IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ruiny starej biblioteki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Ruiny starej biblioteki   03.02.15 11:47

Na północ od obecnego pałacu znajduje się nieco nieprzyjemne miejsce, po którym kręci się mnóstwo osób, albo konkretniej magów z różnych gildii. Ruiny te są dawną biblioteką, z której do tej pory zebrano najważniejsze księgi, jednak zostało jeszcze ich wiele po przyjściu łowców skarbów. Nie ma nawet kamienia na kamieniu, który sugerowałby dawną strukturę, która tutaj się znajdowała. Jedynie czasem jakiś kawałek kartki, zwoju, czy czegoś. A dlaczego nie usunięto tych ruin? Bo no właśnie - łowcy skarbów nie pozwalają na zbliżenie się do tego miejsca budowniczym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 119
Dołączył/a : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny starej biblioteki   03.02.15 18:48

Don przyprowadził Gabriela jak chciał, cały czas tarł słój policzek. - Naprawdę, co ci strzeliło do łba. Kto ci pozwolił dać mi buziaka? - Nie spodobało się to Donowi. Był hetero czystej krwi, a taka sytuacja była dla niego nie do pomyślenia. - Dobra jesteśmy na miejscu. Trzeba by się tutaj porozglądać. - Powiedział, po czym spojrzał spode łba. - Jak jeszcze raz odwalisz coś podobnego, to już nie będziesz taki śliczny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Ruiny starej biblioteki   05.02.15 15:38

- Jak to co mi strzeliło do łba? Miłość, skarbie, miłość~! - powiedział, krocząc radośnie całą drogę do ruin starej biblioteki. Naprawdę, Don był czasem, a nawet często niedomyślny, a jego cudowne emocje twarzy robiły wręcz dzień Gabrielowi. Ten człowiek często zachowywał się jak psychopata i nie krył się z tym, że fascynowały go takie rzeczy. Hetero czystej krwi? Też coś. To znaczy, że on miał brudną krew? Jak wygląda brudna krew? Czy od homoseksualizmu dostanie tężca? Dość logiczne wyjaśnienie nielogicznej sytuacji. A raczej absurdalnej. - Mówisz, że szukamy? Mądre, nie powiem, że nie - zaśmiał się i zaczął pleść sobie z włosów swobodny warkocz. Stanął sobie do tego po środku ruin i zaczął szukać wzrokiem czegokolwiek, co by się rzucało w oczy. Skrzynkę, dziurę, sznurka, papieru, chińczyka i tym podobnych rzeczy. Nie tracił też czujności. Wiedział, że tu może być coś niedobrego i tylko czekać na pyszny obiadek z dwóch magów. (Jednego z dodatkiem tężca, choć czy to by się połasiło na szlame?) Jeśli nie dostrzegł żadnej anomalii pośród tych wszystkich ruin, to zaczął się przechadzać po bardziej podejrzanych kamieniach i jeszcze intensywniej studiować cudowne widoki. Jeśli coś przykuło jego uwagę, to od razu tam podbiegł.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny starej biblioteki   06.02.15 13:25

Skrzynki, dziury, sznurka, papieru czy chińczyka Gabriel wraz z Donem nie znaleźli, ale chyba nawet nie szkoda im tego. Chwilowo - tym bardziej chińczyka - nie było im to potrzebne, chyba że chodzi o papier, albo skrzynię, w której papier jest schowany, ewentualnie skrzynia z papierem w dziurze. Ale po co im chińczyk? Może Gabriel ma ochotę zjeść zupkę chińską dla zaspokojenia swojego głodu? No, Don musi z nim jakoś wytrzymać... nie dość, że teraz, na misji to jeszcze w gildii codziennie.
Anomalie? Chwilowo brak. Może poza jedną. Gdzieś za jakąś podupadłą, wciąż jednak sporo zasłaniającą ścianą widać było efekty typowe dla używania różnorakich magii. Chyba... byli tam magowie dźwięku i ciemności, a przynajmniej tak to się wydawało. Kawałek dalej, chyba za śladami po starym korytarzu z łukami przy stropie... oczywiście łuków nie było, ale wracając do tego, co tam było widać - rozwinięty i poplątany zwój papieru. Widokiem nie mogli się nacieszyć długo, bo jakiś chłopak o niebieskich włosach przeleciał zaraz koło zwoju i wpadł w gruzy i go pogrzebał. Oczywiście ten sam mag zaraz pobiegł do źródła walki.
A poza tym nic nie dało się więcej zauważyć.

wygląd chłopaka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 119
Dołączył/a : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny starej biblioteki   09.02.15 23:13

Don chciał już podejść do tego zwoju, kiedy przed nim przeleciał jakiś chłopak. Zaskoczony aż upadł na ziemię. - Łoł. Co to było? Gabryś... co ty na to? - Zapytał sie zmieszany swojego kompana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Ruiny starej biblioteki   10.02.15 18:20

Jak rzekło się ostatnim razem, gdy tylko Gabryś ogarnął, że widzi zwój od razu zaczął biec w jego stronę. Nie zostawił sobie nawet sekundy na zawahanie.
- No rusz się, idioto! - krzyknął do Dona, żeby obudził mężczyzn i zmusić do działania. Byli w przedszkolu, żeby się pytać siebie co teraz? Szczerze, mimo wszystko, chłopak myślał, że znajomy z gildii ma więcej polotu i oleju w głowie. Wracając do sedna, blondynek nie zdołał złapać celu ich podróży, bo jakaś niebieskowłosa kulka szczęścia ubiegła go w tym. Jednak sam chłopak nie zwalniał. Oczywiście zauważył dziwną anomalie i wiedział, że tam są magowie, dlatego wpadł na genius pomysł. Zatrzymał się, odwrócił się na północ i wyciagnął klucz.
- Otwórzcie się wrota do Gwiazdozbioru Kompasu, Pyxis - powiedział, wyciągając klucz przed siebie i zaraz pojawił się przed nim jego duch. - Joł. - rzucił i wrócił myślami do dziwnego gościa, który zabrał zwoje, a także dziwnych magicznych rzeczy. Przezorny ubezpieczony, a gdy tylko Pimpek zauważy, że leci na niego (bądź Dona) atak, to wtedy go odeprze. Zostawała też kwestia właśnie Dona. Gabriel sam nie pakowałby się aż tak daleko źródła walki. Wolał zostać z tyłu i zadbać o bezpieczeństwo swoje. Nie stanowił offensywnej osoby. Wręcz przeciwnie. To jego towarzysz miał tu dbać o te rzeczy, a nie sam blondyn. Dotarło to do niego gdy biegł.

--
3000 - 400 = 2600 [-500MM]
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny starej biblioteki   11.02.15 21:05

Zaraz po tym, jak chłopak wbiegł w wir walki, wprowadził walczących w oszołomienie. A było ich... dwóch. Poza tym niebieskowłosym, dało się zauważyć też małego blondaska, może 12-letniego chłopaka w niebieskiej, podchodzącej barwą pod fiolet bluzie z kapturem, a do tego zielone spodnie i czerwone tenisówki. Na jego twarzy malowało się niezłe zdziwienie, co bajecznie wyglądało z groźnie wyglądającą kulą z cienistej energii kształtem przypominającą trochę szpony kruka.
- Te, chudzielec, nie przeszkadzaj nam w walce! - zawołał chłopczyk. Jedynie wytknął go palcem, a ten niebieskowłosy gdzieś... no, zniknął. Co prawda Gabryś spoglądał się w stronę zwojów, coś tam widział, jakby ktoś je zabierał, ale jego podświadomość uznała to jako nic ważnego, że zupełnie nic się tam nie stało i ważniejszym był ten mały blondynek.
- Ty i ten klucz możecie się walić! - zawołał i wytknął język, a palcem "ściągnął" w dół powiekę, pokazując typowy, wredny gest pokazujący brak szacunku.

//Don: proszę o dłuższe posty//
Wygląd blondaska - oczywiście ten na dole
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 119
Dołączył/a : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny starej biblioteki   13.02.15 10:49

Może i Don pojawił się ostatni, ale słyszał to co mówili. Gdy ten się pokazał, od razu wytworzył dwie kulę światła, i spokojnym krokiem stanął obok Gabrysia. - Oj nieładnie... - Powiedział dosyć poważnie, a lekką nutą zaczepki. - Taki młody, a już myśli że dorosły. Trzeba będzie dać ci nauczkę. - Dorzucił, razem ze swoim uśmiechem. Kątem oka spojrzał jeszcze na swojego towarzysza. - Gwiezdne duchy? O tym to nie myślałem. - Pomyślał, ale zaras sie otrząsł. To nie był dobry moment na rozkminy. - Gab, lepiej będzie jak się odsuniesz. Jak oberwiesz to możemy stracić twoje duchy. - Zwrócił się do Gabrysia, samemu robiąc parę kroków w przód, by dać do zrozumienia że będzie walczył.

3300 - 800 = 2500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Ruiny starej biblioteki   13.02.15 17:12

Woah, Don zaczął działać. Gabriel w sumie zaklaskałby, ale nie chciał wypuścić z ręki klucza. Takie zawodowe spaczenie, którego nauczył się nie wiadomo skąd i jak. Ale jedno było pewne. Kochał swoje duchy i na pewno zrobi wszystko, żeby żyło im się jak najlepiej. Szczególnie trudno było mu używać akurat tego klucza, ponieważ miał on dość ryzykowne czary. Spojrzał na swojego rówieśnika. No tak, miał w rękach dwie kule światła. Chłopak zawsze podziwiał tę magię ze względu na jej piękno. Swoją drogą mógł wyliczyć takich jeszcze co najmniej pięć lub dziesięć.
- Ładne - stwierdził, po czym kompletnie zignorował pierwszą część dialogu Dona. Może i było to dziecko, ale przeciwnika się nie lekceważy i tyle. Przynajmniej w opinii maga gwiezdnych duchów. Do drugiej części się zastosował. Może i był uparty, ale martwy Gabriel, to niefajny Gabriel. No i nie mógł pozwolić, by temu koledze z gildii coś się stało. Zmrużył więc oczy i cofnął się dwa kroki, wsuwając zaraz za Dona. Jego duch podleciał do samego maga światła i był gotów odwrócić cokolwiek tam leciało na dwójkę od dziwnego dzieciaka. Z drugiej strony Blake rozpaczliwie zaczął wypatrywać niebieskowłosego gościa ze zwojami. Nie mieli czasu na walkę teraz. - Pośpiesz się. - zamruczał.

-----
2600 - [500MM]
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny starej biblioteki   17.02.15 21:22

- Serio chcecie ze mną walczyć? Takie słabeusze? - zapytał, unosząc obie brwi w górę w akcie zaskoczenia, jednak na widok magii światła, zaciekawił się. Jedną z nich opuścił, dalej wpatrując się w twór magiczny Dona. Zagwizdał, udając całkiem nieźle podziw dla człowieka używającego ten typ magii. Oczywiście miał lekceważącą postawę emanującą od niego wyraźnie. Można było u niego niedocenianie przeciwnika nawet na kilometr. A skoro ponoć brały udział w tym tylko gildie Sabertooth i Mermaid Heel... a ta druga nie przyjmuje chłopaków, to można brać pod uwagę tylko tyle, że jest właśnie z kotków. Oczywiście nie tych kanapowych, tylko szablozębnych. Czekaj, skoro ten jest z tej gildii, a w Mermaid nie ma mężczyzn, to tamten... kim był? Pokłócili się? A może zleceniodawczyni nic nie powiedziała o innej grupie? Albo nie wiedziała?
Nie wiadomo.
A tamten chłopiec był o tyle bezczelny, że stał z chamskim wręcz uśmiechem, oczekując na ruch przeciwnika.
- No na co czekacie? Bawisz się w żyrandol z tymi kulami? A ten głupi kompas będzie się na mnie tak gapił, prawda? Ej, czekaj, gdzie tamten gość? - zapytał nagle, rozglądając się wszędzie wokół.

____
Z racji, że walka się nie zaczęła, pozwalam na regenerację MM.
Don: 3300
Gabriel: 3000
I Gabriel: Nie aktualizuj w profilu MM, bo potem sie pogubisz. Ilość MM, jeśli się zmieni to piszesz tylko i wyłącznie w poście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 119
Dołączył/a : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny starej biblioteki   21.02.15 18:29

Żyrandol? Zaraz pokaże ci żyrandol. - Pomyślał Don. W takich chwilach niektórzy mogliby powiedzieć że chłopak jest kimś zupełnie innym. Zawsze taki otwarty, przyjacielski... A kiedy chodziło o pojedynek, czy tym podobne stawał się bardzo poważny, skupiony na walce. - Już ja do ciebie przyjdę. - Powiedział i używając prędkości światła by znaleźć się za dzieckiem by zasadzić porządny cios w plecy, a konkretnie prosto w kręgosłup. Jeżeli dzieciak zdążył się odwrócić to uderzenie jest mierzone w serce.

Moc magiczna 3300 - 700 = 2600


Ostatnio zmieniony przez Don dnia 26.02.15 12:29, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Ruiny starej biblioteki   23.02.15 19:14

- Don ty cholero! - Gabryś tylko westchnął i pokazał swojemu duchowi, żeby poleciał za nim. Myślami gorączkowo szosował po nieznanych wodach dziwnego gościa z niebieskimi włosami. Nosz kurde jego żaba płakała. Westchnął znów i uważając, że nie przyda się swojemu koledze cieleśnie oddalił się może z metr od niego. Właściwie to wychylił się, żeby może coś zobaczyć. - Jebane nieboże z matki ladacznicy, on nie jest celem! - zarzucił do drugiego pegaza i po prostu obserwował. No bo co miał zrobić? Sam był bezbronny, nie miał na tyle deficytu inteligencji, żeby próbować samodzielnie szukać kolesia aoby. W dodatku inny koleś też nie robił jako takiego wrażenia. Wyglądał jakby sam chciał zwój. Notatka? Nie ufać kolesiom.

2600 - [500MM]
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny starej biblioteki   25.02.15 20:20

Gabry miał niesamowite szczęście, że nie musiał nic blokować. Don "wszystko" załatwił za niego, poza samym chłopakiem. Próbował zaatakować go, jednak ten się uchylił, jakby miał niebywały refleks. Albo się spodziewał ataku w momencie, kiedy się odwróci, jakby gardę spuścił celowo. Tak, jak zostało powiedziane - uchylił się, a zaraz po tym złapał białowłosego za nadgarstek mocno i przerzucił go sobie przez ramię. Przeleciał kawałeczek, po czym uderzył mocno w ziemię tuż za Szablozębnym. Plecami, ale bolało, bo podłoże było całkiem twarde.
- Cholera, oby Shini i Mel się pospieszyli... - zaklął chłopak. Patrzył się na Gabrysia i splunął gdzieś na ziemię. - Serio, nawet takie śmiotki musiały iść na tę misję... a myślałem, że będziemy z samym Mermaid Heel i tamtym gościem... wystarczająca dla nas konkurencja... - mruknął, po czym rozpalił ręce z pomocą cienia i natychmiast poleciał na Gabrysia, jednak zaklęcie zostało natychmiast zanegowane przez ducha. Ten się zdziwił i cios, który miał być cięciem ze zwiększonym zasięgiem okazał się być po prostu... niedosięgniętą próbą zadrapania?
- Gościu... coś ty zrobił?! - zawołał, kopiąc ducha nogą, jednakże tylko on oberwał, bo trafił w szkiełko. - Zabieraj mi stąd tego ducha! Arrrrgh! - wydarł się i wyminął ducha, zaczął biec z odnowionym zaklęciem na blondyna.

Don: proszę pisać koszty...
Gabryś: 2100 MM.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 119
Dołączył/a : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny starej biblioteki   26.02.15 12:58

Don mógł przewidzieć że tak będzie... Ale cóż, dał się sprowokować. Plecy bolały niemiłosiernie, ale to nie czas by leżeć i się wylegiwać. Chłopak widział że jego towarzysz jest w niebezpieczeństwie. Trzeba było szybko działać więc dzięki prędkości światła białowłosy pojawił się między Gabrysiem a chłopakiem by zablokować cios najlepiej jak się da. Jeżeli blok się powiódł to Don szybko "detonuje" jedną kulę przed twarzą przeciwnika, bo zaraz zaatakować go drugą ręką w przeponę by stracił on przytomność. Gdyby blok się nie powiódł to Don próbuje tylko "zdetonować" jedną ze swoich kul praktycznie na twarzy przeciwnika, by ten stał się mniej zdolny do walki i by zakończyć ten pojedynek.

Moc magiczna: 2600 - 900 = 1700
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Ruiny starej biblioteki   26.02.15 15:27

Czy Gabryś był głupi? Owszem. Często, czasem, niemalże zawsze. Potrafił podjąć decyzje bez myślenia o konsekwencjach z niej płynących. Ale jego najgorszą wadą była utrata koncentracji w najmniej odpowiednich momentach. Przeraził się gdy zobaczył jak Don zarywa o ziemie i coś o nazwie "człowieczeństwo" się w nim obudziło. Nienawidził tych chwil, w których jako mag nie mógł pomóc koledze. Jego duch nawet nie miałby szans rozdzielić ich na czas. I tak oto w ten sposób chłopak doszczętnie stracił koncentracje. Jedyne co zauważył to dziwne słowa malucha, które to utkwiły mu w głowie. Czyli, że nie tylko oni tam są, nie tylko te gildie, o których mówiła pani gdzieś tam. (Słaba pamięć do miejsc jest super) Albo ona nie wiedziała, albo to ją wprowadzili w błąd. Zresztą, czy to było ważne? Czy naprawdę ktoś się tym przejmować? Byli w walce.

Gdy atak poleciał wprost na niego mógł tylko być wdzięczny losowi, że jego duch zablokował go. Ale czy na pewno powinien się cieszyć? Nie.
- dziękuję, pimpek! - rzucił do ducha, a w tym momencie chłopak się pozbierał po szoku i znów ruszył na niego. Gdy Gabriel już miał znów prosić swojego kumpla o to, by użyczył mu swojej tarczy, Don wpadł między niego a atakującego. No dobra, czyli jednak koniec końców wzięcie go na misję nie było złą decyzją. Chłopak ścisnął klucz, obserwując sytuację. Jeśli ta obróci się na niekorzyść jego kumpla z gildii, to spróbuje mu pomóc tarczą i tyle.

2100 - {500}
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny starej biblioteki   06.03.15 16:44

No więc tak... chłopiec podbiegł do naszego super blondyna, którego wszyscy kochają i próbował mu wymierzyć to swoje cięcie. Zbliżył się na naprawdę niewielką odległość do Gabrysia, bo chciał mieć pewność, że tym razem to nie wyparuje. Już miał to zrobić, kiedy to jego twarz nabrała zszokowanego wyrazu, bo właśnie w tym momencie leciała w jego stronę kula światła. Czyli tak... Don zdążył się pozbierać i trafić między nim, a Gabrielem. Z szaleńczym wręcz wrzaskiem poleciał w tył, trzymając swoją twarz oburącz, a widać było, jakby ją chował... i cierpiał. Krew ukradkiem skapnęła na ziemię... struga krwi.
- Coś Ty mi... co... - warknął cicho chłopak, głos mu poważnie drżał. Jakby był nerwowy, jakby stracił panowanie nad emocjami z całego tego bólu. Wydarł się, a całe jego dłonie spłynęły czerwoną posoką. - Zapłacicie mi za to!
Od słów do czynów droga długa tym bardziej, że niedługo później z całego tego stresu chłopak zemdlał, padając płasko na ziemię.
A teraz pytanie: gdzie jest tamten gość, który zwinął zwoje?

Możecie regenerować MM.
Nagroda:
150MM dla obojga
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 119
Dołączył/a : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny starej biblioteki   06.03.15 20:16

Całe szczęście że Don'owi się udało. Teraz mógł na chwilę odsapnąć. - Uff... Nic ci nie jest? - Zwrócił się do Gabriela. Może i walka była krótka, ale chłopak i tak będzie to czuł jakiś czas. Po chwili rozejrzał się dookoła... - Ej... Gdzie są te zwoje? I ten drugi koleś? - Zapytał się jakby siebie, ale dostatecznie głośno by jego partner go usłyszał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Ruiny starej biblioteki   12.03.15 5:55

Myślicie, że Gabriel przejął się stanem zdrowia swojego partnera w pierwszej kolejności? Ha, dobre sobie. Chłopak, który przewrócił się przez podmuch wiatru, jaki sprawili walczący, zerwał się na nogi i podbiegł do... do Pyxisa, uważnie obserwując, czy nic mu się nie stało.
- Wszystko w porządku? Dziękuję panie duchu - ukłonił się lekko i wyjął kluczyk, zamykając bramę. Dopiero po tych wszystkich czynnościach mógł w spokoju ducha odwrócić się i obrzucić Dona spojrzeniem. No cóż. Musiał przyznać, że chłopak się przydał i może nie trafi na listę ludzi, których anorektyk nie lubi, ale w sumie na nich leci. Jest też lista ludzi z fascynującymi reakcjami, ale jego tymczasowego partnera na pewno nie miał zamiaru tam umieszczać, co potwierdził sobie pocałunkiem. Nudy. Ale no, teraz najważniejsze były te zwoje, a skoro Gabriel odzyskał wewnętrzną równowagę, mógł w ciszy wyjąć swój drugi klucz i zacząć go polerować. - Wiesz - zaczął w końcu, podchodząc do niego, a także wskazując dłonią w kierunku, w jakim ostatni raz widział tego niebieskiego kolesia. - Jeśli się uda, to może będziemy mogli skończyć to bez walki. Wystarczy ich uśpić tak na chwilę i podjebać zwoje. Jakby nie wyszło, zawsze mamy plan B, czyli twoje super świetlne kulki. Jasne? - Chłopak nawet nie czekał na odpowiedź. Miał już dość tej misji, a przyzwanie ducha szybciej było w jego głowie dobrym pomysłem. - Tylko pamiętaj. Od teraz musimy być cicho. Niech myślą, że koleś nas załatwił. - dodał i wyciągnął klucz przed siebie. - Otwórzcie się wrota do Gwiazdozbioru łabędzia, Ravi. - rzucił jakby niedbale, ale już po chwili przed nim pojawił się jego osobisty czarny anioł. - Będziesz potrzebny. - powiedział tylko, wsunął ręce do kieszeni i skierował się pierwszy w stronę, w którą poleciał niebieskowłosy koleś. Uważał, żeby nie poruszyć żadnych kamieni przy okazji i żeby nie hałasować. Trzeba było to w końcu skończyć... Jakkolwiek to brzmi.


---
2600 - 400 = 2200
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny starej biblioteki   15.03.15 18:27

Tak więc nasza wesoła gromadka pokonała dzieciaka, który to przed momentem jeszcze zemdlał. No, bywa i tak, nie dla każdego los jest miły. Kierowanie się w stronę, gdzie udał się niebieskowłosy wydawało sie być bardzo dobrym pomysłem. Zaczęli opuszczać teren ruin. Teren za nimi już był zwykłym, niewielkim osiedlem mieszkalnym. Mnóstwem domków mógł się poszczycić, oczywiście. A do jednego z nich, czyli jednego z licznych bliźniaków drzwi były otwarte, a przynajmniej nieznacznie uchylone. Na oknach było "na sprzedaż", aczkolwiek wygląda na to... ktoś się włamał bez klucza? Najwyraźniej. Jednak co z tym nasze Pegazy zrobią, to już nie moja sprawa... no, prawie. Do nich decyzja należy, czy lepiej szukać dalej, czy wejść do tego domu nie wiedząc, czy tam nie ma przypadkiem wrogów.

Jak mówiłam, możecie regenerować MM.
Obecnie macie odpowiednio:
Gabryś: 2700
Don: 2200
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 119
Dołączył/a : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny starej biblioteki   18.03.15 23:32

Don po prostu musiał sprawdzić te bliźniaki, chociaż ich część. - Gabryś, ja sprawdzę te bliźniaki, poczekaj tutaj. W razie czego wołaj. Chyba że też jesteś ciekawy. - Powiedział do towarzysza. A co jeżeli niebieskowłosego tam nie ma? Chłopak był świadom tego ryzyka, jednak wolał się upewnić. W końcu w drugą stronę to też mogło działać. Mogli iść dalej, a zwoje mogłyby być w środku.


Moc magiczna: 2200 + 500 = 2700
(Jakoś tak to teraz powinno być)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny starej biblioteki   04.04.15 18:36

Wejście do środka było jednym z najważniejszych rozwiązań tego problemu. Bo przecież bez zwojów nie wrócą, prawda? Nie mogą, bo na tym polega ich misja. Wejście na górę pierwszego z bliźniaków niestety nic nie dało, bo był tylko smród, brud i pustka, a pod sufitem i w kątach pajęczyny. Scena prawie jak z niskobudżetowego filmu grozy, gdzie to stare meble pokryte kurzem wołają wręcz o pomstę do nieba. Parter - pusto. Ani żywej duszy, a drewno w podłodze skrzypiało niemiłosiernie. Najważniejszym było jednak to, że w podłodze była dziura... przełamanych kilka desek, a tam ktoś siedział, jednak ciężko było dojrzeć, kto.
- Halo? Tam jest ktoś? Ej, pomóżcie mi wyjść, co? Siedzę tu już od dziesięciu minut i jestem głodny! - dało się usłyszeć z dołu, a siedzący tam chłopak wstał, trzymając gruby zwój w rękach. No, oczywiście nie był on tak wielki objętościowo jak te z niektórych serii typowych shounenów o ninja i tym podobnych, a po prostu był to niewielki, taki, z jakiego dawniej, w średniowieczu wygłaszano mowy na podestach w centrum miast. A osobą, która tam siedziała to nikt inny niż... niebieskowłosy chłopak. Widząc kogoś na górze aż mu się oczka zaświeciły, jakby starał się wybłagać o wybaczenie za ucieczkę i o pomoc.



Weszłam wam teraz za porozumieniem z Gabrysiem żeby fabuła nie stała. Prośba do Dona: proszę, bardzo Cię proszę o dłuższe posty. Bardzo proszę.
Don: 2200 + 500 = 2700
Regenerujecie już od 2 postów, dokładniej to od postu z podaną przeze mnie nagrodą. W tym poście, co teraz napiszesz będzie 3200.
Gabryś: 2700 + 500 = 3150

Info z dnia dzisiejszego, czyli 06.04
Cytat :
Gabryś opuszcza misję, prosiła o usunięcie postaci w dalszym terminie. Możesz traktować to tak, jakbyś cały czas był na niej sam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 119
Dołączył/a : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny starej biblioteki   12.04.15 23:40

Los sprzyjał chłopakowi. Teraz wystarczyło tylko zabrać mu zwój, i praktycznie zadanie wykonane. - A jak znowu spróbuje zwiać? - Don musiał być gotowy na taką sytuację. - Słuchaj. Rzuć mi zwój, a potem cię wyciągnę. Obiecuje że ja nie ucieknę jak ty. - Powiedział do niebieskowłosego uwięzionego w dole.


Moc magiczna: 3200
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny starej biblioteki   14.04.15 23:42

Chłopak spojrzał się na Dona, a kiedy usłyszał o uciekaniu, momentalnie zmrużył oczy z zażenowania, postawił zwój na ziemi i założył ręce. Jego brwi były ustawione idealnie równolegle do linii jego powiek. Chyba nie spodobało mu się to, co powiedział.
- Nie mam zamiaru oddawać zwoju. Chyba sobie żartujesz? Potrzebny mi on, chyba nawet bardziej niż całej waszej zgrai nędznych magów... czekaj, przecież ja też jestem magiem - zamotał się, opuszczając wzrok z zaskoczonym wyrazem twarzy. - Czyli ja też jestem nędzny?! - krzyknął, łapiąc się za głowę. Chyba właśnie w tym momencie się załamał, bo zauważył u siebie pewne nieprawidłowości. Kiedy jednak się uspokoił, odchrząknął i wziął zwój. - Bądźmy poważni... nie oddam. Na pewno nie nastolatkowi wyglądającemu jak stary dziadek - dodał po chwili, znowu mrużąc z zażenowania oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 119
Dołączył/a : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny starej biblioteki   19.04.15 21:04

Uwaga chłopaka nie była zbyt miła. - Nędzny? Ty akurat tak, bo nie ładnie tak mówić do kogoś kto ma Cię wyciągnąć z dziury. - Don nie był zadowolony że jego sugestia została odrzucona, w dodatku to porównanie do dziadka... - Gościu słuchaj. Po prostu daj mi ten zwój, ja cię wyciągnę, i będzie dobrze. Na pewno jakoś się dogadamy, nie musimy od razu sobie ubliżać. Dlaczego ci zależy na tym zwoju? - Szarowłosy chciał załatwić to wszystko w miarę pokojowo, pomimo tego że najchętniej by gościa bardzo sponiewierał. Ale był sam, nie mógł sobie pozwolić na zbędne walki. Póki można było rozmawiać, to wolał to uczynić. Może dowie się czegoś ciekawego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Ruiny starej biblioteki   20.04.15 8:24

- Mam pewną samemu sobie wytyczoną misję, a do niej potrzebuję właśnie tego zwoju - powiedział, poważnie patrząc na niego. Niedługo później prawdopodobnie stwierdził, że się rozmyślił z tą pomocą dla niego, bo nabrał powietrza w usta i poza tym, że ogłuszył Dona na niedługą chwilę dzięki bardzo wysokiemu dźwiękowi trwającym może pół sekundy, to na dodatek wyskoczył z tej dziury. Wylądował na dupie na przeciwko chłopaka.
- Więc ani mi się śni oddawać Ci zwoju, staruchu! Potrafię sam sobie poradzić! - krzyknął, a akurat w tym momencie Donowi powróciła świadomość. Ten trzymał zwój mocno przy sobie, obejmując go oburącz. - Wyglądasz na młodszego niż mi się wydawało... - dodał po chwili, mrużąc oczyma w celu przyjrzenia się dokładnie temu osobnikowi. Zaraz pokiwał głową, a palce jednej dłoni przytknął do brody, jakby sobie przytaknąć w myślach. - Tak swoją drogą to bym na Twoim miejscu nie oferował pomocy osobie, której nie znam... lecz ja to ja, a Ty to Ty - powiedział na sam koniec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Ruiny starej biblioteki   

Powrót do góry Go down
 
Ruiny starej biblioteki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Kwiatki Starej Whiskey
» Ruiny Zakazanej Świątyni
» Ruiny miasta Ilion
» Ruiny Magazynu
» Ruiny Eisenwald

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Crocus-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie