IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Górska ścieżka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Górska ścieżka   31.03.15 19:57

First topic message reminder :

Ścieżki, ścieżki i jeszcze raz ścieżki. Aż ma się dość oglądania tych wszystkich dróg z piasku uformowanym tak, jakby ta droga była główną i jedyną możliwością aby dostać się z takiego Shirotsume w góry czy też nawet do wioski. Bez problemu mógł się zmieścić tutaj jeden wóz albo i nawet kolumna jeden za drugim, jednak nie ma mowy o tym, aby jechały dwa obok siebie. Ledwo nawet obstawa mogłaby się zmieścić nawet taka najmniejsza. Droga bowiem wiedzie głównie przez las, acz pod górą lasu ubywa i dochodzi do rozwidlenia, gdzie to droga dzieli się na trzy kolejne ścieżki. Jedna wiedzie do wioski, inna do Shirotsume, a jeszcze inna w górę, prosto na szczyty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano

AutorWiadomość


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   11.10.15 22:27

Plan szedł gładko, nawet aż za gładko dlatego musiał zaistnieć czynnik, który to wszystko by zniweczył. Norie próbowała wyhamować za pomocą wbicia miecza w podłoże, trzymając przy tym Sakurę która wylądowała w jej ramionach. Byłoby to na swój sposób urokliwe, gdyby nie były podczas walki i nie trwał tu pojedynek o przetrwanie. Odstawiła ją zaraz niechętnie, na ziemię a sama wyciągnęła miecz z podłoża i spojrzała na sprawcę tego wszystkiego. Wyglądał jak jakiś pustelnik. Czy to on był szalonym pustelnikiem, którym miały się zająć? Za sobą miały przepaść, a przed nimi stał vulcan oraz owy staruszek.
- Siła imponująca, skoro dał radę Cię odepchnąć – powiedziała mierząc starca wzrokiem, jednak coś jej tutaj nie pasowało. Dlaczego on nie atakował? Skoro tak łatwo dał radę zdmuchnąć Sakurę, nawet jeśli to był atak z zaskoczenia to jednak powinien przejść do ofensywy i wykorzystać przewagę jaką ma. Czemu jednak tego nie robił?
- Więc to Ty jesteś pustelnikiem żyjącym na tej górze, który atakuje osoby kręcące się po tej górze. Czy zatem zażądasz teraz od nas pieniędzy pustelniku? – zapytała. W sumie ten człowiek nie wyglądał na specjalnie naprzykrzającego, zwłaszcza że widzą go dziś pierwszy raz. Bardziej uwagę zwracał tamten osobliwy staruszek, którego spotkały na dole. Norie jednak nie opuszczała gardy i znowu uderzyła parę razy w ziemię mieczem, by pozbyć się oblodzonej powierzchni. Oczywiście nie robiła tego w momencie, kiedy starze chciał coś powiedzieć. Wtedy po prostu wysłuchała co ma do powiedzenia. Zapewne zaatakuje Vulcanem, dlatego jeśli małpa wyskoczy w ich kierunku Norie weźmie Sakurę pod ramię odskoczy i za pomocą Ghost Trick sieknie mieczem Vulcana i wyrzuci go w przepaść. Zaraz ją puści, gdyż do obrony przed starcem może się to przydać lub przed kolejnym Vulcanem.
Ewentualne 600 MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 58
Dołączył/a : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   15.10.15 19:51

Mężczyzna stał i patrzał w waszym kierunku. Po chwili wykonał gest ręką, a Vulcan ruszył na was. Nie sprawił Ci on większych problemów i wszystko poszło tak jak planowałaś. Odskoczyłaś z Sakurcią, która wydała standardowy, kobiecy pisk, wynikający z zaskoczenia. Następnie "bum", "jeb", "trzask", "srut" i na końcu "pierdzielnięcie" a kolejno Vulcan spada w dół, czyli "beng" i "baj-baj". Staruszek nadal patrzał w waszym kierunku. W okolicy nie było widać żadnych dodatkowych Vulcanów, toteż tymczasowo akcja wyglądała korzystniej dla was. Przynajmniej w statystykach liczbowych. Pamiętać jednak trzeba, że to nie gwarantuje zwycięstwa.
- Nieźle.
Powiedział po czym zaklaskał trzykrotnie.
- Gwarantuję wam jednak, że z tym sobie nie poradzicie.
Po tych słowach zrobił krok do tyłu. Wysunął ręce przed siebie, a kolejno dało się zauważyć ogromny okrąg magiczny przez owym staruszkiem. Następnie okrąg stał się całkowicie czarny. Minęła niespełna sekunda, a wewnątrz okręgu zauważyłaś człowieka. Z początku był odwrócony do was plecami. Po chwili jednak wykonał obrót o 180stopni i wyszedłz owego okręgu, który najwidoczniej był portalem.
- Idź, zero zero jeden. Pokaż co zrobiłem źle.
Po tych słowach staruszka, owy osobnik ruszył w waszym kierunku. Nie biegł jakoś niewiarygodnie szybko a i aura wokół niego wydawała się raczej słaba. Sprawiał wrażenie mało silnego przeciwnika. W tym samym czasie dziadziunio złożył ręce i zaczął się lekko unosić w powietrze.


Owa osóbka w portalu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   17.10.15 19:45

Przewidywalny Vulcan stał się przewidywalny i wyleciał poza strefę rozgrywki. Paladyn zawsze była uczona, że przeciwnika należy obezwładniać i eliminować jak najszybciej się da, bez zbędnego marnowania energii gdyż ona może się przydać w zupełnie innym momencie. Najbardziej takim, którego nigdy byśmy się nie spodziewali. W każdym razie nigdy nie oscylowała, że przewaga liczebna coś daje. Zawsze ważniejsza była jakość, a nie ilość zwłaszcza jeśli wchodzi tu kwestia magii. Sama Norie mogłaby spokojnie rozłożyć na łopatki oddział straży miejskiej bez użycia jakiejkolwiek magii, a po prostu przez to że zwyczajnie była dużo lepiej wyszkolona niż oni. Pomińmy to, że gdyby miała opcję walczyć ze strażą, która ma bronić obywateli i tylko wypełniają rozkazy, a uciec to oczywiście uciekłaby nie narażając niewinnych ludzi na szkodę.
- Doprawdy? – zapytała i przyjęła pozycję bojową. Widziała, że nie ma najmniejszego sensu atakować Vulcanów czy czegokolwiek co ten starzec przyzwie, a jego samego. Oczywiście na moment wypadałoby owego przywołańca unieruchomić. Starzec przywołał go w ciągu sekundy, co oznaczało że muszą go wyłączyć z rozgrywki w ciągu sekundy od pokonania owego Chowańca, który wyglądał na jakiegoś demona. Bardziej niepokoiło ją to, że owy demon miał sztylety. Jeśli jest szybki to Norie oraz Sakura mogą mieć lekki problem z nim, z racji tego że obie używają mieczy. Znaczy Sakura pewnie miałaby mniejszy problem z racji tego, że od paladyn jest szybsza ale wciąż może to stanowić wyzwanie. W każdym razie skoro ma ich więcej niż dwa, to nierozsądnym by było atakować przeciwnika, gdyż może z łatwością odeprzeć owy atak i błyskawicznie wyprowadzić kontrę.
Nigdy nie niedoceniała przeciwnika i mimo iż miał słabą aurę to mógł się świetnie maskować. Poza tym dziadunio zaczął lewitować. Może umie przyzwać ich więcej lub wzmocnić go w jakiś sposób? W każdym razie Norie postanowiła dać przeciwnikowi turę, by wykonał swój ruch. Jeśli postanowił ją lub Sakurę zaatakować z doskoku i cięcia to Norie postanowiła spróbować go chlastnąć za pomocą ostrza Ghost Tricka lub po prostu zablokować atak wykorzystując swój szeroki miecz jak tarczę i popychając przeciwnika potem, by kontynuować cięciem na klatkę piersiową. Sakura wtedy miałaby pole do manewru, by albo wyeliminować przeciwnika kiedy zajęty był paladynem lub wyeliminować starca jeśli to wystarczyło aby zlikwidować problem. Jeśli natomiast przeciwnik użył jakiegoś ataku zasięgowego to Norie próbowała zejść po prostu w bok jeśli to był jakiś rodzaj pocisku bądź fali. W wypadku jeśli przeciwnik chciał doskoczyć z dźgnięciem to paladyn próbowała zwyczajnie uderzyć go z całej siły w twarz z pięści i dobić z miecza. Zaraz potem w stronę dziadunia by skoczyła wraz z Sakurą.

//GT 1.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 58
Dołączył/a : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   21.10.15 17:26

Norie jak i Sakurcia wykonały "pomiń turę", czekając na ruchy przeciwników. Dziadek unosił się co jakiś czas o kawałeczek wyżej. Nie była to jednak wysokość, która uniemożliwiałaby doskok do niego i przecięcie na pół. Nie żebym coś sugerował, czy cosik, heheszke. W sumie to nawet bez wyskoku, dałoby się mu uciąć głowę. Wcale nie sugeruję, broń Bożeno! Natomiast przeciwnik numer ZWEI, zapewne z niemieckimi korzeniami, nadal zmierzał w waszym kierunku. Nie wykonał ataku od góry, a zwykły, frontalny atak. Biegł prosto na Norie, po drodze dobywając dwa sztylety. Podczas dobywania tego do prawej ręki, skierował ostrze w okolice swojej głowy, jakby próbując coś uciąć. Nie zauważyłaś, bynajmniej teraz pewnej rzeczy, ale to wkrótce! Gdy był już dość blisko, wykonał zamach, jakby próbując Cię ciąć. Ale coś było nie tak... Po pierwsze, z jego rogu wydobywała się ledwo widoczna, czarna para, czy cosik takiego. Jakby jego róg ze stanu stałego, przechodził natychmiastowo w stan gazowy. Drugą rzeczą jaką zauważyłaś, było krótkie linie koloru jasnoniebieskiego, znajdująca się w okolicach jego rąk i sztyletów. Ciężko było jednak zidentyfikować co to było konkretnie. Owe krótkie linie o wymienionym wcześniej kolorze, poruszały się luźno, gdy wykonywał ruchy. Trzecią, najdziwniejszą rzeczą, była odległość z jakiej wykonał cios. Niby był blisko na zadanie ciosu, jednak nie na cięcie. Gdyby wykonał pchnięcie, wszystko byłoby jasne. Wykonał jednak cięcie, przypominające ruch nożyc. I teraz uwaga, Maoś czaruje. Ostrze, które trzymał w prawej ręce, zostało rzucone prosto na Sakurę. Ta oczywiście odsunęła się delikatnie i z uśmiechem pogardziła owym ciosem. Wtedy przeciwnik ponownie wykonał identyczny ruch i odskoczył. Nieoczekiwanie, sztylet znowu znalazł się w jego ręce. Stał w odległości kilku metrów od was. Wtedy odezwała się Sakura.
- Niby jak...?
Powiedziała dość cicho, jednak na tyle, że byłaś w stanie to usłyszeć. Jeżeli spojrzałaś na nią, to zauważyłaś ranę na jej policzku, z której spływała krew. Najwidoczniej przeciwnik zdołał ją ciąć w jakiś sposób... Ale jak?
- Następny będzie niżej i bliżej gardła. Chociaż nie, nie będzie potrzeba.
Powiedział wasz przeciwnik. Cóż on ma na myśli?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   22.10.15 17:03

Norie podczas walki zawsze uważnie obserwowała przeciwnika, by dobrać do tego odpowiednią strategię. Zaczynała od prostych rzeczy jak postura, płynność ruchów. Potem szło uzbrojenie i wygląd jaki dany osobnik posiadał. Ten wróg wyglądał bardzo podejrzanie, zwłaszcza na tle wydarzeń jakie ostatnio na Hakobe miały miejsce. Pamiętała spotkanie z dzieciakiem, który miał zwierzęce ogony pomimo nie bycia magiem takeover. Ktoś stworzony sztucznie przez kogoś czy coś takiego, więc nie wykluczone że ten również może być albo stworzony albo przyzwany jak gwiezdny duch lub równie dobrze może być magiem, który posiada specyficzną magię. Jednak wtedy sensu nie miało to, że pojawił się praktycznie znikąd. Być może starzec potrafi przyzywać różne stworzenia tak jak robią to magowie gwiezdnych duchów i dlatego nie walczy sam, tylko ma kogoś kto go wyręczy. Śmieszna sprawa, bo już z kimś takim walczyła, tylko wtedy tamta osoba używała wsadzania duszy w marionetkę i przyzywania. Początkowo Zwei skierował swoje ostrze ku swoim rogom, jakby czerpiąc z nich coś. W duchu miała nadzieję, że Sakura będzie ostrożna. Była o wiele bardziej krucha niż paladyn plus no Noriś wolałaby sama oberwać niż pozwolić, by komuś postronnemu coś się stało. Zwłaszcza jeśli jest to jej uczennica. Norie dalej analizowała sytuację, przeciwnik wykonał frontalny atak z dwoma sztyletami, odruchowo paladyn uskoczyła w bok, zwiększając dystans poprzez poziome sieknięcie mieczem. Zaraz potem dostrzegła te linie. W głowie zaczęło jej coś świtać, że jednak przeciwnik może się okazać bardziej problematyczny niż mogło się jej wydawać na początku. Użyła Reforge, by pokryć swoją szyję pancerzem podobnym do hełmu rycerskiego z tymże oczy były odsłonięte, by zachować widoczność oraz były na nim dziurki przez które wychodziły rogi z diademu.. Jeśli te linki mogą jakoś wżynać się w ciało to będzie to najlepsza obrona.  Wyglądało to jakby on szył. Jakby sztylet był igłą, a tamta linka nicią. Następnie wykonał nożycowaty ruch, co na myśl przywodziło krawiectwo, jednak nie był w zasięgu ataku, by ją zranić. Tym bardziej nie był w pobliżu Sakury, jednak najwyraźniej ją zranił.
- Linki. Nawlókł je na sztylety i być może poprzez te cięcia rozprowadził. Być może ich dotykasz, a ruch nożycowy odpowiada za cięcie – powiedziała podchodząc bliżej do Sakury i dotykając lekko jej szyi. Zaraz jednak zwróciła się ku przeciwnikowi – Nie chcę Cię narażać, więc pozwól że sama się nim zajmę. Obserwuj– powiedziała do swojej uczennicy. Lepiej by jedna osoba walczyła jednocześnie, by druga mogła obserwować uważnie i wykryć luki w obronie przeciwnika. Zamachnęła się potężnie swoim mieczem, by wraz z duchem posiekać przestrzeń przed nią i Sakurą. Jeśli linki tam były to najpewniej duch albo je poprzecina, albo nawlecze na swój miecz – Jest jedna rzecz, której nigdy nie wybaczę. Tego, że ktoś ma czelność tknąć moją uczennicę – powiedziała z ogniem gniewu w oczach. Kimkolwiek był owy osobnik, zapłaci za to co uczynił. Nawet jeśli była to drobna rana, to Norie była na niego wściekła. Chciała go rozszarpać na strzępy, a żyły pompowały adrenalinę po całym jej ciele. Zaraz po tym pokazowym cięciu, które wyglądało jakby obróciła w dłoniach miecz, który poruszał się niczym piła tarczowa, Norie skoczyła ku przeciwnikowi uważnie obserwując ruchy jego broni oraz tych linek. Nie może się dać żadnej zahaczyć, a jeśli już nie ma opcji to przyjmie je na miecz a nie na ciało. Paladyn spróbowała dobić do przeciwnika i ciąć go horyzontalnie, zaraz potem wykonując kolejny doskok do niego ze sztychem na klatkę piersiową, a jeśli by skakał dalej w bok to pociągnęła by miecz również w bok. Jeśli by unikał bezpośredniego starcia to starała się go zagonić, tak by był na linii wraz ze starcem i kiedy już był to wykonała Bastard Sword. Jeśli ten uskoczy to starzec powinien nim oberwać, zwłaszcza że widok zasłaniać mu będzie sylwetka osobnika. W sytuacji takiego cięcia pewnie musiałby uskoczyć w tył lub skoczyć nad nią, a jeśli by już porwał się na naprawdę brawurowy skok, ona by użyła Bastard Sword, by go zestrzelić w powietrzu. I to nie tylko ona by zrobiła, wszakże jej duch również by zimitował tą technikę.
//150 MM
GT 2.
Ewentualne zużycie dodatkowe: 1000 MM
Pozostało 4500 lub 3500 MM.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 58
Dołączył/a : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   22.10.15 21:50

Wykonałaś zaklęcie, które miało Cię ochronić. Niespodziewanie jednak oberwała twoja towarzyszka co było dość... Zaskakujące. W końcu niespodziewane. Zgodnie jednak z Twoimi zaleceniami zrobiła kilka kroków w kierunku, który był przeciwny do miejsca, w którym miałaś za chwilę stoczyć pojedynek. W ramach dodatkowego bezpieczeństwa, jedną ręką złapała za uchwyt katany. Nie wyciągnęła jej jednak, a tylko trzymała. Chyba tym razem wolała nie oberwać. Może i rana nie była spora ale cóż... Rana to rana. W każdym razie ty wykonałaś zamach, próbując znaleźć ewentualne linki i się ich pozbyć. Nie poczułaś jednak ani tego, że nawlekasz jakąś, ani tego, że jakąś przecinasz. Albo ich nie było, albo były tak słabe, że zostały przecięte z łatwością. W każdym razie pełna emocji, ruszyłaś na przeciwnika. Pierwszy cios uniknął bez problemu, robiąc niski a zarazem dość daleki skok do tyłu. Kolejno nastąpił Twój cios "sztychem" czyli jak się domyślam pchnięcie. Tak jak przewidziałaś zrobił krok w bok, następnie obracając się twarzą do ostrza. Zablokował zatem za pomocą obu sztyletów Twój miecz. Oczywiście najwidoczniej nie miał tyle siły co ty, bo jeżeli użyłaś więcej siły (a zgaduję, że użyłaś jeżeli przeczytasz dalej) to po chwili odepchnęłaś go na kilka metrów. Przeturlał się raz, a następnie zgrabnym, akrobatycznym ruchem wstał. Sztyletem ponownie zamachnął się przy rogu. Teraz byłaś jednak w stanie zauważyć, że on po prostu uciął sobie owy róg. Lewy był cały, natomiast z prawego została raptem połowa. Po ucięciu kawałka rogu, ponownie zaczęło z niego parować coś czarnego. Nie czekając długo, ZWEI ruszył ponownie na Ciebie. Zauważyć mogłaś zwiększenie szybkości. W pewnym momencie rzucił w Twoim kierunku jeden sztylet. Co jednak zrobisz mając tę wiedzę? Zauważyć mogłaś również owe niebieskie linie, które według Ciebie były sznurem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   23.10.15 14:48

Norie miała pewne ograniczenia wobec swojego zaklęcia, o którym Sakura mogła nie wiedzieć. Walczyć musiała ona, by nie narazić swojej uczennicy na dalszą szkodę. Zresztą im dłużej Norie się utrzyma tym lepiej dla niej, bo wtedy Sakura będzie mogła pokonać owego przeciwnika, z racji tego że on będzie wyczerpany albo ranny, a ona praktycznie w pełni sił z drobnymi ranami. Zresztą gdyby chciała mogłaby po cichu zachodzić starca, by wyłączyć go z gry kiedy to paladyn miała na sobie owego demona. Wszystko zależało tak naprawdę od niej, czy wykaże się inicjatywą czy posłucha się swojej mistrzyni.
Linek być może faktycznie tam nie było, albo były tak cienkie że niewidoczne. To były tylko względy bezpieczeństwa, a lepiej po prostu wcześniej się zabezpieczyć niż potem żałować. Przeciwnik był zwinny, jednak brakowało mu siły a co za tym idzie pewnie też wytrzymałości. Sztych się udał, to zawsze była dobra podpucha by zmusić przeciwnika do skoku w bok, a w momencie kiedy miała za sobą Ghost Trick szansa uniku spadała znacznie. Uderzyła go z większą siłą, ale nie przesadzała. Wiedziała, że jeśli zamachnie się za mocno mieczem to zwyczajnie się odsłoni na atak, jednak Norie sama w sobie miała siły dosyć sporo, zwłaszcza że dwuręczniakiem mogła walczyć jedną ręką, a to już było coś. Zwei uciął sobie róg. Jeśli przy lekkim podrapaniu rogu mógł zrobić Sakurze drobne rany, to znaczy, że przy ucięciu będzie to coś większego. Norie wykonała za pomocą Reforge napierśnik z jej błękitnej energii, który wyglądał jak element płytowej zbroi. Najlepiej porównać to z pancerzem ozdobnym jaki przywdziewają dowódcy armii na specjalne okazje. Skrzydlate ornamenty oraz feniks z nich wykonany na piersi, nawet z energii utkana została peleryna która była z pancerzem połączona. Przeciwnik tymczasem przechodził do ofensywy i to był moment, który mogła wykorzystać. Obserwowała uważnie jego ruchy, napięcie mięśni jak również sam sposób poruszania się. Ewidentnie przyśpieszył, jakby pozbył się zbędnego balastu w postaci rogu. Następnie rzucił sztylet, a Norie na to odpowiedziała swoim cięciem energetycznym, które zostało posłane dokładnie w sztylet. Jako, że miało kształt X, bo Ghost Trick je zimitował to powinno zahaczyć owy obiekt jak również wszelkie linki naokoło niego. Zapewne skoro nie zostało określone, gdzie linki Norie zauważyła to domyślnie pewnie były wokół sztyletu. Kiedy cięcie było w połowie drogi, paladyn ruszyła za nim, by ponownie zetrzeć się z przeciwnikiem. Chciała wykonać zwód na ramiona przeciwnika, gdyż początkowo atak wyglądał jakby cięła na nogi, jednak dzięki szybkiemu obrotowi z mieczem mogła wykonać cięcie ciągnięte od góry do dołu na jedno ramię, a potem pociągnąć je do gór na drugie wykonując osobliwe V.

//GT 3.
150 + 150 + 1000
3200 MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 58
Dołączył/a : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   14.11.15 14:39

Cięcie w kształcie X bez problemu obaliło sztylet i wyrzuciło gdzieś hen za przeciwnika. Osobnik, z którym walczyłaś uniknął owego ciosu, obrywając jednak lekko w nogę, gdzieś na wysokości kolana. Było to jednak drobne zadrapanie. Szybko wrócił jednak na "drogę", po której wcześniej biegł i naraził się na twój cios. Wszystko to wyglądało dość dziwnie. Zdawać się mogło, że wszedł pod Twoje ostrze. Został cięty za pomocą Twojej broni, dość głęboko. Z jego ciała prysła dziwna, czarna ciecz, jakby krew. Spora część prysła na Ciebie. W miejscach, w których się znalazła, poczułaś pieczenie a po chwili zauważyłaś, że przepala to Twoje ubranie/zbroje. Nie minęło jednak kilka chwil, a wszystko zaczęło parować, tworząc ogromną ilość czarnego dymu. Zaczęłaś się dusić.
Ciemno.
Nie widzisz nic. Próbujesz przetrzeć oczy, nic.
Głucho.
Nie słyszysz nic. Próbujesz wytężyć słuch, skupić się na jednym dźwięku, nic.
Duszno.
Czujesz tylko dym. Zaczynasz się dusić, odczuwasz zawroty.
Potężny podmuch.
Czujesz znajomą moc.
Widzisz, słyszysz, oddychasz.
Sasaki stała pomiędzy Tobą a staruszkiem, który już nie znajdował się w powietrzu lewitując, a leżał na ziemi z przeciętym gardłem, które sprawiało, że głowa ledwo trzymała się reszty ciała. Pan z rogami leżał metr od Ciebie i próbował się podnieść. Podłoże było teraz czarne jak węgiel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   14.11.15 15:57

Jeden sztylet z głowy, pozostało jeszcze więcej sztyletów które miał przy sobie ale dobycie któregokolwiek z nich na pewno sprawi, że straci troszkę czasu. Wiadomo, że w walce liczyła się każda, nawet ta najdrobniejsza sekunda. Uniknął ciosu, a Norie chciała wtedy przejść do dalszej ofensywy, zwłaszcza że dystans mogła skrócić bardzo szybko. Chociaż tyle dobrego, że go zadrapała ale zdziwiła się, że przeciwnik na nowo wskoczył w jej atak.
- Co on kombinuje? – zapytała sama siebie w myślach, jednak cios był już wyprowadzany i jakby się nie starała to nie mogłaby go wycofać. A nawet jeśli to by zrobiła to odsłoniłaby się na tyle by dać sobie zadać bardzo potężny jak i nawet nie śmiertelny cios. Ryzyko było duże, bo coś tutaj ewidentnie nie grało, ale paladyn jednak musiała doprowadzić atak do końca. Kalkulacja strat była po prostu korzystniejsza na tamtą stronę. Ashera wbiła się w przeciwnika bardzo głęboko, a z ciała trysnęła krew. Nie ta czerwona, którą zwykle Norie widziała a czarna. Odruchowo starła tą ciecz z twarzy i wtedy zobaczyła, że to coś przeżera ubranie oraz zbroje. Na szczęście nadal miała na sobie skutki zaklęcia Reforge, przez co wystarczyło odrzucić poplamioną zbroję oraz hełm, by substancja opadła na ziemię. Tak przynajmniej uniknie poparzenia klatki piersiowej oraz twarzy, a ręce i nogi… jakoś to będzie, na chwile obecną nie mogła nic zrobić w tej kwestii, poza oberwaniem kawałków materiału i wyrzuceniem ich jak najdalej. Pieczenie jednak nadal nie ustępowało przez co Norie zagryzła mocno zęby, aż słychać było skrzypienie. Syczała z bólu co chwilę, jednak nie wydawała z siebie krzyku. Musiała stać twardo, by nie pokazać się swojej uczennicy z tej złej strony. Nie chciała, by światopogląd Sakury runął niczym domek z kart, a mistrz utracił cały autorytet.
Problem w tym, że Norie po chwili zaczęła się dusić w tym czarnym dymie. Odruchowo kopnęła przeciwnika przed sobą, który nadal powinien być nabity na jej miecz. Zaczęła kaszleć i krztusić się. Było ciemno, nic nie widziała dlatego automatycznie zaczęła nasłuchiwać. Było głucho, nic nie słyszała dlatego postanowiła dotknąć posadzki, by wyczuwać wibrację podłoża. Było duszno i powoli traciła przytomność oraz świadomość. Upadła i zaczęła czołgać się na zewnątrz dymu oddychając płytko. Poczuła potężny podmuch, to jej uczennica wykonała swoją technikę. Tym razem role się odwróciły i to Sakura ją uratowała. Dziś wieczór paladyn nagrodzi ją sowicie, jeśli tylko będzie chciała.
Chmura się rozwiała, Norie złapała potężny dech świeżego powietrza w swoje płuca. Zaczęła kaszleć i wypluwać z płuc resztki tego czarnego dymu. W ręce nadal trzymając miecz, drugą pięścią uderzyła się w pierś by to odkrztusić. Powstała szybko i rozejrzała się za przeciwnikiem. Leżał jakiś metr obok niej, a staruszek miał przecięte gardło i nie wyglądał jakby miał się podnieść w najbliższym czasie. Białowłosej było go szkoda, bo w końcu mogli to rozwiązać polubownie. Mógł przecież pracować jako mag dla jakiejkolwiek gildii i nie stwarzać problemów, a realizować się dalej. Stawiając krok za krokiem podeszła na zasięg przyłożenia ostrza leżącemu przeciwnikowi do gardła. Najpierw jednak odwróciła się do Sakury i posłała jej miły uśmiech – Dziękuję kochana – następnie szybko wzrok skierowała na leżącego przeciwnika i spojrzała na niego groźnie – To koniec. Poddaj się, a Cię oszczędzę – rzekła, jednak jeśli przeciwnik postanowił wykonać swój ostatni zryw do ataku musiała go skrócić o głowę i od razu odskoczyć przed tryskającą krwią. Nie miała zamiaru znowu tego przeżyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 58
Dołączył/a : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   14.11.15 19:42

Sakura uśmiechnęła się spoglądając na Ciebie. Jej twarz była oblana czerwoną krwią, która delikatnie i powolnie spływała na dół. Wyglądało to dość dramatycznie i iście z horroru, aczkolwiek raczej się nie zanosiło aby Twoja towarzyszka miała zaraz zaatakować również Ciebie.
- Skoro on nie żyje, ja też.
Po tych słowach przeciwnik, z którym pojedynkowałaś się raptem kilka sekund temu, zaczął się rozpuszczać. Czarna maź, która była wcześniej jego krwią, zaczęła wypalać jego ubranie ze wszystkich stron wraz z gruntem, który znajdował się nieopodal.
- Podziemne wrota się zemszczą za nas.
Dodał jeszcze po chwili po czym całkowicie się rozpuścił. Pozostał po nim jedynie sztylet leżący kilka metrów dalej.
- Podziemne wrota...?
Spytała Sasaki spoglądając w Twoją stronę. Albo nie wiedziała o co chodzi albo tak się bała, że wolała udawać, że nie wie. Stała wpatrzona w Ciebie jakby czekała na odpowiedź. A może nie na odpowiedź a na jakiś prosty, miły gest, który byłby teraz wskazany?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   14.11.15 20:29

Widok krwi, aż tak nie przerażał samej Norie. W trakcie swojego treningu przelała jej znaczne ilości, wszakże to była jej krew i czasami się podczas nich krztusiła nią, ale nadal to była czerwień. Chociaż nigdy nie przywiązywała specjalnie wagi do czystości na polu bitwy to jednak Sakurze jak i samej Norie potrzebna będzie kąpiel. Solidna, gorąca kąpiel najlepiej z bąbelkami i butelką wina. Gestem palca paladyn pokazała jej tylko, by się przetarła po twarzy. Były wojowniczkami i krew przelana na polu bitwy nie była niczym nadzwyczajnym. Można powiedzieć, że kiedy zaczynała się bitwa obie były jak maszyny nastawione na jeden cel. Jak najszybsze obezwładnienie lub eliminacja przeciwnika właśnie nim była.
Uwagę zwróciły słowa rogacizny bez rogu. Czyżby pustelnik był magie, korzystającym z kontraktu wiążącego istotę ze swoim życiem? Może dlatego ten przeciwnik był ponad poziom zwykłego gwiezdnego ducha? Ciekawe, czy działało to też w drugą stronę i czy mag umarłby, kiedy duch by zginął? Teraz nie było to istotne, gdyż martwy był pustelnik i raczej nie szło go o to zapytać. A szkoda, bo z chęcią by posłuchała wyjaśnień z jego ust. Może atakował ludzi tylko dlatego, że jego chowaniec potrzebował krwi by funkcjonować? Odruchowo paladyn się odsunęła, kiedy przeciwnik się zaczął rozpuszczać i rzucił tajemniczą kwestię.
- Podziemne Wrota? - wymruczała pod nosem. Być może poprzednia przygoda na Hakobe miała z tym coś wspólnego. Norie zbyt wiele nie wiedziała na ten temat, jednak chyba wypadałoby to zaraportować do Rady Magicznej lub przejrzeć spis nielegalnych gildii. Po chwili białowłosa strzepnęła miecz i założyła go na plecy. Powolnym krokiem podeszła do swojej towarzyszki i zwyczajnie ją przytuliła do siebie i dała ciepłego całusa w usta. Fakt faktem teraz samej Norie mogło być zimno, bo pozbyła się części materiału ze swojej zbroi, kiedy tamta krew ją wyżerała.
- Wydaje mi się, że może to być jakaś mroczna gildia. Skoro to były płotki to na pewno po nas nie przyjdą, a nawet jeśli to... będziemy gotowe. Co nie, moja kochana uczennico? - zapytała głaszcząc policzek Sakury i ścierając z niego krew. Po chwili odwróciła się do ciała tamtego pustelnika. Podeszła do niego i zaczęła je przeszukiwać, ale najbardziej była ciekawa czy tamten posiada jakiś znak gildii lub talizman mogący być symbolem?
- Zanim Cię spotkałam na Hakobe, musiałam jeszcze walczyć z podróbką Erica Cobry. Stworzył go jakiś dzieciak, młody mag który potrafił zaklinać dusze nawet tych żywych ludzi w lalkach. Wydaje mi się, że obie sprawy mogą być powiązane, gdyż tamten mówił coś o mistrzu - opowiadała jej przeszukując ciało. A kiedy już przeszukała i otrzymała informacje które jej były potrzebne, zwyczajnie owinęła ciało swoim płaszczem i wzięła na ramię. W końcu musi pracodawcy pokazać jakiś dowód. Po chwili jednak stwierdziła, że to słabszy pomysł i poszukała jakiegoś drzewa. Odcięła znaczny kawałek kory i zrobiła prowizoryczne sanie, by móc ciągnąć ciało za sobą. Kichnęła i pociągnęła nosem - Brrr zimno, musiałam przez tamtego pozbyć się części materiału. Cóż będziemy musiały się grzać w tradycyjny sposób - powiedziała i przysunęła się bliżej Sakury, by być wtuloną w nią i grzać się podczas marszu w dół stoku. A przez tradycyjny sposób jej towarzyszka mogła załapać o jaki to chodzi. Był taki jeden, bardzo skuteczny bez ubrań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 58
Dołączył/a : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   14.11.15 20:54

Sakura odwzajemniła Twój gest i z radością mocno Cię ścisnęła. Od razu zrobiło Ci się trochę cieplej.
- Skoro to gildia to zapewne będzie ich więcej. Poradzimy sobie we dwie?
Spytała jakby nie mając w siebie wiary. Być może ma rację? W końcu jest zasadnicza różnica między walką z jednym członkiem danej gildii na raz a kilkoma. Może to najwyższa pora na zorganizowanie większej ilości sojuszników? Gdy sprawdzałaś ciało maga, zauważyłaś na jego ciele ZNAK. Zdawało Ci się, że już kiedyś, gdzieś go widziałaś. Gdzie konkretnie jednak? I czy nadal pamiętasz co on oznaczał? Zdecyduj sama. Kolejno wykonałaś sanie. Nie była to wersja Gimbus3000, która ma silnik, narty, podgrzewane siedzenie i inne bzdety. Stworzyłaś niestety tylko proste, wyglądające trochę żałośnie sanie. Ale nie ma co się złościć, jesteś Azure Bringer, nie mag tworzenia sań. W końcu zapakowałyście ciało na sanie i udałyście się w podróż powrotną. Oczywiste było, że nie dotrzecie z powrotem szybciej niż w pierwszą stronę. Przemawiał za tym fakt, że ciągnęłyście sanie. Dotarłyście do jaskini, którą wcześniej odwiedziłyście, tam spędziłyście upojną noc w cieple ogniska na golasa przy okazji praktykując wiele technik, które w walce raczej nie będą użyteczne.
- Nori-senpai, niee~~
Dało się słyszeć od czasu do czasu. W końcu nie każdy lubi orzeszki w czekoladzie popijać coca-colą.
Z rana wyruszyłyście do miejsca, w którym wcześniej spotkałyście zleceniodawcę. Siedział na kamieniu i jakby czekał na was.
- Żyjecie. No nieźle. Jak poszło?
Spytał. Po chwili jednak spojrzał na sanie, na których leżał trup. Podszedł do niego.
- To on?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   14.11.15 21:11

Norie jedynie rzuciła jej spojrzenie mówiące „Będzie dobrze. Obronię Cię.”, zresztą taka była prawda a nawet jeśli paladyn nie da rady, to Fairy Tail znane było z tego, że w chwilach kryzysu cała gildia potrafiła się zmobilizować by pomóc swojej rodzinie. Mimo, że Macarova już nie było, to jednak nowy mistrz gildii najwyraźniej też praktykował tą tradycję. Przyglądając się znakowi Norie złapała skojarzenie, jednak potrzeba jej było dłuższej chwili aby połączyć fakty. Bezpośrednio nigdy nie widziała tego znaku, ale kiedy przeglądała dane na temat swojej idolki oraz bitew, w których brała udział o coś konkretnego zahaczyła. Dopiero w połowie drogi na dół sobie przypomniała o co chodziło, a przez ten czas Sakura mogła dostrzec, że jej mistrzyni jest zamyślona. Przypomniała sobie w końcu akcję z Oracion Seis oraz z Grimmoire Heart o której niegdyś czytała. Powstał wtedy Sojusz Balam, przeciwko któremu magowie się jednoczyli. W sojuszu brały udział 3 najpotężniejsze mroczne gildie. Grimmoire Heart, Oracion Seis oraz Tartaros. Jednak z tego co zawierały raporty oraz oświadczenia to nikogo z Tartarosa tam nie było. Czy Podziemne Wrota mogły właśnie oznaczać Tartaros?
Jeśli przeciwko sobie miały mieć przeciwników z tej gildii to zapowiada się naprawdę ciężki trening. Zbyt wiele o nich nie było wiadomo, jednak znak z trudnościami można skojarzyć. Na razie jednak paladyn nie powinna okazywać, że jest czymś zmartwiona a zapomnieć o tym pomogły jaskiniowe harce, w których to testowała jak bardzo może się wraz z Sakurą wygiąć oraz jakie metody są najprzyjemniejsze. W końcu obojgu należy się nagroda, a jej giermek wiedziała że sama tego chce mimo tych skrytych protestów. Norie pamiętała tamten wieczór w karczmie oraz to jak bardzo Sakurcia może być zboczona kiedy się upije. Na swój sposób ta wstydliwość nadawała dziewczęciu uroku. Ale tak… nie każdy lubi orzeszki w czekoladzie z coca colą.
Można powiedzieć, że z tą myślą białowłosa się przespała i nie tylko. Z rana wyruszyły by dostarczyć ciało, a na chwilę obecną to będzie musiała sobie załatwić nowy płaszcz. Ten był już podniszczony, tak samo zbroja. Wszakże to była lekka zbroja, więc w dużej mierze składała się z elementów blaszanych oraz skórzanych dlatego szło komfortowo w niej manewrować ale ochrona była mniejsza.
- Zgadza się. Członek Tartaros, jednej z trzech gildii która niegdyś zawiązała Sojusz Balam. Nie wiem co tu robił, ale wydaje mi się że niedawno spotkałam jeszcze jednego członka. Postaram się tą informację przekazać niezwłocznie Radzie Magicznej – powiedziała i stanęła bliżej Sakury, by tamta miała jakieś oparcie w swojej mistrzyni. W końcu młoda mogła wiedzieć, że z mrocznymi gildiami nie ma żartów – A teraz poprosimy nasze wynagrodzenie. Musimy w ciągu dwóch dni dotrzeć do siedziby naszej gildii i poinformować mistrza. On przekaże to Radzie – powiedziała Norie i tylko czekała na woreczek z kryształami. Dziewczyny i tak mieszkały razem i miały wspólne wydatki, chociaż to mistrzyni zwykle trzymała gotówkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 58
Dołączył/a : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   14.11.15 21:42

- Tartarosa? Chyba sobie... Niemożliwe...
Widocznie mężczyzna był bardzo zszokowany tą informacją. Nie ma co się mu dziwić. W końcu to chyba najpotężniejsza mroczna gildie. Albo nawet i najpotężniejsza wśród wszystkich. Czyżby zapowiadało się, że Tartaros wykona ruch i się ujawni?
- Dobra robota.
Po tych słowach wyciągnął z kieszeni jakąś lakryme. Podszedł z nią do ciała. Lakryma się rozleciała a zamiast jej pojawiła się drobna kula. Staruszek położył ją na ciele martwego. Poszukał jeszcze tylko znaku, który widziałaś, po czym się odsunął. Kula zwiększyła swój rozmiar i pochłonęła ciało oraz sanie.
- Lakryma Persona to przydatny wynalazek, wypróbuj kiedyś.
Zaproponował po czym rzucił w Twoim kierunku mieszek z nagrodą.
- Pozdrów starego dziadziałygę w domu.
Po tych słowach zaczął lewitować i się oddalać, unosząc się metr nad ziemią.


FINITO!
Gratuluję cierpliwości i przepraszam, że tyle to zajęło. Przynajmniej będziesz miał acziwka za 2miechy fabuły XD. Twoja posty były długie i konkretne, pomysły dość ciekawe i twórcze. Miło się prowadziło takiego gracza. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę mógł Cię poprowadzić (czyt. mam nadzieję, że zdam i wtedy Cię poprowadzę). Będę tęsknił za Sakurcią. Powodzenia na następnych misjach! p/
Nagroda: 9000klejnotów
Zrób z/t, kup wino i śmigaj do hotelu.[/color]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   14.11.15 22:22

Tartaros, niemożliwe staje się możliwe. Może ta gildia specjalnie nie przyłączyła się do walk w tamtym okresie, by zebrać dane o przeciwnikach? Chwilowo w tej sprawie jest więcej pytań niż odpowiedzi, zwłaszcza że sama ta gildia była jedną wielką niewiadomą. Wiadomo jedynie było, że egzystuje sobie gdzieś tam. Jednak co skłoniło ich, by robić swoje brudne interesy w okolicy Hakobe? Może powodem były złoża mineralne, które w górach często występują? A może coś innego, coś niezwiązanego z czynnikiem geograficznym ich tu ciągnęło? Chwilowo paladyn chyba odda tą sprawę osobom bardziej wykwalifikowanym i znającym się na swojej robocie.
Obserwowała co robił mężczyzna z ciałem pustelnika. Użył persony, która pozwalała bez żadnych kosztów użyć czaru. Czyżby staruszek tak bardzo oszczędzał swoją magię, że wysługiwał się już lacrymami? A może czar był tak potężny, że wolał użyć tego? Może to swego rodzaju pojemnik albo jakiś rodzaj magii żywiołu?
- Wypróbuję kiedyś, kiedy moja magia będzie zbyt droga w eksploatacji – powiedziała. Tu nawet nie chodzi o koszty jej czarów, a to jak bardzo one obciążają organizm Norie. Musiała pracować wszystkimi mięśniami podczas wykonywania cięć, tak by się nie przewrócić przez ciężar swojego własnego czaru.
- Pozdrowię – powiedziała łapiąc woreczek i przeliczając na szybko. Zaraz potem schowała go do torby i udała się z Sakurą w stronę swojej gildii. Zapewne po drodze zahaczyły o zajazd jak i krawca, by naprawić swój ekwipunek. A co już robiły w zajeździe? Oczywiście, że się relaksowały na swój własny sposób.
ZT
Ja również dziękuję. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś przyjdzie nam zagrać razem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   15.11.15 14:43

Bóg zstąpił na ziemię, a słowo mocą magiczną się stało.

Norie: 800MM

Uczniów też swych zbierał i nauczał, by w świat ruszali i imię jego sławiąc innych nauczali i fabuły im prowadzili.

Czyli po polsku gratulujemy Mao zdania testu i zostania pełnoprawnym MG.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com
Gość





PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   07.02.16 22:51

Jeśli dałoby się określić poziom złego humoru Kuugen w skali od jednego do dziesięciu, wskaźnik prawdopodobnie zatrzymałby się gdzieś w granicy ósemki. Oznacza to, że dziewczyna się znacznie uspokoiła, ponieważ wcześniej nie wystarczyłoby skali.  Pewnie miało na to wpływ otoczenie. Kiedy tylko wyszli z miasta, Kuugen mogła odetchnąć pełną piersią. W końcu nie musiała już oddychać tym samym powietrzem co inni ludzie, a przede wszystkim oglądać ich paskudnych gęb. Poza jedną, która jej właśnie towarzyszyła. Ten był wybitnie upierdliwy i nie raz miała ochotę mu grzmotnąć miotłą tak, by się już nigdy nie podniósł. Hizashi, jak na prawdziwego demona przystało, okazał się ciężkim orzechem do zgryzienia. Ale Kuugen postanowiła tolerować jego obecność, bo miała co do niego plan. Od dawna wiadomo, że prawdziwi bogowie mają youkai, które im służą. Kuugen, z niezrozumiałych dla siebie powodów, nie miała jeszcze swojego. Być może Kitsune-kami uznał, że do wysługiwania się wystarczą jej ludzie. Tak czy owak, dla Kuugen była to niepowtarzalna okazja by uczynić tego youkai swoim sługą. Musi tylko go oswoić i wytresować, jak każde inne zwierzę.
Droga dłużyła się jej niemiłosiernie, ale nikt nie wpadł na to by przygotować jej lektykę. Kuu była oburzona brakiem szacunku dla jej majestatu, w końcu wystarczyło na nią spojrzeć, by wiedzieć z kim ma się do czyniania. A przynajmniej tak uważała.
Kiedy zbliżali się do Hakobe, kapłanka poczuła się nostalgicznie. Wychowała się w górskiej wiosce i przez moment myślała, że wśród tych lasów i ścieżek odnajdzie swoją. Nie rozpoznawała jednak okolicy. Może dlatego, że przez całe życie nie opuszczała świątyni? Wszystkie góry były dla niej podobne, więc dziewczyna wciąż miała nadzieję, że gdzieś tu może znajdować się Sei'an.
- No i gdzie ten upierdliwiec...? - rzuciła poirytowana, składając ręce na piersi. Chciała w miarę możliwości uporać się z zadaniem jak najszybciej i przeszukać te góry. Może gdzieś tu jest Sei'an i samozwańcza bogini będzie mogła w końcu wrócić tam, gdzie jej miejsce.
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Ulubiona para (oficjalna)
Liczba postów : 472
Dołączył/a : 16/07/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   08.02.16 0:09

Hizashi szedł razem z nią na misję. Nie wiedział co go do tego podkusiło jednak po drodze zdążył już kilkakrotnie tego żałować. Nie dość że była bardzo awanturnicza (Nie bardziej od niego) to jeszcze cały czas marudziła o tym, że on wygląda jak jakiś youkai. Zdenerwowany tym blondyn nawet zmienił lekko swoje uczesanie, jednak wiedział że to uszka utwierdzają ją w przekonaniach.
- Ten upierdliwiec, jak go nazwałaś szybko się nie pokaże. Sądzę że teraz właśnie nas obserwuje a szczególnie Ciebie. Kto wie, może akurat będę miał takie szczęście że Cię porwie - Zaśmiał się Hizashi spoglądając przed siebie.
Z jednej strony była by to nawet swego rodzaju przysługa. Po chwili jednak wyrzucił z głowy takie myślenie. Zaoferował się że będzie jej ochroniarzem, a jeśli ktoś ją porwie przy nim, i ona to przeżyje będzie mogła rozpowiedzieć światu że Sena nie dał rady dotrzymać danego wcześniej słowa. Zbytnio mu to nie robiło różnicy, jednak nie chciał być na językach wszystkich, a tak mogło by się stać.
- Tylko uważaj jak będziesz wchodziła w jakieś krzaki się załatwić, jest tutaj dosyć stromo w niektórych momentach - Rzucił ni z tego, ni z owego.
Najwidoczniej martwił się trochę o nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1191-hizashi-sena


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   08.02.16 19:25

Malownicze góry, dwójka kłócących się magów oraz świeże powietrze, tak można określić dobry początek dnia. Pomijając to, że musieliby wleźć nieco wyżej i troszkę się pomęczyć to chyba można tą schadzkę uznać za co najmniej przyjemną, chociaż Kuugen miała chyba o tym inne zdanie. Z góry stoku jechał właśnie jakiś wóz, wyglądał na kupiecki a ciągnięty był przez jakiegoś mężczyznę, który rosły był jak tur, a może nawet dwa, w każdym razie jak wół nawet można rzec. Mężczyzna był łysy jak kolano, gładko wydepilowany na klacie i widać było zarys każdego mięśnia. Problem w tym, że szedł jedynie w skórzanej przepasce, a jak przybliżył się to widać było, że wóz jest lekko naruszony i brak w nim towarów. Mężczyzna przeklinał tak głośno i był tak wkurzony, że w skali Kuugen miałby chyba 11/10.
- [tu wstaw wiązankę najrozmaitszych przekleństw] pustelnik - powiedział idąc w stronę magów z zamiarem wyminięcia ich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   08.02.16 23:34

Kuugen spojrzała na Hizashiego tak morderczym wzrokiem, że być może nawet przez maskę był w stanie poczuć go na sobie. I tak z trudem panowała nad sobą, a ten jeszcze wzgardził jej towarzystwem. Mało tego, po chwili rzucił coś o załatwianiu się w krzakach.
- Ja? Krzaki?? Bezczelny prostak! - Kuugen nie mogła dłużej tolerować tego bluźnierstwa i poczęstowała go - kolejnym już tego dnia - plaskaczem. Złapała go za kołnierz i chciała dołożyć więcej, ale w tym momencie usłyszała odgłos kół, któremu towarzyszył jakiś bliżej nieokreślony bełkot. Kuu zatrzymała rękę w powietrzu i zaczęła nasłuchiwać źródła dźwięku. Rozejrzała się dookoła i dostrzegła jakiś dziwny powóz. Puściła Hizashiego, bo w tym momencie zainteresował ją rzeczony pojazd. Ciągnął go jakiś mięśniak, wydając przy tym dźwięki, które raniły uszy zamaskowanej bogini. Jej oburzenie wzrastało odwrotnie proporcjonalnie do odległości, w jakiej się od niej znajdował. Przeklinanie w obecności jej majestatu należało do tabu. Jakby tego było mało, facet nie miał na sobie praktycznie żadnego ubrania. Była zgorszona, to też szybko zapomniała o bezczelności Hizashiego.
- Hej ty! Jak śmiesz przeklinać w mojej obecności?! - krzyknęła, sięgnąwszy po miotłę. Już miała zamiar go nią zdzielić, kiedy dotarło do niej, że wśród tego bełkotu padło też jeszcze jedno, normalne słowo. Te ją zainteresowało.
Kapłanka stanęła na drodze i przez chwilę przyglądała się wozowi opierając się na miotle. Był pusty, i niezbyt stabilny, ale przecież Kuu waży tyle co piórko. Kapłanka powiesiła miotełkę z powrotem na plecach, położyła ręce na biodrach i stanęła przed umięśnionym bysiem.
- Dobrze. Zawieź mnie do tego pustelnika! Szukamy go! - wydała rozkaz, z pełną powagą na twarzy (której i tak nie było widać). Mądrość i błyskotliwość Kuugen-sama zaiste nie znają granic. Dziewczynie nie chciało się już dłużej iść na własnych nogach, a ten akurat miał wóz. Jego wygląd co prawda pozostawiał wiele do życzenia, ale doszła do wniosku, że stać ją na takie poświęcenie.
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Ulubiona para (oficjalna)
Liczba postów : 472
Dołączył/a : 16/07/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   09.02.16 0:00

Hizashi spojrzał na nią.
- Jak nie chcesz robić w krzaki, to wal w gacie. Nie moja sprawa - Powiedział chłopak idąc dalej.
Nie uszedł jednak daleko gdyż już po chwili podbiegła do niego Kuu i dostał po twarzy. Kiedy na chwilę się powstrzymała chciał ją ugryźć jednak także usłyszał wózek oraz jakieś mruczenie. Na początek myślał że to kobieta swoimi krzykami wywołała jakąś lawinę czy coś jednak już po chwili dostrzegł jakiegoś mężczyznę. Gdy już podszedł bliżej, a uszom Hizashiego dało się zrozumieć jego słowa uśmiechnął się. Wiedział już że niepotrzebnie włazili na tą górę, a pustelnik znajduje się niżej. Patrząc na wózek zdał sobie sprawę że pewnie to przez ich cel był pusty.
- Zaprowadź nas do pustelnika gorylu - Powiedział blondyn stojąc z boku, i trzymając ręce w kieszeni.
Widać było tutaj zaskakującą pewność siebie blondyna. Przecież gdyby był normalnym człowiekiem, to ten mężczyzna zrzucił by go z tego urwiska jedną ręką, nawet się przy tym zbytnio nie przemęczając. Chłopak spojrzał na Kuu, która już szukała łatwiejszego wyjścia. O tym że jest wygodna, przekonał się już wcześniej, ale teraz to jest przesada.
- Nie wykorzystuj ludzi pieprzona znachorko, wiem że musimy oszczędzać siły ale teraz to przesadzasz - Oczywiście znowu przekręcił jej "zawód".
Hizashi chyba nigdy nie zapamięta tego, czym się zajmowała wcześniej jednak nie było mu to do niczego potrzebne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1191-hizashi-sena


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   10.02.16 23:23

Mężczyzna spojrzał na kobietę z konsternacją na twarzy. Najpierw pewnie zastanawiał się czy jej się przypadkiem w głowie nie poprzewracało, a następnie przez myśl mu przeszło, że ona chyba jest jakąś bandytką z tym kolesiem, który wygląda na jakiegoś rabusia (czyt. Hizashi). Mężczyzna, aż stanął i spojrzał na dwójkę magów. Po chwili wydał z siebie majestatyczne i pełne zdziwienia – Pojebało was? Nie mam ochoty wracać na górę, zwłaszcza po tym jak zostałem doszczętnie złupiony, pobity i pogryziony. Ale jak wam tak śpieszno do pustelnika to idźcie tą ścieżką – wskazał swoją wielką łapą tą ścieżkę, z której jechał. Widać, że to był prosty człowiek i właśnie po słowach Hizashiego, który nazwał Kuugen znachorką stwierdził, że to faktycznie nie jest jego problem jak mają tam wjechać – Macie, ostatnie łachy mi zostały to przynajmniej nie zamarzniecie na górze. Mnie i tak to nie potrzebne, bo nikt nie kupi w tym rejonie tego – powiedział grzebiąc w wozie i rzucając dwa płaszcze ze skóry niedźwiedzia. Śmierdziały niemiłosiernie, ale na 100% były ciepłe. Miś miał niegdyś czarne futro, a płaszcz został uszyty tak, że w miejscu gdzie misiek powinien mieć łapy, było miejsce na ręce i można było tego używać jak rękawiczek. No i kaptur rzecz jasna był w kształcie miśkowego pyska. W każdym razie prośba Kuugen została przez plebs najwyraźniej zlekceważona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   12.02.16 19:08

- "Kuugen-kami-sama"! A nie żadna "znachorka"! - Krzyknęła oburzona Kuu, podkreślając swoją boską naturę, kiedy Hizashi znowu zdegradował jej pozycję. Była już zmęczona upominaniem go na każdym kroku, więc na koniec tyko westchnęła bezradnie. Ani miotła, ani słowo nie było w stanie przebić się przez jego zakuty łeb, więc postanowiła pozwolić by zrobił to czas. Szczególnie, że wulgarny mięśniak ponownie nie był w stanie w porę ugryźć się w swój prostacki język i zaklął w jej obecności.
- Bacz na słowa, łachmyto! - zwróciła się do mięśniaka, ale zważając na jego ubiór, albo raczej jego brak, nie było to słowo adekwatne. Mężczyzna nie potraktował słów Kuugen z należytą powagą, jak i jej samej nie okazał szacunku, którego dziewczyna wymagała.
Buc zignorował życzenie kapłanki i zamiast pokornie zawieść ją na górę, rzucił im jakieś cuchnące futra, zupełnie jak jakiś ochłap psu.
- Co to ma znaczyć?! Jak to nie zabierzesz??  Mam sama iść??! - lamentowała oburzona. Marudziła pod nosem jeszcze długo, narzekając na całą ludzkość, od czasu do czasu zaklinając się na czcigodnego Kitsune-kami, że kiedyś jeszcze cały ten ziemski motłoch legnie jej do stóp.
- Że niby mam to założyć? Tę cuchnącą szczecinę? - spojrzała pogardliwie na futra jakie dostali od faceta z wózkiem. Wygląda na to, że został ograbiony, to też pewnie nie miał nic lepszego, godnego majestatu Kuugen.
Dziewczyna miała na ten dzień wystarczająco dość śmierdzących ciuchów. W skutek nieszczęśliwego (albo i szczęśliwego, zależy od perspektywy) wypadku, była skazana by zakryć ciało cuchnącą bluzą Hizashiego.
- Nie ma mowy. - założyła ręce na piersi i odwróciła głowę.


Ostatnio zmieniony przez Kuugen dnia 13.02.16 2:17, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Ulubiona para (oficjalna)
Liczba postów : 472
Dołączył/a : 16/07/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   13.02.16 0:22

- W sumie masz rację, wyglądasz bardziej na szamana - Powiedział Hizashi i zaśmiał się pod nosem.
Cóż, przecież nie mogła mu zabronić sobie z niej żartować podczas misji. Był to jedyny element który go rozluźniał, biorąc pod uwagę że ona była strasznie spięta. Na słowa mężczyzny poruszył lekko uchem wsłuchując się w jego słowa.
- To ten koleś gryzie?! - Zapytał zaskoczony.
Nic więcej jakoś go aż tak nie zdziwiło, jak ta wiadomość. Fakt że całkowicie olał prośbę Kuu nie dość że go nie zaskoczył, to nawet trochę rozśmieszył. Gdyby nie fakt że jest aspołecznym dupkiem pewnie przybił by mięśniakowi piąteczkę, oraz gdyby był trochę bardziej ubrany. Wiadomość o płaszczu nawet go trochę ucieszyła. Wiedział po swojej ostatniej misji, że w jaskini może być zimno, jednak zdziwił go fakt iż mężczyźnie tyle czasu zajmowało szukanie ich w pustym wózku. Może był ślepy? Albo po prostu niedorozwinięty. Hizashi przyjął swój płaszcz uszyty z niedźwiedzia, oraz ten który miał być dla jego towarzyszki ponieważ ona nie chciała go przyjąć. Sam blondyn zauważył że niezaładnie pachną jednak czasami misja wymaga poświęceń. Przewiesił skóry przez lewe ramię i podszedł do Kuu stając tyłem do rosłego mężczyzny.
- Dzięki, ale teraz już będziemy się zbierać - Oznajmił i zarzucił sobie dziewczynę na prawy bark.
Nie mógł przecież pozwolić aby go opóźniała.
- Skoro on Cię nie zawiezie, to ja Cię tam zaniosę Kuugen - Kami - Sama - Powiedział do niej w ten sposób, gdyż wiedział że tylko wtedy pozwoli się nieść.
Gdy przeszli kilka kroków zaczął mruczeć coś pod nosem, zapewne psioczył na wagę dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1191-hizashi-sena


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   15.02.16 1:04

Kiedy tylko Kuugen zwróciła uwagę na słowa mężczyzny ten chyba nie miał zamiaru dalej się kłócić. Chyba wiedział, że z kobietą kłótnie nie mają sensu, a tym bardziej z taką, która podaje się za bóstwo. Mężczyzna tylko pod nosem wymamrotał „Jak się nie podobam to niech ci dupa zmarznie księżniczko”.
- Oczywiście, że gryzie. Jak na starca ma całkiem ostre zębiska psia jego mać – splunął sobie przez ramię na samo wspomnienie. Może bał się, że tamten zarazi go jakąś wścieklizną czy czymś innym? W każdym razie mężczyzna ustąpił im drogi i zaczął schodzić na dół. Może przez moment odebrał Hizashiego jak takiego pantoflarza, ale jeśli ten chce to niech niesie sobie wieszczkę czy inną znachorkę.
Także para wesoła, bądź niewesoła wchodziła coraz wyżej, a im wyżej tym wiadomo że jest zimniej i pojawia się więcej śniegu. Hizashiemu dzięki skórze miśka było całkiem ciepło, jednak Kuugen marzła i to bardzo. W każdym razie zapowiadało się, że chyba będzie burza patrząc po chmurach które nadchodziły. Na szczęście na linii wzroku w oddali była jakaś jaskinia, być może tam mogliby przeczekać burzę. Jednak czy z niej skorzystają? Wszakże stracą masę czasu na dotarcie tam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   

Powrót do góry Go down
 
Górska ścieżka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Ścieżka górska
» Numerologia
» Julius Nott
» Ścieżka
» Ścieżka z polanki do statku

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Góra Hakobe-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie