IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ulica czerwonych latarni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Ulica czerwonych latarni   17.11.14 22:36

First topic message reminder :

Ulica czerwonych latarni jak sama nazwa wskazuje jest miejscem czystej rozpusty. Praktycznie stoi tutaj dom publiczny przy domu publicznym, a panie wolnych obyczajów wdzięczą się do przechodnich. To tutaj odbywają się najlepsze imprezy, lecz również najłatwiej zgubić swój mieszek albo wylądować zatruty jakimiś prochami w ciemnym zaułku.

Znajdują się tutaj również hotele oferujące usługi "ekstra"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   19.05.16 23:04

Oho, zaczynało się. Po czwartej szklaneczce coś zaczęło się psuć. Lekkie wirowanie przestrzeni wokół, delikatnie kołysanie się na boki no i to śmiałe, mogące być wstydliwym dla niektórych spojrzenie. To, które nie znało barier i przekraczało często pewne granice, których zwykle zdawało się nie przekraczać. Choć nie przeszło doszło tak daleko, by chamsko skierowywać swoją uwagę na kobiece walory, to brnęło niczym strzała naprzód, przełamując przeszkody, które oddzielały spokojne, bardzo chłopięce usposobienie Raion'a względem dziewczyn od tego, które charakteryzowało się dość dogłębnym zainteresowaniem się płcią przeciwną. W porządku, nawet na trzeźwo zerkał na to i owo, aczkolwiek raczej powstrzymywał ten zew natury, skupiając się na, według niego, o wiele bardziej przyjemniejszych rzeczach.
Ale teraz to alkohol był doradcą.
I zachowanie swojego ja stawało się z każdą chwilą trudniejsze.
Jakby w normalnym stanie należało do łatwych zadań.
Wolę nie ryzykował - bąknął niewyraźnie, spuszczając wzrok z listy potraw.
Nie wyglądał aż tak źle, jak powinien bo takiej dawce, patrząc na jego gabaryty. Ile mógł ważyć? Na oko pewnie nie więcej niż pięćdziesiąt kilogramów. W rzeczywistości jeszcze mniej. I pomimo faktu, że jego organizm stanowił bardzo rozwiniętą i dojrzałą jednostkę, to waga robiła swoje i nie powstrzymywała tych promili wędrujących w krwiobiegu.
Zaczęły przychodzić niepokojące myśli. Wzrok już totalnie spuścił, wpatrywał się w czerń podłogi, oświetlonej jedynie przez kilka niewyraźnych świateł. W duchu walczył z różnymi emocjami. Ale jedna strona zdecydowania przeważała. Ta, która wciąż utrzymywała go jako opanowanego nastolatka.
Nie emanuję dobrocią i zaufaniem, jeśli o tym mówisz. Tym bardziej urokiem! A kobiety... to też ludzie... - przerwał, dodając z uśmiechem bezdźwięczne chyba. Dziewczyna mogła wyczytać te słowo z ruchu warg, ale z pewnością nie usłyszeć. - Z doświadczenia wiem, że zdobyć kogoś zaufanie to trudna sprawa. Może trudniejsza niż uwodzenie kobiet, ale z obiema sobie nie radzę.[b] - Ostatnie słowa jakby wypowiadał do samego siebie. -[b]Zdrowie łatwowiernych kobiet i szukających dziury w całym mężczyzn!
Zaśmiał się pod nosem i upił łyk z piątej kolejki. Znał granicę, przynajmniej na razie. Jakoś niespecjalnie widziało mu się odpaść w takim miejscu. Zresztą, żadne miejsce nie było do tego dobre. Koniec końców prowadził z kimś rozmowę! I to nawet z kimś, kto zdawał się interesować jego osobą! Może i był bardzo bezpośrednim, nierespektującym zasad, niezrównoważonym dziwolągiem, ale na pewno nie można było zarzucić mu brak kultury! A runąć na ziemię w czyimś towarzystwie z pewnością byłoby tego aktem. Nie mógł do tego odpuścić! I postawił sobie to za cel! Priorytetowy! A wiadomo... a alkohol tworzył wiele obietnic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   19.05.16 23:26

Coraz szybciej i szybciej wlewał w siebie to gorzkawe paskudztwo, chociaż smak zdawał się wcale mu nie wadzić. Zarumienione policzki i bardziej błyszczące niż zwykle oczy sugerowały Marii, że jego upojenie postępowało. Zmarszczyła na kilka sekund nosek i uniosła nieco brwi, gdy piątka już szklanka została pozbawiona zawartości! Niebywałe. Nie był masywnym i wysokim mężczyzną jak Takeru, który mógł wlewać w siebie litry alkoholu.. Dodatkowo nie miała pewności jak będzie zachowywał się, gdy świat zacznie za bardzo wirować. Zważywszy na jego zmiany osobowości miała pełne prawo czuć drobny niepokój. Westchnęła cicho, przyglądając się mu badawczo. Ułożyła dłonie na kolanach, uderzając opuszkami palców w odkrytą, ubrudzoną błotem skórę. Nie skomentowała nic o jego obawach przed ryzykiem, bo zwyczajnie uważała je za błędne. Ryzyko było potrzebne w życiu i należało je podejmować - oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Jego kolejne słowa, których słuchała z nutka rozbawienia widoczną na twarzy już skwitowała.
- Wyglądasz dość niewinnie. Przecież nie kłamię. Poza tym to raczej moja ocena będzie tu bardziej trafna niż Twoja. - zaczęła ze spokojem i drobną powagą w głosie, tym swoim ciut egoistycznym wydźwiękiem jak u prawdziwej księżniczki-egoistki. Marii była samolubna, co tu kłamać. Uwielbiała mieć racje i była cholernie dumna, a do tego uparta. Doprawdy paskudne dziewuszysko. I znów miała inne zdanie od jego. Ludzie w mniemaniu brunetki byli zbyt ufni w tych czasach, gdzie smoki podrywały się do lotu po niebie. A potem były jakieś przykre wypadki. Nie czuła jednak potrzeby dyskusji na ten temat.- Trening czyni mistrza. Ano zdrowie.
Dodała jeszcze, dopijając dopiero swojego pierwszego drinka. Zgrabnie zsunęła się z krzesła i przeciągnęła leniwie, wyciągając ręce do góry. Poprawiła też ubranie i zgarnęła za ucho luźno opadające kosmyki włosów. Oparła jedną z dłoni na biodrze, a drugą zaś opuściła luźno wzdłuż ciała. Stojąc przy Raionie zlustrowała go wzrokiem, wywracając subtelnie oczyma. - Nie potrzebujesz się przejść? Odprowadzę Cię do domu. To nie jest dobre miejsce na upijanie się, a do tego jutrzejszy kac może być naprawdę paskudny i powodować luki w pamięci.
Rzuciła tym swoim tonem, który raczej nie zniósłby sprzeciwu. Nie musieli iść od razu, jednak ta kwestia została raczej postanowiona. Nie zostawi przecież nietrzeźwego człowieka w środku chyba najgorszej dzielnicy Crocusa. Z tymi błyszczącymi oczyma naprawdę wyglądał jak uroczy, niewinny chłopiec. Westchnęła cicho, opierając się pośladkami o krzesło - pozostając jednak na nogach.
- Że też po tylu szklankach tego gorzkiego napoju nie chce Ci się wymiotować albo zjeść czegoś słodkiego.- rzuciła pod nosem z nutka niedowierzania w głosie, przenosząc spojrzenie gdzieś na bok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   19.05.16 23:56

Czy to barmanka zrozumiała sama, czy też dostrzegła moment błagalnego spojrzenia Raion'a, które mówiło: Nie pozwól mi na więcej, durna babo!, szóstka szklanka nie została napełniona. I w tej sytuacji starły się ze sobą dwie, przeciwne i całkiem różne strony wewnątrz Raionowego Ja. Obóz przyjemności, uciech i zabaw groźnie wysuwał swoje żądania i domagał się kolejnej kolejki! W końcu w kieszeni wręcz roiło się od papierowych banknocików! Co więc miałoby powstrzymać tę kolejną falę, łamiącą jakiekolwiek bariery nieśmiałości! Wokół tyle uroczych i pięknych pań. Co złego w tym, żeby miał sprawić sobie upojną noc!
Na drugim froncie stali mężni obrońcy godności i kultury osobistej. Dumnie wyprężając pierś manifestowali przeciwko upijaniu się i zmiany zachowań! Co pomyślą inni? Jak można doprowadzić się do stanu, w którym czynności myślowe zanikają! Co jest przyjemnego w traceniu nad sobą kontroli! Do takich sytuacji obóz trzeźwości nie mógł dopuścić! Wzywając swoich najlepszych żołnierzy, zwanych Dumą, Godnością i Rozsądkiem stanęli w szranki z morderczymi wojownikami tytułowanymi Zabawą, Pożądaniem i Przyjemnością. W środku wręcz buzowało, miała nadejść bitwa określająca, co stanie się dalej!
Zaczęło się! Nastała istna batalia w mózgu mężczyzny. A jak odczuwał ją sam poszkodowany? Potworny ból głowy, zbierało mu się na wymioty. Uczucie zapomnienia i relaksu ustępowało tej nieprzyjemniejszej części spożywania alkoholu. Zakręciło mu się w głowie, o mało co się nie przewrócił. A walka trwała nadal. Duma odpadła pierwsza, ulegając żądnemu krwi Pożądaniu. Te jednak zostało zmiażdżone przez mocarną Godność, która z kolei przegrała z szaloną Zabawą. Tak nieobliczalną i szaloną, że w starciu z Rozsądkiem nie miała szans. Na polu bitwy zostały więc Przyjemność i Rozsądek!
Czar prysł. Shinkawa powrócił do żywych. Zdjął spojrzenie z pustego naczynia. Merry zaproponowała wyjście z klubu i to oznaczała przegraną Przyjemności. Na całe szczęście! Rozsądek już opadł z sił i z pewnością uległby w pojedynku. A wtedy czerwonooki rozkręciłby się. Opróżnił kilka następnych kolejek, połowę zapewne zwrócił i całą noc hulałby wśród wijących się wokół niego panienek. Kogo interesował jego wygląd? Póki płacił mógłby być choćby stuletnim starcem. Taka to potęga pieniądza.
Ale tak się nie stało. Zamiast tego również wstał z krzesła i z uśmiechem zlustrował spojrzeniem towarzyszkę. Jeśli wcześniej uważał ją za atrakcyjną, to teraz te świecące oczy widziały prawdziwą piękność. Jak to dobrze, że w kwestii filtrowania był totalną ofermą! I... że raczej nie wymyśliłby nic normalnego w tym stanie! Gdyby było inaczej, ośmieszyłby się w zupełności i skazał na wieczne upokorzenie! A tak... powstrzymywał się od wszystkiego, dając po prostu ponieść się chwili i sytuacji. Nic nie planował, nad niczym się nie zastanawiał.
Tak, wyjście z tej dziury to zdecydowanie dobry pomysł.
O dziwo, utrzymywał normalny ton głosu. Co jak co, ale mówił po prostu zwyczajnie, co totalnie nie wskazywało na promile w jego krwi.
Lecz co do odprowadzania... mieszkanie mam w gildii, więc... to trochę daleko, nie sądzisz? Poza tym, wcale nie chce mi się tam wracać. Znajdę coś na miejscu, w stolicy.
Wyjął z kieszeni kilka banknotów i położył je na stół. Z żałością spojrzał na porwaną bluzę i ślady po ranie. Chociaż nie pamiętał praktycznie nic, co się wydarzyło kilka godzin temu, to jednak jego wygląd o czymś świadczył. Uśmiechnął się ostatni raz to kelnerki i zwrócił się k'wyjściu.
Taak... zjeść. Przydałoby się coś zrobić, bo coś czuję, że zaraz padnę. Raczej nie chcesz tego oglądać.
Mrugnął do dziewczyny i zrobił pierwszy krok w stronę drzwi wyjściowych. Mimo postanowienia, iż nie będzie o tym myślał, zmagał się jednak z myślą, co miałby do niej powiedzieć. Koniec końców, był mężczyzną... choć poznali się nietypowo, to czy nie powinien zachowywać się trochę inaczej? Może bardziej zalotniej? Może powiedzieć jakieś słodkie słówko, coś zaproponować.
Ostatecznie i tak machnął na to rękę, nie dosłownie.
Może tym razem Ty wskażesz nam drogę? Szczerze powiedziawszy, nie wiem co dalej.
I po raz ostatni spojrzał na zgrabne tancerki. Włączyła mu się na chwilę lampka, zapragnął być teraz na miejscu tamtych napalonych mężczyzn. Z pewnością zrobiłby to, gdyby był sam. Ale nie był. Miał obok Merry. I to coś znaczyło!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   21.05.16 22:37

Obserwowanie go było interesujące. W czerwonych niczym rubiny ślepiach mężczyzny dostrzec można było wewnętrzną walkę dwóch osobowości. Nie potrafiła go zrozumieć bo sama nie miała takich problemów - a przynajmniej tak sobie tłumaczyła, nie mając w pogotowiu żadnej innej odpowiedzi. Nie potrafiła postawić siebie w jego sytuacji. Dla Marii bardzo ważne było życie w zgodzie z samą sobą i własnymi zasadami. Niezależnie od tego do jakiej gildii należała czy w jakiej sytuacji się znalazła nie mogłaby postąpić wbrew sobie, nawet jeśli oznaczałby to jakieś konsekwencje. A biedny Raion zdawał się nad tym wszystkim nie panować, przełącznik działał jakby samoistnie. Im dłużej go obserwowała tym bardziej było jej go szkoda. Przeszłość brutalnie deptała teraźniejszość i zabraniała mu życia tak, jak powinien. Była ciekawa ale nadal nie miała prawa pytać i nadal pozostać to wszystko miało słodką tajemnicą. Mimo swojej wrodzonej niechęci do ludzi zawsze była pełna podziwu dla odmienności, którą sobą reprezentowali. Jak wiele było typów osobowości, jak wiele różnych możliwości do danej sytuacji, których połowy ona sama nie wzięłaby nawet pod uwagę. Szkoda tylko, że połowa gatunku marnowała swój potencjał. Westchnęła, powracając myślami do rzeczywistości. Nadal było jej ciepło po wypitym drinku, a jej porcelanowe policzki ozdobione były subtelnym rumieńcem.
Nie przeszkadzało jej bezczelne spojrzenie blondyna, które bezwstydnie lustrowało jej ciało. Chociaż dziwne, że akurat padło na nią - przecież dookoła było tak wiele roznegliżowanych, pięknych kobiet. Mimowolnie rozejrzała się dookoła. Robiło się chyba coraz później, bo klientów z głównej sali zaczęło ubywać - widocznie kierowali się do pokoi prywatnych. Lepiej prezentujące się pracownice także zdążyły zniknąć z pola widzenia. Całe szczęście o gustach się nie rozmawiało i to co dla innych było szkaradne dla innych mogło być czymś niepowtarzalnie pięknym. Brunetka kiwnęła głową na jego słowa i zrobiła krok do przodu, następnie obserwując jego poczynania. Usilnie próbował być trzeźwy, skupić się na postawionym sobie celu. Uśmiechnęła się pod nosem, wolno ruszając za blondynem. Półmrok burdelu został za nimi, a chłodne powietrze uderzyło dość brutalnie w twarze. Było przyjemne, orzeźwiające. Marii z racji swojego pochodzenia znacznie lepiej czuła się w zimnie niż w cieple. Odetchnęła głębiej, idąc obok Raiona i co rusz rozglądając się dookoła.Na jego kolejne słowa jednak zatrzymała się , przykładając palce do ust w zamyśleniu. Był mały problem.

- Wiesz.. Nie jestem obeznana w tym mieście. To moja druga wizyta tutaj, zwykle unikam stolicy. Wiem jedynie gdzie jest hotel, nic poza tym. Mam tam pokój do jutra wieczora. Mogę Ci go udostępnić jeśli chcesz. Ja i tak nad ranem muszę ruszać dalej. A Ty do gildii masz faktycznie daleko. - rzuciła bez zastanowienia, zatrzymując wzrok na jego twarzy, a następnie szukając jego spojrzenia. Właściwie nie wiedziała dlaczego to zaproponowała. Może przez to ja wyglądał? Dobrze mu zrobi gorąca kąpiel jedzenie. Był drobny, wyglądał mizernie, a jego ubrania były w opłakanym stanie - chociaż ona sama nie prezentowała się obecnie najlepiej. Kolejne westchnięcie wypłynęło spomiędzy pełnych warg, a jedna z dłoni powędrowała do góry i odgarnęła kosmyki włosów z twarzy. Miała nadzieje, że zdawał sobie sprawę iż przez propozycję hotelu nie miała na myśli nic perwersyjnego czy dwuznacznego. Prawdę mówiąc była kobietą, która nie potrafiła myśleć w taki sposób. Mimo tego, że blondyn chciał ją ukatrupić to nie miała sumienia zostawić go w takim stanie na środku najgorszej dzielnicy Crocus.
- Trafienie z tej dziury do głównej promenady nie powinno być problemem. Nie kręci Ci się w głowie? Mam na myśli, że pewnie gdzieś tu są taksówki i możemy oszczędzić sobie spaceru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   22.05.16 15:38

Szczerze powiedziawszy, to nawet będąc w takim stanie spodziewał się raczej nieprzychylnej reakcji dziewczyny na jego, nie tyle co zachowanie i sytuację do jakiej doprowadził, ale na swoistą bezczelność jaką reprezentował. Zdziwił go więc brak reakcji, gdy spoczął swój wzrok nie tylko na jej zarumienionej, lecz wciąż porcelanowej twarzy, ale też na pozostałych częściach ciała, skupiając się jednak głównie w jednym punkcie. Za podobne przypadki większość kobiet daje mężczyznom po twarzy, obraża się i odwraca idąc w swoją stronę. Co dość dziwne, prawdopodobnie wszystkiemu był winien alkohol. W normalnej sytuacji raczej nie zainteresowałby się w ten sposób swoją rozmówczynią. Miała wiele innych, bardziej interesujących cech niż zgrabne ciało. A chociażby swoją tajemniczość. Mijały godziny, a zasób informacji chłopaka wciąż ograniczał się do imienia. Nawet nie mógł być przekonany o tym, czy ma do czynienia z magiem. Jak bardzo zwiadowcy gildyjni pomylili się w ocenie? Czy aby na pewno nie jest od początku zwodzony za nos? W końcu tamta kartka nie pojawiła się znikąd... a żartem to na pewno nie było.
Powiew chłodnego wiatru odpędził wspomniane myśli. Trzydziestolatek drgnął, gdy jeden z podmuchów przeszedł po jego ciele niczym prąd i w jednej chwili usztywnił zranioną rękę. Przez chwilę nie mógł ją kompletnie ruszyć. W porównaniu do wnętrza klubu, na dworze było okropnie zimno. I choć Merry jakby wcale tego nie zauważyła, biedny Rai już po kilku sekundach zaczął się trząść. Nawet pomimo wlanych w siebie kilku kolejkach otumaniające płynu. To nie tak, że alkohol działał na niego inaczej niż na wszystkich. Był po prostu zmarzlakiem w porwanych ciuchach i burczącym brzuchu. Co gorsza, nie zapowiadało się, by dzisiaj miał coś zjeść. A na samo wspomnienie o jedzeniu, znów skierował spojrzenie k'towarzyszce. Miała coś, co mogła mu oferować...
Hotel? - spojrzał na nią z dość... zmieszanym wzrokiem. Przez pierwszy moment przeszło mu przez myśl zboczone skojarzenie. W końcu nastoletnia dziewczyna zaprasza pijanego mężczyznę do swojego pokoju. Kto, przynajmniej na pierwszy rzut oka, nie zauważyłby w tym dwuznaczności sytuacji? Raion szybko jednak się otrząsnął. Po pierwsze, wyglądał jak nastolatek, zaniedbany i porzucony przez rodziców. Po drugie, sama zainteresowana nie dawała choćby najmniejszego znaku, iż oczekuje od nocy czegoś więcej niż drink w barze.
Cóż... byłoby mi bardzo miło - uśmiechnął się, na chwilę zmazując zmęczenie i upojenie z niewyraźnej twarzy. - Tylko... jaki masz w ogóle zamiar w tym wszystkim? Czy każdemu nieznajomemu proponujesz nocleg? A może...
Nie dokończył. Nie dlatego, że chciał wstrzymać się przed czymś. Zwyczajnie nie wiedział co dalej powiedzieć. Nie miał pomysłu, jak rozgryźć jej zamiary. Kompletnie jej nie znał, więc nie mógł niczego wydedukować. Niczego też się nie domyślał. A to wszystko od początku po prostu wydaje się zbyt... nienaturalne. Dziwne. Czuł się trochę jak w pułapce. Nie w pełni sprawny, po części był zdany na łaskę kobiety, którą posądzał o zbrodnie z przeszłości.
Nie dbał o to.
Jakby miał inne wyjście...
Kręci, wiruje, krąży, co nie tylko. Tym bardziej powinienem się przejść. Świeże powietrze i krótki spacer dobrze mi zrobią.
Niby się nie przejmował, a jednocześnie wciąż miał pewne obawy. Jak się okaże, że wstanie rano ogolony z pieniędzy i miecza? Co prawda nie nosił aż tak wielkiej sumy przy sobie, większość zostawił w gildii, to jednak utrata tych kilkuset klejnotów byłaby bolesna. No i Tobi.
Był bezcenny.
Niezastąpiony. Związany z Raion'em jak serce, wątroba czy mózg. Należał do ciała i takie też miał prawa. Pilnował go jak oka w głowie. Czasem nawet z nim rozmawiał czy polerował godzinami. Traktował jak interaktywną część swojego organizmu, żyjącą jednak po części własnym życiem. Niektórym nawet opowiadał zmyślone legendy, jak to połączył się z ostrzem i stali się jednością. Albo jak walczył ze Świętym Magiem i odebrał go po wygranym pojedynku. W sumie to lubił zmyślać historie. Tym bardziej, gdy nikt nie potrafił zweryfikować jego prawdomówności.
Więc prowadź... Merry... - mruknął... i po chwili prawie upadł, zapobiegając uderzeniu o ziemię szybkim złapaniem się ściany. Ni stąd ni zowąd świat zawirował i przez dobre kilka sekund nie zdawał sobie sprawy z rzeczywistości.
Przepraszam... to zmęczenie - odparł, gdy kobieta chciała jakkolwiek zareagować. Bądź co bądź, sam się o to prosił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   22.05.16 17:32

Mari była nieprzeciętna jeśli chodzi o relacje międzyludzkie. Ona sama bezczelnie lustrowała innych wzrokiem, to dlaczego nie mogło działać w drugą stronę? Dopóki nie był to podejrzany, cichy zboczeniec to nie miała nic przeciwko. Po coś w końcu ludzie mieli oczy, trzeba było ich używać. Sama do końca nie rozumiała dlaczego w ogóle zaproponowała mu pomoc. Odważnie. Zwłaszcza, że miał małe rozdwojenie jaźni. Może zachowywała się wobec niego tak, bo miała młodsze rodzeństwo? Był drobny, wyglądał na zagubionego i gdyby nie ten wyraz oczu to wzięłaby go za przeciętnego nastolatka, który miał talent do pakowania się w kłopoty. Brunetka wzruszyła ramionami na jego pytanie, patrząc mu bezceremonialnie w oczy. Jakby zignorowała jego wcześniejsze zdziwienie, nie dopuszczając do swojej głowy myśli, że przez jego głowę mogło przemknąć coś nieprzyzwoitego. Zupełnie jakby była nieświadoma istnienia takich zachowań.
- Nie mam żadnego powodu, żeby Ci pomagać, ale nie mam też powodu, żeby tego nie robić. Źle bym się czuła gdybym zrobiła coś wbrew swojemu sumieniu nawet jeśli powinnam. Konsekwencje są od tego, żeby je na siebie przyjmować po podjęciu jakieś decyzji. Co ma być to będzie. - zaczęła ze spokojem, robiąc kilka kroków w przód i rozglądając się dookoła. Nie miała ani złych zamiarów ani jakiegoś pomysłu, w którą stronę powinni pójść. Nie odpowiedziała mu na słowa odnośnie kręcenia się w głowie i spaceru, bo zwyczajnie uznała to za pomysł niedorzeczny. Jej palec jakby nerwowo bawił się włosami, a ona zagryzła dolną wargę w akcie zamyślenia. Nie trwało to długo, gdy blondyn zachwiał się i zaczął hałasować , ostatecznie łapiąc się pobliskiej ściany. Marii wywróciła oczyma, patrząc na niego przez ramię. Gorzej jak z dzieckiem. Następnie wyprostowała się i przymknęła oczy, skupiając już tylko na falach dźwiękowych, które dobiegały jej uszu. Całe szczęście, że w tej dzielnicy miasta było naprawdę wiele nietoperzy, z których pomocy nie omieszkała skorzystać. Kto znał lepiej miasto niż zamieszkujące je zwierzęta takie jak szczury czy właśnie nietoperze. Niestety te pierwsze nie potrafiły korzystać z echolokacji. Uniosła powieki, uśmiechając się pod nosem gdy mapa całej okolicy nakreślona dźwiękiem zatańczyła jej przed oczyma. Nie myśląc wiele podeszła do niego i złapała go pod rękę, ciągnąc za sobą.
- Tak, spacer to naprawdę świetny pomysł. Nie udawaj silnego, gdy słaniasz się na nogach bo to mało imponujące. W lewo. - rzuciła tonem, który raczej nie zniósłby sprzeciwu. Szła szybko, aby jak najszybciej się rozgrzał. Miała w sobie na tyle siły, aby ewentualnie utrzymać go w miejscu. Po pięciu minutach dotarli do niewielkiego postoju magicznych taksówek. Po wybraniu jednej z nich dziewczyna podała kierowcy adres hotelu, do którego miał ich zawieźć.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Ulica czerwonych latarni   

Powrót do góry Go down
 
Ulica czerwonych latarni
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Ulica czerwonych latarni
» Główna ulica
» Ulica Główna
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Główna ulica Madrytu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Crocus-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie