IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Opuszczona chatka na skraju lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Gość





PisanieTemat: Opuszczona chatka na skraju lasu    19.11.14 17:38

Chatka jak chatka jednoizbowa opuszczona od co najmniej 10 lat z wolna rozpadająca się do czasu aż Barul się tam wprowadził i zaczął nad nią pracować. Cóż praca sama w sobie była ciężka, a naprawy często były improwizowane, lecz z całą pewnością została doprowadzona do stanu jako takiej używalności.

W środku zawsze pali się w kominku, w jednej niedużej izdebce znajduje się szafa, łóżko, stół z trzema krzesłami i dywan z niedźwiedziej skóry. W sumie dużo tego nie ma, lecz przynajmniej czynszu płacić nie trzeba. Jak to powiadają "Ciasno, ale własno"
Powrót do góry Go down


avatar
Neutralni Magowie


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 116
Dołączył/a : 02/03/2015
Wiek : 22
Skąd : Connecticut

PisanieTemat: Re: Opuszczona chatka na skraju lasu    19.05.15 4:40

Trystian jak to zawsze miał w zwyczaju... zgubił się. Znowu. Gdy akurat zaczynało się ściemniać i powoli robiło się coraz zimniej. Jedyne o czym w tym momencie myślał była ochrona jajka przed tym chłodem. Co prawda nie miał najmniejszego pojęcia jak ma się zajmować tą rzeczą, aczkolwiek zdecydował się, że będzie się nią opiekował i da sobie radę do samego wyklucia. Na całe szczęście, nieopodal dojrzał światło. Od razu zaczął biec w tym kierunku aż w końcu był przed drzwiami do ów chatki. Niepewnie zapukał i czekał na odpowiedź, jednak nawet po powtórzeniu czynności nie było żadnego znaku życia. Zrobił głęboki wdech i wydech, po czym pewnie wszedł do środka z głośnym krzykiem
- Heey. Jest tu ktoś?- Jednak wciąż nie było żadnej odpowiedzi. Czyli, że jednak opuszczona. Z jednej strony było to dla niego bardzo wygodne, bo nie musiał czuć skrępowania, ale z drugiej czuł się jak intruz. Włamywacz, który będzie korzystał z dobrodziejstw tego miejsca. No nic. Swoje dziwne odczucia starał się odrzucić na drugi plan i postanowił się rozgościć. Dzięki płomieniowi z kominka zagrzał sobie wodę po czym przygotował herbatę. Szybko zrzucił niepotrzebne ubrania, pozostając w samych bokserkach i koszulce, po czym wyjął jajko z plecaka. Usiadł po turecku, mając po środku nowego członka teamu Trystiana. Tak. Grupy składającej się z niewyklutego pisklęcia i samego maga. Jakby się nad tym głębiej zastanowić to jest naprawdę bardzo żenujące, jednak... po co się rozdrabniać i główkować na ten temat? Mooh nie był osobą, która długo miałaby trwać przy jednej myśli. Nie wiedząc co ma dalej zrobić zaczął po prostu głaskać jajko. Dopiero po pewnym czasie poczuł to, czego naprawdę nienawidził- samotność. Więc dla zabicia czasu rozpoczął swój monolog. Chociaż miał nadzieję, że istota będąca w tej skorupie go usłyszy. Można rzec- naiwny, samotny dzieciak, który gada do siebie, czy też co gorsza- do jajka.
- W ogóle wybacz. Nie przedstawiłem się. Nazywam się Trystian i jestem z rodu Mooh. Miło mi Cię poznać...- Tu na moment się zatrzymał i dodał ciszej, do samego siebie- czymkolwiek jesteś...- Urwał myśl, po czym dalej kontynuował, mimo lekkiego skrępowania i stresu.- Długo zamierzasz tam siedzieć? Nie powiem... miło by było Cię zobaczyć. A tak przez tą skorupę czuję się trochę nieswojo. Poza tym chyba łatwiej by było się Tobą zajmować gdybyś miał jakieś... odnóża?  Używał mimiki? Ja naprawdę nie mam pojęcia co robić! Nigdy nie byłem kurą... jeszcze.- Zaśmiał się na koniec sam do siebie po czym dokończył, lekko zrezygnowanym głosem - No mniejsza... Już jest późno więc wypadałoby się położyć. Osoby w Twoim wieku powinny już dawno spać. Właśnie! Jak powinienem liczyć Twój wiek?! Od złożenia jajka, czy od wyklucia? Bo... Ty już tam jesteś, prawda? Um... dobranoc!- Zamknął się już, nie chcąc robić z siebie większego idioty i położył się, przytulając delikatnie jajko do siebie. Przykrył się jeszcze tylko jakimś kocem znalezionym w domu i starał się nie myśleć o beznadziejnej sytuacji w jakiej się znalazł. Starał się zasnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t541-trystian-mooh#4467


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona chatka na skraju lasu    20.05.15 20:40

W czasie gdy chłopak zajmował opuszczoną kwaterę, a potem przystosowywał ją do jako takich warunków mieszkaniowych jajko spokojnie leżało w jego ramionach/kojcu czy w czym tam je Trystian nosił. Potem gdy już wszystko było gotowe i chłopak zaczął do niego mówić i perswadować mu by się jak najprędzej wykluło to też leżało i uważnie go słuchało. Nawet chciało mu odpowiedzieć ale nie miało jak.
Nie no dobra. Nie oszukujmy się. To tylko jajo. Duże, ale jednak jajo. Leżało tam gdzie zostało położone i miało cały świat w nosie. A może w skorupce?
Przejdźmy jednak do młodzieńca. Bez większych problemów przygotował sobie jedzenie i rozpalił w kominku tak, że pomieszczenie było cieplutkie i przyjemne. Dlatego też nie miał on większych problemów z zaśnięciem pod kocykiem.
Jednak około północy zaczął się powoli rozbudzać ponieważ naszło go dziwne uczucie, że ktoś lub coś kręci się wokół chatki. Dało się słyszeć szelesty, ostrożne kroki, a nawet coś na kształt przytłumionych rozmów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 116
Dołączył/a : 02/03/2015
Wiek : 22
Skąd : Connecticut

PisanieTemat: Re: Opuszczona chatka na skraju lasu    09.06.15 5:54

Trystian od razu kiedy tylko usłyszał coś co go zaczęło niepokoić, szybko wstał i złapał za miecz. przyjmując pozycję obronną. Pierwsze o czym pomyślał to o jajku, które szybko zostało odsunięte na drugi plan, przez nagły zryw i chęć obrony jego. Zerknął tylko na nie, kątem oka aby upewnić się, że wszystko z nim w porządku i dalej zaczął się rozglądać za nieproszonymi gośćmi. Co prawda przeszło mu przez myśl, że to on może być tak owym, ponieważ wtargnął do chaty, która do niego nie należała. Ale mimo wszystko jego chęć przeżycia nocy w ciepłym miejscu powinna być zrozumiała. Tym bardziej, że był zagubionym, niepełnoletnim, samotnym ojcem wychowującym dziecko. CO. Ta myśl lekko dobiła chłopaka. No w sumie nie dziwne... cały opis był lekko patologiczny. Ach rodzinka rodzinka~. Mag był przygotowany by zaatakować swoim orężem, jak i potem w razie czego dodać trochę magii do swojego ruchu. Jednak póki nie odczuł silnego zagrożenia, wystarczało mu poczucie, że jest w stanie bronić przywłaszczonego terytorium i bronić go należycie.
- Nie martw się... obronię Cię.- Powiedział tylko do jajka, nie opuszczając gardy. Nie chciał, by dziecko w jego wieku nabawiło się od razu takiego stresu. Podobno jest on bardzo szkodliwy, szczególnie dla takiego maleństwa, które nie osiągnęło nawet jednej minuty życia. Mimo, że niewiele spędził i rozmawiał ze swoim "potomkiem" to zdążył przywyknąć do nowej sytuacji i związać się z nim w taki sposób, że byłby w stanie wiele dla niego zrobić, dla jego bezpieczeństwa. W końcu nie na darmo zobowiązał się do opieki, tym bardziej wciąż mając przed oczyma obraz błagającej o pomoc latającej kocicy. Może nie wiedział zbyt wiele jak je wykluć, czy zajmować się nim, ale wciąż potrafił je bronić. Tak przynajmniej mu się zdawało. W końcu jest magiem! To jego obowiązek i w pewnym sensie naturalna kolej rzeczy, że musi potrafić obronić słabszych. Nawet jeżeli tym słabszym okaże się sam Trystian.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t541-trystian-mooh#4467


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona chatka na skraju lasu    11.06.15 0:58

Jajko ignorowało chłopaka równie mocno bez względu na porę roku, czy też fakt iż był on uzbrojony. Inaczej było jednak z tym bądź tymi, którzy czaili się poza ścianami domku. Gdy tylko rozbudzony chłopak podniósł się i wyciągnął miecz co nie obyło się bez drobnego zgrzytu metalu hałasy z zewnątrz nagle zupełnie ucichły.
Cisza i spokój trwały już kilka minut i mogło się wydawać iż były to jedynie senne mary gdy nagle drzwi przez, które chłopak wtaszczył jajo kilka godzin temu rozwarły się od potężnego kopnięcia, a do środka wpadło dwóch łysych drabów. Obaj ubrani byli w lekkie, skórzane kurty i wyposażeni w długie, dwuręczne miecze. Nie były one może i specjalnie praktyczne na takiej małej przestrzeni, ale ich właściciele nie wyglądali na ułomków i wywijali nimi dosyć sprawnie.
Fakt, że Trystian stoi z wyciągniętym mieczem i czeka na nich zatrzymał ich jedynie na ułamek sekundy. Prawdopodobnie spodziewali się takiej sytuacji dokonują tak otwartego i głośnego ataku. Niemalże natychmiast skoczyli trochę do przodu (na tyle blisko by ich atak dosięgnął ciała młodzieńca, lecz na tyle daleko by nie mógł on ich dosięgnąć swym mieczem) wykonując potężne zamachy mieczami. Jeden z nad lewego ramienia, a drugi z prawego, celując tuż nad jego biodra tak by przeciąć go niczym nożycami. Byli jak bracia bliźniacy, niemalże syjamscy, jak lustrzane odbicia zarówno w wyglądzie jak i działaniu. W takim przekonaniu mógł utwierdzić fakt, że wszystko odbywało się bez udziału słów. Ogólnie od momentu wyważenia drzwi jedynymi słyszanymi dźwiękami były odgłosy nocy i świst rozcinanego mieczami powietrza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 116
Dołączył/a : 02/03/2015
Wiek : 22
Skąd : Connecticut

PisanieTemat: Re: Opuszczona chatka na skraju lasu    11.06.15 4:22

Trystian widząc tych ludzi lekko się wystraszył. Wyglądali na profesjonalnych zabójców. Ale czemu się uwzięli akurat jakiegoś dzieciaka? Poza tym wypadałoby być chociaż trochę uprzejmym i może... zapukać? No najprościej w świecie całe to zachowanie dryblasów go trochę zdenerwowało. Kiedy naglę Ci wykonali atak, młodzieniec odruchowo zaczął się bronić. W jednej chwili puścił miecz by móc wykonać unik i przy tym schylił się nisko, pod poziom ataku, który był wykonywany na linię lekko ponad jego biodra. Jako iż były to potężne cięcia, raczej niemożliwym byłoby zmienienie ich toru, by trafić w chłopaka. No nic. Trzeba zacząć atakować, w końcu z takimi osobnikami najlepszą obroną jest atak. A jakoś nie sądził, że dojdzie z nimi do porozumienia. W momencie gdy był skulony, chcąc sobie kupić trochę czasu wykonał atak czarnym płomieniem, który skierowany był w ręce przeciwników. Gdyby poskutkował, wrogowie poczuliby na rękach ogromny ból i najpewniej porzuciliby swoje miecze. Nie zważając na efekty swojej obrony rzucił się w stronę pozostawionych rzeczy, by wyjąć z nich dwa noże, które przeważnie były na wierzchu. Tak chował już swoje rzeczy. Broń była zawsze na pierwszym miejscu, by mógł ją szybko wykorzystać w razie potrzeby. W momencie gdy tylko ich dobył od razu rzucił celując prosto w serca, jednak w wypadku gdyby któryś, bądź obaj oprawcy stali do niego tyłem, celowałby w ścięgna achillesa. Nie tracąc czasu złapał już tylko za swój nóż i wstał na prosto, uważnie ich obserwując i w razie czego będąc przygotowanym na każdy atak. Tym razem nie dałby się tak zaskoczyć. Najważniejsze dla niego w chwili obecnej było zachowanie możliwie jak największej odległości od przeciwników.
- Czego chcecie? Odwalcie się...- Powiedział bardzo zirytowany całym tym zajściem. Jak przeważnie był mile nastawiony do ludzi, tak tym razem zaczęła w nim wybuchać coraz to większa chęć mordu. Cenił swoje bezpieczeństwo i nie lubił bezsensownej walki. A gdy taka się nadarzała, jego priorytetem było jak najszybsze skasowanie szkodników.
_______________
4800-100= 4700
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t541-trystian-mooh#4467


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona chatka na skraju lasu    11.06.15 21:13

Tylko wyjątkowo szybka reakcja młodego maga pozwoliła mu pozostać w jednym kawałku. Chociaż gdyby był o sekundę wolniejszy to miecze zamiast przecinać to w okolicy brzucha pozbawiłyby go głowy. Jednak w tym momencie dopisało mu szczęście i stracił jedynie kilka włosów z głowy.
Gdy tylko znalazł się na kolanach białe płomienie buchnęły z jego ciała i pokryły ręce łysoli. I choć w pomieszczeniu rozniósł się zapach palonej skóry z ich kurtek to nie upuścili oni mieczy. Dokończyli zamachy bronią i wstrzymali je niemalże przy swoich ciałach. Dało to Trystianowi szansę na dotarcie do swych rzeczy, które leżały za nim ale w niewielkiej odległości, bo pomieszczenie było naprawdę niewielkie.
Wyciągnąwszy 2 noże cisnął je w przeciwników lecz ponieważ robił to szybko bez większego celowania, to rywal z jego lewej strony zbił nóż swoim mieczem, a drugiego trafił zamiast w serce to w spory biceps ręki trzymającej miecz. Ranny nie wydał z siebie żadnego dźwięku jednak odczuł trafienie, bo miecz choć wciąż mocno trzymany to skierowany był już nie w chłopaka, a w podłoże.
Z wyciągniętym nożem i ścianą za plecami, chłopak stał w śmiertelnej pułapce. Żaden mężczyzna nie odpowiedział na chłopaka, a jedynie przygotowali się do kolejnego ruchu. Teraz wyglądali jednak na ostrożniejszych i zdecydowanie mniej skoordynowanych. Wiedzieli już, że nie zdołają łatwo i szybko się go pozbyć i czekali teraz aż chłopak wykona ruch jako pierwszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 116
Dołączył/a : 02/03/2015
Wiek : 22
Skąd : Connecticut

PisanieTemat: Re: Opuszczona chatka na skraju lasu    19.06.15 7:37

Kiedy w postawie napadających było widać, że czekają w pełni gotowości na atak, chłopak nie zastanawiał się długo- momentalnie pojawiły się znaki przy jego rękach i z nich w chwile zostały stworzone dwa sporych rozmiarów ogniste, czarne wilki, które ledwo się mieściły w pomieszczeniu. Od razu rzuciły się do ataku, chcąc rozszarpać wrogo nastawione osoby. Wystarczyłby najmniejszy kontakt ze stworami, by poczuli wielki ból. I właśnie na to bardzo liczył Trystian. Chciał ich osłabić do granic możliwości, by w końcu mieć swój upragniony spokój. Ostatecznie najpewniej nie zawahałby się ich zabić. Wyrządzili już zbyt wiele by młody się powstrzymywał. Gdyby miał chociaż okazję na dobicie tej dwójki- najpewniej zrobiłby to bez namysłu. Teraz znowu miał krótką chwilę, którą mógł poświęcić na szybkie wyjęcie reszty noży. I był już gotowy na jakąś ewentualność. Nie pozwoli im się zbliżyć, nawet gdyby jego twory zawiodły- miał możliwość użycia broni, tym razem trafiając w ustalone punkty. Jego twarz mogła teraz wyglądać naprawdę groźnie. Niczym dzikie zwierze, które broni swojego terytorium.
_________________
4700-(400+400)=3900
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t541-trystian-mooh#4467


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona chatka na skraju lasu    21.06.15 20:12

Gdy chłopakowi udało się przywołać dwa ogniste wilki, które niemalże całkiem wypełniły pomieszczenie łysi bandyci wydali się tym faktem zaskoczeni. Szybko jednak doszli do siebie i rzucili się z podniesionymi mieczami do przodu w tym samym momencie co wilki. Ponieważ obie strony miały do siebie niewielkie odległości, to i żadna strona nie zdobyła w pierwszym rzucie zdecydowanej przewagi.
Szybko jednak zwinniejsze, szybsze i bardziej "wytrzymałe" wilki zaczęły zdobywać pole. Mężczyźni nie mogąc sobie pozwolić swoimi ogromnymi mieczami na większą swobodę wykonywali proste i wolne ruchy. Wilki zaś doskakiwały, gryzły i szarpały, a ponadto ich ogniste ciała wytwarzały sporą temperaturę tak, że nawet Trystian ją odczuwał. Bandziory były jednak w gorszym stanie, bo byli bliżej. Skóra, w którą byli odziani zaczęła się kurczyć i przywierać do ich ciał. Dodatkowo zaczęła wydzielać ostry, duszący dym~zapach wywołując u wszystkich obecnych atak kaszlu.
Gdy tylko wrogowie zajęli się tworami chłopaka ten wyszukał swoje dwa ostatnie noże i przymierzył. Potem wystarczyły dwa szybkie ruchy i dwa ostrza zagłębiły się w piersiach oponentów.
Starcie nie było może długie i ekscytujące, ale za to bardzo ogniste. Zresztą ognista atmosfera utrzymała się nawet po nim. Wszystko dlatego, że ogniste wilki podpaliły swymi ciałami delikatną, drewnianą konstrukcję chatki.
Czyli z noclegu pod dachem nici.


Sorry za długi czas oczekiwania i jakość. Zmęczenie daje mi w kość. Postaram się jak najszybciej ogarnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 116
Dołączył/a : 02/03/2015
Wiek : 22
Skąd : Connecticut

PisanieTemat: Re: Opuszczona chatka na skraju lasu    15.02.16 20:43

Chłopak od razu po całym zajściu rzucił się w stronę jajka i mocno do siebie przytulił mówiąc uspokajająco, że już po wszystkim. Niby jajko nie miało żadnej reakcji ale on sam miał taką potrzebę by to powiedzieć. Może podświadomie starał się też sam siebie uspokoić? Kto to wie... Szybko złapał jeszcze swoje bronie i plecak po czym wyszedł z płonącej chaty. Jakby nigdy nic. Popatrzył w niebo i zaczął się zastanawiać. Przeczuwał, że niedługo powinno wzejść słońce, więc ponowne szukanie noclegu nie miało żadnego sensu. Mógł dalej wrócić do swojej beznadziejnej wędrówki w niewiadomym kierunku. Przytulił trochę mocniej do siebie jajko i zaczął iść przed siebie, w nieznane. Co prawda czuł delikatne zmęczenie, ale miał nadzieję, że szybko dojdzie do jakiegoś miasta, gdzie będzie mógł się pobudzić, zachwycić i nabrać trochę energii na ten dzień. Trochę entuzjazmu by mu się przydało, bo po takiej walce zaczął się robić coraz bardziej ospały. Jakby znalazł tylko po drodze jakąś rzeczkę na pewno by od razu się w niej wykąpał, by dostać orzeźwienia. Ale to się okaże co jeszcze go spotka. Swoją drogą... nie mógł się doczekać, aż jego kompan jajko się do niego odezwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t541-trystian-mooh#4467


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona chatka na skraju lasu    15.02.16 23:16

Chłopak zebrał swoje rzeczy i wyjątkowo gorące jajo i ruszył smętnie w dalszą drogę. Zupełnie nie przejmował się płonącą chatą. No bo i po co? Może gdyby w pobliżu był jakiś las to byłoby warto jakoś ugasić pożar, by nie wywołać pożaru ale tak to nie warto się wysilać. Chociaż, zaraz. Czy ta chatka nie stoi na skraju lasu? No to ładnie. Misiu Smokey dałby mu popalić gdyby go złapał na takim popalaniu chat w lesie. Oj długo by nie mógł usiąść.
No ale miśka, ani innego obrońcy przyrody spod Rozpudy nie było i mógł spokojnie powłócząc nogami ruszyć przed siebie. Jednak z każdą chwilą szło mu to coraz trudniej. Zmęczenie i dym, którego się jednak trochę nawdychał sprawiały, że każdy krok był męczarnią. W pewnym momencie zaczął mieć nawet halucynacje. Wydawało mu się, że jajko, które niesie całe się trzęsie. Co dziwne z każdą chwilą wrażenie to stawało się coraz silniejsze.
Wreszcie młodzieniec postanowił zatrzymać się w miejscu i sprawdzić co takiego się dzieje. Czy już totalnie sfiksował czy to może jednak jest prawda. Lecz gdy tylko stanął, to jajko nagle zrobiło jedno potężne brrr i pękło. Potem zrobiło tak jeszcze 2 razy podczas, których Trystian musiał napiąć wszystkie mięśnie by nie wyskoczyło mu z rąk na ziemię. I potem znowu nastąpił spokój. Gdy już chłopak chciał samemu sprawdzić co to miało znaczyć kawałek jajka odpadł, a po nim kolejne. Gdy tak odpadały ze środka wyłoniła się postać niewielkiego szarego kotka, który wpatrywał się wielkimi szmaragdowymi oczami w maga. Był naprawdę SŁODZIUTKI zwłaszcza z tym kawałkiem skorupki, który został mu na głowie niczym kapelusz.
- Mama? - odezwał się nieco niepewnie kotek do maga.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 116
Dołączył/a : 02/03/2015
Wiek : 22
Skąd : Connecticut

PisanieTemat: Re: Opuszczona chatka na skraju lasu    16.02.16 1:48

Kiedy jajko zaczęło coś fikać, młodzieniec zaczął się bać. Jednocześnie był podekscytowany jak i również wystraszony. Kompletnie nie wiedział co robić. Czy może rozbić jajo, albo rzucić o drzewo? A może skoczyć na nie? Jednak żadna z tych opcji nie wydawała się odpowiednia, więc zamiast tego starał się po prostu go nie upóścić. Aż w pewnym momencie BOOM. Trystian ujrzał... kota. Od kiedy koty wykluwają się z jajek?! Młody mag był kompletnie zdezorientowany. Ale starał się to zrzucić na brak wiedzy pod względem biologicznym. Może jednak koty wykluwają się z jajek? Tylko on od zawsze żył w niewiedzy? Było takie prawdopodobieństwo. W końcu nigdy nie widział jak koty się rodzą, a skoro nie widział to oznacza, że nie może stwierdzić, iż wiedza przekazywana ustnie jest poprawną. CO. Potrząsnął głową i starał się zapomnieć o swoich głupich myślach, a wtedy usłyszał głos. Czy właśnie kot do niego przemówił?! "Mama"?!
- Em... tak jakby. To znaczy. Em... myślę, że jestem Twoim tatą. Ale... Nazywam się Trystian, ale mów mi Tris. Miło mi Cię poznać- I momentalnie się uśmiechnął, a nawet delikatnie zaśmiał. Ten zwierzak był naprawdę bardzo uroczy. Chłopak był wielkim wielbicielem kotów, ale w tym momencie czuł większe zakłopotanie. W końcu on nie wie jak być rodzicem, jak się zajmować niemowlakiem. I to jeszcze kotem! Skąd on weźmie dla niego mleko?! Westchnął cicho po czym uśmiechnął się szerzej i pogłaskał go po głowie.
- Bardzo miło... Atsu.- Powiedział, nadając mu imię. Miał nadzieję, że się mu spodoba i że się szybko zaprzyjaźnią. Mag już pokochał kota z którym już od tego momentu nie chce się rozstawać. Czyżby to było jakieś przywiązanie dzięki temu, że był przy jego wykluciu?
Jednocześnie miał nadzieję, że szybko znajdą się w jakimś miejscu z barem, knajpą, czymkolwiek, gdzie mógłby kupić mleko. Nie dość, że malec pewnie niedługo będzie głodny, to jeszcze powoli zaczynało burczeć samemu Trystianowi w brzuchu.
______
W końcu jakimś cudem znalazł się blisko jakiegoś dużego miasta. Zaczął się zastanawiać od jak dawna znajduje się tak blisko niego i czy przy okazji ogień który podłożył nie rozprzestrzeni się tak, że spłonie miasto. Aczkolwiek prawdą było, że troszkę się gubili i łazili po tym całym lesie. Może jednak wszystko będzie w porządku? Kto wie... okaże się. W każdym razie- CZAS NA RYBKĘ~!
z/t


Ostatnio zmieniony przez Trystian dnia 20.02.16 3:32, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t541-trystian-mooh#4467


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona chatka na skraju lasu    19.02.16 18:09

- Tata. Tris. - powtórzyła słowa chłopka jakby je smakując i sprawdzając na języku jak brzmią i co znaczą. Widocznie jej się się spodobały, bo zaczęła się uśmiechać. Zwłaszcza, że chwilę później chłopak nadał jej imię. - Atsu? Tak! Atsu to moje imię! - rozradowała się kotka z nowo nadanym imieniem i stworzyła na swoich plecach maleńkie białe skrzydełka, na których uniosła się w górę i zaczęła krążyć wokół głowy białowłosego. Cały czas się przy tym śmiała i powtarzała na zmianę imię swoje i Trystiana jakby była to najlepsza zabawa na świecie.
Wreszcie się zmęczyła i sadowiąc się na głowie chłopaka opuściła się troszkę tak, że zwisając głową w dół patrzyła mu prosto w oczy.
- Tris? Głodna jestem. Masz może jakąś rybkę? - zapytała ze smutkiem w głosie ale z jej twarzy nie znikał uśmiech.
Na szczęście mag doszedł już względnie do siebie po całym zamieszaniu z tamtymi dwoma i teraz mógł spokojnie ruszyć do Magnolii, która w zasadzie była ledwie kilka metrów dalej za linią drzew, a tam ledwie chwilę zajęło znalezienie jakiejś przytulnej knajpki.

Możesz zrobić z/t
Nagroda: 600MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Opuszczona chatka na skraju lasu    14.05.16 2:37

W środku nocy las na obrzeżach Magnolii w żadnym przypadku nie wyglądał przyjaźnie. Wyjątkowo w opuszczonej chatce nie tliło się nawet drobne światełko, a o obecności budynku świadczyła tylko jego czarna bryła odcinająca się na tle rozgwieżdżonego nieba. Nad głową rycerza z otchłani rozpościerało się niebo błyszczące drobinkami migocących punktów, którego sporą część zajmował malejący z dnia na dzień księżyc. Był jakiś tydzień po pełni, jego tarcza jednak zapewniała wystarczająco dużo światła, by pomiędzy drzewami dostrzec piaszczystą ścieżkę. 
Światła i cienie miasta zostawił za sobą, a stąd można było ujrzeć głównie łunę bijącą od metropolii, dźwięki jednak nie dochodziły z niej żadne, a wszystko co mógł usłyszeć Gwyrias pochodziło z natury. Gdzieniegdzie w koronach drzew zaszeleścił wzbijający się do lotu nocny ptak, stare drzewo pochylone nagłym podmuchem wiatru zaskrzypiało, w głębi lasu zahukała sowa... no dobrze, nie wszytko było naturalne, gdyż dodatkowo przy każdym ruchu chrzęściła znoszona zbroja intruza, a zza któregoś z kolei drzewa, jakieś pięćset metrów od chałupki dało się usłyszeć stłumione:
- Pssst, a więc przyszedłeś - Szept był bardzo cichy, jednak wystarczająco wyraźny, by odróżnić wszystkie słowa, a w dziczy nie zagłuszało go kompletnie nic. W ciemności z sylwetką drzewa zlewała się drobna, zwiewna postać, widziana niedawno, jedynie przez krótką chwilę, lecz jakby znajoma. W tej chwili nie dało się jeszcze odróżnić płci, jednak bezdźwięczny szept wydawał się być kobieco, lub dziecięco miękki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 20
Dołączył/a : 31/12/2015

PisanieTemat: Re: Opuszczona chatka na skraju lasu    14.05.16 16:11

Ciężki i wydawałoby się niezgrabne kroki odciskały się wyraźnie w piasku oświetlonej przez księżyc ścieżki. Ciemna zbroja z wielkim mieczem zarzuconym na ramieniu snuła się powoli przez las płosząc przy tym zwierzynę przy pomocy swojej nieprzyjemnej obecności i dość donośnym hałasie.
Obcy byt w lesie snuł się powolnie jakby z trudem unosząc ciężar własnej zbroi i wielkiego miecza. Relikt czasów nie miał w zwyczaju śpieszyć się, dla niego czas nie miał już żadnego znaczenia. Ciężkie ruchu i niezgrabne kroki najczęściej zbyt pochopnie oceniane mogły skończyć się śmiercią dla tych, którzy niedocenianą swoich przeciwników. Upiór z którego aż bił niepokój i mrok podczas walki ożywał znacznie bardziej, napędzany tym co wkradło się i opętało jego członki.
Dotarcie do opuszczonej chaty zajęło sporo czasu i z wyprzedzeniem zapowiadało swoją audiencje po przez hałas wydobywający się ze zbroi. To najwyraźniej zostało wychwycone przez zleceniodawcę i nie czekając na powolne podróżowanie rycerza otchłani postanowił samemu spotkać go dużo wcześniej. Zbroja zatrzymała się przestając zanieczyszczać swoim dźwiękiem melodie wygrywaną przez las nocą. Upiór wydawał się zamrzeć w ruchu i przypominał teraz bardzo stary pomnik z królestwa, które nie istniało już wieki. W końcu wielki miecz napędzony ruchem nadgarstka zsunął się z naramiennika i z impetem własnego ciężaru wbił się czubkiem ostrza w ziemię. Rękawica zakończona jakby ostrymi szponami zacisnęła się na rękojeści dając dość nieprzyjemny odgłos ocierania o siebie pojedynczych starych płytek. Nie odezwał się, choć przez drobną chwilę wydawało się słyszeć jakiś szmer dochodzący z wnętrza mroku hełmu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1508-gwyrias-z-otchlani


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Opuszczona chatka na skraju lasu    15.05.16 1:53

Dochodziła jedenasta, a księżyc powoli chylił się już ku zachodowi. Będąc tak nisko nad czubkami drzew wydawał się ogromny, światła jednak nie dawał więcej, z resztą z każdą minutą zasłaniała go coraz bardziej ściana lasu, a zapadnięcie egipskich ciemności było kwestią godziny, może dwóch. Przed rycerzem niby uciekały leśne zwierzęta, z resztą dokładnie tak jak przed każdym, głośnym człowiekiem w głuszy, ale stojąca pod drzewem kobieta, lub może dziewczynka nie wyglądała na przestraszoną. Nie podskoczyła nawet, kiedy ogromny miecz z chrzęstem wbił się w ścieżkę, a zwyczajnie wyszła z cienia na oświetloną ścieżkę. Wciąż wydawała się być zwiewna, nawet przeźroczysta, ale być może to tylko złudzenie. Ubrana była w ciemny płaszcz z kapturem zaciągniętym na oczy spod którego wystawał tylko nos, usta i kosmyki prawdopodobnie zielonych włosów. W takiej ciemności ciężko było jednak rozróżnić jakiekolwiek kolory. Podeszła do Gwyriasa, bardzo blisko i położyła drobną, prawą dłoń na głowni jego miecza, a palcem wskazującym drugiej obrysowała wygrawerowanego na napierśniku smoka.
- Cieszę się, nie lubię karać. Dobrze, że byłeś grzeczny - powiedziała stłumionym głosem, który partiami wciąż był szeptem, jednak teraz dało się już wychwycić dosyć wysoki, lekko ochrypły tembr zleceniodawczyni. - Mam dla Ciebie dwa cele, banał, na pewno dasz radę. Po pięć tysięcy za głowę, no chyba, że chcesz znać motywy - dodała dosyć tajemniczo, a spod naciągniętego i po części zasłaniającego twarz ubrania zabłysnął uśmiech, od którego normalnemu człowiekowi przeszłyby ciarki po plecach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 20
Dołączył/a : 31/12/2015

PisanieTemat: Re: Opuszczona chatka na skraju lasu    16.05.16 1:47

Przez naprawdę dłuższy czas zbroja nie poruszyła się, ani nie wydała z siebie dźwięku. Zezwalając na gierki zakapturzonej istoty. Można byłoby nawet stwierdzić, że zakapturzona drobna osoba przemawia do ponurej statuy w środku lasu z którego ostatnie tchnienie światła wydawane było nieubłaganie. Zwłoka spowodowana ogromnym trudem z jakim przychodziło upiorowi używać języka musiała w końcu dobiec końca. Coś zaszurało pośród zbroi aż w końcu z nieprzeniknionego mroku otworów w hełmie dobiegł głos. Męski ciężki i jakby wydobywany zza jakieś znacznej grubej przeszkody. - Dla śmierci tylko imiona nie historia. Czyjej duszy jesteś spragniona istoto? - Kiedy padły ostatnie słowa, można było być już pewnym. Głos ten przepełniony był pustką. Nudną, bez wyrazu pustką. Nieprzyjemny idealnie pasował do całej aparycji członka nielegalnej gildii. Być może nawet lepiej, że upiór nie często decydował się na wypowiedzenie jakichkolwiek słów. Wyraźnie wolał obchodzić się bez nich, a i otoczeniu wyszłoby to na zdrowie.
Relikt czasów znów zastygł w kompletnym bezruchu czekając aż zakapturzona istota poda imiona. W końcu przybył tu ze względu na nie. Osoby które miały utracić człowieczeństwo, którym wydarte miały zostać duszę i których istnienie na wieki miało zostać zrzucone do wiecznej, nieprzeniknionej ciemności. Idealna ofiara dla otchłani, lecz mało kto wiedział, że jeśli zbyt długo wpatruje się w otchłań to i ona uraczy go swoim śmiertlenym spojrzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1508-gwyrias-z-otchlani


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Opuszczona chatka na skraju lasu    16.05.16 19:10

Rozmówczyni wyraźnie podobał się chłód zbroi Gwyriasa, być może właśnie dlatego nie przestawała jej dotykać, a znak nielegalnej gildii wprost ją fascynował. Zapewne gdyby nie zasłaniający oczy kaptur można byłoby ujrzeć w nich błysk ekscytacji. Kiedy mężczyzna się odezwał położyła dłoń na napierśniku, który drżał z każdym wypowiadanym słowem. Po chwili cofnęła się, chyba spodziewała się innego, mocniejszego głosu wywierającego aż nacisk na duszę słuchającego, a ten był zwyczajnie nudny. Odchyliła głowę w tył potrząsając nią i zsuwając kaptur z twarzy oraz ukazując rycerzowi drobną, pulchną i praktycznie dziecięcą twarzyczkę. Uśmiechnęła się nieznacznie mrużąc oczy i zachichotała, a jej śmiech stanowił idealną opozycję do niskiego i nieprzyjemnego głosu istoty z Otchłani. Dźwięczny, wysoki i czysty poniósł się przez las niczym dzwoneczki przy kuligowych saniach. Aż dziw, że tak pozornie niewinna osóbka pragnęła czyjejś śmierci.
- Tylko imiona? Zabawne, aż tak cenisz wyzwania, że nie potrzebujesz dodatkowej pomocy? No dobrze, Sirin Manos i Greth Kerl to twoje cele - rzuciła cofając się podskokami o kilka kroków i ponownie niknąc w cieniu. Jeszcze tam była, ale kto wie jak długo? Łypała z ciemności swoim żarłocznym wzrokiem, jakby konserwa była jej wymarzonym daniem na śródnocną przekąskę, ponownie zaciągnęła kaptur i dodała jeszcze syczącym szeptem.
- Poradzisz sobie z taką ilością informacji, czy może dać ci wskazówkę, kochany? Wskazówki kosztują, ale ta akurat będzie gratis.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 20
Dołączył/a : 31/12/2015

PisanieTemat: Re: Opuszczona chatka na skraju lasu    18.05.16 3:19

W ciemnym i ponurym lesie, w którym lęki kłębiły się i rosły ukryte wszechobecnym mroku po raz kolejny zabrzmiały słowa. Kobieta dalej prowadziła swoją małą gierkę igrając z czymś czego najpewniej nawet nie była w stanie zrozumieć. Podała imiona, same imiona. To z pewnością utrudniało cały przebieg, który na dobrą sprawę wykonany zostać wcale nie musiał. Kto wie, co kryły mroki skrywane przez bardzo starą zużytą zbroję. Upiór mimo to nie protestował, nie odezwał się ani nie poruszył. Zamierając w swojej jakże nudnej - dla żywiołowych osób jakie z pewnością reprezentowała kobieta - statycznej i trochę niepokojącej - ponieważ to coś przecież żyło - posturze. Padły kolejne słowa, które zahaczyły o całkiem istotną sprawę. Koszta. Wszystko kosztuje, a więc jaka jest cena za życie? Jaką wartość naliczy otchłań za otwarcie swoich bram i pochłonięcie kolejnych dusz? Klejnoty? Dużą, obrzydliwie ogromna liczba klejnotów? To dziwnie nie pasowało do owianego mrokiem rycerza. Musiało więc chodzić o coś innego. Coś czego istota kontaktująca się z częścią Otchłani na tym świecie najpewniej się nie spodziewała. Lecz wszystko przyjdzie z czasem.
W momencie gdy padły ostatnie słowa, a ponura cisza powoli zastępowana była dźwiękami zaniepokojonego intruzami lasu, rycerz poruszył się. Rękawica powolnie zmieniła sposób uchwytu i wyszarpnęła z ziemi miecz sporych rozmiarów bez większego trudu. Osadził go na naramienniku co prawdopodobnie było jedyną wygodną metodą noszenia miecza tych rozmiarów. Nie odezwał się, nie poprosił o informację, które po prawdzie lepiej byłoby dla zleceniodawcy podać. Najwyraźniej jego postawa z mieczem na ramieniu oznaczała, że jest gotowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1508-gwyrias-z-otchlani


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Opuszczona chatka na skraju lasu    19.05.16 2:12

Dziewczyna przestąpiła z nogi na nogę niecierpliwie czekając odpowiedzi, ale jedynym co ją uraczyło dźwiękiem swojego głosu była kolejna sowa. Spod kaptura dało się usłyszeć mruknięcie dezaprobaty, a wytężając wzrok również ujrzeć wykrzywione w podkówkę usteczka. Kiedy zbroja zmieniła pozycję z tej tradycyjnej dla pomników rycerzy na tą tradycyjną dla pomników syrenek ukazując tym podobno swoją gotowość do podjęcia akcji zleceniodawczyni prychnęła.
- Ech, myślałam, że poprosisz, czy coś... nieważne. Nie zaprosiłabym cię tutaj, by usłyszeć dwa zdania. Obydwa cele powinny przybyć tu jeszcze tej nocy - w jej głosiku czuć było irytację. Gdy skończyła mówić odwróciła się na pięcie i pobiegła wgłąb lasu niknąc wśród cieni i krzaków włącznie z towarzyszącym jej szelestem i tupotem stóp.
Gwyrias stał już na ścieżce samotnie, a księżyc już tylko w połowie wychylał się nad korony drzew. W oddali, jak już wspomniałam około pięćset metrów od rycerzyka, stała pusta, ciemna, drewniana chałupka wyglądająca bardziej na prowizoryczną leśniczówkę niż dom mieszkalny. Była jednopiętrowa, jednak z pewnością posiadała strych, do którego można się było dostać zarówno od zewnątrz, jak i zapewne od wewnątrz. Przed gankiem znajdowało się kilka zdziczałych klombów i drzewek owocowych, a sam budynek stał na sporej polanie okolonej wiekowymi i strzelistymi sosnami oraz rozłożystymi dębami i klonami. Sielanka, która cieszyłaby wzrok, gdyby nie było aż tak ciemno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 20
Dołączył/a : 31/12/2015

PisanieTemat: Re: Opuszczona chatka na skraju lasu    20.05.16 10:45

Poirytowana kobieta, nie mogąca zastosować swoich gierek na mało rozmownym członkiem nielegalnej gildii w końcu zdradziła więcej detali w sprawię jej żądania. Okazało się, że otchłań nie musiała długo czekać. Cele zaś przybędą tu same wprost w sidła otwierających się bram z których powrót znalazła tylko jedna żyjąca istota. Rycerz poruszył się nieznacznie rzucając swoje niewidoczne nieprzyjemne spojrzenie na zleceniodawczyni znikającą gdzieś pomiędzy drzewami. Przez chwile trwał w tej pozycji jakby zastanawiał się nad czymś, a po chwili ruszył w odpowiednim dla siebie tempem.
Wolny i ciężki chód kierował ponurą zbroję w kierunku opuszczonej chatki. Gdy dotarł stanął przed wejściem wpatrując się w nadgryzione zębem czasu drzwi. Powolnie obrócił się lustrując otaczający go mrok, wyszukując miejsca będące skażone nim w największym stopniu. Niestety drzewa znajdowały się daleko, a ofiary dla otchłani mogły spodziewać się ataku. Wolna opancerzona dłoń sięgnęła ku drzwiom w celu ich otwarcia. Planował dostać się na wyższą kondygnację i tam cierpliwie czekać otulony tak znaną mu ciemnością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1508-gwyrias-z-otchlani


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Opuszczona chatka na skraju lasu    22.05.16 20:12

W środku było całkiem przytulnie, chociaż jeszcze ciemniej niż na zewnątrz, gdyż przez okna wpadał zaledwie promil odbijanego przez księżyc światła. Tę przytulność szczególnie upodobały sobie pająki. Już na wejściu Gwyrias poczuł na twarzy, czy co to tam ma, wdzierające się przez szpary w hełmie pajęczyny, a skoro aż tyle wlazło ich przez tak mały otwór, to ogólna liczba przyklejająca się do zbroi musiała być zatrważająca.
Wszystkie meble w środku były przykryte folią, taką jakiej używa się podczas malowania i głównie dzięki temu były dosyć dobrze widoczne, bo księżycowe refleksy spacerowały sobie po gładkiej powierzchni okryć. Prócz sieci pajęczych wszędzie było mnóstwo kurzu, a drewniana, przeżarta czasem podłoga niemiłosiernie skrzypiała. niedaleko komina można było dostrzec w suficie klapę na jeszcze bardziej syfiasty stryszek. Otwierała się w dół, a jej częścią była teleskopowa drabinka z dębowego, ciężkiego, ale wciąż dosyć wytrzymałego i trwałego mimo próby czasu drewna. Gorzej miała się sprawa z podłogą będącą jednocześnie sufitem, nie tylko przy każdym ruchu wydawała jeszcze donioślejsze dźwięki niż klepka na parterze, ale dodatkowo, jeśli się na niej stanęło uginała się niebezpiecznie. Po ułożeniu kołków i gwoździ dało się niby z grubsza rozpoznać, gdzie znajdują się belki stropowe, ale nic nie było pewne. 
Niezależnie od tego, czy Gwyrias ostatecznie zdecydował się ukryć na strychu, czy w którejś z sąsiednich izb: kuchni, lub prawdopodobnie sypialni, obydwu niesamowicie zagraconych po jakiejś godzinie czekania na ganku dało się usłyszeć kroki, potem trzykrotne uderzenie w drzwi, a ostatecznie skrzypnięcie, gdy zostały uchylone.
- Jestem. Sam, dokładnie tak jak się umawialiśmy - padło, a wraz ze słowami do wnętrza budynku wdarł się snop światła. Głos był niski, ciężki i zdecydowanie męski, a już na pewno ludzki, nie mroził krwi w żyłach, był po prostu zwyczajny i rozbrzmiewał pewnością siebie. Jego właściciel wydawał się jednak bardzo zachowawczy, a deski tuż przy wejściu nie wydały nawet najcichszego dźwięku, więc prawdopodobnie wciąż nie odważył się zwiedzić chałupki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 20
Dołączył/a : 31/12/2015

PisanieTemat: Re: Opuszczona chatka na skraju lasu    02.06.16 16:13

Mroczna sylwetka zlewająca się z ciemnością panującą na poddaszu zastygła w bezruchu co było często spotykane u chodzącej zbroi. Wysłannik Otchłani przyklęknął na jedno kolano trzymając swój miecz na ramieniu w miejscu które zdawało się najtrwalsze i dostatecznie blisko drzwi wejściowych. Będąc już na odpowiedniej pozycji należało czekać. Nadchodziła walka a to zawsze wymagało pewnych przygotowań. Upiór gromadził mrok w sobie, kumulował jego esencje wydobywając czystą siłę jaka ukrywała się wśród cieni. Długo nie należało czekać, czuć było obecność wśród bezkresnej ciszy i niebezpiecznego nienaturalnego spokoju. Mężczyzna, prawdopodobnie jeden z ludzi mających zostać wysłanych do Otchłani. Opancerzona dłoń zacisnęła się mocniej na rękojeści nieco przechylając miecz na ramieniu - był gotowy do użycia. Brakowało drugiej osoby. Istota w ciemnej zbroi ukrywająca się na poddaszu nie poruszyła się już więcej, dalej kumulując w swoich członkach mroczną moc. Oczekiwała ponieważ śmierci przykazane było zakosztować tylko trzem wybranym istnieniom. Nie więcej nie mniej.


- Wrzenie ciemności(średni): Pierwsze stadium kumulacji ciemnej mocy trawiącej ciało Gwyriasa. Użytkownik skupia swoją ciemną moc wewnątrz ciała co trwa od 5 do 10 sekund. Kiedy czar zakończy się ciało Gwyriasa otacza czarna nieprzenikniona powłoka, niczym mgiełka. Nie powoduje jednak to nic poza wizualnym aspektem. Zadaniem czaru jest usprawnienie możliwości ciała. Wzmacnia ono siłę, szybkość i wytrzymałość. [Całość wymaga 3 postów ładowania 400MM za jeden]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1508-gwyrias-z-otchlani


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Opuszczona chatka na skraju lasu    02.06.16 23:56

Okazało sie, że belki stropowe nie tylko są przepróchniałe, stare, skrzypiące, ale mają gdzieniegdzie szpary oraz dziury po sękach, przez które światło dostawało się na strych pojedynczymi promieniami. Snopy, snopki, snopeczki przebiegły po poddaszu w tę i z powrotem wyraźnie wskazując na to, że facet piętro niżej lustruje zza drzwi pomieszczenie dosyć uważnie. W pewnym momencie zatrzymał prowizoryczny reflektor więzienny, a kryjówkę Gwyriasa rozświetliła zdecydowanie większa ilość światła wpadającego przez szparę powstałą poprzez niedomknięcie klapy. MG bierze za pewnik wszystkie zachowania postaci opisane w poście przez gracza, a te, o których nie wspomniano nic wybiera losowo... reszka, miałeś pecha. Światło cofnęło sie na dwór.
- Nie taka była umowa! Czekam na zewnątrz, minutę, pokaż się, albo tam wejdę i zabiję nawet najmniejszego szczura szwendającego się na poddaszu! - zawołał gość z zewnątrz siląc się na pewny, niezmącony wątpliwościami głos, ale nie wyszło mu najlepiej, w końcu mógł źle zinterpretować to co zobaczył w chatce. Wokół rycerzyka znów zapanowała ciemność i cisza, a na dworze dało się usłyszeć jeszcze metaliczne szczęknięcie. Broń? Podkute buty? Metalowa klamra paska? Kto wie, ze strychu słabo cokolwiek widać, w sumie to nie widać nic, ale przynajmniej zapowiedział, że kocha i wróci. Szkoda tylko, że raczej nie z kwiatami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 20
Dołączył/a : 31/12/2015

PisanieTemat: Re: Opuszczona chatka na skraju lasu    03.06.16 0:40

Strumień światła przebił się bez problemu przez dziurawy drewniany strop. Mężczyzna ostrożnie badając wnętrze opuszczonej chary zalewał ją światłem dość spokojnym i rozważnie uważnym tempem. Na strychu jak i właściwie wszędzie unosiły się liczne pyłki nagromadzonego starego kurzu przypominając w swojej postaci gwieździste niebo. Z tą różnicą, że pyłki leniwie przemieszczały się w różne strony jakby żywe małe istoty. Nie wszystko jednak na co padło światło wydawało się takie przyjazne. Przezorny mężczyzna nie przeoczył otwartej klapy na strych, prawdopodobnie napędzony nieprzyjemną nienaturalną cisza rozświetlając stare poddasze. Ciemna spora plama przypominająca w swojej posturze gargulca strzegącego mury zamków wystarczyła, aby mężczyzna wycofał się. Słuszna decyzja, ponieważ istota znajdująca się na poddaszu zamierzała przebić się przez wątpliwej trwałości sufit i spaść na mężczyznę pozbawiając go życia. Padły słowa, które spotkały się ze szmerem irytacji gdzieś w zbroi - o ile coś takiego było w ogóle możliwe.
Wciąż nie pojawiła się druga osoba. Sirin Manos i Greth Kerl, dwie istoty, tu zaś znajdowała się jedna. Obiecane trzy śmierci, nie jedna. Wolna rękawica oparła się o kolano pomagając powolnie podnieść się postaci na tyle ile pozwalał dach opuszczonej konstrukcji. Medytacja musiała zostać przerwana, niezależnie od tego czy ciemność wrzała już w żyłach upiora czy nie. Popędzony dźwiękiem mogącym sugerować bardzo wiele - najczęściej bowiem pozbywało się takowych intruzów ryglując drzwi chaty i zwyczaje ją podpalając - zamierzał stanąć przed mężczyzną. Nieprzyjemne spojrzenie zlustrowało poddasze i drogę do ścianki nad drzwiami wejściowymi. Potężny miecz stanął w pionie a druga opancerzona dłoń przywarła do płazu broni w pozycji jakby chciał przyjąć na płaz ciężkiego miecza potężny atak. Istota ruszyła, znacznie szybciej niż mogłoby się wydawać ostrożnie wybierając gdzie stawia kroki. Jego wiecznie wolna i ciężka postać, teraz nabrała gracji i szybkości. Wbił się w ścianę płazem wyprostowanego miecza w celu przebicia się przez budynek i dostania na zewnątrz. Zamierzał najszybszą możliwą drogą dostać się na zewnątrz korzystając ze swoich legendarnych zdolności - siły i akrobatyki, które przypisywane były w różnych podaniach do Gwyriasa z zakonu światła, teraz znanego pod przydomkiem Grywriasa z Otchłani. Jednak były to tylko podania, minęły stulecia, królestwa pojawiały się i znikały, a moc jaką dawniej posiadał znamienity rycerz, teraz mogła być zaledwie wątłym skrawkiem zapominanego wspomnienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1508-gwyrias-z-otchlani
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Opuszczona chatka na skraju lasu    

Powrót do góry Go down
 
Opuszczona chatka na skraju lasu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Na Skraju Lasu
» Serce zakazanego lasu
» Polana w środku lasu
» Opuszczona Kapliczka
» Centrum Zakazanego Lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Magnolia-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie