IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Park   07.11.14 7:32

Park w Magnolii jest naprawdę zadbany. Na początku wita Cię otwarta brama, a po wejściu do parku od razu usłyszysz radosne ćwierkanie ptaków. Jeśli wcześniej nie zauważyłeś, stoisz właśnie na kamiennym chodniku, który przecina cały park, aby nie było konieczne deptanie tego ślicznego trawnika. Im dalej będziesz wędrował w głąb, tym więcej stojących przy chodniku ławek napotkasz na swojej drodze. Przynajmniej na jednej zobaczysz zakochaną parę, ściskającą się za ręce i napawającą się swoją obecnością. W całym parku wiele jest drzew, które dają przyjemny cień. W centrum umiejscowiona jest mała fontanna ze znajdującą się na samym środku długowłosą kobietą z marmuru odzianą w szatę, unosi ona do góry dzban, z którego tryska woda. Wokół fontanny znajduje się kamienne koło, na którego krawędziach postawione są te same drewniane ławki. W całym parku panuje wyjątkowo błoga cisza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com
Gość





PisanieTemat: Re: Park   30.01.15 17:35

Zakłócanie ciszy nie było wymagającym zajęciem, wystarczyło coś krzyknąć, wyciągnąć broń w miejscu publicznym bądź kogoś zaatakować, by zwrócić na siebie uwagę. Jednak nie po to Sterben przebył tyle drogi, by na ślepo płoszyć ludzi. Nie. Nie to było jego celem. Z tego co wywnioskował, przez park ma przechodzić ktoś z rady, co samo w sobie pchnęło go do działania. Ach, ta cholerna impulsywność! Zjawia się w najmniej oczekiwanym momencie. Nieważne było kim dana osoba będzie, strażnikiem, członkiem owej rady czy nawet jakimś durnym posłańcem. Liczyła się możliwość zdobycia informacji, mała, ale jednak oraz pokazanie miejsca tym cholernym gnojom, którzy w mniemaniu Szermierza więzili jego rodzinę. Już wkraczając do parku zwrócił na siebie uwagę ludzi. Zauważył w nich zmiany spowodowane ciekawością, niepewnością a może i nawet strachem? Nieważne. Nie interesowali go ludzie, a ni co się z nimi stanie przy prawdopodobnym pojedynku. Wolnym krokiem przemierzał kamienną drogę, wsłuchując się w szelesty liści, śpiew ptaków i swoje buty pod którymi chrzęścił żwir między kamieniami budującymi drogę. Przelotnie spojrzał to w lewo to w prawo, po czym poprawił swoją maskę, by idealnie przykryła większość jego twarzy, pozostawiając odsłonięte oczy.
"Spóźniłem się?" - przeszło mu przez myśl, jednak wybił to sobie z głowy. Był pewno chwilę przed oszacowanym czasem, jednak rosnące w nim wątpliwości o błędnym oszacowaniu zaczęły działać mu na nerwy. Prychnął pod nosem, nie będąc zadowolonym z małej ilości informacji na chwilę obecną. Ściągnął nieco swoje czarne brwi, bokiem opierając się o jedno z drzew. Bacznie obserwował wszystkich, by przypadkiem nie przeoczyć swojego celu. Celu, tylko jak ten cel wyglądał? Zapewne nie był ubrany w luźne ciuchy, lecz w coś wizytowego.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Park   30.01.15 18:10

Atmosfera w parku była bardzo dziwna. Niby słońce świeciło, ptaki śpiewały, a ludzie przechadzali się ciesząc piękną pogodą jednak w powietrzu czuć było dziwne napięcie. Promienie słoneczne nie dawały tyle ciepła, śpiew ptaków nie był wcale radosny, a ludzie cały czas rozglądali się w napięciu. Coś ewidentnie wisiało w powietrzu.
Ludzie widząc mężczyznę ubranego na czarno, w masce i z mieczami instynktownie wyczuwali zagrożenie i starali się go omijać szerokim łukiem i jak najszybciej się od niego oddalali. Mimo wszystko kręcili się ciągle w pobliżu zachowując bezpieczną odległość. Wiedzieli, że chłopak jest niebezpieczny i przeczuwali, że będzie tam miało miejsce coś wyjątkowego, a mentalność tłumu nakazywała im obserwację wszystkiego nawet narażając swoje bezpieczeństwo.
I chyba mieli rację, że coś się będzie działo, a i informacje chłopaka nie były kłamstwem. Z przeciwległego końca parku wyszło właśnie 3 ludzi. Na przedzie szła elegancka, szczupła kobieta o blond włosach spiętych w wysoki kok. Najważniejszą rzeczą w jej wyglądzie było to co miała na sobie. Nosiła długi niebieski płaszcz, białe spodnie, białą pelerynę i rękawiczkę. Najważniejsza jednak była błękitna koszula z krzyżem Ankh, symbolem Rady. Za nią maszerowało dwóch żołnierzy w lekkich stalowych pancerzach i włóczniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Park   30.01.15 18:41

Nieprzyjazny uśmiech zawitał pod maską, a oczy rozbłysnęły mu dziwną żądzą, którą trudno było opisać. Może emanował czymś dzikim, drapieżnym, niebezpiecznym? Nie spodziewał się, że tyle ludzi będzie ciekawych tego, co miało nastąpić. Szczerze mówiąc nie spodziewał się zastać nikogo w parku, cichnący śpiew ptaków a wkrótce jego brak sprawił, iż umysł Czarnego Szermierza skupił się jedynie na swoim celu. Nie dbał on o konsekwencje swoich działań. Chciał mieć wszystko z głowy, dlatego też w głowie planował już jakie ruchy wykona. Może nikt nie będzie chciał ingerować w jego sprawy i pójdzie jak po maśle? Oby. Właśnie na to liczył czarnowłosy mężczyzna, który sprawie zmienił swą lokalizację, po czym skrył się między gęstymi gałęziami drzew. Odczeka, a później zeskoczy między nich, by z zaskoczenia zaatakować. Tak, to był bardzo dobry plan, jednak musiał wpierw pozbyć się strażników tej kobiety, by później zająć się nią. Wyciągnie z niej informacje, musi. Przecież nie zrobi zamachu na Radę Magii w pojedynkę! Toż byłoby to spisanie się na straty! Ale kto wie, może Zeref żyje i zechce kiedyś powrócić by zasiać upragnione dla wszystkich złych dusz zniszczenie?
"Odległość się skraca, idzie zgodnie z planem, jednak Ci ludzie... Rozpraszają mnie." - nie zwykł rzucać mięsem, o ile stopień jego zdenerwowania nie sięgał zenitu. Teraz musiał się uspokoić i wyciszyć by zaraz właśnie...
W odpowiednim momencie wyjął oba swoje miecze, pilnując przy tym by nie spaść z gałęzi. Dopiero kiedy cała trójka była bliżej, wstał, wziął rozbieg po czym zeskoczył w sam ich środek.
"Dobrze, że drzewo nie było zbyt wysokie." - prychnął w myślach, choć jego uśmiech poszerzał się podobnie jak chęć większej dawki adrenaliny. Czy było w tym wszystkim coś zabawnego? Nie. Bynajmniej dla normalnej osoby, jednak Sterben... On był inny. Zdecydowanie obrócił się dwa razy wokół własnej osi, prostując przy tym ręce a co za tym idzie - zrobił z siebie w danej chwili bączka z wystającymi mieczami, co mogło zadać pierwsze powierzchowne lub większe obrażenia. Zaprzestał jednak po chwili, by nie rozpraszać się za bardzo. Musi mu się udać! On nigdy nie przegrywa! To chyba ten moment, kiedy jego Mordercze Intencje brały nad nim górę.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Park   30.01.15 19:04

Wejście na drzewo i zajęcie pozycji zajęło magowi zaledwie chwilę. Nie było to jednak zbyt dyskretne zwłaszcza, że park był pełen ludzi, którzy pomimo iż teraz obserwowali panią oficer to zerkali też w stronę czarnego szermierza. Na szczęście nie zwrócił na siebie uwagi kobiety i jej obstawy.
Skok w sam środek grupy udał się prawie doskonale. Prawie ponieważ biorąc rozbieg na gałęzi poruszył sporą ilość liści wywołując przy tym znaczny hałas. Zaalarmowani w ten sposób ludzie zatrzymali się i skierowali swój wzrok ku górze. Gdy dostrzegli wyskakujący z korony drzew czarny kształt odskoczyli w różne strony.
Magini rzuciła się do przodu i wykonując przewrót obróciła się w stronę Sterben'a pozostając ciągle w kucu i podpierając się jedną ręką. Strażnik stojący po jej lewej uskoczył do tyłu lądując na pośladkach, ale szybko zaczął się podnosić. Ten po prawej był jednak zbyt wolny, ale zdołał zastawić się włócznią. Nie wytrzymała ona jednak wirowego cięcia i złamała się jak w połowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Park   30.01.15 19:25

Czy zamierzał dawać to "uprzedzenie"? Nie, jednakowoż nie znalazł lepszego miejsca na ukrycie się, po za tym, z góry mógł zobaczyć przez chwilę większy obszar terenu niżeli z dołu.
"Jeżeli ona wykona unik, może później zaatakować moje plecy, a on doskoczyć znienacka... Muszę szybko wyeliminować tę dwójkę..." - takie porozumiewanie się ze sobą w myślach pomagało mu tworzyć przeróżne koncepcje do ataku bądź uniku ale miało to i swoje wady. Wlepił swoje czarne jak noc oczy w przeciwnika przed sobą, po czym blokując go Dark Lepuserem, jasno-zielonym/jasno-niebieskim mieczem, który kolorem zdawał się przypominać Etherion. Natomiast Elucidator, swoją czarną dumę, zagłębił w ciele przeciwnika, ostatecznie przekręcając go wokół osi. Obserwował powstałe wcięcie a później rosnącą dziurę w jego brzuchu, by następnie szybkim ruchem wysunąć z niego broń.
- Masz na tyle odwagi by bronić jej i walczyć ze mną samemu, czy mam zezwolić na nierówną walkę? - prychnął z czystą kpiną w głosie, patrząc przy tym na drugiego strażnika. Poprawił uchwyt na rękojeściach mieczy, obserwując reakcję tej dwójki. Cała postać Sterbena otoczona była dziwną, negatywną aurą. Piski oraz krzyki przerażenia publiczności tylko napawały go radością.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Park   30.01.15 19:44

Przebity mieczem wojownik spojrzał ze zdziwieniem na swój brzuch tak jakby miał nadzieję, że wcale nie został właśnie zabity. Popatrzył potem na swego oprawcę i z cichym westchnięciem opadł na ziemię. Drugi strażnik, który zdołał już stanąć na dwóch nogach wymierzył swą broń w maga, ale zatrzymał się widząc co dzieje się z jego towarzyszem i słysząc słowa maga. Nie był chyba gotowy na aż takie poświęcenie, ale wtedy rozległ się głos kobiety.
- Na co czekasz? Zabij go!
Nie dodało mu to specjalnie wiele otuchy, bo jej charyzma była znacznie mniejsza niż terror wywołany przez Black'a. Jednak w sekundę później podłoże przy ubranym na czarno mężczyźnie zamarzło sprawiając, że nie mógł się poruszyć. To dodało sił gwardziście, który z krzykiem rzucił się na niego. Jednak strach nie zniknął całkiem i zamknął on oczy w trakcie ataku przez co zamiast zadać cios śmiertelny i zakończyć zdarzenie, wbił ostrze swej włóczni tuż pod lewy obojczyk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Park   30.01.15 20:09

Mrugnięcia Szermierza były wolne, dzięki czemu bardziej skupiał się na walce. Nie ukrył on swego niezadowolenia, kiedy to został przytwierdzony do podłoża. Ba, jego uśmiech na moment znikł spod maski a zastąpiła go konsternacja. Czy ten strażnik trafi w odpowiednie miejsce? Czy go zabije? Przez ułamek sekundy w jego głowie pojawił się mętlik. Nie mógł sobie na to pozwalać. Czując jak ostrze włóczni wbija mu się w ramię, wbrew pozorom uśmiech na jego twarzy ponownie zagościł a on sam zaniósł się chwilowym śmiechem, by po chwili powtórzyć cios mężczyzny. Wbił jeden z mieczy w jego ramię, jednak zrobił to do samej rękojeści, by przypadkiem mu się nie odsunął. Czarny miecz wpierw zatopił w jego nodze, napawając się jego bólem. Na szczęście rana Sterbena nie dawała się bardzo we znaki - w tej chwili cieszył się, że jego odporność na ból była w dobrej "formie". Jednak się przydawało, zwłaszcza podczas takiego widowiska. Widowiska praktycznie bez magii. Zawiódł się na sile strażników. Może ta kobieta będzie wyzwaniem? Powinna, przecież już użyła magii, zdradzając przy tym rodzaj jakim się posługiwała.
"Głupia..." - skwitował, zerkając na nią kątem oka.
Patrząc tak na nią, wycofał swój miecz z jego nogi, po czym zatopił go w miejscu, gdzie teoretycznie powinno być serce. Nie pilnował tego, by mężczyzna umarł, zignorował tego człowieka na rzecz oswobodzenia swojej broni z jego ciała.
- Wysyłając na pewną śmierć swoich strażników, pokazujesz, że nie jesteś warta obrony. - zaczął, chowając Dark Lepuser do pochwy na plecach. Był zdegustowany tym widokiem i aż zacmokał, kiwając głową. Ukucnął, korzystając z chwilowego zdenerwowania oraz zdezorientowania kobiety, kiedy wyciągał mały nożyk ze swojego buta. Mruknął pod nosem nazwę swojego drugiego zaklęcia. Podniósł gwałtownie głowę, przekierowując ją na jakiegoś cywila i gdy zrobiła to maginii... rzucił w jej stronę owy nożyk. Może obejdzie się "po dobroci"?
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Park   30.01.15 22:38

Gwardzista czując, że jego atak wbił się w ciało maga otworzył oczy. Chwilę potem otworzył je jeszcze szerzej czując jak pod jego obojczyk wbija się miecz łamiąc kości i zamieniając łopatkę w mielonkę przebija też jego plecy. Zaraz potem jego noga także została przebita sprawiając, że osunął się on z bólu na drugie kolano. Biedak nie miał już praktycznie żadnych szans. Po wyciągnięciu miecza z nogi trysnęła krew jak z fontanny, gdyż uszkodzona została jedna z tętnic. Jednak w momencie w którym Sterben miał zadać mu cios ostateczny stało się coś nieoczekiwanego. Mężczyzna zamienił się w lodowy sopel. Od stóp ku głowie w ułamku sekundy zaczął pokrywać go lód tworząc grubą powierzchnię niczym kryształ. Czarny miecz zatrzymał się na tej powierzchni jedynie delikatnie ją zarysowując, a Dark Repulsor wciąż tkwiący w jego ciele został wraz z nim zamknięty.
- Nikogo już dziś nie zabijesz. - odezwała się zza jego pleców kobieta. Nadal kucała ona, ale trzymała na ziemi obie dłonie spod, których wybiegała lodowa ścieżka.
Wykorzystując to, że kobieta była w niedogodnej pozycji i zajęta mówieniem chłopak rzucił w nią zatrutym sztyletem. Nim ten jednak dosięgnął celu przed kobietą wyrosła lodowa ściana, na której się zatrzymał.

______________________________________________
Na przyszłość gdy używasz zaklęcia to rozpisz koszty na koniec posta. W tym wypadku wyglądało by to tak: 3000-500=2500.
I jeżeli mogę prosić dodaj w sygnaturze linki do KP i KM.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Park   31.01.15 16:18

Zirytowanie jakie zaczynało rosnąć w mężczyźnie sprawiało, iż uśmiech znikał z jego twarzy zostając zastąpionym przez powagę. Kobieta wyjątkowo stanowiła większe wyzwanie, przynajmniej się rozerwie, a nie pomacha mieczem i koniec.
"Jest z Rady? Nie... Rada jest przecież silniejsza..." - rozmyślał, przy okazji mocno szarpiąc nogami. Szkoda podeszw, a buty były całkiem niezłe, ale oswobodzić się musiał. Nie mógł przegrać. Został by oskarżony za coś, co przed chwilą zrobił. Przewrócił teatralnie oczami, kiedy oswobodził jedną nogę.
- Nie musiałbym zabijać, gdyby Rada zechciała normalnie rozmawiać. - skwitował, zaraz oswobadzając drugą nogę- Wątpię, byś Ty zechciała udzielić mi jednej z ważnych dla mnie informacji, najwyżej wyciągnę je z Ciebie siłą lub zwyczajnie zetnę Ci głowę. - prychnął, zaciskając rękę na rękojeści Elucidatora. Zaraz mruknął również formułkę kończącą zaklęcie w ostrzu, by mruknąć formułkę aktywacyjną w mieczu. Powinien być teraz ostrożniejszy i czujniejszy, jeżeli chciał rzeczywiście wygrać.
- Czy zamrażając człowieka sprawiasz, że on żyje? - spytał w prost, stając obok zamarzniętego strażnika - Nie skróciłaś jego cierpienia. I tak byłby martwy z mojej ręki, przez Ciebie nie będzie jednak to zupełnie moją winą. - ponownie uśmiechnął się.
"Już zaczynam rozumieć jak działa Twoja magia, powinno pójść łatwiej. Nie możesz tylko niczego dotknąć, więc może..." - urwał, zaczynając wykonywać gwałtowne odskoki w boki, przód bądź tył, byleby zdezorientować kobietę. Prawie zdołał odciąć jej nadgarstek, jednak ta odskoczyła. Spróbował raz jeszcze podobną metodą. Jeśli mu się uda, pozbędzie ją jednej dłoni co znacznie ułatwi mu sprawę przy okazji wpuści tą metodą truciznę do jej ciała.

________________________________________________________
Rozumiem, dzięki za podpowiedź. Już dodane.
2500 - 500 = 2000
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Park   01.02.15 14:19

- Niby skąd możesz wiedzieć, że bym nie odpowiedziała. Jednak masz rację. Teraz będziesz musiał ze mnie wydusić jakiekolwiek informacje, ale na twoim miejscu nie robiła bym sobie wielkich nadziei. - odpowiedziała gniewnie kobieta ściągając jednocześnie z siebie płaszcz i utwardzając go lodem tworząc z niego sporą, ale lekką tarczę. Nie odpowiedziała jednak na drugą zaczepkę, bo wolała wykorzystać gadkę chłopaka na podniesienie z ziemi cienkiej gałązki i zamienienie jej w lodowy rapier.
Chłopak skacząc dookoła był trudnym celem dlatego członkini wojsk Rady stała spokojnie w jednym miejscu czekając na dogodną okazję do ataku. Gdy tylko zbliżył się by ją zaatakować osłoniła się tarczą z płaszcza, która chociaż nie wytrzymywała wszystkich ataków to szybko się regenerowała. Gdy tylko na chwilę jego ataki zostały przerwane spróbowała wyprowadzić kontrę lecz była ona za szybka i nie przemyślana, bo ciągła obrona trochę wytrąciła ją z równowagi. Z tego powodu atak był niecelny, a ona się lekko odsłoniła obrywając w nadgarstek drobną szramę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Park   01.02.15 14:37

- Takich danych nie ujawnicie cywilom. - stwierdził ostatecznie, wciąż mając negatywne podejście do kobiety jak i rady. Zamierzał ją dekoncentrować, czasami rzucając niekoniecznie przyjazne słowa by spowolnić jej reakcje. Tarcza sama w sobie problemem dla niego nie była, gdyby nie jej samoregeneracja, zapewne już by się jej pozbył, ponownie odsłaniając maginię. Zamiast tego udało mu się trafić i naciąć jej skórę na nadgarstku. Więcej nie potrzebował. Pytanie w jego głowie było jedno:
"Zabić ją, czy pozostawić w tym stanie?" - miał naprawdę trudny wybór, ale jak już ta się zaparła, że informacji mu nie wyjawi, postanowił zakończyć problem póki miał czas. Mężczyzna zaczął ponawiać swoje ataki, zostawiając mało czasu na złapanie tchu dla przeciwniczki. Unikanie jej ewentualnych ataków wymagało podzielności uwagi z jego strony, by jednocześnie atakować i unikać. Często obserwował jej ranę, o ile miał okazję by na nią spojrzeć. Co prawda zaczęła lekko sinieć, ale czy trucizna już zaczęła rozchodzić się dalej? Tego przewidzieć niestety nie mógł, dlatego też próbował zadać chociażby drobne ranki na różnych częściach jej ciała.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Park   01.02.15 15:27

Kolejne ataki maga rozbijały się na tarczy, lecz w pewnym momencie zamiast tradycyjnego już odbicia się ostrza i rozprysków lodu miecz chłopaka przeleciał bardzo swobodnie przez materiał peleryny. Kobieta odwołała swe zaklęcie w ostatniej chwili i cios trafił niemalże w pustą przestrzeń sprawiając, że skoncentrowany na ataku młodzian przechylił się znacznie do przodu tracąc częściowo równowagę.
Kobieta nie omieszkała wykorzystać stworzonej z mozołem sytuacji i pchnęła swym rapierem w pierś Sterbena. W tym momencie chłopak zobaczył, że rana zadana przez niego wcześniej jest pokryta lodem.
Mimo wszystko trucizna już zaczynała działać, bo idealna sytuacja nie została całkiem dobrze wykorzystana. Co prawda trafiła w mostek szermierza jednak zdecydowanie za słabo i jedynie delikatnie rozcięła mu skórę. Szybko jednak wokół rany zaczął pojawiać się lód utrudniając magowi oddychanie i poruszanie. Ponadto lód zaczął dostawać się do krwiobiegu wywołując okropny ból.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Park   01.02.15 15:42

Prawie, że idealna okazja na wbicie czarnego miecza w klatkę piersiową bądź krtań kobiety skończyła się fiaskiem oraz poważnym błędem na Szermierza, który powietrze wciągnął ze świstem. Mimo większej wytrzymałości na ból, lód odczuwał, co wcale jego sytuacji nie poprawiało. Naparł on większością ciała na swój miecz jak i maginię, zamierzając oddać atak ostateczny bądź nawet ją przewrócić. Drugą ręką złapał oblodzoną ranę kobiety, wciskając kciuk w zasklepioną ranę, by ponownie ją otworzyć, co wywołałoby szybsze rozprowadzenie się trucizny. Prychnął, odciągając tę rękę razem z bronią kobiety od swojego ciała. Jeszcze tego brakowało, by i jego na posąg lodowy przerobiła.
- Gdzie przetrzymujecie ludzi i więźniów? - zaczął, wciąż odpychając jej rękę z bronią, oraz napierając mieczem, przy okazji nakierowując go wprost w krtań magini.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Park   01.02.15 16:39

Chłopak przewrócił się na kobietę przygniatając ją swoim ciężarem. Uderzając o ziemię kobieta wydała z siebie jęk bólu, ale podobny wydał się z ust chłopaka. Może i miał sporą odporność na ból, ale upadając nie tylko wbił sobie rapier lodowy głębiej w tors, ale też sprawił iż kawałki lodu w jego organizmie zaczęły przebijać naczynia krwionośne i narządy wewnętrzne.
Chłopak zadając pytanie o więźniów wypluł sporą ilość krwi. Widocznie kryształki uszkodziły jego płuca. To nie było jednak ważne, bo kobieta nie mogła ani wykorzystać osłabienia agresora ani odpowiedzieć na pytanie. Jej oczy były puste i zamglone, a z kącika ust wypłynęła kropelka krwi. Podczas upadku czarny miecz czarnego szermierza przebił jamę brzuszną czarodziejki.
- Brutalnie, szybko i skutecznie. Szkoda tylko, że nie zdobyłeś żadnych informacji i jesteś praktycznie śmiertelnie ranny. Najbardziej jednak szkoda, że taka piękna kobieta musiała umrzeć. - rozległ się męski głos za chłopakiem - Opowiedz mi dlaczego zaatakowałeś wysłanniczkę Rady i czy jesteś gotowy służyć innym, którzy chcą zniszczyć Radę. W zależności od odpowiedzi uratuję Ci życie, albo zostawię w spokoju. Tylko się pośpiesz, bo zrobiłeś małe zamieszanie i wkrótce zleci się tutaj od straży i magów.

__________________________________________
Jesteś ciężko ranny. Nie możesz się praktycznie ruszać.

Cytat :
Nagroda za walkę: 300MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Park   01.02.15 16:55

Dopiero po spojrzeniu w oczy kobiety, przeklął sam siebie za brak bardziej odpowiedniej taktyki. Skrzywił się, odwracając głowę w stronę mężczyzny i gdyby nie przysłaniający go promień światła, mógłby zapamiętać jego twarz, a nie tylko ubiór. Zmarszczył brwi, słysząc to pytanie. No tak, pewno gdyby teraz tutaj został, to w najlepszym przypadku by go zabito a w najgorszym wsadzono do więzienia.
- Dlaczego? - powtórzył, unosząc kąciki ust ku górze, mimo bólu rozchodzącego się po ciele - Rada zabrała mi coś ważnego i wątpię bym przestał, dopóki tego nie odzyskam. - poluzował już swój uścisk na broni, nie mając zamiaru marnować ostatków siły na dociskanie miecza w bezwiedne ciało kobiety - Czy jej szkoda? Nie wiem. Nie żałuję tego, co zrobiłem, ale fakt, jestem zły, że nie zdobyłem informacji po które przybyłem. - zacisnął szczęki - Jeżeli jest grupa ludzi, która rzeczywiście mogłaby pokonać Radę i pozbyć się jej... Mogą liczyć na moją pomoc. - jego oczy zabłysnęły chęcią mordu jak i nadzieją, że jednak są magowie, którzy tak jak on nienawidzą Rady.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Park   01.02.15 17:38

- I to chciałem usłyszeć. - powiedział wysoki mężczyzna z częściowo zasłoniętą twarzą przez białą maskę i czerwonymi włosami. - Nie noszę facetów na rękach i nie chcę żebyś zabrudził mi płaszcz. - dodał zaraz łapiąc go za kołnierz i ciągnąć po ziemi.
Ból był ogromny sam w sobie, a sposób transportu wcale go nie zmniejszał. Wręcz przeciwnie. Był tak wielki, że niemalże odbierał świadomość.
- Tuż za rogiem jest medyk, który nie zadaje pytań. Jak już Cię poskłada to zabiorę Cię do gildii. Pogadasz z szefem albo Ashling i oni zadecydują co dalej. - mówił dalej szybko maszerując i ciągnąć chłopaka za sobą. Zupełnie nie zwracał uwagi na jęki i ból osoby którą ratował. - Tak przy okazji to jestem Jagang.

____________________________________________
Możesz zrobić z/t i przenieść się do Sali audiencyjnej DH
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Park   01.02.15 17:57

Ten rodzaj transportu z góry został spisany na minusy u Czarnego Szermierza, dla którego takie ciągnięcie w obecnym stanie dobre nie było. Prócz częstego rzucenia mięsem, syknięcia czy nawet jęknięcia z bólu, nie odzywał się, bo w sumie to nie miał po co. Mężczyzny słuchał na tyle, na ile mógł a łatwe to jednak nie było.
- Sterben. - wycedził przez zęby.
Droga do medyka zdawała się trwać wieczność, aczkolwiek w końcu i tam dotarli, gdzie zgodnie z uprzedzeniem Jaganga, medyk nie pytał, po prostu wziął się do roboty.
_____________________
Zt
Powrót do góry Go down


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 82
Dołączył/a : 30/01/2015

PisanieTemat: Re: Park   05.02.15 23:09

Podczas wędrówki dziewczyna nie patrzyła przed siebie. Skocznym krokiem przywędrowała do parku. W końcu będzie mogła odpocząć i zamknąć oczy. Szybko podbiegła do pierwszego trawnika jaki zobaczyła. Po krótkich oględzinach w szukaniu mrowiska i min, położyła się na trawie. Hermiona leżała sobie spokojnie z zczilowaną miną.
- Ględatki niepospolite naprawdę potrafią sprawić, że człowiek jest zrelaksowany - powiedziała sama do siebie. Większość ludzi, gdy słyszy to stwierdzenie stwierdziłoby, że Hermi uciekła z psychiatryka. Zapach trawy i kwiatów powodował u dziewczyny wyższy stan, może ukradła coś Lavowi? Nie, ona zawsze się tak zachowuje.
Rozłożyła ręce i patrzyła w niebo, wzdychając zapach matki natury. Zamknęła oczy. Teraz pora na chwilę relaksu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Park   07.02.15 20:26

Szedł spokojnym krokiem, popalając jednego ze swoich lawendowych skrętów, którego wyciągnął ze swojej wielkiej torby. Chciał przed misją wyluzować chociaż troszeczkę, raczej na oficjalnym wyjeździe nie zaćpa się, bo może zostać zabity szybciej niż się odwróci.
Wsłuchiwał się w szum liści i szczekanie psów z daleka, które były zajęte zabawą z własnymi właścicielami... Znaczy tak jakby. Cicho westchnął, dalej patrząc na biegającego Husky'ego w tę i z powrotem za małą, tenisową piłeczką, za to ten podobny do owczarka niemieckiego gryzł wędzoną kość. Aż Mike'a kusi by samemu wziąć sobie psa, ale te wszystkie cholerne misje... To może gadający kot? Ten by przynajmniej cokolwiek pomógł na wyjazdach w interasach może.
Wreszcie przysiadł na trawie obok dziewczyny, co chwilę zerkając na nią ukradkiem.
-To z jakiej gildii jesteś, bo wreszcie nam nic nie powiedziałaś. -spytał, wypuszczając z ust dym. -Mnie relaksuje jedynie to co mam aktualnie w ustach lub najzwyczajniej zapach lawendy... A właśnie, jak się nazywasz? Bo musimy jechać razem na misję więc to raczej potrzebne by się znać. - wyciągnął do niej dłoń. -Mike ''Lavender'' Yarkers, miło mi panienko.
Powrót do góry Go down


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 82
Dołączył/a : 30/01/2015

PisanieTemat: Re: Park   07.02.15 21:14

Cisza. Szum liści był dosyć relaksujący. Dziewczyna mogłaby biegać wzdłuż parku, ale czasem trzeba chwilę poleżeć, odpocząć. Jej oddech był spokojny.
- Blue Pegasus tak jak ty - otworzyła oczy i spojrzała się na chłopaka. Zarumieniła się, jeżeli ich wzrok się spotkał. Rzadko rozmawiała z mężczyznami. Nie umiała wiązać z nimi relacji - nie licząc Gabrysia. Gabryś był osobą wyjątkową w końcu uratował ją od śmierci. Innych raczej unikała, po prostu peszyli ją.
- Hermiona Anne Heavensworth - wydukała zgrabnie, niczym z nauczonej regułki w szkole - Ciebie też miło poznać Lavender man, jesteś superbohaterem?
Lawenda i fioletowy kolor. Przypadek? Nie sądzę. On musiał być kimś wyjątkowym - normalny chłopak nie chodziłby tak ubrany. Widocznie Mike był superbohaterem oraz musiał nosić supertajne przebranie, żeby nie został rozpoznany. Oh, aż w dziewczynie się zagotowało! Musiała bliżej poznać chłopaka, zaciekawiło ją to.
- Właściwie mam na Ciebie mówić Mike, czy Lavender? Mike-man, Lav-man to brzmi trochę tak miłośnie, Love, love, love - aż zaczęła tworzyć  serduszka w powietrzu z palców - ej to nawet słodkie.
Zaśmiała się. Superbohater Lawendy. Może Hermiona zostałaby jego fanką numer jeden? W sumie to mogłaby być, naprawdę owocna znajomość - on zyskałby fankę, ona osobę do podziwiania.
- Och, mogłabym zostać twoją fanką? Jesteś taki fajny, ukrywając się jako gej! Pewnie ten twój klon, co śmierdział alkoholem jest twoim partnerem, co? Jakie masz super moce? Bo ja mogą, tylko bawić się łukiem...
Podniosła się, aż żeby popatrzeć na chłopaka.  Szybko jednak odwróciła wzrok i zarumieniła się. Uśmiechnęła się promiennie. Może w końcu znalazła swojego mentora? Jeszcze nie wiedziała nic o Lavie, ale chciała wiedzieć jeszcze więcej, niż teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Park   07.02.15 22:40

Słuchał uważnie co mówi dziewczyna, a za każdym razem gdy ona była zarumieniona sam Mike również, już pomijając ten cały tekst o jego imieniu, który sprawił, że twarz Lawendera stała się jeszcze bardziej czerwona.
-Hm? Raczej Lav-man, lepiej brzmi, prawda? Tak dźwięcznie! I jako tako dobrze mi idzie z kobietami. - uśmiechnął się lekko w stronę dziewczyny. -T... To miło z twojej strony, jeżeli chcesz to oczywiście nie mam problemu, możesz być moją fanką, jednak za dużo do zaoferowania swoją osobą nie mam.
Wreszcie usłyszawszy to o Varim jako jego partnerze życiowymaż go zatkało, a z ust wypadł skręt, chociaż nigdy tak się nie stało. Właśnie został homo i osądzono go o kazirodztwo na raz! Level up w byciu dziwnym! Brawo Mike!
-Nie jestem gejem Hermiś. - westchną cicho, krzywiąc lekko brwi. -A ten klon to mój brat bliźniak i nazywa się Vari... Obydwoje nie jesteśmy homo ani inne nie wiadome sprawy, a zwłaszcza jeżeli jesteśmy cholernymi bliźniakami, to byłoby serio chore. -powiedział zasapany jakby zły, ale coś szybko mu przeszło, wracając do chwilowego palenia, tylko to mu pomagało na ten moment. Tak bardzo nie lubił docinków na swój strój, jednak dziewczynie wybaczy, przynajmniej się postara.
-Ja przenoszę przedmioty, tak trochę jak marionetki, bo głównie lalkami się bawię z tą mocą. - odgarnął włosy z twarzy na której znowu zawitał uśmiech.
Powrót do góry Go down


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 82
Dołączył/a : 30/01/2015

PisanieTemat: Re: Park   07.02.15 23:32

Czasami dziewczyna plotła piąte przez dziesiąte. Zdarzało jej się mówić głupoty, ale dla niej było to naprawdę ważne. Widziała świat przez tęczowe okulary, widziała to czego inni nie chcieli widzieć. Chowa swoje emocje za płaszczem dziwnych wydarzeń, inaczej nie potrafi.
-Lav-man, albo Love-chan bardzo ładnie brzmi - puściła mu oczko - taaak? To co potrafisz zrobić z kobietami? Zaczarować, żeby robiły ci ciastka, a może kazać żeby Cię po-po-pocałowały?!
Ach, dziewczyna nie potrafiła okiełznać swojego entuzjazmu, gdy to usłyszała. W sumie to Lavender powinien być dla niej kimś złym - dyktatorem. Aż przeszły ją ciarki po całym ciele, to może on był gwałcicielem?! Nie, nie, nie, to było niemożliwe. Ktoś tak miły jak on nie mógł nim być, chyba.
- Owww, a to znaczy, że masz coś do zaoferowania? Co to jest, co? Pewnie coś faajnego! W sumie to nie naprzykrzam Ci się? - zrobiła wielkie oczy może nawet większe od jej piersi i popatrzyła na chłopaka. Miała nadzieję, że odpowie przecząco. Wszak chciała go poznać jak nikogo innego! Lav-man, człowiek Lawenda może okazać się jej jedynym i niepowtarzalnym ratunkiem na misji!
- Nie? - trochę posmutniała - A myślałam, bo na takiego wyglądasz! Poza tym te seksowne spojrzenia i tykania brata łokciem musiały coś oznaczać! To było prawie jak s-s, arr wiesz doskonale o co mi chodzi! No może masz trochę rację to byłoby jak samo zaspakajanie, bo jesteście prawie identico - Hermiona mówiła wszystko na jednym wdechu, a ostatnie słowo idealnie zaakcentowała. Zaśmiała się sama z siebie. Miała nadzieję, że chłopak nie pomyśli o niej źle.
- W sumie to nawet przystojni jesteście, więc wielu dziewczynom pewnie byłoby żal, zresztą co ja plotę - nie chcesz takich rzeczy ode mnie słuchać pewnie -- szybko skierowała wzrok na drzewa. Mówiła dużo i to co jej ślina przyniesie na język. Trochę nieswojo się jej nawet zrobiło. Starała się nie mówić pierdół, niestety nie wychodziło jej to za dobrze.
- Serio? Bawisz się lalkami?! - zaczerwieniła się - No ja wiem, że chłopcy mają różne upodobania, ale... JEZU, przepraszam! Nie powinnam tak mówić, naprawdę bardzo, ale to BARDZO mi przykro! - na chwilę zamilknęła - Tylko mnie nie bij.
Znowu zrobiła smutną minkę. Nie mogła się powstrzymać od mówienia. Cały czas myślała, tylko o jednym - wyjść na fajną dziewczynę w jego świetle. Szybko westchnęła i spojrzała na niego z miną zbitego szczeniaczka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Park   08.02.15 14:49

Te wszystkie słowa pieściły uszy chłopaka. Nie spodziewał się, że dziewczyna aż tak zacznie go lubić lub po prostu podziwiać i to tak nagle! Miał iść na misje, a nie zostać bohaterem miłosnej lawendy, chociaż przynajmniej jest miło, znając życie braciszek będzie na kacu lub jak zawsze - strasznie nudny, podchodząc pod zrzędliwego staruszka... Ale wy nic nie wiecie, że tak został nazwany, cicho sza!
-Nie czaruję kobiet tylko dobrze mi z nimi czasem idzie... Love-man tak? -na jego twarzy wymalował się dwuznaczny uśmiech. -Całus? Nie muszę czarować jak będę chciał to sam sobie wezmę, najwyżej dostanę po twarzy jak zawszę. -wzruszył ramionami, wrzucając niedopałek skręta do mniejszej kieszonki w torbie. Mike jak na ćpuna i faceta to potulny baranek, nie ma co się bać, chociaż facetowi da w twarzy gdy będzie zły, ale uroczej dziewczynie, i na dodatek młodszej, jak Hermiona nie tknie nawet palcem, jeżeli nie będzie tego chciała. Jeden z punktów jego regulaminu może tak zakazywać, co z tego, że taki regulamin nie istnieje? Zawsze można go zacząć spisywać, byłby to dobry pomysł... Regulamin rodziny Yarkers... Tylko brat musiałby się zgodzić.
-Hm? Nie wiem, ochrona? Zawsze chronię moich bliskich nawet za cenę życia. Co by tam jeszcze... - słysząc ostatnie słowa dziewczyny pokręcił przecząco głową z dalszym uśmiechem, który jak na razie nie miał zamiaru schodzić z jego bladej buźki. -Nie naprzykrzasz się, spokojnie Hermiś.
Po swoich słowach zauważył minimalne szczęście, które zmieniło się po chwili w smutek. ''Żeby poderwać dziewczynę trzeba udawać Homo? Serio?'' powiedział sobie w myślach, wzdychając cicho.
-Uderzyłem braciszka w jego piękny i umięśniony brzuch z tego powodu, że zaczął mówić bzdury, nic więcej. Mój wzrok może mówił coś typu ''Misiek, wyjdźmy gdzieś jeszcze kiedyś sami'', ale w innym sensie niż myślisz. Za to jego na bank pokazywały emocję, mówiącą ''Jak będziesz spał ogolę cię na łyso, głupi debilu''. - próbował udać głos Variego, chociaż za bardzo mu to nie wychodziło, starszy bliźniak ma zbyt męski.
Oho, przyznała, że są przystojni, znowu level up w rozmowie. Tak bardzo lubił słyszeć komplementy, bo nie często się zdarzały - jednak to dalej ćpun i za wiele kobiet nie chce mieć takiego partnera na zbyt długo.
-Nie no... Jestem narkomanem, a on alkoholikiem, raczej by to nic nie zmieniło, ale dalej z żadną osobą z rodziny nie potrafiłbym się przespać. - zaczął, przymykając delikatnie oczy, a pod nos podłożył sobie mały kwiatek lawendy, który jeszcze przeżył w jego torbie. Naszła go chęć by odwiedzić rodziców, to na pewno przez te wspominki o rodzinie w jego ostatnich słowach. Nagłe przypominanie sobie o nich nie jest dla młodego bliźniaka zbyt dobre, większość przeżytych lat spędził z nimi, a tu z dnia na dzień nagle zmienił zdanie i wyruszył z bratem.
-Nie chodzi o takie lalki! - zaśmiał się pod nosem. -Mam na myśli pacynki i lalki jakie są używane na występy, chyba wiesz o które mi chodzi. -gdy tylko skończył mówić otworzył oczy, od razu widząc psie oczy jasnowłosej, aż na jego polikach pojawił się lekki rumieniec, a jedną z dłoni poklepał jej główkę mówiąc jedynie ''Nigdy nie podniosę na ciebie ręki szczeniaczku''.
Powrót do góry Go down


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 82
Dołączył/a : 30/01/2015

PisanieTemat: Re: Park   08.02.15 16:38

Nie chciała walić komplementami. Samo wychodziło jej to z ust. Czasem, gdy spojrzała na chłopaka w złym momencie zawieszała się na moment. Mówiła coś nie tak? Czerwienił się i uśmiechał - widocznie chciał ukryć swoje zażenowanie.  Dziewczyna zdawała sobie sprawę, że czasami powinna zamilknąć. Mowa srebrem, a złotem cisza w jej wykonaniu zupełnie się nie sprawdzała. Lubiła mówić dużo, mogła przestać ale nie chciała.
- Tak, tak Love-man! - krzyknęła i wyszczerzyła kiełki - Ale tak nieładnie. Zresztą, ja bym chciała, żeby taki... Jezu, co ja gadam! Udawajmy, że tego nie było, dobrze?
Dziewczyna już sama nie miała zielonego pojęcia, co w tym momencie mówi. Po prostu była nastolatką, czasami też potrzebowała ciepła drugiej osoby. No, ale mało kto potrafił naprawdę dziewczynę zrozumieć. Często płakała, w końcu ludzie nazywali ją Dziwaczką, Pomyloną osobą, a jeden chciał ją wysłać do psychiatryka. Z Love-manem było jednak inaczej. Nie nazwałaby tego ani miłością, ani przyjaźnią, ale to chyba były zaczątki pierwszych więzi z drugą osobą Hermiony.
- Ohh, a kto jest dla Ciebie najbliższym? - nie znała znaczenia tego słowa i nie miała bliskich osób wokół siebie. Jedyną takową był Gabriel, ale to on ją chronił, a nie odwrotnie. Przygarnął taką osobę jak ona to cóż się dziwić. Sam był też nieźle pokręconą osobowością.
- Ahaha - zaśmiała się lekko, naturalne. Naprawdę ją to śmieszyło. Czy to była miłość braterska? Możliwe. Swojego brata pamięta przez mgłę. Ciekawe, czy gdyby żył też by się z nim tak kłóciła. Przełknęła ślinę i popatrzyła na Lavendera. Wydawał się szczęśliwym człowiekiem.
- Chyba naprawdę się kochacie, nawet jeżeli nie w taki sposób - uśmiechnęła się leciutko i popatrzyła na chłopaka. Na jej twarzy powstał minimalny rumieniec. Większość ludzi powiedziałoby - słodka. Lekko zmrużyła oczy i poprawiła sobie włosy.  Zastanawiała się, gdzie teraz może być jej brat. Tak dawno go już nie widziała. Przez ułamek sekundy wydawać się mogło, że zaraz dziewczyna zacznie płakać. Zanim to nastąpiło uderzyła się rączkami w twarz i uśmiechnęła się od ucha do ucha.
- Rozumiem w takim razie, że Lav-chan preferuje kobiety? To w sumie nawet dobrze. Wiele dziewczyn by się ucieszyło - chłopak może był narkomanem. Każda potwora znajdzie swego amatora. Pewnie będzie z nim podobnie. Po jakimś czasie znajdzie swoją muzę na świecie, a Hermiona? Kto by chciał być z taką wariatką? Sama by od siebie uciekła o ile miałaby takową możliwość.
- W sumie dziwię się, że jeszcze ode mnie nie uciekłeś. Większość ludzi tak robi - uśmiech z jej twarzy zszedł kompletnie. Wzrok spadł na ziemię i wcale nie miała zamiaru patrzeć w górę. Straciła na chwilę humor. Była przyzwyczajona do swojej niemiłej reputacji, nie przejmowała się tym co mówią inni za zwyczaj. Coś jednak trafiło do jej serca i zabolało.
- Ahh, oksy koksy. Zrozumiałam już czym się bawisz, chociaż każdego magia po części wyraża jego "ja". Pewnie jesteś dobrym aktorem, czy coś w tym guście.
Chwilę jeszcze patrzyła w trawkę. Mrówki chodzące po trawie były naprawdę fascynujące, ale kiedy Lav dotknął jej głowy wzdrygnęła. Podniosła wzrok, aż jej oczy nie spotkały się z jego, pojawił się rumieniec. Lekko nadęła różane poliki.
- Głupek.
Nie wiedziała, co powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Park   

Powrót do góry Go down
 
Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Magnolia-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie