IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Namiot cyrkowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Namiot cyrkowy   11.01.15 12:32

First topic message reminder :

Namiot, jak namiot. Wielki, ogromny, jednak w żadnym stopniu nie zachwyca oka przeciętnego tubylca. Oshibana, która miała "zaszczyt" gościć trupę cyrkowców wydaje się w pewnym sensie oszpecona przez żółto-czerwony, ogromny namiot z nieznanej tkaniny uginającej się pod wiatrem. Tak bardzo odcinający się budynek nie jest niczym miłym dla oka, ale mus to mus, bo cyrkowcy wyraźnie nie chcą się wynieść, a i przy okazji są w pewnym sensie doskonałą atrakcją dla mieszkańców oraz turystów.
Podłużny namiot słynie głównie z pokazów magicznych, jednak z powodu ich poziomu trudności i zaawansowania, wiele razy dochodziło do poważnych wypadków. Nawet, jeśli ludzie są zwinni, znają się na swoim fachu, zdarza im się nieumyślnie zrobić fałszywy ruch i bum! Kontuzja. No bywa i tak...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość
Gość





PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   03.12.15 15:02

Sophie doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że karzełek i ją może ostro zrypać na kasie. No proszę, przecież to karzełek. On już na pierwszy rzut oka wyglądał jej na skąpca i erosomana. Wóz cyrkowy jest zdatny do wielu celów.
Kotek dał się pogłaskać, nawet zamruczał grzecznie, jak to kotki mają w zwyczaju. Sophie nie miała w planach zmiany go w tygrysa w ramach sztuczek, ale jeśli szef będzie chciał - spróbuje to zrobić. W końcu ona tu tylko pracuje. Płacą jej za show, które spodoba się ludziom.
Sophie nie powiedziała nic na temat swoich podejrzeń do Franceski. Stwierdziła tylko fakt, że dziewczyna, która uciekała była podobnej postury i miała na sobie taki sam strój jak ten w przyczepie. Żeby przybliżyć jej postać szefowi. Potrząsnęła jednak głową, gdy zapytał czy jego córka jest w przyczepie, bo jej nie było. Po co kłamać.
Syrenka była zdziwiona zniknięciem stroju ninja. Wzbudzało to w niej jednak tylko coraz więcej podejrzeń, szczególnie, że Franceski nadal tu nie było. Jednak podejrzenia były ogólne odnośnie całej sytuacji, Sophie nie zrzucała winy na córkę szefa, może nie ma jej tutaj bo została porwana w ramach zemsty za opryszków? Nigdy nie wiadomo.
Sophie pogrzebała trochę w poszukiwaniu stroju. Niestety, nie znalazła nic, co wyglądałoby chociaż w zadowalającym stopniu skromnie, a przy tym efektownie. Poszła więc na kompromis, frak spodobał jej się bardzo, pończochy nieco mniej, ale może przynajmniej panowie, przyprowadzający do cyrku swoje dzieci będą bawić się dobrze chociażby ze względu na nie.
Zaraz później zamierzała wrócić na halę, by zająć się próbami. Nie przebierała się jeszcze, spodziewała się, że akrobacje przedstawiane będą przed jej iluzorycznymi sztuczkami.
Powrót do góry Go down


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   03.12.15 22:09

Sophie mogła okazać się zbyt wysokimi progami dla tegoż pana. W przenośni i dosłownie, no bo przecież taki liliput bardziej nadaje się na okaz do cyrku. Szkoda, że ten okaz jest właścicielem całego tego przybytku. No w każdym razie skoro kotek dał się pogłaskać to i szefu okazał kotu nieco pozytywnych emocji i jak na dobrego człowieka przystało, pogładził futrzaka po futerku i grzbiecie. Pomimo nagłych zmian wiedział, że show must go on i nie ma odwrotu. Być może to rozwiązałoby typowo cyrkowe problemy z finansami. W każdym razie to, że Franceski nie ma w przyczepie. Być może sam coś zaczął podejrzewać lub myślał, że ją porwali czy coś takiego.
W każdym razie syrenka dobrała sobie strój. Wyglądał całkiem nieźle i nawet pasował do takiego magika. Frak, pończochy oraz reszta stroju pasowały. Widocznie Sophie mieściła się w standardach przeciętnego wzrostu cyrkowca, a może coś wspólnego miały małe lacrymki wszyte w kołnierzyk? Kurczyły albo rozciągały ubrania wedle wzrostu noszącego. Sprzęt niby nie drogi, ale pozwala zaoszczędzić sobie wielu wydatków na krawca.
W każdym razie próby akrobatyczne się odbyły. Sophie mogła z chłopakami poćwiczyć nieco prostsze figury, jednak na pewno nadal efektowne. Zróbmy mały timeskip do momentu, kiedy zaczęła się schodzić widownia na pokaz magiczny Sophie. Oczywiście podczas akrobacji nic się nie działo specyficznego, a wszystko poszło jak po maśle. Kotek miał wystąpić wedle planu zaraz po pokazie magicznym i tutaj widownia wyczekiwała kreatywności czarodziejki, bo była bardzo wymagająca. Znaczy dzieci cieszyły się praktycznie ze wszystkiego, a mężczyźni faktycznie spoglądali na kuszącą sylwetkę kobiety jak również te pończochy. Sprawdźmy jakie sztuczki Sophie ma w zanadrzu, w końcu miała zająć 25 minut programu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   14.12.15 0:29

Dwadzieścia pięć minut to na prawdę dużo, kiedy ma się polegać tylko na tym, czego tak na prawdę nie ma. Co prawda Sophie poczyniła już wiele przygotowań - na początku sprawdziła dokładnie, czy jej show będzie dobrze widoczne z każdego punktu na trybunach (znaczy - czy zasięg iluzji obejmie wszystkich), załatwiła wszystkie drobne gadżety, które mogły jej się przydać, miliard razy podciągnęła pończochy mając nieuzasadnione wrażenie, że się zsuwają. Obmyśliła wiele sztuczek, takich które mogą być efektowne i efektywne. Wszystko miała ułożone do momentu, kiedy uproszona u cyrkowców muzyka zabrzmiała na arenie. Gdy wychodziła na środek w ciemności w głowie miała zupełną pustkę, ale kiedy światła już błysnęły oświetlając ją i czyniąc widoczną dla publiczności musiała zacząć pokaz.
Na początek były standardowe sztuczki iluzjonisty. Dziewczyna wyciągała różne rzeczy z kapelusza. Najpierw prezentowała go jako zwyczajny kapelusz (bo przecież taki był, kapelusz był rzeczą, którą faktycznie miała w ręku). Później pokazywała go bez dna (co już było iluzją), później znowu z dnem, a dalej zaczęła wyciągać z niego różne przedmioty. Zaczęło się od królika, który schowany z powrotem zamienił się w dłoni dziewczyny w pluszowego misia. Gdy schowała misia, pojawiały się inne przedmioty - różnego rodzaju zabawki, później nawet przedmioty większe niż sam kapelusz. I tak były wyjmowane i chowane... aż w końcu coś samo z cylindra się wydostało, już bez pomocy Sophie. Stado iluzorycznych gołębi wzbiło się z cylindra w powietrze, zrobiło rundkę dookoła areny i wyleciało przez otwory w namiocie, tam gdzie już nikt nie mógł ich zobaczyć. Później sztuczki z pudłem - Sophie wchodzi do pudła, pudło później otwiera się samo, ale Sophie nikt nie widzi, choć tak naprawdę ona wciąż tam jest. Magia! Później lewitowała, przez chwilę była półprzezroczysta niczym duch... mnóstwo drobnych sztuczek, żeby zabić trochę czasu, a jednak się spodobać.
Później muzyka zmieniła się. Akurat w momencie, kiedy dziewczyna zaczęła łykać iluzoryczne ostrze niczym rasowy pożeracz mieczy. Jeszcze jedna chwila, jedno pstryknięcie i ostrze zapłonęło. Sophie się nie zraziła, połknęła płonące ostrze. W całości. Po to, żeby za chwilę zionąć ogniem. Mamusia zawsze mówiła, żeby nie bawić się płomieniami, ale tymi nie można się poparzyć, a ogień zawsze wygląda dobrze. Fire show będzie idealne. Zionęła ogniem na jedną dłoń, na drugą... i teraz płonęły jej dłonie. Przez chwilę wyglądała jakby miała dziesięć rąk, trochę jak w tych bollywoodzkich tańcach, tylko tym razem nie było tam pięciu kobiet a ona sama, z płonącymi nieistniejącym ogniem dłońmi. Po wykonaniu kilku ciekawych ruchów dodatkowe ręce znikły, a dziewczyna, ciskając z dłoni płomieniami, stworzyła dookoła siebie płonący okrąg. A później zaczęła wykonywać różne ruchy, ogień zgrywał się z nimi doskonale, jakby był tresowany. Później w jednej chwili płomienie w kręgu uniosły się do góry, niemalże pod sufit, aby później szybko opaść i rozlać się po całej posadzce i stworzyć na chwilę ognistą kurtynę między areną a trybunami. Później rozlały się wyżej, płomienie jakby spłynęły po suficie ogarniając cały namiot od środka, jakby zamykając widzów w płonącej klatce. Nieparzące płomienie tańczyły po ścianach, co jakiś czas wypuszczając wijące się odnogi. W tym czasie Sophie nie próżnowała na arenie - miotając ogniem i tworząc z niego przeróżne, ruchome kształty, takie jak dostojny lew z ognistą grzywą, który przeszedł się dookoła areny i zniknął pozostawiając po sobie chmurkę dymu, czy kicające dookoła ogniste zajączki. Kluczowym punktem programu, gdy płomienie ze ścian spłynęły z powrotem na arenę tworząc krąg, który dziewczyna rysowała początkowo, a zwierzątka zniknęły, był ogromny, ognisty feniks, którego dziewczyna stworzyła ziejąc ogniem. Latał on przez chwilę ponad głowami publiczności sypiąc z siebie ogniste iskry. A wszystko działo się nieustająco w rytm grającej w tle muzyki. W pewnym momencie zawisł on nad centrum areny, czyli nad miejscem, w którym stała Sophie i po prostu upadł w dół jakby wlatując w dziewczynę, w efekcie czego zajęła się ogniem. Taka cała w płomieniach, gdy utwór już dobiegał końca, ukłoniła się publiczności... i zamieniła w kupkę popiołu. Na sali pewnie na moment zapanowała cisza, ale za moment dziewczyna wyszła zza kulis, cała i zdrowa, bez śladów kontaktu z ogniem i ukłoniła się już na prawdę. To był koniec pokazu iluzji.
Kotek mógł robić wszystko, o co go poproszono. Na pewno nie było takich rzeczy, w których nie dorównałby cyrkowemu tygrysowi!
Powrót do góry Go down


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   14.12.15 1:36

Cyrk był tak zaprojektowany, że Sophie gdyby stała pośrodku to byłaby widoczna z każdego miejsca. Rzecz jasna nie było to samo centrum a okrąg wokół niego, tak by najlepiej było widać każdy jej ruch. Po odpowiednich przygotowaniach jakim było sprawdzenie, czy zewsząd będzie widoczna mogła sobie na spokojnie wytyczyć ścieżkę, po której powinna się poruszać tak by być cały czas na widoku. Zasięg iluzji w tych właśnie punktach obejmował ludzi siedzących na trybunach. Rzecz jasna musiała przesunąć ten punkt bardziej do przodu momentami, ale to było do zapamiętania. Pończoszki, które się rzekomo zsuwały tak naprawdę mogły być oznaką stresu, jednak… kto by się nie denerwował mając 25 minut tylko dla siebie z ponad setką osób na widowni?
Rzecz jasna kobieta została wcześniej zapowiedziana przez dyrektora cyrku. Donośnym głosem, bez użycia mikrofonu obwieścił – Panie i Panowie, chłopcy i dziewczęta! Oto chwila na którą wszyscy czekali! Przed wami… - tutaj na moment były rzecz jasna werble – Niesamowita Sophie Gale! – powiedział i wtedy zaczęła się właściwa część, którą Sophie sobie przygotowała. Tymczasem karzełek zszedł ze sceny i ustąpił miejsca performerce. Muzyka, która grała w cyrku była nadawana z miejsca gdzie były również światła. Leciała ona z jednej większej lacrymy do kilku mniejszych poukrywanych pod trybunami, dlatego akustyka w cyrku była tak dobra i słychać było każdą nutkę. Wychodząc na środek, Sophie prowadzona była przez snop światła którym oświetlali ją technicy, tak jak zresztą było to umówione.
Pokaz był naprawdę ciekawy, zwłaszcza że pośród widowni było naprawdę sporo dzieci. Ich roześmiane buzie mogłyby dziewczynie zrekompensować wszelkie trudy, jeśli rzecz jasna przedkłada to nad woreczek kryształów czy też inne wygody, które można za nie kupić. Z boku mogła dostrzec, że sam kierownik cyrku próbuje coś dostrzec ale mu nie idzie ewidentnie. Był po prostu poza zasięgiem iluzji, ale że ludziom się to podobało to nie reagował negatywnie. Ważne, że pieniądze do kieszeni mu wpadną. Rzecz jasna rodzice swoich pociech musieli je trzymać, by nie właziły na scenę, zwłaszcza tych najmłodszych przyciąganych przez zabawki wyciągane z kapelusza.
Sztuczki na początku należały do tych typowych, jednak ludziom się to po prostu podobało. Mimo, że wiedzieli co będzie ich czekało, to mimo to odczuwali przyjemność z oglądania pokazu. Mężczyźni zwracali uwagę na kobietę, jak również na sposób poruszania, a rzecz jasna dopiero potem na to co robiła. Po prostu Sophie była ładna, dlatego zdarzało się że jakaś zazdrosna żona siedziała z fochem obok męża, który chyba próbował się jakoś wykaraskać z tej sytuacji. Ale cóż to nie moment na trudne sprawy, a tym bardziej nie na terapię rodzinną. To czas na występ!
Ludzie byli przyzwyczajeni do tego, że żyją w świecie magii ale jednak Sophie prezentowała im zupełnie inny poziom. W końcu lewitowała, wyciągała rzeczy z kapelusza. Wiedzieli że zwykły mag najczęściej ogranicza się do jednej dziedziny czarów, a tu proszę. Wiele rodzajów magii, a raczej tak im się wydawało. Dech widowni zapierały momenty połykania mieczy, wstrzymywali oddech momentami i przyglądali się uważnie czy to nie jest żadna podpucha, jednak koniec końców… iluzja była zbyt dobra. W fotele wgniotły ich płomienie, niektórzy zaczęli panikować jednak po chwili widząc że ogień nie robi im krzywdy, ani że nic się nie pali oglądali spektakl z jeszcze większym zacięciem. Największe wrażenie jednak zrobił feniks oraz sztuczka związana z nim. Kiedy Sophie się „spopieliła” na trybunach podniosły się szepty, jednak zaraz ucichły i zostały zastąpione gorącymi niczym płomienie feniksa brawami. Kiedy Sophie już zeszła ze sceny, wtedy wyszedł ponownie dyrektor cyrku.
- No to była Niesamowita Sophie Gale moi drodzy państwo, a teraz przyszła chwila na kolejny punkt naszego programu. Shiiiiiirley oraaaaaz Bonifacy, para dzikich pięknych i zabójczych kotów! – powiedział, a widownia karzełka również nagrodziła oklaskami. Klauni szybko zwinęli gadżety Sophie i błyskawicznie zmontowali sprzęt potrzebny do pokazu. Na scenę wszedł Bonifacy wraz z Shirley. Kotka nie wyglądała już na taką agresywną, a raczej opanowaną. Bądź co bądź ten zwierzak lubił być w centrum uwagi. Sztuczki kotów były proste, początkowo zaczęło się od okrążenia areny, gdzie tak naprawdę największą uwagę skupiał na sobie Bonifacy, a dopiero potem tygrysica. Treser tygrysa od czasu do czasu strzelał biczem, co sygnalizowało zmianę sztuczki. Drugą z nich było wejście obu zwierzaków na dwie duże piłki oraz próby utrzymywania się na nich. Shirley nie można było odmówić gibkości jak na takiego dużego kota, ale Boniek też sobie radził. Trzecią ze sztuczek było skakanie przez płonące obręcze, co zresztą kotki wykonały. Na koniec programu treser przewoził dzieci i rodziców na grzebiecie obu kociaków, częściej dzieci a rzadziej rodziców.
Potem jeszcze raz wystąpiły czworaczki. Tak, swojego brata dali radę postawić na nogi w tym czasie i czuł się już dobrze. Ich pokaz również zapierał dech w piersi publiczności, zresztą Sophie wcześniej z nimi ćwiczyła i widziała na co chłopaków było stać. Niepokojąca była jedna rzecz. Otóż po przedstawieniu, kiedy Sophie poszła się przebrać (i wypisała kilkanaście autografów wcześniej), w wozie gdzie zostawiła swoje rzeczy nadal Francesci nie było. Dziewczyna od tak się rozpłynęła, jednak kiedy Gale była już ubrana wszedł dyrektor cyrku. Miał bardzo smutną minę, a smutny krasnolud to naprawdę żałosny widok. Pokręcił głową i pogłaskał się po swojej zadbanej brodzie.
OST do dalszej części
- Ech… młodzi. Któż za nimi nadąży. Więc taką drogę obrała? Mówią, że skowronek najpiękniej śpiewa na wolności. Nigdy mi nie mówiła co ją trapi i czy coś jej się nie podoba – powiedział siadając na zydlu w wozie – Za stary już na to jestem. Kiedyś ten cyrk zostanie pewnie komuś przekazany, a ja odejdę na emeryturę – rozczulił się nieco, a łezka w oku mu się zakręciła. Momentalnie otarł ją i podszedł z życzliwym uśmiechem do Sophie. W dłoń delikatnie włożył jej woreczek z klejnotami. W środku była równa sumka, taka jaka przewidziana była w zleceniu – Dziękuję Ci za dzisiaj Sophie. Zawsze będziesz tu mile widziana, jednak nie będę nikogo trzymał na siłę. A jeśli kiedykolwiek będziesz szukała pracy to wiesz – mrugnął porozumiewawczo, a jeśli chciała to nawet się przytulił na moment i poklepał ją po odcinku lędźwiowym (bo tam rzecz jasna sięgał) – A. Strój możesz zatrzymać na pamiątkę, jeśli tylko chcesz – powiedział i wyszedł, ciężko stąpając i opierając się o swoją laskę. Po drodze dłonią zahaczył Bonifacego i go pogłaskał delikatnie. To kończyło pracę Sophie w tym cyrku, ale przynajmniej czegoś nauczyła tego starego człowieka. Mimo, że stracił córkę to wyglądał na szczęśliwego, jak dobry ojciec pozwolił swojemu dziecku kroczyć ścieżką które obrało. Wyfrunęło z gniazda w świat. Co jednak przyniesie przyszłość? Tego nie wie nikt.
Nagroda: 4000 klejnotów i 800 MM. Podliczona walka, MM za misję jak również bonus za ciekawy pokaz. Do tego na pamiątkę możesz zabrać strój, który miałaś podczas występu magicznego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 32
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   10.02.16 23:09

Chaos i zgiełk. To właśnie panowało na polanie za miastem, gdzie właśnie rozkładała się trupa cyrkowa. Ludzie biegali we wszystkie strony niosąc różne rzeczy i wykrzykując do siebie polecenia. Wszędzie walały się elementy namiotów- pręty, płachty, liny. Gdzie sięgnąć wzrokiem stały wozy małe i duże, a w niektórych chyba były zwierzęta sądząc po odgłosach.
Nad całym tym harmidrem starał się zapanować okrąglutki pan w stroju stangreta z wielkim cylindrem i czarnym wąsem, który niemal na pewno na noc zakręcał na wałki, żeby ten był tak podkręcony. Wymachiwał rękoma pokazując ludziom co i gdzie mają zanieść, położyć, postawić. Wyglądał trochę jak dyrygent, tylko orkiestry mu brakowało wokół. Patrząc na niego i słysząc jego głos można by dojść do wniosku, że ma wszystko doskonale pod kontrolą. Jednak wnikliwy obserwator zauważyłby, że okrąglutki pan strzela oczami na boki i co jakiś czas ociera czoło bawełnianą chusteczką, ewidentnie podenerwowany. Nie trudno było się domyślić, że to właśnie jest dyrektor cyrku.
Mężczyzna wydał jeszcze kilka poleceń a potem z ziemi tuż przed nim zaczęła unosić się konstrukcja. Wysoki namiot cyrkowy stanął w przeciągu paru chwil. Gdy stanął rozległy się brawa, które jednak szybko ucichły i każdy wrócił do swoich zadań. Wozy zaczęły się otwierać, mniejsze namioty podnosić na wzór swojego wielkiego brata. Cyrk właśnie się rozłożył.
Dyrektor ocierając czoło wszedł do namiotu głównego gdzie ekipa techniczna już zaczęła rozkładać barierki, trybuny i kutyny. Sprawdzano sprzęt, rozkładano zabezpieczenia. Wszystko musiało być idealnie, bo chodziło nie tylko o efekt wizualny za który płacili widzowie, ale przede wszystkim o bezpieczeństwo artystów. Na szczęście ekipa znała się na tym jak mało kto, więc zadaniem dyrektora była tylko kontrola by o niczym przypadkiem w tym chaosie nie zapomniano.
Zarumieniony usiadł na jednej z ławek na trybunach i stamtąd wszystkim dyrygował ciągle nerwowo spoglądając w kierunku wejścia do namiotu. Czekał na coś, a raczej na kogoś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Liczba postów : 17
Dołączył/a : 16/01/2016
Skąd : Magnolia

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   12.02.16 13:13

Otóż dziewczyna udała się na miejsce spotkania, przynajmniej tak sądziła, bo mowa była o cyrku. Tak więc cyrk dopiero się rozkładał, więc było dużo zamieszania. Ogrom przytłaczał dziewczynę, jednak bliskość Tiga uspakajała ją. Oczywiście był w w mniejszej formie, gdyż mógł wywołać trochę zgiełku. W cyrku tygrysy trzyma się w klatkach, ale dla niej było to nie do pomyślenia, by Ti tak skończył. Melka zauważyła, że tym wszystkim rozporządza pewien niezbyt szczupły mężczyzna. Nie chciała mu przeszkadzać, więc zaczekała aż rozłożą się i zgiełk opadnie. Ruszyła za mężczyzną do głównego namiotu, by po chwili wejść za nim i się przywitać. Tygrys, teraz w formie kotka, był trzymany przez nią na rękach.
- Dzień dobry, ja przyszłam tu w sprawie ogłoszenia.
Odstawiła przyjaciela na ziemie i pogłaskała go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1546-melami-nanori


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 32
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   12.02.16 22:12

Dyrektor siedział  na trybunach  i czujnym  okiem  kontrolował  rozkładanie  trapezowe,  liny  i innych przyrządów  potrzebnych podczas przedstawienia,  a przede wszystkim siatki zabezpieczającej. Nie mogła być ona zbyt luźna  bo nie spełniła by  należycie  swojego zadania ani zbyt mocno napięta  by  w  wypadku upadku któregoś z akrobatów nie zadziałała jak trampolina.
Właśnie  pokazywał coś  końcem swojej laski ekipie  technicznej,  gdy do namiotu weszła nieznajoma j dziewczyna.  Mężczyzna domyślając się kim ona jest  spokojnie wstał i gdy podeszła dostatecznie blisko  pokłonił się zdejmując przy tym swój ogromny cylinder i ukazując kryjącą się pod nim  łysine.
- Witaj  moja droga,  jestem Carl Seere, dyrektor cyrku.
Wyprostował się i założył cylinder.  Zmierzył  dziewczynę badawczym wzrokiem.  Mogła się pod tym spojrzeniem poczuć nieco nieswojo.  Nie ona pierwsza i zapewne nie ostatnia.  Mężczyzna już tak działał na ludzi, wiedział o tym i specjalnie nie przejmował.  Znał się na swoim fachu, był surowy dla ekipy ale sprawiedliwy,  dlatego współpracownicy bardzo go szanowali.
Sięgnął do małej  kieszonki na swojej piersi i wyciągnął z niej  zegarek.  Sprawdził  godzinę,  jeszcze raz zmierzył  dziewczynę i schował  zegarek. - Przybyła  pani  w samą  porę. Proszę usiąść
Wskazał  uprzejmym gestem miejsce na trybunach. Poczekał  aż dziewczyna  usiądzie i sam  usiadł obok.
- Słucham,  co może mi  pani zaoferować? Co  pani  potrafi?
Spytał  spokojnie  i czekał na odpowiedź, której wysłuchał  kiwając głową.
-Pani zadaniem będzie,  tak zresztą jak  było napisane w ogłoszeniu,  zastąpienie  naszej  gwiazdy.  Ideałem było by gdyby mogła pani wykonać  cały układ na linie,  jednak  nie oczekuje  tego.  Wystarczy,  że przespaceruje się pani  po niej, a potem wykona kilka sztuczek z naszymi  akrobatami.  Na koniec jakieś krótkie przedstawienie zakończone przepędzeniem bandytów.  Tu ma pani wolną rękę.  Może pani wykorzystać dowolne rekwizyty czy nawet  skorzystać z pomocy swojego pupila. Publiczność lubi zwierzęta.  Proszę tylko odpowiednio wcześniej powiedzieć opiekunowi  rekwizytów by przygotował wszystko.  Ma być efektownie ale bezpiecznie. Pisze się pani na to?
Dyrektor wytłumaczył wszystko co według niego na ten moment musiała wiedzieć  dziewczyna. Musiał mieć pewność, że  ta wie dokładnie na czym polega jej zadanie.  Wiedział, że najmniejsza chwila zawachania  może nie tylko położyć fiasko spektaklowi ale też narazić czyjeś zdrowie. Teraz czekał spokojnie aż dziewczyna zastanowi się i podejmie ostateczną decyzję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Liczba postów : 17
Dołączył/a : 16/01/2016
Skąd : Magnolia

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   20.02.16 11:42

Po wysłuchaniu mężczyzny, chyba będzie musiała go rozczarować.
- Nie znam się na akrobatyce, a na strzelaniu.
Wyciągnęła rękę i myślą aktywowała łuk.
- To tego Tig może mi pomóc, gdy się powiększy.
Na te zdanie tygrys z małego kotka przemienił się w tygrysa. Melami miała nadzieję, że nie przestraszy mężczyzny. Jeżeli nie będą mu pasowały umiejętności dziewczyny- po prostu wróci do domu. Jednak byłaby tym zawiedziona, bo cyrk jest świetny i dużo tu ślicznych rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1546-melami-nanori


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 32
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   20.02.16 19:46

Nie krył zawodu. Zależało mu bardzo na kimś kto zastąpi w miarę dobrze jego gwiazdę. Przez chwilę przyglądał się dziewczynie przeciągając raz po raz dłonią po spiczastej brudne.
-Jesteś dobrej postury do tego spokojnie. Jeśli się nie będziesz bała, damy radę. Kilka razy poćwiczysz na niewielkiej wysokości i powinno być dobrze. W przedstawieniu z akrobatami zdasz się na nich. Wszystko zależy od tego czy się boisz.
Wytłumaczył. Nie miał czasu na czekanie na kogoś innego. Przedstawienie miało się odbyć lada chwila.
- Strzelanie też dobre. Możesz je wykorzystać w twoim występie
Pokiwał głową zadowolony. Krótki występ ładnej łuczniczki może się spodobać publiczności. Przemiana tygrysa nie zrobiła na nim większego wrażenia. W cyrku mieli nie tylko tygrysa ale również dwa niedźwiedzie i lewicę albinosa.
- Dobrze nie ma czasu na myślenie. Nasi akrobacji się tobą zajmą pokażą co i jak, wyjaśnią. Idź tam za kurtyny. Spytaj o Solei. Taka drona blondynka. Powiedz, że jesteś w zastępstwie, będzie wiedziała co ma zrobić.
Machnął laską w stronę czerwonej kurtyny za którą znajdowało się całe zaplecze. Gdy dziewczyna tam weszła trafiła w chaos porównywalny ze strefą po wybuchu jądrowym. Różne przedmioty leżały w zupełnym nieładzie na ziemi lub na wszechobecnych skrzynkach. Ludzie latali w tę i z powrotem. Jedni się coś układali, inni się malowali, jeszcze inni coś sprawdzali. Każdy zajęty był sobą i swoimi sprawami. Większość nie zwracała nawet na nieznajomą dziewczynę uwagi jedynie zerkając na nią kątem oka. Jednak gdy tylko podeszła do kogoś spytać o Solei, każdy gestem lub słowem wskazywał jej kierunek.
Jednak nim dotarła do blondynki na jej ramieniu z głośnym wrzaskiem zjawiła się kapucynka. Mała małpka ubrana w złoty pasek i czerwony berecik wymachiwała długimi rączkami by na koniec objąć dziewczynę za szyję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Liczba postów : 17
Dołączył/a : 16/01/2016
Skąd : Magnolia

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   21.02.16 17:00

- Dobrze.
Jedno krótkie słowo, w końcu on tu rządzi. Melami myślała jednak, że tygrys zrobi przynajmniej jakieś wrażenie na nim, jednak zapomniała, że w tym fachu to normalne. Nauczy się trochę przejścia po linie i zarobi! Super układ, zaraz ruszyła w stronę wskazaną przez mężczyznę. Gdy weszła do środka powitał ją chaos, więc szybko się wycofała by zmniejszyć tygrysa i wziąć go na ręce. Spytała się po drodze paru osób, aż w końcu trafiła do blondynki.
- Witaj. Jestem w zastępstwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1546-melami-nanori


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 32
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   26.02.16 9:40

Mała, bardzo wesoła i przyjacielska małpka trzymała szyję dziewczyny mocno, jakby szukała u niej ochrony. Po chwili zrobiła kilka kroków po ramionach Mel i przysiadając na jej plecach oplotła swoje długie ramiona wokół głowy dziewczyny, ogon wokół jej szyi, schowała się za nią.
Dziewczyna chyba postanowiła nie zwracać na kapucynkę uwagi i podeszła do drobnej blondynki stojącej pod ścianą namiotu. Solei była na oko niewiele starsza od Mel. Ubrana w krótką, ale prostą czerwoną sukienkę i czarne balerinki wyróżniała się wśród tłumu za kulisami zwyczajnością. Nie była ani tak szczupła jak akrobaci, ani tak zbudowana jak robotnicy. Jednak widać było, że jest lubiana i szanowana wśród ekipy. Każdy mijający ją uśmiechał się serdecznie, kiwał głową, niektórzy zatrzymywali się na chwilę i zagadywali.
- Hahahaha. Witaj. Widzę, że poznałaś już sir Flina.
Widząc Mel Solei wybuchnęła śmiechem, na co małpka psota zsunęła ramiona na oczy Mel i zasłoniła je na chwilę, by następnie wskoczyć na jej głowę i klaszcząc zaczęła skakać między dziewczynami, jakby nie mogąc się zdecydować gdzie chce usiąść. Na koniec usiadła... na Tigu. Przytuliła się do tygrysa i chyba zrobiła z niego swoją przytulankę.
- Nie przejmuj się nim. Zaraz znajdzie sobie nową ofiarę. To psotnik. Musi być w centrum uwagi. Można się przyzwyczaić.
Zaśmiała się wskazując ruchem głowy na kapucynkę. Wyciągnęła rękę do Meli.
- Ja jestem Solei. Zajmuję się tu strojami i ogólnie ogarnianiem artystów tuż przed występem, żeby któremuś coś nie pękło w najmniej oczekiwanym momencie
Zaśmiała się i wskazując ręką by Mel za nią poszła ruszyła na prawo, w kierunku tylnego wyjścia z namiotu.
- Na początek musimy dobrać ci stroje do chodzenia po linie i występu z akrobatami. W tym nie dasz rady nawet na treningu
Rzuciła jeszcze zerkając na strój dziewczyny. Po wyjściu z namiotu poszły do mniejszego, w którym było pełno skrzyć, wieszaków i temu podobnych. Po drodze małpka złożyła bardzo mokry pocałunek na policzku Mel i wróciła do wielkiego namiotu, a Solei mówiła jak nakręcona katarynka opowiadając o strojach, akrobatach, dziewczynie, którą Mel miała zastąpić i wielu innych sprawach.
- Usądź na tej dużej czerwonej skrzyni ja poszukam czegoś dla ciebie
Rzuciła gdy wreszcie dotarły i ruszyła w gąszcz barwnego materiału. Po dłuższej chwili wróciła niosąc pięć wieszaków..
- Tu masz stroje do chodzenia po linie. Ten najchętniej nosiła nasza linoskoczek, ale to i to też się nadadzą. Możesz sobie wybrać. Te dwa to do występu z akrobatami i musisz po prostu przymierzyć który lepiej leży. Ten akrobaci noszą najczęściej, ale ten wydaje mi się bardziej odpowiedni dla ciebie. Przymierz oba i zobacz, w którym lepiej się czujesz. Strój do twojego występu dobierzemy po treningu. Będziesz miała chwilę by wszystko zaplanować i mi później powiedzieć co i jak. A teraz marsz się przebierać.
Podała Mel wieszaki i wskazała zawieszoną niedaleko błękitną płachtę służącą za przebieralnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Liczba postów : 17
Dołączył/a : 16/01/2016
Skąd : Magnolia

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   12.03.16 10:40

Kiedy dziewczyna zauważyła małpkę uśmiechnęła się i pozwoliła jej psotać dalej. Spodziewała się, że Solea będzie jedną z tych wspaniałych akrobatek ubranych w jaskrawe stroje, taka trochę diwa, a okazała się bardzo przyjazną dziewczyną. Gdy małpka zasłoniła jej oczy nie wiedziała jak zareagować, też zaczęła się śmiać.
- Mimo bycia rozrabiaką, jest uroczy.
Potrząsnęła też dłonią dziewczyny i zaraz też się przedstawiła.
- Melami z Mermaid Heel. Miło poznać.
Podążyła za dziewczyną i uważnie ją słuchała. Zgodnie z poleceniem poszła przymierzyć stroje, a ten który mówiła owszem był najlepszy. Wyszła w nim ubrana, gdyż nie było czasu na kolejne przebieranki.
- To od czego zaczynamy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1546-melami-nanori


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 32
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   13.03.16 13:52

Klasnęła radośnie w dłonie, gdy tylko dziewczyna wyszła z przebieralni. Cieszyła się, że stroje które jej poleciła przypadły Mel do gustu.
-To teraz kochanieńka idziemy spotkać się z akrobatami. Pokażą ci co i jak. Najpierw przebierz się w to.

Podała Mel czarny zestaw - sportowy top na ramiączkach i getry.
Złapała Mel za nadgarstek i poprowadziła z powrotem do głównego namiotu. Przeszły jak burza przez zaplecze odprowadzane zdziwionymi spojrzeniami i cichymi, docierając finalnie na scenę, gdzie wszystko wyglądało na gotowe do przedstawiania.
Wyłożona granatową, lekko połyskującą, jakby w posypaną brokatem duża przestrzeń dokładnie pośrodku namiotu otoczona była schodkowymi trybunami, które wydawały się tylko czekać na widzów. Scenę od widowni oddzielał płot ze skrzyni, idealne by po nich chodzić, a przykryte były miękkim materiałem. Nad sceną kołysały się trapezy, a pod nimi zawieszona była siatka zabezpieczająca. Na rusztowaniach pracownicy techniczni ustawiali jeszcze światła.
Na scenie stała piątka ludzi w getrach i, w przypadku dwóch dziewczyn, topach dokładnie takich jaki dostała wcześniej Mel. Widząc dziewczyny grupka przestała się rozciągać i czekała aż te podejdą.
-To są właśnie nasi cudowni akrobaci. Simil, dowódca grupy. Doria, jego narzeczona, Korme, najmłodsza słodka świnka, Horm starszy brat świnki i przystojny misio Fert.
Przedstawiła wszystkich po kolei z krótkim opisem każdego. Simil był wysokim blondynem o ciemnych oczach, a jego spojrzenie i postawa oraz poważna mina, jakby nigdy się nie uśmiechał, dawały jasno do zrozumienia, że ten osobnik tu rządzi i dla własnego dobra powinno się go słuchać. Jego partnerka wyglądała przy nim jak smerf, dosłownie ponieważ nie dość że była bardzo w drobna to miała niebieskie włosy, aktualnie spięte w ciasny kok. Jeśli była smerfem to prawie na pewno była spokrewniona z Rzędą, sądząc po jej minie. Czemu Korme zwano świnką nie trudno się było domyślić- miała mocno zadarty nos i różane policzki, a do tego różowe pasemka w srebrzystych włosach. Jej brat z kolei był kolejnym blondynem w tej grupie i tak jak siostra miał zadarty nos, a w nim jak i w uszach oraz prawej brwi srebrne kolczyki. Fert za to niezaprzeczalnie zasługiwał na miano"przystojniaka". Wysoki brunet z dwubarwnymi tęczuwkami- prawe oko było jasno błękitne, lewe zielone. Uśmiechał się sympatycznie. Patrząc na jego ciało trudno było zrozumieć czemu przewodniczka nazwała go" misiem", ponieważ był wręcz doskonale zbudowany.
Wszyscy skinęli Mel głową na przywitanie.
-Dobra ferajno to jest Melami. Pomoże wam dziś i będzie chodzić po linie. Przygotujcie ją
Zarządziła Solei i dając Mel całusa w policzek i zniknęła na zapleczu.
- Musimy się rozciągnąć. Każdy w swoim zakresie. Rób co uważasz-masz mieć rozgrzane i rozciągnięte mięśnie
Rzucił władczym tonem Simil i zaczął swoje ćwiczenia kompletnie ignorując resztę grupy. Wiał od niego chłód, ale widać było też stanowczość. Reszta zrobiła to samo. Mel musiała teraz zająć się sobą pod czujnym okiem Simila, którego spojrzenie mogła czuć non stop na sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Liczba postów : 17
Dołączył/a : 16/01/2016
Skąd : Magnolia

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   19.03.16 13:55

Gdy została złapana przez dziewczynę Tig wskoczył jej na drugą rękę. Co jak co ale zgubić jego tutaj nie mogła. Wróciłyśmy tą samą drogą do głównego namiotu. Wszyscy nadal byli zajęci, ale co się dziwić. Niedługo występy, a wszystko musi byc dopięte na ostatni guzik. Gdy weszła w końcu do celu podróży uderzyła ją zmiana otoczenia. Teraz był pięknie, magicznie. Niezbyt pozytywnie nastawieni ludzie, ale co zrobic jak byli akrobatykami, z ktorymi ma pracować. Uśmiechnęła sie gdy Solea ją przedstawiła i z uwaga słuchała poleceń... Tez mi rozgrzewka o ćwiczenia jak nie wie co robić! Pomachała dziewczynie co chyba jako jedyna była tutaj pozytywna i wziela sie do przebrana w otrzymany strój. Zwiekszyła Tiga, więc miała się za czym przebrać. Gdy skończyła wyszła zza tygrysa i zaczęła rozgrzewkę. Pajacyki, rozciąganie nóg, rąk. Jednak gdy nie miała pomysłu zerkała na tamtych, by zrobić podobne ćwiczenia. Czego wy sie spodziewacie po jubilerze? Przyszła tutaj tylko dla tego, ze potrzebowała hajsu i umiała nieźle strzelać.

3000-300=2700


Ostatnio zmieniony przez Melami dnia 28.03.16 12:26, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1546-melami-nanori


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 32
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   20.03.16 18:32

Simil obserwował Melami uważnie, ale nic nie mówił. Był zły,że do jego zaufaniej grupy wsadzono kompletnego laika. Nie miał jednak nic do gadania. Dyrektor zdecydował i chłopak musiał się dostosować, a prawda, przykra dla niego była taka, że potrzebowali dziewczyny, ponieważ bez niej nie mogli zrobić układu a nauka nowego zajęła by za dużo czasu, którego nie mieli .
-Dobra koniec zabawy, czas do pracy. Mel czy jak ci tam, jesteś w zastępstwie za jedną z akrobatek, więc będziesz robić to co ona. Korme ci wyjaśni.
Rzucił kapitan będąc już w pół drogi na platformę nad sceną. Za nim ruszyli pozostali, a z Melami została tylko Korme. Dziewczyna radośnie podskoczyła i zaczęła opowiadać. Gdy znalazła się nieco bliżej Mel mogła zauważyć, że pozornie drobna dziewczyna jest nieco od niej wyższa, a także ma bardzo ładnie zarysowane mięśnie. Z całą pewnością jest silna i wytrzymała.
- Spokojnie. Twoje zadanie jest dość proste. Najpierw trapez. Wchodzisz tam i pilnujesz, żebyśmy się huśtali. Ty i Simil wyznaczacie moment gdy każde z nas ma zeskoczyć. Po prostu patrzę na niego I startuj nas w tym samym momencie. Później zrobisz za czubek trójkąta, mnie trzymając za prawą, a Dorm za lewą rękę. Musisz tylko podać mi rękę w odpowiednim momencie, wytrzymać sekundę i wrócić do Dorm. Reszta my się zajmiemy. Na koniec już na lądzie wejdziesz mi i Dorm na ramiona, robiąc wieżę. Co ty na to?Jeśli coś jest dla Ciebie zbyt straszne mów.Jakoś dogadamy się z Similem
Korme była bardzo wesoła I wyluzowana. W jej ustach wszystko to brzmiało jak niedzielny spacer. Dopiero pod koniec nieco spoważniała. Na prawdę chciała pomóc Meli, jeśli ta czegoś się wystraszy. Świnka zdawała sobie sprawę, że nie wszyscy są na tyle odważni by huśtać się dobre dziesięć metrów nad ziemią. Mel została wyrzucona na na prawdę głęboką wodę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Liczba postów : 17
Dołączył/a : 16/01/2016
Skąd : Magnolia

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   28.03.16 12:39

Trochę z niego gbur. Nie osądzaj go pochopnie. Do występu dają mu jakiegoś maga, co na dodatek nie zna się na akrobacji. Tig miał racje, ale nadal nie lubiła tego gościa. Jeszcze zamiast samemu mi wyjaśnić to kazał Korme. Swoją drogą dziewczyna była bardzo miła, pozytywna. Ku zdumieniu Meli była wyższa od niej i muskularna. Taka praca. Ciężko byłoby się utrzymywać na trapezie gdy nie ma się mięśni.
- Brzmi prosto, ale okaże się przy treningu. To naprawdę wysoko, ale powinnam dać radę. W razie czego Tig mnie złapie, mam rację maluchu?
Zwróciła się do tygrysa i pogłaskała go po łebku.
- Ale najpierw to przećwiczymy prawda?
Zachowanie świnki gdy o tym mówiła delikatnie uspokajało Melami. W jej ustach brzmiało to jak bułka z masłem. Ale wszystko w ustach fachowców tak brzmi, nie oszukujmy się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1546-melami-nanori


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 32
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   04.04.16 20:33

-Bo to w sumie nic trudnego. Chodzi jedynie o dobrą koordynację z innymi. Zdaj się na nas, a cały występ będzie świetną zabawą. Twój towarzysz musi niestety zostać na dole.
Korme uśmiechnęła się, pogłaskała krótko kota i machnięciem ręki dała znak by Melami ruszyła za nią. Musiały wejść po metalowej drabince przyspawanej do jednego z przytrzymujacych dach namiotu słupu. Mniej więcej w połowie wysokości znajdował się podest, na którym już czekał brat Korme. Jeśli Melami spojrzałaby w dół, przekonała by się, że podest jest jakieś sześć metrów nad ziemią, a niecałe trzy metry pod nim znajduje się ledwie widoczna siatka zabezpieczająca.
-Myślę, że aportujący Cię tygrys byłby ciekawym widokiem jednak nie będziemy tego próbować,ok?
Zaśmiała się Korme, a po chwili po prostu skoczyła w dół. Wyglądało to dość niebezpiecznie i szaleńczo, jednak było całkowicie przemyślane. Nie zdążyła opaść dalej niż na metr, gdy jej brat trzymając się trapezu jedną ręką złapał ją i wyrzucił. Świnka zrobiła fikołka w powietrzu i została złapana przez wiszącego głową w dół Ferta. Zgodnie z instrukcjami zadaniem Melami było pilnowanie by wszyscy wyskakiwali w odpowiednim momencie. Moment ten wyznaczał zazwyczaj Simil stojący po drugiej stronie,a jeśli nie on to Doria. Oboje zwyczajnie unosili rękę i gwałtownie ją opuszczali gdy nadchodził moment wyskoku. Od tego czy Mel zareaguje na znak odpowiednio szybko zależało bezpieczeństwo grupy. Na początku przerzucali się po prostu tak by dać nowej się zorientować co i jak, dopiero po jakiś pięciu minutach zaczęli robić na prawdę niebezpieczne akrobacje.
-Kiedy teraz tu podlece musisz podać mi dłonie i mocno odepchnąć się od podestu. Potem łapiesz jedną ręką Dori I trzymasz nas przez kilka sekund. Wracasz do mnie i wskakujesz na  podest. Proste.
I już jej nie było. Akrobacje przez chwilę skakali dalej i przerzucali się sobą nawzajem, aż Korme wreszcie pojawiła się tuż koło podestu wyciągając dłonie ku Melami tak jak zapowiedziała wcześniej.

***************
Misja zawieszona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Namiot cyrkowy   

Powrót do góry Go down
 
Namiot cyrkowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Namiot cyrkowy
» Pole biwakowe
» Namiot nauczycielski - Chantal Lacroix
» Namiot biesiadny
» Namiot (Bellamy Blake)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Miasto Clover i Oshibana-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie