IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Cmentarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Cmentarz   07.11.14 7:31

First topic message reminder :

Cmentarz znajduje się tuż przy kościele. Jest to ogromny teren, ale pomimo tego panuje tu ład i porządek w każdej formie. Całość jest pokryta błyszczącą od promieni słońca, zadbaną trawą, oprócz jednego północno-wschodniego rogu, który jest skrawkiem gołej ziemi pokrytej jakimiś chwastami. Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, jak sama. Ktoś, kto nie wiedział, jak przerażająca była wojna w Crocus powinien przyjść w to miejsce. Tutaj leżą nawet Ci z Fairy Tail, którzy tam polegli. Długie rzędy grobów w postaci białych krzyżów, na których podnóżach przybite są tabliczki z informacjami o zmarłym sięgają aż po horyzont. Każdy z nich, tak samo jak tabliczka jest taka sama, aby nie było widać różnic społecznych. Wszyscy byli traktowani równo, czy ta osoba była wysoko postawionym urzędnikiem czy też jakimś mieszczaninem. Aby zaoszczędzić miejsca, wszystkie były zakopywane pionowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 57
Dołączył/a : 09/01/2016

PisanieTemat: Re: Cmentarz   14.04.16 22:33

Żadne ptaszysko się nie pojawiło, założyłam więc, że nastolatka nie ma ochoty na kontakt myślowy. Cóż, nie mogłam jej do niczego zmusić. Musiałam radzić sobie bez porozumienia - jeśli młoda utrzyma się w tym postanowieniu dłużej, zapowiadało się na niezłą zabawę. Prawie jak kalambury.
- W porządku. Będziesz Frędzlem. Albo Farfoclem. Pasuje ci? - zapytałam w dalszym ciągu beztrosko, by następnie zamilknąć raptownie. Zachichotałam dosyć złośliwie, jak jakiś chochlik. - A, jasne. Tobie i tak wszystko jedno.
Nie wiem, dlaczego byłam wobec niej wredna, skoro wszystkie moje uszczypliwości nie mogły zostać przez nią docenione. Złośliwości nie mają sensu, jeśli nie doczekują się reakcji.
Pewnie kontynuowałabym monolog, gdyby Frędzel nie zrobił czegoś, co wytrąciło mnie z równowagi. Zastygłam w bezruchu, czując, jak te kruche ręce oplatają się wokół mnie. Znowu czyniła to samo, ale ja... szczerze mówiąc, nie poczułam żadnego impulsu prowadzącego do działania. Może to ta rodząca się sympatia do dziewczynki. Kogo tu oszukiwać - lubię ją! Jest interesująca i dostarcza mi rozrywki. Możliwe, że któregoś dnia polubię ją do tego stopnia, że jednak zmienię zdanie i pomogę jej w popełnieniu samobójstwa. Wciąż jeszcze mam duszę, wiadomo.
- Niczego się nie nauczyłaś, co?- zabawne, jak szybko potrafiłam zmienić barwę głosu. Znów wkradł się w niego dotykający kości lód. Głównie chciałam ją postraszyć, choć nie ukrywam, że wolałabym, gdyby zabrała łapy. - Mam cię zbić na kwaśne jabłko, żebyś zrozumiała?
Złapałam ją za ręce, ale tym razem ze zwykłą siłą, może nawet delikatniej, chcąc zmusić ją do oderwania się ode mnie. Po wszystkim stuknęłam ją lekko palcem w czoło.
- Nie jestem twoją przytulanką, Frędzlu. Wbij to sobie do głowy - powiedziałam, przechodząc kolejną przemianę i zmieniając ton na wesoły. Na jej miejscu byłabym w tym momencie skonfundowana. Cóż, nie taka Shari straszna, jak ją malują. Jakby spojrzeć na to chłodnym okiem, młoda była rzeczywiście dzieciakiem, tylko trochę starszym. A te zwykle traktowałam ulgowo. Poza tym, hej. Naprawdę nie jestem taka zła. Najwięcej szumu tamtego dnia na trybunach zrobił pan Trawa. Ja miałam wszystko pod kontrolą!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1530-sharvari-irya


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Cmentarz   15.04.16 15:33

Nagle moim umysłem owładnęły różne emocje. Najpierw był to spokój, kiedy Głos proponował moje nowe imię. Chociaż ja oczywiście nie wiedziałam o co chodzi. Później poczułam się nieswojo, ale w sumie to nawet było miłe. Głos zaczął się śmiać, a ja wręcz ubóstwiam jak Głosy się śmieją. Taka już jestem. Kocham czuć radość, także radość innych istot. Radość jest czymś niezwykłym, bo pozwala pokonywać samotność, ból czy tęsknotę. Tak mi się przynajmniej wydaje. A potem, a potem ... potem stało się coś czego się zupełnie nie spodziewała. Lodowaty głos zmroził mi krew w żyłach. Zaczęłam się instynktownie trząść i bym nawet puściła swoją ofiarę, gdyby ta mnie nie złapała za rękę, ale i tak zostałam tak jakby odrzucona, a moje czoło doznało lekkiego szoku.
"Ała ... to bolało ... Ała ..." - myślę, nie wypowiadając jednak tego na głos. Bo oczywiście ... nie potrafię. Jakbym potrafiła, to byłaby szansa na to, żeby się jakoś porozumieć, jednak to nie było możliwe. Zaczynam więc masować się po czole, pokazując swoje nieszczęście i ból. Tak jakby ostentacyjnie demonstrując te wszystkie emocje. A potem kolejny atak wesołości. Tyle różnych uczuć ... Kładę ręce na kolanach i spuszczam wzrok. Nie jestem smutna, ale po prostu zamyślona. Staram się wszystko w głowie poukładać.
"Już wiem! To sen!"
To przecież musi być sen, prawda? Taka nierealna sytuacja możliwa jest tylko we śnie, prawda? Unoszę więc ręce do twarzy i zaczynam z obu stron delikatnie uderzać się po policzkach. To stara metoda wybudzania się ze snu, ale tym razem jednak nieskuteczna. Chyba jednak nie śnię.
"Więc o co chodzi?"
Ciągle uderzam się po policzkach, mając nadzieję, że w końcu to zadziała. W pewnym momencie policzki zaczynają mnie lekko piec i nabierać nad wyraz czerwonej barwy. Co się dziwić? Po takiej masochistycznej akcji powinny właśnie takie być. Jednak okładając się nagle coś wpadło mi do głowy. Przestaję więc. Wiem o co chodzi.
"Niektóre głosy nie lubią jak się ich dotyka, tak? Obawiają się dotyku?"
Oczywiście to nie są moje słowa, ale tak kiedyś mówił Tajemniczy Głos. Czy to właśnie była tego typu sytuacja? Przełykam tylko ślinę, wstaję i ponownie wyciągam dłoń w kierunku Głosu. Tak się złożyło, że moja dłoń była na wysokości policzka Sharvari i niechybnie by go dotknęła, by delikatnie pomasować, przesłać ciepło i sprawić, że będzie miło. Ale ja ją (dłoń) powstrzymuję w ostatniej chwili, jakieś 5 centymetrów od celu, jednak nie dotykając go oczywiście w żaden sposób. Znów przełykam ślinę. Lekko się stresuję. Co się teraz stanie? Trwam w tej pozycji właśnie do czasu aż coś się nie stanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 57
Dołączył/a : 09/01/2016

PisanieTemat: Re: Cmentarz   17.04.16 0:18

Przekrzywiłam głowę, nadając spojrzeniu pytający wyraz. Co ona taka wrażliwa? Ledwie ją dotknęłam. A może tak się przeraziła mojego głosu? Jeśli tak, to chyba minęłam się z powołaniem i powinnam grać w horrorach albo thrillerach. Ech. I tak nikt by mnie nie zaakceptował jako aktorki.
Przez cały czas obserwowałam poczynania młodej. Nie potrafiłam jej rozgryźć, nigdy jeszcze nie spotkałam kogoś takiego jak ona. Z rozbawieniem przypatrywałam się, jak zaczyna maltretować swoje biedne policzki. Gdybym tak mogła wwiercić się w jej głowę i usłyszeć, co myśli...! Ale niestety. Pozostawały mi domysły. Które, nawiasem mówiąc, sprowadziły mnie na manowce. Kiedy bowiem Frędzel wyciągnął dłoń w stronę mojego policzka, spodziewałam się, że po raz kolejny powtórzy swój błąd. Zamierzałam więc zareagować ostrzej niż jeszcze przed chwilą i zrobiłam ruch własną ręką, chcąc zamknąć jej przedramię w uścisku. ...No właśnie. Zatrzymałam ją w ostatnim momencie, kiedy zorientowałam się, że młoda zrobiła to samo. Musiałyśmy zabawnie wyglądać, jak na zatrzymanym ujęciu, będąc tak blisko dotknięcia siebie nawzajem.
- ...nie. - powiedziałam złowrogo i z naciskiem, stanowczym gestem odsuwając jej dłoń, tym samym przerywając bezruch. Ton przybrałam ewidentnie na użytek dziewczynki, zachowując się tak samo, jak gdybym uczyła psa nie wchodzić na kanapę. Niemniej jednak w mojej głowie zaświtała dosyć niepokojąca myśl, że być może nie jestem jedyną, która traktuje tu kogoś jak swój mały eksperyment.
- Dziwna jesteś - westchnęłam cicho, powtarzając to, co mówiłam już kiedyś. Wstałam i przez chwilę balansowałam na krawędzi dołu z nieprzeniknioną miną. Za płytko.
- Ale chyba trochę cię zlekceważyłam, co? - podjęłam. Zrobiłam ze dwa kroki, tak, żeby Frędzel znalazł się pomiędzy mną a dołem i nachyliłam się nad nią. - Pewnie chciałaś zobaczyć, co zrobię. Taki test, mam rację? Wiesz, sprawiedliwie byłoby, gdybym teraz to ja przeprowadziła jakąś próbę. Na przykład... co się stanie, jeśli zepchnę cię w pusty grób?
Stałam w niebezpiecznie bliskiej odległości. Gdyby postanowiła się cofnąć, cóż, nieszczęśliwa utrata równowagi i... wiadomo. Och, spokojnie. Refleks mam całkiem w porządku, a byłam gotowa w każdej chwili ją złapać (i to też zrobiłam, gdyby rzeczywiście miała spaść) i nie dopuścić do upadku - ewentualnie polecieć razem z nią. Nie żeby robiło mi to jakąś różnicę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1530-sharvari-irya


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Cmentarz   17.04.16 13:38

Głos zareagował bardzo negatywnie. Jego zimny głos. Jego odtrącający dotyk. To wszystko dało mi jasno do zrozumienia, że nie powinnam go dotykać. Natychmiastowo posmutniałam. Usiadłam jak wcześniej, z tym, że się trochę bardziej przygarbiłam. To nie było najmilsze uczycie jakiego doznałam. Chociaż ostatnio nie doznałam dużej ilości pozytywnych uczuć. Odkąd spotkałam Tajemniczy Głos, dwa inne Dziwne Głosy. Straciłam Peletha. Ostatnio spotkało mnie bardzo dużo nieszczęścia. A ja przecież muszę znaleźć Mistrzynię. Jak mam to zrobić, kiedy sama jest nieszczęśliwa? Głos, który był jednak przy mnie nie odpuszczał. Czyżby czegoś ode mnie chciał? Cały czas coś do mnie mówił i w pewnym momencie znalazł się ... w bardzo dziwnej pozycji. Mogłam go usłyszeć i na tej postawie ocenić gdzie się znajduje. A gdzie się znajdował? Bardzo blisko mnie, za moimi plecami i jakoś u góry. Tak jakby jego dolna część ciała była za mną, a górna, wydająca dźwięki nade mną. Czyżby się nachylał? Nie to jednak było najgorsze. Nagle wyobraziłam sobie jak ten Głos spycha mnie do tego dołu. W sumie nawet drobny ruch mógł spowodować, że sama tam wpadnę, bez pomocy Głosu, po prostu uderzając czy nawet ocierając się o jego nogi. Jednak tego wiedzieć nie mogłam. Sam jednak fakt tego, że balansuję na krawędzi spowodował, że oblał mnie zimny pot. Trząść się nie trzęsłam, bo uznałam, że to tylko pozwoli mi szybciej wpaść. Ale byłam po prostu przerażona. Moje ruchy były spowolnione, tak jakbym bałam się, że każdy ruch po prostu spowoduje to, że szybciej spadnę. To było trochę irracjonalne z tego względu, że jednak byłam pewna, że wpadnę tylko wtedy, kiedy zostanę popchnięta. Może jednak moje ciało podświadomie wiedziało, że to nie jest do końca tak i że mogę wpaść nawet wtedy kiedy nic ani nikt mnie nie dotknie. Nie chciałam wpadać, bo to mogłoby boleć. Może właśnie tego chciał Głos? Żebym cierpiała? Ja jednak ... nie miałam na to ochoty.
"Mistrzyni, czy jeśli bym spadła, to byś mnie odwiedziła?"
Zadaję sobie to pytanie, myśląc co robić. Jednak nie udzielam sobie takiej odpowiedzi, której po sobie bym się spodziewała. Nie jestem masochistką. Nie chcę, żeby mnie coś bolało. Postaram się inaczej zadośćuczynić temu Głosowi i sprawić, że mi wybaczy. Nie zamierzam tam wpadać i doznać bólu! Wyciągam więc z kieszeni Kawałek Czarnego Węgla.
"Przeklęty, który Cię wezwał! Przybądź i zadaj ból! Gietal!" - w mojej głowie pojawia się ta niezwykle bolesna inkantacja. Jednak tym razem nie będzie mnie boleć. Na sekundę obie nas (razem z Shari) spowija czarny dym, a potem ... oczom dziewczyny ukazuję się ja ... w bardzo dziwnej zbroi (bez miecza i tarczy i tych dziwnych kolców - nie chcę, żeby Shari się na nie nabiła; oczywiście zbroja jest odpowiednio pomniejszona, by dostosować się do gabarytów mojego ciała). Teraz nie muszę się bać upadku z wysokości nawet 5 metrów!

MM: 4750
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 57
Dołączył/a : 09/01/2016

PisanieTemat: Re: Cmentarz   17.04.16 21:42

Początkowo ściągnęłam brwi, kiedy młoda wyciągnęła coś ze swojej kieszeni. Nie zdążyłam stwierdzić co to takiego, gdy w następnej chwili otoczył nas dym. Zasłoniłam twarz przedramieniem, ale szczerze mówiąc, nie czułam się zagrożona. To co właśnie się działo, wykraczało poza moją opinię o Frędzlu i przyznaję, byłam tym zachwycona. Do tego stopnia, że gdy czarna mgła opadła, a ja zobaczyłam ją w zbroi, miałam ochotę wybuchnąć śmiechem. Nie, nie dlatego, że wyglądała komicznie czy coś w tym stylu. Dzieciaki potrafią być gorszymi skurczybykami w walce niż dorośli, więc nie zamierzałam się z niej nabijać. Nie, ona po prostu zaskakiwała na każdym kroku i właśnie to wprawiało mnie w tak wspaniały nastrój.
W końcu jednak nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać. Nie wiedziałam, czy chce ze mną walczyć czy co. Cofnęłam się o kilka kroków, unosząc ręce w poddańczym geście i równocześnie żałując, że nie może tego zobaczyć. Z tego całego rozbawienia nie zauważyłam kamienia na swojej drodze i potknęłam się, lądując na tyłku, co tylko wywołało kolejną salwę śmiechu z mojej strony. Cóż za wyrafinowane poczucie humoru.
- Okej, okej, wygrałaś! Dziś to ty jesteś górą! - wydusiłam, nie mając siły już się podnieść. Gdyby zdecydowała się mnie zaatakować, pewnie nawet nie miałabym się jak bronić. Heh. Z Frędzla było większe ziółko, niż myślałam. Chciałabym ją zobaczyć w akcji.
Uspokoiłam się w końcu zupełnie, patrząc na czternastolatkę tym razem z dołu.
- Tylko mnie nie bij. Nie jestem tego warta - jeszcze miałam czelność ją prosić! Chyba za dobrze się bawiłam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1530-sharvari-irya


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Cmentarz   18.04.16 0:03

"Śmiech!"
O to chodziło. W końcu udało mi się usłyszeć śmiech Głosu. Cudowne uczucie, doprawdy. Głos też trochę odszedł, więc mogłam wykonać taktyczny odwrót od dołu i odejść kilka kroków, ocalając tym samym życie. Tak też robię. Odchodzę kilka kroków od dołu i moja zbroja zaczyna znikać. Znów pojawiam się "normalna" ja w swoim normalnym ubraniu. Ciągle jednak mam w głowie śmiech. Chowam więc Bryłkę Węgla do kieszeni i rumieniąc się, ocieram dłonią pot z czoła. To była bardzo niebezpieczna sytuacja i na szczęście zakończyła się szczęśliwie. A potem, a potem robię charakterystyczny ukłon, jaki zazwyczaj wykonywany jest na scenach całego świata po udanie zakończonym występnie. Następnie przez jakieś 10 sekund zaczynam wesoło machać w stronę Sharvari. Z mojej twarzy nie schodzi banan. Uśmiecham się od ucha do ucha i chętnie bym ją uściskała, gdyby nie fakt, że mi nie wolno. Może jednak uda się przełamać i te lody? Może nabierze do mnie zaufania? Przecież nie zrobię jej krzywdy!
"Mam nadzieję ..."
W mojej głowie jednak pojawiają się jakieś dziwne myśli. A co jeśli jednak zrobię? Oczywiście nie planuję tego, ale jestem straszną ciapą i niezdarą i na pewno coś takiego zrobię. No i pozostał mi jeszcze jeden element występu. Element ten zawsze występował, więc i tym razem nie mogło go zabraknąć. Zaczęłam wesoło bić brawo, a banan robił się coraz większy, aż w końcu urósł do takich rozmiarów, że większy już być nie mógł. Mogłam wyglądać trochę głupio, ale nie przejmowałam się tym w ogóle, bo niby po co? No, ale trochę się zmęczyłam, więc sobie siadam jakieś 2 metry od Sharvari i patrzę na nią, chociaż jej nie widzę. Typowe problemy Sary.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 57
Dołączył/a : 09/01/2016

PisanieTemat: Re: Cmentarz   24.04.16 2:15

Osłupiała patrzyłam, jak ta zaczyna klaskać w łapki. Naprawdę spodziewałam się, że mnie uderzy i chyba byłabym wówczas bardziej usatysfakcjonowana. Co nie zmienia faktu, że i tak miałam ochotę ryknąć kolejną dawką śmiechu, tak, żeby usłyszał cały cmentarz, przed czym się zresztą nie powstrzymałam. Aż mi się w oczach zaszkliło. Ona jest genialna. Chyba ją przygarnę.
Gdyby mnie widziała, tobym jej się nawet odkłoniła i odmachała. Kiedy zaś zaczęła klaskać, fala wesołości minęła i ograniczyłam się do chichotu. Mogła sobie być nastolatką, ale przypominała mi raczej pięciolatkę. Jak będzie zachowywać się w przyszłości, zakładając, że dożyje? Niemal chciałam stać się świadkiem jej rozwoju. Niemal.
Ach. To i tak niemożliwe.
- Dzięki, Frędzlu - rzekłam cicho, mrugnąwszy do młodej uprzednio. Za co jej dziękowałam? Pewnie za świetny występ. Przez chwilę siedziałam w zupełnej ciszy, by następnie podnieść się jednym szybkim ruchem, otrzepując cztery litery z brudu.
- Wiesz co? Mam ochotę coś wszamać. Więc zapomnijmy o tym, co tu zaszło i chodźmy na lody! - odezwałam się tonem podekscytowanego dziecka. Zbliżyłam się do Frędzla, uśmiechając się szeroko. - Co ty na to? Ja stawiam!
I zasadniczo nie czekając na odpowiedź (hm), złapałam ją za obie łapki, zachęcając do wstania. A później już tylko trzymałam ją za jedną, coby wiedziała, gdzie ma iść. Co prawda tym razem aż biła ode mnie przyjacielska aura, ale jeśli będzie się mnie bać, po prostu się od niej odczepię. Toć nie przeciągnę panikującego dzieciaka przez całe miasto.

/zt -> http://ftng.forumpolish.com/t65p75-park
A jakbyś już nie chciał tutaj odpisać to zt x2 :3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1530-sharvari-irya
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Cmentarz   

Powrót do góry Go down
 
Cmentarz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Cmentarz Zwierząt
» Cmentarz, Durham
» Stary Cmentarz
» Cmentarz w Ohlsdorfie
» Cmentarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Magnolia-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie