IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Most

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Most   25.01.15 18:58

Gdzieś na Wężowej rzece umieszczony został pewien tajemniczy most, który umożliwia przedostanie się z jednej strony na drugą. Dziwne jest jednak to, iż za mostem nie ma nic. Na początku i na końcu po dwa łuki ze spadzistymi dachami z ciemną blacho dachówką, a sam most z jasnego kamienia jest ogrodzony drewnianymi barierkami. Ten "domek" po północnej stronie rzeki jest połączony z dziwnie i podejrzanie wyglądającym fragmentem prostego muru wykonanego w tym samym stylu. Nad wodą przejście utrzymuje się dzięki dwóm podstawom, które dzięki ułożeniu terenu brzegowemu wystarczą do podtrzymania ścieżki. Ludzie, którzy tu przychodzą mówili, że tutaj miało coś powstać, jednak z powodu braku materiałów nigdy nie zaistniało. Tak więc niewielkie wzniesienie według nich stoi kompletnie puste.
Inaczej zupełnie jest dla osób zaproszonych oraz członków tutejszej gildii. Widzą oni tutaj stylizowany na azjatycki kompleks kilku budynków, każdy zaś był upatrzony logiem gildii Dragon's Howl. Zawiera on dokładnie 14 struktur różnego przeznaczenia, w tym jedna centralna, wyglądająca na częścią trzech głównych z racji ułożenia na podeście z kamiennym wejściem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com
Gość





PisanieTemat: Re: Most   02.05.15 20:54

Szła ciężkim krokiem ku siedzibie gildii. Powoli zmierzchało, była zmęczona, a że znalazła się w pobliżu... To czas było odwiedzić te mhroki i w ogóle. Nie to, żeby nienawidziła Dragon's Howl, skądże. W końcu dalej wierzy w to, że tylko tu może przebywać, zwłaszcza iż dalej jest poszukiwana - to się przecie nie zmieni. Jednakże z drugiej strony też nie czuła zbytniego przywiązania do tej gildii. Dlatego właśnie, odkąd do niej wstąpiła, była ciągle w ruchu, rzadko odwiedzając siedzibę DH. To pozwalało jej także nie myśleć o przeszłości... Która, nie oszukujmy się, ciąży Jo w dalszym ciągu i tak raczej pozostanie przez resztę jej życia.
Weszła na kamienny mostek i po krótkiej chwili namysłu zatrzymała się na jego środku. Westchnęła cicho i podeszła do drewnianej barierki. Oparłszy się o nią łokciami, spojrzała w dół na płynącą wodę. Nie, nie miała zamiaru skoczyć. Nawet nie przemknęło jej to przez myśl. Nie chciało jej się po prostu wchodzić na teren siedziby już teraz. Jeszcze kilka chwil spokoju... Poza tym. Miała problem. I to wielki. Już kilka tygodni nie ma swojej broni, bojowych rękawic, będącymi nieodłączną częścią jej magii. Zniszczyły się ot co. A zakup nowych kosztuje i to nie mało. Na ten moment... Brakuje jej połowy sumy!
Westchnęła ciężej i zgrzytnęła zębami. Mogłaby pójść na jakąś misję... W końcu na pierwszą jakąś... Z jednej strony jednak nie ma drużyny, a z drugiej zaś czuje się bez swoich rękawic bezużyteczna. Ukraść? N-nie, to do niej niepodobne i zbyt haniebne. Pożyczyć? Ale od kogo... Nikogo nie zna z DH, a raczej z nikim nie jest na tyle blisko, żeby sobie na coś takiego pozwolić. Więc co robić, co robić?
- Arrrgh! - zawarczała do siebie gniewnie i potargała sobie włosy. Jakby im to jakoś przeszkadzało, żyjąc w nieładzie na co dzień... Zaraz na powrót oparła się o drewnianą barierkę i bezradnie spojrzała na taflę wody. Przez ułamek sekundy mogła przysiąc, że widziała w nich odbicie ojca... Zdecydowanie jego śmierć nigdy nie da Jo spokoju.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Most   02.05.15 21:27

Złoty dysk chylił się snu, a niebo przyodziane w barwy słodkich pomarańczy mieniło się w oczach dziewczyny i ją i każdą istotę tutaj otulało swym ciepłem, niczym kochanek całujący swą miłość na dobranoc. Drzewa w bezruchu odbijały ciepły koloryt nieba, błyszcząc swą barwą jak szmaragd na wskazującym palcu.
Anima zaś jedynie się temu wszystkiemu przyglądała, wracając z zakupów, po, których jedynym śladem były brudne czerwone usta i stróżka na brodzie po zbrodni jaka się dokonała. W dłoni miała papierową paczuszkę, a w niej zabarwione pomarańczem nieba, maliny, które wbijała na paznokcie i z nich zjadała.
Wracała właśnie do gildii, która była swoistym domem dla czarodziejki i w porównaniu do Jo, Anima darzyła ją niewielką miłością, a znak jej nieświadomie pokazywała na języku, pałaszując kupione jarzyny. Obróciła się nawet radośnie, czując w ustach ich słodki sok, a na skórze ciepło przemijającego słońca, dzięki któremu jej lawendowe oczy jeszcze mocniej iskrzyły się niż, na co dzień.
Weszła na mostek i słysząc skrzypienie pod stopami jeszcze szerzej się uśmiechnęła pod nosem ba! Aż mruczała! Była niezwykle czuła na barwy i dźwięki, toteż niezwykła radość wprawiały ją spacery o też porze, kiedy jest ciszej niż zwykle i mruczała, by do siebie jeszcze dłużej, gdyby nie otworzyła oczu, które zauważyły kogoś sobie znanego. Nie wiele, tylko troszeczkę! Dziewczyna, więc stanęła przy niej w milczeniu, spoglądając na jej twarz i delikatną mgiełkę nad głową na kształt nimbu. Nie zastanawiając się długo i z dobroci serca i jego troski podeszła do niej i jedną ręką, gdyż drugą podtrzymywała swoje małe uzależnienie, zaczęła skubać powietrze nad nią, w celu usunięcia jej trosk.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Most   03.05.15 10:44

Wyczuła zapach kogoś obcego, a zarazem znajomego. Nigdy nie potrafiła tego określić do końca, po prostu magowie Dragon's Howl pachną często tym właśnie miejscem, które dla innych nie ma zbytniej różnicy, natomiast dla Jo ma ono charakterystyczną woń. Nie zwróciła na tę osóbkę większej uwagi, po cichu licząc na to, iż ta przejdzie obok i pójdzie w licho, to znaczy, do siedziby. Jednak nie! Po chwili poczuła jej definitywną obecność przy sobie, na dodatek robiła coś nad głową Jo. Odwróciła więc wzrok w jej kierunku i przez krótki moment po prostu wpatrywała się w dziewczynę, jakby wierząc w to, że mogłaby ją przegonić samym spojrzeniem orzechowych ślepi. Które w sumie nigdy nie rzucały z siebie piorunów, czy jadowitych iskier... Ot, nie potrafiła. Nigdy nie roztaczała wokół siebie tej głupiej, mhrocznej aury maga DH. To raczej prawie zawsze była aura smutku i zagubienia, a niekiedy bezradności.
- Mogę Ci w czymś pomóc...? - mruknęła w końcu, nie mogąc znieść tego, jak ta mała stawała na palcach i dłubała powietrze nad głową Jo. Dziwne zachowanie dziwnej osóbki.
Jo próbowała przypomnieć sobie jej imię, ale to było trudne przedsięwzięcie z racji tego, iż nie potrafiła dobrać imienia słyszanego gdzieś tam od osób trzecich do twarzy. Więc na razie poudawajmy, że wiemy kto to. Acz, ciemnowłosa miała wrażenie, że kojarzy tę małą, przynajmniej ze względu na to, że ta ma siostrę.... Starszą? Cholera wie, równie dobrze może mieć brata. Albo nie mieć rodzeństwa wcale. Jo nie lubiła zgadywanek...
Cokolwiek by dziewczyna nie zrobiła, troski Jo nie znikną od takiego dziecinnego drapania powietrza. Zbyt głęboko to w niej siedzi, by panna Shaw zaznała spokoju od byle czego. Cóż, jak to już zostało wspomniane, raczej mało prawdopodobne, by kiedykolwiek przeszłość dała jej spokój.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Most   03.05.15 12:11

Z taką zawziętością na twarzy i skupieniem wyrywała smutki Jo niczym pestki z arbuza, aż usta uchyliła jak to niektórzy mieli w zwyczaju przy skupieniu się na czymś aż za nadto, zapominają co się w okół nich dzieje. I tak właśnie było. Czy to za sprawą tegoż właśnie skupienia się na jednej czynności, czy może braku umiejętności dużo starszej od Animy dziewczyny w rzucaniu piorunów spojrzeniem i kąsaniem nimi i ranieniem, mała wiedźma, choć nie aż tak wcale mała, z racji różnicy wieku jej i czarnowłosej, nie zauważyła ani, tym bardziej nie poczuła jej orzechowych oczu, którymi najpewniej zaczęłaby się zachwycać od pierwszego spojrzenia. A, gdyby tylko dowiedziała się, że dziewczę to ma nieco bardziej wyostrzony zmysł węchu, tylko skakała, by przy niej z ciekawości, jaką to woń ona roztacza w okół siebie. Miałaby nadzieje, że jakaś słodką, może nawet duszącą?
Po skończonym zadaniu, powróciła do swojego dawnego wzrostu, zniżając się nieznacznie i patrząc na dumnie na swe dzieło, acz uśmiech zbladł widząc, że nimb nad głową dziewczyny nie błyszczy sie i nie migocze, tak jak to zaplanowała.
Dopiero głos dziewczyny obudził ją z zadumy i przypomniał, gdzie się obecnie znajduje.
- Pomóc? W czym miała byś mi pomóc? - odpowiedziała zapytaniem na zapytanie i nie do końca wiedzieć, o co chodzi dziewczynie, podała jej pod nos paczuszkę z malinami, uprzednio zabierając jedną z nich - chcesz? - zaproponowała, choć podświadomie, gdzieś głęboko, gdzie dziewczyna nie ma pozwolenia na wejście cichy głosik, a raczej jej osoba miała nadzieje, że ta odmówi jej i nie zabierze słodkie, różowej kulki, która w tym świetle i cieniu torebki, w której sie znajdowała barwę miała czerwoną.
Z uśmiechem na ustach, przeżuwając jeżynę, spoglądała na dziewczynie, jakby oceniając ją swymi przeszywającymi, dużymi oczkami, a w oczekiwaniu na odpowiedź poruszała kolanami, aby spuścić z ciała energię rozpierającą ją całą i wraz z jej ruchem, ruszył dźwięk łańcuszka podtrzymujący niewielkiej wielkości kryształ, na prawym nadgarstku, tym co w posiadaniu miał dłoń trzymającą torebkę.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Most   03.05.15 20:19

Dobrze, że Jo żyła w tej swojej radosnej nieświadomości, jakoby nad jej głową wisiał chmurzasty kłąb, który odpowiada za jej humor. Doprawdy, tego jeszcze nie widziała, ani o tym nie słyszała, więc zdziwienie dziewczyny małe by nie było. Poza tym, zapewne spojrzałaby na członkinie DH co najmniej jak na wariatkę. W końcu skrobała tą chmurę. Niewidzialną dla każdego innego oka, bodajże. Oh, ile pytań by się w główce Jo zrodziło! Na przykład coś w stylu, że jeśli nikt tego nie widzi, ani nie może dotknąć, to jakim cudem ta dziewczyna może to robić? Acz jak wiadomo, to świat magii, więc teoretycznie wszystko jest możliwe... Ale w praktyce, wiadomo, każdy chciałby wiedzieć.
- Hm... - mruknęła cicho na słowa dziewczyny, rozumiejąc coraz mniej - No wiesz... Nie na co dzień ktoś mi skrobie powietrze nad głową... - dodała z wolna, jakby niepewnie. Może to jakaś choroba, kij wie. Może się dziewczyna przez to zdenerwować i zaatakować, no cholera ten świat wie! Woli nie ryzykować. Zwłaszcza, że nie ma przy sobie broni... No, dawno wyszła z wprawy posługiwania się sztyletem. Ba, nigdy nie potrafiła nim walczyć na serio.
Wzruszyła ramionami i na przekór nadziei małej, sięgnęła po jedną malinę. Jej ręka zatrzymała się na ułamek sekundy, kiedy już miała wepchnąć jeżynę do ust. A nóż jest zatruta/trując/łotewa? Ale tamta je wpitala, aż jej się uszy trzęsą! Więc spokojnie, z przekonaniem że nie ma się czego obawiać, wsadziła malinę do buźki, przeżuła ze smakiem i połknęła. Miała słodki, orzeźwiający smak, ale nie chciała brać więcej. Jak na dłoni widać było, że się dziewczynie serce kraja, jak jest pozbawiana choć jednej, małej malinki. To było w sumie nawet... urocze. Aż kąciki ust Jo leciutko uniosły się ku górze w słabym uśmiechu.
- Kojarzę Cię, ale nie pamiętam Twojego imienia. Jak ono brzmi? - zapytała po dłuższej chwili z lekka mrukliwym głosem.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Most   03.05.15 21:15

Gdyby dziewczyna zapytała się Anima, jak to możliwe, że potrafi dotknąć niewidzialną chmurkę nad głową posiadacza, nie umiałaby. Było to dla niej coś normalnego, że nimb nad głową posiadacza potrafi dotknąć czy, chociażby zobaczyć. Innymi słowy najprawdziwsza magia! Choć może to tylko jej wyobraźnia? Dziecięce, ostająca twardo wyobraźnia i gra świateł? Może dziewczę to naprawdę stało sie niebezpieczne dla bezradnego i sfrustrowanego maga, czy otoczenia? Ale czy tak nie jest zabawniej? Już emocje się tłamszą w osobie, już mózg pracuje żwawiej! Tyle odczuć. Tyle życia!
- Oczyszczam ci aurę przecież! - oburzyła się na pytanie dziewczyny, sądząc iż jest to najzwyczajniej w świecie oczywiste - I jak? - spytała na nowo z uśmiechem na twarzy przegryzając malinę, która sokiem uleciała na jej brodę i palec, na który wbita była niezjedzona jeszcze część.
Zamruczała ze smakiem, zupełnie nie zdając sobie sprawy z myśli nawiedzające dziewczynę przed nią. Bowiem, gdyby poznała jej odczucia wobec niej swojego imienia nie wypowiedziała z promiennym uśmiechem na twarzy, acz i, wtedy i teraz mówiąc je, zadarła głowę i jakby nieznacznie się wyprostowała.
- Anima Amaranta Feba Argea Eleuteria Leokrycja Eufemia Ninis - przedstawiła się dumnie swym całym imieniem i dojadając kolejną malinę z paczuszki, która znów przyłożyła blisko piersi - a-ale możesz mówić mi Anima! - dodała jakby nigdy nic, przypominając sobie, że przecież dziewczyna nie pamięta jej imienia. Toć to podłość!
- Jak można nie zapamiętać tak prostego mienia! - fuknęła odwracając się do dziewczyny plecami, aby na nowo się do niej odwrócić.
- A ty? Nie przedstawiłaś się koleżanko z gildii - i, choć po tonie można było uznać, że Anima jest w jakiś sposób zła i urażona to na twarzy tego nie było widać. Brudne od malin usta wygięte był w uśmiechu i przyglądały się oczom czarodziejki dzięki dodatkowym centymetrom zdobytym przez stanie na palcach, zaś cała postura małego smoka śmiele napierała na dziewczynę.
- Wiedziałam, że widziałam już tą smutną twarz - rzekła mrużąc oczka i uśmiechając się pod nosem zaczepnie, wcinając kolejną z malin.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Most   04.05.15 22:45

Uniosła nieco brwi zaskoczona szczerością dziewczęcia. Co do jasnej, jakie oczyszczanie aury? W duchu westchnęła, bo wiedziała, że trafiła na przedziwną istotkę. Cóż, wiedziała od początku, że świat nie składa się tylko z tego co znane, ale istnieje również ta część nieznana, którą każdy odkrywa choćby przypadkiem... Tak jak to było teraz. Z jednej strony straszne, z drugiej zaś cholernie ciekawe. I jak może Jo nie była na co dzień taka zaintrygowana wszystkimi i wszystkim, tak teraz jej zainteresowanie niższą pannicą powoli rosło w górę. W końcu każdy jest choć odrobinę zaciekawiony czymś dziwnym, nie? Człowiek nie byłby sobą, gdyby tylko interesowało go to, co szare i nijakie. Trzeba też czasami zwrócić uwagę na inne barwy, niż biały i czarny!
- Rozumiem... - mruknęła z wolna, przekrzywiając nieco głowę w bok - Jednakże bezużyteczne. Głęboko zakorzenionego smutku nie da się usunąć w jedną chwilę - odparła w końcu i wiedziała, że ma rację. Smutek, który jest już chyba nieodłącznym pasożytem Jo... Zagubienie na tym świecie i nie potrafienie znaleźć sobie miejsca... No i samotność, z której dziewczyna poniekąd boi się wychodzić. W końcu ludzie są tak nieostrożni i mogą zranić Cię bardziej niźli najniebezpieczniejsze stworzenie tej planety. Niekiedy rany psychiczne są bardziej bolesne od tych fizycznych. Ba, te drugie czasami pozwalają zapomnieć o tych pierwszych!
W pierwszej chwili Jo zamrugała zagubiona powiekami. No rzeczywiście mogła tego nie spamiętać! Na szczęście, jak i ku uciesze Jo, dziewczyna podała również skrót swego mienia. Ciemnowłosa coś skojarzyła, ale były to zbyt mgliste wspomnienia, by mogła je szybko do siebie przywołać. Uśmiechnęła się rozbawiona. To teraz ją zgasi!
- Ja? Jestem Jo. Tak prostego imienia nie spamiętać? - stwierdziła ze śmiechem w głosie, powtarzając po Animie. Uniosła zaraz rękę, by dziewczę pogładzić po głowie. Ot, taki odruch ku niższych. Uśmiechnęła się doń smutno.
- Smutną, huh.. - powtórzyła ledwo słyszalnie, a następnie powiedziała już normalnym tonem - Jestem w Dragon's Howl, a nie znam tu prawie nikogo. Tak to jest, jak się większość czasu spędza poza siedzibą, w podróży.
Odsunęła się nieco od dziewczyny. Oparła się tym samym o drewnianą barierkę mostu łokciem, będąc jednak cały czas zwrócona do Animy przodem. Co jak co, to dalej była członkini nielegalnej i niebezpiecznej gildii. A Jo nie ufała jej członkom, choć byli "rodziną". Nigdy nie będzie się czuła jedną z nich. Westchnęła bezradnie.
- Można w sumie powiedzieć, że na razie tu utknęłam. Potrzebuję nowej broni, ale nie mam wystarczająco środków... ugh, muszę skołować jakoś tysiąc klejnotów - stwierdziła, ostatnie mruknąwszy z lekka załamanym głosem.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Most   06.05.15 17:44

Nie tylko czasem, ale wszędzie i zawsze! w końcu jakie to życie kiedy widzi się tylko monochromatami i to w dodatku kiedy barwy te nie należą do podstawowych, a mają je wszystkie w sobie lub wręcz na odwrót. Choć widzenie wszystkiego tylko w błękicie też nie jest do końca prawidłowe...
Jednak po cóż się przejmować czymś co obu dziewczyn nie dotyczy, bo na pewno Anima takiego problemu nie ma, a jeśli Jo ma to... Długo jej szarość nie pozostanie w obu tęczy barw i odcieni widzianych przez młodą Ninis!
- Bezużyteczne? Przecież bez tego nie poznałabyś mnie!- rzekła, kręcąc biodrami niczym kura, która właśnie szykowała sie do snu, układając na sianku, zadowolona z życie jak i swojej tuszy. Uśmiech, który delikatnie malował się na jej twarzy rozszerzył się znacznie i dziewczę przypominało raczej zadowolonego kota.
Uśmiech jednak szybko zszedł i oddał miejscu nadętych polików, zmrużonych oczu i wytkniętemu języku, na którym całą powierzchnię zajmował znak gildii, słysząc odpicie piłeczki dziewczyny. I choć mogło być to uznane za nieco... Otwarte z jej strony i głupie, tak dziewczyna nie widziała w tym problemu. Przecież ją znała! Choć zdała sobie z tego sprawy dopiero przy pokazaniu jego ale i w tym żadnego problemu czy głupoty nie widziała. Czując dłoń czarodziejki na swojej głowie schowała język i nieznacznie, acz dumnie stała bez ani drgnięcia, poczuła się miło? Nie mogła sprecyzować co dokładnie ale na pewno nic raniącego ją.
Stanęła na piętach, widząc, że dziewczyna nieco sie od niej odsuwa, a dłonie schowała za plecami, mocno ściskając paczuszkę z malinami i kręcąc okiem to w prawo, to w lewo i spojrzeniem po niej widzieć jakby nad czymś myśleć zaczęła zaciekle.
- Jo Jo, czy Jo od Josephine? - spytała w końcu, przechylając głowę nieznacznie w bok, aby znów zamyślić się na chwilę, tylko tym razem wzrok zwrócić w niebo za dziewczyną i fioletem pochłaniającym pomarańcz niczym rekin kąpiący się wśród krwi.
- Pożyczyć ci?
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Most   09.05.15 21:59

Hello już dłuższy czas błądziła bez celu po okolicach gildii. Rozdzieliła się z Animą jakieś kilka godzin temu i musiała przyznać, że łażenie tak długi okres czasu bez niej u swojego boku było... co najmniej dziwne. Do tej pory raczej tylko w nagłych potrzebach rozdzielały się aż na tyle, a prędzej czy później znów na siebie wpadały i od nowa napawały własnym towarzystwem. Teraz jednak ruda była nieco zmartwiona, ponieważ już od dłuższego czasu nie natknęła się na siostrę - doszło nawet do tego, że zaczęła jej szukać. Sprawdziła tam i siam, była też w miejscach, o których do tej pory nie miała bladego pojęcia. Mało tego! Na skraju niepokoju stłumiła cała swoją obsesję co do nie odzywania się do nieznajomych i przełamała lody, zagadując przechodzące jednostki kwestią, którą wcześniej ułożyła sobie w głowie: "widziałeś może taką - tu wskazanie wzrostu siostry - czarnowłosą dziewczynę z bananem na twarzy?". Dopiero kiedy niebo przybrało pomarańczowych barw ktoś jej w końcu powiedział, że widział kogoś pasującego do tego jakże rozbudowanego opisu na moście. Wtedy też Hell czym prędzej powędrowała w tamtą stronę, po drodze przypatrując się ślicznemu kolorytowi nieboskłonu. O dziwo nie miała na sobie maski, a włosy upięła w koka, który prawdopodobnie przed paroma godzinami wyglądał ślicznie, a teraz, po przebywaniu na wietrze i innych takich bardziej przypominał wszystkie te "artystyczne" niełady. Miała nawet na sobie sukienkę! Białą taką, dość zwiewną, sięgającą do połowy ud i na cienkich ramiączkach. Na nogach miała za to czarne buty na koturnie i tegoż samego koloru sweter na ramionach, którego rękawki podwinęła aż po same łokcie. Wreszcie wpadła na most, mocno zaciskając usta w wąską linię. Już z daleka zauważyła, że siostra z kimś rozmawia i bynajmniej nie była ucieszona tą myślą. Może to przez to, że ją znała, a może to szósty zmysł podpowiadał jej, że siostra wpakowywała się właśnie w jakiś układ. Aż drżała wewnątrz na myśl jaki to może być układ, no ale...nie osądzaj książki po okładce, co? Przystanęła przy nich i zmierzyła z góry do dołu nieznajomą sobie kobietę. Zmrużyła oczy, wpatrując się w jej twarz, a następnie obróciła się przodem do siostry i westchnęła.
- Szukałam Cię, mendo! - Mówiąc to wyciągnęła ściśniętą w pięść rękę i pacnęła Animę lekko w czubek głowy. - Już myślałam, że wpakowałaś się w kolejne kłopoty! Chociaż... kto to jest?
Tu kiwnęła głową w stronę stojącej obok Jo.Grzeczne czy nie, ruda dbała przede wszystkim o dobro własnej siostry i musiała się upewnić. Bezpośredniość lvl: Hell.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Most   10.05.15 16:44

Ten dzień zaiste był dziwaczny. Może właśnie dlatego Jo wolała spędzać swoje życie na tułaczce... W samotności, mając święty spokój i, och oczywiście, być samotnym! O niczym innym nie marzy... Nie. Ostatnimi czasy miała wrażenie, że przeszłość z nią wygrywa. Że nie ma już od niej ucieczki, a każdy kolejny dzień sprawiał, iż miała ochotę zaszyć się gdzieś, gdzie nikt jej nie znajdzie... Odpocząć i starać się o wszystkim zapomnieć.
Uśmiechnęła się lekko na widok zadowolonej Animy. Z jednej strony nie bardzo tej dziewczynie ufała, jak i każdemu członkowi ich wspaniałej gildii, z drugiej jednak wydawała się Jo urocza. Na swój sposób.
- Ile masz lat? - wypaliła ni z gruszki, ni z pietruszki. Cóż, nigdy nie była dobra w dobieraniu wieku do wyglądu danej osoby. Dlatego wolała zapytać, choć to do niej niepodobne, jednak już lepsze, niźli miała w przyszłości popełnić z tego powodu jakieś głupstwo.
Kiedy padło pytanie o uściślenie imienia Jo, ta drgnęła ledwo zauważalnie. Nie lubiła, kiedy ktoś poruszał ten temat. Jednakże nie chciała też być niemiła dla, keke, nowo poznanej osóbki. Po co robić sobie złe wrażenie?
- Od Josephine. Ale bardzo nie lubię, kiedy ktoś mnie tak nazywa. Wystarczy po prostu Jo - mruknęła, obracając się na pięcie, by móc tyłkiem oprzeć się o drewnianą barierkę i tym samym odwrócić się do dziewczyny nieco bokiem. Po krótkiej chwili spojrzała na nią, jakby ją osioł kopnął w głowę
- Pożyczysz mi? - powtórzyła tępo zaszokowana. - P-przecież prawie w ogóle mnie nie znasz! - dodała nieco... karcącym tonem? Aż się zająknęła! No bo... dawać pieniądze obcym osobom? A co jak Jo chciałaby ją okraść? No toć to nie do pomyślenia!
- A co, jakbym chciała Cię okraść? - spytała, przekrzywiając głowę w bok i spoglądając na dziewczę. W tym momencie kątem oka spostrzegła, że ktoś się zbliża. Oho, czyżby szykowały się kłopoty? Nieznajoma rudowłosa przystanęła przy nich i obejrzała sobie Jo, jakby ta była szczeniaczkiem na wystawie. Ciemnowłosa zamrugała zaskoczona.
- No hej. Jestem Jo - odezwała się, kiedy uwaga została zwrócona na nią.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Most   10.05.15 19:54

- Doprawdy jesteś taka wysoka i na pewno starsza ode mnie, ale czy to możliwe, starość i większa ilość głów uciskają ci myślenie? W końcu... Oczywiście mogłabyś mnie okraść, ale po co miałabyś to robić, skoro jesteśmy w tej samej gildii i prędzej czy później znalazłabym cię, a nawet jeśli nie jesteś z gildii i obie nawzajem siebie oszukujemy, czy to świadomie czy nie wracamy do punktu wyjścia... I-tak-bym-cię zna-la-zła...wiesz? - zerknęła na nią, choć nadal zwrócona ciałem była w przestrzeń, w dal.
- Po za tym... Nie zrobiłabyś już tego? Na pierwszy rzut oka widać przytłaczającą przewagę twej siły fizycznej nad moją, nie uwolniłabym się gdybyś zaczęła mnie nagle dusić. Mogłabym jedynie uciekać, a wtedy łatwo możesz mnie zepchnął na dół, z czego raczej też bym nie uszła zwycięsko. Mogłabyś zrobić z moim ciałem dosłownie wszystko i nikt by nas nie usłyszał. Oczywiście wiedząc już, że należę do nielegalnej gildii okradzenie mnie byłoby dla ciebie niezbyt opłacalne, zważywszy, że za głowę Smoka Rada oferuje... Wydaje mi się, że 10.000? Sama dałaś do zrozumienia, że nic cię z tą gildią nie łącz, acz jesteś w niej, toteż w twoje dłonie krew już musiała wsiąknąć... A co najważniejsze... - wpatrzona była cały czasy w niebo, które już powoli ulegało wszechogarniającej czerni, nawet oczy dziewczyny ulegały pod naporem nocy - Nie zrobiłabyś tego- uśmiechnęła się delikatnie mrużąc swoje jasne, przenikliwe oczy - masz zbyt smutne oczy... Josephine.
Wiatr delikatnie muskał twarze tych, co jeszcze nie spali, a słońce dawało ujście srebrzystemu kochankowi.
Słysząc kroki w ich stronę, a raczej widząc kątem oka kogoś, natychmiast się odwróciła, co poskutkowało nie uściskiem, który Anima już szła podarować siostrze, tylko karą. Zaskoczona zamknęła oczy, jak to dzieci nie wiedząc co sie stanie i nie mające dokąd uciec, więc symbolicznie zamykają oczy, jakby to miało je uchronić.
Pomasowała czubek głowy, jakby uderzenie siostry ją bolało.
- Kto? - popatrzyła na obie towarzyszki i szeleszcząc torebeczka malin, zagarnęła garść - To od Josephine, ale nie przepada za swoim imieniem - dodała jakby szeptem, choć brunetka mogła doskonale ją usłyszeć, zważywszy na maliny w jej ustach wykrzywionych w uśmiechu. Może nieco złośliwym, lubieżnym.. Może tak naprawdę w zwykłym, bez żadnych zamiarów.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Most   12.05.15 9:58

Hell z cała pewnością żałowałaby, że nie słyszała o czym te rozmawiały, nim do nich podeszła, gdyby była tylko możliwość żałowania czegoś, o czym nie ma się pojęcia. Czekając na odpowiedź, kim u licha jest ta wysoka panna, nie omieszkała jeszcze raz na nią spojrzeć. Jedynie kątem oka, ale jednak. W przeciwieństwie do niej nie przywitała się, bo na chwilę obecną miała większe priorytety w głowie... Albo była po prostu aż tak bardzo niewychowanych bachorem.
- Josephine... jak ta klacz? - Ruda zmarszczyła nieco brwi i powoli powróciła wzrokiem na siostrę. Prawdopodobnie nie wiedziały o jaką klacz jej chodzi, a że ona nie miała większego zamiaru się tłumaczyć, to cóż... psikus. I co było dziwne - musiała przyznać, że coś łączyło ją z tą żyrafiastą brunetką, przy której wraz z siostrą wyglądały jak jakieś dzieci. Chodziło oczywiście o nie lubienie swojego imienia, w końcu Hell także nie pałała miłością do całego swojego miana. Wzruszyła zaraz ramionami.
- Co ważniejsze... - zaczęła powoli i okręciła się na pięcie, by stanąć przodem do Josephine. Na wyczucie sięgnęła ręką do siostrzanej torebeczki z malinami i poczęstowała się dwoma, z czego jedna zaraz wylądowała w jej buzi. Jasne spojrzenie Hello uparcie wpatrywało się w oczy nieznajomej, jak gdyby ruda chciała co najmniej wyssać jej duszę albo przynajmniej przewiercić ją na wskroś i poznać wszystkie jej sekrety. Aż wreszcie, po tych kilku sekundach zupełnej ciszy, dziewczyna wypaliła nagle: - Nie oddam Ci mojej siostry.
Najwyraźniej poczuła się zagrożona, biedna Hell! Ewentualnie nie wiedząc co powiedzieć zdecydowała się na zarzucenie Jo jakiejś totalnej bzdury, ot, byleby tylko się do niej odezwać. Odsunęła się ciut w tył, stając ramię w ramię z Animą. Wsuwając między wargi drugą malinkę, obróciła głowę w jej stronę i uśmiechnęła się delikatnie.
- Wracamy do domu? - zapytała i sugestywnie spojrzała w górę, na ciemne już niebo. Nie to, żeby serio chciała wracać, raczej po prostu musiała uratować siostrę przed kłopotami, w które najprawdopodobniej ta miała zamiar się wpakować. No chyba, że nagłe pojawienie się Hello wcale nie zbiło ich z pantałyku i nie zapomniały o czym jeszcze przed chwilą rozmawiały.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Most   12.05.15 23:39

Westchnęła ciężko, jakby ktoś ją właśnie włożył do maszynki do mięsa i był to najbardziej uciążliwy dzień w miesiącu. Definitywnie coś jej nie pasowało w całej tej wypowiedzi Animy i po chwili nie omieszkała się powiedzieć, co takiego. Z wolna zaczęła żałować swojej decyzji kilkudniowego powrotu do siedziby Dragon's Howl. Choćby własnie dlatego! W tej gildii są sami popaprańcy.
- Za dużo... mówisz - burknęła, przecierając twarz otwartą dłonią, ponownie wzdychając. Nastały ciężkie czasy dla biednej Jo, która lubi ciszę i spokój. Doprawdy, chyba zdziczała przez to samotne włóczenie się po świecie, bo strasznie nieswojo się teraz czuła w czyimś towarzystwie.
Na wzmiankę o smutnych oczach jedynie cicho prychnęła, mając na końcu języka coś w stylu "A co Ty możesz o mnie wiedzieć". Wolała jednak połknąć te słowa, niż dać im wyjść na zewnątrz. W końcu świadoma była tego, iż członkowie DH to często ludzie wyjęci spod prawa, więc pewno większość z nich miała większe problemy na głowie niż Josephine. Drugim powodem, dlaczego brunetka czuła się nieswojo w towarzystwie tych dam był fakt, iż nie chciała pokazywać nikomu swojej słabości... Tak, choć minęło już parę dobrych lat, to jednak Jo nie potrafi poradzić sobie z zabójstwem własnego ojca. Co noc widzi jego martwe oczy przeszywające ją na wskroś... I wyobraża sobie, jak matka przewraca się w grobie. Sama sobie poniekąd wyznaczyła karę - że nie zasługuje na to, co dobre. W takim razie czemu nie odda się władzy? Chyba po prostu z tchórzostwa...
Klacz... Jo już zgłupiała totalnie. Jedna bite pięć minut mówi o pożyczaniu pieniędzy, druga nawiązuje imieniem Jo do konia. Na kogo ona, do kręgu szyjnego, trafiła?! Aż ją głowa rozbolała... Powiecie pewno, że to przez to, iż za mało czasu spędza z ludźmi! Ale żeby tak mówić to najpierw dajcie kogoś normalnego!
Cofnęła się o mały kroczek w tył przez to niebezpieczne w cholerę spojrzenie siostry Animy. Ale z drugiej strony... Ten mały rudzielec był nawet uroczy. No i obie niskie. He he.
- Spokojnie, nie miałam zamiaru Ci ją zabierać... Bez pytania - stwierdziła z lekka rozbawiona, aż się nawet cicho zaśmiała. Nawet jakiś taki dziwny błysk jej mignął w oku. Ale zniknął tak szybko, jak się pojawił.
Spojrzała zamyślona to na jedną, to na drugą dziewczynę. Nie potrafiła nawet określić, która z nich jest starsza. A może to bliźniaczki czy cóś? W sensie, no, dwujajowe. Zerknęła zaraz za siebie, na wejście do siedziby. Chyba nigdy nie będzie w stanie nazwać jej "domem". Zwróciła swe oblicze ponownie ku smoczym siostrom.
- Heh, to nie tak, że nie chcę od Ciebie pożyczać pieniędzy... I tak nie miałabym Ci z czego oddać, nie chodząc na żadne misje... - mruknęła w stronę Animy, krzyżując ręce na piersi i zerkając gdzieś na bok.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Most   13.05.15 20:21

Cóż za brak kultury! Fuknęła w myślach Anima, co zaowocowało jedynie zmarszczeniem jasnego czoła po puszczeniu Jo kilku mrugnięć jak to często robiła zaskoczona i zdumiona czyimś zachowaniem bądź wypowiedzią. Nie wiedząc jednak co odpowiedzieć, na tą jakże okropną i wielką zniewagę i kiedy, pokręciła noskiem tylko, a raczej jej cień, który robił wszystko to ciało nie było wstanie. A może było? Może odpowiedzią na to było odwrócenie głowy i zamkniecie oczu, symbolizujące zamknięcie się na nią? Albo zwykłe obrażenie się, jak u dziecka, które nie dostało tego co sobie wymarzyło.
I to było w nich tak podobne. Choć szybko, jak na swój sposób i swoje przeżycia dojrzały tak nie potrafiły wyplenić z siebie tych dziecięcych zachowań, lub temperament nie pozwalał im podporządkować się matce i świecie w jakim żyły. Acz były i różnice i może najdrobniejszą z nich lub tą największą była duma czarodziejki ze swego pełnego imienia, które wypowiadała niemalże z czcią, a które jak tylko mogła jej ukochana siostra skracała lub zmieniała.
Odwzajemniła uśmiech i splotła swe palce z siostrzanymi, nie zaprzątając sobie myśli skojarzeniami jej, ponieważ wraz z jej słowami poczuła głośniejsze uderzenie serca i jakby możliwość zabarwienia się jej twarzy w koloryt zjedzonej przez młodą Ninis maliny. Nieświadomie ścisnęła dłoń siostry i jakby do siebie pociągnęła jeszcze.
Podrapała się po nosie i nieśmiało spojrzała na Josephine nie widząc dokładnie jak ma powiedzieć to co chce jak i co takiego chce jej przekazać.
- Jeśli...chc-chcesz to... - próbowała coś powiedzieć acz nie wiedząc czemu nie potrafiła i tylko dukała pod nosem patrząc się w bok lub dół, próbując zachować swą wcześniejszą wyniosłość i dumę.
Otrzepała w myślach swą sukienkę i chrząknęła.
- Możemy iść, wtedy obie dostaniemy tego czego chcemy - skwitowała obrażona na nią - czy nie? - spytała się po chwili siostry, która w mniemaniu Animy wiedziała o wszystkim o czym wraz z Jo rozmawiały.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Most   15.05.15 15:23

Hell zjeżyła się nieco na odpowiedź Josephine. "Bez pytania"? Czyli jednak chciała jej ją zabrać?! Ruda zmrużyła wtedy na moment oczy i fuknęła pod nosem jakieś ciche "phi" czy inne "hmpf", w myślach dodając sobie "no chyba kpisz". Nie to, żeby wątpiła w lepkie łapki brunetki... ale znała siostrę i przede wszystkim znała siebie. Nikomu nie oddałaby Animy bez walki.Nawet księciu na białym rumaku.
Na kolejne słowa Jo, Helloisie powoli odwróciła wzrok od ciemnego nieba, którym do tej pory była wręcz... oczarowana. W końcu taka mnogość małych, żółtawych punkcików, układających się w różne konstelacje była naprawdę ciekawa! Niestety, Hell zdzielono po twarzy okrutnie, gdy tylko zrozumiała sens wypowiedzianych przez Josephine słów. Nagle też zorientowała się w całej sytuacji i ogarnęła, że jej przeczucia były nad wyraz trafne. A nagła zmiana tonu Animy tylko to potwierdziła! Kłopoty. Duuże kłopoty. Zacisnęła mocno dłoń na dłoni siostry, niemal gotując się w środku. Z zewnątrz, dla takiej Jo, musiała wyglądać dalej normalnie, huh. Tylko jej oczy nagle zaczęły ciskać błyskawicami, jakby chciały zamordować stojąca naprzeciwko kobietę.
Dłuższą chwilę nic nie mówiła. Stała, wpatrując się niby to w Jo, a niby to przestrzeń między nimi. W myślach odliczała do dziesięciu, byleby się tylko uspokoić i nie wybuchnąć, doprowadzając do jeszcze większych kłopotów. Zresztą, przecież Anima jeszcze nic nie zrobiła, prawda? Było blisko, ale Hell pojawiła się w porę, prawda? Zdążyła, prawda? Przygryzła lekko własną wargę.
- Czyś Ty zgłupiała? - zaczęła powoli i cicho, przenosząc wzrok na siostrę. Nie brzmiała na złą, bardziej na... zrezygnowaną? Jak widać, w przeciwieństwie do dawnych czasów, potrafiła się czasem opanować.Albo siostra działała na nią w tak balsamiczny sposób i nie potrafiła się na nią długo gniewać. Jakkolwiek by nie było, Hell nie rozluźniała uścisku dłoni i wciąż hardo trzymała siostrzaną rękę.
- Przecież Ty jej praktycznie nie znasz! - dodała zaraz, by momentalnie spojrzeć na Jo. Otworzyła nawet usta, by coś do niej powiedzieć, ale wtedy... wtedy ją tknęło. Przełknęła ślinę i dopiero teraz przestała miażdżyć dłoń Animy, choć wciąż nie miała zamiaru jej puszczać. - Co jest tak ważnego, że wyciągasz pieniądze od nieznajomych osób?
Naturalnie, Hell nie przypuszczała, że to Anima pierwsza zaproponowała pożyczkę. Może gdzieś w głębi swojego serca przeczuwała, iż beztroska siostry mogła ją ku temu popchnąć, ale nie dopuszczała do siebie takiej myśli na dłuższą metę. To Jo była zła! To Jo wszystko zaczęła! A co gorsza - Hell była piekielnie ciekawa czemu i na co to.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Most   18.05.15 20:05

W kąciku ust Josephine cały czas kręcił się jakiś taki zabłąkany uśmieszek, ni to rozbawienia, ni zawstydzenia. Naprawdę, jak dotąd nie spotkała w swoim krótkim życiu tak dziwacznych osóbek. Siostry stojące przed nią wydawały się być mocno zżyte i tak różne od siebie, niczym dzień i noc. Jedna całkowicie ufna, a druga podejrzliwa na widok choćby najmniejszego ruchu ze strony Jo. Zaśmiała się do siebie w myślach.
Wsłuchała się uważnie w słowa Animy. Dziewczyna z wyniosłej księżnej zmieniła się w nieśmiałą myszkę i bąkała coś pod nosem. To było... Doprawdy urocze! Chyba byłaby w stanie ją polubić. A co do jej siostry... Zerknęła tu na rudą, lekko mrużąc orzechowe ślepia. To będzie cięższy kawałek chleba. Wróciła spojrzeniem do Animy i uśmiechnęła się doń delikatnie.
- Czemu nie... - zaczęła z wolna, samej nie będąc do końca pewną, czy aby na pewno chce się w taki układ pakować - O ile Twoja siostra się zgodzi.
Po tychże słowach skierowała swój wzrok bezpośrednio na rudą dziewczynę. I została zaatakowana. Zamrugała parokrotnie powiekami, ale dalej była spokojna. Cóż, niełatwo było wyprowadzić Jo z równowagi, zwłaszcza zwykłymi słowami. Na dodatek brunetka nie była tu winna! Splotła dłonie za plecami, lekko pochylając się do przodu. Może chciała mieć lepszy widok na te dwie? Albo odrobinę zniżyć się do ich poziomu widzenia...
- Hola hola... Ja od panny Animy nic nie wyciągam, ona sama zaproponowała mi pomoc... - oznajmiła z wyrzutem, że już ją posądzają o złe.
Przestąpiła z nogi na nogę i westchnęła zrezygnowana.
- Brakuje mi połowy kwoty na broń, potrzebną mi do normalnego funkcjonowania i używania mojej magii - wytłumaczyła pokrótce, nie wchodząc w szczegóły, choć musiała również dodać - To znaczy, brakuje mi jednego tysiąca klejnotów - i po tych słowach obdarzyła dziewczęta jednym ze swoich najpiękniejszych, jak i najseksowniejszych uśmiechów. Jakże niewinnie!
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Most   20.05.15 18:23

Radosne oczy w kolorze bzu posmutniały a delikatny uśmiech, brudnych od  malin ust zbladł.
I dopiero teraz dopiero poczuła mocno zaciśniętą dłoń Hell na swojej i nie była już pewna czy dobrze zrobiła, że zaproponowała pomoc osobie potrzebującej jej czy nie.
Spojrzała na Jo, jakby świat się jej zawalił na głowę. Stała w zgliszczach cywilizacji a dusza jej rozszarpywana była niczym zdjęcie kochanka, przez którego zrozpaczona mogła jedynie cierpieć. Czoło jej zakryte kosmykami włosów, zakryte były zmarszczkami, a usta uchylały się nieznacznie jakby za moment młoda Ninis miała się rozpłakać z tak, mimo wszystko błahego powodu. Stała jedynie i swymi dużymi, wyłupiastymi oczkami świdrowała nieświadomie całe ciało jak i to co się w nim znajdowało kobiety.
- Ale przecież trzeba pomagać sobie nawzajem! - krzyknęła na nowo świadoma i przytomna, i z uśmiechem szerokim na ustach i aż podskoczyła kilkakrotnie podnosząc dłoń siostry i machając ją.
- Pomyśl o tym jak o wspaniałej inwestycji! - przypominała teraz wróżką, bądź dziecko niżeli Księżną i z palcem podniesionym do góry, na wysokość nosa - Pomyśl tylko! Pomyśl, pomyśl! - wołała radośnie, szczerząc się do siostry i zamiast trzymać jej dłoń, objęła ją za szyje i policzkiem dotknęła jej polika, mrużąc jadowicie oczy uśmiechnęła sie w strony Josephine, jakby w głowie układała plany spłaty czy też pokuty kobiety, a może to przez ową "pannę" młoda Ninis tak uśmiechnęła się władczo i lubieżnie? Niczym Cesarzowa karząca swych poddanych bez grama współczucia, a pewnego rodzaju zadowolenia i satysfakcji. A księżyc niczym jej sługa oświetlił twarz i kolor jej oczu wybił tak aby w ciemnościach nocy zauważalna była jej twarz i jej siostry.
Trwało to jednak mrugnięcie oczu, gdyż po uniesieniu powiek Anima z zamkniętymi oczyma i uśmiechem przytulała się do siostry, niczym kocisko łaszące się do pana o przysmak czy też o zniżenie tonu.
Nie przepadała smucić bądź martwic siostry i zawsze było jej niezmiernie przykro z tego powodu, jednak jej nastrój szybko sie zmieniał, a uczucia buzowały w tak niewielkim ciele toteż wyrzuty te i zamartwiania silne, szybko cichły i oddawały miejsce cichej radość z wiedzy, że jej ukochana, rudowłosa siostra nie potrafi sie na nią długo gniewać, tak jak i ona na nią. Acz Anima niewinna nie była, wykorzystując to. Może właśnie dlatego humory jej tak szybko sie zmieniały, ze świadomości braku kary?
I tak się przytulając do siostry, niwelując jej zły humor i rozczarowanie bądź troskę jej o nią zakręciła się pięcie i z podskokach podbiegła do Jo wyjmując z sakiewki kryształy, udzielając jej tym samym pożyczki i wzrokiem uświadamiając jej, że dług ten po oddaniu pieniędzy się nie skończy i już się zakręciła na palcach kiedy w w świetle srebrnego księżyca zauważyła motyla i tak zaoferowana jego ruchem skrzydeł, po których niczym krople rosy, światło ześlizgiwało się zapomniała o siostrze i Josephine.

z/t
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Most   08.06.15 16:40

Tik tak, tik tak. Sekunda po sekundzie, uderzenie serca po uderzeniu serca, ciekawość Hell rosła i rosła. Tak zaabsorbowana powodem wyłudzania pieniędzy od młodszych nawet nie zorientowała się, że znów zaczęła ściskać dłoń Animy. Raz lekko, raz mocno, na zmianę zaciskając na jej skórze swoje krótkie palce. Aż tu nagle ta uniosła jej dłoń i Helloisie aż spojrzała w bok, odwracając wzrok od Josephine. Mrugnęła. Raz, drugi, trzeci. Co też ta siostra wygadywała? Pomaganie? Innym? Bez żadnych korzyści? Już miała ją patpatnąć po łbie, kiedy do jej uszu dobiegły kolejne słowa. Inwestycja? Przez usta rudej przemknął cień uśmiechu, czemu towarzyszyło lekkie kiwnięcie głowy. Hell lubiła inwestycje. Mogła udzielić pożyczki i potem czekać na korzyści z niej płynące. Myśląc o wysokim oprocentowaniu, jasne spojrzenie znów utknęło na oczach Jo. Przez tę krótką chwilę ruda musiała wyglądać na kompletnie nieprzejętą lepieniem się siostry, ale nic bardziej mylnego. Już po chwili odwzajemniła tulasa - na krótki moment, ale jednak. Dźgnęła nawet Animę w bok, jakby chcąc dać jej znać, że jest usatysfakcjonowana jej tokiem myślenia i wybacza jej to, że niemal wpadła w kłopoty niczym śliwka w kompot. Wysłuchała także tego, co Jo miała do powiedzenia i pokiwała głową.
- Tak, tak, tak. Jasne - burknęła, ukazując jak bardzo wierzy w to, co Josephine mówi. Niemniej, dzięki zabiegom Animy złość całkowicie jej przeszła. Zniknęła, wyparowała. Tak jak zaraz sama Anima. Hell odprowadziła ją wzrokiem, obserwowała jak ta daje Jo swoje pieniądze i jak następnie znika, zaczarowana motylami. Motyl. Mru. Aż się Helloisie uśmiechnęła do samej siebie. Szkoda tylko, że jak postać siostry zatopiła się w mroku, to nagle ten uśmiech wyparował. Niebieskie spojrzenie na nowo zatrzymało się na licu Jo, a Hell podeszła do niej na krok.
- Nie wierzę w pomaganie innym, Josephine - mruknęła w końcu i skrzyżowała ręce na piersi, zaraz dłoń jednej nieznacznie unosząc i bawiąc się kosmykiem włosów, który zwisał po boku jej twarzy. Owijała go sobie wokół palca i odwijała, niczym panienki stojące na poboczu dróg. Westchnęła.
- Ale powiedzmy, że Ci pomożemy. Nie za darmo i, być może, niezbyt opłacalnie dla Ciebie, ale jednak... - dodała, po czym zerknęła za siebie, w mrok, w którym zniknęła siostra. Przygryzła lekko wargę i zaczęła się cofać. Powoli, krok za kroczkiem, dokładnie w tę samą stronę co Anima. - Tyle, że o korzyściach dla nas porozmawiamy innym razem. Pamiętaj tylko, że masz dług do spłacenia!
Pomachała jej nawet, posyłając jeden ze swoich firmowych uśmiechów nr. 16, który był o dziwo baardzo sympatycznym uśmiechem, po czym odwróciła się na piecie i pognała za siostrą, mając nadzieję ją dogonić.

[z/t]
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 26
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Most   19.12.15 12:22

Zenshi całą drogę był wkurzony, no jeszcze nikt go tak nie wkurzał w życiu jak gadający patyk. Po prostu roznieść go na strzępy to za mało, no ale wracając jednak do podróży. Wszyscy dotarli do mostu, gdzie tylko on ich dzielił przed dostaniem się do gildii. No ale nie ważne, ważniejsze jest to. Iż teraz chłopak stanął sobie spokojnie przed mostem i spojrzał na Ivri, która to ciągnęła się za nim.
- Zróbmy tak. Mistrz brzmi trochę mdławo, ale jak chcesz. Zen, Zenshi.
No można powiedzieć że tak byłoby lepiej, nie lubił miana mistrza. Co prawda to przerastało jego osobowość, z resztą. Wracając do kija, który bardzo lubił gadać. Chłopak wpadł na pomysł.
- Zróbmy tak, jeżeli będziesz kłapał tą czaszką i mnie dalej drażnił. Za wszystko odpowie Ivri!!
Dodał, po czym spojrzał w drugą stronę. Na sam koniec mostu, teraz wystarczyło iść dalej. No cóż, podróż była męcząca. A znając życie jeszcze ktoś w gildii będzie się wypytywał wszystkiego, jakieś lizusy czy coś. Z chęcią ich pozabija, Ivri będzie miała trochę roboty.
- Co do spania. Dostaniesz swoje łóżko, nie chce słyszeć odmowy.
Powód jest prosty, jako dziecko chłopak często spał pod gołym niebem. Zwłaszcza że żył w plebsie, nie miał zbytnio wygody i komfortu życia. Dlatego nie pozwoli spać Ivri na dworze, jak jakiemuś piesełowi. Z resztą trzeba ją jeszcze jakoś ostrzec, przed wejściem do gildii.
- No więc tak, zanim wejdziemy do gildii. Nie patrz na innych, nie gadaj z nimi są głupi. Jak będzie mistrz, to nie mów że jest zbokiem i że blondyn to jego kochanek. Ogólnie nie mój że jest homosiem, bo jeszcze się obrazi czy coś. Unikaj jego spojrzenia, no i ten. Ogólnie trzymaj się za mną.
No tyle z instrukcji, trzeba dalej ruszać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Most   19.12.15 13:14

Wlokła się całą drogę za mistrzem szurając nogami i z każdym krokiem robiąc się bardziej senna. Znowu. Co za przeklęte kolczyki, jeszcze ani razu nie użyła ich pozytywnego aspektu, a ten negatywny dotykał jej non stop. Każda normalna osoba by je w tym momencie zdjęła i wyrzuciła do przepływającej pod mostkiem rzeki, ale nie Ivrina. Ona przywykła już chyba do wszystkich negatywnych aspektów życia.
- Jeszcze odpowiedzialność zbiorowa, tak? Niedoczekanie twoje skur***lu!!! Położysz łapę na mojej pani, to będę napierdalał laserem w twoją twarz aż zrobię ci z grzywki jesień średniowiecza! - wydarła się szczerze oburzona Klodoa, aż rwąc się do natychmiastowej walki na gołe klaty z Zenkeim.
- Czy ty naprawdę nie możesz zamilknąć? - szepnęła Ivrina, kiedy monolog laski został przerwany potrzebą nabrania powietrza... chyba, w końcu kijek nie miał płuc, ani nawet tchawicy. Wprawdzie miała nie pozwalać mistrzowi na dotykanie badyla, ale jak sam się będzie podkładał i go prowokował, to nie ma szans żeby powstrzymała mistrza przed wybuchem. Głupia laska... ciekawe kiedy i czy w ogóle się nauczy.
Na instrukcje zachowania w gildii i wobec mistrza owej zareagowała skinięciem głowy. Jeszcze nigdy nie była w takiej organizacji, nawet się do nich nie zbliżała, bo wydawały się być zbyt społeczne, więc każde słowo Zenshiego przyjęła jako pewnik, jako życiową radę i kto wie, może nawet uznała, że w każdej innej gildii powinno być podobnie. Co do trzymania się za Zenem... i tak miała taki zamiar. Tankować i przyjmować na siebie fizyczne ciosy mogła zawsze, ale uważne spojrzenia innych ludzi bolały zdecydowanie bardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Most   21.12.15 21:43

//Iv, jeśli chcesz - możesz sterować Klodoą.

Ivrina biedna - nie widziała nic. No dobra, widziała most, widziała Zenshiego. No i drobinki architektury, która była tutaj... trochę zaskakująca. To znaczy było jej trochę mało. Dlatego ludzie mówili, że "coś tu miało być, ale nie powstało"? Zenshi zaś widział wszystko doskonale, cały ten kompleks, który został ukryty pod iluzją.
A nie, czekaj. Jakby tak się przyjrzeć, dało się zauważyć zarysy jakiegoś kompleksu budynków. Przynajmniej takowe zaczęła widzieć również i Ivrina. Zanim całość ta się przemieniła w prawdziwy twór będący gildią Dragon's Howl, ktoś przyszedł. Tym kimś był zamaskowany blondyn ze znakiem gildii na przedramieniu, ubrany w jakieś łachy pustynne, Zenshi znał go doskonale po tym, jak go skopał na misji. Aż zastanawiające było to, co on robił tutaj? A, no tak, przecież oddał go Mistrzowi, nie dziwne. Pewnie zrobił mu to samo, co innym, którzy tutaj "przychodzili".
Nie rzekł jednak nic, jedynie w swojej dłoni stworzył kulkę energii, która "zaatakowała" Ivrinę. A przez atak rozumiem po prostu to, że ją otoczyły, zaczęły kręcić się wokół niej i w pewnym momencie po prostu wniknęły w nią. I teraz już widziała cały ten kompleks, zaś oboje mieli okazję ujrzeć, jak chłopak zaprasza ich do środka.

Zapraszam do z/t: Pokój Mistrza
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Nowy użytkownik


Liczba postów : 4
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: Most   02.01.16 15:44

Niebo płakało nad losem biednego kraju. Oto Tetsuya, ambitny nekromanta ze stolicy przekraczał próg najmroczniejszej z gildii. Strugi deszczu spływały po niewzruszonej twarzy piechura, podążającego za wskazówkami, jakie wcześniej otrzymał. Przypadkiem natknął się na zbiegłego zbira, zarzekającego się na Wszystkich Bogów, że widział jak zakapturzony mężczyzna przeszedł przez most i zniknął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. A to nie była jedyna osoba, która twierdziła, że w tych okolicach czai się zło. Na swojej drodze spotkał co najmniej trzech, wspominających o tym miejscu. Choć każdy wymyślał własną teorię, to mieli jedną wspólną cechę. Choćby raz w długim monologu użyli słowa Smoki.
Tetsuya znał historię Quatro Cerberus i ostatnich Wielkich Igrzysk Magicznych. Sam osobiście nie był świadkiem tej rzezi, jednak wspomnienia ocalałych uczestników były jednoznaczne - w roku X792 nad krajem przeleciała śmierć, zasiewając swoje nasienie na przyszłe setki lat. Dlatego też dziesięć lat później ujawniło się Dragon's Howl. Od tego czasu Tetsuya podążał za każdą plotką dotyczącą tej organizacji. Przeszukał naprawdę sporą część państwa, przepytał miliony rzekomych byłych członków lub przysięgających na grób matki ofiar.
A teraz stał tutaj, w zacisznym zakątku Fiore, dalekim od wszelkich trosk tego świata. Czy naprawdę znalazł się we właściwym miejscu? Był już w połowie drogi do końca mostu, a przed sobą miał jedynie nicość - pustą przestrzeń, która kiedyś miała zostać przeznaczona na budowę. Gdy dotarł do końca ścieżki, nie zdarzyło się zupełnie nic, żadnej magii, fajerwerków czy wybuchów. Nie stracił jednak nawet najmniejszego ułamka przeczucia, że nie przyszedł tutaj na darmo. Ustał więc niczym posąg, a deszcz spływał po nim jak po rynnie. Wpatrywał się swoimi kolorowymi ślepiami w otchłań, jakby mając przekonanie, iż samym wzrokiem sprawi, że pojawi się przed nim wielka siedziba mrocznych magów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1443-tetsuya#16234


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 112
Dołączył/a : 18/06/2015

PisanieTemat: Re: Most   02.01.16 23:20

Deszcz uderzał niczym oszalały w burkowany most, tworząc w szczelinach między kamieniami. Towarzyszył temu charakterystyczny szum, który niósł ze sobą chłodny, północny wiatr. Zwiastował on z pewnością nadejście chłodnych, ponurych dni. Sam most faktycznie nie wyróżniał się niczym na tle pozostałych konstrukcji powstałych w tym samym celu. Było ich pełno we Fiore. Towarzysząca jednak jemu otoczka sprawiała, że po ciele przypadkowych przechodniów przebiegał dreszcz, który wprawiał ich w prawdziwy niepokój. Przemoknięty mężczyzna wpatrujący się w przestrzeń przed sobą nie był jednak sam, chociaż nie posiadał umiejętności silnych na tyle, aby to zauważyć. Bystre, kocie ślepia o intensywnie zielonych tęczówkach śledziły każdy jego krok, a na wargach tańczył złowieszczy uśmieszek. Była zainteresowana, jednak było to zbyt mały, aby kobieta zrobiła cokolwiek.
Do uszu Tetsuyi dotarł odgłos zbliżających się kroków, a razem z nim poddenerwowane głosy dwójki mężczyzn. Dyskutowali oni między sobą i wykłócalii się o metody, których powinni byli użyć aby wykonać swoją misję - niewątpliwie byli magami. Przechodząc obok stojącego w deszczu chłopaka, jeden z nich trącił go ramieniem, popychając nieco do przodu. Brunet obrócił głowę i spojrzał na Tsu z pogardą przez z ramię, dostrzegając w tym samym czasie pergamin, który wypadł mu przypadkiem z rąk. Rozwinął się, ukazując twarz jednego z poszukiwanych przez radę magów - należał on do gildii, której tak uparcie szukał! Prychnął pogardliwie, schylając się i podnosząc papier, klnąc pod nosem na krople deszczu rozmywające napisy. Drugi z nich - znacznie niższy, nieco puszysty o czarnych włosach wygiął usta w niezadowolony uśmiech, podnosząc na zainteresowanego smokami maga spojrzenie swoich ciemnych niczym węgiel oczu.  

- I czego stoisz tu jak kołek? Przeszkadzasz innym w pracy!- jego głos był niski,  nienależał do najprzyjemniejszych. Chrząknął charakterystycznie, plując gdzieś na bok. Brunet zaśmiał się pogardliwie, szturchając swojego partnera ramieniem aby ten zwrócił na niego uwagę.
- Może on też szuka tych przeklętych gadów? Myśli, że sobie poradzi!- rzucił rozbawiony, mierząc młodego maga wzrokiem. Dało się zauważyć, że ta dwójka była już po kilku piwach, a ich zachowanie z pewnością było spowodowane chciwością. Mieli puste kieszenie i pewnie sporo długów. Trzeba było sie wziąć za jakąś robotę, a to była prawdziwa okazja! W końcu tyle klejnotów za złapanie jakiegoś podrzędnego kryminalisty - może być przyjemniejsza praca?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Nowy użytkownik


Liczba postów : 4
Dołączył/a : 26/12/2015

PisanieTemat: Re: Most   03.01.16 11:52

Dźwięk czyichś kroków jeszcze nigdy nie był tak wyraźny. Powoli z, widocznej dla Tetsuy'i nicości, wyłaniały się dwie postacie, których alkoholowy odór był odczuwalny na dobre paręnaście metrów. Samo zjawisko wyglądało w oczach mężczyzny niezwykle interesująco - w końcu nie mogąc dostrzec iluzji, widział przed sobą dwie sylwetki, wychodzące znikąd... ot tak, jakby przecinały niewidzialną barierę i wracały z innej rzeczywistości. Jednakże na tym kończyło się historia niczym z bajki... zamiast potężnych magów, rycerzy w zbrojach czy brodatych czarodziejów ujrzał przed sobą dwóch opryszków, jakimś cudem znajdujących się pod zwierzchnictwem gildii. Skrzywił się na ten widok, gdyż oczekiwał raczej bardziej dostojniejszych przedstawicieli. Ci nie wyglądali ani na silnych, ani na poważnych. Choć twarz pozostała niewzruszona, to bystre oko mogło zauważyć, że dwudziestolatek zacisnął pięści. Szturchnięcie, wyraźnie nieprzypadkowe było jedynie zapalnikiem... gdy ramię Tetsu zderzyło się z barkiem pijanego jegomościa, skierował swoje nienawistne spojrzenie w jego kierunku. Powstrzymał jednak cios, trzymając silnie dłonie przy sobie, a jego wstrzemięźliwość została przez los nagrodzona - chwilę później ujrzał twarz jegomościa na liście gończym, podpisanym znakiem Dragon's Howl. Więc naprawdę należeli do Smoków.
- Naprawdę? - mruknął do siebie, częstując gościa siarczystym sierpowym, w sumie dosłownie sekundę po tym, gdy przemówił jego pulchny towarzysz. Spodziewając się nieprzyjemnej reakcji, odskoczył gwałtownie na jakieś półtora metra, przyjmując postawę jakby zaraz wstał z martwych - bezwładnie zwisające ręce i głowa. Spod gąszczy włosów świeciły jedynie dwa, czerwono-niebieskie punkty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1443-tetsuya#16234
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Most   

Powrót do góry Go down
 
Most
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Gildie :: Dragon's Howl-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie