IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Namiot cyrkowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Namiot cyrkowy   11.01.15 12:32

First topic message reminder :

Namiot, jak namiot. Wielki, ogromny, jednak w żadnym stopniu nie zachwyca oka przeciętnego tubylca. Oshibana, która miała "zaszczyt" gościć trupę cyrkowców wydaje się w pewnym sensie oszpecona przez żółto-czerwony, ogromny namiot z nieznanej tkaniny uginającej się pod wiatrem. Tak bardzo odcinający się budynek nie jest niczym miłym dla oka, ale mus to mus, bo cyrkowcy wyraźnie nie chcą się wynieść, a i przy okazji są w pewnym sensie doskonałą atrakcją dla mieszkańców oraz turystów.
Podłużny namiot słynie głównie z pokazów magicznych, jednak z powodu ich poziomu trudności i zaawansowania, wiele razy dochodziło do poważnych wypadków. Nawet, jeśli ludzie są zwinni, znają się na swoim fachu, zdarza im się nieumyślnie zrobić fałszywy ruch i bum! Kontuzja. No bywa i tak...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   05.02.15 19:40

- Dziękuję, Pani Akari! - jasnowłosa podążyła za kobietą, uśmiechając się wesoło. Dzień był naprawdę bardzo idealny, pomijając akcję ze sprzedawcą i bandytami. Przycisnęła mocniej lalkę do piersi i z uśmiechem wymalowanym na twarzy, ruszyła za nią.

2400 + 500 = 2900MM

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   22.08.15 20:38

Przed namiotem cyrkowym żwawo uwijali się pracownicy, którzy ustawiali wszelkie przenośne rzeczy takie jak chociażby ławki czy wbijane w ziemię pale. Ławki były skręcane przez grupę techników, tak jak wszelkie lacrymy oświetlające namiot. Na górze była nawet cała metalowa konstrukcja, na której pewnie siedzieć będą technicy od świateł mający przemieszczać światło względem mistrza areny, który prowadził całe przedsięwzięcie. Obok namiotu stało parę wozów cyrkowych, w których pewnie byli artyści szykujący się na swój wieczór który ma nastąpić za kilka godzin. Tymczasem kierownik cyrku, w czarnym fraku oraz cylindrze poganiał pracowników. Miał niewiele ponad 150 cm i brodę zaplecioną w warkocze, która była ruda. Możnaby pomyśleć że to jakiś krasnolud czy coś w ten deseń i chyba od tego krasnoluda powinna zacząć Sophie, w końcu to on jest zleceniodawcą. Aczkolwiek nie wyglądał na zbyt zadowolonego, zresztą co mu się dziwić. Na zewnątrz nie było jeszcze zaplanowanych stoisk, a do przedstawienia ledwie kilka godzin. Tymczasem pracownicy coś zepsuli i kilka krzeseł było nie do użytku, a co za tym idzie kilka biletów mniej. Gdyby kapelusz był jadalny, to już by z gniewu zżerał swój czarny cylinder.
- Ja wam dam darmozjady jedne! Nie za to wam płacę, byście bąki zbijali tutaj tylko macie to do... - i tutaj nastąpiła piękna wiązanka przekleństw, których nawet najgorszy szubrawca z karczmy by się nie powstydził. Nigdy Sophie nie słyszała tyle bluzgów w jednym zdaniu - zrobić natychmiast! Macie 2 godziny, albo nici z wypłaty! - powiedział stukając w podłogę swoją drewnianą, czarną laską którą miał chyba tylko dla picu, po czym przetarł spocone od gniewu czoło chustką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   22.08.15 22:20

Sophie początkowo dosyć wolno spacerowała w pobliżu wielkiego namiotu przyglądając się z zaciekawieniem przeprowadzanym pracom. Nigdy nie widziała cyrku z takiej perspektywy, gdy wszystkie elementy były dopiero ustawiane i mocowane. Jeśli uczestniczyła wcześniej w takich przedsięwzięciach, to tylko jako widz. Była przecież wielką fanką różnego rodzaju występów i pojedynków. Uwielbiała oglądać przeróżne akrobacje i wyczyny innych na scenie, może dlatego, że sama nie miała okazji - ani odwagi - żeby pokazać, co sama potrafi. Aż do teraz.
Kroku przyspieszyła dopiero słysząc bluzgi rudowłosego karzełka. Skoro tak bardzo pospiesza robotników, to na pewno i jej dostanie się jakaś wiązanka za to, że zjawia się tak późno. Ale nic to, w swoim życiu osłuchała się przekleństw na tyle, że prawdopodobnie znała już wszystkie istniejące na świecie. Ten krasnolud jednak skomponował je w sposób, który w pewien sposób jej zaimponował. Nie łatwo zaimponować jej przekleństwami.
-Dzień dobry. - powiedziała nieśmiało poprawiając golf przy szyi. - Ja z ogłoszenia.
Powrót do góry Go down


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   22.08.15 22:44

Karzełek już któregoś z pracowników chciał zdzielić z laski. Podejść i centralnie w głowę przydzwonić mu laską, tak by ten ujrzał gwiazdy tańczące otrzymujące notki 10, 10 i 10, jednak powstrzymał go głos za sobą. Mianowicie Sophie, bo nikogo innego raczej aktualnie za karzełkiem nie było. Odchrząknął, poprawił swoje ubranko oraz cylinder. Widać, że karzełek do kobiet miał zupełnie inne podejście, flirciarz, pantoflarz, może nawet karzeł z kompleksem niższości i podrywacz. Pochylił głowę i zręcznie złapał kapelusz w ręce.
- Ach tak, zostawiałem ogłoszenie w gildii magów. No to pewnie wiesz czym masz się zająć podczas przedstawienia? Nie wiesz tak - wyciągnął z kapelusza kartkę, identyczną do tej co wisiała w gildii - nie była dokładnie opisana reszta rzeczy. Zatem do Twoich kompetencji wejdzie spacer po linie jak i kilka sztuczek akrobatycznych wraz z naszymi akrobatami. Dopiero w połowie przedstawienia wchodzą "bandyci", których masz unieszkodliwić - karzełek zaczął wokół niej chodzić i przyglądać się uważnie. Laską tyknął jej nogę, pośladek oraz biodro tak zręcznie jakby wyceniał - Dobra, figurę masz dobrą i strój się znajdzie. Jakieś pytania?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   24.08.15 12:14

Szczerze, Sophie prawdopodobnie wolałaby, żeby i w jej stronę posłano wiązankę przekleństw. Takie podejście przynajmniej dałoby jej poczucie solidarności z pracownikami i nie wywołałoby dziwnej podejrzliwości, jaka pojawiła się teraz. Ale cóż, umiejętność tak szybkiego opanowania emocji się chwali. Chwaliła go w myślach, ale tylko do momentu, gdy karzełek zaczął wyceniać jej figurę. Gdyby to był jakiś przypadkowy facet, pewnie już rozmasowywałby czerwony od uderzenia policzek, ale ten konus to pracodawca. Grzecznie, albo nie zapłaci. A nawet może wyrzucić na zbity pysk. Sophie stała więc znosząc spokojnie wzrok i komentarz, zaciskając tylko zęby i pocieszając się tym, że pracodawca jest na tyle niski, że do piersi pewnie nie udałoby mu się sięgnąć. Tylko czarny kocur, który przywędrował tu za nią, mógł wyrazić jej niezadowolenie, co uczynił prychając głośno na krasnoluda i lokując się obok stopy dziewczyny ze ślepiami skierowanymi w jego stronę.
Właśnie wtedy dziewczyna zrobiła kroczek do przodu i - potykając się o Bonifacego - zmuszona była lekko oprzeć się o ramię karzełka.
-Przepraszam... - mruknęła cicho, odzyskując równowagę. I oto - pierwsza część przedstawienia. Pracodawca powinien być zadowolony z takiego kontaktu fizycznego. - Tylko jedno pytanie - czy przewidziana jest jakaś próba?
Sophie miała wątpliwości co do swojej umiejętności spacerowania po linie. Wypadałoby się na początek przekonać, czy próbując tego nie upokorzy się przed tłumem.
Powrót do góry Go down


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   24.08.15 13:36

Karzełek oczywiście pewnie dałby radę dotknąć jej piersi, w końcu po coś miał tą swoją laskę. Zresztą pewnie miał jakiegoś przydupasa na podorędziu, który podstawiłby mu skrzynkę w razie czego aczkolwiek na oko mógł ocenić rozmiar jej kobiecych walorów. Napatrzył się przez całe życie na akrobatki, które chodzą w obcisłych strojach, a zarazem miał okazję pewnie wiele razy tyknąć tu i ówdzie. Taka inspekcja Sophie nie robiła na nim zbytniego wrażenia, w końcu to była bardziej rutyna. Dziewczyna miała wyglądać dobrze, by widownia była zadowolona. Widział ktoś kiedykolwiek brzydką jak noc gimnastyczkę w cyrku? Są trochę jak modelki, przechodzą rygorystyczną selekcję.
Właściciel cyrku zbytnio nie przejął się kotem, w końcu sam na co dzień bawi się z większymi kotkami niż ten tutaj. Puścił mu tylko nieco pogardliwe spojrzenie i zignorował Bonifacego. Nie zamierzał zwierzaka bić, a tylko wykazać dezaprobatę, pokazać że jest tu trochę wyżej w tym łańcuchu pokarmowym.
Karzełek nie należał do słabych, a raczej do takich trochę ponad przeciętnych względem siły. Czasami pewnie musiał odganiać kogoś, kto chciał zebrać haracz a cyrk, jak to cyrk przemieszczał się, a w podróży wiele razy mogli natrafić na bandytów. Kim byłby dyrektor cyrku jeśli przy pierwszych lepszych chłystkach kazałby walczyć swojej inwestycji? Złapał Sophie, niby przypadkowo miał okazję dotknąć piersi na ułamek sekundy. Szybka kalkulacja i upewnienie się czy strój będzie pasował i… będzie pasował w tych rejonach, chociaż może będzie odrobinę obcisły. Pomógł jej wrócić do pozycji prostej – Nic się nie stało. Przewidziana jest próba, aczkolwiek pewnie siatkę pod linami zdążymy rozłożyć dopiero na pół godziny przed startem, więc albo zostawiamy to na koniec albo próbujesz spacerować bez siatki ubezpieczającej. Chociaż… - karzełek pogłaskał się po brodzie jakby nad czymś myśląc – Dobra coś da się zorganizować, a tymczasem – zakręcił laską i wskazał niewielkie przejście w namiocie – idź się przebrać. Na miejscu dadzą Ci strój, tylko nie przestrasz się Shirley. Liczę na owocną współpracę Panienko… mogę spytać o imię? Głupio mówić tak do kogoś bezosobowo – oczywiście Sophie mu się nie przedstawiła, aczkolwiek jego imię z ogłoszenia mogła znać. Zwał się Credo De Valier. Nieco szlacheckie imię, ale jak człowiek tak nazywający się skończył jako dyrektor cyrku? Nie wiadomo. Jeśli Sophie posłuchała mężczyzny i poszła w wyznaczonym kierunku to za dziurą w namiocie było wejście do strefy gdzie rozstawione były wszystkie klatki ze zwierzętami oraz wozy cyrkowców. Jeden z nich był dosyć charakterystyczny, bo wchodzili i wychodzili z niego co chwilę cyrkowcy ze strojami w ręku. Być może tam jest dyspozytornia, ale zanim Sophie tam podeszła mogła prawie dostać zawału kiedy wielki biały tygrys ryknął obok niej. Oczywiście klatka podpisana była „Shirley”.

Shirley
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   26.08.15 0:10

Dobrze... dobrze... to było konieczne. Mogła mu co prawda po prostu podać rękę, ale wyglądałoby to dziwnie, gdyby tak sama z siebie się przedstawiła w tym momencie. Przegapiła cenną chwilę na samym początku, powinna cierpieć. Zawsze lepiej to, niż gdyby karzełek pozwolił jej upaść, przynajmniej nie upokorzyła się za bardzo.
-Sophie. Sophie Gale. - przedstawiła się więc teraz, na prośbę.
Nie miała innego wyboru niż udać się we wskazaną stronę z coraz głębszymi wątpliwościami dotyczącymi spaceru po linie. Zastanawiała się, czy przypadkiem nie zginie przy pierwszej próbie, dopóki rzeczywiście niemal nie dostała zawału przez tygrysa. Oddychała głęboko, żeby uspokoić bicie serca, gdy Bonifacy syczał wściekle na Shirley, prawdopodobnie nie sprawiając "jej"? tym wielkiej radości. Kotek pewnie myślał, że w innej formie mógłby odpłacić tygrysowi za wywołanie takich emocji u jego pani. Ale nie był w innej formie.
Chciała szybko ominąć klatkę Shirley i udać się dalej w stronę tego namiotu, w którym - jak podejrzewała - dostanie strój.
Powrót do góry Go down


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   26.08.15 1:06

Mężczyzna zapewne zapomni za jakiś czas jak się Sophie nazywała, w końcu jest tu tymczasowo więc nie ma sensu tego pamiętać na dłuższą metę. No chyba, że mag Mermaid Heel zdecyduje się porzucić rolę maga i dołączy do cyrku. Oczywiście jeśli pokaz będzie satysfakcjonujący to pewnie i taka oferta się pojawi, ale nie dzieli się skóry na niedźwiedziu.
Shirley po prawie przyprawieniu Sophie o zawał ułożyła się wygodnie w klatce, jakby czekała na kolejną wychodzącą osobę by tylko ją przestraszyć. Widocznie ten tygrys tak miał, w końcu co może biedne zwierzę robić kiedy jest samotne w klatce i wystawiane jedynie na pokazy od czasu do czasu? Kot tylko spojrzał na Bonifacego, który próbował być groźny aczkolwiek biała kicia nie widziała w nim zagrożenia. Myślała pewnie, że może chapnąć kocurka na raz i będzie spokój to też odwarknęła mu na odczepne. Może coś w stylu kociego „nie irytuj mnie, bo trafisz do miski” czy coś w ten deseń. Dobra, wracając jednak do Sophie która przed sobą miała wozy cyrkowców oraz ten jeden, w którym najwyraźniej rozdawało się stroje. Dziewczyna trafiła przed próg, drzwi były otwarte a w środku widać było kilka szaf, zapewne magicznych. Skąd Sophie mogła o tym wiedzieć? W tygodniku czarodzieja reklamowano niedawno szafy, które mogą pomieścić każdą liczbę strojów tak długo jak są zasilane lacrymą. Przydatne urządzenie, aczkolwiek nigdy nie testowane na ludziach. Być może dlatego jest zawsze w nich nalepka „nie zamykać się w szafie”. Stroje wydawała czarnowłosa piękność o długich do ziemi włosach, która ewidentnie tutaj nie pasowała. Taka kobieta ze zgrają cyrkowców jedynie się marnuje, a sama nie wygląda na artystkę w końcu z takimi włosami raczej się nie występuje jako linoskoczek. Miała czerwoną gustowną suknię z wcięciem na przodzie oraz czarne kozaki za kolana. Poza tym miała żółte oczy, zgrabny nos i pełne usta, a na szyi wisiał jej srebrny krzyżyk wielkości dwóch męskich kciuków. Kobieta spojrzała na Sophie i miło się uśmiechnęła.
- Cześć. Pewnie jesteś tutaj nowa. Nie martw się, Shirley każdego nowego straszy ale to dobry kociak, jest łagodna jak baranek. Swoją drogą nazywam się Francesca i odpowiadam za stroje. Został mi tylko ten dla akrobatów do wydania, więc pewnie jest dla Ciebie – powiedziała i podeszła do szafy, zanurzając się w niej i wygrzebując strój. Był dwuczęściowy oraz kolorowy. Na pozór wydawał się przymały, ale materiał po prostu się rozciągał i wystarczyło go na siebie naciągnąć. Musiał idealnie przylegać do ciała, by nie utrudniać sztuczek akrobacie – Jak chcesz możesz się przebrać tu, albo z resztą artystów – rzuciła i sobie usiadła na zydlu, który był nieopodal szafy. W sumie w tym wozie poza szafami, skrzynią pod ścianą, pryczą ze świeżą pościelą, niewielką toaletką (nie chodzi tu o łazienkę, a stolik z lustrem) przymocowaną do podłogi to nic interesującego tu nie było. W gruncie rzeczy domniemana właścicielka tego przybytku dawała wrażenie poczciwej dziewczyny.

Francesca
Strój
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   29.08.15 0:51

Sophie raczej nie była wielką fanką tygodnika czarodzieja, na pewno nie wiedziała więc nic o istnieniu magicznych szaf. Stwierdzenie, że w tym momencie mogła być nimi choć trochę zainteresowana jest więc z pewnością błędne. Teraz zastanawiało ją raczej - co taka kobieta jak Francesca musiała w życiu uczynić, że znajdowała się w tej chwili tutaj, wydając cyrkowcom stroje? Przecież nie jest raczej ukochaną tego karzełka - nikomu nie ubliżając, pewnie byłoby ją stać na więcej. Jedyne co wpadało Sophie do głowy to opcja, że jej włosy też w jakiś sposób potrafią zabawiać ludzi. Chociaż to pewnie głupie rozwiązanie.
-Sophie. - sama również przedstawiła się krótko. - Jeśli nie będę ci przeszkadzać, przebiorę się tutaj.
Wybór lokalizacji był jak najbardziej uzasadniony. Decyzja, czy przebrać się tutaj, przy jednej kobiecie, czy razem z innymi artystami wśród których na pewno są mężczyźni była bardzo prosta.
-A ty, długo tutaj pracujesz? - zadała pytanie, które w jej mniemaniu mogło dać najwięcej odpowiedzi na rodzące się w głowie wątpliwości co do dziewczyny, będąc przy okazji najmniej inwazyjne. W międzyczasie starała się jakoś naciągnąć na siebie ten kostium. Kolejna niełatwa sprawa...
Powrót do góry Go down


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   29.08.15 3:57

Francesca mogła być tak naprawdę każdym. W końcu słyszało się plotki, że jakieś dziecko z wysokiego rodu było porywane przez grupy cyrkowców albo dla okupu albo by pracowali dla nich. Cyrkowców czy cyganów? Jedna z tych wersji na pewno, chociaż dziewczyna raczej by pasowała do innego miejsca niż wóz cyrkowy. Może nawet na salonach by ładnie wyglądała, w każdym razie na ukochaną karzełka była zdecydowanie za młoda. No chyba, że karzełek lubił te niepełnoletnie i działa na granicy prawa. Słyszało się w końcu różne plotki o cyrkowcach, ale w większości to były stereotypy.
- Nie skądże. Możesz tutaj, tylko zamknę drzwi by nikt Cię nie podglądał – powiedziała podchodząc do drzwi i wywieszając za nimi tabliczkę „Zaraz wracam”. Po chwili zamknęła drzwiczki na skobelek, który miała po swojej stronie i wróciła do przeglądania szafy co jakiś czas zerkając na Sophie. W sumie często widywała akrobatów, więc jej budowa ciała nie zdziwiła. Miała moment by w sumie przypadkowo dojrzeć znak Mermaid Heel i wzbudziło to w niej zainteresowanie do tego stopnia, że na moment odpłynęła w swoich rozważaniach. Oczywiście wybudziła ją Sophie, która zadała pytanie.
- No w sumie to od urodzenia. Wychowałam się w tym cyrku, a artyści są dla mnie jak rodzina. Tata ostatnio ma sporo problemów. Jest twardym człowiekiem i odmawia płacenia haraczu to czasami dostaje pogróżki, ale jak na razie nic złego się nie stało. Trudno być dyrektorem cyrku – w jej głosie czuć było smutek. W sumie bandziory najwyraźniej nie tylko napastowali kupców i rzemieślników, ale również cyrkowców którzy żyli wiecznie w podróży. Dziwniejsze jednak było to, że pracodawca Sophie był ojcem tej dziewczyny, a za cholerę nie byli podobni. Karzełek, a córka o dosyć przeciętnym wzroście jak na kobietę. Może więcej odziedziczyła po mamie? Widząc jak Sophie się męczy z założeniem stroju Franscesca do niej podeszła i zwyczajnie chciała jej pomóc – A czekaj zapomniałabym. Musisz się posmarować, bo inaczej kostium będzie Cię uciskał i zostaną Ci żylaki – powiedziała i zaczęła grzebać po szafie. W sumie ten kostium nie wyglądał jakby dobrze przepuszczał powietrze, a na pewno bardzo uciskał ciało. Widocznie cyrkowcy też mieli swoje metody na to by móc grać na scenie dostatecznie długo. Francesca podała Sophie słoiczek z przezroczystą galaretowatą substancją. Pozwoliła jej się samej tym wysmarować, ale problematyczne miejsca jak plecy chociażby musiała jej pomóc. No a potem już pozostała kwestia założenia stroju, maść jednak miała charakterystyczny ziołowy zapach i chłodziła ciało. Może się to okazać przydatne podczas pokazu, zwłaszcza że akrobacje to nie jest coś przy czym człowiek się nie spoci. W końcu wraz z Francescą Sophie mogła się uporać z włożeniem stroju. Czarnowłosa poskładała jej ubrania i włożyła do szafy. Spojrzała na Syrenkę i nad czymś dumała. Czegoś jej tu brakowało. Po chwili ją oświeciło. Podała Sophie maskę, dosyć prostą praktycznie taką wokół oczu z ostrymi krańcami w dokładnie tej samej kolorystyce co strój. Tak, chyba było gotowe a czasu jeszcze trochę zostało w zapasie więc mogły sobie pozwolić na rozmowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   29.08.15 22:34

A więc córka. Świetne rozwiązanie problemu. Karzełek, będąc dyrektorem cyrku, nie chciał dla swojej córki losu cyrkowca. Mało który człowiek chce dla swojego dziecka tego, czego wszystkie negatywne aspekty zna na wylot. Tylko ojciec Sophie uważał takie rozwiązanie za idealny pomysł. W tym momencie Syrenka stwierdziła, że los popchnął ją w dobre miejsce - ona zarobi co nieco, a dzięki temu Francesca będzie mogła tylko obserwować przedstawienie. Może chociaż jej nikt nie spróbuje układać życia.
Nawet jeśli jej podejrzenia co do sytuacji dziewczyny były błędne, to właśnie dzięki nim Sophie poczuła się odrobinę lepiej. Odrobinę, ale wystarczająco, by więcej o to nie dopytywać. Jednak nie wszystko pozostawiła podejrzeniom.
-Haracz? Komu niby może należeć się od niego haracz? - zapytała, delikatnie oburzona tym, że ktoś może takiej opłaty wymagać.
Powrót do góry Go down


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   30.08.15 2:02

W sumie jakby się zastanowić to gdyby nie włosy, które utrudniały ruch kobiecie to pewnie nadałaby się na performerkę oczywiście sądząc po samym wyglądzie, bo publiczność na pewno by przyciągnęła. A jeśli nie ma predyspozycji do akrobacji to zawsze zostaje rola poskramiacza zwierząt. Chociaż jakoś ciężko sobie wyobrazić tą kobietę z biczem oraz tygrysami, które skaczą przez obręcze.
Kiedy pomogła już Sophie ze strojem przyszła kolej na odpowiedź na pytanie odnośnie haraczy. Francesca westchnęła ciężko i przysiadła na zydlu opierając podróbek na swoich dłoniach. Wyglądała na zafrasowaną i smutną, zresztą kto by nie był jeśli groźby przychodziły do ojca.
- Widzisz, każda trupa ilekroć się rozstawia musi zapłacić miastu za wynajem przestrzeni oraz w nieoficjalnej wersji również zapłacić pewnemu gangowi. Zbierają haracze od okolicznych właścicieli sklepów to i do nas się przyczepili. Posunęli się nawet do tego, że otruli nam jednego tygrysa i Shirley ostatnio przez to ma bardzo zły humor o Oswaldzie nie wspominając. Treser zwierząt – dodała szybko gwoli wyjaśnienia, by nie pomyślała że to kolejny zwierzak w klatce. Goście chyba na serio nie żartowali, skoro byli w stanie otruć tygrysa tylko by pokazać jacy to są groźni. Niewykluczone, że pewnie są też rzeczy o których dziewczyna nie chce mówić. Po prostu wydaje się to nielogiczne, by na jednym zwierzaku to się skończyło – Tak więc widzisz, żyjemy cały czas w strachu, że przyjdą i komuś zrobią krzywdę, a jedyną odskocznią jest dla nas przedstawienie – powiedziała bawiąc się krzyżykiem w dłoni – No czas na Ciebie. Spóźnisz się na próbę, a ojciec nie lubi czekać – miło się do niej uśmiechnęła i poszła jej otworzyć drzwi – powodzenia – pożyczyła jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   09.09.15 0:17

Sophie nie była zaskoczona odpowiedzią, a jednak mimo wszystko wywołała ona u niej pewnego rodzaju złość. Nikt nie ma konieczności płacić gangom. Dziewczyna wiedziała, że takie procedery mają czasem miejsce, jednak oburzył ją stopień działań. Otruli tygrysa? To przecież niedopuszczalne! W tym cyrku powinni mieć kogoś, kto pomoże im bronić się przed takimi bandziorami. Chociaż... ochrona też kosztuje.
-Dziękuję, na pewno mi się przyda. - odpowiedziała uprzejmie Sophie poprawiając jeszcze przed wyjściem strój. Nie był zbytnio sympatyczny, dziewczyna nie była przyzwyczajona do tak obcisłych kostiumów. Na pewno nie ograniczał ruchów i nie miał wystających elementów, które podczas występu mogłyby o coś zahaczyć, a jednak - nie czuła się w tym komfortowo. Tak samo jak niekomfortowa była myśl o tym, że będzie musiała spacerować po linie, pewnie parę dobrych metrów nad ziemią. Ta myśl wracała do niej co chwilę, przez cały czas. Nie chciała przecież zginąć podczas swojego pierwszego występu akrobatycznego. Przed publicznością. Na boga, przecież na pewno będzie tam mnóstwo dzieci!
Ruszyła w stronę wskazaną przez Francescę oglądając się jeszcze na jej zatroskaną twarz. Gdyby tylko potrafiła pomóc, pewnie by to zrobiła. Jeśli tylko ktoś chciałby jej pomocy.
Powrót do góry Go down


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   09.09.15 22:23

Być może i mieli opłaconą straż, by pilnowali samej imprezy jednak chyba z oszczędności podczas samego rozstawiania czuwali tylko sami cyrkowcy najwidoczniej. Owszem mogą być oni uciążliwi, w końcu akrobaci, pożeracze ostrzy, siłacze czy treserzy dzikich zwierząt mogli stanowić zagrożenie dla grupki drobnych gangsterów, jednak tamci najwyraźniej znaleźli sposób żeby to obejść i otruli wtedy tamtego tygryska. Kiedy wychodziła mogła zobaczyć, że Francesca ma nietęgą minę kiedy przysiadła. Było jej po prostu smutno jakby to nie pierwszy raz się to działo lub jakby ogólnie nie była tu szczęśliwa. Skąd to wiedziała? Kobieta nie domknęła drzwi do końca i pod kątem Sophie mogła to dostrzec.
Tymczasem Sophie udała się na miejsce próby. Większość rzeczy była już ustawiona, jednak siatka zabezpieczająca jeszcze nie. Na dole za to stało kilku gości i mieli rozłożoną przed sobą płachtę. Było ich 4, tak by każdy złapał za róg. Nie był to byle jaki materiał, a chyba coś mocnego by w razie czego w to złapać spadającą Sophie… lub też nie jeśli się pomylą. Do dziewczyny podszedł dyrektor cyrku, ojciec Franceski. Obejrzał ją od stóp do głów przekrzywił lekko głowę i miał minę jakby miał zaraz zacząć narzekać. Jednak tego nie zrobił – Dobra pasuje. Wkitraj się teraz po drabince na górę i zrób sobie spacerek. Mongo, Pongo, Jongo i Hongo będą Cię ubezpieczali tu na dole – wskazał laską na tamtych 4 gości. Wyglądali również na akrobatów bo mieli dokładnie ten sam strój co Sophie. Znaczy w odpowiednich wersjach bo przecież to faceci. Jak to w cyrku bywa są tu różne dziwadła i nie zdziwiłoby pewnie Sophie, że tamta czwórka to czworaczki. Identyczni z gęby jak i postury. Rudzi, piegaci jak i młodzi tak na oko po 17 lat na łebka. Nawet oczy takie same – Więc tak wygląda plan. Najpierw klauni mają swoje przedstawienie dla najmłodszych. Wystrzelimy Jumbo z armaty w tamtą tablicę – wskazał laską tablicę, która została ustawiona w jednym z krańców cyrku. Wielka tablica łucznicza, widać że zrobiona ze słomy – Po klaunach treserzy wprowadzają zwierzęta, a potem zapowiadam akrobatów. Będziecie ćwiczyć teraz na zmianę. Zapoznaj się z chłopakami – wskazał laską na czworaczki – Po akrobatach będą Ci „bandyci” których masz unieszkodliwić. Czy wszystko jasne? – czekał cierpliwie od czasu do czasu zerkając na zegarek kieszonkowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   10.09.15 9:19

Sophie zastanawiała się przez chwilę, czy powinna jakoś pomóc i jak mogłaby to zrobić, jednak myślenie nie trwało długo. Stwierdziła bowiem, że nie ma zbyt wielkich możliwości. Oczywiście, było jej szkoda smutnej Franceski, ale przecież nie można się mieszać w sprawy, które cię nie dotyczą. Nikt w końcu o nic jej nie prosił.
Gdy dotarła już na miejsce zaczęła przyglądać się czwórce młodziaków. Lat mają niewiele, a pewnie już potrafią miliard razy więcej niż ona. W ich wieku biegała między stolikami roznosząc piwo i marynowane śledzie , fuj. I znowu pomyślała o tym, jak wiele lat swojego życia zmarnował jej ojciec.
-Cześć wam. - odezwała się do czworaczków. Miała nadzieję, że mają wystarczająco dużo krzepy i doświadczenia, żeby nie wylądowała w czasie ćwiczenia na ziemi ze złamaniami otwartymi. - Jakieś wskazówki odnośnie spaceru po linie? - zapytała, niby wesoło, chociaż tak na prawdę nie było jej do śmiechu. Spadanie z dużej wysokości to coś, czego z pewnością nie chciałaby tutaj doświadczyć. Miała nadzieję, że wyuczeni akrobaci udzielą jej paru rad jak zrobić to właściwie.
-A pozostałe akrobacje? Macie jakieś ustalone układy, czy zdać się na inwencję twórczą?
Gdy tylko uzyska odpowiedzi na pytania, szybko wdrapie się na górę. Przecież nie chce, żeby pan dyrektor musiał długo czekać.
Powrót do góry Go down


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   10.09.15 13:14

Czy był to dobry wybór? Nie wiadomo, w końcu nikt nie zna przyszłości. Wprawdzie wiele słyszało się o tym, że cyrkowcy czasem porywali jakieś dzieci ale to równie dobrze mogły być stereotypy i plotki które rozsiewali ludzie. W końcu dziwnym by było gdyby Francesca okazała się jakąś zaginioną księżniczką z niewielkiego kraju? Mało prawdopodobne, w końcu przecież ktoś by jej szukał wtedy prawda?
Chłopaki spojrzeli na nią jednocześnie. Jakby cała czwórka miała jeden umysł na spółkę i równie entuzjastycznie jednym głosem odpowiedzieli – Cześć – na totalne chuchra nie wyglądali, w końcu do niektórych akrobacji jednak wymagane jest trochę siły, by móc utrzymać się na drążku po którym się skacze. W końcu niektóre sztuczki również opierały się na łapaniu w locie drugiej osoby, a do tego potrzeba było siły jak również odpowiedniej koordynacji. No i może to miało coś wspólnego z tym, że na przedramieniu strój Sophie wydawał się jakiś taki bardziej szorstki niż reszta, która była z dosyć śliskiego materiału. W okolicy piszczeli było dokładnie to samo jak się przyjrzała.
Przyszedł czas na porady od bardziej doświadczonych akrobatów. Chłopaki popatrzeli po sobie. Nigdy się nie zastanawiali jak to robili, po prostu chodzili. Jednocześnie złapali się za podbródki i zaczęli myśleć – Używaj rąk do utrzymania równowagi jak dopiero zaczynasz. Lina jest wbrew pozorom gruba i odpowiednio wyprofilowana więc dasz radę po niej przejść jak po desce – powiedzieli. W sumie mówili w dosyć charakterystyczny sposób, bo każdy wypowiadał po jednym słowie tak by synchronicznym szybkim ruchem wedle wskazówek zegara powstało to zdanie. Czyli zaczęło się od Mongo, który powiedział „używaj”, potem był Pongo ze swoim „rąk” itd. Faktycznie dziwadła, ale może wszystkie czworaczki tak mają, że dzielą jeden mózg na spółę? Cóż nie można było chłopakom odmówić tego, że byli pozytywnie nastawieni do Sophie nie tylko ze względu, że była kobietą ale raczej dlatego że również miała wystąpić z nimi. Plus no to były nadal młode szczyle, więc czują się wyniośle kiedy kogoś pouczają. Z drugiej jednak strony w momencie tej nauki wszystkie wyobrażenia na temat linoskoczków prysnęły jak bańka mydlana.
- Mamy 4 układy, ale częściej improwizujemy. Jeśli nie czujesz się pewnie wobec nas to lepiej nie wyrzucaj żadnego z nas w powietrze. Skup się na tym by dać się łapać – poradzili. Po wdrapaniu się na górę Sophie mogła się przekonać, że lina faktycznie jest grubości cienkiej deski i da się po niej przejść. Na dole czworaki trzymały już rozpiętą płachtę i jednocześnie podnieśli kciuki że są gotowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   11.09.15 20:54

Dziewczyna uważnie słuchała rad, chociaż nie zawierały one niczego, czego by już nie wiedziała. Zachwycił ją za to stopień skoordynowania tych chłopaków. Jeśli podczas występów ich ciała są tak samo skoordynowane jak ich mózgi w czasie tej rozmowy, to na pewno robią niesamowite show. Pomyślała tylko, że może nie pasować do tego kompletu, nie chciałaby działać jak piąte koło u wozu.
Na linę wyszła zgodnie ze wszelkimi zaleceniami. Rozłożyła ramiona na wypadek, gdyby potrzebowała pomocy przy utrzymaniu równowagi, oddychała powoli, nie wykonując zbyt gwałtownych ruchów. Wewnątrz pomieszczenia można było przynajmniej wykluczyć groźny czynnik - wiatr. Jeśli będzie wystarczająco uważna wszystko powinno pójść doskonale. Noga za nogą, stopy stawiać bokiem, ściągnąć palce. Patrzeć tylko przed siebie, nigdy w dół, nawet gdyby tylko chciała się przekonać, czy czworaczki nadal czuwają nad jej bezpieczeństwem. Zająć czymś głowę, można na przykład liczyć kroki, dążąc spokojnie na drugi koniec. I przekonać się na ile pewnie można się poczuć - czy warto próbować dodatkowych akrobacji?
Powrót do góry Go down


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   13.09.15 19:17

W sumie to jakby się zastanowiła to widziała tamtą czwórkę na plakacie cyrku. Oczywiście wtedy na pierwszym planie była para białych tygrysów, zapewne Shirley i otruty kociak, a za nimi jakiś łysy, wąsaty wytatuowany gościu któremu dobrze z oczu patrzyłoby gdyby nie ten bicz który miał w ręce. Tamta czwórka była narysowana podczas jakiejś akrobacji na linach. Wracając jednak to spaceru po linie. Sophie szło nadzwyczaj dobrze, zwłaszcza że zastosowała się do rad bardziej doświadczonych nazwijmy ich kolegami. Wiatru tu na szczęście nie było, aczkolwiek kiedy na test zapalili wszystkie lampy to zrobiło jej się dosyć ciepło, można nawet powiedzieć że doskwierał gorąc. Oczywiście już były podwieszone wszelkie drążki na które mieli skakać akrobaci, więc w razie czego może próbować się ratować tymi drążkami. Liczyła kroki i gdzieś tak po około 50 była na jednej czwartej długości liny. W końcu stawiała małe kroki, by utrzymać równowagę więc było ich po prostu więcej. Lina zachowywała się jak belka gimnastyczna. Była sztywna i nie chybotała się na boki plus była bardzo podobnej grubości więc pewnie da radę wykonywać na niej dokładnie te same akrobacje. Mogła się przekonać o tym, jednak czy będzie miała dostatecznie dużo odwagi by to zrobić? Tymczasem technicy od oświetlenia mieli całkiem niezły widok, bo strój Sophie podkreślał pewne kształty więc mieli na co popatrzeć. Oczywiście między zerknięciami udawali, że coś w lampach poprawiają.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   13.09.15 21:29

Dobrze, że skupiona i zapatrzona przed siebie Sophie nie miała wizji na techników od oświetlenia. Gdyby jakimś cudem dostrzegła ich spojrzenia na pewno szybko by ją to rozproszyło, a każde zakłócenie jej uwagi może skutkować upadkiem z dużej wysokości na nie do końca pewną powierzchnię. Oczywiście, ufała tamtej czwórce, zaufanie jest podstawą współpracy, szczególnie tej, gdy w grę wchodzi zagrożenie życia, ale jednak wolałaby nie testować materiału. Pomimo tego, że wyglądał na mocny.
Choć z różnymi ciekawymi akrobacjami wychodziło jej całkiem nieźle na ziemi, to po linie na takiej wysokości spacerowała po raz pierwszy, więc nie chciała przesadzić. Wolała na początek spróbować kilku najprostszych zadań, niczym dzieci ćwiczące równowagę na zajęciach z wf-u. Na przykład, opuszczanie nóg nieco w dół na boki "liny" przy każdym kroku, czy spacer na palcach. Szybko wpadła jeszcze na pomysł dodatkowej atrakcji - kawałek za nią na belkę wparował czarny kocur. Kot oczywiście również nie powinien mieć problemu z równowagą. Jeśli chodzi o akrobacje jest nawet lepszy niż Sophie - powtarzając po kociemu jej ruchy nie musiał utrzymywać równowagi łapami. Wystarczy mu ogon. Poza tym, on zawsze spada na cztery łapy.
Powrót do góry Go down


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   15.09.15 3:06

Cóż na szczęście Sophie nie dostrzegła ich spojrzeń. Panowie mają już w tym całkiem sporo doświadczenia, w końcu pewnie trupa cyrkowa ma swoich stałych techników, z którymi to jeżdżą praktycznie zawsze. Pewnie już nie raz i nie dwa zgarnęli ochrzan za to, że poświęcali zbyt wiele uwagi kobiecym krągłościom, a mniej oświetleniu. Nigdy nie było powiedziane, że to pierwszy przypadek kiedy zatrudniają kogoś z zewnątrz do akrobacji.
Być może to, że Sophie zaczęła małymi kroczkami eksperymentować uratowało ją od możliwego upadku. Gdyby na początku zrobiła coś bardziej gwałtownego niż dotykanie boku liny stopą to mogłoby się to skończyć upadkiem. Po chwili jednak dała radę wyczuć na ile może sobie pozwolić, a na ile nie, więc reszta prób szła całkiem nieźle. Kot miał o wiele mniej problemów z chodzeniem po tej linie z racji tego, że był o wiele drobniejszy od Sophie więc mógł po niej praktycznie normalnie chodzić. Technicy co prawda byli zdziwieni i słyszała kobieta szepty pokroju „Te patrz. Kierownik zatrudnił sobie kota spacerującego po linie. Ciekawe co jeszcze wymyśli… wpakuje tu Shirley?”.
Po drugiej stronie wdrapywał się właśnie jeden z czworaczków. Widocznie na dole znaleźli kogoś do pomocy albo po prostu zdążyli zainstalować siatkę. Kiedy dotarła na koniec swojego spacerku po obejrzeniu się mogła zauważyć, że kolejny z czworaczków jest po stronie startowej spaceru. Po obu stronach chłopaki trzymali już w łapach drążki i skoczyli symultanicznie. Jeden szybko obkręcił się na drążku i już trzymał się go praktycznie tylko kolanami. Złapał w locie brata i bezpiecznie go odstawił na drugi koniec. Huśtał się tak dalej machając Sophie zachęcająco by też spróbowała. Pytanie tylko… czy kobieta zaufa w tej kwestii komuś kogo kompletnie nie zna? Jeśli przyjrzała się dokładnie ruchom akrobatów to mogła dostrzec, że łapią się oni w okolicy przedramienia. Dokładnie tam gdzie kostium jest bardziej szorstki, a dodatkowo to po prostu takie miejsce które jest stabilniejsze w trzymaniu. Zaś jeśli spojrzała na dół to faktycznie mogła dostrzec, że siatka jest już zamontowana. Skąd to wiedziała skoro siatka była przezroczysta? Coś lekko jej się błysnęło w tym świetle i mogła się domyślić że coś rozwiesili. Na dole tymczasem dyrektor rozmawiał z kimś w czarnym kapeluszu. Nie wyglądał na zadowolonego, mało tego wyglądał jakby miał dostać furii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   17.09.15 23:24

Dziewczyna uśmiechnęła się słysząc szepty odnośnie Bonifacego spacerującego po linie. Dobrze, że już teraz wywołał zaskoczenie. Może stanie się ono jeszcze większe, gdy i on stanie się większy. Co jak co, ale Sophie odważyłaby się na stwierdzenie, że jej kotek po przemianie ani rozmiarem, ani wyszkoleniem nie ustępuje cyrkowemu tygrysowi. Mogłaby w sumie zaproponować występ Bonifacego z trenerem. W końcu Franceska wspominała, że otruto im jednego kociaka. Może ten dałby radę go zastąpić. Przynajmniej nie da się otruć.
Czy Sophie zaufa nieznajomym? No cóż, wszystko wskazywało na to, że jak najbardziej powinna. Wszyscy zauważyli już, że nie jest profesjonalistką, nie prosiliby jej o coś, przez co mogłaby jej się stać krzywda. Siatka jest na swoim miejscu, więc wykonanie akrobacji jest potencjalnie bezpieczne, akrobacje to coś, za co jej płacą, a poza tym zawsze chciała zobaczyć jak to jest - lecieć tyle metrów nad ziemią. Dlatego też zdecydowała się zrobić to, co przed chwilą wykonał jeden z czworaczków - dać się złapać i wylądować na drugim podeście. Starała się robić wszystko dokładnie tak, jak to zaobserwowała. Najpierw jednak musiała się dowiedzieć, w którym momencie powinna skoczyć, to przecież jeden z najbardziej istotnych szczegółów. Oni na pewno będą znać ten moment lepiej niż ona.
-Mów, kiedy skoczyć! - krzyknęła do huśtającego się. Wykona skok dopiero wtedy, gdy otrzyma sygnał, a później będzie się starała złapać chłopaka w locie w okolicy przedramion.
Niezależnie od tego, czy wyląduje na siatce, czy na podeście, pewnie od razu zwróci uwagę na dyskutującą dwójkę. Czy ten drugi mężczyzna to człowiek należący do gangu, o którym wspominała Francesca? A może jakiś jego posłaniec? Czy może ktoś z cyrku przynoszący złe wieści? Starała się później usłyszeć, o co szef tak się wścieka.
Powrót do góry Go down


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   18.09.15 15:51

Pomysł Sophie może miała i dobry, jednak czy kierownik cyrku zgodzi się na jego realizację? Być może, w końcu jednego kota mają zamiast dwóch więc pewnie będzie chciał uzupełnić braki oraz jednocześnie zapewnić coś niecodziennego. Na razie jednak Sophie musiała zejść z liny, by to zrobić a szkoda tak przerywać ćwiczenia w połowie.
Kobieta mogła zauważyć, że brat wyskoczył w momencie kiedy lina była pod określonym kątem. Praktycznie kilka chwil przed tym, jak zaczęłaby wracać więc to był właśnie ten moment, kiedy można było uzyskać najlepsze wybicie się by móc dolecieć do osoby łapiącej.
- Skacz – powiedział troszkę wcześniej, gdyż mózg potrzebuje czasu by to przetworzyć. Widać bracia nie są też głupi i są w stanie wywnioskować takie proste rzeczy. Oczywiście Sophie mogła być gotowa do skoku w tym punkcie, a podczas samego mogła poczuć że leci. Leci w dół rzecz jasna, ale przed dalszym spadkiem uratował ją łapiący, który teraz się z nią bujał. Potem rzecz jasna wylądowali na podeście.
Co do osobnika na dole to nie wyglądał na dobrego typka, jednak pozory mylą. Może po prostu lubił się ubierać mrocznie i przekazywał zwyczajnie złe wieści kierownikowi? Wątpliwości jednak zostały rozwiane przez jednego z braci.
- Znowu tu przylazł. Ja widziałem jak on dolewał czegoś Charlesowi do wody – powiedział, a następnie kucnął na krawędzi i obserwował osobnika jak jakiś pseudo Batman.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   21.09.15 21:01

A więc informacja, że latanie jest niesamowite została w pełni potwierdzona. Dziewczynie od razu zaczęły się podobać te skoki, tym bardziej że już za pierwszym razem wyszło całkiem nieźle. A przynajmniej na tyle nieźle, że wylądowała tam, gdzie powinna i nie musiała wygramalać się później z siatki. Przez chwilę przeszło jej przez myśl, że cyrkowe sztuczki tylko wyglądają na trudne wcale nie będąc takimi w rzeczywistości, jednak w końcu stwierdziła, że po prostu jej, jako osobie początkującej w ramach próby pokazuje się tylko te najprostsze warianty. Spodziewała się, że podczas właściwego występu zobaczy wiele niesamowitych akrobacji w wykonaniu czworaczków, takich, które potrafiłaby wykonać tylko po długich latach ćwiczeń.
-To on otruł wam tygrysa? - zapytała jeszcze dla pewności dziewczyna. - Franceska mi powiedziała. - wytłumaczyła wiedzę, której nie powinna posiadać jako osoba zatrudniona tylko na jeden występ.
-Moim zdaniem za taką akcję ktoś powinien się z nim porządnie rozliczyć. - dodała, patrząc w dół na ubranego w ciemny strój faceta z nieukrywaną niechęcią.
Czarny kot wolał nie ryzykować skoków. Stał spokojnie na podeście liżąc łapę, choć on również nie spuszczał podejrzanego człowieka ze swoich zielonych, kocich oczu.
Powrót do góry Go down


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   22.09.15 2:33

Chłopaki zgodnie pokiwali głową, nawet Sophie mogła założyć, że pewnie pozostała dwójka również pokiwała głową mimo że ich tu nie było bo właśnie włazili po drabinkach.
- Pewno on, bo nikogo innego w pobliżu klatki nie widzieliśmy. No czasem Francesca przychodzi dać tygrysom resztki z obiadu, ale ona z nami jest długo więc jej nie podejrzewamy że otrułaby któregoś z nich – mówiła owa dwójka na przemian. Kierownik cyrku w końcu przegnał owego natręta, ale chyba tylko dlatego że z drugiego końca sceny zaczął iść siłacz cyrkowy. Ponad dwumetrowa góra mięśni w masce zapaśnika oraz żółtym kostiumie. Na gębie miał oczywiście parę równie potężnych wąsów. Na sam widok tego gościa, kapelusznik zwiał aż się za nim kurzyło. Pewnie jak to bywa z czarnymi charakterami odgrażał się po drodze.
[color=#990099- El Tigre znowu go wypędził [/color]– obaj bracia strzelili ze sobą równe piąteczki – Pytanie tylko kto go rozliczy? Straż miejska ma w poważaniu cyrkowców – tymczasem do grupki dołączyła pozostała dwójka braci i wtedy już rozmowa mogła odbywać się dla nich normalnie. Po jednym słowie na łebka. Chyba nawet nie zauważyli kota, który sobie lizał łapę.
- No chłopaki teraz czas na linę – powiedział jeden do nich, na co pozostali kiwnęli głowami. Zaczęli… wchodzić sobie wzajemnie na ramiona i ustawiać się do figury, która wyglądała jak taki trochę trójkąt. Następnie ten, który utrzymywał ich równowagę na kładce zaczął wchodzić na linę. W tym czasie Sophie mogła przypatrzeć się bardzo osobliwej scenie, podczas której dyrektor cyrku prawie pożarł swój cylinder ze złości. Gdzieś tam w rogu nawet widziała Francescę, która wygląda zza kotary ciekawie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   29.09.15 20:25

Sophie nie podejrzewałaby Franceski o udział w otruciu tygrysa, w końcu ten cyrk należy do jej ojca, nie wyglądała na taką, która chciałaby mu zaszkodzić. Poza tym, wydawałoby się, że uważa to miejsce za swój dom. Z uśmiechem przyglądała się, jak dziwnie ubrany człowiek znika na widok siłacza. On jeden wywołuje strach, to dobrze wróżyło ewentualnej misji rozliczania.
-No przecież wcale nie chodzi mi o straż miejską. Jestem zdania, że każdy powinien dbać o swoje własne interesy.
Dziewczyna jedynie wyraziła swoją opinię. Nie miała zamiaru do niczego ich zmuszać, czy przesadnie zachęcać. To ich cyrk, ich pieniądze i ich tygrysy, jednak zwyczajnym oporem nic nie zdziałają. A wykonanie żądania bandytów tylko zachęci ich do tego, by następnym razem zażądać więcej.
Z podziwem obserwowała akrobacje wspaniałej czwórki uważając, że to, co ona robi może być co najwyżej kiepskim wstępem do rewolucji chłopców. Takie młodziaki, musieli się tego uczyć od maluszka! Cóż, Sophie stwierdziła, że przynajmniej będzie ładnym dodatkiem. Ten strój w końcu leży na niej znakomicie...
Powrót do góry Go down
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   

Powrót do góry Go down
 
Namiot cyrkowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Namiot cyrkowy
» Pole biwakowe
» Namiot nauczycielski - Chantal Lacroix
» Namiot biesiadny
» Namiot (Bellamy Blake)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Miasto Clover i Oshibana-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie