IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Park   07.11.14 7:32

First topic message reminder :

Park w Magnolii jest naprawdę zadbany. Na początku wita Cię otwarta brama, a po wejściu do parku od razu usłyszysz radosne ćwierkanie ptaków. Jeśli wcześniej nie zauważyłeś, stoisz właśnie na kamiennym chodniku, który przecina cały park, aby nie było konieczne deptanie tego ślicznego trawnika. Im dalej będziesz wędrował w głąb, tym więcej stojących przy chodniku ławek napotkasz na swojej drodze. Przynajmniej na jednej zobaczysz zakochaną parę, ściskającą się za ręce i napawającą się swoją obecnością. W całym parku wiele jest drzew, które dają przyjemny cień. W centrum umiejscowiona jest mała fontanna ze znajdującą się na samym środku długowłosą kobietą z marmuru odzianą w szatę, unosi ona do góry dzban, z którego tryska woda. Wokół fontanny znajduje się kamienne koło, na którego krawędziach postawione są te same drewniane ławki. W całym parku panuje wyjątkowo błoga cisza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość
Gość





PisanieTemat: Re: Park   15.02.15 19:48

Nie rozumiał ludzi, którzy kręcili się wokół i jeszcze na dodatek patrzyli się krzywo. Może widzenie osiemnastolatki z facetem, który wygląda na koło trzydziestki to niecodzienny jak i niedobrze odbierany widok, ale cóż ma zrobić. On nie odmłodnieje, a dziewczyna powinna się cieszyć z młodego wyglądu, a nie już od razu używać kremów na zmarszczki.
-Niech będzie! -powiedział radośnie z wielkim uśmiechem. -Hm? Nie chciałabyś, z gęby mi śmierdzi zielskiem, chociaż ta lawenda dalej powinna bardziej pachnieć. - chuchnął w jedną ze swoich dłoni by upewnić swój nos, że czuć bardziej jego ulubiony kwiat niż normalne zielsko i niestety to drugie było bardziej wyczuwalne. ''K#rwa, a już chciałem...'' powiedział sobie w myślach nie okazując złości, która przychodziła mu do myśli.
-Bliski? Nie wiem... Może mój brat i rodzice, którzy są daleko, ale na pewno bez Variego bym już zginął we własnym smutku i ciemności. Wielbię gościa, chociaż za często nie mam możliwości okazywania tego, bo wszyscy biorą nas za parę homo. - westchnął cicho, zerkając na dziewczynę, wreszcie wystawił do niej dłoń. -Jak chcesz mogę być twoim bliskim. Jesteśmy w tej samej gildii więc powinniśmy się chronić, mam rację? - znowu wyszczerzył kły by jakoś ''przekupić'' Hermionę do swojej osoby. Słysząc śmiech dziewczyny zakrył dolną część twarzy dłonią, gdzie namalował się głupi uśmiech. Nie wiedział, że to może kogokolwiek rozśmieszyć, ale był szczęśliwy, że dziewczyna nie uznawała go dalej za homo.
-Oczywiście! Jakbym miał nie kochać własnego bliźniaka? Jedynej podpory jaką zawsze mam obok? Przecież to niewykonalne nie kochać własnej rodziny, obojętnie co by zrobiła zawsze nią jest... Zawsze będzie to jedna z ważniejszych rzeczy. -powiedział spokojnym tonem, odkrywając twarz. Próbował jakoś schować ten lekki smutek, który zaczął się malować na twarzy Mike'a. ''Cholerne parę lat bez Miśka...'' mruknął do siebie w myślach. Przyuważył prawie załzawione oczy panienki Heavensworth, a później natychmiastowy uśmiech. Sam próbował zrobić jak ona i jako tako się udało o dziwo.
-Nigdy się nie cieszyły na mój widok, wolały tych bardziej ułożonych, pseudo Dżentelmenów, którzy okazywali się alfonsami, a później żałowały. Teraz często je spotykam w przydrożnych barach, pracujące za grosze. - westchnął cicho nagle uświadamiając sobie, że to nieodpowiedni temat. -Czyli wiesz, mała liczba by mnie chciała tak na dłużej niż jedna noc! O! -odetchnął z ulgą dzięki temu, że jakoś wyszedł z sytuacji. Słysząc to o tej całej ucieczce aż sam ironicznie się zaśmiał pod nosem, a jeden ze wskazujących palców poleciał na jasnowłosą:
-Mówisz to gościowi, który jak się naćpa widzi tęczowy świat. Nie musisz się tym w ogóle martwić! Jesteś świetna Hermiś, przynajmniej dla mnie. Nigdy nie spotkałem tak pokręconej dziewczyny, oczywiście w dobrym sensie. - powiedział od razu zaczynając gładzić jej włosy. Nie chciał widzieć smutku na jej małej twarzyczce, przynajmniej nie teraz. Czułby, że to wszystko jego wina, a on nie pozwoli by kobieta była smutna u jego boku.
-Potrafię śpiewać, mój brat to aktor... Znaczy tak jakby aktor, nigdy nie występował, ale kiedyś często chadzaliśmy wspólnie na występny. -powiedział z dalszym uśmiechem.
Sam też zaczął się czerwienić. Rumiane poliki białowłosej i jeszcze to cichutkie ''głupek''. Nic tylko przytulić i nie oddać. Jako, że on to stary facet jakoś próbował powstrzymać swoje zapędy, chociaż korciło i to jak.
Powrót do góry Go down


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 82
Dołączył/a : 30/01/2015

PisanieTemat: Re: Park   15.02.15 22:08

Nie zwracała ludzi, którzy kręcili się wokół. Może i nie chciała, ale całą jej uwagę skupiała chwilowo na Love-manie. Wydawał się jej dosyć starym człowiekiem, może nawet nie powinna rozmawiać z takim staruchem przy ludziach. W końcu ona młoda, osiemnastka do tego czysta, a on - lawendowy. Nadęła przez chwilę swoje poliki.
- Przecież nie powiedziałam, że chciałabym - popatrzyła na niego i ściszyła głos - Miałeś zapomnieć o tym, a nie...
Trochę się dziewczyna zmieszała przy panie Lavenderze. Wolała, żeby nie wspominał przy niej o takich rzeczach. Chwilę pobawiła się swoimi włosami, aby ukryć fakt zmieszania. Jej słabością jak i zaletą było mówienie wielu głupstw. Może i chciała pocałować Lavendera, ale jakoś nie chciała, żeby on o tym wiedział. Wstydziła się, przez chwilę nawet schowała twarz w dłoniach.
Potakiwała głową, gdy Lav-chan opowiadał o swojej rodzinie. Bliźniacy wydali się jej nawet przyjazną, zgraną ferajną. Wielkie mi mecyje większość rodzeństwa po takim długim okresie stanowi świetny duet, lub wręcz przeciwnie.
- Co?! Moim bliskim... - oddaliła się na chwilę. Swoimi piąstkami chwyciła mocno za sweter i zasłoniła swoją twarz - Co to znaczy, że będę dla Ciebie bliska?
Trzeba poznać zalety i wady zanim wejdzie się w coś bez pokrycia. Właściwie to Hermiona już się zgodziła w myślach, ale chciała to chwilę przeciągnąć. Polubiła chłopaka i może nie na tyle by był jej bliskim, ale jako kompana z gildii. Póki co tak o nim myślała, Lav jest miłym, przystojnym i żartobliwym mężczyzną. Odpowiadała jej mu jego towarzystwo.
- Oww, to takie słodkie. Gdybym tylko mogła to bym sie od razu rozpłynęła z waszego szczęścia. Naprawdę, szczęściarze z was! Też bym chciała mieć takiego braciszka lub siostrzyczkę. Niestety, ja o mojej rodzinie tak bym nie powiedziała - przygasiła się na chwilę. Uśmiech wydawał się sztuczny, prawie taki jakby ktoś zmuszał ją do zdjęcia, którego wyraźnie nie chce zrobić.
Kolejną wypowiedz Lavendera zrozumiała, ale niektórych rzeczy jej główka nie mogła przetrawić. Wiele rzeczy się w niej zebrało i postanowiła zabrać głos.
- Kto to alfons i jako kto pracują te dziewczyny? - przekrzywiła głowę. Zawsze unikała takich miejsc, a mówienie o dziewczynie, że jest jak Maria Magdalena nie jest złym stwierdzeniem. Czysta, bez zboczonych myśli, no i przede wszystkim niedoświadczona, niepoinformowana w wielu sprawach. Wiele rzeczy znała, ale inaczej nazywała, wiele rzeczy wyrzuciła też ze swojej głowy, żeby zapomnieć o nich tak szybko jak będzie to możliwe.
- D-d-dziękuje Lav - znowu ją zmieszał - t-t-ty też jesteś bardzo fajny, naprawdę nooo.
No i zaczęła się plątać jak każda zawstydzona dziewczyna, ale w tej calej sytuacji było jej naprawdę dobrze. Czuła się jakby to, co się działo było naturalne, takie codzienne.
Potaknęła głową i patrzyła się w jego oczy. Nie wiedziała, czy to dobry moment, żeby się odwrócić. Rozpalona niczym buraczek buzia Hermiony, po prostu patrzyła na Lavendera z lekkim zażenowaniem. Może był stary, ale dalej miły, opiekuńczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Park   18.02.15 23:57

A Mike to już staruszek więc sobie zerka na ludzi, ale na tyle stary by siedzieć na ławce z gołębiami nie jest więc... Dwadzieścia pięć lat podchodzi pod młodego dorosłego jeszcze, co będziemy się oszukiwać! Nie jest stary, a pomiędzy nimi jest tylko siedem lat, nie dziesięć czy piętnaście jak to mają w zwyczaju typowi pedofile i inne osoby z grupy zboczeńców. Gdy tylko nadęła policzki blondyn nie potrafił się powstrzymał i dotknął jednego palcem. Były mięciutkie jak ciasto na bułeczki, które piekła mama co drugi dzień wieczorem.
-Nie powiedziałaś wprost, ale zasugerowałaś. Widać po twoich oczach. -pomachał palcem wskazującym w jej stronę z delikatnym uśmiechem wymalowanym na twarzy. -Nigdy nie zapomnę o propozycji całusa od takiej uroczej dziewczyny! I to jeszcze z mojej gildii, no ja ciebie proszę Hermiś. -poklepał delikatnie jej małą główkę. -Ale spokojnie. Pewnie masz mnie za starego więc nie będę zmuszać, znajdziesz młodszego i będzie wam dobrze. -westchnął cicho, nie zdejmując udawanego uśmiechu. To było lepsze od robienia sobie pseudo nadziei, która pewnie i tak by nic nie dała, nigdy nie dawała... Chociaż nadzieja na powrót brata spełniła się, po paru latach, ale zawsze coś!
Spojrzał smutno gdy dziewczyna tak szybko zniknęła od niego. Cholera, przynajmniej chciał z nią bliżej posiedzieć jak nie ma szans.
-Tak, bliskim. Wiesz, będę się o ciebie troszczyć jak o zwierzątko lub siostrę! Jedna gildia to jeszcze łatwiej. -rozpromieniał jeszcze bardziej by jakoś zachęcić dziewczynę do siebie. Nie miał aktualnie nikogo blisko prócz brata, a dawno nie pomagał nawet temu wielkiemu dziadowi, który odpłaca się kopniakiem lub uderzeniem z miłości.
Lavender szybko przywiązywał się do ludzi, nie było to dobre, jednak tak często wychodziło. Miał to po mamie, która wierzyła zawsze wszystkim. Za dużo spędzonego z nią dzieciństwa niż z ojcem, który wolał zrobić z synów wielkich wojowników!
-Nie rozpływaj się, ja chcę byś również była szczęśliwa, to serio lepsze od bycia papką! -od razu gdy usłyszał coś o jej rodzinie zareagował -Ludzie z gildii mogą być twoją rodziną przecież. Dobrze by było gdybyśmy wreszcie byli ze sobą bliżej i zżyci jak grupa przyjaciół... Szkoda, że nigdy nie ma możliwości. -wyciągnął ręce do góry by rozciągnąć plecy, po chwili upadając tyłem na miękką trawę. Zamknął delikatnie oczy, wdychając świeże powietrze, chociaż skoszona trawa nie dorównuje zapachowi świeżej lawendy.
Gdy dziewczyna spytała o Alfonsa i pracę prostytutek... Od razu chciał zmienić temat, a że on tego nie potrafi to wyszło z tego coś takiego:
-He? O! -wskazał na jakąś chmurę palcem. -Wygląda jak upity Vari, który próbuje chodzić! A tamta wygląda jak bezdomny na ławce! OOO! Ta obok Variego wygląda jak latająca butelka! -mówił bez sensu jakby znowu wziął złe zioło z domu, ale trzeba wyjść z sytuacji gdy nie chcesz młodej takich rzeczy tłumaczyć. Jest zbyt bezbronna i nieskażona złą częścią świata, niech tak na razie zostanie, dla każdego będzie to najlepsze.
Widząc to całe jąkanie się dziewczyny aż znowu można było zauważyć na twarzy lawendowego chłopca promienny uśmiech, który miał pokazać jego szczęście, nie będąc znowu udawaną podróbą. Dawno nie pokazywał takiego uśmiechu przed kimś innym niż brat, a rodziców odwiedził ostatnim razem z parę miesięcy temu. Właśnie, trzeba byłoby się wreszcie znowu wybrać do nich na parę dni, może jeszcze ich dwie kanalie wpuszczą.
Powrót do góry Go down


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 82
Dołączył/a : 30/01/2015

PisanieTemat: Re: Park   19.02.15 23:38

Konwersacja z Lavenderem wydawała się jakby była na naprawdę wysokim poziomie. Przechodnie mogli myśleć, że są rodzeństwem, albo może ktoś pomyślał ze kochankami? Właściwie, to kijek im wszystkim w oczy. Hermiona czuła się dobrze, a do tego Lav wydawał się wysłuchiwać głupot jakimi karmiła go panienka Heavensworth. Jej licznik lubienia skoczył na wyższy poziom. Może niedługo zostałaby jego psychofanką? Nie, nie, nie! To kompletnie niemożliwe.
- Nic nie widać w moich oczach! Są brzydkie, no i niebieskie, i pokazują mój chłód względem innych i... i... i... - aż białowłosa nie wiedziała jak zareagować! Zamknęła oczy. Dopiero po dłuższej chwili wydało jej się to bezsensowne, otworzyła znowu. Chwilę wpatrywała się w chłopaka. Chciała tego pocałunku? Sama nie wiedziała. Nigdy tego nie próbowała.
- Nie proszę Cię, zapomnij! To jest takie żenujące, no i zawstydzające, zwłaszcza, że ty mnie nie chcesz... To głupie, przepraszam.
Widocznie jej głupota odstraszała chłopaków już od pierwszego jej słowa o pocałunku. Nie dziwi się Lavenderowi, w końcu kto by chciałby być z takim dzieciorem jak Hermiona, który mówi więcej słów niż papuga, albo niż nakręcona nauczycielka historii? Niektórych ludzi panienka nie widziała na oczy, po tym jak zaczęła otwierać się jej paszcza. Cóż, szkoda.
Może znajdzie się ktoś, kto zechcę w końcu otoczyć Hermionę swoimi ramionami w przyszłości.
- Nie jestem zwierzątkiem - nadęła poliki - Siostrą też nie. Podobni do siebie nie jesteśmy, rozmawiam z tobą pierwszy raz i to tak dziwnie. Znaczy chcę i możesz być mi bliski, w porządku! - przeczuwała kolejne spotkanie po misji z Lavem. Wyszczerzyła się. Może to nie koniec? Znaczy, pewnie zostaną najlepszymi przyjaciółmi i wpakują się do friendzone, ale co tam! Będzie zabawa, będzie się działo! Tak, to jest nowy plan na życie Hermiś.
ZA-BA-WA!
- Umm, no okej nie rozpłynę się Lav-chan. No jak nie ma? Teraz jest. Nie poznasz nigdy ludzi z całej gildii. Poznasz część i tę część powinieneś darzyć więzami, czy coś... - Hermiś wróciła do pozycji leżącej na trawie. Dotyk trawy uspokajał dziewczynę. Zapach świeżo skoszonej trawy przypominał jej dzieciństwo, kiedy to jeszcze spokojnie bawiła się ze swoim braciszkiem. Zapach spokoju, ciepła i poczucia bezpieczeństwa, którym była otaczana. Teraz, dzięki gildii jakoś sobie radzi. Czasem, tylko wraca wspomnieniami o świcie do tych pamiętnych dniach. Spojrzała ukradkiem oka na Lava. Podobała jej się rzeczywistość, jaką  spotkała. Misja, przygoda, dwóch braci. Ciekawa przyszłość? Zobaczymy.
Po chwili usłyszała jeszcze jąkającego się Yarkersa. Ułożyła się w pozycji embrionalnej i zamknęła powieki. Zmęczyła się. Chciała zasnąć. Jednak czy to był dobry pomysł by spać tutaj? Kto wie.~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Park   20.02.15 22:50

Dawno nie rozmawiał z nikim takim jak Hermiona, której tematy i humory zmieniały się jak rękawiczki u pedantów. Już przestał zwracać nawet najmniejszą uwagę na wszystkich w okół, ale szczekanie psa dalej dudniło w jego uszach. Cholera, tak bardzo korci by podejść do tego czworonoga i przynajmniej dotknąć jego miękką sierść. Dawno nie dotykał żadnego zwierzaka, trzeba by było to jakoś ''nadrobić''.
-Ależ moje też! Zimny błękit, pokazujący tylko to, że podobno jestem jak lód twardy i chłodny. Chyba to nie prawda, przynajmniej mam nadzieję. -zerknął na dziewczynę swoimi lodowatymi oczami. -Są śliczne, przypominają mi zimę, którą uwielbiam. Zawsze wtedy popijam różniaste herbaty, chociaż samemu to nie jest zbyt przyjemne. -chwilowo szczęście znikło, a nawet zbierał się lekki płacz, ale dziewczyny martwić nie będzie i od razu powrócił delikatny uśmiech na bladą twarzy mężczyzny.
-Kto powiedział, że nie chcę? -jego wzrok, który dalej wpatrywał się jedynie w dziewczynę, stał się pytającym, chociaż od razu zaczął zaprzeczać z delikatnym rumieńcem. -Z...Znaczy ja nie zmuszam żebyś mnie jakoś wybrała lub chciała, przecież nie mogłaby taka młoda... Przepraszam, nie będę już nic sugerować. -powiedział szybko, machając pośpiesznie głową. Dawno nie był aż tak zażenowany swoimi wypowiedziami. Przecież widać, że dziewczyna nie chce nic więcej niż przyjaźń jak to zawsze padało na biednego Lavendera, który dalej szuka tej jedynej, która będzie obok.
Nie miał najmniejszego zamiaru spławiać jasnowłosej. Od zawsze wolał słuchać niż mówić, chociaż czasem trzeba wygadać się by przynajmniej trochę pokazać swój charakter, nawet jeżeli nie różni się prawie niczym od większości żyjących istot. Nawet papugę by przygarnął! Byleby mieć do kogo się wygadać.
-No to będę twoim bliskim. Znaczy nie chcę się narzucać... Jeżeli sama nie chcesz bym był bliżej ciebie to powiedz. -od razu wymruczał, chowając swoją zasmuconą twarz za ''maską'' szczęścia. Jak zawsze wolał by ludzie nie wiedzieli o jego prawdziwych uczuciach, jedynie przy Varim zawsze jest sobą, bo ten da po twarzy mówiąc by się nie mazał jak mała dziewczynka.
Zaczyna mieć zmienny humor. To wszystko winna pewnie tego zmęczenia... Przecież przez całą noc gdy jechali pociągiem nie spał, bo po co!
-Masz w sumie rację, ale zawsze to lepsze od bycia ciągle samemu. -westchnął cicho znowu się rozciągając. To jakoś pomagało przed nagłym padnięciem by zasnąć, przynajmniej teraz.
Przyuważył jak dziewczyna zasypia więc sam próbował powstrzymać swoje spadające bezwładnie powieki. Kiedy wokół nie było już nikogo szybko rozłożył kawałek kartki na ławeczce by wciągnąć jedną, małą kreskę na pobudzenie. Lepiej się znowu naćpać niż padać z dziewczyną na trawniku... Na pewno dwuznacznie by to wyglądało, a jeszcze gdyby brat Mike'a to zobaczył! Ohoho! Zacząłby się cyrk dopiero!
Gdy dziewczyna już ledwie kontaktowała ''Lav-man'' wziął kruszynę delikatnie na ręce. Nie wiedział gdzie ma iść, bo oczywiście brat nigdy nie poda dokładnego miejsca gdzie mają się zatrzymać. I nawet nie podejdzie tam gdzie siedzi chłopak, chociaż wie gdzie jest. Tak właśnie Lavender stał na środku drogi z białowłosą, śpiącą w jego ramionach.
Powrót do góry Go down


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 82
Dołączył/a : 30/01/2015

PisanieTemat: Re: Park   20.02.15 23:51

Ludzie wokół to nic nie znaczące płotki dla Hermiony. nigdy nie obchodziło ją co się dzieje wokół. Zawsze chciała najpierw czuć jej pukające serduszko. Wydawało się jej, że biło dużo szybciej niż normalnie. Puk, puk, puk. Może wypiła za dużo herbaty dzisiaj i dlatego ją nosi. Zresztą, obojętnie czasem po prostu musi się wyżyć. Musi pokazać co to znaczy być uśmiechnięta i energiczna osobą, zawsze i wszędzie.
- Nieprawda - prawie że krzyknęła - twoje oczy są bardzo ładne. Poza tym nie jesteś twardy jak lód, jesteś mężczyzną, a przynajmniej takie słyszałam legendy od ludzi - zaśmiała się. Była miła dla kogoś i nawet nie starała się jakoś bardzo. Każde słowo, które mówiła wychodziło naturalnie przez jej gardło.
- To powinieneś znaleźć sobie partnerkę, lub partnera do picia herbat - zaśmiała się przez chwilę - chociaż są Ci niepotrzebni, mógłbyś pić z bratem no nie?
Nie chciała siebie zaproponować. Za bardzo by mu się naprzykrzała, a tego nie chciała.  Już wydawało jej się, że chłopak jest nią znudzony, albo denerwuje się jak ona dostaje słowotoku. Może przypadkowo go obraziła? Oby nie! Denerwowała się każdym jego słowem i gestem.
- No, powiedziałeś że jestem dla Ciebie za młoda, czy coś w tym guście - odwróciła swój wzrok w innym kierunku. Nie chciała na niego patrzeć. Po prostu bała się jego złego spojrzenia na nią. Może nawet był na nią zły! Mało, kto ją słuchał więc kiedy już ktoś zaczął dziewczyna jest oczarowana.
- No właśnie oto chodzi... Wydaje mi się, że przez mój wiek i rozgadanie nie chcesz mnie, ale nie przejmuj się tym poradzę sobie - sztuczny uśmiech na twarzy miał za zadanie oszukać Lava. Mógł od razu poznać, że coś jest nie tak, jednak wątpiła w to. Musiałby naprawdę przejąć się dziewczyną.
Odkąd zaczęła rozmawiać z Love-chanem czuła się tak swobodnie, teraz trudno byłoby jej to porzucić. Trudna sytuacja, jednak wymaga takich środków. Będzie musiała dać sobie spokój. Nie przebywała z Lavenderem długo więc szybko się odzwyczai i wróci do tej smutnej rzeczywistości, gdzie ludzie jej unikają. W sumie samotność nie była straszna tej kobiecie. Przetarła zmęczone oczy i jeszcze przez chwilę popatrzyła na blondyna.
- Przepraszam - trochę zesmutniała - Nie oto mi chodziło, po prostu chciałabym, żebyś blisko mnie, ale zdenerwowało mnie to że uważasz mnie za zwierzątko. Nie jestem nim...
Zesmutniała trochę. Po prostu siedział ktoś obok niej, kto chciał się nią zaopiekować, ale sam nie wiedział czego konkretnie chce, albo to ona? Polubiła chłopaka, ale da chyba sobie na wstrzymanie. Nie chciałaby mieć w końcu złamanego serduszka na misji. Wzięła głęboki oddech i jeszcze raz popatrzyła w niebo. Chmury rzeczywiście były dziś piękne.
- Samotność to pojęcie względne. Skoro masz brata to nigdy nie będzie samotny, no nie? W końcu się kochacie, czy coś? - zapytała się i położyła się.
Zamknęła oczy i odpłynęła. Nie śniła o niczym konkretnym. Nic nie widziała, ani słyszała. Szum drzew wydawał jej się kołysanką, którą specjalnie dla niej śpiewała matka natura. Uśmiechnęła się przez sen. Teraz, miała dziwny sen. Sama nie wie, co dokładnie jej się śniło. Kiedy chłopak wziął ją na ręce, szybko się poprawiła i przytuliła do chłopaka.
- Lav - powiedziała, tylko przez sen. Co się działo w śnie? Sama nie wiedziała, ale widocznie jej podświadomość płatała jej niezłe figle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Rada Magii


Tytuł : Portret Rady Magicznej
Liczba postów : 142
Dołączył/a : 19/11/2014
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Park   06.03.15 23:32

Bitter nawet przez chwilę zaczęła się zastanawiać nad swoją sytuacją, kiedy Vari powiedział jej, że ma tylko brata. Ona też ma brata, wie jak wiele rzeczy od brata można się nauczyć i jak wiele zrobić w jego towarzystwie. Miała też jednak rodziców, przybranych co prawda (podobnie z bratem), ale jednak - wychowali ją i są tam, w świecie. Może do nich wrócić, jeśli nie uda jej się droga na jej szczyt. Miała Haru, albo może chciała mieć. Nie mogła pozwolić mu się wymknąć, nie po tylu latach znajomości. W sumie, to tyle. Niewiele, ale zawsze więcej niż sam brat. Mimo wszystko stawiała się wyżej od niego pod względem sytuacji i poczuła coś w rodzaju współczucia. Cóż, są i tacy, którzy nie mają nikogo, takim mogła współczuć już całkiem. I nawet się do nich przytulić, żeby ich pocieszyć. Współczucie dla Vari'ego nie doszło do tego stopnia.
-Brat to super sprawa. Bracia są spoko. - mruknęła bez sensu, zwyczajnie nie wiedząc, co powiedzieć. Zaczęła nawet myśleć, dlaczego teraz tu jest. Chciała zobaczyć jakieś ciekawe miejsca, a zamiast tego pobiegała po mieście, z diabelnie ciężkim plecakiem, pogadała z kolesiem, który nie przepadał za mówieniem o sobie. Zastanawiała się, dlaczego w ogóle chciał, żeby szła z nim dalej. A może to ona chciała z nim iść? Niczego teraz już nie była pewna. To wyszło tak bardzo... po prostu, że gdy teraz zaczęła myśleć nad sensem tej wędrówki, nie wymyśliła nic. Może przynajmniej tutaj będzie jej cel i kres, może tutaj pozna sens.
-Czyli mam rozumieć, że twojego brata należy szukać nie tylko na poziomie gruntu? - zażartowała na temat wcześniejszego tekstu, że poszukiwany może leżeć gdzieś na drzewie. Hej, to park. Tu powinno być mnóstwo drzew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t263-bitter-b
Gość





PisanieTemat: Re: Park   07.03.15 20:24

Uczyć to prędzej Lav od niego. Taka rola starszego, prawda? I ciężko robić z Miśka taką straszną ofiarę, ma w końcu rodziców, dom, no i brata. A to, że przyjaciół mu lekko braknie - pech, że do takich zawodów go ciągnie. A mógł zostać poetą...Chodziłby w pstrokatym kapelusiku z pawim piórem i takim śmiesznym kubraczku, udawałby wykształconego i niezwykle inteligentnego, a przy tym mógł wyśmiewać wszystkich w poematach. Tak, bycie poetą jest wygodne. Prawie porównywalnie do wygody bycia niskim.
W sumie, to najwygodniej i tak byłoby być pingwinem. Pingwiny są słodkie. Albo kotem...
Wracają wspomnienia.
Na początku śmiech, potem krótka przebieżka po mieście, a następnie zalew wspomnień. Damn, ta dziewczyna dobrze na niego wpływa. Może trafił na swojego anioła stróża? Tylko w wersji mini.
Na rozluźnienie chciał rzucić żartem, już otwierał usta. Po czym je zamknął, zmienił zdanie. Żart o pedofilu jakoś mu nie pasował...Hmm...Obecnie nie mógł przypomnieć sobie żadnego dobrego kawału. Prócz tego o desce, o tak, te najlepiej się opowiada.
-Wiesz, jak nazywa się deska z głupimi pomysłami?- Uśmiechnął się, odgarniając kilka niesfornych kosmyków opadających na oczy. No tak, dalej nie sprawił sobie nowej opaski. -Porąbana!-Sam mocniej wyszczerzył zęby. Tak, z jego poczuciem humoru coś zdecydowanie było nie tak.
W sumie, to nie wiedział, czemu zaproponował wspólną przechadzkę. Może po prostu chciał z kimś poględzić - każdy ma co jakiś czas taką potrzebę. A może...A może do diabła z tym? Nie wszystko musi mieć sens. Gadać o sobie lubi, nie lubi, po prostu jest małomówny przy nowo poznanych osobach. Po prostu nie mógł trafić na odpowiedni temat.
-Ya. W drzewach i pod ziemią też. Uważaj, po czym chodzisz...- Szczęśliwie obeszło się bez deptania po jego bracie, bo chwile później spostrzegł i pociągnął Bibi do Lava.
W pierwszej chwili chciał powiedzieć ,,No, no, no, braciak. Oboje żeście jeszcze ubrani, dziewczyna smacznie śpi a ty nie podtapiasz się w stawiku próbując, z marnym skutkiem, udawać kaczora. Pogratulować, winszuje zachowania samokontroli". Ale się powstrzymał.
Co innego w drugiej.
Czyli tak, powiedział to.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Park   15.03.15 18:43

Na każde jej słowo odpowiedział jak zawsze - łagodnie i ciepło by dziewczyna nie pomyślała o blondynku źle nawet w najmniejszym stopniu. Na cholerę się tak starał przy takiej dziewczynie? Sam nie wiedział, ale biła z niej ta radość co z samego mężczyzny, pokazująca inną twarz, taką która jest idealna, a prawdziwa ukryta gdzieś w środku, nie zna jej nikt, prócz ich samych. Skomplikowane? Raczej nie, zakładanie ''masek'' jest dla takiego ćpuna jak Lav zupełnie normalne, mniej problemów, mniej wrogów, a co najważniejsze - mniej użalania się nad sobą i więcej czasu na spojrzenia by innym było dobrze. Pewnie dla tego tak się stara dla białowłosej, no i jest słodka, temu zaprzeczyć też nie może.
Słysząc swój zdrobniony przydomek aż na chwilę go zatkało, patrzył na dziewczynę jak na coś ważnego, coś czego nie oddałby za nic. Wypowiedział jedynie ''Słucham skarbie?'' i cmoknął ją w blady policzek zanim usłyszał kroki w swoją stronę. Od razu wyprostował lekko zgarbione plecy by zerknąć na tą starą twarz, starego brata, który jest stary. ''A to wredna kupa mięśni'' mruknął w myślach chłopak, obdarzając własnego bliźniaka niezbyt miłym spojrzeniem. Jednak szybko się to zmieniło, a jakby inaczej! Przecież nawet lekki syndrom brata nigdy nie zniknie, a zwłaszcza gdy osoba go posiadająca usłyszy taką piękną ironię w swoją stronę od własnego, ukochanego braciszka.
-A, Misiuniu! -od razu grymas zmienił się na wielki uśmiech, pokazujący szczęście jak i mówiący ''O jak cie kocham, ale zjebałeś mi pseudo randkę'' -Widzę jak we mnie wierzysz, stary pryku... Ale wiedz, że jej nie rozbiorę jeszcze przez dłuuuugi czas. Z...Znaczy ja nie chce z nią tego... Cholera... -zakończenie swojej wypowiedzi mówił niezbyt płynnie, ciągle się wahając przy każdym słowie. Problemy z mówieniem o tym, że zaczyna się kogoś kochać. W sumie podobnie jak u Variego, coś jednak mają rodzinnego, prócz kolorów włosów i oczu.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Park   15.03.15 21:07

Tak więc spotkanie braciaków oraz ich dziewczyn trwało w najlepsze. W najlepsze, dokładnie. Spojrzenie przechodniów omijało naszą wesołą zgraję, bo dla nich takie spotkania były normalną normalnością wręcz. Nie zadziwia ich to, że dwóch bliźniaków, białowłosa i ruda panna. Oczywiście rude jest fajne, nic do tego koloru nie mam! Ale wracając do samej tej sytuacji. Dla Bunty wydawałoby się naprawdę dziwne to, że osoba, o której tyle myśli właśnie pojawiła się tuż koło niej. I nie, nie mowa o Haru, magu z Lamia Scale. Chodziło tu o jej siostrę, Ariyamnę. Właśnie poszukiwana listem gończym stała zaraz koło jednej z parkowych ławek z jakimś dziwnym, nieregularnym kryształem. Jakaś energia wokół niego się zbierała, była biała i stanowiła niewielkie, naprawdę malutkie iskierki.
Ale to jest zastanawiające, że osoba, która jest poszukiwana listem gończym od tak sobie pojawiła się w mieście, a do tego w takich dziwnych ciuchach. Jakaś dziwna, opadająca i poszarpana opończa koloru brudnego beżu, jakieś body jednoczęściowe i spódnica rozcięta pośrodku. A pod tym spodnie. Zaraz, jak energia przestała się zbierać w kamieniu, ta osoba zaczęła po prostu odchodzić w jedyne jej znane miejsce. Po prostu tak, jak się pojawiła nagle, tak szybko zniknęła w tłumie ludzi.


Wygląd - wybaczcie za słabą jakościowo grafikę, nie mogę znaleźć niczego innego z tym strojem.
To jest jednorazowa interwencja MG. Nie musicie czekać na kolejne moje posty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 82
Dołączył/a : 30/01/2015

PisanieTemat: Re: Park   17.03.15 18:38

Słowa i gestykulacja chłopaka okazały się dla dziewczyny bardzo dobrą kołysanką. Wcale on jej nie nudził! Po prostu sprawiał, że czuła się bezpieczna, jeżeli czułaby się przy nim niebezpiecznie z pewnością by nie zasnęła. Mało kto wie, że tylko w miejscach, gdzie czujemy się bezpiecznie możemy zasnąć. Hermiona potrafiła szybko zacząć ufać ludziom, jednak Lavendera wyjątkowo szybko tym zaszczytem obdarzyła. Każdy jego gest i słowo tworzył uśmiech na twarzy Hermiś.
Dziewczyna łagodnie uśmiechała się, przez śmiech. Tak, chłopak trzymał ją na rękach na innych nie zwracała nawet większej uwagi. Kiedy usłyszała hałas, tylko przez chwilę się powierciła i wróciła do smacznego spania. Ciepło, które biło od Lavendera było dużo lepsze niż kołderka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Rada Magii


Tytuł : Portret Rady Magicznej
Liczba postów : 142
Dołączył/a : 19/11/2014
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Park   17.03.15 22:55

Bitter aż wytrzeszczyła oczy ze zdziwienia gapiąc się w miejsce, gdzie - jak jej się wydawało - zobaczyła Ariyamnę. To mógł być po prostu ktoś bardzo, łudząco wręcz podobny do niej... ale nie, to musiała być ona, BiBi dawno niczego nie była tak pewna. Wyłączając to, że dziewczyna wyglądała dziwnie.
-Cholera, widziałeś kto to był?! - niemalże krzyknęła rozentuzjazmowana, ciągnąc energicznie Vari'ego za rękaw. - To Arisu, Arisu Hirano!
Gdyby nie ten widok, który tak nią wstrząsnął, pewnie byłaby cichutko, żeby nie obudzić dziewczyny śpiącej w ramionach brata Variego i uśmiechnęłaby się wesoło słysząc to braterskie powitanie, jak i tłumaczenia, które nastąpiły po nim. Ale nie, niestety nie była w stanie się opanować. Przez pewien moment miała nawet ochotę puścić się biegiem za tą zjawą, ale nie dość, że wycieczka z Varim wypompowała ją z większości sił, to jeszcze miał on teraz jej plecak!
To była ona, przysięgam, siostra Haru!
Wciąż wpatrywała się w miejsce, gdzie Ariyamna zniknęła w tłumie. Możliwe, że właśnie straciła bardzo rzadką okazję dowiedzenia się, co dzieje się z jej przyjacielem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t263-bitter-b
Gość





PisanieTemat: Re: Park   18.03.15 10:45

Śmiech z wpadki brata ustąpił zdziwieniu. A zdziwienie przeszło w natychmiastową reakcję. Czyli pociągnięcie małej Mrówki w tłum, rzucając jeszcze na odchodnym:
-Zabierz ją gdzieś, do domu, nie stój tak z dziewczyną na rękach na środku parku!
Chciał, coby szybciej i łatwiej było, Bibi na plecy wziąć ale, niestety, plecak trochę przeszkadzał. Musiał wiec ją zwyczajnie ciągnąć pomiędzy ludźmi, rozglądając się przy tym, stając czasami na palcach by się rozejrzeć. Niestety, na marne. Ostatecznie wziął ją na barana - co specjalnie trudne nie było, dużo nie ważyła.
-Widzisz ją?-
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Park   21.03.15 20:50

Krzyki, krzyki i wiecie co jeszcze? Oczywiście, że nie zgadliście - krzyki! To co najmniej mu się aktualnie podobało. Dziewczyna śpi, przecież to do jasnej cholery widać! Gdyby mógł już dałby ostry wpierdol bratu, jednak jedynie wyklął go od debili i stał dalej, nie wiedząc co ma robić. ''Zabierz ją gdzieś, do domu'' jakoś nie pomagało, bo przecież oni nie mają domu w tym mieście, a ten biedny narkoman nie wie gdzie zatrzymał ich ten o to brodaty pijak, biegnący z dziewczyną na barana jak super bohater! I jeszcze omija tak perfekcyjnie ludzi! Tak, wredna ironia już się włączyła, nagrabiłeś brachol.
-Ta, już lecę pędzę. -powiedział do siebie, cicho wzdychając, a wzrokiem widząc białowłosą -Hej, dalej śpisz? -spytał z nadzieją, że nie dostanie odpowiedzi dzięki czemu będzie mógł być spokojniejszy i znowu sobie pobłądzi po parku.


z/t


Ostatnio zmieniony przez Lavender dnia 03.04.15 16:17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Park   22.03.15 0:09

Postać znikała powolutku w tłumie, który mimowolnie się rozrzedzał, jakby nikt nie chciał mieć wspólnego z dziewczyną o tej charakterystycznej, różowej czuprynie. Ktoś nawet już z ów tłumu wybiegł i zaczął wołać po pomoc, aby wojska od razu ją schwytały. Ta wyraźnie była troszeczkę nerwowa, a widać było to po jej zachowaniu. Sam wydźwięk słów Bitter, a przynajmniej imię i nazwisko osoby przez nią poszukiwanej sprawił, że dziewczyna odwróciła się w ich stronę, a błękitnymi, wpadającymi trochę w zieleń oczyma powiodła w stronę biegnącej właśnie dwójki.
- Hirano...? Nazwałaś mnie Hirano... Nie jestem nią - szeptała nerwowo raz po raz, cofając się od nich. Naprawdę była przerażona, co widać było w jej oczach. - Zostawcie mnie, nie jestem nią! - krzyknęła i po prostu zaczęła uciekać, jednak w takim tempie, że z plecakiem na ziemi i Mrówką u boku już nie było szans, aby Yarkers zdążył ją dogonić. A tłum i tak się już wymieszał w ten sposób, że prędko stracili ślad. Parę osób po prostu pobiegło po straże... ale po co one komu, czyż nie?

Nie przewiduję więcej postów z interwencji MG w tym temacie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 82
Dołączył/a : 30/01/2015

PisanieTemat: Re: Park   22.03.15 11:28

Ktoś zaczął hałasować wokół dziewczyny, zrobiło jej się delikatnie nieswojo. Uniosła powieki oczu, wtedy zobaczyła bliźniaka, jakąś różowowłosą dziewoję. Zamknęła znowu ślepia i starała się z powrotem wrócić do jej spokojnego snu. Jednak te hałasy uniemożliwiły jej wrócenie do krainy snu. Leżała tak na ramionach Lavendera, póki co bez ochoty na ruszenie się z jego silnych, męskich ramion.
- No tak w sumie to nie śpię... Ale mogę zostać jeszcze chwilę na twoich ramionach? Proszę - spojrzała na chłopaka - Albo możesz odprowadzić mnie do hotelu, gdzie na dzisiaj wynajęłam pokój.
Nie to, że miała w myślach upojną noc, po prostu chciała spędzić z chłopakiem jeszcze trochę czasu, albo przyśpieszyć nastanie kolejnego dnia na misji. Tak to chyba było jedyne o czym Heavensworth myślała w tej chwili.
- Już się nie mogę doczekać misji, a ty Love-chan? - uśmiechnęła się szeroka do chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Rada Magii


Tytuł : Portret Rady Magicznej
Liczba postów : 142
Dołączył/a : 19/11/2014
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Park   22.03.15 15:40

Nie musiała odpowiadać, czy ją widzi. Vari też ją widział. Żadne z nich nie mogło jednak poradzić nic na to, że zniknęła w tłumie, uciekła, rozpłynęła się. Bitter nie miała jednak pojęcia, dlaczego Arisu (czy też nie Arisu) zareagowała w ten sposób. Zupełnie tak, jakby bała się swojej własnej tożsamości, nie samej Mrówki czy tym bardziej Variego. Bibi klasyfikowałaby to pod jakiś rodzaj paranoi, na pewno nie było to normalne. Tylko od czego tak by jej się w głowie pomieszało?
-Cholera! - mruknęła tylko mała ruda sygnalizując, że wolałaby już zejść z pleców Variego. Nie chciała go przecież przeciążać. - A było tak blisko!
Była wyraźnie zawiedziona, że nie udało jej się porozmawiać ze znajomą z dawnych lat. Dzięki niej dowiedziałaby się, co dzieje się z Haru, ale w sumie chciałaby też wiedzieć co dzieje się z samą Arisu, choć nigdy nie były specjalnie przyjaciółkami. Dziewczynie brakowało znajomych twarzy wokół.
-Dziękuję, że chciałeś mi pomóc. - uśmiechnęła się z wdzięcznością do Variego kiedy tylko wylądowała na ziemi. - Ale myślę, że teraz powinnam cię już zostawić z bratem. Przejdę się jeszcze po mieście, może ją gdzieś znajdę. - rzekła, wyciągając swoje mrówcze kończyny po plecak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t263-bitter-b
Gość





PisanieTemat: Re: Park   22.03.15 19:10

Sam zaklął pod nosem, a nie był to bynajmniej wulgaryzm lekki. Choć i tak nie spodziewał się ją złapać, w tłumie ciężko kogoś odnaleźć, a przepychanie się nie było zajęciem lekkim, szybkim i przyjemnym.
Posłusznie kucnął, odstawił dziewczynę na ziemię. On, w przeciwieństwie do towarzyszki, najwyraźniej nie przejął się tak niepowodzeniem. I tak pewnie rozejdą się, każdy w swoją stronę. Nie jego sprawa.
Pociągnął ją kawałek za nadgarstek, coby w tłumie ludzi nie stali.Podał jej plecak. Narzucił płaszcz, podciągnął rękawy.
-Chce, nie chciałem. Ale nie ma za co. Polecam się na przyszłość...Mrówko. - To mówiąc, popełnił głęboki ukłon z uśmiechem.Powodzenia! Do następnego, niziołku! - Odwrócił się na pięcie. I wrócił do brata, wciąż sterczącego na środku parku.
W pierwszej chwili chciał spytać, czy ogłuchł. W drugiej czy jest głupi. Ale zna odpowiedź, brat i tak wyczyta emocje z oczu.
Podszedł, klepnął blondyna w ramie, jak to miał w zwyczaju, minął go.
-Wracam do domu. Trzymaj się, nie siedź z nią zbyt długo. - Nie czekając na odpowiedź, ruszył przez drzewa w kierunku miejsca ich pobytu.
z/t
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Park   03.04.15 16:11

Czując jak dziewczyna zaczyna się szamotać aż w nim zaczęło kipieć. Jedynie jej głos jakoś pocieszył Lavendera - cichy, słodki i na dodatek zaspany... Poczuł się jak typowy pedofil gdy na polikach zebrały mu się rumieńce. Westchnął cicho, patrząc z uśmiechem na jasnowłosą.
-Mogę to i to. -zaproponował z dalszym uśmiechem. -Tylko mi pokaż w którą stronę iść, jesteś na prawdę leciutka więc nie mam z tym najmniejszego problemu. -skończył, a wzrok uciekł od dziewczyny. Wreszcie przyuważył tego brodacza, kierującego się w jego stronę z miną taką co zawsze ''Jesteś głupszy niż zazwyczaj młody''. Czując klepnięcie od razu podskoczył zdziwiony i odwrócił się do mężczyzny.
-T... Tylko, że ja nadal nie wiem gdzie nam wynająłeś pokój... -westchnął ponownie. -Hej, Hermisiu... Mam głupie pytanie... Mogę spać u ciebie na podłodze? Bo jak widzisz stary krasnal mnie zostawił. -wskazał oczami na gościa pomiędzy drzewami, w sumie już chciał krzyknąć coś typu ''Dobranoc Wielka stopo!'', ale dostałby jutro po twarzy, a próbuje tego uniknąć od jakiegoś czasu.
Powrót do góry Go down


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 82
Dołączył/a : 30/01/2015

PisanieTemat: Re: Park   03.04.15 21:09

Dziewczyna była lekko zaspana. Coś nie dawało jej spać, ale fakt że była przy Lavenderze i chciała spędzić z nim jeszcze więcej czasu, napawał ją dziwnym rodzajem zadowolenia. Chciałaby cały czas się uśmiechać, patrzeć mu prosto w oczy, czynić go szczęśliwszym. Zaraz, to miłość? Gdzieżby tam w przypadku Hermisi to niemożliwe, tak przynajmniej wydawało się jej.
- W takim razie bardzo chętnie - powiedziała zadowolona z życia panienka Heavensworth, oparła się głową o ramię Lavendera i zamknęła spokojnie oczy. Nie chciała tym razem spać, chciała poczuć się dobrze oraz wyobrazić sobie różne rzeczy, które przeszły jej na myśl. If u know what I mean.
- No w sumie - spojrzała przez chwilę na Lavendera - jeżeli będziesz grzeczny możesz nawet na łóżku, tylko bez kołdry i bez żadnego patrzenia na mnie, czaisz baze? A teraz chooodźmy!
Hermisia pokierowała chłopaka do hotelu. W sumie cieszyła się na samą myśl, że mogą rozmawiać trochę dłużej niż zakładała to na początku.

[z/t] x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Park   08.05.15 17:07

Idąc wolnym, spokojnym krokiem doszła w to miejsce. Większość wolnego czasu spędzała właśnie tu, może to dlatego, że się tu wychowała? Jej notes z rysunkami zajmują właśnie tutejsze okolice przelane na zwykłą kartke papieru. Usiadła na trawie, wyciągnęła z plecaka przybory do rysowania i zaczęła robić to co zwykle. Nie spodziewała się tu nikogo, a właściwie dane jej było w tym momencie pobyć samej. I oby jak najdłużej!
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Park   08.05.15 17:32

Przyszła tu, żeby trochę odetchnąć naturą. Całkiem lubiła spędzać czas w tym miejscu, a w ostatnich dniach była aż za bardzo zabiegana. Przeszła kilka kroków ciągle rozglądając się wokół i zatapiając we własnych myślach, gdy zauważyła swoją siostrę kilkanaście metrów dalej. Na twarzy Minori momentalnie zagościł uśmiech. Postanowiła podbiec do dziewczyny.
- Cześć Laoise! Co tam rysujesz? Dawno cię nie widziałam! - powiedziała, ciesząc się na widok siostry. Rzeczywiście, mimo, że są rodzeństwem, w dodatku należą do tej samej gildii, to ostatnio nie było okazji do spędzania czasu razem.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Park   08.05.15 17:46

Niczego się nie spodziewając usłyszała zza pleców znajomy głos. Nieco się wystraszyła przez co odruchowo zasłoniła się zeszytem, którego trzymała w ręce. Mogło wyglądać to co najmniej śmiesznie. Gdy ujrzała w osobie, która ją podeszła od tyłu, siostrę, a nie potencjalnego wroga uśmiechnęła się szeroko, a z jej ust wydobył się dźwięk podobny do 'Uff..' .
- No cześć! Wszystko i nic. Miło mi Cię znów widzieć. Jak się masz? Siadaj. - Mówiąc odsunęła plecak leżący obok niej.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Park   08.05.15 20:01

Laoise chyba na początku się wystraszyła Minori, gdyż po usłyszeniu jej przywitania, zasłoniła sobie twarz zeszytem. Na szczęście, gdy zdała sobie sprawę, że to tylko jej siostra, to odwzajemniła uśmiech i zaproponowała jej, żeby się przysiadła.
- Bardzo chętnie! - białowłosa odpowiedziała na propozycję dziewczyny, po czym kontynuowała - Ja mam się świetnie! A ty? Co tam u ciebie? Ale śliczne! - Spoglądała w zeszyt dziewczyny, gdy wygłaszała pochwałę. Też chciałaby mieć taki talent!
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Park   08.05.15 22:04

Na jej licach pojawiły się dwa równie czerwone jak jej oczy rumieńce. Rutynowy przebieg zdarzeń gdy ktoś ją pochwali czy też skomplementuje. Zasłoniła się nieco włosami po czym przerwała chwile panującą ciszę. - A no dziękuję. Też dobrze.. Trochę tęsknie za naszą świętą czwórką. Wiesz może co u Dolienn? Nie pamiętam kiedy ją ostatnio widziałam choć należymy do jednej Gildii. Niby tak blisko, a tak daleko. - Powiedziała zamykając zeszyt, po czym włożyła go do plecaka. Niewątpliwie brakowało jej momentów z czasów dzieciństwa, wspólnych chwil, które i tak bywały rzadko, a jak już to trwały tylko krótką chwilę. Najbardziej z tego wszystkiego brakowało jej matki, która przecież w stosunku do niej była dość surowa, a jednak. Aż jej się łezka w oku zakręciła, była wrażliwą i delikatną duszyczką, sama myśl o jej przeszłości wywoływało w niej coś w deseń smutku, odczuwała wewnętrzną pustkę. Ni stąd ni z owąd przytuliła mocno, siędzącą obok siostrę.
Powrót do góry Go down
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Park   

Powrót do góry Go down
 
Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Magnolia-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie