IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Katedra Kardia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Katedra Kardia   07.11.14 7:28

First topic message reminder :

Monumentalna budowla w centrum miasta, góruje nad nim niczym strażnik będąc zarazem jego największą dumą. W każdym narożniku ma gigantyczne wieże zdobione płaskorzeźbami i filarami. Do wnętrza prowadzą stalowe drzwi zajmujące ponad połowę kilkunastometrowej ściany. Ze względu na swą wagę były by nie do otwarcia gdyby nie specjalne zaklęcia pozwalające na bezproblemowe ich użytkowanie przez każdego człowieka. Na każdej ze ścian znajdują się wielkie witrażowe okna, rozświetlające wnętrze. Nad głównym wejściem jest dodatkowa wieża, w której znajduje się dzwon ogłaszający ważne wydarzenia dla miasta.
W środku znajdują się wspaniałe rzeźby przedstawiające anioły. Filary podtrzymujące strop dzielą katedrę na trzy części. Środkowa jest pusta by móc pomieścić jak największą ilość osób. W pozostałych dwóch można usiąść w jednym z wielu rzędów ław.
Na samym końcu katedry, na przeciwko od wejścia jest prosty kamienny ołtarz, przy którym odbywają się wszelkie uroczystości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Katedra Kardia   10.09.15 13:44

Trochę zbiła mnie sugestia o nerwach, dlatego zapomniałam w ogóle, jaką ripostę ślina mi powoli przynosiła na język. Trochę się chyba opanowałam. Zrobiło to na mnie wrażenie.
- Lekarz z ciebie żaden, to na te ich cholerne przysięgi się wołać nie będę... To marny pomysł. - Westchnęłam cicho i usiadłam obok niej. Miałam dosyć stania na nogach. Pokiwałam głową. Podlizywać się nie miałam zamiaru. Za to przejechałam palcem po swoim tatuażu. - Wiesz, jak to jest, gdy usiłujesz pomóc wszystkim wokół. Widać po tobie. - Westchnęłam znowu, patrząc na posągi w kaplicy. Widać było, że patrzę raczej w tamtym kierunku, a nie na posągi bezpośrednio. Całkiem, jakbym nie mogła scentrować wzroku. Jednak nie w tym była rzecz. Szukałam czegoś, ale... Z przeszłości. - Wbrew pozorom durna nie jestem i swoje wiem. Widać, że miałaś ciężko i długo radzisz sobie sama. - Po tych słowach spojrzałam na nią. Tu już zdecydowanie patrzyłam jej w oczy. - Ale czy wiesz, jak to jest, gdy za byle co posyłają na ciebie pościg? Gdy za brak jakiegokolwiek posłuszeństwa próbują cię zabić? Założę się, że nie. - Odpowiedziałam sama sobie i oparłam łokcie o kolana, pochyliłam się i dłonie położyłam na tyle głowy. - Nie będę cię przekonywać, bo to bezcelowe. Zrobisz, co chcesz. Teraz możesz pomóc. Nie będę się bawiła w ciuciubabkę. Bo po ch*j? - Wyprostowałam się i znowu spojrzałam w przód. - Nie będę ci mydlić, że się poprawię, bo się nie poprawię. Nienawidzę tego popier*olonego świata. A chcę tylko jednej rzeczy i akurat padło na ciebie.... - Westchnęłam głośno, znowu się pochylając.
Już nie byłam bojowo nastawiona. Gdzieś coś we mnie chyba... Pękło. Jednak nie dałam tego po sobie poznać i nadal wyglądałam nieco groźnie... O ile ranna osoba może być groźna.
Pokręciłam głową.
- Chcesz, to mi uwierz. Nie chcesz, to nie, nie mój interes. Ale, kur*a, pierwszy raz proszę kogokolwiek o pomoc... - To już nie pasowało mi całkowicie... Lekarzy o pomoc nie prosiłam. Po prostu wlazłam do szpitala a oni sami się mną zajęli. Więc było spore prawdopodobieństwo, że nie łżę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Katedra Kardia   10.09.15 17:09

Przemilczała obelgę, że nie jest lekarzem. No w sumie to była połowiczna prawda, bo w końcu była magiem i lekarzem wędrownym jednak obie te rzeczy na pół etatu dlatego nie była żadną z nich. W końcu jeśli coś się robi to robi się to na 100% czyż nie? I tak oto mag przyczepił się do czarnowłosej jak rzep do psiego ogona, a ta nawet nie mogła jej wywalić z tej katedry. W końcu to katedra i sama tu była jeszcze gościem na dodatek.
- Kiedyś próbowałam. Nie da się pomóc każdemu, jeśli ktoś ma umrzeć to umrze – odpowiedziała całkiem neutralnie jakby mówiła o tym, że słońce grzeje przyjemnie czy że gorące parzy. Być może Eleanora trafiła w sedno i za historią czarnowłosej medyczki kryje się coś więcej, pytanie tylko co? Z drugiej strony na usta kobiety cisnęły się słowa pokroju „nie wiesz co to ból zatem skoro myślisz, że miałam ciężko” – Tia, spacerek po parku normalnie. Takim pełnym lawy rodem z piekła – odpowiedziała rozkładając się na ławce, głównie to rozkładając ręce na zagłówku. Ona nawet nie patrzyła w kierunku Eleanore, tylko kątem oka zerkała w jej stronę czy czegoś nie kombinuje. W końcu zdesperowani pacjenci mogą się posunąć do wszystkiego.
- Zdarzyło się raz czy dwa, kiedy to nie chciałam wyleczyć jakiegoś smarkacza durnego magnata który mi nie okazał szacunku – to by wyjaśniało dlaczego wędrowny medyk nosi przy sobie maczetę. Najwyraźniej do obrony, chociaż takim nożykiem można coś wskórać tylko w wypadku kiedy ktoś nie jest opancerzony. Chyba, że nie był to zwykły nożyk.
- Przynajmniej jesteś szczera w tej kwestii nie to co Ci dobrzy samarytanie, którzy to mają na karku kilka tyłeczków ministrantów – w pewnym momencie jej się po prostu szkoda zrobiło Eleanory. W końcu kobieta tak szybko zgasiła jej dumę, była na jej łasce i pierwszy raz najwyraźniej prosiła o pomoc. Westchnęła ciężko. Niestety należała do tych dobrych osób i za to się nienawidziła. Kiedy ta była pochylona położyła jej lekko dłoń na karku, a ta poczuła delikatne ukłucie. W momencie kiedy coś się wbiło w jej skórę straciła czucie w całym ciele. Czarnowłosa wstała i pogłaskała Eleanorę po głowie, a potem po prostu ją przytuliła do piersi. Nie mogła nawet pisnąć, całe ciało miała unieruchomione.
- Pomogę Ci kretynie. Nie bój się, wbiłam igłę na tyle głęboko że sparaliżowałam Ci całe ciało bym mogła w spokoju obejrzeć tą nogę. Na razie ciesz się gałganie bo Ci współczuję – powiedziała po czym rozsiadła się i pociągnęła Eleanorę na siebie tak by jej bezwładne ciało leżało na ławce, a głowa wylądowała na jej udach. Miękkich i ciepłych, ona w tym czasie podwinęła nieco jej górnej odzieży i pozbyła się opatrunków w jednym miejscu. W prawdzie Eleanora mogła ruszać powiekami, aczkolwiek niewiele z tego widziała co ona tam robiła. Czuć jednak było, że wbija jej w odcinki kręgosłupa coś. Na pewno to były igły, więcej igieł, które to wyciągała z przegródki w pasku. Igły były gdzieś długości takiej zwyczajnej igły do szycia może nawet odrobinę dłuższe.
- Nie. To nie jest magia. To medycyna. Siedź grzecznie, a ja w tym czasie naprawię Ci połączenia nerwowe – w sumie wpadła na coś i nieco uniosła tą igłę, którą Eleanora miała w karku – Możesz mówić – stopniowo również wracało jej czucie w ustach jak i narządach mowy. Tymczasem czarnowłosa wbijała kolejne igły, a wolną ręką głaskała Eleanore po głowie by była spokojna. Ból był irytujący, to tak jakby kogoś gryzł komar i nie mógł z tym nic zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Katedra Kardia   10.09.15 17:52

- Dzięki. - Powiedziałam wreszcie, gdy się mną zajęła.
W sercu czułam coś dziwnego... Czy to była wdzięczność? Jakieś połączenie między mną a nią się rodziło... Coś w stylu porozumienia? Czy tylko mnie się to wydawało?
Nieważne. Uśmiechnęłam się lekko.
- Na ból odporna jestem, to możesz przestać mnie głaskać. Nie będę się wyrywać. - Dodałam spokojnie. To głaskanie w sumie bardziej mnie irytowało niż ukłucia. To znosiłam raczej bez większych problemów. - Chcesz coś w zamian? - Zapytałam po chwili. Żałowałam, że nie mogłam odwrócić głowy i spojrzeć jej w oczy. - Wiesz, zawsze mogę stworzyć ci jakąś broń, albo co... - Dodałam po chwili, uśmiechając się smutno.
Zaczynałam lubić tą kobietę. W pewnym sensie była podobna do mnie... Życie ją skrzywdziło...
- Wybacz, że zapytam... Ale... Mam wrażenie, że ty także straciłaś rodziców. Widać to w twoich oczach. - Dodałam po chwili, modląc się w duchu, bym nie nacisnęła jej tym na odcisk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Katedra Kardia   10.09.15 18:48

Połączenie było raczej inne, w końcu ta wbijała jej igły wprost w nerwy z precyzją wykraczającą grubo ponad najlepszego chirurga. W sumie jakby się przyjrzeć to kręgosłup Eleanory wyglądał teraz jak taki cokół przed fortem, albo ogrodzona rzeka jeśli uznać kręgosłup za rzekę. Czarnowłosa nie odczuwała żadnego połączenia, poza tym pacjent-lekarz z czego pacjenta uważała za takiego smarkacza co to chyba niezbyt wiele widział.
- Nie miałabyś jak się wyrywać zacznijmy od tego, a głaskam bo masz włosy przyjemne w dotyku… dzieciaku. Cholera, kto tu taką fuszerkę odwalił. Zwykła maść na oparzenia wystarczyłaby, a nie jakieś gówno z ziół – powiedziała i wyciągnęła z paska niewielki cylinder. Odłożyła go na ławce, będzie na potem, bo teraz ma igły powbijane i wolałaby przypadkiem nie zrobić z niej kaleki na całe życie. Chociaż… czy by się tym przejęła.
- Tia, leż spokojnie. Pomyślę o tym potem. Na razie staram się nie zrobić przez przypadek z Ciebie kaleki. Broń nie jest mi potrzebna. Nawet największa broń ugina się przed czymś tak małym jak igła, nie sądzisz że to ironiczne? Niezależnie jak wielkim gnatem mi ktoś zagrozi ja dam radę go pokonać niewielkim kawałkiem stali chirurgicznej – odpowiedziała kpiąc z wszelakiej broni. Zwykła igła była w stanie praktycznie rozbroić Eleanorę. Żadna magia, żadne pistolety, tylko niewielki kawałek metalu wbity w dobre miejsce. Zresztą kobieta sama z siebie najwidoczniej nie za bardzo lubiła broń. Jedyne co nosiła ze sobą to maczeta, bo to bardzo poręczny nożyk i przydatny jak się podróżuje.
Uniosła jej głowę tak by mogła spojrzeć jej w oczy – Nie. Sama zdecydowała się ich opuścić, ale dzięki za informacje – patrzyła na nią teraz nieco bardziej życzliwie, długo jednak kontaktu wzrokowego nie utrzymywała bo musiała wrócić do pracy. Dalej wbijała igły w ciało Eleanory – Wyobraź sobie, że gdybym wbiła tą igłę, którą masz w karku poł milimetra niżej to zatrzymałabym akcję serca – rzuciła jej nieco czarnym humorem. Normalnemu człowiekowi nie robi pół milimetra i ciężko ocenić taką odległość wzrokowo, a ona była w stanie to zrobić.
- Musisz tak poleżeć parę godzin, by nerwy się zrosły. Potem po rehabilitacji będziesz mogła normalnie chodzić – powiedziała gładząc ją po policzku i opierając się o oparcie ławki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Katedra Kardia   10.09.15 20:52

- Zanudzę się chyba... - Mruknęłam na ostatnie słowa magini. - Mogłabyś chociaż umożliwić mi ruszanie jedną ręką? Pobawiłabym się tą ławką chociaż... - Dodałam po chwili, próbując na nią zerknąć. Jednak nie przyniosło to skutku. Nijak, chyba, że sama spojrzała mi w oczy albo weszła w zasięg mojego wzroku.
Jeżeli jednak nie pozwoliła mi na to, co jakiś czas po prostu prychałam i jęczałam z nudów. Ale co mogłam więcej zrobić? Ot, czekałam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Katedra Kardia   10.09.15 21:46

Czarnowłosa przez moment się zastanowiła czy w sumie powinna to zrobić. Z perspektywy jej technik medycznych wolałaby, żeby pacjent pozostał w bezruchu w końcu ona nie odwala byle fuszerki a jeśli tamta przypadkowo poruszyłaby którąś z igieł to mogłoby dojść do tragedii – Nie. Wolę nie ryzykować, że przypadkowo poruszysz którąś igłę i wbijesz sobie ją w głąb rdzenia. Mogę za to zrobić to – powiedziała i znowu poruszyła igłą na karku. Eleanorze wróciło czucie w szyi przez co mogła ruszyć głową – Nie miej mi za złe, ale wolę byś rączki trzymała grzecznie tak jak masz – medyczka jednak postanowiła jakoś zająć czas kobietce, która leżała sobie wygodnie na jej udach – Skąd jesteś i jak się dorobiłaś takich ładnych poparzeń? Wybuchło Ci coś na plecach czy co? – zapytała ciekawsko. Niby znała ekspertyzę własną, bo nie problemem dla niej było rozpoznać rany oraz od czego powstały. Wolała po prostu zająć czas jej by nie słuchać tego marudzenia. Zresztą… zawsze mogła na nowo zakneblować jej usta – Dobra dupa z Ciebie, gdyby nie plecy, tatuaże i mina recydywy to pewnie byś żyła sobie w domeczku z jakimś księciem – zadrwiła lekko z niej w ramach żartu. W sumie Eleanora będzie musiała sobie chyba na nowo zrobić ten tatuaż gildii, bo nic z niego nie zostało po tamtym wybuchu. Inna sprawa, że do brzydkich paszkwili i innych feministek nie należała, więc nawet po jednym piwie mogłaby być znośna wizualnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Katedra Kardia   11.09.15 11:49

- Jak się dorobiłam tych poparzeń? Ano walczyłam z pewnym magiem... Jakiś dupek go na mnie nasłał. Pewnie jakiś zazdrośnik, co to jak mnie obraził, to mu pub zdemolowałam... - Uśmiechnęłam się smutno, patrząc na kobietę. - No i tak jakoś wyszło, że zaszarżowałam na niego, bo mnie wkurzył i przykleił mi coś do pleców. On zginął, a ja mam to, co mam. Sam się idiota zabił własnym zaklęciem. - Opowiedziałam, po czym usłyszałam tamten komentarz. - Wybacz... Ale osoba, która sama... A, nieważne. - Burknęłam pod nosem. Najwyraźniej to przywołało złe wspomnienia. Zacisnęłam zęby. - Ku*wa jasna mać.... - Wysyczałam przez zaciśnięte zęby. - Wyglądam jak wyglądam... I niech tak zostanie., Ale dzięki. - Dodałam po chwili. Najwyraźniej magini pociągnęła za jakąś wrażliwą strunę. - W ogóle, to nie przedstawiłam się. Mam na imię Eleanora. Eleanora Lavinia, nazywana Krwawym Krukiem. A Ty? -Zapytałam spokojnie, patrząc na nią uważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Katedra Kardia   11.09.15 15:06

- Cóż tak to jest jak nie docenia się przeciwnika. Ciesz się, że to coś co Ci przykleił nie uszkodziło nerwu 2 milimetry dalej bo wtedy miałabyś sparaliżowaną całą lewą stronę ciała – powiedziała trochę pocieszającym tonem i miło się do Eleanory uśmiechnęła. Chociaż zainteresowała ją ta mina, w którą teraz wdepnęła. Ciekawe cóż trapiło dziewczynkę dużą złą dziewczynkę na jej kolanach?
- Przeszłość zostawia się za sobą i nie powinno się jej źle wspominać. Bądź co bądź jest to doświadczenie, które nas kształtuje. Jeśli chcesz o tym opowiedzieć to możesz się pozbyć tego ciężaru. Akurat tajemnica lekarska jest jedną rzeczą, której to przestrzegam – poczochrała pieszczotliwie Eleanorę po włoskach i oparła się wygodnie. Po chwili zaczęła przestawiać igły na jej kręgosłupie. Widocznie nadszedł jakiś etap, w którym musiała to zrobić z niewiadomego Kruczce powodu.
- Ava Tarantino – odpowiedziała krótko. Widocznie nie miała żadnego tytułu którym mogłaby się pochwalić, a na logikę jakiś powinna mieć. Magini zbytnio nie miała też co robić poza rozmową to postanowiła wykorzystać swoje włosy i okręcała sobie kosmyk wokół palca. Takie tam kręcenie w czasie obserwacji pacjenta – Widzę, że sławę masz ciekawą. Nie powiem żeby zjawisko śmierci ludzkiej było mi obce, chociaż nie pochwalam bezsensownego zabijania – powiedziała bardziej neutralnym tonem. Nie była od moralizowania, a po prostu sądziła że ludzi nie powinno się zabijać jeśli nie jest to konieczne. W wypadku kiedy kogoś nie można uleczyć, a będzie cierpiał po prostu skraca się jego męki. Jeśli tyran swoimi decyzjami szkodzi ludziom to również się go zabija wraz z następcą, który będzie pewnie taki sam. Masowych zabójców również nie trzyma się w więzieniu. Przesłuchuje się ich, a potem powinno się ścinać by uniknąć problemów - Ale wiesz wracając do wyglądu to ja jednak wolę te mniej grzeczne osóbki. Tylko plebsowi by się podobało kiedy ktoś jest uległy i robi to co mu się każe – w końcu co to za przyjemność, kiedy wraca się do domu i idzie sama słodycz? Przynieś, podaj, pozamiataj i żadnego komentarza, ideał wedle mężczyzn którzy pragną się dowartościować bo mają nad kimś władzę. Av to się nie podobało, wolałaby mężczyznę bądź kobietę, którzy nie należą do tych grzeczniutkich i pokornych baranków. Przywalić się nie bała, ani też oberwać ale życie zdecydowanie było ciekawsze. W takim wypadku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Katedra Kardia   11.09.15 15:55

Zbyłam to o "wygadaniu się". Najwyraźniej nie miałam zamiaru. Za to czepiłam się słów o sławie.
- Wiesz, jak sami się proszą, by ich mordować, to morduję. Tolerować cham*twa na świecie nie mam zamiaru. Tym bardziej wobec kobiet. - Podsumowałam spokojnie. - Nie będę się bawić w grzeczną dziunię. Mnie zabijanie nie brzydzi, serce nie krzyczy, gdy odbieram życie. Może to brzmi, jakbym nie miała sumienia, ale nie bardzo mnie to, kur*a, obchodzi. - Westchnęłam głośno.
Kolejnym zabiegom poddałam się bez żadnych ale. Musi zrobić to, co musi. Chyba jej zaufałam, przynajmniej z pewnością w tej kwestii.
Słowa o wyglądzie trochę chyba mnie zbiły z tropu.
- Recydywiści się chyba w to łapią... - Mruknęłam tylko pod nosem, jakbym nie miała żadnej riposty ani odpowiedzi. - Kur*a mać, ale bym zajarała...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Katedra Kardia   12.09.15 22:07

- Z drugiej strony po co zaraz mordować? Lepiej złamać kończynę i niech się męczy na rehabilitacji przez kilka miesięcy. Pytanie tylko co poczujesz Ty w momencie, kiedy Twoje życie zacznie uchodzić – kwestię sumienia pozostawiła bez komentarza. Skoro stwierdziła, że jej to nie obchodzi to po prostu go nie ma. Zresztą ile to razy wędrowna medyczka musiała zakończyć żywot kogoś, kto był strasznie namolnym adwersarzem? Czasami na debili nawet łamanie kończyn, paraliż, okaleczenia nie działały, a nawet bardziej zachęcały ich do tego by się przyczepić. Tak, ogon zemsty bardzo łatwo sobie przyprawić, zwłaszcza że zmarli często mają dosyć wpływowych znajomych. Nie wiedziała czy Eleanora zdaje sobie z tego sprawę, że nie jest nietykalna. Chociaż… chyba już się o tym przekonała na własnej skórze że jednak ktoś może ją dosięgnąć. Cóż powiedzieć, była młoda więc i mogła sobie pozwolić na głupie wybryki. Nie odczuła tego co to znaczy prawdziwe piekło i chyba lepiej niech tak zostanie. Medyczka sądziła, że to mogłoby ją zniszczyć skoro w momencie bezsilności mogła z nią zrobić co tylko chciała.
- Oczywiście, że tak. O ile ktoś nie jest naprawdę uporczywy to jestem go w stanie znieść – odpowiedziała i dalej przesuwała igły, tym razem wolniej i skrupulatniej. Nieco się zagadała i przez to musi teraz sporo nadrobić – Cóż palę okazjonalnie od czasu do czasu, czyli średnio jeden na tydzień. Szkoda mi płuc, które jednak na coś mi się przydadzą – odpowiedziała. Jako medyk dobrze wiedziała jak działają wyroby smoliste i tytoniopochodne na  ludzkie płuca. Znała to z autopsji… dosłownie. Cóż powoli zbliżał się wieczór, a przez witraże wpadały promyki zachodzącego słońca. Kapłan w sumie dał Avie znak, że powinny się stąd zmyć bo nadchodzi msza.
- No musimy się przenieść. Zabiorę Cię do mojego pokoju. Przez noc będziesz musiała wypocząć. Nie martw się zajmę się Tobą – powiedziała i delikatnie wzięła Eleanorę na plecy. Było to trochę jak tachanie worka ziemniaków zwłaszcza, że nie mogła trząść kobietą by igły przypadkiem źle się nie powbijały. Nie mogła ich wyjąć, bo proces byłby wtedy daremny i musiałaby zacząć od nowa. Niosła ją kroczek po kroczku, powolutku wykonując jak najmniej gwałtowne ruchy. Czyli jakieś 30 minut później zaniosła ją do pokojów gościnnych w katedrze, które znajdowały się za pomieszczeniami kapłańskimi. Zbyt wiele wygód tam nie było, ledwo prycza jednoosobowa, miska by się obmyć, butelka z winem jak również talerz i sztućce po skończonej porcji. Powoli położyła Eleanorę na pryczy i usiadła obok niej – Wiesz gdybym nie wiedziała, że masz na karku troszkę przewinień to bym stwierdziła, że wyglądasz niewinnie. W sumie to nie tyle wiedziałam co się domyśliłam – powiedziała ściągając Eleanorze buty, a potem sobie – Mam nadzieję, że nie przeszkadza Ci to że będziemy spać razem? Nie chce mi się spać na zimnej podłodze, a Ciebie muszę gdzieś położyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Katedra Kardia   13.09.15 12:11

- Co do przewinień.... - Zawiesiłam się nagle, jakbym nie chciała o tym mówić. - To na sumieniu mam nawet własnych rodziców. - Westchnęłam ciężko. Na moją buzię powrócił ironiczny uśmiech, a to oznaczało, że czuję się coraz lepiej. - Nie mogłam pozwolić im żyć dalej. Nie z takim nastawieniem, jakie mieli. - Dodałam po chwili, a moje usta zdobił coraz szerszy, ironiczny uśmiech. Wyglądało to trochę groteskowo, ale cóż...
Po chwili usłyszałam komentarz na temat spania razem.
- Jak się nie wiercisz i jesteś pewna, że z tym całym jeżem mi nic nie zrobisz, to nie mam nic przeciw. Jakoś nigdy nie podzielałam zdania ludzi, że spanie z drugim człowiekiem jest jakoś bardzo intymne. - W tym momencie uśmiech zniknął. Albo raczej pojawił się bardziej delikatny. W każdym razie, nie wyglądałam już tak groteskowo czy zabójczo. Nawet wręcz przeciwnie: wyglądałam jak normalna kobieta, co rzadko się raczej u mnie zdarzało.
Póki co, nie chciałam sugerować jakiegoś biseksualizmu u mojej wybawczyni, dlatego po ostatnich słowach ugryzłam się w język.
- Kurnaaaaaaa..... No nie wytrzymam. Muszę jakoś zapalić, bo mi płuca zaraz rozsadzi... - Zaczęłam nieznośnie jęczeć. Przekleństwa cisnęły się na usta, jednak jeszcze jakimś cudem siedziałam w miarę cicho. Najwyraźniej nałóg dawał o sobie silnie znać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Katedra Kardia   13.09.15 15:59

Nie planowała besztać Eleanory za to co zrobiła. Nie przywróci to życia osobom, które zabiła ani tym bardziej nie poprawi jej zachowania. Nie była tym typem osoby, która po usłyszeniu reprymendy się poprawi. Gdyby tak było, to już dawno by zeszła z tej ścieżki. Wedle Avy była osobą, która już w tym się rozsmakowała. Co się stało to się nie odstanie, zresztą sama nie chciała jej reformować. Z czasem przekona się, że zostawianie za sobą trupów to nie jest dobre wyjście i prędzej czy później szkielety z szafy ją dorwą.
- Mam spokojny sen. Część igieł mogę Ci wyjąć już, bo były tylko po to by stymulować zakończenia nerwów – cóż jako medykowi raczej również jej nie przeszkadzało ludzkie ciało. Znała je z lekcji anatomii jak również troszkę się na nie napatrzyła, więc Eleanora nie jest nikim specjalnym pod tym względem. Kiedy rozłożyła ją na pryczy zaczęła jej wyciągać część igieł. Cóż nie zareagowała na aluzję o biseksualności, także może coś było w tej kwestii na rzeczy. Ponoć kobiety z natury są biseksualne.
- Nie ma jarania w pomieszczeniach mieszkalnych. Skoro masz taką słabą wolę, że byle kawałek bibuły oraz tytoniu potrafi nad Tobą zyskać władzę to jakim prawem decydujesz komu odebrać życie, a komu nie? – powiedziała z nieco złośliwym uśmieszkiem, po czym wsunęła się pod Eleanorę i delikatnie ją objęła. Akurat w takim miejscu, gdzie igieł było mniej i spokojnie mogła to zrobić bez ruszania żadnej. W sumie Wiedźma mogła już się połapać czemu tamta to zaproponowała. Tu było faktycznie zimno, a teraz mag Raven Tail służy za kołdrę w końcu co lepiej grzeje od ciepła drugiego człowieka?
- Wiesz w sumie mogłabym Ci już wyjąć wszystkie igły tak naprawdę bo samo się to powinno już zrosnąć, ale mam zbyt wielki ubaw z tej sytuacji – wyszczerzyła się do Eleanory. Czyli kobieta zabawiła się jej kosztem i przy okazji jej pomogła. Nikt nie powiedział, że również jest święta więc taką opcję można było przewidzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Katedra Kardia   13.09.15 16:10

Westchnęłam cicho na wszystkie przycinki. Niewiele mnie to interesowało. Spojrzałam tylko na tamtą. A kij w to...
- Może i ma nade mną władzę... Ale nałóg to nałóg. Akurat tej jednej rzeczy po rodzicach się pozbyć nie mogę, choćbym bardzo chciała... - Mruknęłam pod nosem i westchnęłam cicho. No nic, teraz tylko przetrwać jakoś tą noc...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Katedra Kardia   15.09.15 3:20

Kobiecie coś w pewnym momencie zaświtało. Forma zapłaty za cały zabieg. Nie, nie przyjmie formy w naturze bo na seks ani Eleanora nie jest fizycznie gotowa (ciężko to robić z igłami w kręgosłupie), ani tym bardziej Ava nie ma nastroju (nie boli jej głowa, a raczej jest zmęczona dniem).
- Skoro o rodzicach mowa, to w ramach zapłaty za cały zabieg możesz mi opowiedzieć o tej całej historii. Ano i nie ma jarania przez całą noc – powiedziała i delikatnie się przeciągnęła, lekko przymykając oczy – Potraktuj to jako bajkę na dobranoc dla mnie – uśmiechnęła się i zamieniła się w słuch. Była ciekawa jej historii, zresztą skoro to przeszłość to raczej nic się nie stanie w momencie kiedy opowie co nieco.
- Przeszłość zostawia się za sobą. Patrzy się w przyszłość. Rzuć palenie i potraktuj to jako początek nowego życia czy inny szit – dorzuciła jeszcze zanim ta zaczęła opowiadać. Nie była z tych co długo rozpamiętują dawne dzieje. Pamiętała o nich, jednak nie miały one wpływu na teraźniejszość w której się znajdowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Katedra Kardia   15.09.15 11:18

- Jak to było, pytasz? - Zapytałam z westchnięciem. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy, ale cóż... Zrobiła dla mnie wiele, a skoro za to chce tylko tyle?
Zacisnęłam zęby i wypuściłam przez nie powietrze.
- Ale to nie będzie przyjemna opowieść, żeby nie było, że nie ostrzegałam... - Dodałam po chwili, odwracając głowę. Zmarszczyłam brwi, jakbym była nieco podirytowana, że muszę komukolwiek opowiadać o swojej przeszłości, ale... No dobra.
Zebrałam się w sobie.
- Wszystko zaczęło się jakieś trzy lata temu. Należałam do szlacheckiego rodu Lavinia, obejmującego swoją ubzduraną władzę poza tym kontynentem. - Widać było wyraźnie, że nie chcę mieć z rodziną nic wspólnego, choćby po słowie "należałam", zamiast "należę". Nie byłam z tego dumna. Albo raczej: nie byłam dumna ze swego pochodzenia. - Na sąsiednim kontynencie rozpętał się chaos. Tam magia nie była tak rozpowszechniona jak i tutaj, wręcz przeciwnie: magowie byli prześladowani za swoją odmienność. Jednego z wieczorów bawiłam się z siostrą. Zaczęła narzekać na lalki, że nie są takie, jakby chciała. Wówczas się to wszystko zaczęło: odkryłam swoje zdolności. Zmieniłam diametralnie jedną z lalek na taką, jaką chciałaby siostra. Była wniebowzięta i tuliła lalkę długi czas. Śmiała się, cieszyła. Do czasu, gdy przyszła druga z moich sióstr... Tak, rodzeństwa mam całkiem sporo. Ze trzy siostry i dwóch braci, chyba, ze ojciec miał jeszcze kogoś na boku... - Opowiadałam dosyć szczegółowo... No ale cóż. W końcu o to prosiła kobieta. - W każdym razie, siostra, widząc lalkę, posądziła mnie o szarlataństwo. O podpisanie paktu z demonami, stąd moja siła. No i wyszło na to, że nie miałam wyboru, albo ona, albo ja. Zrobiłam to instynktownie, podeszłam do okna, ze stalowych elementów framugi stworzyłam nóż... A potem zniknęłam w podłożu, pojawiłam się za siostrą i ją zamordowałam. Nie miałam wyjścia, inaczej powiesiliby mnie albo spalili na stosie. - Uśmiechnęłam się smutno. - Najbardziej mnie boli, że Amelia to wszystko widziała... Poszła do rodziców na skargę, że zabiłam siostrę. Nie, że mam moce. To dla niej nie było ważne. W końcu mogłam robić piękne rzeczy... Ale naskarżyła, że zabiłam siostrę. Szybko zareagowali. Nawet nie zdążyłam zabrać dwóch rzeczy, gdy stanęli w pokoju. Oni już nie byli tacy "łatwi"... Ale w końcu i ich zabiłam, osieracając siebie i moje rodzeństwo. Dwójka starszych na pewno zajęła się małą Amelką, poza, mieli dom pełny służby, więc do teraz nie mam wyrzutów sumienia. To był wybór: albo oni, albo ja. Szkoda mi tylko Amelki, ze widziała moją ciemną stronę... W każdym razie pozostała mi tylko ucieczka, więc pojawiłam się na tym kontynencie. Szybko się zorientowałam, że magowie są tutaj poważani. Dla mnie to mógł być raj na ziemi. Jednak ja dałam się wciągnąć w spiralę nienawiści i zaciągnęłam się do Raven Tail. Palę, czasem trochę piję, ale... Co z tego? Przeszłość to przeszłość i niech tam zostanie. Te trzy morderstwa jednak pokazały mi, jak łatwo odebrać człowiekowi życie i... - Uśmiechnęłam się nieco ironicznie. - Jak łatwo zniszczyć komuś życie. Nie ufam i nie zaufam nikomu. Nikomu więcej nie dam siebie obrażać. Zawsze byłam wybuchowa i tego nie zmienię. Ale od tamtego momentu klnę jak szewc. Na wszystko i na każdego, który wejdzie mi w drogę... To mnie zmieniło, dobrze o tym wiem. Ale dobrze mi z tym i nie mam zamiaru niczego odkręcać. - Zakończyłam dosyć stanowczym tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Katedra Kardia   15.09.15 18:18

- Zaskocz mnie mała – powiedziała zachęcając i słuchając z przymkniętymi oczyma całej opowieści. Nie widziała, że Eleanora była podirytowana, w końcu ta miała zamknięte oczy. Troszkę się zdziwiła, że ktoś kto wygląda jak recydywista był niegdyś z rodu szlacheckiego. Słyszała nieco plotek i pogłosek, że czasem cyrkowcy porywają dzieci szlachciców z występów i wcielają je do trup cyrkowych, ale Eleanora nie była cyrkowcem, a jej rodzina była spoza kontynentu. Cóż nie pouczała jej jaka to rodzina jest ważna i jak powinno się z nią dobrze żyć, bo ani Ava nie jest tego dobrym przykładem ani tym bardziej leżąca na niej towarzyszka na pewno by sobie tego nie wzięła do serca. Chociaż nie zaprzeczy, że dziwny był kontynent z którego wywodzi się dziewczyna. Magowie, którzy są prześladowani? Jak niby się wykrywa czy ktoś jest magiem czy nie, skoro potencjał magiczny ma każdy jednak nie każdy umie go rozbudzić? Może mieli jakieś swoje metody by wykryć kto będzie w stanie go przebudzić, a kto nie? Jakaś lacryma wykrywająco czy coś w ten deseń.
Z opowieści Ava mogła wywnioskować jaki charakter ma magia Eleanory, co może jej się kiedyś przydać zresztą. Nie planowała ona stawać z nią na ubitej ziemi, ale jak już to załatwić sprawę szybko i bezboleśnie. Pakty z demonami? Nigdy takich bzdur nie słyszała. Czemu demony miałyby paktować z ludźmi, którzy są ich pożywieniem? To tak jakby Ava zaczęła paktować ze swoją kanapką, którą zjadła na śniadanie. Nie chciała się wtrącać, że było inne wyjście poza zabiciem. Wystarczyło ogłuszyć, a potem uciec skoro i tak obrała ucieczkę ostatecznie. Skoro była to rodzina szlachecka to na pewno utrzymaliby to w sekrecie, w końcu byli wpływowi jak sama powiedziała. Chyba, że tam szlachta funkcjonowała na innych zasadach niż ta z Fiore i każdy na każdego w rodzinie donosił i kopał sobie dołek. Kobieta mogła dawać wrażenie jakby usnęła w połowie opowieści, jednak nadal jej słuchała. Podrapała się delikatnie po głowie kiedy Eleanora skończyła.
- Trzy morderstwa, których można było uniknąć. W końcu zawsze jest jakieś wyjście, ale co się stało to się nie odstanie – o Raven Tail słyszała oraz o tym jak postępowali względem innych gildii, chociażby Fairy Tail. Ta, typy spod ciemnej gwiazdy i mordercy. Idealnie pasują do takiej gildii, zwłaszcza Eleanora która nie ma czystego sumienia i nie planuje tego zmienić. Tym razem Ava postanowiła uchylić nieco rąbka tajemnicy.
- Cóż interesujące, ja pochodziłam akurat z biedniejszej rodziny. Chociaż stać mnie było na studiowanie medycyny, to jednak metody stosowane w szpitalach nie za bardzo mi podchodziły. Może dlatego moja magia ma zastosowanie typowo medyczne, gdyż takie właśnie chcę – potem ziewnęła przeciągle i lekko wbiła jedną z igieł. Eleanora poczuła, że świat jej na moment zawirował a potem usnęła jak kamień. Obudziła się rano. Miała już czucie w ciele, chociaż leżała na pryczy sama, przykryta jakimś kocem. Na stoliku była ustawiona karteczka, a czarnowłosej już tu nie było. Zapewne Eleanora pierwsze co by zrobiła to spróbowałaby zapalić papierosa, jednak paczki fajek nie było nigdzie. Co więcej miała już czucie w nodze oraz o dziwo lepiej miało się jej powonienie. Chyba kobieta przy okazji tamtego leczenie coś pomajstrowała z jej zmysłem węchu. Nie było jakieś mega czułe, jednak nadal nieco poniżej normy. Co do nogi… dało się chodzić. W kartce znalazła się na to odpowiedź gdzież zniknęły owa dwa obiekty.
„Wyruszyłam wcześniej. Nogę już masz zdrową, jednak nie przemęczaj jej przez dwa tygodnie. Ogranicz fajki i alkohol, bo Twoja wątroba i płuca wyglądają tragicznie. Ano i odblokowałam Ci jeden punkt energetyczny, który był przez to zablokowany. Nie musisz dziękować.
PS. Pożyczyłam sobie Twoją paczkę <3
Ava „Bullseye” Tarantino”. Tak wyglądała treść kartki, a poza kartką na stoliku było jeszcze śniadanie. Prosta kaszanka oraz chleb. Do tego woda. Cóż Eleanory chyba już nic tu nie trzymało.
//Możesz zrobić ZT. Noga wyleczona, lekko podleczony zmysł węchu. No i dodatkowo 250 MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Katedra Kardia   15.09.15 20:56

Przeczytałam kartkę, po czym zgniotłam ją. Przeklęłam szpetnie pod nosem. Przeklęta kobieta.
- Cholera..... Z fajek mnie okradła, menda jedna... - Mruknęłam cicho, wstając. No cóż. Trzeba będzie kupić kolejną paczuszkę.
Wyszłam z katedry i w chwilę mnie tam nie było. Ulotniłam się... I to migiem.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Katedra Kardia   

Powrót do góry Go down
 
Katedra Kardia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Katedra Kardia
» Klub Nocny - Katedra Mokrej Elżbiety
» Katedra św. Pawła

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Magnolia-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie