IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala główna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Sala główna   05.11.14 23:13

Sala nie jest zbyt duża z faktu takiego, iż gildia nie liczy zbyt dużo członków, aczkolwiek składa się z trzech stołów, a dodatkowo przy nich dostawiono po pięć krzeseł. Wykonane jest wszystko w jasnym drewnie, które bez problemu utrzyma ciężar kilkunastu kufli na swojej powierzchni. Blaty stołów są jednocześnie wystarczająco duże, aby pomieścić tyle osób, ile jest w gildii tym bardziej, że często na raz nie ma wszystkich. Jest to jedno z ważniejszych miejsc poza tablicą, gdyż to jest serce spotkań magów. To popić,to pogadać o misjach, to po prostu zamienić sobie słówko z przyjacielem bądź przyjaciółką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com
Gość





PisanieTemat: Re: Sala główna   09.07.15 22:57

Jeśli miałbym stwierdzić, który z budynków gildyjnych jakie dane mi było odwiedzić jest najładniej urządzony, powiedziałbym, iż wszystkie wyglądają praktycznie identycznie. Ludzie, czy naprawdę brakuje wam tej odrobiny weny twórczej? Poza różnicami w wyglądzie i zastosowaniu, kompleksy składają się z jednej, ogromnej sali - miejscu przesiadywania członków, gabinetów mistrzów i mistrzyń, małego barku i okazjonalnie areny czy innych miejsc do walki lub odpoczynku. Blue Pegasus niestety nie wyróżniał się w tej kwestii. Jedynym objawem kreatywności były pięknie udekorowane złotymi zdobieniami drzwi. Okej, macie u mnie tego małego plusika.

Nie warto rozwodzić się, jak trafiłem w to miejsce. Wspomnę tylko, że mistrzyni słynęła ze swej urody, co pewnie stymulowało jakieś czynniki w moim chorym mózgu, ale... przecież nie pójdę do organizacji, by pogapić się na szefową? Gildię znaleźć było trzeba, a wybór pegazów to raczej przypadek. Otworzyłem drzwi, wszedłem do środka, bo co innego miałem zrobić? Czekać przed bramą na strażnika? Może ktoś miał zamiar się objawić? Zwykłe gadanie. Tak jak się mogłem tego spodziewać, wejście prowadziło do głównego pomieszczenia, sali zawierającej kilka stołów, ladę i tablicę misji. Nie grzeszyło wielkością, a na pierwszy rzut oka nie spostrzegłem nikogo interesującego. No nic, kolejne kroki postawiły mnie na początku trasy nowej przygody.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala główna   10.07.15 11:02

Wchodząc do gildii, Miyaki spotkał dość zgraną grupę przy barze. Składała się ona z czterech chłopaków i na oko znanej dość dziewczyny. Rozmawiali o czymś dość neutralnym tonem głosu, ni to za cichym, ni to za głośnym - wręcz idealnym. Moment, w którym chłopak otworzył drzwi był tym, w którym cała ta piątka odwróciła głowę w jego stronę. I teraz, od lewej do prawej mogę wyjaśnić kwestię ich wyglądu. Pierwszym jest chłopak w jeansach i rozpiętej, fioletowej bluzie, którego oczy mieniły się tym samym kolorem, co włosy, czyli czernią. Drug zaś był jego, można by powiedzieć, że negatywem, gdyż jego włosy były siwe, a oczy białe, miał na sobie jakąś narzutę czarną, a do tego lekkie, jasne spodnie. Kolejny się trochę różnił, gdyż miał stojące, niebieskie włosy, opaskę na czole i kurtkę wyglądającą jak typową do snowboardu. Ostatni z chłopaków miał ciemne, brązowe włosy, a do tego pomarańczowe słuchawki. No i oczywiście rozpiętą, białą koszulę z dodatkiem zielonych spodni jeansowych. No i oczywiście nasza czarnowłosa dziewczyna, która przywitała z uśmiechem nowego przybysza.
- Heeej! - zawołała radośnie dziewczyna i mu pomachała. Zaraz prędko wstała, podeszła do niego. Chwila na rozejrzenie w międzyczasie pozwoliła mu na ustalenie, że wszyscy w gildii zwrócili na niego uwagę, jednak przykuł uwagę głównie tej grupy przy barze. - Przyszedłeś tutaj do Lilith nee-san, prawda? - zapytała, uśmiechając się, aby zaraz ująć jego rękę swymi dwiema.
- A Rae jak zwykle swoje - zaśmiał się wesoło ten siwy, patrząc na to, co wyprawia dziewczyna.
- Taki charakter, co poradzić, hehe! - odezwał się niebieskowłosy, a cała grupa wpadła w przyjemny chichot. Wyraźnie cieszyli się z tego, jaka jest ich koleżanka. Nie dało się temu zaprzeczyć. Albo równie dobrze cieszyli się z tego, że ktoś nowy przyszedł do gildii, trochę bardziej dorosły niż osoby, które ostatnio dołączają.



Pierwsi dwaj, trzeci, czwarty
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Sala główna   11.07.15 17:07

Nie było wejścia smoka, hucznego rozwalenia wszystkiego wokół czy chociażby popularnego wjazdu z buta. Otworzyłem drzwi najnormalniej jak tylko potrafiłem, w sumie nie zapowiadając nikomu wizyty. A jednak, gdy tylko postawiłem stopę za próg, kilkadziesiąt par oczu zwróciło się właśnie w tę stronę. Automatycznie skierował spojrzenie ku grupce magów liczącej czterech mężczyzn, którzy gawędzili ze sobą w towarzystwie czarnowłosej dziewczyny i asyście pobliskiego baru. Reszta zgromadzonych może i zareagowała na me przyjście, ale to właśnie wspomniana piątka przejęła sie tym najbardziej. Poczułem się niezręcznie? Ciężko to jednoznacznie stwierdzić. Faktem było to, iż moim wizytacyjnym gestem było podrapanie się po głowie, co mogło wskazać na to, że jednak popadłem w lekkie zakłopotanie.

To wrażenie zniknęło błyskawicznie, gdy czarnowłosa wystrzeliła k'mnie niczym rakieta odrzutowa. Krótkie rozpoznanie wystarczyło, bym zobaczył w niej osobę nie inną, jak Raelyn ze sławnego rodu magów Trivia. W tych stronach rodzina ta należała do dosyć ważnych osobistości. Podniosłem prawą rękę w geście powitania, akompaniując to szerokim uśmiechem. Poza słynną siłą, dziewczyna posiadała niebagatelną urodę. Nie chcąc urazić jej statusu, zdjąłem kapelusz, wieszając go przy boku, a gdy ta podeszła, skłoniłem się nieznacznie, przyjmując prawie że poważną minę. Choć wyglądała na wyluzowaną i radosną osobę, kto wie, czy nie oczekiwała od innych należytego szacunku :
- Witam pannę Raelyn, twą osobę zna połowa stolicy. To prawda, przyszedłem do Lilith... to znaczy pani Vyers rzecz jasna.
Uścisnąłem delikatnie jej dłonie, naturalnie się przy tym uśmiechając. Zresztą, ten uroczy uśmiech pojawiał się przy każdej okazji. Usłyszałem kiedyś od znajomego, iż nawet jeden uśmiech potrafi zmienić czyiś dzień na lepszy. A to przecież nic nie kosztuje, a i opinię dobrą osobie przywołuje.
- Ale, gdzie moje maniery? Przepraszam najmocniej. Nazywam się Miyaki Hakone, choć może pani zwracać się do mnie Kuro. - Wnioskując po zawołaniach jej znajomych, ten oficjalny ton raczej nie leżał w guście dziewczyny; ryzykować jednak nie warto.
Powrót do góry Go down


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Sala główna   12.07.15 15:25

Przed drzwiami do głównej sali zatrzymałam się na chwilę i głęboko odetchnęłam. Od bardzo dawna nie miałam kontaktu z tak dużą grupą ludzi, więc trochę panikowałam. Przywołałam na twarz zwykły uśmiech i, już spokojna, weszłam do sali.
Od razu zauważyłam faceta, który wszedł tu przede mną. Witał się z młodą dziewczyną w dość staroświeckim, dżentelmeńskim stylu. Jako że nie miałam ochoty mu przeszkadzać, postanowiłam zagadać do któregoś z chłopaków stojących obok nich. Szybko wymruczałam wyliczankę. Wypadło na tego z pomarańczowymi słuchawkami. Podeszłam do niego.
- Witam. Szukam mistrzyni gildii. Jestem Fu-hao, ale możecie mi mówić Fu. Chciałabym do was dołączyć.
Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej, nie chcąc okazać zdenerwowania, które trawiło mnie od środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala główna   12.07.15 17:04

Dziewczyna się zaskoczyła tym, że chłopak odpowiedział takim gestem na jej radosne powitanie, dosłownie na ułamek sekundy jej twarz zawarła w sobie zmieszanie sytuacją, ale zaraz aż się miło i ciepło uśmiechnęła, odwzajemniając powitanie młodego chłopaka. Ujęła jego dłoń delikatnie i z tym uśmiechem zerkała w jego oczy.
- Miło mi poznać, aż mi się miło zrobiło, że znasz me imię. Aż tak zaplusowałam wśród ludzi Stolicy? - zapytała z chichotem, chyba kompletnie ignorując fakt, że mógł przecież ją znać z nazwiska. No tak, ona negowała zawsze coś takiego. Teraz jednak przechyliła główkę na bok, wychylając się nieznacznie aby spojrzeć na Fu i zobaczyć jej osobę. Obejrzała się za nią, odprowadzając z uśmiechem swym wzrokiem, aby zaraz wrócić do Miyakiego.
- Lilith nee-san nie lubi za bardzo, kiedy mówi się o niej nazwiskiem. Wiesz, problemy z siostrą, pewnie słyszałeś. Możesz do niej mówić po imieniu, ale tak na pierwszym spotkaniu radzę zwracać się per "Mistrzyni" - poleciła mu i mrugnęła. - Nee-san siedzi w gabinecie, ale mogę ją poprosić o to, aby przyszła. Dobrze? - zaproponowała.

Chłopak, do którego zwróciła się Fu nawet nie zorientował się, że ktoś w tym momencie zagadał do niego. A kiedy kumpel w niebieskich włosach go tknął kilka razy po ramieniu, pokazał otwartą, skierowaną wnętrzem ku górze dłonią na młodą dziewczynę aż się poderwał i spojrzał na nią z góry nie wiedząc, jak się zachować. Zrobiło mu się głupio, nie ogarnął w ogóle sytuacji, a teraz jeszcze nie wiedział, czy powinien kucnąć do niższej od niego o około trzydzieści centymetrów dziewczyny, czy stać prosto, czy może też usiąść znowu na stołku. Zaśmiał się nerwowo takim "ehehe", drapiąc po głowie.
- Jestem Ao, miło mi, Fu-chan! - powiedział, dalej nerwowo chichocząc pod nosem, naprawdę nie był pewien, co w tej sytuacji powinien począć. - Eee... Raelyn chyba zaraz po Mistrzynię pójdzie z tego, co słyszę. Chyba tylko wystarczy poczekać, aż wpadnie - dodał, po czym usiadł.
- Yo! Jestem Kuma, miło mi poznać taką ładną dziewczynę jak Ty, Fu! - odezwał się tamten, wyciągając do niej rękę. - Nie chcesz może jakiegoś soku póki tak czekacie tutaj? - zaproponował, pokazując młodemu chłopakowi stojącemu za barem, żeby w razie czego to szykować rzeczy na naturalny sok. Taki, jaki sobie zażyczy. A chłopak za barem miał fartuch i czarne włosy.



Połączyłam wasze fabuły nie chcąc prowadzić dwóch oddzielnie o tym samym podłożu fabularnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Sala główna   12.07.15 22:52

Atmosfera na czwórkę w plusem. Zawitał w naprawdę wyborne progi. Zgromadzeni magowie zwracali się do siebie naprawdę przyjaźnie, a czarnowłosa Raelyn przekonywała do swojej osoby już przy pierwszej minucie. Trafiłem w dobre miejsce! Dotyk delikatnej dłoni dziewczyny był naprawdę przyjemny, a widok jej ciepłego uśmiechu ogrzewał serce i zachęcał do odwzajemniania tych swoistych czułości. Chyba zbyt długo przetrzymałem uścisk, może zbyt nachalnie? Miejmy nadzieję, że nie odebrała tego w żaden negatywny sposób.
- Bardzo panno Trivia. Możemy przejść na Ty? Trochę niezręcznie się czuję wymuszając te zwroty grzecznościowe. Jeśli jestem zbyt bezpośredni, to serdecznie przepraszam - luźne podejście czarodziejki pozwalało mi na odetchnięcie i wejście w żywioł. Zero stresu, sztucznych min i tak dalej. Przy niej mogłem być sobą!

W międzyczasie do budynku zawitała kolejna osoba. Ubrana dosyć dziwnie w... habit? Co to, ciężko stwierdzić. Na dodatek te włosy i drobna budowa. Przypominała trochę pracownika cyrku albo fanatyczkę religijną. Nie poświęciłem jej nawet sekundy. Cały czas kierowałem wzrok ku rozmówczyni.
-Skoro tak mówisz... muszę Ci się przyznać, że nie zgłębiałem większej wiedzy o pani Lilith. Chociaż, rozterki pomiędzy tym rodzeństwem są znane chyba każdemu mieszkańcowi Fiore.
Mimowolnie ziewnął i usiadł na pobliskiej ławeczce.
-Jasne, mogę poczekać. Chociaż nie sądzisz, że to trochę niekulturalne wzywać samą mistrzynię do marnego czarodzieja najniższej klasy?
Powrót do góry Go down


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Sala główna   13.07.15 9:47

Przyglądanie się zakłopotaniu chłopaka z pomarańczowymi słuchawkami było doprawdy pasjonującym zajęciem. Mogłabym się w niego wpatrywać godzinami. Niestety, albo na szczęście jego kolega, ten, który uświadomił mu, że ktoś coś do niego mówi, zaczął ze mną normalną rozmowę. W przeciwieństwie do tego pierwszego okazał się być całkiem miły. Uśmiechnęłam się szeroko w odpowiedzi na komplementy.
Skłoniłam się lekko im obu i chłopakowi za barem, co było typowym nieformalnym powitaniem w Gǎnjué.
- Kuma-san, Ao-san, miło mi was poznać- powiedziałam, po czym przypomniałam sobie o ostatnim pytaniu. – Macie może sok jabłkowy?

W międzyczasie zaczęłam szukać wzrokiem jakiegoś siedzenia, które nie było by stołkiem barowym. Szczerze nienawidziłam takich stołków. Nie dość, że nie mogłam na nich usiąść jak normalny człowiek, tylko musiałam się wdrapywać, to już siedząc czułam się jak bobas na krzesełku. Moje rozterki przypomniały mi o zachowaniu Ao. Przez chwilę walczyłam z chęcią takiego poprowadzenia rozmowy, by wyszedł na głupka, ale poniechałam tej myśli ze względu na miłe zachowanie chłopaka o niebieskich włosach. Poza tym takie zachowanie nie przystawało mniszce. W zamian przyjrzałam się reszcie gildii.
Samo pomieszczenie wydawało się dość małe – widać było, że nie cierpieli na nadmiar członków. Za to atmosfera, która wytworzyła się wśród ludzi, była naprawdę przyjemna. Pierwszy raz pomyślałam, że może zapisanie się do gildii nie jest takim szalonym pomysłem, że być może naprawdę znajdę tu drugi dom.

Znowu zwróciłam się do Kumy.
- Mógłbyś mi opowiedzieć trochę o Blue Pegasus? Tak naprawdę pierwszy raz jestem w gildii i się ciut denerwuję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala główna   13.07.15 16:05

Zapisuję kolory: Raelyn - #BDA27D || Ao - #E09634 || Kuma - #7DA6BD || Lilith - #72A880



- Tak, oczywiście, że możemy przejść na "ty"! Tak się składa, że nie bardzo przepadam za swoim nazwiskiem i prosiłabym żeby mi nie wypominać tej sławy~ Będę dziękuję! Nie chcę ignorować takiego fajnego chłopca, jak Ty, Miyaki-san! - powiedziała pogodnie, ostrzegając przed jej ignorancją w przypadku wspomnienia jej niechlubnej przeszłości. Ciekawe, czym zasłynęli Trivia że tak bardzo nienawidzi przeszłości? A może tu chodzi o Marlowa Trivię, który zdradził i zabił swych rodziców w akcie nienawiści?
- Nie martw się, Lilith nee-san nie jest osobą, która by nie przyszła na prośbę czyjąkolwiek. Zawsze jest miła, opiekuje się nami. Jest dorosła i doświadczona. Jest nam jak mama, hehe! - powiedziała pogodnie, po czym poleciała.

- Hej, Rae, tutaj też jest ktoś chętny do dołączenia! - zawołał Kuma do tamtej biegnącej w stronę gabinetu dziewczynki. Zaraz również wziął od barmana napój, o który poprosiła Fu i podała szklankę z sokiem. - Jakiegoś lodu chcesz? - zapytała. No i niespodziewanie, któryś z chłopaków siedzących w tej grupie przyszedł i przyniósł jej zwykłe krzesło, które stało przy jednym z licznych stolików. A zrobił to z miłym uśmiechem na ustach, aby wrócić do pogadania z kumplem.
- Hmm... o Blue Pegasus... wiesz, mamy tutaj dość długą tradycję~ Sięgającą jeszcze czasy sprzed feralnego Dai Mato Enbu. Bo wiesz, mieliśmy taką zgraną ekipę, Mistrz Bob założył gildię... Mieliśmy łącznie... trzech liderów? Poprzednim był przyjaciel obecnej mistrzyni. Drugi Mistrz, Damien prowadził nas równie dobrze, jak ona, ale po jego śmierci cztery lata temu do władzy doszła Lilith-san. Tylko tego, wiesz. Jej siostra nie jest zbyt fajna. Przez nią mieliśmy duże problemy z gildią, która miała siedzibę w Lesie Waas... chyba mieli... eee, nie pamiętam teraz. Nie byli zbyt znani bo byli słabi.
- Kuma, to było Quatro Cerberus - wtrącił Ao.
- A, no tak, przecież to oni zostali w grudniu zniszczeni. A podobno zrobili to od środka, nawet Mistrzyni, która była z resztą siostrą naszej, Popiołek zdradziła. No i mamy gorszy problem, bo mamy Dragon's Howl na głowie - zaśmiał się dość pogodnie na taki poważny temat.
- Wiesz, że gdybyś powiedział tak na samą Ashling to byś był w tym momencie martwy, no nie? - mruknął cicho czarnowłosy. - To tak pokrótce. Tylko teraz staramy się jakoś utrzymać dzięki naszej woli walki i negocjacji Lilith-san z innymi gildiami, a także Radą żeby umocnić naszą pozycję i zyskać pomoc. Co, jak co, ale ciężko jest wykonywać misje kiedy w dowolnym momencie może się okazać tak, że mamy szczura w swych murach - powiedział cicho.

Zaraz jednak z gabinetu przyszła czerwonowłosa kobieta o zielonych włosach i charakterystycznym, ciemnym stroju. Spod spódnicy widać jej znak gildyjny, czarny, dokładnie to na lewym udzie, tuż pod tymże elementem garderoby. Spojrzała się po wszystkich i ciepło się uśmiechnęła.
- Więc... słyszałam, że ktoś chciał dołączyć do gildii, tak? - zapytała, szukając nieznajomych jej twarzy w tym otoczeniu. Zauważyła od razu Miyakiego, a także od razu zauważyła Fu-hao, na co się uśmiechnęła jeszcze milej. Podeszła do baru, bliżej dziewczyny, pokazując Miyakiemu żeby również podszedł. - Witam w skromnych progach Blue Pegasus. Jestem Lilith Vyers, miło mi was poznać. Nie wymagam wiele żebyście dołączyli. Chyba, że chcecie się jakoś wykazać. Naprawdę, nie wymagam. Mogę równie dobrze zostawić znak gildii w wybranym miejscu i puścić was wolno - powiedziała, patrząc na nich.



Informacja dla Miyakiego - nie musisz prosić o wyzwanie od Lilith. Prosiłeś mnie o krótszą fabułę, zaś Fu-hao prosiła mnie o trochę dłuższą. Jednak to Twój wybór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Sala główna   13.07.15 20:35

W sumie nie mam zielonego pojęcia, dlaczego ród Trivia słynął na taką skalę wśród magicznego społeczeństwa. Raczej nie interesuję się historią naszego wspaniałego kraju, a tym bardziej genealogią wielkich rodzin. Te nazwisko budzi respekt i to wszystko. Każdy kto ma zaszczyt dopisać je do swojego imienia, zyskuje uznanie większości kolegów po fachu.
- Ulżyło mi. Odtąd jegomość Miyaki Kurotsuchi Hakone nazywać będzie Ciebie tylko i wyłącznie po imieniu! Zresztą, ja także sądzę, że zyskiwanie sławy poprzez nazwisko potrafi być denerwujące i w pewnym sensie krępujące. Mnie to na szczęście nie grozi - potargałem delikatnie włosy mojej nowej niższej przyjaciółki i puściłem oczko. Ot, zwyczajny przyjacielski gest.
- Będziemy świetnie się dogadywać - chciałem dodać, lecz dziewczyna zniknęła jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. A więc miałem spotkać tę jeszcze sławniejszą Lilith Vyers? Tyle przygód w jeden dzień!

Chwilę potem sama mistrzyni wkroczyła do sali. Automatycznie powędrowałem wzrokiem w stronę jej ud, gdzie spod spódniczki jaśniał czernią znak gildyjny Blue Pegasus. Swoją drogą, swój z chęcią umieściłbym w bardziej... niekonwencjonalnym miejscu. Mniejsza z tym. Zanim wymyśliłem odpowiednią część ciała, Lilith poleciła mi usiąść przy barze, by omówić kwestie organizacyjne. Drobna kapłanka, która kilka minut temu pojawiła się w gildii, także miała zamiar dołączenia. Cóż, ciekawe. Zgodnie z oczekiwaniami, zająłem miejsce przy jednym z barowych krzesełek.
- Tamte złote drzwi wcale nie kipiały skromnością. - rzuciłem żartobliwie, nie oczekując raczej żadnych reakcji. Często sypałem krótkie komentarze jak z rękawa.
-Nazywam się Miyaki Hakone, znany niektórym jako sławny poeta ze stolicy. Owszem, do gildii dołączyć pragnę, aczkolwiek na takie proste przyjęcie przystać nie mogę. Głupio bym się czuł, gdyby sama mistrzyni Vyers przyjęła mnie ot tak.
Tym samym zasugerowałem, że wolę przynajmniej w najmniejszym stopniu się wykazać, zamiast bezpretensjonalnie wkraczać w progi Pegazów.




Pisanie z Tobą to czysta przyjemność, Ari. Nie mogę stracić okazji na ciekawą fabułę ;)
Powrót do góry Go down


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Sala główna   14.07.15 23:31

Spojrzałam za odbiegającą dziewczynką. Czyli za chwilę będę miała okazję spotkać mistrzynię gildii? Nie mogę się doczekać.
- Dziękuję, nie trzeba - grzecznie odmówiłam Kumie, gdy spytał mnie o lód i ze zdziwieniem odkryłam, że ktoś przyniósł mi normalne krzesło. To było… miłe, że ktoś o mnie pomyślał, tak sam z siebie. Coraz bardziej podobało mi się w tym miejscu. Z zainteresowaniem wsłuchałam się w historię gildii. Co prawda słyszałam ją wcześniej, kiedy próbowałam dowiedzieć się czegoś o Blue Pegasus, lecz usłyszeć ją z ust maga to zupełnie co innego. Przeraziło mnie to, że żyją w ciągłym zagrożeniu, a na dodatek traktowali niebezpieczeństwo tak pobłażliwie...
Chociaż nie, Ao wyraźnie był przygnębiony tą opowieścią, w przeciwieństwie do Kumy. Zrobiło mi się ich szkoda, bo przecież byli tak miłymi, zgranymi ludźmi, i wtedy ostatecznie postanowiłam, że muszę tutaj dołączyć. Tylko czy nie będę piątym kołem u wozu? Nigdy nie wykonywałam typowej pracy magów, w czasie podróży zarabiałam malując.

Gdy przyszła mistrzyni i usiadła obok, spojrzałam najpierw na nią, a potem na tego casanovę, który przyszedł przede mną. Chyba też chciał się przyłączyć. To może być interesujące. Zwłaszcza, że z tego co widziałam, pasuje do reszty gildii. - pomyślałam.
- No wiem, widzę że ładne, ale co to ma do rzeczy? - spytałam go, gdy powiedział jakieś głupie stwierdzenie.
Zaczekałam, aż skończy mówić do Lilith.
- Za pozwoleniem, Mistrzyni - znowu się skłoniłam, tym razem głęboko, tak jak zawsze witałam Fo-hiana. - Ja również wolałabym udowodnić gidii swoje umiejętności i swoją przydatność w wyzwaniu. Och, nie przedstawiłam się. Jestem Fu-hao Huìzhì, mniszka ze świątyni Gǎnjué.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala główna   15.07.15 17:53

Lilith aż się zaśmiała na uwagę o drzwiach.
- Racja. Uważam gildię za skromną, ale to, w jaki sposób Mistrz Bob zlecił wykonanie budynku to już nie moja sprawa, że tak to ujmę. Uważam lokum za wygodne i za dobre miejsce do spędzania wolnego czasu na rozmowie ze swoją rodziną - zaśmiała się wesoło, po czym wzięła szklankę wody z sokiem od barmana za ladą. Zaraz jednak spojrzała i zmierzyła wzrokiem Miyakiego, zaskoczona. Chyba miała okazję słyszeć to nazwisko, więc po prostu westchnęła.
- Mam tylko nadzieję, że nie będę musiała Cię pojmać za to, co robiłeś w moim rodzinnym mieście - stwierdziła półgłosem tak, aby tylko on to słyszał, po czym upiła łyka swego napoju. Zaraz jednak zerknęła na samą Fu-hao, a jej reakcja przyprawiła ją o uśmiech. Co prawda nie lubiła, kiedy ktoś jej się kłaniał, jednakże teraz aż delikatnie pogłaskała ją po głowie.
- Skoro jesteś ze świątyni Gǎnjué, nie wypada mi prosić Cię o wstrzymanie się z takimi ceremonialnymi powitaniami. Nie jestem przyzwyczajona do tego, aby ktoś mi się kłaniał, jednak nie jestem w stanie wymagać od kogoś innego zachowania niż zostało się wyuczonym - skierowała się do niej. - Możecie mi mówić po prostu Lilith. Nie przepadam za swoim nazwiskiem tak samo, jak Raelyn nie przepada za swoim. Więc wystarczy po prostu Lilith.
Za chwilę jednak się zastanowiła przez dłuższą chwilę, jakby myślała nad zadaniem, które mieliby wypełnić w celu dołączenia do gildii. Zaraz skinęła samej sobie jakby głową na znak, że to chyba będzie to, czego trzeba, po czym pokazała barmanowi dwa palce - mały i serdeczny. To był jakiś kod.
- Mam dla was zadanie. Pójdziecie we trójkę w stronę Lodowej Przełęczy na Górze Hakobe. We trójkę, bo pójdziecie z Raelyn. Dostarczycie tam paczkę ode mnie dla mojego przyjaciela. Rae ma wam być jedynie jako eskorta w razie, gdyby pojawili się tam zbyt potężni magowie. Możecie się jej pytać o cokolwiek, jednak nie o zawartość paczki i to, z kim macie się spotkać - powiedziała, po czym podała skromnie zapakowaną paczkę Fu. - Powodzenia - powiedziała z uśmiechem.

Dziękuję za ten komplement ^ ^
Możecie zrobić z/t do Lodowej Przełęczy, lądujecie oczywiście na jej początku
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Sala główna   15.07.15 19:09

Ajaj. Sławienie się w takich okolicznościach to chyba nienajlepszy pomysł. Za mocno popędziłem z tym moim idealizowaniem. Dzięki Bogu dziewczyna nie miała zamiaru wyjawiać jego małego sekretu dla wszystkich. Jej głos pozostawał dostępny tylko dla mnie. Toć to był jedynie mały incydent z przeszłości. Kto by się teraz tym przejmował? W końcu nie miałem pieniędzy, by zapłacić dla tamtych małych zdzirek. Dla policji żadna to wymówka. A szkoda.
-Absolutnie. To tylko przeszłość - odpowiedziałem podobnie ściszonym tonem, czego na szczęście nikt ze zgromadzonych nie podłapał. A i sama mistrzyni jakby szybko zapomniała o całej sprawie i zwróciła się do tej drugiej, co do gildii dostać się także pragnęła. Strasznie niska, ubrana jak zakonnica, raczej się nie zaprzyjaźnimy. Ludzie oddający życie tym niby bogom nie należeli do grona moich ulubieńców.

Zignorowałem fragment rozmowy szefowej z nowo przybyłą, by przez chwilę rozejrzeć się po członkach organizacji. Wszyscy wydawali się być dumni i radośni z faktu bycia częścią tej, jak to zresztą sama Lilith nazwała, rodziny. Czy będę mógł ich traktować jako braci i siostry? W to raczej wątpię. Nie zdążyłem spostrzec, gdy porozumiała się z barmanem w temacie naszego zadania. Po kilkunastu sekundach milczenia, oświadczyła, iż spełnimy funkcje kurierów. Naszym celem - Lodowa Przełęcz na Górze Hakobe. Ot sławne miejsce! Na dodatek podróż w towarzystwie Raelyn. Cudnie. Wypadałoby chyba przedstawić się tamtej mniszce, skoro mają do przejścia razem dobry kawałek drogi.
-Jak pewnie podłapałaś, nazywam się Miyaki. Miło Cię poznać, Fu. - Rzuciłem, powoli wychodząc z budynku.

z/t
Lodowa Przełęcz
Powrót do góry Go down


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Sala główna   15.07.15 21:04

Reakcja Mistrzyni Lilith wprawiła mnie w dobry nastrój. Najwidoczniej znała moją świątynię, a każda osoba, która pamiętała o jej tradycjach, automatycznie stawała się mi miła. Na dodatek kobieta uznawała zwyczaje, których przestrzegałam. Z taką szefową na pewno będę się tu dobrze czuć. Coraz bardziej lubiłam tę gildię.
- Cieszę się, że nie masz mi za złe moich tradycji, Mistrzyni Lilith - powiedziałam, szeroko uśmiechnięta.

Przysłuchałam się naszemu zleceniu. Ze zdziwieniem i odrobiną smutku odkryłam, że mam iść na nią z tym Miyakim i dziewczynką, Rae. Trochę żałowałam, że nie mogłam wyruszyć z którymś z niedawno poznanych przemiłych chłopaków, ale cóż, mówi się trudno.
Jeszcze większe zdziwienie nadeszło, gdy dowiedziałam się, że nie mamy znać adresata i zawartości paczki. Trochę mnie zaniepokoiło. Oczywiście, nie miałam zamiaru się sprzeczać, ani próbować poznać tajemnicy, już nie byłam osobą, która sprzeciwiała się poleceniom. Ale nie byłam też osobą, za którą się myślało.
Stwierdziłam, że jeżeli coś ma się stać, to i tak się stanie, niezależnie od tego co wiemy, więc zostawiłam sprawę.

Wzdrygnęłam się w myślach na rzucone na odpal powitanie casanovy i wyszłam za nim z budynku.
- Tak, ciebie też miło poznać, Miyaki-kun. Mam nadzieję, że się polubimy -  chyba raczej się nie polubimy. A ja muszę znieść tą wyprawę z uśmiechem.

z/t
Lodowa Przełęcz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Sala główna   28.09.15 2:08

Po długiej podróży nareszcie dotarłam do gildii. Piękny budynek i misternie zrobione drzwi, które tak się podobały Miyakiemu powitałam jak starych przyjaciół. Tym razem już nie zastanawiałam się przed wejściem do do środka, tylko od razu skierowałam się do sali głównej, pamiętając prośbę Rae. Z resztą, chciałam jakoś wynagrodzić wilkoczłekowi ten mój wybryk. Pierwszą rzeczą, którą musiałam zrobić było znalezienie Kumy lub któregoś z innych chłopaków, którzy pewnie będą mogli mi powiedzieć, gdzie ten typek się włóczy. To dziwne, ale stęskniłam się za nim. Właściwie, to był trochę podobny do Yanlina. Ciekawe, gdzie on się teraz znajduje...
-Widzisz może gdzieś Kumę-san? Albo Mistrzyni Lilith? - zagaiłam Rae. W ostatniej chwili przypomniałam sobie, że powinnam jeszcze oddać misję u szefowej gildii.
Podeszłam do baru, kłaniając się lekko wszystkim na powitanie, i zaczęłam szukać wzrokiem osób, które miałam znaleźć.

Zastanawiałam się również, gdzie mogłabym zostawić swoje rzeczy i nie omieszkałam spytać o to Rae. Wydarzenia na górze sprawiły, że byłam nieco nerwowa, a podczas podróży jakoś nie było czasu, bym mogła usiąść w samotności i oczyścić do końca myśli. Niestety, było to niezbędne. Przez te kilka dni stałam się bardziej zła i rozdrażniona, coraz częściej traciłam panowanie nad kontrolą emocji. No i nie powiedziałam dziewczynie całej prawdy, bo oprócz tego, że moje ataki były nieprzewidywalne, to były również niebezpieczne dla innych, jeśli byłam w takim stanie jak teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala główna   28.09.15 7:20

Do gildii dotarły razem, bez żadnych problemów. Opieka takiego maga, jakim była sama Raelyn bardzo dużo zmieniała w tej podróży. Często ludzie na nie reagowały z uśmiechem, albo nawet machali z pozdrowieniami. Pytali się też, kim jest ta młoda dziewczyna z nią idąca, jakby się ciekawili, kto to z Raelyn podróżuje. Zawsze odpowiadała "przyjaciółka z gildii", bowiem już dawno zaakceptowała jej obecność jako kompankę w podróży, a tym bardziej jako członkinię gildii.

Do gildii wróciły pod wieczór. Na pytanie jej zadane spojrzała się na samą Fu, aby zaraz rozejrzeć. Podrapała się po policzku. Szukała ich wzrokiem, póki nie odpuściła.
- Kuma często chodzi na grób swojej matki. Nie wiem, gdzie teraz go wywiało, ale pewnie niedługo wróci. A co do Mistrzyni, to pójdę po nią. Za momencik po nią pójdę. Gdzie możesz zostawić rzeczy? Zapytaj się chłopaków o kwatery, zaprowadzą Cię tam zapewne z chęcią. Każdy, kto należy do naszej gildii ma prawo do swojej kwatery, w której może odespać ciężki dzień i nie musi tak naprawdę mieszkać w mieście, płacąc duży czynsz. Nie martw się, nasze są tanie i przytulne! - Puściła jej oczko, chichocząc po niedługiej naprawdę chwili. - Dobra, to ja zaraz wracam! - zawołała i pobiegła w stronę gabinetu niedaleko, a sama Fu-hao została zaczepiona przez Ao, który podszedł do niej z miłym uśmiechem.
- Cześć Fu, jak minęła wam podróż? Dość szybko wróciłyście, zazwyczaj z zadań wydzielanych przez Mistrzynię wraca się po dwóch, może trzech dniach, a wy wyrobiłyście się w ciągu jednego - stwierdził, podał jej to, co ostatnio miała okazję pić, czyli sok jabłkowy w szklance. Uważał najpewniej, że po takiej wędrówce będzie chciało jej się pić. - Proszę, bo rozumiem, że była męcząca - dodał po chwili, a w uśmiechu delikatnie pokazał białe ząbki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Sala główna   30.09.15 10:30

- Witaj, Ao! Jakże miło cię widzieć! - krzyknęłam do przyszłego kolegi, kiwając lekko głową na powitanie. Jednak po chwili zdecydowałam się nagiąć lekko regułę zakonu i uściskać go. Nie mogłam się doczekać spotkania z chłopakami. Z wdzięcznością przyjęłam sok i stanęłam przy barze, żeby poczekać na Mistrzynię i Rae. Kumie nie chciałam na razie przeszkadzać. Widziałam jak się czuje człowiek w takiej sytuacji i podejrzewałam, że woli pobyć teraz sam. Jednak wydawało mi się, że wiadomość jest na tyle ważna, żeby po dziesięciu minutach nieobecności pójść go szukać. No chyba, że Pani Lilith przyjdzie później.

- Dziękuję. powiedziałam, gdy dostałam soczek. - Podróż minęła całkiem miło, choć po drodze zgubiliśmy gdzieś Myiakiego. -  wyszczerzyłam do niego zęby. - I nie w wiedziałam, że powinniśmy wrócić później. Cieszę się, że udało się nam tak szybko z tym uporać. Chociaż gdyby nie Rae, pewnie siedziała bym jeszcze na tej górze. Jej pomóc była nieoceniona.
- Stało się coś ciekawego, gdy mnie nie było? Stęskniłam się za tym miejscem, nawet jeśli pobyłam w nim tylko parę godzin. Dziwne, nie? -
zaśmiałam się do chłopaka. - A tak przy okazji - do kogo muszę się zwrócić, jeśli chcę wynająć pokój? Jestem nieco zmęczona po tej podróży, a nie załatwiłam sobie jeszcze tutaj noclegu na dzisiaj.

Wolałam nie wspominać o swoich dziwactwach. Choć z zewnątrz mogłam wydawać się tak samo sztywno miła jak zawsze, tak naprawdę siedziałam jak na szpilkach, a bardzo nie chciałam wybuchnąć w sali pełnej ludzi z organizacji, do której miałam dołączyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala główna   01.10.15 7:08

- Ten gość wyglądał na takiego, co by się łatwo zgubił - westchnął ciężko, siadając na jednym ze stołków. - To muszę przyznać, że należą wam się gratulacje! Raelyn zawsze idzie na takie misje z nowymi, ma tak bliski kontakt z Mistrzynią, że to ona zajmuje się sprawdzaniem ludzi przed dołączeniem do gildii. Chyba nikt nigdy nie dołączał do nas po sprawdzianie walki magicznej. Nikt nie chciał. To znaczy nie chciał się podejmować, bo każdy wolał sprawdzian w inny sposób. Może to po prostu zależy od człowieka - zaśmiał się dość pogodnie, po czym zaczął się zastanawiać. Co tutaj się działo przez parę godzin? Podrapał się po policzku zupełnie tak, jakby nie było to coś zbyt inteligentnego ze strony któregoś z chłopaków albo ze strony dziewczyn.
- Jeden z naszych kumpli, Tao trochę za dużo popił na cześć waszą, że zaczynacie misję wprowadzającą, że wylądował pod stołem. Najpierw się oczywiście obił o wszystkie ściany, a jednej się oświadczył myśląc, że to Raelyn. Tak, zakochał się w Raelyn. Potem Kuma musiał go zanieść do jego pokoju, bo sam Tao nie mógł chodzić - westchnął ciężko. Podrapał się znowu, tym razem po głowie, aby za chwilę założyć słuchawki na szyję. To znaczy zdjąć je z głowy i założyć na szyję. - Kwatery? Hm. Mogę Cię tam zaprowadzić jak tylko załatwimy sprawę z Mistrzynią. Powinna Ci od razu dać klucze do jakiegoś lokum jak jej tylko powiesz - stwierdził. Puścił jej delikatny uśmiech, sam sobie wziął napoju pomarańczowego.
Długo nie zajęło oczekiwanie na Mistrzynię. Lilith razem z Raelyn niedługo po oświadczeniu Ao wyszły z gabinetu, a sama Mistrzyni coś miała w ręku. Wyglądało to jak stempel.
- Słyszałam o waszych dokonaniach, Fu-hao. Chciałabym wam pogratulować decyzji oraz oczywiście wykonanego zadania... gdzie zniknął Miyaki? - zapytała, rozglądając się. - Nie ważne. Także mogę Cię bez problemu większego powitać w Blue Pegasus. Gdzie chciałabyś mieć znak? - dodała po chwili, pokazując stempel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Sala główna   11.10.15 23:19

Wybuchnęłam śmiechem na wieść o oświadczynach kumpla Ao. Takie rzeczy też się dzieją w tej gildii? No ładnie.
- Właśnie, Ao, wiesz gdzie jest Kuma? Szukam go - spytałam od razu, przypominając sobie o drugiej misji. - I dziękuję za chęć pomocy, chętnie skorzystam.

Po chwili weszła mistrzyni, zwiastując zakończenie wyprawy. W końcu. Wprawdzie miło podróżowało się z Rae, ale jednak... Skłoniłam się głęboko.
- Lilith-sama, dziękuję, że zgodziła się pani przyjąć mnie do gildii - złapałam mocniej kijek, bo obecność tradycyjnej broni zawsze dodawała mi otuchy. Pomyślałam o wszystkim, co zostawiam za sobą, zamykając ten etap życia. Przed oczami stanęła mi mandala z symbolami rodzeństwa ze świątyni i Mistrza. Pomyślałam "co by o mnie powiedzieli?" i już wiedziałam, gdzie chcę znak. Wyprostowałam się.
- Jako że na ciele mam tatuaże związane z moją magią, to znak muszę mieć na twarzy - ze skrępowania zaczęłam bawić się rąbkiem chusty. To co chciałam powiedzieć, było właściwe, ale nawet dla mnie trochę dziwne. - W drodze magii uznaje się pięć odpowiedników czakram dla Aury. Jedną z najważniejszych są oczy, bo można tam zobaczyć jej czystą, bezcielesną formę. Czy jest możliwość, by znak kończył się na powiece?
Odczekałam chwilę i spytałam o jeszcze jedną rzecz:
- Przepraszam, nie chcę zabierać pani czasu, mistrzyni. Jednak czy byłaby możliwość, abym dostała pokój w gildii?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala główna   13.10.15 13:21

Chłopak jeszcze się spojrzał na dziewczynę, która spytała się o Kumę. Za chwilę dość pogodnie zachichotał, dławił większy śmiech, aby tylko się nie wydostał na zewnątrz.
- Co tak o tego Kumę pytasz, już się zakochałaś? - zapytał. Uspokoił się dopiero w momencie, jak Mistrzyni przyszła, oddychał wtedy dość głęboko, choć ataki głupawki wciąż miał. Lilith na jego widok się jedynie uśmiechnęła. Zwróciła jednak uwagę większą na Fu.
- Nie musisz dziękować. Blue Pegasus jest bardzo otwarte na nowych członków gildii, nie ma czegoś takiego, że kogoś nie przyjmiemy. Wielu osobom mówiłam, że niektóre z nich prowadzą strasznie wybiórczo ludzi, którzy mogą dołączyć. U nas nawet nie wymaga się próby, jednak jeśli ktoś chce, a akurat jest coś, co można zrobić, wtedy posyłamy - powiedziała ku wyjaśnieniu takiej postawy. Albo raczej pokazaniu rekrutacji, aby porównać ją do innych.
Na pytanie dotyczące znaku gildyjnego otrzymała dość zawiłą odpowiedź, jednak wyłapała z niego idealnie rzeczywiste miejsce, gdzie ma zostać zrobiony znak, a resztę uznała za powód. Za chwilę przejechała po dłoni stemplem, podeszła do niej i ułożyła dłoń na lewym policzku. Poczuła dość dziwne ciepło, zupełnie tak, jakby było w nim czuć jednocześnie chłód? Uczucie było naprawdę dziwne, ciężkie do opisania, jednak nie trwało długo - znak się pojawił w tym miejscu, kończąc na powiece. Zaś czerwonowłosa mistrzyni puściła jej uśmiech.
- Oczywiście, że możesz poprosić o lokum - powiedziała. Za niedługą chwilę, zupełnie jakby Raelyn wiedziała doskonale, o co chodzi, przyniosła kluczyk z numerem "11". - Dormitoria gildyjne znajdują się niedaleko, wystarczy, że po wyjściu z gildii obejmiesz drogę w prawo - wyjaśniła.

Witam w Blue Pegasus. Zaraz dostaniesz kolorek. Fabuła jednak jeszcze trwa, bo jeszcze musisz złapać Niedźwiadka, no nie? c:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Sala główna   19.10.15 23:45

Przyznam, byłam wzruszona, gdy poczułam stempel na twarzy. Więc stało się, zaczęłam nowe życie. Uśmiechnęłam się do Mistrzyni.
-To dla mnie zaszczyt.
Po tym zwróciłam się do Rae.
-Dziękuję za twoją nieocenioną pomoc i za życzliwość, którą mi okazałaś. Bez ciebie nigdy by mi się nie udało  - na początku chciałam ją przytulić, jednak w połowie rozmyśliłam się i padłam jej w ramiona. Mimo początkowych wątpliwości, stała się moją dobrą przyjaciółką.
- I wam wszystkim też dziękuję, że mnie tak miło przyjęliście - krzyknęłam w stronę Ao, po czym zdałam sobie sprawę z tego, że dałam się ponieść emocjom, co nie powinno się zdarzyć, i nagle zapragnęłam znaleźć się w mysiej dziurze. Spróbowałam wymknąć się chyłkiem, gdy Rae lub Mistrzyni zajęły się czymś innym.

Gdy atmosfera nieco ostygła, wkradłam się z powrotem na salę, odnajdując wzrokiem Ao.
- A co, zazdrosny? Po prostu mam do niego sprawę  - wyszczerzyłam do niego zęby, odpowiadając mu na wcześniejsze pytanie. - To co, powiesz mi, gdzie on jest?


Przepraszam za częstość odpisów, studia nieco mnie zaskoczyły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala główna   20.10.15 19:55

Słysząc te słowa, mistrzyni cofnęła się o krok, aby nie naruszać jej przestrzeni osobistej, po czym założyła ręce z miłym, zwyczajowym jej uśmiechem. Napawał on do dalszej walki i kontynuowania dalszej drogi życia, co również wspierały głośne wiwaty na cześć dziewczyny. Ktoś tam wskoczył komuś na ramię, żeby zacząć unosić w geście szczęścia ręce ku górze, inny po prostu skakał wokół zbiegowiska z mistrzynią, a jeszcze inny po prostu gwizdał radośnie. Każdy miał formę szczęścia swoją własną, a Raelyn, kiedy Fu jej padła w ramiona, trochę się zdziwiła. Nie trwało to długo, bo zaraz wesoło zachichotała i przytuliła towarzyszkę, albo raczej przyjaciółkę.
- Nie ma za co, po to jestem! Przepraszam, jesteśmy! - odpowiedziała jej, pogłaskała ją po głowie i zaraz pozwoliła się odsunąć, nie chcąc za mocno się do niej przymilać.
Zdziwienie nastało, kiedy Fu krzyknęła na Ao w tym radosnym tego słowa znaczeniu. To prędko się zmieniło, tak samo jak wyraz twarzy mistrzyni wcześniej, bowiem wszyscy zaczęli się pogodnie śmiać. Nie, nie czuła się wyśmiana, nic z tych rzeczy! Rozbawiła ich jej nagła otwartość.

Wymknięcie się było możliwe, wszyscy zaczęli świętować na cześć nowej przyjaciółki. Dołączyła do nich Rae, acz mistrzyni chyba coś mówiła o tym, że ma ważne sprawy do załatwienia, więc mają grzecznie się bawić i nie próbować w tej kwestii imitować Fairy Tail. Atmosfera taka była przez długi czas, jednakże sam Ao podszedł w stronę Fu, zainteresowany jej "zniknięciem".
- Oczywiście, że nie! A... e... jaką sprawę? - zapytał ze zdziwieniem. Po chwili jednak, słysząc to pytanie, zaczął się rozglądać. Kuma właśnie wchodził do gildii, wskazał na niego dłonią, uśmiechając się szeroko. Wydawał się być trochę zdziwiony tym, co się dzieje w gildii.
- Zguba znaleziona!

Rozumiem to w pełni i wybaczam, nic nie szkodzi. Sama teraz mogę mieć problemy z częstotliwością odpisów z racji, że muszę nadrobić braki w szkole.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Sala główna   07.11.15 13:52

- Moja słodka tajemnica, Ao - nie wiedziałam, czy mogłam powiedzieć chłopakowi o wiadomości. Zaczęłam szykować się do wyjścia na zewnątrz. W tej samej chwili Ao wskazał na Kumę wchodzącego do gildii.
-Ja na chwilę przepraszam - uciekłam mu.
Podbiegłam do kumpla, starając nie zwracać na siebie uwagi - nie po to zeszłam z oczu Rae i Mistrzyni, by znowu znaleźć się w świetle reflektorów. Liczyłam, że ludzie skupią się na zabawie, no i na mój parszywy wzrost, który teraz był mi sojusznikiem.
- Hej, Kuma! Miło cię widzieć! - powitałam go, po czym zniżyłam głos. - Mam wiadomość od twojego ojca. Powiedział, że jest bezpieczny i że postara się w najbliższym czasie wpaść do gildii.
Podniosłam twarz, by spojrzeć mu w oczy i, nieco próżnie, pochwalić się znakiem gildii na twarzy. Przez chwilę poczułam się tak szczęśliwa i na swoim miejscu, jakbym znowu była w Gǎnjué.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala główna   07.11.15 22:04

Ao poczuł się chyba trochę bezradnie, bo w momencie jak odeszła od niego Fu, podrapał się po głowie i bez słowa wrócił do zabawy. Nie powinien jej zatrzymywać, skoro to jej tajemnica, co takiego planuje zrobić w niedługim czasie. Więc ta prędko mogła przemknąć między bawiącymi się - można by ująć - gospodarzami, aby dotrzeć do celu swoich poszukiwań - Kumy. Chłopak wydawał się być trochę przygnębiony, więc widząc dziewczynę przed swymi oczyma, trochę odżył. Otworzył szerzej oczy, otworzył usta, zwrócił uwagę na znak. Jeszcze większe szczęście wywołała u niego informacja dotycząca ojca. Niezwykle szczęśliwy chłopak rzucił jej się na szyję, przytulając mocno, acz nie był to przytulas-dusiciel.
- Tak się cieszę! Nie mogę się doczekać! Rajuś, rajuś, uwielbiam Cię, Fu-hao! Super jesteś! - zawołał wesoło, po czym złożył na jej czole całusa i się szeroko uśmiechnął. - Mogę Ci w czymś pomóc, Fu? Naprawdę jestem wdzięczny, mógłbym zrobić wszystko!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Sala główna   16.11.15 23:07

Uśmiechnięta, niezdarnie wygramoliłam się z objęć Kumy. Rany, ci ludzie mieli tyle pozytywnej energii, że gdyby wpuścić tu największego smutasa świata, jego aura momentalnie by się zmieniła. Zapomniałam nawet o swoim zmęczeniu i zrelaksowałam na tyle, aby nie bać się o stan wszystkiego wokół. To było... dziwne, zupełnie jakby sam pobyt w gildii powstrzymywał moje napady szału. I to wystarczyło jako nagroda, bo nareszcie czułam się gdzieś bezpieczna,nie musząc kontrolować myśli.
"Aż tak kontrolować" - poprawiłam się szybko. Przecież zbytnie folgowanie emocjom mogło doprowadzić do sytuacji, w której narażę na szwank dobre imię klasztoru.

Podsumowując - samo przyjęcie do Blue Pegasus było dla mnie wystarczającą nagrodą za wszystko.

Spróbowałam mu to powiedzieć, ale Kuma szybko spacyfikował mnie pocałunkiem w czoło. Wytrąciło mnie to lekko z równowagi. Nie mówiąc już o tym, że pocałowanie mnie w czoło przez, jakby nie patrzeć, młodszą osobę wydawało mi się niewłaściwe, to reguła zakonu stanowczo zabraniała takich interakcji między przeciwnymi płciami. Już przytulasem ją naginałam.
Szybko odsunęłam się od niego.
- Naprawdę, nie potrzebuję niczego, już przyjęcie mnie do gildii było wystarczającą nagrodą. Cieszę się, że mogłam pomóc. - zastanowiłam się chwilkę i postanowiłam jednak wykorzystać jego ofertę, choć zapewne w trochę inny sposób, niż się spodziewał. - Poza tym wedle zasad Gǎnjué nie wolno mi przyjmować żadnych podarków i upominków. A nawet mimo tego, że teraz jestem w gildii, chcę zachować wśród ludzi pamięć o mojej świątyni. Dlatego, w sumie, możesz mi w jednej rzeczy pomóc. Jak ktoś o mnie spyta, to odpowiedz nie tylko, że jestem Fu-hao, maginią z Blue Pegasus,ale także ostatnią mniszką z Gǎnjué. Bardzo dziękuję - skłoniłam się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Sala główna   

Powrót do góry Go down
 
Sala główna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Sala operacyjna
» Sala lekcyjna nr 2
» Sala segregacji
» Neuschwanstein - Sala Tronowa
» Sala przesłuchań

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: [Odkryte forum] :: Gildie :: Blue Pegasus-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie