IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wejście

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Wejście   05.11.14 23:17

Wejście do niewielkiego budynku tej gildii prowadzi przez schody do góry. Nie wysokie, nie za niskie - idealne, aby dostać się do drzwi postawionych wyżej. Nad nimi jest niewielki balkonik, który bardziej pełni rolę ozdobną patrząc na okno niedające się otworzyć. Powyżej niego widniała tarcza z niebieskim logiem Blue Pegasus. Po obu stronach schodów jest płot odgradzający i tak malutki teren gildii od reszty miasta. Aby wejść do budynku należy popchnąć złote, ładnie zdobione drzwi. W sumie to, czy są złote czy po prostu tak wyglądają to kwestia nader sporna. Gdyby rzeczywiście takowe były, ciężko byłoby je jakkolwiek ruszyć. Nieważne. Po wejściu do budynku widać całkiem schludnie urządzoną gildię. Drewniane posadzki, drewniane meble, ładne, jasne ściany. Od razu rzuca się w oczy tablica misji tuż koło baru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com
Gość





PisanieTemat: Re: Wejście   04.10.15 20:54

Stanąłem przed budynkiem, wpatrując się w błękitny znak pegaza. Czekałem na to, czekałem kilka lat. Z uśmiechem stąpałem po schodach, wyobrażając sobie wnętrze gildii. Popchnąłem pozłacane drzwi. Uderzył mnie zapach drewna, który doskonale znałem, jak i uwielbiałem. Wiele mebli mamy drewnienych, pachnących jeszcze owym surowcem. Niesamowite, ile ludzi poznam, ile przygód. Tego mi brakowało. Z wielką ciekawością obserwowałem otoczenie i ludzi. Wszystko wyśmienicie, ale... Do kogo ja, tak właściwie, mam się stawić? Podszedłem do osoby stojącej za ladą baru.
- Wybacz, lady. Ma dosyć ważną sprawę. Gdzie mogę zapytać o przyjęcie do tej cudownej gildii? - przywitałem się z lekkim ukłonem i zapytałem o to, co w tej chwili najbardziej mi było potrzebne.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wejście   04.10.15 22:45

Kobieta, która stała za ladą właśnie spojrzała się na Isao, zaskoczyła się i delikatnie zaśmiała. Co ją tak rozśmieszyło? Nie wiadomo, ale cóż, było w porządku, nie wyśmiewała go. Miała ona ładny uśmiech, który idealnie współgrał z brązowymi włosami i zielonymi oczyma. A jak była ubrana? Ładnie, po prostu. Delikatny strój kelnerki. Nie odsłaniał za dużo, po prostu miała fartuszek założony na fioletową bluzkę, reszty widać nie było przez ladę.
- Wygląda na to, że do gildii ma zamiar dołączyć kolejny słodziak! - stwierdziła ze szczęściem, po czym odstawiła przed chwilą obmytą szklankę. - Rekrutacją do gildii zajmują się głównie Raelyn i Mistrzyni Lilith, ale chwilowo są zajęte - stwierdziła. - Ale mi pozwoliła kiedyś tam zająć się nowymi, więc... Hmmm Jak by to tu... - zaczęła, zastanawiając się. Podrapała się po policzku. I zaraz przysiadła na stołku po swojej stronie. Chyba tak bardzo zajęła się zastanowieniem.
- Wiesz co? Mogę Ci zaproponować zadanie. Zaniesienie pewnej paczki do Siedziby Rady Magicznej w Shirotsume - stwierdziła. Po chwili wstała i poczęła szukać, grzebiąc w kartotece, którą nie wiadomo skąd wyciągnęła. - Chyba, że po prostu chcesz dołączyć do gildii bez żadnej wykonanej przysługi albo coś - dodała po chwili, uważnie obserwując Isao.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wejście   05.10.15 16:05

Uśmiechnąłem się na słowa młodej damy. Jeśli są zajęte to trudno. Wsłuchałem się uważnie w słowa dziewczyny. Zaniesienie paczki do Siedziby Rady?! Toż to sam zaszczyt!
- Chętnie zaniosę paczkę do Rady. Potrzebuję jedynie owej paczki i paru informacji, mianowicie - komu ją przekazać? - spytałem, opierając ręce na ladzie. Już sobie to wyobrażałem. Szczerze, nigdy nie bywałem za blisko Rady, a co dopiero w niej! Mój ojciec również. Dobrze, że w końcu wybrałem się do gildii... Isao, przystopuj! Nie podniecaj się tak! Westchnąłem, wychodząc tym samym ze stanu podekscytowania.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wejście   06.10.15 16:13

- Tak więc dobrze~! - zawołała pogodnie, po czym mu podała pakunek szczelnie zapakowany, owinięty taśmą. Było tam podpisane imię osoby, do której to miało trafić, dokładniej to "Hinata Kiyome".
- Właśnie, podróżowałeś długo czy tak nie bardzo? Bo mogę Ci dać coś do picia przed wyjściem - powiedziała nagle, po czym nalała mu szklankę czystej wody źródlanej. Postawiła ją tuż koło paczki. - A co do Bazy, lepiej uważaj~ Baza jest strasznie podobna do położonej nieopodal karczmy i niejedna osoba nieznająca Shirotsume potrafi się pomylić - ostrzegła go.

Zapraszam do tego tematu
Przepraszam za słaby jakościowo post.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wejście   18.01.16 21:52

Nareszcie! Udało się! Dotarłem do miejsca, do którego chciałem dotrzeć! Zgodnie z tą myślą Yasuhiro popchnął złote, ozdobne drzwi otwierając je. Wziął głęboki oddech po czym spojrzał wgłąb tego, co znajdowało się za drzwiami. Minęło już dwa lata od kiedy spotkał Raelyn. Od tego czasu widywał ją głównie jako obserwator, nie nawiązując żadnego kontaktu. Obserwował ją i starał się zapamiętać wszystko na jej temat co tylko mógł. Taki mały, szesnastoletni prześladowca... Ciekawe czy ona mnie pamięta...
- Tylko nie zrób z siebie głupka. Pewność siebie, brak strachu i przemyślane działania. Uda mi się, na pewno!
Po tych słowach Shoyo wszedł wgłąb, szukając jakiegoś maga czy też osoby bardziej znanej z szeregów Blue Pegasuse. W końcu chciał dołączyć. Gdyby przypadkiem trafił na Raelyn... Hoho. Ciekawe jak by zareagował w momencie bezpośredniego kontaktu z nią.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 112
Dołączył/a : 18/06/2015

PisanieTemat: Re: Wejście   20.01.16 14:23

Spokojny, przyjemny i bezkonfliktowy dzień. Dla gildii Blue Pegasus nie miało wydarzyć się nic specjalnego, co nadałoby mu miano niezapomnianego. W izbie głównej panował gwar, a powietrze wypełniały zapachy świeżo ugotowanego gulaszu. Mimo tego, że spora cześć starszych członków była na misji, popularni brali udział w evencie, to młodsi rekruci widocznie robili sobie przerwę na czas wielkich igrzysk. Raelyn miała jednak czas wolny. Zakończyła konwersacje z barmanką gromkim śmiechem, a następnie machnęła ręką na pożegnanie, wsuwając dłonie do kieszeni ciemnych spodni. Młoda dziewczyna o burzy czarnych, długich włosów zamknęła za sobą drzwi i zrobiła dwa kroki do przodu, tym samym pokonując pierwsze ze stopni i ostatecznie siadając. Westchnęła cicho, uśmiechając się następnie i przerzucając włosy na ramię, zaczynając pleść warkocza. Potrzebowała chwili dla siebie. Z kieszeni swetra wystawała żółta kokarda, którą nosiła praktycznie zawsze. Nieco żałowała, że nie załapała się do drużyny reprezentującej i nie mogła sprawdzić swoich umiejętności, a także dostarczyć swoim zodiakalnym przyjaciołom nieco rozrywki. Przeniosła tym samym spojrzenie na doczepiony do paska portfelik na klucze - ciepły uśmiech pojawił się na jej ustach, a optymistyczna osobowość zabroniła czymkolwiek się przejmować. Jeszcze będzie miała okazje zarówno na porządną walkę jak i zdobycie nowego klucza - nowego towarzysza i przyjaciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wejście   20.01.16 15:55

To pech czy szczęście? Osoba, którą chciałem spotkać a zarazem się bałem jest tu. Od razu. Mam się cieszyć czy nie? Uczucia, które ogarnęły Yasuhiro w momencie zauważenia Raelyn były nie do opisania. Serce zaczęło mu bić w szybszym rytmie a ślina była o wiele trudniejsza do przełknięcia. Mimo to nie zamierzał się zatrzymywać. Zrobił kolejne dwa kroki przechodząc przez drzwi. Teraz nie zamierzał się rozglądać. Skupił cały swój wzrok na niej. Shoyo czuł, że gdyby tylko spojrzała na niego, chociaż na moment, zanurzyłby się w jej oczach i zatopił. Stanąłby jak wryty i nie potrafiłby nic zrobić. Póki co jednak to się nie wydarzyło. Co teraz? Przecież nie dam rady się do niej odezwać! Ale jeżeli nie odezwę się teraz to nie przypomni sobie o mnie! Dam radę, muszę! Pełen obaw, strachu i niepewności, Yasuhiro ruszył w kierunku Raelyn. Nie wiedział co ma powiedzieć, zatem gdy już stanął przed nią, połknął głośno ślinę i rozpoczął swoją wypowiedź.
- Pani Raelyn, chciałem oficjalnie zaakceptować Twoje zaproszenie w szeregi Blue Pegasuse!
Powiedział po czym lekko się ukłonił. Następnie spojrzał na nią czekając na reakcję. Przygryzł lekko dolną wargę i zacisnął pięści czekając na to co się wydarzy. A co się miało wydarzyć nie miał pojęcia. Zapomniała o mnie, na pewno. Nie pamiętałaby kogoś takiego jak ja. Wyśmieje mnie. Nie wytrzymam tego nacisku... Nie dam rady... Przestraszony całą sytuacją Shoyo delikatnie przesunął lewą nogę do tyłu tak, jakby chciał się cofnąć. Nie wiele wystarczyło a odwróciły się i biegiem uciekł z budynku.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 112
Dołączył/a : 18/06/2015

PisanieTemat: Re: Wejście   20.01.16 22:18

Dziewczyna skończyła pleść warkocza w momencie, gdy jej uszu dobiegł dźwięk zbliżających się kroków. Nie podniosła jednak wzroku, myśląc że to jedynie ktoś powracający z misji. Z pewnością ładnie się przywita, gdy się zbliży. Gdy jednak hałas ustał i zastąpiło je przeciągłe westchnięcie, a następnie słowa - ciemnowłosa podniosła wzrok i zmierzyła wzrokiem chłopaka stojącego stopień bądź dwa niżej. Przekręciła głowę w bok w akcie zastanowienia, układając luźno dłonie na kolanach. Jej twarz doznała olśnienia po kilkunastu sekundach, a Rae odruchowo klasnęła rękoma, podnosząc się do pozycji stojącej. Uśmiechnęła się promiennie przy tym, pozwalając by uwieńczony żółtą kokarda warkocz opadł na plecy, kołysząc się nerwowo.
- To Ty! Pamiętam.. Moment.. Yasu.. Yasa..? - zaczęła pogodnym, pełnym entuzjazmu głosem. Nie spuszczała z niego wzroku, ostatecznie jedną z dłoni opierając na biodrze. Mieli kiedyś okazje się spotkać - chłopak niezbyt pewny siebie i młody, a co najlepsze - mag gwiezdnych duchów! Zawsze była wyjątkowo opiekuńcza wobec magów, którzy mieli możliwość korzystania z pomocy zodiaków. -Yasuhiro! Ciesze się, że zdecydowałeś wyruszyć na swoją własną przygodę! Jestem pewna, że życie maga i możliwość zdobycia nowych towarzyszy sprawi Ci wiele radości! Co tak długo? I skończ z tą panią, czuje się przez to wyjątkowo staro.. Zaśmiała się, wyciągając rękę w jego stronę. Zdawała sobie sprawę jak ciężko zrobić pierwszy krok i naprawdę chciała mu w tym pomóc. Była pewna, że znajdzie wśród pegazów wiele wsparcia jak i przyjaciół. Zawsze rozczulała się na myśl o tych, którzy dopiero zaczęli swoją przygodę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wejście   20.01.16 22:45

A jednak. Spojrzała na niego. W tym momencie świat zamarł, bynajmniej dla Yasuhiro. Jego oczy powiększyły się a usta lekko rozwarły, jakby zamierzał zaraz skoczyć na Raelyn, wpaść w jej oko i zatopić się w nich. Oczywiście usta pełniłyby rolę funkcji oddechowej co jest de fakto potrzebne każdej żywej istocie, nawet magom z Dragon's Howl. Najbardziej przełomowy był jednak moment, w którym kobieta uświadomiła Shoyo, że o nim pamięta. Nie wiedziała co prawda jak miał na imię, ale szybko sobie przypomniała. Sprawiło to chłopakowi tak ogromną radość, że natychmiastowo się uśmiechnął do niej.
- T... tak. Jestem Yasuhiro! Przepraszam, że tak długo po prostu...
W sumie to nie mam wymówki. Co jej powiem? Że bałem się opuścić dom, wyjść z gniazdka, którego uwili mi rodzice? Wyśmieje mnie. Po prostu muszę o tym nie wspominać...
- Jestem już gotowy! Zostałem magiem i zamierzam Cię przewyższyć! Następnym razem to ja przywołam ducha, który Cię uratuje!
Krzyknął na tyle głośno, że pewnie wszyscy w sali gildijnej to usłyszeli. Po chwili dodał jednak.
- Tylko daj mi czas bo póki co marny ze mnie mag.
Widoczny był kontrast i to wręcz ogromny. Pierwsza wypowiedź była pełna entuzjazmu, pewności siebie i siły, jaką zdałoby się dysponował Yasuhiro. Krótka analiza faktów uświadomiła go jednak, że cóż... Jest na to za słaby, toteż druga wypowiedź była pełna niepewności, obaw i poczucia własnej wartości. Ale to chyba dobrze, że chłopak potrafił zdać sobie z tego sprawę, racja? W końcu lepiej wiedzieć na czym się stoi.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 112
Dołączył/a : 18/06/2015

PisanieTemat: Re: Wejście   20.01.16 23:16

- Roześmiała się pogodnie widząc wyraz jego twarzy, błysk w oczach. Ciągle miał w sobie tą niewinność, która wraz z czasem i zdobytym doświadczeniem ulatywała z magów. A szkoda. Była naprawdę zadowolona, że mogła sprawić mu tyle radości takim drobiazgiem. Jak mogłaby zapomnieć innego maga zodiaku? Uśmiechnęła się ciepło, słuchając wcześniej jego tłumaczeń i pokręciła jedynie głową przecząco, odruchowo machając w powietrzu ręką. Przecież nic się nie stało!- Przestań! To nie jest wcale łatwe! Ciężko porzucić dom, gdzie miałeś wszystko zapewnione, a Twoje życie było proste. Droga magów to ścieżka pełna wyrzeczeń i kompromisów, a początki zawsze są okropne. Jeszcze wiele razy będziesz miał wątpliwości zanim dotrze do Ciebie to, jak bardzo pokochałeś swoich towarzyszy i niezależność. Jestem pewna, że Ci sę uda - ale bądź pewien, tak łatwo nie dam się pokonać i przewyższyć! Ani ja ani moi przyjaciele!- zakończyła tym swoim optymistycznym i spokojnym głosem, wyciągając rękę w jego stronę. Na ustach tkwił rozbrajający, szczery uśmiech. Bez cienia uprzedzenia chwyciła jego nadgarstek, zaciskając na nim palce i ciągnąc go nieco do przodu.
- Chodź, zapoznam Cię z innymi i pomogę Ci się odnaleźć. To hałaśliwa banda, ostrzegam lojalnie. Chociaż są kochani i pomocni. Jak rodzina. Wszystko przed Tobą, sama kiedyś zaczynałam i stałam w miejscu, w którym stoisz. Do mnie też wyciągnęli rękę. - dodała jeszcze,odwracając się i kierują do głównej izby. Dość gwałtownie pchnęła drzwi i przekroczyła próg pomieszczenia ciągnąc za sobą biednego maga. Tak jak chciała - wzbudziła tym zainteresowanie, a wszystkie oczy skupione były na nich. Czarnowłosa spojrzała na niego, chcąc dodać mu odwagi. - To Yasuhiro! Nasz nowy pegaz - jeszcze młody, więc bądźcie łagodni! Jestem pewna, że będzie wspaniałym magiem i jeszcze lepszym przyjacielem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wejście   21.01.16 1:29

Każde słowo, każdy czyn i każdy gest sprawiał, że Yasuhiro był coraz bardziej zadużony w Raelyn. Może to i szczeniackie zauroczenie, w końcu ma on raptem szesnaście lat, mimo wszystko było to jednak silne uczucie. Skąd ona to wszystko wie? Jakby czytała mi w myślach... Jest niesamowita. Nie żałuję. Nie żałuję ani chwili spędzonej na nauce magii, na treningu z duchami. Nie żałuję niczego co robiłem w swoim życiu, ani jednej rzeczy. To wszystko sprawiło, że teraz tu jestem. Jestem... szczęśliwy. Na jej monolog ostatecznie Yasuhiro tylko przytaknął głową, nie tracąc ani na moment uśmiechu. Gdy natomiast zaciągnęła go wgłąb budynku... Cóż, był lekko zmieszany. Wiedział, że prędzej czy później będzie musiał poznać wszystkich w gildii, ale nie spodziewał się, że tak prędko. Miał ochotę spędzić z nią chwilę dłużej, tak jak teraz. Tak aby nikt inny nie przeszkadzał a cała rozmowa odnosiła się względem niego i jej. Takie wejście jednak do głównej sali... Cóż. Skoro Raelyn skupiła uwagę ludności na sobie i na Yasuhiro to zapewne nastała cisza. Niezręczna cisza. Nie, tylko nie to... Stojąc tak przed ogromną publicznością, Yasuhiro miał w zwyczaju jako znany muzyk ukłonić się. A że wymagała tego sytuacja, dodał.
- M.. miło mi was poznać.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 112
Dołączył/a : 18/06/2015

PisanieTemat: Re: Wejście   22.01.16 13:23

Rae puściła jego nadgarstek i następnie skrzyżowała ręce pod biustem. Uśmiech wcale nie schodził jej z twarzy, a spojrzenie wędrowało między nowym członkiem gildii, a pozostałymi towarzyszami. Zdawała sobie sprawę,że taki rodzaj wprowadzenia był dość gwałtowny i bezpośredni, jednak wychodziła z założenia, że tak najlepiej przełamać lody. Z początku nigdy nie jest łatwo i nawet gdy ktoś zaprzeczał to ona wcale nie wierzyła. Wejście w samodzielne życie było wprawiające w szok, pokazujące iż życie to nie bajka i ludzie są niezwykle kruchymi istotami. Miejsce wyobraźni musiał zastąpić rozsądek, jeśli chciało się trochę świata zwiedzić. Czarno włosa zignorowała falę pytań skierowaną w jego stronę przez zainteresowane pegazy.
- No już, dajcie mu spokój. Dopiero zaczyna, a tymi pytaniami wcale go nie zachęcacie. Ochłonie to jestem pewna, że porozmawia z każdym z was. Chodź! - spojrzała na niego i ruszyła do niewielkiego stoliczka w rogu izby, przy którym stały dwa krzesła. W międzyczasie zdążyła zamówić dla nich po gorącej czekoladzie. Dziewczyna usiadła wygodnie, zakładając nogę na nogę i przysuwając nieco krzesło w przód tak, aby wygodnie się oprzeć. Z ciekawością lustrowała młodzieńca wzrokiem. Wbrew wszystkiemu miała naprawdę sporo pytań - ta wrodzona troska o magów zodiaku była tutaj naprawdę widoczna.
- Odsapnij trochę. Musisz im wybaczyć entuzjazm, ostatnio nasza gildia nieco straciła na popularności. Wszystko w porządku? - zaczęła spokojnym głosem, wbijając wzrok w blat stołu. Młoda dziewczyna i zielonych, sięgających ramion włosach podeszła do stolika z tacką i uśmiechnęła się promiennie, stawiając przed nimi wysokie kubki, których góra uwieńczona była warstwą bitej śmietany.
- Dziś na mój koszt! Mam nadzieję, że będzie Ci smakowało!
- Dziękujemy Seira. Pozwól, że spytam - jak współpracuje Ci się z duchami? Dobrze się czujesz w tej dziedzinie magii? - po tym ja pożegnała koleżankę rozbrajającym uśmiechem, znów zwróciła się do uzdolnionego również muzycznie maga.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wejście   22.01.16 22:55

Niezaprzeczalnie Raelyn potrafiła odegrać rolę "starszej siostry" i wprowadzić Yasuhiro w szeregi gildii. Nawet zręcznie i z gracją zbyła innych, aby nie narzucali ogromu pytań młodemu Shoyo. Całe szczęście, że się tym zajęła... Jest ich tyle i tyle gadają... Mimo to, miło tu. Podoba mi się ta gildia. Panuje tu inna atmosfera niż w domu. A mimo to nazywają się nawzajem rodziną. Dziwne. Niczego innego się jednak z jej strony nie spodziewał. W końcu była dla niego czymś na typ idola, wzorca do naśladowania, którego chce się dogonić, dosięgnąć i stać się lepszym w jakiejś dziedzinie. Yasuhiro jednak po tak krótkim czasie spędzonym z nią zdał sobie sprawę, że jest ona wzorcem do naśladowania nie tylko w kwestii bycia magiem gwiezdnych duchów ale i także w innych sytuacjach i dziedzinach, czego przykładem mogło być to, co się aktualnie dzieje. Jej podejście do innych osób, sposób traktowania i chęć bliższego poznania.

Shoyo ruszył za Raelyn jak się okazało do stolika znajdującego się w rogu pomieszczenia. Poczekał aż usiadła a następnie uczynił to samo, bowiem nakazywała mu to etykieta.
- Tak, wszystko w porządku, dziękuję.
Odpowiedział po chwili niepewności, siedząc "na baczność", nie garbiąc się i trzymając dłonie na kolanach. Sytuacja nadal była dla niego nowa, toteż nie odczuwał PÓKI CO swobody przebywając w tym towarzystwie. Gdy kelnerka podała napoje Yasuhiro podziękował i przyjrzał mu się. Wygląda znakomicie. Nigdy nie piłem takiego czegoś, woo. Podekscytował się widząc napój. Mimo to wstrzymał się z konsumpcją do momentu, aż pierwsza zrobi to dama siedząca naprzeciw niego. Gdy spytała o duchy... Cóż...
- Można powiedzieć, że tak na pół. Z jednym duchem dogaduje się świetnie i spędzam z nim wiele czasu. Z drugim trochę mniej, bo umowa między nami ogranicza nam trochę możliwości spędzania czasu.
Odpowiedział. W końcu z Lyrą spędzał niemalże całe dnie, przywołując ją tylko kiedy tylko mógł. Była ona jego towarzyszką do zabaw muzycznych. On grał na fortepianie a ona śpiewała, czasem pogrywała na harfie lub innym instrumencie. Wspólne zainteresowania sprawiły, że Yasuhiro z duchem dogadywał się świetnie. Z Drako było inaczej. Zaledwie parę razy został przywołany, głównie ze względu na warunek przywołania, który był dla Shoyo dość trudny do spełnienia. Teoretycznie posiadając odpowiednie pobudki, mógłby go przywoływać cały czas. Niestety, nie posiadał takowych i ciężko było mu spełnić warunek. Czasem, ale to naprawdę czasem, zdarzało się, że sytuacja tego wymagała i Yasuhirowpadł w tarapaty. Wtedy jakoś się przełamywał, zbierał wspomnienia i emocje i wykonywał warunek. Wtedy Drako go chronił. Jakże jednak trudne może być znalezienie w sobie motywacji do ochrony kogokolwiek, szczególnie bliskich. Był to bowiem jeden z wielu problemów młodego maga Gwiezdnych Duchów. Mimo wszystko...
- ... czuję się świetnie jako mag. Może i posiadanie magii żywiołu, chociażby ognia, byłoby świetne, to wolę być magiem zodiaku. Może i kule ognia kręcą ludzi bo dają ogromne możliwości, jednak mimo to posiadanie towarzyszy takich jak gwiezdne duchy rekompensuje wszystko i daje solidny dodatek. Nie wymarzyłbym sobie lepszej magii!
Odpowiedział na drugie pytanie Raelyn. W końcu przez większość życia musiał słuchać się rodziców. Tytuł rodziny szlacheckiej to tylko problemy. Może z boku wygląda to pięknie ale jest odwrotnie. To okropne życie. Bez szczęścia, radości, wolnego czasu, głupich wybryków. Bez przyjaciół. A gwiezdne duchy... One mogą magowi stać się bliższe niż nie jeden człowiek.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 112
Dołączył/a : 18/06/2015

PisanieTemat: Re: Wejście   23.01.16 9:31

Złapała za kubek wypełniony po brzegi czekoladą z orzechową nutą wewnątrz i kapelusikiem z bitej śmietany. Miała słabość do tego napoju, w chłodniejsze dni był idealny! Upiła solidny łyk, słuchając jego wypowiedzi, a następnie oblizując wargi z pozostałości bitej śmietany, która z pewnością na nich została. Była osobą otwartą stąd też wykonała ten gest bez cienia skrępowania. Kiwnęła głową. Ona sama była właścicielką wielu duchów, część z nich odziedziczyła po sławnej Lucy z Fairy Tail i nawiązanie z nimi więzi na tyle głębokiej, by były w stanie mimowolnie przekraczać bramę zajęło jej wiele lat. Wyzwanie samo w sobie. Początki były trudne, zwłaszcza z Wodnikiem, który znany był ze swojego temperamentu. Rae wiedziała, że długa droga jeszcze przed nią. Niemniej jednak uśmiechnęła się ciepło, chcąc dodać mu otuchy.
- Z czasem kontrakt sam się przekształci, gdy wasza więź będzie silniejsza. Początki są zawsze ciężkie, a nasi gwiezdni przyjaciele potrafią mieć iście diabelski charakterek. Niemniej jednak są niezastąpieni, prawda? Kula ognia z Tobą nie porozmawia! Najważniejsze, żeby zrozumiały czym dla nas są. Nie narzędziem, nie tarczą - wsparciem, cennym przyjacielem.
Zakończyła pewnym swego głosem, robiąc kolejny łyk czekolady. Miała w tej kwestii doświadczenie, wiedziała co mówi. Kontrakt był potrzebny, pokazywał szacunek do duchów i ich wolnego czasu. Na obecnym etapie jednak część z jej kluczy niezbyt się tym przejmowała, pojawiając się zwykle w odpowiednich chwilach. Odgarnęła szybkim ruchem dłoni kosmyki luźno spływających włosów za ucho. Przyglądała mu się uważnie. Jak na młody wiek był bardzo poważny i elegancki, znał nawet etykietę.
- Poza duchami - muzyka nadal jest istotną częścią Twojego życia, prawda? Musisz koniecznie dla mnie zagrać! Zgaduję, że Twoi rodzice nie byli zachwyceni z decyzji,którą podjąłeś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wejście   23.01.16 16:20

Jej jednak to nie obchodziło. Zignorowała całkowicie etykietę i zachłannie, niczym kilkuletnie dziecko pochłonęła ogromne ilości napoju. Może i go lubiła. Może wzbudzał on w niej jakieś wspomnienia. Wspomnienie matki, która zabierała ją w gorące letnie popołudnia do okolicznego lokalu i kupowała ten napój? A ona jako dziecko momentalnie wypijała go i prosiła o następny. Może i tak było. Tego Yasuhiro nie wiedział. Mimo jednak tego zachowania, które według niego było wręcz żałosne i godne jedynie małych dzieci, nie potrafiłby on zwrócić jej uwagi. Gdyby to był ktoś inny, natychmiastowo zapewne odezwałby się. Powiedziałby coś w stylu "Nie zachowuj się jak dziecko, przynosisz mi wstyd", czy coś w ten deseń. Tymczasem Raelyn zrobiła to w taki sposób, że Shoyo tylko zaśmiał się delikatnie i sam zrobił coś podobnego. Również wziął łyk. Z początku delikatny, mały. Pozostawił napój w ustach przez chwilę aby dokładnie poczuć jego smak, aby sprawić, że jego kubki smakowe zaczną wariować i dokładnie zapamiętają to. W końcu nie często taka persona jaką była Raelyn zabiera młodszego chłopaka na siłę do stolika w kącie i oferuje napój, oj nie! Nie tylko wygląda świetnie ale i smakuje! Niesamowite! Nie dziwię się, że pochłonęła go aż tyle, wo! Szybko jednak i młody mag zaczął zachowywać się jak dziecko. W sumie miał szesnaście lat, czy zatem był aż tak stary? Mógł czasem sobie pozwolić na głupie zachowania. W końcu jego dzieciństwo nie było usłane różami. A skoro za wczesnych lat się nie wyszalał, to pora to zrobić, żeby na starość nie był głupkowaty. Po odłożeniu pojemnika z napojem, ponownie podniósł go szybko i wziął kolejny łyk, tym razem o wiele większy i solidniejszy. Nie pozostawiał napoju na zbyt długo w ustach. Pochłaniał go, czując na zmianę przyjemność i suchość. W końcu jednak gdzieś na połowie naczynia odłożył je. Nie zwrócił uwagi na to czy ma śmietanę na pyszczku czy nie. Może Raelyn mu ją wytrze jak w romansach?~~

W każdym razie nie zagłębiajmy się w wyimaginowane wizje Yasuhiro odnośnie jego miłości z Raelyn, która de fakto nie istnieje. Póki co jednak!, bynajmniej ma taką nadzieję. Ale wróćmy do sedna sprawy, a raczej posta. Wypowiedź czarodziejki była tym, co chciał przekazać Shoyo. Duchy były czymś więcej niż magicznymi stworzeniami, które miały walczyć i bronić. Mimo tego, że ducha jako-tako nie dało się zabić, bowiem ostatecznie wracał do swojego świata i tam się regeneruje, to zarówno Shoyo jak i osoba, z którą obecnie prowadzi konwersację, nie potrafiłby użyć ducha jako tarczy. To właśnie była ta więź. Więź, która podobno pozwalała magowi przyzywać duchy całkowicie ignorując warunki umowy Mag- Gwiezdny Duch. Było to też punktem, do którego usilnie dążył każdy bowiem taka relacja była trudna do osiągnięcia. Owocowała jednak ogromną mocą, którą oferowały duchy jak i zarówno grupą wyjątkowych przyjaciół. W końcu temat zszedł na muzykę. Oho, to co lubię!
- Tak, gram dużo i gdyby nie wyszło mi bycie magiem zawsze pozostaje alternatywa zostania muzykiem. Jakoś bym zarobił...
Jakoś? Mimo jako-tako wrodzonej skromności, Yasuhiro uważał się za osobą, która nie ma sobie równych. Oczywiście w muzyce. Od lat wygrywał co się dało w dziedzinie muzycznej i nie miał kogoś, z kim mógłby konkurować. Nie jedna starsza osoba zazdrościła mu talentu. Mimo to, powiedział "Jakoś". Czym to było spowodowane? Zapewne chęcią aby nie wywyższać się.
- Cóż, gdyby zdarzyła się taka możliwość to chętnie. Potrzebuję tylko instrumentu a jedyne co mam...
Po tych słowach wyciągnął harmonijkę. Nie chciał na niej grać, w końcu to przedmiot magiczny. Ale ostatecznie.. Cóż.
- A rodzice.. Nie byli zadowoleni, to fakt. Trochę pokrzyczeli, pozabraniali ale cóż... Jestem. Mam nadzieję, że nie zatrudnią jakiejś gildii, żeby mnie sprowadzić z powrotem.
Skomentował, drapiąc się po głowie. Podobna sytuacja miała chyba miejsce z Lucy Heartphilią, czyż nie?
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 112
Dołączył/a : 18/06/2015

PisanieTemat: Re: Wejście   25.01.16 16:22

Nie była kimś, kto przejmował się etykietką - dopóki nie było to konieczne do osiągnięcia wyższego celu. Kłóciło się to z jej bezpośrednim i zwyczajnie dobrym charakterem, często przecież zachowywała się jak dzieciak. Miała jednak w sobie coś, co pomagało jej zweryfikować kiedy należało być poważnym. Była jednak wśród swoich, miała dobry humor i zwyczajnie uwielbiała gorącą czekoladę. Naprawdę nie miała pojęcia o wymagających zasadach, które miał w domu i nie wyobrażała sobie nawet życia z regułami i zakazami dookoła. Była zbyt otwarta na świat jak i nowe doświadczenia. Obróciła głowę przez ramię i zerknęła na barmankę, pokazując jej uśmiech i uniesionego do góry kciuka. Jak zwykle przygotowany perfekcyjnie, a bita śmietana nie mdląco słodka co umożliwiało jej idealną współpracę z mlecznym napojem w kubku. Czarnowłosa powróciła spojrzeniem na towarzysza.
- Dobrze, że masz pasję - która nie jest związana z magią. To bezpieczne, dobrze mieć alternatywę. Zwłaszcza iż wyglądasz na naprawdę szczęśliwego, gdy o tym mówisz! Później pójdziemy do izby obok, tam jest stary fortepian. Myślisz, że byliby do tego zdolni?- zapytała ze śmiechem, przekręcając głowę nieco w bok. Musieli być naprawdę niezadowoleni z decyzji syna, wierząc że wiedzą co jest dla niego najlepsze. To było jednak jego życie, sam musiał o tym decydować. Raelyn westchnęła cicho , robiąc kolejny łyk gorącego napoju. Spojrzała gdzieś w blat stołu, wydając z siebie ciche mruknięcie zadowolenia. Naprawdę wierzyła, że jej nowy towarzysz ma potencjał i musi rozwinąć skrzydła, a wtedy będzie jednym z najsilniejszych pegazów. Teraz był jeszcze słaby, ale za kilkanaście miesięcy - może być dla niej prawdziwym rywalem. Zdecydowanie będzie go obserwowała.
- Wydaje mi się, że zmienią zdanie jak pokaże im swój rozwój - zarówno charakteru jak i mocy. Ciężko im patrzeć jak ptak wylatuje z gniazda, chce rozwinąć skrzydła i stać się niezależny. To normalne bo bardzo Cię kochają.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wejście   26.01.16 14:56

Raelyn po raz kolejny pokazała swoją uprzejmość. Taki prosty gest jaki okazała w kierunku kobiety, która przyrządziła napoje, na pewno zafundował jej ogromną radość. W końcu każdy cieszy się gdy ktoś doceni to, w co wkładamy serce. Tak samo było z muzyką. Gdy ktoś doceniał Yasuhiro, przysłuchiwał się temu co gra a na koniec wstawał i klaskał, chłopak czuł ogromny zachwyt i radość. Równie ogromnie cieszyło go, gdy ktoś chciał sam z siebie, aby zagrał. Tak i było w tym wypadku.
- Pewnie, chętnie.
Zaakceptował sugestię Raelyn zastanawiając się co zagra. A co do rodziców...
- A kto ich tam wie. Nie wiadomo co im wpadnie do głowy. Miejmy nadzieję, że nic takiego nie zrobią.
Oj nie wiadomo. Taki pomysł to chwila impulsu. Moment i by wynajęli kogoś, kto by próbował sprowadzić Yasu z powrotem do domu. Znając ich "szczęście" i porady lokaja, wzięliby pewnie jakąś nielegalną gildię. Ale nawet jeżeli, to póki Raelyn jest przy Shoyo, to raczej nic mu nie grozi. Nie wygląda na taką, która od tak porzuciłaby towarzysza.
- Raczej nie zamierzam zbyt prędko się z nimi spotkać. Nawet gdybym był nie wiadomo jak silny. I tak by nie zrozumieli mojego wyboru. Ale nie mówmy o nich. Może pójdziemy do izby z fortepianem?
Zaproponował.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 112
Dołączył/a : 18/06/2015

PisanieTemat: Re: Wejście   27.01.16 0:04

Nigdy nie zastanawiała się nad tym czy jej zachowanie może sprawić komuś przyjemność. Po prostu taka była, nigdy nie oczekiwała niczego w zamian i starała się odnosić do ludzi w taki sposób, w jaki chciałaby być traktowana. Zrobiła kolejny łyk, czując przyjemne ciepło rozchodzące się po ciele. Podniosła wzrok na Yasu i uśmiechnęła się delikatnie.
- Bądź dobrej myśli. Im bardziej negatywnie człowiek żyje tym więcej nieszczęść na siebie ściąga. Poza tym nie ma powodu do zmartwień, będzie dobrze. - zakończyła z delikatnym wzruszeniem ramion, jakby oznajmiała najbardziej oczywistą rzecz na świecie. Czarnowłosa nigdy nie zostawiła by w potrzebie człowieka, zwłaszcza gdy należeli do tej samej gildii. Dodatkowo młodzieniec jej zaimponował swoim zaangażowaniem i dobrym wychowaniem. Widziała to zniecierpliwienie malujące się na jego twarzy, nerwowe zerkanie w poszukiwaniu odpowiednich drzwi do izby, gdzie krył się instrument. Zupełnie jakby muzyka miała mu pomóc odreagować, przelać emocje w dłonie i zagrać najpiękniejszą melodię jaką tylko znał. Roześmiała się i odsunęła krzesło, biorąc w ręce ich kubki z napojami. Głową pokazała aby ruszył za nią. Przeszli przez centralne pomieszczenie kierując się do drzwi nieopodal baru, po lewej stronie. Otworzyła je pchnięciem bioder, gdyż pozostawały uchylone.
Był to niewielki, kwadratowy pokoik. Jego ściany miały kremowy, ciepły kolor. Na drewnianej podłodze znajdował się zielony dywan - ten sam odcień co zasłon przy dużym, podwójnym oknie. Na środku stał czarny fortepian ze stołeczkiem do siedzenia. W lewym roku był biały fotel - głęboki, miękki. Narzucona była na niego poducha w różowe, drobne kwiatki, zaraz obok zaś niewielki, okrągły stoliczek. Rae odstawiła na niego napoje i zajęła miejsce w fotelu, wcześniej prosząc go aby zamknął za nimi drzwi. Zsunęła ze stóp buty i podkuliła pod siebie nogi, obejmując je rękoma.

- Przyda mi się troszkę relaksu egoistycznie mówiąc. Zrobisz dla mnie prywatny koncert? Wiem, że proszę o wiele, jednak..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wejście   08.02.16 8:15

Ja tu wpadam tylko na momencik aby ogłosić werdykt w sprawie MGowania Mariko. Decyzja jest przyspieszona z racji, że dziewczyna ma pecha i nie może skończyć żadnej fabuły od czasu rejestracji.
Wracając...

Pragnę pogratulować Mariko z racji, iż pozostali (a przynajmniej obecni na tamtą chwilę) Mistrzowie Gry uznali ją za pełnoprawną członkinię naszego grona. Jedynie jest od nas mała uwaga taka, abyś stosowała nieco ciemniejszy kolor czcionki w postach, gdyż po jakimś czasie czytania oczy zaczynają lekko pobolewać. Poza tym od tej pory możesz oceniać samej fabuły pod względem nagród MM.

Dziękuję za uwagę, możecie kontynuować swoją fabułę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 48
Dołączył/a : 25/05/2016

PisanieTemat: Re: Wejście   14.06.16 21:04

W końcu, nadszedł ten dzień, w którym ja, Hide, postanowiłem wybrać się do gildii Blue Pegasus. A że gildia znajdowała się na tak blisko od Magnolii, to trochę mi to zajęło. Tak, tak... Płaszczenie tyłka kilka godzin w pociągu nie należało do najprzyjemniejszych rzeczy, ale przynajmniej odespałem nocną imprezę. Nie piłem, dlatego nie było wyjątkowo źle. Wychodząc z pociągu przeciągnąłem się i od razu wyciągnałem listek gumy, by porzuć po drodze do gildii. Mam nadzieję, że szybko pójdzie i nie będzie jakiś problemów. Szedłem sobie spokojnie, oglądając miejscową przyrodę. Tu czerwone kwiatki, tu niebieskie, a tam jakiś robal. Po dojściu do drzwi gildii, zdjąłem słuchawki ( bo co to za "spacerek" bez muzyki) by nie wyjść na niegrzecznego i pchnąłęm duże drzwi. Wewnątrz było wyjątkowo spokojnie, aż się lekko zdziwiłem. Dobra... Kogo by tu zapytać... Rozejrzałem się po pomieszczeniu, w którym się znalazłem. Podszedłem do pierwszego lepszego człowieka i spytałem:
- Ekhem... Kogo mam spytać o dołączenie do gildii i gdzie tą osobę znajdę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1936-saika-ktora-strone-mam-wybrac


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 30
Dołączył/a : 07/06/2016
Wiek : 26
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wejście   15.06.16 15:31

Hide swoją podróż odbył odziwo spokojnie. Żadnych smoków, krakenów czy innych cholerstw, które mogły by go napaść i utrudnić dostanie się do budynku gildii. Chociaż...
Gdy tylko wyjął słuchawki z uszu i pchnął masywne drzwi wejściowe gildii Blue Pegasus mógł usłyszeć najpierw dźwięk zderzenia się z nimi, a następnie Moja głowa, cholera ał, co za baran z takim impetem otwiera drzwi cholera?! Na posadzce, na swoich szanownych czterech literach siedziała drobna ruda dziewczyna, która prawą ręką trzymała się za głowę, a w lewą w której miała wyciągniętą broń na wzór glocka ze wszystkimi możliwymi bajerami od małej lunety, przez celownik laserowy i powiększony magazynek skierowaną prosto w chłopaka. Co prawda celowała na oślep rzucając delikatnymi wulgaryzmami na lewo i prawo.
Kim ty w ogóle jesteś? Czego tutaj szukasz, pomóż mi chociaż wstać a nie się tak gapisz. Rzuciła do niego z pretensją, widocznie jakaś choleryczka, z wybujałym ego. Nie była by najlepszą partnerką, ale kto wie jakie los lubi płatać figle. W tle gdzie rozciągał się hol ludzie jakby zastygli w miejscu wstrzymując oddech. Czyżby na wejściu nasz bohater trafił na najmniej odpowiednią osobę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 48
Dołączył/a : 25/05/2016

PisanieTemat: Re: Wejście   15.06.16 15:47

Tak... Tego z pewnością się nie spodziewałem. Przygryzłem wargę na samą myśl o tym, że mogłem zostać uznany za nieciekawego osobnika. Spojrzałem na rudowłosą dziewczynę, która celowała we mnie ze swojej broni. Czy byłaby zdolna do mnie strzelić? Pewnie tak, ludzie są różni, a ona bez dwóch zdań wyglądała na pewną siebie. Po jej słowach szybko pomogłem jej wstać. Czułem na sobie wzrok kilkunastu ludzi, aż dreszcz przeszedł po moich plecach.
- Ja... Przepraszam - podrapałem się po karku z niewinnym uśmieszkiem, jak bym chciał załagodzić sytuację. Czekaj... Jak bym chciał? A, nie ważne. Nie miałem zamiaru walczyć z tą dziewczyną, ani robić czegokolwiek, co by naruszyło moje pokojowe zamiary.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1936-saika-ktora-strone-mam-wybrac


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 30
Dołączył/a : 07/06/2016
Wiek : 26
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wejście   24.06.16 15:21

// przepraszam za nieobecnosc, nie mialem czasu nawet dla siebie. nie mam nic na swoje uspr.

Zamurowani tym co się stało ludzie nagle zaczęli się zbiegać ku panience próbując jej pomóc wstać wraz z samym Saiką, ludzie pytali troskliwie czy nic się jej nie stało, a ona aż poczerwieniała prawie jak kolor jej włosów i kipiała ze złości, że to akurat jej się przytafiło. Bron wylądowała w kaburze a ona rzuciła się na niego łapiąc go za ubrania tak jakby chciała go podnieść, lecz niestety widocznie zbrakło jej sił. Co Ty sobie wyobrażasz wchodzić tak nie do siebie. To jest mój dom, a ty bez szacunku wchodzisz jak do obory? Kim Ty jesteś! Słowa były wypowiadane z prędkością podobną do wystrzału z karabinu maszynowego. Każde wypowiedziane twarzą w twarz mogło nieść ze sobą drobinki śliny. Złość wzięła górę, a tajemnicza dziewczyna wywoływała głębokie oddechy zdziwienia ludzi zgromadzonych w okół nich swoim zachowaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Wejście   

Powrót do góry Go down
 
Wejście
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Wejście główne
» Wejście do kryjówki Ghosta w piwnicy.
» Główne wejście
» Drzwi wejściowe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: [Odkryte forum] :: Gildie :: Blue Pegasus-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie