IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Bar

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Bar   05.11.14 23:07

First topic message reminder :

Nie, tutaj już nie spotkasz białowłosej Mirajane, która z chęcią będzie Ci serwowała procenty bądź dowolny napój, jaki tylko zechcesz. Nie, już nie zobaczysz, jak Cana rzuca beczkami, kiedy ktoś ją zdenerwuje. Nie, już tutaj nie zobaczysz Mistrza Makarova posiadującego na barze z fajką w ustach. Oni wszyscy zginęli, teraz pozostają po nich jedynie wspomnienia, miejscami nawet wiszą obrazy namalowane przez dawniej znanego w całym mieście malarza, Reedusa Ionaha. Oni odeszli.
Bar wygląda na całe szczęście tak, jak kiedyś. Pojawiają się tam jednak pajęczyny, które obecny barman stara się uprzątnąć. Stoi przy nim równy rząd wysokich krzeseł, na owych każdy może usiąść w zależności od tego, czego potrzebuje. Po drugiej stronie lady są schowane wszelkie składniki do przepysznych napojów oraz beczki ze złocistym trunkiem uwielbianym przez każdego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Bar   14.07.15 23:25

Gdy tylko padło pytanie o możliwe sposoby ukarania ukarania nagle we wszystkich wstąpiły nowe siły. Każdy chciał się pochwalić swoją pomysłowością i z względnie spokojnych rozmów powstał nagle ogromny hałas i harmider. Każdy wykrzykiwał jakieś bardziej lub mniej głupie propozycje tak, że ciężko było cokolwiek usłyszeć. Dało się wyłapać jedynie pojedyncze słowa takie jak kelner, pozmywać, Vulcan, Augiasz. Sposobów na dręczenie nowych ewidentnie nikomu nie brakowało.
Nim jednak do ustalania kary przyszło mistrz odebrał od leżącego u swoich stóp Hansa z zapisaną karteczką i zaczął ją czytać wciąż nie pozwalając mu przy użyciu Relka wstać z podłogi.
- A ja te złote obręcze mam od samego złotego boga Gilgamesza. - powiedział szarpiąc się za brodę wskazując zawieszone na niej ozdoby - Gildia ma ponad 100 lat, a ty twierdzisz, że znałeś pierwszą mistrzynię. Sorry, ale nie uwierzę. Zapłać za to co wypiłeś i wyjdź bez nadwyrężania mojej cierpliwości. - powiedział do Hansa cichym głosem tak by prawie nikt go nie słyszał.
- A ty. Ty pójdziesz do Katedry Kardia i pogadasz z mistrzem Corwinem na temat kosztów remontu. Zobaczymy jak wiele uda Ci się utargować. - powiedział patrząc na brodatego maga.
Spora część sali, która to usłyszała zrobiła zbiorowe "Uuuuu", a inna część zaczęła się głośno śmiać.
- Mistrzu przecież to... - zaczęła kobieta ale nie zdążyła skończyć.
- Dosyć. Postanowiłem. - przerwał starzec, a potem zgarniając łopatą czarną bestyjkę ruszył do baru osuszyć kilka kufli.


Doi możesz zrobić z/t i przenieść się do Katedry
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 71
Dołączył/a : 29/06/2015

PisanieTemat: Re: Bar   15.07.15 10:42

Mężczyzna słysząc serię "ohów", "echów" oraz ogólne zmieszanie magów gildii, aż się odwrócił w ich stronę czując, że to nie będzie łatwe zadanie. Choć kto wie, może tylko straszyli nowego.
Nie widział innego wyjścia z tej sytuacji finansowej jak podjęcie się próby negocjacji ceny remontu. Wstaw w końcu, otrzepał swój jedyny strój (zwłaszcza w okolicach ugryzienia bestii), po czym z nadzieją w sercu oraz resztkami sake w żyłach, wyszedł za drzwi baru, układając w głowię ewentualną "przemowę". Nie był specjalistą od budowlanki, ale coś tam wiedział, więc będzie mógł poudawać.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1009-doi-momochi?nid=1#9191
Gość





PisanieTemat: Re: Bar   15.07.15 19:22

Tak więc czy się poddać, czy może nie. Skoro nie chce go słuchać i nie ufa jego pismu, no co może poradzić. Może dalej opowiadać każdy szczegół który wydarzył się przez sto lat, ale po co marnować siły. Tak czy siak, on nie ma zamiaru stąd wyjść. Nawet jeżeli go nie zaakceptuje, Hans dalej jest pełnoprawnym członkiem gildii. Zważywszy na te osiemdziesiąt lat, które tu spędził. Czy może mniej, albo i więcej. Sam już tego nie pamiętał, no lecz to wszystko co przeżył. Przecież nie może to pójść na marne, nie może zostawić gildii. No tak czy siak postanowił wstać, kiedy w końcu mógł już się ruszyć. Tak czy siak zawszę zachowuję stoicki spokój, tylko tyle mu pozostało. No jedynie co zrobił to postanowił wrócić na miejsce, dopijając swój alkohol i spoglądając w książkę. Zaczął cofać strony, co prawda miał już wprawie całą książkę zapisaną swoimi przygodami. Powoli zaczyna brakować stron. Każda przygoda, każdy rok spędzony w Fairy tail został zapisany na tych stronach. Co prawda o innych gildiach też jest wzmianka, lecz nie aż tyle. No co pozostało, myśleć. Jakby tu przekonać staruszka, nie miał pomysłu. Dziwne że nawet nikt w gildii o nim nie słyszał, z resztą czasy się zmieniły. A na ścianach nawet nie ma starych zdjęć gildyjnych, pewnie zostały schowane w bibliotece. A tylko członek ma tam wstęp.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Bar   23.07.15 11:44

Chwilę po wyjściu brodacza z budynku gildii do siedzącego przy barze mistrza podeszła kobieta w bieli. Chwilę porozmawiali po cichu, a potem zabrała ona niewielką szkatułkę ukrytą pod ladą i wyszła w ślad za nim. Nie wyglądała jednak na zadowoloną z tego powodu.
Pozostali wrócili do swoich kufli i przerwanych rozmów zupełnie ignorując niemowę. Nawet mistrz, który usiadł przy barze i zaczął pić piwo wspólnie z małym, czarnym stworkiem wspólnie z jednego kufla nie był nim zainteresowany. Dopiero po opróżnieniu jednego naczynia raczył ponownie spojrzeć na niego.
- Nie żebym był nieuprzejmy, ale jeśli nie zamierzasz płacić to lepiej się stąd wynoś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Bar   23.07.15 19:01

Dalej był dość odrzucony, no ale co pozostało. Nic innego jak zapłacić, co prawda trunek który wybrał był drogi. Dlatego też nie miał zamiaru się kłócić, po chwili położył na ladę 500 kryształów. W sumie nawet jak był w gildii to płacił, nie ma nic za darmo prawda? No po tym jak zapłacił, dolał sobie alkoholu do szklanki. Spoglądając na starca, zastanawiał się przez chwilę. Co prawda wyglądał dość podobnie do Makarova, co prawda on jest bardziej skąpy na pieniądze. Makarov był raczej zazwyczaj załamany rachunkami za zniszczenia. No co prawda to jest dobry pozytyw, zawszę coś na czarną godzinę ma.
Po chwili pisząc w notesie kilka słów, podsunął go dziadkowi.
- Jak trzymała się gildia po ostatnich igrzyskach? W sumie ciekawiło go to, po wydarzeniach w których zginęła całą poprzednia generacja. Hans był na tyle załamany że musiał opuścić gildię, nie mógł wytrzymać. Emocje zbyt bardzo go niszczyły. Z dnia na dzień, gildia stawała się pusta. Nie było już nikogo, kto by mógł rozruszać to miejsce. Co prawda patrząc do tyłu, jeszcze jest tu jakiś duch Fairy tail. W sumie on nigdy nie umiera, dlatego też ta gildia jest wspaniała.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Bar   26.07.15 1:17

Barman spojrzał na pieniądze, które Hans położył na ladzie, a potem zabrał z nich zaledwie albo aż 100 klejnotów i już po chwili ponownie przestał na niego zwracać uwagę. Także stary mistrz gildii nie zwracał na niego uwagi. No może trochę tam łypał na niego okiem, ale nie odzywał się.
Dopiero gdy przysunął mu pod nos karteczkę raczył coś powiedzieć.
- Bozia język ucięła? - zapytał sarkastycznie wciąż siedząc nad kuflem. Jednak przeczytał mimo wszystko podstawioną mu karteczkę. - Ani lepiej, ani gorzej niż inne gildie. A jak sobie radzili inni to powinieneś wiedzieć najlepiej. A teraz powtarzam ostatni raz. Jeżeli już zaspokoiłeś pragnienie, to opuść teren naszej gildii. - odrzekł na "zadane" pytanie. Wciąż nie przejawiał najmniejszych oznak zaufania, ale na jakiej zasadzie miał je przejawiać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Bar   28.07.15 18:45

Widać że uparty, no cóż. Zabierając resztę kryształów, oraz książkę i notes. Dopił resztę alkoholu, po czym wstał. Spoglądając kątem oka na dziadka, postanowił jednak dodać coś od siebie. Normalnymi słowami. - Milczenie jest złotem. Po tym słowach, po prostu rozejrzał. Spojrzał na wszystkich tutaj obecnych i powoli zaczął kierować się do wyjścia, no skoro nie ma takiej możliwości powrotu. To może co innego się porobi w życiu, w końcu tutaj jest za dużo bolesnych wspomnień. Może to i lepiej, albo i nie. W sumie co teraz, skoro dziadzio go nie chce tutaj. To po prostu pójdzie, może do rady dołączy. Sam już się pogubił, no ale nie ważne. Powolnymi krokami, zmierzając ku wyjściu zastanawiał się nad jednym. W sumie przydałoby mu się jedno zdjęcie, tylko że do biblioteki nie wejdzie. A jakaś pamiątka zawszę zostanie, teraz tylko jak zdobyć zdjęcie. Od tak mu nie dadzą. Siłą nic nie wskóra, pewnie nic mu to nie da. To co teraz. W sumie była tutaj jeszcze ta kobieta, ale gdzieś poszła.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Bar   08.08.15 23:35

- Nie wiesz co mówisz. - odpowiedział mistrz popijając browara i wciąż ignorując mężczyznę, który kierował się w stronę drzwi. Zupełnie nie wyglądał na zainteresowanego tym co robi Hans o ile wygląda na to, że zamierza on opuścić siedzibę jego rodziny.


Wszystkie moje pomysły się na chwilę obecną kończą. Jeżeli chcesz zrób z/t. Jak nie to postaraj się napisać posta, w którym wykazujesz się jakąś aktywnością, na którą da się zareagować bez zmuszania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Bar   26.08.15 19:27

[No więc pozostaje mi się przedrzeć do biblioteki gildii :3]

Jednak po prostu nie mógł opuścić tego miejsca, za wszelką cenę chciał w niej pozostać i tak zrobi. Jeżeli jednak mu na to nie pozwolą, przynajmniej zabierze stąd jakąś pamiątkę. Nawet jeżeli miałby użyć siły. W sumie biblioteka powinna jeszcze posiadać jakieś stare zdjęcia i kilka książek, które chciałby ze sobą zabrać. Może Lucy zostawiła coś po sobie, kto wie. Odwracając się znów w stronę baru, Hans zaczął kierować swe kroki ku [Tak czy siak nie ma innego tematu z tym, a ta mała biblioteka powinna tutaj się znajdywać. Z tymi dokumentami itp :3] drzwiom prowadzącym do tej biblioteczki. Miał w sumie teraz gdzieś pytanie o pozwolenie, pewnie i tak by go nie dostał. Z resztą przesiedział tu z 80 lat, ma większe prawa niż jakiż nowy mistrz gildii. Z resztą jeżeli o prawie mowa, w sumie nie miał. No ale sam fakt ile tu spędził czasu z towarzyszami. Rodziną. Po prostu jest na tyle przyzwyczajony, że nie może o tym zapomnieć. Taki nawyk, że czuję się jak u siebie. Przecież to logiczne, taki stary dziad i jeszcze kuśtyka. Wracając do kierunku. No i tutaj pojawiają się opcje.
--------1------------
Jeżeli uda mu się po prostu wejść do biblioteczki, zacznie przeszukiwać półki w celu znalezienia pamiątkowych zdjęć gildyjnych. Zwłaszcza tego na którym jest ze wszystkimi, oraz ze starszej generacji. Następnie zacznie szukać jakiś książek, może znajdzie jakieś pozostałości po Lucy.
-------2--------
Jeżeli mistrz gildii stanie mu na drodze, to będzie trochę już inna sytuacja. Pewnie będzie trzeba użyć siły, co prawda szans nie ma. No ale starać się zawszę może, co tu dużo gadać. Chwilę poczeka i porozmawia, jeżeli dalej będzie to samo. No cóż.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Bar   29.08.15 19:29

Gdy mag zaczął się oddalać nikogo to specjalnie nie zainteresowało. Zarówno mistrz jak i wszyscy przebywający w lokalu magowie nawet nie raczyli na niego spojrzeć. Wciąż był intruzem lecz traktowanym bardziej jak powietrze aniżeli realne zagrożenie.
Jednak próba powrotu, wejścia do biblioteki i wynoszenia z niej czegokolwiek już wywołała reakcję. Chociaż jak się nad tym zastanowić to nikt nie miał prawa znać jego planów. Mimo to gdy tylko się odwrócił wszyscy zaczęli mu się przyglądać spod pochylonych głów. I żadne z tych spojrzeń nie należało do przyjemnych.
Najżywiej zareagował Ruel, który wstał z krzesła i odwróciwszy się do Hansa wypowiedział tylko jedno słowo.
- Wystarczy.
Zaraz potem wiekowemu magowi urwał się film, bo oberwał centralnie w twarz łopatą, a potem jeszcze raz i znowu i znowu. Chociaż większości tych uderzeń nie pamiętał, ale wiedział o nich dotykając swej poobijanej twarzy zaraz po tym jak ocknął się gdzieś na obrzeżach Magnolii.



Fabuła zakończona niepowodzeniem. Ani razu nie wspomniałeś o chęci dołączenia czy czymkolwiek podobnym.

Możesz zrobić z/t.

Cytat :
Nagroda: 300MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skromne ale z przytupem
Liczba postów : 115
Dołączył/a : 19/01/2016
Wiek : 23
Skąd : Kraków

PisanieTemat: Re: Bar   12.06.16 12:06

Bar stoi, jak stał,
Choć się wiele pozmieniało,
I już nic nie będzie takie, jak kiedyś.
Barman wycierał blat,
Wtem istotkę zapomnianą
Mu przyniosło wraz z promykiem nadziei.

Niepewnie, jakby samą siebie wciąż nieporadnie przekonując, że to dobra decyzja, popchnęła drzwi wejściowe do środka. Gdy już minęła próg, obejrzała dokładnie pomieszczenie i skierowała się w stronę blatu, który, choć już z mniejszą niż dawniej częstotliwością, wciąż uginał się od alkoholu zamawianego przez stosunkowo liczną rzeszę członków gildii. Takie pomieszczenia raczej nie bywały puste. A choć Fairy Tail z pewnością byli przyzwyczajeni do ciągłej rekrutacji nowych osób, to zwykle i tak, widząc nieznaną twarz, poświęcali jej swoją uwagę, a niejednokrotnie również swój czas. Zatem oczywiste, że czuła na sobie spojrzenia, choć znamię Wróżek zdobiło jej skórę za uchem już niemalże dwa lata.
Pomimo, że była tu dopiero pierwszy raz, wszystko wyglądało dokładnie tak, jak w opowieściach, niczym przerysowane. Widok, który miała przed sobą, niczym się nie różnił od tego, jaki dotychczas przedstawiał się w jej wyobraźni. Swoje kolejne kroki skierowała już ku samemu barmanowi, zapewne zajętego w tej chwili dialogiem z innymi członkami gildii, bądź, dla odmiany, polerującego jakiś kufel, czy szklankę. Zajęła miejsce na jednym z wysokich krzeseł, a gdy wyłapała, że mężczyzna posłał na nią swe spojrzenie, skinęła głową i nieznacznie się do niego uśmiechnęła. Bała się zamawiać alkohol przed wcześniejszym zapytaniem o jakiś wolny etat. Poczekała jeszcze, aż się do niej zbliży.
- Nie szukacie może kogoś do pomocy przy barze? - rzuciła wreszcie, jakby chcąc wypluć z siebie wreszcie tę propozycję, razem z narastającym w niej napięciem. Miała w tym przecież długoletnie doświadczenie, więc raczej żadne z zadań nie stanowiłoby dla niej problemu. Z drugiej strony... - Albo do jakiejś pracy dodatkowej? - dodała po chwili, gdy zdała sobie sprawę, że jako Mag mogłaby pełnić choć raz większą, albo przynajmniej inną rolę, niż jedynie noszenie ludziom drinków, do czego dotychczas tak przecież przywykła. Niby miała za sobą złe wspomnienia, choć na szczęście nie były one związane bezpośrednio z jej dawną pracą. Raczej z ludźmi, ale to opowieść na inną bajkę.


Ostatnio zmieniony przez Ail dnia 18.06.16 10:44, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1876-asti


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 30
Dołączył/a : 07/06/2016
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Bar   12.06.16 12:46

Bar, który był sercem całej gildii i miejscem spotkań tętnił życiem i tego dnia. Ludzie wymieniali się przy blacie co chwilę zamawiając coraz to inne trunki, a barman dwoił się i troił by tylko nadążyć ze wszystkim. Gwar rozmów dochodzący z prawie wszystkich zajętych stolików mieszał się z dźwiękiem tłuczonego szkła, które sprzątały dziwne latające lakrymy. Jedne wyposażone w szczotkę inne w szufelkę. Ciekawe rozwiązanie... Gdy tylko dziewczyna przekroczyła próg sali przyciągnęła spojrzenia większej części ludzi, którzy już byli w środku. Nie wyglądała by w jakikolwiek sposób się tym przejęła i skierowała swoje kroki ku barowi. Znalazła wolne miejsce na jednym z hokerów, a barman od razu poświęcił jej trochę swojej uwagi mierząc ją wzrokiem i wymownym gestem dał znać, że zaraz podejdzie.

Zanim ciemnowłosy, wysoki ale nie najchudszy barman zdążył wydusić z siebie oklepaną formułkę "co podać" został skonfrontowany z pytaniem obcej sobie dziewczyny. Praca zawsze jest jakaś, ale skąd miał pewność, że nie jest ona przypadkiem magiem neutralnym, który jakimś cudem tutaj się przedostał? Zlustrował ją od dłoni po czubek nosa szukając znaku gildii, który w tamtej chwili nie był dla niego widoczny, bądź po prostu był gapą i go nie dojrzał i rzucił chłodnę Pierwszy raz Cię tutaj widzę, a pracę najszybciej można znaleźć na tamtej tablicy za tobą. Wskazał ręką by dziewczyna obróciła się przez swoje prawe ramię. No i to był strzał w dziesiątkę, bo wchodząc do baru nie rozejrzała się dokładnie dzięki czemu teraz mogła pokazać mu swój znak gildii. Nieświadomie, ale to zrobiła obracając głowę. Jednak jesteś z Fairy Tail, wybacz ostatnie kroki podjęte przez mistrza uczulają bardzo by nie rozdawać pracy nikomu spoza naszych szeregów. Czego dokładniej szukasz? Może będę mógł pomóc. W ogóle jak Ci na imię?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skromne ale z przytupem
Liczba postów : 115
Dołączył/a : 19/01/2016
Wiek : 23
Skąd : Kraków

PisanieTemat: Re: Bar   12.06.16 16:53

Widząc lakrymy zasuwające z pobitym szkłem, stwierdziła w myślach, że ma zbyt potężną konkurencję, by szukać tutaj pracy dla siebie. Nie oszukiwała się, że miałaby jakieś szanse na wykonywanie powierzonych zadań lepiej od nich. Ale istniało jeszcze kilka ciekawych czynności, których potrafiłaby się całkiem śmiało podjąć, toteż nie rezygnowała, a jej chęć znalezienia dla siebie czegoś, póki co, dorywczego, wcale nie osłabła. Choć entuzjazmu, jak nie było, tak wciąż brak.
Poczuła na sobie badawcze spojrzenie barmana, skanujące ją wszędzie tam, gdzie dostrzec można było nagą skórę dziewczyny i odruchowo zachichotała. Zdawała sobie sprawę, czego szukał, ale z drugiej strony, wiele osób posiadało gildyjne znamię w miejscach dużo bardziej niedostępnych niż ramię, czy szyja. Wreszcie, mniej lub bardziej świadomie, znalazł sposób na ujrzenie znaku Riyel [choć ma go za prawym uchem, więc musiała się obrócić w lewo, Tyyy : D], a jego ton uległ drastycznej zmianie.
- Zapamiętałam Mistrza, jako trochę bardziej otwartą osobę. - rzuciła trochę zaczepnie, a trochę z jakimś nieznacznym żalem. Nie chciała jednak zaczynać dłuższej wymiany zdań na jego temat, widziała go raz w życiu, dawno. Przez ten czas zdążyło zmienić się wszystko wokół niej. A ona musiała to zaakceptować, a, co więcej, dać sobie z tym radę. Na wspomnienie o tablicy, nie licząc obrócenia się, by sprawdzić, gdzie jej w przyszłości ewentualnie szukać, nie było już żadnej dalszej reakcji.
Nie miała jednak zamiaru być jakąś chodzącą zagadką i jednym nie-takim-zaraz-wielkim niedopowiedzeniem dla osoby z Gildii, więc bez chwili zwłoki, gdy tylko zadał jej pytanie o tożsamość, przedstawiła mu się. Choć dosyć wyrywkowo. - Asti. Wystarczy Asti. Jestem w Fairy Tail od prawie dwóch lat, z tym, że przez zdecydowaną większość tego czasu byłam... - urwała, dając sobie czas na znalezienie pasującego do wypowiedzi słowa - Nieaktywna. - westchnęła po ostatniej sylabie. Tak, ten wyraz całkiem nieźle opisywał jej stan, w którym znajdowała się przecież przez tak długi okres. - Przed dołączeniem, długo pracowałam w knajpie, w mieście Hargeon. Szukam czegoś w miarę na miejscu, bo przy dłuższych podróżach mój stan zdrowia może się okazać nieprzewidywalny. - przedstawiła oględnie swoje 'doświadczenie' i stan rzeczy, licząc, że coś w sam raz dla niej akurat uda się znaleźć. Jeżeli nie, pomocna z pewnością okaże się tablica. Do niej nie trzeba się będzie długo fatygować.


Ostatnio zmieniony przez Ail dnia 18.06.16 10:43, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1876-asti


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 30
Dołączył/a : 07/06/2016
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Bar   14.06.16 18:06

Na wieść o słabej aktywności aż przez dwa lata barman się widocznie wzdrygnął. Nie najlepszym pomysłem było mówienie o tym, chociaż z drugiej strony dziewczyna okazała się być szczerą. Zlustrował ją jeszcze raz od góry do linii poniżej biustu bo tylko tyle mógł zobaczyć zza swojego baru.
Może i bym miał dla Ciebie coś do zrobienia, ale muszę to skonsultować z mistrzem. Nie ma samowolki u nas w gildii, dlatego też staniesz za barem za mnie na parę minut? Mówiłaś, że masz doświadczenie, więc nie powinno być to jakimś dużym wyzwaniem. Większość i tak ma przy czym siedzieć. Wymownie ruszył głową w kierunku sali gdzie dalej w najlepsze trwały rozmowy. Barman żwawym krokiem obszedł swoje miejsce pracy dookoła tak by po chwili być po tej samej stronie co ona. To co zmiana miejscami? Lać wszystko umiesz pewnie, nie ma w tym logiki, a w razie jak by się coś działo będziesz musiała zareagować? Ja postaram się jak najszybciej. Taki twój test. Ledwo skończył mówić, a już kroki skierował ku drzwiom wejściowym zostawiając dziewczynę bez możliwości odpowiedzi. Chyba pora się pośpieszyć by nie zostawiać takiego baru samego co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skromne ale z przytupem
Liczba postów : 115
Dołączył/a : 19/01/2016
Wiek : 23
Skąd : Kraków

PisanieTemat: Re: Bar   15.06.16 7:11

Zauważyła reakcję barmana na jej słowa o braku aktywności przez dwa lata i szybko zorientowała się, że zaszło dość duże nieporozumienie. Przynajmniej na razie, bo i tak wszystko się miało okazać dopiero po decyzji Mistrza, dotyczącej jej losu. Rzeczywiście nie przemyślała tych słów - źle brzmiały, jeszcze gorszą niosły treść i przedstawiało się to wręcz w ten sposób, że dała do zrozumienia, że pomimo dołączenia do Fairy Tail, nie miała zamiaru ani się angażować w rozwój Gildii, ani nawet integrować się z innymi w celu bycia częścią tej grupy. Aż do teraz, gdy marnotrawna córka powraca z podkulonym ogonem i szuka pomocy. Heh. Nieźle się zaczynało.
Na prośbę o zastępstwo przy barze zareagowała jedynie pewnym siebie uśmiechem i skinieniem głowy. Nie miała z tym problemu, bo choć nigdy nie miała okazji, by podjąć się kursu barmańskiego, to nie tego od niej aktualnie wymagano. A przynajmniej nie w jakimś zaawansowanym stopniu. W przeszłości wielokrotnie miała do czynienia z podobnymi sytuacjami i w żadnym wypadku nie pojawiały się problemy, więc i tym razem była pozytywnie nastawiona. No i, być może, dane jej będzie kogoś poznać, gdy przez ten krótki czas podejmie się powierzonej jej tymczasowo roli.
Wymieniła się z barmanem miejscami i wzrokiem zaczęła szukać kilku wybranych, najpopularniejszych jej zdaniem, trunków. Dobrze byłoby wiedzieć mniej więcej, gdzie i co będzie mogła znaleźć, gdy zajdzie ku temu potrzeba. A zajdzie z pewnością, w końcu to kwatera Fairy Tail, nie oszukujmy się.
Dopiero, gdy barman zniknął jej z oczu, zdała sobie sprawę, że z pseudonimu mogła być dla Mistrza anonimową osobą. Że nic mu nie da samo wspomnienie o 'Asti'. Jedynym punktem zaczepienia mogła być zatem informacja, że była kelnerką, bo właśnie w takich okolicznościach go spotkała. Jednak było to mgliste wspomnienie, a zatem również nikła nadzieja na to, że jednak nie zostanie odesłana do domu z kwitkiem. Westchnęła. Nie tak sobie wyobrażała ten powrót. Nawet, jeżeli nie miała na myśli wejścia smoka. A może za daleko poszła już za własnymi myślami? Być może trochę dramatyzowała. Przecież wystarczyłoby, że Mistrz znów by ją zobaczył i wszystko by się wyjaśniło, prawda? Bardzo chciała być o tym przekonana.


Ostatnio zmieniony przez Ail dnia 18.06.16 10:43, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1876-asti


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 30
Dołączył/a : 07/06/2016
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Bar   15.06.16 15:20

Asti z największą chęcią wskoczyła za drewniany blat, pod którym było suto zastawione najróżniejszym szkłem. Od kufli do piwa po przez szklanki do łagodniejszych trunków aż po małe kieliszki do shotów. Każdy lubił się zresetować po ciężkim zleceniu dlatego też taki bar był jak zbawienie dla niektórych. Za jej plecami w szeregach na szklanych pułkach były poustawiane różnokolorowe butelki o najróżniejszych kształtach. Dla nowicjusza w sztuce picia alkoholu to istna klęska urodzaju. Tylko zaprawieni w bojach mogli doświadczyć smaku każdej karafki.
Przyglądając się tak temu wszystkiemu dziewczyna mogła dojrzeć w lustrzanej ścianie regału na alkohol, że ktoś właśnie podszedł do baru i czekał cierpliwie na jej atencje. Ludzie dziwnie się rozeszli na boki robiąc jej miejsce. Kobieta, około 175cm wzrostu, przepiękna blondynka o bladej cerze i niebieskich oczach. Taki wzór barbie. Ykmh, gdzie Marcus? Mniejsza. Wisniowy Ale z szczyptą chilli i cytryną. Już.To w jaki sposób to powiedziała kompletnie kontrastowało z jej słodkim wyglądem. Chłodny ton, stanowczość i brak jakiejkolwiek mimiki. Mogła zabić samym wzrokiem, ale najpierw chciała się napić. Nie pocieszył ją fakt, że nie ma jej tu znajomego barmana. Asti musiała się sprężać bo z drugiego końca baru doleciało Trzy miodowe piwka panienko! Wykrzyczane przez łysego, wysokiego gościa. Nie wiele miała czasu by się zapoznać co gdzie jest, a już miała pierwsze zamówienia.

Na domiar złego w parę chwil po drugim zamówieniu rozpoczęła się szarpanina w centralnej części sali, na przeciw baru między dwoma bliźniakami. Krzyk, huk tłuczonego szkła i ludzie zaczynający zbierać się w okół by obserwować dwa "koguty". Gdyby tylko Marcus zobaczył rozniesiony bar w strzępy dziewczyna mogła by zapomnieć o proszonej pracy. Trzeba się chyba sprężać by to wszystko ogarnąć. Praca barmana taka niewdzięczna...


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skromne ale z przytupem
Liczba postów : 115
Dołączył/a : 19/01/2016
Wiek : 23
Skąd : Kraków

PisanieTemat: Re: Bar   18.06.16 7:33

Nieszczególnie udało się jej rozejrzeć po zawartości półek, bo właściwie natychmiast znalazły się pierwsze osoby, które miały dla niej jakieś polecenia. Jednak może to i lepiej, że tak szybko otrzymała pierwsze wytyczne, bo w końcu najlepiej uczyło się dzięki praktyce i nic jej raczej nie mogło zastąpić. Z pierwszym zamówieniem poradziła sobie całkiem sprawnie, jak na, teoretycznie, świeżaka. Trochę instynktownie, a trochę dzięki nienajgorszej na ten moment percepcji, momentalnie znajdowała wszystko to, czego jej było trzeba. Być może również ze względu na to, że wspomniany Marcus był już zaprawiony w radzeniu sobie z kaprysami blondynki i przygotował sobie wcześniej wszystko pod ręką, by podać jej to, czego sobie życzyła i jak najszybciej dziewczyny się pozbyć z otoczenia, bo wprowadzała złowrogą aurę. Asti, choć średnio przejęła się jej tonem, mimowolnie usłyszała towarzyszące jej demony wraz z ich podszeptami, podpowiadającymi wymyślne sposoby na różnego rodzaju dokuczanie i złośliwości wobec wysokiej 'koleżanki'. Nawet bez fabularnej zdolności pichcenia, nie musiała się zastanawiać, ile to może być szczypta, a jak już załatwiła sprawę chilli, do wszystkiego dodała jeszcze cytrynę i postawiła miksturę przed nieszczególnie sympatyczną damą, podświadomie stwierdzając z ulgą, że tak gładko udało się ją spławić. Oczywiście, o ile nie będzie miałą jakichś zastrzeżeń, ale to się dopiero okaże. Tymczasem, płynnie zajęła się czymś innym, przestając poświęcać swoją uwagę obsłużonej księżniczce.
Myk, myk i trzy piwa miodowe były już gotowe, a kufle z nimi stały na tacy, którą niosła w stronę jednego z odległych stolików. Robiła to przez wiele lat i za każdym razem spodziewała się najgorszego. Była skupiona i w gotowości do wykonywania akrobacji wręcz, które mogłyby uratować niesione zamówienie. Rozglądała się, kluczyła między stolikami, zebranymi ludźmi i tymi cosiami, które zbierały potłuczone szkło, mocno licząc na to, że nie zapewni im kolejnego zajęcia. Fakt rozkręcenia się barowej bójki ani trochę nie pomagał, ale nie robił na niej większego wrażenia. W przeszłości zdążyła się napatrzeć. Teraz również obserwowała uczestników awantury kątem oka, analizując ich wygląd, ruchy, najważniejsze cechy. Jeżeli któryś z nich przeleciałby nagle przez pół baru, to była niemal pewna tego, że zdążyłaby zareagować. W końcu nie byłby to pierwszy raz, gdy takie bzdury stawały się zagrożeniem dla jej życia i zdrowia, a ona musiała sobie z tym radzić bez miejsca i czasu na narzekanie. Być może nawet jakoś zadziałałaby w kierunku uspokajania Magów, gdyby bardziej się rozkręcili. Z tym, że nieszczególnie czuła się na siłach ku temu. Nie miała tego przebicia i charyzmy na tyle, by jej z chęcią wysłuchali, spuścili głowy i grzecznie usiedli na swoich miejscach, zapominając o wcześniejszych zwadach.
Na początek chciała donieść te nieszczęsne 'trzy miodowe piwka' do wyznaczonego stolika, dopiero potem przyjdzie czas na inne decyzje. Co by się nie działo, i tak zdawała sobie sprawę, że to ona poniesie odpowiedzialność. Była nowa, zaproponowała pomoc i miała reagować na takie rzeczy, podczas, gdy barman ulotnił się tylko na chwilę. A tymczasem już działy się takie cuda. I na kogo innego można byłoby zrzucać winę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1876-asti


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 30
Dołączył/a : 07/06/2016
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Bar   24.06.16 15:15

// na początku z góry przepraszam za taką obsuwę. nie miałem czasu nawet dla siebie i nie zgłosiłem tego w nieobecnościach. nie mam nic na swoje uspr.

Blond barbie z zaciekawieniem w oczach obserwowała ruchy nowej barmanki. Zwinne palce, instynktowne ruchy i wszystko dobrze zaplanowane. W mgnieniu oka pojawił się przed nią zamówiony specyficzny drink. Sam w sobie powinien wywołać grymas na twarzy poprzez zawartość kapsaicyny podkręconej sokiem z cytryny, do tego kwaskowata nutka wiśni. Dziewczyna złapała za szklankę i jednym łykiem opróżniła ją do dna nawet nie mrużąc oka. Odstawiła z hukiem szklankę i zwróciła swoje kroki ku wyjściu. Pewnie to jakiś jej rytuał przed każdym zleceniem. Taki drink na rozruch... Z kilkoma następnymi krokami jej postać znikła za drzwiami i tyle było po niej, a dziewczyna nie zwlekając ani chwili poleciała z trzema miodowymi do stolika. Bójka ucichła równie szybko jak się zaczęła jak to barowa bójka. Poszło o nic i szybko się rozeszło po kościach.
Gdy tylko Asti doszła do stolika skąd przyszło zamówienie i zaczęła rozstawiać piwka została złapana za nadgarstek przez łysawego gościa od zamówienia. Panienka usiądzie z nami, praca nie zając nie ucieknie, a my się jeszcze nie znamy- jesteś tu nowa?
Rozległ się donośny głos mężczyzny. Propozycja jednoznaczna, taka której ciężko było odmówić, ale dziewczyna musiała znaleźć jakiś sprytny sposób na to, ponieważ przy barze stały już kolejne osoby chcące złożyć swoje zamówienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skromne ale z przytupem
Liczba postów : 115
Dołączył/a : 19/01/2016
Wiek : 23
Skąd : Kraków

PisanieTemat: Re: Bar   25.06.16 8:57

Pyskata królewna po krótkiej chwili od otrzymania swojego zamówienia zostawiła po sobie jedynie pustą szklankę, huk jej odstawiania i mieszane uczucia u Aileene, która nie za bardzo wiedziała, jak i czy, powinna się do całej sytuacji odnosić. Na szczęście, dłużej już nie było dziewczynom dane ze sobą przebywać. Riyel zauważyła, uśmiechając się mimowolnie sama do siebie, że, w tym przypadku, powiedzenie dotyczące niewyparzonej gęby niespecjalnie odnajdywało dla siebie zastosowanie. Starała się jednak nie podążać zbyt daleko za tą myślą i skupić się na obowiązkach. Przyszedł bowiem czas na miodowe piwa. Z ich nalewaniem i zaniesieniem nie było żadnego problemu. Kłopoty mogły natomiast pojawić się już na miejscu, ale o tym będzie po fillerze.
Wcześniejsza awantura jakoś samoistnie ucichła i rozeszła się po kościach, choć nie wykluczone, że jeszcze czekał ją nawrót konfliktu, bo takie rzeczy lubiły wracać, często ze zwiększoną siłą, gdy tylko po wprowadzeniu pokoju padały jakieś niewłaściwe słowa. A biorąc pod uwagę mentalność członków gildii i ich trudne charaktery, tutaj z zasady musiało co jakiś czas coś wybuchać i na okrągło dziać się coś nowego. Dawne spory jednak szybko przestały być dla dziewczyny obiektem trwogi, bo ważniejszą sprawą było teraz dostarczenie alkoholu do odpowiedniego stolika. A, gdy już ta sztuka jej wyszła, nadal pozostawała kwestia uwolnienia się z uścisku, który nie pozwalał wrócić jej do swych zadań.
- Nie. - rzuciła pospiesznie, na pytanie o bycie kimś nowym w gildii. Oczywiście nie skończyła na tym. - Dwa lata pilnowałam stanu beczek w piwnicy i teraz awansowałam na barmankę. Nie mogę zawieść. - podjęła się wyjaśniania sytuacji, co brzmiało z jej ust równie poważnie i wiarygodnie, co same w sobie przedstawiało się przecież wyjątkowo abstrakcyjnie. Cóż, tylko to w kryzysowej sytuacji przyszło jej do głowy, więc musiała ratować się przynajmniej zachowaniem poważnego tonu, by wybić namolnego osobnika choć na chwilę z równowagi. Licząc na choć drobne rozkojarzenie u zagajającego faceta, spróbowała mu się wymknąć i pospiesznie skierować kroki w stronę baru. Nawet, jeżeli miałaby mieć przez to wyrzuty sumienia, to teraz rzeczywiście nie pozostawiał jej zbyt dużego wyboru ponad pozostawienia go z kwitkiem. Na wzajemne poznawanie się będzie jeszcze czas, w końcu przecież miała zamiar poznać tu, w miarę możliwości, każdą osobę. Teraz, gdy od jej postawy mogło dość dużo zależeć, wolała pokazać, że w powierzonym jej zadaniu będzie w stanie się sprawdzić bez większych kłopotów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1876-asti


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 30
Dołączył/a : 07/06/2016
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Bar   25.06.16 12:58

Asti swoją ciętą ripostą tak jak założyła rozkojarzyła łysola, a jego uścisk się poluzował co wykorzystała skrzętnie wyrywając rękę i dążąc co sił w nogach do baru. Cały czas wzbudzała zdziwienie klientów jako nowa twarz w tym miejscu co dało się zobaczyć po ich minach. Z niepewnością w głosie zamawiali kolejne trunki, co któryś coś do jedzenia. Dziewczyna z racji swojego doświadczenia radziła sobie ze wszystkim tip top, bez żadnych zarzutów.
Wzro z pod kruczoczarnych włosów dziewczyny co chwile kierował się ku drzwiom wejściowym jakby chciała wywołać swojego nowego kolegę, który ją tu zostawił. Po paru minutach takiego wypatrywania w końcu wrócił Marcus z uśmiechem na twarzy. Z o wiele promienniej buzią. Tak jakby stało się coś naprawdę dobrego przed chwilą. Dołączył do Asti za barem bez słowa, pomagając w zamówieniach. Przez następne parę minut tworzyli nawet dobrze zgrany zespół obsługując klienta za klientem. Gdy wszyscy mieli swoje trunki, a rozmowy trwały w najlepsze, ruch przy długim drewnianym blacie ucichł. Byłem u mistrza w Twojej sprawie, potwierdził, że Cię kojarzy i jesteś warta zaufania. Szczególnie gdy chodzi o pracę za barem. Nie żałuję, że Cię tu zostawiłem i może nawet częściej będę prosił Cię o pomoc- w końcu będę miał szansę na wakacje. Zaśmiał się w głos, charakterystycznie drapiąc się ręką za głową. Po chwili kontynuował Jeśli masz ochotę, możesz coś zjeść czy napić się bo mistrz jeszcze przez jakieś parę minut będzie zajęty a prosił byś przyszła do niego. Znalazło się specjalne zadanie dla Ciebie koleżanko. Wymowczo sięgnął po szklankę, którą w chwile napełnił lodem, a drugą ręką wyciągnął szklaną buteleczkę z wodą podając ją w strone Asti. Po tak intensywnych parunastu minutach pracy mogła być spragniona, a w tak upalne dni uzupełnianie płynów to ważna sprawa. Przyjemny gość ten Marcus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skromne ale z przytupem
Liczba postów : 115
Dołączył/a : 19/01/2016
Wiek : 23
Skąd : Kraków

PisanieTemat: Re: Bar   26.06.16 9:02

Po udanej ucieczce od (może jednak nie aż tak) natrętnego piwosza, wróciła do swoich obowiązków i, również ku własnemu zdziwieniu, z większymi problemami przed przybyciem Marcusa już się nie spotkała. Była zaskoczona, że ponowny debiut w tej roli wychodzi jej tak dobrze, mimo długiej, wymuszonej przerwy. Być może środowisko gildii miało na to wpływ - nie odczuwała traumy, zagrożenia, nie musiała być przygotowana na żadne ewentualne ataki. To dodawało jej luzu, spokoju, pewności.
Powrót barmana sprawił, że wydawanie zamówień w dużym stopniu nabrało tempa. Ich współpraca trwała jeszcze dłuższą chwilę, w ciszy, podczas której dwójka za barem szybciutko uwijała się z każdym kolejnym zamówieniem. Rozmowa nawiązała się dopiero, gdy nikt więcej nie był zainteresowany otrzymaniem czegokolwiek więcej do picia, czy jedzenia.
Uśmiechnęła się słysząc, że została przez Mistrza zapamiętana. Minęło przecież dużo czasu, a ona na cały ten okres całkowicie zniknęła spośród społeczności żywych istot. Pocieszającym było, że ktoś wciąż pamiętał. - Polecam się. - rzuciła wesoło, zdając sobie sprawę, że pomoc Marcusowi od czasu do czasu bardzo może się przydać, a jej taka praca sprawiała dużo przyjemności. I stwarzała okazję, by w przyszłości móc rzeczywiście poznać wszystkich członków tej wesołej, gildyjnej rodzinki.
Odebrała od Marcusa szkło z wodą, skłoniła głowę w ramach podziękowania, po czym niespiesznie się z otrzymanej butelki napiła i odstawiła 'prezent' dopiero, gdy nic już w środku nie zostało. Zadanie specjalne nie brzmiało tak źle, właściwie głównie po to tutaj przyszła. By, od czasu do czasu, załapać się na coś bardziej porywającego niż przygotowywanie i roznoszenie trunków. Byle nie przesadzić z częstotliwością. Aż tylu wrażeń w swoim życiu nie potrzebowała.
- Idę zapalić. Zaraz wracam. - stwierdziła w odpowiedzi na propozycję otrzymania jedzenia, bądź picia. Nie miała serca szukać teraz Marcusowi roboty, gdy wiedziała, z czym sobie musiał dotychczas radzić. No i przede wszystkim nie miała potrzeby, by prosić o cokolwiek. Po swoich słowach odwróciła się i skierowała do drzwi, by na zewnątrz odpalić jagodowego papierosa. Nałogowiec? Nigdy w życiu. Choć podjęła tę decyzję jakby automatycznie. Czy to przez stres przed nieznanym zadaniem, czy przez napięcie przed ponownym spotkaniem mistrza, czy dla uniknięcia padających zewsząd niewygodnych pytań, gdy tylko by usiadła przy którymś ze stolików.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1876-asti


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 30
Dołączył/a : 07/06/2016
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Bar   26.06.16 23:42

Jak mówiła tak też zrobiła, udała się wprost do wyjścia po to by uskutecznić się w swoim nałogu. Tak. Nałóg to nałóg i nie ma go czym usprawiedliwiać. Niewinne podpalanie prowadzi do tego codziennego, a te prowadzi wprost do śmierci. Asti chyba nie śpieszy się do śmierci. I tak właśnie w chwile po odpaleniu tego śmierdzącego jagodami zwijka suchych liści przemyślała swoją sytuacje i rzuciła go na ziemie, depcząc jak najgorszego wroga. Ach taki dobry ten MG, a mógł zabić przez np zakrztuszenie się i brak pierwszej pomocy od nikogo w okół? Bardzo realny scenariusz. Nie o tym teraz.
Gdy tak usilnie próbowała zadeptać swój zalążek nałogu, mijały ją kolejno następne osoby. Od kłócących się zakochańców, widocznie miłość w pracy im nie przeszkadza tak bardzo, a że są zgrzyty tzn, że iskrzy, a nie ciepłe kluchy. Dostarczyciel z magicznym wózkiem zasilanym w ten sam sposób co magiczne pojazdy przez bransoletkę ciągnącą moc magiczną no i wycieczka z Rady Magicznej. Cały kordon runicznych żołnierzy wystrojonych identycznie w seledynową szatę ze znakiem rady, któremu przewodniczył jakiś dowódca czy ktoś wysoko postawiony. Platynowa zbroja błyszczała tak, że osoba, która ją polerowała zasługiwała na podwyżkę. Nie ma to tamto.
Jak tylko mijał dziewczynę, a słońce zawieszone wysoko na niebie odbiło się od platynowej powierzchni mogła poczuć się jak osadzony na przesłuchaniu w ciemnym pokoju, katowany lampką prosto w oczy. Oślepiło ją na krótką chwile, a wszyscy byli już w środku. Nastała głucha cisza, nawet nie było słychać gwaru miejskiego, który bez problemu tu był słyszalny na codzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 25
Dołączył/a : 23/06/2016

PisanieTemat: Re: Bar   27.06.16 0:46

W końcu wreszcie przyszedł ten czas. To nie był żaden majak czy miraż, on był tutaj i teraz. Był dumny z tego, gdzie teraz znajdował się. To wszystko było takie nowe, jeszcze takie nierzeczywiste wydawałoby się, ale to miało być od teraz częścią jego świata. Młody chłopak z lekkim uśmiechem rozejrzał się po sali by po chwili wyjść na zewnątrz z pomiętą kartką misji w ręce. Od tej pory rozpoczął kolejny rozdział w swym życiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1944-toshi-tanaka


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skromne ale z przytupem
Liczba postów : 115
Dołączył/a : 19/01/2016
Wiek : 23
Skąd : Kraków

PisanieTemat: Re: Bar   28.06.16 9:29

Po krótkiej chwili od odpalenia papierosa, coś skłoniło dziewczynę do wyrzucenia go i pospiesznego zgaszenia płonącego tytoniu podeszwą. Odruch ten w żadnym stopniu nie był dla niej naturalny, więc, gdy zorientowała się, co robi, natychmiast przestała deptać nie-takie-całkiem-niewinne źródło nikotyny, choć na ratunek, rzecz jasna, i tak było już za późno. Winowajców swojego rozkojarzenia zaczęła wypatrywać w najbliższym otoczeniu, lecz po porzuceniu pomysłu podejrzewania o manipulatorstwo członków gildii, jedyną osobą, która mogła być odpowiedzialna za mieszanie w głowie Riyel, był Miszcz Gry, a jemu niestety wolno, nawet, jeśli to tak haniebny akt. Przed budynkiem Gildii działo się całkiem sporo, co chwilę pojawiały się jakieś nowe twarze. Asti zdawała sobie sprawę, że nie uda jej się zapamiętać zbyt wielu osób tego dnia. Póki co, w pamięć najbardziej zapadli jej Marcus, Barbie i rozczochrany blond wielkolud, choć ten ostatni jedynie pojawił się, zdarł z tablicy jakąś notkę ze zleceniem i wyparował, nie dając Aileene szansy na zaczepienie go. Nie, żeby planowała to zrobić, choć trochę ku temu prowokował - zwłaszcza czupryną i ubiorem, w którym bardzo musiał w ten ukrop cierpieć. Nie tylko jednak on i jego włosy odstawały w tej gildii od normy, stąd wysoki blondyn stracił zainteresowanie dziewczyny, gdy tylko wyszedł. Dłużej już nie zaprzątała sobie głowy jego osobą. Najpewniej głównie dlatego, że znalazły się inne ciekawe postacie i sytuacje, jak choćby pojawienie się posłańca rozwożącego po gildiach ogłoszenia z zadaniami, czy, w ślad za nim, wizytę oddziału rycerzy Rady Magicznej, prowadzonego przez błyskotliwego przywódcę. Wyglądało, że to poważna sprawa, więc Asti nie odpusciłaby sobie, gdyby nie przyjrzała się każdemu z seledynowej gwardii z osobna i nie weszła tuż po nich do środka, by wybadać, co się będzie działo. W końcu zawsze miała pretekst, że przecież czekał na nią sam Mistrz, u którego za moment miała mieć audiencję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1876-asti


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 30
Dołączył/a : 07/06/2016
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Bar   29.06.16 12:43

Wracając do środka po krótkiej chwili trucia się dymem nikotynowym, nie mogła uwierzyć własnym oczom. Wszyscy, którzy byli wcześniej przy barze, stolikach czy po prostu stali i coś popijali zostali rozstawieni pod ścianą przez oddział Rady Magicznej. Jedno nie grało ich przywódca zniknął gdzieś. Po paru chwilach schodził z góry z skutą już magicznymi kajdanami słodką barbie od dziwnego drinka, które niwelują moc magiczną. Zaraz za nimi szedł mistrz wydzierający się, że to narusza prawa maga, gildii i w ogolę, że nie zostawi tego płazem. Musiała nieźle na broić.
Marcus doskoczył do niej mówiąc Teraz będziesz jeszcze bardziej potrzebna, dobrze, że tu jesteś. Dowiesz się wszystkiego w gabinecie, jak tylko wyjdzie stąd rada. Pójdziemy razem. Szeptał jej dyskretnie na ucho. Wraz z wyprowadzeniem blondynki, rycerze uformowali kordon i wyszli tuż za nimi. Wściekły mistrz tylko zacisnął zęby i wrócił wartkim krokiem na górę do swojego gabinetu. Cała ta sytuacja wyglądała podejrzanie, zatrzymanie w budynku gildii i to w biały dzień. Bar zamknięty! Przepraszam przerwa techniczna!!! Po sali rozbiegł się jęk nie zadowolenia i członkowie gildii zaczęli opuszczać ją w złości.

Marcus złapał za rękę Asti ciągnął ku schodom by za chwile stać tuż przed gabinetem mistrza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Bar   

Powrót do góry Go down
 
Bar
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Gildie :: Fairy Tail-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie