IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gabinet mistrzyni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 123
Dołączył/a : 09/12/2014

PisanieTemat: Gabinet mistrzyni   28.01.15 0:57

First topic message reminder :

Pokój mistrzyni jest dość spory i bardzo jasny. Duże okno z magicznego szkła pozwala wyglądać na zewnątrz oraz wpuszcza mnóstwo słonecznego światła, a jednocześnie jest bardzo odporne i trudno je zniszczyć. Idealne na wypadek nagłego ataku.
Samo pomieszczenie bardzo starannie umeblowano, jest jednak odrobinę zagracone. Wszędzie leżą jakieś książki, papiery, dokumenty, dziwne przedmioty czy słodycze. Ktoś na szczęście wpadł na sprytny pomysł ukrycia wszystkiego za parawanami. Ktoś wchodząc do gabinetu zobaczy przede wszystkim te ozdobne, jedwabne przepierzenia.  W lewym rogu pomieszczenia niemal za drzwiami mistrzyni przyjmuje swoich nielicznych gości. Znajdują się tam nienagannie nakryty stolik na którym ktoś ustawił srebrną tacę z filiżankami, kanapa, wygodny fotel w którym zwykle zasiada oraz postawiona na półeczce niewielka, ozdobna pozytywka. Miejsce również wybrano strategicznie, w razie zagrożenia można się i szybko ewakuować, i nie jest się od razu widzianym.
Mimo bałaganu czuć tutaj ciepłą, przyjazną atmosferę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   16.11.15 7:07

Kobieta dość prędko po wskazaniu miejsca odbiła wzór stempla na skórze. Po niedługiej chwili od przyciśnięcia, jasna karnacja skryła się w tym jednym, konkretnym miejscu znakiem szablozębnych. Pokazała mu głową na znak, że nie musi już więcej eksponować swych ramion i kawałku torsu. Cofnęła się w stronę biurka, zakryła stempel specjalną nakładką i położyła go na blacie.
- Tak więc, aby nie przedłużać: Witam w Sabertooth. Odradzam działanie wbrew Rady, bo obecnie próbuję poprawić naszą sytuację po kilku nieprzyjemnych zdarzeniach, których sprawczynią była między innymi moja siostra. Jak coś zasłyszę w tej kwestii, zapewne nie będziesz musiał czekać długo przed moim zjawieniem się u Ciebie. Na wyższych piętrach, począwszy od pierwszego, masz kwatery gildyjne, poproś barmana o klucz, z pewnością Ci da. Możesz już iść. Aha, zanim wyjdziesz, wolałabym wiedzieć, jakiego to anonima przyjęłam właśnie do gildii. Twoje miano? - zapytała, opierając się ręką o biurko.
- Dobrze. Pewnie zdążyłeś się zorientować, że jestem Alexis Kushikawa. Jeśli nie: teraz już wiesz. Możesz iść - odezwała się, kiedy Arashi się przedstawił i puściła go wolno.

Cytat :
700MM za fabułę i walkę - gdyby nie to, że odpisy były stosunkowo rzadko, z pewnością byłoby więcej
Możesz robić z/t. Witamy w Sabertooth.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   26.12.15 20:23

- Czyli mam być grzeczny? - zapytałem niewinnie, słuchając kobietę. - Zawsze jestem grzeczny, ne..
A przynajmniej dopóki się nie znudzę. Tylko, że tego już mistrzyni Rudzielec nie musi wiedzieć. Przynajmniej na razie, hehe! W końcu po co ma się martwić, że przypadkiem - całkowity przypadek! Wszystko co złe to nie ja! - zrobię coś wbrew temu ostrzeżeniu? Heh, zapowiada się dużo zabawy! Nagle jednak moje myśli zostały przerwane przez.. pytanie o moje miano. Następnym razem chyba muszę przedstawiać się z większym hukiem i stylem to przynajmniej będzie mniej pytań, ne.
- Kigahen Arashi! - odpowiedziałem z szerokim uśmiechem, nadal udając niewiniątko.
Mistrzyni Rudzielec również się przedstawiła, poinformowała mnie o tym, że mam poprosić barmana o klucz do kwatery gildyjnej. Czyli najwyższy czas na koniec łażenia i spania gdziekolwiek, ne? W sumie może to i lepiej? Przynajmniej będę miał gdzie wracać po zabawie!
- Ja ne, mistrzyni Rudzielec! - odpowiedziałem na zwolnienie mnie z szerokim uśmiechem oraz wyszedłem z pomieszczenia, poprzedzając tą akcję krótkim salutem.

z/t
Powrót do góry Go down


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   14.05.16 17:10

Minęło parę ładnych minut zanim Zin dotoczył się do jej gabinetu. Drzwi były już otwarte, Alexis się go spodziewała więc bez oporów wszedł do środka. Na pierwszy rzut oka rzuciło mu się ogromne okno i te parawany, delikatny burdel itd Wszystko pasowało do mistrzyni. Jestem jak chciałaś, co mnie czeka teraz? Zdałem nie zdałem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   15.05.16 11:08

Mistrzyni siedziała sobie spokojnie i spoglądała na ciebie, raz to na biurko. Wyglądała na trochę złą, czyli podstawa.
- Po pierwsze.. Trochę byś uważał na swoich towarzyszy! Sparingi i walki do egzaminu, mają się odbywać w miarę bezpiecznie! Nie chodzi mi o walkę z Ansem, bardziej z kurduplem. Wiesz że jakbyś go zabił, to twoja kariera jako maga by się skończyła.
Pokrzyczała trochę i się wnerwiała, lecz po chwili na spokojnie. Widocznie obserwowała całą walkę wcześniej, no cóż. Zdarza się.
- Co do twojego zdania na klasę S...
Tutaj mistrzyni się rozejrzała po biurku i zaczęła czegoś szukać, no więc znalazła po chwili. Papiery i długopis, kilka kartek z formularzem. Trochę innych pierdół.
- Musisz wypełnić te papiery, ja wypełnię resztę. W końcu trzeba to zgłosić, że awansowałeś. Do tego czasu można powiedzieć że jesteś magiem S, słownie. Bierz się do roboty!
Powiedziała i dała ci kartki, długopis. No formularzy jest sporo, dlatego trochę ci to zajmie.

- Dane osobowe -
- Jak długo jesteś w gildii -
- Jak awansowałeś -
- Jakie stosunki masz do gildii -

Uzupełnij.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   15.05.16 12:12

Alexis mając w swoim zwyczaju wyładowywanie złości na członkach gildii ST nie została dłużna i tym razem, Zinowi dostała się bura za kłębka. Może i trochę przesadził, a może i nie bo od przesadzania są ogrodnicy. Nic by mu się nie stało no może oprócz nie małej wielkości dziury w klacie, ale wszystko da się załatać! Nie o tym teraz. Słysząc o nim opuścił delikatnie głowę w geście pokory i że zrozumiał, że źle zrobił. Przynajmniej chciał stworzyć takie pozory. Na całe szczęście szybko jej złość minęła.

Słysząc w jej głosie nutę zawahania gdy mówiła co do zadania na klasę S, aż zrobił duże oczy, a pod nosem ledwo wycedził Yyy.. przestraszył się, że to nie koniec. Okazało się, że chodzi o zwykłą papierologię, która musi przejść jeszcze przez urzędy.
Ciśnienie zeszło równie szybko jak się pojawiło. Kamień z serca i te sprawy.
Myślałem, że chodzi o coś poważniejszego. Zaśmiał się półgłosem. Nie powinien mieć problemu z wypełnieniem tego. Był przecież piśmienny, ale bez przesady nie mógł się nazwać niewiadomo jakim skrybą od starożytnych języków. Po za tym nie tego tu wymagają. Złapał pośpiesznie za kartę, którą podsunęła mu mistrzyni. W eter pójdzie nie długo, że ST z nowym magiem klasy S!
Otworzy to może Zinowi nowe kontakty i wpływy? Już myślał co będzie w przyszłości wypełniając tą kartkę piórem które poderwał z blatu biurka. Czuł lustrujący niecierpliwy wzrok na sobie. Może to i lepiej. Im szybciej tym lepiej...


Dane osobowe: Zin Nazaka członek gildii Sabertooth.
Staż w gildii: Ponad cztery lata.
Jak awansowałeś: Egzamin polegający na pokonaniu dwóch silniejszych towarzyszy z gildii. Walter [Nie pojawiło się nazwisko, albo ja gapa] i Ansem Might.
Jakie masz stosunki do gildii: Zależy mi na ogólnym dobru i postrzeganiu gildii. Im silniejsza jednostka tym silniejsza staję się gildia. Dlatego też zdecydowałem się na egzamin by dalej się rozwijać.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   15.05.16 20:18

No więc po uzupełnieniu papierów, które zaraz wylądowały u Mistrzyni. Ona je sprawdziła, po czym odstawiła na bok.
- Gratulacje, jesteś pełnoprawnym magiem klasy S.
No sam koniec wstała, po czym podeszła do okna. Spoglądając na nie wiadomo co oraz zastanawiając się nad nie wiadomo czym.
- Od teraz możesz brać misje rangi S, mam nadzieję że będziesz dawał z siebie wszystko i niebawem znów awansujesz.
Dodała na koniec, po czym machnęła ręką. Tak na znak, żebyś sobie już polazł. Bo w innym przypadku mistrzyni użyje siły i będą cię wynosić na łóżku, widocznie była w dobrym humorze.

---
Awans na S
Nagroda 1000 MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   16.05.16 8:31

I o to chodziło, dziękuje za uzupełnienie reszty papierów i już znikam!
Od tej pory Zin był pełnoprawnym magiem klasy S, egzamin poszedł po jego myśli a nawet odwiedziny tu nie okazały się być czymś strasznym. Zebrał się szybko i opuścił gabinet zanim zaliczył K.O w wykonaniu mistrzyni. Do zobaczenia!

z/t chyba już?

// dziękuje za po prowadzenie egzaminu :)!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   05.06.16 16:39

Jak nie drzwiami to oknem.
W tej zabawnej sytuacji to powiedzenie nabrało dosłownego znaczenia. Zabiegany blondyn dotarł na stację, lecz jego pociąg właśnie odjeżdżał. Ale czy to było przeszkodą? Ledwie sto pięćdziesiąt centymetrów pozwoliło na dokicanie pod okno i wpakowanie przez nie swoich małych, czterech liter. Sprawił przy okazji salwę śmiechu pasażerów i porządną dawkę braw. Przypadkowa, rozbawiona dziewczyna ustąpiła mu miejsca i resztę podróży spędził dosyć miło, wysłuchując ciekawych opowieści nieznajomej. Dzięki temu odganiał wizje tego, co mistrzyni planuje mu zrobić za Igrzyska. Z pewnością przesadzał, acz Raion'owa wyobraźnia miała skłonność do postrzegania i odczuwania wszystkiego dziesięć razy bardziej.
Tak czy siak, nim się obejrzał znalazł się pod gildyjną bramą. Strażnik jak zwykle powitał go posępnym wzrokiem, acz posłusznie otworzył bramę i zaprosił do środka. Trzydziestolatek przypomniał sobie, jak pierwszy raz przekraczał jej próg. Lekko zestresowany, wychudzony i zmęczony podróżą. A teraz? Należał do jednych z silniejszych członków Tygrysów. Mistrzyni zawsze przychylnie na niego patrzyła. Może właśnie to stało się motywem do jego wezwania? Specjalna misja... to brzmiało naprawdę dobrze i ciekawie. Z drugiej strony nie był wcale pewien, czy powinien się cieszyć. Po ostatnich wydarzeniach przydałaby mu się raczej chwila odpoczynku niż kolejne przygody.
Ale przecież nimi się karmił...
Kilka kroków i znalazł się w gabinecie; a raczej przed nim, gdyż potrzebował kilku oddechów, by odważyć się zapukać. Znów zaczął tworzyć w głowie straszne wizje. Nie wiedzieć czemu, ciągle prześladowało go to, że w jego mniemaniu zhańbił gildię pojedynkiem z ożywionym miśkiem. Nie dość, że miał z nim problemy, to... do cholery, to był króliczek! Nie krwiożercza bestia, tylko kicak z wielkimi uszami!
No, ale stało się. Trzy razy stuknął w drzwi. Nie czekał jednak na odpowiedź, tylko po prostu pociągnął za klamkę i bezpardonowo wszedł. Bądź co bądź, to przestronne i jasne pomieszczenie zawsze przywoływało miłe wspomnienia. Mimo ogólnej opinii i niewytłumaczalnego strachu, Alexis traktowała go nad wyraz dobrze. Chyba nigdy nie usłyszał od niej obelgi czy negatywnej uwagi. A może po prostu miał takie wrażenie...
Cześć
Zdążył się przyzwyczaić, że może rozmawiać z nią bardzo nieoficjalnie, gdy spotykają się w cztery oczy. Nie wziął jednak pod uwagę to, że w gabinecie może być ktoś jeszcze. Przecież ani nie czekał na zaproszenie, ani nie zajrzał najpierw do środka. Ot postawił pierwszy krok i od razu ją powitał. Chyba przesadził...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Sabertooth


Liczba postów : 39
Dołączył/a : 01/06/2016
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   06.06.16 19:35

Wygląda na to, że zwykłe zdolności aktorskie nie wystarczą, aby trzasnąć dobrą bajerą do strażniczki gildyjnej, no ale nie wyglądała też na to, żeby jej się ten sposób na początek znajomości nie podobał... chociaż z drugiej strony w jej stanie możliwe, że nie robiło jej to po prostu większej różnicy. I tutaj zaoferowała podanie swojego imienia, ale zamiast tego, już po chwili, chwyciła go za nadgarstek i postanowiła poprowadzić do mistrza. Jedyne co do całkiem rozbawiły go rady na temat rozmowy z przywódczynią szablozębów. Zdawało się, że ta dziewczyna, w wieku nie wiele wyższym od granicy legalności, mogłaby bez problemu zmiażdżyć chłopaka i to pewnie nawet bez użycia magii, więc zdecydowanie lepiej jej zbytnio nie zdenerwować.
I tak, nie mówiąc już ani słowa, został zabrany przez dziewczynę, a miał przy tym okazję po raz pierwszy zobaczyć wewnętrzne pomieszczenia gildii. Było tam sporo magów, jedni wyglądali na silniejszych, inni na słabszych, ale w niektórych przypadkach to pierwsze wrażenie może być bardzo mylące. Nie szli długo i po dosłownie kilku minutach, może szybciej, znaleźli się pod drzwiami, a zaraz potem Quickshot został wepchnięty do biura przywódcy gildii.
Na dobry początek, dwudziestolatek wyprostował się i przyjął bardziej przekonującą pozę, niż pół przygarbienie, spowodowane prowadzeniem za rękę przez strażniczkę oraz późniejszym wepchnięciem do pokoju. Już po chwili dotarło do niego, że jest intruzem, zamkniętym w pokoju, sam na sam ze świętym magiem, który przy okazji był śliczną, czerwonowłosą dziewczyną... teraz trzeba było sobie zadać pytanie czy było to w tym wypadku szczęście, czy raczej przekleństwo. Zamiast jednak roztrząsać ten, jakże poważny, problem, Fester podszedł bliżej do rudowłosej. Nie chciał pokazać po sobie jakiegokolwiek zdenerwowania, choć mimo wszystko presja osoby, należącej do dziesiątki, dawała o sobie znać. Aby nie obrazić 'majestatu mistrza gildii', skłonił się lekko na powitanie. Nie był nawet członkiem tej grupy, aby móc pozwolić sobie na coś innego, szczególnie, że to on czegoś chciał, a w tym wypadku obrócenie kotleta nie było takie łatwe, a co ważniejsze było zbyt ryzykowne, bo gdyby się nie udało, mógłby stracić możliwość dołączenia do gildii.
- Wędrując przez Fiore, słyszałem, że to w tym miejscu zbierają się najlepsi magowie w kraju. Przybyłem aby to sprawdzić i, jeżeli to prawda, poddać się testowi, by móc dzielić dom z najsilniejszymi. - Powiedział nie pytany, ale gdyby czekał z zamkniętą gębą na pozwolenie to pokazałby tylko brak pewności siebie i słabość. Nie spodziewał się, aby takie zachowanie jakkolwiek zachęciło dziewczynę do lepszego spojrzenia na niego, więc musiał, przynajmniej w choć małym stopniu, przejąć inicjatywę. Pominął jednak przedstawienie się na samym początku, uznał te formę za zbyt standardową, a cel jego wizyty był w tym momencie ważniejszy, niż to jak się nazywa. - Jestem Fester Scarr i chcę zostać poddany testowi. - Powiedział, teraz już się przedstawiając, a dodatkowo akcentując swoimi słowami, że uważa Sabertooth za najsilniejszą gildie w Fiore.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1872-fester


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   07.06.16 23:15

Alexis siedziała przy biurku przeglądając jakieś stosy papierów, no bo co innego, produktywnego można robić w takim miejscu, jednak kiedy do jej gabinetu wkroczył zupełnie jej obcy młodzieniaszek wyrównała plik uderzając jego krawędzią o blat i schowała wszystko do szufladki po swojej prawicy. Już nawet otworzyła usta, by zapytać o powód wizyty, jednak gość ją uprzedził, co spotkało się z nieukrywanym uśmieszkiem aprobaty. No i jeszcze te komplementy. Niby nie zastosował się do ostrzeżenia strażniczki, ale akurat, całkiem świadomie trafił w wąski temat, który przy mistrzyni komplementować nawet należało.
- Najlepsi magowie? Hah, dobrze trafiłeś Festerze, chociaż dziwię się, że tak późno. Zdążyłeś stać się całkiem popularny w Raflesii, ale z zapukaniem do Sabertooth zwlekałeś... - Chciała powiedzieć coś jeszcze, z pewnością, może o coś zapytać, może rzucić kąśliwą uwagę o obawie przed rozmową, jednak w dalszej konwersacji przeszkodziło jej bezpardonowe wparowanie do pokoju Raiona.
- Dzień dobry - Jedynie skinięcie, brak nawet najmniejszej zmarszczki na gładkim licu Alexis, żadna pulsująca żyłka nie odcinała się na tle bladej skóry twarzy, a jednak gdyby ten wzrok mógł zabijać kogoś właśnie wyniesiono by nogami do przodu. Nie tylko oczekiwała chociaż kapki szacunku względem swojej osoby, nawet od swojej młodszej siostry, a co dopiero niespokrewnionych członków gildii, nawet tych dosyć bliskich, ale również irytowało ją reprezentowanie gildii błaźniąc się przed ludźmi i magami z zewnątrz, a już na pewno tymi dążącymi do pojawienia się w tygrysich szeregach. Przebiła tym karcącym wzrokiem na blondyna, a następnie spojrzała na stojące tuż przy wejściu krzesło sugerując posadzenie swoich szanownych, czterech liter i cierpliwe poczekanie, skoro już nie za drzwiami to przynajmniej tutaj.
- Doskonale wiem, że Sabertooth ma wiele do zaoferowania, jednak szczególnie interesuje mnie, co ty mógłbyś wnieść w nasze szeregi wraz ze swoją osobą - zwróciła się na powrót do kandydata na szablozębnego odgarniając zachodzącą na oko grzywkę za ucho i przyjmując przyjazny, acz nie szczególnie przymilny i dosyć władczy wyraz twarzy, a w oczach wciąż tliły jej się iskierki po ciskaniu piorunami w, jak się można było domyślić, jednego z aktualnych członków gildii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Liczba postów : 39
Dołączył/a : 01/06/2016
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   08.06.16 14:56

Fester już miał otwierać usta, aby jakoś sprytnie wywinąć się z tematu swojego zwlekania z odwiedzeniem gildii, jednak uprzedził go trzask drzwi i wkroczenie jednego z magów gildii do biura. Można było uznać, że członkowie gildii mogą sobie bardzo lekko podchodzić do mistrza, skoro pozwala na coś takiego, jednak jak można było wywnioskować z reakcji drugiego na liście świętych magów, ta nie chciała, aby potencjalny nowy członek gildii doznał takiego wrażenia. Gdyby spojrzenie mogło zabijać... to z tego maga zapewne nic by już nie pozostało. Mag Impactu dobrze znał to uczucie, doświadczył go podczas podróży z czarnym magiem, który podstępem uśmiercił jego ojca, a potem zrównał z ziemią całą jego wioskę... nawet sam się tego nauczył. Tamten jednak był może przerażający, ale w przypadku czerwonowłosej dochodziło coś jeszcze... świadomość jej realnej potęgi. Tamten owszem, był silny, mógłby zabić chłopaka, którym się zajmował, bez większego wysiłku, ale ona... ona to zupełnie inny poziom.
Kiedy już mag Saberów został posadzony na miejscu, a mistrzyni gildii zadała mu pytanie, na moment zmieszał się, przytłoczony trochę zaprezentowaną wcześniej aurą. Był to jeden z powodów jego zwlekania z przybyciem tutaj. Miał stanąć naprzeciw jednego z najpotężniejszych magów w kraju i chcieć wedrzeć się do jej gildii jako szpieg... zalatywało to trochę samobójstwem. Kiedy zebrał myśli do kupy, zakaszlał lekko, aby upewnić się, że jego głos będzie brzmiał normalnie.
- Zgodnie z moją wiedzą, jestem ostatnim żyjącym użytkownikiem magii Impactu, którą mój praprzodek stworzył przed tysiącem lat. W dniu, gdy mój ojciec został podstępem pozbawiony życia, a wioska zrównana z ziemią, utraciłem te tysiąc lat wiedzy. Moim obowiązkiem jest rozpocząć na nowo i odnaleźć sposób na przekazanie mojej magii innym, by nie została zapomniana. Mam na to szansę tylko poprzez stanie się najpotężniejszym użytkownikiem tej mocy w historii, a tym mogę się stać tylko stojąc pośród najlepszych i mierząc się z nimi. - Nie do końca odpowiadało to na pytanie co może wnieść, a bardziej jakie są jako wymarzone cele... z drugiej strony ktoś kto nie mierzy wysoko nie będzie przydatny gildii celującej w sam szczyt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1872-fester


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   08.06.16 23:50

No i nie bardzo wyszło.
Chwila nieuwagi i blondasek wpędził się w niemałe tarapaty. A wystarczyło jedynie chwile przystanąć, przystawić ucho do drzwi i zorientować się czy mistrzyni nie ma gości. No cóż, czasu cofnąć nie mógł, a jakiekolwiek dalsze myślenie o tym nie miało najmniejszego sensu. Toteż po wejściu do środka uśmieszek momentalnie spełzł mu z twarzy, wymamrotał kilka niezrozumiałych słów i nad wyraz posłusznie jak na niego usiadł w przeznaczonym miejscu.
Czerwonowłosa póki co całkowicie go zignorowała, jedynie jej spojrzenie mogło świadczyć o tym, że będą mieli sobie do pogadania. Chłopaka błyskawicznie dopadła nuda. Siedział tam może z minutę, acz wizja wysłuchiwania spowiedzi kolejnego kandydata niespecjalnie przypadła mu do gustu. Tym bardziej, że sam zainteresowany nie sprawiał wrażenia interesującego. Facet w średnim wieku, w tej szacie wyglądał jak ksiądz. Cuchnął pospolitością, więc Raion'owe oczy choćby na chwile nie zawiesiły na nim wzroku. Już ciekawsze wydawały się stosy papierów, a mówiąc ściślej, ich zawartość. Może wśród nich znalazło się jakieś ciekawe zadanie? Słyszał też pogłoski, że mają nowego maga klasy S w gildii. Nie miał pamięci do imion, aczkolwiek był to ktoś podobno świeży, w porównaniu do samego czerwono-okiego. Jakby się nad tym zastanowić... dlaczego sam nie podjął się takiej próby? Miał za sobą niebagatelną misję od samej Rady Królewskiej, Wędrówkę do Edolas oraz Igrzyska Magiczne. Czy to nie wystarczający bagaż, by zabrać się za to?
Ostatecznie machnął na to w duchu ręku i po prostu wyłączył się, czekając na rozwój sytuacji. Totalnie olał, co takiego Fester miał do powiedzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   11.06.16 4:44

Mistrzyni oparła podbródek na grzbiecie prawej dłoni, a łokieć położyła na biurku wysłuchując festerowych motywów dołączenia do gildii. Przytakiwała, chociaż nie dało się wyczuć z jej strony szczególnego entuzjazmu, raczej zwyczajną uprzejmość.
- Rozumiem, zyskamy ambitnego, mierzącego wysoko członka o jakiejś szczególnej magii - odparła, gdy szarowłosy skończył swoją wypowiedź. Nie była pod szczególnym wrażeniem przedstawionych przez mężczyznę umiejętności, czy celów, w końcu każdy mag, który przychodził do Sabertooth pragnął być częścią potęgi oraz praktycznie każdy potrafił coś szczególnego. Czemu akurat ten miałby być specjalny? Bo jest ostatnim użytkownikiem mocy o dziwacznej nazwie? - Zastanawiam sie tylko, czy ten Impact to coś bojowego. Chciałbyś się może pochwalić swoimi możliwościami? - powiedział tonem, który wskazywał raczej na sugestię niż pytanie o zdanie, niby dawała poczucie możliwości wyboru, a jednocześnie podkreślała, jaki wybór by ją najbardziej zadowolił. Nie czekając nawet na odpowiedź podniosła się zza biurka i stanęła pomiędzy Raionem, a Festerem posyłając temu pierwszemu uśmiech o raczej głębszym znaczeniu niż tylko sympatia i nie chodzi mi tutaj o żadne głębokie uczucie.
- Sprawdziłbyś może naszego gościa, a jednocześnie pokazał mi jak bardzo się poprawiłeś od czasów spotkania z króliczkiem - Czyżby ten pozornie miły wyraz twarzy był tylko przykrywką dla szyderstwa? Alexis raczej nie miała w zwyczaju wyrzucania ludzi z gildii za przegraną, a Raion ostatecznie zebrał w tej konkurencji sporo punktów, jednak nie przeszkadzało jej to w dosyć wywyższającym się, zaczepnym sposobie zwracania się do notabene podwładnego - Mam głęboką nadzieję, że twoja nieobecność w gildii od czasu zakończenia Igrzysk wiązała się z treningiem - dodała w sposób charakterystyczny dla nauczycielki wymagającej okazania bezbłędnie odrobionej pracy domowej. Oj Raion, lepiej żebyś jej nie zawiódł.
- Możemy zejść na dziedziniec, lub wspiąć się ku arenie. Jak wolisz Festerze? Z chęcią zobaczę was chłopaków w akcji.

Dziedziniec Arena
Wystarczy mi post w jednej z tych lokacji, jeśli się zdecydujecie, jak macie jakiś problem z sugestiami Alexis nigdzie was nie pcham, Gabinet jest bardzo przytulny, możecie sobie w nim siedzieć i załatwiać własne sprawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Liczba postów : 39
Dołączył/a : 01/06/2016
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   11.06.16 21:45

- Jak na początek to będzie chyba odpowiedni opis. - odparł z lekkim uśmiechem na krótkie podsumowanie jego wypowiedzi przez Alexis. Zdecydowanie miała racje, gdyby spojrzeć tylko na to co sam powiedział, jednak kiedy spojrzy się na szerszy obraz... perspektywa za każdym razem będzie inna. Szpieg Dragon's Howl, a może potencjalny informator. Z drugiej strony człowiek poszukujący tego co utracił jako dziecko, dziedzictwa swojego rodu. Kiedy był mały, uważał swojego ojca za najpotężniejszego człowieka na świecie, nie była to oczywiście prawda, jednak historie o nim mówią, że siłą mógłby się równać z najsilniejszymi w kraju, jednak nigdy nie zabiegał on o takie względy, zajmował się tym czym jego przodkowie. Gdyby to była 'jakaś magia' nikt nie zadawałby sobie trudu, by zniszczyć jej użytkowników... nie w taki sposób. - Nie zamierzam rzucać żadnymi wielkimi obietnicami, nie wiedząc kiedy, gdzie i czy w ogóle zostaną spełnione. - powiedział z lekką sugestią tego, że jest w tym wszystkim coś jeszcze o czym nie chce mówić, ale na tyle subtelnie, aby raczej brzmiało to jak po prostu niechęć do przechwalania się, niż ukrywanie jakichkolwiek intencji. Ostatecznie myślał w tym momencie o polowaniu na człowieka, który zniszczył mu życie, a którego przez ponad jedną trzecią swojej egzystencji nazywał 'mistrzem'. Czarny mag, który otruł mu ojca i zniszczył miejsce, nazywane domem. Ten sam przez którego stał się częścią DH. - Zmierzenie się z kimś takim, może być ciekawe... - odparł, patrząc to na czerwonowłosą, to na Raiona. - Chętnie przekonam się jak wiele brakuje mi do jednego z reprezentantów gildii. - dodał po chwili, uśmiechając się lekko. Wizja walki z kimś silniejszym od siebie, aby pokazać, że jest się godnym dołączenia do gildii, była dla niego... pobudzająca.
- Skoro już tyle mówiliśmy o tym pięciu się na szczyt to zdecydowanie nie pasuje mi schodzenie teraz na dół. Chodźmy na arenę. - rzucił podsumowując całą tą odpowiedź. - Nie znam za bardzo budynku gildii, więc będę szedł za tobą. - Powiedział do Raion'a nie zagłębiając się w większe dyskusje. Mieli stoczyć pojedynek, na jakieś bezsensowne rozmowy będą mieli czas po drodze, albo na miejscu. Fester spodziewał się, że jego oponent będzie potężniejszy od niego, ale to w żadnym wypadku nie był powód, aby się poddać. Pokaże na co stać jego magię boksu, a zawsze może zdarzyć się przy tym jakiś 'lucky punch', który znokautuje testującego go zawodnika.

[jeżeli Raion zgodzi się prowadzić na arenę to z/t zaraz za nim(w tej sytuacji prosiłbym Cię o zaczęcie w nowej lokacji),]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1872-fester


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   11.06.16 22:25

Mówimy tu o człowieku spokojnym, dobrze wychowanym i powstrzymującym różnorakie męskie zapędy, od wściekłości po seksualne pobudzenia. I mimo tego niesamowitego opanowania, coś zaczynało pękać w nerwach chłopaka, gdy mistrzyni wyraźnie zaczęła po nim kolokwialnie jechać. Nie robiła tego dosłownie, wręcz bardzo domyślnie, acz wyraźnie dla samego poszkodowanego. Problem nie stanowiły same obelgi, a niemoc przeciwstawienia się jej woli i słowom. Choć bardzo, ale to bardzo ignorował podziały, w tym również gildyjne, to mimo wszystko musiał respektować jej siłę. W końcu należała do najpotężniejszych ludzi na świecie, a Raion'ek Shinkawa reprezentował własną, żałosną watahę. A i co jeszcze gorsze, ta grupka nie słynęła z siły i świetnych pojedynków.
W sumie jakby spojrzeć na przeszłość pana blondyna... przez trzydzieści lat tak naprawdę nie doświadczał zbyt wielu walk. Owszem, musiał dążyć do wolności drogą siły, aczkolwiek starł się wówczas ze zwykłymi pionkami. W zasadzie nie spotkał żadnego, silniejszego czarodzieja, który zagroziłby mu swoją mocą. Nawet na ostatniej misji jego oponenci byli zwykłymi rabusiami, a samo starcie ograniczyło się do wymiany kilku uderzeń. Choć nigdy tym się nie przejmował, to w tym momencie poczuł pewną... żałość. I wstyd. Zdecydowanie to ostatnie zatrwożyło jego serduszko. Przecież należał do gildii, która w największej mierze respektowała właśnie siłę. Nie liczył się spryt, umiejętności, ambicje czy wytrzymałość. Jeśli nie charakteryzowałaś się pewną dozą mocy, byłeś traktowany przez resztę z pewną pogardę. To nie do końca dobre słowo, acz w pewnym sensie oddaje charakterystykę organizacji Sabertooth.
Dlatego wizja pojedynku z tym gościem nie była zbyt kolorowa. Tak naprawdę Rai nie uznawał się za nikogo potężnego. A tutaj przed sobą kogoś totalnie obcego, do tego władającego jakąś tam sławną magią. Jak zbłaźni się przed Alexis, to jego poczucie wartości i w ogóle jakiekolwiek poczucie.
Rozdzielił się więc pomiędzy strachem, a silną motywacją.
Jasne. Chociaż wizja wspinania się na dach nie bardzo cieszy moje nogi.
Starał się po prostu ignorować mistrzynię. Czuł, że może rzucić złe słowo i tylko zaognić sytuację. Uśmiechnął się więc jedynie do nowego towarzysza, podrapał się za uchem i doprawdy wolnym krokiem powędrował w kierunku areny.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   28.06.16 0:11

Tak teraz jakoś dziwnie się poczuł. Nie żeby specjalnie żałował jak to wszystko się potoczyło (mimo przeszywającego bólu w stawie), ale... coś tu nie grało. Jakaś część Raion'owej osobowości dawała jasno do zrozumienia, że nie tak wszystko ma się rozgrywać. Coś spieprzył i wewnętrzny głos głośno mu to przypominał. Zresztą, samo zachowanie mistrzyni wyraźnie ukazywało, iż nie tego oczekuje od swoich podwładnych. A szczególnie tych, którzy mają bawić się w wielce niebezpieczne i ważne misje. Czyżby skazał się tym samym na stokroć minusów u Alexis? U kogo jak u kogo, ale u niej zawsze starał się zdobywać jak najlepsze oceny. Może to zasługa jej seksownego tyłka, a może tego, iż należała do najpotężniejszych ludzi w kraju? A może obie te rzeczy sprawiały, że czerwonooki traktował ją w szczególny sposób, pomijając już hierarchiczne zasady ich obowiązujące. Tak czy siak, przez dłuższą chwilę był zły na siebie. I to bardzo zły.
Przepraszam - głuche słowo zdołało się wydostać z jego ust i choć na takie nie wyglądało, miało w sobie ogrom szczerości. Do tego krwiste ślepia zamieniły się w maślane oczka, robiąc z blondyna żałującego swojego czynu maluszka. Ba! Przypominało to scenę, gdzie zapłakany i zawstydzony synek przepraszał swoją ukochaną mamusię. Tylko obyło się bez łez... a obie strony przeżyły podobną ilość wiosen...
Ostatni raz schylił pokornie główkę przed przywódczynią i po raz pierwszy, oczywiście lekko się chwiejąc, podszedł do byłego już przeciwnika.
W porządku, nie miałem złych zamiarów. To moja wina. Nie chciałem po prostu walczyć, bardzo tego nie lubię. Nie spotkasz w Sabertooth takich wielu jak ja. A jednak... myślę, że nie wszyscy muszą mieć obsesje na punkcie walki. Może i taka pokojowa osóbka jest tutaj potrzebna? - uśmiechnął się szeroko, poklepując mężczyznę po ramieniu. Zachowywał się naturalnie, całkiem ignorował ból w nodze. Wyglądał wówczas na bardzo normalnego człowieczka, dodatkowo uprzejmego i miłego.
No i lubię czasem wkurzyć te zarozumiałe babsko. Wszyscy mistrzowie zachowują się jakby byli nie wiadomo kim. A poza tym, że umieją przywalić, to są nad zwyczaj normalni.
Ściszył głos do tego stopnia, żeby sam Fester ledwie do usłyszał. Czy tak naprawdę o niej myślał? Nie. Dlaczego to powiedział? Sam do końca nie wiedział. Chyba chciał wyjść na wyluzowanego gościa. Zresztą, samo zachowanie na polu bitwy powinno dobitnie o tym świadczyć.
Uśmiechnął się po raz ostatni i odszedł. Dopiero po chwili mężczyzna mógł odczuć silne zdrętwienie lewego ramienia i dostrzec, iż kolano chłopaczka wyglądało o wiele lepiej. Przynajmniej nie było już tam dziury, choć rana wciąż widniała. Krwotok natomiast ustał.
Po chwili zaś znalazł się w gabinecie mistrzyni. Mówiąc szczerze, schodzenie po schodach wcale nie było przyjemniejsze niż wchodzenie. Nie zważając na obecność czy nieobecność pozostałych, usiadł na wolnym miejscu i cierpliwie czekał na pozostałych.

Stan MM: Coś tam spadło, ale to chyba bez znaczenia?

Nie przejmuj się niczym Fester. Bezwładność ręki jest chwilowa!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Sabertooth


Liczba postów : 39
Dołączył/a : 01/06/2016
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   05.07.16 23:53

Fester nie mógł do końca wiedzieć co go teraz czeka. Podczas walki zdecydowanie go poniosło i pewnikiem zrobił ty sposobem wrażenie nie prezentujące go w najlepszym świetle. Ostatecznie był skłonny podziurawić przeciwnika podczas głupiego sparingu. Można myśleć o tym, że przecież miał sporo silniejszego oponenta i musiał przejąć inicjatywę, aby mieć jakiekolwiek szanse, no ale jednak nie stanowiło to odpowiedniego wytłumaczenia.
- Uznajmy, że to nasza wspólna wina. Patrząc jednak na to, że to ja Cię zraniłem to może załatwimy to za pomocą piwa, co? Albo kilku... - odpowiedział Raionowi na słowa o tym, że to była jednak jego wina, że cała ta sytuacja miała miejsce. Byłą to po części racja, bo gdyby nie jego niechęć do walki to pewnie nie polałaby się krew, ale z drugiej strony kto strzela ten musi liczyć się z konsekwencjami, a w tym wypadku konsekwencją było rozwalone kolano przeciwnika.
Scarr zaśmiał się cicho słysząc słowa dotyczące mistrzyni. Nic na nie nie odpowiedział, ale zdecydowanie łatwo było zobaczyć, że go one rozbawiły. Zanim uśmiech zniknął z jego twarzy, zaczął czuć odrętwienie ręki. Bardzo nieprzyjemne uczucie, szczególnie, że wiązało się ono z bezwładem ręki. Przez pierwszy moment zastanawiał się co musiało mu 'przeskoczyć', jednak zaraz potem minął go, już nie kulejący, Raion. Wyglądało to na jakieś zaklęcie pozwalające na regeneracje, a przynajmniej taka była pierwsza myśl maga. Ostatecznie nie warto wierzyć w przypadki, a takim właśnie byłoby wystąpienie odrętwienia, zaraz po tym jak dotknął go mężczyzna, w połączeniu z nagłym ozdrowieniem nogi. - Miałem oferować pomoc, ale... tego się raczej nie spodziewałem. Długo będzie mnie to trzymać? - zapytał schodząc zaraz za nim, aby upewnić się, że jego myślenie ma sens, z ręką dyndającą bezwładnie przy ciele.
Kiedy weszli do gabinetu, stanął z boku i stał cicho. Nie zamierzał się pchać, aq i lepiej, aby jedna sprawa została rozwiązana... a może po prostu stresował się całą sytuacją i tym jaką decyzję podejmie mistrzyni? To pewnie też miało w tym swój udział, ale na razie po prostu siedział cicho i czekał na swoją kolej.


przepraszam, że tak długo nie pisałem...
Jeszcze dzisiaj mam migrenę, ale mam nadzieję, że post nie będzie taki tragiczny ; )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1872-fester


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   13.07.16 13:00

Paraliż ręki to może za dużo powiedziane, jednak ramię Festera z pewnością było zesztywniałe, pulsujące tępym, reumatycznym bólem i drżące, jak u kogoś z Parkinsonem. Po zejściu z dachu do gabinetu część efektów ustąpiła, chłopak wciąż jednak nie byłby w stanie nawlec igły na nitkę, ba, gdyby to była prawa z pewnością nie doniósłby łyżki zupy do ust, a Alexis na pewno by nie nakarmiła. Mistrzyni była za to na tyle miła, by przysunąć niezajęte przez Raiona krzesło ku biurku i wskazać je Festerowi na pierwszy rzut oka zachęcającym ruchem.
- Siądź - rzuciła sucho znikając na chwilę za biurkiem, wyjmując z dolnej szuflady zwinięty w rolkę bandaż i rzucając go Raionowi. - Opatrz to kolano zanim wda ci się jakieś zakażenie - wydała blondynowi kolejny rozkaz. Albo schodzenie po schodach było tak męczące, że odechciało jej się być życzliwą, albo wystarczająco długie, by rozbawienie zakończeniem walki przeszło jej na rzecz chłodnego realizmu i analizy poczynań obydwu mężczyzn. A może to pms?
Usiadła na fotelu, postawiła przed sobą pieczątkę z wizerunkiem szablozębnego tygrysa, oparła łokcie na blacie i splotła palce wpatrując się w Festera chłodnym, przeszywającym wzrokiem. Jeśli jeszcze nie usiadł po raz kolejny wskazała mu krzesło, tym razem skinieniem. To zła kobieta była, pokazując pieczęć ze znakiem dawała kapkę całkowicie niepewnej nadziei, a jednocześnie długo się nie odzywała potęgując napięcie i psychicznie znęcając się nad chłopakiem.
- No to podsumowując... pokazałeś, że przyjmując cię zyskamy ambitnego, mierzącego wysoko członka, o magii szczególnie dobrze niszczącej ludziom stawy. Do tego głuchego na uwagi przyszłej mistrzyni, wybuchowego, kompletnie zatracającego się w walce i zapominającego o analizie konsekwencji czynów. Coś pominęłam? - powiedziała beznamiętnie w końcu zabierając głos, a pytanie skierowała również do Raiona. - Nie oczekuję od ciebie przeprosin ani wymówek. Dałam ci szansę zaprezentowania swojej osoby i prawdę mówiąc ją zmarnowałeś skupiając się jedynie na umiejętnościach. To, że tu jeszcze siedzisz i nie wywaliłam cię za drzwi świadczy o tym, że czymś mi zaimponowałeś, nie wystarczająco jednak byś znalazł się bliżej tego magicznego przedmiotu niż jesteś już teraz - przerwała dotykając opuszkiem palca trzonek pieczątki i lekko przechylając ją na boki - Gdybym przyjmowała jedynie "gotowych", silnych magów bez wad, to ta gildia by nie istniała. Kupuję potencjał, jednak to Ty musisz go sprzedać. Powiedz mi w czym jesteś dobry, na co spożytkowałeś życie, jakie sukcesy udało ci się osiągnąć i co chcesz ze sobą zrobić w odrobinę bliższej przyszłości niż zostanie najpotężniejszym użytkownikiem Impactu. Skoro nie czynami, to spróbuj mnie do siebie przekonać słowem.

Bez znaczenia, no chyba, że zaraz zaczniesz używać magii na prawo i lewo.
Ogarnęłam się z zaległościami, wracam do dawnego trybu odpisów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   13.07.16 23:58

Ciepła krew spływająca po delikatnej skórze chłopaka przyprawiała go o dreszcze. Choć ból zaczął powoli ustępować, to ta jedna, cienka stróżka przypominała o tym, że jeszcze kilka chwil temu miał przedziurawione kolano. Każda, nawet maleńka bakteria mogła znaleźć sobie czystą drogę do Raion'owego organizmu. Natychmiastowo wyobraźnia przysunęła mu wizje pełzającego robactwa, rozprzestrzeniającego się jak szarańcza. Od nóg po głowę, wyjadając flaki wyczerpanego ciała. Widok ten był tak rzeczywisty, że blondyn o mało co nie zwymiotował. Wychodząca po posiłku z ust, oczu, nosa i uszu plaga krwiożerczych insektów.
Naczytał się chyba za dużo książek. Albo przesadził z alkoholem. Bez względu na powód, miał w głowie kilka dziwacznych uszczerbków. Bo kto do cholery w ogóle o czymś takim myśli? Ba. Przecież wystarczyłoby silniej się skupił, a miałby tę wizję centralnie przed oczami...
Z wyobraźniowego amoku wyrwały go słowa mistrzyni i bandaż, który zderzył się z czołem ospałego młodzieńca. Wymamrotał coś niezrozumiale, podniósł przedmiot z ziemi i powoli, acz bardzo dokładnie zawiną sobie ranę postrzałową. Nie żeby miało przynieść to jakąś ulgę... pełnił za to funkcje estetyczno-ochronną. Robaki nie miały już tak łatwo!
Dalej Alexis, jak to przywódczyni gildii, zaczęła coś ględzić o pojedynku, o kandydacie i o swoistym rozczarowaniu. Czerwonooki chłonął te słowa jednym uchem, by drugim zaraz je wypuścić. Miał gdzieś czy księdzopodobny koleżka zostanie przyjęty czy nie. A jeśli miałby już określić swoje stanowisko w tej sprawie - wolałby, by liczba członków się nie zwiększała. To w końcu więcej gęb do wykarmienia, zabierających zlecenia rąk i hałasujących mordek. W sali głównej i tak bywało tłoczno, a co gorsza... bardzo głośno. Nawet jeśli Fester nie wyglądał na kogoś, kto sieje chaos tam, gdzie postawi stopę to i tak... zresztą, jego głos i tak się nie liczy.
Na pytanie, w zasadzie retoryczne po prostu spuścił głowę.. i totalnie się wyłączyć. Niech sobie sami załatwiają swoje sprawy. Jego spojrzenie przez chwilę powędrowało na kobiece piersi, by potem błyskawicznie przekierował się w stronę okna. Choć nic nie mógł stamtąd spostrzec, skupił swój wzrok właśnie na tym punkcie, udając pana zamyślonego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Sabertooth


Liczba postów : 39
Dołączył/a : 01/06/2016
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   16.07.16 21:48

Fester był świadom tego, że nie wykazał się specjalnie posłuszeństwem i jakąkolwiek oceną sytuacji. W tym wypadku jedyne co mógł zrobić to grzecznie usiąść w momencie, kiedy zostało mu to zasugerowane, no i grzecznie wysłuchać tego co ma do powiedzenia mistrzyni kotów. Nie wyglądał może przy tym jak zbity pies, ale widać było, że nie jest już choćby w połowie tak pewny siebie jak chwilę wcześniej, kiedy wszedł do tego gabinetu po raz pierwszy. - Tak, to by się zgadzało. - odpowiedział oczywiście na to pytanie retoryczne, bo po prostu nie potrafił usiedzieć w tym momencie cicho. Mógłby dopowiedzieć jeszcze kilka dodatkowych określeń, ale nie świadczyły one o jego osobie zbyt dobrze, więc lepiej jednak się zgodzić. Ostatecznie 'potencjalny morderca' i 'jebnięty szaleniec' raczej nie zadziałałyby na jego korzyść. Szczególnie, że coś mówiło mu co nastąpi teraz... wywiad. Zawalił test praktyczny, więc jedyne co zostało to wkupić się w łaski gildii za pomocą słów, no chyba że czerwonowłosa postanowi po prostu wyjebać go za drzwi.
Kiedy już stało się jasne, że ma przedstawić jakąś niezłą historyjkę, która spodoba się mistrzyni, pozostało zastanowić się nad tym co chce usłyszeć. Mógł coś wymyślić na poczekaniu, ale nie był do końca pewien swojej 'historii z kibla', która po prostu nie pasowała do tej sytuacji. Pozostało jedno... powiedzieć prawdę, a przynajmniej odpowiednią jej część. - Kiedy byłem dzieciakiem, jakiś skurwysyn zabił podstępem mojego ojca, by potem zniszczyć moją wioskę. Ukryłem się, niczym ostatni tchórz, a on mnie nie zabił. Zamiast tego pozostałem tam na śmierć. - mówiąc ostatnie zdanie, spojrzał na noszony na jednym z palców pierścień. - Zdjąłem to z ręki ojca, po tym jak przestałem ryczeć w jego szaty i postanowiłem, że jednak nie chcę tam zdechnąć. Opuściłem ruinę mojego domu i dotarłem do głównej drogi, tam znalazł mnie wędrowny kupiec. Przygarnął mnie, nakarmił i zawiózł do większego miasta. Zawdzięczam mu życie. - Kupiec tak na prawdę nie istniał, ale wizja zwykłego, dobrodusznego człowieka zdecydowanie była łatwiejsza do przyjęcia, niż wizja czarnego maga, który tak na prawdę zajął się chłopakiem. - Od tamtego czasu oszukiwałem, kradłem, wykorzystywałem, nie będę ukrywał, że zdarzyło mi się nawet zabić. Wszystko to aby przeżyć i pewnego dnia znaleźć człowieka, który zniszczył mi życie oraz odebrał tajemnice Impactu. Nie dawno dowiedziałem się, że ma powiązania z mroczną gildią... Dragon's Howl. Z moimi obecnymi umiejętnościami nigdy nie uda mi się go dorwać, nie mówiąc o tym, że bezsensownie zginę, walcząc z taką organizacją. - dokończył skróconą wersję swojej historii. Nie o nią pytała mistrzyni, ale czuł, że bez niej nie będzie w stanie w pełni jej do siebie przekonać, nie po tym co zaprezentował. - Moja żądza zemsty poszła za daleko, zacząłem zatracać w niej człowieczeństwo. Zacząłem pracować nad sobą, pomagać ludziom w miastach jako neutralny mag. Robiłem różne rzeczy, ale głównie starałem się wykorzystać te moją zdolność do niszczenia stawów, eliminując potwory, lub bandytów. Niedawno postanowiłem, że następnym krokiem może być dołączenie do gildii, ale nie interesuje mnie jakakolwiek, a jedynie najlepsza i to w ten sposób trafiłem tutaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1872-fester


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   19.07.16 23:55

Dobra, dobra, szkoły marketingowej to Fester na pewno nie skończył, nie popracuje w dziale HRu, ani handlu, kurtyzną, czy celebrytą też nie zostanie, bo ma naprawdę spory problem z promowaniem czegokolwiek, a szczególnie swojej osoby. "Życie spożytkowałem na trudne dzieciństwo, dorastanie w patologii, popełnianie przestępstw i usprawiedliwiane ich ratowaniem się przed śmiercią. Moim sukcesem jest wyśledzenie, że zły mag należy do Dragons Howl, a to ci niespodzianka, oraz zdanie sobie sprawy, że jestem za słaby, by się z nim mierzyć, jeszcze większa niespodzianka, i muszę znaleźć jakąś gildię łosi, która mi w tym pomoże. Niedawno się nawróciłem, weźcie mnie pod skrzydła." Jakoś tak bym to skróciła, a Alexis zapewne zrobiła podobne podsumowanie w swoim umyśle. Wracając jednak do tego, co nie jest osobistymi przemyśleniami piszącego.
Mistrzyni westchnęła z dezaprobatą, przeciągnęła dłonią po twarzy i spojrzała na Festera jak na niepełnosprawnego umysłowo.
- Nie pytałam o dramaty w twoim życiu, a o śmierci ojca już dziś słyszałam. Człowieku, rozumiesz Ty co ja w ogóle do ciebie mówię? Postawię sprawę jasno, chodziło mi o wymienienie swoich najbliższych celów, drobnych kroczków na przyszłość, nawet ci wypunktowałam co to może być. Oczekiwałam skruchy, samo refleksji i obietnicy poprawy. Oczekiwałam dostrzeżenia, iż nie staniesz się ani dobrym nauczycielem swojej magii, ani wystarczająco silnym mścicielem, jeśli nie nauczysz się powstrzymywać swojego temperamentu. Powiedziałeś mi właśnie skąd masz taki, a nie inny charakter, ale to nie ważne, nie przyjmuję pod swoje skrzydła Festera, który był, a tego, który jest i który będzie. Szkoda, wielka szkoda, że pokazujesz mi tylko i wyłącznie swoją przeszłość i wady, lub bardzo odległą, rozmazaną i całkowicie niepewną przyszłość - kobieta potrząsnęła głową, a czerwone włosy rozsypały się po ramionach w akompaniamencie brzęku złotych kolczyków. Pstryknęła pieczątkę, która przewróciła się na blat stołu i potoczyła po nim przez kilka centymetrów, po czym szybko i lekko uniosła się z fotela, nachyliła nad blatem i złapała obiema rękami szarowłosego za fraki przyciągając do siebie. Spojrzała mu z bliska w oczy z charakterystycznym błyskiem, od którego przechodziły ciarki. Feter znał to uczucie, sam nawet niedawno starał się je wywołać w Raionie, ale kto by przypuszczał, że mordercze intencje mogą być takie... seksowne?
- Jedno mnie w twojej wypowiedzi zaintrygowało - szepnęła niczym Kaa z Księgi Dżungli, głosem jednocześnie strasznym i hipnotyzującym - Dragon's Howl... Co wiesz? Jak się o nich dowiedziałeś? Skąd? Znasz może wygląd, lub imiona? Chcę wiedzieć wszystko. Z chęcią wymienię znak i gwarancję ochrony przed tymi szujami za informacje - po tych słowach puściła mężczyznę, wyprostowała się i kładąc dłonie na blacie rzuciła jeszcze krótkie: - To jak?

Przepraszam Rai, że jakoś tak niewiele, prócz bandaża się wokół Ciebie kręci, ale i tak jeden, albo drugi by z Alex nie pogadał, a może się dowiesz czegoś ciekawego od kolegi (prócz kolejnej opowiastki o śmierci ojca)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   20.07.16 18:58

A cholercia, toż ci dopiero się teatrzyk pojawił. Blondyn bawił się w owijanie kolana bandażem, acz co drugie słowo docierało do jego uszu. Z czasem nawet co raz więc i chociaż maskował swoje zainteresowanie, w główce analizował co tam takiego Fester opowiada. A opowiadał bardzo wiele, choć nie wdając się w szczegóły. Historyjka o skrzywdzonym dziecku, które zostaje uratowane przez tajemniczego mężczyznę i dorasta w zemście przeciwko ludziom, którzy zniszczyli jego dzieciństwo. Przez pierwsze chwile pojawiła się melancholia, w końcu czerwone oczy Raion'a same oglądały wiele nieciekawych rzeczy. Ale... to tylko chwilkę. Błyskawicznie wewnętrzny smutek przerodził się w ironiczny uśmieszek, który skrył zresztą spuszczając głowę i koncentrując się na ranie. A w duchu... w duchu się śmiał. Głośno i wyraźnie. Wielce poszkodowany księżulek, który kradnie, morduje i gwałci. No i dlatego ma dostać się do Sabertooth! Znalazł sobie świetne argumenty! Rai z rozbawieniem tylko czekał na reakcję mistrzyni, którą mógł w sumie po części przewidzieć. Może i czasem objawia się w niej troskliwy, matczyny duch, acz to sytuacja bardzo niespotykana i na pewno w tej nie ma co na to liczyć.
A jak przewidywał, kobieta uwolniła swoje połączenie zażenowania i zdenerwowania, chwytając niedoszłego kandydata i częstując go, jakże pięknym i niebezpiecznym spojrzeniem. A Shinkawa... Shinkawa przyjął tę reakcję z pewną ulgą. Przez chwilę miał obawę, że poleci ona na tą marną opowiastkę i przyjmie go z litości. To byłoby żałosne, naprawdę żałosne. Toż to Alexis Kushikawa, jeden z najpotężniejszych ludzi na tym świecie! I też jak mógł się spodziewać, zainteresowała się jedynie wzmianką o Smokach. Podobnie zresztą jak on sam. Jedynie te dwa słowa łączyły wszystkich zgromadzonych. Byli inni, różni... ale na tę nazwę reagowali identycznie...

Jasne, w końcu to wciąż impreza Fester'a! Wybaczcie, ale nie mam pomysłu, by cokolwiek tutaj majstrować. Póki co.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Sabertooth


Liczba postów : 39
Dołączył/a : 01/06/2016
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   21.07.16 2:05

Jeżeli byłaby to rozmowa kwalifikacyjna do pracy, to jego odpowiedź może wyglądałaby inaczej. Zamiast tego zalał ją, częściowo zmyśloną, opowieścią o swoim trudnym dzieciństwie. Faktem jest, że ojca żałował, ale to było ponad dziesięć lat temu. Idiota zapłacił za swoją łatwowierność, nic więcej. Gnoja, który zniszczył jego dom, poszukiwał przez wzgląd na informacje, które mógł posiadać... był ostatnią szansą na to, że Fester pozna tajemnicę swojej magii. No i oczywiście chciał kurwiego syna zabić, ale to tak raczej dla zasady, niż z powodu jakichś większych wewnętrznych rozterek emocjonalnych.
Z drugiej strony pokazanie siebie jako ofiary losu, która przy okazji jest lekko przytrzymana, było zdecydowanie na rękę chłopakowi... ważne było, że w zalewie wielu bezsensownych wyrazów, słowa klucze zadziałały, tak jak sobie tego życzył. No może nie do końca... nie spodziewał się tego, że czerwonowłosa szarpnie go za jego ubranie i przyciągnie do siebie. Warto tu wspomnieć, że była to dość specyficzna sytuacja. Jego mistrz miał wyjątkowy talent do korzystania z tej dziwnej, morderczej aury i nawet gdy się do niej przyzwyczaić, wciąż ściskała ona serce, ale... to było coś innego, ciekawszego. Uczucie jakby kobieta miała go zaraz zabić, pomieszane z ochotą rzucenia jej na stół i zdarcia z niej ubrań. Mało prawdopodobne, by na to pozwoliła, ale jednak obrazy zezwierzęconej namiętności, z udziałem mistrzyni tygrysów, nie chciały go opuścić, albo może on nie chciał, by go opuściły. Ostatecznie to ona go puściła, a on mógł jedynie opaść z powrotem na swoje miejsce, lekko zawiedziony tym, że tylko na tym się skończyło - Po to w końcu tu przyszedłem, więc chyba nie mam powodu do targowania się. - Po tych wszystkich doznaniach, które przed chwilą zaserwowała mu mistrzyni, chciał walczyć przynajmniej o jakiegoś całusa, bo raczej na dziki seks, na dzielącym ich biurku, nie miał co liczyć. Mimo to lepiej było pozostać szczerym, skrzywdzonym przez życie chłopakiem. Tamto mogłoby się skończyć jakimś przypadkowym uśmierceniem, albo zawaleniem zadania, poprzez nie otrzymanie znaku, który i tak nie był pewny. - Howe... mag którego spotkałem kilka lat temu. Zaatakował karawanę, bronioną wtedy przeze mnie. Przed śmiercią powiedział mi, że 'zadarłem z niewłaściwymi ludźmi'. Wtedy po raz pierwszy usłyszałem nazwę tej... organizacji. - powiedział, zaczynając wstęp do swojej 'historii z kibla'. Miał opisany całkiem spory życiorys, którego musiał się nauczyć zanim tu przybył, a wspomniany mag... Był on poszukiwany za napady, podejrzany o kilka morderstw, jednak nigdy niczego mu nie udowodniono. Pewnego dnia słuch o nim zaginął. Zabity przez innego członka DH podczas bójki, zakopany w rynsztoku, być może teraz bardziej przysłuży się smokom jako gnijący trup. - Prawdę mówiąc, liczyłem na jakichś pościg z okazji jego śmierci, ale... nigdy się nie doczekałem. Gówno kogokolwiek obeszło to, że wyzionął ducha. Nie sądziłem, że kiedykolwiek jeszcze o nich usłyszę, więc wróciłem do zarabiania na życie. Po wielu miesiącach udało mi się znaleźć jakiegoś informatora, który mógł mi coś powiedzieć o człowieku, którego szukam. Pracowałem wtedy z grupą lokalnych złodziei. Ja nie zadawałem pytań, oni płacili sporo kryształów za niepozorne zlecenia, no i miałem na informacje na temat gnoja. - Powiedział, kontynuując opowieść o tym co wie i skąd wie. Fester faktycznie był przez jakiś czas członkiem wspomnianej grupy, ale nie kupił w tym czasie żadnej informacji, choć faktycznie, płacili nieźle. Nie było się jednak czym przejmować w dodaniu tego elementu do opowiastki, bo wszyscy, którzy mogli go kojarzyć nie chodzili już po ziemi. Wyjątkowo nie z winy jego, czy DH... zwykłe funkcjonowanie tego typu organizacji sprawiło, że zostali 'wyparci przez konkurencję'. Tym sposobem zakończył wstępną część historii oraz krótkie wyjaśnienie jaki on sam ma związek ze smokami. Nie stawiało go to w najlepszym świetle, pracował z bandytami. Ludzie robią różne rzeczy, żeby przeżyć, a on był zwykłym 'magiem do wynajęcia'. Poza tym od kogoś musiał zdobyć informacje, a zwykłe środowiska raczej takich nie posiadają. - Resztę historii dopowiedziałem wcześniej, mówiąc dlaczego tu jestem. Opowiadam całość, bo prawdę mówiąc niema tego zbyt wiele, szczególnie po tym jak się wycofałem z branży. Jeżeli chodzi o nazwiska... znam tylko jedno. Rendon Clovis, człowiek który zniszczył moją wioskę. Miałem niegdyś dobrych informatorów, jednak interesowała mnie konkretna osoba, nie sama organizacja. - tutaj zawiesił na moment głos. - Przyszedłem tu trochę jako 'mściciel nieudacznik', prawda. Nie mogłem wygrać tamtej rozgrywki, więc musiałem się z tym pogodzić... na razie. Wiesz dlaczego zatracam się w walce? Bo nie lubię przegrywać. Tutaj też nie zamierzam. To sprawa osobista i nie chcę do tego pomocy gildii. Przyjdzie czas to znajdę go i zabiję. Nie chcę 'gwarancji ochrony', chcę dołączyć do walki z wyjętymi spod prawa skurwysynami. Dziwnie to brzmi z ust człowieka, który zarabiał w różny sposób, ale chcę naprawić w ten sposób swoje błędy. Nie chcę już walczyć tylko dla siebie, bo to sprawia, że krzywdzę więcej osób, albo niszczę ludziom stawy, chcę nauczyć się walczyć również dla innych, w obronie innych. To chcę zrobić w najbliższym czasie i po to tutaj przyszedłem. Denna historia mojego życia była jednak potrzebna, żeby nie było, że ukrywałem swoją niechlubną przeszłość przed przyszłą mistrzynią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1872-fester


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   29.07.16 14:06

Mój drogi, to właśnie była rozmowa kwalifikacyjna. Na stanowisko pełnoprawnego maga. Sabertooth nie jest zbierającym sierotki z ulicy Fairy Tail, a potężną gildią, która nie plasowałaby się na aktualnej pozycji, gdyby przyjmowała byle kogo z byle jakimi aspiracjami na przyszłość i kompletnym brakiem potencjału. Owszem, Fester miał akurat przerost ambicji, między innymi obrał sobie za cel nieosiągalny dla niego kontakt fizyczny z mistrzynią, ale to w żadnym stopniu nie poprawiało jego sytuacji.
- Ty się ciesz, nie żałuj, że żadnego pościgu nie było. Jakby się chcieli zemścić za tamtego gościa, to byśmy się nigdy nie spotkali, a Raion wciąż miałby całe kolano - wtrąciła Alexis tuż po historii o byciu magicznym najemnikiem. Nie żeby taka opcja była dla niej jakoś specjalnie gorsza, jednak nie dała po sobie tego poznać poza leciutkim, szyderczym uśmiechem, który pojawił się na ułamek sekundy w trakcie jej wypowiedzi. Reszty monologu wysłuchała nie odzywając się słowem, przyswoiła wszystko, co chciał jej przekazać młodzieniec i przez chwilę po ostatniej kropce milczała analizując to krótkie streszczenie. Przechyliła głowę w zamyśleniu, wręcz teatralnym. Podczas rozmowy z nią można było mieć w ogóle wrażenie, że kobieta nie umie utrzymać pokerowej twarzy... albo niesamowicie umiejętnie zmienia maski.
- Uhum, dobrze. Można uznać, że twoje cele są wystarczająco zbliżone do moich, a zarazem gildyjnych, by przymknąć oko na niektóre dzisiejsze wybryki. Dawaj łapę, czy gdzie tam chcesz mieć znak - rzuciła podnosząc z biurka migającą tysiącem kolorów pieczątkę i oczekując natychmiastowej odpowiedzi ora wyrażenia własnych preferencji co do koloru i umiejscowienia. Tylko szybko, bo jeszcze się rozmyśli, albo co gorsza postawi Festerowi czerwony na środku czoła.
- Nie muszę chyba zaznaczać, iż oczekuję odnowienia kontaktów ze wspomnianymi informatorami. Tylko nie waż się zniesławiać tego loga pokazując je podczas prowadzenia jakichś szemranych interesów, bo osobiście cię wychłoszczę przed oficjalnym wywaleniem z gildii (dopisek MG:i to nie będzie żadne bdsm zakończone na biurku w gabinecie) - powiedziała stanowczo tuż po naznaczeniu chłopaka piętnem tygrysów - No, po wszystkim. Możesz już iść na dół zintegrować się z współczłonkami gildii, albo robić co tam chcesz, ale będę miała cię na oku dopóki nie pozbędziesz się tych okropnych, morderczych zapędów - dodała na koniec z prawdopodobnie pierwszym dziś, szczerym uśmiechem w stosunku do "nowego" i wrzuciła narzędzie do wypalania znaków na powrót do odpowiedniej szufladki.

Ten post jest głównie do Festera, jeśli zrobi po nim zt to Rai dostanie już serię całkiem spersonalizowanych.
EDIT: 300MM za fabułę + 50MM za walkę = 350MM (dla Festera)


Ostatnio zmieniony przez [MG] Ivrina dnia 05.08.16 19:04, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Liczba postów : 39
Dołączył/a : 01/06/2016
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   05.08.16 18:22

No niby wygórowane ambicje, ale z drugiej strony kto niema marzeń ten w życiu nic nie osiągnie. Erotyczne fantazje z mistrzynią w drugiej roli głównej były oczywiście troszkę przesadzone, ale czy mężczyzna musi ograniczać swoją wyobraźnię, gdy ta pozwala mu na tak wiele, a i sama mistrzyni tymi swoimi, jakże kobiecymi, sztuczkami tylko ją pobudza? Otóż nie musi, a nawet marnotrawstwem byłoby to zrobić. Wizualizacja jest w końcu pierwszym krokiem do osiągnięcia celu.
- Pewnie masz rację, ale wtedy raczej nie robiłoby mi to już żadnej różnicy. - odpowiedział z lekkim uśmiechem na wzmiankę o tym, że gdyby DH go poszukiwało to mogliby się nie spotkać.
- Fioletowy, tutaj. - powiedział, podchodząc do mistrzyni, by unieść przy niej swoją koszulę, odsłaniając górną, lewą stronę brzucha, częściowo na dolnej partii żeber, zaraz pod sercem. Normalnie wziąłby wyżej, na klatce piersiowej, ale jakoś lepiej się będzie czuł kiedy znak gildii będzie jednak w trochę lepiej ukrytym miejscu.
- Jeżeli taka jest Twoja wola, zrobię to, Mistrzyni. Będzie to związane z powrotem 'do biznesu', jednak nie pozwolę, by ktokolwiek zobaczył znak gildii. - odpowiedział z lekkim skinieniem głowy, które miało zaakcentować, że zrozumiał. Mógł robić co musi, aby zdobyć informacje, ale miał nie dać się złapać ze znakiem gildii... rozsądne podejście. Skoro nie da się załatwić jakiegoś gorącego bdsm przy wyrzuceniu to może będzie mógł na nie liczyć, kiedy mistrzyni zobaczy wyniki jego pracy. Takie ostre rżnięcie w ramach premii od 'szefostwa'.
- Rozumiem i dziękuję. Będę uczył się kierować je tylko w naszych wspólnych wrogów. - odpowiedział odwracając się od czerwonowłosej i ruszając w stronę drzwi. Po kilku krokach odwrócił się jeszcze do chłopaka, który poddał go testowi - Przepraszam za to kolano i zabranie twojego czasu. Mam nadzieję, że będzie okazja na jakąś... współpracę. Do następnego. - po tych słowach, podszedł do drzwi, po czym opuścił biuro mistrzyni.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1872-fester
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet mistrzyni
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Gabinet Pielęgniarski
» Gabinet Ministra Magii
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Gildie :: Sabertooth-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie