy sprawcą tego burdelu, wiec powinniśmy to naprawić)[Would you kindly shut your gęba?](Wiem, że grałeś w Bioshock, ale would you kindly na mnie nie działa.). Niezależnie czy dziewczyna za nim pójdzie, czy też nie Lucifer musi się jakoś wydostać z tego miejsca. Okno jest zbyt oczywiste, zbyt pozornie bezpieczne. Jeśli ma w sobie alarm to pewnie jakoś są zabezpieczeni na dole. Muszą być, bo byłaby to głupota a co jeśli to pułapka?[Nie dość, że schizofrenik to jeszcze paranoik. Wombo combo]  Nie pozostawiliby tej skrzynki od tak, bez odpowiedniej ochrony, a strzeżonego Pan Bóg (jeśli istnieje) strzeże. Nie ma w tym lepszej opcji, chociaż mógłby udawać poszkodowanego klienta, ale wtedy… nie, straż tutaj nie przyjdzie, to jest lepsza opcja. Nikt do burdeli nie przychodzi z nich w celach służbowych, ale na pewno go rozpozna ktoś tam na dole, chociaż mogli w momencie kiedy wchodził. Z drugiej strony jest poparzony i troszkę się pochlastał, strój pewnie też ucierpiał więc jest tak samo szpetny jak każdy tutaj. Najwyżej wzrośnie mu cena za główkę, bo doliczą coś jeśli będzie musiał kogoś zabić na dole. Co jeśli dziewczyna postanowi zrobić coś głupiego jak na przykład atak w plecy? Lucifer spróbuje się skryć za rogiem i wyskoczyć w głąb korytarza przytulając szkatułkę do piersi.  Po wylądowaniu zacznie biec w stronę schodów, by zaraz potem udawać poszkodowanego, krzyczeć i skarżyć się że go zaatakowali.. Chociaż… to coś emanuje taką mocą, że i tak i tak go znajdą. A jeśli fanka zieleni za nim pójdzie? Podczas całego biegu będzie ją miał na oku, nawet każe jej specjalnie biec przodem kilka metrów przed sobą i będzie nawigował jak ma skręcać. Dlaczego ma być na przodzie? Bo zwyczajnie wtedy o wiele łatwiej będzie Luckowi wyłączyć ją z gry ciosem w kark. Może będzie na tyle przerażona, że nie będzie próbowała robić niczego głupiego. Może nawet uda się ją wyszkolić, by jadła mu z ręki [Well po skończonych torturach to pewnie przez słomkę, jeśli Ci podpadnie.] Masz rację. Będzie jadła przez słomkę z ręki. W każdym razie skrzynkę ukrył pod ubraniem. W każdym razie buta i tak ma do wymiany, więc dla niepoznaki zacznie uciekać dołem, ale butem rzucił w okno by je stłuc i dać im fałszywy sygnał że biegnie alejkami.
//100 MM, koniec pazurów.
2200
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1050-kredkowe-szalenstwo-i-burzenie


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 123
Dołączył/a : 09/12/2014

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   24.11.15 20:09

Dziewczyna popatrzyła na Lucifera oczami przepełnionymi nienawiścią. Zniknął bez śladu zalotny uśmiech, którym go przywitała.
- Niech Cię piekło pochłonie cholerny magu. Zasługujesz na wszystko co cię teraz kuhwa spotka - wysyczała.
Chwilę potem wypełzła spod łóżka i uklęknęła przy ciele siostry. Zdjęła z jej szyi wisiorek, chwyciła dłoń i pocałowała. Nie było czasu na dłuższe pożegnanie, kurtyzana wybiegła z pomieszczenia przed Luciferem. Podeszła do okna i sprawnie otworzyła je jednocześnie kładąc dłoń w pewnym miejscu ramy. Coś syknęło gdy dezaktywowała magiczną pułapkę.
Z pokojów wybiegało coraz więcej osób, na końcu korytarza widać było już kogoś w rodzaju strażnika, potężnie zbudowanego mężczyznę o imponującej muskulaturze. Krzyknął coś i tuż obok ucha Lucifera śmignęło zaklęcie. Dziewczyna odwróciła się. Momentalnie przywołała długi, wąski nóż którym rzuciła w strażnika. Ostrze wbiło się w ramię tamtego i strzeliło niebieskimi iskrami.
- Na co czekasz, baranie? Rusz się, nie ma innego wyjścia niż to!
Po tych słowach śmignęła przez okno z wprawą doświadczonej włamywaczki. Mag miał problemy z poruszaniem się, leczenie krwią owszem, zadziałało w większości, ale było bardzo wyczerpujące i zabrało sporo krwi. Delikatne mroczki przed oczami sugerowały, że:
a) trzeba się pospieszyć
b) wykorzystanie magii to nie był dobry pomysł.
Jeśli Lucifer przeszedł przez okno kurtyzana ponownie aktywowała alarm, ale w inny sposób niż poprzednio. Teraz okno pulsowało złowieszczo i sugerowało, że lepiej się nie zbliżać.
- Ruszże tyłek, to nam da tylko kilka sekund.
Plac za budynkiem nie przedstawiał zbyt pięknego widoku. Ktoś wieszał pranie na sznurze przy ścianie, stało kilka kubłów na śmieci i poza wąskimi uliczkami oraz odnogą prowadzącą do głównej alei nie było innej drogi ucieczki. Co dalej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 218
Dołączył/a : 17/07/2015

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   24.11.15 21:13

[Stwierdzam, że utraciłeś 20 punktów reputacji do trzeciej względem kurtyzan Kociego Obola.] A możesz mi to przeliczyć? [Utraciłeś w ch*** reputacji do trzeciej względem kurtyzan Kociego Obola, a konkretnie tej jednej. W skrócie jak będziesz próbował zaliczyć to dostaniesz nóż w gardło.] No i to jest bardziej sensowna odpowiedź, niż 20 do trzeciej. Na szczęście mordercze intencje oraz dobry blef połączony z odrobiną magicznego wytłumienia zadziałał w pełni. Chociaż tamta najwyraźniej miała coś też na myśli, jeśli stwierdziła że Lucifera coś spotka. [Nigdy nie wiesz, gdzie czai się sztruks. A może w tym roku Święty Mikołaj da Ci prezent od Coca Coli?]. Mag dał jej ten moment, by wzięła pamiątkę po siostrze, o tak tego dnia zdobył kolejnego wroga [złap je wszystkie, wrogomon!], być może tego śmiertelnego który będzie czyhał na jego życie. [Romantyczne nieprawdaż?] (Miłość, aż po grób, przynajmniej jednej ze stron.) Kiedy kurtyzana coś kombinowała z oknem, obok ucha Lucifera śmignęło zaklęcie.
- No i kolejne mięso do ubicia? – wymruczał pod nosem uśmiechając się drapieżnie do ochroniarza, po czym zza maga wyleciał sztylet który trafił tamtego w ramię i najwyraźniej poraziło.
- Na specjalne zaproszenie pięknej kobiety – rzucił po tym jak ona wyskoczyła, po czym on skoczył za nią. Nie wyglądało na to, żeby alarm się aktywował. Dopiero po chwili się to stało. Swoją drogą mag złapał się za głowę i potrząsnął nią próbując pozbyć się mroczków. Trzeba tam dotrzeć i najlepiej nie używać magii. Tamta coś mu zrobiła, być może ta trucizna miała taki efekt chociaż mag krwi z reguły powinien być odporny na zatrucia to jednak nie jest na nie odporny w pełni. Oczywiście, może spowolnić działanie trucizny spowalniając ruch swojej krwi jednak to bardzo trudna sztuka, a Lucifer jej jeszcze nie wylevelował na tyle by nie odciąć przy okazji dopływu tlenu do mózgu [czyli przyznajesz, że jakiś posiada?] oczywiście, że jakiś posiada. Niemniej jednak teraz trzeba było biec co zresztą Lucifer uczynił, a skoro ktoś wieszał pranie to postanowił z tego skorzystać i ściągnąć jakieś szmaty, by móc się w spokojnej chwili zakamuflować odpowiednio. Zwyczajnie w biegu złapał nawet zwykłe prześcieradło, bo tyle mu wystarczyło. Natomiast odnoga głównej alei była dobrym miejscem na zasadzkę – Zaczają się na nas przy wejściu do głównej alei. Znaczy ja bym tak zrobił – powiedział i po drodze rozglądał się za wejściami do kanałów, tak by w razie czego mieć plan B [miałeś ty kiedyś plan A?] (w sumie nie miał, na razie to chyba musiał tą szkatułkę trzymać) – do Szałwi i Rozmaryna, rzecz jasna nie chodzi mi o sklep z konfiturami… cholera, sprężamy pośladki bo Ci tu wykituję zanim zdołasz się zemścić. Swoją drogą widzę, że do burdelu trafiłaś w ramach rekompensaty za kradzieże i włamania bo coś dużo potrafisz w tej kwestii. – powiedział i biegł jeszcze szybciej.[Przecie wiadomo, że grała w Assasins Creeda albo innego Thiefa. Mówię Ci, ten ruch pośladków przy przeskoku assasynki. Łapiesz? ASSasynki.] Ten suchar był podły. Coral prosi o wodę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1050-kredkowe-szalenstwo-i-burzenie


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 123
Dołączył/a : 09/12/2014

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   01.12.15 18:18

Przez te kilka sekund kiedy Lucifer się przebierał w zgarnięte pospiesznie rzeczy (były tam prześcieradło, jakaś tania marynarka, spodnie, koszula i damska sukienka) kurtyzana podmieniła nieco zbyt skąpy oraz podarty strój na równie skąpy, ale niezniszczony. Czerwony gorset bardzo ładnie podkreślał biust. A i bez tego było na czym oko zawiesić.
- Do Szałwii? A na cholerę... - urwała i przypatrzyła się chwilę Luckowi badawczo. - Tylko nie mów, że przysłała Cię ta lolicia ku*wa. Znowu się wpierdala w nieswoje sprawy tępa dzida.
Szarpnęła go za rękę i pociągnęła dalej w kręte zaułki. Na tyle, na ile mag zdążył się zorientować zmierzali do knajpki, aczkolwiek w tym labiryncie bardzo łatwo się zgubić.
- Prędzej, przebieraj tymi lakierkami. Jeśli dobrze kombinuję to zaraz odetną nam drogę ucieczki. Jak coś to kładziesz mi rękę na tyłku, jasne?
Popatrzyła na mężczyznę wielkimi, pięknymi oczami w których widać było jednak nie gniew czy żal, ale stalową determinację. To był wzrok kogoś, kto zrobi wszystko żeby przeżyć.
Nie biegła już, a jedynie szła energicznie ciągle trzymając Lucifera za rękę. Minęło ich kilka osób, lecz poza pobieżnym rzutem oka nie interesowali się parką, jedną z dziesiątek, które można było tutaj spotkać. Robiło się coraz bardziej tłoczno w miarę zbliżania się do głównej ulicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 218
Dołączył/a : 17/07/2015

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   01.12.15 19:43

Idealny kamuflaż, właśnie zostaliśmy zdegradowani do roli łachmaniarza nieprawdaż mój agresywny i spokojny głosiku? [Nie widzę szczególnej różnicy, poza tą że ten strój bardziej pasuje do psychopaty i smutnego background story. Swoją drogą pamiętałeś, by poprzekładać rzeczy z kieszeni?] No pewnie, że tak. Szkoda by przecież było zgubić tą szkatułkę albo lacrymkę od lolitki… no i resztę rzeczy. (Jak gumową kaczuszkę?) A nie, kaczuszki chyba tam nie miałem. Oczywiście sukienkę otrzymała kurtyzana, bo przecież gdyby Lucifer założył kieckę [Uwierzcie byłby do tego zdolny.] to świat by się skończył. Normalnie moc zaklęcia wyższa niż wyniszczające czy nawet zjawisko potężniejsze niż Face… swoją drogą to dosyć głupia nazwa, ale my tego nie wiemy że coś takiego istnieje. [Twarzoksiążka?] Tak, Twarzoksiążka.
- O widzę, że się znacie, super zejdzie mniej linijek posta na przedstawianie was sobie– w sumie nie był jakimś wielkim obrońcą kobiet i uciśnionych dlatego nie zaprzeczył, ani nie bronił lolitki. Zresztą i tak wlezie mu do głowy, by sobie to przeczytać. [Swoją drogą ciekawe jak w naszych myślach się nie gubi. Jak myślisz? Jest jakąś telepatką poziomu omega?] A czort wie, może to być i cholerna Jean Grey, ale skoro się nie pogubiła w naszej głowie to pewnie ma ją na poziomie Xaviera. [Oby tylko jakiś zły Magneto z jej głowy nie wyszedł.] – No i szczerze to wasze stosunki tak średnio mnie obchodzą, ważne że ma zapłacić i to słono – przy stosunkach rzecz jasna Lucifer zrobił typowego lennyface’a mając w głowie już naprawdę głupie obrazy [Skup się debilu! Uciekacie i walczycie o życie!] okej, pełen ogar od teraz. (Nie ładnie jest kłamać) No dobrze, półogar (Ekhem) ćwierć ogar? (No)
Na moment Lucifer się zwiesił dalej biegnąc, kiedy tamta przedstawiła swój plan. Rzecz jasna odpowiedziałby „z przyjemnością, może coś jeszcze do tego?”, jednak domyślił się po kolejnej półtorej sekundzie, że to ma być przykrywka, plan i inny kamuflaż – Przebieram, wiesz no troszkę mnie pokiereszowałyście bo dałem wam handicap ale dobra, z chęcią bo planowo miałem zapieczętować tą szkatułkę i poświęcić wam troszkę czasu, ale wyszło jak wyszło – powiedział i spojrzał w jej wielkie, piękne oczy. Ścisnął mocniej jej dłoń idąc równym tempem z nią. Lucifer nachylił się delikatnie do jej ucha – Podoba mi się ten wzrok. Powiedzmy, że dam Ci jedno życie w zapasie, więc jak coś pójdzie nie tak to raz pomogę – powiedział i położył rękę na jej tyłku, by wyglądało to wiarygodnie. Zresztą inna sprawa, że chciał sobie wymacać [wieeedziałem. Ach te lisie zamiary i wykorzystywanie sytuacji na każdym kroku.], oczywiście nie zrobił tego nachalnie, acz z wyczuciem. Gładkość, sprężystość pośladków, to były ważne cechy, które chciał wybadać swoim głaskaniem – Twój ruch, w końcu musimy wyglądać jak najbardziej wiarygodnie – zbliżali się do głównej ulicy, więc o wiele łatwiej będzie się wtopić w tłum. Teraz tylko uważać, żeby nie zwinęli tamtej skrzyneczki którą miał przy sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1050-kredkowe-szalenstwo-i-burzenie


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 123
Dołączył/a : 09/12/2014

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   02.12.15 22:34

Ręka na tyłku jakoś specjalnie jej nie przeszkadzała, bardziej zirytowały ją słowa, które Lucifer wypowiedział. Zatrzymała się i syknęła, trochę jak rozwścieczona kotka.
- Dasz mi jedno życie w zapasie? Co innego obiecywałeś, kotku. Smoki to w tym momencie jedyna gildia mogąca mi uratować ten kształtny tyłeczek. Umożliw mi wejście, a ja nie sprowadzę na Ciebie kłopotów w wyniku których stracisz zapłatę od - tu w jej głosie pojawiła się ironiczna nuta - królowej.
Potem pocałowała go w usta z zaskoczenia, mocno i namiętnie aczkolwiek bardzo krótko. Mężczyzna nawet gdyby chciał nie miał jak przerwać pocałunku, wszak grali swoją rolę, nieprawdaż?
Kobieta wyraźnie miała wprawę w obiecywaniu tego, co może być dalej, kuszeniu oraz pobudzaniu wyobraźni. Trzeba przyznać, że ciało miała dobrze, a usta miękkie i smakujące lekko jabłkami z cynamonem. Jasna pomadka, którą miała pociągnięte usta zostawiła delikatny ślad na wargach Lucifera.
- To jak będzie? Załatwisz mi to wejście i idziemy dalej czy radzisz sobie na własną rękę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 218
Dołączył/a : 17/07/2015

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   02.12.15 23:23

Hmm, czyli miała jakiś plan jeszcze w zanadrzu.[Hej strategu. Powinniśmy chyba coś wykombinować, a może grać w jej grę?](W counterstrike 1.6?)[To gra słowna… imbecylu!] Wydaje mi się, że jednak coś jest na rzeczy. Być może potrafi zrobić coś ze szkatułką, ale zerknąłem na nasze starsze posty – W sumie do dałem Ci cztery opcje. Giniesz z mojej ręki, zabija Cię pracodawca, idziesz ze mną lub oddaję Cię do burdelu. Cztery, więc stwierdzenie, że dam Ci jedno życie jest opcją wtórnie proponowaną numer 3 – skomentował i parsknął, kiedy usłyszał jej groźbę. Ona musiała sobie dobrze zdawać sprawę z tego, że jest tak samo spalona w tym miejscu jak on jeśli zostaną rozpoznani.[No w sumie jej siostrzyczka była gorąca, praktycznie aż krew prawie nas spaliła.]To było czerstwe milordzie.[Do usług.] – Nie po to dałem się poobijać, ani nie trudziłem się sztuką negocjacji by teraz stwierdzić że odpuszczę sobie nagrodę… - dalej coś nasz czerwony debil chciał coś powiedzieć, jednak kobieta zatkała mu usta.[Gorzko, gorzko!]No nie, bo słodko. Jabłuszko i cynamon, a Lucifer jako dorosły facet w całowaniu nie była taki zły. Hell, miał troszkę kochanek jednak każda kończyła albo wypatroszona, albo ginęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Nie zmieniało to faktu, że czasem dobrze było dla zasady ją przelecieć, dać nadzieję a potem zabić z zimną krwią.[Traktujesz je bardzo przedmiotowo wiesz?]Akurat Ty jesteś ostatnią osobą, która powinna mi prawić morały.[Masz rację. Proponowałem jeszcze nekrofilię ale za bardzo masakrowałeś ciała sorry.]Chciałeś bym odciął pośladki i rzucił Ci dupę![Ej! Blondyna miała przecież okres to trzeba sobie radzić! Nie moja wina.]Taaaa, jasne. Dobra wrócę do posta, gdzie teraz następuje opis. Słaby jak słaby, bo autor jest w opisach słaby. Objął kurtyzanę w pasie, a ręką zszedł do pośladków i zacisnął na nich rękę, odwzajemniając ten pocałunek z pasją[Mam nadzieję, że nie tą Mella Gibsona.], w końcu bądź co bądź każdy facet w takich momentach zadziała automatycznie. Zaraz potem było miło, ale się szybko skończyło.
- Hmm jabłuszko i cynamom. Prawie jak potrawka z ryżem i cynamonem i jabłkami, hmm dobry wybór – oblizał się delikatnie kosztując ową pomadkę, chwilę pogładził się po brodzie aż w końcu na coś wpadł[Ty pomyślałeś? Wow, dzieją się dziwne rzeczy a to jeszcze nie gwiazdka by cuda się zdarzały.] – Możesz iść ze mną. Jednak są dwa warunki. Po pierwsze mieszkasz ze mną, a po drugie się mnie słuchasz i nie robisz niczego głupiego. Troszkę budowałem sobie tam reputację więc nie będzie problemu, jeśli wezmę sobie uczennicę. Zgoda…? Czekaj, jak Ty właściwie masz na imię? – i oto nastał ten niezręczny moment, kiedy facet pyta się kobietę jak ona kurka wodna łódź podwodna się nazywa.[Dlatego być może nigdy nie da Ci numeru telefonu, jeśli takowy wynajdą.](Są lacrymy komunikujące.) No a jak się przedstawiła, to już spokojnie Lucifer mógł ją jakoś nazwać.
- Nie oczekuję, że będziesz mnie wielbiła koteczku ale dla samego przetrwania lepiej się słuchaj. Wiesz no w pewnych sprawach gorzej sobie człowiek radzi na własną rękę, a mi czasami nudno w tej izbie tortur. Wiesz no problem jest taki, że klienci mi nie wracają – powiedział i lekko ją objął, po czym klepnął w pośladek i począł iść dalej. Czas nagli, a drogę niebawem im odetną jak sama zresztą przewidziała. A dla kurtyzany oferta była w miarę korzystna. Dach nad głową, być może żarcie albo jakaś rozrywka. Jedynym minusem było to, że musiała mieszkać z mordercą jej siostry, a plus był taki że mogła go obserwować. To mogło zadziałać jako całkiem niezły sygnał, że ten się jej nie lęka i na serio jest taki potężny… lub lekkomyślny. W każdym razie mag był bardzo ciekawy jak ta cała akcja się rozwinie. No i... co jest w tej cholernej skrzyneczce?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1050-kredkowe-szalenstwo-i-burzenie


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 123
Dołączył/a : 09/12/2014

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   05.12.15 0:11

Oj, całować to ona umiała. A tyłeczek, mrrr. Widać, że w biznesie siedziała już dłuższy czas.
Oblizała usta i przeciągnęła je lekko fioletową pomadką wyciągniętą zza dekoltu. Cóż, każdy ma swoje priorytety.
- Naero Min Lao panie...? - zawiesiła głos chwytając go za rękę.
Zaczęli kluczyć zbliżając się coraz bardziej do Szałwii, kilkukrotnie jednak zmieniając kierunek lub wchodząc do przypadkowego budynku. Wtedy Naero odgrywała słodką idiotkę, która się zgubiła bądź zamieniała kilka słów z obecnymi tam osobami.
W końcu okolica zaczęła być znajoma, a w oddali zamajaczył szyld tej jakże eleganckiej kawiarni. Dziewczyna ponownie pocałowała Lucifera, ale tym razem był to jedynie buziak smakujący migdałami. Szminka zostawiła wyraźniejszy ślad na ustach.
- Czekam tam, przy sklepie z artykułami erotycznymi. Nie więcej niż pięć-siedem minut inaczej nas tu zamkną. Musimy się jak najszybciej wydostać dlatego streszczaj się z flirtem.
Odrzuciła włosy i kręcąc bioderkami przeszła na drugą stronę ulicy.

Lokal był wręcz przeładowany, kelnerki ledwo wyrabiały się z obsługą gości, a przez obsługę można było rozumieć nie tylko podawanie herbatki. Przy jedynym, oddalonym nieco od reszty stoliku siedziała lolitka, stukając swoimi eleganckimi paznokciami w blat stolika. Wyglądała na odrobinkę znudzoną. Co jakiś czas sięgała do stojącej przed nią filiżanki i upijała łyk napoju. Czekała
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 218
Dołączył/a : 17/07/2015

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   05.12.15 1:00

Taki tyłek to ona na pewno nie siedziała dużo. Byłby zbyt płaski [Masz rację milordzie. Poza tym byłby obrośnięty tkanką tłuszczową.] przecie, kurtyzany wiadomo że musiały dużo ćwiczyć. Ponoć seks spala tyle co intensywne zajęcia fitness [widzę, żeś doinformowany.] nie sprawdziłem to na stronce o spalaniu kalorii. Wiedziałeś, że bycie kretynem tego nie spala?[Gdyby tak było to amerykanie byliby patyczakami, a nie mieli nadwagę.] Tym razem malowała się fioletową pomadką, którą wyciągnęła zza dekoltu. To całkiem niezły schowek, w jednym klipie nawet Lucifer widział (autor posta widział khy khy), że dziewczyna trzymała tam pociski do rewolweru i przeładowywała za pomocą piersi.[Cycki na amunicję?]Amunicja z cycków raczej.(To nie było czasem Gunslinger Girl?)Chyba tak, ale wracając do posta. Dziewczyna miała całkiem egzotyczne imię, takie typowo chińskie lub jakieś ze wschodu w każdym razie.[Jesteś chwytany. Nie spierdziel tego. Ukłoń się ładnie, teatralnie tylko nie zrób z siebie idioty.]. Lucifer delikatnie się ukłonił teatralnie, kiedy ta go trzymała za rękę – Lucifer Sirzechs moja droga Naero – przedstawił się. Nie miał nic do swojego imienia, ale mistrz gildii był tsundere i po prostu nazywał go „Szóstym”. Łamał sobie na jego nazwisku język, ale tak poza tym to był dobry osobnik i w końcu kiedyś noticuje swojego pretendenta, antyperspiranta do stołka miszcza. Teraz jednak Lucifer kluczył z kobietą po różnych miejscach. Nawet mu to pasowało, że spędza z dosyć urodziwą kobietą czas. Wiadomo, że jak zahaczyli o jakiś lokal ze słodyczami czy czymś takim to po prostu jej dla zachowania przykrywki coś kupił jeśli jej się spodobało. Oczywiście w granicach rozsądku, tak by wyglądało to że faktycznie jakoś randkują.[Chciałbyś gałganie. Przecie to oczywiste, że ona Cię nienawidzi.]Shhh głosiku. W każdym razie prędzej czy później dotrzemy do Szałwi, a Lucek znowu otrzymał całusa od niej. Zastanawiał się czy dziewczyna ma tych szminek na tyle, by na ustach zrobić sałatkę owocową? Zostawiła wyraźniejszy ślad, zresztą nic dziwnego bo była świeżo nałożona, a i on skorzystał z okazji by znowu sobie ją zmacać i móc się przelizać z kobietą. Wiadomo, że jemu to sprawiało trochę przyjemności, bo w tym aspekcie akurat jest normalny. Nie ma fetyszów owiec jak to niektórzy myślą, a nie samą krwią człowiek żyje. Czasem popuścić trzeba chuci i się zabawić w inny, mniej konwencjonalny dla tego psychola sposób.
- Spokojnie. Uwinę się szybko… czujesz się może zazdrosna? – powiedział dotykając palcem jej podbródka i wyszczerzył się, by wyglądało to na autentyczne droczenie się – Zresztą wątpię by zapuszczali się na ten teren – powiedział i jeszcze przez moment patrzył się na jej poruszające pośladki. Dał im takie mocne 7/10 Lucifer approved, po czym wszedł do budynku. Gości było całkiem sporo, a Lucifer wolał nie zwracać na siebie uwagi. Chociaż wyglądał jak ostatni łachmaniarz, a przy tym był nieźle poraniony. Zupełnie sobie olał kelnerki i poszedł w kierunku lolitki. Nie zapytał się czy może się przysiąść, tylko bezceremonialnie usiadł sobie przed nią i postawił skrzyneczkę na stoliku.
- Widzę, że się nudzisz. Aż tak znużyło Cię czekanie na swojego księcia z bajki? Ale swoją drogą pewnie znasz sytuacje, skoro czytasz w myślach więc nie muszę się spowiadać ze wszystkiego bo pewnie to wiesz, wiesz no wyczytałem to z wcześniejszych postów itp. – oparł się łokciami o blat stołu – A i sorry za mój wygląd, wiesz miszyn imposible i takie tam, więc trzeba się było przebrać szybko by spierniczyć. Pewnie Cię nie interesuje Lao która czeka na mnie na zewnątrz, dlatego ją zabiorę ze sobą. Wraz z zapłatą, ale zanim to się stanie… powiesz mi co jest w środku? Raczej nikomu nie powiem, plus wiesz że nikt mnie nie weźmie na poważnie w tej kwestii, a jeśli będziesz chciała się zabawić to zabawimy się jak już się opatrzę i sprawa ostygnie – mówił cały czas głaszcząc się po brodzie i praktycznie szczerząc się do lolitki. Odliczał sobie czas za pomocą stuknięć w blat, bo patrzenie na zegarek jest zbyt mainstreamowe – Także też powiem te pierdoły, że na smokach nigdy się ktoś nie zawiedzie i bla bla bla, w skrócie my nie spierdzielamy spraw tak jak jakieś Oracion Seis – jeszcze bardziej się wyszczerzył, bo faktycznie tamci na serio dokonali jakiegoś ogromnego faila, bo ruszyli bez całych sił i tak to się skończyło. Nie było Tartarosu z nimi, ani tym bardziej całego Grimmoire Heart. Teraz Lucifer czekał tylko na nagrodę, a kiedy ją otrzyma to ucałuje lolitkę w rękę jeśli ta oczywiście ją wystawi do pocałunku i wróci do swojej towarzyszki na zewnątrz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1050-kredkowe-szalenstwo-i-burzenie


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 123
Dołączył/a : 09/12/2014

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   05.12.15 12:30

Lucifer nie wiedział, że stojąca przy wystawie sklepu Naero wycierała pospiesznie zaczynające już sinieć usta. Nie miał też prawa zauważyć, że otworzyła medalion siostry, wzięła odrobinę znajdującego się w niej balsamu na czubek palca i dokładnie przesmarowała wargi. Mężczyzna budził w niej ogromny wstręt oraz nienawiść, ale był też jej przepustką do wolności i jedyną szansą na przeżycie. Zmarszczyła brwi i zacisnęła kurczowo palce na medalionie.

Królowa kurtyzan uśmiechnęła się szczerząc małe ząbki. Wzięła szkatułkę i obejrzała ją dokładnie. Trochę osmalona srebrna powierzchnia niezbyt ją uradowała, ale westchnęła jedynie. Wyciągnęła z obszytej koralikami torebki pękatą sakiewkę, którą lekko rzuciła na stół.
- Cóż panie Lucifer, wykonał pan zadanie. Nie tak cicho jakbym sobie tego życzyła, ale przynajmniej szkatułka znowu jest w naszych rękach. Rozważałam pańską niewypowiedzianą ofertę - tu wyciągnęła z torebeczki medalion na wąskim, srebrnym łańcuszku. - - Może go pan aktywować w każdej chwili, wystarczy przepuścić odrobinę mocy magicznej by zaczął działać. Jest ustawiony na pana, nikt inny nie da rady z niego korzystać.
Położyła wisior na stole. Prosta zawieszka ozdobiona była wyrytym w srebrze rysunkiem szałwii. Przyjemnie ciężki tylko prosił o aktywację. Lolitka upiła łyk napoju nim kontynuowała.
- Dzięki tej błyskotce ma pan dość znaczącą zniżkę w lokalach znajdujących się pod moją opieką, konkretniej tych w zasięgu pańskiego wzroku. Życzę miłej zabawy. A, jeszcze jedno. Scigajacy pana ochroniarze nie zapuszczą się na mój teren. - Dodała na odchodnym wyciągając dłoń do pocałunku.
Lucifer czuł się odrobinę dziwnie. Jego usta mrowiły, a gdyby zobaczył się w lustrze zauważyłby, że poszarzały i zaczęły lekko sinieć.

Cytat :
Nagroda
Kryształy: 4000
Moc Magiczna: 200
Medalion stałego klienta
Wcześniej otrzymana lacrima

Naero stała i uśmiechnęła się widząc Lucka.
- Widzę, że zaczął pan już odczuwać pierwsze objawy. Bądźmy szczerzy, nie zależy mi na pańskim życiu, ale na tym bym sama przeżyła. Mogę być pana "damą do towarzystwa" chociaż z tego co widzę nie będzie to konieczne. Zależy mi na jednym - umożliwi mi pan wejście do gildii. To jak, negocjujemy warunki?
Dziewczyna uśmiechnęła się oszałamiająco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 218
Dołączył/a : 17/07/2015

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   05.12.15 13:09

Yay ukończyliśmy questa.[Nie zdobyliśmy wykrywacza dziewic, ale udało się nam zdobyć zniżkowy bon wielokrotnego użytku na kobiety wielokrotnego użytku.]Hmm to nawet sensowne, bo można go potem wykorzystać, a do tego hajsy dostaliśmy. Wiadomo, że Lucifer nie zgarniał pośpiesznie tej sakiewki tylko spokojnym ruchem schował sobie ją do kieszeni. Nie musimy przecież pokazywać, że pieniądze są aż tak ważne ale za coś trzeba czasami żołądek napełnić.
- Alarm nie zadzwonił, chociaż sama szkatułka była nie najgorzej zabezpieczona – wzruszył tylko ramionami, ale skoro czytała w jego główce w której czasami on sam się gubił to mogła o tym wiedzieć, ale był uradowany tym że to rozważała.[No rozważała, nie powiedziała że sama się zgadza, a nawet z tą zniżką nie wypłacisz się do końca życia.] Medalion natomiast zawiesił sobie na szyi, skoro już miał kolczyki czyniące go fabulous i brakowało mu pelerynki oraz medalika to tam się on znajdzie. Kiedyś obali Britanię![Ta… szkoda, że nie masz CC przy sobie bo byś Geass jeszcze dostał. Ale w szachy nie umiesz grać lamusie.].
- Domyślam się, że swoją ochronę też macie a otwartej wojny nie zaczną – [Jak ona sprytnie wyminęła pytanie o to co jest w środku. Na pewno coś ważnego. Może dobry towar? Księga Zerefa? Łzy Zerefa? Plakat Zerefa? Kaczuszka kąpielowa Acnologii?] Plis staph.
Cóż tak więc przyszedł czas pożegnania z królową kurtyzan, a Lucifera najwyraźniej znowu otruto. Czuł się jak ten Bond w Casino Royal, ale z drugiej strony domyślał się powoli czyja to sprawka. Przy okazji wtedy zapomniał zetrzeć tamtej szminki i musiał naprawdę głupio wyglądać podczas audiencji z królową. Przetarł raz usta, żeby zetrzeć ową substancję i podszedł do Naero.
- Och widzę, że posuwasz się do takich metod? Zapewne zdajesz sobie sprawę z tego, że zranione zwierzę mające świadomość, że może zginąć walczy o wiele zacieklej i nie powstrzymuje się na przykład przed łamaniem kości komuś? – tą część wypowiedział z mrocznym uśmiechem, szczerząc lekko swoje zęby jak wilk oraz lekko przymykając oczy, patrząc na Naero morderczym wzrokiem. Atmosfera stawała się ciężka, Lucifer znowu wytwarzał tą aurę mordu która mogłaby zaraz przejść na Naero – Tak więc chcesz przeżyć tak? Już pewnie wiesz, że mam władzę nad krwią. Co by było gdybym nagle wyciągnął całą krew z Twojego ciałka? Nie zrobiłem tego w tamtej walce bo lubię poczuć jak z kogoś uchodzi życie w konwencjonalny sposób – powiedział zbliżając się troszkę bliżej, tak by stać pół metra od niej – Zapewne mózg doznałby śmierci z powodu braku tlenu, a wiesz że mogę to zrobić bez zabijania Cię czy ranienia? – po chwili się rozpogodził, aura zniknęła a on miło się uśmiechnął do niej – Ale jeśli to jakiś prank to wybaczę Ci i nawet nie powyrywam paznokci, ino klapsa dostaniesz. Jak zauważyłaś, będziesz moją damą do towarzystwa. Zamieszkasz sobie w mojej kwaterze i od czasu do czasu posprzątasz po torturach. Nic innego nie wymagam od Ciebie, jedynie zdrowego rozsądku. Bo wiesz – rozejrzał się i przeszedł do konspiracyjnego tonu niczym w jakimś Matrixie – jeśli spróbowałabyś mnie otruć to pociągnąłby za odpowiednie sznurki w gildii i przetrwanie spadłoby do mniej niż jednego procenta. Smoki bardzo nie lubią jak zabija się ich członków, zwłaszcza o takiej reputacji jak moja – przybliżył się znowu i położył jej rękę na talii – Więc takie są moje warunki, a byłaby wielka szkoda gdyby Twoja przepustka wykitowała tu i teraz prawda? – rzekł.[Nie targujesz się o więcej?]Po co gryźć więcej niż można przełknąć? Pewnie to co mu podała również jest blefem i tylko wywołuje wysypkę lub odrętwienie miejscowe czy coś w tym stylu. Nie zabije Lucifera bo to jej jedyna szansa, więc ma ogromne pole do manewru przy negocjacjach. Swoją drogą... [Tak wiem co chcesz napisać. To wygląda jak akcja Poison Ivy z DC comics. Szminka, całus, trucizna.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1050-kredkowe-szalenstwo-i-burzenie


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 123
Dołączył/a : 09/12/2014

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   05.12.15 14:41

Spojrzenie Naero rozpogodziło się. Dziewczyna była w lepszej pozycji niż myślała skoro tak łatwo udało jej się wyprowadzić go z równowagi. Wyszczerzyła ząbki.
- Zabiłeś moją siostrę w walce więc widziałeś jaką magią walczyła. Myślisz, że skoro łączyła nas tak silna więź to nie poznałam kilku receptur? Albo, że sama nie dała mi kilku przyżądzonych przez nią cacuszek? Mayuu była bardzo uzdolnioną trucicielką. .
Nie zareagowała gdy Lucifer położył jej dłoń na biodrze. Zniżyła lekko głos nadając mu pociągający, uwodzicielski ton.
Mag powoli zaś zyskiwał pewność, że to nie jest blef. Oddychało się coraz trudniej, zmiana nie była jak dotąd nagła, ale odczuwalna.
- Poza tym jesteś pewien, że chcesz wywołać zamieszki w miejscu publicznym? Jesteśmy tu dość na widoku. Zaś co do Twojej śmierci... - zrobiła krótką pauzę. - Będzie mi bardzo nie na rękę. Nie stoję i nigdy nie stałam po stronie prawa dlatego udanie się do Rady i poproszenie o azyl to ostateczność. A jeżeli przy tym przyniosę im maga z mrocznej gildii może zmnieszą mi mój wyrok? Antidotum znam tylko ja. Decyduj, śmierć czy nowa twarz wśrod smoków?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 218
Dołączył/a : 17/07/2015

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   05.12.15 15:40

„No była, dobrze że powiedziałaś była” pomyślał mag.[Dziwnie tak bez nawiasu czy niczego wypowiadać swoje myśli.]Shh, testuje to i nadaje narracji innego tonu.[Aa].  Chwilowo Lucifer postanowił się powstrzymać od uszczypliwych uwag. Jedno było natomiast pewne, że kobieta do głupich nie należała. Jak również powoli sobie schodziła tą kreską na minus, bo w końcu Lucifer ją kiedyś zabije za tą zuchwałość. Jeszcze nie teraz ale kiedyś. Mógłby wszakże rozciąć sobie wargę i spróbować odessać truciznę, jednak było na to zdecydowanie za późno. Zwłaszcza, że oddech był coraz trudniejszy.
- Już je wywołaliśmy. Cała okolica Obola stoi na baczność przez nasze zabawy– odpowiedział wzruszając lekko ramionami. Nie uśmiechała mu się opcja, że ktoś miał nad nim przewagę, ani tym bardziej że jest to kobieta jednak musiał robić dobrą minę do złej gry [Dosłownie był w dupie po uszy.] – Myślisz, że od tak by Ci go dali? Skoro masz wyrok to jesteś zbyt niebezpieczna, aby od tak zezwolili Ci na chodzenie po świecie. Dostaniesz komfortową, antymagiczną celę w której spędzisz resztę życia jeśli tam pójdziesz. Chociaż z drugiej strony, nowa towarzyszka w gildii? Kusisz i to bardzo, zwłaszcza że bonusem byłoby antidotum, przyjemne w dotyku pośladki jak również gładka skóra czy nienaganna uroda– przyciągnął ją lekko do siebie i spojrzał w oczy – Jesteś gotowa zanurzyć się w tym szaleństwie? Znowu brodzić pośród tej pięknej, czerwonej posoki? – Lucifer przez całą konwersację próbował spowolnić swoją krew, by toksyna wolniej się poruszała po jego ciele. Nie mógł wyciągnąć jeszcze tego konkretnego elementu, ale chociaż tyle pewnie mógłby zrobić – No więc? Damy sobie buziaka na zgodę i idziemy razem kotku? – zapytał z nutką szaleństwa w głosie. Widać było, że nawet jeśli miałby zginąć od trucizny to najpewniej zabrałby ją ze sobą do grobu, a przy okazji tylu ludzi ilu tylko by zdołał. Swoją drogą mógłby ją potorturować by zdobyć recepturę ale to wiązałoby się z pojmaniem jej a nie wiedział czy na tyle starczy mu oddechu. Z drugiej strony [ej, a czy my nie mieliśmy jakiejś słabości do blondynek?] właśnie chciałem do tego przejść. Dlatego tak sugerowałem na początku im aby odłożyły broń i się poddały [sugerowałeś?] niewerbalnie, ale tak - Zresztą jeśli teraz bym zginął to ominąłby Cię obiad jak również romantyczny spacerek we dwoje do budynku gildii. Wiesz prawie jak w tych visual novelkach, a tak poza tym to mam swoją słabość do blondynek. Wiesz taki kryptonit dla Supermana, tylko w wersji Luciferowej - rzucił, a mimo swojej nędznej sytuacji uśmiech nie schodził mu z twarzy. Z tym człowiekiem ewidentnie było coś nie tak, bo właśnie wyjawił że ma słabość do płci przeciwnej, która akurat teraz miała nad nim mniej lub bardziej władzę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1050-kredkowe-szalenstwo-i-burzenie


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 123
Dołączył/a : 09/12/2014

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   06.12.15 15:26

Nie wyglądała na specjalnie uradowaną tym obrotem sprawy. Kto by był widząc szaleństwo w oczach mordercy i to mordercy z osobowością wielokrotną?
- Mój wyrok nie jest aż tak poważny bym do końca życia miała tam gnić. I wiem dużo, bardzo dużo o kilku istotnych kwestiach. Między innymi o tym co było w szkatułce.
Nie protestowała, pozwoliła się pocałować doskonale zdając sobie sprawę, że cyjanek chwilowo jej nie zaszkodzi, a zapobiegnie wchłanianiu większej dawki toksyn przez organizm Lucifera. Nie przypadkiem otarła się też biustem o jego ramię.
Jeśli ją uratuje, doprowadzi do gildii oraz wprowadzi w jej szeregi to może i nawet mu wybaczy. Obie z sióstr Min Lao chciały wydać się z toksycznego środowiska Obola, przeżyć. Obie też były gotowe za siebie zginąć.
Ruszyła przed siebie kręcąc lekko biodrami. Skręciła i weszła do jednego ze sklepów, a konkretniej do apteki ozdobionej wypłowiałym szyldem. Wyszła stamtąd niosąc słoiczek z dwiema kapsułkami o lekko złotej barwie. Wręczyła je Luciferowi, który chociaż ciągle czuł się źle to jednak nie miał wrażenia, że się coraz bardziej dusi. Oddychało się ciężko, ale rytmicznie. Tylko ten gorzki zapach migdałów, przez dłuugi czas będzie mu się źle kojarzył.
- Jedna teraz, druga za sześć godzin. Jeśli Cię to interesuje masz tu głównie witaminę B12. Możesz zapytać aptekarza jeżeli nie wierzysz mi, ani karteczce na butelce. Prowadź do Dragon Howl. Ale nie próbuj mnie teraz wykiwać, jeszcze przez dwa dni będziesz potrzebował mojej opieki nim całkowicie dojdziesz do siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 218
Dołączył/a : 17/07/2015

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   06.12.15 15:57

Cóż póki Lucek mógł się bawić to wykorzystywał to, zresztą kto nie pocałowałby kobiety o urodzie do której ma się słabość? Zresztą gdy ma się świadomość, że stopniowo się umiera i czasu niewiele pozostało a jest się psychopatą z osobowością wielokrotną [Mów za siebie, ja jestem normalny.](Jesteś tak normalny jak ISIS.)[Nazywasz mnie ciapatym?](Nie, widzę podobieństwo tylko Ty nie robisz bombowych zamachów, a słabe zamachy.)
- Jesteś tego pewna? Czasami wiedza, którą się posiada również jest pretekstem by kogoś zamknąć w klatce. Wcześniej miałaś moje zainteresowanie, a teraz masz moją ciekawość. Co było w tej szkatułce? Chociaż nie czekaj, nie będziemy o tym rozmawiać tutaj tylko w bardziej ustronnym miejscu – i to była kwestia wypowiedziana zanim zatopił się w jej usta. Może i zdawał sobie sprawę, że wdziękami próbowała go manipulować [Zdajesz sobie sprawę?](No pewnie, że zdaje.), udając tą słabą i pragnącą protekcji, ale… który facet tego nie lubi? Wiesz drogi czytelniku dlaczego mordercy mordują i mają gdzieś prawo?[O ja wiem! Wybierz mnie! Wybierz mnie!]No odpowiedz głosiku?[Bo nie mają bliskich do stracenia. No przecie, że władza nie pójdzie zasadą oko za oko, ząb za ząb i nie zabije rodziny takiego psychola tylko jak już miałaby to zabiją jego. Każdy w głowie ma wbudowany taki bezpiecznik mający chronić ważne osoby. Nawet ten degenerat, którym jesteśmy.](Chociaż bardziej to kwestia tego, że jest blondynką a zabicie drugiej blondynki w takim krótkim okresie czasu może być dosyć trudne.). Lucifer wypuścił ją ze swoich objęć i powędrował wzrokiem za jej kręcącymi biodrami oraz kuszącymi pośladkami. Podszedł bliżej, by sprawdzić gdzie się udała, a była to apteka. Przyjął od niej słoiczek i obejrzał go z każdej strony, zwłaszcza patrząc na etykietkę. Widocznie to co mu zaaplikowała miało działanie długotrwałe i śmierć byłaby naprawdę powolna.
Otworzył słoiczek i wziął jedną kapsułkę. Przełknął ją, nie spodziewał się cudownego leku który postawi go zaraz na nogi, a zwyczajnie czegoś co ma jej dać zabezpieczenie i pokazać że umie go z tego wyleczyć. Na stwierdzenie, że tamta będzie się nim jeszcze przez dwa dni opiekować tylko się wyszczerzył pod nosem.
- Hmm teraz kusisz czy proponujesz? Dwa dni opieki blond piękności, która może w każdej chwili zrobić co tylko zechce brzmi bardzo kusząco i nawet chyba ten stary mag krwi się na to zgodzi. Mimo, że głosy w głowie podpowiadają inaczej – [Ej przecie ja nic nie mówię!]Nikt o zdanie nie pytał – Hmm, ale najpierw potrzeby pierwsze zanim wyruszymy – rzekł kładąc jej rękę na talii i prowadząc wzdłuż ulicy – Najpierw ubrania, by wyglądać jak człowiek, jedzenie, kąpiel i możemy wyruszyć pod wieczór by mieć pewność, że nikt nas nie będzie śledził. Co Ty na to? Zdrzemniemy się chwilę, bo dzień był ciężki i każde z nas zregeneruje trochę mocy magicznej, a Ty opowiesz mi co było w szkatułce. Huh? Pasuje? – spojrzał jej w oczy i odgarnął kosmyk jej włosów, zakładając go jej za ucho dokładnie tak jak robi się to w gifie mistrza gry. Oczywiście zaraz potem udali się do odpowiedniego sklepu, Lucifer rzecz jasna jako czarny charakter nie planował od tak zapłacić. Wystarczyło raz a porządnie spojrzeć z morderczymi intencjami na sklepikarza i powiedzieć, że nie potrzebuje jego kredytów…znaczy klejnotów za te ubrania. Lucek wybrał sobie dosyć schludną białą koszulę, czarne spodnie, czarną marynarkę, czerwony krawat oraz nową parę butów, a to co wybrała sobie jego towarzyszka to inna kwestia. Rzecz jasna można było też ubrania zwyczajnie ukraść i tyle. Obietnicy dotrzymał i już za pieniądze zabrał blondynkę do jakiejś restauracji by coś razem zjedli. Zdał się na jej gust w tej kwestii, chociaż on sam zamówił sobie krwistą kaczkę. Potem już tylko kwestia znalezienia karczmy, w której można zostać do wieczora i się wykąpać oraz zdrzemnąć. Rzecz jasna nie szastał pieniędzmi na lewo i prawo w tej kwestii, bo przecież wystarczył najprostszy pokoik jednoosobowy z wanną. Łóżko przecież mogą dzielić, a on nie miałby nic przeciwko temu. Wiadomo, że jeśli blondwłosa proponowała mu wspólną kąpiel to nie miał obiekcji by się nie zgodzić umyć jej pleców. Jednak jeśli nie proponowała to po dżentelmeńsku nie podglądał, a bawił się wisiorkiem który otrzymał od królowej kurtyzan. Po wizycie w karczmie tak jak zapowiedział, wieczorem mieli wyruszyć do Dragon’s Howl we dwoje. Rzecz jasna po tych 6 godzinach zażył kolejną dawkę witaminy B12. Jak mi poszło?[Pierwszy post bez trollingu nadmiernego uznaje, za zaliczony. Dam Ci 2/10 tak na zachętę.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1050-kredkowe-szalenstwo-i-burzenie


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 123
Dołączył/a : 09/12/2014

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   10.12.15 8:03

Naero uśmiechnęła się tylko i położyła palec na ustach. Do sklepu nie weszła, kolejny raz podmieniła ubrania zakładając znowu czerwony gorset i złotą spódnicę. Włosy upięła wstążką w wysoki kucyk. Medalion błyszczał dyskretnie na mostku kurtyzany. Sklepikarz początkowo protestował, ale mordercze i na wpół obłąkane spojrzenie połączone z aurą jaką mag emanował wystarczyły by zamknąć mu usta. Za to można było być pewnym, że poinformuje odpowiednie służby.
W restauracji bardziej milczała niż mówiła, przede wszystkim interesowało ją to, co Lucifer mówił. Już za dużo zdradziła, a poza tym zgrywanie tajemniczej może się kiedyś przydać.


Zt, koniec fabuły.
Koszt obiadu - 400 kryształów.
Wzrost ceny listu gończego - 1200
Zalegla MM za walkę - 100
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 218
Dołączył/a : 17/07/2015

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   10.12.15 10:21

Noczyli randka z morderczynią udała się mniej lub bardziej [Ha! I tak Ci nie dała. To grzej niż wpaść do friendzone, by kurtyzana odmówiła Ci.]Shh, MG o tym nie pisał więc nie wiesz. Swoją drogą to wygląda całkiem ładnie, jak na kogoś kto z chęcią by Luciferowi poderżnął gardło czy też wsadził miecz tam gdzie słońce nie dochodzi.[Powinniśmy się przejmować tym, że list gończy nam skoczył?]Myślę, że łatka mordercy już i tak robi bardziej niż kradzież. Chociaż ciekawe, że sklepikarz będzie chciał donieść o tym. Zwłaszcza, że w pobliżu jest miejsce wiadomego światka. Szkoda, że podczas obiadu milczała, za to Lucifer gadał jak najęty. W tym swoim trollujacym stylu, mówił o Rubiku, popkulturze, kotach w internetach jak również nieco jej opowiedział o sobie. Nie miał nic przeciwko temu, żeby wiedziała o tym co stało się kiedyś. Nie wykorzysta tego, a raczej nie ma jak. Każdy kto mu mógł w przeszłości zaszkodzić już nie żyje, a co za tym idzie są mniej skorzy do tego by się mścić.
Może i coś się zaczęło drobnie zmieniać w magu, jednak to była dopiero jedna kropla w tym morzu. Nieistotna zmiana, pozwolił komuś żyć. Wiadomo, że poczekałby aż dziewczyna go wyleczy rzecz jasna mógłby też sprawdzić na co jest ta witamina B12 jak również udać się do medyka by go zbadał, jednak gdzie by była zabawa?[Ale nagródźmy też Mistrza Gry dobrym komentarzem.]A tak, faktycznie mieliśmy to zrobić, zatem dziękujemy MG [Brzmi jak nazwa rapera] Miriam [dorzuć do tego bita Lucek.] za przeprowadzoną fabułę.
/ZT.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1050-kredkowe-szalenstwo-i-burzenie


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   15.05.16 23:50

Nie wiedział co było chłodniejsze. Oziębłe oblicze jego nowej towarzyszki czy przeszywające kości podmuchy wiatru, wywołujące gęsią skórkę u zmarzniętego trzydziestolatka. W sumie nie powinien tak się czuć. Był środek lata, dookoła znajdowało się mnóstwo wysokich budynków, zatrzymujących nieprzyjemne powietrze, więc teoretycznie temperatura sięgała raczej wysokich wartości. A jednak... mimowolnie pocierał ramiona w poszukiwaniu ciepła czy zasłaniał odsłonięte części ciała, narażone na atak zimna. Może dlatego, że długo nic nie jadł? To drzewo... też nie należało do najpożywniejszych wynalazków. Ile by nad tym nie rozmyślał, każda sekunda spędzona na dworze doprowadzała go do szaleństwa.
Krzew różany - mruknął pod nosem, wpadając przez chwilę w głębokie zastanowienie nad sensem samej wypowiedzi. To dlatego, że zachowywał się tak ostro i agresywnie? A może widziała w nim piękno pokryte bolesną otoczką? Ostatecznie nie doszedł do żadnego wniosku, a jedynie podrapał się pod policzku i podążył naprzód. Restauracje odpadały, tak? W sumie nawet nie planował w takowej się zjawić. Już nawet nie patrząc na jego obskurny wygląd, co zapewne spotykałoby się z niemiłym przyjęciem... potrzebował się rozluźnić. Odprężyć. Zdjąć z siebie ciężar tego szalonego dnia i wielu niepewności, dziur w osobowości, których dziś sobie narobił. A co pomagało w takich sytuacjach? To już każdy może się domyślić...
Chowanie asów, a całkowita tajemniczość to dwie różne sprawy. Przynajmniej wyjawiłaś swe imię... Merry - odparł, przy okazji ziewając. Choć nie należał do aż tak ciekawskich osób, to również niezbyt lubił uczucie towarzyszące braku wiedzy. Zwykle człowiek czuje się niepewnie, gdy ściera się z czymś nowym i nieznanym. A postać dziewczyny była dla niego naprawdę czymś niezwykle interesującym, a jednocześnie totalnie niespotykanym. Kiedy on angażował się w jakąkolwiek relację międzyludzką? Zwykle ograniczał je do przywitania się i żegnania. A koledzy z gildii? Z tymi też miał niewiele wspólnego. Wykluczając jedynie sama mistrzynię.... która i tak traktowała go raczej jako kolejnego żołnierzyka w swojej małej armii.
W sumie bez słowa przemierzyli znaczną część uliczki, dowędrowując do dość mniej atrakcyjnych terenów w stolicy. Raion nie wiedział gdzie idzie, a pchało go na przód poczucie chłodu, które musiał jak najszybciej zlikwidować. Tak więc, gdy tylko zobaczył budynek charakteryzujący się obsługą gości, wszedł do niego bez zastanowienia, zapraszając czarnowłosą do środka. Dopiero po przejściu przez próg spostrzegł, gdzie się znaleźli. Duże pomieszczenie skryte w półmroku, oświetlone kilkoma czerwonymi światłami, odsłaniającymi walory skąpo ubranych tancerek. Gości było mało, a jednocześnie na tyle dużo, by zająć większość stolików. O dziwo, Rai nawet się nie wzdrygnął ani nie skupił wzroku na żadnej z dziewczyn. Nie wiedzieć czemu, dzisiaj mało go interesowały. Spojrzał jedynie przepraszającym wzrokiem na Mariko, po czym prostym gestem zaprosił ją do barku, za którym stała młoda kobieta.
Ugh, przepraszam. To nie tak miało wyglądać. Ale nie mam siły szukać czegoś innego.
Zaśmiał się pod nosem, zdając sobie sprawę z komizmu obecnej sytuacji. Choć klub z pewnością nie był poważaną knajpą, to jednak nie charakteryzował się aż takim naciskiem na seksualność jak większość znajdujących się w tych okolicach. Wielu mężczyzn po prostu siedziało przy stolikach, popijając wysoko procentowe trunki. Występy tancerek zdawały się być po prostu dodatkową atrakcją, przyciągającą klientów.
Mam nadzieję, że skusisz się na małego drinka? W geście przeprosin, dziś stawiam - zapytał z uśmiechem. I zanim poznał odpowiedź, zamówił dwie szklanki złoto-brązowego płynu. W zasadzie nawet nie wiedział co to jest. Po prostu wyglądało na smaczne i drogie. A te zwykle charakteryzowały się przyjemnym smakiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   16.05.16 0:44

Szli szybko, mijając kolejne uliczki. Marii ignorowała zaintrygowane spojrzenia ludzi czy wścibskie szepty, czasem jedynie obdarzając ich dumnym spojrzeniem fioletowych oczu. Wyższym, kryjącym w sobie coś niedobrego i tym sprawiającym, że odwracali wzrok. Nie mogła nic zrobić ze stanem ich odzienia, a coraz silniejszy wiatr wywołał subtelne rumieńce nawet na jej bladych policzkach. Nie miała pojęcia dokąd zmierzają, chociaż może to i lepiej bo zdążyłaby zaprotestować. Gdy wspomniał jej imię przymknęła jedynie oczy, uśmiechając się pod nosem. Przynajmniej tyle. Używanie swojego alter ego było bezpieczne, ba - nawet się przyzwyczaiła do uroczej Merry. Granie kogoś takiego przy ludziach sprawiało, że nigdy nie nabierali wobec niej podejrzeń. Niemniej jednak drgnęła, rozglądając się po okolicy po czym posłała mu pytające spojrzenie. Nigdy nie była w tej części miasta - jak w wielu innych zresztą, bo Crocus odwiedzała dopiero drugi raz. Było tu zbyt tłoczno, nie potrafiła się odnaleźć w tej kwiatowej stolicy Fiore.
- Może i masz rację, ale nadal jedno nie wyklucza drugiego Raion.- odparła w końcu na tyle głośno, a by mógł usłyszeć ale jednocześnie na tyle cicho, aby nikt inny nie słyszał. Pomimo puszczenia w niepamięć wydarzeń sprzed kilkudziesięciu minut to nadal nie potrafiła zrezygnować z przezornej ostrożności. Nie czuła potrzeby mówienia o sobie, nie chciała właściwie dać mu żadnych nowych informacji, które mogłyby być podstawą do wywołania wcześniejszej agresji. Był nieprzewidywalny, a niepozorny wygląd tylko wzmagał uczucie niepokoju. Tylko ciekawość trzymała ją z Raionem. Jego magia i historia były na tyle niezwykłe, że nie mogła odpuścić. Brunetka odwróciła wzrok gdzieś na bok, zaciskając dłonie w pięści. Była na tyle zamyślona, że nawet nie zwróciła uwagi na miejsce, do którego weszli. Dopiero jego kolejne słowa sprawiły, że wydała z siebie ciche mruknięcie, a następnie wyprostowała głowę i rozejrzała się. Zaduch, pół mrok, charakterystyczne dla spełnienia fizycznego dźwięki dotarły do jej wrażliwych uszu i sprawiły, że pokręciła głową z niedowierzaniem. Dookoła pełno było kobiet - pięknych i tych przeciętnych, których ledwo zakryte piersi i biodra kołysały się zalotnie przy każdym ruchu. Ciche śmiechy, podniecone szepty. Mężczyźni, których lubieżne spojrzenia szukały największych prześwitów w materiale, wyciągający łapczywie ręce i zaciągający kolejne panny do pokoi bądź sadzający je sobie na kolanach. Przymknęła oczy, wypuszczając powietrze z ust z cichym świstem. Tutaj magia dźwięku była naprawdę niewdzięcznym cholerstwem. Niemniej jednak, po dłużej chwili w milczeniu usiadła na stołku obok niego. Założyła nogę na nogę i skrzyżowała ręce pod biustem, zatrzymując spojrzenie fiołkowych oczu bezpośrednio na ślepiach Raiona.
- Ze wszystkich miejsc w tym mieście.. Naprawdę? Burdel? Powiedz mi Raion.. Każdą kobietę tak traktujesz i zapraszasz na drinka w tak charakterystycznym lokalu? Zdajesz sobie sprawę, że nie wypadasz wtedy korzystnie w ich oczach, prawda? - poważnie brzmiący szept wydobył się z jej ust, a następnie za nim kolejne westchnięcie. Niewiarygodne. To nawet Takeru nie było na tyle bezczelny, żeby przyprowadzać Marii do takiego.. Złapała za stojącą na blacie szklankę z napojem, który wcześniej zamówił. Przyłożyła do nosa i powąchała, a następnie wyciągnęła rękę w jego kierunku i przekręciła głowę w bok, podstawiając mu drinka pod usta. Jej spojrzenie mówiło wszystko. Zupełnie jakby sprawdzała, czy napój jest bezpieczny. Bo co jeśli zawierał jakieś paskudztwo, które miałoby.. Aż drgnęła na samą myśl. Ignorując zaciekawione spojrzenia mężczyzn - kobieta niebędąca pracownikiem była pewnie ewenementem pojawiającym się ekstremalnie rzadko - skupiła się na blondynie.
- Nie krępuj się, pij pierwszy.- rzuciła jedynie ciut rozkazującym tonem. Musiała być skoncentrowana na najbliższym otoczeniu i rozmówcy, inaczej dobiegające zza ścian westchnięcia wprawiły by ją w zakłopotanie. A przynajmniej tak sobie tłumaczyła. Faktycznie nie był to typowy dom rozpusty o jakich słyszała to jednak nadal.. Erotyczne tańce pozostawały dobrą grą wstępną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   16.05.16 2:25

Cholera, ale z niego romantyk.
Powiedzmy sobie szczerze. Na nic zdawało się jego trzydziestoletnie doświadczenie życiowe, gdy chodziło o relacje damsko-męskie. Ba, nawet w przypadku zwyczajnych więzi międzyludzkich zachowywał się jak przedszkolak. Niewyrośnięty młokos niezdający sobie sprawy z otaczającego go świata. Bliższy bądź niesłużbowy kontakt z ludźmi traktował jako wejście do innego świata. Co więc mówić o spotkaniu z Mariko? Choć doszło do niego w dość zaskakujący sposób, z pewnością nie posiadając pierwotnie jakichkolwiek celów poznawczych to po tym niesamowitym splocie wydarzeń doszli jednak do momentu, w którym musieli zachowywać się jak po prostu dwójka zainteresowanych sobą osób. I w tej roli blondyn sprawdzał się bardzo słabo. Czy nie świadczyło o tym choćby to, że zaprosił właśnie dwudziestolatkę do domu publicznego? Co prawda, wcale tego nie zamierzał, aczkolwiek to nie grało żadnej roli. Liczył się fakt. A fakt był taki, że siedzieli w zatęchłej norze wśród napalonych facetów, łapczywie szukających kobiecego ciała.
Jakbym zapraszał ich wiele... - mruknął pod nosem, czując pewne skrępowanie, gdy ich spojrzenia się spotkały. - Jeszcze raz Cię przepraszam. Było mi po prostu zimno, chciałem jak najszybciej znaleźć jakiś ciepły kąt. W nocy mało widać... no i mój strój raczej nie zachęcał do odwiedzenia restauracji. Poza tym, i tak już się pogrążyłem w Twoich oczach...
Czuł zażenowanie. Wręcz pewne upokorzenie. Nigdy by czymś takim się nie przejmował, aczkolwiek w tej sytuacji nadzwyczajnie to robił, i to w niemałej skali. W pewnym momencie chciał zapaść się pod ziemię, a szkarłatna czerwień ogarnęła jego policzki, gdy zza ściany zaczęły dobiegać co raz to głośniejsze jęki. Błyskawicznie jednak ją opanował, nie chcąc wyjść na durnia. Co miał teraz zrobić? Próbować się dalej tłumaczyć? Może po prostu wyjść i znów skonfrontować się z nocnym chłodem? Obie opcje wydawały się na tyle bez sensu, by całkowicie je zignorować. Skoro już tu są, wypadałoby przynajmniej wypić tego jednego drinka. Dziewczyna niechętnie jednak spoglądała na szklankę i ostatecznie zachęciła chłopaka, by sam najpierw skosztował trunku. I szczerze powiedziawszy... zrobił to z miłą chęcią.
Wyobraź sobie, że jesteśmy tylko we dwoje... będzie łatwiej. Twoje zdrowie... Merry - uśmiechnął się szeroko i jednym haustem opróżnił coś koło połowy zawartości. Lekko się skrzywił, wzdrygnął się i ponownie uśmiechnął. Będąc szczerym... smakowało to paskudnie. Cóż, jednak ocenianie alkoholu po złocistym kolorze nie było najlepszym pomysłem. Ale... od czegoś trzeba zacząć.
Jeśli mam być szczery... smakiem to nie powala. Ale czy mamy inną możliwość, byś przetrwała moje towarzystwo? - zaśmiał się pod nosem, podsuwając szklankę w stronę rozmówczyni. Ze względu na swoją wagę upijał się dosyć szybko. I jeszcze szybciej zmieniał swoje oblicza pod wpływem kilku procentów.
Jakby nie robił tego na trzeźwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   16.05.16 21:12

Przyglądała mu się w milczeniu. Zupełnie jakby się nad czymś głęboko zastanawiała. Nie była tchórzem, a jednak obecność kogoś tak nieobliczalnego jak Raion wywoływała niepokój. Była tym zaskoczona, bo strach nie działał w tej sposób. Z każdą kolejną chwilą spędzoną w tym miejscu uczyła się ignorować jego dźwięki. Zapach świec i półmrok nie były już tak irytujące i nużące. Spojrzenia mężczyzn, kołysanie bioder tancerek stały się tylko tłem. Westchnięcia i odgłosy ekstazy zostały tylko wspomnieniem, a głos Raiona skutecznie je zagłuszył. Przeniosła wzrok na blat przy którym siedzieli. Mimo celu istnienia tego przybytku - było tu naprawdę czysto. Szkło błyszczało, a na drewnie na próżno szukać było śladu kurzu. Mówił, a ona słuchała nie dając mu jednak żadnej odpowiedzi w zamian. Smok drgnął w miejscu, ostatecznie łapiąc za szklankę i zaciskając na niej palce. Czerwony lakier na paznokciach kontrastował ze znajdującym się w pucharku złotym płynem, a na bladej twarzy Marii zatańczył ciut złośliwy, ale jednak uśmiech. Żył, mogła się napić. Mimo tego, że alkohol nie był jej mocną stroną to dzisiejszego wieczoru zdecydowała się pozwolić sobie na małego drinka. Nadal jednak musiała być czujna. Gorzki, mocny smak sprawił iż skrzywiła się minimalnie, ostatecznie odsuwając trunek od ust i oblizując je z jego pozostałości. Dość cierpkie, dziwnie pachnące - zdecydowanie preferowała wino. Niemniej jednak Marii wywróciła oczyma i wyciągnęła rękę w jego stronę, palcem dotykając czoła blondyna.
- Myślę, że i bez tego dałabym radę z Tobą wytrzymać. Już się tak nie czepiaj samego siebie, miałeś swoje powody.- zaczęła cicho, cofając rękę i układając ją na swoim kolanie. Czarne szorty na szczęście pozostawały nietknięte. Nadal miała wobec niego jakieś dziwne poczucie obowiązku. Poza różanym krzewem to Raion przypominał małego, bezbronnego pieska którym trzeba było się opiekować, a Marii zwyczajnie lubiła zwierzęta. Był naprawdę uroczy gdy zachowywał się względnie normalnie.
- Może powinieneś coś zjeść? To Cię rozgrzeje i doda sił. - dodała jeszcze, poprawiając palcami kosmyk włosów, a następnie robiąc kolejnego łyka alkoholu. Charakterystyczne ciepło rozeszło się po jej smukłym, drobnym ciele, zostawiając za sobą gęsią skórkę. Mocne cholerstwo. Może by mu troszkę podokuczać? Uśmiechnęła się zadziornie, nieco figlarnie. - Oh, czyli zapraszasz ich niewiele? Nawiązując do tych kobiet? Ale jednak!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   17.05.16 0:35

Nawet nie spostrzegł, kiedy kończył drugą szklankę czegoś, co przypominało po części whiskey, ale zdecydowanie tym nie było. Barmanka niemalże telepatycznie odgadywała zamiary chłopaka, pilnując, by jego naczynie nie pozostawało puste. Czy więc na pewno skończył na dwóch kolejkach? Czuł przyspieszone bicie serca, dźwięki zdawały się zlewać, a jednocześnie zanikać. O dziwo, mógł bardziej skupić się na rozmowie i nie rozpraszać się jednoznacznymi odgłosami dochodzącymi zza ścian. I bardzo dobrze. Nutka alkoholu we krwi zatrzymała też tę nieszczęsną męską reakcję na wzmiankę o jakichkolwiek aktach cielesnej miłości. Choć pod wpływem ciepła jego twarz nabrała rumieńców... nie były one związane z krępującą sytuacją. Czułby się potwornie głupio, gdyby w obecności tej młodej damy okazywał zakłopotanie. Wyszedłby na zboczeńca, czyż nie?
Tak, miałem powody - przytaknął, sięgając znowu do szklanki. Przede wszystkim, chciał zapomnieć o całej sprawie. Przynajmniej na tę chwilę wyłączyć myślenie nad przeszłością i po prostu skupić się na przyjemności przebywania z dziewczyną. Nie krył przed sobą, że jej towarzystwo sprawiało mu wiele radości. Może dlatego, że zawsze szedł własnymi ścieżkami, na których nie było miejsca dla innych. Może zaintrygowała go postać tej tajemniczej osóbki? A może po prostu chciał pogapić się na jej piersi? Kto wie?
Nie wiedzieć dlaczego czuł, iż Merry chce go wciąż o coś zapytać. A raczej zadać setki różnych pytań, by załagodzić głód ciekawości władający jej poczuciem bezpieczeństwa i ostrożnością. Sam interesował się jej osobą, ale to nie było choćby porównywalny z tą wręcz obsesją goszczącą w jej oczach. Prawdopodobnie połowę z tego sam sobie ubzdurał, ale jednocześnie był przekonany, że ma choć po części rację. W końcu z jakiego innego powodu wciąż siedziała obok niego? O mało jej nie zabił, ukazał swoje szalenie przerażające oblicze, a na dodatek wyglądał jak dzieciak. Właśnie, wyglądał jak co najwyżej siedemnastolatek. Czy jej to wcale nie przeszkadzało? Bo zdawała się po prostu ten fakt ignorować. Jakby miała przekonanie, że ma przed sobą kogoś starszego. A tego wiedzieć nie mogła. Tego nikt nie mógł wiedzieć...
Musiałbym być wielce zdesperowany, by chcieć tu zjeść cokolwiek. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jak tutejsze jedzenie jest przyrządzane.
Zaśmiał się pod nosem, patrząc z pewną pogardą na zarysowane gdzieś obok nich menu. Nie jadał byle czego. Czerpał niesamowitą przyjemność z próbowania co raz to nowych potraw. Pod tym względem dbał o swój organizm. Spożywał wyłącznie to, co jest podane w pięknej oprawie, wiele kosztuje i niesamowicie pachnie. Nie jadł, by zabić głód. Jadł, by wprawić swoje podniebienie w istną ekstazę. I choć czuł, że żołądek domaga się swojej działki, nie zdecydował się na nic. Zamiast tego, zapychał go kolejną dawką alkoholu.
Merry-san... czy ja wyglądam na kogoś, kto uwodzi kobiety? Jesteś pierwszą, do której powiedziałem coś więcej niż "witam, żegnam, dziękuję i proszę". A jeśli miałbym wybór... z pewnością nie wybrałbym tego typu miejsca. Jest dość... specyficzne.
Przy ostatnim słowie rozglądnął się wokół i parsknął śmiechem. Goście musieli spojrzeć się na niego z niemałym zaskoczeniem. Albo nie. Raczej nikt nie zwrócił na to uwagi. Nic nie może oderwać męskiego wzroku od zgrabnego ciała młodych kobiet. No może dobre auto. Ale i to w skrajnych przypadkach!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   19.05.16 22:28

Szybko mu szło. Widocznie dobrze czuł się w jej towarzystwie, skoro alkohol wchodził mu tak łatwo. Wyglądał dość beztrosko, zupełnie jakby zostawił za sobą wszystkie złe i negatywne rzeczy, faktycznie skupiając się jedynie na chwili obecnej. Może to i lepiej? Miała przeczucie, że tego potrzebował. Niemniej jednak, gdyby próbowała go gonić to bardzo szybko skończyłaby pijana gdzieś pod stołem, a to była ostatnia rzecz na jaką miała ochotę - zwłaszcza w miejscu takim jak to. Dlatego też wolno, robiąc dłuższe chwile przerwy sączyła swojego drinka, przyzwyczajając się już do cierpkiego smaku złotego trunku.
Wyglądał lepiej. Jego twarz nabrała kolorów, nie wydawał się już marznąć. Mimo, że zasłużył sobie na przeziębienie to wcale mu tego nie życzyła. Wyglądał młodo, ba - nawet na młodszego od niej - jednak jego czerwone ślepia zdawały się sugerować coś innego. Miała wrażenie, że kryła się za tym jakaś głębsza sprawa i mimo chęci poznania owych powodów i tajemnic Raiona, to dziś postanowiła sobie odpuścić. Kto wie, może jeszcze kiedyś będzie dane im się spotkać? Uśmiechnęła się pod nosem, przymykając na dłuższą chwilę oczy.

- Nie oceniaj książki po okładce. Kto wie, może właśnie tu robią coś, czego smak zapamiętasz już na zawsze?- zaczęła w końcu po dłuższym milczeniu, wlepiając spojrzenie fiołkowych oczu w drewniany blat baru. Nie chciała wracać już do tego co było ani też męczyć go pytaniami - niech straci. Znając siebie to i tak jak wróci do domu bądź gildii to zacznie szukać jakiś informacji. Na jego ostatnie słowa i parsknięcie śmiechem przeniosła na niego wzrok, przyglądając się jego twarzy, a następnie ramionom. Wydała z siebie ciche mruknięcie po czym zrobiła solidny łyk alkoholu. Jej porcelanowe policzki nabrały subtelnych rumieńców od panującego w burdelu ciepła jak i drinka.
- Wydaje mi się, że jesteś uroczym stworzeniem na swój indywidualny sposób. Może nie tyle co uwodzi, ale na dłuższą metę to nie powinieneś mieć problemów ze zdobyciem ich zaufania. Kobiety to głupie i proste stworzenia niestety, tylko wy mężczyźni szukacie dziur w całym. Tak mi się wydaje. A miejsce nazwałabym dość odważnym. - zakończyła wzruszeniem ramion, poprawiając się na krześle i krzyżując ręce pod biustem. Z przyzwyczajenia, często przesiadywała tak przed tekstami, które akurat miała przetłumaczyć. Marii była kobietą bezpośrednią i szczerą, niezależnie od tego jak druga osoba mogła odebrać i zinterpretować jej słowa. Lubiła obserwować ludzkie reakcje. Nie było w niej dziewczęcej nieśmiałości czy uroczego zawstydzenia, które zwykle towarzyszyły komplementującym chłopców dziewczętom. Była na to zbyt poważna. Chociaż kto wie? Może i ona miała swoją wrażliwą stronę. Brunetka podniosła wzrok na barmankę, ruchem głowy zaprzeczającą na jej pytanie o dolanie napoju do szklanki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   

Powrót do góry Go down
 
Ulica czerwonych latarni
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Ulica czerwonych latarni
» Główna ulica
» Ulica Główna
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Główna ulica Madrytu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Crocus-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie