IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Cmentarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Cmentarz   07.11.14 7:31

Cmentarz znajduje się tuż przy kościele. Jest to ogromny teren, ale pomimo tego panuje tu ład i porządek w każdej formie. Całość jest pokryta błyszczącą od promieni słońca, zadbaną trawą, oprócz jednego północno-wschodniego rogu, który jest skrawkiem gołej ziemi pokrytej jakimiś chwastami. Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, jak sama. Ktoś, kto nie wiedział, jak przerażająca była wojna w Crocus powinien przyjść w to miejsce. Tutaj leżą nawet Ci z Fairy Tail, którzy tam polegli. Długie rzędy grobów w postaci białych krzyżów, na których podnóżach przybite są tabliczki z informacjami o zmarłym sięgają aż po horyzont. Każdy z nich, tak samo jak tabliczka jest taka sama, aby nie było widać różnic społecznych. Wszyscy byli traktowani równo, czy ta osoba była wysoko postawionym urzędnikiem czy też jakimś mieszczaninem. Aby zaoszczędzić miejsca, wszystkie były zakopywane pionowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Cmentarz   26.08.15 10:51

Przechadzałam się spokojnie od nagrobka do nagrobka, patrząc na daty śmierci. Ręce miałam w kieszeniach, w ustach małe źdźbło trawy. Kręciłam nim w ustach, gdy tylko zauważyłam, że ktoś żył krócej niż 20 lat. Uśmiechałam się smutno. Życie ludzkie było tak kruche...
Ale wbrew pozorom to właśnie tutaj znajdowałam ukojenie - wśród smutnych, pustych miejsc, wśród pełnych dusz i zgrozy miejscach... Byłam spokojna...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Cmentarz   27.08.15 16:48

Eleanore myślała zapewne, że jest tu całkiem sama. Otóż myliła się, bo poza grobową ciszą, nagrobkami i domkiem grabarza było tu coś jeszcze. Precyzyjniej jednak można stwierdzić, że ktoś. Mianowicie był to mężczyzna gdzieś po 30 o wzroście dosyć przeciętnym, bo 180 cm. Może troszkę go podwyższały buty z niewielkim obcasem. Poza tym na twarzy miał chustę i nie można było stwierdzić czy ma zarost czy też nie. Widać za to było zmarszczki na czole oraz pionową bliznę idącą przez prawe oko. Człowiek był lekko opalony na twarzy, chociaż taką opaleniznę można sobie wyrobić po kilku dniach pracy w ogródku na pełnym słońcu. Przechodząc do ubioru. Mężczyzna ubrany był w czarny płaszcz z niebieskim wnętrzem. Miał na sobie koszulę, która odsłaniała jego bladą klatkę piersiową (więc widocznie opalił się tylko na twarzy), która była niezbyt wyrobiona. Poza wcześniej wspomnianą czarną chustą miał jeszcze kapelusz z piórem, który nasunął sobie teraz lekko na oczy. Przy pasie miał po obu stronach kabury z rewolwerami, a pasek jak to pasek przytrzymywał jego spodnie które również były czarne. Na nogach miał parę butów w stylu kowbojskim. Na dłoniach oczywiście czarne materiałowe rękawiczki, a w prawej przewracał sobie kartę między palcami. Taką do gry. Mężczyzna stał gdzieś oddalony od niej na 20 metrów, po czym rzucił jej drapieżny wzrok i szybciej zaczął przewracać kartę która się zaczęła świecić na żółto.
- Fortuna uśmiecha się dziś do mnie. Niezgorsza wypłata za Twoją główkę słonko - powiedział nieco akcentem, który można porównać do włoskiego - Tylko dwa jokery w talii i trafiłem akurat na Ciebie - odpowiedział dalej obracając kartę w palcach.

Łowca Nagród
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Cmentarz   27.08.15 20:12

//Cuchnie TF'em na kilometr. Sorka, musiałam :D//

- Za moją główkę, powiadasz? Nie przypominam sobie. - Odparłam spokojnie, patrząc na maga. Albo raczej: łowcę nagród. - Poza tym, albo mi się wydaje, albo trochę mnie nie doceniasz - Dodałam, patrząc na niego. Na razie patrzyłam raczej na jego kartę i ignorowałam to, co robił. Uśmiechnęłam się nawet lekko... Chociaż, nie, to nie był uśmiech. To był grymas ironii. Grymas łowcy, mordercy, wręcz szaleńca. Mimo iż delikatny, wyrażał naprawdę niesamowicie wiele.
Czekałam do ostatniej chwili. Gdy tylko wykonał jakikolwiek fałszywy ruch, dał nawet najmniejszy ruch, że ma zamiar zaatakować, natychmiast zniknęłam. Znalazłam się w ziemi cmentarnej, całkowicie niewidoczna dla przeciwnika. Jeżeli był w moim zasięgu, natychmiast stanęłam, albo raczej: zmaterializowałam się za jego plecami już z nożem kamiennym w rękach. O ile było to możliwe, natychmiastowo podcięłam mu gardło jednym szybkim ruchem.
Jeżeli jednak był za daleko, odsunęłam się od niego zaklęciem na jeszcze większą odległość. Ta karta wyglądała mi podejrzanie. Dlatego też "powstałam" z pistoletem w rękach (zaklęcia używam podczas pobytu "w ziemi") i ułamku sekundy strzeliłam w okolice karty, mając nadzieję, że albo go mocniej postrzelę, albo trafię w kartę.
W razie ostateczności, jeżeli znajdować się będzie (w obu wypadkach) w zasięgu 10 metrów, używam spowolnienia otoczenia, żeby mieć więcej czasu na celowanie lub uniknięcie zaklęcia lub ciosu.


Opcja 1: 3000-300 (-250-150)MM
Opcja 2: 3000-300-450 (-150)MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Cmentarz   28.08.15 2:47

/Właściwie to wolę Gambita, ale niech będzie xD
No tak, nie mogła sobie tego przypomnieć w końcu co to za zleceniodawca dla łowców głów, o którym wszyscy wiedzą. Wiadomo, że najemników obowiązywała etykieta, damy przepuszczać w drzwiach, idiotów zostawiać na pastwę losu, a klienta nigdy nie wsypać – Myślisz? – zapytał znacząco. Być może po prostu blefował, że jest przygotowany albo po prostu faktycznie był. Przekonamy się o tym niebawem, chociaż jeśli blefował to był to cholernie dobry blef jak rasowego zawodnika w pokerze.  Mag o dziwo nie wykonał ruchu jako pierwszy, dał Eleanorze tą przyjemność. Był niestety za daleko, by od razu zmaterializować się za nim, więc wybrała opcję ze strzelaniem z większej odległości. Niby nigdzie nie było powiedziane, że Eleanora strzelała świetnie dlatego pistolet może się jej średnio przydać, tym bardziej że by oddać szybki i celny strzał bądź co bądź potrzebne było doświadczenie dobrego strzelca. Nic więc dziwnego, że wystarczyło by lekko się poruszył aby pocisk chybił.
- Rada na przyszłość. Jeśli nie umiesz strzelać to strzelaj w klatkę piersiową. Masz większą szansę, że trafisz – autentycznie sobie z niej drwił i po prostu rzucił kartą, gdzieś w bok zupełnie nie w jej kierunku. Jednak nie nastąpił żaden wybuch zmiatający pół cmentarza czy wielkie efekty rodem z power rangers, a karta zwyczajnie wybuchła w powietrzu w dosyć ciekawy sposób, bardzo jasny sposób. Współcześnie można powiedzieć, że taka karta zachowała się jak flashbang, czyli jednocześnie ogłusza jak i oślepia tymczasowo. Eleanora miała nie lada problem, bo tak nie za bardzo mogła coś zobaczyć. Przed oczami widziała biel, czystą biel, a pośród tej bieli pewnie jest gdzieś łowca nagród. Czaił się zapewne, jednak co może zrobić mag który nie widzi swojego celu? Zapewne wzrok jej niedługo wróci, chociaż w uszach jej też dudniło od efektu karty. Na przyszłość będzie wiedziała, że żółta karta robi to i nawet nie musi trafić w pobliże Eleanory by osiągnąć zamierzony skutek. Musiała teraz szybko wykombinować jakiś plan działania, na jej korzyść jednak działało to że przeciwnik był cholernie pewny siebie i chyba zamierzał się pobawić. Nawet powoli odzyskiwała słuch i słyszała obracające się karty lecące pewnie w stronę jej głowy albo nóg (trudno określić kiedy nigdy nie pakowało się w wyostrzenie zmysłów), przed którymi mogła zrobić unik. Po wykonaniu uniku mogła nawet się dowiedzieć jeszcze jednej rzeczy o swoim przeciwniku. Karty po wbiciu się wybuchały, jednak nie był to jakiś ogromny wybuch, a sądząc po odgłosie pewnie coś pokroju petardy. Zabić jedną kartą nie zabiję, aczkolwiek pewnie może całkiem nieźle poranić. Na szczęście mogła przecież kryć się za nagrobkami prawda?

/2250 MM pozostało.
/ Oślepienie na jeden post


Ostatnio zmieniony przez [MG] Norie dnia 28.08.15 12:03, w całości zmieniany 2 razy (Reason for editing : korekta literówek)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Cmentarz   28.08.15 10:08

//Mam na imię Eleanora, a nie Eleanore ;) To tak na przyszłość.

Faktycznie, tymczasowo ucieczka za nagrobki wydawała się najlepszą opcją. Słyszałam wybuchy. Szczerze: klęłam teraz na swój upośledzony węch. Przynajmniej czułabym, skąd dobiega zapach. A tak czułam tylko zapach. I to nawet nie do końca, bo czułam tylko jego "zarys", jeżeli można tak powiedzieć.
Klęłam w myślach. Zignorowałam go i teraz za to płacę. Wiem jedno, następnym razem jak tylko znajdę żółtą kartę w jego rękach, natychmiastowo zamienię się w podłoże. Wtedy to nie powinno zadziałać.
W każdym razie, póki nie widziałam dokładniej, chowałam się raczej za nagrobkami, które jeszcze niedawno z taką pasją obserwowałam. Powalony gość...
Po cholerę tu łowca nagród?! I kto do cholery wystawił za mnie nagrodę? Dorwę go, ktokolwiek to był!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Cmentarz   28.08.15 12:01

Chowanie się za nagrobkami to była całkiem solidna opcja. Zwykle na cmentarzach były ustawione stosunkowo blisko siebie, dlatego pomimo braku wzroku Eleanora mogła je wymacać rękoma, a kierunek świstu kart wydawał się ten sam. Jakby łowca stał sobie i rzucał nimi jak do ruchomego celu na strzelnicy. Nie można mu jednak odmówić tego, że rzucał nie najgorzej, gdyż co chwilę mag Raven Tail musiała zmieniać miejsce za którym się kryła.
Tymczasem jej wzrok wracał do normy. Musiała przetrzeć jeszcze parę razy oczy, by zobaczyć zarysy swojej ręki a po paru kolejnych przetarciach wracały już kolory, które stopniowo przestawały być rozmyte. Gorzej jeszcze przez parę chwil było z widzeniem odległych obiektów jak łowca nagród, ale to przeszło. Najwyraźniej specjalnie trzymał ją na dystans. El jeśli spojrzała na nagrobki, w które wcześniej trafiły karty mogła zauważyć, że wybuch był potem nieco silniejszy niż wtedy. Jakby łowca mógł regulować siłę wybuchu ciskanej karty, aczkolwiek wyglądało na to że odłupanie kawałka nagrobka to jest jego limit. W rękach obracał już kartę, która świeciła się na zielono.
- Nie mam całego dnia, ale jak pójdziesz grzecznie to dostanę więcej kasy - odpowiedział coraz szybciej obracając kartę w palcach. Eleanora miała już wizję, jednak teraz co pocznie? Nie zbliżyła się do przeciwnika nawet na krok, a on stał oparty o jeden nagrobek i chyba świetnie się bawił jej kosztem. Ktokolwiek go opłacił, chyba nie wynajął prawdziwego profesjonalisty tylko pewnie jakiegoś pierwszego lepszego maga, który się podawał za łowcę nagród. Żaden łowca tak długo by nie zwlekał z ukatrupieniem ofiary, chociaż z drugiej strony... może więcej płacą za żywą?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Cmentarz   28.08.15 12:51

Głupia nie byłam. Wiadomo, że często za żywych płacą więcej.
-[b] Chcesz, kur*a jasna ma*, bym celowała w korpus? Proszę cię bardzo.[b] - Warknęłam pod nosem tak, by mnie nie usłyszał i złapałam mocniej wcześniej wytworzony pistolet (bo go nie wypuszczała, więc uznaję, że dalej ma go w dłoniach). Szybkim ruchem wytworzyłam z najbliższego metalu kilka naboi. Szybko załadowałam pistolet.
Obracał w rękach zieloną kartę? Ch*ja mnie to obchodziło. Teraz mnie zdenerwował.
Przebiegłam cichcem kilka nagrobków i spróbowałam sprawić, by stracił w ogóle trop. Strzelał na oślep. To było widać po rozwalonych nagrobkach. Dlatego też przeniosłam się dosyć blisko.... Na odległość mniej niż 10 metrów. Wtedy użyłam spowolnienia i wycelowałam... Prosto w serce... Wystarczyło pociągnąć za spust... Nie wahałam się nawet sekundy. Dla pewności wystrzeliłam kolejne trzy naboje w pobliżu celu. Powinien być załatwiony.
Jeżeli jednak nie mam możliwości dostać się do niego bliżej, i tak staram się znaleźć odpowiednią kryjówkę i tworzę naboje, tym razem nieco większą ilość, o ile znaleziony kawałek metalu na to pozwala. Ładuję pistolet i... Celuję. Tym razem nieco dłużej, choć powinno być skutecznie.

Opcja 1: 2250-yx50-150=?
Opcja 2: 2250-yx50=?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Cmentarz   28.08.15 13:33

Z drugiej strony Eleanora traciła zimną krew i  była coraz bardziej zirytowana. Może też i o to łowcy nagród chodziło? Wiadomo, że jeśli jesteśmy na coś zdenerwowani to zaczynamy coraz mniej dbać o szczegóły i popełniamy błędy. Najbliższym metalem okazały się metalowe płytki pod nagrobkami. Mistrz Gry nie pamięta jak to się fachowo nazywało, ale załóżmy że tablice z danymi nieboszczyka. Głównie wykonuje się je z metali plastycznych i miękkich, przez co bardzo łatwo się je obrabia. Miedź, zapewne też brąz z domieszkami pomalowane czymś  co sprawia, że nie koroduje pod wpływem deszczu. Z jednej takiej płytki szło zrobić 5 pocisków, jednak wiadomo że po wystrzeleniu nawet jeśli są miękkie to mogą krzywdę zrobić.
Może trochę nierozsądnie było znowu nie doceniać łowcy nagród, zwłaszcza że samą żółtą kartą napsuł jej trochę krwi. Irytacja brała górę nad zdrowym rozsądkiem i chłodnym podejściem do całej sprawy. Łowca również postanowił wykorzystać nagrobki i przemieszczał się z Eleanorą przy okazji również kryjąc się przed jej ewentualnymi strzałami. Oczywiście po przekątnej, by mieć dobrą pozycję do rzutu kartą. Wiadomo, że podczas poruszania się rzucał kartami w stronę El ale że ta poruszała się od nagrobka do nagrobka to miała całkiem niezłą osłonę w sumie on również. Przeciwnik ewidentnie wolał nie kusić losu i nie dać skrócić dystansu dlatego on też się przemieszczał. Wiedział z jaką celnością strzela dziewczyna i wolał nie ryzykować tego, że umie coś więcej w walce na bliski dystans. Po drodze mogła zgarnąć nieco większą płytkę, która na pewno starczy na nieco więcej pocisków. Standardowy magazynek pistoletu mieści zwykle do 15 pocisków, więc po przetworzeniu połowy płytki miała już cały magazynek. Ta płytka była pewnie z jakiegoś grobu rodzinnego, dlatego była większa od pozostałych. Tymczasem w nagrobek obok niej trafiła zielona karta, z której wystrzeliły pnącza… lecące prosto w stronę maga Raven Tail. Trudno było wycelować kiedy przeciwnik chował się za osłoną, aczkolwiek było go łatwo zobaczyć. Kapelusz wystawał tym tandetnym czarnym piórkiem, a przy celowaniu mogła zobaczyć niewielki błysk jakby gość miał lusterko i sprawdzał czy może się wychylić albo w którą stronę mniej więcej mierzy dziewczyna. Kartę rzucił ewidentnie wcześniej zanim się ukrył i z lusterkiem tylko czekał na to, aż jego zdobycz wyjdzie zza osłony… albo da się pojmać pnączom. W każdym razie miała czas na reakcje, a przeciwnik widać był bardzo pasywny i walczył taktycznie. Stopniowo też Eleanora zaczęła odczuwać braki w mocy magicznej. Musi to skończyć szybko inaczej zabraknie jej sił.

1250 z racji 20 pocisków które dałaś radę zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Cmentarz   29.08.15 10:54

Wkurzyłam się. Żeby nie powiedzieć: wku**iłam. Szaleństwo powoli dawało się we znaki. W żyłach szybciej krążyła krew... Adrenalina dawała o sobie znać.
Wkurzył mnie!
Mówią, że szaleństwo to zły doradca. W moim przypadku zazwyczaj wychodziło to na plus. Im bardziej zirytowana była, tym lepiej działałam. W moim wypadku szaleństwo to był najlepszy doradca, niczym anioł stróż.
Czekał, aż wyjdę zza zasłony? Niedoczekanie jego. Zignorował mnie. Wkurzył mnie niezmiernie. Niech spier*ala!
Nie czekałam na jego reakcję. Miałam też gdzieś jego lusterko. Zniknęłam w podłożu i zaczęłam przemieszczać się w jego kierunku. Zapora z roślin? A co one mogą zrobić podłożu? Przemknęłam obok nich.
Jeżeli zasięg zaklęcia nie pozwolił na zmniejszenie odpowiednio odległości, używam kolejnego, nawet się nie pokazując. Musi być 10 metrów. Ale zaklęcia używam max 3 razy. Potem leci slow-motion i... Szarżuję. Szarżuję, robiąc sobie z łowcy nagród dosłowną tarczę...
Nie mam więcej sił... Nie mam więcej możliwości walki...
Oby się to zakończyło. Tu i teraz.
Postawiłam wszystko na jedną kartę...

1250-x*300-150=?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Cmentarz   29.08.15 13:43

Mówią również, że pośpiech to bardzo zły doradca. Plan był dobry, nawet przekraść udało się za pomocą dwóch użyć techniki, kwestią było chować się za nagrobkami tak, by przylegać do nich przez co widoczność miał ograniczoną. Oczywiście nie przemieszczał się, bo od czegoś miał to lusterko. W ręce już przygotowywał coś by wywabić rybkę zza osłony (tak, osłony, a nie elementu umeblowania). Tymczasem zapora z pnączy nic nie złapała i Łowca nieco się zdziwił. Zaczął szukać jakiegoś logicznego wyjaśnienia i nerwowo obracać lusterkiem. W rękach nadal obracał ową kartę i wtedy Eleanora wbiła się w niego od boku. Nie było sprecyzowane od strony, którą się preferuje dlatego wbiła się od prawej. Wystarczyło jej sił, by zrobić z niego tarczę i wbić go w następny nagrobek który był przeszkodą. Miała go na widelcu, a gość miał nie tęgą minę. Normalnie w takiej sytuacji ktoś by od razu zaczął strzelać, ale Eleanora z jakiegoś powodu tego nie zrobiła. Łowca nagród nie wiedział czy dała mu szansę, czy po prostu ma myśli samobójczy by bić się w takim stanie. Zwłaszcza, że siły ją bardzo szybko opuszczały po ostatnim użyciu magii. Mogła poczuć, że coś jej się zsuwa po karku. Coś śliskiego, aczkolwiek papierowatego a łowca szybko się zasłonił ręką zaraz po tym jak ogarnął ból pleców wcześniej wydając mocne jęknięcie z bólu. W końcu nagrobek uderzył go w kręgosłup, a to jednak boli. Tymczasem mag Raven Tail miał problem. Śliskie, papierowate… ciekawe co innego mógł jej wsunąć za kołnierz podczas szarży patrząc na to, że wcześniej obracał w ręce czerwoną kartę. Zbyt dużo czasu na reakcje nie miała, gdyż po kilku chwilach leciała w powietrze wraz z łowcą nagród. Powiedzmy, że została rakietą i o tyle dobrze, że miała łowcę z przodu i ten uderzał po prostu w rzeczy i koniec końców ona na nim wylądowała. Spójrzmy jednak na negatywne strony tego. Na plecach Eleanore miała sporo śladów po poparzeniu, kawałki oderwanego mięsa oraz być jakieś uszkodzenie rdzenia kręgowego. Nie czuła za bardzo prawej nogi, tak w ogóle to mało co czuła bo po tym jej świadomość zaczęła odpływać. W skrócie zemdlała. Tymczasem pogoda zaczęła się pogarszać i zaczął padać deszcz, który zrosił ich leżące ciała. Nie byli martwi, znaczy jedno z nich nie było a zarazem jedno było w cholernie złym stanie. Eleanora obudziła się kilka godzin później. Leżała zabandażowana na jakimś łóżku twarzą do poduszki, a plecy bolały ją niemiłosiernie. Czuła, że ma założone szwy no i jest praktycznie rozebrana od pasa w górę rzecz jasna. W końcu z rzeczy nic nie zostało, więc ktoś kto ją uratował chyba poszedł coś zorganizować. Jeśli rozejrzała się po pomieszczeniu to wyglądało to na jakieś pomieszczenie w kościele. Chyba pomieszczenie kapłana sądząc po relikwiach oraz tym, że pokoik był skromny a łóżko niewygodne. Gdzieś na rozkładanej polówce leżało ciało tamtego łowcy nagród. Zdecydowanie był martwy, gdyż jego klatka piersiowa się nie poruszała i czuć było od niego tą charakterystyczną woń. Kapłan chyba czeka po prostu na grabarza, a nie chciał by ciało rozdziobały ptaki. Sądząc po ilości krwi w misce podstawionej pod głowę to chyba rozbił ją o coś, ale kapelusz przykrywający jego twarz nie był nawet w takim złym stanie. Eleanora tymczasem poza bólem w plecach nie czuła jednej rzeczy. Prawej nogi, nie tyle nawet że straciła w niej całkowicie czucie a zwyczajnie trudniej było nią poruszać, jakby jakiś nerw był uszkodzony. Nie trzeba wspominać, że mag Raven Tail miała problemy ze wstaniem. Mogła tylko patrzeć i czekać, aż ból przejdzie.

/Ograniczone czucie w prawej nodze.
/Regeneracja MM full
/ +100 MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Cmentarz   29.08.15 16:44

Kurna... Kto normalny zapomina, że ma broń w ręce?
Przeklęłam własną głupotę... Cholera jasna by to... Próbowałam wstać. Szlag.
Nic z tego. Nadal nie mogłam. Kur*a...
- Co tu się, cholera jasna, dzieje? - Zapytałam w przestrzeń, nie oczekując wcale odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Cmentarz   29.08.15 19:21

Lepszym pytaniem byłoby, kto normalny nie strzela gdy ma okazję? Zapewne Eleanora chciałaby walnąć jakiś tekst w tamtej sytuacji, jak każdy z zapędami złoczyńcy. Czasami jednak o wiele lepiej sprawdza się milczenie jak i opanowanie. W tym wypadku zabrakło tego drugiego, gdyż nie zwracała wcale uwagi na to że jej przeciwnik przygotowywał się do czegoś. Cóż jednak teraz była musztarda po obiedzie, keczup po frytkach.
Leżała teraz na łóżku i odczuwała ból. Klęska, a zarazem zwycięstwo zależnie od interpretacji. Tymczasem do pokoju wszedł jakiś młodszy kapłan. Blondynek, jeszcze ma na gębie dziewiczy zarost, a w ręku trzymał bandaże oraz maść.
- O widzę, że się obudziłaś. Wszystko dobrze? Chcesz jeść? Napić się? – zapytał podchodząc do niej z zamiarem chyba zmiany jej opatrunku. Cóż zbyt wiele zrobić nie mogła i nawet chyba zwykły człowieczek mógłby w obecnym stanie stanowić dla niej zagrożenie. Ironia czyż nie? Krwawa wiedźma na czyjejś łasce i dobroci.
- Bardzo paskudnie to wygląda. Miałaś chyba znak gildii na plecach bo widziałem jego strzępki jak zmieniałem opatrunek 3 godziny temu. Musisz poleżeć i poczekać, aż się skóra zrośnie. Pewnie ten bandyta tak Cię urządził, no jak tak można – człowieczek chyba jednak nie był świadomy tego, że Eleanora nie jest taka do końca dobra. Powoli zaczął odwijać jej bandaże i aż syknął na sam widok tego co tam się działo. Eleanora jeśli odwróciła nieco głowę mogła zobaczyć, że plecy ma praktycznie zdewastowane, a w jednym miejscu nawet widać niewielki segmencik kręgosłupa. Gdzieś dziurka wielkości kciuka przeciętnej kobiety. Poza tym miała praktycznie zmazany znak gildii, a plecy wyglądały jak poligon po nalocie bombowym. Poszarpane kawałki mięsa zmieszane z krwią jak i zieloną maścią. Na dodatek jeszcze nie czuła nogi, a kiedy kapłan zaczął nakładać maść mogła syknąć z bólu bo piekło jakby ktoś jej solą posypywał ranę. Oczywiście jeśli odmówiła opatrywania i zmiany opatrunku, a chciała coś zjeść to chłopak się po owe rzeczy pofatygował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Cmentarz   30.08.15 12:08

- Nie trzeba. - Odparłam na pytanie dotyczące jedzenia i picia. Poza tym leżałam grzecznie i ani pisnęłam. Dałam sobie zmieniać opatrunki, dawałam praktycznie robić niemal wszystko. Teraz było mi to całkowicie bez różnicy.
Zapachu maści nie czułam, więc mi nie przeszkadzała. Tak samo zapach krwi. Nic mnie nie obchodziło. Za to wszystko powoli zaczynało nudzić. Mimo to zacisnęłam zęby, bo wiedziałam, że teraz i tak nic nie zrobię.
Klęłam w duchu na tamtego łba. Za bardzo dałam się wyprowadzić w pole. Zaczęłam się zastanawiać, co mnie w ogóle wkurzyło?
Perzcież nie miało co... Przeklęłam szpetnie pod nosem.
- Tak... Tamten typ mnie tak urządził... - Westchnęłam cicho, gdy kleryk zakończył opatrywanie. To wbrew mojej naturze, ale dla dobra sprawy.... - Mam prośbę, panie. Moglibyście sprowadzić maga medyka? - Zapytałam, patrząc uważnie na jego reakcję. Szlag by to kur*a jasna mać. W myślach przeklinać chyba mogę, ten kleryk chyba nie jest telepatą, co?
Bolało. Ale czym jest ból? Niczym. Wytrzymam wiele, wiele już wytrzymywałam. Nie od parady tamta blizna na plecach... Ironia losu, że teraz też dojdzie kilka znaków po tej bitwie. I znowu na plecach.
Noż do kur*y nędzy...
Ale póki co... Grzeczna dziewczynka. Z aktorstwa może boska nie byłam, ale przynajmniej kląć teraz nie będę.... Może jakoś uda mi się powstrzymać ten mój powalony język. Dla własnego dobra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Cmentarz   30.08.15 18:00

Z drugiej strony rany o wiele szybciej się goją jeśli się je i wypoczywa, ale kapłan nie miał zamiaru wciskać jej jedzenia na siłę. To nie była wiara, że trzeba kogoś koniecznie nawracać, a jak będzie głodna to zwyczajnie jej się to odgrzeje i tyle. Lacryma do podgrzewania jedzenia była całkiem niezłym patentem, chociaż wyglądała dosyć ekscentrycznie. Kwadratowe pudełko, do którego wkładało się jedzenie i kryształ wewnątrz podgrzewał je do odpowiedniej temperatury. Współcześnie nazwano by to mikrofalówką, ale na potrzeby uniwersum została temu nadana jakaś głupia magiczna nazwa pokroju Lacryma Grzewcza.
- Już tu był jakiś czas temu. Powiedział, że magia tu jest niepotrzebna. Wystarczy wypoczynek, ale mówił również że masz uszkodzony jakiś nerw w rdzeniu kręgowym. Czujesz może niemożność w poruszaniu czymś? – no tak, czasami magowie po prostu byli też zwykłymi lekarzami i stawiali diagnozy. Gdzie nie było potrzeby lub nie mogli użyć magii tam tego nie robili. W tym wypadku najwyraźniej zaszły te obie rzeczy jednocześnie. Rany na plecach pewnie same się zagoją bo są dobrze oczyszczone i opatrzone, a z drugiej strony mag najwyraźniej nie mógł nic poradzić na uszkodzony nerw. Zapewne bał się, że coś może przypadkiem uszkodzić i sparaliżować ją całkowicie. Pewnie dałby radę zająć się tym jakiś ekspert, a nie mag z jakiegoś typowego miasta.
- Dał nam tą maść i mówił, że po dwóch dniach powinnaś mieć sprawne plecy, dlatego dziś jeszcze możesz tu zostać. W domu bożym każdy jest mile widziany – powiedział i zawiązał bandaż do końca – Jutro pochowamy tego tutaj, a nie mamy gdzie go trzymać więc musisz wybaczyć ten dyskomfort – powiedział i podszedł do okna, uchylając je.
- W razie potrzeby zadzwoń – wskazał w sumie sznurek, którego wcześniej nie zauważyła. Przyczepiony był do jakiegoś mechanizmu, a wisiał nieco nad łóżkiem więc wystarczyło wyciągnąć rękę. Być może nie zauważyła go dlatego, że leżała twarzą do poduszki. Następnie kapłan wyszedł pozostawiając ją samej sobie. W sumie niby mogła się podczołgać do ciała tego łowcy nagród i je chociażby przeszukać czy splugawić jeśli tak by chciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Cmentarz   01.09.15 14:37

- Kurna... - Jeszcze jakimś cudem się powstrzymywałam od przeklinania. To, że miałam nieco mniej sprawną nogę mało mi pasowało. Musi być ktoś, kto to wyleczy...
Syknęłam cicho na wiadomość, że dopiero jutro plecy będą sprawne. No nic. Trzeba czekać. Porywcza, a przynajmniej nie aż tak, nigdy nie byłam.
- Dziękuję. - Jakimś cudem wykrztusiłam. Mimo to nie brzmiało to wcale sztucznie.
W momencie, gdy duchowny wskazał ciało, skinęłam głową. Uśmiechnęłam się smutno.
- Mówiłam, że wygram. - Wyszeptałam do zmarłego. - A co do niego... - Skinęłąm głową na łowcę - Nie przeszkadza mi. I tak prawie nic nie czuję, bo mam uszkodzony węch, a obecność zmarłych nigdy mi nie wadziła. To w końcu... Nasz los. Każdego z nas. Taki sam człowiek jak ja, czy też kapłan. Tylko, że bez życia. - Odparłam spokojnie.
Gdy pokazał mi sznurek skinęłam tylko głową. Przyjęłam do wiadomości.
Co do splugawienia ciała... Nie. Nie byłam zawistna. Sprawił wiele problemu, ale już zapłacił cenę - życie. Taka była cena jego pewności siebie. Moją ceną była niesprawna częściowo noga. Przeklinałam swoją głupotę...
Mimo to przyjrzałam się pistoletom. Jeżeli były to ukochane przeze mnie beretty, nawet się nie zastanawiałam, czy wziąć je. Zrobiłam to natychmiast. To samo zrobiłam z kaburami.
Jednak jeżeli były to pistolety innego typu, sprawdziłam, czy są dobrze wyważone i czy będą dobrze mi leżeć w rękach...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Cmentarz   02.09.15 2:10

Kapłan tylko wzruszył ramionami, kiedy ta wspomniała że nic nie czuje. No cóż nie było to do końca higieniczne, w końcu rana może być zainfekowana przez coś z tamtego ciała, ale z drugiej strony godność zmarłego również była w jakiś tam sposób ważna. A kiedy wyszedł,  Eleanora mogła powoli się podczołgać do ciała łowcy nagród. Odkryła podczas tego dwie rzeczy. Po pierwsze musi się ruszać powoli, bo w pewnych miejscach skóra jest przytrzymywana szwami (coś na kształt zszywek, które trzymają skórę. Popularny artefakt, który zwykle mają przy sobie magowie medycy). Drugą sprawą było to, że ból pleców przeszył ją na wskroś kiedy ta próbowała się w jakikolwiek sposób wyprostować. To było jakby ktoś dotykał ją rozgrzanym do czerwoności prętem po świeżo otwartej ranie.
Przejdźmy do tego co Eleanora mogła znaleźć przy łowcy. Znalazła dwa pistolety, aczkolwiek nie były to beretty, a dwa rewolwery. Bez amunicji, gość najwyraźniej nosił je tak naprawdę dla picu albo jako straszak. Wyglądały na sprawne, a kabury, które miał przy udach przy odrobinie pracy (czyt. wycięciu paru elementów nożem) można na spokojnie przerobić na taką piersiową. Kwestia odpowiedniego ułożenia pasków skóry. Podczas ewentualnego szukania amunicji czy kabury na pierś mogła jeszcze znaleźć 5 pudełek kart, w których było 48 4 kolorowych kart. Teraz wydawały się być po prostu zwykłymi papierkami, które ktoś pokrył farbą. Co do kwestii wyważenia, wielkim ekspertem od broni palnej jak i rusznikarzem nie była, ale na pewno były sprawne i leżały w ręce jak taki typowy rewolwer z nieco dłuższą lufą. Uchwyt obu wykonany był z hebanu, a na każdym z nich wstawiony był emblemat w kształcie asów pik wykonanych z kości słoniowej. Tak poza tym co wcześniej wymieniono to jeszcze znalazła 500 klejnotów. Oczywiście został jeszcze stylowy kapelusz z piórkiem, który nie był nawet za bardzo ubrudzony ani zniszczony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Cmentarz   02.09.15 11:05

Kapelusz nie bardzo mnie obchodził. Rewolwery to w miarę dobra broń, dlatego też zabrałam oba. Kabury się odda do szewca - byłam pewna, że sama tego nie zrobię. Klejnotami także się zainteresowałam.
Co do bólu... Zaciskałam zęby, ale parłam do celu. Przeszkadzał, irytował, wnerwiał - to prawda. Ale mimo to raczej starałam się dopiąć swego i zabrać tamtemu broń. Jemu się raczej nie przyda, a ja mogę z niej zrobić użytek.
Potem wróciłam jakimś cudem do łóżka... Plecy piekły jak sam skurwy*yn... Mimo to tylko syczałam lekko, starając się opanować jakoś pieczenie...
Powoli zaczynałam żałować, że w ogóle poszłam po te pistolety. Po zakończeniu całego "procederu" i ukryciu pistoletów i kabur pod poduszką chciałam wyć z bólu. Jednak... Jakoś się powstrzymywałam...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Cmentarz   02.09.15 17:10

Powiedzmy, że Eleanora miała bardzo ciekawy wieczór. W końcu ból nie dawał jej spać, ani tym bardziej nie chciał znikać. O tyle jednak dobrze, że regularnie przychodził ten kapłan i zmieniał jej opatrunki. Niewiele to dawało, ale maść tym razem była chłodna. Chyba czymś innym ją teraz smarował, bo poprzednie nieco ją piekły. Nawet nie kłopotał się sprawdzeniem czy ona coś chowa pod poduszką, bo przez myśl mu nie przeszło że mogła okraść zmarłego. Był bardzo wielkoduszny i ślepo zapatrzony w to, że każdy może mieć w sobie nieco dobra.
Nad ranem, gdzieś koło godziny szóstej Eleanora poczuła, że w sumie może już wstać bez większego problemu, chociaż nadal z czuciem prawej nogi było dosyć miernie. Noga była o wiele słabsza od lewej i zdarzały się momenty, kiedy drżała i praktycznie ciągnęła dziewczynę w dół. Było to trochę jak z dopalającą się żarówką, która co jakiś czas gasła i zapalała się. W każdym razie tak jak duchowny powiedział tak się stało, więc zabrali ciało około tej godziny i zwyczajnie duchowni poszli je pochować. Tymczasem Eleanora mogła spokojnie odejść.
//możesz ZT zrobić. Polecam poszukać lekarza by wyleczyć tą nogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Cmentarz   03.09.15 15:05

Gdy już wreszcie mogłam się w miarę ruszyć, natychmiast stąd wyszłam. Miałam dosyć.
Trzeba będzie zrobić cokolwiek z tą nogą... Czasami miałam naprawdę z nią problem. Nawet nie wiedziałam, jak dojdę do szpitala w Magnolii.
Cholerny łowca... Ale przynajmniej miałam go z głowy.
Zabrałam oczywiście pistolet i założyłam kabury. Na razie na pas... Potem oddam to do krawca. Najpierw sprawa z nogą.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Cmentarz   05.09.15 22:31

Cytat :
Zajmę momencik. Oceniłam fabułę, więc zostaje mi tylko napisać parę rzeczy podsumowujących. Norie nie dał nagrody za fabułę, gdyż poprosiłam go o wstrzymanie się. Sama ją wyznaczyłam z Tsumim.
Cytat :
Eleanora - 300MM za fabułę.

A co do Norie - otrzymujesz rekomendację moją na posadę pełnoprawnego MG, na co Tsumi również się zgadza. Podoba nam się to, że pomimo krótkich postów, potrafisz z tego wybrnąć i ładnie odpisać, tj. opisać ładnie ruchy postaci prowadzonej jako MG. Także gratuluję awansu.

I już mnie tu nie ma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 57
Dołączył/a : 09/01/2016

PisanieTemat: Re: Cmentarz   11.04.16 22:19

Dzień bez cmentarza to dzień stracony! Czy jakoś tak. Po przybyciu do Magnolii zabrakło mi atrakcji i stwierdziłam, że równie dobrze mogę wpaść pouganiać się za duchami i żywymi trupami. Zresztą nie istniało coś równie mocno wywołującego dreszczyk emocji jak świadomość, że w każdym momencie możesz wpaść do grobu i nigdy się z niego nie wydostać. Pogrzebana żywcem. Chcę taki napis na nagrobku.
Przechadzałam się obojętnie z rękoma w kieszeniach. Kogoś innego widok tak ogromnego świadectwa śmierci mógłby dotknąć, ale nie mnie. Chyba mam znieczulicę. Albo po prostu nie potrafię żałować czy smucić się nad ludźmi, których nigdy w życiu nie spotkałam. Ich niegdysiejsze istnienie było mi całkowicie obojętne. Do tego stopnia, że w którymś momencie pomyślałam o rozkopaniu jednego z grobów. Dla zabawy, zgadza się. Ale co to za zabawa, kiedy nie masz łopaty, musisz kopać gołymi rękoma i w dodatku jesteś sam? Zrezygnowałam więc, postanawiając w niedalekiej przyszłości jakiejś hieny cmentarnej i rozgrzebać stare kości razem z nią.
Tak, tak. Jestem plugawym niegodziwcem bez ani krzty szacunku do zmarłych i zostanę potępiona na wieki. Zatrzymałam się przed jednym z krzyży i przykucnęłam, wlepiając wzrok w tabliczkę. Nie oczekiwałam żadnych rewelacji. Żywi są o wiele ciekawsi od martwych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1530-sharvari-irya


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Cmentarz   12.04.16 0:41

Cała noc zeszła mi na rozmyślaniu o mojej Mistrzyni. Tak bardzo mi Jej brakuje. Miałam przez to koszmary okropne. Błądziłam w ciemnościach nocy, nawołując Mistrzynię. Nikt mnie jednak nie słyszał, bo tak na prawdę nie wydawałam żadnego dźwięku. Nie było przy mnie też Peletha, by przeniósł moje myśli do odpowiedniej osoby i dał jej znak, że jej poszukuję. Nie widziałam też nikogo w pobliżu, bo byłam ślepa. No i słuch. Ale też nic nie słyszałam. Czyżby to oznaczało, że zostałam sama? No nic. Znowu się obudziłam i poczułam, że jestem w prawdziwym świecie. To nie był sen. Wszystko było takie realne. Już nie spałam. Ubrałam się więc, zrzucając z siebie swoją prześwitującą, różową koszulę nocną, która po przygodach w pewnym klubie była trochę potargana. Mnie jednak to nie przeszkadzało. Ktoś ją wyprał i była całkiem dobra i zdatna do użytku. Zatem przez chwilę stałam tak na środku pokoju całkiem naga. No, ale przecież miała plany. Nie mogłam ich realizować będąc nago. No dobra. Mogłam, ale to mogło by się dla mnie skończyć wyjątkowo tragicznie. Tak więc ubranie się było jednak logicznym wyjściem. Ubieram zatem najpierw bieliznę. Majtki, staniczek. Później oczywiście czerwoną spódniczkę, nie sięgającą nawet do kolan, jednak idealnie zakrywająca co trzeba. Cóż, jeśli będzie trzeba, to po prostu ją ściągnę i pokażę. Pozwolę nawet, by ktoś sam mnie rozebrał. Ale teraz muszę być ubrana. Na tułów narzucam białą koszulę. Na to pomarańczowy sweterek "w serek", a na to jeszcze różową kurteczkę. Pod szyją zawiązuję wstążkę w kolorze czerwonym. Wchodzi ona pod kołnierz białej koszuli, tworząc coś na wzór krawatu. Oczywiście zakładam też swoje czarne okulary. Swoje dwie maskotki - Deadpoola i Ewoka zostawiam w pokoju. Nie będę ich bowiem potrzebowała. Jestem dużą dziewczynką i wiem, że to zwyczajne przedmioty martwe, chociaż można się do nich przytulać. Nic nie czują. Tygodnik "Czarodziej" także nie zostaje przeze mnie zabrany. Nie potrzebuję jakichś papierów. Na stoliku nocnym znajduję coś dziwnego. Kolejny "Woreczek"? Czy może ten stary? Nie ... ten jest cięższy (17777 Klejnotów). Chowam go więc do kieszeni. Będę się nim bawiła po drodze. Czemu niby nie? Fajna grzechotka i potrafi umilić czas. Oczywiście najważniejszą rzeczą, którą biorę jest Bryłka Czarnego Węgla - Gietal. Peletha straciłam, więc moja magia jest bardzo osłabiona. Niemniej jednak bez Gietala by jej w ogóle nie było. Zatem część magii jest lepsza niż jej brak. Mój wygląd prezentował się następująco. Wzięłam jeszcze swoją laskę i wymknęłam się z Gildii. Był wczesny ranek i wszyscy jeszcze spali. Skierowałam swoje kroki w losowym kierunku, macając laską drogę przede mną. Nie chciałam na nic wpaść. Jednak na nic nie wpadałam. Czyżbym miała szczęście? Po dłuższej chwili takiej wędrówki w końcu mój kij na coś natrafia. Jakaś dziura. Nie czuję gruntu. Można powiedzieć, że tym razem kijek mnie uratował. Wpadnięcie tam mogłoby się skończyć tragicznie. Gdzie zatem byłam? Nie wiedziałam. Jednak inne Głosy w pobliżu mogłyby to bez problemu stwierdzić. Zawędrowałam aż na miejscowy Cmentarz, a to na co natrafiłam to był pusty grób, zapewne przygotowany dla jakiegoś umarłego niedawno nieboszczyka.
"Odpocznę sobie chwilkę ..."
To myśląc po prostu siadam na "brzegu" grobu i nogi spuszczam w czeluście ziemi. Wystarczyłoby, żeby ktoś mnie tylko popchnął i bym się osunęła i wylądowała jakieś 3 czy 5 metrów niżej, pewnie okropnie się połamawszy. Jakbym była świadoma swojego położenia to nawet bym się modliła, żeby nikomu nie strzelił do głowy taki głupi pomysł. No, ale ja nie byłam świadoma. Dopóki pupa trzymała mnie na powierzchni, a tylko nogi dyndały poniżej poziomu gruntu to było dobrze. Swoją laskę ciągle trzymam w rękach. Gietal i Woreczek leżą sobie spokojnie w kieszeni kurteczki. No i sobie tak siedzę i rozmyślam.
"Mistrzyni, jesteś tutaj gdzieś?"
Pytam samą siebie, nie oczekując odpowiedzi. Wydaje mi się, że tak daleko już zaszłam i powinnam wkrótce znaleźć Tą, której szukam. Zaiste ciekawe myśli nawiedzają mnie właśnie na cmentarzu. Kto normalny szuka ukochanych osób na cmentarzu? Nie to, żebym życzyła swojej Mistrzyni śmierci ... nie byłam po prostu świadoma ... Nie jestem ...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 57
Dołączył/a : 09/01/2016

PisanieTemat: Re: Cmentarz   12.04.16 22:50

Dosyć dużo czasu spędziłam przed tym jednym, marnym nagrobkiem. Gdybym nie usłyszała czyichś kroków i cichego stukotu, prawdopodobnie pozostałabym w innej rzeczywistości. Tymczasem jednak podniosłam się, wykrzywiając delikatnie twarz. Ścierpły mi kolana. Przeskoczyłam z nogi na nogę, próbując je trochę rozruszać i rozglądnęłam się w poszukiwaniu potencjalnego intruza.
Wszystko było tu niemal w takich samych kolorach, więc czerwień wyraźnie odbiła się na moich oczach. Bardziej jednak zainteresowało mnie położenie nieznajomej, która usiadła na krawędzi pustej dziury. Grobu zapewne. A cóż to? Może tak jak ja chciałby zostać pochowany żywcem? W takim razie nie powinnam tego tak zostawić. Z wielkim żalem, ale poświęcę się i wspaniałomyślnie pomogę, skazując siebie samą na oczekiwanie osoby, która zrobi dla mnie to samo. W dziecinnych podskokach skierowałam się w tamtą stronę i stanęłam jak wryta. Z bliska widziałam wyraźniej. Znam tego dzieciaka! Te same włosy, twarz, okulary... To ta młoda z Igrzysk, przy której zrobiło się tyyyle szumu. Co ona tu robi? Zgubiła się, a może rzeczywiście znowu próbuje się zabić? Porzuciłam pomysł popchnięcia jej do pustego grobu. Mówiłam już, że nie zginie z moich dłoni. Zamiast tego, starając się być jak cicho, usiadłam tuż obok, podobnie jak ona wystawiając nogi poza krawędź. Podparłam się rękoma z tyłu.
- Piękny dzionek, co? - odezwałam się w końcu beztrosko, patrząc gdzieś w dal. Zupełnie jakbyśmy nie siedziały na cmentarzu, przy pustym grobie, w otoczeniu pochowanych zwłok. Dla lepszego efektu zaczęłam wymachiwać nogami jak mała dziewczynka.
- Kogo jak kogo, ale ciebie nie spodziewałam się tu zobaczyć. Tak cię ciągnie do śmierci? - podjęłam, choć wiedziałam, że gadam sama do siebie. Nie widziałam tej białej sowy, która pomagała w nawiązaniu kontaktu z młodą. - Wiesz, nawet nie znam twojego imienia. Może przywołasz tego swojego pupilka i mi powiesz, jak mam cię nazywać? Chyba że wolisz, bym sama coś wymyśliła. Dla mnie bez różnicy.
Plotłam i plotłam. Po prostu lubię dużo mówić. Po pierwsze zwykle mocno irytuje to inne osoby (a ja najwyraźniej istnieję tylko w tym celu), po drugie nie muszę niczego kisić w sobie. Świat byłby taki prosty, gdyby każdy mówił co myśli. Zero intryg, kłamstw, każdy od razy by wiedział, komu powinien przywalić a komu nie. Choć co prawda sporo osób bije wszystkich jak leci... ale wiadomo, co mam na myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1530-sharvari-irya


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Cmentarz   13.04.16 1:37

Nagle rozbrzmiały kroki. Nie poderwałam się jednak do ucieczki. Nie czułam po prostu takiej potrzeby. Czemu miałabym uciekać? Może to jest miły Głos lub inna miła istota? Nagle ten ktoś siada przy mnie. Słyszę wyraźnie jego oddech, a następnie głos. Przemawia do mnie? Tak, pewnie tak ... ale, ale ... ja przecież poznaję ten Znajomy Głos. Już go kiedyś spotkałam, ale spotkałam Go w otoczeniu innych głosów. Całego tysiąca albo nawet miliona głosów, który każdy wydawał z siebie niesamowite okrzyki zadowolenia i fascynacji. Szczerze powiem, że do dnia dzisiejszego nie wiem czym były spowodowane te niesamowite dźwięki. Ale teraz, tutaj ... nie wiem nawet gdzie jestem ... zapadła niesamowita cisza. Byliśmy tylko we dwoje. Ja i Głos. Jestem szczęśliwa, bo chociaż nie wiem co mówi. Nie wydaje się być jakiś zły na mnie. Ciekawe czy coś mu zrobiłam? Skrzywdziłam go jakoś? Chętnie bym mu to krzywdę jakoś wynagrodziła, ale niestety zgubiłam Peletha, więc nie porozmawiam sobie z tym głosem i nie dowiem się co mogłabym zrobić, by mu jakoś pomóc. Mój miecz świetlny mam ciągle przy pasie, bo go także zabrałam (od gracza: miecz świetlny mam ciągle przy sobie, ale zapomniałem napisać o tym w pierwszym poście :D). Może mogłabym dać Głosowi ten przedmiot w ramach zadośćuczynienia, ewentualnie użyć go jakoś, by Mu pomóc? Myślę, że to byłoby całkiem miłe i zapewne w porządku i może przybliżyłoby mnie to do spotkania Mistrzyni. Na pewno tak by było. No, ale teraz byłam lekko uziemiona. W sumie nawet nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo jestem uziemiona, skoro moje nogi prawie w całości znajdowały się już w grobie. Tak więc zrobiłam najbardziej naturalną dla mnie i instynktowną rzecz jaka tylko może przywędrować do mojej chorej głowy. Przekręcam więc tułów w stronę Sharvari i rzucam swoją laskę do tyłu, coby po po prostu nie przeszkadzała i nikogo więcej nie skrzywdziła, uderzając niemiłosiernie po głowach czy innych takich, a następnie ciągle mając nogi pod powierzchnią gruntu, obejmuję dziewczynę od boku w ten sposób, że moje prawe ramię przebiega w okolicach jej brzucha, a drugie na tej samej wysokości, ale od strony pleców. Ramiona splatają się po drugiej stronie. Okazuję w ten sposób swoje uczucie, chociaż tak na prawdę ... nie każdy Głos to lubi i może to zostać odebrane jako atak. Tym razem jednak się tym nie przejmuję. Uważam to za jedyną formę nawiązania jakiegokolwiek kontaktu i pokazania, że mi na tym Głosie zależy. Zupełnie także nie biorę pod uwagi, że może mi się za to oberwać. Co prawda Głos ten skrzywdził mnie, ale nie łączę tej szkody z Jego postacią i zupełnie nie jestem świadoma, że to była jego sprawka. Tak czy siak ... ostatnio byłam bardzo samotna. Przyda mi się towarzystwo i jestem w stanie bardzo wiele zrobić, by nie utracić tego towarzystwa. Czy byłabym w stanie oddać życie? Być może ... chcę się po prostu na coś przydać.

---
Wybacz za taki post, ale lepszego nie byłem w stanie wymyślić :(. No i moje opisy mogą być trochę kulawe :(.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Cmentarz   

Powrót do góry Go down
 
Cmentarz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Cmentarz Zwierząt
» Cmentarz, Durham
» Stary Cmentarz
» Cmentarz w Ohlsdorfie
» Cmentarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Magnolia-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie